Konopne Podróże i Wydarzenia

Tajlandia zmieni prawo dot. uprawy i sprzedaży marihuany? Tajski Gabinet oficjalnie przyjął nowe wytyczne, które miałyby zakończyć rekreacyjną sprzedaż ziela w całym kraju. Wg. nowego prawa konopie miałyby być przepisywane jedynie przez lekarza w celach medycznych. Podniesiony ma być także wiek, od którego można legalnie nabywać zioło w Tajlandii. Nowe przepisy mają być odpowiedzią na gigantyczną skalę przemytu konopi z Tajlandii do innych krajów, głownie Europy i USA. Tyle, że już raz przepisy zmieniono, jednak oficjalne przepisy prawa to jedno, a ich stosowanie w życiu codziennym to drugie, taki urok Tajlandii. Oto więcej informacji.

Tajlandia: Rząd chce zmienić przepisy dot. uprawy i sprzedaży marihuany, czy tym razem coś faktycznie się zmieni?

Latem ubiegłego roku w mediach na całym świecie pojawiły się artykuły mówiące, że Tajlandia zdelegalizowała rekreacyjne używanie i handel marihuaną pozostawiając jedynie rynek medycznych konopi sprzedawanych na receptę.

Bardzo szybko jednak można było się zorientować, iż nowe prawo to jedynie zasłona dymna i to bardzo słaba ponieważ w rzeczywistości – nie zmieniło się kompletnie nic. Szerzej opisywaliśmy to w artykule, który znajdziesz T U T A J.

Problem tajskiego rządu z marihuaną wynika z tego, że tamtejszy rynek jest bardzo mały i pomimo ok. 12 000 punktów sprzedaży zioła na terenie kraju, mało kto robi w nich zakupy. Sytuacja ta doprowadziła do ogromnej nadprodukcji. Na sprzedaż tajskiego zioła na rynku lokalnym nie ma co liczyć, dlatego od jakiegoś czasu kwitnie proceder przemycania marihuany z Tajlandii do innych krajów, głownie europejskich oraz USA, szerzej opisaliśmy to w artykule, który znajdziesz T U T A J.

Niedawno informowaliśmy, iż ze względu na naciski krajów, do których trafia zielona kontrabanda z Tajlandii, jej premier zapowiedział możliwą zmianę przepisów z ponownym uznaniem marihuany jako narkotyku włącznie, przeczytasz o tym T U T A J .

Tajlandia: Koniec rynku rekreacyjnej marihuany?

22 września tajski Gabinet zatwierdził projekt ustawy regulującej uprawę produkcję i sprzedaż konopi indyjskich. Teraz dokument trafi do Izby Reprezentantów. Nowe przepisy miałyby objąć cały rynek – od upraw po sklepy. Każda uprawa będzie musiała zostać zarejestrowana, a władze będa gromadzić informacje o jej lokalizacji i wielkości. Ma to pozwolić na śledzenie produkcji oraz kontrolowanie jakości produktów trafiających na rynek.

Projekt przewiduje obowiązkowe licencje na uprawę, produkcję, import, eksport i sprzedaż. Standardowo mają być one wydawane na trzy lata. Jednocześnie rząd chce ograniczyć możliwość sprzedaży konopi. Produkty konopne nie będą mogły być sprzedawane osobom poniżej 20 lat, kobietom w ciąży oraz kobietom karmiącym piersią.

Ograniczenia mają obowiązywać również w określonych lokalizacjach, między innymi w pobliżu szkół, świątyń, akademików i parków.
Zakazana ma zostać także reklama i promocja kwiatów konopi, żywicy oraz sprzętu przeznaczonego do palenia,

Projekt wyraźnie przesuwa nacisk na medyczne wykorzystywanie marihuany. Dozwolone mają być również określone zastosowania naukowe.
Za nielegalną uprawę, produkcję, import eksport lub sprzedaż mogą grozić grzywny, a w niektórych przypadkach również więzienie. Kary finansowe przewidziano także za używanie konopi poza dozwolonymi celami

Tylko z tym wszystkim o czym właśnie przeczytaliście jest jeden ale za to bardzo duży problem – te wszystkie regulacje teoretycznie funkcjonują już od zeszłego roku. Jednak w rzeczywistości tylko na papierze, a rekreacyjny rynek funkcjonuje dokładnie tak samo jak funkcjonował wcześniej.

Czy nowe przepisy faktycznie coś zmienią? Ciężko to przewidzieć bo Tajlandia to bardzo specyficzny kraj o czym przekonałem się osobiście spędzając tam blisko rok czasu.

Trzeba też podkreślić, że zatwierdzenie projektu przez gabinet nie oznacza jeszcze wejścia ustawy w życie. Dokument musi przejść dalszą procedurę parlamentarną. Poinformujemy jak tylko pojawią się w tej sprawie nowe informacje.

Tajlandia, Pattaya: Władze zabroniły amerykańskim żołnierzom kupowania zioła podczas ich pobytu. Grupa uderzeniowa lotniskowców Marynarki Wojennej USA, dowodzona przez USS Abraham Lincoln, zacumowała kilka dni temu w Chon Buri (Tajlandia) z ponad 5000 osób na pokładzie. Władze szacują, że około 60%, czyli około 3000 osób, odwiedzi Pattayę i spędzi tam noc podczas postoju w porcie. W związku z tym podczas specjalnej sesji, lokalne władze opublikowały listę miejsc, których żołnierzom odwiedzać nie wolno, wśród kilku pozycji znalazły się także tajskie sklepy z ziołem. Dlaczego? Oto więcej informacji.

