ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Do niecodziennej sytuacji doszło w Białymstoku. Prowadzący auto policjant po służbie, zwrócił uwagę na dziwne zachowanie innego kierowcy, który „machał rękami i podskakiwał na fotelu, a do tego palił skręta”. Funkcjonariusz po służbie kazał kierowcy zjechać i zatrzymać pojazd. Oto więcej informacji.

Białystok: Kierowca połknął jointa, którego palił prowadząc auto. Został zatrzymany

Jak poinformowała policja z Białegostoku, do niecodziennego zdarzenia doszło na ulicy Piastowskiej.

Funkcjonariusz będący po służbie zauważył obok siebie samochód prowadzony przez mężczyznę zachowującego się w wyjątkowo dziwny sposób. Kierowca energicznie gestykulował, podskakiwał na fotelu i palił „skręta”.

Gdy policjant zrównał się z pojazdem na skrzyżowaniu, polecił kierowcy zjechać w bezpieczne miejsce.

W chwili otwarcia drzwi auta policjant wyczuł silny zapach marihuany. Funkcjonariusz po służbie zabrał mężczyźnie kluczyki i powiadomił dyżurnego, który natychmiast wysłał na miejsce patrol.

27-latek przyznał przybyłym na miejsce policjantom, że palił marihuanę, a tuż przed zatrzymaniem połknął resztkę „skręta”.

Wstępne badanie narkotesterem potwierdziło obecność środków odurzających w jego organizmie. Okazało się również, że mężczyzna nie posiada uprawnień do kierowania – wcześniej je stracił i nie zdał ponownego egzaminu.

waporyzatory hero
-reklama-

Kierowcy pobrano krew do dalszych szczegółowych badań. Samochód, którym się poruszał, nie należał do niego, dlatego został zwrócony właścicielowi. Za jazdę pod wpływem środków odurzających grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Niestety to, ze kierowca połknął jointa chyba mu nie pomogło.

 

Intensywne używanie marihuany wiąże się z większym zadowoleniem ze związku? Temat postanowili zgłębić badacze z Ariel University i Achva Academic College w Izraelu, wyniki zaprezentowano  w czasopiśmie Drug and Alcohol Dependence. Badacze doszli do wniosku, iż kobiety, które częściej używają marihuany, odczuwają większą satysfakcję ze swoich związków romantycznych. Co ciekawe, w przypadku mężczyzn sytuacja wydaje się odwrotna, a przyczyny takiego stanu rzeczy nie są do końca jasne. Oto więcej informacji.

Intensywne używanie marihuany wiąże się z większym zadowoleniem ze związku wśród kobiet, ale z mężczyznami jest odwrotnie – sugerują badania

Kobiety, które często używają marihuany, odczuwają większą satysfakcję ze swoich związków romantycznych – wynika z nowego badania przeprowadzonego przez naukowców z Ariel University i Achva Academic College w Izraelu.

Jednak w przypadku mężczyzn sytuacja wydaje się odwrotna, z przyczyn, które nie są do końca jasne.

Badacze przeprowadzili ankiety wśród 110 par, które wypełniły kwestionariusze dotyczące:

  • wzorców używania marihuany
  • ogólnego zadowolenia z jakości związku
  • zadowolenia z jakości seksu i postrzeganej reakcji partnera

Stwierdzono, że kobiety, które stosowały marihuanę z „dużą intensywnością”, odczuwały większą satysfakcję ze związku, postrzegając zarówno własne spełnienie, jak i spełnienie partnera – w porównaniu z kobietami, które stosowały marihuanę rzadziej lub wcale.

Autorzy badania twierdzą, że powody, dla których intensywność stosowania marihuany wydaje się mieć odmienny wpływ na satysfakcję ze związku romantycznego w zależności od płci, wymagają dalszych badań.

Pomimo tego, że były już prowadzone podobne obserwacje i badania, które skupiały się na relacji pomiędzy spożyciem marihuany a zachowaniami romantycznymi i seksualnymi, najnowsze odkrycie jest nowatorskie częściowo dlatego, że analizuje możliwe zależności dawka-odpowiedź (reakcja).

Wyniki wskazały, że rozbieżność w intensywności używania konopi była istotnie związana z niższym ogólnym zadowoleniem ze związku i niższym zadowoleniem z jakości seksu. Ponadto analizy diadyczne wykazały, że kobiety, które używały konopi z dużą intensywnością, zgłaszały wzrost satysfakcji ze związku i wykazywały wzrost własnej, a w pewnym stopniu również postrzeganej przez partnera, reakcji na potrzeby partnera.

-czytamy w podsumowaniu wyników badania.

Rozbieżność oznacza w tym przypadku sytuacje, gdy jeden z partnerów korzysta z ziela intensywniej niż drugi.

Jak już wspomnieliśmy, o ile kobiety intensywnie używające marihuany są bardziej zadowolone ze swojego związku romantycznego, o tyle w przypadku mężczyzn jest inaczej.

Mężczyźni, którzy używali marihuany w dużym stopniu, zgłaszali mniejsze zadowolenie i wykazywali niższą odczuwaną reakcję partnerki, zarówno swoją, jak i partnerki, jednak to ostatnie nie osiągnęło istotności statystycznej i powinno zostać zbadane w przyszłych badaniach na większej próbie

– czytamy w raporcie.

waporyzatory hero
-reklama-

Naukowcy stwierdzili również, że wyniki badań potwierdziły ich hipotezę, iż różnice w częstotliwości używania marihuany przez partnerów „generalnie wiążą się z gorszą jakością związku”.

Teoria zgodności sugeruje, że wspólne spędzanie wolnego czasu zwiększa satysfakcję i zaangażowanie w związek. Dlatego zgodne używanie substancji psychoaktywnych może ułatwiać wspólne aktywności i częste interakcje.

-stwierdzili badacze.

W przypadku par, które nie używają marihuany razem lub używają jej w różnym stopniu intensywności, może to prowadzić do mniejszej liczby wspólnych doświadczeń związanych z satysfakcją ze związku, co „może niekorzystnie wpływać na jakość ich małżeństwa”.

Zespół badaczy stwierdził też, że fakt, iż mężczyźni ogólnie używają marihuany intensywniej niż kobiety, może być powodem negatywnych skutków w przypadku właśnie mężczyzn.

