Stonerchef – edukacja czy szkodliwe treści?

Stonerchef czyli małżeństwo psychologów, którzy od kilku lat tworzą treści o tematyce związanej z konopiami, od początku swojej działalności wzbudza skrajne emocje wśród społeczności konopnej i nie tylko. Jedni ich wychwalają inni krytykują i zarzucają szkodliwe działania. Znani są z tego, że nie tolerują odmiennego zdania niż ich własne blokując i zastraszając tych, którzy ośmielą się ich skrytykować. Także o jakiejkolwiek dyskusji ze Stonerchef nie ma mowy, są jedynie dogmaty mówiące, że każdy powinien codziennie palić zioło bo to poprawia jakość życia niczym noszenie okularów czy butów, a żaden człowiek nie potrzebuje psychiatry, no bo wiecie, wystarczy zajarać. 

Reklama

Stonerchef – edukacja czy szkodliwe treści

Zanim przejdziemy do najpoważniejszych zarzutów względem obecnej działalności bohaterów tego tekstu, cofnijmy się pamięcią kilka lat wstecz.

Stonerchef czyli Anita oraz Piotr Kuźniewicz do szerszej świadomości przebili się w roku 2019 za sprawą swojego „konopnego ślubu”… który z konopiami miał niewiele wspólnego.

Reklama

Już wtedy konopna społeczność szybko się przekonała, że jakikolwiek krytyczny komentarz, nawet najdelikatniejsza krytyka lub sugestia, że jest inaczej niż twierdzą państwo Kuźniewicz, kończyła się obrażaniem i bardzo szybkim banem na ich kanały social media, gdzie się promowali.

A takich komentarzy było niemało. No bo co to za „konopny ślub i wesele”, skoro konopie były na nim mało znaczącym dodatkiem. Było to zwyczajne wesele jakich w naszym kraju odbywa się wiele, tyle, że do zdobiących salę kwiatów… powciskano nieco roślin konopi siewnych.

To, oraz fakt postawienia „baru” z konopiami (susz CBD) wg Stonerchefów wystarczyło, aby całość nazwać „konopnym ślubem i weselem”.

Tak naprawdę była to zwykła manipulacja, która miała pomóc przebić się do szerszego grona odbiorców, prosta akcja marketingowa, która w dodatku oparta jest o nieprawdę. Bo wesele, gdzie spożywa się alkohol, normalne posiłki, a sala jest przyozdobiona kwiatami i wieloma innymi roślinami, pomiędzy  które upchnięto nieco roślin konopi – to nadal zwykłe wesele i ślub, tyle, że z konopnymi akcentami.

Innym wydarzeniem, które promowali jako „pierwsze konopne”, była akcja marketingowa firmy, z którą Stonerchef mieli akurat współpracę – EirHealth.

Stonerchef w swoich materiałach posługiwali się  tym przypadku stwierdzeniami typu „pierwsza konopna kolacja w Europie”. Tyle, że to nie była kolacja konopna tylko kolacja z konopnymi akcentami, w polu konopi i nie pierwsza w Europie ponieważ tego typu wydarzenia odbywały się wielokrotnie w Szwajcarii czy Niemczech i miały znacznie więcej wspólnego z konopiami. O ile organizator wydarzenia pisał o „edukacyjnej kolacji w polu konopi” o tyle Stonerchef informowali o „pierwszej w europie kolacji konopnej”, co jest wprowadzeniem w błąd ale zapewne lepiej się klikało.

A wspominam o tej sytuacji głównie dlatego, iż był to mój pierwszy kontakt z państwem Kuźniewicz. Pierwszy i na jakiś czas ostatni. Dlaczego? Ponieważ okazało się, że Stonerchef mają potężny problem z jakąkolwiek, nawet konstruktywną, krytyką czy zauważeniem, że nieco mijają się z prawdą.

Gdy skomentowałem udostępniane materiały pisząc, że to kolacja z konopnymi motywami i konopną edukacją ale na pewno nie „pierwsza konopna kolacja w Europie” – zostałem zaatakowany personalnie a po chwili zablokowany na ich profilu. I tu dochodzimy do kolejnego zarzutu wobec bohaterów tego tekstu.

Stonerchef – królowie cenzury

O tym, że na profilach Stonerchef nie można napisać ani jednego krytycznego słowa, ani nawet zasugerować, że mogą się mylić, iż może być inaczej niż mówią – wie każdy kto choć raz nawet w konstruktywny sposób wyraził krytykę wobec prezentowanych przez nich treści.

  • Krytyka = blokada użytkownika
  • Niewygodne pytania = blokada użytkownika
  • Odmienne zdanie = blokada użytkownika
  • Napisanie czegokolwiek co nie pasuje Stonerchefom = blokada użytkownika

Czy to problem, że ktoś usuwa pewne komentarze ze swojego własnego kanału pod swoimi własnymi treściami? W wielu przypadkach powiedziałbym, że nie. Jednak w przypadku treści jakie poruszają Stonerchef, które mają być edukacyjne, a które nierzadko zawierają nieprawdziwe informacje, w dodatku na tak wrażliwy temat jakim jest marihuana – kasowanie każdego merytorycznie krytycznego komentarza może mieć negatywne konsekwencje dla odbiorców treści, którzy tematu zbyt dobrze nie znają i zdają się na to co usłyszą od „ekspertów”.

Szkodliwość takiego zachowania jest oczywiście zależna od tematu, którego dotyczy. Niezrozumiała jest też jego motywacja, bo często jest to celowe wprowadzanie w błąd. Jako przykład niech posłuży poruszany przez państwo Kuźniewicz temat tzw. marihuany PGR, czyli kwiatów pochodzących z upraw gdzie dodawano szkodliwe dla ludzi środki mające na celu zwiększenie plonu. 

Z publikowanych przez nich treści wynika, że większość dobrej jakości suszy marihuany dostępnych w aptekach – jest zanieczyszczona i zawiera bardzo szkodliwe substancje. Susze te posiadają większość cech zanieczyszczonego produktu, o których informują Stonerchef.

Tylko, że ich treści o PGR nafaszerowane są nieprawdziwymi i od lat powielanymi mitami, pisaliśmy o tym T U T A J.

To, że podają nieprawdę oraz udowadniający to artykuł był kilkukrotnie wklejany w komentarzach pod ich treściami, a wiadomo jak bardzo pilnują sekcji komentarzy, aby nikt nie napisał czegoś z czym się nie zgadzają, nawet gdy to prawda. Dlatego jestem przekonany, że go przeczytali. A mimo to później wielokrotnie powtarzali swoje kłamstwa o suszu PGR, zapewne dlatego, że jest to dość nośny temat i zawsze wywołuje dyskusje.

Albo dlatego, że jest to jedna z wielu bzdur powtarzanych przez Stonerchefów, która trafiła np. do ich e-booków i nie da się jej edytować, czy tak jest tego oczywiście nie wiemy. 

Przecież gdyby uwierzyłby im ktoś kto jest pacjentem medycznej marihuany, to byłby przekonany, że wszystkie jakościowe susze w aptece (które wyglądają właśnie tak jak Stonerchefy opisują zanieczyszczony susz PGR) zawierają szkodliwe substancje i wybieraliby produkty gorsze jakościowo, które nie wyglądają jak PGR wg. państwa Kuźniewicz. Dlatego powielanie takich bzdur należy uznać za działalność szkodliwą.

Podobna sytuacja była w przypadku ich treści, że używanie fajki wodnej / bonga – filtruje dym z palonych konopi. To także jest nieprawda powtarzana przez Stonerchefów, którą już im wyjaśnialiśmy T U T A J, w artykule mówiącym, że wodna nic nie filtruje, a jedynie schładza dym. 

Stonerchef – niezdrowa gloryfikacja marihuany

Jednak to wszystko o czym wspomniałem do tej pory blednie przy najpoważniejszym zarzucie jaki pojawia się wobec Państwa Kuźniewicz – niezdrowej gloryfikacji marihuany.

Według Stonerchefów, codzienne palenie zioła niesie za sobą jedynie pozytywne skutki!

Po internecie krąży ostatnio fajny wywiad z Sethem Rogenem, w którym on tłumaczy swoją filozofię korzystania z zioła codziennie, porównując to do.. noszenia butów i okularów. Czy mógłby nie chodzić codziennie w butach? Mógłby. Czy mógłby nie nosić okularów? Mógłby. Czy jego jakość życia uległaby poprawie? No, to jest dyskusyjne, gdyż są to narzędzia służące A) Zwiększeniu wygody życia; B) korekcji jakichś deficytów, co ma w konsekwencji uwaga – poprawić jakość życia.

-czytamy na profilu pary

I zdecydowanie jest to treść szkodliwa.

stonerchef

Marihuana to używka, która co prawda nie uzależnia w klasycznym tego słowa znaczeniu. Jednak chociaż nie uzależnia fizycznie, to jej niewłaściwe używanie może mieć fatalne konsekwencje dla życia użytkownika. A dla zdecydowanej większości użytkowników codzienne używanie marihuany od rana przez cały dzień – będzie miało negatywne konsekwencje. I tak – zdarzają się osoby używające marihuany od rana do nocy, a przy tym w miarę normalnie funkcjonujące, jednak jest to bardzo niski odsetek. 

Dla większości ludzi używanie marihuany od rana do wieczora negatywnie wpłynie na ich produktywność i aktywność.

Większość osób używających marihuanę od rana do wieczora robi to w sposób szkodliwy, a jednocześnie całkowicie to wypiera.