Tajlandia, Pattaya: Władze zabroniły amerykańskim żołnierzom kupowania zioła podczas ich pobytu

Ograniczenia dla amerykańskich żołnierzy omówiono na spotkaniu dotyczącym bezpieczeństwa i ułatwień, które odbyło się 31 sierpnia w ratuszu miasta Pattaya. Przewodniczyli mu sekretarz burmistrza Pattaya Bancha Kullawanit i urzędnik miejski Pattaya Kiattisak Sriwongchai.

W spotkaniu wziął udział także podpułkownik Milin Pianchang, dowódca pododdziału 21 Dywizji Policji Turystycznej, a także urzędnicy administracyjni i przedstawiciele zespołów ochrony statków.

Wszystko z powodu wizyty marynarki wojennej USA w porcie położonym niedaleko Pattayi.

W związku z wizytą, w trakcie pobytu żołnierzom zabroniono:

  • Robienia zakupów w sklepach z legalną marihuaną,
  • Zakaz odwiedzania ulic Soi 6 i Soi 7 w nocy,
  • zakaz korzystania z atrakcji na wodzie (np. wypożyczania skuterów wodnych)

Dlaczego tego wszytskiego im zabroniono chociaż nie jest to nic nielegalnego?

Tajlandia, Pattaya: Zakaz kupowania marihuany przez żołnierzy

Mimo że konopie są legalne w Tajlandii oraz wielu stanach Ameryki, prawo wojskowe USA (Uniform Code of Military Justice) bezwzględnie zabrania amerykańskim żołnierzom stosowania marihuany i jej przetworów w jakimkolwiek miejscu na świecie. Zakaz wstępu do sklepów z konopiami i aptek ma profilaktycznie zapobiec złamaniu prawa wojskowego.

Zakaz odwiedzania popularnych imprezowych ulic

Żołnierzom nie wolno było odwiedzać ulic: Soi 6, Soi 6/1 i Soi 7. Miejsca te (znane z agresywnej seksturystyki i prostytucji) zostały uznane za obszary o wysokim ryzyku wystąpienia incydentów, przestępstw lub eksploatacji seksualnej.
​Władze USA podkreślają, że wszystko to względy bezpieczeństwa i dyscypliny dążące do uniknięcia bójek i przestępstw oraz seksturystyki.

Natomiast zakaz uprawiania sportów wodnych i korzystania z wodnych atrakcji argumoentowano kwestiami bezpieczeństwa i ryzykiem wypadku w trakcie aktywności.

Tajlandia ma coraz większe problemy z przemytem zioła  do innych krajów na potężną skalę, pisaliśmy o tym już w marcu zeszłego roku. Problem wynika z tego, że tajski rynek legalnego zioła jest bardzo mały, a produkcje bardzo duża – doprowadziło to do fali przemytu w skali niespotykanej dotychczas nigdzie na świecie. A skala zjawiska ciągle rośnie. Dlatego obecny premier Tajlandii, Anutin Charnvirakul, jeden z głównych architektów dekryminalizacji konopi, po raz pierwszy otwarcie przyznał, że rząd może ponownie uznać marihuanę za narkotyk i nawet całkowicie zamknąć legalnie działający sektor. W całej historii pojawia się także wątek… Polski. Oto więcej informacji.

Tajlandia ma coraz większe problemy z przemytem zioła, inne kraje naciskają na zmiany przepisów

Odkąd w Tajlandii zalegalizowano marihuanę tamtejszy rynek zmaga się z dwoma dużymi problemami. Pierwszy z nich to bardzo mała sprzedaż legalnej marihuany na rynku wewnętrznym. Wynika to z tego, że Tajowie w specjalnych sklepach konopnych zakupów nie robią gdyż ceny są dla nich zbyt wysokie, w szczególności, że każdy może sobie sam posadzić rośliny i uzyskać susz. Turyści natomiast przyjeżdżają tam w innych celach i jedynie niewielki odsetek korzysta z tajskiego zioła. Drugi problem, wynikający z tego pierwszego, to przesycenie rynku i zdecydowana nadprodukcja towaru.

W konsekwencji najwięcej do tej pory stracili producenci, którzy zainwestowali spore pieniądze w infrastrukturę i teraz mają problem, gdyż nie mają gdzie upłynnić wytworzonej marihuany, a jeżeli już dostaną ofertę kupna to za bardzo niskie stawki.

Więcej o tej sytuacji, przyczynach, skutkach oraz problemach legalnych producentów, którzy stają się przez te problemy przemytnikami – przeczytasz T U T A J

Teraz, Premier Anutin Charnvirakul, jeden z głównych architektów tajskiej legalizacji marihuany, po raz pierwszy otwarcie przyznał, że jego rząd może ponownie uznać marihuanę za narkotyk i nawet całkowicie zamknąć legalnie działający sektor.

Powodem są ogromne przemyty konopi przechwytywane poza granicami kraju oraz rosnąca z tego powodu presja ze strony zagranicznych władz.

Przypadków, w których turysta skuszony szybkim zarobkiem pakuje w Bangkoku do walizki ponad 20 kg marihuany i leci do Europy – wciąż przybywa.

Kobieta spakowała 40 kg marihuany i poleciała do Warszawy, albo buddyjscy mnisi, przy których ujawniono ponad 110 kg marihuany przemyconej z Tajlandii do Sri Lanki.