Ciekawy jest też inny wniosek naukowców:

W konsekwencji, kiedy kobiety intensywnie używają konopi, odbiegają od konwencjonalnych norm płciowych, zachowując się w sposób uważany za mniej zgodny z tradycyjnymi oczekiwaniami wobec kobiet. Zaproponowano, że akceptacja nietradycyjnych ról płciowych, takich jak używanie konopi, może przynieść pozytywne rezultaty w wyniku pozostania wiernym sobie, a nie spełniania oczekiwań związanych z płcią. Kobiety, które sprzeciwiają się tradycyjnym normom płciowym, mogą w rezultacie doświadczać większej autonomii i autentyczności.

-napisali autorzy badania, którego pełne wyniki znajdziesz T U T A J.

Ale marihuana, jak wynika z badań, nie tylko może poprawić jakość relacji ale także życia seksualnego. 

medycyna cbd
-reklama-

Przeprowadzone stosunkowo niedawno badania wykazały, iż 86% badanych kobiet raportowało większą satysfakcję z orgazmów. Marihuana okazuje się także skutecznym sposobem dla kobiet z objawami zaburzeń orgazmów, pisaliśmy o tym  T U T A J.

Aurora 27 Black Jelly to nowa pozycja w katalogu kanadyjskiego producenta, która w przyszłym tygodniu ma trafić do aptek w całej Polsce. Nowa odmiana jest sativą i pojawi się na rejestracji 27/1 – czyli tej samej, na której jest Farm Gas, dostępny od jakiegoś czasu na naszym rynku. Jak rozróżnić oba produkty, jak wygląda wzór recepty na Black Jelly oraz jaki profil terpenowy cechuje tę odmianę? Wszystkie niezbędne informacje znajdziesz w artykule. 

Aurora 27 Black Jelly – nowa odmiana medycznego suszu za kilka dni trafi do aptek

Już w przyszłym tygodniu w polskich aptekach pojawi się nowa pozycja od dobrze znanego polskim pacjentom producenta – Aurory. 

Nowa odmiana to głównie 'sativa’, oznacza to, że jest to dobry produkt do stosowania w trakcie dnia.

aurora black jelly

Genetyka 'sativa’ sprawia, że odmiana jest podnosząca na duchu i poprawiająca nastrój, a jednocześnie wysokie stężenie THC powoduje, iż jest to także dobry wybór dla tych pacjentów, którzy zmagają się z różnego rodzaju bólem w trakcie dnia.

Wysoka zawartość Limonenu sprawia natomiast, że Black Jelly może znacząco poprawić apetyt.

Black Jelly pochodzi z własnej, oryginalnej genetyki Aurora. Produkt ten wyróżnia się gęstymi, dużymi kwiatami oraz zielonymi i pomarańczowymi odcieniami. Kwiatostany są suszone w pozycji wiszącej i ręcznie trymowane. 

recepta na medyczną marihuanę online AnandaMed
-reklama-

Nowa Aurora 27 to także ciekawa genetyka, która powstała m.in. z Alien Cake 3030 czyli skrzyżowania MAC (Miracle Alien Cookies) z OG Kush, co dało bardzo ciekawy efekt.

Aurora 27 Black Jelly – profil terpenowy i wzór recepty

Profil terpenowy nowej pozycji od Aurory prezentuje się następująco: 

  • 26% – limonen
  • 25% – beta-kariofilen 
  • 22% – beta-mircen
  • 10% – alfa-humulen
  • 5% – beta-pinen
  • 3% – linalol
  • 9% – inne
aurora black jelly
– Aurora 27/1 Back Jelly profil terpenowy –

Wzór recepty na Black Jelly wygląda następująco:

aurora black jelly
– wzór recepty Aurora 27/1 Black Jelly –

U W A G A

Jak już wspominaliśmy, jest to drugi po ’Farm Gas’ produkt od Aurory, który jest na rejestracji 27/1. Oznacza to, że tak samo opisane są obie odmiany czyli AURORA 27/1. Jak je zatem rozróżnić?

Tak samo jak w innych podobnych przypadkach – informacje o tym, która odmiana znajduje sie w opakowaniu znajdziemy w numerze serii.

Aurora 27/1 Farm Gas – w numerze serii ma litery FRG

Aurora 27/1 Black Jelly – w numerze serii ma litery BLY

Nowy susz powinien pojawić się w aptekach w przyszłym tygodniu.

Amerykański Kongres zdelegalizował produkty z THC, które pochodzi z konopi siewnych. Gdy w 2018 roku w Stanach Zjednoczonych w życie weszła ustawa „Farm Bill”, szybko znaleziono w niej lukę prawną, która umożliwiała w pełni legalne sprzedawanie produktów zawierających THC w całym kraju, także w stanach gdzie zioło nie zostało jeszcze zalegalizowane. Na podstawie wspomnianej luki prawnej, w USA powstał ogromny rynek wspomnianych produktów, które są oczywiście odurzające. Kongres postanowił to ukrócić i wprowadzić zmiany, które podpisał już Donald Trump. Oto więcej informacji.

USA: Kongres zdelegalizował produkty z THC pochodzącego z konopi siewnych

W 2018 roku w USA zaczęła obowiązywać ustawa „Farm Bill”, która miała m.in. wesprzeć rolników uprawiających konopie siewne zawierające maksymalnie 0,3% THC. 

Nowe przepisy stworzyły też lukę prawną, na podstawie której całkowicie legalnie można było sprzedawać produkty zawierające m.in. THC, które było pozyskane właśnie z konopi siewnych, a nie indyjskich – przez co wg. prawa było legalne, także w stanach gdzie marihuana rekreacyjna nie jest jeszcze zalegalizowana. Mówiąc w skrócie – każda część rośliny konopi siewnych była legalna, a skoro tak to znajdujące się tam THC także. Dlatego rolnicy uprawiali rośliny z THC na poziomie 0,3%, aby następnie je wyekstrahować i dodać do np. napojów.

Od jakiegoś czasu część amerykańskich polityków domagała się zmiany przepisów tak, aby zlikwidować lukę dającą możliwość legalnej sprzedaży produktów z THC.  

Część polityków była temu oczywiście przeciwna, przeciwni byli oczywiście także przedsiębiorcy oraz uprawiający konopie rolnicy gdyż zmiana przepisów to dla nich strata wielomilionowego rynku.

Przeciwna wprowadzaniu ograniczeń była także amerykańska… branża alkoholowa, która ostatnio wyznała, że alkohol sprzedaje się coraz gorzej i nowe źródło przychodów w postaci napojów z THC brzmi dla nich kusząco, pisaliśmy o tym T U T A J

Branża alkoholowa radzi sobie coraz gorzej i w konopiach widzi ratunek dla swoich finansów. Ostatnio padła nawet propozycja, że t własnie firmy dystrybuujące alkohol powinny jako jedyne zajmować się dystrybucją marihuany, informowaliśmy o tym T U T A J.

waporyzatory hero
-reklama-

Niestety mimo wielu głosów sprzeciwu owe przepisy zostały przyjęte przez Kongres USA i niebawem zaczną obowiązywać na poziomie federalnym.

