Stonerchef – edukacja czy szkodliwe treści?

Stonerchef czyli małżeństwo psychologów, którzy od kilku lat tworzą treści o tematyce związanej z konopiami, od początku swojej działalności wzbudza skrajne emocje wśród społeczności konopnej i nie tylko. Jedni ich wychwalają inni krytykują i zarzucają szkodliwe działania. Znani są z tego, że nie tolerują odmiennego zdania niż ich własne blokując i zastraszając tych, którzy ośmielą się ich skrytykować. Także o jakiejkolwiek dyskusji ze Stonerchef nie ma mowy, są jedynie dogmaty mówiące, że każdy powinien codziennie palić zioło bo to poprawia jakość życia niczym noszenie okularów czy butów, a żaden człowiek nie potrzebuje psychiatry, no bo wiecie, wystarczy zajarać. 

Reklama

Stonerchef – edukacja czy szkodliwe treści

Zanim przejdziemy do najpoważniejszych zarzutów względem obecnej działalności bohaterów tego tekstu, cofnijmy się pamięcią kilka lat wstecz.

Stonerchef czyli Anita oraz Piotr Kuźniewicz do szerszej świadomości przebili się w roku 2019 za sprawą swojego „konopnego ślubu”… który z konopiami miał niewiele wspólnego.

Już wtedy konopna społeczność szybko się przekonała, że jakikolwiek krytyczny komentarz, nawet najdelikatniejsza krytyka lub sugestia, że jest inaczej niż twierdzą państwo Kuźniewicz, kończyła się obrażaniem i bardzo szybkim banem na ich kanały social media, gdzie się promowali.

A takich komentarzy było niemało. No bo co to za „konopny ślub i wesele”, skoro konopie były na nim mało znaczącym dodatkiem. Było to zwyczajne wesele jakich w naszym kraju odbywa się wiele, tyle, że do zdobiących salę kwiatów… powciskano nieco roślin konopi siewnych.

To, oraz fakt postawienia „baru” z konopiami (susz CBD) wg Stonerchefów wystarczyło, aby całość nazwać „konopnym ślubem i weselem”.

Tak naprawdę była to zwykła manipulacja, która miała pomóc przebić się do szerszego grona odbiorców, prosta akcja marketingowa, która w dodatku oparta jest o nieprawdę. Bo wesele, gdzie spożywa się alkohol, normalne posiłki, a sala jest przyozdobiona kwiatami i wieloma innymi roślinami, pomiędzy  które upchnięto nieco roślin konopi – to nadal zwykłe wesele i ślub, tyle, że z konopnymi akcentami.

Innym wydarzeniem, które promowali jako „pierwsze konopne”, była akcja marketingowa firmy, z którą Stonerchef mieli akurat współpracę – EirHealth.

Stonerchef w swoich materiałach posługiwali się  tym przypadku stwierdzeniami typu „pierwsza konopna kolacja w Europie”. Tyle, że to nie była kolacja konopna tylko kolacja z konopnymi akcentami, w polu konopi i nie pierwsza w Europie ponieważ tego typu wydarzenia odbywały się wielokrotnie w Szwajcarii czy Niemczech i miały znacznie więcej wspólnego z konopiami. O ile organizator wydarzenia pisał o „edukacyjnej kolacji w polu konopi” o tyle Stonerchef informowali o „pierwszej w europie kolacji konopnej”, co jest wprowadzeniem w błąd ale zapewne lepiej się klikało.

A wspominam o tej sytuacji głównie dlatego, iż był to mój pierwszy kontakt z państwem Kuźniewicz. Pierwszy i na jakiś czas ostatni. Dlaczego? Ponieważ okazało się, że Stonerchef mają potężny problem z jakąkolwiek, nawet konstruktywną, krytyką czy zauważeniem, że nieco mijają się z prawdą.

Gdy skomentowałem udostępniane materiały pisząc, że to kolacja z konopnymi motywami i konopną edukacją ale na pewno nie „pierwsza konopna kolacja w Europie” – zostałem zaatakowany personalnie a po chwili zablokowany na ich profilu. I tu dochodzimy do kolejnego zarzutu wobec bohaterów tego tekstu.

Stonerchef – królowie cenzury

O tym, że na profilach Stonerchef nie można napisać ani jednego krytycznego słowa, ani nawet zasugerować, że mogą się mylić, iż może być inaczej niż mówią – wie każdy kto choć raz nawet w konstruktywny sposób wyraził krytykę wobec prezentowanych przez nich treści.

  • Krytyka = blokada użytkownika
  • Niewygodne pytania = blokada użytkownika
  • Odmienne zdanie = blokada użytkownika
  • Napisanie czegokolwiek co nie pasuje Stonerchefom = blokada użytkownika

Czy to problem, że ktoś usuwa pewne komentarze ze swojego własnego kanału pod swoimi własnymi treściami? W wielu przypadkach powiedziałbym, że nie. Jednak w przypadku treści jakie poruszają Stonerchef, które mają być edukacyjne, a które nierzadko zawierają nieprawdziwe informacje, w dodatku na tak wrażliwy temat jakim jest marihuana – kasowanie każdego merytorycznie krytycznego komentarza może mieć negatywne konsekwencje dla odbiorców treści, którzy tematu zbyt dobrze nie znają i zdają się na to co usłyszą od „ekspertów”.

Szkodliwość takiego zachowania jest oczywiście zależna od tematu, którego dotyczy. Niezrozumiała jest też jego motywacja, bo często jest to celowe wprowadzanie w błąd. Jako przykład niech posłuży poruszany przez państwo Kuźniewicz temat tzw. marihuany PGR, czyli kwiatów pochodzących z upraw gdzie dodawano szkodliwe dla ludzi środki mające na celu zwiększenie plonu. 

Z publikowanych przez nich treści wynika, że większość dobrej jakości suszy marihuany dostępnych w aptekach – jest zanieczyszczona i zawiera bardzo szkodliwe substancje. Susze te posiadają większość cech zanieczyszczonego produktu, o których informują Stonerchef.

Tylko, że ich treści o PGR nafaszerowane są nieprawdziwymi i od lat powielanymi mitami, pisaliśmy o tym T U T A J.

To, że podają nieprawdę oraz udowadniający to artykuł był kilkukrotnie wklejany w komentarzach pod ich treściami, a wiadomo jak bardzo pilnują sekcji komentarzy, aby nikt nie napisał czegoś z czym się nie zgadzają, nawet gdy to prawda. Dlatego jestem przekonany, że go przeczytali. A mimo to później wielokrotnie powtarzali swoje kłamstwa o suszu PGR, zapewne dlatego, że jest to dość nośny temat i zawsze wywołuje dyskusje.

Albo dlatego, że jest to jedna z wielu bzdur powtarzanych przez Stonerchefów, która trafiła np. do ich e-booków i nie da się jej edytować, czy tak jest tego oczywiście nie wiemy. 

Przecież gdyby uwierzyłby im ktoś kto jest pacjentem medycznej marihuany, to byłby przekonany, że wszystkie jakościowe susze w aptece (które wyglądają właśnie tak jak Stonerchefy opisują zanieczyszczony susz PGR) zawierają szkodliwe substancje i wybieraliby produkty gorsze jakościowo, które nie wyglądają jak PGR wg. państwa Kuźniewicz. Dlatego powielanie takich bzdur należy uznać za działalność szkodliwą.

Podobna sytuacja była w przypadku ich treści, że używanie fajki wodnej / bonga – filtruje dym z palonych konopi. To także jest nieprawda powtarzana przez Stonerchefów, którą już im wyjaśnialiśmy T U T A J, w artykule mówiącym, że wodna nic nie filtruje, a jedynie schładza dym. 

Stonerchef – niezdrowa gloryfikacja marihuany

Jednak to wszystko o czym wspomniałem do tej pory blednie przy najpoważniejszym zarzucie jaki pojawia się wobec Państwa Kuźniewicz – niezdrowej gloryfikacji marihuany.

Według Stonerchefów, codzienne palenie zioła niesie za sobą jedynie pozytywne skutki!