Tego typu treści są przed wszystkim bardzo groźne właśnie dla osób, które używają konopi właśnie w sposób szkodliwy lub dopiero zaczynają to robić będąc zafascynowanym marihuaną. W końcu państwo Kuźniewicz, którzy są ekspertami i propagują jaranie od rana do nocy, nadając temu jakąś wartość oraz mówiąc, że to poprawia jakość życia!

Innym razem oburzają się, że ktoś krytykuje codzienne palenie marihuany porównując ją do… kawy. Według Stonerchefów, ktoś kto codziennie używa kawy nie ma prawa krytykować codziennego używania zioła. To nawet ciężko skomentować.

Takie treści są oczywiście bardzo szkodliwe, szczególnie, że Stonerchef kreują się na ekspertów, którzy na wszystko o czym mówią mają potwierdzające to wyniki badań (czasami zmanipulowane o czym za chwilę), a w komentarzach kasowane jest każde słowo krytyki  wobec ich treści.

Co ciekawe, jest to przecież para psychologów, a mimo to tworzą treści, które mogą poważnie zaszkodzić odbiorcom, którzy w nie uwierzą. 

Jako psychologowie powinni wiedzieć też, jak wygląda schemat uzależnienia czy szkodliwego używania. Wiedzą, że osoby używające szkodliwie wypierają fakt, że są uzależnione psychicznie –  twierdzą często, że po prostu lubią jarać bez przerwy i potrafią rzucić w każdej chwili. Ale nie chcą. Tak naprawdę rzucają dopiero gdy zorientują się, że nadużywanie zioła jednak ma swoje negatywne konsekwencje – zniszczone relacje, odstawienie na bok zainteresowań, gorsze wyniki w pracy / na studiach / w szkole, a przy cięższym używaniu apatia i brak motywacji do czegokolwiek nie związanego z paleniem marihuany.

Ale jak to, przecież nawet na WeedNews znajdziemy artykuły obalające tezę, jakoby palenie marihuany prowadziło do syndromu amotywacyjnego. Tak, obniżenie motywacji i inne negatywne skutki palenia zioła nie są zagrożeniem – o ile używasz go świadomie i odpowiedzialnie, a nie jarasz od rana do nocy twierdząc, że to konopny biohacking, bo tak ci powiedzieli konopni patoinfluencerzy.

Jak już wspominałem, osoby nadużywające marihuany zawsze dążą do usprawiedliwiania swojego nałogu, a treści Stonerchef im w tym niesamowicie pomagają i utrzymują ich w przekonaniu, że palenie zioła od rana do nocy pomoże odnieść im sukces, przecież marihuana jest jak buty czy okulary – jedynie poprawia jakość i komfort życia. Kawa? Przecież to nałóg! Lepiej już zajaraj! 

I obowiązkowo zamów nasz e-book.

O tym, że tacy użytkownicy oszukiwali samych siebie orientują się często po kilku latach, widząc, że to nie był jednak żaden konopny biohacking tylko rozwalanie sobie życia dzień po dniu. Ale to już Stonerchefów nie interesuje, ważne, że kupił e-booka.

Stonerchefom zdarza się też manipulowanie wynikami badań.  

Ostatnio wyłapał to m.in. Przemysław Zawadzki, konopny działacz i aktywista.

Akurat w tym konkretnym przypadku Stonerchefy opublikowały na swoim koncie na platformie X posta z danymi na temat tego, ile procent użytkowników marihuany się od niej uzależnia (stosuje szkodliwie). Treść posta brzmiała następująco:

NAJWIĘKSZY PROBLEM Z ZIOŁEM I JEGO UŻYTKOWNIKAMI

Przez to, że konopie były w tak kreskówkowy sposób demonizowane prze tyle lat, część ludzi uwierzyła, że zioło nie ma skutków ubocznych.

Dlatego wyprostujmy kilka faktów:

  1. Od zioła da się uzależnić

Ale 95% użytkowników (w tym 98% dorosłych) nigdy nie spełni klinicznych kryteriów diagnozy uzależnienia. Dla większości regularnych użytkowników jest to nawyk lub forma terapii.

Tylko, że to zwykłe kłamstwo i manipulacja danymi. 

Jest to manipulacja ponieważ w wynikach badań, na które się powołują napisano, że owszem, uzależnia się 1,5 do 3% ale nie użytkowników lecz całej populacji ogółem. 

W publikacji tej, znajdziemy informacje, że uzależnia się (używa szkodliwie) 9% wszystkich użytkowników, 17% osób, które rozpoczęły korzystanie z marihuany w młodości i 33 do 50% użytkowników codziennych!

stonerchef publikacja

Skala przekłamania i szkodliwości w tym przypadku jest potężna, biorąc pod uwagę zasięgi pary psychologów, którzy codzienne palenie zioła nazywają biohackingiem. 

Z czego wynika fakt publikowania przez tę parę takich treści tego nie wiem, mogę się jedynie domyślać. Czy chodzi o to, aby sprzedać jak najwięcej swoich e-booków? Po części na pewno ponieważ na tym zarabiają i z tego żyją, oni przecież nie tworzą tych treści w celach edukacyjnych, pro publico bono, jest to po prostu forma promocji ich samych i ich produktów. 

A może chodzi o to, że Piotr Kuźniewicz nie potrafi normalnie korzystać z żadnej substancji odurzającej? Bo jeszcze zanim przerzucił się na konopie był alkohol i alkoholowe treści typu „Nie lubię trzeźwieć będąc przytomnym” etc. 

stonerchef alkohol

stonerchef alkohol

Tego nie wiemy.

Stonerchef o psychiatrii

Kolejnym poważnym zarzutem są treści dotyczące psychiatrii oraz np. ADHD, które są także szkodliwe.

No bo jak można inaczej określić poniższe stwierdzenie, że w dzisiejszych czasach nikt nie potrzebuje psychiatry?

stonerchef
Stonerchef o psychiatrii

To jest już wyższy level szkodliwych treści.

Chociaż osobiście też mam mieszane uczucia co do psychiatrii to widziałem w życiu bardzo wiele różnych sytuacji oraz ludzkich życiowych kryzysów i wiem, że to właśnie psychiatra, leki i terapia pomogły niektórym ludziom wyjść z naprawdę bardzo ciężkiego stanu psychicznego. Teraz cieszą się życiem właśnie dzięki psychiatrii.

Napisanie czegoś takiego przez ludzi kreujących się na ekspertów, będących psychologami – może mieć fatalne konsekwencje.

Czasami mam wrażenie graniczące z pewnością, że państwu Kuźniewicz obce jest pojęcie empatii.  Stonerchefy wychodzą chyba z założenia, że skoro im nie potrzeba psychiatry – to nie potrzeba go nikomu. Skoro oni są zadowoleni z życia to inni tez powinni, a depresja to wymysł koncernów. A no i ADHD, które jak twierdzą, jest powodowane brakiem bliskości z rodzicami i w żadnym przypadku nie powinno się leczyć ADHD farmakologią. Japierdole.

Nie wiem jak inaczej wyjaśnić tak bardzo nieodpowiedzialne i szkodliwe treści o psychiatrii, która ma swoje wady i to sporo, ale która z drugiej strony uratowała życie wielu osobom. Różnego rodzaju poważne zaburzenia wymagające psychiatrii nie są Stonerom znane więc chyba uważają, ze nie istnieją. 

Stonerchef w świecie biznesu

Państwo Kuźniewicz oczywiście całą swoją działalność monetyzują m.in. sprzedając swoje e-booki, które rzekomo mają pomóc wykorzystać cały potencjał ukryty w konopiach. Czy tak jest? Czy e-booki zawierają jakąś tajemna wiedzę? Tego nie wiem bo ich zwyczajnie nie czytałem.

Natomiast zakładam, że ogólny przekaz w nich zawarty jest bardziej rozbudowaną wersją tego, co serwują nam na swoich social mediach.

Chciałbym natomiast na chwile zatrzymać się przy ich ostatnim produkcie czy tez produktach z serii „Zioła do zioła”, wokół których pojawiło się sporo kontrowersji. A przy okazji Stonerchefy udowodnili, że są bezczelnymi kłamcami i raczej nie należy im wierzyć.

Czym są „Zioła do zioła”? To mieszanki ziołowe, które mają zastąpić tytoń. Chociaż państwo Kuźniewicz twierdzą, że są to produkty… nie do palenia. Co jest oczywistym kłamstwem. Jest to też przestępstwo skarbowe ponieważ swoje produkty, które są przeznaczone do palenia, sprzedają bez akcyzy twierdząc, że to nie jest produkt do palenia. Tylko, że reklamują je jako zamiennik tytoniu. Za którego używanie twoje płuca ci podziękują.

stonerchef zioła do zioła
Przekonaj się na własne płuca!

Czyli co, użytkownik na nacierać tym płuca żeby podziękowały? A jak zatem poczuć smak, zjeść? No ale wtedy płuca nie podziękują. Wiadomo, że jest to produkt do palenia / waporyzacji, zresztą jest też reklamowany jako zamiennik tytoniu, a także publikują „opinie zadowolonego klienta” gdzie wprost jest napisane, że ktoś zamiast tytoniu używa ich produktu oraz, że waporyzuje go z waporyzatora Volcano:

stonerchef zioła do zioła

Oczywiście, aby „ominąć prawo” nigdzie tego nie napisali wprost. Natomiast pojawiają się informacje, iż jest to zamiennik dla tytoniu – czyli jednak do palenia. Są też hasła reklamowe takie jak „Twoje płuca ci podziękują”, ale wiecie, to jest produkt nie do palenia. Pewnie chodzi o nacieranie nim płuc.

stonerchef opinie

Gdy poruszyłem temat na ich kanale FB, po bzdurnej odpowiedzi z ich strony zostałem oczywiście zablokowany:

stonerchef

Druga kwestia związana własnie z ich serią „Zioła do zioła” jest produkt będący mieszanką ziołową, która zawierać miała w swoim składzie kwiaty Błękitnego Lotosu.