Nowe regulacje zawarte w dołączonej do prowizorium ustawie budżetowej dotyczącej rolnictwa ostatecznie zamykają lukę utworzoną przez analogiczną ustawę z 2018 r. (Farm Bill), która zalegalizowała uprawę konopi siewnych, w których zawartość THC (tetrahydrokannabinolu) nie przekraczała 0,3%.

Kongres zdelegalizował produkty z THC pochodzącego z konopi siewnych – wprowadzone zmiany

Nowe przepisy federalne, zawarte w niedawnym projekcie ustawy o finansowaniu rządu i podpisane przez prezydenta Trumpa, zmieniają prawną definicję konopi w całym USA.

Najważniejsze zmiany to:

  • Definicja całkowitego THC: Konopie siewne nie mogą zawierać więcej niż 0,3% całkowitego THC, licząc zarówno Δ9, jak i THCA.

  • Zakaz stosowania syntetycznych i półsyntetycznych kannabinoidów: Kannabinoidy „wytwarzane poza rośliną” lub niewystępujące naturalnie w konopiach są teraz nielegalne.

  • Limit zawartości THC w opakowaniu: Każdy produkt konopny dla konsumentów musi zawierać mniej niż 0,4 mg całkowitego THC w opakowaniu, w tym produkty spożywcze, olejki i waporyzatory.

  • Ograniczenia w sprzedaży detalicznej: Sprzedaż „odurzających produktów na bazie konopi”, takich jak Delta-8 i HHC, w sklepach całodobowych, na stacjach benzynowych i w Internecie będzie zabroniona .

  • Okres przejściowy: Branża ma około 12 miesięcy na dostosowanie się do przepisów, zanim zaczną obowiązywać przepisy federalne.

To nie jest drobna zmiana przepisów – to federalne represje wobec całego sektora gospodarki konopnej.
Według amerykańskiego okrągłego stołu ds. konopi , może to wyeliminować nawet 95% sprzedaży produktów pochodnych konopi.

Dla konsumentów skutki będą natychmiastowe:

  • Produkty zawierające kwiaty Delta-8 i THCA prawdopodobnie znikną ze sklepów internetowych i stacjonarnych.

  • Niektóre olejki CBD i produkty o pełnym spektrum mogą również podlegać ograniczeniom, jeśli zawierają śladowe ilości THC przekraczające nowy limit.

  • Testowanie i etykietowanie staną się kluczowe — kupując niezweryfikowane produkty, możesz narazić się na nowe ryzyko prawne.

Ustanowione też, że w tej kwestii prawo federalne stoi nad stanowym zatem nawet jeśli dany stan dopuszcza produkty z THC pochodzącym z konopi siewnych – to i tak prawo federalne tego zabrania.

Już jednorazowe użycie marihuany powoduje depresję i niszczy mózg? U niektórych tak – czytamy w jednym z wydań tygodnika Przewodnik Katolicki. „Zdarza się, że utrzymujący się przez ponad dwa tygodnie stan obniżonego nastroju i napędu psychoruchowego ma swój początek właśnie w momencie, w którym pacjent na imprezie „zapalił zioło”, które zadziałało na niego niszcząco” – pisze autorka artykułu. Materiał zawiera wiele kłamstw, pojawiają się stwierdzenia,  że marihuana niszczy mózg, a jej użytkownicy… się nie myją. Autorka tekstu, pani psychoterapeutka Angelika Szelągowska-Mironiuk, okłamuje w nim swoich czytelników oraz straszy ich wyimaginowanymi skutkami korzystania z ziela, aby w na końcu pisać o mądrej psychoedukacji. Niestety pokazuje to też jak niski jest poziom wiedzy o konopiach w naszym kraju. Oto więcej informacji.

Już jednorazowe użycie marihuany powoduje depresje i niszczy mózg – twierdzi Przewodnik Katolicki

W tygodniku Przewodnik Katolicki (wersja drukowana oraz online) nr 10/25 opublikowany został artykuł zatytułowany „Marihuana to nie jest bezpieczny wybór”. Jego autorka, określająca się jako „Matka Polka Psycholożka” straszy w nim marihuaną pomimo, że nie ma o niej kompletnie żadnego pojęcia. 

Artykuł zaczyna się od stwierdzenia, że najbardziej znaną w Polsce postacią kojarzoną z marihuaną jest… Laska z filmu „Chłopaki nie płaczą”. 

Następnie autorka słusznie zauważa, że najpopularniejszym w Polsce narkotykiem jest alkohol – podkreślając, że mimo swojej legalności nadal jest to narkotyk.

W tym momencie następuje niestety oderwanie się od rzeczywistości i faktów ponieważ pani psychoterapeutka stwierdza, iż marihuana nie jest lepszym wyborem niż alkohol.

 Jednak to, że w piętnowaniu korzystania z substancji psychoaktywnych bywamy wybiórczy i nie do końca racjonalni (gdyby tak było – spożycie alkoholu byłoby w Polsce dużo, dużo niższe), nie oznacza, że marihuana jest „bezpiecznym wyborem” i „lepszą opcją”. Poza alkoholem to właśnie ona stanowi jeden z najczęściej wybieranych środków odurzających – i nie zmienia tego fakt, że według prawa jej posiadanie jest nielegalne.

-czytamy w artykule

Jest to pierwsze poważne kłamstwo autorki. W zestawieniu działania oraz szkód powodowanych przez alkohol i marihuanę – ta druga zawsze będzie lepszym wyborem dla naszego zdrowia. Alkohol to czysta trucizna, każda jej dawka jest szkodliwa i ma swój negatywny wpływ na użytkownika, alkohol można śmiertelnie przedawkować, po alkoholu można doznać poważnych urazów. 

Marihuana natomiast nie jest trucizną, aktywuje nasz układ endokannabinoidowy ECS co pozytywnie działa na organizm, marihuana działa na mózg neuroprotekcyjnie i zamiast go niszczyć – pomaga mu się regenerować. Konopie nie powodują agresji, nie dochodzi po nich do poważnych urazów jak po alkoholu i nie można jej śmiertelnie przedawkować tak jak etanolu, długo można by tak wymieniać.

Dlatego stwierdzenie, że marihuana nie jest lepszym wyborem niż alkohol jest zwykłym kłamstwem, do tego szkodliwym.

