Konopna turystyka – Tajlandia czyli raj dla miłośników zioła

Konopna turystyka - Tajlandia

Konopna turystyka – Tajlandia czyli raj dla miłośników zioła, którzy zastanawiają się gdzie udać się na wakacje 2025. Niesamowici ludzie, cudowna pogoda, dżungla, wszędzie egzotyczne owoce, pyszne jedzenie, niskie ceny oraz legalna marihuana – to tylko kilka z zalet Tajlandii. Jest to kraj dający ogrom możliwości aktywnego spędzania czasu, a do tego jest tam bardzo bezpiecznie. Gdzie w Tajlandii jest najlepiej? Co zabrać na taki wyjazd? Na co trzeba uważać i czego nie należy robić? Jak w Tajlandii kupować zioło? Tego wszystkiego dowiesz się z naszego artykułu.

Reklama

Konopna turystyka – Tajlandia czyli raj dla miłośników zioła

Tajlandia to kraj cudowny pod wieloma względami – genialna pogoda, niesamowici ludzie, pyszne jedzenie, niskie koszty życia, atmosfera, legalna marihuana – czego chcieć więcej.

UWAGA – wbrew temu co piszą niektóre mało rzetelne portale konopne (np. FaktyKonopne.pl) – marihuana rekreacyjna jest w Tajlandii nadal w pełni legalna.

W Tajlandii każdy znajdzie coś dla siebie. Jeżeli lubisz gdy się dużo dzieje, a życie nocne i melanż to twoje drugie ja to Tajlandia cie nie zawiedzie. Jeżeli lubisz spokój, relaks i totalne wyciszenie także będziesz zachwycony.

Tajlandia jest przede wszystkim rajem dla miłośników aktywnego spędzania czasu.

Kraj ten podzieliłbym na dwa pod względem podróżniczym i rozrywkowym ale także kulturowym – północ i południe.

Południe

Południe Tajlandii to przede wszystkim Bangkok i wyspy, te najbardziej znane to m.in. Phuket, Ko Samui oraz aktywności związane z wodą takie jak. np. zwiedzanie wysp, na które dostaje się łodziami.

Osobiście na pierwszy raz, po analizie gdzie na południe Tajlandii się wybrać, wybrałem Phuket, który mogę z czystym sumieniem polecić jako jedną z głównych destynacji w Tajlandii.

Pierwszego dnia udaliśmy się na rekonesans starego miasta Phuket, które jest mega klimatyczne. W centrum wykupiliśmy na następny dzień wycieczkę Speed Boatem (szybka łódź motorowa) na wyspy Surin – co bardzo polecam.

Wycieczki łodziami po okolicznych wyspach i zatoce Phang Nga (mega polecam) to element obowiązkowy, niedrogi i zorganizowany na najwyższym poziomie. Rano z wyznaczonego miejsca odbiera cie kierowca i zawozi do przystani skąd odpływa łódź. W trakcie takiej wycieczki organizator zapewnia napoje i wyżywienie, a to wszystko za 200 – 300 zł od osoby.

tajlandia marihuana
Pływając po zatoce Phang Nga

Phuket jest doskonałym miejscem wypadowym ponieważ od strony zachodniej można z niego zwiedzić zarówno wyspy i wysepki położone na morzu Andamańskim, a także niesamowitą  zatokę Phang Nga od strony wschodniej.

Phuket ma też wszystko na co liczą miłośnicy imprezowania, ale to akurat można powiedzieć o większości Tajskich miejscówek turystycznych.

Ja na pierwszy raz wybrałem Phuket min. właśnie z tych powodów, jednak uważam, że Tajlandia jest miejscem gdzie wszędzie spędza się cudowny czas w większości lokalizacji.

Na południu Tajlandii dominuje Islam co widać na ulicach i po meczetach.

Północ

Natomiast północna Tajlandia całkowicie różni się od południa.

Największym miastem na północy jest drugie co do wielkości miasto Tajlandii czyli Chiang Mai.

Konopna turystyka - Tajlandia
Widok na Chiang Mai z Doi Suthep

Jest to miasto z klasyczną tajska zabudową gdzie praktycznie nie znajdziesz wysokich budynków. Miasto otoczone jest górami, a także przepełnione buddyjskimi świątyniami, których jest tu najwięcej na całym świecie.

Konopna turystyka - Tajlandia
Nocny Bazar z jedzonkiem – Chiang Mai, stare miasto.

W samym Chiang Mai warto pomieszkać nieco dłużej, aby móc poczuć klimat tego miasta.

Najważniejszym punktem Chiang Mai jest według mnie stare miasto, a także Park Królewski.

Chiang Mai wieczorową porą
Chiang Mai

Gdy już zapoznamy się z samych Chiang Mai czas ruszyć na podbój okolicznych gór, którymi miasto jest otoczone z trzech stron.

Gdy miałem okazję mieszkać w Chiang Mai przez blisko rok, moim ulubionym miejscem na szybkie wypady była góra Doi Suthep i położona tam świątynia o tej samej nazwie. Jest to niesamowita lokalizacja z genialnym widokiem na całe miasto oraz niesamowitą świątynią buddyjską, a do tego zaledwie 20 min jazdy samochodem od centrum.

A jak ktoś się wybiera w okolice Doi Suthep to obowiązkowo powinien odwiedzić wioskę Doi Poi położoną niedaleko.

Konopna turystyka - Tajlandia
Wodospad Mok Fa, niedaleko Chiang Mai, fot. Natleys

Jedną z podstawowych różnic pomiędzy wyspami / południem Tajlandii, a jej północą jest sposób zwiedzania okolicy. Na wyspach zdecydowanie lepiej początkowo korzystać wyłącznie ze zorganizowanych wycieczek po okolicznych wyspach.

Jeżeli natomiast spędzacie czas w Chiang Mai – warto wynająć samochód i samemu zwiedzać okolice. Lokalizacji wartych odwiedzenia w okolicy 1-2h drogi samochodem są setki! Dziesiątki wodospadów, szlaków po górach, możliwość zapuszczenia się w tajską dżunglę i zobaczenia tamtejszego życia na wsi, poznanie tej prawdziwej Tajlandii i jej mieszkańców, a nie jedynie atrakcji turystycznych – to i wiele wiele więcej zapewnia północ kraju.

Wynajęcie auta w Tajlandii jest proste i stosunkowo tanie (ok. 1500 zł / m-c), aby legalnie poruszać się po drogach należy na podstawie polskiego prawa jazdy wyrobić prawo jazdy międzynarodowe i pamiętać, że jest tam ruch lewostronny a tzw. niedzielni kierowcy mogą być lekko w szoku jak się jeździ w Tajlandii.

Mając auto i będąc w Chiang Mai bez pomysłu na dany dzień wystarczy obrać cel gdzieś w górach i ruszyć ku niemu, a zapewniam, że po drodze traficie na masę atrakcji typu zjawiskowe wodospady i klimatyczne miejsca w dżungli.

Konopna turystyka - Tajlandia
Tropicana Cherry – jedno z lepszych ziół jakie paliłem w Tajlandii, sprzedawana w blaszanym baraku, który odwiedziłem tylko dla niej.

Północ Tajlandii jest też znacznie mniej oblegana przez turystów.

Marihuana w Tajlandii

No i po tym krótkim jak na Tajlandię wstępie przejdźmy do meritum czyli konopnego aspektu wyjazdu do tego pięknego kraju.

Na wstępie przypomnę, że marihuana rekreacyjna jest w Tajlandii nadal legalna i można ja nabyć w lokalnych sklepach z ziołem.  Na ten temat pojawiało się niedawno sporo nieprawdziwych informacji na ten temat, jak już wspominałem m.in. platforma sprzedażowa udająca portal informacyjny czyli FaktyKonopne.pl poinformowała, że marihuana rekreacyjna w Tajlandii jest teraz nielegalna, co jest kłamstwem.

