Świat Prawa i legalizacji marihuany

Czy w sytuacji kryzysowej, np. ataku padaczki, w pociągu PKP IC można użyć medycznej marihuany korzystając z waporyzatora? Ostatnio informowaliśmy, że w pociągach PKP IC nie można używać medycznych konopi, nawet jeżeli jest taka możliwość – mało podróżnych i wiele wolnych przedziałów. Od spółki otrzymaliśmy informacje, że taka możliwość nie istnieje. Zapytaliśmy zatem, co w przypadku sytuacji awaryjnej, która leży po stronie przewoźnika, np. wielogodzinne opóźnienie lub nagły atak padaczki w pociągu, w którym praktycznie nie ma innych podróżnych. Oto co odpowiedziała w tej kwestii spółka.

Czy w sytuacji kryzysowej, np. ataku padaczki, w pociągu PKP IC można użyć medycznej marihuany korzystając z waporyzatora?

Ostatnio informowaliśmy, że otrzymaliśmy od PKP IC odpowiedź na pytanie o używanie medycznej marihuany w trakcie podróży gdy zajdzie taka potrzeba oraz gdy są na to warunki i oczywiści za zgodą kierownika składu.

Spółka odpowiedział, że nie ma takiej możliwości informując m.in., że:

Korzystanie z tego typu urządzeń wiąże się z emisją aerozolu oraz charakterystycznego zapachu, co może wpływać na komfort podróży pozostałych pasażerów. Nasze pociągi nie są wyposażone w wydzielone miejsca przeznaczone do tego celu, a naszym obowiązkiem jest zapewnienie wszystkim pasażerom bezpiecznych i komfortowych warunków podróży. W związku z powyższym korzystanie z medycznej marihuany w formie waporyzacji podczas podróży pociągiem nie jest możliwe.

-odpisała nam spółka, cały materiał i pełna odpowiedź wraz z naszym zapytaniem jest w artykule T U T A J.

Tak jak obiecaliśmy, dopytaliśmy PKP o sytuacje wyjątkowe, które wymagają, aby pacjent zażył swój lek np. nagły atak padaczki. Zapytaliśmy też co w sytuacji, gdy pociąg ma wielogodzinne opóźnienie, a pacjent powinien zażyć swój lek o konkretnej porze. 

Dzień dobry,

Czyli stwierdzacie Państwo, że dbacie o komfort każdego pasażera jednocześnie informując, że komfort innych pasażerów jest ważniejszy od komfortu podróżującego pacjenta, który chce zażyć swój lek, a nie „zajarać dla rozrywki”?
 
Rozumiem, iż jak nie ma warunków bo skład jest pełny lub przeładowany to może nie być jak zażyć leku w postaci waporyzacji.
 
Ale co jeżeli skład będzie zupełnie pusty lub będzie nim podróżować mało pasażerów i będą dostępne przedziały? Czy wtedy kierownik pociągu może wyrazić zgodę na zażycie leku? 
 
A co w sytuacji gdy są potężne opóźnienia na trasie, a pacjenta stan wymaga zażycia leku z waporyzatora (np. atak padaczki)? Zdarzyło mi się raz jechać z Wrocławia do Opola 8 godzin ze względu na zerwaną sieć trakcyjną i objazd torem dla składów towarowych. Co w takiej sytuacji?
-takie zapytanie skierowaliśmy do PKP IC

W odpowiedzi spółki PKP Intercity czytamy:

Szanowny Panie,

w imieniu PKP Intercity dziękuję za kontakt.

Rozumiemy, że opisana przez Pana sytuacja wiąże się z koniecznością stosowania zaleconego przez lekarza leczenia. Jednocześnie informujemy, że nasze stanowisko w tej kwestii pozostaje niezmienne.

W naszych  pociągach nie ma możliwości korzystania z waporyzatora służącego do przyjmowania medycznej marihuany podczas podróży. Zasada ta obowiązuje niezależnie od liczby pasażerów w pociągu, dostępności wolnych przedziałów, czasu trwania podróży czy wystąpienia opóźnień. Kierownik pociągu nie jest uprawniony do wyrażania zgody na odstępstwo od tej zasady.

W związku z powyższym nie możemy pozytywnie rozpatrzyć Pana prośby.

-czytamy w mailu od PKP IC

Oznacza to, że PKP IC odgórnie zabrania korzystania z medycznej marihuany nawet w sytuacji kryzysowej i gdy w danym składzie oprócz pacjenta nie ma żadnego innego podróżnego.

W naszej opinii jest to jawne dyskryminowanie pacjentów oraz narażanie ich zdrowia bez żadnego sensownego powodu, nie bo nie. 

Szczególnie w sytuacji gdy dany pociąg ma spore opóźnienia, co w przypadku naszego narodowego przewoźnika jest normą i potrafią one wynieść po kilka godzin.

 

Pacjent korzystający z medycznej marihuany wysłał do stowarzyszenia Wolne Konopie pytanie ws. używania medycznego suszu w swoim ogrodzie przy domu. Opisał sytuację, gdzie sąsiad najpierw powiedział, aby nie używał konopi ponieważ czuje ich zapach w swoim domu. Pomimo próby załagodzenia sytuacji sąsiad stał się agresywny i zaczął grozić znajomościami rodziny wśród byłych policjantów. Wolne Konopie, a dokładniej Jakub Gajewski, odpisał, że „to ty musisz się dostosować”, aby przypadkiem nie przeszkadzać sąsiadom. Taka odpowiedź od stowarzyszenia mającego pomagać pacjentom MM to jest jakaś abstrakcja i oczywiście wprowadzanie w błąd przez Gajewskiego, który już od dawna jest przeciwnikiem konopi, a mimo to nadal działa w WK. Co zatem powinien zrobić pacjent i co na ten temat mówię przepisy prawa?

Wolne Konopie: Komfort sąsiada jest ważniejszy niż komfort pacjenta korzystającego z medycznej marihuany

Pacjent korzystający z medycznej marihuany napisał do stowarzyszenia Wolne Konopie ws. swojego sąsiada, któremu przeszkadza fakt, iż pali medyczny susz w ogrodzie przez co on czuje zapach marihuany w swoim domu gdy są otwarte okna. 

Cześć, pale od dawna medyczna marihuanę. Mieszkam w PL, od 5 lat w szeregowce i palę w ogródku. Ostatnio sąsiadowi (przez plot) urodziło sie dziecko i zwrócił mi uwagę ze zalatuje im do okna.

Powiedziałem, sorry, będę stawał jak najdalej od Waszego płotu itp. Po 3 tygodniach zawołał mnie na kolejna rozmowę i kolejna była już agresywna.

Że mają tego dość, ze żona sobie nie życzy tego, nie lubi tego zapachu, ze male dziecko w domu a cała chata im śmierdzi itp itd. Na koniec poleciał tekst ze „uwierz mi, ze nie chcesz żeby żona zadzwoniła do swojego ojca (policjant na emeryturze)”…. mam receptę itp ale boje się co „teściu” mając kolegów w policji może mi odwalić…

Jak w takiej sytuacji się zachować? Pale blanty wiec trochę mi schodzi zanim go skończę, bardzo mnie to relaksuje i pomaga po długiej pracy/treningu. Jak się zachować w tej sytuacji? Proszę o pomoc…”

-pisze pacjent korzystający z MM.

 

W imieniu stowarzyszenia odpowiedział Jakub Gajewski:

„Cześć. Niestety musisz respektować sąsiadów. Nie można dymić im do mieszkania – nie dziw się, że się denerwują skoro to jest permanentne. Szanuj za to, że nie wzywają policji, tylko ostrzegają. TO ty musisz się dostosować aby nie naruszać miru sąsiedzkiego”

Taka odpowiedź Gajewskiego nie powinna dziwić gdyż od dawna jest on przeciwnikiem marihuany, a szczególnie tej palonej – chociaż wcześniej przez kilkanaście lat udowadniał, że palenie marihuany nie jest szkodliwe, przynosił do Sejmu wyniki badań płuc jako dowód.

