Marihuana PGR – jak rozpoznać, fakty i mity.

Marihuana PGR - jak rozpoznać

Marihuana PGR – jak rozpoznać susz, który może mieć negatywny wpływ na zdrowie użytkownika? Jest to jeden z tych tematów, który tak bardzo obrósł mitami, że znalezienie rzetelnych informacji na ten temat graniczy z cudem. Nawet na teoretycznie fachowych portalach konopnych znajdziecie niemal same nieprawdziwe informacje na ten temat. Z czego to wynika oraz jak rozpoznać susz faktycznie uprawiany na szkodliwych dodatkach? Tego dowiesz się z artykułu.

Reklama

Marihuana PGR – jak rozpoznać, fakty i mity.

PGR czyli Plant Growth Regulators – Regulatory Wzrostu Roślin to substancje, które produkują rośliny. Odpowiadają one za szereg reakcji zachodzących w roślinach, ale także np. za wielkość kwiatów / owoców, ich aromat, odporność na pleśń etc.

W przypadku uprawy roślin konopi, rośliny produkują takie hormony jak m.in te najbardziej znane czyli:

-auksyny, które sterują wzrostem rośliny oraz m.in informują ją, która jej część ma najlepsze warunki do wzrostu.

-gibereliny, które m.in. wspierają kwitnienie i rozwój owoców, aby były jak największe, pomagają też w kiełkowaniu nasion.

-cytokininy, które promują podział komórkowy czyli mówiąc inaczej – rozrost rośliny, stosowane głównie przy wegetacji roślin

O ile są to substancje występujące naturalnie to znajdziemy także PGR w wersjach syntetycznych, których farmerzy i rolnicy używają na swoich uprawach w różnych celach, mających powiększyć plony i poprawić ich jakość.

Zdarza się, że sztuczne PGR są stosowane także przy uprawie konopi, co budzi wiele kontrowersji ze względu na możliwe szkodliwe działanie niektórych substancji w tej grupy.

Marihuana PGR jest produktem, którego lepiej nie konsumować ze względu na stosowane podczas uprawy szkodliwe syntetyczne regulatory wzrostu.

Ale jak rozpoznać czy mamy do czynienia z suszem PGR czy wysokiej jakości marihuaną?

Tu pojawia się problem gdyż zdecydowana większość materiałów na ten temat to nieprawdy powtarzane przez kolejnych „redaktorów”. Do tego z czego wynika powielanie nieprawdy dojdziemy za chwilę.

Oto jeden z najpopularniejszych i totalnie nieprawdziwy w przekazie obrazek pojawiający się w dyskusji na temat marihuany PGR, który został niedawno opublikowany w najstarszym polskim portalu konopnym – faktykonopne.pl

Marihuana PGR - jak rozpoznać
źródło: faktykonopne.pl

Struktura kwiatów jest chyba najczęstszą bzdurą w kwestii szkodliwych dodatków do konopi. Mit o strukturze kwiatów mówi, że jeżeli kwiat konopi jest twardy i zbity niczym małe kamyki (susz po prawej) – to jest to marihuana PGR. Natomiast jeżeli kwiaty są względnie „luźne” i miękkie (susz po lewej) to jest to susz z roślin bez dodatków PGR.

Oczywiście jest to nieprawda i trzeba być kompletnym amatorem w kwestii marihuany żeby powtarzać takie tezy. Prawda jest taka, że oba te kwiatostany mogą być najwyższej jakości marihuaną lub najgorszej jakości kwiatami z upraw z dodatkami PGR.

ZAPAMIĘTAJ – po wyglądzie oraz strukturze kwiatów nie da się określić czy jest to susz PGR czy nie!

Struktura kwiatów zależy przede wszystkim od uprawianej genetyki, a w drugiej kolejności obróbce kwiatostanów (trym).

Kolejną regularną nieprawdą w tej kwestii jest nienaturalny zewnętrzny wygląd suszu, który ma wskazywać na szkodliwe dodatki. To także jest nieprawda i po raz kolejny przypominam, iż nie da się rozpoznać suszu PGR po wyglądzie zewnętrznym suszu!

To, że kwiaty wyglądają nieco nienaturalnie, mają jakby pościskane trichomy, a struktura kwiatostanu jest jakby gładka i zbyt regularna wynika w znacznej większości przypadków nie ze złych dodatków lecz ze sposobu trymowania, przechowywania oraz transportu – nie raz przez pół świata.

Trymowanie – susz na dużych obiektach ma przeważnie dwa etapy trymowania, czyi pozbywania się zbędnych części rośliny, głównie liści i małych listków. Najpierw kwiaty trafiają do maszyny trymującej. I to właśnie te maszyny wpływają na regularny i gładszy zewnętrzny wygląd kwiatów. Następnym etapem jest ręczne usunięcie najdrobniejszych pozostałości liści. Najpierw bęben maszyny trymującej, następnie ręce pracownika – te zabiegi mają wpływ na ostateczny wygląd suszu marihuany, który trafi do sprzedaży.

Przechowywanie – gotowy i otrymowany susz pakowany jest przeważnie w worki próżniowe, gdzie całość jest mocno ściskana w procesie odessania powietrza z opakowania. To sprawia, że kwiaty się ściskają oraz po jakimś czasie przybierają kształt określany jako „marihuana PGR”.

Transport – oczywiście susz jest transportowany także w hermetycznych opakowaniach którymi się operuje, przenosi, przerzuca i tak przez pół świata – próżniowe pakowania oraz sposób kontrabandy mocno wpływają na kształt kwiatów)

Kolejny mit na temat marihuany PGR to duża liczba pomarańczowych włosków na kwiatostanach. 

