Jak działa bongo wie niemal każdy, polega to na tym, że dym przechodzi przez wodę przed dotarciem do ustnika, co przede wszystkim obniża jego temperaturę oraz zwiększa wilgotność dymu dzięki czemu jest on delikatniejszy. Na końcowy efekt wpływa też perkolacja, czyli rozbijanie strumienia na drobniejsze pęcherzyki, dzięki czemu rośnie powierzchnia kontaktu dymu z wodą. Bongo nie filtruje dymu w klasycznym znaczeniu, ale zmienia charakter przepływu i odczucie podczas zaciągania – warto poznać, jak konstrukcja dyfuzora wzmacnia lub ogranicza ten proces.

Jak działa bongo i czym są dyfuzor i perkolacja

Działanie bonga czyli fajki wodnej polega na tym, że dym przechodzi przez wodę, zanim trafi do ustnika. Na tym etapie część ciepła zostaje odebrana, a dym staje się łagodniejszy dla płuc dzięki zwiększeniu jego wilgotności. Bongo do palenia marihuany nie filtruje dymu w klasycznym tego słowa znaczeniu, ale zmienia charakter przepływu i odczucie podczas zaciągania dzięki schłodzeniu i nawilżeniu dymu.

Natomiast jakość chłodzenia i nawilżenia dymu można znacząco oprawić.

Jednym z wykorzystywanych sposobów na poprawę jakości dymu jest perkolacja, czyli rozbijanie strumienia dymu na mniejsze pęcherzyki.

Im większa powierzchnia kontaktu dymu z wodą, tym intensywniejsze chłodzenie i lepsze nawilżenie. Różne konstrukcje osiągają to inaczej, dlatego efekt zależy od budowy układu, ilości wody i sposobu przepływu.

Czym właściwie jest dyfuzor do bonga i jak działa system perkolacji?

Działanie bonga opiera się na prostym ruchu: dym wchodzi do komory z wodą i przechodzi przez nią, zanim dotrze dalej. Woda działa jak bariera chłodząco-nawilżająca, sprawiając, że dym staje się łagodniejszy. Taki układ nie filtruje dymu w klasycznym znaczeniu, ale zmienia warunki, w jakich dym trafia do ustnika. Perkolacja wzmacnia ten proces, ponieważ rozbija dym na drobniejsze pęcherzyki. Mniejsze pęcherzyki mają większą łączną powierzchnię kontaktu z wodą, więc chłodzenie i filtracja przebiegają skuteczniej.

Dyfuzor zwykle ma formę rurki ze szczelinami albo otworami, które rozpraszają strumień i rozdzielają go na wiele punktów wejścia do wody.
W rozwiązaniach zewnętrznych dyfuzor działa jako element pośredni w torze przepływu. Dym nie przechodzi jednym zwartym strumieniem, lecz rozprasza się jeszcze przed zetknięciem z cieczą. W praktyce oznacza to bardziej równomierne wykorzystanie wody i łagodniejszy przebieg przepływu w całym układzie.

Jakie są zalety stosowania dyfuzora zewnętrznego w szklanym bongu?

Dyfuzor zewnętrzny zwiększa rozproszenie dymu, dlatego woda ma większą szansę na jego schłodzenie i nawilżenie. To ważne, bo jeden zwarty strumień ma mniejszy kontakt z cieczą niż wiele drobnych pęcherzyków. W praktyce przekłada się to na bardziej wyrównany przebieg całego zaciągnięcia. Łagodniejszy wdech wynika zwykle z intensywniejszego kontaktu dymu z wodą, a nie z całkowitej zmiany jego składu. Takie rozwiązanie wspiera perkolację, więc proces filtracji staje się skuteczniej wykorzystany w samej konstrukcji. Zyskuje na tym przede wszystkim komfort przepływu i odczucie chłodzenia.

Jak działa bongo – dlaczego warto stosować kilkukrotną „filtrację”?

„Filtracja” wodna ma znaczenie przede wszystkim dlatego, że zmienia temperaturę i charakter dymu poprzez nawilżenie przed jego dotarciem do ustnika. Dzięki temu przepływ staje się mniej ostry i bardziej równomierny.
Rola perkolacji polega na zwiększaniu powierzchni kontaktu dymu z wodą. Im drobniej zostaje on rozproszony, tym lepszy efekt. Ale działanie bonga można poprawić – wystarczy dodać kolejny dyfuzor. Im więcej razy dym przejdzie przez wodę – tym jest delikatniejszy.

Bongo z filtracją polegającą na przepuszczeniu dymu przez np. trzy dyfuzory – da lepszy efekt niż bongo z pojedynczą filtracją. Pełną ofertę bong z różnymi rodzajami filtracji, ale także waporyzatorów, bletek i innych akcesoriów wartych polecenia można znaleźć na stronie partnera tego materiału, którym jest Vaporshop.

Ciekawostka: dodanie nieco cieplejszej wody do bonga wydaje się pomysłem co najmniej dziwnym, ale taki zabieg znacząco poprawia delikatność dymu dzięki jego lepszemu nawilżeniu.

Czym różni się marihuana z apteki od tej z ulicy kupionej u lokalnego dilera? To pytanie przewija się na różnych forach odkąd do naszych aptek trafił medyczny susz. Jakie są zatem różnice pomiędzy tymi dwoma produktami? Czy to prawda, że tylko w aptece kupisz standaryzowany susz? Dlaczego kupowanie zioła od dilera to ryzyko nie tylko kłopotów z prawem ale i zdrowiem? Na te oraz inne związane z tematem pytania odpowiedź znajdziesz w artykule.

Czym różni się marihuana z apteki od tej z ulicy?

Ten temat był już poruszany w różnych miejscach, mimo to, takie pytanie pojawia się w sieci nadal dość często.

Zatem czym różni się marihuana a apteki od tej z ulicy?

Czym różni się marihuana z apteki od tej z ulicy – APTEKA

Susz medycznej marihuany kupowany w aptece jest oficjalnie zarejestrowany jako surowiec farmaceutyczny do wytwarzania leków recepturowych, nie jest natomiast zarejestrowany jako lek.

Jednak zarówno leki jak i surowce farmaceutyczne produkowane są w takim samym farmaceutycznym reżimie. Dodatkowo medyczna marihuana jest zarejestrowana jako surowiec wziewny, czyli do waporyzacji / palenia. To istotne ponieważ surowiec farmaceutyczny przeznaczony do inhalacji ma jeszcze większy sanitarny reżim produkcji niż surowiec do np. połykania.

A ponieważ jest to produkt medyczny, jest on sprawdzany pod kątem patogenów czy zanieczyszczeń oraz pozostałości nawozów i pestycydów. Dlatego pacjent korzystający z medycznych konopi ma pewność, że produkt nie zawiera żadnych zanieczyszczeń takich jak pleśnie czy pestycydy.

A jeżeli interesuje cie jak wygląda uprawa medycznych konopi to koniecznie sprawdź nasz reportaż z niemieckiej uprawy Aurory o T U T A J

Susz z apteki jest też standaryzowany co oznacza, że każde kolejne opakowanie danej odmiany będzie na pacjenta działać tak samo na przestrzeni lat.

Medyczna marihuana – odmiany

Nabywając marihuanę w aptece zawsze wiadomo jaką odmianę kupujesz, w przeciwieństwie do zakupów „na ulicy”, w przypadku których nigdy nie wiadomo co otrzymasz, ale do tego zaraz dojdziemy.

Jakie zatem odmiany są wykorzystywane do produkcji medycznej marihuany?

Dokładnie te same, które można kupić na dowolnej stronie z nasionami konopi indyjskich. Jeżeli mieszkasz w kraju gdzie uprawa konopi indyjskich na własne potrzeby jest legalna możesz uprawiać kilka roślin z dokładnie tych samych nasion odmian konopi, które są dostępne na receptę w aptece.

