Świat Palaczy

Zielone Newsy

Aktualności

Wieloletnie używanie marihuany nie wiąże się ze spadkiem IQ, jest wręcz przeciwnie – pokazują długoterminowe badania przeprowadzone przez Duńczyków. Zespół Duńskich badaczy zbadała związek między używaniem marihuany, a spadkiem funkcji poznawczych związanym z wiekiem w grupie 5162 mężczyzn. IQ badanych oceniano na wczesnym etapie dorosłości (średni wiek: 22), a następnie ponownie w późnym wieku średnim (średni wiek: 62). Oto co ustalono.

Wieloletnie używanie marihuany nie wiąże się ze spadkiem IQ, jest wręcz przeciwnie – pokazują długoterminowe badania

Obniżony poziom IQ to jeden z najstarszych argumentów zwolenników konopnej prohibicji. Od wielu dekad w przestrzeni publicznej panuje błędne przekonanie, iż osoby regularnie korzystające z marihuany maja mniejsze IQ od tych, którzy jej nie używają. Do tej pory można było temu zaprzeczać na zasadzie anegdotycznej, czyli przytaczać historie ludzi, którzy są niezwykle inteligentni i odnieśli w życiu sporo sukcesów, a jednocześnie są regularnymi użytkownikami marihuany.

Teraz dowodem na to, że marihuana, mówiąc kolokwialnie, nie ogłupia, a wręcz przeciwnie.

Naukowcy ustalili, że uczestnicy badania, którzy od wielu lat używali marihuany, doświadczyli „znacznie mniejszego spadku funkcji poznawczych” w ciągu swojego życia niż osoby nieużywające konopi. Wśród konsumentów konopi ani wiek rozpoczęcia, ani częstotliwość używania nie były powiązane z negatywnymi skutkami dla funkcji poznawczych.

W badaniu udział wzięło 5162 Duńczyków. Ustalono, że średni spadek funkcji poznawczych w społeczeństwie wynosi 6,2 punktów IQ w ciągu średnio 44 lat.

Biorący udział w badaniu użytkownicy marihuany wykazali statystycznie istotnie mniejszy spadek funkcji poznawczych w porównaniu z osobami jej nieużywającymi. W całkowicie dostosowanym modelu, wieloletnie używanie marihuany wiązało się ze spadkiem IQ na poziomie 1,3 punktu. Zatem wieloletni użytkownicy marihuany mają znacznie mniejszy spadek funkcji poznawczych, ich IQ na przestrzeni lat obniżyło się średnio i 1,3 pkt. podczas gdy średnia ogółu społeczeństwa to 6,2 pkt.

Autorzy badania w podsumowaniu stwierdzają, że „te wyniki są zgodne z większością istniejących badań, sugerując brak związku między używaniem konopi a  większym  spadkiem funkcji poznawczych. Wśród użytkowników konopi nie można było wykazać żadnych istotnych powiązań z wiekiem, w którym zaczęto używać konopi. Lata częstego używania konopi były na ogół związane z brakiem istotnych różnic w spadku funkcji poznawczych w porównaniu z brakiem częstego używania. … Potrzebne są dalsze badania, aby zbadać, czy wyniki te odzwierciedlają brak niekorzystnych skutków dla spadku funkcji poznawczych, czy też efekty konopi są tymczasowe i zanikają po dłuższym okresie czasu”.

Zastępca dyrektora NORML, Paul Armentano, powiedział:

-Te wyniki przeczą jednemu z bardziej znanych i długotrwałych stereotypów na temat marihuany i jej konsumentów. Niestety, stereotypy te często pozostają niepodważane w mediach i gdzie indziej. Jeszcze bardziej niefortunne jest to, że badania obalające te długotrwałe stereotypy rzadko otrzymują uwagę głównego nurtu, na jaką zasługują.

Pomimo powtarzających się od dekad zarzutów mówiących, że używanie marihuany negatywnie wpływa na IQ, niewiele badań longitudinalnych potwierdza to twierdzenie. Na przykład brytyjskie badanie ponad 2000 nastolatków wykazało, że ekspozycja na marihuanę przed ukończeniem 15 roku życia „nie przewidywała ani niższych wyników IQ nastolatków, ani gorszych wyników w nauce… po uwzględnieniu potencjalnych czynników zakłócających”.

Podobnie kilka badań z udziałem nastoletnich bliźniaków nie wykazało żadnego przyczynowego wpływu używania marihuany na funkcje poznawcze ani IQ .

Niedawno przegląd literatury opublikowany w JAMA Psychiatry doszedł do wniosku, iż „związki między używaniem marihuany a funkcjonowaniem poznawczym w badaniach przekrojowych nastolatków i młodych dorosłych są niewielkie i mogą mieć wątpliwe znaczenie kliniczne dla większości osób. Ponadto abstynencja dłuższa niż 72 godziny zmniejsza deficyty poznawcze związane z używaniem marihuany”.