Ostatnio popierał też zakaz suszu CBD do palenia żeby przypadkiem ktoś się nie nauczył palić, stwierdził też, że marihuana niszczy mózg (badania wykazują coś zupełnie innego). Ludzie z jego otoczenia wprost stwierdzają, że odkąd urodziło mu się dziecko – jego poglądy mocno się zmieniły.

To tak jak by poseł Konfederacji Bosaka, zaczął wyznawać lewackie poglądy pozostając w Konfederacji i to jako wiceprezes! To jest absurd!

komfort pacjenta korzystającego z medycznej marihuany, a sąsiedzi

Co zatem powinien i co może zrobić pacjent, gdy sąsiadowi przeszkadza palenie na własnym balkonie lub ogrodzie własnego domu?

Od strony prawnej określa to art. 144 Kodeksu Cywilnego. 

Art.  144. [Granice dopuszczalności immisji]  – Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Co to dokładnie oznacza w praktyce i życiu codziennym?

Immisja to uciążliwe oddziaływanie jednej nieruchomości na drugą (np. hałas, dym, pył, zapachy), które utrudnia sąsiadom korzystanie z ich własności. 

Jednak to w żadnym wypadku nie oznacza , że żaden zapach nie może się dostawać do mieszkania sąsiada, bo wg. prawa może. 

Kluczowe jest tutaj stwierdzenie o zakłócaniu korzystania z nieruchomości „ponad przeciętną miarę„. 

Sformułowanie to oznacza przekroczenie ogólnie przyjętych norm, granic lub standardów. Oznacza to, że coś jest nadmierne, zbyt intensywne, nieuzasadnione lub po prostu „za dużo” w stosunku do tego, co uważa się za normalne w danej sytuacji.

Zwyczajne używanie medycznej marihuany w żadnym wypadku nie wykracza poza to, co jest normalne w sytuacji, gdy ktoś na zalecenie lekarza używa medycznego suszu.

Dlatego sam fakt zapachu nie jest podstawą, aby stwierdzić, że pacjent nie może korzystać z zioła bo komuś to przeszkadza.

Straszenie pacjenta policją pomimo braku ku temu podstaw (legalna terapia) to zwykła próba zastraszania. Dlatego odpowiedź Wolnych Konopi jest zwyczajnie bulwersująca. 

Rozumiecie to? Jesteście pacjentem, który legalnie korzysta z terapii, a WK wam pisze, że jak sąsiad nie nasyła na ciebie bezpodstawnie służb – to powinieneś się cieszyć!

Od strony prawnej nie ma powodu, aby pacjent zaprzestał terapii tylko dlatego, bo sąsiadowi nie podoba się zapach. Bo każdy emituje jakieś zapachy np. w trakcie gotowania i nie można tego zabronić, o ile nie jest to ponad „przeciętną miarę uciążliwe„.

Druga kwestia to sprawa stosunków międzysąsiedzkich i tego jak się chce z sąsiadami żyć. Tutaj trzeba to rozpatrywać zawsze indywidualnie, zawsze starać się porozumieć i poszukać rozwiązania, które zadowoli każdą ze stron, pójść na jakieś ustępstwo i dojść do porozumienia. 

Jeżeli natomiast taki sąsiad staje się agresywny, straszy policją czy innymi problemami – to już pacjent musi sam zdecydować co z tym zrobić, jednak pamiętając, że nie łamie prawa i może sąsiada zwyczajnie ignorować. 

Bierne używanie marihuany

W tej dyskusji pojawia się też argument biernego używania marihuany, które miałoby być szkodliwe czy odurzające. 

Jednak badania w tej materii wykazały, że aby bierne używanie marihuany faktycznie miało jakieś skutki, ekspozycja na dym musi być bardzo wysoka wręcz ekstremalna. 

W praktyce oznacza to np. przebywanie w niewentylowanym małym pokoju gdzie wypalono kilka niemałych jointów. 

Natomiast nie ma możliwości wywołania jakichkolwiek efektów gdy do pomieszczenia wraz z powietrzem z dworu wpada odrobina zapachu czy dymu z palonego w okolicy  czy balkonie sąsiada jointa.

Recepty na medyczną marihuanę na chwilę obecną obłożone są takimi samymi restrykcjami jak opioidy czyli leki z wysokim potencjałem uzależniającym. Od 7 listopada 2024 r. lekarz może wystawić taką receptę jedynie po osobistej konsultacji i w ciągu trzech miesięcy od daty konsultacji w ramach teleporady. Oznacza to, iż pacjent stosujący medyczne konopie przynajmniej 4 razy w roku musi odbyć osobistą konsultacje ze swoim lekarzem.  Mimo to liczba wystawianych recept nadal rośnie dość szybko, co się niektórym nie podoba. Pod koniec ubiegłego roku do Ministra Zdrowia trafiła petycja obywatelska ws. ostrego ograniczenia możliwości wystawiania recept na medyczny susz, z obawy o „kryzys społeczno-zdrowotny”. Resort niedawno na nią odpowiedział, zapowiadając zmiany. 

Recepty na medyczną marihuanę – Ministerstwo Zdrowia zapowiada kolejne zmiany

Zmiany w wystawianiu recept na medyczną marihuanę, które weszły w życie 7.11.2024, początkowo znacząco obniżyły liczbę wystawianych recept na medyczny susz. Jednak sytuacja bardzo szybko się zmieniła i już po kilkunastu tygodniach liczba wystawianych recept wróciła do poziomu sprzed listopadowych zmian. Liczby mówią same za siebie – w pierwszym kwartale 2025 wystawiono już o kilkaset recept więcej niż w pierwszym kwartale roku poprzedniego, kiedy to receptę można było otrzymać po zaledwie wypełnieniu ankiety. Pisaliśmy o tym T U T A J.

I ten ponowny powrót tysięcy zainteresowanych terapią konopną się komuś nie podoba. Do tego stopnia, że wysłał w tej sprawie petycję do Ministerstwa Zdrowia.

W petycji czytamy:

Działając na podstawie art. 63 Konstytucji RP oraz art. 2 ust. 3 ustawy z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach, wnoszę o podjęcie przez Ministra Zdrowia niezbędnych działań legislacyinych, w szczególności o wydanie rozporzadzenia w sprawie szczegółowych zasad ordynacji oraz monitorowania produktów leczniczych

  • zawierających surowiec farmaceutyczny z konopi innych niż włókniste, o którym mowa w art. 33a ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii,
  • oraz produktów opioidowych zawierających substancje psychotropowe lub środki odurzające, stosowanych w terapii bólu.

UZASADNIENIE

W ostatnich latach w polskim systemie ochrony zdrowia ujawniła się poważna luka normatywna w zakresie zasad ordynacji produktów leczniczych zawierających surowiec farmaceutyczny z konopi innych niż włókniste oraz produktów opioidowych. Luka ta stała się fundamentem dla zjawiska określanego W debacie publicznej mianem „Zielonych klinik”, tj. podmiotów leczniczych funkcjonujących w modelu quasi-biznesowym, których działalność sprowadza się w istocie do wystawiania recept na tzw. „medyczną marihuanę” bez należytej weryfikacji wskazań klinicznych oraz poza ramami rzeczywistych, uzasadnionych potrzeb zdrowotnych pacjentów. Brak szczegółowych regulacji co do kompetencji poszczególnych lekarzy w zakresie ordynacji pierwotnej, brak jasno określonej procedury dokumentacyjnej, a także brak systemowego mechanizmu raportowania i monitorowania ordynacji doprowadziły do sytuacji, w której przepisy de facto umożliwiają dowolnemu lekarzowi wypisywanie recept na produkty konopne pod niemal dowolne rozpoznanie. Projektowane przepisy stanowią odpowiedź na obserwowany w praktyce proceder komercjalizacji procesu ordynacji produktów konopnych poprzez masowe powstawanie tzw. „zielonych klinik”, w których leczenie sprowadza się de facto do odpłatnego wystawiania recept na podstawie minimalnych lub wątpliwych przesłanek klinicznych. W efekcie dochodzi do nadużyć terapeutycznych, inflacji wskazań i obchodzenia ratio legis przepisów ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii.

