Stonerchef – edukacja czy szkodliwe treści?

Stonerchef czyli małżeństwo psychologów, którzy od kilku lat tworzą treści o tematyce związanej z konopiami, od początku swojej działalności wzbudza skrajne emocje wśród społeczności konopnej i nie tylko. Jedni ich wychwalają inni krytykują i zarzucają szkodliwe działania. Znani są z tego, że nie tolerują odmiennego zdania niż ich własne blokując i zastraszając tych, którzy ośmielą się ich skrytykować. Także o jakiejkolwiek dyskusji ze Stonerchef nie ma mowy, są jedynie dogmaty mówiące, że każdy powinien codziennie palić zioło bo to poprawia jakość życia niczym noszenie okularów czy butów, a żaden człowiek nie potrzebuje psychiatry, no bo wiecie, wystarczy zajarać. 

Reklama

Stonerchef – edukacja czy szkodliwe treści

Zanim przejdziemy do najpoważniejszych zarzutów względem obecnej działalności bohaterów tego tekstu, cofnijmy się pamięcią kilka lat wstecz.

Stonerchef czyli Anita oraz Piotr Kuźniewicz do szerszej świadomości przebili się w roku 2019 za sprawą swojego „konopnego ślubu”… który z konopiami miał niewiele wspólnego.

Już wtedy konopna społeczność szybko się przekonała, że jakikolwiek krytyczny komentarz, nawet najdelikatniejsza krytyka lub sugestia, że jest inaczej niż twierdzą państwo Kuźniewicz, kończyła się obrażaniem i bardzo szybkim banem na ich kanały social media, gdzie się promowali.

A takich komentarzy było niemało. No bo co to za „konopny ślub i wesele”, skoro konopie były na nim mało znaczącym dodatkiem. Było to zwyczajne wesele jakich w naszym kraju odbywa się wiele, tyle, że do zdobiących salę kwiatów… powciskano nieco roślin konopi siewnych.

To, oraz fakt postawienia „baru” z konopiami (susz CBD) wg Stonerchefów wystarczyło, aby całość nazwać „konopnym ślubem i weselem”.

Tak naprawdę była to zwykła manipulacja, która miała pomóc przebić się do szerszego grona odbiorców, prosta akcja marketingowa, która w dodatku oparta jest o nieprawdę. Bo wesele, gdzie spożywa się alkohol, normalne posiłki, a sala jest przyozdobiona kwiatami i wieloma innymi roślinami, pomiędzy  które upchnięto nieco roślin konopi – to nadal zwykłe wesele i ślub, tyle, że z konopnymi akcentami.

Innym wydarzeniem, które promowali jako „pierwsze konopne”, była akcja marketingowa firmy, z którą Stonerchef mieli akurat współpracę – EirHealth.

Stonerchef w swoich materiałach posługiwali się  tym przypadku stwierdzeniami typu „pierwsza konopna kolacja w Europie”. Tyle, że to nie była kolacja konopna tylko kolacja z konopnymi akcentami, w polu konopi i nie pierwsza w Europie ponieważ tego typu wydarzenia odbywały się wielokrotnie w Szwajcarii czy Niemczech i miały znacznie więcej wspólnego z konopiami. O ile organizator wydarzenia pisał o „edukacyjnej kolacji w polu konopi” o tyle Stonerchef informowali o „pierwszej w europie kolacji konopnej”, co jest wprowadzeniem w błąd ale zapewne lepiej się klikało.

A wspominam o tej sytuacji głównie dlatego, iż był to mój pierwszy kontakt z państwem Kuźniewicz. Pierwszy i na jakiś czas ostatni. Dlaczego? Ponieważ okazało się, że Stonerchef mają potężny problem z jakąkolwiek, nawet konstruktywną, krytyką czy zauważeniem, że nieco mijają się z prawdą.

Gdy skomentowałem udostępniane materiały pisząc, że to kolacja z konopnymi motywami i konopną edukacją ale na pewno nie „pierwsza konopna kolacja w Europie” – zostałem zaatakowany personalnie a po chwili zablokowany na ich profilu. I tu dochodzimy do kolejnego zarzutu wobec bohaterów tego tekstu.

Stonerchef – królowie cenzury

O tym, że na profilach Stonerchef nie można napisać ani jednego krytycznego słowa, ani nawet zasugerować, że mogą się mylić, iż może być inaczej niż mówią – wie każdy kto choć raz nawet w konstruktywny sposób wyraził krytykę wobec prezentowanych przez nich treści.

  • Krytyka = blokada użytkownika
  • Niewygodne pytania = blokada użytkownika
  • Odmienne zdanie = blokada użytkownika
  • Napisanie czegokolwiek co nie pasuje Stonerchefom = blokada użytkownika

Czy to problem, że ktoś usuwa pewne komentarze ze swojego własnego kanału pod swoimi własnymi treściami? W wielu przypadkach powiedziałbym, że nie. Jednak w przypadku treści jakie poruszają Stonerchef, które mają być edukacyjne, a które nierzadko zawierają nieprawdziwe informacje, w dodatku na tak wrażliwy temat jakim jest marihuana – kasowanie każdego merytorycznie krytycznego komentarza może mieć negatywne konsekwencje dla odbiorców treści, którzy tematu zbyt dobrze nie znają i zdają się na to co usłyszą od „ekspertów”.

Szkodliwość takiego zachowania jest oczywiście zależna od tematu, którego dotyczy. Niezrozumiała jest też jego motywacja, bo często jest to celowe wprowadzanie w błąd. Jako przykład niech posłuży poruszany przez państwo Kuźniewicz temat tzw. marihuany PGR, czyli kwiatów pochodzących z upraw gdzie dodawano szkodliwe dla ludzi środki mające na celu zwiększenie plonu. 

Z publikowanych przez nich treści wynika, że większość dobrej jakości suszy marihuany dostępnych w aptekach – jest zanieczyszczona i zawiera bardzo szkodliwe substancje. Susze te posiadają większość cech zanieczyszczonego produktu, o których informują Stonerchef.

Tylko, że ich treści o PGR nafaszerowane są nieprawdziwymi i od lat powielanymi mitami, pisaliśmy o tym T U T A J.

To, że podają nieprawdę oraz udowadniający to artykuł był kilkukrotnie wklejany w komentarzach pod ich treściami, a wiadomo jak bardzo pilnują sekcji komentarzy, aby nikt nie napisał czegoś z czym się nie zgadzają, nawet gdy to prawda. Dlatego jestem przekonany, że go przeczytali. A mimo to później wielokrotnie powtarzali swoje kłamstwa o suszu PGR, zapewne dlatego, że jest to dość nośny temat i zawsze wywołuje dyskusje.

Albo dlatego, że jest to jedna z wielu bzdur powtarzanych przez Stonerchefów, która trafiła np. do ich e-booków i nie da się jej edytować, czy tak jest tego oczywiście nie wiemy. 

Przecież gdyby uwierzyłby im ktoś kto jest pacjentem medycznej marihuany, to byłby przekonany, że wszystkie jakościowe susze w aptece (które wyglądają właśnie tak jak Stonerchefy opisują zanieczyszczony susz PGR) zawierają szkodliwe substancje i wybieraliby produkty gorsze jakościowo, które nie wyglądają jak PGR wg. państwa Kuźniewicz. Dlatego powielanie takich bzdur należy uznać za działalność szkodliwą.

Podobna sytuacja była w przypadku ich treści, że używanie fajki wodnej / bonga – filtruje dym z palonych konopi. To także jest nieprawda powtarzana przez Stonerchefów, którą już im wyjaśnialiśmy T U T A J, w artykule mówiącym, że wodna nic nie filtruje, a jedynie schładza dym. 

Stonerchef – niezdrowa gloryfikacja marihuany

Jednak to wszystko o czym wspomniałem do tej pory blednie przy najpoważniejszym zarzucie jaki pojawia się wobec Państwa Kuźniewicz – niezdrowej gloryfikacji marihuany.

Według Stonerchefów, codzienne palenie zioła niesie za sobą jedynie pozytywne skutki!

Po internecie krąży ostatnio fajny wywiad z Sethem Rogenem, w którym on tłumaczy swoją filozofię korzystania z zioła codziennie, porównując to do.. noszenia butów i okularów. Czy mógłby nie chodzić codziennie w butach? Mógłby. Czy mógłby nie nosić okularów? Mógłby. Czy jego jakość życia uległaby poprawie? No, to jest dyskusyjne, gdyż są to narzędzia służące A) Zwiększeniu wygody życia; B) korekcji jakichś deficytów, co ma w konsekwencji uwaga – poprawić jakość życia.

-czytamy na profilu pary

I zdecydowanie jest to treść szkodliwa.

stonerchef

Marihuana to używka, która co prawda nie uzależnia w klasycznym tego słowa znaczeniu. Jednak chociaż nie uzależnia fizycznie, to jej niewłaściwe używanie może mieć fatalne konsekwencje dla życia użytkownika. A dla zdecydowanej większości użytkowników codzienne używanie marihuany od rana przez cały dzień – będzie miało negatywne konsekwencje. I tak – zdarzają się osoby używające marihuany od rana do nocy, a przy tym w miarę normalnie funkcjonujące, jednak jest to bardzo niski odsetek. 

Dla większości ludzi używanie marihuany od rana do wieczora negatywnie wpłynie na ich produktywność i aktywność.

Większość osób używających marihuanę od rana do wieczora robi to w sposób szkodliwy, a jednocześnie całkowicie to wypiera.

Tego typu treści są przed wszystkim bardzo groźne właśnie dla osób, które używają konopi właśnie w sposób szkodliwy lub dopiero zaczynają to robić będąc zafascynowanym marihuaną. W końcu państwo Kuźniewicz, którzy są ekspertami i propagują jaranie od rana do nocy, nadając temu jakąś wartość oraz mówiąc, że to poprawia jakość życia!

Innym razem oburzają się, że ktoś krytykuje codzienne palenie marihuany porównując ją do… kawy. Według Stonerchefów, ktoś kto codziennie używa kawy nie ma prawa krytykować codziennego używania zioła. To nawet ciężko skomentować.

Takie treści są oczywiście bardzo szkodliwe, szczególnie, że Stonerchef kreują się na ekspertów, którzy na wszystko o czym mówią mają potwierdzające to wyniki badań (czasami zmanipulowane o czym za chwilę), a w komentarzach kasowane jest każde słowo krytyki  wobec ich treści.

Co ciekawe, jest to przecież para psychologów, a mimo to tworzą treści, które mogą poważnie zaszkodzić odbiorcom, którzy w nie uwierzą. 

Jako psychologowie powinni wiedzieć też, jak wygląda schemat uzależnienia czy szkodliwego używania. Wiedzą, że osoby używające szkodliwie wypierają fakt, że są uzależnione psychicznie –  twierdzą często, że po prostu lubią jarać bez przerwy i potrafią rzucić w każdej chwili. Ale nie chcą. Tak naprawdę rzucają dopiero gdy zorientują się, że nadużywanie zioła jednak ma swoje negatywne konsekwencje – zniszczone relacje, odstawienie na bok zainteresowań, gorsze wyniki w pracy / na studiach / w szkole, a przy cięższym używaniu apatia i brak motywacji do czegokolwiek nie związanego z paleniem marihuany.

Ale jak to, przecież nawet na WeedNews znajdziemy artykuły obalające tezę, jakoby palenie marihuany prowadziło do syndromu amotywacyjnego. Tak, obniżenie motywacji i inne negatywne skutki palenia zioła nie są zagrożeniem – o ile używasz go świadomie i odpowiedzialnie, a nie jarasz od rana do nocy twierdząc, że to konopny biohacking, bo tak ci powiedzieli konopni patoinfluencerzy.