Po internecie krąży ostatnio fajny wywiad z Sethem Rogenem, w którym on tłumaczy swoją filozofię korzystania z zioła codziennie, porównując to do.. noszenia butów i okularów. Czy mógłby nie chodzić codziennie w butach? Mógłby. Czy mógłby nie nosić okularów? Mógłby. Czy jego jakość życia uległaby poprawie? No, to jest dyskusyjne, gdyż są to narzędzia służące A) Zwiększeniu wygody życia; B) korekcji jakichś deficytów, co ma w konsekwencji uwaga – poprawić jakość życia.

-czytamy na profilu pary

I zdecydowanie jest to treść szkodliwa.

stonerchef

Marihuana to używka, która co prawda nie uzależnia w klasycznym tego słowa znaczeniu. Jednak chociaż nie uzależnia fizycznie, to jej niewłaściwe używanie może mieć fatalne konsekwencje dla życia użytkownika. A dla zdecydowanej większości użytkowników codzienne używanie marihuany od rana przez cały dzień – będzie miało negatywne konsekwencje. I tak – zdarzają się osoby używające marihuany od rana do nocy, a przy tym w miarę normalnie funkcjonujące, jednak jest to bardzo niski odsetek. 

Dla większości ludzi używanie marihuany od rana do wieczora negatywnie wpłynie na ich produktywność i aktywność.

Większość osób używających marihuanę od rana do wieczora robi to w sposób szkodliwy, a jednocześnie całkowicie to wypiera.

Tego typu treści są przed wszystkim bardzo groźne właśnie dla osób, które używają konopi właśnie w sposób szkodliwy lub dopiero zaczynają to robić będąc zafascynowanym marihuaną. W końcu państwo Kuźniewicz, którzy są ekspertami i propagują jaranie od rana do nocy, nadając temu jakąś wartość oraz mówiąc, że to poprawia jakość życia!

Innym razem oburzają się, że ktoś krytykuje codzienne palenie marihuany porównując ją do… kawy. Według Stonerchefów, ktoś kto codziennie używa kawy nie ma prawa krytykować codziennego używania zioła. To nawet ciężko skomentować.

Takie treści są oczywiście bardzo szkodliwe, szczególnie, że Stonerchef kreują się na ekspertów, którzy na wszystko o czym mówią mają potwierdzające to wyniki badań (czasami zmanipulowane o czym za chwilę), a w komentarzach kasowane jest każde słowo krytyki  wobec ich treści.

Co ciekawe, jest to przecież para psychologów, a mimo to tworzą treści, które mogą poważnie zaszkodzić odbiorcom, którzy w nie uwierzą. 

Jako psychologowie powinni wiedzieć też, jak wygląda schemat uzależnienia czy szkodliwego używania. Wiedzą, że osoby używające szkodliwie wypierają fakt, że są uzależnione psychicznie –  twierdzą często, że po prostu lubią jarać bez przerwy i potrafią rzucić w każdej chwili. Ale nie chcą. Tak naprawdę rzucają dopiero gdy zorientują się, że nadużywanie zioła jednak ma swoje negatywne konsekwencje – zniszczone relacje, odstawienie na bok zainteresowań, gorsze wyniki w pracy / na studiach / w szkole, a przy cięższym używaniu apatia i brak motywacji do czegokolwiek nie związanego z paleniem marihuany.

Ale jak to, przecież nawet na WeedNews znajdziemy artykuły obalające tezę, jakoby palenie marihuany prowadziło do syndromu amotywacyjnego. Tak, obniżenie motywacji i inne negatywne skutki palenia zioła nie są zagrożeniem – o ile używasz go świadomie i odpowiedzialnie, a nie jarasz od rana do nocy twierdząc, że to konopny biohacking, bo tak ci powiedzieli konopni patoinfluencerzy.

Jak już wspominałem, osoby nadużywające marihuany zawsze dążą do usprawiedliwiania swojego nałogu, a treści Stonerchef im w tym niesamowicie pomagają i utrzymują ich w przekonaniu, że palenie zioła od rana do nocy pomoże odnieść im sukces, przecież marihuana jest jak buty czy okulary – jedynie poprawia jakość i komfort życia. Kawa? Przecież to nałóg! Lepiej już zajaraj! 

I obowiązkowo zamów nasz e-book.

O tym, że tacy użytkownicy oszukiwali samych siebie orientują się często po kilku latach, widząc, że to nie był jednak żaden konopny biohacking tylko rozwalanie sobie życia dzień po dniu. Ale to już Stonerchefów nie interesuje, ważne, że kupił e-booka.

Stonerchefom zdarza się też manipulowanie wynikami badań.  

Ostatnio wyłapał to m.in. Przemysław Zawadzki, konopny działacz i aktywista.

Akurat w tym konkretnym przypadku Stonerchefy opublikowały na swoim koncie na platformie X posta z danymi na temat tego, ile procent użytkowników marihuany się od niej uzależnia (stosuje szkodliwie). Treść posta brzmiała następująco:

NAJWIĘKSZY PROBLEM Z ZIOŁEM I JEGO UŻYTKOWNIKAMI

Przez to, że konopie były w tak kreskówkowy sposób demonizowane prze tyle lat, część ludzi uwierzyła, że zioło nie ma skutków ubocznych.

Dlatego wyprostujmy kilka faktów:

  1. Od zioła da się uzależnić

Ale 95% użytkowników (w tym 98% dorosłych) nigdy nie spełni klinicznych kryteriów diagnozy uzależnienia. Dla większości regularnych użytkowników jest to nawyk lub forma terapii.

Tylko, że to zwykłe kłamstwo i manipulacja danymi. 

Jest to manipulacja ponieważ w wynikach badań, na które się powołują napisano, że owszem, uzależnia się 1,5 do 3% ale nie użytkowników lecz całej populacji ogółem. 

W publikacji tej, znajdziemy informacje, że uzależnia się (używa szkodliwie) 9% wszystkich użytkowników, 17% osób, które rozpoczęły korzystanie z marihuany w młodości i 33 do 50% użytkowników codziennych!

stonerchef publikacja

Skala przekłamania i szkodliwości w tym przypadku jest potężna, biorąc pod uwagę zasięgi pary psychologów, którzy codzienne palenie zioła nazywają biohackingiem. 

Z czego wynika fakt publikowania przez tę parę takich treści tego nie wiem, mogę się jedynie domyślać. Czy chodzi o to, aby sprzedać jak najwięcej swoich e-booków? Po części na pewno ponieważ na tym zarabiają i z tego żyją, oni przecież nie tworzą tych treści w celach edukacyjnych, pro publico bono, jest to po prostu forma promocji ich samych i ich produktów. 

A może chodzi o to, że Piotr Kuźniewicz nie potrafi normalnie korzystać z żadnej substancji odurzającej? Bo jeszcze zanim przerzucił się na konopie był alkohol i alkoholowe treści typu „Nie lubię trzeźwieć będąc przytomnym” etc. 

stonerchef alkohol

stonerchef alkohol

Tego nie wiemy.

Stonerchef o psychiatrii

Kolejnym poważnym zarzutem są treści dotyczące psychiatrii oraz np. ADHD, które są także szkodliwe.

No bo jak można inaczej określić poniższe stwierdzenie, że w dzisiejszych czasach nikt nie potrzebuje psychiatry?

stonerchef
Stonerchef o psychiatrii

To jest już wyższy level szkodliwych treści.

Chociaż osobiście też mam mieszane uczucia co do psychiatrii to widziałem w życiu bardzo wiele różnych sytuacji oraz ludzkich życiowych kryzysów i wiem, że to właśnie psychiatra, leki i terapia pomogły niektórym ludziom wyjść z naprawdę bardzo ciężkiego stanu psychicznego. Teraz cieszą się życiem właśnie dzięki psychiatrii.

Napisanie czegoś takiego przez ludzi kreujących się na ekspertów, będących psychologami – może mieć fatalne konsekwencje.

Czasami mam wrażenie graniczące z pewnością, że państwu Kuźniewicz obce jest pojęcie empatii.  Stonerchefy wychodzą chyba z założenia, że skoro im nie potrzeba psychiatry – to nie potrzeba go nikomu. Skoro oni są zadowoleni z życia to inni tez powinni, a depresja to wymysł koncernów. A no i ADHD, które jak twierdzą, jest powodowane brakiem bliskości z rodzicami i w żadnym przypadku nie powinno się leczyć ADHD farmakologią. Japierdole.