Po wstępnym uzasadnieniu, autor petycji wymienia 10 punktów, które jego zdaniem są istotne w tej kwestii, niestety w kilku miejscach widać, że osoba, która petycję napisała, chce brzmieć mądrze, a wyszło, że nie za bardzo zna temat. Stwierdza np., że w Niemczech konieczna jest pierwsza wizyta u specjalisty – co jest nieprawdą, a na chwile obecną przepisy u naszych zachodnich sąsiadów są nieco mniej restrykcyjne niż u nas. Porównuje też sytuacje do „kryzysu opioidowego” w USA twierdząc, że sytuacja z medyczną marihuaną go przypomina (to porównanie pokazuje, że autor kompletnie nie ma wiedzy na tematy, o których pisze i się zwyczajnie kompromituje i ośmiesza:

W wielu krajach Unii Europejskiej ordynacja produktów konopnych oraz opioidowych jest ściśle reglamentowana – przykładowo w Niemczech i Czechach pierwsza ordynacja wymaga uzasadnienia specjalisty i zatwierdzenia planu leczenia, a dane z ordynacji są raportowane do centralnych rejestrów. Polska pozostaje w tyle pod względem systemowego nadzoru. W efekcie rozwój tzw. .zielonych klinik” przypomina wcześniejsze zjawisko nadużywania opioidów obserwowane w Stanach Zjednoczonych, które doprowadziło do kryzysu społeczno-zdrowotnego. Niezależnie od różnic farmakologicznych pomiędzy kannabinoidami, a opioidami, brak kontroli i brak centralnego monitorowania ordynacji zawsze generuje ryzyko patologii i nadmiernej medykalizacji.

-czytamy w petycji, którą w całości możesz znaleźć tutaj T U T A J 

Najważniejsze zawarte w niej żądania to m.in.:

  • obowiązkowe osobiste badanie pacjenta przed pierwszą receptą na opioidy lub produkty konopne,
  • ograniczenie możliwości wystawiania pierwszej recepty podczas teleporady,
  • obowiązkowe konsultacje specjalistyczne,
  • utworzenie Centralnego Rejestru Ordynacji monitorującego recepty na leki kontrolowane,
  • nowe obowiązki raportowe dla lekarzy i podmiotów leczniczych.

Autor petycji proponuje również wprowadzenie sankcji za nieprawidłowe wystawianie recept na opioidy i produkty konopne. Za nieuzasadnione wystawienie recepty lub przekroczenie dopuszczalnych dawek lekarzowi groziłaby kara do 15 tys. zł, a w przypadku wielokrotnych lub zagrażających bezpieczeństwu pacjenta naruszeń – nawet do 30 tys. zł.

Recepty na medyczną marihuanę – Ministerstwo Zdrowia odpowiada

Chociaż osobiście uważałem, że ta petycja nie doczeka się znaczącej reakcji ze względu na wymienione w niej propozycje surowego ograniczenia wystawiania recept na medyczna marihuanę, dlatego nawet o tym nie pisaliśmy, to jednak odpowiedź jest interesująca.

W ministerialnej odpowiedzi cieszy przede wszystkim fakt, że recepty na medyczną marihuanę nie będą póki co objęte nowymi znaczącymi rygorami, zmiany będą ale kosmetyczne.

Ministerstwo odpowiedziało, że rozwiązania proponowane w petycji są zbyt daleko idące, a ich wdrożenie skutkowałoby nadmiernym usztywnieniem systemu prawnego.

Według MZ problemu nie rozwiąże nakładanie ograniczeń i kolejnych obowiązków administracyjnych na lekarzy. Resort wskazał, że kluczowe znaczenie ma stworzenie jasnych standardów teleporad i skuteczne egzekwowanie obowiązujących zasad.

Jednocześnie ministerstwo przyznało, że obecnie prowadzi własne prace legislacyjne dotyczące rynku telemedycznego. Odpowiadając na petycję na petycję resort poinformował, że w przygotowaniu są dwa rozporządzenia w sprawach standardu organizacyjnego:

  • teleporady w opiece ambulatoryjnej,
  • wystawiania recept kontynuacyjnych.

Według odpowiedzi MZ działania te, są uzupełnieniem działań zmierzających do utworzenia Centralnego Rejestru Ordynacji. Nowy system miałby służyć do raportowania danych o receptach wystawianych w systemie ochrony zdrowia i integrować informacje przekazywane dziś do Systemu Informacji Medycznej (SIM).

źródło: RynekZdrowia.pl

Depenalizacji marihuany nie będzie, a na pewno nie w takiej formie, jak proponuje KP Centrum – opinia Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji nie pozostawia na projekcie suchej nitki, a to nie jedyny problem ponieważ projekt nie ma lekko także w sejmowych Komisjach. BEiOSR wskazało przede wszystkim na błędy natury prawnej, które uniemożliwiają przyjęcie projektu w takiej formie. Czy zatem złożenie projektu miało służyć jedynie wypromowaniu nowego klubu parlamentarnego? BEiOSR ciekawie podchodzi tez do wyników konsultacji społecznych, gdzie padł historyczny rekord wypełnionych ankiet, a w analizie skutków społecznych manipuluje danymi na niekorzyść konopi. Nadal pojawiają się argumenty, że trzeba chronić społeczeństwo przed konopiami, bo przez nie ludzie sięgają po mocniejsze używki. Napisano też, że w sumie marihuana jest już legalna, wystarczy iść do apteki!

Depenalizacji marihuany nie będzie – opinia Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji nie pozostawia na projekcie suchej nitki, a to nie jedyny problem

Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji jest jednostką organizacyjną Kancelarii Sejmu realizującą zadania związane z zapewnianiem pomocy merytorycznej posłom, zwłaszcza w zakresie dostępu do opracowań specjalistycznych, literatury i ekspertyz prawnych. Opiniuje każdy procedowany projekt ustawy.

Analiza BEiOSR, szczególnie pod kątem prawnym oraz zgodności z innymi przepisami, nie pozostawia wątpliwości – depenalizacji marihuany nie będzie, a przynajmniej nie w proponowanej przez KP Centrum formie. 

Depenalizacji marihuany nie będzie

Skutki prawne

Opinia na temat skutków prawnych zaczyna się od tego, że państwo w ramach konstytucji (art. 31.3) może ograniczać obywatelom wolność do korzystania z zioła ponieważ jest to ochrona zdrowia publicznego (strona 6 opinii, link poniżej).

„Związek omawianej wartości z ochroną jednostki jest bezpośredni i oczywisty, ale – skoro mowa o zdrowiu „publicznym” – należy je postrzegać w szerszym wymiarze, m.in. jako obowiązek zapewnienia takiego kontekstu prawnego i społecznego, by usuwać zarówno zewnętrzne zagrożenia zdrowia jednostki (np. zwalczanie chorób zakaźnych, pomoc w sytuacjach nadzwyczajnych, opieka medyczna), jak i eliminować pokusy skłaniające jednostkę do dobrowolnego niszczenia swojego zdrowia.