O tym, że marihuana w Tajlandii pozostanie legalna pomimo zamieszania wokół niej pisaliśmy T U T A J

Jak kupować marihuanę w Tajlandii

Przede wszystkim raczej odradzałbym kupowanie zioła na czarnym rynku, który oczywiście w Tajlandii funkcjonuje, tam gdzie jest najwięcej turystów czyli na południu. Dilerzy sami zaczepiają turystów na ulicach.

Konopna turystyka - Tajlandia
Gelato Cookies także zakupiony w lokalu przypominającym barak, ale akurat ten produkt mieli bardzo dobry, reszta to była padaka.

Nie ma to sensu gdyż w Tajlandii jest od groma sklepów z ziołem. A jak znaleźć naprawdę dobre zioło?

Rada jest banalnie prosta – trzeba sprawdzić okoliczne sklepy z marihuaną. Większość suszy dostępnych na tajskim legalnym rynku pozostawia trochę do życzenia, dlatego najlepiej przejść się po okolicy, sprawdzić Google Maps i kompletnie nie sugerować się zewnętrznym i wewnętrznym wyglądem lokali gdyż często te przypominające rozpadający się barak mają lepsze produkty i ceny niż ekskluzywne i dopieszczone lokale.

Ceny wahają się w średnim przedziale 200 – 700 Tajskich Batów za gram (10 Batów to ok 1,10 zł,) w zależności nawet nie tyle od produktu co też lokalu. Te skromniejsze i czasem wyglądające jak wspomniany bara mają często dobry produkt w dobrej cenie.

Warto też sprawdzać co oferują w słoikach aż nie trafimy na coś czego szukamy. Ja np. udawałem się do konkretnych lokali, które już poznałem, po jeden konkretny susz, a cała reszta mnie nie interesowała.

Z marihuaną wolno też oczywiście latać samolotem na trasach krajowych. Niestety ciężko znaleźć jakiekolwiek informacje o jakichkolwiek limitach ilościowych marihuany, które można mieć ze sobą latając po Tajlandii ale osobiście leciałem z północy na południe mając ze sobą 100 gramów zioła na dwie osoby. Przed lotem, na lotnisku w Chiang Mai udałem się na posterunek policji, aby dowiedzieć się czy są jakieś limity i czy sto gramów na dwie osoby to nie problem i po chwili usłyszałem, że nie ma czym się przejmować i żebym leciał bez obaw.

Konopna Turystyka – Tajlandia, czego nie wolno robić

Jak już wspominałem marihuana rekreacyjna jest w Tajlandii legalna. Nie ma co do niej jakichś specjalnych ograniczeń jednak zdecydowanie nie wolno jej palić czy waporyzować w miejscach publicznych takich jak ulica czy park. I to jest tak naprawdę jedyne ograniczenie w stosunku do zioła – używaj go w lokalu lub w zaciszu własnego lokum czy palarni.

Pamiętajcie też, aby szanować Tajów ich kulturę i obyczaje.

A teraz zobacz Tajskie uprawy prowadzone przez Polaków, materiał wideo znajdziesz T U T A J.

Jeżeli kogoś interesuje konopna turystyka, Tajlandia jest idealnym wyborem.

waporyzator do konopi
-REKLAMA-

Tajlandia jest krajem bardzo bezpiecznym i nie ma tam niebezpieczeństw, o których trzeba by informować udających się tam turystów. No może poza wężami ja ktoś się wybierze do dżungli.

Lecąc do Tajlandii nie ma się też co zbytnio pakować. Na miejscu chodzi się jedynie w klapkach, krótkich spodenkach i koszulce – a to wszystko można kupić na miejscu dosłownie za kilka złotych. Dlatego osobiście bym się spakował do plecaka i niczym nie przejmował.

Reklama

Ostatnio popularne

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

Policyjny narkotest na ślinę błędnie wykazał THC w organizmie kierowcy, zanim przyszły wyniki krwi młody kierowca z małej miejscowości został uznany za winnego. Wszystko zaczęło się od zbyt szybkiej jazdy młodego kierowcy. 20-latek z Żędowic wspomina, że za przekroczenie prędkości miał zostać pouczony. W pewnym momencie mundurowi mieli mu powiedzieć, że będzie miał  też zrobiony narkotest. „Pomoże pan w statystykach” – mieli powiedzieć policjanci z drogówki. Test wykazał marihuanę, a kierowcę skutego zawieziono do szpitala, a w sieci chwalili się jakby złapali Escobara, co w małej społeczności odbiło się szerokim echem. Co ciekawe, nikomu też nie pokazano wyników testu ze śliny. Oto więcej informacji.

Reklama

Policyjny narkotest na ślinę błędnie wykazał THC w organizmie kierowcy, zanim przyszły wyniki krwi zniszczono mu życie

Gdy rodzice wysłali 20-letniego mieszkańca Żędowic do kwiaciarni po bukiet na uroczystość gdzie wybierała się cała rodzina, nie spodziewali się jaki będzie tego finał. Młody mężczyzna na wydarzenie nie dojechał, po drodze za przekroczenie prędkości zatrzymał go patrol policji. Chwilę później w radiowozie mundurowi wykonali mu narkotest ze śliny. Urządzenie wskazało, że spożywał marihuanę. Po sześciu tygodniach wynik badania krwi jednak temu zaprzeczył. Jednak w międzyczasie życie 20-latka się posypało, a mała lokalna społeczność szybko uznała go za winnego nie czekając na wyniki.

Od policjantów maił też usłyszeć, że „pomoże w robieniu statystyk”.

Dorota Janać, rzeczniczka komendy policji w Strzelcach Opolskich przekonywała, że to niemożliwe. Bo, jak twierdzi, żaden funkcjonariusz nigdy by się tak nie odezwał.

Choć sam młody mężczyzna przyznał, że owego stwierdzenia nie odebrał negatywnie. Myślał, że to jakaś akcja testowania kierowców. Była to też jego pierwsza kontrola w życiu. Wsiadł do radiowozu. Tam odbył się narkotest. I się zaczęło.

Policjanci śmiali się ze mnie, że niby wyszła mi marihuana. Przeszukali mnie, a potem samochód. Zakuli mnie w kajdanki jak bandziora, choć się nie stawiałem, nie pyskowałem. Dwa razy pytałem, czy mogę zobaczyć wynik tego testu. Udawali, że nie słyszą, choć byłem tuż obok

– opowiada.

Potem zadzwonili po mojego ojca, żeby zabrał auto. Jemu też nie pokazali wyniku. Ojciec był na mnie wściekły i ja się nie dziwię. Nikt mi nie wierzył. Zawieźli mnie skutego do szpitala na badania. Był środek dnia: pełno ludzi, w szpitalu byli znajomi mojej mam. Straszny wstyd, nikomu nie życzę. Skuli mnie z tyłu, więc nie umiałem się nawet wyprostować, okropne upokorzenie.

– relacjonował poszkodowany

Na wynik badania krwi 20-latek czekał sześć tygodni, choć usłyszał, że to potrwa około trzech. W międzyczasie mundurowi wszczęli dochodzenie ws. kierowania samochodem „pod wpływem środków odurzających”.

Młody mężczyzna stracił prawo jazdy. Na stronie internetowej i facebookowym profilu komendy policji w Strzelcach Opolskich – a potem w różnych mediach – ukazały się publikacje opisujące zatrzymanie 20-latka. Z informacją, że „grozi mu do trzech lat więzienia”. W tak małej społeczności każdy wiedział już o kogo chodzi.

