Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki

Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki

Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki – co mówią na ten temat badania naukowe? Epilepsja to wyniszczająca i podstępna choroba, która często atakuje bez widocznej przyczyny. Ma różne formy i częstotliwości występowania, dotyka zarówno dorosłych jak i dzieci. Wiele przypadków tej choroby da się znacznie złagodzić stosowaniem ekstraktów z konopi. W jakich przypadkach można stosować konopie w leczeniu padaczki? Co mówią na ten temat badania naukowe? Więcej informacji znajdziesz w dalszej części artykułu. 

Reklama

Czym jest padaczka?

Padaczka, inaczej epilepsja, to choroba neurologiczna o charakterze przewlekłym, która dotyka około 50 mln osób na świecie. Jednym z objawów, ale nie jedynym, są nawracające napady drgawkowe o różnej częstotliwości i natężeniu występowania. Napady te są wynikiem nadmiernej aktywności elektrycznej w układzie nerwowym. Chorzy na epilepsję doświadczają różnego rodzaju napadów:

  • toniczno – konicznych (spięcie mięśni, upadek, utrata przytomności, drgawki) 
  • atonicznych (zwiotczenie mięśni, upadek i utrata przytomności)
  • miklonicznych (drżenie kończyn)
  • nieświadomości (zastygnięcie bez ruchu, brak kontaktu, zaburzenia świadomości) 

Napady padaczkowe zazwyczaj trwają od kilkunastu sekund do trzech minut. Częstość występowania napadów bardzo różni się między pacjentami. Ich charakterystycznym objawem są tak zwane automatyzmy – charakterystyczne ruchy ciała występujące podczas napadu, które mogą przypominać ruchy kończyn podczas konkretnej czynności, np. jazdy na rowerze. Przed wystąpieniem napadu u chorego występuje aura epileptyczna, czyli charakterystyczny stan niepokoju i zaburzeń zmysłów. Po napadzie może wystąpić tzw. porażenie Todda – połowiczne porażenie ciała, które ustępuje samoistnie po pewnym czasie. Zwiększa ono prawdopodobieństwo wystąpienia następnego napadu. Najcięższymi formami epilepsji są zespoły genetyczne, takie jak zespół Dravet czy Lennoxa–Gastauta, które cechują się lekoopornością oraz dużym natężeniem napadów epileptycznych w ciągu doby. Zespoły te często dotykają najmłodszych pacjentów. Padaczka diagnozowana jest przez lekarza neurologa na podstawie badania EEG, które sprawdza czynności biolelektryczne w mózgu. 

Jak leczyć padaczkę?

Istnieje ponad 70 rodzajów epilepsji i większość z nich jest uleczalna. Dotyczy to głównie dzieci, bowiem około 80% przypadków młodych pacjentów przy zastosowaniu odpowiedniego leczenia udaje się doprowadzić do remisji choroby. Niektóre padaczki są łagodne w przebiegu i są powiązane z okresem dojrzewania mózgu dziecięcego. Po jego zakończeniu zdarza się, że ustępują samoistnie. Epilepsja u dorosłych jest trudniejsza w leczeniu jednak często związana ze zmianami w strukturze mózgu, jak guzy, nowotwory, tętniaki czy pasożyty. Po wyeliminowaniu zmiany padaczka często ustępuje. Zdarzają się jednak odmiany padaczki, zarówno u dzieci jak i dorosłych, które są oporne na leczenie farmakologiczne (padaczka lekooporna). Szacuje się, że nawet 20-30% przypadków nie wykazuje żadnej poprawy mimo stosowania maksymalnej dawki leków na epilepsję. Okazuje się, że dla takich pacjentów nadzieją są preparaty z konopi, które mają udowodnione działanie hamujące napady padaczkowe. W wielu krajach zatwierdzonym lekiem na bazie konopi dostępnym w aptekach jest Epidiolex. Jest to lek ze wskazaniem do stosowania w leczeniu rzadkich, zagrażających życiu i wyniszczających rodzajach padaczki lekoopornej: zespołu Lennoxa-Gastauta (LGS), syndromu Dravet (DS) oraz stwardnienia guzowatego (TSC). Cztery randomizowane i kontrolowane badania III fazy wykazały, że Epidiolex skutecznie zmniejsza liczbę napadów padaczkowych u pacjentów w wieku 2 lat i starszych w połączeniu z leczeniem farmakologicznym. Lek ten, to tak naprawdę izolat CBD produkowany w standardzie farmaceutycznym i zarejestrowany oficjalnie jako lek.

Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki – mechanizm działania

Historia zastosowania konopi w łagodzeniu napadów epilepsji sięga nawet kilkuset lat wstecz. Pod koniec XIX wieku wybitni angielscy neurolodzy: Reynolds Gowers używali konopi indyjskich w leczeniu padaczki. Obecnie naukowcom udało się częściowo zrozumieć jaki jest mechanizm działania konopi na epilepsję. W dalszym ciągu nie znane są jednak wszystkie zmiany molekularne, które wpływają na tak dużą skuteczność stosowania konopi w przypadku padaczki. Na ten moment wiadomo, że ludzki organizm posiada układ endokannabinoidowy (ECS), który jest swoistym układem równoważących procesy neurohormonalne oraz neroimmunologiczne – zatem w dużej mierze wpływa na naszą komunikację neuronalną i jej stabilizację. ECS może modulować procesy fizjologiczne leżące u podstaw epileptogenezy, czyli mechanizmów powstawania napadów padaczkowych. Jak pokazały badania na zwierzętach, nadmierna komunikacja w mózgu towarzysząca epilepsji, czyli pojawiająca się nadczynność biolektryczna jest objawem źle funkcjonującego układu endokannabinoidowego. Na jego działanie składają się rozmieszczone w całym ciele oraz naszym mózgu receptory CB1 oraz CB2. 

Składniki dostępne w konopiach, czyli kannabinoidy, na przykład CBD lub THC oddziałują na wspomniane receptory w różny sposób: aktywując je lub hamując, wywierając w ten sposób wpływ na komunikację w układzie nerwowym. Mają też właściwości ochronne i przeciwzapalne – sprzyjają neurogenezie i ochronie neuronów przed degradacją. Przeprowadzone do tej pory liczne badania w modelu in vitro, w modelu zwierzęcym oraz na ludziach wykazały właściwości przeciwdrgawkowe kilku kannabinoidów, w tym głównie CBD i THC.