Dostrzegając te względy TK nie miał wątpliwości, że przedmiotem ochrony art. 62 ust. 1 i art. 63 ust. 1 u.p.n. (posiadanie i uprawa – przyp.red.) jest zdrowie publiczne w obydwu aspektach. W uzasadnieniu wyroku odwołano się również do dostępnych materiałów dotyczących skutków używania marihuany i przyjęto, że używanie tego środka nie pozostaje bez wpływu na organizm człowieka i jego funkcje życiowe oraz rodzi uzasadnione ryzyko sięgnięcia w nieodległej perspektywie po środki silniejsze (narkotyki twarde). Z tej perspektywy uznano, że konsumpcja marihuany może uzasadniać podejmowanie przez ustawodawcę środków ograniczających jej używanie”

-czytamy na stronie 6 analizy sejmowej

 

Dalej, w części dotyczącej prawnych rozwiązań, podniesiono, że temat depenalizacji posiadania i uprawy jest „zintegrowany” z wieloma innymi regulacjami i rozwiązanie, które zaproponował Ryszard Petru jest nie do przyjęcia. I w tym aspekcie trudno się nie zgodzić, co zresztą było podkreślane podczas wielu różnych rozmów, jakie na ten temat przeprowadziłem z wieloma osobami. Także i poseł Petru z całą pewnością miał wiedzę, że rozwiązanie zaproponowane w takiej formie – nie ma szans. 

„Decyzja o wyłączeniu określonego zachowania spod odpowiedzialności karnej stanowi jedno z najdalej idących rozstrzygnięć polityki karnej państwa i powinna być poprzedzona rzetelną analizą zarówno empiryczną. jak i aksjologiczną. W tym ujęciu projektodawca powinien oprzeć proponowaną zmianę na pogłębionej analizie praktyki stosowania art. 62, 62a i 63 u.p.n., obejmującej w szczególności badanie orzecznictwa sądów powszechnych, danych dotyczących struktury spraw, sposobu kwalifikacji czynów oraz stosowania instytucji umorzenia, a następnie dokonać bilansu przesłanek uzasadniających wyłączenie określonej kategorii zachowań z zakresu kryminalizacji.

Tymczasem uzasadnienie projektu posługuje się głównie argumentacją ogólną, nie wykazując w sposób przekonujący, że proponowana zmiana znajduje oparcie w danych empirycznych i pozostaje adekwatna do deklarowanych celów regulacji. Osłabia to klaryfikujące walory projektu jako propozycji ingerującej w zakres kryminalizacji określonych zachowań. Tak istotne odstępstwo od dotychczasowych rozwiązań powinno wiązać się z pełnym i wszechstronnym wyjaśnieniem ratio legis. Przechodząc do uwag szczegółowych należy zwrócić uwagę, że projekt nie przewiduje zmiany art. 62a u.p.n., co może prowadzić do niespójności systemowej i rodzić istotne trudności interpretacyjne w praktyce stosowania prawa.”

-czytamy w sejmowej analizie

Skutki społeczne

Sejmowi eksperci napisali m.in. także:

W ocenie skutków społecznych projektu należy także uwzględnić, że w Polsce  funkcjonuje już legalny kanał dostępu do konopi w postaci marihuany medycznej wydawanej na receptę. Skala tego zjawiska nie ma już charakteru marginalnego według danych przywołanych w opracowaniu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, opartych na danych Ministerstwa Zdrowia, w 2023 r. sprzedano 4,6 tony medycznej marihuany, realizując ponad 276 tys. recept. Jednocześnie nadal utrzymuje się szeroka dostępność marihuany na rynku nielegalnym”

-czytamy na stronie 17 sejmowej analizy

Zaraz po tym stwierdzają też, że proponowane rozwiązanie uprawy 1 rośliny i posiadania do 15 gramów suszu może spowodować, że nadwyżka będzie odsprzedawana co stworzy wzrost podaży i nielegalnego rynku.

W dokumencie znajdziemy też zapisy mówiące o fizycznej szkodliwości marihuany takiej jak przewlekły kaszel czy przewlekłe zapalenie oskrzeli – i akurat te informacje są nieprawdziwe.

W analizie czytamy też, że:

„W rezuitacie marihuana nie powinna być oceniana wyłącznie przez pryzmat niskiej ostrej toksyczności albo porównań z alkoholem, lecz jako substancja mogaca generować istotne koszty zdrowotne, psychiczne i spoleczne, szczególnie wtedy gdy liberalizacjï prawa nie towarzyszą odpowiednie instrumenty profilaktyki, edukacji, ochrony nieletnich i monitorowania szkód”

Pojawiają się także argumenty, że depenalizacja marihuany dodatkowo obciąży już niewydolny system zdrowotny – tak jak by teraz nie używało jej miliony Polaków. No i argument hospitalizacji po konopiach jest serio słaby i obrazujący wiedzę autora.

Konsultacje publiczne

W sekcji poświęconej konsultacjom publicznym, które przeprowadził w tej sprawie Sejm napisano m.in.:

„Można zatem stwierdzić, ze konsultacje społeczne ujawniły przede wszystkim jeden dominujący nurt argumentacji, opowiadający się za depenalizacją posiadania niewielkich ilości marihuany – dopuszczeniem ograniczonej uprawy na własny użytek.

Nurt ten koncentrował się na argumentach dotyczących nieproporcjonalności obecnych sankcji, odciążenia organów ścigania i sądów, ograniczenia stygmatyzacji, osłabienia czarnego rynku oraz poprawy sytuacji pacjentów medycznej marihuany. Glosy ostrożne krytyczne były obecne, ale dotyczyły głównie kwestii szczegółowych i technicznych, a nie samej zasady zmiany. W konsekwencji wyniki konsultacji należy ocenić jako wyraźnie sprzyjające projektowi, z zastrzeżeniem, że ich znaczenie ma charakter sygnalny, a nie reprezentatywny dla całej populacji.”

Cała analiza zawierająca znajduje się T U T A J

 

Konkluzja – depenalizacji marihuany nie będzie

Dokument kończą konkluzje, a są to:

1. Skutki prawne: Projektowane rozwiązania w przedstawionym kształcie budzą istotne zastrzeżenia. O ile rozstrzygnięcie o ograniczeniu zakresu kryminalizacji posiadania i uprawy konopi innych niż włókniste mieści się w granicach swobody ustawodawcy zwykłego, tak istotna zmiana modelu odpowiedzialności karnej wymagałaby pogłębionego uzasadnienia empirycznego i systemowego.

Zastrzeżenia może budzić w szczególności przyjęcie progu 15 g ziela konopi innych niż włókniste jako granicy ustawowego wyłączenia przestępczości. Wnioskodawcy nie wykazali w sposób dostateczny, że próg ten został dobrany adekwatnie do założenia własnego użytku oraz z uwzględnieniem dotychczasowych doświadczeń praktyki stosowania prawa.

Projektowane regulacje nie zostały odpowiednio zharmonizowane z art. 62a u.p.n. ani z przepisami dotyczącymi zbioru i późniejszego posiadania ziela uzyskanego z dozwolonej uprawy jednej rośliny, co może prowadzić do niespójności regulacji i rozbieżności interpretacyjnych. 

2. Skutki społeczne: Projekt może przynieść pewne korzyści społeczne, przede wszystkim przez ograniczenie skutków nadmiernej penalizacji posiadania niewielkich ilości marihuany, zmniejszenie liczby spraw dotyczących czynów ○ niskiej społecznej szkodliwości oraz częściowe ograniczenie stygmatyzacji osób wchodzących dotąd w konflikt z prawem z powodu posiadania marihuany na własny użytek.

