Marsz Wyzwolenia Konopi 2022 – organizacyjna klęska z przekrętami organizatora w tle, co z przyszłością wydarzenia?

marsz wyzwolenia konopi

Marsz Wyzwolenia Konopi był przez lata niesamowicie ważnym wydarzeniem dla polskiego środowiska konopnego oraz dla wszystkich miłośników tej rośliny, którzy chcieli wyrazić swoje niezadowolenie z tego jaki jest jej status prawny w naszym kraju i na świecie. Przez lata było to swojego rodzaju święto konopi. Niestety, od kilku lat znaczenie wydarzenia jest marginalne i właściwie żadne. Ostatnie lata to regularne niszczenie wydarzenia oraz jego idei przez kolejnych organizatorów. Niestety tegoroczny marsz wpisuje sie w ten trend będąc najsłabiej przygotowaną edycją w historii. Przy okazji główny organizator dopuścił się oszustwa rozsyłając potencjalnym sponsorom wydarzenia ofertę, która nie miała nic wspólnego z rzeczywistością ale czyniła wydarzenie znacznie bardziej interesującym dla potencjalnych sponsorów. Oto więcej informacji.

Reklama

Marsz Wyzwolenia Konopi 2022 – organizacyjna klęska z przekrętami organizatora w tle

Za organizację tegorocznego marszu odpowiedzialny był Mateusz Zbojna z Otwieramy Oczy. Czemu akurat Mateusz? Najzwyczajniej nie było nikogo kto chciał by się podjąć tego zadania. Tzw. zarząd Wolnych Konopi od kilku lat nie ma chęci organizowania kolejnych edycji wydarzenia. Czemu? O tym nieco później.

Marsz Wyzwolenia Konopi 2022, którego głównym organizatorem był Mateusz Zbojna, zgromadził ok. 800 osób w trakcie przemarszu oraz ok. 2000 osób na głównym przystanku. Była to najniższa frekwencja od kilkunastu lat. Sytuacja ta wynika z tego, że Mateusz Zbojna najzwyczajniej w świecie nie ma pojęcia o organizowaniu demonstracji / manifestacji. Nie ma w tym oczywiście nic złego, nie każdy ma predyspozycje do bycia organizatorem. Przypomnijmy, że Mateusz niejednokrotnie organizował demonstracje w obronie pacjentów medycznej marihuany. Demonstracje, które były tak słabo zorganizowane, że pojawiali się jedynie ich organizatorzy. Mało tego, zdarzało się, że pacjenci, w których obronie organizowano wydarzenia, pisali do mnie (chociaż sie nigdy nie poznaliśmy) wiadomości, że te działania są tak zorganizowane, że mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Reklama

Mateusz Zbojna me potężne ego i zero umiejętności organizatorskich, to sie nie mogło dobrze skończyć. Mateusz nie miał szans na ściągnięcie tłumów gdyż jest fatalnym organizatorem, co pokazał juz wielokrotnie. Marsz potrafi przyciągnąć tysiące ludzi, ale trzeba wiedzieć jak do nich dotrzeć, a także sprawić, aby wydarzenie było dla nich interesujące. Mateusz Zbojna niestety nie potrafi żadnej z tych rzeczy.

Dobra frekwencja wydarzenia zależy w sporej mierze od odpowiednio przeprowadzonej jego promocji. Słowo klucz w tym przypadku to ODPOWIEDNIO, gdyż różne wydarzenia wymagają różnego podejścia promocyjnego. Mateusz wraz ze swoją ekipą uznali, że plakatami na klej z mąki i wody oblepią… odnowione kamienice na warszawskim Nowym Mieście! Kolejnym „dobrym” pomysłem Mateusza było pisanie „sadzić, palić, zalegalizować” markerem po elementach miejskiej infrastruktury i chwalić sie tym na swoich mediach społecznościowych. Tak oto robi się promocję jeszcze do niedawna najważniejszego konopnego wydarzenia w kraju. Świetna promocja marszu i konopi jako takich.

Bo przecież po co zapłacić firmie zajmującej się plakatowaniem i promocją outdoor i zrobić to jak należy.

Reklama
LekarzKonopny

Pogoda

Wiele osób uważa, że tak słaba frekwencja była spowodowana pogodą. Po części zapewne tak. Jednak zdarzały się już marsze przy średniej pogodzie, na których obecne  były tysiące ludzi.

Mało tego, w latach gdy MWK odnosił największe frekwencyjne sukcesy – ludzie bali się na takich manifach pojawiać. Czemu? Bardzo często spotykałem się z obawą, że policja nagrywa uczestników marszu, aby potem ich namierzać. Co ciekawe, ok 10 lat temu takie obawy wcale nie były nie uzasadnione choć uważam je za lekką paranoje. Tak czy inaczej, mimo takiej, a nie innej otoczki marszu i regularnych licznych zatrzymań i bicia pałą – na miejscu stawiały się grube tysiące ludzi. Nawet jak zdarzała sie niska temperatura i kropiło.

Gdy w rozmowie z Andrzejem Dołeckim, prezesem stowarzyszenia Wolne Konopie zapytałem o to, co sądzi o organizacji tegorocznego Marszu usłyszałem, że „jak na osobę, która pierwszy raz w życiu coś organizowała nie było źle„.

Pierwsza myśl to oczywiście – jak można powierzyć tak ważne wydarzenie osobie, która nigdy w życiu nic nie organizowała? Druga myśl była natomiast taka, że przecież, jak już wspomniałem wcześniej, Mateusz Zbojna organizował kilka demonstracji w obronie pacjentów… na które nigdy nikt nie przychodził poza organizatorami.

I teraz nie wiadomo co jest gorsze – powierzenie tak ważnego wydarzenia jakim jest Marsz Wyzwolenia Konopi osobie, która nigdy w życiu nic nie organizowała, czy powierzenie go osobie, która próbowała już coś zorganizować wielokrotnie, lecz nigdy się to jej nie udawało.

Fakt organizacji Marszu w sobotę w godzinach niemal wieczornych oraz w dniu finału Ligii Mistrzów pokazują jakie pojęcie o organizowaniu czegokolwiek ma Zbojna i jego ekipa.

Oszustwa organizatorów

Niestety przy okazji organizacji Marszu doszło też do poważnego oszustwa. Polegało ono na tym, że po wysłaniu do potencjalnych sponsorów oferty sponsorskiej, główny organizator Mateusz Zbojna, wysłał drugą ofertę, już bardzo istotnie zmienioną. Zmianą było dopisanie do oferty punktu, który mówił, że na Marszu Wyzwolenia Konopi pojawi się Mata.

Dla wyjaśnienia – to czy Mata by sie na marszu pojawił czy nie, ma dla potencjalnych sponsorów kolosalne znaczenie, jest to mocny „game changer”. Wynika to oczywiście z tego, iż młody Matkczak ściąga grube tysiące ludzi w danym miejscu w ciągu godziny wystarczy, że puści post czy relacje z informacją gdzie sie pojawi i wiadomo, że będą tam spore tłumy.

Dla sponsorów liczy się frekwencja wydarzenia oraz to jakim odbije się ono echem. To na tej podstawie sponsor podejmuje decyzję czy wejść w finansowanie wydarzenia czy też nie. Ma to tez kluczowe znaczenie przy ustalaniu stawek.

Dodanie do oferty uczestnictwa Maty w Marszu, z automatu uczyniło ten punkt najważniejszym dla potencjalnych sponsorów i reklamodawców. Punkt ten sprawiał, że oferta była przynajmniej 300% bardziej interesująca dla potencjalnych sponsorów.

Punkt ten był jednak oszustwem z premedytacją ponieważ Mata nigdy nie był potwierdzonym gościem. Mało tego, ludzie, którzy brali udział w organizacji marszu (Otwieramy Oczy) twierdzą, że do obecności Maty nikt nie przywiązywał wagi. W artykule Wiktora Brzezińskiego z OO o zaistniałej sytuacji czytamy:

„Kolejnym przykładem jest Marsz Wyzwolenia Konopi. Jednym z pomysłów była obecność na nim Maty, chociaż nigdy za specjalnie nie przywiązywaliśmy się do tej koncepcji. Osobiście wielokrotnie mówiłem, że to zły pomysł. Uważałem, i nadal uważam, że jego poziom rozpoznawalności mógłby przyćmić to wydarzenie. W mediach dyskutowałoby się o evencie Maty, a nie o Marszu Wyzwolenia Konopi. Kilka dni wcześniej miał miejsce koncert na schodkach, w trakcie którego ludzie skakali do Wisły by być bliżej swojego idola. A mówimy tu o wieczornym, spontanicznym koncercie na łódce. Co, gdyby Mata zapowiedział swoją obecność na Marszu kilka dni wcześniej? Albo nawet spontanicznie tego samego dnia? Czy masa jego fanów nie sparaliżowałaby Marszu? Jakie by było wtedy podejście policji? Czy byłoby bezpiecznie w takim tłumie jechać autami? Oczywiście, Marsz na jego obecności też by się wypromował, byłoby o nim głośno. Nie mogę się jednak pozbyć wrażenia, że bilans zysków i strat byłby na minus. Inną sprawą jest jednak brak jakiegokolwiek wsparcia w social mediach. Poważna instytucja działająca w zakresie depenalizacji marihuany nie powinna ignorować jednego z najważniejszych wydarzeń w konopnym kalendarzu”

Czytamy w artykule, który bardziej przypomina pokrętne tłumaczenie się dzieciaków, niż poważne podejście do tematu, cały tekst znajdziesz T U T A J.

Te kilka zdań pokazuje, że ci ludzie nie powinni nic organizować. Jeżeli ktoś uważa, że Mata przyćmił by Marsz to serio nie ma najmniejszego pojęcia o czym mówi. Każdy portal pisałby o tym, że Mata wspierając Marsz ściągnął na niego tysiące ludzi, pisano by o tym co tam powiedział,  z drugiej strony mogliby przemówić już mądrzejsi niż Matczak i puścić w świat odpowiedni konopny przekaz. Organizatorzy wprost przyznali, że zbyt duża frekwencja spowodowana uczestnictwem Maty byłaby problemem, brak słów gdyż im większa frekwencja tym lepszy efekt wydarzenia.

marsz wyzwolenia konopi

marsz wyzwolenia konopiCo ciekawe organizatorzy bredzą w obawie przed tłumami na marszu (chociaż to o tłumy chodzi) nie widząc prawdziwego problemu, który mógł zaistnieć gdyby Mata na Marsz wpadł, a mianowicie wieku fanów Maty, jednak z drugiej strony można by to wykorzystać do ciekawej debaty społecznej – w końcu młodzi fani Maty bez problemu mogą zdobyć wszelkie zakazane prawnie substancje w tym zioło.

Tak czy inaczej dopisanie tak istotnego punktu do oferty, który okazał się nieprawdą jest poważnym oszustwem. Z rozmowy z Wiktorem Brzezińskim z Otwieramy Oczy dowiedziałem się, że o oszustwie „na Matę” wiedział także Jakub Gajewski z zarządu Wolnych Konopi. Tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele Otwieramy Oczy.

marsz wyzwolenia konopiZarówno Otwieramy Oczy jak i Wolne Konopie nie widzą w niczym problemu. Wiktor Brzeziński wprost wyznał, że faktycznie został oszukany przez Mateusza Zbojnę ale jak sam twierdzi, „żyje się dalej” i oczywiście wszyscy udają, że nic sie nie stało. Ci ludzie twierdzą, że zawarcie nieprawdziwych informacji w ofercie nie jest według nich oszustwem. To jest jedna z największych patologii na naszym konopnym podwórku.

Niestety obecność Maty to nie jedyny punkt oferty, który mijał sie z prawdą, wystarczy popatrzeć jacy artyści mieli grać na marszu, a jacy faktycznie grali.