Kluczem jest doprowadzenie układu ECS do równowagi, bowiem gdy działa on prawidłowo, jego mechanizmy równoważące układ nerwowy nie dopuszczają do wystąpienia napadu padaczkowego. Coraz więcej badań, potwierdza, że układ endokannabinoidowy odgrywa w tej kwestii kluczową rolę – niezależnie od rodzaju napadów. Przykładem jest badanie, w którym zablokowanie receptora CB1 prowadziło do ostrych napadów epilepsji. Naukowcy doszli też do wniosku, że u osób chorych na padaczkę zauważono niedobór endogennych kannabinoidów (produkowanych przez nasze ciało) w mózgu i płynie rdzeniowym. Zatem stymulacja fitokannabinoidami pochodzącymi z konopi jest doskonałym mechanizmem przywrócenia równowagi w układzie nerwowym, bowiem ECS jest kluczowym regulatorem neurotransmisji synaptycznej w mózgu.

CBD na epilepsję

Od wielu lat trwają prace naukowe nad przeciwdrgawkowym działaniem jakie wykazuje ekstrakt roślinny z konopi bogaty w CBD. W kilku badaniach klinicznych potwierdzono jego skuteczność w leczeniu napadów padaczkowych, szczególnie w wieku dziecięcym. Ekstrakty CBD charakteryzują się wysoką skutecznością w zmniejszaniu częstotliwości napadów, ale badania wciąż mają charakter retrospektywny lub dotyczą niewielkiej ilości badanych. 

W 2016 roku pierwsze wyniki badań klinicznych leku Epidiolex III fazy wykazały korzystne działanie CBD w leczeniu opornych na leczenie zaburzeń napadowych, m.in. zespołu Lennoxa-Gastauta (LGS) i zespołów Draveta (DS). Były to dwa duże badania kliniczne, które potwierdziły korzystny wpływ na leczenie lekoopornej i ostrej w przebiegu formy epilepsji. Jednym z nich był otwarty program badawczy przeprowadzony w ramach ośrodków leczenia padaczki w USA pod nadzorem naukowym dr. Szaflarskiego. Do badania włączono 607 osób cierpiących na padaczkę lekooporną, ich średnia wieku wynosiła 13 lat. Już po 12 tygodniach leczenia mediana miesięcznej częstości napadów drgawkowych zmniejszyła się o 51%, a częstość napadów całkowitych o 48%. Zmniejszenie to utrzymywało się na stałym poziomie przez 96 tygodni leczenia. Kolejne analizy zarówno na zwierzętach jak i ludziach wykazały, że CBD, korzystnie wpływa na zmniejszenie częstości napadów padaczkowych, zarówno samodzielnie jako preparat farmaceutyczny, jak i element celowej terapii przeciwpadaczkowej lekami chemicznymi. 

Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki – Ekstrakty CBD i THC w epilepsji

Jeszcze lepsze wyniki terapii prezentują ekstrakty konopne zawierające w swoim składnie zarówno CBD jak i THC. W 2015 roku na łamach Epilepsy & Behavior opublikowano wyniki ankiety przeprowadzonej wśród 117 rodziców dzieci poddanych terapii olejem CBD z niską zawartością THC. 85% wszystkich rodziców zgłosiło zmniejszenie częstości napadów, a 14% zgłosiło całkowity brak napadów u swoich dzieci poddanych leczeniu preparatem. W 2023 roku w czasopiśmie Neurological Sciences opublikowano wyniki badania wpływu takiego ekstraktu na leczenie padaczki u dorosłych. Było to 2 letnie badanie kohortowe, w którym osoby dorosłe cierpiące na padaczkę ogniskową lekooporną (DRFE) stosowały średnie dawki dobowe wynoszące 200 mg CBD i 4 mg THC. Efekty leczenia przyniosły redukcję napadów o więcej niż 50% po 12 tygodniach u 79,5% pacjentów. Mediana procentowej zmiany częstości napadów na miesiąc wyniosła 84,1% po 12 tygodniach. 

Jak CBD wpływa na objawy padaczki?

Pozytywne działanie CBD na mózg pacjentów z epilepsją ma związek z jego neuroprotekcyjnymi efektami w obrębie wielu ścieżek sygnałowych. Kannabidiol wpływa na wiele receptorów w mózgu, w tym na receptory kannabinoidowe CB1/CB2, a także bardziej pośrednio na receptory GABA-A, odpowiedzialne za hamowanie nadmiernej aktywności synaps, receptory FAAH – jako potencjalny cel terapeutyczny w leczeniu bólu i zaburzeń układu nerwowego, czy receptory TRPV. Ponieważ CBD wykazuje niskie powinowactwo do receptorów kannabinoidowych, swoje mechanizmy działania realizuje poprzez interakcję z innymi celami molekularnymi. Jednym z najważniejszych kanałów jonowych, wobec którego CBD wykazuje duże powinowactwo, jest receptor waniloidowy przejściowego potencjału (TRPV). Wpływ na receptory TRPV1 oraz FAAH, które są bezpośrednio zaangażowane w zwiększanie ilości krążących endokannabinoidów (anandamidu i 2-AG), wzmaga pozytywne aspekty działania zarówno w zakresie zmniejszania napadów epileptycznych, jak i łagodzenia objawów dodatkowych. Dlatego oprócz zmniejszenia ilości napadów padaczkowych CBD wspiera również funkcje poznawcze, rozluźnia mięśnie, poprawia pamięć, samopoczucie i ogólny stan zdrowia. Inne mechanizmy przeciwpadaczkowe CBD mogą obejmować wpływ na sierocy receptor sprzężony z białkiem G GPR55, wpływ na receptor 5- HT1a oraz receptory glicyny α3 i α1. To między innymi te interakcje powodują neuroprotekcyjne i przeciwzapalne działanie kannabidiolu w obrębie układu nerwowego. 

Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki – THC i potencjał antydrgawkowy

Wiele wczesnych badań nad wpływem określonych kannabinoidów w przedklinicznych modelach napadów padaczkowych skupiało się głównie na THC. Wyniki tych badań, wykazały mieszaną skuteczność w przypadku ostrych napadów epilepsji u różnych gatunków zwierząt. W niektórych modelach THC zmniejszało częstotliwość lub nasilenie napadów, podczas gdy w innych badaniach nie stwierdzono żadnej poprawy lub nawet nasilenie objawów. Po latach analiz naukowcy doszli do wniosku, iż samo THC nie wykazuje silnego działania hamującego napady padaczkowe i do takiego efektu niezbędna jest obecność innych składników: przede wszystkim CBD. Niektóre badania pokazały, że olejki CBD z niewielką ilością THC były najskuteczniejsze w działaniu hamującym epilepsję, w porównaniu do olejków bez zawartości THC. Zatem obecność tetrahydrocannabinolu oraz innych składników konopi – okazała się zwiększać pozytywny efekt w redukowaniu napadów padaczkowych. Innymi składnikami konopi, które wykazują działanie antydrgawkowe są: CBN, delta – 8 THC oraz THCA. 

