Wolne Konopie: Komfort sąsiada jest ważniejszy niż komfort pacjenta korzystającego z medycznej marihuany

komfort pacjenta korzystającego z medycznej marihuany

Pacjent korzystający z medycznej marihuany wysłał do stowarzyszenia Wolne Konopie pytanie ws. używania medycznego suszu w swoim ogrodzie przy domu. Opisał sytuację, gdzie sąsiad najpierw powiedział, aby nie używał konopi ponieważ czuje ich zapach w swoim domu. Pomimo próby załagodzenia sytuacji sąsiad stał się agresywny i zaczął grozić znajomościami rodziny wśród byłych policjantów. Wolne Konopie, a dokładniej Jakub Gajewski, odpisał, że „to ty musisz się dostosować”, aby przypadkiem nie przeszkadzać sąsiadom. Taka odpowiedź od stowarzyszenia mającego pomagać pacjentom MM to jest jakaś abstrakcja i oczywiście wprowadzanie w błąd przez Gajewskiego, który już od dawna jest przeciwnikiem konopi, a mimo to nadal działa w WK. Co zatem powinien zrobić pacjent i co na ten temat mówię przepisy prawa?

Reklama

Wolne Konopie: Komfort sąsiada jest ważniejszy niż komfort pacjenta korzystającego z medycznej marihuany

Pacjent korzystający z medycznej marihuany napisał do stowarzyszenia Wolne Konopie ws. swojego sąsiada, któremu przeszkadza fakt, iż pali medyczny susz w ogrodzie przez co on czuje zapach marihuany w swoim domu gdy są otwarte okna. 

Cześć, pale od dawna medyczna marihuanę. Mieszkam w PL, od 5 lat w szeregowce i palę w ogródku. Ostatnio sąsiadowi (przez plot) urodziło sie dziecko i zwrócił mi uwagę ze zalatuje im do okna.

Powiedziałem, sorry, będę stawał jak najdalej od Waszego płotu itp. Po 3 tygodniach zawołał mnie na kolejna rozmowę i kolejna była już agresywna.

Że mają tego dość, ze żona sobie nie życzy tego, nie lubi tego zapachu, ze male dziecko w domu a cała chata im śmierdzi itp itd. Na koniec poleciał tekst ze „uwierz mi, ze nie chcesz żeby żona zadzwoniła do swojego ojca (policjant na emeryturze)”…. mam receptę itp ale boje się co „teściu” mając kolegów w policji może mi odwalić…

Jak w takiej sytuacji się zachować? Pale blanty wiec trochę mi schodzi zanim go skończę, bardzo mnie to relaksuje i pomaga po długiej pracy/treningu. Jak się zachować w tej sytuacji? Proszę o pomoc…”

-pisze pacjent korzystający z MM.

 

W imieniu stowarzyszenia odpowiedział Jakub Gajewski:

„Cześć. Niestety musisz respektować sąsiadów. Nie można dymić im do mieszkania – nie dziw się, że się denerwują skoro to jest permanentne. Szanuj za to, że nie wzywają policji, tylko ostrzegają. TO ty musisz się dostosować aby nie naruszać miru sąsiedzkiego”

Taka odpowiedź Gajewskiego nie powinna dziwić gdyż od dawna jest on przeciwnikiem marihuany, a szczególnie tej palonej – chociaż wcześniej przez kilkanaście lat udowadniał, że palenie marihuany nie jest szkodliwe, przynosił do Sejmu wyniki badań płuc jako dowód.

Ostatnio popierał też zakaz suszu CBD do palenia żeby przypadkiem ktoś się nie nauczył palić, stwierdził też, że marihuana niszczy mózg (badania wykazują coś zupełnie innego). Ludzie z jego otoczenia wprost stwierdzają, że odkąd urodziło mu się dziecko – jego poglądy mocno się zmieniły.

To tak jak by poseł Konfederacji Bosaka, zaczął wyznawać lewackie poglądy pozostając w Konfederacji i to jako wiceprezes! To jest absurd!

komfort pacjenta korzystającego z medycznej marihuany, a sąsiedzi

Co zatem powinien i co może zrobić pacjent, gdy sąsiadowi przeszkadza palenie na własnym balkonie lub ogrodzie własnego domu?

Od strony prawnej określa to art. 144 Kodeksu Cywilnego. 

Art.  144. [Granice dopuszczalności immisji]  – Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Co to dokładnie oznacza w praktyce i życiu codziennym?

Immisja to uciążliwe oddziaływanie jednej nieruchomości na drugą (np. hałas, dym, pył, zapachy), które utrudnia sąsiadom korzystanie z ich własności. 

Jednak to w żadnym wypadku nie oznacza , że żaden zapach nie może się dostawać do mieszkania sąsiada, bo wg. prawa może. 

Kluczowe jest tutaj stwierdzenie o zakłócaniu korzystania z nieruchomości „ponad przeciętną miarę„. 

Sformułowanie to oznacza przekroczenie ogólnie przyjętych norm, granic lub standardów. Oznacza to, że coś jest nadmierne, zbyt intensywne, nieuzasadnione lub po prostu „za dużo” w stosunku do tego, co uważa się za normalne w danej sytuacji.

Zwyczajne używanie medycznej marihuany w żadnym wypadku nie wykracza poza to, co jest normalne w sytuacji, gdy ktoś na zalecenie lekarza używa medycznego suszu.

Dlatego sam fakt zapachu nie jest podstawą, aby stwierdzić, że pacjent nie może korzystać z zioła bo komuś to przeszkadza.

Straszenie pacjenta policją pomimo braku ku temu podstaw (legalna terapia) to zwykła próba zastraszania. Dlatego odpowiedź Wolnych Konopi jest zwyczajnie bulwersująca. 

Rozumiecie to? Jesteście pacjentem, który legalnie korzysta z terapii, a WK wam pisze, że jak sąsiad nie nasyła na ciebie bezpodstawnie służb – to powinieneś się cieszyć!

Od strony prawnej nie ma powodu, aby pacjent zaprzestał terapii tylko dlatego, bo sąsiadowi nie podoba się zapach. Bo każdy emituje jakieś zapachy np. w trakcie gotowania i nie można tego zabronić, o ile nie jest to ponad „przeciętną miarę uciążliwe„.

Druga kwestia to sprawa stosunków międzysąsiedzkich i tego jak się chce z sąsiadami żyć. Tutaj trzeba to rozpatrywać zawsze indywidualnie, zawsze starać się porozumieć i poszukać rozwiązania, które zadowoli każdą ze stron, pójść na jakieś ustępstwo i dojść do porozumienia. 

Jeżeli natomiast taki sąsiad staje się agresywny, straszy policją czy innymi problemami – to już pacjent musi sam zdecydować co z tym zrobić, jednak pamiętając, że nie łamie prawa i może sąsiada zwyczajnie ignorować. 

Bierne używanie marihuany

W tej dyskusji pojawia się też argument biernego używania marihuany, które miałoby być szkodliwe czy odurzające. 

Jednak badania w tej materii wykazały, że aby bierne używanie marihuany faktycznie miało jakieś skutki, ekspozycja na dym musi być bardzo wysoka wręcz ekstremalna. 