To oczywiście także kompletna bzdura gdyż to ile roślina wypuści „włosków” na kwiatach jest zależne od jej genetyki. Istnieją odmiany bardzo bogate we wspomniane „włoski” takie jak np. Orange Bud, którego nazwa pochodzi właśnie od bardzo dużej ilości włosków, które po uzyskaniu dojrzałości robią się pomarańczowo-brązowe, bez dodatków sztucznych PGR.

Nie jest też prawdą, że „chemiczny” aromat i smak suszu oznacza susz zanieczyszczony. Pewne odmiany mają taki profil terpenowy, że na myśl przychodzi coś „chemicznego” mimo, że mamy do czynienia z wysokiej jakości produktem.

Będąc wyposażonym w nieprawdziwe informacje na temat marihuany PGR możesz mieć sytuację, gdy całkowicie niepotrzebnie zrezygnujesz ze spożycia bardzo wysokiej jakości produktu, który wg. powtarzanych mitów będzie wg. ciebie suszem nie wartym uwagi.

Jak zatem rozpoznać susz, którego lepiej nie konsumować?

Marihuana PGR – jak rozpoznać po zapachu…

Zapach może nam już co nieco zasugerować i pomóc określić czy mamy do czynienia z suszem PGR. Ale mówimy o aromacie wewnątrz kwiatów. Jeżeli mamy susz, który z zewnątrz wygląda bardzo dobrze i pachnie jak należy to po rozkruszeniu lub zmieleniu suszu w młynku – jego zapach powinien stać się bardzo intensywny. W przypadku suszu PGR w zdecydowanej większości kwiatostan po rozdrobnieniu będzie pachniał wręcz słabiej niż przed pokruszeniem go. Susz PGR potrafi mieć sporo terpenów na zewnętrznej warstwie, niestety w środku kwiatów jest ich już znacznie mniej.

…wyglądzie…

Jeżeli chodzi o wizualną weryfikacje, to tak jak już wspominałem wyżej, nie da się określić na podstawie wyglądu zewnętrznego czy susz jest dobrej jakości czy też nie. Można to natomiast łatwo stwierdzić po wnętrzu kwiatu gdy go skruszymy bądź zmielimy w młynku. Normalny susz w środku ma tę samą kolorystykę co na zewnątrz, susz PGR w środku kwiatów jest znacznie jaśniejszy, jak by produkował znacznie mniej chlorofilu.

…oraz działaniu

Marihuana PGR będzie też dość słabo i krótko działała. Jeżeli masz do czynienia z suszem, który spełnia powyższe wymogi suszu PGR, a do tego działa krótko i stosunkowo słabo – zapewne masz do czynienia z zanieczyszczonym towarem.

Skąd tak wiele nieprawdziwych informacji na ten temat?

Media konopne na całym świecie to w dużej mierze projekty komercyjne, dla których liczy się głównie ruch na stronie, aby ten ruch utrzymać należy regularnie publikować treści. Niestety wielu „redaktorów” tych mediów zna się na SEO i budowaniu zasięgów, ale niestety często nie mają nawet elementarnej wiedzy o konopiach i marihuanie.

Dlatego, nie mając takiej wiedzy zwyczajnie przepisują i edytują treści już dostępne, których niestety ze względu na brak wiedzy nie są w stanie zweryfikować zatem uznają je za prawdziwe i publikują u siebie. Skala zjawiska jest ogromna.

Mało tego, często nieprawdziwe informacje pojawiają się na stronach poważnych i topowych firm z rynku nasion, nawozów itp. Ilość kompletnych bzdur na stronach największych konopnych firm świata to spory problem powodujący dezinformację. Wszystko to wynika z tego, że te strony nie są prowadzone przez osoby związane z konopiami lecz przez specjalistów od stron WWW oraz SEO. Osoby te nie znają się natomiast na konopiach, dlatego publikują zlepek bzdur znalezionych w sieci bo celem ich tekstów jest wypozycjonowanie strony danej firmy pod kątem SEO, a nie rzetelna treść.

Przeczytaj też: Legalizacja marihuany w Czechach mocno zwolniła, nie powstaną kluby konopne ani komercyjny rynek

Reklama

Marihuana PGR – jak rozpoznać, fakty i mity.

Reklama

Ostatnio popularne

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

Tajlandia ma coraz większe problemy z przemytem zioła  do innych krajów na potężną skalę, pisaliśmy o tym już w marcu zeszłego roku. Problem wynika z tego, że tajski rynek legalnego zioła jest bardzo mały, a produkcje bardzo duża – doprowadziło to do fali przemytu w skali niespotykanej dotychczas nigdzie na świecie. A skala zjawiska ciągle rośnie. Dlatego obecny premier Tajlandii, Anutin Charnvirakul, jeden z głównych architektów dekryminalizacji konopi, po raz pierwszy otwarcie przyznał, że rząd może ponownie uznać marihuanę za narkotyk i nawet całkowicie zamknąć legalnie działający sektor. W całej historii pojawia się także wątek… Polski. Oto więcej informacji.

Reklama

Tajlandia ma coraz większe problemy z przemytem zioła, inne kraje naciskają na zmiany przepisów

Odkąd w Tajlandii zalegalizowano marihuanę tamtejszy rynek zmaga się z dwoma dużymi problemami. Pierwszy z nich to bardzo mała sprzedaż legalnej marihuany na rynku wewnętrznym. Wynika to z tego, że Tajowie w specjalnych sklepach konopnych zakupów nie robią gdyż ceny są dla nich zbyt wysokie, w szczególności, że każdy może sobie sam posadzić rośliny i uzyskać susz. Turyści natomiast przyjeżdżają tam w innych celach i jedynie niewielki odsetek korzysta z tajskiego zioła. Drugi problem, wynikający z tego pierwszego, to przesycenie rynku i zdecydowana nadprodukcja towaru.