Ostatnim, bardzo głośnym zatrzymaniem kontrabandy z Tajlandii do Europy było przejęcie 1,2 tony konopi, które z Tajlandii drogą morską i przez port w Hamburgu – miały trafić do Polski.

Marihuana była ukryta w kontenerach oficjalnie zgłoszonych jako transport materiałów budowlanych. Według śledczych za procederem stała niemiecko-polska grupa przestępcza, która mogła regularnie sprowadzać duże ilości konopi z Tajlandii do Europy. Władze Tajlandii wymieniają ten przykład jako jeden z powodów możliwej całkowitej likwidacji legalnego rynku konopi w Tajlandii. Chodzi przede wszystkim o skalę procederu.

Jeszcze większą partię zioła przechwycono w Indonezji.

Policja we Wschodniej Jawie zabezpieczyła około 3,37 tony suszu, który według śledczych pochodził z Tajlandii. Marihuana miała zostać wykorzystana do produkcji produktów przeznaczonych na rynek w Dżakarcie i na Bali.

W związku ze sprawą zatrzymano 12 osób, w tym obywateli Tajlandii.

 

To tylko kilka z sytuacji, które dzieją się już każdego dnia, a ich skala rośnie w bardzo szybkim tempie.

Teraz, premier Anutin Charnvirakul, który był głównym architektem legalizacji marihuany przyznał, że kolejne przypadki przemytu konopi z Tajlandii zmuszają rząd do ponownej oceny obecnych przepisów.

Wynika to w sporej mierze z nacisków władz innych krajów, do których trafia kontrabanda z Tajlandii.

Pojawiają się pomysły, aby marihuana ponownie została nielegalnym narkotykiem.

Ponowne uznanie marihuany za narkotyk oznaczałoby ogromną zmianę dla tajskiej policji

Po liberalizacji przepisów w 2022 roku funkcjonariusze stracili część wcześniejszych narzędzi pozwalających na zatrzymywanie podejrzanych, zabezpieczanie transportów i prowadzenie spraw na podstawie prawa antynarkotykowego.

Powrót konopi na listę substancji kontrolowanych ponownie umożliwiłby stosowanie znacznie surowszych przepisów. Osoby skazane za handel lub przemyt mogłyby również ponownie mierzyć się z poważnymi karami więzienia.

Zwolennicy zaostrzenia prawa przekonują, że obecne przepisy nie pozwalają skutecznie walczyć z dobrze zorganizowanymi międzynarodowymi grupami przestępczymi.

Informacje, które pojawiały się w ostatnich latach jakoby Tajlandia obecnie dopuszcza jedynie marihuanę do celów medycznych to fake newsy wynikające głównie z nieznajomości specyfiki tego pięknego kraju, więcej pisaliśmy o tym T U T A J.

Tajlandia ma coraz większe problemy z przemytem marihuany – co dalej?

O ile wcześniejsze informacje o końcu legalnej marihuany rekreacyjne w Tajlandii były nieprawdziwe, o tyle teraz faktycznie mogą zajść pewne zmiany, a tak naprawdę, aby służbom przywrócić potrzebne uprawnienia – trzeba ponownie wpisać marihuanę na listę nielegalnych narkotyków.

Jednak pamiętać też należy, że jest to kraj pozorów, które zrozumieć można tylko wtedy gdy się w Tajlandii trochę pomieszka, dlatego bardzo ciężko przewidzieć co faktycznie postanowią władze i jak będzie to implementowane. 

Poinformujemy gdy tylko pojawią się nowe informacje w tej sprawie.

W najbliższą sobotę odbędzie się debata online – „Branża konopna w Polsce dziś i jutro”. Całość odbędzie się online i całkowicie bezpłatnie – dlatego warto skorzystać i posłuchać. A będzie kogo ponieważ udział w debacie wezmą osoby, które mimo wielu trudów jakie napotyka ta branża – nadal ją aktywnie rozwijają z wieloma sukcesami. Bo o ile faktem jest, że rynek konopi w Polsce się w ostatnim czasie zwinął, to jednak nie całkowicie i nadal można na nim znaleźć swoje miejsce prowadząc biznes związany z konopiami. Podczas debaty będzie można m.in. dowiedzieć się sporo o najciekawszym obecnie sektorze konopnym – produkcji medycznej marihuany. 

Branża konopna w Polsce dziś i jutro – debata online już w tę sobotę o 11.00 – udział jest bezpłatny

Debata ma na celu dyskusję dotyczącą omówienia obecnej sytuacji w jakiej znajduje się polska branża konopna w kontekście uprawy, przetwórstwa, wprowadzania do obrotu towarów konopnych, zastosowania przemysłowego i medycznego. 
 
A jest o czym rozmawiać ponieważ ostatnie dwa lata to mocne zawinięcie się sektora konopi CBD i CBG i wytwarzanych z nich produktów. Oczywiście ten sektor nadal istnieje jednak pozostało na nim niewiele podmiotów w stosunku do roku 2020. Jednak mniej podmiotów to łatwiejsze wejście na rynek dla nowych graczy. Bo każda sytuacja ma swoje plusy i minusy.
 