Jak już wspominałem, osoby nadużywające marihuany zawsze dążą do usprawiedliwiania swojego nałogu, a treści Stonerchef im w tym niesamowicie pomagają i utrzymują ich w przekonaniu, że palenie zioła od rana do nocy pomoże odnieść im sukces, przecież marihuana jest jak buty czy okulary – jedynie poprawia jakość i komfort życia. Kawa? Przecież to nałóg! Lepiej już zajaraj! 

I obowiązkowo zamów nasz e-book.

O tym, że tacy użytkownicy oszukiwali samych siebie orientują się często po kilku latach, widząc, że to nie był jednak żaden konopny biohacking tylko rozwalanie sobie życia dzień po dniu. Ale to już Stonerchefów nie interesuje, ważne, że kupił e-booka.

Stonerchefom zdarza się też manipulowanie wynikami badań.  

Ostatnio wyłapał to m.in. Przemysław Zawadzki, konopny działacz i aktywista.

Akurat w tym konkretnym przypadku Stonerchefy opublikowały na swoim koncie na platformie X posta z danymi na temat tego, ile procent użytkowników marihuany się od niej uzależnia (stosuje szkodliwie). Treść posta brzmiała następująco:

NAJWIĘKSZY PROBLEM Z ZIOŁEM I JEGO UŻYTKOWNIKAMI

Przez to, że konopie były w tak kreskówkowy sposób demonizowane prze tyle lat, część ludzi uwierzyła, że zioło nie ma skutków ubocznych.

Dlatego wyprostujmy kilka faktów:

  1. Od zioła da się uzależnić

Ale 95% użytkowników (w tym 98% dorosłych) nigdy nie spełni klinicznych kryteriów diagnozy uzależnienia. Dla większości regularnych użytkowników jest to nawyk lub forma terapii.

Tylko, że to zwykłe kłamstwo i manipulacja danymi. 

Jest to manipulacja ponieważ w wynikach badań, na które się powołują napisano, że owszem, uzależnia się 1,5 do 3% ale nie użytkowników lecz całej populacji ogółem. 

W publikacji tej, znajdziemy informacje, że uzależnia się (używa szkodliwie) 9% wszystkich użytkowników, 17% osób, które rozpoczęły korzystanie z marihuany w młodości i 33 do 50% użytkowników codziennych!

stonerchef publikacja

Skala przekłamania i szkodliwości w tym przypadku jest potężna, biorąc pod uwagę zasięgi pary psychologów, którzy codzienne palenie zioła nazywają biohackingiem. 

Z czego wynika fakt publikowania przez tę parę takich treści tego nie wiem, mogę się jedynie domyślać. Czy chodzi o to, aby sprzedać jak najwięcej swoich e-booków? Po części na pewno ponieważ na tym zarabiają i z tego żyją, oni przecież nie tworzą tych treści w celach edukacyjnych, pro publico bono, jest to po prostu forma promocji ich samych i ich produktów. 

A może chodzi o to, że Piotr Kuźniewicz nie potrafi normalnie korzystać z żadnej substancji odurzającej? Bo jeszcze zanim przerzucił się na konopie był alkohol i alkoholowe treści typu „Nie lubię trzeźwieć będąc przytomnym” etc. 

stonerchef alkohol

stonerchef alkohol

Tego nie wiemy.

Stonerchef o psychiatrii

Kolejnym poważnym zarzutem są treści dotyczące psychiatrii oraz np. ADHD, które są także szkodliwe.

No bo jak można inaczej określić poniższe stwierdzenie, że w dzisiejszych czasach nikt nie potrzebuje psychiatry?

stonerchef
Stonerchef o psychiatrii

To jest już wyższy level szkodliwych treści.

Chociaż osobiście też mam mieszane uczucia co do psychiatrii to widziałem w życiu bardzo wiele różnych sytuacji oraz ludzkich życiowych kryzysów i wiem, że to właśnie psychiatra, leki i terapia pomogły niektórym ludziom wyjść z naprawdę bardzo ciężkiego stanu psychicznego. Teraz cieszą się życiem właśnie dzięki psychiatrii.

Napisanie czegoś takiego przez ludzi kreujących się na ekspertów, będących psychologami – może mieć fatalne konsekwencje.

Czasami mam wrażenie graniczące z pewnością, że państwu Kuźniewicz obce jest pojęcie empatii.  Stonerchefy wychodzą chyba z założenia, że skoro im nie potrzeba psychiatry – to nie potrzeba go nikomu. Skoro oni są zadowoleni z życia to inni tez powinni, a depresja to wymysł koncernów. A no i ADHD, które jak twierdzą, jest powodowane brakiem bliskości z rodzicami i w żadnym przypadku nie powinno się leczyć ADHD farmakologią. Japierdole.

Nie wiem jak inaczej wyjaśnić tak bardzo nieodpowiedzialne i szkodliwe treści o psychiatrii, która ma swoje wady i to sporo, ale która z drugiej strony uratowała życie wielu osobom. Różnego rodzaju poważne zaburzenia wymagające psychiatrii nie są Stonerom znane więc chyba uważają, ze nie istnieją. 

Stonerchef w świecie biznesu

Państwo Kuźniewicz oczywiście całą swoją działalność monetyzują m.in. sprzedając swoje e-booki, które rzekomo mają pomóc wykorzystać cały potencjał ukryty w konopiach. Czy tak jest? Czy e-booki zawierają jakąś tajemna wiedzę? Tego nie wiem bo ich zwyczajnie nie czytałem.

Natomiast zakładam, że ogólny przekaz w nich zawarty jest bardziej rozbudowaną wersją tego, co serwują nam na swoich social mediach.

Chciałbym natomiast na chwile zatrzymać się przy ich ostatnim produkcie czy tez produktach z serii „Zioła do zioła”, wokół których pojawiło się sporo kontrowersji. A przy okazji Stonerchefy udowodnili, że są bezczelnymi kłamcami i raczej nie należy im wierzyć.

Czym są „Zioła do zioła”? To mieszanki ziołowe, które mają zastąpić tytoń. Chociaż państwo Kuźniewicz twierdzą, że są to produkty… nie do palenia. Co jest oczywistym kłamstwem. Jest to też przestępstwo skarbowe ponieważ swoje produkty, które są przeznaczone do palenia, sprzedają bez akcyzy twierdząc, że to nie jest produkt do palenia. Tylko, że reklamują je jako zamiennik tytoniu. Za którego używanie twoje płuca ci podziękują.

stonerchef zioła do zioła
Przekonaj się na własne płuca!

Czyli co, użytkownik na nacierać tym płuca żeby podziękowały? A jak zatem poczuć smak, zjeść? No ale wtedy płuca nie podziękują. Wiadomo, że jest to produkt do palenia / waporyzacji, zresztą jest też reklamowany jako zamiennik tytoniu, a także publikują „opinie zadowolonego klienta” gdzie wprost jest napisane, że ktoś zamiast tytoniu używa ich produktu oraz, że waporyzuje go z waporyzatora Volcano:

stonerchef zioła do zioła

Oczywiście, aby „ominąć prawo” nigdzie tego nie napisali wprost. Natomiast pojawiają się informacje, iż jest to zamiennik dla tytoniu – czyli jednak do palenia. Są też hasła reklamowe takie jak „Twoje płuca ci podziękują”, ale wiecie, to jest produkt nie do palenia. Pewnie chodzi o nacieranie nim płuc.

stonerchef opinie

Gdy poruszyłem temat na ich kanale FB, po bzdurnej odpowiedzi z ich strony zostałem oczywiście zablokowany:

stonerchef

Druga kwestia związana własnie z ich serią „Zioła do zioła” jest produkt będący mieszanką ziołową, która zawierać miała w swoim składzie kwiaty Błękitnego Lotosu.

W największym skrócie chodzi o to, że są dwa rodzaje Niebieskiego Lotosu – jeden kojarzony z Azją(Nymphaea Nouchali), a drugi z Egiptem (Nymphaea Caerulea).

Pochodzący i kojarzony z Egiptem Lotos Niebieski Nymphaea Caerulea jest w Polsce nielegalny i przypisuje mu się właściwości odurzające. 

W sieci pojawiły się informacje i komentarze, że w skład mieszanki ziołowej wchodzi właśnie ten zabroniony Lotos. 

Jednak Stonerchef zaprzeczyli tym doniesieniom informując, że w ich mieszankach znaleźć można jedynie legalny Lotos z Azji.

Tylko jest mały problem – para psychologów wielokrotnie informowała na swoich social mediach, że chodzi o święty kwiat Nilu wykorzystywany przez faraonów. A w taki sposób można opisać jedynie Nymphaea Caerulea, czyli Egipski lotos nielegalny m.in. w Polsce.

stonerchef booster lotos

Stonerchef oczywiście wszystkiemu zaprzeczają, jednak nieco się w swoich tłumaczeniach pogubili. Efektem pogubienia się w tłumaczeniach jest sytuacja, gdzie nie ważne, która wersja jest prawdziwa – klienci zostali wprowadzeni w błąd. Bo jeżeli w Boosterze jest niebieski lotos, który jest świętym kwiatem Nilu – sprzedawali produkt, który w Polsce jest nielegalny. Jeżeli natomiast w mieszance znajduje się lotos pochodzący z Azji, to opisanie go jako świętego kwiatu Nilu – było wprowadzaniem klientów w błąd. No bo gdzie Nil, a gdzie Azja.

stonerchef booster

Co do punktu pierwszego – samo sprzedawanie tych mieszanek jest robione w sposób łamiący prawo ze względu na brak akcyzy. 

Z czasem zmieniały się też opisy mieszanki, co wypunktował konopny aktywista Przemysław Zawadzki:

stonerchef mieszanka booster

Kolejnym zarzutem wobec Stonerchefów jest bardzo słabe podejście do swojego biznesu i klientów, którzy nie otrzymali zamówienia, komentarzy na ten temat jest w sieci bardzo dużo, oto zaledwie kilka z nich:

stonerchef opinie

stonerchef opinia

Inny użytkownik pisze:

stonerchef opinie

Jeszcze kto inny stwierdza, że w ogóle nie otrzymał zamówienia i twierdzi, iż został oscamowany:

stonerchef opinie

Takich opinii jest sporo.

Podsumowując

To, że ktoś średnio prowadzi swój biznes nie jest czymś nowym, a dla nas jest to tak naprawdę sprawa bardziej drugorzędna. Z drugiej strony ich komunikacja pokazuje, że raczej nie są to ludzie wiarygodni.

Największym problemem jest wspomniana niezdrowa gloryfikacja marihuany, pisanie, iż nikt w dzisiejszych czasach nie potrzebuje psychiatry oraz kasowanie komentarzy i blokowanie użytkowników, którzy podejmują próbę wyjaśnienia parze psychologów, iż nie mają w danej kwestii racji. 

Cała działalność Stonerchef bardzo przypomina działalność np. fit / treningo / żywieniowych „ekspertów”, których w ostatnich latach jest wysyp, a którzy publikują szkodliwe treści. Cechą wspólną tych wszystkich pato-doradców jest fakt, →ż każdy z nich swoją działalność monetyzuje poprzez publikowanie e-booków ze swoimi „mądrościami” czy też innych produktów związanych z danym tematem.