Jednak nie nastawiaj się wtedy, że uzyskasz dokładnie taki sam susz jak ten z apteki, pomimo tego, że użyłeś tej samej odmiany. Wynika to z rozbieżności genetycznej występującej w ramach jednej odmiany, wiedzą o tym ci, którzy z uprawą konopi mają jakiekolwiek doświadczenie.

Obecny rynek nasion wygląda tak, że 10 nasion tej samej odmiany może dać 10 zbliżonych, ale jednak różnych roślin zarówno pod względem wielkości jak i ich działania.

Producenci medycznej marihuany sadzą np. 10 roślin z tej samej odmiany po czym wybierają jedną najbardziej odpowiadającą im roślinę i ją klonują czyli robią sadzonki / rozsady. To sprawia, że każda roślina ma potem te same cechy co roślina matka, z której pobrano sadzonki. Proces ten jest pokazany w podlinkowanym wyżej materiale z upraw Aurory.

Marihuana z ulicy

No dobra, temat medycznego suszu wyjaśniony, teraz skupmy się na marihuanie z nielegalnych źródeł.

Największym problemem nie jest to, że nie wiadomo jaką odmianę palisz, nie możesz zatem dobrać odpowiedniego suszu, który by np. pobudzał czy odwrotnie – działał nasennie i przeciwbólowo.

Największy problem to to, co znajduje się w takim suszu. A są to:

  • pozostałości nawozów
  • metale ciężkie
  • pestycydy
  • syntetyczne kannabinoidy
  • różne dodatki zwiększające masę, np. cukier (uprzednio rozpuszczony w wodzie, którą spryskano susz)

Największym zagrożeniem są syntetyczne kannabinoidy, których jest obecnie cała masa, a którymi grupy przestępcze spryskują susz CBD i następnie sprzedają taki susz CBD + oprysk syntetykami sprzedają jako marihuanę. Zjawisko w ostatnim czasie przybrało na sile, póki co media i GIS opisują to jako „nową falę dopalaczy”.

Opisany zabieg stosowany grupy przestępcze ma dla nich wiele plusów. Po pierwsze taki susz spryskany syntetykami jest zwyczajnie tańszy bo kosztuje ok 2000 do 3000 zł za kilogram, a jednocześnie jest to dla nich znacznie mniejsze ryzyko ponieważ testy narkotykowe nie wykrywają syntetycznych kannabinoidów, a jedynie THC, zatem teoretycznie taki susz jest w pełni legalny. Należy jednak pamiętać, że to są nieznane substancje, a po niektórych takich kannabinoidach dochodziło już nawet do śmierci, jest to realne zagrożenie dla zdrowi i życia.

A skala tego zjawiska jest w naszym kraju (ale też np w Czechach) jest bardzo duża, lada dzień opiszemy to szczegółowo.

Istnieje jeszcze jedna strefa – nielegalnie sprzedawany susz pochodzący z legalnych upraw w np. USA, taki susz w ostatnim czasie jest do Europy przemycany w dużych ilościach, pisaliśmy o tym T U T A J.

Ryzyko spożywania takiego suszu jest mniejsze, ale nadal znacznie większe niż w przypadku zioła z apteki.

Największym zagrożeniem w tym przypadku są pestycydy, których w produktach pochodzących z legalnych upraw jest jak się okazuje bardzo dużo, co potwierdziły ostatnie kontrole na tym polu w USA, gdzie 90% przebadanych próbek zawierała pozostałości.

Konkluzja jest prosta – marihuana z apteki jest zwyczajnie bezpieczniejsza i zawsze wiesz co kupujesz. Cenowo też jest taniej niż na ulicy.

Marihuana powoduje znaczący wzrost agresji – do takich wniosków doszli „naukowcy”, którzy przeprowadzili metaanalizę badań na ten temat. Oczywiście temat podłapały już media na całym świecie więc i w polskiej prasie też się coś na ten temat lada dzień pojawi. Ale jak to możliwe, skoro od zawsze wiadomo, iż ziele działa uspokajająco i wyciszająco? Uspokajamy – to wszystko manipulacja i to bardzo słaba ponieważ wystarczy przeczytać podsumowanie wyników, aby zorientować się, że ktoś tu chce nas oszukać, a biznesowe lobby anty-konopne wchodzi na nowy poziom straszenia społeczeństwa agresją po użyciu konopi. Bo powiedzmy sobie jasno – większość ludzi nie zweryfikuje wyników badania, nawet ich nie poszukają. Będą natomiast wierzyć w to, co przeczytali w swojej ulubionej prasie, radiu czy telewizji. Oto więcej informacji.

Marihuana powoduje znaczący wzrost agresji – wynika z nowego przeglądu badań. Uspokajamy, to manipulacja.

Rosnąca popularność marihuany związana z większą świadomością społeczną oraz zalewającą świat falą legalizacji czy też depenalizacji zioła, to problem dla m.in. branży alkoholowej, potężny problem. Po pierwsze obecni młodzi dorośli (18 – 30 lat) świadomie rezygnują z alkoholu zdając sobie coraz częściej sprawę z jego dużej szkodliwości. Po drugie, starsi dorośli (30+), w krajach gdzie zioło zostało zalegalizowane, co raz częściej wybierają produkty konopne zamiast alkoholu. Ostatnio informowaliśmy, iż w USA doszło do sytuacji, gdzie każdego dnia więcej obywateli używa marihuany niż alkoholu czy papierosów, przeczytasz o tym T U T A J.

Dlatego niech was nie dziwi narastająca fala „wyników badań”, które wskazują marihuanę jako źródło wszelkiego zła na świecie.

Teraz, opublikowane kilka dni temu na stronie Uniwersytetu Cambridge wyniki przeglądu badań mają wskazywać, iż marihuana prowadzi do wzrostu przemocy. Tylko, że to nie jest coś, co wynika z przedstawionej metaanalizy badań, a mimo to ich wyniki noszą tytuł „Marihuana powoduje znaczący wzrost agresji”. Manipulacja jest widoczna gołym okiem już od pierwszych dwóch zdań streszczenia wyników metaanalizy.

Używanie konopi indyjskich jest znanym czynnikiem ryzyka niekorzystnych skutków dla zdrowia psychicznego, w tym psychozy, która często wiąże się z agresją. Jednak konkretny wpływ używania konopi indyjskich na ryzyko przemocy pozostaje niejasny.

-piszą autorzy.

Konopiami zajmuję się zawodowo od blisko dwóch dekad, ale jakoś nie potrafię sobie przypomnieć przypadku agresji powodowanej marihuaną, a mimo to autorzy piszą o „częstej agresji” i psychozach, których występowanie wśród użytkowników ziela jest tak naprawdę nieznacznie większe od populacji, która marihuany nie używa i występuje wśród osób mocno zioła nadużywających. Natomiast w kolejnym zdaniu czytamy, że wpływ zioła na agresje jest nadal niejasny, co jednak chyba autorom umknęło podczas ustalania tytułu dla wyników badań.

Dalej we wstępie czytamy, że:

Chociaż negatywny wpływ używania konopi na zdrowie fizyczne i psychiczne został szeroko zbadany, znacznie mniej uwagi poświęcono szkodom wyrządzanym innym, w tym przemocy interpersonalnej.

To zdanie jest oczywiście kompletną bzdurą ponieważ nie ma badań, których wyniki wskazywałyby, że używanie marihuany ma negatywny wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne, no chyba, że marihuana jest ostro nadużywana, wtedy zdarzają się sytuacje negatywnego wpływu na psychikę użytkownika. Pamiętajcie, że marihuany używa cała masa sportowców – najszybszy człowiek na ziemi używa marihuany, najszybszy człowiek w wodzie używa marihuany, 80% graczy NBA przyznaje się do używania marihuany, której używają także w WNBA czy NHL – najlepszej lidze hokeja na świecie. Gdyby zioło szkodziło fizycznie – raczej by z niego zrezygnowali tak jak z alkoholu, którego sportowcy używają bardzo mało.