Nie podali nazwiska, ale był wiek, marka samochodu. Zresztą, zatrzymali mnie przy głównej drodze, a potem zakutego w kajdanki wprowadzili do szpitala. Wszyscy we wsi szybko dowiedzieli się o kogo chodzi

-mówi młody kierowca

Przez te półtora miesiąca wpadłem w dół psychiczny. Nie mam rozpoznania od lekarza, czy to była depresja, ale nie wychodziłem z domu, przyszłość widziałem w czarnych barwach. Zresztą, zabrali mi prawo jazdy, a ja autem dojeżdżałem do szkoły i pracy, więc nie miałem jak. Akurat zaczęły się ferie, miałem plany dużo pracować, zarobić. Wszystko przepadło. Nie mogłem dostać się na strefę w Sieroniowicach. Byłem przed maturą. To cud że ją zdałem, bo nie umiałem się uczyć

– wspomina 20-latek z Żędowic

THC w organizmie kierowcy nie stwierdzono, postępowanie umorzono

W komunikatach podawano, że „kierowca zachowywał się nienaturalnie, a jego oczy były przekrwione, mundurowi chcąc potwierdzić swoje przypuszczenia, że 20-latek znajduje się pod wpływem środków odurzających, poddali go badaniu testem narkotykowym. Wynik badania okazał się być pozytywny. Młody człowiek przyznał się, że jest pod wpływem marihuany – informowały lokalne media.

A jednak po sześciu tygodniach – dochodzenie zostało umorzone.

Młody mieszkaniec Żędowic cały czas zastanawiał się jak to wszystko jest możliwe, jaki był ten narkotest i co oni z nim zrobili?

 Myślałem, że pójdę siedzieć, uwalą mnie i poprawię im statystyki. Byłem dla nich tylko cyferką. Nie człowiekiem. Na domiar złego, policja podała w komunikacie – i wszystkie media to powtarzały – że się przyznałem! Nikt nie chciał słuchać, że to nieprawda. No bo kto uwierzy komuś, kogo prowadzili w kajdankach?

-relacjonuje poszkodowany

Jak czytamy w postanowieniu postępowanie umorzono „wobec braku ustawowych znamion czynu zabronionego”. Uzasadnienia nie było.

Dwa dni później 20-latek odzyskał prawo jazdy. W międzyczasie była jeszcze rozprawa sądowa w sprawie przekroczenia dozwolonej prędkości o 11 km/h. Skończyło się karą pieniężną i obciążeniem kosztami sądowymi.

To też był dla mnie szok. Czemu zrobili mi rozprawę, skoro nikt mi nie proponował mandatu

– podkreślił młody człowiek.

20-latek z Żędowic postanowił skierować do sądu skargę na policjantów oraz złożyć wniosek o zadośćuczynienie. Skontaktował się z adwokatem, który powiedział, że będą potrzebne informacje, co zawierają akta sprawy. Złożył więc wniosek do strzeleckiej prokuratury o wgląd.

Ale otrzymał odmowę. Gdyż jak stwierdzono „nie jest stroną” w sprawie i „brak innych okoliczności wskazujących na interes prawny w udostępnieniu akt”, a wszelka dokumentacja została mu „doręczona”.

Ale ja nie dostałem dokumentacji, do dziś nie znam wyniku badania krwi. Czy była jakaś substancja, która mogła zafałszować wynik, a jeśli tak, to jaka. Nie wiem, co wykazał policyjny narkotest. Nie pokazano mi go. Odpowiedź z prokuratury jest dla mnie kuriozalna. Zrozumiałem jedno: nie chcą pokazać mi tych akt, może dlatego, że chciałem skierować sprawę do sądu? Teraz domagam się już tylko jednego: aby usunięto nieprawdziwe informacje na mój temat

– komentuje poszkodowany

Jest to jedna z zapewne wielu spraw, gdzie systemowa patologia doprowadza do zrujnowania życia obywateli, a odpowiedzialni za to funkcjonariusze zapewne nie dostaną za to żadnej kary, a wszelkie służby i prokuratura robią wszystko, aby ukryć swoje skandaliczne zachowanie.

Prokurator rejonowa oznajmiła jeszcze coś istotnego: bohater naszego artykułu nie przyznał się do brania narkotyków, bo… nie był przesłuchiwany. Prokuratura podkreśla, że zaistniało tylko podejrzenie popełnienia przestępstwa.

Z akt wynika, że w czasie kontroli zachowywał się w nietypowy sposób i policja nabrała podejrzenia, że może być pod wpływem działania zabronionych substancji. Zbadano ślinę urządzeniem przesiewowym i ponieważ wynik był pozytywny, zostało wykonane badanie krwi. Biegły toksykolog ustalił substancję, „która nie jest zabroniona ustawą o przeciwdziałaniu narkotyków”. To wszystko.

Jaka to była substancja? Tego się nie wiadomo. Wiadomo jedynie, iż THC w organizmie kierowcy nie stwierdzono. 

źródło: opolska360.pl

Reklama

W Nowogardzie doszło ostatnio do niecodziennej sytuacji. Wszyscy funkcjonariusze otrzymali nagłe wezwanie do komisariatu, będący na urlopach musieli je przerwać i także się stawić. Powód? Obowiązkowe testy na narkotyki po tym, jak w jednym z radiowozów znaleziono młynek do marihuany. O sprawie została powiadomiona prokuratura. Oto więcej informacji.

Reklama

Nowogard: Wszyscy policjanci wezwani na testy narkotykowe. Powód? W radiowozie znaleziono młynek do marihuany

Z informacji uzyskanych przez dziennikarzy Onetu wynika, że funkcjonariuszy z Nowogardu pod koniec grudnia zaskoczyło nagłe polecenie stawiennictwa w komisariacie. W niedzielę 28 grudnia ubiegłego roku, komendant powiatowy policji w Goleniowie nakazał obowiązkowe przybycie także tym policjantom, którzy tego dnia nie pełnili służby lub przebywali na urlopie. Powodem było znalezienie w jednym z radiowozów młynka do suszu marihuany.

Komendant nowogardzkiej policji zarządził przeprowadzenie wśród policjantów testów na obecność narkotyków w organizmie. O sprawę zapytano oficera prasowego goleniowskiej komendy, który potwierdził ustalenia Onetu. Jak wynika z informacji, młynek do marihuany został znaleziony przez jednego z funkcjonariuszy pełniących służbę 28 grudnia. Policjant sporządził notatkę służbową, która trafiła do komendanta.

Funkcjonariusze Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego Komendy Powiatowej Policji w Goleniowie poinformowali o ujawnieniu w jednym z radiowozów tzw. młynka. O zdarzeniu niezwłocznie powiadomiona została jednostka nadrzędna, czyli Komenda Wojewódzka Policji w Szczecinie, a także prokurator

-przekazał Onetowi podkom. Paweł Grzelak z goleniowskiej policji.

Jeden z funkcjonariuszy z powiatu przyznał, że najprawdopodobniej młynek mógł zostać w radiowozie po jednej z wcześniejszych kontroli, a policjanci mieli go tam zostawić przez przypadek. Został znaleziony w przedniej części radiowozu. Jak ocenił policjant, reakcja komendanta była prawidłowa. – „On trzyma ludzi dość krótko” – mówił zapytany o sprawę.

Do stawiennictwa w komisariacie wezwano wszystkich funkcjonariuszy, którzy w ostatnim czasie użytkowali radiowóz, w którym znaleziono młynek. Policjanci zostali przebadani na obecność narkotyków w organizmie. – „Wszyscy uzyskali wynik negatywny” – zaznaczył z kolei podkom. Paweł Grzelak.