Natomiast w zeszłym roku na platformie X Stonerchefy żalili się, że usunięto im wszystkie kanały na social mediach i teraz będą publikować właśnie na X. Skomentowałem ich wpis słowami, że to żadna strata gdyż są szkodnikami, na co się bardzo oburzyli i żądali uzasadnienia moich słów. Oczywiście żadnego wyjaśnienia wtedy nie otrzymali ponieważ szkoda mi czasu na tworzenie obszernego komentarza, który natychmiast zostanie usunięty a ja zablokowany – szkoda czasu. Dlatego powstał ten artykuł.

Co ciekawe, wspomnianego komentarza nie skasowali. Zamiast tego otrzymałem pismo od ich prawnika, w którym żądają przeprosin za nazwanie ich „szkodnikami”. Przeprosiny miały by zostać zamieszczone i przypięte na samej górze naszych mediów społecznościowych na okres sześciu miesięcy oraz, tu uwaga, mieć wyłączoną możliwość dodawania komentarzy. 

Dobre sobie.

Takie samo pismo otrzymał od ich prawnika także Przemysław Zawadzki, konopny działacz i aktywista, który regularnie punktuje szkodliwe lub nieprawdziwe treści Stonerchefów, którego poprosiliśmy o komentarz do sprawy:

Reklama

Ja również otrzymałem pismo od ich prawnika, w którym domagają się publicznych przeprosin. Oczywiście nie przeproszę – i to nie tylko dlatego, że wyraziłem jedynie swoją opinię na temat ich działalności publicznej, ale przede wszystkim dlatego, że chętnie zobaczyłbym, jak sędzia potwierdza w wyroku, że: – idealizują publicznie „zioło”, jarając codziennie od dekady, zaczynając poranki od jointa i twierdząc, że nie robią tego ani w celach rekreacyjnych, ani medycznych, lecz… profilaktycznie, co nazywają „ziołowym biohackingiem” i jeszcze uczą tego innych w ramach płatnych konsultacji.

Ich mieszanka zawiera niebieski lotos rosnący nad Nilem, który jest w Polsce zakazany lub jest to zabieg marketingowy, a mieszanka wcale nie zawiera tego surowca.

Publiczne twierdzenia w stylu: „żaden człowiek nie potrzebuje psychiatry” jest nieprawdziwe, wątpliwe moralnie i społecznie szkodliwe. A to tylko część tego, co kryje się pod tym „kocykiem”, który wcale nie jest milutki i konopny, lecz szorstki i uszyty z masowych banów oraz pism od prawników. Dobrze, aby firmy nawiązujące z nimi współpracę miały świadomość, że nie jest to tak czysta przestrzeń, jak może się wydawać, bo kurz jest po prostu regularnie zamiatany pod dywany, łóżka i szafy.

-mówi Przemysław Zawadzki

Reklama

Ostatnio popularne

11 komentarzy do “Stonerchef – edukacja czy szkodliwe treści?”

    1. Paweł "Teone" Leśniański

      Już tłumaczę – Wystrój: konopie jako dominujący element wystroju, a nie gdzieś powpychane rośliny. Menu: przynajmniej część potraw z konopi. Na pewno potrawy infuzowane THC. Zero alkoholu, a zamiast niego barek z ziołem, koncentratami, olejami i haszyszem. Kręgi wokół bongosóœ etc byłem kiedyś na takim weselu i było zajebiście.

  1. Tomek (IndicaSativa)

    Już lata temu przeczytałem w jakimś internetowym komentarzu, że oni wyżej sraj, niż dupę mają, co moim zdaniem idealnie streszcza ich „content”. Jak widzę, nic się nie zmieniło.

  2. Cóż jak widać psychologowie też mogą być uprawiającymi przemoc emocjonalną takich narcyzów. Nie zawracajcie sobie nimi głowy, ostrzegajcie, ale nie wchodźcie w polemikę.

  3. Stonerchef gloryfikują ale niestety duża część polskich konopnych influencerów przesadnie patologizuje – rozumiem “że Polska”, że ostrożność, że w miare nowy temat jak na to społeczeństwo, ale serio – nie musze mieć w prawie każdym miejscu mówione o “psychozach” i ciężkim uzależnieniu – rzeczach które wiekszość użytkowników nie doświadcza; albo zuzyciu – który każdy dorosły uczy sie regulowac. Nie mówie że nikt tego nie ma, ale kurde, to jest dosłownie na każdym kroku. Dziwnie wygląda dla kogoś kto sobie pyka 0,2 z umiarem od 10ciu lat. Troche tak patologizująco jednak.
    Co do stonerchef, jakkolwiek punkty trafne i krytyka sie klei, bardziej zastanawia, co z tego dobrego wynika? Bedziecie sie teraz kłócić wewnatrz społeczności konopnej? Nie dogadujecie sie – można żyć obok. Troche zbyt ten tekst stara sie komuś krzywde robić.

    1. Paweł "Teone" Leśniański

      A kto z konopnych influencerów przesadnie patologizuje marihuanę? nie zauważyłem niczego takiego. Nie, tu nie chodzi o żadne kłótnie tylko o pokazanie, że to co robią jest dość szkodliwe, a oni usuwając komentarze i blokując uzytkowników zwracających im uwagę tworzą wrażenie, że wszystko co mówią to prawda bo jak by tak nie było to by w komentarzu ktoś to napisał, rozumiesz już? To są sprzedawcy, a ich treści mają służyć jedynie zwiększeniu sprzedaży

  4. Zamówiłem ich mieszankę i myślałem, że otrzymam ja po kilku dniach, okazało się, że oni zbierali zamówienia żeby wyprodukować towar nazywając to preorderem, zrezygnowałem jeszcze tego samego dnia, pisząc wiadomość email, nie otrzymałem odpowiedzi przez 2 tygodnie, ani zwrotu środków.
    14 dnia napisałem ponownie już dłuższego maila z prośbą o zwrot i odpowiedzieli, że oni przecież zrobili zwrot od razu i dali nawet numery zwrotu u operatora płatności mowiac ze oni maja 14 dni i operator to moze przeciagnac jeszcze dluzej i to nie ich wina, więc wziąłem ten nr zadzwoniłem do operatora i kobitka mi powiedziała że zwrot zlecony 5 minut temu xD napisałem że się czuje oszukany i mi przykro mi bo wcześniej im nawet gratulowałem i kibicowałem to mi odpisali że mogę ich nawet zgłosić i czekają na zgłoszenie do UOKiK xD No i oczywiście blok poszedł.
    Znalazłem jakaś grupę na fb gdzie się kłócili o coś z ludźmi i opisalem w kom całą sytuacje to wywalili cały post

  5. konto zablokowane

    Blokują nawet za udostępnienie artykułu, więc prawda chyba jednak boli. No i sami potwierdzają, że tak właśnie jest. 🥲

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

Od wczoraj do końca tygodnia, europejskie służby drogowe prowadzić będą skoordynowaną akcję „Alkohol i narkotyki”. W tym czasie kierowcy muszą liczyć się ze wzmożonymi kontrolami trzeźwości oraz badaniami na obecność środków odurzających, w tym oczywiście marihuany. Największa liczba patroli pojawi się na drogach w najbliższy piątek 19 czerwca podczas specjalnego, całodobowego maratonu. Niestety mogą na tym bardzo ucierpieć pacjenci korzystający z medycznej marihuany, której metabolity są wykrywane nawet wiele dni po spożyciu konopi. W praktyce oznacza to, że pacjent mógł ostatni raz zażyc lek kilka dni temu, a testy i tak go wykryją i zostanie niesłusznie uznany za przestępcę, który prowadzi pojazd pod wpływem. Jest jednak na to metoda. Oto więcej informacji.

Reklama

Międzynarodowa akcja drogowa „Alkohol i narkotyki” uderza w pacjentów medycznej marihuany, oto jak się zabezpieczyć

Akcja policji „Alkohol i narkotyki” obejmuje kraje uczestniczące w działaniach Europejskiej Organizacji Policji Ruchu Drogowego ROADPOL, w tym oczywiście także Polskę. W ramach szeroko zakrojonej akcji, funkcjonariusze ruchu drogowego będą prowadzić wzmożone kontrole drogowe od 15 do 21 czerwca, czyli do końca bieżącego tygodnia.

Działania policji drogowej mają przede wszystkim charakter prewencyjny. Ich celem jest ograniczenie liczby kierowców prowadzących pojazdy pod wpływem alkoholu lub innych narkotyków oraz poprawa bezpieczeństwa na drogach.

Statystyki pokazują, że Polska należy do państw najintensywniej sprawdzających kierowców pod kątem obecności alkoholu i innych używek. W 2025 r. funkcjonariusze przeprowadzili 17,9 mln badań trzeźwości.

Pułapka na pacjentów korzystających z medycznej marihuany

Niestety, cała akcja powoduje, że rykoszetem dostać mogą osoby zupełnie trzeźwe i nie łamiące żadnego przepisu. 

Wynika to z faktu, że marihuana, a raczej jej metabolity – utrzymują się w organizmie jeszcze wiele dni od ostatniego spożycia ziela. 

Oznacza to, że pacjent korzystający z medycznej marihuany będąc zupełnie trzeźwym, może po wykonaniu testu (ślina), zostać uznany jako osoba kierująca pod wpływem marihuany, więcej na ten temat pisaliśmy m.in. T U T A J

Dtox drink – rozwiązanie dla pacjentów

Jeżeli jesteś pacjentem korzystającym z medycznej marihuany bądź jej przetworów, a jednocześnie jesteś kierowcą – powinieneś się zabezpieczyć przed bezpodstawnymi i bezprawnymi działaniami policji i sądów. Jednym ze sposobów jest DTOX drink – szot zawierający 10 ml.

akcja drogowa Alkohol i narkotyki

Jest to suplement zaprojektowany z myślą o ekspresowym oczyszczeniu jamy ustnej. Ten oryginalny czeski produkt to jedyne takie rozwiązanie w Polsce, które wspiera eliminację metabolitów ze śliny wystarczy dobrze wypłukać usta przed kontrolą. 

Znajdziesz go T U T A J

WAŻNE:  żadnym wypadku nie polecamy prowadzenia pojazdów mechanicznych pod wpływem marihuany czy jakiejkolwiek innej substancji. Środek należy stosować jedynie gdy nie jesteś pod wpływem substancji, a le używałeś jej dnia poprzedniego lub dwa dni wcześniej – metabolity THC utrzymują się w ślinie do kilku dni w zależności od intensywności używania. 

CZYTAJ TEŻ: Użytkownicy marihuany są niesłusznie karani za prowadzenie pojazdów pod wpływem – wynika z badań

Reklama

Przypominamy: akcja drogowa Alkohol i narkotyki potrwa do końca tygodnia, a jej kulminacja nastąpi w piątek 19.06

Reklama

Wpływ marihuany na testosteron to temat, który pojawia się dość często w debatach na temat zioła i jest jednym z argumentów przeciwników konopi, którzy od dawna powtarzają, że marihuana obniża jego poziom, a także działa negatywnie na płodność. Dziś o tym, że oba te stwierdzenia są nieprawdziwe, świadczą badania naukowe. Ostatnie z nich, przeprowadzone przez Szwajcarskie Centrum Toksykologii Stosowanej Człowieka (SCAHT) potwierdzają, że marihuana nie wpływa negatywnie na poziom testosteronu u mężczyzn, a jest wręcz odwrotnie – użytkownicy marihuany mają o ok. 23% wyższy jego poziom. Naukowcy zdołali też przy okazji zidentyfikować również dwa potencjalne nowe biomarkery używania konopi, z których można wywnioskować częstość i intensywność używania zioła.