Marihuana powoduje znaczący wzrost agresji – metaanaliza

Czym w ogóle jest metaanaliza? Jest to zaawansowana metoda statystyczna, która łączy i analizuje wyniki wielu niezależnych badań naukowych dotyczących tego samego zagadnienia, aby uzyskać jeden, bardziej wiarygodny i precyzyjny wynik.

W tym przypadku z tysięcy badań wybrano 63.

metaanaliza, przeprowadzona zgodnie z wytycznymi PRISMA, zsyntetyzowała dowody z 63 recenzowanych badań (N = 265 079) zidentyfikowanych za pomocą przeszukiwań baz MEDLINE, EMBASE i PsycINFO do listopada 2024 r., aby wyjaśnić związek między używaniem konopi indyjskich a przemocą, zarówno w roli sprawcy, jak i ofiary. Modele efektów losowych ujawniły, że użytkownicy konopi indyjskich są znacznie bardziej narażeni na popełnianie aktów przemocy.

-czytamy w podsumowaniu metaanalizy.

Dalej czytamy, że:

Chociaż wcześniejsze przeglądy systematyczne badały związek między używaniem konopi a przemocą w wybranych populacjach, nie przeprowadzono kompleksowego przeglądu systematycznego ani metaanalizy syntetyzującej dowody zarówno w populacji ogólnej, jak i u pacjentów z poważnymi zaburzeniami psychicznymi, uwzględniając zarówno sprawców, jak i ofiary. Dlatego przeprowadziliśmy kompleksowy przegląd systematyczny i metaanalizę, aby zbadać związek między używaniem konopi a udziałem w aktach przemocy. Skupiliśmy się w szczególności na dwóch grupach: użytkownikach konopi (a) w populacji ogólnej oraz (b) wśród pacjentów z poważnymi zaburzeniami psychicznymi. Uznając złożoną zależność między używaniem konopi a skutkami przemocy, zbadaliśmy również potencjalne źródła heterogeniczności badań, w tym różnice w ich projektach. Zasadniczo, niniejsze badanie ma na celu wyjaśnienie, czy i w jakim stopniu używanie konopi jest powiązane z występowaniem przemocy.

Podsumowanie wniosków przez autorów

We wstępie do podsumowania czytamy:

Ogólnie rzecz biorąc, nasze wyniki wskazują na zwiększone ryzyko stosowania przemocy interpersonalnej, w tym poważnych form przemocy, takich jak napaść zaostrzona, agresja seksualna, bójki i rabunek, wśród użytkowników konopi. Wysoki efekt skali dla liczby wyroków skazujących za przemoc wśród użytkowników konopi ma szczególne znaczenie, biorąc pod uwagę skalę tej przemocy i prawdopodobnie większą wiarygodność tych danych niż samoocena.

-napisali autorzy.

Jednak ci sami autorzy w żaden sposób nie potrafią wytłumaczyć w jaki sposób konopie indyjskie miałyby powodować agresję. W dokładnie ten sam sposób można powiedzieć, że picie herbaty prowadzi do zabójstw, bo wiecie, zapewne zdecydowana większość zabójców pije herbatę. Panowie „naukowcy” zapomnieli, że korelacja nie równa się przyczynowości i na siłę starają się wymyślać różne „powody mające na to wpływ”, jednak sami przyznają, że nie wiedzą w jaki sposób marihuana może być przyczyna agresji.

Możliwe wyjaśnienia związku między używaniem konopi, zwłaszcza w dużych dawkach, a przemocą obejmują upośledzenie uwagi, funkcji wykonawczych, hamowania i zdolności rozwiązywania problemów. Ponadto w okresach odstawienia marihuany osoby mogą odczuwać drażliwość, lęk, niepokój i zaburzenia funkcjonowania, co może prowadzić do agresji.

-tak tłumaczą to „naukowcy”, zajmujący się ową nieszczęsną metaanalizą dodając też, iż:

Co najważniejsze, regularne używanie konopi zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia paranoi, powodując, że osoby interpretują neutralne bodźce jako potencjalnie zagrażające, co prowadzi do przekonania, że ​​muszą się bronić.

To jest dość ciekawa retoryka, jakoby użytkownicy marihuany, którzy używają jej regularnie mają paranoje i to tak silną, że prowadzi do atakowania innych ludzi bo są oni odbierani jako zagrożenie. Przecież to jest propaganda rodem z USA w latach głębokiej konopnej prohibicji, w trakcie której wmawiano ludziom, że palacze marihuany to agresywni gwałciciele.

To tez nas bardzo rozbawiło, aczkolwiek jest to śmiech przez łzy, ponieważ „naukowcy” napisali:

Ponadto użytkownicy marihuany wykazują tendencję do wyższego poziomu impulsywności i angażowania się w bardziej ryzykowne zachowania, co może prowadzić do antyspołecznych i przestępczych działań w ramach ich stylu życia.

Użytkownicy marihuany i impulsywność oraz agresja? Tego jeszcze nie grali, a my mamy wrażenie, że czytamy opis działania alkoholu, a nie konopi.

W podsumowaniu napisano też, że:

 Używanie konopi indyjskich często współwystępuje z szeregiem czynników indywidualnych, społecznych i środowiskowych, w tym impulsywnością, cechami antyspołecznymi, niekorzystnymi warunkami społeczno-ekonomicznymi i narażeniem na przemoc w środowisku, które mogą niezależnie przyczyniać się do ryzyka przemocy.

I w tym zdaniu ukryta jest część prawdy o omawianej metaanalizie. Bo to nie jest tak, że osoby, które używają marihuany są antyspołeczne czy impulsywne właśnie ze względu na marihuanę. To się wiąże z tym, że grupy wykazujące pewne antyspołeczne zachowania są osobami, które jednocześnie korzystają z konopi, jednak sam fakt ich impulsywności czy antyspołecznego podejścia nie wynika z używania marihuany, bo korelacja nie oznacza przyczynowości. Równie dobrze można powiedzieć, że osoby jedzące mięso to złodzieje bo 80% skazanych złodziei je mięso.

A na koniec podsumowania „naukowcy” stwierdzają, że w sumie to nie marihuana ale wiele nakładających się na siebie czynników prowadzi do agresji, a że w tytule wyników napisali, że marihuana powoduje wzrost agresji? Kto by się tam przejmował, ważne, że środowisko, któremu zależy na takiej narracji dobrze zapłaciło.

Dostępne dowody sugerują zatem, że związek między używaniem konopi indyjskich a przemocą prawdopodobnie odzwierciedla wiele wzajemnie oddziałujących na siebie ścieżek, a nie pojedynczy bezpośredni mechanizm przyczynowy.

-piszą autorzy

W przeglądzie naukowcy stwierdzili też, że użytkownicy marihuany częściej są też ofiarami przemocy, jednak w podsumowaniu znowu piszą, że w sumie to chuj wie czemu:

Związek, który odkryliśmy między używaniem konopi a byciem ofiarą, choć słaby, może odzwierciedlać zwiększoną podatność, a nie bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy. Użytkownicy konopi mogą narażać się na ryzykowne sytuacje. Mogą utrzymywać kontakty z rówieśnikami, którzy używają substancji psychoaktywnych lub dopuszczają się przestępstw, zwiększając w ten sposób swoją ekspozycję na przemoc. Zatem zarówno rozhamowanie behawioralne, jak i środowisko społeczne mogły przyczynić się do zwiększonego ryzyka bycia ofiarą.