Jednocześnie z perspektywy zdrowia publicznego projekt budzi istotne zastrzeżenia. Dotyczy substancji psychoaktywnej, której używanie wiąże się z udokumentowanymi ryzykami zdrowotnymi, psychicznymi i społecznymi, a skala używania marihuany w Polsce oraz jej udział w strukturze zgłoszeń do leczenia uzależnień wskazują, że nie jest to zjawisko marginalne.

Projekt ogranicza zakres reakcji karnej wobec tej substancji, nie wprowadzając równocześnie adekwatnych instrumentów profilaktycznych, edukacyjnych i regulacyjnych. Może tym samym sprzyjać zwiększeniu podaży i dostępności marihuany, a w dalszej kolejności także wzrostowi konsumpcji oraz części szkód zdrowotnych i społecznych związanych z jej używaniem.

Dodatkowe wątpliwości wynikają z tego, że projekt nie usuwa w pełni wątpliwości interpretacyjnych, w tym w zakresie relacji między dopuszczalną uprawą jednej rośliny a limitem 15 gramów posiadania i statusu prawnego plonu po zbiorze. Bilans skutków społecznych ma zatem charakter mieszany,  jednak z perspektywy zdrowia publicznego przeważają argumenty przemawiające za oceną ostrożną i krytyczną, tym bardziej, że projekt nie został dostatecznie oparty na  pogłębionej analizie empirycznej i systemowej skutków tak daleko idącego zawężenia kryminalizacji

3. Skutki gospodarcze: Wejście w życie projektowanej regulacji będzie się wiązało z rozwojem legalnych sektorów związanych z uprawą i konsumpcją marihuany, takich jak sklepy ogrodnicze (growshopy), czy oferujące akcesoria związane z konsumpcją konopi. Na rynku mogą pojawić się przedsiębiorcy oferujący szkolenia, kursy online, literaturę specjalistyczną oraz aplikacje mobilne wspomagające monitorowanie cyklu życia rośliny.

Ponadto nowe przepisy mogą wpłynąć na stabilizację rynku pracy poprzez eliminację stygmatyzacji karnej, szczególnie młodych pracowników, a także mogą zmodyfikować popyt na rynku marihuany medycznej.

4. Skutki finansowe: Z punktu widzenia finansów publicznych proponowana ustawa ma bardzo wąski sprecyzowany obszar oddziaływania i w nieznacznym stopniu może wpływać na ten sektor. Brak szczegółowych danych uniemožliwia oszacowanie pośrednich konsekwencji finansowych.

5. Rozwiązania zagraniczne: Z przedstawionych przykładów wynika, że regulacje dotyczące posiadania i uprawy konopi na własny użytek w państwach UE cechują się dużym zróżnicowaniem i nie tworzą jednolitego modelu prawnego. Obok państw, w których wprowadzono rozwiązania legalizacyjne, dekryminalizacyjne lub depenalizacyjne obejmujące posiadanie niewielkich ilości konopi oraz ograniczoną uprawę na własny użytek, funkcjonują również systemy prawne utrzymujące odpowiedzialność administracyjną albo karną za takie zachowania, w tym także przy niewielkich ilościach substancji albo po przekroczeniu relatywnie niskich progów. W konsekwencji kierunki zmian legislacyjnych w tym obszarze pozostają niejednolite, a przyjęte rozwiązania odzwierciedlają odmienne podejścia poszczególnych państw do polityki narkotykowej.

Szanse, aby ten projekt przeszedł w proponowanej formie są wg. nas bliskie zeru. Zatem póki co, depenalizacji marihuany nie będzie – takie głosy pojawiają się oczywiście cały czas i niestety wszystko wskazuje na to, że mają rację. Chociaż mamy nadzieję, że się mylimy, to wszystko wskazuje, iż była to jedynie czysto polityczna zagrywka nastawiona na wypromowania nowo powstałego KP Centrum. 

Z uzyskanych przez nas nieoficjalnych informacji wynika też, że projekt zostanie najprawdopodobniej odrzucony na etapie prac w sejmowych Komisjach. Początkowo w pierwszej kolejności miała się nim zająć Komisja Zdrowia – której przewodnicząca z góry planuje odrzucenie projektu. Ostatecznie zajmie się nim Komisja Sprawiedliwości najpewniej po wakacjach, jednak tam szanse są niewielkie, ale nie zerowe. 

Produkcja medycznej marihuany w Polsce – niedawno informowaliśmy o projekcie realizowanym przez Panaceum Cannmed, którego celem jest uruchomienie polskiej wytwórni medycznej marihuany. Z naszego materiału mogliście dowiedzieć się, że Częstochowska spółka oficjalnie inauguruje realizację kluczowego etapu budowy zaawansowanego kompleksu wytwórczego gdzie wytwarzana będzie medyczna marihuana na polski rynek. Projekt o unikalnej architekturze biznesowej zakłada stworzenie nowoczesnego hubu farmaceutycznego ukierunkowanego na obsługę dynamicznie rosnącego rynku w Polsce i Europie. Pojawiły się wtedy pytania m.in. o legalność i wiarygodność projektu, a ponieważ uważamy go za bardzo ciekawy postanowiliśmy przeprowadzić rozmowę z Konradem Palką – prezesem Panaceum Cannmed. Jest to też pierwszy materiał w ramach naszego nowego cyklu: Rozmowa WeedNews

Rozmowa WeedNews – Produkcja medycznej marihuany w Polsce – Konrad Palka, prezes Panaceum Cannmed [VIDEO]

O projekcie Panaceum Cannmed pisaliśmy ostatnio w artykule „Panaceum Cannmed uruchamia produkcję medycznej marihuany i organizuje na ten cel kampanie pożyczek społecznościowych„.

Pojawiły się wtedy pytania o legalność tego projektu, skoro uprawiać konopie inne niż włókniste mogą w Polsce jedynie badawcze instytuty podległe ministrowi rolnictwa, a nie prywatne podmioty. Pojawił się także temat wiarygodności i zabezpieczeń wspomnianych pożyczek.

Te, oraz kilka innych wątpliwości poruszyliśmy podczas rozmowy z Konradem Palką, prezesem Panaceum Cannmed, spółki organizującej cały projekt. 

Mundial jest przeciwny marihuanie w miejscach gdzie jest ona legalna, a jednocześnie promowany jest alkohol jako używka jedności. Konopie indyjskie są legalne dla dorosłych w sześciu miastach-gospodarzach Mistrzostw Świata w piłce nożnej 2026. Aby umożliwić sprzedaż alkoholu podczas masowych imprez z okazji oglądania meczów i imprez plenerowych wprowadzane są specjalne przepisy m.in. umożliwiające sprzedaż alkoholu na wydarzeniach masowych (normalnie zabronione), wydłużyć czas sprzedaży alkoholu znosząc nocne prohibicje czy organizować specjalne strefy tylko do chlania. Jednocześnie nie ma strefy związanej z konopiami, a napoje z THC są zabronione. 

Mundial przeciwny marihuanie jednocześnie promuje sprzedaż alkoholu na meczach

Podczas gdy miliony fanów piłki nożnej zjechały do ​​Stanów Zjednoczonych na Mistrzostwa Świata FIFA 2026, lokalne władze w całym kraju ułatwiły im picie alkoholu przy jednoczesnym wykluczeniu używania marihuany.

O jakich ułatwieniach spożywania alkoholu mówimy? Nowy Jork wprowadził specjalne zezwolenia na Mistrzostwa Świata tak, aby umożliwić sprzedaż alkoholu podczas masowych imprez z okazji oglądania meczów i imprez plenerowych, co normalnie jest zabronione.

Massachusetts zezwoliło na późniejsze godziny sprzedaży alkoholu i publiczne strefy spożywania alkoholu.