Nie wiem jak inaczej wyjaśnić tak bardzo nieodpowiedzialne i szkodliwe treści o psychiatrii, która ma swoje wady i to sporo, ale która z drugiej strony uratowała życie wielu osobom. Różnego rodzaju poważne zaburzenia wymagające psychiatrii nie są Stonerom znane więc chyba uważają, ze nie istnieją. 

Stonerchef w świecie biznesu

Państwo Kuźniewicz oczywiście całą swoją działalność monetyzują m.in. sprzedając swoje e-booki, które rzekomo mają pomóc wykorzystać cały potencjał ukryty w konopiach. Czy tak jest? Czy e-booki zawierają jakąś tajemna wiedzę? Tego nie wiem bo ich zwyczajnie nie czytałem.

Natomiast zakładam, że ogólny przekaz w nich zawarty jest bardziej rozbudowaną wersją tego, co serwują nam na swoich social mediach.

Chciałbym natomiast na chwile zatrzymać się przy ich ostatnim produkcie czy tez produktach z serii „Zioła do zioła”, wokół których pojawiło się sporo kontrowersji. A przy okazji Stonerchefy udowodnili, że są bezczelnymi kłamcami i raczej nie należy im wierzyć.

Czym są „Zioła do zioła”? To mieszanki ziołowe, które mają zastąpić tytoń. Chociaż państwo Kuźniewicz twierdzą, że są to produkty… nie do palenia. Co jest oczywistym kłamstwem. Jest to też przestępstwo skarbowe ponieważ swoje produkty, które są przeznaczone do palenia, sprzedają bez akcyzy twierdząc, że to nie jest produkt do palenia. Tylko, że reklamują je jako zamiennik tytoniu. Za którego używanie twoje płuca ci podziękują.

stonerchef zioła do zioła
Przekonaj się na własne płuca!

Czyli co, użytkownik na nacierać tym płuca żeby podziękowały? A jak zatem poczuć smak, zjeść? No ale wtedy płuca nie podziękują. Wiadomo, że jest to produkt do palenia / waporyzacji, zresztą jest też reklamowany jako zamiennik tytoniu, a także publikują „opinie zadowolonego klienta” gdzie wprost jest napisane, że ktoś zamiast tytoniu używa ich produktu oraz, że waporyzuje go z waporyzatora Volcano:

stonerchef zioła do zioła

Oczywiście, aby „ominąć prawo” nigdzie tego nie napisali wprost. Natomiast pojawiają się informacje, iż jest to zamiennik dla tytoniu – czyli jednak do palenia. Są też hasła reklamowe takie jak „Twoje płuca ci podziękują”, ale wiecie, to jest produkt nie do palenia. Pewnie chodzi o nacieranie nim płuc.

stonerchef opinie

Gdy poruszyłem temat na ich kanale FB, po bzdurnej odpowiedzi z ich strony zostałem oczywiście zablokowany:

stonerchef

Druga kwestia związana własnie z ich serią „Zioła do zioła” jest produkt będący mieszanką ziołową, która zawierać miała w swoim składzie kwiaty Błękitnego Lotosu.

W największym skrócie chodzi o to, że są dwa rodzaje Niebieskiego Lotosu – jeden kojarzony z Azją(Nymphaea Nouchali), a drugi z Egiptem (Nymphaea Caerulea).

Pochodzący i kojarzony z Egiptem Lotos Niebieski Nymphaea Caerulea jest w Polsce nielegalny i przypisuje mu się właściwości odurzające. 

W sieci pojawiły się informacje i komentarze, że w skład mieszanki ziołowej wchodzi właśnie ten zabroniony Lotos. 

Jednak Stonerchef zaprzeczyli tym doniesieniom informując, że w ich mieszankach znaleźć można jedynie legalny Lotos z Azji.

Tylko jest mały problem – para psychologów wielokrotnie informowała na swoich social mediach, że chodzi o święty kwiat Nilu wykorzystywany przez faraonów. A w taki sposób można opisać jedynie Nymphaea Caerulea, czyli Egipski lotos nielegalny m.in. w Polsce.

stonerchef booster lotos

Stonerchef oczywiście wszystkiemu zaprzeczają, jednak nieco się w swoich tłumaczeniach pogubili. Efektem pogubienia się w tłumaczeniach jest sytuacja, gdzie nie ważne, która wersja jest prawdziwa – klienci zostali wprowadzeni w błąd. Bo jeżeli w Boosterze jest niebieski lotos, który jest świętym kwiatem Nilu – sprzedawali produkt, który w Polsce jest nielegalny. Jeżeli natomiast w mieszance znajduje się lotos pochodzący z Azji, to opisanie go jako świętego kwiatu Nilu – było wprowadzaniem klientów w błąd. No bo gdzie Nil, a gdzie Azja.

stonerchef booster

Co do punktu pierwszego – samo sprzedawanie tych mieszanek jest robione w sposób łamiący prawo ze względu na brak akcyzy. 

Z czasem zmieniały się też opisy mieszanki, co wypunktował konopny aktywista Przemysław Zawadzki:

stonerchef mieszanka booster

Kolejnym zarzutem wobec Stonerchefów jest bardzo słabe podejście do swojego biznesu i klientów, którzy nie otrzymali zamówienia, komentarzy na ten temat jest w sieci bardzo dużo, oto zaledwie kilka z nich:

stonerchef opinie

stonerchef opinia

Inny użytkownik pisze:

stonerchef opinie

Jeszcze kto inny stwierdza, że w ogóle nie otrzymał zamówienia i twierdzi, iż został oscamowany:

stonerchef opinie

Takich opinii jest sporo.

Podsumowując

To, że ktoś średnio prowadzi swój biznes nie jest czymś nowym, a dla nas jest to tak naprawdę sprawa bardziej drugorzędna. Z drugiej strony ich komunikacja pokazuje, że raczej nie są to ludzie wiarygodni.

Największym problemem jest wspomniana niezdrowa gloryfikacja marihuany, pisanie, iż nikt w dzisiejszych czasach nie potrzebuje psychiatry oraz kasowanie komentarzy i blokowanie użytkowników, którzy podejmują próbę wyjaśnienia parze psychologów, iż nie mają w danej kwestii racji. 

Cała działalność Stonerchef bardzo przypomina działalność np. fit / treningo / żywieniowych „ekspertów”, których w ostatnich latach jest wysyp, a którzy publikują szkodliwe treści. Cechą wspólną tych wszystkich pato-doradców jest fakt, →ż każdy z nich swoją działalność monetyzuje poprzez publikowanie e-booków ze swoimi „mądrościami” czy też innych produktów związanych z danym tematem.

Natomiast w zeszłym roku na platformie X Stonerchefy żalili się, że usunięto im wszystkie kanały na social mediach i teraz będą publikować właśnie na X. Skomentowałem ich wpis słowami, że to żadna strata gdyż są szkodnikami, na co się bardzo oburzyli i żądali uzasadnienia moich słów. Oczywiście żadnego wyjaśnienia wtedy nie otrzymali ponieważ szkoda mi czasu na tworzenie obszernego komentarza, który natychmiast zostanie usunięty a ja zablokowany – szkoda czasu. Dlatego powstał ten artykuł.

Co ciekawe, wspomnianego komentarza nie skasowali. Zamiast tego otrzymałem pismo od ich prawnika, w którym żądają przeprosin za nazwanie ich „szkodnikami”. Przeprosiny miały by zostać zamieszczone i przypięte na samej górze naszych mediów społecznościowych na okres sześciu miesięcy oraz, tu uwaga, mieć wyłączoną możliwość dodawania komentarzy. 

Dobre sobie.

Takie samo pismo otrzymał od ich prawnika także Przemysław Zawadzki, konopny działacz i aktywista, który regularnie punktuje szkodliwe lub nieprawdziwe treści Stonerchefów, którego poprosiliśmy o komentarz do sprawy:

Reklama

Ja również otrzymałem pismo od ich prawnika, w którym domagają się publicznych przeprosin. Oczywiście nie przeproszę – i to nie tylko dlatego, że wyraziłem jedynie swoją opinię na temat ich działalności publicznej, ale przede wszystkim dlatego, że chętnie zobaczyłbym, jak sędzia potwierdza w wyroku, że: – idealizują publicznie „zioło”, jarając codziennie od dekady, zaczynając poranki od jointa i twierdząc, że nie robią tego ani w celach rekreacyjnych, ani medycznych, lecz… profilaktycznie, co nazywają „ziołowym biohackingiem” i jeszcze uczą tego innych w ramach płatnych konsultacji.