-piszą autorzy metaanalizy.

O innej manipulacji pisaliśmy też w artykule „Marihuana nie ma zastosowania medycznego – nie działa na ból i nie pomaga w bezsenności – wynika z najnowszego „przeglądu badań”, który znajdziesz T U T A J, oraz w materiale „Marihuana nie pomaga na PTSD i powoduje głód kokainowy? Nie, to kolejna manipulacja wynikami badań powtarzana przez media„, który znajdziesz T U T A J. Do tego dochodzi niedawne badanie, którego wyniki stwierdzają, że marihuana nie pomaga w walce ze stresem, co też jest manipulacją, a przeczytasz o tym T U T A J.

Żyjemy w czasach gdzie nauka się sprzedała, a naukowcy za odpowiednią stawkę wykażą co tylko chce zleceniodawca. Pamiętajcie o tym.

Jastrzębie-Zdrój: 19-nastolatek pod wpływem marihuany nożem zaatakował personel medyczny w tamtejszym szpitalu? Wiadomo, że był pobudzony, zachowywał się nieracjonalnie, a kontakt z nim był utrudniony. Nic nie wskazuje, że był on pod wpływem marihuany, bardziej jakiś stymulantów. Natomiast inne zdanie ma Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy (OROZ) z Białegostoku, pani Małgorzata Maria Topolska, która napisała w swoim felietonie, że takie wydarzenia to skutek wystawiania przez lekarzy recept na medyczne konopie oraz, że nastolatek z Jastrzębia był „naćpany marihuaną” – co jest kłamstwem i zwykłą manipulacją białostockiej lekarz, która nie wiedzieć czemu jest przeciwnikiem pacjentów medycznej marihuany. Zadzwoniłem do pani Topolskiej i to co usłyszałem jest karygodne. Jest to pierwszy z serii zaplanowanych artykułów na temat szkodliwej działalności OROZ z Białegostoku.

Jastrzębie-Zdrój: 19-latek był pod wpływem marihuany i dlatego zaatakował nożem personel szpitala – twierdzi OROZ Małgorzata Topolska

Mężczyzna wtargnął do szpitala 25 czerwca około godziny 18. Miał ze sobą ostre narzędzie. W ataku poszkodowane zostały cztery osoby – lekarz, pielęgniarka i dwie pacjentki.

Cztery osoby są poszkodowane. Jest mi strasznie trudno o tym mówić, ponieważ dotyczy to moich znajomych, kolegów z pracy, i także dwóch pacjentek, które były pod naszą opieką

– mówił ordynator oddziału chirurgii dr Artur Ploch.

Jak przekazał, pielęgniarka została lekko ranna, natomiast pozostałe trzy osoby – doktor, który miał obezwładnić napastnika, i dwie pacjentki – mają rany kłute klatki piersiowej, a jedna z nich również rany na szyi.

Wszyscy pracownicy i myślę, że nie tylko, wstrząśnięci są tym aktem agresji. Trzeba tutaj wspomnieć, że ordynator oddziału własnym ciałem, takim bohaterskim czynem, obezwładnił go [nożownika – red.] ostatecznie i on go przytrzymał do przyjazdu policji

– poinformował dyrektor szpitala Robert Ostrowski.

Zatrzymany został mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju. Był trzeźwy. Wstępne badania potwierdziły, że był pod wpływem narkotyków

– poinformowała asp. szt. Halina Semik.

Jedyna informacja co do stanu trzeźwości, jaka pojawia się w przekazach medialnych dot. tej sprawy, to informacja, że napastnik nie był pod wpływem alkoholu ale był pod wpływem narkotyków. Jakich? Tego do informacji nie podano. Nigdzie.

Natomiast Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej lekarzy (OROZ) z Białegostoku, pani Małgorzata Topolska, w swoim felietonie zamieszczonym na stronie Okręgowej Izby Lekarskiej wprost stwierdza, iż napastnik był pod wpływem marihuany, a w ogóle takich sytuacji można by uniknąć gdyby… lekarze przestali wypisywać medyczną marihuanę.

Może naćpany wypisanymi przez was „lekami” kierowca spowoduje wypadek i kogoś zabije. A może, jak w Jastrzębiu-Zdroju, naćpany ziołem zaatakuje i rani personel medyczny

-stwierdza w swoim felietonie pani Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej lekarzy

Artykuł Małgorzaty Topolskiej pokazuje jej stosunek do medycznej marihuany, pacjentów z niej korzystających oraz przepisujących konopne terapie lekarzy. Twierdzi ona, że lekarze to dilerzy, a pacjenci to ćpuny.

Białostocka OROZ rzuca poważne oskarżenia, które w sporej części są zwykłymi kłamstwami i niczym nie potwierdzonymi wymysłami autorki felietonu. Gdy poprosiłem komentarz oraz źródła podawanych informacji pani OROZ zaczęła na każde moje pytanie odpowiadać regułką „jeżeli uważa pan, że złamałam prawo proszę iść z tym do odpowiedniego sądu.”

W naszej opinii wypowiadanie się OROZ czy jakiegokolwiek lekarza o pacjentach „ćpuny”, a o lekarzach „dilerzy” jest oburzające i niedopuszczalne – nie może być na to zgody pacjentów oaz lekarzy.

Dlatego zachęcam do składnia protestów oraz wniosków o postępowanie dyscyplinarne dla pani Małgorzaty Topolskiej na adres mailowy bialystok@hipokrates.org

Do tematu wrócimy jeszcze w tym tygodniu analizując cały felieton, a dokładniej jego rozdział poświęcony medycznej marihuany ponieważ nie można tego tak zostawić.

Medyczna marihuana – w Warszawie powstał nowy gabinet stacjonarny, który znajduje się na tzw. patelni czyli przy wejściu do metra centrum. Poradnia jest dobrze ulokowana ponieważ do centrum można bez problemu dostać się z każdej części miasta komunikacją miejską, a do tego sąsiaduje z apteką, która ma bardzo dobre ceny jeżeli chodzi o medyczny susz. A dla naszych czytelników (i nie tylko) mamy kod rabatowy na wizyty, które i tak są w przystępnej cenie regularnej. Więcej informacji w tekście.

Medyczna marihuana w Warszawie – nowa poradnia na patelni czyli w samym centrum miasta

Terapia medycznymi konopiami zyskuje w Polsce na popularności o co raz większa liczba pacjentów rozpoczyna taką formę terapii.

I nic w tym dziwnego ponieważ medyczna marihuana może się doskonale sprawdzić przy takich przypadłościach jak m.in.: Ból, przewlekły ból, fibromialgia, problemy z apetytem, endometrioza, terapii nowotworów, bezsenności i wielu innych.

Największą zaletą terapii konopnej jest całkowity brak skutków ubocznych poza odurzeniem. Tak, to jedyna terapia, która pomagając na jedną konkretną jednostkę chorobową, nie naraża reszty organów na jakiekolwiek ryzyko powikłań i działań nie porządanych.

A teraz Warszawiacy oraz bywalcy stolicy mają nową poradnię terapii konopnej, która otwarła się w samym centrum na doskonale znanej w Warszawie „patelni”, czyli przy wejściu/wyjściu z metra centrum.

medyczna marihuana w warszawie
Nowy gabinet terapii konopnych w Warszawie, znajduje się w miejscu, które zna każdy mieszkaniec miasta i nie tylko

A ponieważ gabinet znajduje się na patelni to łatwo do niego dojechać z każdego zakątka miasta, a nawet spod Warszawy ponieważ wysiadając na stacji Warszawa Centralna – jesteś prawie na miejscu bo gabinet znajduje się jakieś 4 minuty od dworca i Złotych Tarasów.

