Świat Palaczy

Zielone Newsy

Aktualności

Mata zapowiada walkę o depenalizację zioła. Młody raper odbierając na wczorajszej gali Bestsellerów Empiku nagrodę za album „Młody Matczak” oznajmił, że jego głośno komentowane zatrzymanie za posiadanie 1,5 g suszu konopnego nie było akcją promocyjną. W związku z zatrzymaniem, Mata oznajmił, że rozpoczyna walkę o depenalizację ziela. Jego oświadczenie skomentowali m.in. Artur Rojek, Peja, Marcin Prokop, Monika Olejnik Czy Patryk Vega. My natomiast zastanawiamy się w jaki sposób młody Matczak mógłby wesprzeć dążenia do depenalizacji konopi indyjskich.

Mata zapowiada walkę o depenalizację zioła

Maty dzisiaj nie mogło być z nami, ale jestem ja – Skute Bobo. Słuchajcie, chciałem powiedzieć coś. Ja dwa tygodnie temu zostałem złapany za posiadanie marihuany. Chciałem coś zdementować. Wiele osób uważa, że to była jakaś akcja promocyjna. To nie była akcja promocyjna. Po prostu byłem w pracy, ciężki dzień. Skończyłem pracę, pojechałem z kolegą na piłkę. Chcieliśmy z kolegami się trochę wyluzować. Złapali nas panowie policjanci

– powiedział młody raper podczas wczorajszego wręczenia nagród na gali Bestsellery Empiku

Odniósł się w ten sposób do sytuacji zatrzymania go niedawno przez policję za posiadanie 1,5 g marihuany. Muzyk spędził noc na policyjnym dołku, a jego mieszkanie zostało przeszukane. Cała sytuacja odbiła się szerokim echem w mediach wszelkiego rodzaju i była szeroko komentowana przez różne środowiska.

Teraz autor płyty „Młody Matczak” postanowił wykorzystać szum wokół jego konopnej przygody i zapowiedział walkę o depenalizację marihuany oraz oznajmił, że w zielu zakochana jest cała Polska.

Ja uważam, że marihuana, cała Polska jest w niej zakochana i chciałem ogłosić, że w związku z tą sytuacją i tym, co zrobiły media, chcę nagłośnić temat marihuany w Polsce. Rozpocząć walkę o depenalizację tego narkotyku, ponieważ uważam, że jest ważny szczególnie w naszej społeczności, artystycznej, muzycznej. Jest od wielu lat inspiracją tak naprawdę dla muzyków. Dziękuje za wyróżnienie i chciałbym poprosić moich fanów oraz fanów muzyki, aby przyłączyli się do walki o depenalizację marihuany

– oznajmił Mata

W trakcie trwania gali m.in. Artur Rojek i Vito Bambino zapowiedzieli, że będą go w tym wspierać. Będący na miejscu Peja stwierdził natomiast, że użycie przez Matę słowa „narkotyk” mogło bardziej zaszkodzić niż pomóc sprawie.

Po gali sprawę skomentowali też m.in. Marcin Prokop chwaląc Matczaka za mówienie otwarcie o tym co leży mu na sercu. Monika Olejnik przyznała, że politycy powinni się pochylić nad sprawą depenalizacji, a Patryk Vega ostrzegał przed uzależnieniami.

My natomiast zastanawiamy się w jaki sposób laureat statuetki Empiku mógłby wesprzeć depenalizację zioła.

Mata jest w ostatnich miesiącach artystą bardzo rozpoznawalnym, jednak fakt, że o jego istnieniu wie zapewne większość Polaków do trzydziestego roku życia nie oznacza, że wszyscy znają jego twórczość. Średnia wieku jego słuchaczy jest zapewne sporo poniżej dwudziestu lat. To oczywiście nic złego, chodzi jedynie o fakt, że większość jego odbiorców raczej popiera nawet nie tyle depenalizację marihuany co jej całkowitą legalizację. Ich przekonywać nie ma potrzeby.

Gdyby jednak zaczął nagłaśniać związane z marihuaną absurdy takie jak wyroki więzienia dla ludzi, którzy konopiami indyjskimi ratowali swoje zdrowie i życie, że polityka „zero tolerancji” prowadzi jedynie do zwiększenia sprzedaży marihuany na czarnym rynku, sprzedaży zupełnie nie kontrolowanej nastawionej wyłącznie na zysk gdzie diler nie pyta o dowód. Że zdelegalizowanie tego rynku w żadnym wypadku nie oznacza ograniczenia dostępu do marihuany, a wręcz przeciwnie – popyt na konopie jest tak duży, że zawsze znajdą się chętni, aby na nich zarobić. Gdyby Michał Matczak przeprowadził akcję opartą na argumentach, które następnie powtórzyłyby ogólnokrajowe media to w świadomość społeczna nt. marihuany mogła by wzrosnąć. Gdyby zachęcił swoich słuchaczy do zainteresowania tematem starsze pokolenia w swoich rodzinach też nie było by źle. Najgorsze co można robić to publicznie mówić, że „ten narkotyk trzeba zalegalizować”.