Źródło: Onet

Reklama

Do premiera skierowano drugi dezyderat ws. depenalizacji marihuany, tym razem chodzi o legalne posiadanie do trzech gramów suszu. Drugi dezyderat jest efektem złożenia petycji obywatelskiej, która do Sejmowej Komisji ds. Petycji wpłynęła w grudniu 2024, a Komisja rozpatrzyła ją 3 czerwca 2025. Natomiast 20 listopada 2025 roku Komisja do Spraw Petycji uchwaliła Dezyderat nr 176, w którym zwróciła się do Prezesa Rady Ministrów o „kompleksową i systemową analizę” postulatu legalizacji posiadania marihuany w ilości do trzech gramów. Pojawiła się też kwestia regulowanego rynku legalnego zioła. Oto więcej informacji.

Reklama

Do premiera skierowano drugi dezyderat ws. depenalizacji marihuany, tym razem chodzi o legalne trzy gramy ziela

Początek roku 2026 przynosi nam powtórkę sprzed roku – powraca temat dezyderatu ws. zmian w Ustawie o Przeciwdziałaniu Marihuany.

O fakcie złożenia drugiej petycji ws. depenalizacji niewielkich ilości marihuany po raz pierwszy informowaliśmy w czerwcu ubiegłego roku, przeczytasz o tym T U T A J

Czy pomimo negatywnej odpowiedzi na poprzedni dezyderat ws. depenalizacji posiadania do 15 gramów suszu i uprawy 1 rośliny konopi indyjskich na własny użytek jest jakakolwiek szansa, że odpowiedź na drugi będzie inna? 

Tu warto zaznaczyć, że za poprzednią odpowiadał poprzedni szef resortu sprawiedliwości – Adam Bodnar, na obecnie procedowany dezyderat odpowie minister Żurek. 

Przypomnijmy, że pod koniec grudnia 2024 roku do Komisji ds. Petycji trafiła petycja (petycję zarejestrowano pod nr sprawy w Komisji BKSP-155-X-374/24), której przedmiotem jest żądanie „zmiany przepisów prawa w zakresie legalizacji posiadania marihuany na własny użytek w ilości do 3 gramów”. W uzasadnieniu petycji wskazano, że „obowiązujące przepisy penalizujące posiadanie nawet niewielkich ilości” marihuany nie tylko nie przystają do współczesnych realiów społecznych i naukowych, ale również powodują liczne problemy społeczne i gospodarcze.

3 czerwca 2025 roku komisja zdecydowała wystosować w tej sprawie dezyderat do prezesa rady ministrów.

20 listopada 2025 roku Komisja do Spraw Petycji uchwaliła w tej sprawie dezyderat, w którym zwróciła się do Prezesa Rady Ministrów o „kompleksową i systemową analizę” postulatu legalizacji posiadania marihuany w ilości do 3 gramów. 

Podstawowe kwestie poruszone przez autora petycji to:

  • Obciążenie wymiaru sprawiedliwości – policja, prokuratura i sądy tracą zasoby na ściganie osób posiadających minimalne ilości marihuany, zamiast skupić się na poważniejszej przestępczości.
  • Zmiana postaw społecznych – coraz więcej Polaków, szczególnie młodszych pokoleń, postrzega marihuanę jako substancję mniej szkodliwą niż alkohol czy tytoń i korzysta z niej regularnie.
  • Potencjał regulowanego rynku – legalizacja mogłaby stworzyć kontrolowany obrót, zapewniający jakość produktu i wpływy do budżetu państwa.

Dezyderat, który do premiera został wysłany 20 listopada 2025 roku znajdziesz T U T A J

Szef rady ministrów, Donald Tusk, od otrzymania dokumentu ma teoretycznie 30 dni na zajęcie stanowiska w tej sprawie, jednak poprzedni dezyderat pokazał, że premiera nie interesują przepisy i na odpowiedź trzeba czekać grubo ponad pół roku.

Drugi dezyderat ws. depenalizacji marihuany i opinia merytoryczna

Dotarliśmy także do dokumentu „Opinia merytoryczna dotycząca petycji nr BKSP-155-X-374/24 w sprawie legalizacji posiadania marihuany na własny użytek„, w którym czytamy np., że:

„W nawiązaniu do doświadczeń państw, w których zalegalizowano, zdepenalizowano lub zdekryminalizowano marihuanę – na które również zwrócił uwagę wnoszący petycję – można stwierdzić, iż legalizacja pozwala rządom przywrócić kontrolę nad wymykającym się spod kontroli rynkiem narkotykowym. Może się ona również przyczynić się do zmniejszenia szkód spowodowanych represyjną polityką narkotykową.”

-dokładnie tak, w opinii padają słowa o „przywróceniu kontroli” czy „szkodach spowodowanych represyjną polityką narkotykową” – co należy uznać za dość konkretną krytykę obecnego prawa obowiązującego w naszym kraju.

W opinii czytamy także:

„Analiza doświadczeń innych państw może pomóc wskazać nie tylko konsekwencje legalizacji marihuany, ale również konsekwencje dekryminalizacji lub
depenalizacji jej posiadania. Mianowicie doświadczenia takich państw, jak Czechy, Niemcy, Portugalia czy Holandia pokazują, iż dekryminalizacja posiadania narkotyków (nie tylko marihuany) może przyczynić się do ograniczenia negatywnych skutków zdrowotnych używania substancji psychoaktywnych.”

Zaskakujący jest też fakt, iż we wspomnianej opinii omawiany jest art. 62a Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii, który umożliwia umorzenie postępowania w przypadku posiadania niewielkiej ilości marihuany na własny użytek i to w jego negatywnym kontekście czyli niejasności przepisów i  nabijania policyjnych statystyk:

„W piśmiennictwie wskazuje się, że mimo iż rozwiązanie prawne zaproponowane w art. 62a u.p.n. jest „krokiem w dobrym kierunku”, to jednak ma ono dość liczne wady.  Wśród tych najczęściej podkreślanych wymienić należy m.in.: pozostawienie organowi swobody w stosowaniu tego przepisu, niejasna relacja między wprowadzonym za jego pośrednictwem umorzeniem a umorzeniem wynikającym ze znikomej społecznej szkodliwości czynu oraz trudności z wykładnią znamienia ilościowego (posiadanych środków lub substancji) określającego, czy w danym przypadku sprawca może zostać potraktowany łagodnie.(…)

Jak pokazują badania naukowe przeprowadzane na przestrzeni 10 lat obowiązywania art. 62a u.p.n. (tj. w latach 2011-2021), zarówno fakultatywny
charakter tego przepisu, jak i wątpliwości związane z jego interpretowaniem oraz stosowaniem przyczyniły się do tego, iż przepis ten nadal nie jest wykorzystywany w stopniu zadowalającym, tj. w stopniu, który pozwalałby na niwelowanie wskazanych wcześniej szkód społecznych i ekonomicznych związanych z obowiązywaniem przestępstwa określonego w art. 62 u.p.n. Zdaniem autorów raportu „Karanie za posiadanie narkotyków”, innym niż trudności interpretacyjne bardzo istotnym powodem, dla którego przepis art.62a u.p.n. nie cieszy się wystarczającą „popularnością” wśród organów procesowych jest presja ze strony przełożonych oraz związana z nią chęć wykazywania się odpowiednimi wynikami statystycznymi.

Cały dokument „Opinia merytoryczna dotycząca petycji nr BKSP-155-X-374/24 w sprawie legalizacji posiadania marihuany na własny użytek” znajdziesz T U T A J

Czy drugi dezyderat ws. depenalizacji marihuany podzieli losy pierwszej inicjatywy? Poinformujemy gdy tylko pojawią się w tej sprawie nowe informacje.