W praktyce oznacza to np. przebywanie w niewentylowanym małym pokoju gdzie wypalono kilka niemałych jointów. 

Reklama

Natomiast nie ma możliwości wywołania jakichkolwiek efektów gdy do pomieszczenia wraz z powietrzem z dworu wpada odrobina zapachu czy dymu z palonego w okolicy  czy balkonie sąsiada jointa.

Reklama

Ostatnio popularne

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

Pies zjadł marihuanę leżącą na górskim szlaku, po chwili potrzebował pomocy ratowników. Właścicielka labradora, Christina Bluhme, obawiała się najgorszego, gdy jej Tokio zaczął tracić przytomność podczas wspinaczki na najwyższą górę w Wielkiej Brytanii. Konieczna byłą akcja ratunkowa, aby sprowadzić odurzonego czworonoga do bezpiecznego miejsca. Należy pamiętać, że psy na konopie reagują znacznie intensywniej niż ludzie, wyjaśniamy dlaczego. 

Reklama

Pies zjadł marihuanę leżącą na górskim szlaku, po chwili potrzebował pomocy ratowników

W zeszły weekend Christina Bluhme była w połowie drogi na najwyższą górę Wielkiej Brytanii, gdy jej czarny labrador Tokyo zaczął chwilowo tracić władzę w nogach, a także zaczął tracić i odzyskiwać przytomność.

Wtedy zdezorientowana i przerażona Christina postanowiła wezwać zespół ratowniczy.

Zespół ratownictwa górskiego Lochaber zniósł na noszach nieprzytomnego labradora, znajdującego się na wysokości 1345 metrów, do miejscowego weterynarza.

Bluhme powiedziała, że następnego dnia pies zachowywał się już normalnie i wszystko wskazywało, że wszelkie objawy zniknęły.

Weterynarze stwierdzili, że pies połknął marihuanę pozostawioną lub zgubioną na szlaku, podało BBC.

Bez niesamowitej ekipy ratowników górskich z Lochaber po prostu nie byłabym w stanie bezpiecznie wynieść jej z góry. Przeniesienie 25-kilogramowego labradora po Ben Nevis było dla mnie niemożliwe.

-powiedziała w rozmowie z BBC

Bluhme oznajmiła też, że ​​czuje się „niezwykle szczęśliwa”, że Tokyo żyje i podziękowała ekipie ratunkowej i zespołowi weterynaryjnemu za ich „współczucie i poświęcenie”.

Byliście tam, kiedy najbardziej was potrzebowaliśmy

– dodała.

Marihuana jest dla psów, powyżej pewnego stężenia,  zwyczajnie szkodliwa i może bardzo zaszkodzić.

Psy mają w mózgu znacznie więcej receptorów kannabinoidowych niż ludzie, przez co działanie psychoaktywne jest u nich spotęgowane. Substancja wywołuje u zwierząt ogromny stres, zaburzenia równowagi, a w skrajnych przypadkach zagraża życiu gdy dawka THC jest wysoka.

Pamiętajcie, o tym zawsze!

Zwierzęta, a szczególnie psy, reagują na marihuanę znacznie mocniej niż ludzie. Rożnica jest tak duża, że łatwo podać zwierzęciu dawkę, która może go nawet zabić. Dlatego nie należy zwierzętom podawać zioła wychodząc z założenia, że przecież marihuana nigdy nikogo nie zabiła więc i psu nie zaszkodzi.

A niestety najpewniej zaszkodzi.

Dlatego, gdy twój zwierzak w jakichkolwiek okolicznościach połknie czy to produkt spożywczy z THC, czy sam susz marihuany – należy niezwłocznie udać się do weterynarza i poinformować go o przyczynach zatrucia. 

Reklama

Warto o tym pamiętać.

Reklama

Ali G powraca? W niedzielę pojawił się na finale Wimbledonu, jako diler zioła, oczywiście z rekwizytami w postaci woreczków z suszem. Na jednym z nagrań mówi, że zjawił się tam bo słyszał, że „w tenisa najlepiej gra się na trawie”. Najprawdopodobniej ten żart stanowi pierwszą publiczną odsłonę działań promocyjnych po niedawnych doniesieniach z Hollywood, według których zakończono już prace nad zupełnie nowym, niezatytułowanym jeszcze filmem o Alim G, który realizowany był w całkowitej tajemnicy.

Reklama

Ali G powraca? Pojawił się na finale Wimbledonu jako diler zioła – „bo w tenisa najlepiej gra się na trawie”

Ali G czyli komik Sacha Baron Cohen niespodziewanie pojawił się na finale gry pojedynczej mężczyzn w Wimbledonie, wcielając się w postać Alego G i przeprowadzając satyryczną akcję, w której udawał, że sprzedaje marihuanę z trybun.

Ten żart stanowi pierwszą znaczącą publiczną odsłonę działań promocyjnych po niedawnych doniesieniach z Hollywood, według których zakończono już prace nad zupełnie nowym, niezatytułowanym jeszcze filmem o Alim G, zrealizowanym w całkowitej tajemnicy.

Ali G pojawił się na trybunach Centre Court ubrany w biały strój z dużym liściem konopi i napisem „Official Ganja Dealer”. Całość uzupełniały masywny złoty łańcuch i ciemne okulary.

Na swoim koncie Instagram, bohater opublikował serię nagrań z turnieju. W swoim stylu wyjaśniał, że Wimbledon to „coś w rodzaju piłkarskich mistrzostw świata w tenisie”, który określił jako „gorszą wersję ping-ponga”.

Żartował także, że skoro w tenisa najlepiej gra się na trawie, to on zamierza sprzedać jej jak najwięcej.

W kolejnych filmikach Ali G pokazywał przedmioty przypominające woreczki z marihuaną i skręta, a także zachęcał widzów do odnalezienia go na trybunach. Według brytyjskich mediów inni goście turnieju nagrali również moment, gdy rozmawiał z policjantami po skargach dotyczących oferowania „zioła” dzieciom.

Ali G powraca z nowym filmem?

Pojawienie się Alego G zbiegło się z informacjami o powstającym nowym filmie z udziałem Sachy Barona Cohena.

Reklama

Byłby to pierwszy pełnometrażowy projekt po „Ali G InDaHouse” i jednocześnie wielki powrót jednego z najbardziej rozpoznawalnych komediowych bohaterów, którego specyficzne poczucie humoru jednych bawi do łez, a innych oburza. My zdecydowanie należymy do pierwszej grupy.

Reklama

Jakiś czas temu po sieci krążyła informacja, iż w pociągach PKP IC można używać medycznej marihuany, o ile kierownik danego składu wyrazi na to zgodę i jeżeli są na to warunki. A ponieważ trwają wakacje i czas podróży to postawiliśmy ustalić jak to wygląda w chwili obecnej. Czy podróżny będący pacjentem leczącym się medycznymi konopiami w razie potrzeby może użyć w trakcie podróży waporyzatora celem zażycia leku? Jak bardzo dla PKP liczy się komfort pacjenta w trakcie podróży? 