Reklama

Wpływ marihuany na testosteron

Niektóre badania sugerują, że marihuana może zmniejszać liczbę, stężenie i ruchliwość plemników. Uważa się, że te efekty są powiązane z układem endokannabinoidowym – siecią przekaźników chemicznych i receptorów w mózgu i narządach rozrodczych, która oddziałuje z hormonami płciowymi. Jednak wyniki dotychczas przeprowadzonych badań – zwłaszcza dotyczących wpływu stosowania marihuany na poziom testosteronu – często były sprzeczne.

Na chwilę obecną ustalono, że negatywny wpływ na jakość nasienia może mieć jedynie nadużywanie marihuany, pisaliśmy o tym T U T A J.

Zespół z Sekcji Nauk Farmaceutycznych Wydziału Nauk Ścisłych UNIGE (Genewa), pod kierownictwem profesora Serge’a Rudaza i we współpracy z SCAHT – postanowili się sprawie przyjrzeć. Ekipa badaczy przeprowadziła dogłębną analizę hormonów steroidowych – w tym hormonów płciowych, takich jak androgeny, progestageny i estrogeny – w próbkach osocza krwi pobranych od szwajcarskich poborowych w wieku od 18 do 23 lat.

Kohorta obejmowała 47 osób – potwierdzonych użytkowników marihuany i 47 osób, które marihuany nie używały. Główną innowacją tego badania jest rozszerzenie analizy na setki hormonów, podczas gdy wcześniejsze badania koncentrowały się wyłącznie na testosteronie.

Nasze wyniki pokazują, że używanie marihuany może prowadzić do wzrostu poziomu testosteronu u młodych mężczyzn o około 23%.

-napisali badacze w podsumowaniu wyników badań, które w całości znajdziesz T U T A J

Nasze wyniki pokazują, że używanie konopi indyjskich prowadzi do wzrostu poziomu testosteronu u młodych mężczyzn o około 23%. Ale przyglądając się bliżej wszystkim męskim hormonom płciowym – androgenom – byliśmy w stanie zlokalizować źródło tego wzrostu, konkretnie w jądrach. Androgeny produkowane przez nadnercza nie zostały dotknięte tym wzrostem.

-powiedział Serge Rudaz.

Wygląda zatem na to, że konopie indyjskie mają bezpośredni wpływ na jądra, a dokładniej na komórki Leydiga, które produkują testosteron.

Ale to nie wszystko do czego doszli naukowcy przy okazji prowadzenia badań.

Dzięki tej szerszej analizie zespół zidentyfikował również dwa potencjalne nowe biomarkery używania konopi: hydroksyprogesteron (11B-OHP4) i dihydroprogesteron (5B-DHP4).

Są to dwa metabolity pochodzące z progesteronu, innego ważnego hormonu płciowego. Wzrost ich stężenia wśród użytkowników jest tak wysoki, że można je wykorzystać do monitorowania zaburzeń endokrynologicznych związanych z regularną ekspozycją na konopie.

-powiedział Mathieu Galmiche, , były pracownik naukowy Wydziału Nauk Farmaceutycznych UNIGE, obecnie pracujący w Instytucie Karolinska w Sztokholmie i pierwszy autor badania.

Przede wszystkim to odkrycie powinno zachęcić społeczność naukową do rozszerzenia badań o nowe hormony, które dotychczas były pomijane, a które mogą również odgrywać rolę w męskim układzie rozrodczym

-dodał Galmiche

Reklama

 

Badacze doszli też do wniosku, iż wzrostu poziomu hormonów u użytkowników konopi nie należy interpretować jako wskaźnika jakości nasienia. Związek między testosteronem a płodnością nadal pozostaje bardzo trudny do rozszyfrowania.

Reklama

 

Terapia konopna w ramach POZ (podstawowa opieka zdrowotna tzw. lekarz pierwszego kontaktu, lekarz rodzinny) w świetle przepisów jest jak najbardziej możliwa, jednak rzeczywistość wygląda tak, że lekarze POZ takiej terapii nie przepisują gdyż zwyczajnie nie mają o niej pojęcia i nawet nie wiedzą jak wypisać receptę na medyczny susz. Zaletą otrzymania recepty od lekarza POZ jest to, że pacjent nie płaci za wizytę bo ta jest refundowana przez NFZ. Dlatego, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom pacjentów, AnandaMed planuje uruchomić pilotażowy program, w ramach którego można podjąć i prowadzić terapię konopiami właśnie w ramach praktyki POZ, zapisy do pilotażu już ruszyły.

Reklama

Terapia konopna w ramach POZ – pilotaż

Terapia konopna opiera się na wykorzystaniu suszu medycznej marihuany oraz wykonanych z niego preparatów zawierających kannabinoidy(ekstrakty wziewne, produkty do jedzenia), przede wszystkim THC oraz CBD. Substancje te oddziałują na układ endokannabinoidowy organizmu człowieka. Medyczna marihuana została zalegalizowana w Polsce w 2017 roku.
Od tego czasu lekarze mogą przepisywać ją w uzasadnionych przypadkach medycznych. Obecnie terapia konopna znajduje zastosowanie m.in. w przypadku:

● bólu przewlekłego,
● bólu neuropatycznego,
● chorób neurologicznych,
● stwardnienia rozsianego,
● terapii paliatywnej,
● zaburzeń lękowych,
● problemów ze snem,
● skutków ubocznych chemioterapii.

Co ważne, terapia medyczną marihuaną wymaga odpowiedniej kwalifikacji lekarskiej.

Istotny jest także indywidualny dobór preparatu oraz regularne monitorowanie leczenia.

Dlatego coraz większą rolę odgrywają rozwiązania telemedyczne i systemy wspierające kontakt pomiędzy lekarzem a pacjentem.

Czym właściwie jest POZ?

POZ, czyli Podstawowa Opieka Zdrowotna, to podstawowy element publicznego systemu ochrony zdrowia w Polsce. To właśnie w ramach POZ pacjent najczęściej po raz pierwszy kontaktuje się z lekarzem rodzinnym, pielęgniarką lub przychodnią działającą w ramach NFZ, czyli Narodowego Funduszu Zdrowia.

Do placówek POZ należą przede wszystkim przychodnie rodzinne oraz gabinety  lekarzy pierwszego kontaktu. Pacjenci zgłaszają się tam po diagnozę, receptę, skierowanie do specjalisty lub podstawową pomoc medyczną.

W praktyce lekarz POZ często koordynuje cały proces leczenia.

Pomaga także dobrać odpowiedni kierunek terapii. Dlatego coraz częściej mówi się o rozszerzaniu możliwości placówek podstawowej opieki zdrowotnej.

Dotyczy to również nowoczesnych metod leczenia, takich jak terapia konopna prowadzona pod nadzorem lekarza.

Terapia konopna w ramach POZ – szczegóły pilotażu

Rozwijany przez platformę AnandaMed projekt pilotażowy zakłada stworzenie nowego modelu współpracy. Łączy on placówki POZ, specjalistów oraz rozwiązania telemedyczne wspierające terapię konopną.

Czytaj też: Jak uzyskać receptę na medyczną marihuanę

Dzięki temu pacjenci korzystający z medycznej marihuany mogą łatwiej uzyskać profesjonalną opiekę.

Platforma AnandaMed rozwija rozwiązania umożliwiające:

● organizację konsultacji online oraz stacjonarnych w ramach POZ,
● wsparcie lekarzy i placówek medycznych,
● prowadzenie dokumentacji,
● koordynację procesu terapii,
● kontakt z pacjentem,
● wsparcie technologiczne dla partnerów projektu.

Celem projektu jest zwiększenie dostępności konsultacji oraz poprawa organizacji leczenia.
Jednocześnie projekt ma wspierać integrację nowoczesnych technologii z codziennym funkcjonowaniem placówek podstawowej opieki zdrowotnej.

Terapia konopna w ramach POZ – formularz zgłoszeniowy dla pacjentów

W ramach projektu uruchomiono ankietę dla pacjentów dotyczącą przystąpienia do pilotażowego projektu AnandamMed na NFZ – znajdziesz ją T U T A J

Ze względu na pilotażowy charakter projektu liczba miejsc może być ograniczona.

Reklama

Organizatorzy informują również, że zgłoszenia będą analizowane według kolejności ich przesłania. Znaczenie będą miały także możliwości organizacyjne i  wdrożeniowe poszczególnych partnerów.

Reklama

Konopne studia podyplomowe Agrotechnika i przetwórstwo konopi to nowoczesny kierunek tworzony przez praktyków dla przyszłych specjalistów branży konopnej. Zarówno teorię jak i praktykę upraw czy przetwórstwa konopi prowadzą najlepsi specjaliści w swoich dziedzinach – dlatego jest to też doskonała okazja poznać tę branże od samego środka, od ludzi, którzy od wielu lat ją tworzą. Program łączy wiedzę naukową z intensywną edukacją praktyczną – na polach, w zamkniętych obiektach uprawowych czy miejscach przetwarzania konopi. Kierunek startuje 22 sierpnia. 

Reklama

Konopne studia podyplomowe – Agrotechnika i przetwórstwo konopi

Możliwość uczęszczania na konopne studia podyplomowe istnieje w Polsce już od 5 lat – i chociaż czasem zmieniała się uczelnia, na której się odbywały, to grono wykładowców się niemal nie zmienia – tworzą je najlepsi specjaliści konopni w naszym kraju. Od ziarna przez uprawę do zbiorów i przetwórstwa – we wszystko studentów wprowadzą praktycy najlepsi w swoich dziedzinach.

Podyplomowe studia konopne – program

W trakcie dwóch semestrów studenci będą mieli okazję zapoznać się m.in. z takimi tematami jak:

  • Uzyskanie wiedzy z zakresu botaniki, genetyki i fizjologii konopi,
  • przygotowanie do prowadzenia upraw konopi włóknistych i medycznych,
  • zdobycie praktycznych umiejętności w zakresie agrotechniki (Uprawy zewnętrzne oraz wewnętrzne) i technologii produkcji,
  • poznanie procesów przetwórstwa surowców konopnych,
  • zapoznanie z zastosowaniami konopi w przemyśle spożywczym, tekstylnym, energetycznym, farmaceutycznym i kosmetycznym
  • przygotowanie do wdrażania systemów jakości i bezpieczeństwa produkcji,
  • omówienie regulacji prawnych dotyczących rynku konopnego w Polsce i Unii Europejskiej,
  • rozwijanie kompetencji związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej w branży konopnej.

Konopne studia podyplomowe „Agrotechnika i przetwórstwo konopi” to:

  • ponad 60 godzin zajęć praktycznych,

  • ćwiczenia terenowe i warsztaty technologiczne realizowanych bezpośrednio na uprawach oraz liniach produkcyjnych

  • unikalna wiedza teoretyczna oraz praktyczna wynikająca z wieloletniego doświadczenia prowadzących

  • uprawnienia rolnicze – studenci wraz z dyplomem uzyskują status rolnika indywidualnego

  • zajęcia prowadzone m. in przez ekspertów z Polskiego Stowarzyszenia Producentów i Przetwórców Konopi, Fundacji Siejemy Konopie czy Kombinatu Konopnego.

Dla kogo są studia konopne?

To studia dla osób, które chcą zdobyć praktyczne kompetencje, poznać konopny biznes od strony praktycznej i wejść do jednej z najbardziej perspektywicznych branż przyszłości.