W ostatnim czasie ciekawym tematem są uprawy i wytwórstwo medycznej marihuany na terenie naszego kraju. Jest to oczywiście sektor znacznie bardziej skomplikowany niż sektor CBD i CBG ale ma kilka potężnych zalet. Jakich? Tego m.in. dowiesz się podczas debaty zaplanowanej na sobotę na godzinę 11.00
 
Dyskusja będzie obejmować takie zagadnienia jak:
  •  obecna sytuacja na rynku uprawy konopi, strategie zwiększenia areału uprawnego
  • największe wyzwania rolników konopnych i stan prawny upraw przemysłowych
  • wąskie gardło branży – brak surowca do przetwórstwa i rozwoju dużych marek 
  • uprawy medyczne – kiedy w końcu pojawią się w Polsce
  • wyzwania producentów artykułów spożywczych i suplementów diety – kontrole, regulacje novel food, niejasne przepisy
  • sytuacja pacjentów MM – luki w prawie, drogi surowiec, teleporada nie jest dostępna

W debacie udział wezmą osoby od lat pracujące w branży konopnej, a będą to:

  • Maciej Pawłowski – konopny przedsiębiorca, technolog, doradca GACP/GMP, specjalista w zakresie techn. upraw i związanych z nimi przepisami
  • Łukasz Rydzik – działacz polityczny, prezes stowarzyszenia Postaw na Podkarpacie
  • Mateusz Strzelec – twórca jednej z największych społeczności pacjentów konopnych, założyciel platformy dla pacjentów BudCare.pl
  • Jerzy Prasowski – prezes Polskiego Stowarzyszenia Producentów i Przetwórców Konopi
  • Emilia Orłowska – konopny przedsiębiorca, CEO marki Tropicals i Harmony Blends

Prowadzić i moderować debatę będę miał przyjemność ja – Paweł Teone Leśniański. Zapisy na debatę znajdują się T U T A J.

Każdy kto się zapisze otrzyma niebawem maila z linkiem do wydarzenia

Udział w debacie, którą zaplanowano na sobotę na godzinę 11.00, jest całkowicie bezpłatny.

Wywożenie medycznej marihuany za granice -1 lipca 2026 wejdą w życie zmiany. Do tej pory pacjenci uzyskiwali niezbędne zaświadczenie zwracając się do Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego (WIF), szczególnie w przypadku podróży w obrębie strefy Schengen. Procedura ta jest stosunkowo prosta, a przepisy nie określają jednego, ścisłego okresu ważności dokumentu. Jednak od lata wszystko ma się zmienić, niestety na gorsze, a sama procedura będzie bardziej skomplikowana. Więcej informacji znajdziesz w artykule.

Wywożenie medycznej marihuany za granicę – zmiany w przepisach

Na chwilę obecną podróżowanie po UE z medyczną marihuaną nie jest skomplikowane, wystarczy zgłosić się do Wojewódzkiego Inspektoratu farmaceutycznego (WIF) po zaświadczenie i to wszystko.

Procedura jest stosunkowo prosta, a przepisy nie określają jednego, ścisłego okresu ważności dokumentu.

Jednak już od 1 lipca 2026 r. obowiązywać będą bardziej sformalizowane zasady. Zaświadczenie WIF zostanie zastąpione imiennym pozwoleniem GIF, sporządzanym według nowych, zabezpieczonych wzorów. Dokument będzie ważny maksymalnie 30 dni. Natomiast wniosek o taki dokument należy złożyć najpóźniej 15 dni przed planowanym wyjazdem / wylotem.

Konieczne będzie również przedstawienie pełnej dokumentacji medycznej potwierdzającej zasadność terapii. Do tej pory pozwolenie na wywóz medycznej marihuany za granicę wydawane było na podstawie recepty.

Najważniejsze zmiany:

  • Dokument – do tej pory było to zaświadczenie z WIF (strefa Schengen). Teraz będzie to imienny dokument wystawiany przez GIF na nowym wzorze i z nowymi zabezpieczeniami.
  • Ważność – do tej pory nie obowiązywał żaden ścisły limit czasowy. Teraz będzie on wynosił maksymalnie 30 dni
  • Czas – do tej pory można było uzyskać zaświadczenie WIF nawet na 2 dni przed wyjazdem. Teraz należy się zgłosić do GIF najpóźniej 15 dni przed podróżą.
  • Zakres dokumentacji – do tej pory zaświadczenie otrzymywało się na podstawie recepty. Teraz konieczne będzie przedstawienie pełnej dokumentacji medycznej uzasadniającej korzystanie z terapii medyczna marihuaną

Jak złożyć wniosek o wywóz medycznej marihuany za granicę?

Pacjent planujący wyjazd z lekami zawierającymi substancje odurzające lub psychotropowe może złożyć wniosek przez ePUAP / e‑Doręczenia. Oto najprostszy sposób krok po kroku:

  1. Załóż profil zaufany lub użyj kwalifikowanego podpisu elektronicznego.

  2. Zaloguj się do ePUAP: https://epuap.gov.pl

  3. Wybierz formularz wniosku dotyczący przewozu leków kontrolowanych.

  4. Dołącz dokumentację medyczną: kopię recepty, zaświadczenie lekarskie, informacje o dawkowaniu i czasie terapii.

  5. Wypełnij wniosek: podaj dane pacjenta, lek, dawkę, cel i okres wyjazdu.

  6. Podpisz elektronicznie za pomocą profilu zaufanego lub podpisu kwalifikowanego.

  7. Wyślij wniosek i zachowaj potwierdzenie wpływu w systemie ePUAP.

  8. Oczekuj na decyzję GIF

Brak wymaganego dokumentu może skutkować zatrzymaniem leku podczas kontroli granicznej. W niektórych krajach przewóz takich substancji bez odpowiedniego potwierdzenia legalności terapii może prowadzić również do konsekwencji prawnych i aresztowania. Dotyczy to także medycznej marihuany, która mimo legalnego statusu w Polsce, w wielu państwach nadal podlega restrykcyjnym przepisom.