Niestety, nieważne jak Mata będzie się starał to póki w Polsce rządzi PiS – nic się w tej materii nie zmieni. Pamiętać należy, że decydujący o statusie marihuany politycy nie są zainteresowani zdaniem jakiegokolwiek rapera na ten temat. Oni postrzegają marihuanę jako bardzo niebezpieczny narkotyk, który odpowiada za ogromną liczbę śmierci (słowa m.in. posła Dolaty z PiS) i jakiekolwiek poluzowanie przepisów w tej materii jest dla nich nie do pomyślenia.

Pamiętajmy jednak, że edukacja społeczna jest równie ważna i gdy przyjdzie zmiana obecnej władzy warto, aby świadomość konopna była na możliwie najwyższym poziomie. Dlatego im więcej rozpoznawalnych osób będzie o tym mówić tym lepiej. Równie ważne jest też, aby posługiwali się odpowiednim językiem i argumentami.

Legalna marihuana sprzedawana będzie tylko osobom zaszczepionym? Na takie rozwiązanie zdecydowały się władze Kanadyjskiej prowincji Quebec, która jest znana z surowych restrykcji oraz niechęci do osób niezaszczepionych. Pomimo wysokiego wskaźnika osób zaszczepionych, który wynosi 85%, liczba zakażeń stale rośnie. Dlatego lokalne władze postanowiły na różne sposoby uprzykrzać życie osobom niezaszczepionym. Oto więcej informacji.

Quebec: Legalna marihuana tylko dla zaszczepionych?

Quebec to region Kanady, w którym zaszczepionych jest 85% obywateli, mimo to liczba pozytywnych testów na korona-wirusy stale rośnie. Dlatego lokalne władze postanowiły uprzykrzyć życie tym obywatelom, który z jakiegoś powodu nie mają zamiaru się szczepić.

Jednym z ograniczeń, które regionalny minister zdrowia zapowiedział podczas zeszłotygodniowej konferencji, jest brak możliwości zakupu marihuany oraz mocnych alkoholi przez osoby niezaszczepione.

Osoby, które w Quebec będą chciały zrobić zakupy w sklepach z alkoholem oraz sklepach z legalną w Kanadzie marihuaną, będą musiały od 18 stycznia pokazać przy wejściu zaświadczenie o zaszczepieniu

– poinformował minister zdrowia prowincji Christian Dubé.

W Kanadzie politycy głównego nurtu utrzymują narracje, że pomimo bardzo dużego odsetka osób zaszczepionych – pandemia nabiera tempa przez kilkanaście proc. osób, które się nie szczepiły.

Jeśli osoby niezaszczepione nie są z tego powodu szczęśliwe, to mam dla nich bardzo proste rozwiązanie – pójść się zaszczepić, to nic nie kosztuje (…) Jeśli nie chcesz się szczepić, pozostań w domu

– powiedział minister Dubé

Ludzie widzą, że zawieszane są terapie w przypadkach nowotworów, planowane operacje, ponieważ na łóżkach szpitalnych leżą osoby, które zdecydowały się nie szczepić: i ludzie są sfrustrowani. Kiedy widzą, że mamy znów lockdowny i poważne restrykcje z powodu ryzyka, jakie stanowią osoby niezaszczepione, ludzie zaczynają być źli

– powiedział premier Kanady Justin Trudeau.

Kanadyjska wojna z obywatelami przybiera na sile stwarzając jednocześnie kolejne szanse rozwoju dla lokalnego czarnego rynku, zarówno marihuany jak i alkoholu. A z czasem zapewne i innych towarów i usług, które w oficjalnym obiegu będą dostępne tylko dla osób zaszczepionych. No i posłusznych.

Alkohol mocniejsze niż piwo oraz legalna marihuana tylko dla zaszczepionych będą w kanadyjskiej prowincji Quebec dostępne od 18 stycznia, enjoy.

Tak, Malta zalegalizowała marihuanę, prezydent w sobotę podpisał nową ustawę. O rozpoczęciu prac nad zmianą maltańskiego prawa informowaliśmy już trzy lata temu. Jednak początkowe założenia uległy zmianie na lepsze, zrezygnowano m.in. z rejestracji osób używających konopi. Na Malcie powstaną tez specjalne stowarzyszenia zajmujące się dystrybucją nasion, a także samego suszu. O planach liberalizacji prawa w zakresie konopi poinformował ostatnio także niemiecki rząd, jednak oba modele legalizacji, niemiecki i maltański – znacznie się od siebie różnią, oto więcej informacji.

Malta zalegalizowała marihuanę

O planowanej przez maltański rząd legalizacji marihuany informowaliśmy w styczniu 2019 T U T A J, wtedy to rozpoczęto pracę nad nową ustawą. Przepisy proponowane w 2019 różnią się od ostatecznego rozwiązania, na które zdecydował się rząd Malty.