Studia skierowane są do:

  • osób zainteresowanych zrównoważonym rozwojem i ekologią,

  • rolników i producentów rolnych,

  • technologów żywności, pracowników branży kosmetycznej i farmaceutycznej,

  • przedsiębiorców zainteresowanych branżą konopną,

  • absolwentów kierunków rolniczych, biologicznych, chemicznych i technicznych,

  • pracowników administracji i doradztwa rolniczego,

  • osób planujących rozpoczęcie działalności w sektorze rolnictwa konopnego

  • osób planujących założenie przedsiębiorstwa w branży konopnej.

Studia przygotowują słuchaczy do prowadzenia profesjonalnych upraw konopi włóknistych i medycznych, organizacji procesów przetwórczych, wdrażania standardów jakości oraz funkcjonowania w otoczeniu regulacyjnym branży konopnej.

Absolwent zdobędzie wiedzę z zakresu:

Reklama
  • biologii i fizjologii rośliny,

  • zasad agrotechniki i technologii upraw konopnych,

  • podstawowych procesów przetwórstwa surowców konopnych,

  • zastosowania przemysłowego spożywczego, kosmetycznego i farmaceutycznego konopi,

  • regulacji prawnych, zasad bezpieczeństwa, jakości i specyfiki marketingu w branży konopnej

Wszystkie szczegółowe informacje o konopnych studiach podyplomowych znajdziesz na stronie uczelni – T U T A J

Reklama

Marihuana wspomaga odchudzanie i utrzymanie prawidłowej wagi oraz zmniejsza ryzyko cukrzycy. Do takich wniosków doszli naukowcy z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside, którzy postanowili zbadać potencjalne przyczyny pewnego paradoksu – skoro używanie konopi stymuluje apetyt, to dlaczego liczne wcześniejsze badania wykazały, iż użytkownicy marihuany mają średnio zdrowszą wagę, a także niższe ryzyko rozwoju cukrzycy?

Reklama

Marihuana wspomaga odchudzanie oraz zmniejsza ryzyko cukrzycy – wynika z badań

Ogół społeczeństwa kojarzy marihuanę raczej jako coś co rozleniwia jej użytkowników, którzy na tzw. „gastrofazie” spożywają dużo średnio zdrowego jedzenia. Jednak sami użytkownicy marihuany swoim trybem życia i poziomem zdrowia potwierdzają, że jest zupełnie inaczej.

Nowe, przeprowadzone w USA badanie finansowane ze środków federalnych podważa utrwalony stereotyp, że u  palaczy marihuana prowadzi do otyłości, nawet u tych bardziej leniwych. Odkryto, że ekstrakt z konopi indyjskich wiąże się zarówno z utratą wagi, jak i zmniejszonym ryzykiem cukrzycy.

Naukowcy z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside postanowili zbadać potencjalne przyczyny tego paradoksu naukowego. No bo skoro kannabinoidy, takie jak THC, stymulują apetyt, to dlaczego liczne wcześniejsze badania wykazały, że użytkownicy marihuany mają średnio zdrowszą wagę, a także niższe ryzyko rozwoju cukrzycy niż osoby, które marihuany nie używają?

Marihuana wspomaga odchudzanie oraz zmniejsza ryzyko cukrzycy – badanie

Badanie, opublikowane w czasopiśmie „Journal of Physiology”, polegało na podawaniu myszom „diety zachodniej” bogatej w tłuszcz i cukier. Następnie otyłe gryzonie podawano przez 30 dni albo ekstrakt z konopi o pełnym spektrum działania, albo samo THC.

Nasze najważniejsze ustalenia wskazują, że THC i ekstrakt z konopi znacząco redukują masę ciała i otyłość trzewną u myszy [z otyłością wywołaną dietą], a także wyraźnie poprawiają homeostazę glukozy, szczególnie w przypadku ekstraktu z konopi – ale nie samego THC – poprawiając klirens glukozy (wskaźnik usuwania glukozy z krwi)

-napisali badacze.

Komórki tłuszczowe w zdrowych organizmach uwalniają cząsteczki sygnałowe, które umożliwiają regulację wydzielania insuliny przez trzustkę, natomiast u osób z otyłością i cukrzycą typu 2 komunikacja w tym zakresie często ulega zaburzeniu.

Nowe badanie finansowane ze środków federalnych podważa utrwalony stereotyp, że u leniwych palaczy marihuana prowadzi do otyłości — odkryto, że ekstrakt z konopi indyjskich wiąże się zarówno z utratą wagi, jak i zmniejszonym ryzykiem cukrzycy.

Naukowcy z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside postanowili zbadać potencjalne przyczyny pewnego paradoksu naukowego. Mianowicie, skoro kannabinoidy, takie jak THC, stymulują apetyt, to dlaczego liczne wcześniejsze badania wykazały, że użytkownicy marihuany mają średnio zdrowszą wagę, a także niższe ryzyko rozwoju cukrzycy?

Badanie, opublikowane w czasopiśmie „Journal of Physiology”, polegało na podawaniu myszom „diety zachodniej” bogatej w tłuszcz i cukier. Następnie otyłe gryzonie podawano przez 30 dni albo ekstrakt z konopi o pełnym spektrum działania, albo samo THC.

 

„Nasze najważniejsze ustalenia wskazują, że THC i ekstrakt z konopi znacząco redukują masę ciała i otyłość trzewną u myszy [z otyłością wywołaną dietą], a także wyraźnie poprawiają homeostazę glukozy, szczególnie w przypadku ekstraktu z konopi — ale nie samego THC — poprawiając klirens glukozy” — napisali badacze.

Komórki tłuszczowe w zdrowych organizmach uwalniają cząsteczki sygnałowe, które umożliwiają regulację wydzielania insuliny przez trzustkę, natomiast u osób z otyłością i cukrzycą typu 2 komunikacja w tym zakresie często ulega zaburzeniu.

Co godne uwagi, ekstrakt z konopi okazał się znacznie skuteczniejszy w regulacji poziomu glukozy u myszy w porównaniu z wyizolowanym THC. I chociaż ekstrakty normalizowały klirens glukozy u myszy otyłych do poziomów obserwowanych u myszy szczupłych, nie można było tego samego powiedzieć o myszach otyłych leczonych izolowanym THC. 

To akurat wynika z działania marihuany opartego o „efekt otoczenia” czyli współgrania ze sobą wszystkich substancji zawartych w roślinie, marihuana kojarzona jest głównie z THC jednak ono samo w sobie nie ma takiego działania jak cała roślina konopi.

Wzmocnione efekty metaboliczne obserwowane w przypadku ekstraktu z konopi w porównaniu z samym THC w niniejszym badaniu mogą zatem odzwierciedlać kombinatoryczne lub synergistyczne interakcje między wieloma kannabinoidami 

-napisali autorzy badania, dodając, że analiza „wkładu poszczególnych fitokannabinoidów będzie ważnym kierunkiem przyszłych badań”.

O efekcie otoczenia mówił też Nicholas DiPatrizio, profesor nauk biomedycznych w Szkole Medycznej Uniwersytetu Kalifornijskiego w Toronto i główny autor badania. Stwierdził, że dane sugerują, iż „samo THC nie jest odpowiedzialne za korzyści metaboliczne związane z używaniem konopi”. Dokładnie tak, naukowcy dopiero teraz odkrywają to, o czym ludzie z branży i środowiska konopnego mówią już od wielu lat. Ale lepiej później niż wcale.

Wydaje się, że kluczową rolę odgrywają także inne związki zawarte w roślinie 

-powiedział DiPatrizio, dyrektor Centrum Badań nad Kanabinoidami UCR.

Klinicyści, badacze i decydenci powinni być czujni i zwracać uwagę na tę kwestię. Potrzebujemy podejścia opartego na dowodach, aby w pełni zrozumieć zarówno ryzyko, jak i potencjalne korzyści płynące ze stosowania konopi i ich składników

-powiedział DiPatrizio

Nowe badanie finansowane ze środków federalnych podważa utrwalony stereotyp, że u leniwych palaczy marihuana prowadzi do otyłości — odkryto, że ekstrakt z konopi indyjskich wiąże się zarówno z utratą wagi, jak i zmniejszonym ryzykiem cukrzycy.

Naukowcy z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside postanowili zbadać potencjalne przyczyny pewnego paradoksu naukowego. Mianowicie, skoro kannabinoidy, takie jak THC, stymulują apetyt, to dlaczego liczne wcześniejsze badania wykazały, że użytkownicy marihuany mają średnio zdrowszą wagę, a także niższe ryzyko rozwoju cukrzycy?

Badanie, opublikowane w czasopiśmie „Journal of Physiology”, polegało na podawaniu myszom „diety zachodniej” bogatej w tłuszcz i cukier. Następnie otyłe gryzonie podawano przez 30 dni albo ekstrakt z konopi o pełnym spektrum działania, albo samo THC.

 

„Nasze najważniejsze ustalenia wskazują, że THC i ekstrakt z konopi znacząco redukują masę ciała i otyłość trzewną u myszy [z otyłością wywołaną dietą], a także wyraźnie poprawiają homeostazę glukozy, szczególnie w przypadku ekstraktu z konopi — ale nie samego THC — poprawiając klirens glukozy” — napisali badacze.

Komórki tłuszczowe w zdrowych organizmach uwalniają cząsteczki sygnałowe, które umożliwiają regulację wydzielania insuliny przez trzustkę, natomiast u osób z otyłością i cukrzycą typu 2 komunikacja w tym zakresie często ulega zaburzeniu.

 

Co godne uwagi, ekstrakt z konopi okazał się znacznie skuteczniejszy w regulacji poziomu glukozy u myszy w porównaniu z THC. I chociaż ekstrakty normalizowały klirens glukozy u myszy otyłych do poziomów obserwowanych u myszy szczupłych, nie można było tego samego powiedzieć o myszach otyłych leczonych izolowanym THC.

Wydaje się to kolejnym dowodem na istnienie „efektu otoczenia” – marihuana okazuje się skuteczniejsza terapeutycznie, gdy jej kannabinoidy działają razem, niż gdy działają osobno.

„THC i ekstrakt z konopi znacząco zmniejszyły masę ciała i otyłość trzewną u myszy [z otyłością wywołaną dietą]”.

„Wzmocnione efekty metaboliczne obserwowane w przypadku ekstraktu z konopi w porównaniu z samym THC w niniejszym badaniu mogą zatem odzwierciedlać kombinatoryczne lub synergistyczne interakcje między wieloma kannabinoidami” – napisali autorzy badania, dodając, że analiza „wkładu poszczególnych fitokannabinoidów będzie ważnym kierunkiem przyszłych badań”.

 

Nicholas DiPatrizio, profesor nauk biomedycznych w Szkole Medycznej Uniwersytetu Kalifornijskiego w Toronto i główny autor badania, powtórzył ten argument. Stwierdził, że dane sugerują, iż „samo THC nie jest odpowiedzialne za korzyści metaboliczne związane z używaniem konopi”.

„Wydaje się, że kluczową rolę odgrywają także inne związki zawarte w roślinie” – powiedział DiPatrizio, dyrektor Centrum Badań nad Kanabinoidami UCR.

Chociaż badań przedklinicznych nie należy traktować jako dowodu na to, że ludzie powinni stosować marihuanę jako suplement wspomagający odchudzanie lub zapobiegający cukrzycy, stwierdził, że wyniki te mogą z czasem posłużyć do opracowania terapii wykorzystujących nieodurzające fitokannabinoidy zawarte w całej roślinie.

„Klinicyści, badacze i decydenci powinni być czujni i zwracać uwagę na tę kwestię” – powiedział . „Potrzebujemy podejścia opartego na dowodach, aby w pełni zrozumieć zarówno ryzyko, jak i potencjalne korzyści płynące ze stosowania konopi i ich składników”.