Marsz Wyzwolenia Konopi – co dalej?

Czy przyszłoroczny Marsz również będą organizowali Gajewski oraz Zbojna po dopuszczeniu się jawnego oszustwa w tym roku? Co z przyszłością wydarzenia? Zapytałem o to prezesa stowarzyszenie Wolne Konopie, Andrzeja Dołeckiego:

„Jedno to jak ja to widzę, względem tego jak chciałbym żeby inni to widzieli (Marsz – przyp. red.). Opisane sytuacje, ale także inne powody są teraz powodem do dyskusji co dalej, co dalej z Marszem i czy jest sens go kontynuować. A to się wpisuje w szerszą dyskusję co dalej z WK bo po ostatnich sytuacjach (nie tylko przy okazji Marszu – przyp. red.) jestem na takim etapie, że albo trzeba to gruntownie przebudować, albo organizację zamknąć.”

-powiedział Andrzej Dołecki i dodał:

Reklama

„Chciałbym, aby jeszcze w tym roku odbyła się szeroka dyskusja na temat jak następny marsz robimy, z kim robimy, czy robimy i po co w ogóle robimy to wydarzenie.”

Reklama

 

Ostatnio popularne

17 komentarzy do “Marsz Wyzwolenia Konopi 2022 – organizacyjna klęska z przekrętami organizatora w tle, co z przyszłością wydarzenia?”

  1. Przekrętem to był fakt że sponsorem była firma Mr Hemperek. Której właścicielem jest kryminalista i człowiek uzależniony. A dodatkowo wytwarza zanieczyszczony olej cbd – pełno informacji jest na necie na ten temat i to od lat. Czemu tego nikt nie sprawdził zanim Wolne Konopie pozwoliły na takiego sponsora?

    1. W tej branży jest dużo osób z wyrokami a Ty rozumiem jesteś terapeutą MrHemperka że mówisz o czyichś uzależnieniach. Zawartość olejków hemperkowych była już wyjaśniana na necie. Była to zwykła nagonka ludzi uzależnionych. Od sensacji i od kasy. Jedynym „zanieczyszczeniem” było thc 🙂 Wolne Konopie przyglądają się sponsorom, dlatego odmówiło JuicyFields 🙂

  2. Mam nadzieję że się odbędzie następny marsz byłem na poprzednim może nie było frekfecji ale dla mnie jako uczestnika który jechał z Zach-pom żeby zobaczyć to wszytko na żywo nie było naprawdę źle i uważam że Andrzej ma dar taki że jak opowiada coś to się dobrze go słucha z zainteresowaniem

  3. To nie news to plotki. Juz naprawde mam dość tej strony i przestaje tutaj zaglądać. Tutaj nie ma juz informacji jest tylko szukanie sensacji, najpierw magenta, pozniej cos innego teraz wolne konopie. Wygląda to bardziej na blog, w którym autor próbuje załatwiać swoje osobiste sprawy bardziej niż informować i uczyć. Tanie i nieprzyjemne. Zyczę szczęscia portalowi ja już tu nie wejde. żegnam

    1. To żadne plotki tylko fakty. Nie no sorry, że informuję nie tylko o przyjemnych rzeczach ale czasem także o nieprzyjemnych ale takie powinno właśnie być dziennikarstwo. Nic nie załatwiam, zwracam jedynie uwagę na patologię i potrzebę pewnych zmian, takie same przemyślenia ma większość branży jak i środowiska konopnego.

      1. Jak masz to ostatnio w nawyku (na początku tak nie było) manipulujesz sytuacją. Więc naprawdę nie masz pojecia czym jest dziennikarstwo pomimo faktu iż się tym zajmujesz od lat, nie uznaje cie za profesjonalitę bardziej za pasjonata pisania. Naprawde cofasz sie a nie rozwijasz w tym temacie. Po pierwsze „nieprzyjemne” informacje, o których piszesz robisz wybiórczo. Tak gdzie masz osobisty interes albo sprawę by wytknąć komuś niedociągnięcia lub niedoskonałości (już to dosłównie w oczy kole i dlatego juz coraz mniej czytam od Ciebie a postanowiłem juz w ogole przestać i przejsc na fakty konopne). Jezeli mowisz o „nieprzyjemnych wiasomosciach” to czemu nie ma artykułu o przekręcie na kalendarzach WK? tak tylko dla przykładu. Z drugiej strony, kiedys sam pisałeś duzo pozytywnych artykułów teraz już głównie tłumaczysz z stron z USA albo piszesz na zlecenie firm konopnych w pl. Moim zdaniem jeżeli naprawdę chcesz jak to mówisz ” zwracać jedynie uwagę na patologię i potrzebę pewnych zmian, takie same przemyślenia ma większość branży jak i środowiska konopnego.” to zacznij od siebie bo nisko upadasz robiąc to w tak tani sposób. Dzieki i pozdrawiam. życzę szczęscia i mniej spiny. peace!

        1. Odniosę się po kolei – mogę wiedzieć, w którym momencie manipuluje sytuacją? Po drugie nie wybieram nic wybiórczo, po trzecie możesz mi proszę przybliżyć sytuację z kalendarzami o której mówisz? pierwsze słyszę, a zaciekawiło mnie to. Nie przepisuje tekstów, wszystkie tresci sa autorskie. A na koniec – w polskim świecie konopnych jest bardzo, ale to bardzo dużo patologii i tylko ja mam odwage o tym pisać, żaden inny polski portal tego nie robi z obawy o konflikt lub też wola się zwyczajnie poklepywac po plecach. Pozdrawiam

          1. hahahahahahahahahahaha. Padam ze smiechu 😀 Ego masz wieszke niż mont everest 🙂 Manipulujesz i sciemniasz na okrągło 😛 cała ta wypowiedz to manipulacja i sciema 😛 leże na podłodze ze smiechu bez kitu. Naprawde wcześniej jeszcze miałem dla Ciebie jakis szacunek. „nie wybieram nic wybiórczo” ty siebie nazywasz dziennikarzem? pomijając, już błedy to własnie jesteś bardzo wybiórczy (to akurat wiekszosc ludzi czytajacych strony konopne mówi, ja sam wspomniałem twoja wybiórczość konkretnymi tematami, które poruszuszałeś na tej stronie TY, ty nie masz na to kontr argumentu (bo go nie ma bo jesteś wybiórczy), w postaci artykułów napisanych krytycznie wobec ludzi, z którymi masz dobre relacje wiec jest to jawna sciema i manilupacja z twojej strony. Jezeli chodzi o kalendarze to wiele osob mowi ze niejaki Paweł Leśniański skasował kupę kasy w przedsprzedaży a pózniej nikt nie dostał ani kalendarzy ani zwrotu kasy 😉 to jest temat, dla jakiegoś dobrego dziennikarza ;). Ja nie twierdziłem ze przepisujesz teksty tylko je słowo w słowo TŁUMACZYSZ (i widzidz kolejna manipulacja albo raczej jej próba), nie bede cie poniżał podając tutaj liniki do anglojezycznych wersji „twoich autorskich” artykułów. I na koniec powiem Ci szczerze bo widze ze pierwsza aluzja nie dotarła. TO TY JESTES PATOLOGIA sceny konopnej w PL. Siejesz ferment a nie konstruktywna krytyke, krytykujesz tylko tych co ci nie pasują a o swoich siedzisz cicho. Znowu manipulujesz, próbujesz sam siebie podbudowac zę „tylko ja mam odwage o tym mówic”. Gościu czy ty sam siebie czytasz czasem?? nie widzisz jak sie sam osmieszasz? Ja to widze coraz wyrazniej i inni też. Nie jesteś obiektywny, nie jesteś sam w porządku to już widać jak na dłoni. Ja tak jak juz pisałem zawiodłem sie bardzo i idę gdzieś indziej. Tobie zyczę ogarniecia sie bo słabo to wyglada i tendencja wydaje sie schyłkowa. Pozdrawiam naprawdę życze szczęscia ja już tutaj jako czytelnik nie wróce 🙂

  4. Aha, czyli jest tak, twierdzisz, że cały tekst to ściema jednak nadal nie potrafisz podac jednego konkretnego przykładu 🙂 dokładnie tak, nie wybieram wybiórczo dlatego zdarzyło mi się napisać niepochlebny artykuł pisząc o ludziach, z którymi miałem wtedy dobre relacje (do publikacji tekstu), pisałem o politykach z parlamentarnego zespołu, którego byłem początkowo doradcą, do momentu, aż napisałem, że tam sie dzieją złe rzeczy, pisałem w ciągu ostatnich lat kilkukrotnie o niefajnjych akcjach WK, pisałem o kilkukrotnie o przekretach Palikota czy wojewódzkiego na CBD, pisałem o saciemnionej linii od Pezeta, pisałem o przekretach na poduszki z cbd, pisałe o wałkach red lipstick monster. uwierz mi, że w żadnym z tych przypadków nie miałem prywatnego interesu, mało tego, ja najpierw do tych firm piszę i dzwonie informujac, że działają nie uczciwie, część się ogarnia i przestaje, ale część nie i wtedy uważam, że nalezy o tym informować, ja w tym nie mam interesu, a wrecz przeciwnie, czasem na tym trace. Ogólnie pisanie na takie tematy jest dla mnie cięzkie i nieco meczące psychicznie i serio byłbym rad gdybym nie musiał tego pisać, jednak czasem trzeba. A co do kalendarzy to pokaż mi jedną oszukaną osobę 🙂 To ja jestem Paweł „Teone” Leśniański 🙂 sprawa kalendarzy została już wyjasnieona sporo zanim powstał portal, nie doszło do żadnego oszustwa wtedy poza kłamaniem WK żeby mi zaszkodzić 🙂 szkoda, że każda osoba, która twierdziła, że nie otrzymała kalendarza szybko zmieniała zdanie jak tylko się dowiadywała, że w reku mam potwierdzenie nadania 🙂 ostatnio WK znowu to wyciągneły, napisał nawet posta pewien ziomek, że został oszukany, jednak chwile później przeprosił bo sobie jednak przypomniał, że on zwyczajnie nie odebrał swojej paczki z poczty, także tak wyglądały te oszustwa 🙂 to było 10 lat temu. Chciałbym też, abys w koncu powiedział, w którym momencie artykułu jestem nieobiektywny?