Atlanta zatwierdziła tymczasowy obszar rozrywki na świeżym powietrzu , gdzie kibice mogą legalnie przenosić napoje alkoholowe przez wyznaczone strefy.

Missouri i Kansas tymczasowo wydłużyły godziny legalnej sprzedaży alkoholu , aby dostosować się do kibiców piłki nożnej.

Ewidentnie lokalni decydenci wysyłają jasny sygnał, że chcą, aby lokalne przedsiębiorstwa czerpały korzyści z turystyki związanej z Mistrzostwami Świata. Ale czemu jedynie te, które sprzedają narkotyk kompletnie nie pasujący do ducha sportu? Tego możemy się jedynie domyślać.

Mundial: Alkohol otrzymał elastyczność regulacyjną. Marihuana nie.

FIFA szacuje, że turniej może wygenerować około 17 miliardów dolarów dodatkowej produkcji gospodarczej i 11 miliardów dolarów wydatków związanych z wydarzeniami w całych Stanach Zjednoczonych.

Jednak pomimo rosnącej legalizacji i normalizacji marihuany w USA, konsumenci konopi mają niewiele legalnych miejsc, w których mogliby się spotykać i wspólnie cieszyć meczami popalając sobie ziele i budząc się następnego dnia wypoczętym zamiast skacowanym.

Firmy z branży konopnej stoją przed sporym wyzwaniem, mając ograniczone możliwości uczestnictwa w aktywności gospodarczej związanej z Mistrzostwami Świata.

Szacuje się, że w 2022 roku 17,7 miliona Amerykanów używało konopi indyjskich codziennie lub prawie codziennie, co przewyższyło liczbę Amerykanów, którzy w podobnym stopniu deklarowali spożywanie alkoholu. I być może tu jest przysłowiowy pies pogrzebany.

Branża alkoholowa w ostatnich latach notuje coraz mniejszą sprzedaż rok do roku. Natomiast branża marihuany jak widać rośnie w siłę. 

Chris Kuilan, współzałożyciel Stoops NYC, uważa, że ​​nowojorscy decydenci stworzyli już ramy, których potrzebowała marihuana. Po prostu postanowili jej nie używać.

Jednodniowe zezwolenie na Mistrzostwa Świata to gotowy plan działania

– mówi Kuilan w rozmowie z redakcją Forbes

Zezwolenie, o którym mowa, nakłada na organizatorów obowiązek wdrożenia planów bezpieczeństwa, weryfikacji wieku, wyznaczenia obszarów konsumpcji oraz rozliczania sprzedawców – czyli dokładnie te same ramy, w których działa sprzedaż alkoholu podczas wydarzeń sportowych w ramach mundialu.

Według Kuilana, te same zabezpieczenia mogłyby zostać zastosowane w przypadku regulowanej konsumpcji konopi, w szczególności w przypadku produktów bezdymnych, takich jak napoje i artykuły spożywcze.

W pewnym momencie trzeba zadać sobie pytanie: skoro dorośli mogą odpowiedzialnie cieszyć się piwem podczas oglądania meczu piłki nożnej, to dlaczego 5-miligramowy napój gazowany z konopiami jest w jakiś sposób uważany za kontrowersyjny?

– mówi Kristin Rogers, współzałożycielka i dyrektor generalna firmy produkującej napoje konopne LEVIA w Massachusetts.

Napoje konopne stanowią jedną z najszybciej rozwijających się kategorii w branży, przyciągając konsumentów poszukujących alternatywy dla alkoholu.

Ponieważ tradycyjne strefy kibica są niedostępne dla firm z branży konopi indyjskich, wielu operatorów poszukuje alternatywnych strategii. LEVIA koncentruje się na partnerstwach detalicznych, wprowadzaniu produktów na rynek i kampaniach edukacyjnych związanych z kulturą piłkarską, w tym na partnerstwie contentowym z byłym zawodowym piłkarzem i ozdrowieńcem Ethanem Zohnem.

Podchodzimy do Mistrzostw Świata w sposób, w jaki zawsze robią to marki związane z marihuaną – kreatywnie

-mówi Rogers.

W najbliższą sobotę odbędzie się debata online – „Branża konopna w Polsce dziś i jutro”. Całość odbędzie się online i całkowicie bezpłatnie – dlatego warto skorzystać i posłuchać. A będzie kogo ponieważ udział w debacie wezmą osoby, które mimo wielu trudów jakie napotyka ta branża – nadal ją aktywnie rozwijają z wieloma sukcesami. Bo o ile faktem jest, że rynek konopi w Polsce się w ostatnim czasie zwinął, to jednak nie całkowicie i nadal można na nim znaleźć swoje miejsce prowadząc biznes związany z konopiami. Podczas debaty będzie można m.in. dowiedzieć się sporo o najciekawszym obecnie sektorze konopnym – produkcji medycznej marihuany. 

Branża konopna w Polsce dziś i jutro – debata online już w tę sobotę o 11.00 – udział jest bezpłatny

Debata ma na celu dyskusję dotyczącą omówienia obecnej sytuacji w jakiej znajduje się polska branża konopna w kontekście uprawy, przetwórstwa, wprowadzania do obrotu towarów konopnych, zastosowania przemysłowego i medycznego. 
 
A jest o czym rozmawiać ponieważ ostatnie dwa lata to mocne zawinięcie się sektora konopi CBD i CBG i wytwarzanych z nich produktów. Oczywiście ten sektor nadal istnieje jednak pozostało na nim niewiele podmiotów w stosunku do roku 2020. Jednak mniej podmiotów to łatwiejsze wejście na rynek dla nowych graczy. Bo każda sytuacja ma swoje plusy i minusy.
 
W ostatnim czasie ciekawym tematem są uprawy i wytwórstwo medycznej marihuany na terenie naszego kraju. Jest to oczywiście sektor znacznie bardziej skomplikowany niż sektor CBD i CBG ale ma kilka potężnych zalet. Jakich? Tego m.in. dowiesz się podczas debaty zaplanowanej na sobotę na godzinę 11.00
 
Dyskusja będzie obejmować takie zagadnienia jak:
  •  obecna sytuacja na rynku uprawy konopi, strategie zwiększenia areału uprawnego
  • największe wyzwania rolników konopnych i stan prawny upraw przemysłowych
  • wąskie gardło branży – brak surowca do przetwórstwa i rozwoju dużych marek 
  • uprawy medyczne – kiedy w końcu pojawią się w Polsce
  • wyzwania producentów artykułów spożywczych i suplementów diety – kontrole, regulacje novel food, niejasne przepisy
  • sytuacja pacjentów MM – luki w prawie, drogi surowiec, teleporada nie jest dostępna

W debacie udział wezmą osoby od lat pracujące w branży konopnej, a będą to:

  • Maciej Pawłowski – konopny przedsiębiorca, technolog, doradca GACP/GMP, specjalista w zakresie techn. upraw i związanych z nimi przepisami
  • Łukasz Rydzik – działacz polityczny, prezes stowarzyszenia Postaw na Podkarpacie
  • Mateusz Strzelec – twórca jednej z największych społeczności pacjentów konopnych, założyciel platformy dla pacjentów BudCare.pl
  • Jerzy Prasowski – prezes Polskiego Stowarzyszenia Producentów i Przetwórców Konopi
  • Emilia Orłowska – konopny przedsiębiorca, CEO marki Tropicals i Harmony Blends

Prowadzić i moderować debatę będę miał przyjemność ja – Paweł Teone Leśniański. Zapisy na debatę znajdują się T U T A J.

Każdy kto się zapisze otrzyma niebawem maila z linkiem do wydarzenia

Udział w debacie, którą zaplanowano na sobotę na godzinę 11.00, jest całkowicie bezpłatny.