W największym skrócie chodzi o to, że są dwa rodzaje Niebieskiego Lotosu – jeden kojarzony z Azją(Nymphaea Nouchali), a drugi z Egiptem (Nymphaea Caerulea).

Pochodzący i kojarzony z Egiptem Lotos Niebieski Nymphaea Caerulea jest w Polsce nielegalny i przypisuje mu się właściwości odurzające. 

W sieci pojawiły się informacje i komentarze, że w skład mieszanki ziołowej wchodzi właśnie ten zabroniony Lotos. 

Jednak Stonerchef zaprzeczyli tym doniesieniom informując, że w ich mieszankach znaleźć można jedynie legalny Lotos z Azji.

Tylko jest mały problem – para psychologów wielokrotnie informowała na swoich social mediach, że chodzi o święty kwiat Nilu wykorzystywany przez faraonów. A w taki sposób można opisać jedynie Nymphaea Caerulea, czyli Egipski lotos nielegalny m.in. w Polsce.

stonerchef booster lotos

Stonerchef oczywiście wszystkiemu zaprzeczają, jednak nieco się w swoich tłumaczeniach pogubili. Efektem pogubienia się w tłumaczeniach jest sytuacja, gdzie nie ważne, która wersja jest prawdziwa – klienci zostali wprowadzeni w błąd. Bo jeżeli w Boosterze jest niebieski lotos, który jest świętym kwiatem Nilu – sprzedawali produkt, który w Polsce jest nielegalny. Jeżeli natomiast w mieszance znajduje się lotos pochodzący z Azji, to opisanie go jako świętego kwiatu Nilu – było wprowadzaniem klientów w błąd. No bo gdzie Nil, a gdzie Azja.

stonerchef booster

Co do punktu pierwszego – samo sprzedawanie tych mieszanek jest robione w sposób łamiący prawo ze względu na brak akcyzy. 

Z czasem zmieniały się też opisy mieszanki, co wypunktował konopny aktywista Przemysław Zawadzki:

stonerchef mieszanka booster

Kolejnym zarzutem wobec Stonerchefów jest bardzo słabe podejście do swojego biznesu i klientów, którzy nie otrzymali zamówienia, komentarzy na ten temat jest w sieci bardzo dużo, oto zaledwie kilka z nich:

stonerchef opinie

stonerchef opinia

Inny użytkownik pisze:

stonerchef opinie

Jeszcze kto inny stwierdza, że w ogóle nie otrzymał zamówienia i twierdzi, iż został oscamowany:

stonerchef opinie

Takich opinii jest sporo.

Podsumowując

To, że ktoś średnio prowadzi swój biznes nie jest czymś nowym, a dla nas jest to tak naprawdę sprawa bardziej drugorzędna. Z drugiej strony ich komunikacja pokazuje, że raczej nie są to ludzie wiarygodni.

Największym problemem jest wspomniana niezdrowa gloryfikacja marihuany, pisanie, iż nikt w dzisiejszych czasach nie potrzebuje psychiatry oraz kasowanie komentarzy i blokowanie użytkowników, którzy podejmują próbę wyjaśnienia parze psychologów, iż nie mają w danej kwestii racji. 

Cała działalność Stonerchef bardzo przypomina działalność np. fit / treningo / żywieniowych „ekspertów”, których w ostatnich latach jest wysyp, a którzy publikują szkodliwe treści. Cechą wspólną tych wszystkich pato-doradców jest fakt, →ż każdy z nich swoją działalność monetyzuje poprzez publikowanie e-booków ze swoimi „mądrościami” czy też innych produktów związanych z danym tematem.

Natomiast w zeszłym roku na platformie X Stonerchefy żalili się, że usunięto im wszystkie kanały na social mediach i teraz będą publikować właśnie na X. Skomentowałem ich wpis słowami, że to żadna strata gdyż są szkodnikami, na co się bardzo oburzyli i żądali uzasadnienia moich słów. Oczywiście żadnego wyjaśnienia wtedy nie otrzymali ponieważ szkoda mi czasu na tworzenie obszernego komentarza, który natychmiast zostanie usunięty a ja zablokowany – szkoda czasu. Dlatego powstał ten artykuł.

Co ciekawe, wspomnianego komentarza nie skasowali. Zamiast tego otrzymałem pismo od ich prawnika, w którym żądają przeprosin za nazwanie ich „szkodnikami”. Przeprosiny miały by zostać zamieszczone i przypięte na samej górze naszych mediów społecznościowych na okres sześciu miesięcy oraz, tu uwaga, mieć wyłączoną możliwość dodawania komentarzy. 

Dobre sobie.

Takie samo pismo otrzymał od ich prawnika także Przemysław Zawadzki, konopny działacz i aktywista, który regularnie punktuje szkodliwe lub nieprawdziwe treści Stonerchefów, którego poprosiliśmy o komentarz do sprawy:

Reklama

Ja również otrzymałem pismo od ich prawnika, w którym domagają się publicznych przeprosin. Oczywiście nie przeproszę – i to nie tylko dlatego, że wyraziłem jedynie swoją opinię na temat ich działalności publicznej, ale przede wszystkim dlatego, że chętnie zobaczyłbym, jak sędzia potwierdza w wyroku, że: – idealizują publicznie „zioło”, jarając codziennie od dekady, zaczynając poranki od jointa i twierdząc, że nie robią tego ani w celach rekreacyjnych, ani medycznych, lecz… profilaktycznie, co nazywają „ziołowym biohackingiem” i jeszcze uczą tego innych w ramach płatnych konsultacji.

Ich mieszanka zawiera niebieski lotos rosnący nad Nilem, który jest w Polsce zakazany lub jest to zabieg marketingowy, a mieszanka wcale nie zawiera tego surowca.

Publiczne twierdzenia w stylu: „żaden człowiek nie potrzebuje psychiatry” jest nieprawdziwe, wątpliwe moralnie i społecznie szkodliwe. A to tylko część tego, co kryje się pod tym „kocykiem”, który wcale nie jest milutki i konopny, lecz szorstki i uszyty z masowych banów oraz pism od prawników. Dobrze, aby firmy nawiązujące z nimi współpracę miały świadomość, że nie jest to tak czysta przestrzeń, jak może się wydawać, bo kurz jest po prostu regularnie zamiatany pod dywany, łóżka i szafy.

-mówi Przemysław Zawadzki

Reklama

Ostatnio popularne

11 komentarzy do “Stonerchef – edukacja czy szkodliwe treści?”

    1. Paweł "Teone" Leśniański

      Już tłumaczę – Wystrój: konopie jako dominujący element wystroju, a nie gdzieś powpychane rośliny. Menu: przynajmniej część potraw z konopi. Na pewno potrawy infuzowane THC. Zero alkoholu, a zamiast niego barek z ziołem, koncentratami, olejami i haszyszem. Kręgi wokół bongosóœ etc byłem kiedyś na takim weselu i było zajebiście.

  1. Tomek (IndicaSativa)

    Już lata temu przeczytałem w jakimś internetowym komentarzu, że oni wyżej sraj, niż dupę mają, co moim zdaniem idealnie streszcza ich „content”. Jak widzę, nic się nie zmieniło.

  2. Cóż jak widać psychologowie też mogą być uprawiającymi przemoc emocjonalną takich narcyzów. Nie zawracajcie sobie nimi głowy, ostrzegajcie, ale nie wchodźcie w polemikę.

  3. Stonerchef gloryfikują ale niestety duża część polskich konopnych influencerów przesadnie patologizuje – rozumiem “że Polska”, że ostrożność, że w miare nowy temat jak na to społeczeństwo, ale serio – nie musze mieć w prawie każdym miejscu mówione o “psychozach” i ciężkim uzależnieniu – rzeczach które wiekszość użytkowników nie doświadcza; albo zuzyciu – który każdy dorosły uczy sie regulowac. Nie mówie że nikt tego nie ma, ale kurde, to jest dosłownie na każdym kroku. Dziwnie wygląda dla kogoś kto sobie pyka 0,2 z umiarem od 10ciu lat. Troche tak patologizująco jednak.
    Co do stonerchef, jakkolwiek punkty trafne i krytyka sie klei, bardziej zastanawia, co z tego dobrego wynika? Bedziecie sie teraz kłócić wewnatrz społeczności konopnej? Nie dogadujecie sie – można żyć obok. Troche zbyt ten tekst stara sie komuś krzywde robić.