    1. Czy ty nie umiesz czytać czy niekumaty jesteś?? Czy celowo chcesz postawić na swoim 😛 Nie mowię, że cały tekst to sciema tylko cały twoj poprzedni komentarz. Kolejną sciemą od Ciebie jest, że do momentu napisania artykułu miałeś z tymi, o których piszesz zle dobre relacje bo na twojej realcji na instagramie jechałeś ich już od miesięcy 😛 co raz bardziej sie pogrążasz chłopak 😛 Podobnie o artykułach o których wspominasz mowic ze relacje popsuły sie po napisaniu przez ciebie prawdy a powszechnie wiadomo (media społ) ze najpierw sie zepsyuły twoje stosunki a pózniej był artykuł ( o czym wspominałem w pierwsyzm komentarzu 😛 ) co do artykuły o firmach CBD. Czy ty przypadkiem nie pracyujesz dla firmy CBD/CBG?? Wiec nie uwazasz, że jechanie konkurencji jest nieobiektywne? Watpie, żebyś dzwonił po firmach i mówił im co maja robić 😉 weż sie naprawdę czasame zastanów co pisesz chłopie bo to aż wali sciemiami na 100km, naprawdę zastanów sie nad sobą. To co tutaj piszesz o kalendarzach to znowu kolejna twoja sciema. ta wymyślona historyjak z przeprosinami i usuniętym postem jest po prostu załosna bez kitu. jak to mówią tłumaczą sie winni, ja nie bede wnikał bo nie jestem od tego osoba tak jak mowie tu by sie przydała jakas osoba postronna,która faktycznie by to wyjasniła. a kolejna sciema jest to ze to zostało wyjaśnione skoro powszechna opnia jest, że przywłaszczyłeś pieniadze 😉 Chcesz zebym Ci powiedział kiedy jestes nieobiektywny?? naprawdę jesteś niekumaty chyba (i sam zachodze w głowe czy tak jest czy celowo udajesz??) bo mowie to cały czas ale juz zrobie ci przysługe czarno na białbym. piszesz takie artykuły jak tutaj bo od kilku miesiecy ci cos nie pasuje z WK, a nie dlatego, że zależy ci na prawdzie. zachowujesz sie jak rasowy polityk PIS. siejesz ferment, chcesz dzielić ludzi dla własnej korzysci dla wlasnego (mega przerośnietego jak widać) ego. ale spoko klep sie dalej po plecach, że co to ty nie jesteś, mnie naprawdę nie zależy ale wiedz, że tracisz czytelników. Ja po tym jak po raz pierwszy mam z tobą jakis kontakt to zastanawiam sie za co ja cie kiedys szanowałem?? Stary to co piszesz wyglada jak bajka egomaniaka bez kitu. naprawde juz pisz sobie co tutaj chcesz, ja sie załamałem. naprawdę zycze szczęscia i refleksji nad sobą a nie pisanie o innych. peace.

        1. hahahahahahahahahahaha 😛 Padam. poważne pytanie. naprawdę. Nie umiesz czytać ze zrozumieniem czy jesteś ograniczony umysłowo? nie obrażam poważnie pytam. chciałbym od Ciebie szczerą odpowiedz. Cały czas masz konkrety ale chyba nie ogarniasz. 😛 Szkoda czasu na Ciebie 😛 to jest zbyt niepoważne i zanczyna sie robić dziecinne wręcz. Peace chłopak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

Jak działa bongo wie niemal każdy, polega to na tym, że dym przechodzi przez wodę przed dotarciem do ustnika, co przede wszystkim obniża jego temperaturę oraz zwiększa wilgotność dymu dzięki czemu jest on delikatniejszy. Na końcowy efekt wpływa też perkolacja, czyli rozbijanie strumienia na drobniejsze pęcherzyki, dzięki czemu rośnie powierzchnia kontaktu dymu z wodą. Bongo nie filtruje dymu w klasycznym znaczeniu, ale zmienia charakter przepływu i odczucie podczas zaciągania – warto poznać, jak konstrukcja dyfuzora wzmacnia lub ogranicza ten proces.

Reklama

Jak działa bongo i czym są dyfuzor i perkolacja

Działanie bonga czyli fajki wodnej polega na tym, że dym przechodzi przez wodę, zanim trafi do ustnika. Na tym etapie część ciepła zostaje odebrana, a dym staje się łagodniejszy dla płuc dzięki zwiększeniu jego wilgotności. Bongo do palenia marihuany nie filtruje dymu w klasycznym tego słowa znaczeniu, ale zmienia charakter przepływu i odczucie podczas zaciągania dzięki schłodzeniu i nawilżeniu dymu.

Natomiast jakość chłodzenia i nawilżenia dymu można znacząco oprawić.

Reklama

Jednym z wykorzystywanych sposobów na poprawę jakości dymu jest perkolacja, czyli rozbijanie strumienia dymu na mniejsze pęcherzyki.

Im większa powierzchnia kontaktu dymu z wodą, tym intensywniejsze chłodzenie i lepsze nawilżenie. Różne konstrukcje osiągają to inaczej, dlatego efekt zależy od budowy układu, ilości wody i sposobu przepływu.

Czym właściwie jest dyfuzor do bonga i jak działa system perkolacji?

Działanie bonga opiera się na prostym ruchu: dym wchodzi do komory z wodą i przechodzi przez nią, zanim dotrze dalej. Woda działa jak bariera chłodząco-nawilżająca, sprawiając, że dym staje się łagodniejszy. Taki układ nie filtruje dymu w klasycznym znaczeniu, ale zmienia warunki, w jakich dym trafia do ustnika. Perkolacja wzmacnia ten proces, ponieważ rozbija dym na drobniejsze pęcherzyki. Mniejsze pęcherzyki mają większą łączną powierzchnię kontaktu z wodą, więc chłodzenie i filtracja przebiegają skuteczniej.

Reklama
LekarzKonopny

Dyfuzor zwykle ma formę rurki ze szczelinami albo otworami, które rozpraszają strumień i rozdzielają go na wiele punktów wejścia do wody.
W rozwiązaniach zewnętrznych dyfuzor działa jako element pośredni w torze przepływu. Dym nie przechodzi jednym zwartym strumieniem, lecz rozprasza się jeszcze przed zetknięciem z cieczą. W praktyce oznacza to bardziej równomierne wykorzystanie wody i łagodniejszy przebieg przepływu w całym układzie.

Jakie są zalety stosowania dyfuzora zewnętrznego w szklanym bongu?

Dyfuzor zewnętrzny zwiększa rozproszenie dymu, dlatego woda ma większą szansę na jego schłodzenie i nawilżenie. To ważne, bo jeden zwarty strumień ma mniejszy kontakt z cieczą niż wiele drobnych pęcherzyków. W praktyce przekłada się to na bardziej wyrównany przebieg całego zaciągnięcia. Łagodniejszy wdech wynika zwykle z intensywniejszego kontaktu dymu z wodą, a nie z całkowitej zmiany jego składu. Takie rozwiązanie wspiera perkolację, więc proces filtracji staje się skuteczniej wykorzystany w samej konstrukcji. Zyskuje na tym przede wszystkim komfort przepływu i odczucie chłodzenia.

Jak działa bongo – dlaczego warto stosować kilkukrotną „filtrację”?

„Filtracja” wodna ma znaczenie przede wszystkim dlatego, że zmienia temperaturę i charakter dymu poprzez nawilżenie przed jego dotarciem do ustnika. Dzięki temu przepływ staje się mniej ostry i bardziej równomierny.
Rola perkolacji polega na zwiększaniu powierzchni kontaktu dymu z wodą. Im drobniej zostaje on rozproszony, tym lepszy efekt. Ale działanie bonga można poprawić – wystarczy dodać kolejny dyfuzor. Im więcej razy dym przejdzie przez wodę – tym jest delikatniejszy.

Bongo z filtracją polegającą na przepuszczeniu dymu przez np. trzy dyfuzory – da lepszy efekt niż bongo z pojedynczą filtracją. Pełną ofertę bong z różnymi rodzajami filtracji, ale także waporyzatorów, bletek i innych akcesoriów wartych polecenia można znaleźć na stronie partnera tego materiału, którym jest Vaporshop.

Reklama

Ciekawostka: dodanie nieco cieplejszej wody do bonga wydaje się pomysłem co najmniej dziwnym, ale taki zabieg znacząco poprawia delikatność dymu dzięki jego lepszemu nawilżeniu.

Reklama

Marihuana bez zapachu trafiła do sprzedaży w Kanadzie. Produkt od kilku dni można nabyć w sklepach, a pierwsze zainteresowanie jest ponoć spore. Producenci bezwonnych konopi kierują swój produkt do osób, którym zależy na dyskretnym spożywaniu ziela, a to jak wiadomo potrafi pachnąć bardzo intensywnie. W jaki sposób uzyskiwany jest tego rodzaju susz oraz czy brak lub też niskie stężenie terpenów oznacza, że jest to produkt gorszy od klasycznego zioła?

Reklama

Marihuana bez zapachu trafiła do sprzedaży w Kanadzie

Zapach marihuany to jedna z najbardziej znanych cech konopi na świecie. Mowa zarówno o zapachu kwiatów jak i o aromacie konopnego dymu, który ciężko pomylić z czymś innym.

Za aromat zioła odpowiadają terpeny czyli związki zapachowe, których konopie produkują dużo, mało która roślina wytwarza ich aż tyle. Terpeny konopne znajdują się w produkowanej przez rośliny żywicy, którą pokryte są kwiaty. W przyrodzie związki zapachowe są wykorzystywane m.in. do zwabiania zapylaczy.

Reklama

W przypadku konopi indyjskich mają one jeszcze jedną niesłychanie ważną cechę – bo to właśnie terpeny decydują jak dany szczep zadziała na użytkownika. To od kompozycji związków zapachowych zależy czy dana odmiana zadział nasennie, przeciwbólowo czy energetycznie poprawiając nastrój i apetyt. W aptekach można nabyć wiele odmian, które mają ok. 25% THC i bardzo zbliżony profil kannabinoidowy, a mimo to działają zupełnie inaczej. Wynika to właśnie z kompletnie różnego składu terpenowego poszcsegónych genetyk.

Terpeny mają też znaczenie dla mocy działania konopi, im jest ich więcej, tym odmiana działa mocniej.

Marihuana bez zapachu

Zapach marihuany może być też źródłem problemów, chodzi przede wszystkim o sytuacje gdzie pacjent / użytkownik chce spożyć konopie w dyskrecji.

Reklama
LekarzKonopny

Dlatego kanadyjska firma postanowiła wprowadzić na rynek nowość – marihuanę bez zapachu.

Firma CannabCo Pharmaceutical poinformowała, że ​​jej produkt, który nazwano Odourless OG co można przetłumaczyć jako „Bezzapachowy OG„, jest już dostępny w sprzedaży u ponad 300 licencjonowanych sprzedawców detalicznych marihuany w Ontario. Odourless OG ma stężenie THC na poziomie 32%.

Jak powstaje marihuana bez zapachu?

Pierwsze produkty, które trafiły na półki sklepowe w Ontario, to 0,5-gramowe gotowe skręty o zawartości THC ok. 32%. Jak opisują analitycy branży, jest to zupełnie nowa kategoria produktów na rynku rekreacyjnym.

W jaki sposób powstaje taki susz? Jest to w pierwszej kolejności selekcja konkretnego fenotypu do dalszej hodowli roślin, które mają określone cechy. O ile normalnie hodowcy zioła na całym świecie chcą uzyskać jak najwięcej terpenów o tyle w przypadku zioła bez zapachu selekcjonowano te rośliny, które produkują mniej terpenów przy jednoczesnej produkcji wysokich stężeń kannabinoidów, głównie THC. Ale to oczywiście nie wszystko.

Odourless OG jest uprawiany z wykorzystaniem opatentowanej  technologii PureScent™, stosowanej po zbiorach. Proces ten selektywnie redukuje specyficzne związki lotne odpowiedzialne za intensywny, utrzymujący się zapach dymu, zarówno podczas przechowywania w temperaturze pokojowej, jak i aktywnego spalania. Mówiąc najprościej jest to zabieg usuwania terpenów z kwiatów.

Takie zabiegi z pewnością wpływają nie tylko na zapach ale i na działanie produktu, które zapewne jest znacznie słabsze aniżeli w przypadku suszu z dużą ilością terpenów. Jednak czy produkt jest faktycznie „gorszy” od klasycznego zioła? Tego można się dowiedzieć jedynie testując marihuanę bez zapachu czego jeszcze nie miałem okazji zrobić.

Kiedy po raz pierwszy ogłosiliśmy bezwonną marihuanę, natychmiast pojawiły się pytania, czy jest ona „prawdziwa”. Dziś rozmowa przeniosła się na temat dostępności detalicznej i szerszej dystrybucji

– powiedział Mark Pellicane, prezes i dyrektor generalny CannabCo

Niezależne testy laboratoryjne przeprowadzone przez firmę Scentroid, zajmującą się pomiarami węchowymi, wykazały, że kwiaty od CannabCo generują znacznie niższe stężenia związków zapachowych niż tradycyjne odmiany konopi w kontrolowanych warunkach palenia. Rezultatem jest dym, który minimalizuje utrzymujące się zapachy na ubraniach, włosach i współdzielonych pomieszczeniach, takich jak mieszkania czy apartamenty, gdzie ograniczenia nakładane przez właścicieli i przepisy miejskie często stwarzają problemy dla użytkowników ziela / pacjentów medycznej marihuany.