Ich mieszanka zawiera niebieski lotos rosnący nad Nilem, który jest w Polsce zakazany lub jest to zabieg marketingowy, a mieszanka wcale nie zawiera tego surowca.

Publiczne twierdzenia w stylu: „żaden człowiek nie potrzebuje psychiatry” jest nieprawdziwe, wątpliwe moralnie i społecznie szkodliwe. A to tylko część tego, co kryje się pod tym „kocykiem”, który wcale nie jest milutki i konopny, lecz szorstki i uszyty z masowych banów oraz pism od prawników. Dobrze, aby firmy nawiązujące z nimi współpracę miały świadomość, że nie jest to tak czysta przestrzeń, jak może się wydawać, bo kurz jest po prostu regularnie zamiatany pod dywany, łóżka i szafy.

-mówi Przemysław Zawadzki

Reklama

Ostatnio popularne

11 komentarzy do “Stonerchef – edukacja czy szkodliwe treści?”

    1. Paweł "Teone" Leśniański

      Już tłumaczę – Wystrój: konopie jako dominujący element wystroju, a nie gdzieś powpychane rośliny. Menu: przynajmniej część potraw z konopi. Na pewno potrawy infuzowane THC. Zero alkoholu, a zamiast niego barek z ziołem, koncentratami, olejami i haszyszem. Kręgi wokół bongosóœ etc byłem kiedyś na takim weselu i było zajebiście.

  1. Tomek (IndicaSativa)

    Już lata temu przeczytałem w jakimś internetowym komentarzu, że oni wyżej sraj, niż dupę mają, co moim zdaniem idealnie streszcza ich „content”. Jak widzę, nic się nie zmieniło.

  2. Cóż jak widać psychologowie też mogą być uprawiającymi przemoc emocjonalną takich narcyzów. Nie zawracajcie sobie nimi głowy, ostrzegajcie, ale nie wchodźcie w polemikę.

  3. Stonerchef gloryfikują ale niestety duża część polskich konopnych influencerów przesadnie patologizuje – rozumiem “że Polska”, że ostrożność, że w miare nowy temat jak na to społeczeństwo, ale serio – nie musze mieć w prawie każdym miejscu mówione o “psychozach” i ciężkim uzależnieniu – rzeczach które wiekszość użytkowników nie doświadcza; albo zuzyciu – który każdy dorosły uczy sie regulowac. Nie mówie że nikt tego nie ma, ale kurde, to jest dosłownie na każdym kroku. Dziwnie wygląda dla kogoś kto sobie pyka 0,2 z umiarem od 10ciu lat. Troche tak patologizująco jednak.
    Co do stonerchef, jakkolwiek punkty trafne i krytyka sie klei, bardziej zastanawia, co z tego dobrego wynika? Bedziecie sie teraz kłócić wewnatrz społeczności konopnej? Nie dogadujecie sie – można żyć obok. Troche zbyt ten tekst stara sie komuś krzywde robić.

    1. Paweł "Teone" Leśniański

      A kto z konopnych influencerów przesadnie patologizuje marihuanę? nie zauważyłem niczego takiego. Nie, tu nie chodzi o żadne kłótnie tylko o pokazanie, że to co robią jest dość szkodliwe, a oni usuwając komentarze i blokując uzytkowników zwracających im uwagę tworzą wrażenie, że wszystko co mówią to prawda bo jak by tak nie było to by w komentarzu ktoś to napisał, rozumiesz już? To są sprzedawcy, a ich treści mają służyć jedynie zwiększeniu sprzedaży

  4. Zamówiłem ich mieszankę i myślałem, że otrzymam ja po kilku dniach, okazało się, że oni zbierali zamówienia żeby wyprodukować towar nazywając to preorderem, zrezygnowałem jeszcze tego samego dnia, pisząc wiadomość email, nie otrzymałem odpowiedzi przez 2 tygodnie, ani zwrotu środków.
    14 dnia napisałem ponownie już dłuższego maila z prośbą o zwrot i odpowiedzieli, że oni przecież zrobili zwrot od razu i dali nawet numery zwrotu u operatora płatności mowiac ze oni maja 14 dni i operator to moze przeciagnac jeszcze dluzej i to nie ich wina, więc wziąłem ten nr zadzwoniłem do operatora i kobitka mi powiedziała że zwrot zlecony 5 minut temu xD napisałem że się czuje oszukany i mi przykro mi bo wcześniej im nawet gratulowałem i kibicowałem to mi odpisali że mogę ich nawet zgłosić i czekają na zgłoszenie do UOKiK xD No i oczywiście blok poszedł.
    Znalazłem jakaś grupę na fb gdzie się kłócili o coś z ludźmi i opisalem w kom całą sytuacje to wywalili cały post

  5. konto zablokowane

    Blokują nawet za udostępnienie artykułu, więc prawda chyba jednak boli. No i sami potwierdzają, że tak właśnie jest. 🥲

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

Wideo z tej nietypowej celebracji w mgnieniu oka obiegło sieć i stało się absolutnym hitem między innymi na X. Nagranie udostępniają największe światowe profile zajmujące się sportami walki, a także największe portale konopne. Natomiast internauci z całego świata zachodzą w głowę, jak zawodnik przemycił do klatki skręta, którego natychmiast po zwycięstwie wyciągnął i odpalił. MMA to jeden z tych sportów, gdzie ponad połowa zawodników deklaruje używanie marihuany czy to medycznie czy rekreacyjnie.

Reklama

MMA: Polak wygrał walkę, po czym wyciągnął jointa i go odpalił, tak Bartłomiej Skowyra celebrował zwycięstwo

W trakcie samej walki Skowyra od początku szukał swoich szans i w drugiej rundzie sprowadził starcie do parteru. Tam zajął dominującą pozycję i zasypał swojego przeciwnika, Pablo Mourę, serią potężnych łokci. Sędzia nie miał innego wyjścia i musiał przerwać ten pojedynkowy dramat, ratując Brazylijczyka przed ciężkim nokautem.

Jednak największą sensację wzbudziło nie samo zwycięstwo Polaka, lecz to co zrobił w ramach jego celebracji.

Skowyra wyciągnął ze spodenek jointa i zapalniczkę, którą go odpalił siedząc na siatce oktagonu.

 

Marihuana, a sport

Konopie indyjskie wśród sportowców są niesamowicie popularne, co może wielu zdziwić ponieważ powszechnie uważa się, iż marihuana rozleniwia. Jednak to jest opinia bardzo przekłamana, a marihuana nie rozleniwia ani nie powoduje problemów z motywacją czy dyscypliną, o ile nie jest nadużywana.

Badania naukowców z Cambrige to potwierdzają, przeczytasz o nich T U T A J.

Do używania marihuany przyznawał się najszybszy człowiek w wodzie – Michael Phelps, a także najszybszy człowiek na ziemi – Usain Bolt.

Marihuana jest stosowana i dozwolona przez takie ligi jak NBA (przeczytasz o tym T U T A J), WNBA (przeczytasz T U T A J) czyli najlepsze ligi koszykówki męskiej i damskiej, czy NHL – najlepszej na świecie ligi hokeja (przeczytasz o tym T U T A J).

Gdy rozmawiam z ludźmi na siłowniach w całym kraju, okazuje się, że ogromna liczba osób trenujących sporty siłowe także korzysta z marihuany.

Z czego to wynika? Przede wszystkim ludzie związani ze sportem i prowadzący zdrowy tryb życia nie używają alkoholu, co jest logiczne.

Jednak każdy docenia działanie marihuany ponieważ po pierwsze wspomaga ona lepszy sen i lepszą regeneracje, a sen jest w sporcie i zdrowym trybie życia elementem kluczowym.  