Reklama

Czy w pociągach PKP IC można używać medycznej marihuany? Mamy odpowiedź spółki

Jak już wspomniałem na wstępie, swego czasu krążyła po sieci informacja, jakoby w pociągach PKP IC można używać medycznej marihuany jeżeli zgodę na to wyrazi kierownik pociągu po uprzednim ustaleniu, że są ku temu warunki, np wolne przedziały.

Teraz postanowiliśmy to sprawdzić i wysłaliśmy do spółki zapytanie w tej sprawie:

Dzień dobry,

  szanowne PKP, w czerwcu oraz lipcu planuje podróż, która odbędzie się właśnie koleją. Podróż będzie planowo trwać blisko 8 godzin. Jestem pacjentem korzystającym z medycznej marihuany na zalecenie lekarza. I teraz pytanie – czy istnieje możliwość, po uprzednim wyrażeniu zgody przez kierownika pociągu, aby skorzystać a trakcie podróży z medycznej marihuany, zażywanej poprzez waporyzacje (bez spalania) jeżeli będzie w danym pociągu taka możliwość? Oczywiście posiadam pełną dokumentację i recepty, terapia jak i sam surowiec farmaceutyczny w postaci medycznej marihuany są w pełni legalne.

Z góry dziękuję za odpowiedź

 

Niestety wg. odpowiedzi uzyskanej od PKP IC, podczas podróży pociągiem nie ma możliwości używania medycznej marihuany gdyż innym pasażerom może się to nie spodobać.

PKP stwierdza, że dba o komfort każdego pasażera jednocześnie informując, że komfort innych pasażerów jest ważniejszy od komfortu podróżującego pacjenta, który chce zażyć swój lek, a nie „zajarać dla rozrywki”. 

Oto co odpowiedziała nam spółka PKP Intercity:

Szanowny Panie,

w imieniu PKP Intercity dziękuję za kontakt.

Informujemy, iż podczas podróży nie zapewniamy warunków umożliwiających stosowanie produktów leczniczych wymagających użycia waporyzatora. Korzystanie z tego typu urządzeń wiąże się z emisją aerozolu oraz charakterystycznego zapachu, co może wpływać na komfort podróży pozostałych pasażerów. Nasze pociągi nie są wyposażone w wydzielone miejsca przeznaczone do tego celu, a naszym obowiązkiem jest zapewnienie wszystkim pasażerom bezpiecznych i komfortowych warunków podróży. W związku z powyższym korzystanie z medycznej marihuany w formie waporyzacji podczas podróży pociągiem nie jest możliwe.

A co jeżeli skład będzie zupełnie pusty lub będzie nim podróżować mało pasażerów i będą dostępne przedziały? Czy wtedy kierownik pociągu może wyrazić zgodę na zażycie leku?   

A co w sytuacji gdy są potężne opóźnienia na trasie, a pacjenta stan wymaga zażycia leku z waporyzatora? Zdarzyło mi się raz jechać z Wrocławia do Opola 8 godzin ze względu na zerwaną sieć trakcyjną i objazd torem dla składów towarowych. Co w takiej sytuacji?

Reklama

Te pytania skierowaliśmy do spółki i poinformujemy jak tylko otrzymamy na nie odpowiedź.

Reklama

Medyczna marihuana łagodzi objawy „zespołu niespokojnych nóg” (RLS – Restless Legs Syndrome), zwanego też chorobą Wittmaacka-Ekboma. Jest to neurologiczne zaburzenie czuciowo-ruchowe, które objawia się przymusem poruszania kończynami (najczęściej dolnymi), któremu często towarzyszą uciążliwe i nieprzyjemne doznania w głębi tkanek – np. mrowienie, drętwienie, pieczenie czy szarpanie. Szacuje się, iż RLS dotyka 5 do 10% populacji przy czym kobiety chorują dwa razy częściej. Według wyników nowego badania osoby cierpiące na zespół niespokojnych nóg (RLS) mogą odczuwać „znaczną” ulgę w dłuższej perspektywie dzięki leczeniu konopiami. Badanie wykazało, że najlepsze efekty uzyskuje się poprzez połączenie THC z CBD w stosunku niemal 1:1. 

Reklama

Badania wykazały, że medyczna marihuana łagodzi objawy „zespołu niespokojnych nóg”

Medycyna dzieli to zaburzenie na dwa główne typy:

  1. Idiopatyczny (pierwotny): Najczęstszy, o podłożu genetycznym (często występuje rodzinnie). Wiąże się z zaburzeniami metabolizmu żelaza w mózgu oraz nieprawidłowym działaniem dopaminy (neuroprzekaźnika kontrolującego ruch).

  2. Wtórny: Wywołany przez inne czynniki lub choroby, takie jak:

    • ​Niedobór żelaza (i niskie stężenie ferrytyny),

    • ​Niewydolność nerek,

    • ​Ciąża (objawy często mijają po porodzie),

    • ​Cukrzyca i polineuropatia,

    • ​Stosowanie niektórych leków (np. antydepresantów, leków przeciwhistaminowych czy przeciwwymiotnych).

Jak RLS wpływa na życie? (Konsekwencje)

​Choroba drastycznie obniża jakość życia, ponieważ jej symptomy nasilają się wieczorem, w nocy oraz podczas spoczynku (siedzenie, leżenie). Ruch (chodzenie, rozciąganie) przynosi natychmiastową, ale tylko tymczasową ulgę.

  • Ciężka bezsenność: Pacjenci mają ogromny problem z zaśnięciem lub wybudzają się w nocy. Ponad 80% chorych cierpi dodatkowo na PLMD (okresowe ruchy kończyn podczas snu) – nieświadome kopnięcia i szarpnięcia nóg co 20–40 sekund, które niszczą strukturę snu.

  • Przewlekłe zmęczenie: Brak efektywnego wypoczynku prowadzi do senności w ciągu dnia, problemów z koncentracją i pamięcią.

  • Zaburzenia psychiczne: Stres i wycieńczenie fizyczne drastycznie zwiększają ryzyko stanów lękowych oraz depresji.

  • Izolacja społeczna i zawodowa: Trudność sprawia wysiedzenie w kinie, teatrze, restauracji czy podczas długich podróży samochodem i samolotem.

Według nowego badania osoby cierpiące na zespół niespokojnych nóg (RLS) „mogą odczuwać znaczącą ulgę” w dłuższej perspektywie dzięki leczeniu konopiami.

Naukowcy stwierdzili, że chociaż agonisty dopaminy tradycyjnie stanowiły „leczenie pierwszego rzutu” w zespole niespokojnych nóg (RLS), to ostatnie badania wskazują, że obecnie zaleca się stosowanie gabapentynoidów. Ponieważ kannabinoidy, podobnie jak gabapentynoidy, hamują pewien rodzaj aminokwasów związanych z tym schorzeniem, naukowcy postanowili przetestować ich skuteczność terapeutyczną.

Eksploracyjne badanie otwarte, przeprowadzone przez naukowców z Universidad Europea de Madrid i opublikowane w czasopiśmie Journal of Neurology, wykazało, że produkt konopny zawierający 2,7 ​​mg THC i 2,5 mg CBD „skutecznie łagodził nasilenie zespołu niespokojnych nóg” u pacjentów ze stwardnieniem rozsianym i „związanym z nim idiopatycznym zespołem niespokojnych nóg”.