Zrezygnowano przede wszystkim z rejestru użytkowników konopi indyjskich. Zwolennicy tego rozwiązania uważali, że było by to dobre narzędzie przeciwdziałania nadużywaniu konopi indyjskich. Natomiast jego przeciwnicy powtarzali, że ludzie niechętnie będą się do takiego rejestru wpisywać przez co nadal pozostaną zdani na czarny rynek.

Ostatecznie zdecydowano się na legalizację uprawy czterech roślin oraz posiadanie do siedmiu gramów suszu – bez jakichkolwiek konsekwencji.

Palenie marihuany w miejscach publicznych oraz w obecności dzieci pozostanie na Malcie zabronione. Osoba zatrzymana z ilością większa niż dozwolone ustawą siedem gramów i mniejszą niż 28 gramów, otrzyma mandat w wysokości 100 euro. Używanie marihuany w miejscu publicznym jest zagrożone karą w wysokości 235 euro, natomiast palenie przy osobach nieletnich karane będzie mandatem 500 euro.

Powstaną też specjalne konopne stowarzyszenia, które będą uprawiały konopie dla tych członków, którzy z jakichś powodów nie są w stanie uprawiać na własną rękę. Każdy obywatel może należeć do jednego stowarzyszenia, które w jego imieniu uprawia cztery rośliny. osoba korzystająca z tego rozwiązania otrzyma do siedmiu gramów suszu dziennie przy tygodniowym ograniczeniu na poziomie 50 gramów. Konopne stowarzyszenia będą miały charakter non-profit.

Legalizacja marihuany na Malcie znacznie różni się od legalizacji marihuany w Niemczech, o której pisaliśmy T U T A J.

Maltańska zmiana prawa jest ewidentnie nastawiona na konsumentów, aby nie byli zmuszani korzystać z czarnego rynku, który niesie ze sobą więcej zagrożeń niż sama marihuana. Od teraz obywatele Malty mogą zwyczajnie samemu uprawiać rośliny na własne potrzeby, a gdy z jakiegoś powodu nie mogą uprawiać sami – zrobi to za nich lokalne stowarzyszenie konopne, oczywiście non-profit.

Natomiast Niemcy swoją legalizacją ewidentnie chcą podratować budżet i to pieniądze są tu najważniejsze. Póki co niemiecki rząd pytany o domowe uprawy milczy. Na chwilę obecną można odnieść wrażenie, (po zachowaniu rządu) że marihuana będzie legalna ale domowa uprawa już niekoniecznie. Marihuanę będzie natomiast można nabywać w specjalnych punktach na wzór Coffeeshop’ów.

Niemcy legalizują marihuanę do celów rekreacyjnych! Wkrótce każdy pełnoletni obywatel będzie mógł legalnie nabyć susz konopi indyjskich , którego dystrybucja będzie się odbywała w licencjonowanych sklepach. Jest to realizacja wyborczych obietnic, o których mogliście przeczytać na naszym portalu kilka miesięcy temu. Czy taka zmiana prawa u naszych zachodnich sąsiadów wpłynie na postrzeganie tego tematu przez nasz rząd? Oto więcej informacji.

Niemcy legalizują marihuanę

Legalizacja marihuany to temat, który podczas niedawnej kampanii wyborczej, pojawia l się stosunkowo często. Kandydat na następcę Angeli Merkel – Olaf Scholz, dodał do swojego programu wyborczego legalizację obrotu marihuaną rekreacyjna dla dorosłych obywateli Niemiec, pisaliśmy o tym T U T A J.

Wczoraj niemiecki Der Spiegel poinformował, że Liderzy partii nowej rządowej koalicji w Niemczech osiągnęli porozumienie w kwestii legalizacji marihuany rekreacyjnej na poziomie federalnym ( w całym kraju).

Najprawdopodobniej nowe prawo zostanie uchwalone i wprowadzone podczas najbliższego posiedzenia Bundestagu (Parlament Niemiec). Nowe prawo skupi się także na redukcji szkód związanych z narkotykami, a także ograniczy reklamę tytoniu i alkoholu oraz już wkrótce legalnych konopi indyjskich.

Rządząca koalicja składająca się z Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), Wolnej Partii Demokratycznej (FDP) i Zielonych – powiedziała, że ​​„wprowadzi kontrolowaną dystrybucję konopi indyjskich wśród dorosłych w celach rekreacyjnych w licencjonowanych sklepach”.

Po czterech latach obowiązywania nowego prawa przeprowadzony zostanie jego audyt i zostanie ono ocenione.

Zarówno SPD, Zieloni i FDP mówią, że proponowane zmiany nie są podyktowane korzyściami finansowymi dla skarbu państwa, a polityką redukcji szkód i chęcią zlikwidowania czarnego rynku. Nowe prawo ma zapewnić lepsza ochronę młodzieży.