    1. Paweł "Teone" Leśniański

      A kto z konopnych influencerów przesadnie patologizuje marihuanę? nie zauważyłem niczego takiego. Nie, tu nie chodzi o żadne kłótnie tylko o pokazanie, że to co robią jest dość szkodliwe, a oni usuwając komentarze i blokując uzytkowników zwracających im uwagę tworzą wrażenie, że wszystko co mówią to prawda bo jak by tak nie było to by w komentarzu ktoś to napisał, rozumiesz już? To są sprzedawcy, a ich treści mają służyć jedynie zwiększeniu sprzedaży

  4. Zamówiłem ich mieszankę i myślałem, że otrzymam ja po kilku dniach, okazało się, że oni zbierali zamówienia żeby wyprodukować towar nazywając to preorderem, zrezygnowałem jeszcze tego samego dnia, pisząc wiadomość email, nie otrzymałem odpowiedzi przez 2 tygodnie, ani zwrotu środków.
    14 dnia napisałem ponownie już dłuższego maila z prośbą o zwrot i odpowiedzieli, że oni przecież zrobili zwrot od razu i dali nawet numery zwrotu u operatora płatności mowiac ze oni maja 14 dni i operator to moze przeciagnac jeszcze dluzej i to nie ich wina, więc wziąłem ten nr zadzwoniłem do operatora i kobitka mi powiedziała że zwrot zlecony 5 minut temu xD napisałem że się czuje oszukany i mi przykro mi bo wcześniej im nawet gratulowałem i kibicowałem to mi odpisali że mogę ich nawet zgłosić i czekają na zgłoszenie do UOKiK xD No i oczywiście blok poszedł.
    Znalazłem jakaś grupę na fb gdzie się kłócili o coś z ludźmi i opisalem w kom całą sytuacje to wywalili cały post

  5. konto zablokowane

    Blokują nawet za udostępnienie artykułu, więc prawda chyba jednak boli. No i sami potwierdzają, że tak właśnie jest. 🥲

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

„Ktoś pali trawkę”: Sabalenka przerwała mecz  z powodu zapachu konopi. Białoruska tenisistka przerwała swój mecz na US Open, aby poskarżyć się na silny zapach marihuany na korcie, sytuacja miała miejsce kilka dni temu w Nowym Jorku. Co ciekawe, na trybunach nikt nie palił marihuany. 

Reklama

„Ktoś pali trawkę”: Sabalenka przerwała mecz US Open z powodu zapachu konopi

US Open 2026 to ostatni, czwarty w sezonie tenisowy turniej wielkoszlemowy, który odbywa się w dniach 24 sierpnia–13 września, tradycyjnie na twardych nawierzchniach.

Jedna z czołowych zawodniczek, Aryna Sabalenka, podczas swojego meczu, w którym prowadziła 3:0 podeszła do sędzi Evy Asderaki-Moore i powiedziała: „Ktoś pali trawkę, czy można coś z tym zrobić… bo zapach jest intensywny”.

Reklama

Pomyślałam sobie: chłopaki, możecie robić, co chcecie, możecie palić, co chcecie, możecie się zrelaksować, ile się da, ale proszę, nie róbcie tego na kortach tenisowych. Trochę trudno znieść ten zapach, kiedy próbuje się grać na najwyższych obrotach

-powiedziała zawodniczka

Przeczytaj też: Wpływ marihuany na aktywność fizyczną – badania

Marihuana w Nowym Jorku jest legalna, a jej zapach można wyczuć na zarówno terenach turniejowych jak i w całym mieście. W ostatnich latach stało się to częstym tematem rozmów także podczas na US Open. Chociaż Sabalenka początkowo myślała, że dym mógł pochodzić od widza znajdującego się na widowni lub tuż obok niej, później powiedziała, że ​​nie ma pewności co do jego pochodzenia, ale zapach marihuany był silniejszy niż kiedykolwiek przez lata rywalizacji w Nowym Jorku.

Tak aromat był mocny. Poza tym wiał dość silny wiatr. Nie wiem, czy zapach pochodził od kogoś z widzów, czy z zewnątrz, bo wiatr zawiewał go na stadion. Nie wiem. Mam tylko nadzieję, że organizatorzy będą bardziej świadomi tego problemu.

– powiedziała Sabalenko.

Co ciekawe, intensywny zapach dobiegał najprawdopodobniej nie z trybun ponieważ nie zauważono, aby ktokolwiek coś palił. Woń marihuany najpewniej nadciągnęła z pobliskiego parku Flushing Meadows.

Reklama

Innym problemem występującym w Nowym Jorku od lat, jest hałas podczas turniejowych meczy. Podczas trwającego turnieju zawodnicy narzekają na posiadaczy biletów twierdząc, iż bardziej niż tenis interesują ich rozmowy na tematy wszelakie oraz nagrywanie siebie, aby potem umieścić nagranie na social mediach.

Reklama

Tajlandia, Pattaya: Władze zabroniły amerykańskim żołnierzom kupowania zioła podczas ich pobytu. Grupa uderzeniowa lotniskowców Marynarki Wojennej USA, dowodzona przez USS Abraham Lincoln, zacumowała kilka dni temu w Chon Buri (Tajlandia) z ponad 5000 osób na pokładzie. Władze szacują, że około 60%, czyli około 3000 osób, odwiedzi Pattayę i spędzi tam noc podczas postoju w porcie. W związku z tym podczas specjalnej sesji, lokalne władze opublikowały listę miejsc, których żołnierzom odwiedzać nie wolno, wśród kilku pozycji znalazły się także tajskie sklepy z ziołem. Dlaczego? Oto więcej informacji.

Reklama

Tajlandia, Pattaya: Władze zabroniły amerykańskim żołnierzom kupowania zioła podczas ich pobytu

Ograniczenia dla amerykańskich żołnierzy omówiono na spotkaniu dotyczącym bezpieczeństwa i ułatwień, które odbyło się 31 sierpnia w ratuszu miasta Pattaya. Przewodniczyli mu sekretarz burmistrza Pattaya Bancha Kullawanit i urzędnik miejski Pattaya Kiattisak Sriwongchai.

W spotkaniu wziął udział także podpułkownik Milin Pianchang, dowódca pododdziału 21 Dywizji Policji Turystycznej, a także urzędnicy administracyjni i przedstawiciele zespołów ochrony statków.

Reklama

Wszystko z powodu wizyty marynarki wojennej USA w porcie położonym niedaleko Pattayi.

W związku z wizytą, w trakcie pobytu żołnierzom zabroniono:

  • Robienia zakupów w sklepach z legalną marihuaną,
  • Zakaz odwiedzania ulic Soi 6 i Soi 7 w nocy,
  • zakaz korzystania z atrakcji na wodzie (np. wypożyczania skuterów wodnych)

Dlaczego tego wszytskiego im zabroniono chociaż nie jest to nic nielegalnego?

Tajlandia, Pattaya: Zakaz kupowania marihuany przez żołnierzy

Mimo że konopie są legalne w Tajlandii oraz wielu stanach Ameryki, prawo wojskowe USA (Uniform Code of Military Justice) bezwzględnie zabrania amerykańskim żołnierzom stosowania marihuany i jej przetworów w jakimkolwiek miejscu na świecie. Zakaz wstępu do sklepów z konopiami i aptek ma profilaktycznie zapobiec złamaniu prawa wojskowego.

Zakaz odwiedzania popularnych imprezowych ulic

Żołnierzom nie wolno było odwiedzać ulic: Soi 6, Soi 6/1 i Soi 7. Miejsca te (znane z agresywnej seksturystyki i prostytucji) zostały uznane za obszary o wysokim ryzyku wystąpienia incydentów, przestępstw lub eksploatacji seksualnej.
​Władze USA podkreślają, że wszystko to względy bezpieczeństwa i dyscypliny dążące do uniknięcia bójek i przestępstw oraz seksturystyki.

Reklama

Natomiast zakaz uprawiania sportów wodnych i korzystania z wodnych atrakcji argumoentowano kwestiami bezpieczeństwa i ryzykiem wypadku w trakcie aktywności.

Reklama

Wiz Khalifa do swojego 13-letniego syna: „Zanim zainteresujesz się marihuaną, zrób coś w życiu, obierz cel”. W trakcie jednego z ostatnich „livestreamów”, znany z zamiłowania do zioła raper przyznał, że jego syn, 13-letni Sebastian, zaczyna obserwować rówieśników eksperymentujących z używkami. Ojciec poradził mu jednak, by najpierw skupił się na nauce, rozwoju i własnych celach.

Reklama

Wiz Khalifa do swojego 13-letniego syna: „Zanim zainteresujesz się marihuaną, zrób coś w życiu, obierz cel”

Wiz Khalifa od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych muzyków kojarzonych z marihuaną. Raper otwarcie mówi o swoim stosunku do zioła, nie ukrywa, iż regularnie używa konopi, a temat ten wielokrotnie pojawiał się również w jego muzyce i publicznych wypowiedziach. Tym większe zainteresowanie wzbudziły jego ostatnie słowa dotyczące 13-letniego syna. Artysta przekonuje bowiem, że jego dziecko powinno trzymać się od marihuany z daleka, przynajmniej na tym etapie życia.

Wiz Khalifa opowiedział o swoich rozmowach z synem podczas jednego z ostatnich livestreamów. Sebastian ma 13 lat i, jak wynika z wypowiedzi rapera, „zaczyna obserwować zachowania swoich rówieśników związane z używkami”.

Reklama

Raper wyznał, że postawił na rozmowę i próbę przekonania nastolatka, iż na eksperymentowanie z marihuaną zdecydowanie przyjdzie jeszcze czas.

Wiz Khalifa do swojego 13-letniego syna – „Najpierw zrób coś ze swoim życiem”

Zdaniem Wiz Khalify, najważniejsze w przypadku młodego człowieka jest najpierw zbudowanie własnego życia, znalezienie zainteresowań i pasji, rozwijanie umiejętności i osiągnięcie określonych celów. Dopiero później można zastanawiać się nad podejściem do marihuany.