W tym eksploracyjnym badaniu otwartym leczenie stężeniem 2,7 mg THC/2,5 mg CBD skutecznie zmniejszało nasilenie zespołu niespokojnych nóg (RLS), mierzone skalą IRLS, u pacjentów ze stwardnieniem rozsianym i idiopatycznym zespołem niespokojnych nóg (RLS). Poprawę obserwowano po 1 i 3 miesiącach leczenia, a efekt utrzymywał się po roku u pacjentów, którzy kontynuowali terapię.

-napisali badacze w podsumowaniu wyników badania

Biorąc pod uwagę, że marihuana jest powszechnie znana ze swoich właściwości łagodzenia skurczów mięśni i powiązanych z nimi schorzeń, wyniki badań nie są specjalnie zaskakujące. 

Reklama

Skuteczność marihuany w leczeniu zespołu niespokojnych nóg jest jednak godna uwagi, gdyż w żadnym kraju nie została ona wyraźnie wymieniona jako schorzenie kwalifikujące się do stosowania medycznej marihuany.

Reklama

 

Recepty na medyczną marihuanę na chwilę obecną obłożone są takimi samymi restrykcjami jak opioidy czyli leki z wysokim potencjałem uzależniającym. Od 7 listopada 2024 r. lekarz może wystawić taką receptę jedynie po osobistej konsultacji i w ciągu trzech miesięcy od daty konsultacji w ramach teleporady. Oznacza to, iż pacjent stosujący medyczne konopie przynajmniej 4 razy w roku musi odbyć osobistą konsultacje ze swoim lekarzem.  Mimo to liczba wystawianych recept nadal rośnie dość szybko, co się niektórym nie podoba. Pod koniec ubiegłego roku do Ministra Zdrowia trafiła petycja obywatelska ws. ostrego ograniczenia możliwości wystawiania recept na medyczny susz, z obawy o „kryzys społeczno-zdrowotny”. Resort niedawno na nią odpowiedział, zapowiadając zmiany. 

Reklama

Recepty na medyczną marihuanę – Ministerstwo Zdrowia zapowiada kolejne zmiany

Zmiany w wystawianiu recept na medyczną marihuanę, które weszły w życie 7.11.2024, początkowo znacząco obniżyły liczbę wystawianych recept na medyczny susz. Jednak sytuacja bardzo szybko się zmieniła i już po kilkunastu tygodniach liczba wystawianych recept wróciła do poziomu sprzed listopadowych zmian. Liczby mówią same za siebie – w pierwszym kwartale 2025 wystawiono już o kilkaset recept więcej niż w pierwszym kwartale roku poprzedniego, kiedy to receptę można było otrzymać po zaledwie wypełnieniu ankiety. Pisaliśmy o tym T U T A J.

I ten ponowny powrót tysięcy zainteresowanych terapią konopną się komuś nie podoba. Do tego stopnia, że wysłał w tej sprawie petycję do Ministerstwa Zdrowia.

W petycji czytamy:

Działając na podstawie art. 63 Konstytucji RP oraz art. 2 ust. 3 ustawy z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach, wnoszę o podjęcie przez Ministra Zdrowia niezbędnych działań legislacyinych, w szczególności o wydanie rozporzadzenia w sprawie szczegółowych zasad ordynacji oraz monitorowania produktów leczniczych

  • zawierających surowiec farmaceutyczny z konopi innych niż włókniste, o którym mowa w art. 33a ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii,
  • oraz produktów opioidowych zawierających substancje psychotropowe lub środki odurzające, stosowanych w terapii bólu.

UZASADNIENIE

W ostatnich latach w polskim systemie ochrony zdrowia ujawniła się poważna luka normatywna w zakresie zasad ordynacji produktów leczniczych zawierających surowiec farmaceutyczny z konopi innych niż włókniste oraz produktów opioidowych. Luka ta stała się fundamentem dla zjawiska określanego W debacie publicznej mianem „Zielonych klinik”, tj. podmiotów leczniczych funkcjonujących w modelu quasi-biznesowym, których działalność sprowadza się w istocie do wystawiania recept na tzw. „medyczną marihuanę” bez należytej weryfikacji wskazań klinicznych oraz poza ramami rzeczywistych, uzasadnionych potrzeb zdrowotnych pacjentów. Brak szczegółowych regulacji co do kompetencji poszczególnych lekarzy w zakresie ordynacji pierwotnej, brak jasno określonej procedury dokumentacyjnej, a także brak systemowego mechanizmu raportowania i monitorowania ordynacji doprowadziły do sytuacji, w której przepisy de facto umożliwiają dowolnemu lekarzowi wypisywanie recept na produkty konopne pod niemal dowolne rozpoznanie. Projektowane przepisy stanowią odpowiedź na obserwowany w praktyce proceder komercjalizacji procesu ordynacji produktów konopnych poprzez masowe powstawanie tzw. „zielonych klinik”, w których leczenie sprowadza się de facto do odpłatnego wystawiania recept na podstawie minimalnych lub wątpliwych przesłanek klinicznych. W efekcie dochodzi do nadużyć terapeutycznych, inflacji wskazań i obchodzenia ratio legis przepisów ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii.

Po wstępnym uzasadnieniu, autor petycji wymienia 10 punktów, które jego zdaniem są istotne w tej kwestii, niestety w kilku miejscach widać, że osoba, która petycję napisała, chce brzmieć mądrze, a wyszło, że nie za bardzo zna temat. Stwierdza np., że w Niemczech konieczna jest pierwsza wizyta u specjalisty – co jest nieprawdą, a na chwile obecną przepisy u naszych zachodnich sąsiadów są nieco mniej restrykcyjne niż u nas. Porównuje też sytuacje do „kryzysu opioidowego” w USA twierdząc, że sytuacja z medyczną marihuaną go przypomina (to porównanie pokazuje, że autor kompletnie nie ma wiedzy na tematy, o których pisze i się zwyczajnie kompromituje i ośmiesza:

W wielu krajach Unii Europejskiej ordynacja produktów konopnych oraz opioidowych jest ściśle reglamentowana – przykładowo w Niemczech i Czechach pierwsza ordynacja wymaga uzasadnienia specjalisty i zatwierdzenia planu leczenia, a dane z ordynacji są raportowane do centralnych rejestrów. Polska pozostaje w tyle pod względem systemowego nadzoru. W efekcie rozwój tzw. .zielonych klinik” przypomina wcześniejsze zjawisko nadużywania opioidów obserwowane w Stanach Zjednoczonych, które doprowadziło do kryzysu społeczno-zdrowotnego. Niezależnie od różnic farmakologicznych pomiędzy kannabinoidami, a opioidami, brak kontroli i brak centralnego monitorowania ordynacji zawsze generuje ryzyko patologii i nadmiernej medykalizacji.