Od razu obok znajdziesz też aptekę, która w swojej ofercie posiada medyczną marihuanę, a ich ceny są bardzo przystępne.

W gabinecie jednocześnie przyjmuje dwóch lekarzy, którzy są fachowcami i znają się na terapiach z zastosowaniem medycznej marihuany.

Wizytę umówisz po kliknięciu „Umów wizytę” i wyborze miasta, zrobisz to T U T A J.

A dla naszych czytelników (i nie tylko) mamy kod rabatowy działający do końca września, wystarczy, że umawiając wizytę w polu „kod rabatowy” wpiszesz WEEDNEWS i automatycznie otrzymasz upust 20% od ceny regularnej, która sama w sobie jest też przystępna.

Medyczna marihuana w Warszawie – nowa poradnia w samym centrum miasta.

Marihuana nie pomaga na stres czyli mamy kolejne zmanipulowane badanie dot. konopi. Światowe w tym polskie media w ostatnich dniach obiegły artykuły opisujące eksperyment, z którego rzekomo wynika, iż ziele konopi nie pomaga redukować stresu, że wynik jest słabszy niż przy placebo i tego typu podobne kłamstwa. Ani jedna redakcja nie wspomniała, że to badanie w żadnym wypadku nie może oddawać działania zioła ponieważ było przeprowadzone na wyizolowanym THC, a nie z użyciem konopi, a to kolosalna różnica. Oprócz dużych reakcji, których informacje z założenia należy traktować z dystatnsem, o wynikach badań w przekłamany sposób informują serwisy typu SprawdzamTo.pl, które sprawiają wrażenie niezależnych komentatorów, a tak na prawdę mocno mijają się z prawdą i wprowadzają w błąd dokładnie tak samo jak pozostałe media.

Marihuana nie pomaga na stres czyli kolejne zmanipulowane badanie dot. konopi

W ostatnich latach badań nad marihuaną i kannabinoidami przybywa rok do roku co głównie wynika z liberalizacji prawa dot. konopi indyjskich w różnych częściach świata.

Niestety nader często badania mające opisywać działanie marihuany w konkretnych przypadkach (np. ból, bezsenność, brak apetytu czy PTSD), a raczej sposób opisywania tych wyników – jest poważną manipulacją.

Portal SprawdzamyTo.pl pisze tak:

„Czy marihuana naprawdę redukuje stres? Weryfikujemy. Wielu użytkowników marihuany sięga po nią, żeby się uspokoić i zmniejszyć napięcie. Nowe badanie kliniczne pokazuje jednak ciekawy paradoks: po marihuanie uczestnicy czuli mniejszy stres, ale podobną poprawę deklarowały osoby, które dostały placebo. Tymczasem reakcje ich organizmów szły w różnych kierunkach.”

Tylko, że to wszystko jest kłamstwem.

W badaniu probantom nie podawano marihuany, a jedynie wyizolowane Delta-9-THC – a to potężna różnica. Działanie konopi to efekt synergicznego działania wszystkich zawartych w nich substancji, których są setki: Kannabinoidy, terpeny, flawonoidy a nawet sama materia zielona i wiele więcej.

Głównym składnikiem psychotropowym i leczniczym jest oczywiście THC. Jednak to w jaki sposób ono zadziała, czy będzie nas pobudzać, usypiać lub działać przeciwstresowo – zależy od pozostałego składu ziela konopi.

Znajdziemy wiele odmian marihuany, które mają dokładnie taką samą zawartość THC, a mimo to ich działanie jest zupełnie inne. Jedna odmiana zawierająca 20% THC będzie nas mocno usypiać, działać odprężająco i przeciwbólowo podczas gdy inna odmiana o stężeniu THC na dokładnie tym samym poziomie będzie poprawiać apetyt i dodawać energii oraz poprawiać nastrój.

Działanie konopi w głównej mierze definiują dwie grupy zawartych w nich związków – kannabinoidy (nie tylko THC ale także CBG, CBD i inne) oraz terpeny, które odpowiadają za modulacje działania ziela.

Marihuana nie pomaga na stres jak wyglądało badanie

W badaniu wzięło udział 120 regularnych użytkowników marihuany, których podzielono na trzy grupy.

  • Pierwsza grupa otrzymała placebo,
  • druga 20 mg THC,
  • trzecia 40 mg THC.

Następnie badacze sprawdzali ich reakcję po pięciu minutach oraz po godzinie. Mierzono zarówno to, jak zestresowani czuli się uczestnicy oraz reakcje ich organizmów. Naukowcy analizowali poziom kortyzolu, tętno, zmienność rytmu serca oraz przewodnictwo elektryczne skóry.

Wynik: wszystkie trzy grupy deklarowały wyraźny spadek stresu, zarówno po pięciu minutach, oraz po godzinie. Problem w tym, że badacze nie znaleźli dowodów, aby THC zmniejszało subiektywnie odczuwany stres skuteczniej niż placebo.

Mówiąc najprościej – lepiej czuli się zarówno uczestnicy, którzy przyjęli THC, jak i ci, którzy go nie przyjęli.

U osób przyjmujących THC poziom kortyzolu spadał w porównaniu z osobami, które otrzymały placebo, jednak efekt szybko zanikał. Obniżało się także przewodnictwo elektryczne skóry, czyli jeden ze wskaźników pobudzenia układu nerwowego.

Jednocześnie THC zwiększało tętno, szczególnie przy wyższej dawce. Zmienność rytmu serca nie zmieniła się natomiast istotnie w żadnej grupie. Nie powstał więc prosty obraz, w którym po THC wszystkie wskaźniki stresu spadają.

Żadna redakcja ani portal factchekingowy na świecie nawet się nie zająknęły na temat manipulacji i twardo przypisują wyniki THC dla całej rośliny konopi pisząc, że „marihuana nie działa na stres” chociaż nikt tego nawet nie zbadał, zbadano jedynie wpływ wyizolowanego, jednego z setek związków, które określają jak zadziała marihuana, zero jakiejkolwiek rzetelności.

O identycznej manipulacji pisaliśmy też w artykule „Marihuana nie ma zastosowania medycznego – nie działa na ból i nie pomaga w bezsenności – wynika z najnowszego „przeglądu badań”, który znajdziesz T U T A J, oraz w materiale „Marihuana nie pomaga na PTSD i powoduje głód kokainowy? Nie, to kolejna manipulacja wynikami badań powtarzana przez media„, który znajdziesz T U T A J

Ile jest obecnie wart rynek medycznej marihuany w Polsce? Z pewnością jest to rynek bardzo dynamiczny, który urósł 90-krotnie w kilka lat i dzisiaj jest liczony w setkach milionów złotych. Co też istotne, rozwój rynku medycznych konopi w Polsce nadal nabiera rozpędu co wyraźnie widać po danych sprzedażowych z dwóch pierwszych kwartałów 2026. Szczegółowe informacje znajdziesz w artykule. 

Ile jest wart rynek medycznej marihuany w Polsce?

W ciągu pierwszych pięciu lat faktycznego funkcjonowania rynku medycznej marihuany w Polsce (2019 – 2024) jego wartość urosła 90-krotnie osiągając rekordowe 318,5 mln zł w roku 2024. Uśrednione roczne tempo wzrostu w tym okresie wyniosło około 146%.

Rok 2024 był rekordowym rokiem w historii polskiego rynku medycznej marihuany.  Jego wartość osiągnęła wtedy 318,5 mln PLN, czyli wzrosła o prawie 68% r/r.

Był to też istotny rok pod względem regulacji prawnych dot. medycznych konopi w Polsce, to właśnie w listopadzie 2024 zmieniono zasady wystawiania recept na medyczny susz i od 7 listopada konieczne było osobiste zbadanie pacjenta przed wystawieniem pierwszej recepty.