Od wczoraj do końca tygodnia, europejskie służby drogowe prowadzić będą skoordynowaną akcję „Alkohol i narkotyki”. W tym czasie kierowcy muszą liczyć się ze wzmożonymi kontrolami trzeźwości oraz badaniami na obecność środków odurzających, w tym oczywiście marihuany. Największa liczba patroli pojawi się na drogach w najbliższy piątek 19 czerwca podczas specjalnego, całodobowego maratonu. Niestety mogą na tym bardzo ucierpieć pacjenci korzystający z medycznej marihuany, której metabolity są wykrywane nawet wiele dni po spożyciu konopi. W praktyce oznacza to, że pacjent mógł ostatni raz zażyc lek kilka dni temu, a testy i tak go wykryją i zostanie niesłusznie uznany za przestępcę, który prowadzi pojazd pod wpływem. Jest jednak na to metoda. Oto więcej informacji.

Międzynarodowa akcja drogowa „Alkohol i narkotyki” uderza w pacjentów medycznej marihuany, oto jak się zabezpieczyć

Akcja policji „Alkohol i narkotyki” obejmuje kraje uczestniczące w działaniach Europejskiej Organizacji Policji Ruchu Drogowego ROADPOL, w tym oczywiście także Polskę. W ramach szeroko zakrojonej akcji, funkcjonariusze ruchu drogowego będą prowadzić wzmożone kontrole drogowe od 15 do 21 czerwca, czyli do końca bieżącego tygodnia.

Działania policji drogowej mają przede wszystkim charakter prewencyjny. Ich celem jest ograniczenie liczby kierowców prowadzących pojazdy pod wpływem alkoholu lub innych narkotyków oraz poprawa bezpieczeństwa na drogach.

Statystyki pokazują, że Polska należy do państw najintensywniej sprawdzających kierowców pod kątem obecności alkoholu i innych używek. W 2025 r. funkcjonariusze przeprowadzili 17,9 mln badań trzeźwości.

Pułapka na pacjentów korzystających z medycznej marihuany

Niestety, cała akcja powoduje, że rykoszetem dostać mogą osoby zupełnie trzeźwe i nie łamiące żadnego przepisu. 

Wynika to z faktu, że marihuana, a raczej jej metabolity – utrzymują się w organizmie jeszcze wiele dni od ostatniego spożycia ziela. 

Oznacza to, że pacjent korzystający z medycznej marihuany będąc zupełnie trzeźwym, może po wykonaniu testu (ślina), zostać uznany jako osoba kierująca pod wpływem marihuany, więcej na ten temat pisaliśmy m.in. T U T A J

Dtox drink – rozwiązanie dla pacjentów

Jeżeli jesteś pacjentem korzystającym z medycznej marihuany bądź jej przetworów, a jednocześnie jesteś kierowcą – powinieneś się zabezpieczyć przed bezpodstawnymi i bezprawnymi działaniami policji i sądów. Jednym ze sposobów jest DTOX drink – szot zawierający 10 ml.

akcja drogowa Alkohol i narkotyki

Jest to suplement zaprojektowany z myślą o ekspresowym oczyszczeniu jamy ustnej. Ten oryginalny czeski produkt to jedyne takie rozwiązanie w Polsce, które wspiera eliminację metabolitów ze śliny wystarczy dobrze wypłukać usta przed kontrolą. 

Znajdziesz go T U T A J

WAŻNE:  żadnym wypadku nie polecamy prowadzenia pojazdów mechanicznych pod wpływem marihuany czy jakiejkolwiek innej substancji. Środek należy stosować jedynie gdy nie jesteś pod wpływem substancji, a le używałeś jej dnia poprzedniego lub dwa dni wcześniej – metabolity THC utrzymują się w ślinie do kilku dni w zależności od intensywności używania. 

CZYTAJ TEŻ: Użytkownicy marihuany są niesłusznie karani za prowadzenie pojazdów pod wpływem – wynika z badań

Przypominamy: akcja drogowa Alkohol i narkotyki potrwa do końca tygodnia, a jej kulminacja nastąpi w piątek 19.06

Konopne studia podyplomowe Agrotechnika i przetwórstwo konopi to nowoczesny kierunek tworzony przez praktyków dla przyszłych specjalistów branży konopnej. Zarówno teorię jak i praktykę upraw czy przetwórstwa konopi prowadzą najlepsi specjaliści w swoich dziedzinach – dlatego jest to też doskonała okazja poznać tę branże od samego środka, od ludzi, którzy od wielu lat ją tworzą. Program łączy wiedzę naukową z intensywną edukacją praktyczną – na polach, w zamkniętych obiektach uprawowych czy miejscach przetwarzania konopi. Kierunek startuje 22 sierpnia. 

Konopne studia podyplomowe – Agrotechnika i przetwórstwo konopi

Możliwość uczęszczania na konopne studia podyplomowe istnieje w Polsce już od 5 lat – i chociaż czasem zmieniała się uczelnia, na której się odbywały, to grono wykładowców się niemal nie zmienia – tworzą je najlepsi specjaliści konopni w naszym kraju. Od ziarna przez uprawę do zbiorów i przetwórstwa – we wszystko studentów wprowadzą praktycy najlepsi w swoich dziedzinach.

Podyplomowe studia konopne – program

W trakcie dwóch semestrów studenci będą mieli okazję zapoznać się m.in. z takimi tematami jak:

  • Uzyskanie wiedzy z zakresu botaniki, genetyki i fizjologii konopi,
  • przygotowanie do prowadzenia upraw konopi włóknistych i medycznych,
  • zdobycie praktycznych umiejętności w zakresie agrotechniki (Uprawy zewnętrzne oraz wewnętrzne) i technologii produkcji,
  • poznanie procesów przetwórstwa surowców konopnych,
  • zapoznanie z zastosowaniami konopi w przemyśle spożywczym, tekstylnym, energetycznym, farmaceutycznym i kosmetycznym
  • przygotowanie do wdrażania systemów jakości i bezpieczeństwa produkcji,
  • omówienie regulacji prawnych dotyczących rynku konopnego w Polsce i Unii Europejskiej,
  • rozwijanie kompetencji związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej w branży konopnej.

Konopne studia podyplomowe „Agrotechnika i przetwórstwo konopi” to:

  • ponad 60 godzin zajęć praktycznych,

  • ćwiczenia terenowe i warsztaty technologiczne realizowanych bezpośrednio na uprawach oraz liniach produkcyjnych

  • unikalna wiedza teoretyczna oraz praktyczna wynikająca z wieloletniego doświadczenia prowadzących

  • uprawnienia rolnicze – studenci wraz z dyplomem uzyskują status rolnika indywidualnego

  • zajęcia prowadzone m. in przez ekspertów z Polskiego Stowarzyszenia Producentów i Przetwórców Konopi, Fundacji Siejemy Konopie czy Kombinatu Konopnego.

Dla kogo są studia konopne?

To studia dla osób, które chcą zdobyć praktyczne kompetencje, poznać konopny biznes od strony praktycznej i wejść do jednej z najbardziej perspektywicznych branż przyszłości.

Studia skierowane są do:

  • osób zainteresowanych zrównoważonym rozwojem i ekologią,

  • rolników i producentów rolnych,

  • technologów żywności, pracowników branży kosmetycznej i farmaceutycznej,

  • przedsiębiorców zainteresowanych branżą konopną,

  • absolwentów kierunków rolniczych, biologicznych, chemicznych i technicznych,

  • pracowników administracji i doradztwa rolniczego,

  • osób planujących rozpoczęcie działalności w sektorze rolnictwa konopnego

  • osób planujących założenie przedsiębiorstwa w branży konopnej.

Studia przygotowują słuchaczy do prowadzenia profesjonalnych upraw konopi włóknistych i medycznych, organizacji procesów przetwórczych, wdrażania standardów jakości oraz funkcjonowania w otoczeniu regulacyjnym branży konopnej.