Źródła:

 

https://www.aans.org/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

https://onlinelibrary.wiley.com/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

Reklama

Ostatnio popularne

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

HERO to wg. nas polska marka roku 2025 i nie tylko ze względu na najlepsze produkty czy ich ceny, chodzi o coś jeszcze. Czymś co wyróżnia HERO jest bardzo aktywne wspieranie konopnej społeczności na różne sposoby. HERO rozwijając swoją markę, poszerzając swoją ofertę o nowe produkty z charakterystycznym logo, nie szczędzi środków na wspomniane wspieranie rozwoju społeczności i branży jako takiej. Jest to przede wszystkim marka tworzona z pasją, a nie kolejny podmiot nastawiony jedynie na zysk. Bez wątpliwości można stwierdzić, że nikt nie robi w ostatnich czasach tyle dla kultury konopnej w Polsce.

Reklama

HERO – Konopna marka roku 2025

HERO to marka, która w ostatnich latach zyskała w naszym kraju rozpoznawalność dzięki swoim produktom, ale nie tylko najwyższa ich jakość jest tym, co wyróżnia tę POLSKĄ MARKĘ.

To co wyróżnia HERO to bardzo aktywne wspieranie szeroko pojętej polskiej kultury konopnej poprzez m.in. mocne wsparcie dla twórców konopnych treści informacyjno-edukacyjnych, którzy robią świetną robotę i mogą się dzięki wsparciu nadal rozwijać, jednym z nich jest np. Adi Lewandowski, który robi bardo dobrą robotę na rzecz kultury i świadomości konopnej w naszym kraju – polecamy sprawdzić T U T A J

Z marką Hero współpracuję już dobry kawałek czasu i przez ten okres zdążyliśmy zbudować naprawdę solidną relację opartą na zaufaniu. To jedna z tych marek w branży, z którymi współpraca przebiega bardzo naturalnie — bez problemów, niedomówień czy zbędnej spiny.

Skoro działamy razem już kolejny rok, to samo w sobie jest najlepszym dowodem, że ta współpraca po prostu dobrze funkcjonuje. Hero robi naprawdę dopracowane produkty i widać, że za marką stoi realne zaangażowanie w rozwój branży konopnej w Polsce. Wspierają wydarzenia, inicjatywy i różne projekty, które budują tę społeczność. Z właścicielem marki, Piotrem, znamy się też prywatnie i bardzo się przyjaźnimy, więc tym bardziej cieszę się, że mogę wspierać i pokazywać markę, która stoi za czymś więcej niż tylko sprzedażą produktów.

-powiedział nam Adi Lewandowski

Ale wspieranie twórców to oczywiście nie koniec. Marka wspiera także wszelkie konopne wydarzenia w Polsce – od dużych eventów typu targi czy konferencje po mniejsze zamknięte spotkania konopnej społeczności.

HERO wspiera także największą polską społeczność medycznej marihuany  – BudCare.pl wspierając także ich wydarzenia integracyjne.

Doceniam markę HERO za otwartość na obecność na wydarzeniach branżowych – a nawet za ich inicjowanie. Widać, że Piotr, właściciel marki, po prostu to kocha: lubi spotykać się z ludźmi i rozmawiać z nimi o produktach. Jest obecny na wszystkich wydarzeniach BudCare.

-mówi Mateusz Strzelec z BudCare.pl

HERO jako producent sprzętu do waporyzacji wspiera też kliniki konopne, a raczej ich pacjentów. W tym przypadku polega to na m.in. na przekazywaniu klinikom waporyzatorów, które potem pacjenci mogą wypożyczyć zupełnie za darmo! Jest to działanie bardzo istotne gdyż urządzenia do waporyzacji sa bardzo różne pod względem jakości oraz oczywiście ceny. Wypożyczenie różnych sprzętów na testy daje super pogląd, który będzie dla danego pacjenta najlepszy. 

Jak sami widzicie, jest to marka, która robi dla polskiej kultury konopnej oraz społeczności konopnych pacjentów bardzo wiele dlatego jesteśmy dumni z tego, że współpracuje także z portalem WeedNews, bo to m.in. dzięki ich wsparciu powstają nasze materiały, które swoją drogą są jedynymi treściami konopnymi w naszym kraju, za którymi nie stoi AI.

Sami, gdy tylko możemy wybieramy produkty HERO, ponieważ cenimy wysoką jakość produktów ale jeszcze bardziej cenimy robotę, jaką HERO wykonuje na rzecz społeczności nie szczędząc na to środków. Śmiało można stwierdzić, że nikt w ostatnim czasie nie zrobił tyle dobrego dla polskiej kultury konopnej i konopnych pacjentów. 

Natomiast co do samych produktów to znajdziecie je w wielu sklepach z konopnymi akcesoriami na terenie całego kraju, oraz online o T U T A J

Sprawdźcie też  XLUX ROFFU X HERO LIMITED EDITION – pierwszy w naszym kraju waporyzator z certyfikatem bezpieczeństwa przebadany w polskim ośrodku badawczym, który potwierdził zgodność z europejskimi normami bezpieczeństwa, bo kto jak kto, ale HERO bardzo dba o jakość swoich produktów.

Innym ciekawym produktem od HERO, który opisywaliśmy, jest pochłaniacz dymu umożliwiający dyskretne korzystanie z konopi gdy sytuacja tego wymaga. O pochłaniaczach poczytasz T U T A J

Reklama

Blood Orange Kush to nowa odmiana od Canopy Growth (Spectrum Therapeutics), która lada dzień trafi do polskich aptek. Co ciekawe, nowy produkt Canopy Growth będzie pakowany w opakowania zawierające 15 gramów suszu. To dość znacząca różnica ponieważ do tej pory produkty od tego producenta były pakowane po 5 gramów. Większe opakowanie to też niższa cena dla pacjentów, sporo niższa. Oto więcej informacji.

Reklama

Blood Orange Kush – nowa odmiana od Canopy Growth, 15 g. w opakowaniu i niższa cena

Canopy Growth Polska (Spectrum Therapeutics) wprowadza na polski rynek nową odmianę medycznej marihuany – Blood Orange Kush.

Będzie to odmiana charakteryzująca się najwyższym poziomem THC w portfolio tego producenta.