Przeczytaj też: Medyczna marihuana i terpeny – najpopularniejsze mity czyli jak patent stał się „wiedzą”

Póki co produkt sprzedaje się dobrze, a czas pokaże czy to tylko chwilowa fascynacja i chęć spróbowania czegoś nowego, czy może jednak wielu użytkowników zostanie miłośnikami marihuany bez zapachu.

Reklama

Dotarcie do ponad 300 punktów sprzedaży detalicznej w Ontario to ważny krok milowy na wczesnym etapie

– powiedział Mark Novak, dyrektor operacyjny CannabCo. „Zapewnia to komercyjną walidację marihuany o obniżonym zapachu i wspiera możliwość rozwoju tej kategorii poza Ontario”, dodał.

Reklama

Czym różni się marihuana z apteki od tej z ulicy kupionej u lokalnego dilera? To pytanie przewija się na różnych forach odkąd do naszych aptek trafił medyczny susz. Jakie są zatem różnice pomiędzy tymi dwoma produktami? Czy to prawda, że tylko w aptece kupisz standaryzowany susz? Dlaczego kupowanie zioła od dilera to ryzyko nie tylko kłopotów z prawem ale i zdrowiem? Na te oraz inne związane z tematem pytania odpowiedź znajdziesz w artykule.

Reklama

Czym różni się marihuana z apteki od tej z ulicy?

Ten temat był już poruszany w różnych miejscach, mimo to, takie pytanie pojawia się w sieci nadal dość często.

Zatem czym różni się marihuana a apteki od tej z ulicy?

Reklama

Czym różni się marihuana z apteki od tej z ulicy – APTEKA

Susz medycznej marihuany kupowany w aptece jest oficjalnie zarejestrowany jako surowiec farmaceutyczny do wytwarzania leków recepturowych, nie jest natomiast zarejestrowany jako lek.

Jednak zarówno leki jak i surowce farmaceutyczne produkowane są w takim samym farmaceutycznym reżimie. Dodatkowo medyczna marihuana jest zarejestrowana jako surowiec wziewny, czyli do waporyzacji / palenia. To istotne ponieważ surowiec farmaceutyczny przeznaczony do inhalacji ma jeszcze większy sanitarny reżim produkcji niż surowiec do np. połykania.

A ponieważ jest to produkt medyczny, jest on sprawdzany pod kątem patogenów czy zanieczyszczeń oraz pozostałości nawozów i pestycydów. Dlatego pacjent korzystający z medycznych konopi ma pewność, że produkt nie zawiera żadnych zanieczyszczeń takich jak pleśnie czy pestycydy.

Reklama
LekarzKonopny

A jeżeli interesuje cie jak wygląda uprawa medycznych konopi to koniecznie sprawdź nasz reportaż z niemieckiej uprawy Aurory o T U T A J

Susz z apteki jest też standaryzowany co oznacza, że każde kolejne opakowanie danej odmiany będzie na pacjenta działać tak samo na przestrzeni lat.

Medyczna marihuana – odmiany

Nabywając marihuanę w aptece zawsze wiadomo jaką odmianę kupujesz, w przeciwieństwie do zakupów „na ulicy”, w przypadku których nigdy nie wiadomo co otrzymasz, ale do tego zaraz dojdziemy.

Jakie zatem odmiany są wykorzystywane do produkcji medycznej marihuany?

Dokładnie te same, które można kupić na dowolnej stronie z nasionami konopi indyjskich. Jeżeli mieszkasz w kraju gdzie uprawa konopi indyjskich na własne potrzeby jest legalna możesz uprawiać kilka roślin z dokładnie tych samych nasion odmian konopi, które są dostępne na receptę w aptece.

Jednak nie nastawiaj się wtedy, że uzyskasz dokładnie taki sam susz jak ten z apteki, pomimo tego, że użyłeś tej samej odmiany. Wynika to z rozbieżności genetycznej występującej w ramach jednej odmiany, wiedzą o tym ci, którzy z uprawą konopi mają jakiekolwiek doświadczenie.

Obecny rynek nasion wygląda tak, że 10 nasion tej samej odmiany może dać 10 zbliżonych, ale jednak różnych roślin zarówno pod względem wielkości jak i ich działania.

Producenci medycznej marihuany sadzą np. 10 roślin z tej samej odmiany po czym wybierają jedną najbardziej odpowiadającą im roślinę i ją klonują czyli robią sadzonki / rozsady. To sprawia, że każda roślina ma potem te same cechy co roślina matka, z której pobrano sadzonki. Proces ten jest pokazany w podlinkowanym wyżej materiale z upraw Aurory.

Marihuana z ulicy

No dobra, temat medycznego suszu wyjaśniony, teraz skupmy się na marihuanie z nielegalnych źródeł.

Największym problemem nie jest to, że nie wiadomo jaką odmianę palisz, nie możesz zatem dobrać odpowiedniego suszu, który by np. pobudzał czy odwrotnie – działał nasennie i przeciwbólowo.

Największy problem to to, co znajduje się w takim suszu. A są to:

  • pozostałości nawozów
  • metale ciężkie
  • pestycydy
  • syntetyczne kannabinoidy
  • różne dodatki zwiększające masę, np. cukier (uprzednio rozpuszczony w wodzie, którą spryskano susz)

Największym zagrożeniem są syntetyczne kannabinoidy, których jest obecnie cała masa, a którymi grupy przestępcze spryskują susz CBD i następnie sprzedają taki susz CBD + oprysk syntetykami sprzedają jako marihuanę. Zjawisko w ostatnim czasie przybrało na sile, póki co media i GIS opisują to jako „nową falę dopalaczy”.

Opisany zabieg stosowany grupy przestępcze ma dla nich wiele plusów. Po pierwsze taki susz spryskany syntetykami jest zwyczajnie tańszy bo kosztuje ok 2000 do 3000 zł za kilogram, a jednocześnie jest to dla nich znacznie mniejsze ryzyko ponieważ testy narkotykowe nie wykrywają syntetycznych kannabinoidów, a jedynie THC, zatem teoretycznie taki susz jest w pełni legalny. Należy jednak pamiętać, że to są nieznane substancje, a po niektórych takich kannabinoidach dochodziło już nawet do śmierci, jest to realne zagrożenie dla zdrowi i życia.

A skala tego zjawiska jest w naszym kraju (ale też np w Czechach) jest bardzo duża, lada dzień opiszemy to szczegółowo.

Istnieje jeszcze jedna strefa – nielegalnie sprzedawany susz pochodzący z legalnych upraw w np. USA, taki susz w ostatnim czasie jest do Europy przemycany w dużych ilościach, pisaliśmy o tym T U T A J.

Ryzyko spożywania takiego suszu jest mniejsze, ale nadal znacznie większe niż w przypadku zioła z apteki.

Największym zagrożeniem w tym przypadku są pestycydy, których w produktach pochodzących z legalnych upraw jest jak się okazuje bardzo dużo, co potwierdziły ostatnie kontrole na tym polu w USA, gdzie 90% przebadanych próbek zawierała pozostałości.

Reklama

Konkluzja jest prosta – marihuana z apteki jest zwyczajnie bezpieczniejsza i zawsze wiesz co kupujesz. Cenowo też jest taniej niż na ulicy.

Reklama

Marihuana powoduje znaczący wzrost agresji – do takich wniosków doszli „naukowcy”, którzy przeprowadzili metaanalizę badań na ten temat. Oczywiście temat podłapały już media na całym świecie więc i w polskiej prasie też się coś na ten temat lada dzień pojawi. Ale jak to możliwe, skoro od zawsze wiadomo, iż ziele działa uspokajająco i wyciszająco? Uspokajamy – to wszystko manipulacja i to bardzo słaba ponieważ wystarczy przeczytać podsumowanie wyników, aby zorientować się, że ktoś tu chce nas oszukać, a biznesowe lobby anty-konopne wchodzi na nowy poziom straszenia społeczeństwa agresją po użyciu konopi. Bo powiedzmy sobie jasno – większość ludzi nie zweryfikuje wyników badania, nawet ich nie poszukają. Będą natomiast wierzyć w to, co przeczytali w swojej ulubionej prasie, radiu czy telewizji. Oto więcej informacji.

Reklama

Marihuana powoduje znaczący wzrost agresji – wynika z nowego przeglądu badań. Uspokajamy, to manipulacja.

Rosnąca popularność marihuany związana z większą świadomością społeczną oraz zalewającą świat falą legalizacji czy też depenalizacji zioła, to problem dla m.in. branży alkoholowej, potężny problem. Po pierwsze obecni młodzi dorośli (18 – 30 lat) świadomie rezygnują z alkoholu zdając sobie coraz częściej sprawę z jego dużej szkodliwości. Po drugie, starsi dorośli (30+), w krajach gdzie zioło zostało zalegalizowane, co raz częściej wybierają produkty konopne zamiast alkoholu. Ostatnio informowaliśmy, iż w USA doszło do sytuacji, gdzie każdego dnia więcej obywateli używa marihuany niż alkoholu czy papierosów, przeczytasz o tym T U T A J.

Dlatego niech was nie dziwi narastająca fala „wyników badań”, które wskazują marihuanę jako źródło wszelkiego zła na świecie.

Reklama

Teraz, opublikowane kilka dni temu na stronie Uniwersytetu Cambridge wyniki przeglądu badań mają wskazywać, iż marihuana prowadzi do wzrostu przemocy. Tylko, że to nie jest coś, co wynika z przedstawionej metaanalizy badań, a mimo to ich wyniki noszą tytuł „Marihuana powoduje znaczący wzrost agresji”. Manipulacja jest widoczna gołym okiem już od pierwszych dwóch zdań streszczenia wyników metaanalizy.

Używanie konopi indyjskich jest znanym czynnikiem ryzyka niekorzystnych skutków dla zdrowia psychicznego, w tym psychozy, która często wiąże się z agresją. Jednak konkretny wpływ używania konopi indyjskich na ryzyko przemocy pozostaje niejasny.

-piszą autorzy.

Konopiami zajmuję się zawodowo od blisko dwóch dekad, ale jakoś nie potrafię sobie przypomnieć przypadku agresji powodowanej marihuaną, a mimo to autorzy piszą o „częstej agresji” i psychozach, których występowanie wśród użytkowników ziela jest tak naprawdę nieznacznie większe od populacji, która marihuany nie używa i występuje wśród osób mocno zioła nadużywających. Natomiast w kolejnym zdaniu czytamy, że wpływ zioła na agresje jest nadal niejasny, co jednak chyba autorom umknęło podczas ustalania tytułu dla wyników badań.

Reklama
LekarzKonopny

Dalej we wstępie czytamy, że:

Chociaż negatywny wpływ używania konopi na zdrowie fizyczne i psychiczne został szeroko zbadany, znacznie mniej uwagi poświęcono szkodom wyrządzanym innym, w tym przemocy interpersonalnej.

To zdanie jest oczywiście kompletną bzdurą ponieważ nie ma badań, których wyniki wskazywałyby, że używanie marihuany ma negatywny wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne, no chyba, że marihuana jest ostro nadużywana, wtedy zdarzają się sytuacje negatywnego wpływu na psychikę użytkownika. Pamiętajcie, że marihuany używa cała masa sportowców – najszybszy człowiek na ziemi używa marihuany, najszybszy człowiek w wodzie używa marihuany, 80% graczy NBA przyznaje się do używania marihuany, której używają także w WNBA czy NHL – najlepszej lidze hokeja na świecie. Gdyby zioło szkodziło fizycznie – raczej by z niego zrezygnowali tak jak z alkoholu, którego sportowcy używają bardzo mało.