Reklama

Atak agresji po marihuanie? Kamiennogórscy policjanci interweniowali pod koniec grudnia na jednej ze stacji paliw, gdzie agresywny mężczyzna demolował drzwi toalety. 34-letni mieszkaniec Kamiennej Góry przyjechał na miejsce samochodem, w którym funkcjonariusze znaleźli marihuanę. Tester narkotykowy wykazał metabolity THC w organizmie w związku z czym media natychmiast uznały, że agresja powodowana była właśnie ziołem. Oto więcej informacji.

Reklama

Sytuacja miała miejsce pod koniec ubiegłego roku, w nocy z 27 na 28 grudnia, tuż przed godziną 2.00. Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Kamiennej Górze otrzymał zgłoszenie od świadków, którzy informowali o pobudzonym i agresywnym mężczyźnie niszczącym drzwi toalety na terenie stacji paliw.

Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze zastali 34-latka, który nie potrafił logicznie wytłumaczyć swojego zachowania ani wskazać przyczyny agresji. Mężczyzna był natomiast wyraźnie pobudzony, jego wypowiedzi były nielogiczne, a do tego zachowywał się irracjonalnie, co wzbudziło podejrzenia policjantów, że może znajdować się pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających.

W trakcie interwencji ustalono, że mężczyzna przyjechał na stację paliw samochodem. Podczas sprawdzania pojazdu mundurowi wyczuli charakterystyczny zapach marihuany. Po chwili ujawnili kilka gramów konopi indyjskich.

Badanie alkomatem wykazało, że 34-latek nie znajdował się pod wpływem alkoholu, jednak tester narkotykowy potwierdził obecność THC w jego ślinie.

Mężczyzna został zatrzymany pod zarzutem zniszczenia mienia, posiadania narkotyków oraz podejrzenia kierowania pojazdem mechanicznym pod wpływem środków odurzających. Został także poddany badaniu krwi, które pozwoli określić dokładną zawartość środków odurzających w jego organizmie. Za popełnione czyny 34-latkowi grozi kara od 3 miesięcy do nawet 5 lat pozbawienia wolności. Policjanci prowadzą dalsze czynności w tej sprawie.

Media natomiast po raz kolejny się ośmieszyły informując, że za atak agresji u zatrzymanego, odpowiadała marihuana. Jedynie dlatego, że wykryto jej ślady w organizmie zatrzymanego. Jednak atak agresji po marihuanie jest raczej niemożliwy ponieważ nie jest ona stymulantem, który powoduje takie zachowanie.

Niestety część społeczeństwa uwierzy w to, że tak właśnie zachowują się ludzie po marihuanie.

Jednak takie irracjonalne zachowanie i ataki agresji wskazują j na tzw. nowe substancje odurzające nazywane dopalaczami, a nie marihuanę, którą wykryto przy okazji. Niestety większość testów ich nie wykrywa, albo wykrywa tylko część. A tych substancji jest od groma.

Po marihuanie 34-latek mógłby co najwyżej przypuścić atak na regał ze słodyczami lub napojami. 

Reklama

Po raz kolejny wybrano najlepsze Coffeeshopy w Amsterdamie, ale to nie wszystko. Wybrano też najlepsze odmiany, najlepsze ekstrakty czy hasz, a do tego np. najlepsze konopne przekąski, a także najlepszą oraz najbardziej fachową obsługę czy najlepszy coffeeshop poza Amsterdamem. Które lokale i odmiany zostały nagrodzone w plebiscycie? Które miejsce wybrano jako najlepsze w ubiegłym roku? Oto jak się prezentują wyniki ACA 2025.

Reklama

Najlepsze Coffeeshopy w Amsterdamie w 2025 czyli wyniki Amsterdam Coffeeshop Awards

Holandia, a przede wszystkim Amsterdam to miejsce, gdzie kultura konopna rozwijała się przez ostatnie pięć dekad. Pod koniec lat ’80, jeden z redaktorów magazynu High Times przeniósł się do Amsterdamu gdzie zorganizował pierwszy Cannabis Cup – wydarzenie już legendarne, a w latach ’90 owiane nutą mistycyzmu legalności zioła, dla wszystkich, którzy przybywali do Holandii po raz pierwszy. 

Dziś mamy zupełnie inne czasy, a wydarzeń skupionych na marihuanie jest coraz więcej. Jednym z nich jest wydarzenie organizowane od 2021 – Amsterdam Coffeeshops Awards.

Plebiscyt podzielony jest na dwie sekcje, w których obowiązują odrębne metody oceny:

  • Consumer Choice – czyli wybór konsumentów, głosy są przyznawane w głosowaniu publicznym, do którego zapisać może się każdy.
  • Industry Awards – 25-osobowe jury branżowe, przez tydzień degustuje i ocenia zgłoszone do konkursu kwiaty, haszysz, pre-rollsy, produkty spożywcze, i koncentraty. Każdy produkt jest niezależnie oceniany w ślepym teście smaku, bez podawania marki ani informacji identyfikacyjnych sędziom, co gwarantuje, że oceny koncentrują się wyłącznie na jakości. Te dwa podejścia odzwierciedlają zarówno preferencje społeczności, jak i standardy uznawane przez branżowych ekspertów.

Gala wręczenia nagród odbyła się na Docks 1, statku wycieczkowym przyjaznym dla palaczy i największym pływającym lokalu w Amsterdamie. Według Russella D., dyrektora ds. marketingu Amsterdam Coffee Shop Awards, na pokładzie statku znajdowało się łącznie 200 ekspertów z branży konopi.

Najlepsze coffeeshopy w Amsterdamie w 2025 – wyniki

Oto wyniki kategorii Consumers Choice (wybór konsumentów):

Reklama
  • Coffeeshop Roku 2025: Barney’s Coffeeshop : Barney’s zdobył tytuł drugi rok z rzędu, stając się pierwszym coffeeshopem, który otrzymał to wyróżnienie w historii nagród. Stali klienci często wskazują na te same aspekty: personel, który traktuje gościnność jako umiejętność, menu, które ewoluuje, nie ulegając modom, oraz genetykę, która niezmiennie przyciąga uwagę całego świata.
  • Sprzedawca Roku: Lily w Barney’s Coffeeshop : Lily w prosty sposób wyjaśnia działanie produktów i udziela sprawdzonych porad, zyskując sobie przy tym duże uznanie wśród stałych klientów.
  • Najbardziej kompetentny personel: Balou : Personel coffeeshopu Balou znany jest z jasnych i merytorycznych wyjaśnień, a pracujący tam Riccardo chwalony jest za łatwą komunikację.
  • Twórca treści roku: Corax Dewai : Corax w szczerych relacjach z codziennego życia coffeeshopów znajduje pozytywny oddźwięk wśród lokalnych i internetowych odbiorców.
  • Najlepsze menu: Barney’s Coffeeshop : Wg jury, menu Barney’s pozostaje jednym z najlepiej skomponowanych w mieście. Asortyment zmienia się na tyle często, że pozostaje aktualny, nie rezygnując z uwielbianych klasyków. Takie podejście sprawia, że ​​menu jest spójne i nie przytłaczające.
  • Najlepsza wystawa sztuki w coffeeshopie: „Wielka historia konopi”, Mossy Giant @ De Kade : Wystawa łączyła ilustracje z odniesieniami kulturowymi, tworząc wizualną oś czasu historii konopi. Przyciągała uwagę, angażując publiczność i nie sprawiając wrażenia eksponatu muzealnego.
  • Najlepsza kawiarnia typu lounge: Prix d’Ami : ​​Prix d’Ami oferuje zróżnicowane przestrzenie lounge, które pomimo swoich rozmiarów utrzymują spójną, przyjazną atmosferę.
  • Najlepsza kawiarnia na świeżym powietrzu: Katsu : Taras Katsu w De Pijp pozostaje ulubionym miejscem. Przyciąga zarówno mieszkańców, jak i turystów, oferując ustronne, relaksujące miejsce z dala od ruchliwych stref turystycznych.
  • Najlepsza kawiarnia poza Amsterdamem: Hunter’s Zandvoort : Hunter’s Zandvoort przenosi styl marki w zupełnie inne miejsce: na wybrzeże. 40. rocznica istnienia kawiarni dodatkowo podkreśliła wagę tego zwycięstwa.
  • Najlepszy lokal dla palaczy: Barney’s Uptown : W Barney’s Uptown panuje przytulna i przyjazna atmosfera, z chwalonymi miejscami do siedzenia, drinkami i dyskretnymi setami DJ-skimi.
  • Najlepsza marka CBD: Mystery Bees : Małe partie, proste podejście i spójne, czyste smaki zapewniły marce Mystery Bees uznanie wśród głosujących.
  • Najlepsze wydarzeń lub atrakcje: Buddha Lounge Boat : Buddha Lounge Boat oferuje powolny, malowniczy rejs po miejskich kanałach wodnych. Nieustannie przyciąga osoby poszukujące relaksującej, pływającej alternatywy dla wizyt w kawiarniach na lądzie.