Bardzo dobrą informacją dla pacjentów jest to, iż produkt pojawi się w zupełnie nowej dla Canopy Growth konfiguracji – w opakowaniu zawierającym 15 gramów suszu.

Jak informuje producent – większa gramatura pozwoliła na obniżenie ceny w przeliczeniu na gram o około 30%, a to już konkretna, dająca się odczuć obniżka ceny regularnej.

„Zmiana gramatury opakowania jest efektem szeroko zakrojonej modernizacji procesów produkcyjnych, kontroli jakości i logistyki, dzięki którym firma znacząco zwiększyła możliwości wytwarzania oraz zapewniła stabilność dostaw. W ostatnich latach zrealizowano kompleksowe modernizacje zakładu oraz wdrożono nowe standardy jakościowe – działania te, choć na pewnym etapie przełożyły się na czasowe ograniczenia dostępności niektórych produktów, dziś umożliwiają większą elastyczność operacyjną i skuteczniejsze reagowanie na zmieniający się rynek”

– poinformował nas producent.

Blood Orange Kush – specyfikacja odmiany

Blood Orange Kush
Specyfikacja Blood Orange Kush

Dominujące terpeny Blood Orange Kush to  Limonen, Mircen i Linalol. 

Nominalne stężenie THC w przypadku tej odmiany to 29% (+ – 10%), czyli jest to odmiana bardzo mocna w działaniu o czym powinni pamiętać początkujący i mało doświadczeni z konopiami pacjenci, którzy powinni zaczynać od niskich dawek.

Jest to hybryda z dominacją genów typu Indica. Dobrze sprawdzi się przeciwbólowo, przeciwspastycznie czy nasennie. 

Reklama

Czy niemiecki rząd cofnie częściową legalizację zioła, która w przyszłym miesiącu będzie miała druga rocznicę wprowadzenia w życie? Na chwilę obecną ciężko cokolwiek przewidzieć jednak jest to scenariusz jak najbardziej możliwy. Wynika to przede wszystkim z obecnej sytuacji w Bundestagu, w którym po wcześniejszych wyborach z 2025 decydujący głos ma prawicowe CDU/CSU – partia, która za wszelką cenę chce powrotu dawnych przepisów i jest w stanie zrobić wiele, aby do tego doszło, jej ministrowie zaczęli w ostatnim czasie publicznie mówić o swoich planach szybkiego cofnięcia reformy. Federalna Minister Zdrowia z CDU uruchomiła też procedurę mającą cofnąć zmiany. Oto więcej informacji.

Reklama

Czy niemiecki rząd cofnie częściową legalizację zioła? Są takie plany

Federalna Minister Zdrowia Nina Warken zażądała niedawno cofnięcia CanG – ustawy częściowo legalizującej marihuanę rekreacyjną w Niemczech. Wystosowała w tej sprawie oficjalny wniosek do Bundestagu.

Wniosek został zainicjowany przez Związek Kobiet prowadzony właśnie przez Ninę Warken. Federalna Minister Zdrowia mówi o  wstępnych ocenach CanG, które mają być „znaczącymi tendencjami” w negatywnym kontekście. Mówiąc innymi słowami – Werken twierdzi, że częściowa legalizacja doprowadziła jedynie do negatywnych zjawisk takich jak znaczący wzrost spożycia marihuany. Co tak na marginesie jest kłamstwem.
 
Jej stanowisko popiera także jej partia – CDU/CSU, która jest formacją prawicową.
 
Jest to frakcja, która od samego początku jest przeciwna CanG i jakiejkolwiek reformie prawa dotyczącego konopi. Przeciwne jest także ultraprawicowe AfD, które jest obecnie drugą siłą polityczną Niemiec.
 
Na chwilę obecną rozkład sił w Bundestagu wygląda następująco:
 
  • CDU/CSU – 208 mandatów (28,5%)
  • AfD – 152 mandaty (20.8%)
  • SPD – 120 mandaty (16,4%)
  • Zieloni – 85 mandatów (11,6%)
  • Die Linke 6 mandatów (8,8%)

Dwie pierwsze partie chcą cofnięcia legalizacji i to w trybie natychmiastowym.

Co prawda na chwile obecną koalicję rządzącą tworzą CDU/CSU oraz SPD – wynika to z tego, że żadna licząca się partia polityczna w Niemczech, nie chce być kojarzona z AfD, które jest uznawane za ugrupowanie ekstremistyczne – i to na tyle, że żadna inna partia nie uznaje możliwości współpracy koalicyjnej.

Jednak gdyby jutro w Bundestagu doszło do głosowania w sprawie przywrócenia dawnych przepisów – zarówno CDU jak i AfD głosowałyby za cofnięciem legalizacji marihuany nawet bez wcześniejszego ustalania wspólnego stanowiska. I wiele wskazuje, że taki scenariusz może się niebawem wydarzyć.

Reklama
SPD traktuje CanG jako jeden ze swoich wielkich sukcesów, dlatego będzie bronić tego, co sami stworzyli. Czy jednak przedstawiciele SPD zaryzykują zerwaniem koalicji z CDU/CSU? W takim przypadku potrzebne byłyby kolejne przyspieszone wybory ponieważ nie będzie komu utworzyć większościowego rządu.
 
Koalicja, która rządziła przed wcześniejszymi wyborami z 2025 nie uzyskała by na chwilę obecną wymaganych 316 mandatów, które są potrzebne, aby utworzyć rząd koalicyjny. A ponieważ koalicja z AfD nie wchodzi w grę – potrzebne byłyby kolejne przyspieszone wybory.
 
CDU/CSU ani AfD raczej nie zrezygnują ze swoich planów cofnięcia legalizacji, raczej należy się spodziewać natężenia wysiłków prawicy w tej sprawie.
 
Na chwile obecną ciężko jest cokolwiek przewidzieć. Gdy tylko pojawią się nowe informacje – poinformujemy o tym na naszych łamach.

Uprawa konopi zbudowana z klocków Lego? Na taki pomysł wpadł domowy ogrodnik z Niemiec, który najwyraźniej postanowił, że połączy dwie pasje – uprawę konopi oraz zamiłowanie do budowli z klocków. Efektem jego pracy jest projekt BrickGrow czyli pomieszczenie uprawowe zbudowane właśnie z klocków, które doskonale łączy te dwie zajawki ponieważ Lego służą nie tylko do celów praktycznych jak np. ściany, ale jest to też element ozdobny. 