Reklama

A przy okazji pomaga się pozbyć stresu, wycisza i w przyjemny sposób relaksuje. Wszystko to wynika z jej wpływu na układ ECS, o którym przeczytasz T U T A J

Reklama

Tajlandia ma coraz większe problemy z przemytem zioła  do innych krajów na potężną skalę, pisaliśmy o tym już w marcu zeszłego roku. Problem wynika z tego, że tajski rynek legalnego zioła jest bardzo mały, a produkcje bardzo duża – doprowadziło to do fali przemytu w skali niespotykanej dotychczas nigdzie na świecie. A skala zjawiska ciągle rośnie. Dlatego obecny premier Tajlandii, Anutin Charnvirakul, jeden z głównych architektów dekryminalizacji konopi, po raz pierwszy otwarcie przyznał, że rząd może ponownie uznać marihuanę za narkotyk i nawet całkowicie zamknąć legalnie działający sektor. W całej historii pojawia się także wątek… Polski. Oto więcej informacji.

Reklama

Tajlandia ma coraz większe problemy z przemytem zioła, inne kraje naciskają na zmiany przepisów

Odkąd w Tajlandii zalegalizowano marihuanę tamtejszy rynek zmaga się z dwoma dużymi problemami. Pierwszy z nich to bardzo mała sprzedaż legalnej marihuany na rynku wewnętrznym. Wynika to z tego, że Tajowie w specjalnych sklepach konopnych zakupów nie robią gdyż ceny są dla nich zbyt wysokie, w szczególności, że każdy może sobie sam posadzić rośliny i uzyskać susz. Turyści natomiast przyjeżdżają tam w innych celach i jedynie niewielki odsetek korzysta z tajskiego zioła. Drugi problem, wynikający z tego pierwszego, to przesycenie rynku i zdecydowana nadprodukcja towaru.

W konsekwencji najwięcej do tej pory stracili producenci, którzy zainwestowali spore pieniądze w infrastrukturę i teraz mają problem, gdyż nie mają gdzie upłynnić wytworzonej marihuany, a jeżeli już dostaną ofertę kupna to za bardzo niskie stawki.

Więcej o tej sytuacji, przyczynach, skutkach oraz problemach legalnych producentów, którzy stają się przez te problemy przemytnikami – przeczytasz T U T A J

Teraz, Premier Anutin Charnvirakul, jeden z głównych architektów tajskiej legalizacji marihuany, po raz pierwszy otwarcie przyznał, że jego rząd może ponownie uznać marihuanę za narkotyk i nawet całkowicie zamknąć legalnie działający sektor.

Powodem są ogromne przemyty konopi przechwytywane poza granicami kraju oraz rosnąca z tego powodu presja ze strony zagranicznych władz.

Przypadków, w których turysta skuszony szybkim zarobkiem pakuje w Bangkoku do walizki ponad 20 kg marihuany i leci do Europy – wciąż przybywa.

Kobieta spakowała 40 kg marihuany i poleciała do Warszawy, albo buddyjscy mnisi, przy których ujawniono ponad 110 kg marihuany przemyconej z Tajlandii do Sri Lanki.

Ostatnim, bardzo głośnym zatrzymaniem kontrabandy z Tajlandii do Europy było przejęcie 1,2 tony konopi, które z Tajlandii drogą morską i przez port w Hamburgu – miały trafić do Polski.

Marihuana była ukryta w kontenerach oficjalnie zgłoszonych jako transport materiałów budowlanych. Według śledczych za procederem stała niemiecko-polska grupa przestępcza, która mogła regularnie sprowadzać duże ilości konopi z Tajlandii do Europy. Władze Tajlandii wymieniają ten przykład jako jeden z powodów możliwej całkowitej likwidacji legalnego rynku konopi w Tajlandii. Chodzi przede wszystkim o skalę procederu.

Jeszcze większą partię zioła przechwycono w Indonezji.

Policja we Wschodniej Jawie zabezpieczyła około 3,37 tony suszu, który według śledczych pochodził z Tajlandii. Marihuana miała zostać wykorzystana do produkcji produktów przeznaczonych na rynek w Dżakarcie i na Bali.

W związku ze sprawą zatrzymano 12 osób, w tym obywateli Tajlandii.

 

To tylko kilka z sytuacji, które dzieją się już każdego dnia, a ich skala rośnie w bardzo szybkim tempie.

Teraz, premier Anutin Charnvirakul, który był głównym architektem legalizacji marihuany przyznał, że kolejne przypadki przemytu konopi z Tajlandii zmuszają rząd do ponownej oceny obecnych przepisów.

Wynika to w sporej mierze z nacisków władz innych krajów, do których trafia kontrabanda z Tajlandii.

Pojawiają się pomysły, aby marihuana ponownie została nielegalnym narkotykiem.

Ponowne uznanie marihuany za narkotyk oznaczałoby ogromną zmianę dla tajskiej policji

Po liberalizacji przepisów w 2022 roku funkcjonariusze stracili część wcześniejszych narzędzi pozwalających na zatrzymywanie podejrzanych, zabezpieczanie transportów i prowadzenie spraw na podstawie prawa antynarkotykowego.

Powrót konopi na listę substancji kontrolowanych ponownie umożliwiłby stosowanie znacznie surowszych przepisów. Osoby skazane za handel lub przemyt mogłyby również ponownie mierzyć się z poważnymi karami więzienia.

Zwolennicy zaostrzenia prawa przekonują, że obecne przepisy nie pozwalają skutecznie walczyć z dobrze zorganizowanymi międzynarodowymi grupami przestępczymi.

Informacje, które pojawiały się w ostatnich latach jakoby Tajlandia obecnie dopuszcza jedynie marihuanę do celów medycznych to fake newsy wynikające głównie z nieznajomości specyfiki tego pięknego kraju, więcej pisaliśmy o tym T U T A J.

Tajlandia ma coraz większe problemy z przemytem marihuany – co dalej?

O ile wcześniejsze informacje o końcu legalnej marihuany rekreacyjne w Tajlandii były nieprawdziwe, o tyle teraz faktycznie mogą zajść pewne zmiany, a tak naprawdę, aby służbom przywrócić potrzebne uprawnienia – trzeba ponownie wpisać marihuanę na listę nielegalnych narkotyków.

Jednak pamiętać też należy, że jest to kraj pozorów, które zrozumieć można tylko wtedy gdy się w Tajlandii trochę pomieszka, dlatego bardzo ciężko przewidzieć co faktycznie postanowią władze i jak będzie to implementowane. 

Reklama

Poinformujemy gdy tylko pojawią się nowe informacje w tej sprawie.

Reklama

Ryki: Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Miejskiej Policji w Lublinie przeprowadzili operację, w wyniku której zlikwidowano sporych rozmiarów uprawę konopi innych niż włókniste. Funkcjonariusze zabezpieczyli w blisko 1300 krzaków oraz 4 kilogramy gotowego suszu konopi. Zatrzymany do sprawy 38-latek twierdził, że to legalne konopie przeznaczone na olejki, niestety dla niego, testy wykazały co innego. Oto więcej informacji.

Reklama

38-latek posadził 1300 krzaków konopi indyjskich, które zgłosił jako konopie włókniste. Niestety misterny plan się nie powiódł

Cała akcja była efektem wspólnych działań lubelskich kryminalnych oraz Prokuratury Rejonowej w Puławach. W działaniach oraz w przeszukaniu wytypowanego miejsca policjantów z wydziału narkotykowego wspierali funkcjonariusze zajmujący się przestępczością gospodarczą oraz jednostka z Ryk, na których terenie znajdowała się posesja z uprawą.

Na miejscu oprócz sprzętu do uprawy, takiego jak namioty, oświetlenie czy sprzęt do wentylacji, znaleziono 1288 roślin konopi indyjskich oraz cztery kilogramy gotowego suszu marihuany.

Zatrzymany na miejscu 38-latek próbował tłumaczyć mundurowym, że prowadzona przez niego uprawa jest w pełni legalna i miała służyć do wytwarzania legalnych olejków konopnych. Zabezpieczony materiał natychmiast trafił jednak do szczegółowych badań, a powołany w sprawie biegły sądowy jednoznacznie potwierdził, że zabezpieczone substancje to zakazane środki odurzające.