Pasażer lotu z UK do Los Angeles wpadł na nietypowy pomysł i poczęstował obsługę lotu żelkami z THC. Członkowie załogi chętnie się częstowali smakowitymi żelkami kompletnie zapominając o tym, że nie powinno się brać słodyczy od obcych. Odurzona załoga została uziemiona, a służby poszukują teraz dowcipnisia, który zapewnił załodze lot życia. Oto więcej informacji.

Poczęstował obsługę lotu żelkami z THC, załoga została na jakiś czas uziemiona

Trzech członków personelu pokładowego trafiło do szpitala po tym, jak nieświadomie spożyli artykuły spożywcze w postaci żelków, które zawierały do 300 mg THC, a to dla osoby nie używającej na co dzień konopi – bardzo duża dawka.

Pasażer miał poczęstować załogę odurzającymi żelkami już po wylądowaniu na lotnisku w Los Angeles (LAX).

Działanie THC poczuli gdy dotarli z lotniska do hotelu. Gdy poczuli pełną moc konopi zaczęli panikować, jedna ze stewardess opowiadał później o „odczuciu opuszczania ciała”.

Poczuli, że zupełnie tracą kontrolę, wpadli w panikę i przestraszyli się. Objawy się nasilały i cała trójka została przewieziona do szpitala

-opowiadają przełożeni załogi

Lekarze uznali, że w każdym ze słodyczy znajdowało się najpewniej ok. 300 mg THC, co czyni je jednymi z najmocniejszych produktów spożywczych na bazie marihuany, przeważnie 450 mg THC przypada na całe opakowanie konopnych słodyczy, dlatego dawka 300 mg w pojedynczym żelku to bardzo dużo.

Wysłaliśmy zastępczą załogę do obsługi lotu powrotnego i nie miało to żadnego wpływu na plany naszych klientów 

-kontynuował przedstawiciel firmy.

Zarząd British Airways stwierdził, iż nie ma żadnych dowodów na to, że ktokolwiek z załogi wiedział, co spożywa i nikomu nie grożą konsekwencje dyscyplinarne.

Po raz kolejny wybrano najlepsze Coffeeshopy w Amsterdamie, ale to nie wszystko. Wybrano też najlepsze odmiany, najlepsze ekstrakty czy hasz, a do tego np. najlepsze konopne przekąski, a także najlepszą oraz najbardziej fachową obsługę czy najlepszy coffeeshop poza Amsterdamem. Które lokale i odmiany zostały nagrodzone w plebiscycie? Które miejsce wybrano jako najlepsze w ubiegłym roku? Oto jak się prezentują wyniki ACA 2025.

Najlepsze Coffeeshopy w Amsterdamie w 2025 czyli wyniki Amsterdam Coffeeshop Awards

Holandia, a przede wszystkim Amsterdam to miejsce, gdzie kultura konopna rozwijała się przez ostatnie pięć dekad. Pod koniec lat ’80, jeden z redaktorów magazynu High Times przeniósł się do Amsterdamu gdzie zorganizował pierwszy Cannabis Cup – wydarzenie już legendarne, a w latach ’90 owiane nutą mistycyzmu legalności zioła, dla wszystkich, którzy przybywali do Holandii po raz pierwszy. 

Dziś mamy zupełnie inne czasy, a wydarzeń skupionych na marihuanie jest coraz więcej. Jednym z nich jest wydarzenie organizowane od 2021 – Amsterdam Coffeeshops Awards.

Plebiscyt podzielony jest na dwie sekcje, w których obowiązują odrębne metody oceny:

  • Consumer Choice – czyli wybór konsumentów, głosy są przyznawane w głosowaniu publicznym, do którego zapisać może się każdy.
  • Industry Awards – 25-osobowe jury branżowe, przez tydzień degustuje i ocenia zgłoszone do konkursu kwiaty, haszysz, pre-rollsy, produkty spożywcze, i koncentraty. Każdy produkt jest niezależnie oceniany w ślepym teście smaku, bez podawania marki ani informacji identyfikacyjnych sędziom, co gwarantuje, że oceny koncentrują się wyłącznie na jakości. Te dwa podejścia odzwierciedlają zarówno preferencje społeczności, jak i standardy uznawane przez branżowych ekspertów.

Gala wręczenia nagród odbyła się na Docks 1, statku wycieczkowym przyjaznym dla palaczy i największym pływającym lokalu w Amsterdamie. Według Russella D., dyrektora ds. marketingu Amsterdam Coffee Shop Awards, na pokładzie statku znajdowało się łącznie 200 ekspertów z branży konopi.

Najlepsze coffeeshopy w Amsterdamie w 2025 – wyniki

Oto wyniki kategorii Consumers Choice (wybór konsumentów):