Reklama

Uprawa konopi zbudowana z klocków Lego? Poznajcie projekt BrickGrow

BrickGrow to kanał na Instagramie, na którym możemy śledzić uprawę konopi indyjskich zbudowaną w pełni z klocków Lego.

Z zewnątrz pomieszczenie uprawowe zbudowane z klocków prezentuje się tak:

brickgrow

Oprócz samego boxa uprawowego, który jest w całości zbudowany z klocków Lego, w jego wnętrzu znajdziemy nieco rozbudowaną infrastrukturę. Jest też m.in. otaczająca roślinę fosa, przez którą nawadniane jest medium uprawowe.

Wnętrze uprawy zbudowanej z klocków, gdzie to ludziki Lego odpowiadają za naginanie roślin, wygląda natomiast tak:

brickgrow

Reklama

Projekt BrickGrow prezentuje się bardzo oryginalnie i pokazuje, że konopie uprawiać można nie tylko w typowym namiocie uprawowym i można się pobawić w różne warianty – o ile jest to legalne i nie trzeba tego ukrywać, a wręcz można się pochwalić. Całość możecie zobaczyć na IG BrickGrow o T U T A J

Węgry nie zmieniły klasyfikacji marihuany czym złamały prawo UE – orzekł niedawno Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Węgry złamały zasady UE, głosując przeciwko wspólnemu stanowisku wspólnoty w sprawie klasyfikacji marihuany podczas posiedzenia ONZ w 2020, orzekł najwyższy sąd Unii Europejskiej. Rząd premiera Viktora Orbána stosuje politykę „zerowej tolerancji” wobec nielegalnych używek, a podczas sesji Komisji Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków w 2020 r. zagłosował przeciwko usunięciu marihuany z listy obejmującej również śmiertelnie niebezpieczne opioidy, takie jak heroina. Węgry zareagowały na orzeczenie krytyką twierdząc, iż są to „działania na rzecz liberalizacji rynku narkotykowego”, które są „błędne i niebezpieczne” i oznajmiły, że nie zmienią swojego stanowiska. Oto więcej informacji.

Reklama

TSUE: Węgry nie zmieniły klasyfikacji marihuany czym złamały prawo UE

Węgierski rząd Viktora Orbána od lat stosuje politykę „zerowej tolerancji” wobec narkotyków. Wyrazem ich stanowiska wobec marihuany było głosowanie podczas sesji Komisji Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków w 2020 r.

Przedstawiciele Węgier zagłosowali przeciwko usunięciu marihuany z listy obejmującej również śmiertelnie niebezpieczne opioidy, takie jak heroina, które jednocześnie nie mają zastosowania medycznego.

W związku ze stanowiskiem Węgier, organ wykonawczy UE, Komisja Europejska, wszczęła przeciwko postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, argumentując, że kraj ten sprzeciwił się stanowisku bloku przyjętemu przez kwalifikowaną większość państw członkowskich.

Sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który wydał orzeczenie na korzyść Komisji Europejskiej, stwierdzając, że „Węgry nie dopełniły zobowiązań ciążących na nich na mocy prawa UE”.

TSUE uznał, że klasyfikacja narkotyków leży „w wyłącznej kompetencji Unii Europejskiej”.

Węgry, które nie mogą twierdzić, że to wspólne stanowisko jest niezgodne z prawem, naruszyły wyłączną kompetencję zewnętrzną Unii Europejskiej w tej dziedzinie i działały w sposób naruszający zasadę lojalnej współpracy

– stwierdził sąd z siedzibą w Luksemburgu 

Zgodnie z zasadą lojalnej współpracy państwa członkowskie mają obowiązek ułatwiać realizację zadań Unii Europejskiej i powstrzymać się od podejmowania wszelkich działań, które mogłyby zagrozić osiągnięciu wspólnych celów

– dodano.

Węgry zareagowały na orzeczenie potępiając „działania na rzecz liberalizacji rynku narkotykowego” jako „błędne i niebezpieczne” i stwierdzając, że nie zmienią swojego stanowiska w tej sprawie.

Nie ulegniemy żadnym naciskom, które mogłyby kolidować z naszą krajową polityką antynarkotykową lub prowadzić kraj w kierunku liberalizacji przepisów narkotykowych

– oświadczył rząd w oświadczeniu przesłanym agencji AFP.

Reklama

Pasażer lotu z UK do Los Angeles wpadł na nietypowy pomysł i poczęstował obsługę lotu żelkami z THC. Członkowie załogi chętnie się częstowali smakowitymi żelkami kompletnie zapominając o tym, że nie powinno się brać słodyczy od obcych. Odurzona załoga została uziemiona, a służby poszukują teraz dowcipnisia, który zapewnił załodze lot życia. Oto więcej informacji.

Reklama

Poczęstował obsługę lotu żelkami z THC, załoga została na jakiś czas uziemiona

Trzech członków personelu pokładowego trafiło do szpitala po tym, jak nieświadomie spożyli artykuły spożywcze w postaci żelków, które zawierały do 300 mg THC, a to dla osoby nie używającej na co dzień konopi – bardzo duża dawka.

Pasażer miał poczęstować załogę odurzającymi żelkami już po wylądowaniu na lotnisku w Los Angeles (LAX).

Działanie THC poczuli gdy dotarli z lotniska do hotelu. Gdy poczuli pełną moc konopi zaczęli panikować, jedna ze stewardess opowiadał później o „odczuciu opuszczania ciała”.

Poczuli, że zupełnie tracą kontrolę, wpadli w panikę i przestraszyli się. Objawy się nasilały i cała trójka została przewieziona do szpitala

-opowiadają przełożeni załogi

Lekarze uznali, że w każdym ze słodyczy znajdowało się najpewniej ok. 300 mg THC, co czyni je jednymi z najmocniejszych produktów spożywczych na bazie marihuany, przeważnie 450 mg THC przypada na całe opakowanie konopnych słodyczy, dlatego dawka 300 mg w pojedynczym żelku to bardzo dużo.

Wysłaliśmy zastępczą załogę do obsługi lotu powrotnego i nie miało to żadnego wpływu na plany naszych klientów 

-kontynuował przedstawiciel firmy.

Zarząd British Airways stwierdził, iż nie ma żadnych dowodów na to, że ktokolwiek z załogi wiedział, co spożywa i nikomu nie grożą konsekwencje dyscyplinarne.

