ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Burmistrz Grenoble proponuje legalizację marihuany i testy narkotykowe dla polityków, o których mówi, że są hipokrytami, którzy sami używają m.in. zioła lecz nie chcą go zalegalizować. Eric Piolle, o którym mowa, w styczniu wywołał we francuskich mediach burzę, gdy publicznie zaapelował do prezydenta Francji o inicjatywę w sprawie referendum dotyczącego dekryminalizacji lub legalizacji marihuany. Natomiast francuski minister sprawiedliwości stwierdził, że nawoływanie do legalizacji jest szkodliwe gdyż demotywuje policjantów zwalczających przestępczość narkotykową. Oto więcej informacji.

Burmistrz Grenoble proponuje legalizację marihuany i testy narkotykowe dla polityków

23 stycznia burmistrz Grenoble, Eric Piolle, zaproponował przeprowadzenie we Francji inicjatywy referendalnej w sprawie legalizacji lub dekryminalizacji marihuany rekreacyjnej.

„Proponuję, aby Prezydent Republiki przeprowadził referendum w tej kwestii. Rozważmy dekryminalizację lub kontrolę produkcji, a nawet pełną legalizację” 

– powiedział Piolle w rozmowie z France Info.

Jego propozycja spotkała się głównie z negatywnymi reakcjami środowiska politycznego.

Natomiast 3 lutego 2025 r. mer Grenoble przedstawił kolejną kontrowersyjną inicjatywę. Zaproponował przeprowadzanie testów śliny w celu wykrycia obecności narkotyków wśród senatorów, posłów oraz ministrów. Uważa on, że ci co są najbardziej przeciwni zmianom, sami korzystają z nielegalnych środków. Piolle zaznaczył, że wyniki przeprowadzonych testów powinny pozostać anonimowe, aby uniknąć personalnych ataków.

Chodzi o to, aby sprawdzić, czy problem zażywania narkotyków dotyczy również kręgów decyzyjnych”

– wyjaśnił Piolle.

Podobną propozycję złożył już wcześniej senackiej komisji śledczej ds. handlu narkotykami.

„Testy śliny, włosów i moczu powinny być przeprowadzane w Zgromadzeniu Narodowym i Senacie, a także wśród ministrów, wybranych przedstawicieli i personelu politycznego. Anonimowo, by nikogo nie atakować personalnie. Wokół handlu i zażywania narkotyków we Francji panuje ogromna hipokryzja. Nasze instytucje również mogą być penetrowane przez ten proceder

– powiedział Piolle w wywiadzie dla RTL 5 na początku lutego

Na propozycję burmistrza Grenoble, odpowiedział francuski minister sprawiedliwości, Gérald Darmanin, deklarując gotowość do poddania się testom.

„Jestem gotów poddać się wszystkim testom. Kręgi władzy i ludzi zamożnych również korzystają z narkotyków. To nie jest problem dotyczący wyłącznie młodzieży z imigranckich dzielnic. Prawnicy biznesowi, dyrektorzy, dziennikarze i politycy także używają narkotyków „

– stwierdził Darmanin na antenie France 5.

Minister sprawiedliwości mimo wszystko skrytykował postępowanie Piolle’a, zarzucając mu brak skutecznej walki z narkotykami na poziomie lokalnym.

„Może powinniśmy przyjrzeć się całej jego radzie miasta, bo pan Piolle, jako mer, nie walczy z narkotykami w Grenoble. Obserwowałem go przez cztery lata jako minister spraw wewnętrznych. On chce czegoś więcej niż dekryminalizacja. Dąży do pełnej legalizacji, co demotywuje policjantów walczących z handlem narkotykami w jego gminie „

-powiedział minister.

Polska spółka THC Pharma otrzymała zgodę na import 600 kg medycznej marihuany. Podmiot otrzymał łącznie 11 pozwoleń na import suszu, każde na 50 kg. Surowiec powinien trafić do Hurtowni i aptek stosunkowo szybko gdyż pozwolenia mają określony termin, po którym ich ważność wygasa. Oto więcej informacji.

Polska spółka THC Pharma otrzymała zgodę na import 600 kg medycznej marihuany

W pierwszym tygodniu lutego polska spółka THC Pharma (spółka zależna od Cannabis Poland) poinformowała o otrzymaniu pierwszych 6 pozwoleń na import medycznej marihuany do naszego kraju.

Spółka zaznaczyła też, iż otrzymanie pozwoleń nie jest równoznaczne z dojściem do skutku importu, gdyż kolejnym krokiem będzie potwierdzenie przez wskazanego w pozwoleniu dostawcy posiadania marihuany medycznej na stanie magazynowym oraz uzyskanie przez niego zgody na eksport.

„Ze względu na fakt, iż zarząd THC Pharma nawiązał bliskie relacje z podmiotami odpowiedzialnymi oraz importerami kilku innych, dostępnych na polskim rynku surowców farmaceutycznych, pozwoli to spółce zdywersyfikować kanały dostaw oraz wydatnie obniżyć ryzyko niedostarczenia produktów w okresie ważności otrzymanych pozwoleń na import, gdyż w przypadku braku możliwości eksportu przez dostawcę wskazanego w otrzymanych pozwoleniach, zarząd THC Pharma będzie miał możliwość zmiany dostawcy wskazanego w pozwoleniach na jeden lub kilka innych podmiotów, które będą w danej chwili dysponowały swoim surowcem farmaceutycznym”

– czytamy w komunikacie spółki.

Cannabis Poland podkreśla, że jest to istotna informacja dla jej akcjonariuszy ze względu na fakt, iż są to pierwsze pozwolenia uzyskane przez THC Pharma w bieżącym roku i będą ważnym krokiem milowym dla realizacji strategii spółki.

Podsumowanie otrzymanych przez THC Pharma pozwoleń na import medycznej marihuany do Polski:

  • 5x 49,99 kg marihuany medycznej wydane w dniu 28/01/2025, ważne do 28/04/2025.
  • 50 kg marihuany medycznej wydane w dniu 31/01/2025, ważne do 30/04/2025.
  • 6x 49,99 kg marihuany medycznej wydane w dniu 12/02/2025, ważne do 12/05/2025.