Marihuana powoduje znaczący wzrost agresji – metaanaliza

Czym w ogóle jest metaanaliza? Jest to zaawansowana metoda statystyczna, która łączy i analizuje wyniki wielu niezależnych badań naukowych dotyczących tego samego zagadnienia, aby uzyskać jeden, bardziej wiarygodny i precyzyjny wynik.

W tym przypadku z tysięcy badań wybrano 63.

metaanaliza, przeprowadzona zgodnie z wytycznymi PRISMA, zsyntetyzowała dowody z 63 recenzowanych badań (N = 265 079) zidentyfikowanych za pomocą przeszukiwań baz MEDLINE, EMBASE i PsycINFO do listopada 2024 r., aby wyjaśnić związek między używaniem konopi indyjskich a przemocą, zarówno w roli sprawcy, jak i ofiary. Modele efektów losowych ujawniły, że użytkownicy konopi indyjskich są znacznie bardziej narażeni na popełnianie aktów przemocy.

-czytamy w podsumowaniu metaanalizy.

Dalej czytamy, że:

Chociaż wcześniejsze przeglądy systematyczne badały związek między używaniem konopi a przemocą w wybranych populacjach, nie przeprowadzono kompleksowego przeglądu systematycznego ani metaanalizy syntetyzującej dowody zarówno w populacji ogólnej, jak i u pacjentów z poważnymi zaburzeniami psychicznymi, uwzględniając zarówno sprawców, jak i ofiary. Dlatego przeprowadziliśmy kompleksowy przegląd systematyczny i metaanalizę, aby zbadać związek między używaniem konopi a udziałem w aktach przemocy. Skupiliśmy się w szczególności na dwóch grupach: użytkownikach konopi (a) w populacji ogólnej oraz (b) wśród pacjentów z poważnymi zaburzeniami psychicznymi. Uznając złożoną zależność między używaniem konopi a skutkami przemocy, zbadaliśmy również potencjalne źródła heterogeniczności badań, w tym różnice w ich projektach. Zasadniczo, niniejsze badanie ma na celu wyjaśnienie, czy i w jakim stopniu używanie konopi jest powiązane z występowaniem przemocy.

Podsumowanie wniosków przez autorów

We wstępie do podsumowania czytamy:

Ogólnie rzecz biorąc, nasze wyniki wskazują na zwiększone ryzyko stosowania przemocy interpersonalnej, w tym poważnych form przemocy, takich jak napaść zaostrzona, agresja seksualna, bójki i rabunek, wśród użytkowników konopi. Wysoki efekt skali dla liczby wyroków skazujących za przemoc wśród użytkowników konopi ma szczególne znaczenie, biorąc pod uwagę skalę tej przemocy i prawdopodobnie większą wiarygodność tych danych niż samoocena.

-napisali autorzy.

Jednak ci sami autorzy w żaden sposób nie potrafią wytłumaczyć w jaki sposób konopie indyjskie miałyby powodować agresję. W dokładnie ten sam sposób można powiedzieć, że picie herbaty prowadzi do zabójstw, bo wiecie, zapewne zdecydowana większość zabójców pije herbatę. Panowie „naukowcy” zapomnieli, że korelacja nie równa się przyczynowości i na siłę starają się wymyślać różne „powody mające na to wpływ”, jednak sami przyznają, że nie wiedzą w jaki sposób marihuana może być przyczyna agresji.

Możliwe wyjaśnienia związku między używaniem konopi, zwłaszcza w dużych dawkach, a przemocą obejmują upośledzenie uwagi, funkcji wykonawczych, hamowania i zdolności rozwiązywania problemów. Ponadto w okresach odstawienia marihuany osoby mogą odczuwać drażliwość, lęk, niepokój i zaburzenia funkcjonowania, co może prowadzić do agresji.

-tak tłumaczą to „naukowcy”, zajmujący się ową nieszczęsną metaanalizą dodając też, iż:

Co najważniejsze, regularne używanie konopi zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia paranoi, powodując, że osoby interpretują neutralne bodźce jako potencjalnie zagrażające, co prowadzi do przekonania, że ​​muszą się bronić.

To jest dość ciekawa retoryka, jakoby użytkownicy marihuany, którzy używają jej regularnie mają paranoje i to tak silną, że prowadzi do atakowania innych ludzi bo są oni odbierani jako zagrożenie. Przecież to jest propaganda rodem z USA w latach głębokiej konopnej prohibicji, w trakcie której wmawiano ludziom, że palacze marihuany to agresywni gwałciciele.

To tez nas bardzo rozbawiło, aczkolwiek jest to śmiech przez łzy, ponieważ „naukowcy” napisali:

Ponadto użytkownicy marihuany wykazują tendencję do wyższego poziomu impulsywności i angażowania się w bardziej ryzykowne zachowania, co może prowadzić do antyspołecznych i przestępczych działań w ramach ich stylu życia.

Użytkownicy marihuany i impulsywność oraz agresja? Tego jeszcze nie grali, a my mamy wrażenie, że czytamy opis działania alkoholu, a nie konopi.

W podsumowaniu napisano też, że:

 Używanie konopi indyjskich często współwystępuje z szeregiem czynników indywidualnych, społecznych i środowiskowych, w tym impulsywnością, cechami antyspołecznymi, niekorzystnymi warunkami społeczno-ekonomicznymi i narażeniem na przemoc w środowisku, które mogą niezależnie przyczyniać się do ryzyka przemocy.

I w tym zdaniu ukryta jest część prawdy o omawianej metaanalizie. Bo to nie jest tak, że osoby, które używają marihuany są antyspołeczne czy impulsywne właśnie ze względu na marihuanę. To się wiąże z tym, że grupy wykazujące pewne antyspołeczne zachowania są osobami, które jednocześnie korzystają z konopi, jednak sam fakt ich impulsywności czy antyspołecznego podejścia nie wynika z używania marihuany, bo korelacja nie oznacza przyczynowości. Równie dobrze można powiedzieć, że osoby jedzące mięso to złodzieje bo 80% skazanych złodziei je mięso.

A na koniec podsumowania „naukowcy” stwierdzają, że w sumie to nie marihuana ale wiele nakładających się na siebie czynników prowadzi do agresji, a że w tytule wyników napisali, że marihuana powoduje wzrost agresji? Kto by się tam przejmował, ważne, że środowisko, któremu zależy na takiej narracji dobrze zapłaciło.

Dostępne dowody sugerują zatem, że związek między używaniem konopi indyjskich a przemocą prawdopodobnie odzwierciedla wiele wzajemnie oddziałujących na siebie ścieżek, a nie pojedynczy bezpośredni mechanizm przyczynowy.

-piszą autorzy

W przeglądzie naukowcy stwierdzili też, że użytkownicy marihuany częściej są też ofiarami przemocy, jednak w podsumowaniu znowu piszą, że w sumie to chuj wie czemu:

Związek, który odkryliśmy między używaniem konopi a byciem ofiarą, choć słaby, może odzwierciedlać zwiększoną podatność, a nie bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy. Użytkownicy konopi mogą narażać się na ryzykowne sytuacje. Mogą utrzymywać kontakty z rówieśnikami, którzy używają substancji psychoaktywnych lub dopuszczają się przestępstw, zwiększając w ten sposób swoją ekspozycję na przemoc. Zatem zarówno rozhamowanie behawioralne, jak i środowisko społeczne mogły przyczynić się do zwiększonego ryzyka bycia ofiarą.

-piszą autorzy metaanalizy.

O innej manipulacji pisaliśmy też w artykule „Marihuana nie ma zastosowania medycznego – nie działa na ból i nie pomaga w bezsenności – wynika z najnowszego „przeglądu badań”, który znajdziesz T U T A J, oraz w materiale „Marihuana nie pomaga na PTSD i powoduje głód kokainowy? Nie, to kolejna manipulacja wynikami badań powtarzana przez media„, który znajdziesz T U T A J. Do tego dochodzi niedawne badanie, którego wyniki stwierdzają, że marihuana nie pomaga w walce ze stresem, co też jest manipulacją, a przeczytasz o tym T U T A J.

Reklama

Żyjemy w czasach gdzie nauka się sprzedała, a naukowcy za odpowiednią stawkę wykażą co tylko chce zleceniodawca. Pamiętajcie o tym.

Reklama

Jastrzębie-Zdrój: 19-nastolatek pod wpływem marihuany nożem zaatakował personel medyczny w tamtejszym szpitalu? Wiadomo, że był pobudzony, zachowywał się nieracjonalnie, a kontakt z nim był utrudniony. Nic nie wskazuje, że był on pod wpływem marihuany, bardziej jakiś stymulantów. Natomiast inne zdanie ma Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy (OROZ) z Białegostoku, pani Małgorzata Maria Topolska, która napisała w swoim felietonie, że takie wydarzenia to skutek wystawiania przez lekarzy recept na medyczne konopie oraz, że nastolatek z Jastrzębia był „naćpany marihuaną” – co jest kłamstwem i zwykłą manipulacją białostockiej lekarz, która nie wiedzieć czemu jest przeciwnikiem pacjentów medycznej marihuany. Zadzwoniłem do pani Topolskiej i to co usłyszałem jest karygodne. Jest to pierwszy z serii zaplanowanych artykułów na temat szkodliwej działalności OROZ z Białegostoku.

Reklama

Jastrzębie-Zdrój: 19-latek był pod wpływem marihuany i dlatego zaatakował nożem personel szpitala – twierdzi OROZ Małgorzata Topolska

Mężczyzna wtargnął do szpitala 25 czerwca około godziny 18. Miał ze sobą ostre narzędzie. W ataku poszkodowane zostały cztery osoby – lekarz, pielęgniarka i dwie pacjentki.

Cztery osoby są poszkodowane. Jest mi strasznie trudno o tym mówić, ponieważ dotyczy to moich znajomych, kolegów z pracy, i także dwóch pacjentek, które były pod naszą opieką

– mówił ordynator oddziału chirurgii dr Artur Ploch.

Reklama

Jak przekazał, pielęgniarka została lekko ranna, natomiast pozostałe trzy osoby – doktor, który miał obezwładnić napastnika, i dwie pacjentki – mają rany kłute klatki piersiowej, a jedna z nich również rany na szyi.

Wszyscy pracownicy i myślę, że nie tylko, wstrząśnięci są tym aktem agresji. Trzeba tutaj wspomnieć, że ordynator oddziału własnym ciałem, takim bohaterskim czynem, obezwładnił go [nożownika – red.] ostatecznie i on go przytrzymał do przyjazdu policji

– poinformował dyrektor szpitala Robert Ostrowski.

Zatrzymany został mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju. Był trzeźwy. Wstępne badania potwierdziły, że był pod wpływem narkotyków

– poinformowała asp. szt. Halina Semik.

Reklama
LekarzKonopny

Jedyna informacja co do stanu trzeźwości, jaka pojawia się w przekazach medialnych dot. tej sprawy, to informacja, że napastnik nie był pod wpływem alkoholu ale był pod wpływem narkotyków. Jakich? Tego do informacji nie podano. Nigdzie.

Natomiast Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej lekarzy (OROZ) z Białegostoku, pani Małgorzata Topolska, w swoim felietonie zamieszczonym na stronie Okręgowej Izby Lekarskiej wprost stwierdza, iż napastnik był pod wpływem marihuany, a w ogóle takich sytuacji można by uniknąć gdyby… lekarze przestali wypisywać medyczną marihuanę.