Reklama

Kali się jąka bo palił zbyt dużo zioła? Do takiego wniosku doszli internauci po opublikowanej ostatnio rozmowie rapera z Żurnalistą. Po obejrzeniu materiału wiele osób wyraziło swoje zdziwienie faktem, że Kali się na co dzień jąka. Niestety spora cześć internautów uważa, że takie są skutki wieloletniego używania marihuany, która wg. nich po tylu latach  „zniszczyła mu mózg i teraz się jąka”. Oczywiście nikt nie potrafi wyjaśnić w jaki sposób palenie zioła mogło by do tego doprowadzić. Co ciekawe, tego samego zdania są też osoby, które same konopi używają, pokazuje to jak niski poziom świadomości o marihuanie jest w naszym społeczeństwie oraz śród jej użytkowników. Warto też przypomnieć skąd w ogóle wziął się mit o niszczycielskim działaniu konopi na mózg podczas gdy w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. 

Reklama

Internauci uważają, że Kali się jąka bo palił zbyt dużo zioła

Do sieci trafił niedawno wywiad Żurnalisty z Kalim, co jest zapewne częścią promocji nowego albumu. Osobiście całości nie widziałem, jedynie urywki. Natomiast to nie sama rozmowa czy jakieś jej fragmenty przykuły w tym przypadku moją uwagę, a komentarze pod puszczanymi na social media zajawkami rozmowy, których było sporo. 

Wielu słuchaczy zwróciło w komentarzach uwagę, że założyciel Ganja Mafii, się na co dzień jąka. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że większość komentarzy dotyczących problemów Kalego z mową, to wpisy mówiące, iż jest to spowodowane… paleniem zbyt dużych ilości marihuany.

Niestety nikt z tych, którzy tak twierdzą, nie potrafią wyjaśnić z czego miałoby to wynikać. Jedyne co można od nich usłyszeć to stwierdzenie, że marihuana zniszczyła mu mózg i teraz się jąka. Tylko marihuana nie niszczy mózgu, a wręcz przeciwnie. A Kali dzisiaj jąka się znacznie mniej niż miało to miejsce np. kilkanaście lat temu.

Oczywiście internauci piszący o „niszczeniu mózgu przez marihuanę”, nie potrafią wskazać żadnego związku przyczynowo – skutkowego, który mógłby to potwierdzać. Zamiast tego pojawiają się oczywiście inwektywy i typowy hejt.

Co ciekawe, tego typu komentarze pojawiają się także ze strony osób, które same deklarują używanie marihuany, a które uważają, że po sobie samym oraz po swoim otoczeniu widzą, że marihuana ogłupia. 

Ale czy tak jest naprawdę? Czy konopie indyjskie mogą uszkodzić mózg?

Odpowiedź brzmi – NIE.

Skąd zatem się wzięło to społeczne przekonanie, że marihuana ogłupia i „robi dziury w mózgu”?

Rozpowszechnienie teorii jakoby marihuana niszczyła mózg było jednym z filarów trwającej przez dekady konopnej prohibicji w USA. Z powodów politycznych oraz finansowych, marihuana miała być pokazywana jako coś niesłychanie niebezpiecznego i szkodliwego. Tylko pojawił się mały problem – marihuana nie szkodzi fizycznie ani psychicznie (chyba, że się jej nadużywa). 

Postanowiono więc, aby spreparować dowody na szkodliwość marihuany. W tym celu w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia przeprowadzono słynne badanie na małpach. Jednak było to badanie pod tezę, ono nie miało nic sprawdzać, a jedynie potwierdzić, że konopie fizycznie niszczą mózg.

W największym skrócie – w trakcie badania zakładano małpom na głowy szczelne hełmy, a następnie przez jakiś czas do hełmów pompowano dym z marihuany, sam dym, bez dostępu do powietrza. Efektem takiego zabiegu było obumieranie komórek mózgowych z powodu braku tlenu. Następnie naukowcy oznajmili, że za obumarcie komórek odpowiada marihuana. I to kłamstwo ma się w społeczeństwie świetnie aż po dziś dzień.

A do tego ta teoria ma tak silną pozycję, że powtarza ją bardzo duża część społeczeństwa, nigdy tego nawet nie weryfikując. 

Co ciekawe, marihuana ma pozytywny wpływ na mózg działając neuroprotekcyjnie na jego komórki.

Marihuana może też mieć negatywny wpływ na użytkownika – jeżeli ten jej nadużywa i używa szkodliwie.

Marihuana natomiast nie ogłupia trwale, oczywiście, osoba odurzona może mieć pewne deficyty pamięci krótkotrwałej i problemy z koncentracją, jednak wszystko to mija gdy tylko ustanie działanie ziela.

Drugą ciekawostką jest fakt, że używką, która faktycznie trwale upośledza i zwyczajnie ogłupia oraz wpływa destrukcyjnie na mózg jest alkohol, o którym jednak internauci nie piszą tak często, że niszczy szare komórki. Jest to oczywiście jeden z wielu przykładów tego, w jak bardzo zmanipulowanym społeczeństwie żyjemy.

Całą rozmowa Żurnalisty z Kalim znajduje się T U T A J

Przypominamy też, że należy kategorycznie podkreślić, iż nie właściwe używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie używanie szkodliwe czyli nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami i obowiązkami. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem. Nazywa się to ŚWIADOMYM UŻYWANIEM. 

Reklama

W Macedonii zarekwirowano 40 ton medycznej marihuany, która mimo, iż była wytworzona w licencjonowanych obiektach – miała trafić na czarny rynek. Część z pewnością była przeznaczona na rynek serbski, to właśnie w Serbii ujawniono  styczniu 5 ton nielegalnego suszu, który jak się okazało został wyprodukowany w licencjonowanych obiektach w Macedonii, które zajmują się uprawą konopi indyjskich na cele medyczne. Co ciekawe, susz ujawniono w budynku należącym do Serbskiej Partii Postępowej (SNS) w pobliżu miasta Kruševac. W sprawie podejrzani są też politycy z Macedonii. Oto więcej informacji.

Reklama

Macedonia: Zarekwirowano 40 ton „medycznej marihuany” przeznaczonej na czarny rynek

Skopje, Macedonia – Wieczorem 5 lutego policja i prokuratura ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji przeprowadziły przeszukania w fabryce „GALAFARM GROUP” zlokalizowanej w Skopje, jednocześnie przeprowadzając kontrole w kilku innych lokalizacjach w rejonie Strumicy.

W trakcie zorganizowanych nalotów służby przejęły łącznie około 40 ton marihuany, która rzekomo była uprawiana w celach medycznych. 

10 ton zarekwirowano w okolicy Skopje natomiast pozostałe 30 w niedalekiej Strumicy.