Łączna ilość medycznego suszu, którą spółka THC Pharma ma możliwość sprowadzić do kraju w ciągu najbliższych 3 miesięcy wynosi prawie 600 kilogramów. Obecnie, Spółka prowadzi działania w celu podpisania umów z podmiotami odpowiedzialnymi oraz rozpoczęcia procesu organizowania importu do kraju.

Rynek medycznej marihuany rozwija się w naszym kraju dość dynamicznie. Szczególnie widać to było w zeszłym roku, w którym do naszego kraju zaimportowano 7,6 tony medycznego suszu. Jest to znaczący wzrost sprzedaży w stosunku do roku 2023, w którym do naszego kraju trafiło 2,6 tony medycznej marihuany.

Niestety, zlikwidowana w listopadzie ubiegłego roku możliwość uzyskania recepty i kontynuacji terapii w ramach teleporady, z pewnością odbije się na ilości sprzedanego surowca w tym roku.

Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki – co mówią na ten temat badania naukowe? Epilepsja to wyniszczająca i podstępna choroba, która często atakuje bez widocznej przyczyny. Ma różne formy i częstotliwości występowania, dotyka zarówno dorosłych jak i dzieci. Wiele przypadków tej choroby da się znacznie złagodzić stosowaniem ekstraktów z konopi. W jakich przypadkach można stosować konopie w leczeniu padaczki? Co mówią na ten temat badania naukowe? Więcej informacji znajdziesz w dalszej części artykułu. 

Czym jest padaczka?

Padaczka, inaczej epilepsja, to choroba neurologiczna o charakterze przewlekłym, która dotyka około 50 mln osób na świecie. Jednym z objawów, ale nie jedynym, są nawracające napady drgawkowe o różnej częstotliwości i natężeniu występowania. Napady te są wynikiem nadmiernej aktywności elektrycznej w układzie nerwowym. Chorzy na epilepsję doświadczają różnego rodzaju napadów:

  • toniczno – konicznych (spięcie mięśni, upadek, utrata przytomności, drgawki) 
  • atonicznych (zwiotczenie mięśni, upadek i utrata przytomności)
  • miklonicznych (drżenie kończyn)
  • nieświadomości (zastygnięcie bez ruchu, brak kontaktu, zaburzenia świadomości) 

Napady padaczkowe zazwyczaj trwają od kilkunastu sekund do trzech minut. Częstość występowania napadów bardzo różni się między pacjentami. Ich charakterystycznym objawem są tak zwane automatyzmy – charakterystyczne ruchy ciała występujące podczas napadu, które mogą przypominać ruchy kończyn podczas konkretnej czynności, np. jazdy na rowerze. Przed wystąpieniem napadu u chorego występuje aura epileptyczna, czyli charakterystyczny stan niepokoju i zaburzeń zmysłów. Po napadzie może wystąpić tzw. porażenie Todda – połowiczne porażenie ciała, które ustępuje samoistnie po pewnym czasie. Zwiększa ono prawdopodobieństwo wystąpienia następnego napadu. Najcięższymi formami epilepsji są zespoły genetyczne, takie jak zespół Dravet czy Lennoxa–Gastauta, które cechują się lekoopornością oraz dużym natężeniem napadów epileptycznych w ciągu doby. Zespoły te często dotykają najmłodszych pacjentów. Padaczka diagnozowana jest przez lekarza neurologa na podstawie badania EEG, które sprawdza czynności biolelektryczne w mózgu. 

Jak leczyć padaczkę?

Istnieje ponad 70 rodzajów epilepsji i większość z nich jest uleczalna. Dotyczy to głównie dzieci, bowiem około 80% przypadków młodych pacjentów przy zastosowaniu odpowiedniego leczenia udaje się doprowadzić do remisji choroby. Niektóre padaczki są łagodne w przebiegu i są powiązane z okresem dojrzewania mózgu dziecięcego. Po jego zakończeniu zdarza się, że ustępują samoistnie. Epilepsja u dorosłych jest trudniejsza w leczeniu jednak często związana ze zmianami w strukturze mózgu, jak guzy, nowotwory, tętniaki czy pasożyty. Po wyeliminowaniu zmiany padaczka często ustępuje. Zdarzają się jednak odmiany padaczki, zarówno u dzieci jak i dorosłych, które są oporne na leczenie farmakologiczne (padaczka lekooporna). Szacuje się, że nawet 20-30% przypadków nie wykazuje żadnej poprawy mimo stosowania maksymalnej dawki leków na epilepsję. Okazuje się, że dla takich pacjentów nadzieją są preparaty z konopi, które mają udowodnione działanie hamujące napady padaczkowe. W wielu krajach zatwierdzonym lekiem na bazie konopi dostępnym w aptekach jest Epidiolex. Jest to lek ze wskazaniem do stosowania w leczeniu rzadkich, zagrażających życiu i wyniszczających rodzajach padaczki lekoopornej: zespołu Lennoxa-Gastauta (LGS), syndromu Dravet (DS) oraz stwardnienia guzowatego (TSC). Cztery randomizowane i kontrolowane badania III fazy wykazały, że Epidiolex skutecznie zmniejsza liczbę napadów padaczkowych u pacjentów w wieku 2 lat i starszych w połączeniu z leczeniem farmakologicznym. Lek ten, to tak naprawdę izolat CBD produkowany w standardzie farmaceutycznym i zarejestrowany oficjalnie jako lek.

Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki – mechanizm działania

Historia zastosowania konopi w łagodzeniu napadów epilepsji sięga nawet kilkuset lat wstecz. Pod koniec XIX wieku wybitni angielscy neurolodzy: Reynolds Gowers używali konopi indyjskich w leczeniu padaczki. Obecnie naukowcom udało się częściowo zrozumieć jaki jest mechanizm działania konopi na epilepsję. W dalszym ciągu nie znane są jednak wszystkie zmiany molekularne, które wpływają na tak dużą skuteczność stosowania konopi w przypadku padaczki. Na ten moment wiadomo, że ludzki organizm posiada układ endokannabinoidowy (ECS), który jest swoistym układem równoważących procesy neurohormonalne oraz neroimmunologiczne – zatem w dużej mierze wpływa na naszą komunikację neuronalną i jej stabilizację. ECS może modulować procesy fizjologiczne leżące u podstaw epileptogenezy, czyli mechanizmów powstawania napadów padaczkowych. Jak pokazały badania na zwierzętach, nadmierna komunikacja w mózgu towarzysząca epilepsji, czyli pojawiająca się nadczynność biolektryczna jest objawem źle funkcjonującego układu endokannabinoidowego. Na jego działanie składają się rozmieszczone w całym ciele oraz naszym mózgu receptory CB1 oraz CB2. 

Składniki dostępne w konopiach, czyli kannabinoidy, na przykład CBD lub THC oddziałują na wspomniane receptory w różny sposób: aktywując je lub hamując, wywierając w ten sposób wpływ na komunikację w układzie nerwowym. Mają też właściwości ochronne i przeciwzapalne – sprzyjają neurogenezie i ochronie neuronów przed degradacją. Przeprowadzone do tej pory liczne badania w modelu in vitro, w modelu zwierzęcym oraz na ludziach wykazały właściwości przeciwdrgawkowe kilku kannabinoidów, w tym głównie CBD i THC.

Kluczem jest doprowadzenie układu ECS do równowagi, bowiem gdy działa on prawidłowo, jego mechanizmy równoważące układ nerwowy nie dopuszczają do wystąpienia napadu padaczkowego. Coraz więcej badań, potwierdza, że układ endokannabinoidowy odgrywa w tej kwestii kluczową rolę – niezależnie od rodzaju napadów. Przykładem jest badanie, w którym zablokowanie receptora CB1 prowadziło do ostrych napadów epilepsji. Naukowcy doszli też do wniosku, że u osób chorych na padaczkę zauważono niedobór endogennych kannabinoidów (produkowanych przez nasze ciało) w mózgu i płynie rdzeniowym. Zatem stymulacja fitokannabinoidami pochodzącymi z konopi jest doskonałym mechanizmem przywrócenia równowagi w układzie nerwowym, bowiem ECS jest kluczowym regulatorem neurotransmisji synaptycznej w mózgu.

CBD na epilepsję

Od wielu lat trwają prace naukowe nad przeciwdrgawkowym działaniem jakie wykazuje ekstrakt roślinny z konopi bogaty w CBD. W kilku badaniach klinicznych potwierdzono jego skuteczność w leczeniu napadów padaczkowych, szczególnie w wieku dziecięcym. Ekstrakty CBD charakteryzują się wysoką skutecznością w zmniejszaniu częstotliwości napadów, ale badania wciąż mają charakter retrospektywny lub dotyczą niewielkiej ilości badanych. 

W 2016 roku pierwsze wyniki badań klinicznych leku Epidiolex III fazy wykazały korzystne działanie CBD w leczeniu opornych na leczenie zaburzeń napadowych, m.in. zespołu Lennoxa-Gastauta (LGS) i zespołów Draveta (DS). Były to dwa duże badania kliniczne, które potwierdziły korzystny wpływ na leczenie lekoopornej i ostrej w przebiegu formy epilepsji. Jednym z nich był otwarty program badawczy przeprowadzony w ramach ośrodków leczenia padaczki w USA pod nadzorem naukowym dr. Szaflarskiego. Do badania włączono 607 osób cierpiących na padaczkę lekooporną, ich średnia wieku wynosiła 13 lat. Już po 12 tygodniach leczenia mediana miesięcznej częstości napadów drgawkowych zmniejszyła się o 51%, a częstość napadów całkowitych o 48%. Zmniejszenie to utrzymywało się na stałym poziomie przez 96 tygodni leczenia. Kolejne analizy zarówno na zwierzętach jak i ludziach wykazały, że CBD, korzystnie wpływa na zmniejszenie częstości napadów padaczkowych, zarówno samodzielnie jako preparat farmaceutyczny, jak i element celowej terapii przeciwpadaczkowej lekami chemicznymi. 

Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki – Ekstrakty CBD i THC w epilepsji

Jeszcze lepsze wyniki terapii prezentują ekstrakty konopne zawierające w swoim składnie zarówno CBD jak i THC. W 2015 roku na łamach Epilepsy & Behavior opublikowano wyniki ankiety przeprowadzonej wśród 117 rodziców dzieci poddanych terapii olejem CBD z niską zawartością THC. 85% wszystkich rodziców zgłosiło zmniejszenie częstości napadów, a 14% zgłosiło całkowity brak napadów u swoich dzieci poddanych leczeniu preparatem. W 2023 roku w czasopiśmie Neurological Sciences opublikowano wyniki badania wpływu takiego ekstraktu na leczenie padaczki u dorosłych. Było to 2 letnie badanie kohortowe, w którym osoby dorosłe cierpiące na padaczkę ogniskową lekooporną (DRFE) stosowały średnie dawki dobowe wynoszące 200 mg CBD i 4 mg THC. Efekty leczenia przyniosły redukcję napadów o więcej niż 50% po 12 tygodniach u 79,5% pacjentów. Mediana procentowej zmiany częstości napadów na miesiąc wyniosła 84,1% po 12 tygodniach. 

Jak CBD wpływa na objawy padaczki?