-czytamy w petycji, którą w całości możesz znaleźć tutaj T U T A J 

Najważniejsze zawarte w niej żądania to m.in.:

  • obowiązkowe osobiste badanie pacjenta przed pierwszą receptą na opioidy lub produkty konopne,
  • ograniczenie możliwości wystawiania pierwszej recepty podczas teleporady,
  • obowiązkowe konsultacje specjalistyczne,
  • utworzenie Centralnego Rejestru Ordynacji monitorującego recepty na leki kontrolowane,
  • nowe obowiązki raportowe dla lekarzy i podmiotów leczniczych.

Autor petycji proponuje również wprowadzenie sankcji za nieprawidłowe wystawianie recept na opioidy i produkty konopne. Za nieuzasadnione wystawienie recepty lub przekroczenie dopuszczalnych dawek lekarzowi groziłaby kara do 15 tys. zł, a w przypadku wielokrotnych lub zagrażających bezpieczeństwu pacjenta naruszeń – nawet do 30 tys. zł.

Recepty na medyczną marihuanę – Ministerstwo Zdrowia odpowiada

Chociaż osobiście uważałem, że ta petycja nie doczeka się znaczącej reakcji ze względu na wymienione w niej propozycje surowego ograniczenia wystawiania recept na medyczna marihuanę, dlatego nawet o tym nie pisaliśmy, to jednak odpowiedź jest interesująca.

W ministerialnej odpowiedzi cieszy przede wszystkim fakt, że recepty na medyczną marihuanę nie będą póki co objęte nowymi znaczącymi rygorami, zmiany będą ale kosmetyczne.

Ministerstwo odpowiedziało, że rozwiązania proponowane w petycji są zbyt daleko idące, a ich wdrożenie skutkowałoby nadmiernym usztywnieniem systemu prawnego.

Według MZ problemu nie rozwiąże nakładanie ograniczeń i kolejnych obowiązków administracyjnych na lekarzy. Resort wskazał, że kluczowe znaczenie ma stworzenie jasnych standardów teleporad i skuteczne egzekwowanie obowiązujących zasad.

Jednocześnie ministerstwo przyznało, że obecnie prowadzi własne prace legislacyjne dotyczące rynku telemedycznego. Odpowiadając na petycję na petycję resort poinformował, że w przygotowaniu są dwa rozporządzenia w sprawach standardu organizacyjnego:

  • teleporady w opiece ambulatoryjnej,
  • wystawiania recept kontynuacyjnych.

Według odpowiedzi MZ działania te, są uzupełnieniem działań zmierzających do utworzenia Centralnego Rejestru Ordynacji. Nowy system miałby służyć do raportowania danych o receptach wystawianych w systemie ochrony zdrowia i integrować informacje przekazywane dziś do Systemu Informacji Medycznej (SIM).

Reklama

źródło: RynekZdrowia.pl

Reklama

Depenalizacji marihuany nie będzie, a na pewno nie w takiej formie, jak proponuje KP Centrum – opinia Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji nie pozostawia na projekcie suchej nitki, a to nie jedyny problem ponieważ projekt nie ma lekko także w sejmowych Komisjach. BEiOSR wskazało przede wszystkim na błędy natury prawnej, które uniemożliwiają przyjęcie projektu w takiej formie. Czy zatem złożenie projektu miało służyć jedynie wypromowaniu nowego klubu parlamentarnego? BEiOSR ciekawie podchodzi tez do wyników konsultacji społecznych, gdzie padł historyczny rekord wypełnionych ankiet, a w analizie skutków społecznych manipuluje danymi na niekorzyść konopi. Nadal pojawiają się argumenty, że trzeba chronić społeczeństwo przed konopiami, bo przez nie ludzie sięgają po mocniejsze używki. Napisano też, że w sumie marihuana jest już legalna, wystarczy iść do apteki!

Reklama

Depenalizacji marihuany nie będzie – opinia Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji nie pozostawia na projekcie suchej nitki, a to nie jedyny problem

Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji jest jednostką organizacyjną Kancelarii Sejmu realizującą zadania związane z zapewnianiem pomocy merytorycznej posłom, zwłaszcza w zakresie dostępu do opracowań specjalistycznych, literatury i ekspertyz prawnych. Opiniuje każdy procedowany projekt ustawy.

Analiza BEiOSR, szczególnie pod kątem prawnym oraz zgodności z innymi przepisami, nie pozostawia wątpliwości – depenalizacji marihuany nie będzie, a przynajmniej nie w proponowanej przez KP Centrum formie. 

Depenalizacji marihuany nie będzie

Skutki prawne

Opinia na temat skutków prawnych zaczyna się od tego, że państwo w ramach konstytucji (art. 31.3) może ograniczać obywatelom wolność do korzystania z zioła ponieważ jest to ochrona zdrowia publicznego (strona 6 opinii, link poniżej).

„Związek omawianej wartości z ochroną jednostki jest bezpośredni i oczywisty, ale – skoro mowa o zdrowiu „publicznym” – należy je postrzegać w szerszym wymiarze, m.in. jako obowiązek zapewnienia takiego kontekstu prawnego i społecznego, by usuwać zarówno zewnętrzne zagrożenia zdrowia jednostki (np. zwalczanie chorób zakaźnych, pomoc w sytuacjach nadzwyczajnych, opieka medyczna), jak i eliminować pokusy skłaniające jednostkę do dobrowolnego niszczenia swojego zdrowia.

Dostrzegając te względy TK nie miał wątpliwości, że przedmiotem ochrony art. 62 ust. 1 i art. 63 ust. 1 u.p.n. (posiadanie i uprawa – przyp.red.) jest zdrowie publiczne w obydwu aspektach. W uzasadnieniu wyroku odwołano się również do dostępnych materiałów dotyczących skutków używania marihuany i przyjęto, że używanie tego środka nie pozostaje bez wpływu na organizm człowieka i jego funkcje życiowe oraz rodzi uzasadnione ryzyko sięgnięcia w nieodległej perspektywie po środki silniejsze (narkotyki twarde). Z tej perspektywy uznano, że konsumpcja marihuany może uzasadniać podejmowanie przez ustawodawcę środków ograniczających jej używanie”

-czytamy na stronie 6 analizy sejmowej

 

Dalej, w części dotyczącej prawnych rozwiązań, podniesiono, że temat depenalizacji posiadania i uprawy jest „zintegrowany” z wieloma innymi regulacjami i rozwiązanie, które zaproponował Ryszard Petru jest nie do przyjęcia. I w tym aspekcie trudno się nie zgodzić, co zresztą było podkreślane podczas wielu różnych rozmów, jakie na ten temat przeprowadziłem z wieloma osobami. Także i poseł Petru z całą pewnością miał wiedzę, że rozwiązanie zaproponowane w takiej formie – nie ma szans. 

„Decyzja o wyłączeniu określonego zachowania spod odpowiedzialności karnej stanowi jedno z najdalej idących rozstrzygnięć polityki karnej państwa i powinna być poprzedzona rzetelną analizą zarówno empiryczną. jak i aksjologiczną. W tym ujęciu projektodawca powinien oprzeć proponowaną zmianę na pogłębionej analizie praktyki stosowania art. 62, 62a i 63 u.p.n., obejmującej w szczególności badanie orzecznictwa sądów powszechnych, danych dotyczących struktury spraw, sposobu kwalifikacji czynów oraz stosowania instytucji umorzenia, a następnie dokonać bilansu przesłanek uzasadniających wyłączenie określonej kategorii zachowań z zakresu kryminalizacji.