Do działań w Macedonii Północnej doszło po niedawnym przejęciu przez władze serbskie kontrabandy –  pięciu ton marihuany, która miała pochodzić z fabryki w Skopje, posiadającej licencję na produkcję konopi indyjskich do celów medycznych. Marihuanę znaleziono na terenie należącym do  Serbskiej Partii Postępowej (SNS) w pobliżu miasta Kruševac.

Służby podały, że biorąc pod uwagę sposób produkcji, przechowywania i obchodzenia się z zarekwirowaną marihuaną – nie mogła być ona przeznaczona do użytku medycznego, lecz jedynie do sprzedaży ulicznej lub przemytu.

W obiektach, gdzie uprawiano konopie na czarny rynek natychmiast ruszyły kontrole.

Komisja ds. Konopi Indyjskich, we współpracy z Ministrem Spraw Wewnętrznych, przeprowadziła nadzwyczajną kontrolę. Procedura jest nadal w toku, a dalsze ustalenia faktyczne są w trakcie. Na chwilę obecną nie jest możliwe udzielenie dalszych informacji

– poinformowała komisja dziennikarz Radia Wolna Europa.

Według Radia Wolna Europa (RFE), jak dotąd kontrole nie przyniosły żadnych rezultatów. Sprawę bada Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Macedonii Północnej oraz Komisja ds. Zatwierdzania Upraw Konopi do Celów Medycznych przy Ministerstwie Zdrowia. Zgodnie z prawem, komisja jest odpowiedzialna za nadzór nad firmami produkującymi medyczną marihuanę.

Brane Petruševski, poseł rządzącej partii VMRO-DPMNE, oświadczył, że ponad dwie trzecie marihuany skonfiskowanej w rejonie Strumicy pochodziło z firmy należącej do działaczy opozycyjnego SDSM i współpracowników byłego premiera Zorana Zaewa. Wcześniej bezpośrednio powiązał Zaewa z narkotykami skonfiskowanymi w Serbii.

Zoran Zaev zaprzeczył w niedzielę oskarżeniom VMRO-DPMNE, które miały go łączyć z zajętą ​​marihuaną.

To skandaliczne kłamstwo, że mam jakikolwiek związek ze sprawami dotyczącymi marihuany, które przedstawiono opinii publicznej. To również bezczelne kłamstwo, że skontaktowałem się z Administracją Celną w sprawie pięciu ton marihuany, które trafiły do ​​Serbii

-napisał Zaev na Facebooku.

29 stycznia serbska policja skonfiskowała rekordową ilość pięciu ton marihuany we wsi Konjuh niedaleko Kruševaca, której szacunkowa wartość na czarnym rynku wyniosła od siedmiu do dziesięciu milionów euro.

Według serbskiej prokuratury ds. przestępczości zorganizowanej, zorganizowana grupa przestępcza przemyciła marihuanę z terytorium Macedonii Północnej do Serbii w styczniu.

Podejrzani to Aleksandar Mijajlović, Nebojša Spasojević, Rade Spasojević, Ivan Draganić i Uroš Mladenovski.

Prokuratura zaproponowała wydanie nakazu aresztowania, w tym nakazu międzynarodowego, za Aleksandarem Mijajloviciem, który został zidentyfikowany jako organizator grupy przestępczej i obecnie przebywa na wolności.

Mijajlović jest radnym Serbskiej Partii Postępowej w Kruševacu. Opisywano go jako bliskiego współpracownika ministra obrony Bratysława Gašicia.

Reklama

 

Medyczna marihuana nie może być wydawana w oryginalnym opakowaniu producenta – poinformował w swoim komunikacie Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF). Wynika to z tego, że chociaż dla wielu pacjentów korzystających z terapii konopiami są one lekiem jednak formalnie jest to surowiec farmaceutyczny. W świetle przepisów surowce farmaceutyczne nie są lekiem lecz surowcem, z którego farmaceuta wytwarza lek.  Dlatego medyczny susz objęty jest przepisami obowiązującymi surowce farmaceutyczne i wytworzone z nich leki, a te farmaceuta jest zobowiązany wydać w specjalnym opakowaniu, na którym umieszcza się konkretne informacje m.in. o właścicielu leku. Oto więcej informacji.

Reklama

GIF: Medyczna marihuana nie może być wydawana w oryginalnym opakowaniu producenta

Z uwagi na coraz większą liczbę identyfikowanych niezgodności dotyczących sporządzania w aptekach leków recepturowych z wykorzystaniem surowców farmaceutycznych pochodzących z konopi innych niż włókniste, Główny Inspektor Farmaceutyczny przypomina, że zgodnie z prawem lekiem recepturowym jest produkt leczniczy sporządzony w aptece na podstawie recepty lekarskiej, a w przypadku produktu leczniczego weterynaryjnego – na podstawie recepty wystawionej przez lekarza weterynarii.

-czytamy w komunikacie GIF wydanym dwa dni temu.

Temat ten co jakiś czas pojawiał się m.in. na grupach zrzeszających pacjentów medycznej marihuany, szczególnie gdy pojawiały się zdjęcia suszu w aptecznych opakowaniach. Wielu pacjentów pytało co to za opakowanie z dołączonymi informacjami na pomarańczowej kartce gdyż oni zawsze swój lek otrzymywali w oryginalnym opakowaniu producenta. 

Praktyka wydawania suszu w oryginalnych opakowaniach to w polskich aptekach standard, a w szczególności gdy pacjent realizuje receptę na dokładnie tyle suszu, ile jest w oryginalnym opakowaniu (5, 10 lub 15 gramów w zależności od producenta). Jednak jest to naruszenie przepisów. Co postanowił w końcu wyjaśnić sam GIF.

Medyczna marihuana jest w Polsce zarejestrowana nie jako lek, a jako surowiec farmaceutyczny do wykonywania leków recepturowych przez farmaceutę. Dlatego medyczny susz objęty jest przepisami surowca farmaceutycznego, które mówią m.in., że farmaceuta jest zobowiązany skontrolować surowiec wydawany pacjentowi – co nie jest możliwe gdy pacjentowi wydaje się surowiec w oryginalnym i zaplombowanym opakowaniu.