Informacja ta szybko obiegła internet dlatego rekord sprzedaży przypadł na październik – ogromna liczba pacjentów robiła wtedy zapasy wiedząc, że otrzymanie recpety po 7 listopada będzie znacznie utrudnione. W październiku 2024  miesięczna wartość sprzedaży wyniosła 34,8 mln zł. 

Następnie nowe regulacje spowodowały chwilowe obniżenie wolumenów sprzedaży, jednak trend spadkowy nie był bardzo duży i po kilkunastu tygodniach sprzedaż wróciła do poziomów sprzed zmiany przepisów.

Rynek się dopasował do zmian i bardzo szybko powstała sieć konopnych przychodni stacjonarnych. 

rynek medycznej marihuany w Polsce - wartość
Wartość polskiego rynku medycznej marihuany w mln. zł. (2026 dane styczeń – czerwiec) źródło: Pigułki Wiedzy

Rynek medycznej marihuany w Polsce w 2025 i 2026

W 2025 r. wartość sprzedaży wyniosła 262,6 mln PLN, co oznacza spadek o:

  • 17,6% r/r  
  • 55,9 mln PLN nominalnie

Jednak nie oznaczało to, że sprzedano mniej suszu ponieważ w 2025 sprzedano niemal dokładnie tyle samo medycznej marihuany co w rekordowym roku 2024. Zmieniła się po prostu strategia cenowa powodowana coraz to większą konkurencją.

Rok 2025 charakteryzował się też sporymi wzrostami miesiąc do miesiąca. Na początku roku w związku ze zmianą przepisów pod koniec 2024, rynek osiągną wartość poziomie około 15–17 mln zł. miesięcznie, aby potem systematycznie rosnąć.

  • styczeń: 16,6 mln zł.,
  • czerwiec: 20,7 mln zł.,
  • wrzesień: 25,1 mln zł.,
  • grudzień: 31,3 mln zł.

Od stycznia do maja 2026 r. sprzedaż medycznej marihuany w Polsce osiągnęła 129,1 mln PLN, czyli średnio około 25,8 mln PLN miesięcznie.

Nieoficjalnie udało się nam też ustalić, że do połowy bieżącego roku sprzedano ok. 4,5 tony suszu. Biorąc pod uwagę, że sprzedaż (sprzedaż, a nie import) wyniosły w 2024 i 2025 po ok 5 ton w skali roku. 

4,5 tony sprzedane w pierwszym półroczu 2026 wskazuje, że rynek dynamicznie rośnie pomimo ograniczeń z listopada 2024 i ten rok będzie rekordowy pod względem ilości sprzedanego surowca farmaceutycznego.

Czy to automatycznie oznacza, że będzie to także rekordowy rok pod względem wartości rynku? Jest taka szansa jednak dzisiejsze strategie cenowe i marżowość są zupełnie inne niż w rekordowym 2024 i pomimo znacznie większej sprzedaży w 2026 r., wartość rynku nie urośnie w takim samym tempie jak wolumen sprzedaży.

Medyczna marihuana jest w Polsce surowcem farmaceutycznym do wytwarzania leków recepturowych, jednak póki co wszystkie sprzedane partie pochodziły od zagranicznych producentów. 

Na chwilę obecną tylko jeden podmiot przepakowuje importowany susz w Polsce, reszta jest uprawiana i wytwarzana w krajach trzecich. 

Nie mamy jeszcze rodzimych producentów, co jednak powinno się niebawem zmienić ponieważ kilka spółek jest w trakcie przygotowywania się do takiej produkcji.

Źródła: Pigułki Wiedzy, RynekZdrowia.pl

Produkcja medycznej marihuany w Polsce – w czerwcu informowaliśmy o planowanej przez spółkę Panaceum Cannmed kampanii pożyczek społecznościowych, która miała wspomóc przygotowanie obiektu uprawowego dla jednego z Państwowych Instytutów Badawczych, a także dokończenie budowy centrum wytwórczego GMP. Teraz otrzymaliśmy od spółki oświadczenie mówiące, że spółka rezygnuje z organizowania serii oprocentowanych pożyczek społecznościowych i zmienia sposób finansowania projektu. Oto więcej informacji.

Produkcja medycznej marihuany w Polsce: Panaceum Cannmed rezygnuje z pożyczek społecznościowych ale nie wycofuje się z planów realizacji kompleksu produkcyjnego

W Częstochowie polska spółka Panaceum Cannmed buduje centrum wytwórcze GMP, które zajmować się będzie produkcją medycznej marihuany – początkowo na polski rynek, a z czasem także na pozostałe rynki europejskie.

Cały projekt podzielony jest na dwie sekcje – uprawową oraz wytwórczą EU GMP.

Na początku czerwca informowaliśmy, że:

„W celu sfinansowania końcowych systemów produkcyjnych i laboratoryjnych, Panaceum Cannmed uruchamia unikalny w skali kraju program pożyczek społecznościowych realizowany za pośrednictwem licencjonowanej platformy Finansowo.pl. Spółka zamierza pozyskać kapitał w wysokości 10 milionów złotych, podzielony na 5 sukcesywnych transz po 2 miliony złotych każda. Zapisy do pierwszej transzy zostały właśnie uruchomione (…)”

Cały materiał szczegółowo opisujący projekt Panaceum Cannmed znajdziesz T U T A J

Produkcja medycznej marihuany w Polsce: Panaceum Cannmed wystosowało ośiadczenie

Okazało się jednak, że z przyczyn niezależnych od Panaceum Cannmed oraz Finansowo.pl (platforma, która miała obsługiwać akcje pożyczek społecznościowych), spółka musiała zmienić plany. Oto treść oświadczenia, które otrzymaliśmy w tej sprawie:

Pragniemy złożyć serdeczne podziękowania wszystkim inwestorom, partnerom oraz społeczności za ogromne zainteresowanie naszym projektem. Dziękujemy za zaufanie wyrażone dołączeniem do listy inwestorów, a także za liczny udział w dyskusjach, merytoryczne komentarze oraz cenne sugestie przekazane w trakcie przygotowań do kampanii. Państwa zaangażowanie jest dla nas wyraźnym sygnałem ogromnego potencjału tworzonego projektu oraz słuszności obranego kierunku rozwoju.

Jednocześnie informujemy, że z przyczyn niezależnych od Panaceum Cannmed Sp. z o.o. oraz Finansowo S.A., planowana kampania inwestycyjna w dotychczas zakładanej formule nie dojdzie do skutku.

Zapewniamy, że decyzja ta w żaden sposób nie wpływa na ciągłość realizacji naszych kluczowych celów operacyjnych i strategicznych. Zarząd Panaceum Cannmed Sp. z o.o. konsekwentnie kontynuuje prace nad realizacją kompleksu w Częstochowie, opierając dalszy rozwój na alternatywnych modelach finansowania.

O kolejnych kamieniach milowych oraz postępach w realizacji projektu będziemy  informować Państwa na bieżąco za pośrednictwem naszych oficjalnych kanałów.

Prezes Zarządu

Konrad Palka

Najistotniejszą informacją jest to, że produkcja medycznej marihuany w Polsce przez Panaceum Cannmed (produkcja, a nie uprawa roślin na surowiec przeznaczonych na surowiec farmaceutyczny) najpewniej dojdzie do skutku z pomocą alternatywnych możliwości sfinansowania projektu. 

Poinformujemy gdy tylko pojawią się w tej kwestii kolejne informacje. 