  • Coffeeshop Roku 2025: Barney’s Coffeeshop : Barney’s zdobył tytuł drugi rok z rzędu, stając się pierwszym coffeeshopem, który otrzymał to wyróżnienie w historii nagród. Stali klienci często wskazują na te same aspekty: personel, który traktuje gościnność jako umiejętność, menu, które ewoluuje, nie ulegając modom, oraz genetykę, która niezmiennie przyciąga uwagę całego świata.
  • Sprzedawca Roku: Lily w Barney’s Coffeeshop : Lily w prosty sposób wyjaśnia działanie produktów i udziela sprawdzonych porad, zyskując sobie przy tym duże uznanie wśród stałych klientów.
  • Najbardziej kompetentny personel: Balou : Personel coffeeshopu Balou znany jest z jasnych i merytorycznych wyjaśnień, a pracujący tam Riccardo chwalony jest za łatwą komunikację.
  • Twórca treści roku: Corax Dewai : Corax w szczerych relacjach z codziennego życia coffeeshopów znajduje pozytywny oddźwięk wśród lokalnych i internetowych odbiorców.
  • Najlepsze menu: Barney’s Coffeeshop : Wg jury, menu Barney’s pozostaje jednym z najlepiej skomponowanych w mieście. Asortyment zmienia się na tyle często, że pozostaje aktualny, nie rezygnując z uwielbianych klasyków. Takie podejście sprawia, że ​​menu jest spójne i nie przytłaczające.
  • Najlepsza wystawa sztuki w coffeeshopie: „Wielka historia konopi”, Mossy Giant @ De Kade : Wystawa łączyła ilustracje z odniesieniami kulturowymi, tworząc wizualną oś czasu historii konopi. Przyciągała uwagę, angażując publiczność i nie sprawiając wrażenia eksponatu muzealnego.
  • Najlepsza kawiarnia typu lounge: Prix d’Ami : ​​Prix d’Ami oferuje zróżnicowane przestrzenie lounge, które pomimo swoich rozmiarów utrzymują spójną, przyjazną atmosferę.
  • Najlepsza kawiarnia na świeżym powietrzu: Katsu : Taras Katsu w De Pijp pozostaje ulubionym miejscem. Przyciąga zarówno mieszkańców, jak i turystów, oferując ustronne, relaksujące miejsce z dala od ruchliwych stref turystycznych.
  • Najlepsza kawiarnia poza Amsterdamem: Hunter’s Zandvoort : Hunter’s Zandvoort przenosi styl marki w zupełnie inne miejsce: na wybrzeże. 40. rocznica istnienia kawiarni dodatkowo podkreśliła wagę tego zwycięstwa.
  • Najlepszy lokal dla palaczy: Barney’s Uptown : W Barney’s Uptown panuje przytulna i przyjazna atmosfera, z chwalonymi miejscami do siedzenia, drinkami i dyskretnymi setami DJ-skimi.
  • Najlepsza marka CBD: Mystery Bees : Małe partie, proste podejście i spójne, czyste smaki zapewniły marce Mystery Bees uznanie wśród głosujących.
  • Najlepsze wydarzeń lub atrakcje: Buddha Lounge Boat : Buddha Lounge Boat oferuje powolny, malowniczy rejs po miejskich kanałach wodnych. Nieustannie przyciąga osoby poszukujące relaksującej, pływającej alternatywy dla wizyt w kawiarniach na lądzie.

A tak prezentowały się wybory najlepszych odmian w Amsterdamie w kategorii Industry Awards:

Sativa

  • 1. Jus D’Orange (The Old Church Coffeeshop)
  • 2.: Mimosa (7th Heaven Coffeeshop) 
  • 3: B45 (Cream Pheno) (THC Turbine Coffeeshop) 

Haze

  • 1.: G13 Haze (Coffeeshop Blue Sea) 
  • 2.: Super Silver Haze (Coffeeshop Central) 
  • 3.: Amnesia (Coffeeshop 7th Heaven)

Indica

  • 1.: Uncle Snoop (Coffeeshop Barney’s)
  • 2.: Black Cherry Gelato (Coffeeshop Hunter’s)
  • 3.: Dark Matter (Coffeeshop The Old Church)

Hybrydowy

  • 1.: Baker’s Man (Coffeeshop Relax) 
  • 2: Super Boof (Coffeeshop Hunter’s) 
  • 3.: Zillions (Coffeeshop Barney’s)

Tradycyjny hasz

  • 1.: Zero Zero (Coffeeshop Relax) 
  • 2.: Szampan (Coffeeshop 7th Heaven) 
  • 3.: Glumosa (Coffeeshop Central) 

Dry sift hash

  • 1.: Forbidden Fruit × Fruit Joy (Coffeeshop The Old Church) 
  • 2.: Painkiller (Coffeeshop Relax) 
  • 3.: K1 (Coffeeshop Reefer)

Ice hash

  • 1.: Grape Gas WPFF (Coffeeshop Terps Army)
  • 2.: Hawaï WPFF (hashtag kawiarni) 
  • 3.: RS11 Piatella (Coffeeshop Terps Army)

Live rosin

  • 1.: Grape Gas (Coffeeshop Terps Army)
  • 2. Oishii (Zielone Złoto)
  • 3.: Banana Punch (Coffeeshop 7th Heaven)

Premium Pre-roll

  • 1.: Heavenly Beltz Donut (Coffeeshop 7th Heaven)
  • 2.: Gelato 33 Hash Hole (Coffeeshop Balou) 
  • 3.: #thegasbomb Donut (Coffeeshop Hashtag) 

CBD

  • 1.: Lemon Cherry CBD (Coffeeshop Relax) 

Podróżny zostawił w pociągu plecak z marihuaną i postanowił się po niego zgłosić do PKP, gdy zorientował się, że czegoś mu brakuje. Niestety, nie przewidział, że PKP jest na dzień dzisiejszy znacznie bardziej nadzorowane i pilnowane, niż jeszcze do niedawna, a każda pozostawiona torba czy bagaż, są natychmiastowo sprawdzane przez służby. Oto więcej informacji.