Z uzyskanych przez nas nieoficjalnie informacji wiemy, że to jednak nie były legalne konopie siewne lecz konopie indyjskie, które pomimo  wczesnego etapu rozwoju – już zawierały ponad 1% THC.

Zatrzymany na miejscu mężczyzna został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty dotyczące uprawy, wytwarzania oraz wprowadzania do obrotu znacznych ilości środków odurzających.

Reklama

Sąd na wniosek organów ścigania, zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Za popełnione przestępstwa 38-latkowi grozi surowa kara pozbawienia wolności, sięgająca nawet 20 lat.

Reklama

Czy w sytuacji kryzysowej, np. ataku padaczki, w pociągu PKP IC można użyć medycznej marihuany korzystając z waporyzatora? Ostatnio informowaliśmy, że w pociągach PKP IC nie można używać medycznych konopi, nawet jeżeli jest taka możliwość – mało podróżnych i wiele wolnych przedziałów. Od spółki otrzymaliśmy informacje, że taka możliwość nie istnieje. Zapytaliśmy zatem, co w przypadku sytuacji awaryjnej, która leży po stronie przewoźnika, np. wielogodzinne opóźnienie lub nagły atak padaczki w pociągu, w którym praktycznie nie ma innych podróżnych. Oto co odpowiedziała w tej kwestii spółka.

Reklama

Czy w sytuacji kryzysowej, np. ataku padaczki, w pociągu PKP IC można użyć medycznej marihuany korzystając z waporyzatora?

Ostatnio informowaliśmy, że otrzymaliśmy od PKP IC odpowiedź na pytanie o używanie medycznej marihuany w trakcie podróży gdy zajdzie taka potrzeba oraz gdy są na to warunki i oczywiści za zgodą kierownika składu.

Spółka odpowiedział, że nie ma takiej możliwości informując m.in., że:

Korzystanie z tego typu urządzeń wiąże się z emisją aerozolu oraz charakterystycznego zapachu, co może wpływać na komfort podróży pozostałych pasażerów. Nasze pociągi nie są wyposażone w wydzielone miejsca przeznaczone do tego celu, a naszym obowiązkiem jest zapewnienie wszystkim pasażerom bezpiecznych i komfortowych warunków podróży. W związku z powyższym korzystanie z medycznej marihuany w formie waporyzacji podczas podróży pociągiem nie jest możliwe.

-odpisała nam spółka, cały materiał i pełna odpowiedź wraz z naszym zapytaniem jest w artykule T U T A J.

Tak jak obiecaliśmy, dopytaliśmy PKP o sytuacje wyjątkowe, które wymagają, aby pacjent zażył swój lek np. nagły atak padaczki. Zapytaliśmy też co w sytuacji, gdy pociąg ma wielogodzinne opóźnienie, a pacjent powinien zażyć swój lek o konkretnej porze. 

Dzień dobry,

Czyli stwierdzacie Państwo, że dbacie o komfort każdego pasażera jednocześnie informując, że komfort innych pasażerów jest ważniejszy od komfortu podróżującego pacjenta, który chce zażyć swój lek, a nie „zajarać dla rozrywki”?
 
Rozumiem, iż jak nie ma warunków bo skład jest pełny lub przeładowany to może nie być jak zażyć leku w postaci waporyzacji.
 
Ale co jeżeli skład będzie zupełnie pusty lub będzie nim podróżować mało pasażerów i będą dostępne przedziały? Czy wtedy kierownik pociągu może wyrazić zgodę na zażycie leku? 
 
A co w sytuacji gdy są potężne opóźnienia na trasie, a pacjenta stan wymaga zażycia leku z waporyzatora (np. atak padaczki)? Zdarzyło mi się raz jechać z Wrocławia do Opola 8 godzin ze względu na zerwaną sieć trakcyjną i objazd torem dla składów towarowych. Co w takiej sytuacji?
-takie zapytanie skierowaliśmy do PKP IC

W odpowiedzi spółki PKP Intercity czytamy:

Szanowny Panie,

w imieniu PKP Intercity dziękuję za kontakt.

Rozumiemy, że opisana przez Pana sytuacja wiąże się z koniecznością stosowania zaleconego przez lekarza leczenia. Jednocześnie informujemy, że nasze stanowisko w tej kwestii pozostaje niezmienne.

W naszych  pociągach nie ma możliwości korzystania z waporyzatora służącego do przyjmowania medycznej marihuany podczas podróży. Zasada ta obowiązuje niezależnie od liczby pasażerów w pociągu, dostępności wolnych przedziałów, czasu trwania podróży czy wystąpienia opóźnień. Kierownik pociągu nie jest uprawniony do wyrażania zgody na odstępstwo od tej zasady.

W związku z powyższym nie możemy pozytywnie rozpatrzyć Pana prośby.

-czytamy w mailu od PKP IC

Oznacza to, że PKP IC odgórnie zabrania korzystania z medycznej marihuany nawet w sytuacji kryzysowej i gdy w danym składzie oprócz pacjenta nie ma żadnego innego podróżnego.

W naszej opinii jest to jawne dyskryminowanie pacjentów oraz narażanie ich zdrowia bez żadnego sensownego powodu, nie bo nie. 

Reklama

Szczególnie w sytuacji gdy dany pociąg ma spore opóźnienia, co w przypadku naszego narodowego przewoźnika jest normą i potrafią one wynieść po kilka godzin.

Reklama

 

Aurora Electric Honeydew – THC 27%, CBD <1%

Aurora Electric Honeydew THC 27% to odmiana z przewagą sativy, oparta na genetyce Girl Scout Cookies x 91 OG Krypt Melon. Wyróżnia się wysoką zawartością THC, co sugeruje mocniejszy profil dla osób z większą tolerancją. Opisywana jest jako susz o gęstych, ciemnozielonych kwiatach z widocznymi pomarańczowymi słupkami, przygotowywany metodą EHD (suszenie w pozycji wiszącej i ręczne wykończenie).

Reklama

Profil aromatyczny łączy nuty melona, gazu i sosny, tworząc intensywny bukiet z owocowo-żywicznym charakterem i wyraźnym „paliwowym” tłem. Wśród dominujących terpenów znajdują się przede wszystkim β-mircen i limonen, a także m.in. β-kariofilen, nerolidol i linalol, które budują świeży, a jednocześnie głęboki i wielowarstwowy profil. Całość sprawia wrażenie odmiany nastawionej bardziej na wyrazistość niż delikatność.

Electric Honeydew to propozycja dla osób szukających odmiany o wysokiej mocy, z potencjałem do stosowania w ciągu dnia (w zależności od tolerancji i indywidualnej reakcji). To opcja dla pacjentów, którzy preferują bardziej energetyzujący kierunek działania niż klasyczne, ciężkie odmiany wieczorne.

Reklama
ProducentAurora Deutschland GmbH
THC27% (+-10% = 24,3 – 29,7 % THC)
CBD=<1%
Pojemność opakowania10 gramów
Profil terpenowyMircen 31%, Limonen 15%, Kariofilen 13%, Nerolidol 12%,
Linalol 8%

Aurora Electric Honeydew – THC 27%, CBD <1% – potencjalne zastosowanie

Odmiana ta sprawdzi się przy u pacjentów korzystających z terapii w ciągu dnia przede wszystkim dlatego, że nie działa nasennie, a wręcz pobudzająco, działa na kreatywnośc i poprawę nastroju jednak przy zastosowaniu na poprawę nastroju należy trzymać się raczej niskich dawek ponieważ Electric Honeydew ma jednak stosunkowo wysokie stężenie THC.

Reklama

Przeczytaj też: Aurora Electric Honeydew 27% i 29% – wyjaśniamy skąd podwójna rejestracja i co to oznacza dla pacjentów

Kombinat Konopny szuka inwestorów i rusza z kolejną emisją crowdfundingową , która ma m.in. pomóc w ekspansji zagranicznych rynków, a także pomóc wejść spółce w sektor medycznych konopi, co zostało niedawno zapowiedziane. „Mamy ambitne plany ekspansji zagranicznej, chcemy, by polskie konopie były w każdym europejskim domu” – mówi Maciej Kowalski, prezes Kombinatu Konopnego.

