Ali G powraca? W niedzielę pojawił się na finale Wimbledonu, jako diler zioła, oczywiście z rekwizytami w postaci woreczków z suszem. Na jednym z nagrań mówi, że zjawił się tam bo słyszał, że „w tenisa najlepiej gra się na trawie”. Najprawdopodobniej ten żart stanowi pierwszą publiczną odsłonę działań promocyjnych po niedawnych doniesieniach z Hollywood, według których zakończono już prace nad zupełnie nowym, niezatytułowanym jeszcze filmem o Alim G, który realizowany był w całkowitej tajemnicy.
Ali G powraca? Pojawił się na finale Wimbledonu jako diler zioła – „bo w tenisa najlepiej gra się na trawie”
Ali G czyli komik Sacha Baron Cohen niespodziewanie pojawił się na finale gry pojedynczej mężczyzn w Wimbledonie, wcielając się w postać Alego G i przeprowadzając satyryczną akcję, w której udawał, że sprzedaje marihuanę z trybun.
Ten żart stanowi pierwszą znaczącą publiczną odsłonę działań promocyjnych po niedawnych doniesieniach z Hollywood, według których zakończono już prace nad zupełnie nowym, niezatytułowanym jeszcze filmem o Alim G, zrealizowanym w całkowitej tajemnicy.
Ostatnio popularne
Ali G pojawił się na trybunach Centre Court ubrany w biały strój z dużym liściem konopi i napisem „Official Ganja Dealer”. Całość uzupełniały masywny złoty łańcuch i ciemne okulary.
Na swoim koncie Instagram, bohater opublikował serię nagrań z turnieju. W swoim stylu wyjaśniał, że Wimbledon to „coś w rodzaju piłkarskich mistrzostw świata w tenisie”, który określił jako „gorszą wersję ping-ponga”.
Żartował także, że skoro w tenisa najlepiej gra się na trawie, to on zamierza sprzedać jej jak najwięcej.
W kolejnych filmikach Ali G pokazywał przedmioty przypominające woreczki z marihuaną i skręta, a także zachęcał widzów do odnalezienia go na trybunach. Według brytyjskich mediów inni goście turnieju nagrali również moment, gdy rozmawiał z policjantami po skargach dotyczących oferowania „zioła” dzieciom.
Ali G powraca z nowym filmem?
Pojawienie się Alego G zbiegło się z informacjami o powstającym nowym filmie z udziałem Sachy Barona Cohena.
Byłby to pierwszy pełnometrażowy projekt po „Ali G InDaHouse” i jednocześnie wielki powrót jednego z najbardziej rozpoznawalnych komediowych bohaterów, którego specyficzne poczucie humoru jednych bawi do łez, a innych oburza. My zdecydowanie należymy do pierwszej grupy.