Podróżny zostawił w pociągu plecak z marihuaną i postanowił się po niego zgłosić

W piątek, 19 grudnia, obsługa pociągu dalekobieżnego, przejeżdżającego przez stację Lublin Główny, zauważyła pozostawioną bez nadzoru kurtkę oraz plecak. Zgodnie z procedurami bezpieczeństwa o znalezisku natychmiast powiadomiono dyżurnego Straży Ochrony Kolei oraz policję.

Po zgłoszeniu sprawy komendant zmiany skierował na miejsce patrol, a o zdarzeniu poinformowano również policję. Funkcjonariusze zabezpieczyli pozostawiony bagaż i sprawdzili jego zawartość. W plecaku znajdowała się nieznana substancja, którą zabezpieczono do badań. Wstępna analiza wykazała, że była to marihuana 

– poinformował st. insp. Piotr Żłobicki, rzecznik prasowy SOK.

W czasie, gdy służby w Lublinie analizowały zawartość plecaka, na stacji w Chełmie rozegrała się druga część historii.

Do pełniącego służbę na peronie patrolu SOK podszedł młody pasażer. Mężczyzna poinformował funkcjonariuszy, że w pociągu, którym podróżował, zostawił swoje rzeczy  – kurtkę i plecak

waporyzatory hero
-reklama

Funkcjonariusze przyjęli zgłoszenie, a po chwili ustalili, że opis przedmiotów podany przez pasażera idealnie pasował do bagażu zabezpieczonego chwilę wcześniej w Lublinie, w którym znaleziono marihuanę.

Dyżurny z Posterunku SOK w Chełmie niezwłocznie przekazał tę informację swoim kolegom z Lublina. Ustalono, że „roztargniony” właściciel zostanie doprowadzony przez patrol do stacji Lublin Główny nie tylko po to, by odebrać swoją własność…

Na miejscu zamiast miłej obsługi i odzyskania zguby czekały na niego niestety problemy. Na stacji Lublin Główny został zatrzymany przez funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei oraz policji.

Dalsze czynności w tej sprawie prowadzi obecnie Komisariat III Policji w Lublinie. Za posiadanie środków odurzających młodemu mężczyźnie grozi teraz kara do 3 lat pozbawienia wolności. Ta podróż z pewnością zostanie zapamiętana na długo i raczej nie będą to miłe wspomnienia.

Młody Portugalczyk chciał przemycić do Polski 24 kg zioła z Tajlandii. To kolejna tego typu sytuacja w ostatnich tygodniach. I zawsze jest to podobna ilość – średnio 22 kg w jednej walizce, a przemytnicy często lecą z więcej niż jedną sztuką. Z czego to wynika i czy możliwe, że takie transporty przechodzą niezauważone? Oto więcej informacji.

W Bangkoku spakował 24 kg zioła do walizki i poleciał do Polski – znów rośnie skala przemytu konopi z Tajlandii do Europy

Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie wytypowali do kontroli pasażera, który przyleciał z Bangkoku. W jego walizce znaleziono 42 foliowe pakiety zielonego suszu roślinnego.

Badania narkotestem oraz analizy w Laboratorium Celno-Skarbowym w Otwocku potwierdziły, że była to marihuana. Zabezpieczono ponad 24 kg narkotyków o szacunkowej czarnorynkowej o wartości od pół miliona do ponad miliona złotych.

Zatrzymany 22-latek usłyszał w prokuraturze zarzuty przemytu znacznej ilości środków odurzających. Na wniosek śledczych sąd aresztował go na trzy miesiące. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara grzywny oraz pozbawienia wolności od 3 do 20 lat.

To już drugi w ostatnich tygodniach przypadek próby przemytu znacznej ilości marihuany na Lotnisku Chopina – w listopadzie funkcjonariusze wykryli prawie 40 kg narkotyku w bagażu 26-letniej obywatelki Szwecji – pisaliśmy o tym T U T A J.

Tajlandia: Marihuana pozostanie legalna, poinformował premier Srettha.

Czy mamy do czynienia z drugą falą przemytu marihuany z Tajlandii do Europy?

Bo pierwsza taka fala miała miejsce rok temu – pisaliśmy o tym  T U T A J.

We wspomnianym artykule z marca tego roku informowaliśmy:

 Rośnie liczba prób przemytu marihuany do Europy, na lotnisku w Chiang Mai zatrzymano w poniedziałek 5 osób, każdy miał w walizce znacznie ponad 20 kg i każdy leciał do Europy, a konkretnie do Anglii i Belgii. We wtorek na Koh Samui zatrzymano dwóch Brytyjczyków, którzy w walizkach mieli 165 kg suszu. Tylko od lutego przejęto 3,1 tony zioła i 8 ton produktów otrzymanych z konopi (np. ekstrakty), które miały lecieć do Wielkiej Brytanii. Od 16 lutego tajski Departament Celny ściśle współpracuje z brytyjskim Home Office International Operations, aby rozwiązać ten „problem”.

Tylko od początku lutego do połowy marca, tajskie służby przejęły ponad 3 tony marihuany oaz blisko 8 ton produktów z niej wytworzonych takich jak ekstrakty, olejki czy nasiona.

Proceder nieco ustał gdy w Tajlandii doszło do pewnych zmian prawnych, o których pisaliśmy T U T A J.

O ile marihuana nie została w pełni zdelegalizowana (pomimo plotek, które rozwiewamy w artykule T U T A J) o tyle pojawił się chwilowy problem dla jej producentów. A to właśnie nadprodukcja była w Tajlandii głównym czynnikiem powodującym próby przemytu.