Tymczasem uzasadnienie projektu posługuje się głównie argumentacją ogólną, nie wykazując w sposób przekonujący, że proponowana zmiana znajduje oparcie w danych empirycznych i pozostaje adekwatna do deklarowanych celów regulacji. Osłabia to klaryfikujące walory projektu jako propozycji ingerującej w zakres kryminalizacji określonych zachowań. Tak istotne odstępstwo od dotychczasowych rozwiązań powinno wiązać się z pełnym i wszechstronnym wyjaśnieniem ratio legis. Przechodząc do uwag szczegółowych należy zwrócić uwagę, że projekt nie przewiduje zmiany art. 62a u.p.n., co może prowadzić do niespójności systemowej i rodzić istotne trudności interpretacyjne w praktyce stosowania prawa.”

-czytamy w sejmowej analizie

Skutki społeczne

Sejmowi eksperci napisali m.in. także:

W ocenie skutków społecznych projektu należy także uwzględnić, że w Polsce  funkcjonuje już legalny kanał dostępu do konopi w postaci marihuany medycznej wydawanej na receptę. Skala tego zjawiska nie ma już charakteru marginalnego według danych przywołanych w opracowaniu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, opartych na danych Ministerstwa Zdrowia, w 2023 r. sprzedano 4,6 tony medycznej marihuany, realizując ponad 276 tys. recept. Jednocześnie nadal utrzymuje się szeroka dostępność marihuany na rynku nielegalnym”

-czytamy na stronie 17 sejmowej analizy

Zaraz po tym stwierdzają też, że proponowane rozwiązanie uprawy 1 rośliny i posiadania do 15 gramów suszu może spowodować, że nadwyżka będzie odsprzedawana co stworzy wzrost podaży i nielegalnego rynku.

W dokumencie znajdziemy też zapisy mówiące o fizycznej szkodliwości marihuany takiej jak przewlekły kaszel czy przewlekłe zapalenie oskrzeli – i akurat te informacje są nieprawdziwe.

W analizie czytamy też, że:

„W rezuitacie marihuana nie powinna być oceniana wyłącznie przez pryzmat niskiej ostrej toksyczności albo porównań z alkoholem, lecz jako substancja mogaca generować istotne koszty zdrowotne, psychiczne i spoleczne, szczególnie wtedy gdy liberalizacjï prawa nie towarzyszą odpowiednie instrumenty profilaktyki, edukacji, ochrony nieletnich i monitorowania szkód”

Pojawiają się także argumenty, że depenalizacja marihuany dodatkowo obciąży już niewydolny system zdrowotny – tak jak by teraz nie używało jej miliony Polaków. No i argument hospitalizacji po konopiach jest serio słaby i obrazujący wiedzę autora.

Konsultacje publiczne

W sekcji poświęconej konsultacjom publicznym, które przeprowadził w tej sprawie Sejm napisano m.in.:

„Można zatem stwierdzić, ze konsultacje społeczne ujawniły przede wszystkim jeden dominujący nurt argumentacji, opowiadający się za depenalizacją posiadania niewielkich ilości marihuany – dopuszczeniem ograniczonej uprawy na własny użytek.

Nurt ten koncentrował się na argumentach dotyczących nieproporcjonalności obecnych sankcji, odciążenia organów ścigania i sądów, ograniczenia stygmatyzacji, osłabienia czarnego rynku oraz poprawy sytuacji pacjentów medycznej marihuany. Glosy ostrożne krytyczne były obecne, ale dotyczyły głównie kwestii szczegółowych i technicznych, a nie samej zasady zmiany. W konsekwencji wyniki konsultacji należy ocenić jako wyraźnie sprzyjające projektowi, z zastrzeżeniem, że ich znaczenie ma charakter sygnalny, a nie reprezentatywny dla całej populacji.”

Cała analiza zawierająca znajduje się T U T A J

 

Konkluzja – depenalizacji marihuany nie będzie

Dokument kończą konkluzje, a są to:

1. Skutki prawne: Projektowane rozwiązania w przedstawionym kształcie budzą istotne zastrzeżenia. O ile rozstrzygnięcie o ograniczeniu zakresu kryminalizacji posiadania i uprawy konopi innych niż włókniste mieści się w granicach swobody ustawodawcy zwykłego, tak istotna zmiana modelu odpowiedzialności karnej wymagałaby pogłębionego uzasadnienia empirycznego i systemowego.

Zastrzeżenia może budzić w szczególności przyjęcie progu 15 g ziela konopi innych niż włókniste jako granicy ustawowego wyłączenia przestępczości. Wnioskodawcy nie wykazali w sposób dostateczny, że próg ten został dobrany adekwatnie do założenia własnego użytku oraz z uwzględnieniem dotychczasowych doświadczeń praktyki stosowania prawa.

Projektowane regulacje nie zostały odpowiednio zharmonizowane z art. 62a u.p.n. ani z przepisami dotyczącymi zbioru i późniejszego posiadania ziela uzyskanego z dozwolonej uprawy jednej rośliny, co może prowadzić do niespójności regulacji i rozbieżności interpretacyjnych. 

2. Skutki społeczne: Projekt może przynieść pewne korzyści społeczne, przede wszystkim przez ograniczenie skutków nadmiernej penalizacji posiadania niewielkich ilości marihuany, zmniejszenie liczby spraw dotyczących czynów ○ niskiej społecznej szkodliwości oraz częściowe ograniczenie stygmatyzacji osób wchodzących dotąd w konflikt z prawem z powodu posiadania marihuany na własny użytek.

Jednocześnie z perspektywy zdrowia publicznego projekt budzi istotne zastrzeżenia. Dotyczy substancji psychoaktywnej, której używanie wiąże się z udokumentowanymi ryzykami zdrowotnymi, psychicznymi i społecznymi, a skala używania marihuany w Polsce oraz jej udział w strukturze zgłoszeń do leczenia uzależnień wskazują, że nie jest to zjawisko marginalne.

Projekt ogranicza zakres reakcji karnej wobec tej substancji, nie wprowadzając równocześnie adekwatnych instrumentów profilaktycznych, edukacyjnych i regulacyjnych. Może tym samym sprzyjać zwiększeniu podaży i dostępności marihuany, a w dalszej kolejności także wzrostowi konsumpcji oraz części szkód zdrowotnych i społecznych związanych z jej używaniem.