Oczywistym jest, że jeżeli np. na imprezach sporadycznie zapalisz marihuanę to dla twojego zdrowia i bezpieczeństwa, będzie to znacznie lepszy wybór niż alkohol. Jednak pani Angelika Szelągowska-Mironiuk twierdzi inaczej, a z jej tekstu jasno wynika, że jak już mamy wybierać to… lepiej spożywać etanol. Wiadomo, wódeczka sporadycznie na imprezach? Nic się nie stanie, ale marihuana? Nawet stosowana sporadycznie? W żadnym wypadku!

Autorka tekstu twierdzi, że już nawet jednorazowe spożycie konopi indyjskich może mieć destrukcyjny wpływ na nasz mózg i nasze zdrowie.

sięgnięcie po nią – nawet jednorazowe – u niektórych osób wywołuje objawy psychotyczne (w tym paranoiczne, omamy, urojenia), paniczny lęk (który czasami skłania osobę np. do podjęcia nagłej ucieczki z miejsca, w którym się znajduje – a to może być naprawdę bardzo niebezpieczne), a także depresję.

-czytamy w Przewodniku Katolickim

Autorka tekstu wymyśliła nawet nowy, nieznany dotąd skutek jednorazowego zapalenia jointa na imprezie:

Zdarza się, że utrzymujący się przez ponad dwa tygodnie stan obniżonego nastroju i napędu psychoruchowego ma swój początek właśnie w momencie, w którym pacjent na imprezie „zapalił zioło”, które zadziałało na niego niszcząco.

To jest wręcz ciężko skomentować. Oczywiście autorka nie wyjaśnia mechanizmów, które miały by odpowiadać za dwutygodniowy stan obniżonego nastroju czy problemów psychoruchowych, zapewne dlatego, że to wszystko kłamstwo.

Następnie czytamy kolejne kłamstwa, tym razem o zespole amotywacyjnym, który rzekomo powodują konopie.

U części osób korzystających z THC nawet sporadycznie mogą się pojawić lub nasilić zaburzenia lękowe oraz tzw. zespół amotywacyjny. Istnienie i natura tego zjawiska wciąż jest przedmiotem dyskusji naukowców. Jego mianem określa się stan, w którym osobie przestaje zależeć na tym, co wcześniej było dla niej ważne: od osiągnięć zawodowych po podstawową higienę osobistą. Część badaczy sądzi, że zespół ten jest w istocie jedną z oznak rozwijającej się depresji, a nie osobnym zaburzeniem 

Czy pani psychoterapeutka napisała, że użytkownicy marihuany się nie myją? – pomyślałem gdy przeczytałem to po raz pierwszy.

Z jednej strony nieco mnie to rozbawiło, jednak po chwili, gdy sobie przypomniałem, że zapewne część nieświadomych czytelników Przewodnika Katolickiego może w to uwierzyć. To zwykłe sianie dezinformacji.

Zespół amotywacyjny to jeden z najstarszych mitów stworzonych na potrzeby konopnej prohibicji w USA sprzed niemal stu lat. Jakiś czas temu informowaliśmy, że mit ten został po raz kolejny obalony, tym razem przez naukowców z Cambrige, pisaliśmy o tym T U T A J.

Użytkownicy marihuany to często ludzie bardziej aktywni niż ci, którzy jej nie używają. Marihuany używają sportowcy, a nawet olimpijczycy. Korzystają z niej menagerowie, dyrektorzy, pracownicy produkcji, politycy, muzycy i wielu innych – czy dotyka ich syndrom amotywacyjny? W żadnym wypadku, czy mają lepszy komfort życia? Jak najbardziej.

Dalej w artykule katolickiego tygodnika czytamy:

Nie każdy, kto parę razy w życiu – np. na studiach – sięgnął po THC, będzie miał zniszczony mózg i głęboką depresję. Problem polega na tym, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jaki wpływ będą miały konopie na konkretną osobę. Nikt z nas nie wie też, jakie ma tendencje do chorób i zaburzeń psychicznych – mogą one pozostać „uśpione” przez całe życie albo w pewnym momencie zostać aktywowane przez jakiś czynnik. Jednym z nich może być właśnie kontakt z marihuaną.

Tu wprost wynika, że są osoby, u których kilkurazowe zapalenie marihuany będzie skutkować zniszczonym mózgiem i głęboką depresją.

To jest potężne kłamstwo oraz dowód na kompletny brak jakichkolwiek zdolności dziennikarskich pani Angeliki Szelągowskiej-Mironiuk.

Marihuana działa na mózg neuroprotekcyjnie, reguluje jego pracę poprzez ECS, a nie go niszczy! 

Oczywistym dla psychoterapeuty powinno być to, że jednorazowe spożycie jakiejkolwiek używki nie doprowadzi samo w sobie do, jak to opisała autorka, „ciężkiej depresji”, ciężko to się takie bzdury komentuje.

W artykule możemy też przeczytać, iż regularne stosowanie konopi wiąże się z nawracającymi stanami zapalnymi dróg oddechowych – co jest oczywiście kolejnym kłamstwem. Ciekawi mnie gdzie pani Szelągowska-Mironiuk to wyczytała. 

Już jednorazowe użycie marihuany powoduje depresje i niszczy mózg – a co z marihuaną medyczną?

Klasyką przekłamanych artykułów demonizujących marihuanę, które opierają się głównie na kłamstwach jest podejście do marihuany medycznej, tak jest i tym razem. Okazuje się, że marihuana stosowana w celach medycznych – już nie jest taka groźna jak ta stosowana rekreacyjnie. 

Szkoda tylko, że to nadal ta sama marihuana, a organizm nie odróżnia spożycia medycznego od rekreacyjnego. 

Według pani Szelągowskiej-Mironiuk jeżeli będę każdego dnia stosował medyczną marihuanę to wszystko będzie ok. Natomiast jeżeli będę każdego dnia stosował marihuanę rekreacyjnie – mój mózg zostanie wyniszczony, dopadnie mnie głęboka depresja oraz nawracające stany zapalne dróg oddechowych. To, że jest to ta sama roślina, ta sama substancja – nie ma wg autorki materiału znaczenia.

Podsumowując – artykuł opublikowany w Przewodniku Katolickim nr 10/25 nafaszerowany jest kłamstwami i zwyczajnie sieje dezinformacje, jest to także przykład bardzo niskiej jakości dziennikarstwa ponieważ w chwili obecnej jest już bardzo dużo materiałów dostępnych online, które opisują wpływ marihuany na człowieka i jego organizm, wszystko wskazuje albo na kompletny brak rzetelności i pisanie artykułu pod tezę – bo nie wiem jak inaczej można to wytłumaczyć.