A tak prezentowały się wybory najlepszych odmian w Amsterdamie w kategorii Industry Awards:

Sativa

  • 1. Jus D’Orange (The Old Church Coffeeshop)
  • 2.: Mimosa (7th Heaven Coffeeshop) 
  • 3: B45 (Cream Pheno) (THC Turbine Coffeeshop) 

Haze

  • 1.: G13 Haze (Coffeeshop Blue Sea) 
  • 2.: Super Silver Haze (Coffeeshop Central) 
  • 3.: Amnesia (Coffeeshop 7th Heaven)

Indica

  • 1.: Uncle Snoop (Coffeeshop Barney’s)
  • 2.: Black Cherry Gelato (Coffeeshop Hunter’s)
  • 3.: Dark Matter (Coffeeshop The Old Church)

Hybrydowy

  • 1.: Baker’s Man (Coffeeshop Relax) 
  • 2: Super Boof (Coffeeshop Hunter’s) 
  • 3.: Zillions (Coffeeshop Barney’s)

Tradycyjny hasz

  • 1.: Zero Zero (Coffeeshop Relax) 
  • 2.: Szampan (Coffeeshop 7th Heaven) 
  • 3.: Glumosa (Coffeeshop Central) 

Dry sift hash

  • 1.: Forbidden Fruit × Fruit Joy (Coffeeshop The Old Church) 
  • 2.: Painkiller (Coffeeshop Relax) 
  • 3.: K1 (Coffeeshop Reefer)

Ice hash

  • 1.: Grape Gas WPFF (Coffeeshop Terps Army)
  • 2.: Hawaï WPFF (hashtag kawiarni) 
  • 3.: RS11 Piatella (Coffeeshop Terps Army)

Live rosin

  • 1.: Grape Gas (Coffeeshop Terps Army)
  • 2. Oishii (Zielone Złoto)
  • 3.: Banana Punch (Coffeeshop 7th Heaven)

Premium Pre-roll

  • 1.: Heavenly Beltz Donut (Coffeeshop 7th Heaven)
  • 2.: Gelato 33 Hash Hole (Coffeeshop Balou) 
  • 3.: #thegasbomb Donut (Coffeeshop Hashtag) 

CBD

  • 1.: Lemon Cherry CBD (Coffeeshop Relax) 

23-latek palił marihuanę w pociągu, co niestety skończyło się użyciem środków przymusu bezpośredniego przez funkcjonariuszy i wyprowadzeniem go w kajdankach. W ostatnim czasie funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei prowadzą intensywne działania pod kryptonimem „Tory 2025”. Akcja realizowana jest w pociągach dalekobieżnych i na terenach kolejowych i ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa podróżnych. Oprócz SOK w pociągach można obecnie trafić także na policję kryminalną po cywilnemu, dlatego palenie zioła w pociągu to raczej średni pomysł. 

Reklama

23-latek palił marihuanę w pociągu, został wyprowadzony siłą

Podczas standardowych w ostatnim czasie działań, mundurowi zatrzymali 23-letniego pasażera podróżującego pociągiem relacji Szczecin Główny – Wilno.

Mężczyzna palił marihuanę w trakcie jazdy, czym naruszał porządek i bezpieczeństwo innych pasażerów.

-poinformowały służby

Swoją drogą, zawsze mnie zastanawia, jakie zagrożenie dla innych pasażerów niesie za sobą palenie marihuany, o którym czyta się zawsze w przypadku takich sytuacji. 

Podczas zatrzymania podróżny nie wyraził chęci rozmowy z mundurowymi.  Ze względu na agresywne zachowanie 23-latka funkcjonariusze SOK zmuszeni byli użyć środków przymusu bezpośredniego, w tym siły fizycznej oraz kajdanek.

Po zatrzymaniu mieszkaniec powiatu choszczeńskiego został przekazany funkcjonariuszom Komendy Powiatowej Policji we Wrześni, którzy przejęli dalsze czynności w sprawie.

W trakcie interwencji funkcjonariusze ujawnili przy nim także foliowy woreczek z marihuaną. 

Wielu użytkowników zioła uważa, że pociąg to miejsce, gdzie ciężko spotkać np. policję, o policji kryminalnej po cywilnemu nie wspominając.

Jednak w związku z ostatnimi wydarzeniami na kolei, na terenach PKP oraz w samych pociągach lokalnych jak i dalekobieżnych pojawia się znacznie więcej służb niż do tej pory.

Reklama

„Nie ma medycznej marihuany, to jedno z największych łgarstw.” „To konopie indyjskie zawierają kannabinoidy, a nie marihuana.” M.in. takie bzdury wygadywał ostatnio prof. Jędrzejko, który był gościem popularnego podcastu. Jest to bardzo ciekawy przypadek, ponieważ prof. Jędrzejko od wielu lat jest przeciwnikiem dekryminalizacji marihuany, a mimo to kompletnie nie ma pojęcia czym ona jest i przez ostatnie lata nawet tego nie sprawdził. Ten człowiek myśli, że farmaceuci sprzedają lecznicze kannabinoidy, czyli nie ma podstawowej wiedzy, wręcz bredzi, a mimo to jest zapraszany do opiniotwórczych audycji i podcastów, w których wprowadza setki tysięcy ludzi w błąd. Od wielu lat wmawia też ludziom, że zaczyna się od zioła, a kończy na heroinie.

Reklama

Prof. Jędrzejko: Nie ma medycznej marihuany, to konopie indyjskie zawierają kannabinoidy, a nie marihuana

Cyprian Majcher zaprosił do rozmowy prof. Mariusza Jędrzejko, który od wielu lat jest zdecydowanym przeciwnikiem marihuany i jej dekryminalizacji.

Jest to człowiek, który od lat powtarza twierdzenia, które zostały naukowo obalone i nikt już ich nie używa jako argumentów. Prawie nikt.

Jędrzejko straszy tym, że marihuana to wstęp do twardych narkotyków i heroiny i innymi mitami w czasów głębokiej prohibicji w konopnej w USA. To samo tyczy się braku motywacji u osób używających marihuany, jest to kolejne powtarzane przez Jędrzejko kłamstw, które zostało obalone m.in. przez naukowców z Cambridge, pisaliśmy o tym T U T A J

Prof.Jędrzejko: Nie ma medycznej marihuany

Teraz prof. Jędrzejko został zaproszony do podcastu Cypriana Majchera, który w pewnym momencie zapytał swojego rozmówce o medyczna marihuanę.