W konsekwencji najwięcej do tej pory stracili producenci, którzy zainwestowali spore pieniądze w infrastrukturę i teraz mają problem, gdyż nie mają gdzie upłynnić wytworzonej marihuany, a jeżeli już dostaną ofertę kupna to za bardzo niskie stawki.

Więcej o tej sytuacji, przyczynach, skutkach oraz problemach legalnych producentów, którzy stają się przez te problemy przemytnikami – przeczytasz T U T A J

Teraz, Premier Anutin Charnvirakul, jeden z głównych architektów tajskiej legalizacji marihuany, po raz pierwszy otwarcie przyznał, że jego rząd może ponownie uznać marihuanę za narkotyk i nawet całkowicie zamknąć legalnie działający sektor.

Powodem są ogromne przemyty konopi przechwytywane poza granicami kraju oraz rosnąca z tego powodu presja ze strony zagranicznych władz.

Przypadków, w których turysta skuszony szybkim zarobkiem pakuje w Bangkoku do walizki ponad 20 kg marihuany i leci do Europy – wciąż przybywa.

Kobieta spakowała 40 kg marihuany i poleciała do Warszawy, albo buddyjscy mnisi, przy których ujawniono ponad 110 kg marihuany przemyconej z Tajlandii do Sri Lanki.

Ostatnim, bardzo głośnym zatrzymaniem kontrabandy z Tajlandii do Europy było przejęcie 1,2 tony konopi, które z Tajlandii drogą morską i przez port w Hamburgu – miały trafić do Polski.

Marihuana była ukryta w kontenerach oficjalnie zgłoszonych jako transport materiałów budowlanych. Według śledczych za procederem stała niemiecko-polska grupa przestępcza, która mogła regularnie sprowadzać duże ilości konopi z Tajlandii do Europy. Władze Tajlandii wymieniają ten przykład jako jeden z powodów możliwej całkowitej likwidacji legalnego rynku konopi w Tajlandii. Chodzi przede wszystkim o skalę procederu.

Jeszcze większą partię zioła przechwycono w Indonezji.

Policja we Wschodniej Jawie zabezpieczyła około 3,37 tony suszu, który według śledczych pochodził z Tajlandii. Marihuana miała zostać wykorzystana do produkcji produktów przeznaczonych na rynek w Dżakarcie i na Bali.

W związku ze sprawą zatrzymano 12 osób, w tym obywateli Tajlandii.

 

To tylko kilka z sytuacji, które dzieją się już każdego dnia, a ich skala rośnie w bardzo szybkim tempie.

Teraz, premier Anutin Charnvirakul, który był głównym architektem legalizacji marihuany przyznał, że kolejne przypadki przemytu konopi z Tajlandii zmuszają rząd do ponownej oceny obecnych przepisów.

Wynika to w sporej mierze z nacisków władz innych krajów, do których trafia kontrabanda z Tajlandii.

Pojawiają się pomysły, aby marihuana ponownie została nielegalnym narkotykiem.

Ponowne uznanie marihuany za narkotyk oznaczałoby ogromną zmianę dla tajskiej policji

Po liberalizacji przepisów w 2022 roku funkcjonariusze stracili część wcześniejszych narzędzi pozwalających na zatrzymywanie podejrzanych, zabezpieczanie transportów i prowadzenie spraw na podstawie prawa antynarkotykowego.

Powrót konopi na listę substancji kontrolowanych ponownie umożliwiłby stosowanie znacznie surowszych przepisów. Osoby skazane za handel lub przemyt mogłyby również ponownie mierzyć się z poważnymi karami więzienia.

Zwolennicy zaostrzenia prawa przekonują, że obecne przepisy nie pozwalają skutecznie walczyć z dobrze zorganizowanymi międzynarodowymi grupami przestępczymi.

Informacje, które pojawiały się w ostatnich latach jakoby Tajlandia obecnie dopuszcza jedynie marihuanę do celów medycznych to fake newsy wynikające głównie z nieznajomości specyfiki tego pięknego kraju, więcej pisaliśmy o tym T U T A J.

Tajlandia ma coraz większe problemy z przemytem marihuany – co dalej?

O ile wcześniejsze informacje o końcu legalnej marihuany rekreacyjne w Tajlandii były nieprawdziwe, o tyle teraz faktycznie mogą zajść pewne zmiany, a tak naprawdę, aby służbom przywrócić potrzebne uprawnienia – trzeba ponownie wpisać marihuanę na listę nielegalnych narkotyków.

Jednak pamiętać też należy, że jest to kraj pozorów, które zrozumieć można tylko wtedy gdy się w Tajlandii trochę pomieszka, dlatego bardzo ciężko przewidzieć co faktycznie postanowią władze i jak będzie to implementowane. 

Reklama

Poinformujemy gdy tylko pojawią się nowe informacje w tej sprawie.

Reklama

Ryki: Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Miejskiej Policji w Lublinie przeprowadzili operację, w wyniku której zlikwidowano sporych rozmiarów uprawę konopi innych niż włókniste. Funkcjonariusze zabezpieczyli w blisko 1300 krzaków oraz 4 kilogramy gotowego suszu konopi. Zatrzymany do sprawy 38-latek twierdził, że to legalne konopie przeznaczone na olejki, niestety dla niego, testy wykazały co innego. Oto więcej informacji.

Reklama

38-latek posadził 1300 krzaków konopi indyjskich, które zgłosił jako konopie włókniste. Niestety misterny plan się nie powiódł

Cała akcja była efektem wspólnych działań lubelskich kryminalnych oraz Prokuratury Rejonowej w Puławach. W działaniach oraz w przeszukaniu wytypowanego miejsca policjantów z wydziału narkotykowego wspierali funkcjonariusze zajmujący się przestępczością gospodarczą oraz jednostka z Ryk, na których terenie znajdowała się posesja z uprawą.