A co z negatywnymi skutkami korzystania z marihuany? Czy takie w ogóle istnieją? Oczywiście, że istnieją. Negatywny wpływ marihuany na użytkownika wynika jednak z jej nadużywania oraz używania szkodliwego.

Przypominamy, że należy kategorycznie podkreślić, iż nie właściwe używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie używanie szkodliwe czyli nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami i obowiązkami. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem. Nazywa się to ŚWIADOMYM UŻYWANIEM.

Cały omawiany artykuł znajdziesz T U T A J

Źródło grafiki: aut.: Agnieszka Sozańska, Przewodnik Katolicki 10/25

Pijany 23-latek zaproponował policjantkom marihuanę. W nocy z 2 na 3 listopada, o godzinie 23:30, funkcjonariuszki z Posterunku Policji w Łaskarzewie przeprowadzały interwencję wobec grupy młodych osób, które zakłócały spokój na ul. Warszawskiej. Wtedy umundurowane policjantki usłyszały niecodzienną propozycję zapalenia jointa. Oto więcej informacji.

Pijany 23-latek zaproponował policjantkom marihuanę

Funkcjonariuszki z komisariatu w Łaskarzewie spotkała ostatnio nietypowa sytuacja, do której doszło podczas standardowej interwencji związanej z zakłócaniem spokoju przez młodych ludzi. Jedna z osób, wobec których podjęto interwencję sprawiała jednak wrażenie bardziej odurzonej niż pozostali.

recepta na medyczną marihuanę online AnandaMed
-reklama-

I właśnie ta najbardziej pijana osoba wpadła na „genialny” pomysł.

– Podczas patrolu, którego celem było monitorowanie miejsc szczególnie narażonych na zakłócanie porządku publicznego przez młodzież, policjantki zauważyły grupę osób. Wśród nich był młody mężczyzna, którego zachowanie wskazywało, że znajduje się pod działaniem alkoholu – poinformowała podkom. Małgorzata Pychner, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Garwolinie.

– W trakcie rozmowy z funkcjonariuszkami 23-latek zasugerował, że może je poczęstować… marihuaną.

Niestety dla niego, funkcjonariuszki nie doceniły gestu i natychmiast podjęły czynności służbowe.

W trakcie kontroli osobistej znalazły u 23-latka susz roślinny. Wstępne badanie wykazało, że była to marihuana – informuje rzeczniczka garwolińskiej policji.

Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do jednostki Policji, gdzie wykonano z nim czynności procesowe.

Teraz 23-latek poniesie niestety konsekwencje przewidziane przepisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Źródło: Policja.pl

W USA przedstawiciele branży alkoholowej sprzeciwiają się zakazowi sprzedaży napojów z THC, nad którym trwają ostatnio prace oraz liczne debaty.Teraz dystrybutorzy piwa, wina oraz napojów spirytusowych zaapelowali do amerykańskiego Kongresu o nie nie zakazywanie produkcji i sprzedaży napojów z THC ponieważ, jak sami przyznają, „popyt na alkohol spadł” i chcą, aby rynek konopny pomógł utrzymać ich branżę. Branża alkoholowa w „ciekawy” sposób odwołuje się też do alkoholowej prohibicji z początku XX wieku całkowicie pomijając temat prohibicji na konopie. Oto więcej informacji.

USA: Branża alkoholowa przeciwna zakazowi sprzedaży napojów z THC, „ponieważ popyt na alkohol spada”

W Stanach Zjednoczonych trwa obecnie debata nad tym, czy dopuścić do legalnego obrotu napoje z THC, które pozyskiwane byłoby z konopi siewnych. Obecnie jest to teoretycznie możliwe na podstawie luki prawnej znajdującej się w ustawie „Farm Bill z 2018”.

Spór w tej kwestii nabiera na sile, w debacie udział biorą różne lobby. Niedawno pojawiały się też poważne oskarżenia, o to, że niektórzy politycy postulujący zakaz napojów z THC są opłacani przez firmy alkoholowe. A gra toczy się o bardzo duże pieniądze.

Teraz grupa ponad 50 dystrybutorów różnego rodzaju alkoholi połączyła siły, aby sprzeciwić się staraniom Kongresu o to, aby zakazać sprzedaży odurzających produktów konopnych takich jak napoje z THC, podkreślając, że w obliczu „spadku” popytu na alkohol rynek konopi pomógł utrzymać ich branżę.

recepta na medyczną marihuanę online AnandaMed
-reklama-

W liście wysłanym w środę do liderów Kongresu koalicja hurtowników piwa, wina i napojów spirytusowych stwierdziła, że ​​ustawodawcy muszą „unikać sformułowań, które mogłyby wprowadzić zakaz sprzedaży odurzających produktów konopnych” w ramach procesu przyznawania środków finansowych.

Zamiast tego oferujemy nasze wsparcie, aby pomóc Kongresowi skutecznie regulować i opodatkowywać takie produkty, jak alkohol

– napisali przedstawiciele branży alkoholowej.

W związku ze spadkiem popytu na alkohol w ostatnich latach, produkty konopne stworzyły miejsca pracy, pobudziły nowe inwestycje i pomogły nam sprostać zmieniającemu się popytowi konsumentów. Jeśli prohibicja zostanie wprowadzona, popyt ten nie zniknie – po prostu przeniesie się do nieuregulowanych kanałów, podważając zarówno zdrowie publiczne, bezpieczeństwo, jak i legalne przedsiębiorstwa.

-napisali w swoim liście przedstawiciele branży alkoholowej

Firmy alkoholowe uznały też, że debata na temat konopi jest „bardzo analogiczna do debaty, którą toczyli nasi przodkowie na początku XX wieku”, kiedy rząd federalny zakazał alkoholu. Po wprowadzeniu prohibicji w 1919 roku, ostrzegały, „następne 14 lat prohibicji jedynie stworzyło kwitnący rynek nielegalnych produktów i znaczną liczbę oszustów”.

Szkoda, że nie wypowiadali się w ten sposób przez dekady konopnej prohibicji!

Ale to nie koniec bezczelności, branża alkoholowa mówi o negatywnych skutkach zakazu w kontekście prohibicji alkoholowej z początku XX wieku, a jednocześnie zapominając, że jakoś nie sprzeciwiali się prohibicji na konopie, która w skutkach była znacznie straszniejsza niż ta alkoholowa.