Przeczytaj też: Konfederacja złożyła projekt, który umożliwia produkcję medycznej marihuany przez polskie firmy – rząd jest jednak temu przeciwny

Konfederacja złożyła projekt nowelizacji U. o P. N., który umożliwia produkcję medycznej marihuany przez polskie firmy – rząd jest jednak temu przeciwny i projekt został odrzucony, co należy uznać za działanie antypolskie. Obecny obóz rządzący, czyli KO, Lewica i Trzecia Droga trzymają stronę zagranicznych koncernów i podtrzymują ich monopol oraz budowanie silnej pozycji na naszym rynku. Tymczasem wielu polskich pacjentów wprost mówi, że woleliby korzystać z suszu wytworzonego w Polsce przez polskie podmioty.  Oto więcej informacji

Konfederacja złożyła projekt, który umożliwia produkcję medycznej marihuany przez polskie firmy – rząd jest jednak temu przeciwny

Kilka tygodni temu znowelizowany Ustawę o Przeciwdziałaniu Narkomanii, zmiany dotyczyły głównie przepisów związanych z leczeniem substytucyjnym (farmakologiczna metoda leczenia osób uzależnionych od opioidów).

Oprócz tego zmieniono także pewne przepisy związane z uprawą konopi włóknistych – zatem wprowadzane nowelizacje nie dotyczyły jedynie leczenia substytucyjnego.

Posłowie Konfederacji przy okazji wspomnianej nowelizacji U.oP.N. postanowili, aby do harmonogramu prac dodać temat związany z wytwarzaniem medycznej marihuany w Polsce.

Przypomnijmy, że na chwilę obecną, uprawiać konopie inne niż włókniste z przeznaczeniem na surowiec farmaceutyczny jakim jest medyczna marihuana, mogą jedynie państwowe instytuty badawcze podległe ministrowi rolnictwa.

Polski rynek medycznej marihuany to rynek zbytu dla producentów z całego świata – ale nie dla Polaków chcących uprawiać konopie indyjskie na terenie Polski. To jest zwyczajnie działaniem na szkodę polskich podmiotów.

W projekcie nowelizacji, pod którym podpisał się wiceprzewodniczący Konfederacji, Witold Tumanowicz, czytamy m.in.:

W art. 1 po pkt 16 dodaje się pkt … w brzmieniu:

„…) wart. 49a:

a) ust. 1 otrzymuje brzmienie: ,1. Uprawa konopi innych niż włókniste i zbiór ziela lub żzywicy konopi innych niż włókniste, w celu wytwarzania surowca farmaceutycznego, o którym mowa w art. 33a ust. 1, mogą być prowadzone, po uzyskaniu zezwolenia Głównego Inspektora Farmaceutycznego, przez:

1) przedsiębiorcę prowadzącego działalność gospodarczą w formie spólki akcyjnej lub spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 15 września 2000 r. Kodeks spótek handlowych (Dz. U. 2000 Nr 94 poz. 1037), zwanego dalej ,,przedsiębiorcą”, lub

2) instytut badawczy W rozumieniu ustawy Z dnia 30 kwietnia 2010 r. o instytutach badawczych (Dz. U. z 2022 r. poz. 498), nadzorowany przez ministra właściwego do spraw rolnictwa, zwany dalej ,instytutem”;

Cały projekt nowelizacji znajdziesz T U T A J.

Niestety, poprawki proponowane przez Konfederację zostały znaczną większością głosów odrzucone.

Powód? 

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Katarzyna Kęcka na Komisji powiedziała:

Szanowni państwo, pani przewodnicząca, ponieważ poprawki
wykraczają poza merytoryczny zakres projektowanej ustawy, stanowisko jest negatywne.

Legislator Anna Jakubik dodała:

Szanowni państwo, również potwierdzamy to, co pani minister przed chwilą powiedziała.
Poprawki mają charakter merytoryczny, jednak wykraczają poza zakres projektowanej ustawy.

Głosowało 30 posłów. Za – 1, przeciw – 17, wstrzymało się – 12., poprawki
nie uzyskały większości.

Cały zapis dyskusji na ten temat znajdziesz T U T A J 

Uznano, że kwestia produkcji medycznej marihuany nie jest związana z obecnymi pracami nad Ustawą o Przeciwdziałaniu Narkomanii bo te dotyczyły leczenia subsydialnego, tylko, że to jest kłamstwo.

Tak jak wspomniałem na wstępie, oprócz omawianego leczenia, zmiany objęły także tematy związane z uprawą konopi włóknistych, którą także określa U.oP.N. 

Zatem jak najbardziej można było do prac włączyć kwestie związaną z uprawą konopi indyjskich przeznaczonych na surowiec farmaceutyczny. 

 

To pokazuje, że obecny rząd w składzie KO – LEWICA – TRZECIA DROGA po raz kolejny działa na szkodę Polski i polskich przedsiębiorców tworząc przepisy, które służą jedynie zagranicznym podmiotom. 

Szacuje się, że w tym roku polski rynek medycznej marihuany będzie wart 310 milionów złotych. Przy obecnym tempie wzrostu może osiągnąć nawet 500 milionów w przyszłym roku.

Te pieniądze mogłyby w całości zostać w naszym kraju, jednak obóz rządzący woli wspierać zagraniczne koncerny. Warto o tym pamiętać podczas wyborów. 

Jesteś już po konsultacji, uzyskałeś receptę na konopie medyczne. Sprawdzasz dostępność suszu w aptekach i widzisz 10 różnych odmian. Jedne określane są jako indica, drugie sativa, trzecie hybryda, ale nic Ci to nie mówi. Co dokładnie znaczą te terminy i jak je interpretować? Czy działanie medycznej marihuany można przewidzieć na podstawie zapachu? Odpowiedź na te (i nie tylko) pytania znajdziesz w dalszej części artykułu. 

Medyczna marihuana: Indica, Sativa i Hybryda – co to naprawdę znaczy i jak one działają? 

Jesteś po konsultacji, uzyskałeś receptę na medyczną marihuanę. Sprawdzasz dostępność zapisanego suszu w aptekach i widzisz 10 różnych odmian. Jedne określane są jako indica, drugie sativa, jeszcze inne hybryda. Co to właściwie znaczy i jak to przekłada się na efekt terapeutyczny? 

Większość Pacjentów kojarzy zasadę: indica wieczór, sativa dzień. Proste, łatwe do zapamiętania – jedyny problem to to, że często nie jest ona zgodna z prawdą. Stosując odmianę opisywaną jako „energetyczna sativa” możesz poczuć senność, zrelaksowanie i rozluźnienie, bez jakiejkolwiek aktywizacji. Stosując inną, “wyciszającą, relaksującą indicę” możesz odczuwać lęk, niepokój i mieć problemy ze snem. 

I nie, to nie musi znaczyć, że robisz coś nie tak – to wina zbyt uproszczonej. terminologii, która już dawno przestała odpowiadać rzeczywistości. 

 

Medyczna marihuana: Indica, Sativa i hybryda – skąd w ogóle wziął się ten podział? 

Indica i sativa to pierwotnie terminy botaniczne – opisujące bardziej charakterystykę biologiczną i wygląd rośliny oraz jej geograficzne pochodzenie, nie działanie. 

Rośliny z górskich rejonów, wbrew nazwie, nie z Indii, ale z Afganistanu i Pakistanu były historycznie niskie, zwarte i z szerokimi palcami liści — nazwano je indica. 

Rośliny z tropikalnych obszarów równikowych, Tajlandii czy Kolumbii były wyższe, o dłuższym cyklu kwitnienia oraz z bardzo wąskimi liści — zaczęto je określać terminem sativa.

Różnice botaniczne pomiędzy nimi wynikały z warunków geograficznych. W strefie równikowej ekspozycja roślin na światło słoneczne i natężenie promieniowania ultrafioletowego są dużo większe, więc nie potrzebują one dużych powierzchni liści, aby poprawnie przeprowadzać proces fotosyntezy. Regiony typowe dla odmiany indica cechują się mniejszym nasłonecznieniem, więc rośliny przystosowały się do trudniejszych warunków zwiększając rozmiar liści, aby zwiększyć powierzchnię, na którą pada słońce – kluczowe w procesie fotosyntezy.  