Stop, nie ma leczniczej marihuany. To jest jedno z wielkich łgarstw nakręcone milionowymi przekazami. Otóż lecznicze są kannabinoidy. Konopie indyjskie, bo nie marihuana, tylko konopie indyjskie, zawierają ich kilkadziesiąt i rzeczywiście kilka z nich ma znaczenie terapeutyczne

-powiedział prof. Jędrzejko w rozmowie z Cyprianem Majcherem

To zdanie jest tak głupie i nieprawdziwe, że nie wiem od czego zacząć, a przede wszystkim, skąd człowiek z tytułem profesorskim ma tak nieprawdziwe informacje i na dodatek mówi takie rzeczy publicznie, co jasno wskazuje, że nawet nie wie o czym się wypowiada, a o marihuanie nie przeczytał kompletnie nic, za to bardzo chętnie się na jej temat zabiera głos i zawsze jest to głos negatywny.

Ciekawe jaka będzie reakcja profesora, gdy kiedyś przypadkiem dowie się, że marihuana to ususzone kwiaty konopi indyjskich, a medyczna marihuana to kwiaty konopi indyjskich uprawiane w określony sposób, ale to nadal marihuana.

Mało tego, wyizolowane kannabinoidy wykazują o wiele słabsze działanie terapeutyczne niż marihuana, wbrew temu co bredzi Jędrzejko.

waporyzatory hero
-reklama-

Marihuana działa dzięki synergii kannabinoidów, terpenów oraz innych związków zawartych w konopiach i już jakiś czas temu udowodniono, że to właśnie efekt otoczenia (efekt entourage) czyli współgranie ze sobą wszystkich zawartych w roślinie związków – daje najlepsze efekty terapeutyczne.

A w aptekach nie sprzedają wyizolowanych kannabinoidów, skąd w ogóle taka informacja tego nie wiadomo. W aptekach sprzedają marihuanę wyprodukowaną w standardzie farmaceutycznym.

Ciekawe czy prof. Jędrzejko kiedyś, także publicznie, wycofa się z tych bredni i przeprosi, wypowiedź profesora o konopiach poniżej:

Reklama

W sieci pojawiło się nowe, oparte o konopie oszustwo – „Cannabis Oil’ na zapalenie prostaty i problemy z libido. Reklamy tego przekrętu latają po Facebooku i kierują do strony zawierającej masę informacji, które od razu wydają się podejrzane. Są też rekomendacje nieistniejących lekarzy z nieistniejących placówek i kilka tanich chwytów marketingowych takich jak wyskakujące co chwila powiadomienie, że ktoś własnie kupił trzy opakowania produktu. Jest też sporo komentarzy „zadowolonych klientów” – to wszystko sprawia, że ktoś zdesperowany może się na to nabrać i jedynie stracić pieniądze. Oto więcej informacji.

Reklama

Uwaga oszustwo: „Cannabis Oil” na zapalenie prostaty i poprawę libido

Od jakiegoś czasu na Facebooku zaczęła mi się wyświetlać podejrzana reklama produktu o nazwie „Cannabis Oil”. Jednak ponieważ podejrzanych reklam widzę kilka dziennie – raczej w nie nie klikam. Ale ponieważ tym razem chodziło o konopie, postanowiłem to sprawdzić, oczywiście uprzednio sprawdzając link pod kątem wirusów, podejrzanych przekierowań etc. 

To, że jest to oszustwo można zauważyć natychmiast, wskazują na to znajdujące się na samej górze strony treści i dziwy adres strony, a wygląda to tak:

Cannabis Oil na zapalenie prostaty

Oczywiście pani Katarzyna Sokół nie istnieje, a w Polsce nie ma „głównego urologa kraju”, takich łatwych do zweryfikowania kłamstw jest na tej stronie sporo i o ile dla wielu już na pierwszy rzut oka coś tu nie gra, to dla wielu, zwłaszcza zdesperowanych, takie komunikaty dają przeświadczenie, że strona jest w pełni legitna.

Na stronie znajdziemy też kilka mocny zdań, które mają czytającego przestraszyć co ma z kolei pomóc w sprzedaży czegoś co mu pomoże i już nie musi się bać. Na stronie znajdziemy np informacje mówiące, że zapalenie prostaty, na które dedykowany jest omawiany produkt, jest śmiertelne i w każdym przypadku prowadzi do impotencji. To oczywiście są kłamstwa, które łatwo przecież zweryfikować.

Jeżeli natomiast ktoś w nie uwierzy, a część osób tak zrobi, to od razu dostaje remedium na zapalenie prostaty i zdecydowaną poprawę libido – Cannabis Oil!

Autorzy oszustwa uderzają też w mężczyzn mającymi problemy np z erekcją informując, że dzięki ich produktowi wszystkie problemy z potencją znikną jak ręką odjął.

waporyzatory hero
-reklama-

Na stronie oszustów czytamy:

„Ale teraz mężczyźni mają wyjątkową okazję, aby raz na zawsze pozbyć się tej dolegliwości i bez regularnych wizyt w klinice.

Rzecz w tym, że w 2025 roku pojawił się rewolucyjny środek, który szybko przywraca funkcję gruczołu krokowego, eliminuje stany zapalne, całkowicie usuwa nawet przewlekłe zapalenie gruczołu krokowego, a także znacznie zwiększa potencję i czas trwania stosunku płciowego. Nazwa tego produktu Cannabis Oil. To produkt w bardzo przystępnej cenie, choć w jego opracowaniu brali udział naukowcy z Niemiec i Francji.”

recepta na medyczną marihuanę online AnandaMed
-reklama-

Ale to jeszcze nic, na stronie postanowiono także wyjaśnić, czemu ten super cudowny produkt nie leży na półkach aptek czy innych sklepów, oto wyjaśnienie:

W tej chwili Cannabis Oil jest dostępny do zamówienia tylko na stronie internetowej projektu. Wielokrotnie próbowaliśmy wejść do sieci aptek, ale oni chcą ustalić maksymalnie możliwą cenę i sprzedawać go kilka razy drożej niż chcemy. Widzicie, Instytut Urologii, podobnie jak Fundacja medyczna, jest strukturą non-profit. Nie chcemy na tym zarobić. Chcemy tylko udostępnić ten środek dla całej populacji. Dlatego sprzedajemy go na straty, rekompensując różnicę ze względu na jego eksport. A główny cel sieci aptecznych – zarobić. Dlatego mamy radykalnie różne podejścia do cen.”

Panie, oni jeszcze dokładają do tego biznesu – chciałoby się rzec.

Dalej można przeczytać m.in., że:

„Ponadto, dzięki kombinacji unikalnych składników Cannabis Oil, istnieje wyraźny wielokrotny wzrost potencji i czasu trwania stosunku płciowego.Cannabis Oil dobry w tym, że rozwiązuje problem w kompleksie. Ma fenomenalny efekt na cały układ moczowo-płciowy mężczyzn. Mówiąc najprościej, po kursie stosowania męskie ciało zaczyna funkcjonować na poziomie 25latka. Dlatego polecam go absolutnie wszystkim mężczyznom. Nawet jeśli nie masz zapalenia gruczołu krokowego, środek skutecznie zapobiega i znacznie zwiększa potencję.”

Konopie mają wiele zastosowań medycznych i ktoś postanowił zrobić z tego przekręt, który wygląda bardzo prymitywnie ale zapewne są osoby, które dadzą się na to nabrać i zostaną oszukane, a być może ucierpi na tym ich zdrowie – liczy się skala dotarcia, a ta przy pomocy płatnych reklam na FB jest duża. Udostępniając ten artykuł pomagasz nam dotrzeć z prawdziwymi informacjami do szerszego grona odbiorców.