Raper zwraca uwagę na ryzyko wpadnięcia w schemat, w którym używanie ziela staje się istotnym elementem codzienności. W jego ocenie młody człowiek może łatwo dojść do sytuacji, w której zamiast rozwijać się i realizować swoje plany, większość czasu spędza na paleniu i spotkaniach ze znajomymi.

I ciężko nie przyznać mu racji. Z naszej strony możemy dodać jedynie, że to się tyczy ludzi w każdym wieku – inaczej zioła używają ci, którzy mają w życiu cele, pasje, są aktywni i się na co dzień realizują – a na koniec dnia lubią zapalić jointa.

U osób, które tych celów i pasji nie mają, znacznie częściej zdarza się, że użytkownik poświęca zbyt dużo czasu na palenie zioła, że jest to w jego życiu dominujące. Zaczyna się używanie szkodliwe i nadużywanie, które nigdy nie są dobre.

Raper sam zaczął palić jako nastolatek

Wiz Khalifa nie ukrywa też, że jego kontakt z marihuaną rozpoczął się stosunkowo wcześnie. Według jego wcześniejszych wypowiedzi pierwszy kontakt z ziołem miał miejsce gdy Wiz miał 16 lat. Z perspektywy czasu artysta najwyraźniej nie chce jednak, aby jego syn powielał tę samą ścieżkę.

Jego stanowisko można sprowadzić do prostego przekazu: najpierw należy nauczyć się funkcjonować bez używek, zdobyć doświadczenie i stworzyć podstawy własnego dorosłego życia, a dopiero później podejmować decyzje dotyczące marihuany.

Nie jest to krytyka używania zioła jako takiego, Wiz Khalifa nie występuje przeciwko marihuanie samej w sobie. Chodzi przede wszystkim o wiek i moment, w którym młody człowiek po nią sięga. Ważne są też motywacje – czy robi się to, aby regulować emocje czy dla czystego relaksu, lepszego snu czy regeneracji.

Niektórzy twierdzą, iż wypowiedź Wiz Khalify pokazuje pewien paradoks. Nie mogą zrozumieć jak to jest, że jeden z najbardziej znanych w świecie muzyki zwolenników marihuany jednocześnie przestrzega własne dziecko przed zbyt wczesnym rozpoczęciem jej używania.

Jednak takie oświadczenie nie musi oznaczać sprzeczności. Można akceptować marihuanę w dorosłym życiu, a jednocześnie uważać, że nastolatek powinien się jeszcze wstrzymać z rozpoczęciem jej używania, nazywa się to świadomym podejściem do marihauny.

Reklama

Wiz Khalifa póki co nie przyleci do UE – wszystko przez zioło

Wyrokiem rumuńskiego sądu, Wiz Khalifa został skazany za palenie marihuany na scenie podczas swojego koncertu w dniu 13.07.2024. Wyrok to dziewięć miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Orzeczenie zapadło zaocznie po tym, jak Wiz przyznał się do winy, którą było zapalenie jointa podczas festiwalu Bitch, Please! w Costinești. W pierwszej instancji zapadł wyrok znacznie łagodniejszy – była to grzywna. Jednak rumuńska prokuratura odwołała się od tej decyzji, a sąd apelacyjny zamienił grzywnę na bezwzględne pozbawienie wolności. Wyrok jest prawomocny, a rumuńskie władze mogą domagać się ekstradycji. Więcej na ten temat przeczytasz w naszym materiale T U T A J

Reklama

W Miliczu 15-latek palił marihuanę w trakcie nadawania na żywo, a ktoś to słusznie zgłosił. Policja znalazła go dość szybko. Na miejscu 15-latka oraz  jego dwóch jeszcze młodszych kolegów. Cała trójka zapewniała mundurowych, że nie ma nic wspólnego z narkotykami. Ale funkcjonariusze ich przeszukali i sprawa się rypła.

Reklama

15-latek palił marihuanę w trakcie nadawania na żywo, co mogło pójść nie tak

Do opisywanej sytuacji doszło w poniedziałek po godzinie 20:00 przy jednym ze sklepów przy ul. Trzebnickiej w Miliczu.

Dyżurny miejscowej komendy policji otrzymał informację o nieletnim prowadzącym transmisję na żywo, podczas której nastolatek miał popisywać się paleniem marihuany.

Policjanci szybko pojawili się na miejscu. Zastali tam 15-latka oraz dwóch młodszych kolegów. Cała trójka zapewniała mundurowych, że nie ma nic wspólnego z narkotykami.

Funkcjonariusze postanowili to sprawdzić. Przy 15-latku znaleźli foliowy woreczek z suszem roślinnym. Nastolatek został zatrzymany i przewieziony do miejsca zamieszkania, gdzie w obecności jednego z rodziców przeprowadzono przeszukanie.

Zabezpieczony susz został poddany badaniu. Test potwierdził, że jest to marihuana. 15-latek powiedział policjantom, że zioło kupił przez internet.

O sprawie zostanie poinformowany  Sąd Rodzinny i Nieletnich w Miliczu i to on zdecyduje o dalszym postępowaniu wobec nastolatka

Reklama

Niestety, w naszym kraju bardzo wielu nastolatków regularnie używa i nadużywa marihuany, wielokrotnie słyszałem rozmowy na temat marihuany prowadzone przez uczniów mających po ok. 15-17 lat.

Niestety w naszym kraju łatwiej nastolatkom kupić nielegalne substancje niż legalny alkohol.

Reklama

Natomiast dane z całego świata mówią wprost – legalizacja marihuany znacząco zmniejsza jej spożycie przez młodzież. Potwierdzają to wyniki badań z USA , potwierdzają o także dane z Kanady oraz Niemiec

Reklama

Ile jest obecnie wart rynek medycznej marihuany w Polsce? Z pewnością jest to rynek bardzo dynamiczny, który urósł 90-krotnie w kilka lat i dzisiaj jest liczony w setkach milionów złotych. Co też istotne, rozwój rynku medycznych konopi w Polsce nadal nabiera rozpędu co wyraźnie widać po danych sprzedażowych z dwóch pierwszych kwartałów 2026. Szczegółowe informacje znajdziesz w artykule. 

Reklama

Ile jest wart rynek medycznej marihuany w Polsce?

W ciągu pierwszych pięciu lat faktycznego funkcjonowania rynku medycznej marihuany w Polsce (2019 – 2024) jego wartość urosła 90-krotnie osiągając rekordowe 318,5 mln zł w roku 2024. Uśrednione roczne tempo wzrostu w tym okresie wyniosło około 146%.

Rok 2024 był rekordowym rokiem w historii polskiego rynku medycznej marihuany.  Jego wartość osiągnęła wtedy 318,5 mln PLN, czyli wzrosła o prawie 68% r/r.

Był to też istotny rok pod względem regulacji prawnych dot. medycznych konopi w Polsce, to właśnie w listopadzie 2024 zmieniono zasady wystawiania recept na medyczny susz i od 7 listopada konieczne było osobiste zbadanie pacjenta przed wystawieniem pierwszej recepty.

Informacja ta szybko obiegła internet dlatego rekord sprzedaży przypadł na październik – ogromna liczba pacjentów robiła wtedy zapasy wiedząc, że otrzymanie recpety po 7 listopada będzie znacznie utrudnione. W październiku 2024  miesięczna wartość sprzedaży wyniosła 34,8 mln zł

Następnie nowe regulacje spowodowały chwilowe obniżenie wolumenów sprzedaży, jednak trend spadkowy nie był bardzo duży i po kilkunastu tygodniach sprzedaż wróciła do poziomów sprzed zmiany przepisów.

Rynek się dopasował do zmian i bardzo szybko powstała sieć konopnych przychodni stacjonarnych. 

rynek medycznej marihuany w Polsce - wartość
Wartość polskiego rynku medycznej marihuany w mln. zł. (2026 dane styczeń – czerwiec) źródło: Pigułki Wiedzy

Rynek medycznej marihuany w Polsce w 2025 i 2026

W 2025 r. wartość sprzedaży wyniosła 262,6 mln PLN, co oznacza spadek o:

  • 17,6% r/r  
  • 55,9 mln PLN nominalnie

Jednak nie oznaczało to, że sprzedano mniej suszu ponieważ w 2025 sprzedano niemal dokładnie tyle samo medycznej marihuany co w rekordowym roku 2024. Zmieniła się po prostu strategia cenowa powodowana coraz to większą konkurencją.

Rok 2025 charakteryzował się też sporymi wzrostami miesiąc do miesiąca. Na początku roku w związku ze zmianą przepisów pod koniec 2024, rynek osiągną wartość poziomie około 15–17 mln zł. miesięcznie, aby potem systematycznie rosnąć.

  • styczeń: 16,6 mln zł.,
  • czerwiec: 20,7 mln zł.,
  • wrzesień: 25,1 mln zł.,
  • grudzień: 31,3 mln zł.

Od stycznia do maja 2026 r. sprzedaż medycznej marihuany w Polsce osiągnęła 129,1 mln PLN, czyli średnio około 25,8 mln PLN miesięcznie.

Reklama

Nieoficjalnie udało się nam też ustalić, że do połowy bieżącego roku sprzedano ok. 4,5 tony suszu. Biorąc pod uwagę, że sprzedaż (sprzedaż, a nie import) wyniosły w 2024 i 2025 po ok 5 ton w skali roku. 