Nasi przodkowie zdali sobie sprawę, że jedynym sposobem na wyeliminowanie tych złych podmiotów jest ustanowienie solidnych ram regulacyjnych, w których każdy stan będzie miał prawo do bezpiecznego regulowania produktów na swoim terenie w sposób, który będzie respektował etos obywateli

-napisali i dodali, że:

W pełni rozumiemy obawy dotyczące integralności produktu, dostępu osób nieletnich i bezpieczeństwa publicznego. Oferujemy prawie 100 lat doświadczenia w bezpiecznym wprowadzaniu na rynek napojów objętych regulacjami i zapobieganiu sprzedaży nielegalnych produktów. Zafałszowany i nielegalny alkohol nie stanowi problemu w Ameryce dzięki surowym regulacjom stanowym, zasadom handlu i prawom wspierającym niezależność hurtowników. Mając stuletnie doświadczenie w branży alkoholowej, z radością informujemy Kongres o tym, jak najlepiej regulować rynek napojów alkoholowych z konopi.

Oczywiście jedynym powodem uruchomienia się lobby alkoholowego w tym temacie są pieniądze, a wpływy ze sprzedaży alkoholu ciągle spadają – odkąd zalegalizowano marihuanę w większości stanów USA.

Z całym szacunkiem apelujemy do Państwa o sprzeciwienie się próbom zamknięcia tak zwanej „luki prawnej dotyczącej konopi” poprzez jakikolwiek pakiet przepisów lub ustawę rolną. Zamiast tego, apelujemy do Państwa o współpracę z naszą branżą w celu stworzenia kompleksowych przepisów, które chronią społeczności, zapewniają bezpieczeństwo produktów i dają odpowiedzialnym firmom pewność, której potrzebujemy, aby działać bezpiecznie i skutecznie. Jesteśmy gotowi współpracować z Państwem w tym procesie.

– czytamy w liście.

Jest to jedna z najnowszych prób wywarcia wpływu na Kongres, który dokonuje ponownej oceny federalnych przepisów dotyczących konopi siewnych wiele lat po tym, jak uprawa ta i jej pochodne zostały zalegalizowane na szczeblu federalnym na mocy ustawy Farm Bill z 2018 r.

Warto też przypomnieć, że lobby alkoholowe stanęło niedawno na stanowisku, że to właśnie oni i tylko oni powinny się zajmować dystrybucją napojów z konopnymi dodatkami jak np. THC, więcej przeczytasz na ten temat w naszym artykule T U T A J

Źródło: marijuanamoment.net

Kobieta chciała przemycić 40 kg marihuany z Tajlandii, zatrzymano ją na warszawskim Lotnisku Chopina. W jaki sposób próbowała się wytłumaczyć i czy można zakładać, że na polski rynek trafia susz z Tajlandii? Oto więcej informacji.

Kobieta chciała przemycić 40 kg marihuany z Tajlandii, zatrzymano ją na Lotnisku Chopina

26-letnia obywatelka Szwecji przyleciała z Bangkoku i na Lotnisku Chopina korzystała z przejścia „nic do zgłoszenia”.

jednak funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie (MUCS) uznali, że skierują kobietę do kontroli.

Sprawdzając zawartość walizki należącej do podróżującej z Bangkoku kobiety,  funkcjonariusze w dwóch walizkach znaleźli cztery foliowe, zamknięte próżniowo paczki z suszem roślinnym.

Badanie narkotestem wykazało, że jest to marihuana, co potwierdziło Laboratorium Celno-Skarbowe w Otwocku.

Funkcjonariusze zabezpieczyli prawie 40 kg narkotyków, których celne służby oszacowały na 1.8 miliona zł co znaczy, że gram wyceniono na ponad 40 zł.

W jaki sposób tłumaczyła się podróżna?

Na pytania funkcjonariuszy o zwartość bagażu, tłumaczyła się, że nie wiedziała co jest w walizkach, i że ktoś ją poprosił o przewiezienie.

Zatrzymana kobieta w prokuraturze usłyszała zarzuty przemytu znacznej ilości środków odurzających. Młoda Szwedka została tymczasowo aresztowana na okres 3 miesięcy. Grozi jej kara pozbawienia wolności od 3 do 20 lat.

recepta na medyczną marihuanę online AnandaMed
-reklama-

Sprawę prowadzi MUCS w Warszawie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota.

Czy na polski rynek trafiają przemyty marihuany z Tajlandii?

Niedawno informowaliśmy o tym, z czego tak naprawdę wynika zaostrzenie przepisów dot. marihuany w Tajlandii. Główną przyczyną był fakt, że w Tajlandii odkąd ta zalegalizowała marihuanę – produkuje się jej znacznie więcej niż jest w stanie przyjąć lokalny rynek. Dlatego zdesperowani producenci uciekają się do nielegalnych rozwiązań, szerzej temat opisaliśmy T U T A J.

Czy można zakładać, że ten proceder dotyczy także Polski? Oczywiście, że tak jednak na pewno dużo mniejszej skali niż ma to miejsce np w UK, gdzie proceder był jeszcze niedawno tak częsty, że przemytników marihuany z Tajlandii przestano nawet zatrzymywać, a jedynie konfiskowano zioło i odsyłano taką osobą tam, skąd przyleciała.

Jak rozpoznać dobrej jakości marihuanę? To dość powszechna kwestia wśród miłośników ziela, szczególnie ze względu na jego status prawny jest to niełatwy orzech do zgryzienia. Legalne produkty mają swoją powtarzalność, można zapoznać się z opiniami na ich temat, a co najważniejsze – być pewnym tego co się nabywa. Niestety w przypadku czarnego rynku można o tym wszystkim zapomnieć i należy pamiętać, że nielegalnych producentów i dystrybutorów nie obowiązują żadne przepisy więc nigdy do końca nie wiadomo co się pali, chyba, że… no właśnie, jak rozpoznać czy zakupiony susz jest tym ca co się liczy?

Jak rozpoznać dobrej jakości marihuanę

Marihuana to od lat najpopularniejsza nielegalna używka na świecie – chociaż w ciągu ostatniej dekady w wielu krajach jest status uległ zmianie i teraz jest ona tam całkiem lub częściowo legalna, lub legalna do celów medycznych.

Zmienia się też myślenie społeczne na temat zioła i jego szkodliwości, która w porównaniu np. z legalnymi papierosami czy alkoholem jest praktycznie zerowa.

Szacuje się, że w Polsce spożywa się ok. 500 ton marihuany rocznie. Niestety w całości jest to czarny rynek gdzie nie obowiązują żadne standardy jakości. Gdy dodamy do tego, że dilerzy handlujący ziołem często bardziej niż jakością swojego produktu – zainteresowani są zyskiem z jego sprzedaży, prowadzi to do patologii takich jak wszelkiego rodzaju domieszki mające na celu zwiększenie wagi produktu. 