Absolwent zdobędzie wiedzę z zakresu:

  • biologii i fizjologii rośliny,

  • zasad agrotechniki i technologii upraw konopnych,

  • podstawowych procesów przetwórstwa surowców konopnych,

  • zastosowania przemysłowego spożywczego, kosmetycznego i farmaceutycznego konopi,

  • regulacji prawnych, zasad bezpieczeństwa, jakości i specyfiki marketingu w branży konopnej

Wszystkie szczegółowe informacje o konopnych studiach podyplomowych znajdziesz na stronie uczelni – T U T A J

CBD jest toksyczne dla płodności – twierdzi Europejska Agencja Chemikaliów (ECHA), która oficjalnie sklasyfikowała CBD jako substancję, która może być toksyczną dla rozrodczości. Klasyfikacja ta jest wynikiem wniosku władz francuskich, jednak badania, które mają to potwierdzać budzą wiele wątpliwości. Przede wszystkim dlatego, że prowadzono je na szczurach oraz przy zastosowaniu niesamowicie dużych dawek CBD. Teraz, jeżeli KE przychyli się wniosków ECHA – CBD może zostać objęte restrykcjami, a branża może się zwinąć. Oto więcej informacji.

CBD jest toksyczne dla płodności – twierdzi UE. Przyszłość kannabidiolu w Europie zależy teraz od Komisji Europejskiej

CBD jest toksyczne dla płodności – uznała Europejska Agencja Chemikaliów (ECHA) oficjalnie sklasyfikowała CBD jako substancję mogącą upośledzać płodność. Klasyfikacja ta jest wynikiem wniosku władz francuskich. ECHA twierdzi, iż kannabidiol może upośledzać płodność, szkodzić nienarodzonym dzieciom lub wpływać na karmione piersią niemowlęta.

Decyzja nie jest jeszcze ostateczna, ponieważ Komisja Europejska musi najpierw oficjalnie przyjąć tę klasyfikację,a  proces ten może potrwać kilka miesięcy. Gdy to się stanie, europejska branża konopi stanie przed nowym problemem. 

Wiadomość ta wywołała szok w całej branży, a dwie z jej najważniejszych organizacji branżowych ostrzegają przed poważnymi konsekwencjami dla dalszych etapów rozwoju.

-donoszą europejskie media konopne

Francesco Mirizzi, dyrektor zarządzający Europejskiego Stowarzyszenia Przemysłowych Konopi (EIHA), które reprezentuje wielu europejskich producentów, wytwórców i sprzedawców detalicznych CBD, powiedział, że „Na tym etapie ważne jest, aby wyjaśnić, że proces ten nie został jeszcze zakończony. „

Opinia przyjęta przez Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) Europejskiej Agencji Chemikaliów (ECHA) stanowi naukową ocenę zagrożenia i nie przekłada się automatycznie na zakaz stosowania produktów CBD w UE.

CBD jest toksyczne dla płodności – problem z jakością badań

Badania, na których oparto wnioski, budzą wiele kontrowersji z dwóch powodów. Po pierwsze – badania robione były na potężnych dawkach CBD sięgających 300 mg/kg masy ciała. Oznacza to dawkę blisko 20 gramów czystego CBD w przypadku osoby ważącej ok. 75 kg. To ilość znajdująca się w 20 buteleczkach olejku CBD o stężeniu 10% lub 200 gramach suszu o stężeniu 10% CBD. Dodatkowo taka dawka podawana była przez miesiąc. Druga sprawa to fakt, że jedyne wyniki badań dotyczą szczurów, nie są to wnioski ze stosowania CBD u ludzi.

W dokumencie z wynikami badań czytamy:

„250 mg cbd/kg mc./dobę: 8% niższa końcowa masa ciała u samców (istotne statystycznie, SS).

Płodność i funkcje seksualne. Wszystkie dawki: Związane z dawką zmniejszenie masy męskich narządów rozrodczych. Prostata (-15%), pęcherzyk nasienny (-18%), jądra/najądrza (-4%) przy dawce 250 mg/kg mc./dobę u samców w porównaniu z grupą kontrolną.

Nieznaczny wzrost strat przedimplantacyjnych przy dawkach 75 mg/kg mc./dzień (8,2%), 150 mg/kg mc./dzień (14,1%) i 250 mg/kg mc./dzień (11,1%) w porównaniu z grupą kontrolną (7,2%), ale w ramach historycznych danych kontrolnych. 150 i 250 mg/kg mc./dzień: 5% spadek płodności i wskaźnika płodności w porównaniu z grupą kontrolną (niepowodzenie krycia 1 pary w obu grupach).

100 i 300 mg/kg mc./dobę: Obniżone stężenia T3 i T4 w dniu 4 po urodzeniu

Płodność i funkcje seksualne
Pokolenie F0, Wszystkie dawki: Zależne od dawki zmniejszenie stężenia plemników (-14% przy 300 mg/kg mc./dobę w porównaniu z grupą kontrolną) 
300 mg/kg mc./dobę: Wydłużenie NSS długości cyklu rujowego (+13%) i przerwy przedkoitalnej (+54%) u samic.
Tendencja do spadku względnej masy prostaty (-19%), pęcherzyka nasiennego (-13%) i jajnika/jajowodu (-18%)”

Całościowe wyniki badań znajdziesz T U T A J

Co się stanie gdy KE uzna, że CBD jest toksyczne dla płodności?

Wtedy CBD trafi na listę substancji CMR 1A lub 1B.

Substancje CMR 1A lub 1B to związki o najwyższym poziomie zagrożenia chemicznego, zdefiniowane w unijnym rozporządzeniu CLP. Skrót oznacza substancje Carcinogenic (rakotwórcze), Mutagenic (mutagenne) oraz Reprototoxic (toksyczne dla rozrodczości). Ze względu na wysokie ryzyko, ich stosowanie jest rygorystycznie kontrolowane lub zakazane w wielu branżach (np. w kosmetykach)

W EIHA zamierzamy aktywnie uczestniczyć w kolejnych krokach regulacyjnych. W szczególności zakwestionujemy proponowaną klasyfikację do kategorii 1B i będziemy opowiadać się za jej reklasyfikacją do kategorii 2, która naszym zdaniem lepiej odzwierciedlałaby dostępne dowody naukowe i istniejące niepewności.

-mówią przedstawiciele EIHA.

A skoro nie mówią o całkowitej bezsensowności klasyfikowania CBD jako szkodliwego, w szczególności, że wnioski te poparte są badaniami pozostawiającymi wiele do życzenia – sprawa wydaje się być poważna.

Co dalej?

 

 RAC (komitet ds. oceny ryzyka) przyjął opinię zalecającą zharmonizowaną klasyfikację kannabidiolu, a ECHA przekaże tę opinię Komisji Europejskiej. 

-powiedział rzecznik prasowy ECHA

Komisja następnie uwzględni opinię RAC w ramach swojej procedury decyzyjnej. Chociaż opinie RAC stanowią kluczowy wkład naukowy i są zazwyczaj brane pod uwagę, ich przyjęcie przez Komisję nie jest automatyczne. Komisja zdecyduje, jak postępować

-dodał

Komisja Europejska zazwyczaj zwleka od trzech do dziewięciu miesięcy z publikacją projektu decyzji. Następnie musi ona zostać poddana konsultacjom z państwami członkowskimi, zanim stanie się rozporządzeniem.

Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów Komisji Europejskiej dokonuje odrębnej oceny stosowania CBD w kosmetykach, a branża nadal może przesyłać dane w celu zakwestionowania ostatecznej decyzji.

Poinformujemy gdy tylko pojawią się nowe informacje w sprawie.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.