„Przewlekła ekspozycja na kannabinoidy, szczególnie ekstrakt z konopi, powoduje redukcję masy ciała, poprawę homeostazy glukozy i normalizację funkcji tkanki tłuszczowej w mysim modelu” otyłości wywołanej dietą.

 

Badania — finansowane ze środków grantowych Narodowych Instytutów Zdrowia (NIH) oraz Programu Badawczego Chorób Związanych z Paleniem Tytoniu Uniwersytetu Kalifornijskiego — ostatecznie potwierdzają możliwość istnienia mechanizmu, poprzez który tkanka tłuszczowa komunikuje się z trzustką .

To jeden z najnowszych przykładów badań nad tajemniczą zależnością między marihuaną a masą ciała.

Na przykład badanie opublikowane w zeszłym roku na temat stosowania składników marihuany w celu wspomagania utraty wagi wykazało, że stosowanie połączonego produktu zawierającego kannabinoidy THCV i CBD „wiązało się ze statystycznie istotną utratą wagi”, a także ze szczuplejszą talią, niższym ciśnieniem krwi i obniżonym poziomem cholesterolu.

 

Odrębne badanie z 2024 roku wykazało, że osoby regularnie używające marihuany rzadziej cierpiały na otyłość niż osoby, które jej nie używają. W rzeczywistości analiza wykazała „zależność dawka-odpowiedź między używaniem marihuany, a wskaźnikiem masy ciała, przy czym im niższy wskaźnik BMI, tym wyższe było używanie marihuany”.

Osoby, które w ciągu ostatniego miesiąca używały marihuany, „po uwzględnieniu czynników ryzyka były o 31 procent mniej narażone na otyłość niż osoby nieużywające jej” – czytamy w badaniu, podczas gdy „osoby używające marihuany codziennie są o 32 procent mniej narażone na otyłość niż osoby nieużywające jej”.

Takie same wnioski wyciągnęli badacze prowadzący badania w tej materii w 2018 r, o których pisaliśmy T U T A J

Wtedy badacze także doszli do wniosku, że osoby używające marihuany są zwyczajnie zdrowsze.

Ciekawe jest to, że naukowcy nadal nie do końca wiedzą w jaki sposób konopie indyjskie pozytywnie wpływają na nasz organizm. Dziwi to o tyle, iż od dawna wiadomo jak marihuana działa na nasz organizm poprzez aktywacje układu endokannabinoidowego ECS, którego zadaniem jest  regulowanie naszego organizmu i wielu innych układów (m.in. immunologicznego) i utrzymanie organizmu w stanie homeostazy. Dlatego marihuana stosowana odpowiedzialnie (nie nadużywana, nie używana szkodliwie) będzie przynosiła jedynie pozytywne skutki dla jej użytkownika. 

Reklama

Natomiast w kwestii odchudzania i prawidłowej, zdrowej masy ciała pamiętać należy, że chudnie się zawsze od deficytu kalorycznego i samo używanie marihuany nie będzie skuteczne w przypadku osób już otyłych. To, że marihuana pomaga regulować metabolizm i utrzymywać zdrową masę ciała nie oznacza też, że użytkownik zioła może znacząco przekraczać tygodniowe zapotrzebowanie na kalorie.

Reklama

Panaceum Cannmed uruchamia produkcje medycznej marihuany i organizuje na ten cel kampanię pożyczek społecznościowych. Częstochowska spółka oficjalnie inauguruje realizację kluczowego etapu budowy zaawansowanego kompleksu wytwórczego gdzie wytwarzana będzie medyczna marihuana na polski rynek. Projekt o unikalnej architekturze biznesowej zakłada stworzenie nowoczesnego hubu farmaceutycznego ukierunkowanego na obsługę dynamicznie rosnącego rynku w Polsce i Europie. Aby przyspieszyć finalizację infrastruktury, spółka uruchamia pionierski program pożyczek społecznościowych o łącznej wartości 10 milionów złotych. Oczywiście pożyczki są oprocentowane, a stopa zwrotu jest bardzo zachęcająca bo wynosi ponad 10%. Część uprawowa jest już niemal gotowa i wkrótce przejmie ją państwowy Instytut Badawczy uprawniony do uprawy konopi innych niż włókniste.

Reklama

Panaceum Cannmed uruchamia produkcje medycznej marihuany i organizuje na ten cel kampanię pożyczek społecznościowych

W Częstochowie za sprawą Panaceum Cannmed sp. z o.o. powstaje centrum wytwórcze GMP, które zajmować się będzie produkcją medycznej marihuany – początkowo na polski rynek, a z czasem także na pozostałe rynki europejskie.

Cały projekt podzielony jest na dwie sekcje – uprawową oraz wytwórczą EU GMP.

Panaceum Cannmed uruchamia produkcje medycznej marihuany – uprawa

Pierwszym elementem całego procesu jest uprawa konopi indyjskich przeznaczonych na surowiec farmaceutyczny. W polskich realiach prawnych, do takiej uprawy upoważnione są jedynie państwowe instytuty naukowe podległe ministrowi rolnictwa. 

Panaceum Cannmed taki obiekt przygotował i niemal w znacznym stopniu wyposażył. Pomieszczenia uprawowe są już gotowe, brakuje im jedynie stołów uprawowych i osuszaczy powietrza. Ostatnim elementem, który będzie jeszcze zamontowany na obiekcie, jest system nawadniania roślin. 

Na zaproszenie spółki, mieliśmy okazje odwiedzić ich obiekt i zrobił na nas bardzo pozytywne wrażenie. Gdy zostanie zamontowany system nawadniania będzie to bardzo dobrze wyposażony i zorganizowany projekt.

uruchamia produkcje medycznej marihuany
Wizyta na obiekcie uprawowym, który wkrótce przejmie Państwowy Instytut Badawczy. Teone (weednews) oraz Konrad Palka (prezes Panaceum Cannmed)

Obiekt po ukończeniu zostanie przekazany państwowemu instytutowi uprawnionemu do uprawy konopi innych niż włókniste. Zatem podmiotem, który będzie odpowiedzialny za samą uprawę roślin, będzie zgodnie z prawem upoważniony do tego Instytut Badawczy pod nadzorem ministerstwa rolnictwa. 

Panaceum Cannmed uruchamia produkcje medycznej marihuany – wytwórnia surowca

Fundamentem i głównym motorem marżowości Panaceum Cannmed jest zaawansowana technologicznie Wytwórnia GMP (Good Manufacturing Practice).

Infrastruktura ta uniezależnia spółkę od lokalnych ograniczeń i pozycjonuje ją jako strategicznego partnera logistyczno-wytwórczego na poziomie międzynarodowym. Dzięki certyfikacji GMP, centrum w Częstochowie będzie mogło bezpiecznie importować najwyższej jakości susz w standardzie GACP z całego świata (m.in. z rynków azjatyckich i europejskich), poddawać go specjalistycznej obróbce, pakowaniu i certyfikacji, a następnie dystrybuować gotowy surowiec farmaceutyczny na rynki Unii Europejskiej.

Pamiętać należy, że w świetle przepisów to właśnie wytwórstwo GMP i pakowanie określone są jako wytwarzanie surowca, z wcześniej uprawianych roślin. Uprawa sama w sobie nie jest w tym przypadku określana jako produkcja.

Kompleks obejmuje również wspomnianą nowoczesną halę uprawową. W celu pełnej optymalizacji procesów oraz spełnienia rygorystycznych wymogów prawnych, hala ta zostanie przekazana na rzecz Instytutu Naukowego uprawnionego do uprawy konopi innych niż włókniste, z którym spółka posiada wiążącą umowę o współpracy.

Uprawiany tam surowiec trafi bezpośrednio do wspomnianej wytwórni GMP. Co więcej, Panaceum Cannmed dysponować będzie własnym Laboratorium Kontroli Jakości, komorami stabilności oraz możliwością samodzielnego zwolnienia serii. Pozwoli to na radykalne obniżenie kosztów analityki i drastyczne skrócenie czasu wprowadzania na rynek (Time-to-Market) produktów od nowych, globalnych dostawców.

Panaceum Cannmed wdraża Przełomowy model finansowania: Alternatywa dla oszczędności

W celu sfinansowania końcowych systemów produkcyjnych i laboratoryjnych, Panaceum Cannmed uruchamia unikalny w skali kraju program pożyczek społecznościowych realizowany za pośrednictwem licencjonowanej platformy Finansowo.pl. Spółka zamierza pozyskać kapitał w wysokości 10 milionów złotych, podzielony na 5 sukcesywnych transz po 2 miliony złotych każda. Zapisy do pierwszej transzy zostały właśnie uruchomione prez serwis Finansowo.pl i znajdziesz je T U T A J

Konstrukcja inwestycji została bezpośrednio zamodelowana na mechanizmie trzyletnich detalicznych obligacji skarbowych. Pożyczki są zawierane na okres 36 miesięcy ze stałą, roczną wypłatą odsetek zgodnie z warunkami umowy pożyczki. Kluczową różnicą jest jednak stopa zwrotu – podczas gdy tradycyjne obligacje oferują obecnie oprocentowanie na poziomie około 4,65% w skali roku, inwestorzy Panaceum Cannmed, w zależności od zaangażowanego kapitału, mogą uzyskać oprocentowanie od 11% do 13% w skali roku.

Wielowarstwowy pakiet zabezpieczeń majątkowych i osobistych i nadzór prawny jako zabezpieczenie pożyczek

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom rynku kapitałowego, spółka wdrożyła bezprecedensowy dla projektów pożyczek społecznościowych poziom zabezpieczeń interesów pożyczkodawców:

  1. Zabezpieczenie Hipoteczne: Pożyczki zostaną zabezpieczone hipoteką umowną łączną na pierwszym miejscu (do kwoty stanowiącej co najmniej 150% wartości zobowiązań) ustanowioną na nieruchomościach oraz pozostałym majątku spółki. Wartość rynkowa nieruchomości objętych hipoteką (wg operatów szacunkowych): N1 – 5 870 600 PLN, N2 – 306 000 PLN, łącznie 6 176 600 PLN (LTV 161,8% kwoty pożyczki). Kwota 150% odnosi się do limitu hipoteki umownej wpisanego do KW, nie do wartości rynkowej nieruchomości.
  2. Zastaw Rejestrowy: Bezpieczeństwo kapitału wspiera zastaw rejestrowy na parku maszynowym i zaawansowanych urządzeniach produkcyjnych zlokalizowanych w zakładzie.
  3. Poręczenie Osobiste Prezesa: Dodatkową, solidarną odpowiedzialność za zobowiązania z tytułu pożyczek ponosi osobiście Prezes Zarządu spółki, Konrad Palka, poprzez notarialne poręczenie za dług.

uruchamia produkcje medycznej marihuany

Nad prawidłowością całego procesu czuwa niezależny Administrator Zabezpieczeń, którym została renomowana, wyspecjalizowana warszawska kancelaria prawna Wincenciak Rutkowski Strupiechowska Adwokaci i Radcowie Prawni sp. p.. Kancelaria ta działa bezpośrednio i wyłącznie w interesie pożyczkodawców. Jej kluczowym zadaniem jest restrykcyjny nadzór nad celowym, etapowym wydatkowaniem środków z depozytu i uwalnianiem kolejnych transz dopiero po wykonaniu konkretnych prac techniczno-budowlanych związanych z inwestycją

Nasz projekt w Częstochowie nie jest jedynie lokalną inicjatywą – to przemyślana, zintegrowana pionowo platforma farmaceutyczna, której sercem jest Wytwórnia GMP. Tworzymy infrastrukturę dającą unikalną niezależność analityczną i operacyjną, co w skali Europy zapewnia nam ogromną przewagę kosztową przy wprowadzaniu nowych produktów. Decydując się na model pożyczkowy na platformie Finansowo.pl, chcieliśmy zaoferować inwestorom społecznościowym produkt finansowy o unikalnej relacji zysku do ryzyka. Połączyliśmy dynamiczny, wysokomarżowy trend rynku medycznej marihuany z rygorystycznymi zabezpieczeniami rzeczowymi, osobistymi oraz transparentną kontrolą wydatków przez zewnętrzną kancelarię adwokacką. Budujemy ten biznes na solidnych, twardych fundamentach.