Wbrew temu co powtarza wielu, w 99% jest to po prostu oprysk wodą z cukrem, który jest oczywiście szkodliwy gdy go spalamy wraz z ziołem.

Niestety domieszka cukru nie jest najgorszym co może spotkać konsumenta marihuany z czarnego rynku.

Okazuje się, że w ostatnich latach doszło do nowego zjawiska na niespotykaną do tej pory – podrabiania marihuany.

W czym dokładnie rzecz i na czym polega podrabianie marihuany?

Procedura jest prosta, a jednocześnie zapewnia bezpieczeństwo grup przestępczych, które się tym zajmują oraz znacząco zwiększa zyski z takiej działalności.

Jak podrobić marihuanę? Wystarczy kupić względnie ładnie wyglądający susz konopi siewnych tzw. susz CBD lub CBG, którego kwiaty wizualnie niczym nie różnią się od kwiatostanów marihuany.

Taki susz jest następnie opryskiwany… syntetycznymi kanabinoidami, a w najlepszym wypadku HHC lub HHC-O.

Dodam tylko, że znane są przypadki śmierci po spożyciu syntetycznych kannabinoidów.

Efekt? Dla grupy produkującej taki syf: kilogram suszu plus syntetyczne składniki do oprysku to koszt 3 do 4 tys. zł za kilogram  gotowego produktu (3 – 4 zł za gram), biorąc pd uwagę hurtowe ceny zioła, które często znacznie przekraczają 10 zł za gram – wersja syntetyczna jest bardziej opłacalna.

recepta na medyczną marihuanę online AnandaMed
-reklama-

Mało tego, w razie jakiejkolwiek wpadki, grupa nie musi się martwić o konsekwencje prawne gdyż de facto nie handluje marihuaną tylko suszem CBD spryskanym czymś, czego policyjne testery na pewno nie zidentyfikują jako nielegalne narkotyki. 

Zatem – jak rozpoznać dobrej jakości marihuanę?

Przede wszystkim należy włożyć między bajki wszelkie porady typu: po kolorze, po ogólnym wyglądzie, po strukturze kwiatów – zanieczyszczone zioło może spełniać każdy z tych parametrów. 

Niestety, aby rozpoznać dobre zioło trzeba mieć o nim jakieś pojęcie, np. o jego spektrum aromatów gdyż te susze, które udają zioło i są czymś spryskane często mają zapach zupełnie inny od konopi, np pachną marcepanowo. Substancje zawarte w takim oprysku mogą też dla niedoświadczonego użytkownika wydawać się zwykłą żywicą pokrywającą kwiaty. Natomiast doświadczony użytkownik szybko wyłapie różnice w wyglądzie.

Podrabiana marihuana marihuana ma podejrzany i nietypowy wygląd „żywicy” oraz często pachnie inaczej niż konopie. 

Ma też nietypowy dla konopi smak (znów – trzeba mieć jakieś pojęcie o marihuanie, aby to stwierdzić) i często działa niestety na tyle podobnie do marihuany, że niedoświadczony użytkownik może się nie zorientować, że pali syntetyczny syf, który szkodzi jego zdrowiu.

Niestety takie „zioło” ma przeważnie jasny popiół – co wielu uważa za wyznacznik jakości marihuany.

I tak po części jest. Jeżeli konopie są opryskane czymś, aby zwiększyć wagę kwiatów (niemal zawsze woda z cukrem – tak jest zwyczajnie najtaniej) to po spaleniu zostanie czarny lub ciemny popiół.

Jeżeli z kwiatostanów, na skutek złej uprawy, pozostały składniki nawozów  – popiół będzie tym ciemniejszy im więcej pozostałości. Gdy popiół jest bardzo jasno szary, wręcz niemal biały – jest to produkt bez zanieczyszczeń.

Dlatego, jeżeli wiemy, że mamy do czynienia z prawdziwą marihuaną – kolor popiołu pokazuje nam skale jej zanieczyszczenia.

Do tego dochodzi jeszcze kwestia tzw. marihuany PGR czyli zioła, które było uprawiane z użyciem szkodliwych dla naszego zdrowia dodatków takich jak hormony dodawane w celu przyspieszenia procesu uprawowego oraz zwiększenia masy kwiatów – ogólnie dla zysku.

Na temat marihuany PGR panuje wiele mitów, a najpopularniejszy to ten mówiący o tym, że można ją rozpoznać po wyglądzie – otóż nie można. Szczegółowo opisaliśmy ten temat T U T A J.

Jak rozpoznać jakościowe zioło? Wybierz sprawdzone źródło

Najlepszym sposobem, aby mieć pewność co do tego co się spożywa jest znajomość źródła, z którego produkt pochodzi.

O ile typowy osiedlowy diler nie ma pojęcia co sprzedaje, a informacje jakie uzyskał od osoby, która go zaopatruje mogą być nieprawdziwe, o tyle grower, który uprawiał daną partie suszu jest już osobą z wiarygodnymi informacjami. Jednak umówmy się, mało kto zna kogoś kto sam uprawia rośliny.

Jeżeli natomiast używasz marihuany do tego, aby lepiej spać, lepiej się zregenerować, wyciszyć, przeciwbólowo, a nie jarasz dla samego faktu jarania, to warto uzyskać receptę na medyczną marihuanę – co możesz zrobić np T U T A J (także możliwość konsultacji online) i kupować susz w aptece.

Medyczna marihuana dostępna na polskim rynku jest różnej jakości jednak jedno jest pewne – nie uraczysz w niej szkodliwych dla zdrowia dodatków, no i nie narażasz się na konsekwencje prawne. 

Zaleta suszu z apteki jest też fakt, że wiesz jaką odmianę marihuany spożywasz.

Podsumowując  – rozpoznać czy mamy do czynienia z wysokiej jakości produktem czy zanieczyszczonym syfem jest rzeczą dość trudną, a dla laika często wręcz niemożliwą. Kluczową rolę odgrywa tutaj źródło pochodzenia suszu oraz wiedza o ziole, która może uchronić przed zakupem zanieczyszczonego syfu.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada zmiany w przepisach dotyczących wystawiania recept na medyczną marihuanę. Do resortu wpłynęło w tej sprawie pismo, którego autor podnosi kwestię komercjalizacji przepisywania recept przez „zielone kliniki” działające na zasadzie „receptomatu”, gdzie nie dochodzi do faktycznej konsultacji lekarskiej. Zaostrzone przepisy o wystawianiu recept na „konopie inne niż włókniste” weszło w życie dokładnie rok temu, jednak wg. wielu nie przyniosło to zakładanego efektu. Oto więcej informacji.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada zaostrzenie przepisów dotyczących wystawiania recept na medyczną marihuanę

Do Ministerstwa Zdrowia wpłynęło pismo poruszające kwestie wystawiania recept na medyczna marihuanę online. Autor petycji pisze o luce, która „stała się fundamentem dla zjawiska określanego w debacie publicznej mianem „zielonych klinik”.