Może naćpany wypisanymi przez was „lekami” kierowca spowoduje wypadek i kogoś zabije. A może, jak w Jastrzębiu-Zdroju, naćpany ziołem zaatakuje i rani personel medyczny

-stwierdza w swoim felietonie pani Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej lekarzy

Artykuł Małgorzaty Topolskiej pokazuje jej stosunek do medycznej marihuany, pacjentów z niej korzystających oraz przepisujących konopne terapie lekarzy. Twierdzi ona, że lekarze to dilerzy, a pacjenci to ćpuny.

Białostocka OROZ rzuca poważne oskarżenia, które w sporej części są zwykłymi kłamstwami i niczym nie potwierdzonymi wymysłami autorki felietonu. Gdy poprosiłem komentarz oraz źródła podawanych informacji pani OROZ zaczęła na każde moje pytanie odpowiadać regułką „jeżeli uważa pan, że złamałam prawo proszę iść z tym do odpowiedniego sądu.”

W naszej opinii wypowiadanie się OROZ czy jakiegokolwiek lekarza o pacjentach „ćpuny”, a o lekarzach „dilerzy” jest oburzające i niedopuszczalne – nie może być na to zgody pacjentów oaz lekarzy.

Dlatego zachęcam do składnia protestów oraz wniosków o postępowanie dyscyplinarne dla pani Małgorzaty Topolskiej na adres mailowy bialystok@hipokrates.org

Reklama

Do tematu wrócimy jeszcze w tym tygodniu analizując cały felieton, a dokładniej jego rozdział poświęcony medycznej marihuany ponieważ nie można tego tak zostawić.

Reklama

Depenalizacja marihuany w Polsce to temat, który w ostatnich latach pojawia się w mediach regularnie, jednak kompletnie nic z tego nie wynika, a politycy traktują go jako „kiełbasę wyborczą” lub nośny temat, który pomoże wypromować nowe ugrupowanie w polskim parlamencie. Dodatkowo osoby, które rzekomo działają na rzecz konopi (Wolne Konopie, Lewica), w ostatnim czasie zaszkodziły sprawie konopnej tak bardzo jak nikt inny. Jakie są zatem szanse na liberalizację prawa dot. konopi w najbliższym czasie?

Reklama

Depenalizacja marihuany w Polsce w 2026 r. – co z projektem ustawy?

Nasz ostatni artykuł dot. tego tematu był zatytułowany „Depenalizacji nie będzie – ocena Biura Ekspertyz i Skutków Regulacji nie zostawiła na projekcie suchej nitki”. Pisaliśmy w nim m.in.:

„Depenalizacji marihuany nie będzie, a na pewno nie w takiej formie, jak proponuje KP Centrum – opinia Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji nie pozostawia na projekcie suchej nitki, a to nie jedyny problem ponieważ projekt nie ma lekko także w sejmowych Komisjach. BEiOSR wskazało przede wszystkim na błędy natury prawnej, które uniemożliwiają przyjęcie projektu w takiej formie. Czy zatem złożenie projektu miało służyć jedynie wypromowaniu nowego klubu parlamentarnego? BEiOSR ciekawie podchodzi tez do wyników konsultacji społecznych, gdzie padł historyczny rekord wypełnionych ankiet, a w analizie skutków społecznych manipuluje danymi na niekorzyść konopi. Nadal pojawiają się argumenty, że trzeba chronić społeczeństwo przed konopiami, bo przez nie ludzie sięgają po mocniejsze używki. Napisano też, że w sumie marihuana jest już legalna, wystarczy iść do apteki!„

Reklama

Cały artykuł znajdziesz T U T A J .

Czy coś w tej sprawie od tamtego czasu, czyli początku lipca, coś się wydarzyło?

W odpowiedzi na nasz artykułu, konopne szkodniki czyli Wolne Konopie i Łukasz Rydzik poinformowali, iż to co napisaliśmy nie jest prawdą, że to fake news dla kliknięć oraz, że to nie Biuro Ekspertyz zatwierdza ustawy – co jest poważną manipulacją. Do tego dorzucili kłamstwo, jakoby była to ich ustawa – co jest zwykłym i celowym wprowadzaniem w błąd gdyż nie mają oni z nią kompletnie nic wspólnego, jest to projekt KP Centrum Ryszarda Petru.

Reklama
LekarzKonopny

Tak, to posłowie w ramach głosowania decydują czy prawo zmienić czy jednak nie. Jednak zanim dojdzie do głosowania projekt musi być należycie przygotowany i przejść całą drogę legislacyjną. Tak, to posłowie decydują o przyjęciu nowego prawa jednak, aby w ogóle doszło do głosowania projekt nie może zawierać błędów natury prawnej, a ten złożony przez Petru jest prawnie nie do obrony, o czym pisaliśmy w artykule podlinkowanym wyżej.

Depenalizacja marihuany w Polsce w 2026 r. – stan na dzisiaj

Czy Depenalizacja marihuany w Polsce w 2026 r. jest jeszcze możliwa? Projekt na początku lipca został skierowany do Sejmowej Komisji Zdrowia, której przewodnicząca z góry informowała, że projektu nie przyjmie.

I tu warto się na chwile zatrzymać. Bo dlaczego Komisja Zdrowia jest aż tak bardzo przeciwna projektowi, skoro jeszcze nie tak dawno resort zdrowia sam postulował depenalizację marihuany? O pomyśle Ministerstwa Zdrowia, że należy zdepenalizować marihuanę pisaliśmy T U T A J.

Skąd zatem tak radykalna zmiana zdania?

Zawdzięczamy to szkodnikom z Wolnych Konopi: Łukaszowi Rydzikowi, Andrzejowi Dołeckiemu, Przemkowi Ratowiczowi, a przede wszystkim – Jakubowi Gajewskiemu.

W skrócie: Wolne Konopie zostały zaproszone do resortu zdrowia, aby omówić kwestie depenalizacji, inicjatorem było Ministerstwo Zdrowia. Panowie z WK na spotkaniu zostali poinformowani, że informacje na ten temat mają na tym etapie nie być ujawniane. Natomiast Gajewski chcąc najpewniej podbudować swoje ego natychmiast po wyjściu z sejmu poinformował na swoich social mediach o wszystkim co się działo podczas spotkania ujawniając poufne informacje, które zobowiązał się chwilę wcześniej zachować dla siebie.

Od tamtej pory resort zdrowia jest przeciwny zmianie prawa.

Projekt ustawy został jednak wycofany z Komisji Zdrowia i skierowany do prac w Komisji Sprawiedliwości. Co ciekawe, Wolne Konopie oraz Łukasz Rydzik (Lewica) przedstawiają ten fakt jako swój sukces, jednocześnie ani słowem nie wspominają, że negatywne nastawienie szefowej Komisji Zdrowia to ich zasługa.

Na dzień dzisiejszy nadal nie wiadomo kiedy Komisja Sprawiedliwości się nad tematem pochyli.

Jedno natomiast jest wg nas pewne – projekt ustawy w obecnej formie nie przejdzie, chociaż oczywiście bardzo chciałbym się w tej kwestii mylić.

Reklama

Natomiast co do Wolnych Konopi – już wkrótce na naszym portalu pojawi się obszerny materiał opisujący ich szkodliwą działalność z ostatnich 13 lat czyli od momentu gdy zostali formalnie zarejestrowani jako stowarzyszenie. Niestety ostatnie kilkanaście lat to same porażki WK i ani jednego konkretnego sukcesu. Zniszczenie polskiego aktywizmu konopnego, oszukanie wielu ludzi, zero zrealizowanych celów własnych, szkodzenie tam gdzie zostali zaproszeni do współpracy, działanie na szkodę branży konopi siewnych oraz działanie na szkodę pacjentów medycznej marihuany – to wszystko opiszemy już niebawem. Bo nie może być tak dalej, że konopie w tym kraju reprezentują ludzie, którzy prywatnie od jakiegoś czasu są ich przeciwnikami, którzy bezpośrednio odpowiadają za to, że medyczne konopie zostały wrzucone do jednego worka z fentanylem i nie można ich przepisywać w ramach konsultacji online, a odpowiedzialni za to Gajewski, Rydzik, Ratowicz i Dołecki powinni zniknąć z polskiej przestrzeni konopnej. Dla dobra konopi.

Reklama

Medyczna marihuana – w Warszawie powstał nowy gabinet stacjonarny, który znajduje się na tzw. patelni czyli przy wejściu do metra centrum. Poradnia jest dobrze ulokowana ponieważ do centrum można bez problemu dostać się z każdej części miasta komunikacją miejską, a do tego sąsiaduje z apteką, która ma bardzo dobre ceny jeżeli chodzi o medyczny susz. A dla naszych czytelników (i nie tylko) mamy kod rabatowy na wizyty, które i tak są w przystępnej cenie regularnej. Więcej informacji w tekście.

Reklama

Medyczna marihuana w Warszawie – nowa poradnia na patelni czyli w samym centrum miasta

Terapia medycznymi konopiami zyskuje w Polsce na popularności o co raz większa liczba pacjentów rozpoczyna taką formę terapii.

I nic w tym dziwnego ponieważ medyczna marihuana może się doskonale sprawdzić przy takich przypadłościach jak m.in.: Ból, przewlekły ból, fibromialgia, problemy z apetytem, endometrioza, terapii nowotworów, bezsenności i wielu innych.

Reklama

Największą zaletą terapii konopnej jest całkowity brak skutków ubocznych poza odurzeniem. Tak, to jedyna terapia, która pomagając na jedną konkretną jednostkę chorobową, nie naraża reszty organów na jakiekolwiek ryzyko powikłań i działań nie porządanych.

A teraz Warszawiacy oraz bywalcy stolicy mają nową poradnię terapii konopnej, która otwarła się w samym centrum na doskonale znanej w Warszawie „patelni”, czyli przy wejściu/wyjściu z metra centrum.

medyczna marihuana w warszawie
Nowy gabinet terapii konopnych w Warszawie, znajduje się w miejscu, które zna każdy mieszkaniec miasta i nie tylko

A ponieważ gabinet znajduje się na patelni to łatwo do niego dojechać z każdego zakątka miasta, a nawet spod Warszawy ponieważ wysiadając na stacji Warszawa Centralna – jesteś prawie na miejscu bo gabinet znajduje się jakieś 4 minuty od dworca i Złotych Tarasów.

Reklama
LekarzKonopny

Od razu obok znajdziesz też aptekę, która w swojej ofercie posiada medyczną marihuanę, a ich ceny są bardzo przystępne.

W gabinecie jednocześnie przyjmuje dwóch lekarzy, którzy są fachowcami i znają się na terapiach z zastosowaniem medycznej marihuany.

Wizytę umówisz po kliknięciu „Umów wizytę” i wyborze miasta, zrobisz to T U T A J.

A dla naszych czytelników (i nie tylko) mamy kod rabatowy działający do końca września, wystarczy, że umawiając wizytę w polu „kod rabatowy” wpiszesz WEEDNEWS i automatycznie otrzymasz upust 20% od ceny regularnej, która sama w sobie jest też przystępna.

Reklama

Medyczna marihuana w Warszawie – nowa poradnia w samym centrum miasta.

Reklama

Marihuana nie pomaga na stres czyli mamy kolejne zmanipulowane badanie dot. konopi. Światowe w tym polskie media w ostatnich dniach obiegły artykuły opisujące eksperyment, z którego rzekomo wynika, iż ziele konopi nie pomaga redukować stresu, że wynik jest słabszy niż przy placebo i tego typu podobne kłamstwa. Ani jedna redakcja nie wspomniała, że to badanie w żadnym wypadku nie może oddawać działania zioła ponieważ było przeprowadzone na wyizolowanym THC, a nie z użyciem konopi, a to kolosalna różnica. Oprócz dużych reakcji, których informacje z założenia należy traktować z dystatnsem, o wynikach badań w przekłamany sposób informują serwisy typu SprawdzamTo.pl, które sprawiają wrażenie niezależnych komentatorów, a tak na prawdę mocno mijają się z prawdą i wprowadzają w błąd dokładnie tak samo jak pozostałe media.