Na miejscu oprócz sprzętu do uprawy, takiego jak namioty, oświetlenie czy sprzęt do wentylacji, znaleziono 1288 roślin konopi indyjskich oraz cztery kilogramy gotowego suszu marihuany.

Zatrzymany na miejscu 38-latek próbował tłumaczyć mundurowym, że prowadzona przez niego uprawa jest w pełni legalna i miała służyć do wytwarzania legalnych olejków konopnych. Zabezpieczony materiał natychmiast trafił jednak do szczegółowych badań, a powołany w sprawie biegły sądowy jednoznacznie potwierdził, że zabezpieczone substancje to zakazane środki odurzające.

Z uzyskanych przez nas nieoficjalnie informacji wiemy, że to jednak nie były legalne konopie siewne lecz konopie indyjskie, które pomimo  wczesnego etapu rozwoju – już zawierały ponad 1% THC.

Zatrzymany na miejscu mężczyzna został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty dotyczące uprawy, wytwarzania oraz wprowadzania do obrotu znacznych ilości środków odurzających.

Reklama

Sąd na wniosek organów ścigania, zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Za popełnione przestępstwa 38-latkowi grozi surowa kara pozbawienia wolności, sięgająca nawet 20 lat.

Reklama

Czy w sytuacji kryzysowej, np. ataku padaczki, w pociągu PKP IC można użyć medycznej marihuany korzystając z waporyzatora? Ostatnio informowaliśmy, że w pociągach PKP IC nie można używać medycznych konopi, nawet jeżeli jest taka możliwość – mało podróżnych i wiele wolnych przedziałów. Od spółki otrzymaliśmy informacje, że taka możliwość nie istnieje. Zapytaliśmy zatem, co w przypadku sytuacji awaryjnej, która leży po stronie przewoźnika, np. wielogodzinne opóźnienie lub nagły atak padaczki w pociągu, w którym praktycznie nie ma innych podróżnych. Oto co odpowiedziała w tej kwestii spółka.

Reklama

Czy w sytuacji kryzysowej, np. ataku padaczki, w pociągu PKP IC można użyć medycznej marihuany korzystając z waporyzatora?

Ostatnio informowaliśmy, że otrzymaliśmy od PKP IC odpowiedź na pytanie o używanie medycznej marihuany w trakcie podróży gdy zajdzie taka potrzeba oraz gdy są na to warunki i oczywiści za zgodą kierownika składu.

Spółka odpowiedział, że nie ma takiej możliwości informując m.in., że:

Korzystanie z tego typu urządzeń wiąże się z emisją aerozolu oraz charakterystycznego zapachu, co może wpływać na komfort podróży pozostałych pasażerów. Nasze pociągi nie są wyposażone w wydzielone miejsca przeznaczone do tego celu, a naszym obowiązkiem jest zapewnienie wszystkim pasażerom bezpiecznych i komfortowych warunków podróży. W związku z powyższym korzystanie z medycznej marihuany w formie waporyzacji podczas podróży pociągiem nie jest możliwe.

-odpisała nam spółka, cały materiał i pełna odpowiedź wraz z naszym zapytaniem jest w artykule T U T A J.

Tak jak obiecaliśmy, dopytaliśmy PKP o sytuacje wyjątkowe, które wymagają, aby pacjent zażył swój lek np. nagły atak padaczki. Zapytaliśmy też co w sytuacji, gdy pociąg ma wielogodzinne opóźnienie, a pacjent powinien zażyć swój lek o konkretnej porze. 

Dzień dobry,

Czyli stwierdzacie Państwo, że dbacie o komfort każdego pasażera jednocześnie informując, że komfort innych pasażerów jest ważniejszy od komfortu podróżującego pacjenta, który chce zażyć swój lek, a nie „zajarać dla rozrywki”?
 
Rozumiem, iż jak nie ma warunków bo skład jest pełny lub przeładowany to może nie być jak zażyć leku w postaci waporyzacji.
 
Ale co jeżeli skład będzie zupełnie pusty lub będzie nim podróżować mało pasażerów i będą dostępne przedziały? Czy wtedy kierownik pociągu może wyrazić zgodę na zażycie leku? 
 
A co w sytuacji gdy są potężne opóźnienia na trasie, a pacjenta stan wymaga zażycia leku z waporyzatora (np. atak padaczki)? Zdarzyło mi się raz jechać z Wrocławia do Opola 8 godzin ze względu na zerwaną sieć trakcyjną i objazd torem dla składów towarowych. Co w takiej sytuacji?
-takie zapytanie skierowaliśmy do PKP IC

W odpowiedzi spółki PKP Intercity czytamy:

Szanowny Panie,

w imieniu PKP Intercity dziękuję za kontakt.

Rozumiemy, że opisana przez Pana sytuacja wiąże się z koniecznością stosowania zaleconego przez lekarza leczenia. Jednocześnie informujemy, że nasze stanowisko w tej kwestii pozostaje niezmienne.

W naszych  pociągach nie ma możliwości korzystania z waporyzatora służącego do przyjmowania medycznej marihuany podczas podróży. Zasada ta obowiązuje niezależnie od liczby pasażerów w pociągu, dostępności wolnych przedziałów, czasu trwania podróży czy wystąpienia opóźnień. Kierownik pociągu nie jest uprawniony do wyrażania zgody na odstępstwo od tej zasady.

W związku z powyższym nie możemy pozytywnie rozpatrzyć Pana prośby.

-czytamy w mailu od PKP IC

Oznacza to, że PKP IC odgórnie zabrania korzystania z medycznej marihuany nawet w sytuacji kryzysowej i gdy w danym składzie oprócz pacjenta nie ma żadnego innego podróżnego.

W naszej opinii jest to jawne dyskryminowanie pacjentów oraz narażanie ich zdrowia bez żadnego sensownego powodu, nie bo nie. 