I rzeczywiście: przez wieki izolacji geograficznej te populacje różniły się też chemicznie. 

Rośliny „indica” częściej zawierały związki uspokajające, „sativa” – pobudzające. Z czasem te nazwy zaczęły być używane jako określenia efektu, który odczuwasz po konopiach. 

Wszystko zmieniło się z pojawieniem się komercyjnych hodowli, które zupełnie zmieniły dotychczasowy podział 

Ostatnie kilkadziesiąt lat to swego rodzaju rewolucja – odmiany były krzyżowane ze sobą tysiące razy. a producentom zależało przede wszystkim na zwiększeniu zawartości THC, terpenów, ale również na atrakcyjnych wizualnie aspektach i maksymalizacja wydajności uprawy. 

Efekt kliniczny nie należał do priorytetów, doszło do całkowitego “wymieszania” się genów i powstania nowych odmian marihuany 

Dzisiaj, z naukowego punktu widzenia, nazwy indica i sativa nie opisują wystarczająco działania danego leku. Czysta sativa lub indica to dziś rzadkość, większość suszy to hybrydy, po wielu krzyżówkach. Potwierdzają to badania genetyczne – “indica” może być pod kątem botanicznym bliższa “sativie” i na odwrót. Skąd w takim razie mamy wiedzieć jak działa lek? 

Etykieta to dziś bardziej zabieg marketingowy, nie informacja medyczna. Kluczowe są konkretne związki chemiczne, które znajdziemy w konopiach. 

Co tak naprawdę decyduje o efekcie terapeutycznym? 

Poza zawartością kannabinoidów, tematem, który jest znacznie rzadziej poruszany, a jest kluczowy dla wpływu konopi na ludzki organizm jest profil terpenowy Twojego leku. 

Terpeny to związki aromatyczne– to im zawdzięczamy fakt, że jedna odmiana będzie pachniała owocowo i cytrusowo, inna ziemiście, jeszcze inna jak kwiaty lawendy lub będzie Ci się kojarzyła z zapachem lasu. Zapewniam, że znasz już te substancje – to limonen daje skórce pomarańczy charakterystyczny zapach, aromat kwiatów lawendy to zasługa llinalolu, a lasu związany jest głównie z obecnością pinenu. 

Ale terpeny to nie tylko aromat. Roślinom pomagają odpędzać owady, rywalizować z innymi osobnikami lub umożliwiają im adaptację do zmieniających się warunków atmosferycznych. W organizmie człowieka mają równie wszechstronne zastosowanie – m.in. oddziałują na receptory w mózgu, regulują odporność i mają wpływ na na obwodowy układ nerwowy. I to właśnie ich zawartość, wraz z THC, CBD i innymi kannabinoidami decyduje o tym czy lek, który przyjmiesz będzie Cię odprężał, pobudzał, poprawiał koncentrację czy przerywał napad migreny. 

Ergo: dwie odmiany o tym samym stężeniu THC mogą powodować zupełnie inne efekty jeśli ich profile terpenowe są różne. 

Medyczna marihuana: Indica, Sativa i Hybryda – przykład z rodzimego rynku 

Dwa susze dostępne w polskich aptekach, obie z 18% THC i mniej niż jednym procentem CBD: 

S-LAB Cataract Kush— susz z dominującym mircenem, który działa silnie odprężająco, nasennie, ale też przeciwbólowo, ponadto zmniejsza napięcie mięśniowe. Lek odpowiedni do stosowania np. w dolegliwościach bólowych, w godzinach wieczornych. 

S-LAB Lemon Haze Gelato— głównym terpenem jest limonen, który poprawia nastrój, zwiększa energię i działa aktywizująco. Susz zdecydowanie powinien być stosowany w godzinach rannych, wczesnych popołudniowych. 

Takie samo stężenie THC, takie samo stężenie CBD różnica jedynie w profilu terpenowym— zupełnie przeciwstawne efekty.

 

Terpen

Aromat

Właściwości

Mircen

Ziemisty, piżmowy

Relaksacyjny, poprawia jakość snu, łagodzi ból i powoduje rozluźnienie mięśni

Limonen

Cytrusowy

Aktywizujący, zwiększa poziom energii i działa anksjolitycznie (aczkolwiek może paradoksalnie nasilać lęk u Pacjentów ze skłonnością do lęku napadowego)

Kariofilen

Korzenny, pieprzowy

Silnie przeciwzapalny i przeciwbólowy, szczególnie w bólu zapalnym i neuropatycznym, ma też zastosowanie w prewencji ataków migreny.

Linalol

Lawendowy

Uspokajający, ułatwia zasypianie, działa przeciwdrgawkowo

Pinen

Sosnowy, świeży

Poprawia koncentrację, skuteczny przy przerywaniu napadu migreny, może zapobiegać upośledzeniu pamięci przez THC

Terpinolen

Kwiatowo-ziołowy

Zwiększa czujność i poprawia napęd, ale może nasilać lęk, ostrożnie przy takich zaburzeniach w wywiadzie

Dopiero analiza profilu terpenowego pozwoli zrozumieć działanie odmiany i to on jest zwykle winowajcą efektów terapii, które są niesatysfakcjonujące dla Pacjenta. Przykładowo – przy zaburzeniach snu lek z dużą zawartością limonenu czy ocymenu może nie dawać dobrej odpowiedzi terapeutycznej i jeszcze nasilać nasze objawy. A u Pacjentów bólowych, którzy po marihuanie zgłaszają rozdrażnienie, irytację rekomendowane jest unikanie odmian bogatych w terpinolen lub pinen.

Zarówno badania naukowe, jak i doświadczenia Pacjentów potwierdzają – odmiany z takim samym stężeniem THC mogą działać zupełnie odwrotnie, w zależności od tego, jakie mają w sobie terpeny. I na szczęście ta wiedza zaczyna docierać do coraz większej liczby Pacjentów. 

Jak sprawdzić terpeny swojej odmiany? 

Każdy odmiana, poza określonym stężeniem THC i CBD i innych kannabinoidów, ma swój unikatowy profil terpenowy, który powinniśmy poznać zanim zastosujemy terapię. 

Żeby jednak ta wiedza była użyteczna, trzeba wiedzieć, jak ją interpretować. I tutaj pojawia się problem— bo większość Pacjentów nie wie, co oznacza „26% limonen, 19% kariofilen, 13% mircen, 6% bisabolol”, ani jak to wpłynie na ich leczenie

Dlatego powstał portal TerpeneAtlas.org, który uzupełnia tę lukę informacyjną. Znajdziesz tam: 

  • Encyklopedię terpenów z opisem ich działania w zrozumiałym języku 
  • Profile terpenowe odmian dostępnych w polskich aptekach 
  • Narzędzie do porównywania suszy pod kątem chemovaru (czyli analizujące również terpeny, nie tylko THC i CBD) 
  • Kalkulator optymalnej temperatury waporyzacji
  • Przewodnik Pacjenta — wskazówki jak dokonać analizy profilu terpenowego i dlaczego jest to kluczowe dla osiągnięcia najlepszego efektu terapeutycznego 

Wszystko bezpłatnie, bez reklam, bez wymogu rejestracji. Po polsku i po angielsku. 

Dobór leku nie powinien być zgadywaniem, czy metodą prób i błędów. Jako Pacjent masz prawo do bezpiecznej i skutecznej terapii konopnej. 

lek. Ewa Jastrzębska 

Lekarz, prowadzi Pacjentów w terapii konopnej od 2021 roku w ramach Indywidualnej Praktyki Lekarskiej 

Autorka TerpeneAtlas.org 

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.