Jednak ekonomiczne skutki będą oczywiście także – i to pozytywne. Niemcy przewidują, że legalny rynek marihuany rekreacyjnej to blisko 30.000 nowych miejsc pracy oraz ok. 1,5 miliarda euro rocznie.

Propozycje, na które przystała koalicyjna grupa robocza ds. zdrowia i opieki, zawierają przepisy promujące redukcję szkód, poprzez takie projekty jak np. dostępna dla każdego usługa kontroli jakości posiadanych substancji  pod kątem zanieczyszczeń i niepożądanych domieszek.

Politycy wiodących niemiecki ugrupowań politycznych o legalizacji rozmawiali już od 2017 roku, czego zwieńczeniem jest propozycja legalizacji.

Nie znamy jeszcze szczegółów w takich kwestiach jak uprawa na własne potrzeby czy limity posiadania (o ile zostaną wprowadzone ale zależy zakładać, że tak będzie).

Gratulując tej decyzji naszym zachodnim sąsiadom, naturalnym jest pojawienie się w głowie myśli, że to przecież nasz bezpośredni sąsiad i czy wpłynie to na postrzeganie marihuany przez nasz rząd. Niestety póki co nie koniecznie musi tak być. Obecny rząd nie pała zbytnio miłością do krajów zachodniej Europy – co nie jest w tej kwestii bez znaczenia.

Z pewnością jednak będzie łatwiej rozmawiać na ten temat z obozem władzy oraz pokazywać przewagę legalizacji nad prohibicją podając jako przykład nie odległą Kanadę czy USA lecz naszych najbliższych sąsiadów, do których codziennie jeżdżą tysiące Polaków.

Skoro Niemcy legalizują marihuanę do celów rekreacyjnych, oznacza to, że nadeszły czasy europejskiej rewolucji konopnej!

Program dopuszczający w pełni legalny obrót marihuaną rekreacyjną ma ruszyć w Zurychu już w przyszłym roku. Program uruchomiony na podstawie prawa uchwalonego w 2020 nazywa się „Züri Can, konopie z odpowiedzialnością” i potrwa 3,5 roku. Organizatorzy chcą zbadać model regulowanego obrotu marihuaną oraz jej wpływ na zdrowie i zachowania konsumpcyjne użytkowników. Oto więcej informacji.

Zurych: W ramach badania, miasto zezwoli na legalny obrót marihuaną rekreacyjną

Program, którego pełna nazwa brzmi „Züri Can, konopie z odpowiedzialnością” ruszy już w nadchodzącym roku. Przeprowadzenie badania jest możliwe dzięki zmianie prawa, która została wprowadzona przez szwajcarski parlament w 2020 roku. Ustawa wprowadzona przez szwajcarskie władze zezwala miastom na prowadzenie badań naukowych w zakresie rekreacyjnego korzystania z marihuany oraz tego skutków oraz badanie rynku konopi.

Badanie jest nadzorowane przez szpital psychiatryczny Uniwersytetu w Zurychu, organizatorem badania jest miasto. W projekcie bierze też udział sieć aptek.

W oświadczeniu wydanym wspólnie przez miasto Zurych , lokalną sieć aptek i Uniwersytet w Zurychu czytamy:

Od lat Miasto Zurych i Klinika Psychiatryczna w Zurychu są zaangażowane w obiektywne podejście do używania konopi indyjskich traktując je w kategorii niskiego ryzyka. W połowie maja 2021 r. weszły w życie zmiany w ustawie o środkach odurzających, które umożliwiają testy pilotażowe dla regulowanej sprzedaży konopi indyjskich. Na tej podstawie prawnej Klinika Psychiatryczna w Zurychu, we współpracy z Miastem Zurych, chce zbadać modele regulowanego zakupu marihuany i jej wpływu na zdrowie i zachowania konsumpcyjne konsumenta.

Celem badania w Zurychu jest dostarczenie odpowiedniej wiedzy na temat najlepszego możliwego wykorzystania konopi. Badanie ma na celu promowanie zdrowia publicznego, utrzymanie bezpieczeństwa publicznego i wspieranie ochrony nieletnich.

Susz na potrzeby projektu będzie produkowany w Szwajcarii przez lokalne podmioty. W celu zapewnienia odpowiednich standardów jakości produktu, firma ubiegająca się o możliwość produkcji suszu będzie musiała uzyskać pozwolenie od Federalnego Urzędu Zdrowia Publicznego Szwajcarii.

To nie pierwsza informacja o planowanych w Szwajcarii projektach w zakresie marihuany rekreacyjnej. W zeszłym roku informowaliśmy o przedsięwzięciu planowanym na skalę krajową, w ramach którego uczestnicy będą mogli legalnie nabywać oraz konsumować marihuanę. Legalny obrót marihuaną w ramach eksperymentu legalizacyjnego miałby ruszyć w 2022. Przeczytasz o tym T U T AJ.