Reklama

Szczególnie w sytuacji gdy dany pociąg ma spore opóźnienia, co w przypadku naszego narodowego przewoźnika jest normą i potrafią one wynieść po kilka godzin.

Reklama

 

Aurora Electric Honeydew – THC 27%, CBD <1%

Aurora Electric Honeydew THC 27% to odmiana z przewagą sativy, oparta na genetyce Girl Scout Cookies x 91 OG Krypt Melon. Wyróżnia się wysoką zawartością THC, co sugeruje mocniejszy profil dla osób z większą tolerancją. Opisywana jest jako susz o gęstych, ciemnozielonych kwiatach z widocznymi pomarańczowymi słupkami, przygotowywany metodą EHD (suszenie w pozycji wiszącej i ręczne wykończenie).

Reklama

Profil aromatyczny łączy nuty melona, gazu i sosny, tworząc intensywny bukiet z owocowo-żywicznym charakterem i wyraźnym „paliwowym” tłem. Wśród dominujących terpenów znajdują się przede wszystkim β-mircen i limonen, a także m.in. β-kariofilen, nerolidol i linalol, które budują świeży, a jednocześnie głęboki i wielowarstwowy profil. Całość sprawia wrażenie odmiany nastawionej bardziej na wyrazistość niż delikatność.

Electric Honeydew to propozycja dla osób szukających odmiany o wysokiej mocy, z potencjałem do stosowania w ciągu dnia (w zależności od tolerancji i indywidualnej reakcji). To opcja dla pacjentów, którzy preferują bardziej energetyzujący kierunek działania niż klasyczne, ciężkie odmiany wieczorne.

Reklama
ProducentAurora Deutschland GmbH
THC27% (+-10% = 24,3 – 29,7 % THC)
CBD=<1%
Pojemność opakowania10 gramów
Profil terpenowyMircen 31%, Limonen 15%, Kariofilen 13%, Nerolidol 12%,
Linalol 8%

Aurora Electric Honeydew – THC 27%, CBD <1% – potencjalne zastosowanie

Odmiana ta sprawdzi się przy u pacjentów korzystających z terapii w ciągu dnia przede wszystkim dlatego, że nie działa nasennie, a wręcz pobudzająco, działa na kreatywnośc i poprawę nastroju jednak przy zastosowaniu na poprawę nastroju należy trzymać się raczej niskich dawek ponieważ Electric Honeydew ma jednak stosunkowo wysokie stężenie THC.

Reklama

Przeczytaj też: Aurora Electric Honeydew 27% i 29% – wyjaśniamy skąd podwójna rejestracja i co to oznacza dla pacjentów

Kombinat Konopny szuka inwestorów i rusza z kolejną emisją crowdfundingową , która ma m.in. pomóc w ekspansji zagranicznych rynków, a także pomóc wejść spółce w sektor medycznych konopi, co zostało niedawno zapowiedziane. „Mamy ambitne plany ekspansji zagranicznej, chcemy, by polskie konopie były w każdym europejskim domu” – mówi Maciej Kowalski, prezes Kombinatu Konopnego.

Reklama

Kombinat Konopny szuka inwestorów. Cel? Ekspansja międzynarodowa, wejście w sektor medycznych konopi i dalszy rozwój

Kombinat Konopny się nie zatrzymuje i po niedawnym niesamowicie udanym debiucie na rynku New Connect – spółka nadal się rozpędza. Właśnie ogłoszono, że KK uruchomi kolejną emisję crowdfundingową. 

Zebrane środki spółka przeznaczy m.in. na:

  • ekspansje na rynki zagraniczne,
  • poszerzenie oferty produktowej,
  • wejście w sektor medycznej marihuany

Na temat tych ostatnich planów KK czyli wejścia w medyczną marihuanę więcej przeczytasz w naszym artykule o T U T A J.

Ostatnie miesiące to dla Kombinatu wyraźne przyspieszenie sprzedaży detalicznej. W maju wzrosła ona o 128 proc. rok do roku, a w czerwcu, według szacunków, o blisko 166 proc.

Wartość sprzedaży detalicznej w czerwcu miała sięgnąć 755 tys. zł wobec 284 tys. zł rok wcześniej.

Na wyniki wpływ mają zarówno premiery nowych produktów, w tym dobrze przyjętych przez rynek butów typu barefoot, jak i powrót do sprzedaży najpopularniejszych produktów.

Aby utrzymać takie tempo wzrostu trzeba zwyczajnie doinwestować produkcje – co jest właśnie jednym z celów nowej emisji.

Ostatni rok był dla nas szczególnie ważny na polu operacyjnym i strategicznym. W kwietniu br. zadebiutowaliśmy na NewConnect, spełniliśmy obietnice składane akcjonariuszom. Widzimy wzrost zainteresowania naszymi produktami, wzmacniamy stany magazynowe, według szacunków sprzedaż w maju i czerwcu rosła w trzycyfrowym tempie.

– mówi Maciej Kowalski.

Z pewnością jedną z kluczowych decyzji podjętych przez Kombinat Konopny w ostatnim czasie, była ta o wejściu w sektor medyczny.

Kształt przepisów nie pozwala na produkcję surowca farmaceutycznego w Polsce, jednak można rozwiązać to wyzwanie przez import. Nawiązaliśmy pilotażową współpracę z partnerem z Grecji, który dostosował do jakości farmaceutycznej zbilansowane odmiany konopi, które są szczególnie cenione przez lekarzy

– wyjaśnia prezes spółki.

Planowana obecnie emisja będzie już kolejną kampanią crowdfundingową Kombinatu Konopnego. Poprzednie emisje odniosły bardzo duży sukces i przyciągnęły ponad 2,5 tys. inwestorów.

Spółka zapowiada również, że akcje wyemitowane w ramach nowej oferty mają zostać dopuszczone do obrotu na rynku NewConnect. 