Adres strony z oszustwem to: cpgtstream5.com/umur/ jednak zawsze sprawdzajcie adres czy jest bezpieczny pod kątem wirusów ponieważ nie wiadomo co si e tam może pojawić za jakiś czas.

Czytaj także:

Reklama

Czy policja może zatrzymać za medyczną marihuanę?

USA: Organizacja katolicka „CatholicVote” sprzeciwia się zmianie klasyfikacji marihuany na poziomie federalnym, którą niedawno zatwierdził Donald Trump. Ta znana w USA konserwatywna katolicka grupa obrońców praw politycznych, domaga się zaprzestania wszelkich prób zmiany klasyfikacji zioła i szykuje w tej kwestii petycję do prezydenta. Organizacja poinformowała w tym tygodniu, że mobilizuje swoich zwolenników, aby wywrzeć presję na Biały Dom, by powstrzymał wysiłki mające na celu zmianę klasyfikacji ziela. Oto więcej informacji.

Reklama

USA: Organizacja katolicka „CatholicVote” sprzeciwia się zmianie klasyfikacji marihuany na poziomie federalnym

CatholicVote to amerykańska organizacja zajmująca się obroną praw politycznych, która opisuje swoją misję jako „inspirowanie katolików do postępowania zgodnie wiarą w życiu publicznym”. Choć zakorzeniona w tożsamości katolickiej, grupa działa przede wszystkim jako konserwatywna organizacja polityczna, często prowadząc kampanie na tematy kulturalne, społeczne i dotyczące polityki publicznej.

Teraz katolicka grupa, zachęca swoich zwolenników do podpisania petycji i bezpośredniego kontaktu z administracją rządu Stanów Zjednoczonych, aby powstrzymać zmianę klasyfikacji marihuany. O samej zmianie, którą podpisał już prezydent Trump i co ona dokładnie oznacza dowiesz się  T U T A J.

Mówiąc najprościej – marihuana została przeniesiona z wykazu I gdzie znajdują się substancje o wysokim potencjale uzależniającym oraz nie mające zastosowania medycznego takiej jak np. heroina. W Wykazie III, do którego ma teraz trafić marihuana, znajdują się substancje o umiarkowanym lub niskim potencjale uzależnienia, takie jak paracetamol z kodeiną, ketamina czy sterydy anaboliczne.

Zmiana klasyfikacji oznacza możliwość nowych badań i leków opartych o konopie, a nie legalizację marihuany na poziomie federalnym.

Jednak według CatholicVote, zmiana klasyfikacji marihuany wysłałaby niebezpieczny sygnał społeczeństwu, a w szczególności młodym ludziom, zmniejszając postrzegane ryzyko związane z jej używaniem.

Ich główne argumenty obejmują:

  • Obawy dotyczące zwiększonego użycia marihuany po jej legalizacji lub normalizacji

  • Twierdzenia o wyższym wskaźniku uzależnienia i ryzyku dla zdrowia psychicznego

  • Obawy związane z prowadzeniem pojazdu pod wpływem marihuany i wizytami na pogotowiu

  • Przekonanie, że federalna reorganizacja „osłabi” ochronę zdrowia publicznego

Grupa argumentuje również, że marihuana nie przeszła przez taką samą procedurę zatwierdzania przez FDA jak leki farmaceutyczne i ostrzega, że ​​zmiana klasyfikacji może wyprzedzić długoterminowe badania nad bezpieczeństwem.

Stanowisko CatholicVote wpisuje się w szerszy schemat historyczny: debaty na temat reformy prawa dotyczącego marihuany w USA często opierają się w mniejszym stopniu na danych farmakologicznych czy faktach naukowych, a w większym na przesłankach moralnych i nieuzasadnionym przekonaniu, że konopie to bardzo ciężkie narkotyki.

Alkohol i tytoń natomiast pozostają legalne pomimo dobrze udokumentowanych szkód zdrowotnych. Z kolei marihuana nadal spotyka się ze sprzeciwem, którego podłożem są wpojone urojenia i strach.

Kościół katolicki od zawsze potępia i ostro krytykuje jakiekolwiek próby liberalizacji prawa dot. konopi na całym świecie jednocześnie nigdy nie bojkotując alkoholu czy tytoniu. Gdy Kanada wprowadzała legalizację ziela, tamtejsi biskupi też bili na alarm, że jej palenie to grzech etc. Pisaliśmy o tym T U T A J

Zmiana klasyfikacji marihuany w USA nie jest jeszcze ostatecznie zatwierdzona, jednak wszyscy uważają, że jest niemal pewna, szczególnie po uzyskaniu aprobaty prezydenta Donalda Trumpa.

Z wpisów CatholicVote można też wywnioskować, że nieco pomylili zmianę klasyfikacji z legalizacją marihuany. Jednak nawet gdyby mieli rację, to wszelkie zebrane dane wskazują, że legalizacja marihuany zmniejsza jej spożycie wśród młodzieży i to znacząco.

Źródło: International HighLife

Reklama

Podróżny zostawił w pociągu plecak z marihuaną i postanowił się po niego zgłosić do PKP, gdy zorientował się, że czegoś mu brakuje. Niestety, nie przewidział, że PKP jest na dzień dzisiejszy znacznie bardziej nadzorowane i pilnowane, niż jeszcze do niedawna, a każda pozostawiona torba czy bagaż, są natychmiastowo sprawdzane przez służby. Oto więcej informacji.

Reklama

Podróżny zostawił w pociągu plecak z marihuaną i postanowił się po niego zgłosić

W piątek, 19 grudnia, obsługa pociągu dalekobieżnego, przejeżdżającego przez stację Lublin Główny, zauważyła pozostawioną bez nadzoru kurtkę oraz plecak. Zgodnie z procedurami bezpieczeństwa o znalezisku natychmiast powiadomiono dyżurnego Straży Ochrony Kolei oraz policję.

Po zgłoszeniu sprawy komendant zmiany skierował na miejsce patrol, a o zdarzeniu poinformowano również policję. Funkcjonariusze zabezpieczyli pozostawiony bagaż i sprawdzili jego zawartość. W plecaku znajdowała się nieznana substancja, którą zabezpieczono do badań. Wstępna analiza wykazała, że była to marihuana 

– poinformował st. insp. Piotr Żłobicki, rzecznik prasowy SOK.

W czasie, gdy służby w Lublinie analizowały zawartość plecaka, na stacji w Chełmie rozegrała się druga część historii.

Do pełniącego służbę na peronie patrolu SOK podszedł młody pasażer. Mężczyzna poinformował funkcjonariuszy, że w pociągu, którym podróżował, zostawił swoje rzeczy  – kurtkę i plecak

waporyzatory hero
-reklama

Funkcjonariusze przyjęli zgłoszenie, a po chwili ustalili, że opis przedmiotów podany przez pasażera idealnie pasował do bagażu zabezpieczonego chwilę wcześniej w Lublinie, w którym znaleziono marihuanę.

Dyżurny z Posterunku SOK w Chełmie niezwłocznie przekazał tę informację swoim kolegom z Lublina. Ustalono, że „roztargniony” właściciel zostanie doprowadzony przez patrol do stacji Lublin Główny nie tylko po to, by odebrać swoją własność…

Na miejscu zamiast miłej obsługi i odzyskania zguby czekały na niego niestety problemy. Na stacji Lublin Główny został zatrzymany przez funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei oraz policji.

Dalsze czynności w tej sprawie prowadzi obecnie Komisariat III Policji w Lublinie. Za posiadanie środków odurzających młodemu mężczyźnie grozi teraz kara do 3 lat pozbawienia wolności. Ta podróż z pewnością zostanie zapamiętana na długo i raczej nie będą to miłe wspomnienia.

Reklama

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.