Cannabis House jest projektem wzbudzającym od lat wiele emocji. Szumne zapowiedzi uruchomienia programu badawczego, w ramach którego uczestnicy badania na określonych zasadach mogą legalnie nabywać susz i ekstrakty konopi indyjskich, kończyły się niestety fiaskiem. Jednak wszystko wskazuje, że Cannabis House udało się w końcu uruchomić program badawczy i pierwszy susz trafi do dyspensariów w ciągu kilku najbliższych tygodni. Działania stowarzyszenia są na chwile obecną szeroko zakrojone i obejmują więcej zagadnień aniżeli tylko wspomniany program badawczy. To właśnie m.in. osoby związane ściśle z CH pracowały przy stałej podkomisji do spraw biogospodarki i innowacji w rolnictwie czego wynikiem będą długo wyczekiwane zmiany w polskim prawie regulującym uprawę, przechowywanie, przetwarzanie i stosowanie konopi. Oto więcej informacji.

Cannabis House uruchamia zapowiadany od lat projekt badawczy

O projekcie Cannabis House, w ramach którego probanci biorący udział w badaniu mogą w określonych warunkach legalnie otrzymywać susz konopi indyjskich mówi się w Polsce od lat. Osoby odpowiedzialne za projekt kilkukrotnie ogłaszali jego uruchomienie, jednak do tej pory wszystkie próby kończyły się fiaskiem.

Teraz wszystko wskazuje na to, że wreszcie się udało, materiał badawczy trafi do dyspensariów skąd probanci będą mogli go odebrać.

„Temat Badania to: Wykorzystanie standaryzowanego suszu konopi innych niż włókniste w procesie działań mających na celu odwyk pacjentów uzależnionych od twardych narkotyków oraz innych syntetycznych substancji psychoaktywnych.
twardych narkotyków oraz innych syntetycznych substancji psychoaktywnych.
To oznacza, że będąc uczestnikiem badania wypełniasz przygotowane przez specjalistów odpowiednie ankiety, oddajesz próbki do analizy a po ostatecznym zakwalifikowaniu do projektu przez lekarzy otrzymujesz susz konopi indyjskich zgodnie z ich zaleceniem. W trakcie wizyty u lekarza masz szansę opowiedzieć jakie jest Twoje podejście do używania konopi, co chciałbyś w związku z tym zmienić, a co zachować. A także jak system prawny wpływa na używanie przez Ciebie konopi innych niż włókniste. Twoja opinia jest dla nas ważna i może pomóc wielu innym użytkownikom konopi.”

-czytamy w broszurze informacyjnej projektu.

Kierownikiem projektu badawczego został utytułowany dr hab. n.med. Dariusz Boroń, Prorektor ds. jakości kształcenia, który czuwa nad merytoryczną stroną projektu i stanowi podporę wysiłków badawczych całego zespołu badawczego.

Głównym Badaczem jest natomiast lek. Michał Kowol, psychiatra w Szpitalu Powiatowym w Chrzanowie i to właśnie on nadzoruje poprawność przeprowadzania ankiet oraz ustanawia wytyczne, na podstawie których kandydat może zostać zakwalifikowany do badań. Pan Kowol o projekcie pisze w następujących słowach:

Szanowny Pacjencie,

   Warunkiem przeprowadzenia badania jest zgoda osób biorących w nim udział oraz złożenie stosownych oświadczeń. Tym samym prosimy o wyrażenie zgody na udział w badaniu. Ma ono za zadanie opracowanie skutecznego sposobu ograniczenia lub rezygnacji przez osoby używające konopi i twardych narkotyków poprzez zastąpienie ich wysokiej jakości zielem i przetworami z konopi.

Udział polega m.in. na wypełnianiu ankiet online i konsultacjach lekarskich. Badani poddawani są też obserwacji przez badaczy. Od badanych pobierane są próbki włosów lub moczu w celach weryfikacji postępów w badaniu. Na czarnym rynku handlarze w celu zwiększenia przychodów zanieczyszczają produkty z konopi substancjami wywołującymi i pogłębiającymi uzależnienie jak np. amfetaminą, metamfetaminą, heroiną czy też innymi syntetycznymi substancjami psychoaktywnymi tzw „dopalaczami”. W efekcie osoby używające zanieczyszczone preparaty konopi wpadają w coraz większe uzależnienie.

W każdej chwili istnieje możliwość odmowy dalszego uczestnictwa w badaniu bez podania przyczyny oraz bez konsekwencji co do sposobu dalszego leczenia.

W broszurze dot. badania czytamy:

“Celujemy w ograniczenie kontaktu osób uzależnionych ze środowiskami przestępczymi, opracowanie nowoczesnych, racjonalnych i skutecznych mechanizmów stabilizujących obrót produktów pozyskanych z konopi, a także wypracowanie odpowiednich modeli przeciwdziałających narkomanii na bazie rzetelnych rozwiązań prawnych poprawiających aktualną legislację.