Zainteresowani nabyciem akcji Kombinatu Konopnego mogą się zapisać na powiadomienie o uruchomieniu emisji, o T U T A J

Reklama

Źródło: strefabiznesu.pl, emiteo.pl

Reklama

Pacjent korzystający z medycznej marihuany wysłał do stowarzyszenia Wolne Konopie pytanie ws. używania medycznego suszu w swoim ogrodzie przy domu. Opisał sytuację, gdzie sąsiad najpierw powiedział, aby nie używał konopi ponieważ czuje ich zapach w swoim domu. Pomimo próby załagodzenia sytuacji sąsiad stał się agresywny i zaczął grozić znajomościami rodziny wśród byłych policjantów. Wolne Konopie, a dokładniej Jakub Gajewski, odpisał, że „to ty musisz się dostosować”, aby przypadkiem nie przeszkadzać sąsiadom. Taka odpowiedź od stowarzyszenia mającego pomagać pacjentom MM to jest jakaś abstrakcja i oczywiście wprowadzanie w błąd przez Gajewskiego, który już od dawna jest przeciwnikiem konopi, a mimo to nadal działa w WK. Co zatem powinien zrobić pacjent i co na ten temat mówię przepisy prawa?

Reklama

Wolne Konopie: Komfort sąsiada jest ważniejszy niż komfort pacjenta korzystającego z medycznej marihuany

Pacjent korzystający z medycznej marihuany napisał do stowarzyszenia Wolne Konopie ws. swojego sąsiada, któremu przeszkadza fakt, iż pali medyczny susz w ogrodzie przez co on czuje zapach marihuany w swoim domu gdy są otwarte okna. 

Cześć, pale od dawna medyczna marihuanę. Mieszkam w PL, od 5 lat w szeregowce i palę w ogródku. Ostatnio sąsiadowi (przez plot) urodziło sie dziecko i zwrócił mi uwagę ze zalatuje im do okna.

Powiedziałem, sorry, będę stawał jak najdalej od Waszego płotu itp. Po 3 tygodniach zawołał mnie na kolejna rozmowę i kolejna była już agresywna.

Że mają tego dość, ze żona sobie nie życzy tego, nie lubi tego zapachu, ze male dziecko w domu a cała chata im śmierdzi itp itd. Na koniec poleciał tekst ze „uwierz mi, ze nie chcesz żeby żona zadzwoniła do swojego ojca (policjant na emeryturze)”…. mam receptę itp ale boje się co „teściu” mając kolegów w policji może mi odwalić…

Jak w takiej sytuacji się zachować? Pale blanty wiec trochę mi schodzi zanim go skończę, bardzo mnie to relaksuje i pomaga po długiej pracy/treningu. Jak się zachować w tej sytuacji? Proszę o pomoc…”

-pisze pacjent korzystający z MM.

 

W imieniu stowarzyszenia odpowiedział Jakub Gajewski:

„Cześć. Niestety musisz respektować sąsiadów. Nie można dymić im do mieszkania – nie dziw się, że się denerwują skoro to jest permanentne. Szanuj za to, że nie wzywają policji, tylko ostrzegają. TO ty musisz się dostosować aby nie naruszać miru sąsiedzkiego”

Taka odpowiedź Gajewskiego nie powinna dziwić gdyż od dawna jest on przeciwnikiem marihuany, a szczególnie tej palonej – chociaż wcześniej przez kilkanaście lat udowadniał, że palenie marihuany nie jest szkodliwe, przynosił do Sejmu wyniki badań płuc jako dowód.

Ostatnio popierał też zakaz suszu CBD do palenia żeby przypadkiem ktoś się nie nauczył palić, stwierdził też, że marihuana niszczy mózg (badania wykazują coś zupełnie innego). Ludzie z jego otoczenia wprost stwierdzają, że odkąd urodziło mu się dziecko – jego poglądy mocno się zmieniły.

To tak jak by poseł Konfederacji Bosaka, zaczął wyznawać lewackie poglądy pozostając w Konfederacji i to jako wiceprezes! To jest absurd!

komfort pacjenta korzystającego z medycznej marihuany, a sąsiedzi

Co zatem powinien i co może zrobić pacjent, gdy sąsiadowi przeszkadza palenie na własnym balkonie lub ogrodzie własnego domu?

Od strony prawnej określa to art. 144 Kodeksu Cywilnego. 

Art.  144. [Granice dopuszczalności immisji]  – Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Co to dokładnie oznacza w praktyce i życiu codziennym?

Immisja to uciążliwe oddziaływanie jednej nieruchomości na drugą (np. hałas, dym, pył, zapachy), które utrudnia sąsiadom korzystanie z ich własności. 

Jednak to w żadnym wypadku nie oznacza , że żaden zapach nie może się dostawać do mieszkania sąsiada, bo wg. prawa może. 

Kluczowe jest tutaj stwierdzenie o zakłócaniu korzystania z nieruchomości „ponad przeciętną miarę„. 

Sformułowanie to oznacza przekroczenie ogólnie przyjętych norm, granic lub standardów. Oznacza to, że coś jest nadmierne, zbyt intensywne, nieuzasadnione lub po prostu „za dużo” w stosunku do tego, co uważa się za normalne w danej sytuacji.

Zwyczajne używanie medycznej marihuany w żadnym wypadku nie wykracza poza to, co jest normalne w sytuacji, gdy ktoś na zalecenie lekarza używa medycznego suszu.

Dlatego sam fakt zapachu nie jest podstawą, aby stwierdzić, że pacjent nie może korzystać z zioła bo komuś to przeszkadza.

Straszenie pacjenta policją pomimo braku ku temu podstaw (legalna terapia) to zwykła próba zastraszania. Dlatego odpowiedź Wolnych Konopi jest zwyczajnie bulwersująca. 