4,5 tony sprzedane w pierwszym półroczu 2026 wskazuje, że rynek dynamicznie rośnie pomimo ograniczeń z listopada 2024 i ten rok będzie rekordowy pod względem ilości sprzedanego surowca farmaceutycznego.

Czy to automatycznie oznacza, że będzie to także rekordowy rok pod względem wartości rynku? Jest taka szansa jednak dzisiejsze strategie cenowe i marżowość są zupełnie inne niż w rekordowym 2024 i pomimo znacznie większej sprzedaży w 2026 r., wartość rynku nie urośnie w takim samym tempie jak wolumen sprzedaży.

Medyczna marihuana jest w Polsce surowcem farmaceutycznym do wytwarzania leków recepturowych, jednak póki co wszystkie sprzedane partie pochodziły od zagranicznych producentów. 

Na chwilę obecną tylko jeden podmiot przepakowuje importowany susz w Polsce, reszta jest uprawiana i wytwarzana w krajach trzecich. 

Nie mamy jeszcze rodzimych producentów, co jednak powinno się niebawem zmienić ponieważ kilka spółek jest w trakcie przygotowywania się do takiej produkcji.

Reklama

Źródła: Pigułki Wiedzy, RynekZdrowia.pl

Reklama

Produkcja medycznej marihuany w Polsce – w czerwcu informowaliśmy o planowanej przez spółkę Panaceum Cannmed kampanii pożyczek społecznościowych, która miała wspomóc przygotowanie obiektu uprawowego dla jednego z Państwowych Instytutów Badawczych, a także dokończenie budowy centrum wytwórczego GMP. Teraz otrzymaliśmy od spółki oświadczenie mówiące, że spółka rezygnuje z organizowania serii oprocentowanych pożyczek społecznościowych i zmienia sposób finansowania projektu. Oto więcej informacji.

Reklama

Produkcja medycznej marihuany w Polsce: Panaceum Cannmed rezygnuje z pożyczek społecznościowych ale nie wycofuje się z planów realizacji kompleksu produkcyjnego

W Częstochowie polska spółka Panaceum Cannmed buduje centrum wytwórcze GMP, które zajmować się będzie produkcją medycznej marihuany – początkowo na polski rynek, a z czasem także na pozostałe rynki europejskie.

Cały projekt podzielony jest na dwie sekcje – uprawową oraz wytwórczą EU GMP.

Reklama

Na początku czerwca informowaliśmy, że:

W celu sfinansowania końcowych systemów produkcyjnych i laboratoryjnych, Panaceum Cannmed uruchamia unikalny w skali kraju program pożyczek społecznościowych realizowany za pośrednictwem licencjonowanej platformy Finansowo.pl. Spółka zamierza pozyskać kapitał w wysokości 10 milionów złotych, podzielony na 5 sukcesywnych transz po 2 miliony złotych każda. Zapisy do pierwszej transzy zostały właśnie uruchomione (…)”

Cały materiał szczegółowo opisujący projekt Panaceum Cannmed znajdziesz T U T A J

Produkcja medycznej marihuany w Polsce: Panaceum Cannmed wystosowało ośiadczenie

Okazało się jednak, że z przyczyn niezależnych od Panaceum Cannmed oraz Finansowo.pl (platforma, która miała obsługiwać akcje pożyczek społecznościowych), spółka musiała zmienić plany. Oto treść oświadczenia, które otrzymaliśmy w tej sprawie:

Pragniemy złożyć serdeczne podziękowania wszystkim inwestorom, partnerom oraz społeczności za ogromne zainteresowanie naszym projektem. Dziękujemy za zaufanie wyrażone dołączeniem do listy inwestorów, a także za liczny udział w dyskusjach, merytoryczne komentarze oraz cenne sugestie przekazane w trakcie przygotowań do kampanii. Państwa zaangażowanie jest dla nas wyraźnym sygnałem ogromnego potencjału tworzonego projektu oraz słuszności obranego kierunku rozwoju.

Jednocześnie informujemy, że z przyczyn niezależnych od Panaceum Cannmed Sp. z o.o. oraz Finansowo S.A., planowana kampania inwestycyjna w dotychczas zakładanej formule nie dojdzie do skutku.

Zapewniamy, że decyzja ta w żaden sposób nie wpływa na ciągłość realizacji naszych kluczowych celów operacyjnych i strategicznych. Zarząd Panaceum Cannmed Sp. z o.o. konsekwentnie kontynuuje prace nad realizacją kompleksu w Częstochowie, opierając dalszy rozwój na alternatywnych modelach finansowania.

O kolejnych kamieniach milowych oraz postępach w realizacji projektu będziemy  informować Państwa na bieżąco za pośrednictwem naszych oficjalnych kanałów.

Prezes Zarządu

Konrad Palka

Najistotniejszą informacją jest to, że produkcja medycznej marihuany w Polsce przez Panaceum Cannmed (produkcja, a nie uprawa roślin na surowiec przeznaczonych na surowiec farmaceutyczny) najpewniej dojdzie do skutku z pomocą alternatywnych możliwości sfinansowania projektu. 

Reklama

Poinformujemy gdy tylko pojawią się w tej kwestii kolejne informacje. 

Reklama

Przeczytaj też: Konfederacja złożyła projekt, który umożliwia produkcję medycznej marihuany przez polskie firmy – rząd jest jednak temu przeciwny

Konfederacja złożyła projekt nowelizacji U. o P. N., który umożliwia produkcję medycznej marihuany przez polskie firmy – rząd jest jednak temu przeciwny i projekt został odrzucony, co należy uznać za działanie antypolskie. Obecny obóz rządzący, czyli KO, Lewica i Trzecia Droga trzymają stronę zagranicznych koncernów i podtrzymują ich monopol oraz budowanie silnej pozycji na naszym rynku. Tymczasem wielu polskich pacjentów wprost mówi, że woleliby korzystać z suszu wytworzonego w Polsce przez polskie podmioty.  Oto więcej informacji

Reklama

Konfederacja złożyła projekt, który umożliwia produkcję medycznej marihuany przez polskie firmy – rząd jest jednak temu przeciwny

Kilka tygodni temu znowelizowany Ustawę o Przeciwdziałaniu Narkomanii, zmiany dotyczyły głównie przepisów związanych z leczeniem substytucyjnym (farmakologiczna metoda leczenia osób uzależnionych od opioidów).

Oprócz tego zmieniono także pewne przepisy związane z uprawą konopi włóknistych – zatem wprowadzane nowelizacje nie dotyczyły jedynie leczenia substytucyjnego.

Reklama

Posłowie Konfederacji przy okazji wspomnianej nowelizacji U.oP.N. postanowili, aby do harmonogramu prac dodać temat związany z wytwarzaniem medycznej marihuany w Polsce.

Przypomnijmy, że na chwilę obecną, uprawiać konopie inne niż włókniste z przeznaczeniem na surowiec farmaceutyczny jakim jest medyczna marihuana, mogą jedynie państwowe instytuty badawcze podległe ministrowi rolnictwa.

Polski rynek medycznej marihuany to rynek zbytu dla producentów z całego świata – ale nie dla Polaków chcących uprawiać konopie indyjskie na terenie Polski. To jest zwyczajnie działaniem na szkodę polskich podmiotów.

W projekcie nowelizacji, pod którym podpisał się wiceprzewodniczący Konfederacji, Witold Tumanowicz, czytamy m.in.:

W art. 1 po pkt 16 dodaje się pkt … w brzmieniu:

„…) wart. 49a:

a) ust. 1 otrzymuje brzmienie: ,1. Uprawa konopi innych niż włókniste i zbiór ziela lub żzywicy konopi innych niż włókniste, w celu wytwarzania surowca farmaceutycznego, o którym mowa w art. 33a ust. 1, mogą być prowadzone, po uzyskaniu zezwolenia Głównego Inspektora Farmaceutycznego, przez:

1) przedsiębiorcę prowadzącego działalność gospodarczą w formie spólki akcyjnej lub spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 15 września 2000 r. Kodeks spótek handlowych (Dz. U. 2000 Nr 94 poz. 1037), zwanego dalej ,,przedsiębiorcą”, lub

2) instytut badawczy W rozumieniu ustawy Z dnia 30 kwietnia 2010 r. o instytutach badawczych (Dz. U. z 2022 r. poz. 498), nadzorowany przez ministra właściwego do spraw rolnictwa, zwany dalej ,instytutem”;

Cały projekt nowelizacji znajdziesz T U T A J.

Niestety, poprawki proponowane przez Konfederację zostały znaczną większością głosów odrzucone.

Powód? 

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Katarzyna Kęcka na Komisji powiedziała:

Szanowni państwo, pani przewodnicząca, ponieważ poprawki
wykraczają poza merytoryczny zakres projektowanej ustawy, stanowisko jest negatywne.

Legislator Anna Jakubik dodała:

Szanowni państwo, również potwierdzamy to, co pani minister przed chwilą powiedziała.
Poprawki mają charakter merytoryczny, jednak wykraczają poza zakres projektowanej ustawy.

Głosowało 30 posłów. Za – 1, przeciw – 17, wstrzymało się – 12., poprawki
nie uzyskały większości.

Cały zapis dyskusji na ten temat znajdziesz T U T A J 

Uznano, że kwestia produkcji medycznej marihuany nie jest związana z obecnymi pracami nad Ustawą o Przeciwdziałaniu Narkomanii bo te dotyczyły leczenia subsydialnego, tylko, że to jest kłamstwo.