Reklama

Marihuana nie pomaga na stres czyli kolejne zmanipulowane badanie dot. konopi

W ostatnich latach badań nad marihuaną i kannabinoidami przybywa rok do roku co głównie wynika z liberalizacji prawa dot. konopi indyjskich w różnych częściach świata.

Niestety nader często badania mające opisywać działanie marihuany w konkretnych przypadkach (np. ból, bezsenność, brak apetytu czy PTSD), a raczej sposób opisywania tych wyników – jest poważną manipulacją.

Reklama

Portal SprawdzamyTo.pl pisze tak:

„Czy marihuana naprawdę redukuje stres? Weryfikujemy. Wielu użytkowników marihuany sięga po nią, żeby się uspokoić i zmniejszyć napięcie. Nowe badanie kliniczne pokazuje jednak ciekawy paradoks: po marihuanie uczestnicy czuli mniejszy stres, ale podobną poprawę deklarowały osoby, które dostały placebo. Tymczasem reakcje ich organizmów szły w różnych kierunkach.”

Tylko, że to wszystko jest kłamstwem.

Reklama
LekarzKonopny

W badaniu probantom nie podawano marihuany, a jedynie wyizolowane Delta-9-THC – a to potężna różnica. Działanie konopi to efekt synergicznego działania wszystkich zawartych w nich substancji, których są setki: Kannabinoidy, terpeny, flawonoidy a nawet sama materia zielona i wiele więcej.

Głównym składnikiem psychotropowym i leczniczym jest oczywiście THC. Jednak to w jaki sposób ono zadziała, czy będzie nas pobudzać, usypiać lub działać przeciwstresowo – zależy od pozostałego składu ziela konopi.

Znajdziemy wiele odmian marihuany, które mają dokładnie taką samą zawartość THC, a mimo to ich działanie jest zupełnie inne. Jedna odmiana zawierająca 20% THC będzie nas mocno usypiać, działać odprężająco i przeciwbólowo podczas gdy inna odmiana o stężeniu THC na dokładnie tym samym poziomie będzie poprawiać apetyt i dodawać energii oraz poprawiać nastrój.

Działanie konopi w głównej mierze definiują dwie grupy zawartych w nich związków – kannabinoidy (nie tylko THC ale także CBG, CBD i inne) oraz terpeny, które odpowiadają za modulacje działania ziela.

Marihuana nie pomaga na stres jak wyglądało badanie

W badaniu wzięło udział 120 regularnych użytkowników marihuany, których podzielono na trzy grupy.

  • Pierwsza grupa otrzymała placebo,
  • druga 20 mg THC,
  • trzecia 40 mg THC.

Następnie badacze sprawdzali ich reakcję po pięciu minutach oraz po godzinie. Mierzono zarówno to, jak zestresowani czuli się uczestnicy oraz reakcje ich organizmów. Naukowcy analizowali poziom kortyzolu, tętno, zmienność rytmu serca oraz przewodnictwo elektryczne skóry.

Wynik: wszystkie trzy grupy deklarowały wyraźny spadek stresu, zarówno po pięciu minutach, oraz po godzinie. Problem w tym, że badacze nie znaleźli dowodów, aby THC zmniejszało subiektywnie odczuwany stres skuteczniej niż placebo.

Mówiąc najprościej – lepiej czuli się zarówno uczestnicy, którzy przyjęli THC, jak i ci, którzy go nie przyjęli.

U osób przyjmujących THC poziom kortyzolu spadał w porównaniu z osobami, które otrzymały placebo, jednak efekt szybko zanikał. Obniżało się także przewodnictwo elektryczne skóry, czyli jeden ze wskaźników pobudzenia układu nerwowego.

Jednocześnie THC zwiększało tętno, szczególnie przy wyższej dawce. Zmienność rytmu serca nie zmieniła się natomiast istotnie w żadnej grupie. Nie powstał więc prosty obraz, w którym po THC wszystkie wskaźniki stresu spadają.

Żadna redakcja ani portal factchekingowy na świecie nawet się nie zająknęły na temat manipulacji i twardo przypisują wyniki THC dla całej rośliny konopi pisząc, że „marihuana nie działa na stres” chociaż nikt tego nawet nie zbadał, zbadano jedynie wpływ wyizolowanego, jednego z setek związków, które określają jak zadziała marihuana, zero jakiejkolwiek rzetelności.

Reklama

O identycznej manipulacji pisaliśmy też w artykule „Marihuana nie ma zastosowania medycznego – nie działa na ból i nie pomaga w bezsenności – wynika z najnowszego „przeglądu badań”, który znajdziesz T U T A J, oraz w materiale „Marihuana nie pomaga na PTSD i powoduje głód kokainowy? Nie, to kolejna manipulacja wynikami badań powtarzana przez media„, który znajdziesz T U T A J

Reklama

Medyczna marihuana i terpeny – jeśli ktoś ci kiedyś radził, żeby przed waporyzacją zjeść mango, to wiesz, o czym będzie ten tekst. Ta rada ma prostą logikę i zero badań, a jest tylko jedną z wielu „oczywistości” o terpenach, które słyszysz od producentów, aplikacji, portali, a czasem od lekarza lub w aptece: mircen otwiera barierę krew-mózg, humulen zmniejsza apetyt, pinen rozszerza oskrzela. Brzmią konkretnie, brzmią naukowo, powtarza je każdy. W część z nich sama kiedyś wierzyłam. Aż w końcu usiadłam i sprawdziłam je zdanie po zdaniu. Ten artykuł jest o tym, co znalazłam – a raczej o tym, czego nie znalazłam.

Reklama

Medyczna marihuana i terpeny: metodologia

Prowadzę TerpeneAtlas.org, bezpłatną encyklopedię terpenów i porównywarkę odmian z polskich aptek, więc pytanie „a skąd to wiadomo?” w kontekście terpenów zadaję sobie dość często. Postanowiłam więc je zadać także “branżowym pewnikom”. Wzięłam najczęściej powtarzane twierdzenia o 17 terpenach występujących w polskim suszu i sprawdziłam w Pubmed, największej bazy badań naukowych, trzy rzeczy: 

  1. Czy badanie, na które wszyscy się powołują, w ogóle istnieje?
  2. Czy dotyczy konkretnie tego terpenu, czy może jego chemicznego kuzyna albo całej rośliny?
  3. Czy badano ludzi, czy myszy, czy komórki w probówce w laboratorium?

Wynik nie był miły. Większość „faktów” o terpenach odpada już na drugim pytaniu. Poniżej pięć najpopularniejszych mitów o terpenach – zaczynając od tego najbardziej znanego.

Reklama

Marihuana i terpeny: Mit 1 – Mircen pomaga THC przejść przez barierę krew-mózg i nasila działanie psychoaktywne marihuany

To zdanie ma tłumaczyć, dlaczego odmiany z dużą ilością mircenu „uderzają mocniej” i dlaczego ten sam procent THC za jednym razem działa na ciebie silniej, za drugim słabiej.

Wpisałam więc w PubMed „mircen + bariera krew-mózg”. Zero wyników. „Mircen + THC + wchłanianie”. Zero. Nikt tego nigdy nie badał – ani u ludzi, ani u zwierząt.

Dlaczego tyle osób to powtarza? Znalazłam źródło i nie jest nim badanie. To amerykański patent z 2019 roku na produkt konopny do leczenia bólu (US10206888B2), należący do firmy CMG Partners. W jego opisie stoi zdanie, że mircen „obniża opór bariery krew-mózg, pozwalając sobie i wielu innym substancjom przejść przez nią łatwiej i szybciej”. Bez przypisu. Bez badania. Patent to dokument prawny – urząd sprawdza, czy wynalazek jest nowy, a nie czy zdania w opisie są prawdziwe. Ale patenty są w Google, więc to jedno zdanie poszło na blogi o tematyce konopnej, z blogów do ulotek, z ulotek do artykułów – i tak patent stał się farmakologią.

Reklama
LekarzKonopny

I teraz najciekawsze: terpen, który naprawdę otwiera barierę krew-mózg, istnieje. To borneol – ponad sto badań, dobrze opisany mechanizm, od dziesięcioleci używany w medycynie chińskiej jako „przewodnik” prowadzący inne leki do mózgu. Jego odmiana, deksborneol, jest składnikiem leku na udar zarejestrowanego w Chinach. Tylko że w konopiach borneol występuje śladowo i żaden z obecnych na polskim rynku producentów nie deklaruje jego obecności w profilu terpenowym . Mit nie jest więc całkiem zmyślony – po prostu przypisano go złemu terpenowi.

A skoro mircen niczego nie otwiera, to nie ma większego sensu kolejna “złota rada” dotycząca marihuany.

Mit 2 – zjedz mango przed waporyzacją to efekt będzie lepszy

Logika tego mitu jest prosta: mircen otwiera barierę krew-mózg, mango zawiera mircen, więc zjedzone przed sesją da mocniejszy efekt. Przeczytasz to na każdym chacie i na każdej grupie dotyczącej medycznej marihuany w internecie.

Pierwszą część już znasz. Druga jest równie krucha: mango ma w sobie terpeny, ale rzadko dominującym jest mircen. Cała zawartość związków zapachowych w miąższu to 18–123 mg na kilogram owocu, zależnie od odmiany, a głównym terpenem w większości rodzajów jest 3-karen lub inne terpeny, nie mircen. W badaniu 25 odmian mango z siedmiu krajów mircen dominował zaledwie w jednej – filipińskiej. Mango dostępne w polskich sklepach zawiera zwykle ułamek miligrama mircenu.

Istnieje jedno badanie u ludzi dotyczące mircenu podawanego doustnie – uczestnicy dostawali 15 mg mircenu w kapsułce i mierzono ich kontrolę prędkości na symulatorze prowadzenia samochodu i faktycznie mircen miał negatywny wpływ –  ale to wszystko co wiemy. Jedz mango jeśli lubisz, smacznego, ale nie licz na mocniejsze działanie konopi.

Mircen dostał cudzą właściwość z patentu. Kolejny terpen dostał ją od rośliny, z której wziął nazwę.

Mit 3 – Humulen zmniejsza apetyt

„Humulen tłumi apetyt – w przeciwieństwie do THC”. To zdanie znajdziesz w prawie każdym przewodniku po terpenach, zwykle z dopiskiem, że to dobra wiadomość dla Pacjentów, którzy boją się zwiększonego apetytu.

„Humulen + apetyt” w PubMed: zero. „Humulen + łaknienie”: zero. Dla samego humulenu nie ma ani jednego badania o apetycie.

Mogę jednak domyślić się genezy tego mitu – humulen nosi swoją nazwę od chmielu (Humulus lupulus), a chmiel rzeczywiście hamuje łaknienie – tylko że robią to goryczki chmielowe, nie terpen. I dla nich mamy prawdziwe badania na ludziach: gorzki ekstrakt chmielu zmniejsza ilość zjadanego pokarmu. Ktoś wziął efekt całej rośliny i przypisał go najbardziej znanemu składnikowi zapachowemu. A że humulen znajduje się też w konopiach to ta cecha trafiła do konopi. Mam złą wiadomość – jeśli szukasz odmiany, po której będziesz miał mniejszy apetyt humulen w profilu terpenowym ci tego nie zapewni. 

Dalej w tematyce właściwości pożyczonych – dwa terpeny z polskiego suszu pożyczyły całe swoje CV.