Rozumiecie to? Jesteście pacjentem, który legalnie korzysta z terapii, a WK wam pisze, że jak sąsiad nie nasyła na ciebie bezpodstawnie służb – to powinieneś się cieszyć!

Od strony prawnej nie ma powodu, aby pacjent zaprzestał terapii tylko dlatego, bo sąsiadowi nie podoba się zapach. Bo każdy emituje jakieś zapachy np. w trakcie gotowania i nie można tego zabronić, o ile nie jest to ponad „przeciętną miarę uciążliwe„.

Druga kwestia to sprawa stosunków międzysąsiedzkich i tego jak się chce z sąsiadami żyć. Tutaj trzeba to rozpatrywać zawsze indywidualnie, zawsze starać się porozumieć i poszukać rozwiązania, które zadowoli każdą ze stron, pójść na jakieś ustępstwo i dojść do porozumienia. 

Jeżeli natomiast taki sąsiad staje się agresywny, straszy policją czy innymi problemami – to już pacjent musi sam zdecydować co z tym zrobić, jednak pamiętając, że nie łamie prawa i może sąsiada zwyczajnie ignorować. 

Bierne używanie marihuany

W tej dyskusji pojawia się też argument biernego używania marihuany, które miałoby być szkodliwe czy odurzające. 

Jednak badania w tej materii wykazały, że aby bierne używanie marihuany faktycznie miało jakieś skutki, ekspozycja na dym musi być bardzo wysoka wręcz ekstremalna. 

W praktyce oznacza to np. przebywanie w niewentylowanym małym pokoju gdzie wypalono kilka niemałych jointów. 

Reklama

Natomiast nie ma możliwości wywołania jakichkolwiek efektów gdy do pomieszczenia wraz z powietrzem z dworu wpada odrobina zapachu czy dymu z palonego w okolicy  czy balkonie sąsiada jointa.

Reklama

Pies zjadł marihuanę leżącą na górskim szlaku, po chwili potrzebował pomocy ratowników. Właścicielka labradora, Christina Bluhme, obawiała się najgorszego, gdy jej Tokio zaczął tracić przytomność podczas wspinaczki na najwyższą górę w Wielkiej Brytanii. Konieczna byłą akcja ratunkowa, aby sprowadzić odurzonego czworonoga do bezpiecznego miejsca. Należy pamiętać, że psy na konopie reagują znacznie intensywniej niż ludzie, wyjaśniamy dlaczego. 

Reklama

Pies zjadł marihuanę leżącą na górskim szlaku, po chwili potrzebował pomocy ratowników

W zeszły weekend Christina Bluhme była w połowie drogi na najwyższą górę Wielkiej Brytanii, gdy jej czarny labrador Tokyo zaczął chwilowo tracić władzę w nogach, a także zaczął tracić i odzyskiwać przytomność.

Wtedy zdezorientowana i przerażona Christina postanowiła wezwać zespół ratowniczy.

Zespół ratownictwa górskiego Lochaber zniósł na noszach nieprzytomnego labradora, znajdującego się na wysokości 1345 metrów, do miejscowego weterynarza.

Bluhme powiedziała, że następnego dnia pies zachowywał się już normalnie i wszystko wskazywało, że wszelkie objawy zniknęły.

Weterynarze stwierdzili, że pies połknął marihuanę pozostawioną lub zgubioną na szlaku, podało BBC.

Bez niesamowitej ekipy ratowników górskich z Lochaber po prostu nie byłabym w stanie bezpiecznie wynieść jej z góry. Przeniesienie 25-kilogramowego labradora po Ben Nevis było dla mnie niemożliwe.

-powiedziała w rozmowie z BBC

Bluhme oznajmiła też, że ​​czuje się „niezwykle szczęśliwa”, że Tokyo żyje i podziękowała ekipie ratunkowej i zespołowi weterynaryjnemu za ich „współczucie i poświęcenie”.

Byliście tam, kiedy najbardziej was potrzebowaliśmy

– dodała.

Marihuana jest dla psów, powyżej pewnego stężenia,  zwyczajnie szkodliwa i może bardzo zaszkodzić.

Psy mają w mózgu znacznie więcej receptorów kannabinoidowych niż ludzie, przez co działanie psychoaktywne jest u nich spotęgowane. Substancja wywołuje u zwierząt ogromny stres, zaburzenia równowagi, a w skrajnych przypadkach zagraża życiu gdy dawka THC jest wysoka.

Pamiętajcie, o tym zawsze!

Zwierzęta, a szczególnie psy, reagują na marihuanę znacznie mocniej niż ludzie. Rożnica jest tak duża, że łatwo podać zwierzęciu dawkę, która może go nawet zabić. Dlatego nie należy zwierzętom podawać zioła wychodząc z założenia, że przecież marihuana nigdy nikogo nie zabiła więc i psu nie zaszkodzi.

A niestety najpewniej zaszkodzi.

Dlatego, gdy twój zwierzak w jakichkolwiek okolicznościach połknie czy to produkt spożywczy z THC, czy sam susz marihuany – należy niezwłocznie udać się do weterynarza i poinformować go o przyczynach zatrucia. 

Reklama

Warto o tym pamiętać.

Reklama

Ali G powraca? W niedzielę pojawił się na finale Wimbledonu, jako diler zioła, oczywiście z rekwizytami w postaci woreczków z suszem. Na jednym z nagrań mówi, że zjawił się tam bo słyszał, że „w tenisa najlepiej gra się na trawie”. Najprawdopodobniej ten żart stanowi pierwszą publiczną odsłonę działań promocyjnych po niedawnych doniesieniach z Hollywood, według których zakończono już prace nad zupełnie nowym, niezatytułowanym jeszcze filmem o Alim G, który realizowany był w całkowitej tajemnicy.