Jeśli czujesz, że Twoja sytuacja życiowa zmusza Cię do zażywania narkotyków to istnieje inna, być może lepsza droga aby robić to w sposób legalny korzystając przy tym z konopi o farmaceutycznej jakości.”

Projekt badawczy Cannabis House w praktyce

Jak będzie to wyglądało w praktyce i jak wziąć udział w badaniu?

Probantem (osobą biorącą udział w badaniu) może zostać każdy członek stowarzyszenia Cannabis House, który ukończył 21 lat i ma opłacona składkę członkowską. Po zapisaniu się do projektu, probant będzie mógł w wyznaczonym dyspensarium, na określonych warunkach, będzie mógł odebrać materiał badawczy w postaci suszu konopi indyjskich bądź wykonanego z nich ekstraktu

Obowiązuje limit dzienny/jednorazowy (nie więcej niż 10g/d. Suszu, 5g/d. ekstraktu,) i miesięczny maksymalny (nie więcej niż 30g/mies. Suszu, 15g/mies. ekstraktu).

Probant odbierając materiał badawczy współdzieli koszty infrastruktury użytej do przeprowadzenia badania w wysokości 40 zł za gram suszu oraz 200 zł za gram ekstraktu w stężeniu ok. 60%

W ten sposób każdy kto bierze udział w badaniu staje się też jego sponsorem tego unikalnego projektu.

Wszelkie informacje oraz zapisy znajdziesz na stronie cannabishouse.eu. Aby uzyskać informacje i możliwość zapisania się do projektu badawczego należy wpierw zarejestrować się na stronie stowarzyszenia i zostać jego członkiem gdyż udział w badaniu wziąć mogą tylko członkowie stowarzyszenia.

Nie tylko projekt badawczy

Od stycznia tego roku przedstawiciele stowarzyszenia Cannabis House brali ciągły udział w pracach stałej podkomisji do spraw biogospodarki i Innowacji w Rolnictwie ,dzięki czemu udało się wprowadzić zmiany takie jak 0,3 % THC w konopiach włóknistych czy polskie uprawy medycznej marihuany w ramach instytutów, o ile zmiany te pozostawiają nadal wiele do życzenia to jest to jedyne co w mijającym roku udało się osiągnąć, a przecież poza CH próbowali też inni. Za sprawą spotkań wspomnianej podkomisji 02.08.2021 został zgłoszony projekt Ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

O efektach prac tejże podkomisji, które przełożyły się na realne zmiany, przeczytasz T U T A J.

cannabis house

Stowarzyszenie Cannabis House ma w zanadrzu jeszcze kilka dużych projektów, które się już dzieją i o których z pewnością Was niebawem poinformujemy.

Federalna dekryminalizacja posiadania do sześciu gramów marihuany na własne potrzeby – tak brzmi najnowsza propozycja niemieckiej komisarz ds. narkotyków. Na chwilę obecną polityka względem konopi ma się w Niemczech bardzo różnie. Obecnie sytuacja wygląda tak, że obywatele północnych landów nie muszą się obawiać prawnych konsekwencji posiadania kilku gramów ziela na własne potrzeby podczas gdy na terenie Niemiec południowych prawo jest w tej materii znacznie surowsze i przypominające to, które obowiązuje w naszym kraju. Różne jest też podejście obywateli, które jest zdecydowanie bardziej liberalne na północy. 

Federalna dekryminalizacja posiadania do sześciu gramów marihuany

Taki pomysł wyszedł ostatnio ze strony niemieckiej komisarz ds. narkotyków –  Danieli Ludwig (partia CSU).

Moim zdaniem limit posiadania sześciu gramów na terenie całego kraju jest do przyjęcia.

– oznajmiła przedstawicielka rządu ds. narkotyków

 Wartość graniczna, powyżej której posiadanie konopi powinno być nadal traktowane jako przestępstwo karne, a nie jako wykroczenie administracyjne, musi być ustalana z ostrożnością, ponieważ ma pewien efekt sygnałowy i wpływa na zachowanie konsumentów

-dodała komisarz Ludwig

Ustawa legalizująca konopie indyjskie dla dorosłych obywateli, którą próbowano wprowadzić w zeszłym roku nie przeszła. Teraz Daniela Ludwig proponuje dekryminalizacje posiadanie niewielkiej ilości marihuany na własny użytek, jako drogę środka.

Niemieccy aktywiści konopni podkreślają jednak, że w dzisiejszych czasach konopie indyjskie to nie tylko susz ale także otrzymane z nich produkty takie jak ekstrakty czy żywność z dodatkiem THC i innych kannabinoidów. Zmiana prawa powinna zatem uwzględnić i te pozycje oraz powinny zostać ustalone przeliczniki suszu na np. ekstrakt.