-przekazał nam Konrad Palka, Prezes Zarządu Panaceum Cannmed sp. z o.o.

Reklama

 

W czasach gdzie zbiórki publiczne w sektorze konopnym nie kojarzą się zbyt dobrze, ta wydaje się być światełkiem w tunelu. Przede wszystkim należy podkreślić, że jest to inwestycja pożyczkowa, a nie akcyjna. Inwestor nie staje się akcjonariuszem lecz po określonym terminie otrzymuje konkretny i z góry ustalony zwrot z inwestycji. Wszelkie szczegóły oraz zapisy znajdziesz T U T A J

Reklama

Jak zacząć uprawę roślin w domu? Niewielkie domowe ogrody to rozwiązanie, które w ostatnich latach zyskuje ogromną popularność. Coraz więcej osób decyduje się na własną mini uprawę w mieszkaniu, niezależnie od pory roku. Wynika to nie tylko z wygody, ale także z możliwości pełnej kontroli nad warunkami, w jakich rozwijają się rośliny. Dzięki temu można uzyskać znacznie lepsze efekty niż w przypadku tradycyjnej uprawy sezonowej. Domowa uprawa sprawdza się zarówno w przypadku ziół, roślin ozdobnych, jak i bardziej wymagających gatunków.

Reklama

Jak zacząć uprawę roślin w domu – growbox, oświetlenie LED i wentylacja

W przypadku domowej uprawy roślin, kluczowe jest odpowiednie przygotowanie przestrzeni. Bez tego nawet najlepsze rośliny nie będą miały optymalnych warunków do wzrostu. Właśnie dlatego coraz więcej osób decyduje się na wykorzystanie specjalnych rozwiązań, które ułatwiają pełną kontrolę środowiska. 

Jak zacząć uprawę roślin w domu
wnętrze namiotu uprawowego

Jednym z najważniejszych elementów jest odpowiednio wydzielona przestrzeń. W praktyce najczęściej stosuje się growbox do uprawy w domu, czyli namiot uprawowy, który pozwala odizolować rośliny od warunków panujących w mieszkaniu. Dzięki temu wewnątrz namiotu można utrzymać stabilną temperaturę, wilgotność oraz odpowiedni cykl świetlny – wszystko dopasowane idealnie pod konkretne gatunki roślin.

Growbox ma jeszcze jedną bardzo dużą zaletę – pozwala maksymalnie wykorzystać dostępną przestrzeń. W jego wnętrzu można zamontować oświetlenie, system wentylacji oraz dodatkowe akcesoria, które poprawiają jakość uprawy.

Dla początkujących jest to zdecydowanie najprostsze i najbezpieczniejsze rozwiązanie. Drugim kluczowym elementem jest oświetlenie. Rośliny potrzebują światła do przeprowadzania fotosyntezy, a jego brak jest jednym z najczęstszych powodów niepowodzeń w uprawie domowej. Obecnie standardem stały się lampy LED, które łączą wysoką wydajność z niższym zużyciem energii w stosunku do lamp uprawowych typu HPS lub MH. Dodatkowo emitują mniej ciepła niż starsze rozwiązania, co ułatwia kontrolę temperatury.

Jak zacząć uprawę roślin w domu – światło ma znaczenie

Dobór odpowiedniej lampy nie zawsze jest taki oczywisty, dlatego warto skorzystać z poradników, takich jak jak dobrać oświetlenie LED do roślin. Pozwalają one dopasować moc oświetlenia do powierzchni uprawy oraz rodzaju roślin, co ma bezpośredni wpływ na efekty.

Obecnie na rynku jest sporo firm specjalizujących się w oświetleniu dla roślin, takie jak np. GOAT świetny stosunek ceny do jakosci, lub np. wysokiej klasy LUMATEK.

Wentylacja także jest ważna

Nie można zapominać również o wentylacji, której znaczenie często jest niedoceniane przez osoby początkujące. Tymczasem odpowiednia cyrkulacja powietrza jest niezbędna do utrzymania zdrowego środowiska. Brak wymiany powietrza może prowadzić do problemów z wilgocią, a w konsekwencji do rozwoju pleśni i chorób roślin.

To właśnie wentylacja pełni  funkcję regulacji temperatury. W zamkniętej przestrzeni, szczególnie przy intensywnym oświetleniu, które generuje ciepło nawet w niedużych ilościach –  temperatura może szybko wzrosnąć. Dlatego zastosowanie wentylatorów oraz systemów wyciągowych jest bardzo ważne dla stabilności całego systemu.

Jak zacząć uprawę roślin w domu

Kolejnym elementem, o którym warto wspomnieć, jest podlewanie i nawożenie. Zbyt duża ilość
wody i ogólna nadgorliwość to jeden z najczęstszych błędów początkujących. Rośliny potrzebują równowagi – zarówno nadmiar, jak i niedobór wody może negatywnie wpłynąć na ich rozwój.
Jak zacząć uprawę roślin w domu
Warto również pamiętać o monitorowaniu i kontrolowaniu podstawowych parametrów, takich jak temperatura i wilgotność. Nawet proste urządzenia pomiarowe mogą znacząco pomóc w utrzymaniu odpowiednich warunków i zapobiec wielu problemom.

Reklama

Podsumowując, rozpoczęcie uprawy roślin w domu nie jest trudne, jeśli podejdzie się do tematu w sposób przemyślany. Kluczowe znaczenie mają trzy elementy: odpowiednia przestrzeń (growbox), właściwe oświetlenie LED oraz sprawna wentylacja. To właśnie one stanowią fundament każdej udanej uprawy indoor.

Reklama

CBD jest toksyczne dla płodności – twierdzi Europejska Agencja Chemikaliów (ECHA), która oficjalnie sklasyfikowała CBD jako substancję, która może być toksyczną dla rozrodczości. Klasyfikacja ta jest wynikiem wniosku władz francuskich, jednak badania, które mają to potwierdzać budzą wiele wątpliwości. Przede wszystkim dlatego, że prowadzono je na szczurach oraz przy zastosowaniu niesamowicie dużych dawek CBD. Teraz, jeżeli KE przychyli się wniosków ECHA – CBD może zostać objęte restrykcjami, a branża może się zwinąć. Oto więcej informacji.

Reklama

CBD jest toksyczne dla płodności – twierdzi UE. Przyszłość kannabidiolu w Europie zależy teraz od Komisji Europejskiej

CBD jest toksyczne dla płodności – uznała Europejska Agencja Chemikaliów (ECHA) oficjalnie sklasyfikowała CBD jako substancję mogącą upośledzać płodność. Klasyfikacja ta jest wynikiem wniosku władz francuskich. ECHA twierdzi, iż kannabidiol może upośledzać płodność, szkodzić nienarodzonym dzieciom lub wpływać na karmione piersią niemowlęta.

Decyzja nie jest jeszcze ostateczna, ponieważ Komisja Europejska musi najpierw oficjalnie przyjąć tę klasyfikację,a  proces ten może potrwać kilka miesięcy. Gdy to się stanie, europejska branża konopi stanie przed nowym problemem. 

Wiadomość ta wywołała szok w całej branży, a dwie z jej najważniejszych organizacji branżowych ostrzegają przed poważnymi konsekwencjami dla dalszych etapów rozwoju.

-donoszą europejskie media konopne

Francesco Mirizzi, dyrektor zarządzający Europejskiego Stowarzyszenia Przemysłowych Konopi (EIHA), które reprezentuje wielu europejskich producentów, wytwórców i sprzedawców detalicznych CBD, powiedział, że „Na tym etapie ważne jest, aby wyjaśnić, że proces ten nie został jeszcze zakończony. „

Opinia przyjęta przez Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) Europejskiej Agencji Chemikaliów (ECHA) stanowi naukową ocenę zagrożenia i nie przekłada się automatycznie na zakaz stosowania produktów CBD w UE.

CBD jest toksyczne dla płodności – problem z jakością badań

Badania, na których oparto wnioski, budzą wiele kontrowersji z dwóch powodów. Po pierwsze – badania robione były na potężnych dawkach CBD sięgających 300 mg/kg masy ciała. Oznacza to dawkę blisko 20 gramów czystego CBD w przypadku osoby ważącej ok. 75 kg. To ilość znajdująca się w 20 buteleczkach olejku CBD o stężeniu 10% lub 200 gramach suszu o stężeniu 10% CBD. Dodatkowo taka dawka podawana była przez miesiąc. Druga sprawa to fakt, że jedyne wyniki badań dotyczą szczurów, nie są to wnioski ze stosowania CBD u ludzi.

W dokumencie z wynikami badań czytamy:

„250 mg cbd/kg mc./dobę: 8% niższa końcowa masa ciała u samców (istotne statystycznie, SS).

Płodność i funkcje seksualne. Wszystkie dawki: Związane z dawką zmniejszenie masy męskich narządów rozrodczych. Prostata (-15%), pęcherzyk nasienny (-18%), jądra/najądrza (-4%) przy dawce 250 mg/kg mc./dobę u samców w porównaniu z grupą kontrolną.

Nieznaczny wzrost strat przedimplantacyjnych przy dawkach 75 mg/kg mc./dzień (8,2%), 150 mg/kg mc./dzień (14,1%) i 250 mg/kg mc./dzień (11,1%) w porównaniu z grupą kontrolną (7,2%), ale w ramach historycznych danych kontrolnych. 150 i 250 mg/kg mc./dzień: 5% spadek płodności i wskaźnika płodności w porównaniu z grupą kontrolną (niepowodzenie krycia 1 pary w obu grupach).

100 i 300 mg/kg mc./dobę: Obniżone stężenia T3 i T4 w dniu 4 po urodzeniu

Płodność i funkcje seksualne
Pokolenie F0, Wszystkie dawki: Zależne od dawki zmniejszenie stężenia plemników (-14% przy 300 mg/kg mc./dobę w porównaniu z grupą kontrolną) 
300 mg/kg mc./dobę: Wydłużenie NSS długości cyklu rujowego (+13%) i przerwy przedkoitalnej (+54%) u samic.
Tendencja do spadku względnej masy prostaty (-19%), pęcherzyka nasiennego (-13%) i jajnika/jajowodu (-18%)”

Całościowe wyniki badań znajdziesz T U T A J

Co się stanie gdy KE uzna, że CBD jest toksyczne dla płodności?

Wtedy CBD trafi na listę substancji CMR 1A lub 1B.

Substancje CMR 1A lub 1B to związki o najwyższym poziomie zagrożenia chemicznego, zdefiniowane w unijnym rozporządzeniu CLP. Skrót oznacza substancje Carcinogenic (rakotwórcze), Mutagenic (mutagenne) oraz Reprototoxic (toksyczne dla rozrodczości). Ze względu na wysokie ryzyko, ich stosowanie jest rygorystycznie kontrolowane lub zakazane w wielu branżach (np. w kosmetykach)

W EIHA zamierzamy aktywnie uczestniczyć w kolejnych krokach regulacyjnych. W szczególności zakwestionujemy proponowaną klasyfikację do kategorii 1B i będziemy opowiadać się za jej reklasyfikacją do kategorii 2, która naszym zdaniem lepiej odzwierciedlałaby dostępne dowody naukowe i istniejące niepewności.