Dodatkowe wątpliwości wynikają z tego, że projekt nie usuwa w pełni wątpliwości interpretacyjnych, w tym w zakresie relacji między dopuszczalną uprawą jednej rośliny a limitem 15 gramów posiadania i statusu prawnego plonu po zbiorze. Bilans skutków społecznych ma zatem charakter mieszany,  jednak z perspektywy zdrowia publicznego przeważają argumenty przemawiające za oceną ostrożną i krytyczną, tym bardziej, że projekt nie został dostatecznie oparty na  pogłębionej analizie empirycznej i systemowej skutków tak daleko idącego zawężenia kryminalizacji

3. Skutki gospodarcze: Wejście w życie projektowanej regulacji będzie się wiązało z rozwojem legalnych sektorów związanych z uprawą i konsumpcją marihuany, takich jak sklepy ogrodnicze (growshopy), czy oferujące akcesoria związane z konsumpcją konopi. Na rynku mogą pojawić się przedsiębiorcy oferujący szkolenia, kursy online, literaturę specjalistyczną oraz aplikacje mobilne wspomagające monitorowanie cyklu życia rośliny.

Ponadto nowe przepisy mogą wpłynąć na stabilizację rynku pracy poprzez eliminację stygmatyzacji karnej, szczególnie młodych pracowników, a także mogą zmodyfikować popyt na rynku marihuany medycznej.

4. Skutki finansowe: Z punktu widzenia finansów publicznych proponowana ustawa ma bardzo wąski sprecyzowany obszar oddziaływania i w nieznacznym stopniu może wpływać na ten sektor. Brak szczegółowych danych uniemožliwia oszacowanie pośrednich konsekwencji finansowych.

5. Rozwiązania zagraniczne: Z przedstawionych przykładów wynika, że regulacje dotyczące posiadania i uprawy konopi na własny użytek w państwach UE cechują się dużym zróżnicowaniem i nie tworzą jednolitego modelu prawnego. Obok państw, w których wprowadzono rozwiązania legalizacyjne, dekryminalizacyjne lub depenalizacyjne obejmujące posiadanie niewielkich ilości konopi oraz ograniczoną uprawę na własny użytek, funkcjonują również systemy prawne utrzymujące odpowiedzialność administracyjną albo karną za takie zachowania, w tym także przy niewielkich ilościach substancji albo po przekroczeniu relatywnie niskich progów. W konsekwencji kierunki zmian legislacyjnych w tym obszarze pozostają niejednolite, a przyjęte rozwiązania odzwierciedlają odmienne podejścia poszczególnych państw do polityki narkotykowej.

Szanse, aby ten projekt przeszedł w proponowanej formie są wg. nas bliskie zeru. Zatem póki co, depenalizacji marihuany nie będzie – takie głosy pojawiają się oczywiście cały czas i niestety wszystko wskazuje na to, że mają rację. Chociaż mamy nadzieję, że się mylimy, to wszystko wskazuje, iż była to jedynie czysto polityczna zagrywka nastawiona na wypromowania nowo powstałego KP Centrum. 

Reklama

Z uzyskanych przez nas nieoficjalnych informacji wynika też, że projekt zostanie najprawdopodobniej odrzucony na etapie prac w sejmowych Komisjach. Początkowo w pierwszej kolejności miała się nim zająć Komisja Zdrowia – której przewodnicząca z góry planuje odrzucenie projektu. Ostatecznie zajmie się nim Komisja Sprawiedliwości najpewniej po wakacjach, jednak tam szanse są niewielkie, ale nie zerowe. 

Reklama

Produkcja medycznej marihuany w Polsce – niedawno informowaliśmy o projekcie realizowanym przez Panaceum Cannmed, którego celem jest uruchomienie polskiej wytwórni medycznej marihuany. Z naszego materiału mogliście dowiedzieć się, że Częstochowska spółka oficjalnie inauguruje realizację kluczowego etapu budowy zaawansowanego kompleksu wytwórczego gdzie wytwarzana będzie medyczna marihuana na polski rynek. Projekt o unikalnej architekturze biznesowej zakłada stworzenie nowoczesnego hubu farmaceutycznego ukierunkowanego na obsługę dynamicznie rosnącego rynku w Polsce i Europie. Pojawiły się wtedy pytania m.in. o legalność i wiarygodność projektu, a ponieważ uważamy go za bardzo ciekawy postanowiliśmy przeprowadzić rozmowę z Konradem Palką – prezesem Panaceum Cannmed. Jest to też pierwszy materiał w ramach naszego nowego cyklu: Rozmowa WeedNews

Reklama

Rozmowa WeedNews – Produkcja medycznej marihuany w Polsce – Konrad Palka, prezes Panaceum Cannmed [VIDEO]

O projekcie Panaceum Cannmed pisaliśmy ostatnio w artykule „Panaceum Cannmed uruchamia produkcję medycznej marihuany i organizuje na ten cel kampanie pożyczek społecznościowych„.

Pojawiły się wtedy pytania o legalność tego projektu, skoro uprawiać konopie inne niż włókniste mogą w Polsce jedynie badawcze instytuty podległe ministrowi rolnictwa, a nie prywatne podmioty. Pojawił się także temat wiarygodności i zabezpieczeń wspomnianych pożyczek.

Reklama

Te, oraz kilka innych wątpliwości poruszyliśmy podczas rozmowy z Konradem Palką, prezesem Panaceum Cannmed, spółki organizującej cały projekt. 

Reklama

Gdańsk: Funkcjonariusze Morskiego Oddziału Straży Granicznej, we współpracy z niemieckimi służbami, zabezpieczyli blisko 1,2 tony marihuany z Tajlandii, która była ukryta w kontenerach z cegłami. Kontrabanda zaadresowana do Polski, przypłynęła z Azji statkiem do Hamburga, skąd w podróż ruszyć miała drogą lądową. Odkąd jakiś czas temu pisaliśmy o fali przemytów zioła z Tajlandii do Europy, niewiele się w tej kwestii zmieniło ponieważ pomimo komunikatów prasowych, sugerujący zmiany, jest tak jak było 2 czy 3 lata temu. Tajska marihuana cały czas trafia do Europy w tym Polski.

Reklama

Służby udaremniły przemyt 1,2 tony marihuany z Tajlandii do Polski

Pierwszy z kontenerów, który do Europy przypłynął z Azji, został ujawniony w porcie w Hamburgu. W specjalnie przygotowanej skrytce znajdowało się 815 kg marihuany.
Drugi kontener, skierowany do tego samego odbiorcy w Polsce, zawierał kolejne 379 kg marihuany.

Łącznie zabezpieczono 1194 kg suszu konopi indyjskich.

Jak informują śledczy, działania wymierzone były w grupę działającą na terenie Polski i Niemiec, a cała operacja trwała kilka miesięcy. Przełom w sprawie nastąpił dzięki współpracy międzynarodowej, realizowanej w oparciu o Europejski Nakaz Dochodzeniowy.

Marihuana była ukryta w specjalnie do tego przygotowanych skrytkach w transportach cegieł. W pierwszym kontenerze, skontrolowanym w porcie w Hamburgu, śledczy ujawnili 815 kilogramów marihuany. 

Drugi kontener, skierowany do tego samego odbiorcy w Polsce, zawierał kolejne 379 kilogramów konopi indyjskich. 

Do pierwszych zatrzymań doszło 6 maja 2026 roku w Szczecinie.
Funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymali trzech mężczyzn podczas próby rozładunku narkotyków oraz właściciela firmy będącej odbiorcą transportu.
Kolejne działania przeprowadzono 15 czerwca 2026 roku pod Poznaniem, gdzie na gorącym uczynku zatrzymano cztery kolejne osoby powiązane z przestępczym procederem.