Tak jak wspomniałem na wstępie, oprócz omawianego leczenia, zmiany objęły także tematy związane z uprawą konopi włóknistych, którą także określa U.oP.N. 

Zatem jak najbardziej można było do prac włączyć kwestie związaną z uprawą konopi indyjskich przeznaczonych na surowiec farmaceutyczny. 

 

To pokazuje, że obecny rząd w składzie KO – LEWICA – TRZECIA DROGA po raz kolejny działa na szkodę Polski i polskich przedsiębiorców tworząc przepisy, które służą jedynie zagranicznym podmiotom. 

Szacuje się, że w tym roku polski rynek medycznej marihuany będzie wart 310 milionów złotych. Przy obecnym tempie wzrostu może osiągnąć nawet 500 milionów w przyszłym roku.

Reklama

Te pieniądze mogłyby w całości zostać w naszym kraju, jednak obóz rządzący woli wspierać zagraniczne koncerny. Warto o tym pamiętać podczas wyborów. 

Reklama

Jesteś już po konsultacji, uzyskałeś receptę na konopie medyczne. Sprawdzasz dostępność suszu w aptekach i widzisz 10 różnych odmian. Jedne określane są jako indica, drugie sativa, trzecie hybryda, ale nic Ci to nie mówi. Co dokładnie znaczą te terminy i jak je interpretować? Czy działanie medycznej marihuany można przewidzieć na podstawie zapachu? Odpowiedź na te (i nie tylko) pytania znajdziesz w dalszej części artykułu. 

Reklama

Medyczna marihuana: Indica, Sativa i Hybryda – co to naprawdę znaczy i jak one działają? 

Jesteś po konsultacji, uzyskałeś receptę na medyczną marihuanę. Sprawdzasz dostępność zapisanego suszu w aptekach i widzisz 10 różnych odmian. Jedne określane są jako indica, drugie sativa, jeszcze inne hybryda. Co to właściwie znaczy i jak to przekłada się na efekt terapeutyczny? 

Większość Pacjentów kojarzy zasadę: indica wieczór, sativa dzień. Proste, łatwe do zapamiętania – jedyny problem to to, że często nie jest ona zgodna z prawdą. Stosując odmianę opisywaną jako „energetyczna sativa” możesz poczuć senność, zrelaksowanie i rozluźnienie, bez jakiejkolwiek aktywizacji. Stosując inną, “wyciszającą, relaksującą indicę” możesz odczuwać lęk, niepokój i mieć problemy ze snem. 

Reklama

I nie, to nie musi znaczyć, że robisz coś nie tak – to wina zbyt uproszczonej. terminologii, która już dawno przestała odpowiadać rzeczywistości. 

 

Medyczna marihuana: Indica, Sativa i hybryda – skąd w ogóle wziął się ten podział? 

Indica i sativa to pierwotnie terminy botaniczne – opisujące bardziej charakterystykę biologiczną i wygląd rośliny oraz jej geograficzne pochodzenie, nie działanie. 

Rośliny z górskich rejonów, wbrew nazwie, nie z Indii, ale z Afganistanu i Pakistanu były historycznie niskie, zwarte i z szerokimi palcami liści — nazwano je indica. 

Rośliny z tropikalnych obszarów równikowych, Tajlandii czy Kolumbii były wyższe, o dłuższym cyklu kwitnienia oraz z bardzo wąskimi liści — zaczęto je określać terminem sativa.

Różnice botaniczne pomiędzy nimi wynikały z warunków geograficznych. W strefie równikowej ekspozycja roślin na światło słoneczne i natężenie promieniowania ultrafioletowego są dużo większe, więc nie potrzebują one dużych powierzchni liści, aby poprawnie przeprowadzać proces fotosyntezy. Regiony typowe dla odmiany indica cechują się mniejszym nasłonecznieniem, więc rośliny przystosowały się do trudniejszych warunków zwiększając rozmiar liści, aby zwiększyć powierzchnię, na którą pada słońce – kluczowe w procesie fotosyntezy.  

I rzeczywiście: przez wieki izolacji geograficznej te populacje różniły się też chemicznie. 

Rośliny „indica” częściej zawierały związki uspokajające, „sativa” – pobudzające. Z czasem te nazwy zaczęły być używane jako określenia efektu, który odczuwasz po konopiach. 

Wszystko zmieniło się z pojawieniem się komercyjnych hodowli, które zupełnie zmieniły dotychczasowy podział 

Ostatnie kilkadziesiąt lat to swego rodzaju rewolucja – odmiany były krzyżowane ze sobą tysiące razy. a producentom zależało przede wszystkim na zwiększeniu zawartości THC, terpenów, ale również na atrakcyjnych wizualnie aspektach i maksymalizacja wydajności uprawy. 

Efekt kliniczny nie należał do priorytetów, doszło do całkowitego “wymieszania” się genów i powstania nowych odmian marihuany 

Dzisiaj, z naukowego punktu widzenia, nazwy indica i sativa nie opisują wystarczająco działania danego leku. Czysta sativa lub indica to dziś rzadkość, większość suszy to hybrydy, po wielu krzyżówkach. Potwierdzają to badania genetyczne – “indica” może być pod kątem botanicznym bliższa “sativie” i na odwrót. Skąd w takim razie mamy wiedzieć jak działa lek? 

Etykieta to dziś bardziej zabieg marketingowy, nie informacja medyczna. Kluczowe są konkretne związki chemiczne, które znajdziemy w konopiach. 

Co tak naprawdę decyduje o efekcie terapeutycznym? 

Poza zawartością kannabinoidów, tematem, który jest znacznie rzadziej poruszany, a jest kluczowy dla wpływu konopi na ludzki organizm jest profil terpenowy Twojego leku. 

Terpeny to związki aromatyczne– to im zawdzięczamy fakt, że jedna odmiana będzie pachniała owocowo i cytrusowo, inna ziemiście, jeszcze inna jak kwiaty lawendy lub będzie Ci się kojarzyła z zapachem lasu. Zapewniam, że znasz już te substancje – to limonen daje skórce pomarańczy charakterystyczny zapach, aromat kwiatów lawendy to zasługa llinalolu, a lasu związany jest głównie z obecnością pinenu. 

Ale terpeny to nie tylko aromat. Roślinom pomagają odpędzać owady, rywalizować z innymi osobnikami lub umożliwiają im adaptację do zmieniających się warunków atmosferycznych. W organizmie człowieka mają równie wszechstronne zastosowanie – m.in. oddziałują na receptory w mózgu, regulują odporność i mają wpływ na na obwodowy układ nerwowy. I to właśnie ich zawartość, wraz z THC, CBD i innymi kannabinoidami decyduje o tym czy lek, który przyjmiesz będzie Cię odprężał, pobudzał, poprawiał koncentrację czy przerywał napad migreny. 

Ergo: dwie odmiany o tym samym stężeniu THC mogą powodować zupełnie inne efekty jeśli ich profile terpenowe są różne. 

Medyczna marihuana: Indica, Sativa i Hybryda – przykład z rodzimego rynku 

Dwa susze dostępne w polskich aptekach, obie z 18% THC i mniej niż jednym procentem CBD: 

S-LAB Cataract Kush— susz z dominującym mircenem, który działa silnie odprężająco, nasennie, ale też przeciwbólowo, ponadto zmniejsza napięcie mięśniowe. Lek odpowiedni do stosowania np. w dolegliwościach bólowych, w godzinach wieczornych. 

S-LAB Lemon Haze Gelato— głównym terpenem jest limonen, który poprawia nastrój, zwiększa energię i działa aktywizująco. Susz zdecydowanie powinien być stosowany w godzinach rannych, wczesnych popołudniowych. 

Takie samo stężenie THC, takie samo stężenie CBD różnica jedynie w profilu terpenowym— zupełnie przeciwstawne efekty.

 

Terpen

Aromat

Właściwości

Mircen

Ziemisty, piżmowy

Relaksacyjny, poprawia jakość snu, łagodzi ból i powoduje rozluźnienie mięśni

Limonen

Cytrusowy

Aktywizujący, zwiększa poziom energii i działa anksjolitycznie (aczkolwiek może paradoksalnie nasilać lęk u Pacjentów ze skłonnością do lęku napadowego)

Kariofilen

Korzenny, pieprzowy

Silnie przeciwzapalny i przeciwbólowy, szczególnie w bólu zapalnym i neuropatycznym, ma też zastosowanie w prewencji ataków migreny.

Linalol

Lawendowy

Uspokajający, ułatwia zasypianie, działa przeciwdrgawkowo

Pinen

Sosnowy, świeży

Poprawia koncentrację, skuteczny przy przerywaniu napadu migreny, może zapobiegać upośledzeniu pamięci przez THC

Terpinolen

Kwiatowo-ziołowy

Zwiększa czujność i poprawia napęd, ale może nasilać lęk, ostrożnie przy takich zaburzeniach w wywiadzie

Dopiero analiza profilu terpenowego pozwoli zrozumieć działanie odmiany i to on jest zwykle winowajcą efektów terapii, które są niesatysfakcjonujące dla Pacjenta. Przykładowo – przy zaburzeniach snu lek z dużą zawartością limonenu czy ocymenu może nie dawać dobrej odpowiedzi terapeutycznej i jeszcze nasilać nasze objawy. A u Pacjentów bólowych, którzy po marihuanie zgłaszają rozdrażnienie, irytację rekomendowane jest unikanie odmian bogatych w terpinolen lub pinen.