-mówią przedstawiciele EIHA.

A skoro nie mówią o całkowitej bezsensowności klasyfikowania CBD jako szkodliwego, w szczególności, że wnioski te poparte są badaniami pozostawiającymi wiele do życzenia – sprawa wydaje się być poważna.

Co dalej?

 

 RAC (komitet ds. oceny ryzyka) przyjął opinię zalecającą zharmonizowaną klasyfikację kannabidiolu, a ECHA przekaże tę opinię Komisji Europejskiej. 

-powiedział rzecznik prasowy ECHA

Komisja następnie uwzględni opinię RAC w ramach swojej procedury decyzyjnej. Chociaż opinie RAC stanowią kluczowy wkład naukowy i są zazwyczaj brane pod uwagę, ich przyjęcie przez Komisję nie jest automatyczne. Komisja zdecyduje, jak postępować

-dodał

Komisja Europejska zazwyczaj zwleka od trzech do dziewięciu miesięcy z publikacją projektu decyzji. Następnie musi ona zostać poddana konsultacjom z państwami członkowskimi, zanim stanie się rozporządzeniem.

Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów Komisji Europejskiej dokonuje odrębnej oceny stosowania CBD w kosmetykach, a branża nadal może przesyłać dane w celu zakwestionowania ostatecznej decyzji.

Reklama

Poinformujemy gdy tylko pojawią się nowe informacje w sprawie.

Reklama

Medyczna marihuana pomaga osobom starszym, seniorzy korzystają z niej coraz chętniej jako alternatywy dla nowoczesnej farmakologii, która niemal zawsze niesie ze sobą negatywne skutki w postaci działań niepożądanych. W przypadku konopi tego problemu nie ma, a skutki uboczne to lepszy sen, poprawa nastroju i apetytu – czyli kwestii niesłychanie istotnych gdy mówimy o zdrowiu seniorów. 

Reklama

Medyczna marihuana pomaga osobom starszym, seniorzy korzystają z niej coraz chętniej – pokazują badania

Naukowcy z University of Utah Health oraz University of Colorado Boulder, przeprowadzili wywiady ze 169 osobami w wieku powyżej 60 lat. Wszyscy uczestnicy badania szukali sposobów na złagodzenie problemów związanych ze starzeniem się, takich jak przewlekły ból, problemy ze snem czy pogarszające się samopoczucie psychiczne.

O ile sam trend został zauważony już dawno, teraz badacze postanowili sprawdzić konkretne powody i przypadki gdzie medyczna marihuana pomaga osobom starszym zmagać się z ich dolegliwościami.

Autorzy badania podkreślają, że seniorzy są obecnie najszybciej rosnącą grupą konsumentów konopi w USA, naukowcy chcieli też lepiej zrozumieć, jakie preparaty seniorzy wybierają najchętniej.

Jednym z najważniejszych wniosków było to, że wielu uczestników badania najzwyczajniej straciło zaufanie do nowoczesnych leków. Seniorzy obawiali się skutków ubocznych, ryzyka uzależnienia oraz długoterminowego wpływu farmaceutyków na organizm. W opinii części badanych marihuana była dla pacjentów się „bezpieczniejszą alternatywą”.

Wielu uczestników badania zgłosiło niechęć do stosowania tradycyjnych terapii farmaceutycznych. Co istotne, obawiali się oni skutków ubocznych oraz długoterminowego ryzyka zdrowotnego lub uzależnienia związanego z lekami farmaceutycznymi i postrzegali marihuanę jako bezpieczniejszą alternatywę.

-napisali autorzy badania

Wielu respondentów przyznało również, że wcześniej próbowali praktycznie wszystkich dostępnych metod leczenia. Korzystali nie tylko z leków przeciwbólowych czy nasennych, ale także z terapii, masaży, akupunktury i innych form wsparcia. Gdy te rozwiązania okazywały się nieskuteczne, decydowali się na marihuanę.

Uczestnicy zgłaszali również, że wyczerpali już wszystkie farmakologiczne i niefarmakologiczne metody leczenia objawów (np. terapię, akupunkturę czy masaż), dlatego w ostateczności chcieli spróbować marihuany. Niektórzy uczestnicy, którzy doświadczali znacznych problemów ze zdrowiem fizycznym i psychicznym, starali się używać marihuany, aby złagodzić nowe lub nasilające się objawy związane z bólem, zaburzeniami snu czy zmianami nastroju.

-poinformowali badacze

Starsi pacjenci raportują, że do spróbowania marihuany skłoniła ich informacja o jej zaletach „z sieci kontaktów osobistych, wykładów medycznych i źródeł medialnych”. Część ankietowanych stwierdziła, że ​​chciała spróbować marihuany „w celach rekreacyjnych, na przykład w celu uzyskania haju lub urozmaicenia spotkań towarzyskich ze znajomymi i aktywności”, podczas gdy inni zgłosili, że używają jej jako alternatywy dla środków odurzających, takich jak alkohol.

-napisano w podsumowaniu raportu

Jeśli chodzi o preferencje produktowe ankietowanych, wyglądały one następująco:

  • 58% starszych dorosłych wybrało produkty spożywcze zawierające połączenie THC i nieodurzającego CBD
  • 29% wybrało produkt z przewagą CBD
  • 14% zdecydowało się na produkt spożywczy z przewagą THC.

Biorąc pod uwagę wszystkie motywacje, osoby starsze najczęściej wybierały produkt zawierający konopie indyjskie, jednak rozkład motywacji różnił się w zależności od produktu, który uczestnicy badania zamierzali kupić

– napisali autorzy w artykule opublikowanym przez AMA.

Medyczna marihuana pomaga osobom starszym, ale pojawiają się też obawy

Co ciekawe, najczęstszą „wadą” marihuany zawierającej zarówno THC i CBD, lub  też produktów z przewagą THC, wymienianą przez uczestników była „obawa przed odurzeniem lub osłabieniem”. W przypadku produktów CBD największym zmartwieniem było postrzeganie ich jako produktów o „ograniczonej skuteczności”.

Badanie wykazało również, że najczęstszą przyczyną, dla której osoby starsze chciały stosować marihuanę, były:

  • problemy ze snem – 57%
  • problemy związane z bólem – 50%
  • problemy ze zdrowiem psychicznym – 25%.

W większości przypadków odkryliśmy, że ci ludzie nie są specjalnie zainteresowani odurzeniem się. Chcą po prostu poczuć się lepiej.

– powiedziała Angela Bryan, główna autorka badania.

Eksperci zwracają też uwagę, że wzrost zainteresowania medyczną marihuaną wśród seniorów jest istotnie związany ze zmianą społecznego nastawienia do konopi. Jeszcze kilkanaście lat temu wielu starszych Amerykanów traktowało marihuanę wyłącznie jako nielegalny narkotyk. Dziś, wraz z legalizacją medycznej i rekreacyjnej marihuany w kolejnych stanach USA, podejście to zaczyna się zmieniać.

Reklama

W miarę jak legalizacja marihuany staje się coraz powszechniejsza, osoby starsze coraz częściej sięgają po nią nie tylko w celach rekreacyjnych, ale także w celu radzenia sobie z objawami związanymi ze starzeniem się, w tym bólem, zaburzeniami snu i problemami ze zdrowiem psychicznym.

-podkreślili badacze

Reklama

 

Medyczna marihuana od Kombinatu Konopnego trafi do polskich aptek. Za jakiś czas do pacjentów trafi produkt od jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek związanych z konopiami. O ile do tej pory były to konopie siewne, o tyle teraz Kombinat zapowiedział wejście w segment surowca farmaceutycznego jakim jest medyczna marihuana. Wiemy jaki konkretnie produkt i z jakim stężeniem spółka chce wprowadzić na rynek oraz skąd ma on pochodzić. Oto więcej informacji.

Reklama

Medyczna marihuana od Kombinatu Konopnego trafi do aptek

Kombinat Konopny to z pewnością spółka wyjątkowa zarządzana przez wyjątkowych ludzi. Rekordowo szybko zakończona emisja akcji, ciągły rozwój, polskie jeansy z polskich konopi, Nagrody w USA, niesamowicie udany debiut na giełdzie New Connect – a to tylko kilka ostatnich sukcesów KK.

Kombinat do tej pory skupiał się wyłącznie na konopiach siewnych, co prawda pojawiały się w ostatnich latach zapytania o wejście w rynek medycznej marihuany, jednak Maciej Kowalski, założyciel i prezes, wolał pozostawać przy konopiach bez THC, czy też z jego śladowymi ilościami. 

Teraz ma to się zmienić, a spółka poinformowała, że medyczna marihuana od Kombinatu Konopnego stanie się wkrótce faktem i będzie ją można nabyć w polskich aptekach. 

Co byście powiedzieli na… „surowiec farmaceutyczny” z Kombinatu?
Taki 10% THC + 10% CBD?
 
Póki co – rozpoznajemy temat. Krajowa produkcja w obecnym porządku prawnym nie jest niestety możliwa, ale zniesmaczeni wyścigiem o najwyższe stężenia w aptekach myślimy o tym, żeby sprowadzić od zaufanego producenta w Grecji surowiec tzw. „zbalansowanej” odmiany o zdecydowanie bogatszym profilu kannabinoidowym od większości tego, co w tej chwili dostępne jest w aptekach.
-czytamy dalej we wpisie Kombinatu.

I chociaż w cytowanym wpisie napisano, że KK rozpoznaje temat, to w krótkiej rozmowie prezes spółki Maciej Kowalski, poinformował nas, że na chwilę obecną jest zdecydowany, aby wprowadzić medyczny susz do aptek. 

Kiedy może to nastąpić? Ze względu na procedury na pewno nie będzie to w tym roku, bardziej w grę wchodzi druga połowa 2027 r. 

Wiadomo natomiast jaki produkt chce wprowadzić Kombinat. Ma to być zbilansowana odmiana o stężeniu 10% THC i 10% CBD, której obecnie na naszym rynku nie ma, a której pacjenci poszukują.

Medyczna marihuana od Kombinatu Konopnego będzie zbilansowana – 10% THC i 10% CBD

Czym zbilansowany susz zawierający 10% THC i 10% CBD różni si od tych dostępnych obecnie, które mają stężenia 18-30% THC i 1% CBD?

Przede wszystkim zbilansowany susz jest zdecydowanie mniej psychotropowy, czyli znacznie mniej odurza. Druga zasadnicza różnica to większe spektrum dolegliwości, na które pomoże – jest ono szersze ze względu na zawartość nie jednego składnika czynnego, a dwóch – THC oraz CBD.

Zakres działania tego konkretnego produktu, z tym konkretnym stężeniem dwóch kannabinoidów będzie miał działanie jakiego nie oferuje żaden obecnie dostępny na rynku produkt.

Wiadomo też, że susz ma pochodzić z uprawy zlokalizowanej w Grecji, z którą Kombinat podjął współpracę. KK samemu nie będzie prowadził upraw konopi indyjskich przeznaczonych na medyczny susz. 

Reklama

Jak się nietrudno domyśleć – większość komentarzy pod tą wiadomością jest pełna entuzjazmu dla pomysłu Kombinatu. Teraz tylko czekać na informacje o dostępności nowego suszu w aptekach.

Reklama

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.