Łącznie w sprawie zatrzymano osiem osób w wieku od 29 do 57 lat.

Prokurator przedstawił podejrzanym zarzuty przywozu oraz wewnątrzwspólnotowego przemytu znacznych ilości środków odurzających.

Trzem podejrzanym przedstawiono dodatkowo zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. 

Przemyt marihuany z Tajlandii do Europy trwa w najlepsze

Jaki jest tego powód? Jak już swego czasu pisaliśmy, legalnie uprawiana marihuana w Tajlandii się słabo sprzedaje, jest jej potężna nadprodukcja, a skoro nie da się produktu sprzedać na miejscu, jest on przemycany do Europy i USA, więcej na ten temat przeczytasz T U T A J

Istnieją 2 rodzaje prób przemytu – wypchanie walizki ziołem i po prostu lot jak ze zwykłym bagażem, tyle, że jest nim średnio ok. 20 kg zioła, bo tyle mieści się w walizce. Oraz jak w opisywanej sprawie, przemyt dużych organizowany przez grupy przestępcze.

Reklama

Wielu wierzy w przekazy medialne, że w Tajlandii od jakiegoś czasu istnieje jedynie rynek medycznej marihuany, ale to jest kompletna bzdura, rynek istnieje dokładnie tak samo ja przez rzekomymi zmianami, więcej na ten temat przeczytasz w naszym artykule T U T A J 

Reklama

Mundial jest przeciwny marihuanie w miejscach gdzie jest ona legalna, a jednocześnie promowany jest alkohol jako używka jedności. Konopie indyjskie są legalne dla dorosłych w sześciu miastach-gospodarzach Mistrzostw Świata w piłce nożnej 2026. Aby umożliwić sprzedaż alkoholu podczas masowych imprez z okazji oglądania meczów i imprez plenerowych wprowadzane są specjalne przepisy m.in. umożliwiające sprzedaż alkoholu na wydarzeniach masowych (normalnie zabronione), wydłużyć czas sprzedaży alkoholu znosząc nocne prohibicje czy organizować specjalne strefy tylko do chlania. Jednocześnie nie ma strefy związanej z konopiami, a napoje z THC są zabronione. 

Reklama

Mundial przeciwny marihuanie jednocześnie promuje sprzedaż alkoholu na meczach

Podczas gdy miliony fanów piłki nożnej zjechały do ​​Stanów Zjednoczonych na Mistrzostwa Świata FIFA 2026, lokalne władze w całym kraju ułatwiły im picie alkoholu przy jednoczesnym wykluczeniu używania marihuany.

O jakich ułatwieniach spożywania alkoholu mówimy? Nowy Jork wprowadził specjalne zezwolenia na Mistrzostwa Świata tak, aby umożliwić sprzedaż alkoholu podczas masowych imprez z okazji oglądania meczów i imprez plenerowych, co normalnie jest zabronione.

Massachusetts zezwoliło na późniejsze godziny sprzedaży alkoholu i publiczne strefy spożywania alkoholu.

Atlanta zatwierdziła tymczasowy obszar rozrywki na świeżym powietrzu , gdzie kibice mogą legalnie przenosić napoje alkoholowe przez wyznaczone strefy.

Missouri i Kansas tymczasowo wydłużyły godziny legalnej sprzedaży alkoholu , aby dostosować się do kibiców piłki nożnej.

Ewidentnie lokalni decydenci wysyłają jasny sygnał, że chcą, aby lokalne przedsiębiorstwa czerpały korzyści z turystyki związanej z Mistrzostwami Świata. Ale czemu jedynie te, które sprzedają narkotyk kompletnie nie pasujący do ducha sportu? Tego możemy się jedynie domyślać.

Mundial: Alkohol otrzymał elastyczność regulacyjną. Marihuana nie.

FIFA szacuje, że turniej może wygenerować około 17 miliardów dolarów dodatkowej produkcji gospodarczej i 11 miliardów dolarów wydatków związanych z wydarzeniami w całych Stanach Zjednoczonych.

Jednak pomimo rosnącej legalizacji i normalizacji marihuany w USA, konsumenci konopi mają niewiele legalnych miejsc, w których mogliby się spotykać i wspólnie cieszyć meczami popalając sobie ziele i budząc się następnego dnia wypoczętym zamiast skacowanym.

Firmy z branży konopnej stoją przed sporym wyzwaniem, mając ograniczone możliwości uczestnictwa w aktywności gospodarczej związanej z Mistrzostwami Świata.

Szacuje się, że w 2022 roku 17,7 miliona Amerykanów używało konopi indyjskich codziennie lub prawie codziennie, co przewyższyło liczbę Amerykanów, którzy w podobnym stopniu deklarowali spożywanie alkoholu. I być może tu jest przysłowiowy pies pogrzebany.

Branża alkoholowa w ostatnich latach notuje coraz mniejszą sprzedaż rok do roku. Natomiast branża marihuany jak widać rośnie w siłę. 

Chris Kuilan, współzałożyciel Stoops NYC, uważa, że ​​nowojorscy decydenci stworzyli już ramy, których potrzebowała marihuana. Po prostu postanowili jej nie używać.

Jednodniowe zezwolenie na Mistrzostwa Świata to gotowy plan działania

– mówi Kuilan w rozmowie z redakcją Forbes

Zezwolenie, o którym mowa, nakłada na organizatorów obowiązek wdrożenia planów bezpieczeństwa, weryfikacji wieku, wyznaczenia obszarów konsumpcji oraz rozliczania sprzedawców – czyli dokładnie te same ramy, w których działa sprzedaż alkoholu podczas wydarzeń sportowych w ramach mundialu.

Według Kuilana, te same zabezpieczenia mogłyby zostać zastosowane w przypadku regulowanej konsumpcji konopi, w szczególności w przypadku produktów bezdymnych, takich jak napoje i artykuły spożywcze.

W pewnym momencie trzeba zadać sobie pytanie: skoro dorośli mogą odpowiedzialnie cieszyć się piwem podczas oglądania meczu piłki nożnej, to dlaczego 5-miligramowy napój gazowany z konopiami jest w jakiś sposób uważany za kontrowersyjny?

– mówi Kristin Rogers, współzałożycielka i dyrektor generalna firmy produkującej napoje konopne LEVIA w Massachusetts.

Napoje konopne stanowią jedną z najszybciej rozwijających się kategorii w branży, przyciągając konsumentów poszukujących alternatywy dla alkoholu.

Ponieważ tradycyjne strefy kibica są niedostępne dla firm z branży konopi indyjskich, wielu operatorów poszukuje alternatywnych strategii. LEVIA koncentruje się na partnerstwach detalicznych, wprowadzaniu produktów na rynek i kampaniach edukacyjnych związanych z kulturą piłkarską, w tym na partnerstwie contentowym z byłym zawodowym piłkarzem i ozdrowieńcem Ethanem Zohnem.

Reklama

Podchodzimy do Mistrzostw Świata w sposób, w jaki zawsze robią to marki związane z marihuaną – kreatywnie

-mówi Rogers.

Reklama
Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.