Mit 4 – Selinadien i farnezen „działają przeciwzapalnie” – czyli właściwości pożyczone od sąsiadów

W profilach kilku polskich odmian są selinadien i farnezen, a w opisach mają listy działań: przeciwzapalne, uspokajające, nasenne, przeciwbakteryjne. Sprawdziłam każde.

Selinadien ma w PubMed pięć prac. Trzy o enzymie, który go produkuje, dwie o składzie olejków. O działaniu na jakikolwiek organizm – zero.

Farnezen ma więcej literatury, ale to głównie biotechnologia (produkuje się go w drożdżach jako surowiec na paliwo) i entomologia, czyli nauka o owadach (to feromon alarmowy mszyc). Dane „przeciwzapalne” pochodzą z całych olejków – imbiru, rumianku, mięty – w których farnezen jest jednym z kilkudziesięciu składników. Badań z samym farnezenem u zwierząt czy ludzi nie ma.

Skąd więc listy działań? Z pomyłki nazw. Farnezol – inny związek, alkohol o podobnie brzmiącej nazwie – ma setki badań, i to jego właściwości wędrują do opisów farnezenu. To samo spotkało sabinen: często cytowane badanie „przeciw próchnicy” dotyczyło hydratu sabinenu, czyli czegoś innego. Podobny ruch, tylko z rośliny na składnik, stoi za mitem o humulenie i chmielu. Jeśli o terpenie w literaturze nie ma nic, uczciwe źródło powinno napisać: „brak badań” – i tyle. Dla Ciebie znaczy to jedno: selinadien i farnezen w profilu odmiany to informacja o zapachu, nie o działaniu.

Zostawiłam na koniec mit, który ma dla ciebie największe znaczenie praktyczne, bo dotyczy tego co robisz z suszem, czyli inhalacji.

Medyczna marihuana i terpeny: Mit 5 – pinen rozszerza oskrzela

„Pinen jest bronchodylatatorem, wspiera oddychanie” – to obietnica, którą znajdziesz w kontekście większości odmian pachnących lasem. Czy to prawda? Olejek sosnowy wszak od dawna wdycha się dla łatwiejszego oddychania, a pinen (po angielsku pine oznacza sosnę) to jego najbardziej znany składnik. Analogicznie do humulenu, efekt olejku przeniesiono na najbardziej znany terpen. Jest tylko maleńki problem – sam pinen działa odwrotnie.

W 2010 roku brazylijscy badacze rozłożyli olejek eukaliptusowy zawierający pinen na poszczególne składniki i sprawdzili każdy z osobna na izolowanej tchawicy szczura. Pełna zgoda,  cały olejek sosnowy rozluźniał drogi oddechowe. Ale α- i β-pinen je kurczyły – nasilały skurcz, a nie go łagodziły. Autorzy napisali wprost: to nie pinen odpowiada za rozluźniające działanie olejku. Dla pacjenta z astmą to nie jest szczegół – astma to właśnie choroba nadmiernego kurczenia się dróg oddechowych. Dodatkowo pinen po prostu drażni drogi oddechowe – u zwierząt wykazano to wprost. 

I znów, jak przy mircenie, badania kliniczne dowodzące zbawiennego działania terpenu na drogi oddechowe istnieją, ale dotyczą nie tego terpenu – eukaliptolu. Dowiedziono, że przyjmowany w kapsułkach poprawia czynność płuc u pacjentów z astmą i zmniejsza częstość i nasilenie zaostrzeń choroby u zmagających się z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc. Jeśli leczysz się w Poradni Chorób Płuc nie wybieraj suszu z pinenem wierząc, że ci pomoże – powiedz o swojej chorobie lekarzowi i razem zastanówcie się nie tyle nad odmianą, co nad formą przyjmowania leku. Pamiętaj, że konopie są w Polsce zarejestrowane jako surowiec farmaceutyczny i wybór formy terapii jest szerszy niż susz do waporyzacji – dostępne są kapsułki, ekstrakty, krople do stosowania pod język a nawet czopki (uspokajam, te ostatnie nie są metodą proponowaną przeze mnie jako leczenie pierwszego rzutu). Wybór jest znacznie szerszy niż słoik i młynek.

Medyczna marihuana i terpeny – co to oznacza dla ciebie – pacjenta

Wszystkie pięć mitów łączy jedno: efekt całej rośliny, podobnie brzmiącego związku albo zdanie z patentu przypisano terpenowi, który go nie ma – a przy każdym kolejnym artykule czy poście liczba źródeł “potwierdzających” takie działanie rosła. Dlatego czytając o terpenach pytaj zawsze kto i jak to udowodnił – i kto na tym twierdzeniu zarabia.

W praktyce: nie jedz mango „na wzmocnienie”. Jeśli masz astmę lub POChP, nie licz na pinen – porozmawiaj z lekarzem o formie terapii. I nie szukaj humulenu w profilu terpenowym jeśli narzekasz na zwiększone łaknienie po przyjmowaniu konopi, raczej wybierz susz o niższym stężeniu THC.

Profil terpenowy nadal jest najlepszym narzędziem, jakie masz, żeby odróżnić jedną odmianę od drugiej i zapisać, jak na ciebie działa. Ale pamiętaj, że to narzędzie do obserwacji, nie karta charakterystyki leku i każdy z nas na daną odmianę reaguje indywidualnie. 

Pełne profile terpenowe odmian i właściwości terpenów, z podziałem co jest działaniem wykazanym w badaniach klinicznych, czego dowiedziono w badaniach na zwierzętach a co jest na etapie badań laboratoryjnych, a także podsumowanie realnych opinii pacjentów znajdziesz na www.terpeneatlas.org

Dobór leku nie powinien być zgadywaniem. Będąc w terapii konopnej masz prawo wiedzieć jak działa na ciebie lek, którym jesteś leczony.

Źródła: 

  1. Patent US10206888B2 (CMG Partners, 2019) 
  2. Borneol i bariera krew-mózg – Hu i wsp., Phytomedicine 2024 (PMID 38964157)
  3. Mango – Pino i wsp. 2005 (PMID 15769159) 
  4. Li i wsp. 2017 (PMID 29211747) 
  5. Mircen doustny – Johnson i wsp. 2023 (PMID 37287732)
  6. Chmiel i apetyt – Walker i wsp., Am J Clin Nutr 2022 (PMID 35102364) 
  7. Pinen i tchawica – Lima i wsp. 2010 (PMID 20302920)
  8. Podrażnienie dróg oddechowych przez pinen – Nielsen i wsp. 2005 (PMID 15910405)
  9. Eukaliptol – Worth i wsp. 2009 i 2012 (PMID 19624838, 22978309)

lek. Ewa Jastrzębska – lekarz, prowadzi Pacjentów w terapii konopnej od 2021 roku w ramach Indywidualnej Praktyki Lekarskiej. Autorka www.TerpeneAtlas.org.

Reklama

Medyczna marihuana i terpeny – najpopularniejsze mity

Reklama

Tajlandia zmieni prawo dot. uprawy i sprzedaży marihuany? Tajski Gabinet oficjalnie przyjął nowe wytyczne, które miałyby zakończyć rekreacyjną sprzedaż ziela w całym kraju. Wg. nowego prawa konopie miałyby być przepisywane jedynie przez lekarza w celach medycznych. Podniesiony ma być także wiek, od którego można legalnie nabywać zioło w Tajlandii. Nowe przepisy mają być odpowiedzią na gigantyczną skalę przemytu konopi z Tajlandii do innych krajów, głownie Europy i USA. Tyle, że już raz przepisy zmieniono, jednak oficjalne przepisy prawa to jedno, a ich stosowanie w życiu codziennym to drugie, taki urok Tajlandii. Oto więcej informacji.

Reklama

Tajlandia: Rząd chce zmienić przepisy dot. uprawy i sprzedaży marihuany, czy tym razem coś faktycznie się zmieni?

Latem ubiegłego roku w mediach na całym świecie pojawiły się artykuły mówiące, że Tajlandia zdelegalizowała rekreacyjne używanie i handel marihuaną pozostawiając jedynie rynek medycznych konopi sprzedawanych na receptę.

Bardzo szybko jednak można było się zorientować, iż nowe prawo to jedynie zasłona dymna i to bardzo słaba ponieważ w rzeczywistości – nie zmieniło się kompletnie nic. Szerzej opisywaliśmy to w artykule, który znajdziesz T U T A J.

Reklama

Problem tajskiego rządu z marihuaną wynika z tego, że tamtejszy rynek jest bardzo mały i pomimo ok. 12 000 punktów sprzedaży zioła na terenie kraju, mało kto robi w nich zakupy. Sytuacja ta doprowadziła do ogromnej nadprodukcji. Na sprzedaż tajskiego zioła na rynku lokalnym nie ma co liczyć, dlatego od jakiegoś czasu kwitnie proceder przemycania marihuany z Tajlandii do innych krajów, głownie europejskich oraz USA, szerzej opisaliśmy to w artykule, który znajdziesz T U T A J.

Niedawno informowaliśmy, iż ze względu na naciski krajów, do których trafia zielona kontrabanda z Tajlandii, jej premier zapowiedział możliwą zmianę przepisów z ponownym uznaniem marihuany jako narkotyku włącznie, przeczytasz o tym T U T A J .

Tajlandia: Koniec rynku rekreacyjnej marihuany?

22 września tajski Gabinet zatwierdził projekt ustawy regulującej uprawę produkcję i sprzedaż konopi indyjskich. Teraz dokument trafi do Izby Reprezentantów. Nowe przepisy miałyby objąć cały rynek – od upraw po sklepy. Każda uprawa będzie musiała zostać zarejestrowana, a władze będa gromadzić informacje o jej lokalizacji i wielkości. Ma to pozwolić na śledzenie produkcji oraz kontrolowanie jakości produktów trafiających na rynek.

Reklama
LekarzKonopny

Projekt przewiduje obowiązkowe licencje na uprawę, produkcję, import, eksport i sprzedaż. Standardowo mają być one wydawane na trzy lata. Jednocześnie rząd chce ograniczyć możliwość sprzedaży konopi. Produkty konopne nie będą mogły być sprzedawane osobom poniżej 20 lat, kobietom w ciąży oraz kobietom karmiącym piersią.

Ograniczenia mają obowiązywać również w określonych lokalizacjach, między innymi w pobliżu szkół, świątyń, akademików i parków.
Zakazana ma zostać także reklama i promocja kwiatów konopi, żywicy oraz sprzętu przeznaczonego do palenia,

Projekt wyraźnie przesuwa nacisk na medyczne wykorzystywanie marihuany. Dozwolone mają być również określone zastosowania naukowe.
Za nielegalną uprawę, produkcję, import eksport lub sprzedaż mogą grozić grzywny, a w niektórych przypadkach również więzienie. Kary finansowe przewidziano także za używanie konopi poza dozwolonymi celami

Tylko z tym wszystkim o czym właśnie przeczytaliście jest jeden ale za to bardzo duży problem – te wszystkie regulacje teoretycznie funkcjonują już od zeszłego roku. Jednak w rzeczywistości tylko na papierze, a rekreacyjny rynek funkcjonuje dokładnie tak samo jak funkcjonował wcześniej.

Czy nowe przepisy faktycznie coś zmienią? Ciężko to przewidzieć bo Tajlandia to bardzo specyficzny kraj o czym przekonałem się osobiście spędzając tam blisko rok czasu.

Reklama

Trzeba też podkreślić, że zatwierdzenie projektu przez gabinet nie oznacza jeszcze wejścia ustawy w życie. Dokument musi przejść dalszą procedurę parlamentarną. Poinformujemy jak tylko pojawią się w tej sprawie nowe informacje.

Reklama
Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.