Pozytywne działanie CBD na mózg pacjentów z epilepsją ma związek z jego neuroprotekcyjnymi efektami w obrębie wielu ścieżek sygnałowych. Kannabidiol wpływa na wiele receptorów w mózgu, w tym na receptory kannabinoidowe CB1/CB2, a także bardziej pośrednio na receptory GABA-A, odpowiedzialne za hamowanie nadmiernej aktywności synaps, receptory FAAH – jako potencjalny cel terapeutyczny w leczeniu bólu i zaburzeń układu nerwowego, czy receptory TRPV. Ponieważ CBD wykazuje niskie powinowactwo do receptorów kannabinoidowych, swoje mechanizmy działania realizuje poprzez interakcję z innymi celami molekularnymi. Jednym z najważniejszych kanałów jonowych, wobec którego CBD wykazuje duże powinowactwo, jest receptor waniloidowy przejściowego potencjału (TRPV). Wpływ na receptory TRPV1 oraz FAAH, które są bezpośrednio zaangażowane w zwiększanie ilości krążących endokannabinoidów (anandamidu i 2-AG), wzmaga pozytywne aspekty działania zarówno w zakresie zmniejszania napadów epileptycznych, jak i łagodzenia objawów dodatkowych. Dlatego oprócz zmniejszenia ilości napadów padaczkowych CBD wspiera również funkcje poznawcze, rozluźnia mięśnie, poprawia pamięć, samopoczucie i ogólny stan zdrowia. Inne mechanizmy przeciwpadaczkowe CBD mogą obejmować wpływ na sierocy receptor sprzężony z białkiem G GPR55, wpływ na receptor 5- HT1a oraz receptory glicyny α3 i α1. To między innymi te interakcje powodują neuroprotekcyjne i przeciwzapalne działanie kannabidiolu w obrębie układu nerwowego. 

Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki – THC i potencjał antydrgawkowy

Wiele wczesnych badań nad wpływem określonych kannabinoidów w przedklinicznych modelach napadów padaczkowych skupiało się głównie na THC. Wyniki tych badań, wykazały mieszaną skuteczność w przypadku ostrych napadów epilepsji u różnych gatunków zwierząt. W niektórych modelach THC zmniejszało częstotliwość lub nasilenie napadów, podczas gdy w innych badaniach nie stwierdzono żadnej poprawy lub nawet nasilenie objawów. Po latach analiz naukowcy doszli do wniosku, iż samo THC nie wykazuje silnego działania hamującego napady padaczkowe i do takiego efektu niezbędna jest obecność innych składników: przede wszystkim CBD. Niektóre badania pokazały, że olejki CBD z niewielką ilością THC były najskuteczniejsze w działaniu hamującym epilepsję, w porównaniu do olejków bez zawartości THC. Zatem obecność tetrahydrocannabinolu oraz innych składników konopi – okazała się zwiększać pozytywny efekt w redukowaniu napadów padaczkowych. Innymi składnikami konopi, które wykazują działanie antydrgawkowe są: CBN, delta – 8 THC oraz THCA. 

Źródła:

 

https://www.aans.org/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

https://onlinelibrary.wiley.com/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

Mamy świetną informację dla pacjentów korzystających z medycznej marihuany. Produkty od Canopy Growth (Spectrum Therapeutics) są teraz dostępne w promocyjnych cenach. Warto skorzystać biorąc pod uwagę, że to jedne z lepszych produktów jakie są dostępne na naszym rynku. O ile obniżono ceny oraz do kiedy potrwa promocja? Tego dowiesz się z artykułu.

Produkty od Canopy Growth (Spectrum Therapeutics) w obniżonej cenie

 

„W związku z obniżeniem cen naszych produktów Cannabis flos, Canopy Growth THC 20% (Bakerstreet) i 25% (Original Gangster Deluxe) w hurtowniach farmaceutycznych, pacjenci mogą spodziewać się niższych cen również w aptekach. Rabat ma związek ze zbliżającym się końcem daty ważności obu produktów, który nastąpi 30.04.2025. Proszę mieć na uwadze, że ceny w aptekach są ustalane indywidualnie, przez właścicieli, jednak spodziewamy się, że rabaty mogą sięgnąć nawet -30%.”

Promocja na produkty Canopy Growth potrwa dość długo bo aż do końca kwietnia.

Obniżka ceny dotyczy ceny suszu w hurtowni. Niestety ciężko jest określić, które apteki o ile obniżą cenę detaliczną. Jednak należy się spodziewać, że część aptek obniży cenę maksymalnie czyli o ok. 30%., dlatego warto sprawdzać ceny w różnych aptekach.

Promocja wynika ze zbliżającej się daty ważności dostępnych obecnie w aptekach produktów od Spectrum Therapeutics.

Czy zatem susz, który zostanie zakupiony 29 kwietnia, a jego data ważności upływa dzień później będzie nadal nadawał się do spożycia przez pacjentów po upływie tej daty? Odpowiedź brzmi TAK, taki susz odpowiednio przechowywany będzie bardzo długo zachowywał swoje parametry. Więcej na temat daty ważności medycznej marihuany i tym co ona dokładnie oznacza przeczytasz T U T A J.

Marihuana w coffee shopach przez całe dekady była uznawana za produkt wysokiej jakości. Jednak od wielu lat jakość suszu dostępnego w pół-legalnym obrocie pozostawia wiele do życzenia. W głównej mierze wynika to z tego, że zioło sprzedawane w coffee shop’ach pochodzi z szarej strefy lub wręcz z czarnego rynku gdzie nie funkcjonują żadne normy co do jakości produktu i jego czystości pod względem zawartości patogenów, metali ciężkich etc. Gdy przebadano próbki suszu sprzedawanego w holenderskich konopnych kawiarniach, okazało się, że zawiera on wiele szkodliwych związków, które  mają negatywny wpływ na zdrowie użytkowników. Oto więcej informacji.

Marihuana w coffee shopach zawiera pestycydy, metale ciężkie i patogeny – wykazały badania

W Europie przez całe dekady marihuana z holenderskich coffe shopów uznawana była za produkt wysokiej jakości, wręcz punkt odniesienia do opisywania marihuany z górnej półki. I faktycznie kiedyś, dawno temu, tak było. Niderlandy były miejscem gdzie zjeżdżali growerzy i breederzy (twórcy nowych odmian), którzy przez lata udoskonalali holenderskie zioło.

Niestety w obecnych czasach holenderska marihuana jest co najwyżej przeciętna, a szczególnie tam gdzie jest dużo turystów.