Reklama

Kombinat Konopny szuka inwestorów. Cel? Ekspansja międzynarodowa, wejście w sektor medycznych konopi i dalszy rozwój

Kombinat Konopny się nie zatrzymuje i po niedawnym niesamowicie udanym debiucie na rynku New Connect – spółka nadal się rozpędza. Właśnie ogłoszono, że KK uruchomi kolejną emisję crowdfundingową. 

Zebrane środki spółka przeznaczy m.in. na:

  • ekspansje na rynki zagraniczne,
  • poszerzenie oferty produktowej,
  • wejście w sektor medycznej marihuany

Na temat tych ostatnich planów KK czyli wejścia w medyczną marihuanę więcej przeczytasz w naszym artykule o T U T A J.

Ostatnie miesiące to dla Kombinatu wyraźne przyspieszenie sprzedaży detalicznej. W maju wzrosła ona o 128 proc. rok do roku, a w czerwcu, według szacunków, o blisko 166 proc.

Wartość sprzedaży detalicznej w czerwcu miała sięgnąć 755 tys. zł wobec 284 tys. zł rok wcześniej.

Na wyniki wpływ mają zarówno premiery nowych produktów, w tym dobrze przyjętych przez rynek butów typu barefoot, jak i powrót do sprzedaży najpopularniejszych produktów.

Aby utrzymać takie tempo wzrostu trzeba zwyczajnie doinwestować produkcje – co jest właśnie jednym z celów nowej emisji.

Ostatni rok był dla nas szczególnie ważny na polu operacyjnym i strategicznym. W kwietniu br. zadebiutowaliśmy na NewConnect, spełniliśmy obietnice składane akcjonariuszom. Widzimy wzrost zainteresowania naszymi produktami, wzmacniamy stany magazynowe, według szacunków sprzedaż w maju i czerwcu rosła w trzycyfrowym tempie.

– mówi Maciej Kowalski.

Z pewnością jedną z kluczowych decyzji podjętych przez Kombinat Konopny w ostatnim czasie, była ta o wejściu w sektor medyczny.

Kształt przepisów nie pozwala na produkcję surowca farmaceutycznego w Polsce, jednak można rozwiązać to wyzwanie przez import. Nawiązaliśmy pilotażową współpracę z partnerem z Grecji, który dostosował do jakości farmaceutycznej zbilansowane odmiany konopi, które są szczególnie cenione przez lekarzy

– wyjaśnia prezes spółki.

Planowana obecnie emisja będzie już kolejną kampanią crowdfundingową Kombinatu Konopnego. Poprzednie emisje odniosły bardzo duży sukces i przyciągnęły ponad 2,5 tys. inwestorów.

Spółka zapowiada również, że akcje wyemitowane w ramach nowej oferty mają zostać dopuszczone do obrotu na rynku NewConnect. 

Zainteresowani nabyciem akcji Kombinatu Konopnego mogą się zapisać na powiadomienie o uruchomieniu emisji, o T U T A J

Reklama

Źródło: strefabiznesu.pl, emiteo.pl

Reklama

Pacjent korzystający z medycznej marihuany wysłał do stowarzyszenia Wolne Konopie pytanie ws. używania medycznego suszu w swoim ogrodzie przy domu. Opisał sytuację, gdzie sąsiad najpierw powiedział, aby nie używał konopi ponieważ czuje ich zapach w swoim domu. Pomimo próby załagodzenia sytuacji sąsiad stał się agresywny i zaczął grozić znajomościami rodziny wśród byłych policjantów. Wolne Konopie, a dokładniej Jakub Gajewski, odpisał, że „to ty musisz się dostosować”, aby przypadkiem nie przeszkadzać sąsiadom. Taka odpowiedź od stowarzyszenia mającego pomagać pacjentom MM to jest jakaś abstrakcja i oczywiście wprowadzanie w błąd przez Gajewskiego, który już od dawna jest przeciwnikiem konopi, a mimo to nadal działa w WK. Co zatem powinien zrobić pacjent i co na ten temat mówię przepisy prawa?

Reklama

Wolne Konopie: Komfort sąsiada jest ważniejszy niż komfort pacjenta korzystającego z medycznej marihuany

Pacjent korzystający z medycznej marihuany napisał do stowarzyszenia Wolne Konopie ws. swojego sąsiada, któremu przeszkadza fakt, iż pali medyczny susz w ogrodzie przez co on czuje zapach marihuany w swoim domu gdy są otwarte okna. 

Cześć, pale od dawna medyczna marihuanę. Mieszkam w PL, od 5 lat w szeregowce i palę w ogródku. Ostatnio sąsiadowi (przez plot) urodziło sie dziecko i zwrócił mi uwagę ze zalatuje im do okna.

Powiedziałem, sorry, będę stawał jak najdalej od Waszego płotu itp. Po 3 tygodniach zawołał mnie na kolejna rozmowę i kolejna była już agresywna.

Że mają tego dość, ze żona sobie nie życzy tego, nie lubi tego zapachu, ze male dziecko w domu a cała chata im śmierdzi itp itd. Na koniec poleciał tekst ze „uwierz mi, ze nie chcesz żeby żona zadzwoniła do swojego ojca (policjant na emeryturze)”…. mam receptę itp ale boje się co „teściu” mając kolegów w policji może mi odwalić…

Jak w takiej sytuacji się zachować? Pale blanty wiec trochę mi schodzi zanim go skończę, bardzo mnie to relaksuje i pomaga po długiej pracy/treningu. Jak się zachować w tej sytuacji? Proszę o pomoc…”

-pisze pacjent korzystający z MM.

 

W imieniu stowarzyszenia odpowiedział Jakub Gajewski:

„Cześć. Niestety musisz respektować sąsiadów. Nie można dymić im do mieszkania – nie dziw się, że się denerwują skoro to jest permanentne. Szanuj za to, że nie wzywają policji, tylko ostrzegają. TO ty musisz się dostosować aby nie naruszać miru sąsiedzkiego”

Taka odpowiedź Gajewskiego nie powinna dziwić gdyż od dawna jest on przeciwnikiem marihuany, a szczególnie tej palonej – chociaż wcześniej przez kilkanaście lat udowadniał, że palenie marihuany nie jest szkodliwe, przynosił do Sejmu wyniki badań płuc jako dowód.

Ostatnio popierał też zakaz suszu CBD do palenia żeby przypadkiem ktoś się nie nauczył palić, stwierdził też, że marihuana niszczy mózg (badania wykazują coś zupełnie innego). Ludzie z jego otoczenia wprost stwierdzają, że odkąd urodziło mu się dziecko – jego poglądy mocno się zmieniły.

To tak jak by poseł Konfederacji Bosaka, zaczął wyznawać lewackie poglądy pozostając w Konfederacji i to jako wiceprezes! To jest absurd!

komfort pacjenta korzystającego z medycznej marihuany, a sąsiedzi

Co zatem powinien i co może zrobić pacjent, gdy sąsiadowi przeszkadza palenie na własnym balkonie lub ogrodzie własnego domu?

Od strony prawnej określa to art. 144 Kodeksu Cywilnego. 

Art.  144. [Granice dopuszczalności immisji]  – Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Co to dokładnie oznacza w praktyce i życiu codziennym?

Immisja to uciążliwe oddziaływanie jednej nieruchomości na drugą (np. hałas, dym, pył, zapachy), które utrudnia sąsiadom korzystanie z ich własności. 

Jednak to w żadnym wypadku nie oznacza , że żaden zapach nie może się dostawać do mieszkania sąsiada, bo wg. prawa może. 

Kluczowe jest tutaj stwierdzenie o zakłócaniu korzystania z nieruchomości „ponad przeciętną miarę„. 

Sformułowanie to oznacza przekroczenie ogólnie przyjętych norm, granic lub standardów. Oznacza to, że coś jest nadmierne, zbyt intensywne, nieuzasadnione lub po prostu „za dużo” w stosunku do tego, co uważa się za normalne w danej sytuacji.

Zwyczajne używanie medycznej marihuany w żadnym wypadku nie wykracza poza to, co jest normalne w sytuacji, gdy ktoś na zalecenie lekarza używa medycznego suszu.