Po tym, jak Niemcy opierały się diametralnej liberalizacji prawa dot. konopi, można odnieść wrażenie, iż nasi zachodni sąsiedzi obierają jednak kurs na całkowite uwolnienie konopi spod jarzma kryminalizacji. Wiodący obecnie kandydat na nowego kanclerza Niemiec dopisał do swojego programu legalizacje produkcji oraz obrotu marihuana dla dorosłych obywateli. Zapowiedział, że zmiany są konieczne oraz, że należy je rozpocząć właśnie od dekryminalizacji posiadania na własny użytek, która powinna zacząć według niego obowiązywać jak najszybciej na terenie całego kraju. Artykuł na ten temat przeczytasz T U T A J.

Na polskim rynku konopnym pojawiła się nowa marka o wiele mówiącej nazwie – LGBT+CBD. Internetowa witryna sklepu wyróżnia się wizualnie na tle konkurencji, w asortymencie znajdziemy np. konopne lizaki w tęczowej kolorystyce czy pre-rolls’y o wymownej nazwie  ***** ***. Pomysł z pewnością trochę kontrowersyjny więc na pewno będzie się o nim mówić. Czy konopie z domieszką społeczno-polityczną się przyjmą? Czym kierowali się pomysłodawcy marki? Oto więcej informacji.

LGBT+CBD czyli konopie o wydźwięku społeczno-politycznym

Gdy kilka dni temu po raz pierwszy dowiedziałem się o powstaniu nowej konopnej marki na naszym podwórku, której nazwa mówi wszystko, moja reakcja była z kategorii „kurczę, dobry pomysł, czemu nikt wcześniej na to nie wpadł”. Pomysł wydaje się być dobry przede wszystkim z marketingowego punktu widzenia. Z drugiej natomiast strony ludzie lubią wybierać produkty, z którymi się w jakiś sposób identyfikują, poprzez które mogą wyrazić swój światopogląd czy stosunek do pewnych spraw. O ile jakość produktów będzie na odpowiednim poziomie (jeszcze nie mieliśmy okazji przetestować), pomysł może się okazać strzałem w przysłowiową dziesiątkę. Oczywiście część konsumentów nawet nie rozważy jego zakupu ze względu właśnie na taki wydźwięk społeczno-polityczny.

Podczas mojej rozmowy z jednym z twórców marki padło z jego strony stwierdzenie, że stosunkowo mało jest produktów kierowanych do osób chcących wyrazić swoją przynależność bądź  poparcie dla społeczności LGBT, głównie widuje się torby, stąd też decyzja o powstaniu LGBT+CBD.

„Rynek produktów konopnych jest nudny. Zdecydowaliśmy się to zmienić. LGBT+CBD to projekt, który narodził się z pasji do konopi oraz potrzeby udzielenia wsparcia społeczności LGBT, która w obecnej sytuacji politycznej i społecznej w Polsce wciąż jest niestety dyskryminowana. Produkty LGBT+CBD to narzędzia służące do podbudowania swojej samoakceptacji i pokazujące osobom, które czują się wykluczone, że nie są same – że ktoś o nich myśli. Wplatając używanie naszych produktów do swojej codziennej rutyny, można dostarczyć sobie odrobiny przyjemność oraz choć na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości. Wiele osób spod parasola LGBT cierpi na stany depresyjne, lękowe. Wielu z nich stresuje się przed coming-outem (tzn. ujawnieniem swojej orientacji psycho-seksualnej lub tożsamości płciowej) oraz tym jak ta informacja zostanie odebrana przez ich najbliższych. Stąd pomysł na stworzenie marki produktów skierowanych do nich. Tworząc ten projekt, zauważyliśmy że na rynku prócz tęczowych toreb, nie ma produktów dla osób LGBT, a także osób wspierających życie w zgodzie sobą. Tęcza to uniwersalny symbol wolności i przełamania utartych schematów społeczeństwa. Marka LGBT+CBD to nie typowa firma konopna, to fuzja świata społeczności LGBT oraz tego konopnego. Jesteśmy marką lifestylową, nie wyłącznie konopną. W niedalekim czasie, planujemy rozszerzyć naszą ofertę także o ubrania. Ważnym elementem naszej misji jest także działalność charytatywna na rzecz osób LGBT. O tym co aktualnie u nas się dzieje informujemy na naszym Instagramie @lgbt_cbd.”

-powiedział nam jeden z założycieli LGBT+CBD

O uruchomieniu konopnej marki skierowanej do środowiska LGBT myślało w Polsce już kilku przedsiębiorców, jednak jak do tej pory, z różnych przyczyn, żaden się nie zdecydował na realizację takiego projektu. Aż do teraz.

Czy nowa marka się przyjmie? Czas pokaże, dla nas najważniejsza jest zawsze jakość produktów, poprzez które też czasem lubimy wyrazić siebie czy swoje poglądy.

 

20-letnia mieszkanka miejscowości Pionki chciała dostać się do domu z Radomia. W okolicy dworca PKP o podwózkę zwróciła się do dwóch mężczyzn, którym w zamian zaproponowała zioło. Na swoje nieszczęście, młoda kobieta zamiast do domu trafiła na komisariat. 