W Holandii marihuana rekreacyjna nie jest legalna. Legalnie można ją jedynie sprzedawać w konopnych kawiarniach jednak produkcja pozostaje prawnie zabroniona. Taka sytuacja doprowadziła w ostatnich latach do ogromu patologi w tej branży. Zdecydowana większość zioła sprzedawanego w Holandii pochodzi z czarnego rynku, od grup przestępczych, które głęboko w poważaniu maja jakość i czystość produktu – liczy się tylko jak największy zarobek. Nikt nie bada produktu zanim trafi do sprzedaży, a jednocześnie podczas uprawy stosowane są szkodliwe dla naszego zdrowia związki, które się w konopiach akumulują. Mowa tu o metalach ciężkich, pestycydach, a także patogenach takich jak grzyb.

Przeprowadzone niedawno przez Holenderski Instytut Zdrowia Psychicznego i Uzależnień (Instytut Trimbos) badanie, miało na celu ustalenie „punktu odniesienia” w zakresie zanieczyszczenia marihuaną i zagwarantowanie bezpieczeństwa produktów pochodzących od licencjonowanych plantatorów. Jest to jeden z kroków do wprowadzenia w Holandii w pełni legalnej marihuany pochodzącej z legalnych holenderskich upraw.

Naukowcy przetestowali 105 próbek suszu konopi indyjskich i haszyszu. Jedna na pięć próbek wykazywała oznaki „przekroczeń mikrobiologicznych”, takich jak bakterie Staphylococcus aureus lub pozostałości grzybów. Około jedna trzecia zawierała ślady pestycydów.

Jedna pobranych próbek haszyszu zawierała prawie sześciokrotnie większą ilość ołowiu (28,5 mg/kg) niż dopuszczalna norma ustalona dla marihuany, która ma być sprzedawana w trakcie zbliżającego finału eksperymentu z legalną marihuaną.

„Tak, w konopiach są zanieczyszczenia. Znaleźliśmy wiele pestycydów, wiele przypadków skażenia mikrobiologicznego i jedną próbkę zawierającą ołów”

– powiedział Pieter Oomen, chemik analityczny i badacz holenderskiego rynku narkotykowego

Obecność potencjalnie szkodliwych bakterii Staphylococcus aureus (Gronkowiec złocisty) świadczy o niewystarczającym poziomie higieny na każdym etapie uprawy, przycinania i pakowania konopi.

Eksperyment, w ramach którego sklepy w 10 gminach będą sprzedawać konopie indyjskie produkowane przez licencjonowanych plantatorów i podlegające ograniczeniom dotyczącym zanieczyszczeń dochodzi powoli do ostatniej fazy, czyli sprzedaży w pełni legalnych produktów od licencjonowanych producentów. Sprzedaż ma ruszyć w kwietniu.

Celem regulowanego eksperymentu z konopiami jest wyeliminowanie obiegu przestępczego i ograniczenie skażenia. Dziesięciu plantatorów przeszło kontrole karne i otrzymało licencję na dostarczanie konopi do kawiarni biorących udział w eksperymencie, czterech jest już gotowych do dostarczania suszu. Ich produkty zostaną przetestowane, aby upewnić się, że nie przekraczają limitów zanieczyszczeń, w tym metali ciężkich, mikroorganizmów, pestycydów i szkodliwych aflatoksyn wytwarzanych przez grzyby.

Jutro Komisja rozpatrzy projekt dezyderatu do Tuska ws. dekryminalizacji marihuany – co to oznacza? Dezyderat wystosowany przez Sejmową Komisję ds. Petycji w dniu 7 listopada ubiegłego roku ws. dekryminalizacji uprawy i posiadania niewielkich ilości ziela na własne potrzeby to temat, który wzbudza w ostatnich tygodniach sporo emocji. Jedną z ich przyczyn jest to, że od listopadowej Komisji nic się w tej sprawie nie wydarzyło. Ale to tylko pozory ponieważ wszystko idzie swoim trybem, a autor petycji, Przemysław Zawadzki, poinformował, że projekt dezyderat został w końcu napisany i jutro zostanie rozpatrzony przez Komisję. Co to oznacza? 

Jutro Komisja rozpatrzy projekt dezyderatu do Tuska ws. dekryminalizacji marihuany

7 listopada ubiegłego roku Sejmowa Komisja ds. Petycji rozpatrzyła złożoną w kwietniu przez Przemysława Zawadzkiego petycję, dot. dekryminalizacji posiadania do piętnastu gramów marihuany oraz uprawy jednej rośliny konopi indyjskich na własne potrzeby.

Wielu prognozowało, że petycja zostanie odrzucona, jednak stało się inaczej. Sejmowa Komisja spośród kilku możliwości wybrała wystosowanie w tej sprawie dezyderatu do premiera Donalda Tuska, pisaliśmy o tym T U T A J.

Czym jest dezyderat? W Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej dezyderaty są tworzone przez komisje sejmowe w określonych sprawach i mogą być skierowane do różnych instytucji w tym przypadku do Prezesa Rady Ministrów. Adresat nie ma prawnego obowiązku wykonania postulatów zawartych w dezyderacie, ale musi zająć wobec nich stanowisko w ciągu 30 dni od dnia OTRZYMANIA dezyderatu, chyba że Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej ustali inny termin. Odpowiedź rozpatruje komisja.

Oznacza to, że swoje stanowisko w sprawie depenalizacji marihuany w Polsce musi przedstawić Donald Tusk.

Należy podkreślić, że stanowisko premiera nie musi być zero-jedynkowe na zasadzie ZA lub PRZECIW.

Jutro Komisja rozpatrzy projekt dezyderatu do Tuska ws. dekryminalizacji marihuany – co to oznacza?

Dziś Przemysław Zawadzki poinformował, że projekt dezyderatu jest już gotowy i zostanie rozpatrzony podczas jutrzejszego posiedzenia Sejmowej Komisji ds. Petycji

„Potwierdzone info. Komisja Sejmowa rozpatrzy utro projekt dezyderatu do Tuska w sprawie złożonej przeze mnie w Sejmie propozycji 15g + 1 krzak.
I jeśli dezyderat pójdzie już do premiera to zaraz po nim złożymy w kancelarii premiera petycję w tej sprawie którą poparło ponad 15 tys osób.”
-poinformował Zawadzki

 

W sieci w ostatnich tygodniach pojawiało się wiele komentarzy dotyczących tego, że minęło już wiele tygodni, a odpowiedzi premiera brak. Jednak uspakajamy – wszystko idzie swoim trybem.