Sporządzenie leku recepturowego z wykorzystaniem surowca farmaceutycznego – ziela konopi innych niż włókniste, zgodnie z monografią Leki sporządzane w aptece Farmakopei Polskiej wyd. XIII, wymaga kontroli jakości surowca przez osobę sporządzającą lek oraz jego wydania w odpowiednim opakowaniu aptecznym, zapewniającym jego trwałość, ochronę przed wilgocią i powietrzem oraz dostępem dzieci, z odpowiednią etykietą apteczną spełniającą wymogi określone w przepisach 

-czytamy w komunikacie GIF

GIF przypomina, że etykieta dołączona do opakowania aptecznego musi zawierać takie informacje jak:

Opakowanie leku recepturowego jest oznaczone etykietą apteczną przymocowaną w sposób trwały, zawierającą:
 

  • adres apteki oraz jej nazwę, jeżeli dotyczy
  • skład
  • sposób użycia, jeżeli dotyczy
  • datę sporządzenia
  • sposób przechowywania i termin ważności

Etykieta apteczna leku recepturowego sporządzonego w aptece zawiera dodatkowo:

  • imię (imiona) i nazwisko osoby, dla której jest przeznaczony lek,
  • imię (imiona) i nazwisko osoby wystawiającej receptę,
  • w przypadku osoby niepełnoletniej wiek osoby, dla której jest przeznaczony lek,
  • podpis oraz naniesione w formie nadruku albo pieczątki imię (imiona) i nazwisko osoby sporządzającej ten lek lub produkt,
  • dane o sposobie stosowania, jeżeli został określony.

Etykieta apteczna leku recepturowego jest oznakowana:

  • czarnym napisem na białym tle z dodatkowym oznaczeniem „do użytku wewnętrznego” – jeżeli lek jest przeznaczony do użytku wewnętrznego;
  • czarnym napisem na pomarańczowym tle z dodatkowym oznaczeniem „do użytku zewnętrznego” – jeżeli lek jest przeznaczony do użytku zewnętrznego.

Opakowanie własne apteki, w razie potrzeby, zawiera również znak ostrzegawczy wskazujący, że produkt leczniczy wpływa upośledzająco na sprawność psychofizyczną kierowców i innych osób obsługujących urządzenia mechaniczne w ruchu.

GIF przypomina, że wydawanie surowca jakim jest medyczna marihuana bez tych informacji dołączonych do opakowania jest naruszeniem prawa.

Komunikat GIF w tej sprawie znajdziesz T U T A J

Reklama

Nieznaczna ilość marihuany zostanie w końcu zdefiniowana? Wszystko na to wskazuje gdyż rozwiązanie to ma szerokie poparcie. Czy współpraca Ministerstwa Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego oraz Komendanta Głównego doprowadzi to tego, że w Polsce przestanie się nękać obywateli za posiadanie niewielkich ilości ziela na własny użytek bez zmiany ustawy? Co by to oznaczało w praktyce? Oto więcej informacji.

Reklama

Nieznaczna ilość marihuany zostanie zdefiniowana, Prokurator Generalny oraz Komendant Główny popierają wprowadzenie tabeli wartości granicznych

W połowie stycznia br. informowaliśmy o spotkaniu przedstawicieli stowarzyszenia Wolne Konopie w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Wczoraj w Ministerstwie Sprawiedliwości odbyło się spotkanie z przedstawicielami Wolnych Konopi. W spotkaniu udział wzięli bliscy współpracownicy Ministra Sprawiedliwości Waldemara Żurka, którzy są sędziami, a obecnie pełnią funkcję dyrektorów departamentów w jego Resorcie. „Byli oni bardzo dobrze przygotowani do spotkania, zadawali merytoryczne pytania i pokazali, że są zainteresowani zmianami. W ich mniemaniu obecna Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomanii nie spełnia swoich podstawowych założeń i przynosi więcej strat niż pożytku” – przekazał nam Łukasz Rydzik, który brał w spotkaniu udział. 

-informowaliśmy w artykule, który w całości znajdziesz T U T A J.

Podczas wspomnianego spotkania, przedstawiciele resortu sprawiedliwości, którymi są sędziowie, wyrazili swoje poparcie dla wprowadzenia zmian. Sędziowie byli też bardzo dobrze przygotowani do spotkania i zdecydowanie dawali do zrozumienia, że wg. nich zmiana jest konieczna. Przed spotkaniem przygotowali m.in. wyliczenia mówiące na co można by przeznaczyć pieniądze zaoszczędzone na depenalizacji marihuany.

Nieznaczna ilość marihuany zostanie zdefiniowana?

Jednym z punktów rozmowy z przedstawicielami resortu był fakt nierównego traktowania obywateli przez prawo w różnych częściach kraju. Chodzi o to, że za tę samą ilość ziela np 3 gramy, we Wrocławiu sprawa zostanie umorzona, a w Sandomierzu oskarżony zostanie skazany. 

Wszystko to spowodowane jest nieprecyzyjnością przepisów, które każdy sąd może interpretować inaczej. Teraz może się to zmienić.

  • Minister Sprawiedliwości zwrócił się do Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości o zebranie danych dotyczących warunków niekaralności za posiadanie na własny użytek nieznacznej ilości środków odurzających w innych krajach.
  • Temat został wpisany do planu prac naukowo-badawczych IWS i powołano zespół do jego realizacji
  • Prokurator Krajowy zwrócił się do Komendanta Głównego Policji o opinię w przedmiocie wprowadzenia tabeli określającej wartości graniczne narkotyków, które mieściłyby się w pojęciu nieznacznej ilości na własny użytek
  • Komendant uznał za celowe powołanie zespołu eksperckiego
  • Prokurator Generalny zaakceptował działania mające na celu wypracowanie tabeli wartości granicznych

Ustalenie wartości granicznych – co by to oznaczało w praktyce?

Na chwilę obecną Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomanii przewiduje możliwość umorzenia przez prokuratora postępowania o ile sprawa dotyczy nieznacznej ilości na własny użytek. Tylko, że nie zdefiniowano ile to jest nieznaczna ilość i tak naprawdę każdy prokurator może ją inaczej definiować. W praktyce oznacza to, że za tę samą ilość w jednym mieście będzie umorzenie postępowania, a w innym ruszy proces karny, który zakończy się skazaniem. Oznacza to, że prawo nie traktuje wszystkich równo i przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości w końcu zwrócili na to uwagę i uznali, iż należy to zmienić wprowadzając wartości graniczne, które wyznaczą ile to jest niewielka ilość marihuany na własny użytek.

Gdy taka tabela wartości granicznych zostanie ustalona i wdrożona, a nieznaczna ilość ustalona na 10 gramów suszu, każdy zatrzymany posiadający maksymalnie te 10 gramów, zostanie automatycznie zwolniony i żadne postępowanie się nie rozpocznie. Susz zostanie niestety najprawdopodobniej zarekwirowany.

Gdyby tak się stało, byłby to duży krok ku normalności bez potrzeby zmiany ustawy.

O wszelkich postępach prac będziemy informować na bieżąco.

Reklama

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.