Dlatego sam fakt zapachu nie jest podstawą, aby stwierdzić, że pacjent nie może korzystać z zioła bo komuś to przeszkadza.

Straszenie pacjenta policją pomimo braku ku temu podstaw (legalna terapia) to zwykła próba zastraszania. Dlatego odpowiedź Wolnych Konopi jest zwyczajnie bulwersująca. 

Rozumiecie to? Jesteście pacjentem, który legalnie korzysta z terapii, a WK wam pisze, że jak sąsiad nie nasyła na ciebie bezpodstawnie służb – to powinieneś się cieszyć!

Od strony prawnej nie ma powodu, aby pacjent zaprzestał terapii tylko dlatego, bo sąsiadowi nie podoba się zapach. Bo każdy emituje jakieś zapachy np. w trakcie gotowania i nie można tego zabronić, o ile nie jest to ponad „przeciętną miarę uciążliwe„.

Druga kwestia to sprawa stosunków międzysąsiedzkich i tego jak się chce z sąsiadami żyć. Tutaj trzeba to rozpatrywać zawsze indywidualnie, zawsze starać się porozumieć i poszukać rozwiązania, które zadowoli każdą ze stron, pójść na jakieś ustępstwo i dojść do porozumienia. 

Jeżeli natomiast taki sąsiad staje się agresywny, straszy policją czy innymi problemami – to już pacjent musi sam zdecydować co z tym zrobić, jednak pamiętając, że nie łamie prawa i może sąsiada zwyczajnie ignorować. 

Bierne używanie marihuany

W tej dyskusji pojawia się też argument biernego używania marihuany, które miałoby być szkodliwe czy odurzające. 

Jednak badania w tej materii wykazały, że aby bierne używanie marihuany faktycznie miało jakieś skutki, ekspozycja na dym musi być bardzo wysoka wręcz ekstremalna. 

W praktyce oznacza to np. przebywanie w niewentylowanym małym pokoju gdzie wypalono kilka niemałych jointów. 

Reklama

Natomiast nie ma możliwości wywołania jakichkolwiek efektów gdy do pomieszczenia wraz z powietrzem z dworu wpada odrobina zapachu czy dymu z palonego w okolicy  czy balkonie sąsiada jointa.

Reklama

Pies zjadł marihuanę leżącą na górskim szlaku, po chwili potrzebował pomocy ratowników. Właścicielka labradora, Christina Bluhme, obawiała się najgorszego, gdy jej Tokio zaczął tracić przytomność podczas wspinaczki na najwyższą górę w Wielkiej Brytanii. Konieczna byłą akcja ratunkowa, aby sprowadzić odurzonego czworonoga do bezpiecznego miejsca. Należy pamiętać, że psy na konopie reagują znacznie intensywniej niż ludzie, wyjaśniamy dlaczego. 

Reklama

Pies zjadł marihuanę leżącą na górskim szlaku, po chwili potrzebował pomocy ratowników

W zeszły weekend Christina Bluhme była w połowie drogi na najwyższą górę Wielkiej Brytanii, gdy jej czarny labrador Tokyo zaczął chwilowo tracić władzę w nogach, a także zaczął tracić i odzyskiwać przytomność.

Wtedy zdezorientowana i przerażona Christina postanowiła wezwać zespół ratowniczy.

Zespół ratownictwa górskiego Lochaber zniósł na noszach nieprzytomnego labradora, znajdującego się na wysokości 1345 metrów, do miejscowego weterynarza.

Bluhme powiedziała, że następnego dnia pies zachowywał się już normalnie i wszystko wskazywało, że wszelkie objawy zniknęły.

Weterynarze stwierdzili, że pies połknął marihuanę pozostawioną lub zgubioną na szlaku, podało BBC.

Bez niesamowitej ekipy ratowników górskich z Lochaber po prostu nie byłabym w stanie bezpiecznie wynieść jej z góry. Przeniesienie 25-kilogramowego labradora po Ben Nevis było dla mnie niemożliwe.

-powiedziała w rozmowie z BBC

Bluhme oznajmiła też, że ​​czuje się „niezwykle szczęśliwa”, że Tokyo żyje i podziękowała ekipie ratunkowej i zespołowi weterynaryjnemu za ich „współczucie i poświęcenie”.

Byliście tam, kiedy najbardziej was potrzebowaliśmy

– dodała.

Marihuana jest dla psów, powyżej pewnego stężenia,  zwyczajnie szkodliwa i może bardzo zaszkodzić.

Psy mają w mózgu znacznie więcej receptorów kannabinoidowych niż ludzie, przez co działanie psychoaktywne jest u nich spotęgowane. Substancja wywołuje u zwierząt ogromny stres, zaburzenia równowagi, a w skrajnych przypadkach zagraża życiu gdy dawka THC jest wysoka.

Pamiętajcie, o tym zawsze!

Zwierzęta, a szczególnie psy, reagują na marihuanę znacznie mocniej niż ludzie. Rożnica jest tak duża, że łatwo podać zwierzęciu dawkę, która może go nawet zabić. Dlatego nie należy zwierzętom podawać zioła wychodząc z założenia, że przecież marihuana nigdy nikogo nie zabiła więc i psu nie zaszkodzi.

A niestety najpewniej zaszkodzi.

Dlatego, gdy twój zwierzak w jakichkolwiek okolicznościach połknie czy to produkt spożywczy z THC, czy sam susz marihuany – należy niezwłocznie udać się do weterynarza i poinformować go o przyczynach zatrucia. 

Reklama

Warto o tym pamiętać.

Reklama

Ali G powraca? W niedzielę pojawił się na finale Wimbledonu, jako diler zioła, oczywiście z rekwizytami w postaci woreczków z suszem. Na jednym z nagrań mówi, że zjawił się tam bo słyszał, że „w tenisa najlepiej gra się na trawie”. Najprawdopodobniej ten żart stanowi pierwszą publiczną odsłonę działań promocyjnych po niedawnych doniesieniach z Hollywood, według których zakończono już prace nad zupełnie nowym, niezatytułowanym jeszcze filmem o Alim G, który realizowany był w całkowitej tajemnicy.

Reklama

Ali G powraca? Pojawił się na finale Wimbledonu jako diler zioła – „bo w tenisa najlepiej gra się na trawie”

Ali G czyli komik Sacha Baron Cohen niespodziewanie pojawił się na finale gry pojedynczej mężczyzn w Wimbledonie, wcielając się w postać Alego G i przeprowadzając satyryczną akcję, w której udawał, że sprzedaje marihuanę z trybun.

Ten żart stanowi pierwszą znaczącą publiczną odsłonę działań promocyjnych po niedawnych doniesieniach z Hollywood, według których zakończono już prace nad zupełnie nowym, niezatytułowanym jeszcze filmem o Alim G, zrealizowanym w całkowitej tajemnicy.

Ali G pojawił się na trybunach Centre Court ubrany w biały strój z dużym liściem konopi i napisem „Official Ganja Dealer”. Całość uzupełniały masywny złoty łańcuch i ciemne okulary.

Na swoim koncie Instagram, bohater opublikował serię nagrań z turnieju. W swoim stylu wyjaśniał, że Wimbledon to „coś w rodzaju piłkarskich mistrzostw świata w tenisie”, który określił jako „gorszą wersję ping-ponga”.

Żartował także, że skoro w tenisa najlepiej gra się na trawie, to on zamierza sprzedać jej jak najwięcej.

W kolejnych filmikach Ali G pokazywał przedmioty przypominające woreczki z marihuaną i skręta, a także zachęcał widzów do odnalezienia go na trybunach. Według brytyjskich mediów inni goście turnieju nagrali również moment, gdy rozmawiał z policjantami po skargach dotyczących oferowania „zioła” dzieciom.

Ali G powraca z nowym filmem?

Pojawienie się Alego G zbiegło się z informacjami o powstającym nowym filmie z udziałem Sachy Barona Cohena.

Reklama

Byłby to pierwszy pełnometrażowy projekt po „Ali G InDaHouse” i jednocześnie wielki powrót jednego z najbardziej rozpoznawalnych komediowych bohaterów, którego specyficzne poczucie humoru jednych bawi do łez, a innych oburza. My zdecydowanie należymy do pierwszej grupy.

Reklama

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.