Gdy Komisja zdecydowała o wystosowaniu dezyderatu do premiera, w pierwszej kolejności dokument musiał zostać utworzony. Trochę to trwało jednak akt został już przygotowany i zostanie jutro rozpatrzony przez Sejmową Komisję ds. Petycji, która zatwierdzi jego ostateczne brzmienie.

Gdy tak się stanie dezyderat zostanie przesłany do Donalda Tuska, który od otrzymania dokumentu będzie miał 30 dni na przedstawienie Sejmowej Komisji ds. Petycji swojego stanowiska ws. dekryminalizacji posiadania do piętnastu gramów marihuany i uprawy jednej rośliny konopi indyjskich na własne potrzeby.

Czy coś może zablokować dezyderat lub opóźnić jego dotarcie do premiera? Raczej nie powinno się tak stać chociaż Marszałek Sejmu może cofnąć akt do Komisji z powodów np. formalnych. Jednak gdy Komisja błędy poprawi dezyderat ostatecznie i tak trafi do adresata. Taki scenariusz jest jednak mało prawdopodobny.

Poinformujemy gdy tylko poznamy ostateczną treść dokumentu.

Szwajcaria zalegalizuje marihuanę, a monopol na sprzedaż będzie miało państwo? Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie. Kilka dni temu, projekt wniosku legalizującego konopie indyjskie do użytku rekreacyjnego, został przyjęty przez komisję zdrowia niższej izby parlamentu, która domaga się, aby osobom dorosłym „przyznano ściśle regulowany dostęp do marihuany”. Takiemu rozwiązaniu sprzeciwiają się szwajcarskie parte prawicowe. Jednak ostateczną decyzję podejmie najprawdopodobniej społeczeństwo w ramach referendum, które w Szwajcarii odgrywa znaczącą rolę i jest narzędziem do realnego wpływu obywateli na przepisy prawa. Oto więcej informacji.

Szwajcaria zalegalizuje marihuanę, a monopol na sprzedaż będzie miało państwo?

Kilka dni temu szwajcarska Komisja Parlamentarna  zaproponowała ustawę, która umożliwiłaby regulowaną sprzedaż i dostęp do marihuany w celach nie medycznych

Projekt wniosku przyjęty przez komisję zdrowia niższej izby parlamentu 14 głosami za, 9 przeciw i 2 wstrzymującymi się, wnioskodawcy chcą, aby osobom dorosłym „przyznano ściśle regulowany dostęp do marihuany”.

W ostatnich latach Szwajcaria przeprowadzała „eksperymentalne programy legalnej sprzedaży konopi indyjskich dla dorosłych”, o czym przeczytasz m.in. T U T A J.

Teraz politycy chcą, aby marihuana rekreacyjna była legalnie dostępna dla osób dorosłych, gdyż badania mówią, że kilka procent obywateli tego Alpejskiego kraju – regularnie używa marihuany rekreacyjnej.

Komisja zaznaczyła, że zdecydowana większość konsumentów pozyskuje narkotyki za pośrednictwem nielegalnych kanałów.

Podkreślając wyniki szwajcarskiego badania z 2022 r., które wykazało, że cztery procent osób w wieku od 15 do 64 lat nielegalnie zażywało marihuanę w poprzednim miesiącu, podkreślono, że „marihuana jest rzeczywistością społeczną”.

Większość komisji uważa, że ​​obecna sytuacja jest niezadowalająca i że podejście prohibicyjne jest błędem

-dodano

Wezwano do legalizacji sprzedaży i używania marihuany w celach niemedycznych, podkreślając jednak, że musi ona być ściśle regulowana jako substancja odurzająca, z uwzględnieniem faktu, że jej spożycie może być szkodliwe dla zdrowia.

Propozycja ta stanowi pierwszy krok w procesie, który może potrwać dość długo, zanim ostateczna ustawa zostanie opracowana i zatwierdzona przez obie izby parlamentu, a najprawdopodobniej także poddana pod głosowanie powszechne w ramach szwajcarskiego systemu demokracji bezpośredniej (referendum).

Prawo musi regulować uprawę, produkcję i handel konopiami indyjskimi, nie może jednak zachęcać do ich konsumpcji” – stwierdziła komisja.

Komisja stwierdziła, że ​​produkcja komercyjna będzie legalna, ale ściśle regulowana, przy czym obowiązywać będą wysokie standardy jakościowe. Dodała również, że wszystkie opakowania powinny być neutralne, bez nazw marek, i powinny być opatrzone etykietami ostrzegawczymi.

Komisja uważa, że sprzedaż marihuany powinna zostać objęta państwowym monopolem, a produkty powinny być dostępne do nabycia wyłącznie w ograniczonej liczbie punktów koncesjonowanych.

Wszelka sprzedaż osobom nieletnim ma pozostać nielegalna.

Prawo powinno zezwalać osobom fizycznym na uprawę do trzech roślin konopi na własny użytek.

Jednak skrajnie prawicowa Szwajcarska Partia Ludowa (SVP) – największa partia w Szwajcarii – potępiła tę propozycję, a parlamentarzystka Celine Amaudruz przysięgła, że ​​„będzie walczyć do końca, ponieważ ta propozycja oznacza banalizację zagrożeń związanych z narkotykami”.

Co ciekawe, komisja podkreśliła, że ​​sprzedaż nie powinna być nastawiona na zysk, a cały dochód powinien być przeznaczony na działania profilaktyczne, redukcję szkód i pomoc w walce z uzależnieniami.

Czy przedterminowe wybory w Niemczech oznaczają koniec legalnej marihuany dla naszych zachodnich sąsiadów? Niestety, taki scenariusz jest możliwy, a nawet zapowiadany i wpisany do programu wyborczego CDU, partii plasującej się w sondażach jako zwycięzca najbliższych wyborów do Bundestagu, które odbędą się w najbliższą niedzielę. Centroprawicowe CDU/CSU zapowiedziało, że jeżeli wygra wybory wycofa CanG – ustawę legalizującą zioło. Takie samo stanowisko ma prawicowa AfD, która wyrasta na drugą siłę polityczną na niemieckiej scenie. Oto więcej informacji.