Reklama

Ali G powraca? Pojawił się na finale Wimbledonu jako diler zioła – „bo w tenisa najlepiej gra się na trawie”

Ali G czyli komik Sacha Baron Cohen niespodziewanie pojawił się na finale gry pojedynczej mężczyzn w Wimbledonie, wcielając się w postać Alego G i przeprowadzając satyryczną akcję, w której udawał, że sprzedaje marihuanę z trybun.

Ten żart stanowi pierwszą znaczącą publiczną odsłonę działań promocyjnych po niedawnych doniesieniach z Hollywood, według których zakończono już prace nad zupełnie nowym, niezatytułowanym jeszcze filmem o Alim G, zrealizowanym w całkowitej tajemnicy.

Ali G pojawił się na trybunach Centre Court ubrany w biały strój z dużym liściem konopi i napisem „Official Ganja Dealer”. Całość uzupełniały masywny złoty łańcuch i ciemne okulary.

Na swoim koncie Instagram, bohater opublikował serię nagrań z turnieju. W swoim stylu wyjaśniał, że Wimbledon to „coś w rodzaju piłkarskich mistrzostw świata w tenisie”, który określił jako „gorszą wersję ping-ponga”.

Żartował także, że skoro w tenisa najlepiej gra się na trawie, to on zamierza sprzedać jej jak najwięcej.

W kolejnych filmikach Ali G pokazywał przedmioty przypominające woreczki z marihuaną i skręta, a także zachęcał widzów do odnalezienia go na trybunach. Według brytyjskich mediów inni goście turnieju nagrali również moment, gdy rozmawiał z policjantami po skargach dotyczących oferowania „zioła” dzieciom.

Ali G powraca z nowym filmem?

Pojawienie się Alego G zbiegło się z informacjami o powstającym nowym filmie z udziałem Sachy Barona Cohena.

Reklama

Byłby to pierwszy pełnometrażowy projekt po „Ali G InDaHouse” i jednocześnie wielki powrót jednego z najbardziej rozpoznawalnych komediowych bohaterów, którego specyficzne poczucie humoru jednych bawi do łez, a innych oburza. My zdecydowanie należymy do pierwszej grupy.

Reklama

Jakiś czas temu po sieci krążyła informacja, iż w pociągach PKP IC można używać medycznej marihuany, o ile kierownik danego składu wyrazi na to zgodę i jeżeli są na to warunki. A ponieważ trwają wakacje i czas podróży to postawiliśmy ustalić jak to wygląda w chwili obecnej. Czy podróżny będący pacjentem leczącym się medycznymi konopiami w razie potrzeby może użyć w trakcie podróży waporyzatora celem zażycia leku? Jak bardzo dla PKP liczy się komfort pacjenta w trakcie podróży? 

Reklama

Czy w pociągach PKP IC można używać medycznej marihuany? Mamy odpowiedź spółki

Jak już wspomniałem na wstępie, swego czasu krążyła po sieci informacja, jakoby w pociągach PKP IC można używać medycznej marihuany jeżeli zgodę na to wyrazi kierownik pociągu po uprzednim ustaleniu, że są ku temu warunki, np wolne przedziały.

Teraz postanowiliśmy to sprawdzić i wysłaliśmy do spółki zapytanie w tej sprawie:

Dzień dobry,

  szanowne PKP, w czerwcu oraz lipcu planuje podróż, która odbędzie się właśnie koleją. Podróż będzie planowo trwać blisko 8 godzin. Jestem pacjentem korzystającym z medycznej marihuany na zalecenie lekarza. I teraz pytanie – czy istnieje możliwość, po uprzednim wyrażeniu zgody przez kierownika pociągu, aby skorzystać a trakcie podróży z medycznej marihuany, zażywanej poprzez waporyzacje (bez spalania) jeżeli będzie w danym pociągu taka możliwość? Oczywiście posiadam pełną dokumentację i recepty, terapia jak i sam surowiec farmaceutyczny w postaci medycznej marihuany są w pełni legalne.

Z góry dziękuję za odpowiedź

 

Niestety wg. odpowiedzi uzyskanej od PKP IC, podczas podróży pociągiem nie ma możliwości używania medycznej marihuany gdyż innym pasażerom może się to nie spodobać.

PKP stwierdza, że dba o komfort każdego pasażera jednocześnie informując, że komfort innych pasażerów jest ważniejszy od komfortu podróżującego pacjenta, który chce zażyć swój lek, a nie „zajarać dla rozrywki”. 

Oto co odpowiedziała nam spółka PKP Intercity:

Szanowny Panie,

w imieniu PKP Intercity dziękuję za kontakt.

Informujemy, iż podczas podróży nie zapewniamy warunków umożliwiających stosowanie produktów leczniczych wymagających użycia waporyzatora. Korzystanie z tego typu urządzeń wiąże się z emisją aerozolu oraz charakterystycznego zapachu, co może wpływać na komfort podróży pozostałych pasażerów. Nasze pociągi nie są wyposażone w wydzielone miejsca przeznaczone do tego celu, a naszym obowiązkiem jest zapewnienie wszystkim pasażerom bezpiecznych i komfortowych warunków podróży. W związku z powyższym korzystanie z medycznej marihuany w formie waporyzacji podczas podróży pociągiem nie jest możliwe.

A co jeżeli skład będzie zupełnie pusty lub będzie nim podróżować mało pasażerów i będą dostępne przedziały? Czy wtedy kierownik pociągu może wyrazić zgodę na zażycie leku?   

A co w sytuacji gdy są potężne opóźnienia na trasie, a pacjenta stan wymaga zażycia leku z waporyzatora? Zdarzyło mi się raz jechać z Wrocławia do Opola 8 godzin ze względu na zerwaną sieć trakcyjną i objazd torem dla składów towarowych. Co w takiej sytuacji?

Reklama

Te pytania skierowaliśmy do spółki i poinformujemy jak tylko otrzymamy na nie odpowiedź.

Reklama
Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.