Zaproponowała zioło za podwózkę… policjantom po cywilnemu

Do bardzo pechowej dla 20-letniej mieszkanki Pionek sytuacji doszło niedawno w okolicy Radomskiego dworca PKP. Młoda kobieta szukając transportu do domu podeszła do dwóch mężczyzn. Za podwózkę do oddalonych od Radomia o 30km Pionek zaproponowała… marihuanę.

Chwilę później okazało się, że brak transportu będzie jej najmniejszym zmartwieniem, gdyż panowie okazali się policyjnymi wywiadowcami z Wydziału Patrolowo Interwencyjnego KMP w Radomiu.

Młoda kobieta dzień zakończyła na komisariacie. Jak się można domyślać, oprócz samego posiadania konopi indyjskich, kobieta usłyszy także zarzut udzielania środków odurzających, co pogarsza jej sytuację.

Przypominamy, że posiadanie marihuany w celach rekreacyjnych jest w Polsce prawnie zabronione. Udzielanie środków odurzających nieznajomym osobom jest co najmniej lekkomyślne. W tym kraju w ramach podziękowań tolerowane są jedynie ciężkie narkotyki w butelce o pojemności nie mniejszej niż pół litra, będące powodem wielu chorób, tragedii i patologii, a przy tym w pełni legalne.

 

Każdy konsument konopi zna to uczucie, gdy po zapaleniu jointa tudzież fajki wodnej, pojawia się w głowie pomysł przypuszczenia zbrojnego szturmu na budynki rządowe. Dzień jak co dzień. Dlatego nikogo nie powinna dziwić linia obrony jednego z oskarżonych o styczniowy szturm na Kapitol, który utrzymuje, że szturmował budynki rządowe gdyż był pod wpływem dużej ilości ziela. Oto więcej informacji.

Jeden z oskarżonych o styczniowy szturm na Kapitol twierdzi, że szturmował bo był upalony

Robert Gieswein, 24-letni mężczyzna z Kolorado, który był jedną z osób szturmujących na początku roku Kapitol, przebywa obecnie w areszcie gdzie czeka na  proces. Postawiono mu zarzuty m.in. o napaść na funkcjonariusza policji gazem pieprzowym i kijem bejsbolowym podczas zamieszek 6. stycznia na Kapitolu.

Giesweina maszerującego z grupą Proud Boys i szturmującego Kapitol uwieczniono na wielu zdjęciach. Był ubrany w paramilitarnym stylu, miał na sobie mundur, kamizelkę kuloodporną, gogle i hełm bojowy. Prokuratorzy federalni oskarżają go o to, że był jednym z pierwszych uczestników zamieszek na terenie Kapitolu.

Prawnik Giesweina, złożył niedawno do sądu wniosek o zwolnienie go z aresztu. Adwokat swój wniosek argumentuje tym, że jego klient był w trakcie zajścia zbyt upalony marihuaną, aby mógł odpowiadać za swoje czyny.

 NBC4 Washington podało, że wniosek zawiera m.in. takie informacje:

[5 stycznia 2021 r.] Gieswein był w Freedom Plaza wraz z innymi zwolennikami Trumpa. Podszedł do niego człowiek z kamerą wideo, który wciągnął go w rozmowę. Właśnie wypalił znaczną ilość marihuany, a jego upojenie było do poznania po rozszerzonych źrenicach i uśmiechu, a także w bełkotliwych komentarzach, które się pojawiały. Zapytany, dlaczego przybył, powiedział „aby zatrzymać prezydenta Trumpa” [u władzy – przyp. red].

Co ciekawe, z wniosku obrońcy wynika, iż oskarżony marihuany używał dzień wcześniej czyli 5. stycznia. Natomiast skonsumować miał jej tak dużo, że odurzony był aż do momentu szturmu na Kapitol dzień później.

Nie wiadomo na co liczył adwokat składając wniosek z tak durnym i nierealnym uzasadnieniem. Bardzo możliwe, że liczył na to, iż sędzia rozpatrujący pismo, nie ma zielonego pojęcia o marihuanie i być może uwierzy w te bzdury rodem z czasów głębokiej prohibicji w USA gdy w kwestii konopi dominowała propaganda Anslingera na poziomie tej obecnej w TVP.

Dla jasności – konopie nie powodują agresji, wręcz przeciwnie, mają działanie uspakajające, a im większa dawka, tym użytkownik jest mniej zdolny do jakiejkolwiek agresji.

Oczywiście w sieci pojawiło się wiele komentarzy wyśmiewających to jakże bzdurne argumentowanie wniosku o zwolnienie z aresztu.

Po ziole mam ochotę założyć kapelę, a nie przypuszczać szturm.

Jedyne co mam ochotę szturmować po joincie to lodówka.

-czytamy na Twitterze

 

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.