Wybory w Niemczech: Koniec legalnej marihuany?

Legalna marihuana była jedną z obietnic Olafa Scholza podczas wyborów do Bundestagu w 2021 roku, przeczytasz o tym. Był to pierwszy raz w historii Niemiec, gdy kandydat na kanclerza tego kraju dopisał do swojego programu wyborczego zaprzestanie karania za marihuanę. Więcej przeczytasz na ten temat T U T A J.

Nikt wtedy nie wierzył, że taka zmiana faktycznie nastąpi, zdecydowana większość niemieckich działaczy konopnych uważała, że to tylko „kiełbasa wyborcza dla młodych”

Okazało się jednak, że po wygraniu wyborów, nowy kanclerz Niemiec, Olaf Scholz, faktycznie doprowadził do zmian prawnych. Co prawda, zapowiadanej pełnej legalizacji marihuany Niemcy nie wprowadzili, tłumacząc się międzynarodowymi konwencjami, jednak wprowadzone przepisy i tak znacząco ułatwiły życie miłośnikom marihuany za naszą zachodnią granicą.

Planowo wybory do Bundestagu powinny odbyć się jesienią tego roku. Jednak sytuacja polityczna doprowadziła do rozpisania wyborów przedterminowych.

I tym razem kwestia marihuany jest mocnym punktem wyborczym – jednak tym razem chodzi o ponowną jej delegalizację i powrót do stanu prawnego sprzed 1. kwietnia 2024.

Niemiecka scenę polityczną dominują partie: SPD, ZIeloni, FDP– te rzy ugrupowania tworzą „koalicję sygnalizacji świetlnej” i to właśnie one doprowadziły do wprowadzenia ustawy CanG – która zakończyła karanie za posiadanie i uprawę marihuany na własny użytek.

Oczywiście legalizację popiera także niemiecka Lewica (die Linke).

Z drugiej strony mamy partie, które najpewniej przejmą za tydzień władzę tj.: CDU / CSU oraz AfD, które są przeciwne liberalizacji prawa konopnego i już zapowiedziały, że jeżeli dojdą do władzy to wycofają ustawę, która zalegalizowała marihuanę.

Prawicowe AfD zyskuje w Niemczech coraz większe poparcie, co w sporej mierze jest wynikiem kryzysu migracyjnego w Niemczech jak i całej Europie.

AfD uważa, że ​​osoby używające marihuany w celach rekreacyjnych są chore i chce je leczyć, aby mogły osiągnąć trwałą abstynencję. Kreśli także rasistowskie powiązania między narkotykami, przemocą i przestępstwami seksualnymi, które dziesiątki lat temu były częścią propagandy Harry’ego Anslingera w USA.

A co o obecnych przepisach konopnych myśli Niemiecki społeczeństwo? 59% popiera liberalizację prawa dot. marihuany, natomiast za uchyleniem ustawy CanG i przywróceniem ścigania za marihuanę jest 37% obywateli Niemiec.

Z wielu przyczyn, a głównie z powodu tzw. kryzysu migracyjnego – rośnie w Niemczech poparcie dla prawicowych ugrupowań, które oprócz pozbycia się imigrantów obiecują pozbycie się legalnej marihuany i o ile to drugie jest mniej lub bardziej dla Niemców istotne, to kwestia imigrantów zdaje się przeważać i będą oni w stanie zrezygnować z marihuany na rzecz zmniejszenia liczby uchodźców.

Wszystko wskazuje, że w przyszłą niedzielę wygrają CDU / CSU oraz AfD, jeżeli te partie stworzą rządzącą koalicję to rok po wprowadzeniu ustawy CanG – zostanie ona wycofana, a Niemcy powrócą do karania za marihuanę.

Kilka dni temu w Siedlcach doszło do niecodziennej sytuacji. Pewien mężczyzna omyłkowo odebrał nie swoją paczkę od kuriera. Gd ją otworzył okazało się, że w środku znajduje się 10 kg marihuany. Mężczyzna, który przypadkiem wszedł w posiadanie sporej ilości zioła, natychmiast zwrócił paczkę do firmy kurierskiej i powiadomił o znalezisku policję. Jak doszło do pomyłki i jak sprawa się skończyła? Oto więcej informacji.

Przypadkiem odebrał nie swoją paczkę od kuriera, w środku było 10 kg marihuany

Na początku tygodnia (10.02.2025) dyżurny siedleckiej komendy otrzymał telefon od mężczyzny, który regularnie odbiera paczki w punkcie odbioru, ponieważ zajmuje się dystrybucją części samochodowych. Tego dnia, oprócz swojej przesyłki, otrzymał także dwie dodatkowe paczki, w których jako odbiorca widniało jedynie imię, takie samo jak jego i najpewniej przez to omyłkowo mu je wydano.

Mężczyzna, sprawdzając swoją przesyłkę, otworzył również przekazane mu paczki. W środku zauważył duże plastikowe pudełka, a w nich znajdowały się hermetycznie zamknięte opakowania z suszem roślinnym, które wzbudziły jego podejrzenia. Mężczyzna zajmujący się obrotem częściami samochodowymi natychmiast zwrócił paczki, a także powiadomił Policję.

Na miejsce skierowano funkcjonariuszy kryminalnych. Jak się okazało, w pudełkach była marihuana.

Następnie, zgodnie z procedurą, pracownicy punktu odbioru paczek skontaktowali się z podanym na etykiecie przesyłki numerem telefonu odbiorcy paczki, który widniał w systemie komputerowym.

Odbierający połączenie mężczyzna poinformował, że w ciągu pół godziny zjawi się odebrać przesyłkę. Gdy tylko podejrzany pojawił się w siedzibie firmy kurierskiej, przedstawił się danymi widniejącymi na etykiecie paczek, a także okazał zlecenie odbioru – został zatrzymany przez policjantów, którzy już na niego czekali.