Zarówno badania naukowe, jak i doświadczenia Pacjentów potwierdzają – odmiany z takim samym stężeniem THC mogą działać zupełnie odwrotnie, w zależności od tego, jakie mają w sobie terpeny. I na szczęście ta wiedza zaczyna docierać do coraz większej liczby Pacjentów. 

Jak sprawdzić terpeny swojej odmiany? 

Każdy odmiana, poza określonym stężeniem THC i CBD i innych kannabinoidów, ma swój unikatowy profil terpenowy, który powinniśmy poznać zanim zastosujemy terapię. 

Żeby jednak ta wiedza była użyteczna, trzeba wiedzieć, jak ją interpretować. I tutaj pojawia się problem— bo większość Pacjentów nie wie, co oznacza „26% limonen, 19% kariofilen, 13% mircen, 6% bisabolol”, ani jak to wpłynie na ich leczenie

Dlatego powstał portal TerpeneAtlas.org, który uzupełnia tę lukę informacyjną. Znajdziesz tam: 

  • Encyklopedię terpenów z opisem ich działania w zrozumiałym języku 
  • Profile terpenowe odmian dostępnych w polskich aptekach 
  • Narzędzie do porównywania suszy pod kątem chemovaru (czyli analizujące również terpeny, nie tylko THC i CBD) 
  • Kalkulator optymalnej temperatury waporyzacji
  • Przewodnik Pacjenta — wskazówki jak dokonać analizy profilu terpenowego i dlaczego jest to kluczowe dla osiągnięcia najlepszego efektu terapeutycznego 

Wszystko bezpłatnie, bez reklam, bez wymogu rejestracji. Po polsku i po angielsku. 

Dobór leku nie powinien być zgadywaniem, czy metodą prób i błędów. Jako Pacjent masz prawo do bezpiecznej i skutecznej terapii konopnej. 

lek. Ewa Jastrzębska 

Lekarz, prowadzi Pacjentów w terapii konopnej od 2021 roku w ramach Indywidualnej Praktyki Lekarskiej 

Reklama

Autorka TerpeneAtlas.org 

Reklama

Obecnie w USA więcej osób używa codziennie marihuany niż alkoholu czy papierosów – wynika z nowego badania federalnego. Doczekaliśmy czasów, w których Amerykanie są bardziej skłonni używać marihuany niemal codziennie niż palić papierosy lub pić alkohol. A ponieważ szkodliwość alkoholu i tytoniu jest wielokrotnie większa niż konopi, amerykańskiemu społeczeństwu może to wyjść tylko na dobre. 

Reklama

W USA więcej osób codziennie używa marihuany niż alkoholu czy papierosów – mówi raport federalny

W 2025 r. na co dzień więcej Amerykanów używało marihuany niż tytoniu czy alkoholu. To, że taki moment nadejdzie było niemal pewne. Odkąd przez Stany Zjednoczone zaczęła przechodzić fala legalizacji marihuany rekreacyjnej, kolejne badania pokazywały, że coraz więcej osób świadomie zamienia używanie alkoholu na rzecz znacznie mniej szkodliwej i niebezpiecznej marihuany. 

Opublikowane pod koniec lipca wyniki raportu Krajowe Badanie Użytkowania Narkotyków i Zdrowia (NSDUH) z 2025 r. wykazało, że 21,4 mln Amerykanów powyżej 12. roku życia przyznaje się do codziennego lub prawie codziennego używania marihuany, co oznacza jej spożycie przez 20 lub więcej dni w ciągu miesiąca.

Reklama

Dla porównania, 17,2 mln Amerykanów przyznało, że spożywa alkohol codziennie lub prawie codziennie, stosując tę ​​samą definicję.

Jeśli chodzi o codzienne używanie papierosów, badanie objęło jedynie respondentów, którzy palili je w każdym z ostatnich 30 dni. Zadeklarowało to 19,9 mln osób.

  • Marihuana – 21,4 mln
  • Papierosy – 19,9 mln
  • Alkohol – 17,2 mln
codziennie używa marihuany
Więcej Amerykanów codziennie używa marihuany niż alkoholu i tytoniu

Więcej Amerykanów codziennie używa marihuany niż alkoholu i tytoniu – przyczyny

Z czego wynika fakt, iż regularne spożywanie marihuany jest obecnie bardziej popularne niż spożywanie alkoholu lub papierosów pomimo, że te dwie ostatnie substancje pozostają całkowicie legalne na szczeblu federalnym i nie podlegają Ustawie o substancjach kontrolowanych (Controlled Substances Act, CSA), podczas gdy marihuana jest nadal w dużej mierze zakazana na szczeblu federalnym?

Odrębne badania oparte na finansowanym przez rząd federalny programie Monitoring the Future wykazały, że młodzi dorośli są prawie trzy razy bardziej skłonni do codziennego lub prawie codziennego używania marihuany niż alkoholu.

I tu dochodzimy do pierwszej kwestii – młodzi dorośli nie tylko w USA lecz na całym świecie, spożywają mniej alkoholu niż ich dziadkowie i rodzice, znacznie mniej.

Przede wszystkim wynika to z większej świadomości młodych ludzi na temat szkodliwości alkoholu, obecnie mamy wręcz modę na niepicie alko.

Z marihuaną jest natomiast odwrotnie. Młodzi ludzie mają świadomość, że wmawiana społeczeństwu od dekad duża szkodliwość marihuany była fikcją tworzoną na rzecz anty-konopnej propagandy. 

Młodzi dorośli w USA, ale też w wielu innych częściach świata zdają sobie sprawę, iż zioło używane z głową (nie nadużywane) nie niesie za sobą żadnych negatywnych konsekwencji zdrowotnych.

Marihuana używana rozsądnie, czyli po prostu nie nadużywana, może przynieść pozytywne konsekwencje zdrowotne jej użytkownikom, poprzez aktywacje układu endokannabinoidowego ECS .

Reklama

Badania wykazują też, iż osoby starsze, które w trakcie swojego życia używały marihuany, notują mniejszy spadek funkcji poznawczych w wieku podeszłym, w porównaniu do osób, które ziołą w swoim życiu nie używały. Bo warto pamiętać, że marihuana jest neuroprotekcyjna, w przeciwieństwie do m.in. alkoholu, który jest neurotoksyną i którego każda dawka jest szkodliwa.

Reklama

Wideo z tej nietypowej celebracji w mgnieniu oka obiegło sieć i stało się absolutnym hitem między innymi na X. Nagranie udostępniają największe światowe profile zajmujące się sportami walki, a także największe portale konopne. Natomiast internauci z całego świata zachodzą w głowę, jak zawodnik przemycił do klatki skręta, którego natychmiast po zwycięstwie wyciągnął i odpalił. MMA to jeden z tych sportów, gdzie ponad połowa zawodników deklaruje używanie marihuany czy to medycznie czy rekreacyjnie.

Reklama

MMA: Polak wygrał walkę, po czym wyciągnął jointa i go odpalił, tak Bartłomiej Skowyra celebrował zwycięstwo

W trakcie samej walki Skowyra od początku szukał swoich szans i w drugiej rundzie sprowadził starcie do parteru. Tam zajął dominującą pozycję i zasypał swojego przeciwnika, Pablo Mourę, serią potężnych łokci. Sędzia nie miał innego wyjścia i musiał przerwać ten pojedynkowy dramat, ratując Brazylijczyka przed ciężkim nokautem.

Jednak największą sensację wzbudziło nie samo zwycięstwo Polaka, lecz to co zrobił w ramach jego celebracji.

Reklama

Skowyra wyciągnął ze spodenek jointa i zapalniczkę, którą go odpalił siedząc na siatce oktagonu.

 

Marihuana, a sport

Konopie indyjskie wśród sportowców są niesamowicie popularne, co może wielu zdziwić ponieważ powszechnie uważa się, iż marihuana rozleniwia. Jednak to jest opinia bardzo przekłamana, a marihuana nie rozleniwia ani nie powoduje problemów z motywacją czy dyscypliną, o ile nie jest nadużywana.

Badania naukowców z Cambrige to potwierdzają, przeczytasz o nich T U T A J.

Do używania marihuany przyznawał się najszybszy człowiek w wodzie – Michael Phelps, a także najszybszy człowiek na ziemi – Usain Bolt.

Marihuana jest stosowana i dozwolona przez takie ligi jak NBA (przeczytasz o tym T U T A J), WNBA (przeczytasz T U T A J) czyli najlepsze ligi koszykówki męskiej i damskiej, czy NHL – najlepszej na świecie ligi hokeja (przeczytasz o tym T U T A J).

Gdy rozmawiam z ludźmi na siłowniach w całym kraju, okazuje się, że ogromna liczba osób trenujących sporty siłowe także korzysta z marihuany.

Z czego to wynika? Przede wszystkim ludzie związani ze sportem i prowadzący zdrowy tryb życia nie używają alkoholu, co jest logiczne.

Jednak każdy docenia działanie marihuany ponieważ po pierwsze wspomaga ona lepszy sen i lepszą regeneracje, a sen jest w sporcie i zdrowym trybie życia elementem kluczowym.  

Reklama

A przy okazji pomaga się pozbyć stresu, wycisza i w przyjemny sposób relaksuje. Wszystko to wynika z jej wpływu na układ ECS, o którym przeczytasz T U T A J

Reklama
Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.