W Tajlandii zalega nadal wiele ton marihuany, której nie ma szans sprzedać na lokalnym rynku. Dlatego ci najbardziej zdesperowani, którzy wydali ogromne pieniądze, a czasem oszczędności życia na uruchomienie upraw indoor, mając nadzieje na intratny interes – teraz szukają rozwiązania decydując się także na te nielegalne metody.

Dlatego tego typu przemyty przez „mułów”, którzy pakują do walizki tyle zioła ile się da (a da się ok 22 kg bez zbytniego sprasowania) i lecą z tym do Europy, gdzie popyta na marihuanę jest spory, a ceny znacznie lepsze niż w Tajlandii. Czy zatem próby przemytu konopi z Tajlandii do Europy znów staną się codziennością? Jest to możliwe chociaż skala będzie zapewne raczej maleć ponieważ mało kto otwiera nowe uprawy w tamtej części świata.

Władze Amsterdamu chcą wprowadzić zakaz sprzedaży marihuany turystom. Nowe przepisy zakładają, że zakupy w popularnych Coffee Shopach będą mogły robić jedynie osoby zameldowane w Holandii. Samo zioło nie jest dla mieszkańców Amsterdamu problemem, ale turystyka, którą nakręca legalna marihuana już tak. Nie jest to pierwszy raz, gdy władze tego miasta mówią o ograniczeniu ziołowej turystyki ze względu na spokój mieszkańców. Przepisy uniemożliwiające turystom zakup zioła od lat funkcjonują w holenderskiej gminie Maastricht, czy zdały egzamin? Oto więcej informacji.

Amsterdam: Władze chcą wprowadzić zakaz sprzedaży marihuany turystom

Amsterdam, a raczej jego mieszkańcy, od wielu lat zmagają się z problematyczną turystyką, która powodowana jest legalną tam marihuaną i prostytucją. 

Trzeba powiedzieć jasno – w znacznej większości przypadków, turyści nie jadą do Amsterdamu, aby zwiedzać jego zabytki tylko w celach imprezowych. Takich turystów przyjeżdża tam tysiące dziennie, a pewne części miasta i ich mieszkańcy cierpią na tym najbardziej.

Dlatego władze Amsterdamu od jakiegoś czasu starają się jakoś ulżyć swoim obywatelom.

W zeszłym roku wprowadzono zakaz palenia marihuany na ulicy, który dotyczył głównie tzw. „dzielnicy czerwonych latarni”, pisaliśmy o tym T U T A J.

Kilka lat temu także pojawiały się głosy o zakazie sprzedaży zioła turystom, pisaliśmy o tym T U T A J, jednak nigdy nie doszły one do skutku.

Teraz pomysł powrócił. Największa partia koalicyjna, PvdA, uwzględniła nawet tę propozycję w swoim programie wyborczym. VVD również ją popiera. Politycy dążą do ograniczenia uciążliwości „turystyki narkotykowej”. Holenderscy politycy chcą dla sprzedaży marihuany zastosować przepis „Ingezetencriterium”  (kryterium I / kryterium rezydenta), który stanowi, że jedynie mieszkańcy zameldowani w danej gminie mogą na jej terenie dokonywać zakupów w Coffee Shopach.

konopny shot bomb dope
-reklama-

Nie wszyscy politycy jednak są to tego pomysłu przekonani. Partia D66 sprzeciwia się temu planowi, natomiast partia GroenLinks póki co nie zajęła w sprawie stanowiska.

Przedsiębiorcy, zwróćcie uwagę: „To zepsuje atmosferę w Amsterdamie” – mówi Joachim Helms, właściciel Coffee Shopu, który uważa, że ​​politycy nie rozumieją problemu.

Zakaz sprzedaży marihuany turystom nie sprawdził się w gminie Maastricht?

Przedsiębiorcy z Maastricht natomiast stanowczo odradzają Amsterdamowi wprowadzenie kryterium I.

Argumentują to faktem, że zakaz sprzedaży marihuany turystom spowodował rozwój handlu ulicznego: „Ci ludzie i tak tam są. Chcą tego” – mówi Stephanie Korsten, właścicielka czterech Coffee Shopów w Maastricht, dodając, że turyści, którym odmówiono wstępu do legalnych lokali, trafiali prosto na ulicę.

Pojawiają się zarzuty o brak kontroli i napięcie: Bond van Cannabis Detaillisten (BCD) mówi, że  „Handel uliczny nasilił się. Incydenty zdarzają się codziennie, a policja ma trudności z ich opanowaniem.”

W Maastricht „kryterium I” doprowadziło do zwolnienia od 200 do 300 pracowników Coffee Shopów. Rotacja gwałtownie spadła. Firmy zgłaszają dyskryminację i wzmożone napięcia przy wejściu podczas kontroli tożsamości.

Co na to władze gminy Maastricht?

Lokalne władze zaznaczają, iż Maastricht ma także na swoim koncie sukcesy związane ze zmianą przepisów. Urzędnicy mówią, że wprowadzenie nowych regulacji było bolesne, ale przyniosło efekty w statystykach.

Oficjalne dane pokazują, że liczba incydentów narkotykowych spadła o dwie trzecie od 2012 r.

Jednak mimo to uliczni dilerzy nadal prężnie działają w centrum miasta. Władze regularnie zamykają również nielegalne punkty sprzedaży narkotyków.

Należy też pamiętać, że Amsterdam to całkiem inny świat w stosunku do Maastricht i inny poziom oraz skala zorganizowanej przestępczości, która dzięki nowym przepisom miałaby nowy, bardzo dochodowy obszar działalności. 

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.