W środę (12 lutego) prokurator Prokuratury Rejonowej w Siedlcach przedstawił 23-latkowi (mieszkaniec powiatu siedleckiego) zarzuty przemytu znacznej ilości środków odurzających, za co grozi mu do 20 lat pozbawienia wolności. Decyzją miejscowego sądu kolejne 3 miesiące mężczyzna spędzi w areszcie.

Źródło: Policja.pl

Nadużywanie marihuany zwiększa ryzyko przedwczesnego zgonu? Nie, to tylko medialne kłamstwo, które od kilku dni powielają media głównego ścieku. „Osoby wymagające hospitalizacji z powodu nadużywania marihuany są bardziej zagrożone przedwczesnym zgonem w ciągu kolejnych pięciu lat – wynika z badań prowadzonych w Kanadzie.” Takie nagłówki pojawiają się od kilku dni. Jest tylko jeden problem – omawiane wyniki badań wcale tego nie potwierdzają, co stwierdzają nawet autorzy przytaczanego badania. Z czego wynika ten kompletny brak dziennikarskiej rzetelności? Co powoduje, że duże media chętnie powielają nieprawdziwe treści straszące dużą szkodliwością marihuany? 

Nadużywanie marihuany zwiększa ryzyko przedwczesnego zgonu? Nie, to tylko medialne kłamstwo

Wszystko zaczęło się od opublikowania wyników kanadyjskiego badania zatytułowanego „Wizyty na oddziale ratunkowym i hospitalizacje z powodu zaburzeń związanych z używaniem konopi oraz śmiertelność w ciągu 5 lat

Badanie miało sprawdzić czy osoby wymagające opieki szpitalnej (oddział ratunkowy lub hospitalizacja) z powodu zaburzeń związanych z używaniem konopi indyjskich (CUD – Cannabis Use Disorder) są narażone na zwiększone ryzyko zgonu.

W badaniu kohortowym obejmującym 11,6 miliona osób, którego mediana wynosiła 5 lat, u osób, które wymagały hospitalizacji z powodu CUD, ryzyko zgonu w ciągu 5 lat było 2,8-krotnie wyższe w porównaniu z populacją ogólną.

Czy oznacza to, że osoby, które zażyły zbyt dużą ilość zioła przez co trafiły do szpitala mają blisko 3-krotnie większą szansę na przedwczesny zgon w ciągu kilku lat w porównaniu do osób, które nie nadużywają marihuany?

Odpowiedź jest bardzo prosta: NIE

Na stronie z wynikami badań czytamy, że:

„Wyniki te sugerują, że u osób wymagających opieki szpitalnej z powodu CUD może być zwiększone ryzyko przedwczesnej śmierci.”

Natomiast już dwie linijki niżej czytamy, że:

„Jednak niewiele wiadomo na temat tego, czy CUD są powiązane ze zwiększonym ryzykiem śmiertelności.”

Czemu zatem media głównego ścieku powtarzają od kilku dni coś zupełnie odwrotnego strasząc społeczeństwo?

Przede wszystkim dlatego, że takie click-baity się dobrze „klikają”.

Autorzy badania sami przyznają, że pomimo faktycznie wyższego wskaźnika zagrożenia przedwczesną śmiercią wśród osób hospitalizowanych z powodu CUD – nie ma żadnej korelacji pomiędzy używaniem marihuany, a zgonami.

Przytoczone przypadki przedwczesnej śmierci nie mają związku z samym używaniem zioła lecz z trybem życia, chorobami, wypadkami drogowymi, samobójstwami i wiele innych.

Zebrane dane w żaden sposób ze sobą nie korelują – co podkreślają też autorzy badania.

Na próżno jednak szukać takiej informacji w materiałach głównych mediów, które strasz nagłówkami mówiącymi, że nadużywanie marihuany kilkukrotnie zwiększa ryzyko śmierci w ciągu kilku najbliższych lat.

Skąd pomysł na takie badania?

W ostatnich latach globalna legalizacja marihuany przybiera na sile. Niestety, nie wszystkim się to podoba, z różnych powodów. Dobrym przykładem są Niemcy, którzy niedawno częściowo zalegalizowali marihuanę. Jednak taki rozwój sytuacji nie podoba się przedstawicielom Bawarii, która jest regionem gdzie wręcz wielbi się alkohol.

Alkoholicy z Bawarii widzą w marihuanie potężne zagrożenie i bardzo szkodliwą używkę. Nadal bardzo mocną pozycję mają tam mity, że marihuana to wstęp do heroiny itp.

Dlatego mieszkańcy Bawarii bardzo chętnie powtarzają wszelkie kłamstwa na temat marihuany  twierdzą, że tak mówi nauka. Dlatego całkiem niedawno bawarscy dentyści apelowali o ponowną kryminalizację marihuany.

Teraz bawarscy dentyści podnieśli alarm, jakoby używanie konopi prowadziło do poważnych uszkodzeń przyzębia, a także pięciokrotnie zwiększało zachorowanie na raka szyi oraz głowy. Co mają potwierdzać badania

Niestety metodologia przedstawionych badań pozostawia wiele do życzenia. W skrócie, badanie objęło osoby, które podzielono na osoby używające oraz nieużywające marihuany. Okazało się, że grupa osób używających konopi indyjskich charakteryzuje się zwiększoną zachorowalnością na raka szyi i głowy oraz problemami jamy ustnej. Niestety, nie wzięto pod uwagę żadnych innych czynników takich jak używanie innych substancji, styl i tryb życia, jakość odżywiania i wiele innych czynników wpływających na nasze zdrowie.”

-pisaliśmy pod koniec ubiegłego roku, cały artykuł znajdziesz T U T A J.

W ostatnich latach przeciwnicy legalizacji regularnie powołują się na badania nad marihuaną, których wyniki mówią, że może być ona bardzo niebezpieczną używką. Wszystkie te badania mają jedną cechę wspólną – są zmanipulowane co łatwo udowodnić patrząc na metodologię ich przeprowadzenia. Niestety przeciętny Kowalski tego nie wie, a jeżeli do tego wierzy mediom to później taki zmanipulowany obywatel także będzie przeciwny np. legalizacji marihuany, która jak widać nie wszystkim jest na rękę.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.