Dzisiaj mija dokładnie rok od wejście w życie obecnych przepisów, które miały ukrócić ten proceder, wg. wielu tak się jednak nie stało.

W kwietniu informowaliśmy o tym, że pomimo chwilowego spadku liczby recept na medyczną marihuanę wystawianych online, który nastąpił po wejściu w życie nowelizacji, to w pierwszych miesiącach 2025 liczba ta znów zaczęła rosnąć. Więcej na ten temat przeczytasz T U T A J.

„Wszystko wskazuje na to, że taki trend się utrzyma i liczba recept na medyczne konopie wystawionych w nieuprawniony sposób będzie rosła – pytanie tylko jak szybko.

Niestety taka sytuacja może się skończyć różnie, pamiętać należy, że to właśnie środowisko lekarskie naciskało na dodanie medycznej marihuany do rozporządzenia. I nie dlatego, że jest ona szczególnie niebezpieczna lecz dlatego, że w ich przekonaniu zbyt często dochodziło do naruszenia etyki lekarskiej przy wystawianiu recept na medyczny susz. Informowaliśmy o tym T U T A J

– pisaliśmy w kwietniowym artykule.

Teraz dowiadujemy się, że do resortu zdrowia trafiła petycja w sprawie „niezbędnych działań legislacyjnych określających szczegółowe zasady ordynacji oraz monitorowania produktów leczniczych zawierających surowiec farmaceutyczny z konopi innych niż włókniste oraz produktów leczniczych zawierających substancje psychotropowe lub środki odurzające.”

W petycji skierowanej do ministerstwa, autor wskazuje, że wnosi o podjęcie działań w sprawie produktów leczniczych:

  • zawierających surowiec farmaceutyczny z konopi innych niż włókniste, o którym mowa w art. 33a ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii;
  • oraz produktów opioidowych zawierających substancje psychotropowe lub środki odurzające, stosowanych w terapii bólu.

Autor pisma wskazuje, że w przepisach pojawiła się poważna luka normatywna w zakresie przepisywania recept na środki objęte specjalnymi regulacjami.

Luka stała się fundamentem dla zjawiska określanego w debacie publicznej mianem „zielonych klinik”, tj. podmiotów leczniczych funkcjonujących w modelu quasi-biznesowym, których działalność sprowadza się w istocie do wystawiania recept na tzw. medyczną marihuanę bez należytej weryfikacji wskazań klinicznych oraz poza ramami rzeczywistych, uzasadnionych potrzeb zdrowotnych pacjentów

– napisał autor w uzasadnieniu.

Wg. autora nowe przepisy mają być odpowiedzią na obserwowany proceder odpłatnego wystawiania recept na wspomniane środki na podstawie minimalnych lub wątpliwych przesłanek klinicznych.

W efekcie dochodzi do nadużyć terapeutycznych, inflacji wskazań i obchodzenia ratio legis przepisów ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii

– podsumował autor petycji.

Na petycje w imieniu Ministerstwa Zdrowia odpisał zastępca dyrektora Departamentu Zdrowia Publicznego – Kuba Sękowski. Podkreślił, że resort planuje podjąć w tej sprawie działania.

Pomimo że terapia tzw. marihuaną medyczną nie jest terapią pierwszego wyboru i powinna stanowić alternatywę dla innych metod leczenia, w ostatnich latach można zauważyć rosnąca dynamicznie rosnącą popularność leków recepturowych z surowcem Cannabis oraz tzw. receptomatów. Aktualnie dostępne narzędzia nadzoru nad procesem wystawiania recept zdają się być niewystarczające z punktu widzenia skutecznej ochrony interesu publicznego

-odpowiedział wiceminister.

Sękowski dodał też, że zasadne wydaje wdrożenie narzędzi, które mogą istotnie wzmocnić kontrolę nad przepisywaniem produktów konopnych i opioidowych, ograniczając ich ordynację w przypadkach niewynikających z uzasadnionych wskazań medycznych.

Wiceminister powiedział, że w ramach planowanej przez rząd Szerokiej Nowelizacji Ustawy Refundacyjnej, obowiązek raportowania do Zintegrowanego Systemu Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi (ZSMOPL) ma zostać rozszerzony na surowce farmaceutyczne co w praktyce oznaczać będzie, że system będzie monitorował także wystawianie recept na medyczna marihuanę, która w naszym kraju ma status właśnie surowca farmaceutycznego.

Poinformowano także, że po zeszłorocznym zaostrzeniu przepisów dot. wystawiania recept na medyczną marihuanę online, ich liczba spadła o 32%  w okresie styczeń – październik w roku 2025 w stosunku do roku 2024.

Tylko czy to faktyczny spadek o 32%? Niekoniecznie ponieważ we wrześniu i październiku 2024 wiadome było, iż wejdą ograniczenia i wiele osób udawało się po recepty „na zapas”, co spowodowało gwałtowny wzrost wystawianych recept. 

Jednak nawet gdyby liczyć spadek o 32%, to nadal jest to ogromna liczba recept wystawianych online. 

Wiceminister zgodził się z uzasadnieniem części postulatów zawartych w petycji podkreślając, że konieczne są obszerne konsultacje. Przyznał rację, że konieczna jest racjonalizacja dostępu do preparatów ziela konopi innych włókniste.

Należy podkreślić, że przygotowanie rzetelnego i kompletnego projektu dokumentu rządowego, który regulowałby w sposób kompleksowy kwestie zastosowania medycznego preparatów konopi innych niż włókniste – w tym m.in. kwestie uprawy roślin konopi, zapewnienia należytych dostaw surowca, preskrypcji, dystrybucji czy wreszcie stosowania tych preparatów przez pacjentów – wymaga szeroko zakrojonych konsultacji społecznych oraz uzgodnień z pozostałymi podmiotami publicznymi, których zakres kompetencji obejmuje te zagadnienia

– podsumował.

Resort poinformował też, że poruszone w petycji kwestie zostaną wzięte pod uwagę podczas nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Źródło: rynekzdrowia.pl

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.