Podczas gdy szeroko komentowane badanie z 2012 r. sugerowało, że rozpoczęcie używania konopi we wczesnej adolescencji wiąże się z niższym IQ w średnim wieku, autorzy tego artykułu zostali później skrytykowani za to, że w badaniu nie uwzględnili prawidłowo czynników zakłócających. Odpowiedź na badanie, opublikowana w Proceedings of the National Academy of Sciences , stwierdza, że „Metodologia badania jest wadliwa, a wniosek przyczynowy wyciągnięty z wyników jest przedwczesny. … Skutki przyczynowe oszacowane [przez autorów badania] prawdopodobnie są przeszacowane, a prawdziwy wpływ [konopi na IQ w ciągu całego życia] może być zerowy”.

Inne badania longitudinalne oceniające związek między dożywotnim używaniem marihuany, a IQ również nie wykazały istotnych negatywnych skutków dla sprawności poznawczej. Dane opublikowane w zeszłym roku w Journal of the American Medical Association podobnie wykazały, że dorośli pacjenci, którzy regularnie spożywają medyczną marihuanę, nie doświadczają żadnych istotnych niekorzystnych zmian ani w morfologii mózgu, ani w zdolnościach poznawczych.

Źródło: NORML

Odpowiedź Donalda Tuska na dezyderat ws. depenalizacji marihuany to temat, który od 7. listopada nurtuje miłośników zioła w naszym kraju. W sieci pojawiają się różne teorie na ten temat. Przede wszystkim dlatego, że w świat poszła informacja o tym, iż premier ma 30 dni na udzielenie odpowiedzi w tej kwestii. Tymczasem mamy drugą połowę stycznia, a odpowiedzi nie ma co powoduje powstawanie wielu nieprawdziwych teorii na ten temat. Uspakajamy – wszystko idzie swoim torem. Dlaczego zatem premier milczy na ten temat oraz kiedy poznamy jego stanowisko? Czego nieoficjalnie dowiedzieliśmy się w tej sprawie? Tego dowiesz się z artykułu.

Odpowiedź Donalda Tuska na dezyderat ws. depenalizacji marihuany – kiedy ją poznamy?

7. listopada ubiegłego roku, podczas Sejmowej Komisji ds. Petycji rozpatrywano m.in. petycje ws. dekryminalizacji posiadania do piętnastu gramów marihuany oraz uprawy jednej rośliny konopi indyjskich na własne potrzeby. Petycję w tej sprawie złożył w kwietniu Przemysław Zawadzki. Pisaliśmy o tym T U T A J

Wbrew opinii większości, że petycja zostanie odrzucona, Komisja ds. Petycji postanowiła skierować w jej sprawie dezyderat do premiera Donalda Tuska. Przeczytasz o tym T U T A J.

Czym jest dezyderat? W Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej dezyderaty są tworzone przez komisje sejmowe w określonych sprawach i mogą być skierowane do różnych instytucji w tym przypadku do Prezesa Rady Ministrów. Adresat nie ma prawnego obowiązku wykonania postulatów zawartych w dezyderacie, ale musi zająć wobec nich stanowisko w ciągu 30 dni od dnia otrzymania dezyderatu, chyba że Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej ustali inny termin. Odpowiedź rozpatruje komisja.

Co to dokładnie oznacza i kiedy poznamy odpowiedź premiera?

Wielu myśli, że skoro Komisja o skierowaniu dezyderatu postanowiła 7. listopada, a jego adresat ma wg przepisów 30 dni na odpowiedź powinna pojawić się 7. grudnia.

Tak, premier na odpowiedź będzie miał 30 dni – ale od momentu gdy do jego kancelarii wpłyną dokumenty.

Wygląda to następująco – Komisja zdecydowała o wystosowaniu dezyderatu do premiera. Następnym krokiem jest utworzenie dokumentu, który zostanie do niego przesłany. Lecz dokument ten, tak samo jak każdy inny wychodzący z Komisji – musi poczekać na swoją kolej utworzenia. I tu powstał zator. Dlaczego?

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że przy Komisji ds. Petycji pracuje obecnie tylko jedna osoba zajmująca się przygotowywaniem dokumentów – stąd wydłużony czas ich przygotowania i wysłania ich do premiera.

Dla porównania – Przemysław Zawadzki petycję złożył 20. kwietnia ubiegłego roku, a komisja zajęła się nią 7. listopada czyli pół roku od złożenia dokumentów w Sejmie. Trwało to tyle czasu dokładnie z tego samego powodu – kolejki wynikającej z kolejności procedowania petycji wg. daty ich wpłynięcia.

Dlatego nie ma tu żadnej złej woli czy chęci „uwalenia” projektu po cichu lub braku chęci odpowiedzi. Prawdziwy powodem oczekiwania jest kolejka dokumentów, które są przed dezyderatem o którym mowa.

Jak długo przyjdzie jeszcze poczekać na decyzję premiera? Niestety ciężko jest to przewidzieć gdyż nie wiadomo ile dokumentów czeka na chwilę obecną w kolejce. Dezyderat ws. depenalizacji marihuany może trafić do kancelarii premiera za tydzień lub za dwa miesiące.

Jak tylko pojawią się nowe informacje w tej sprawie – poinformujemy o nich na łamach naszego portalu.

Nie należy robić interesów z ludźmi palącymi marihuanę – oznajmił Robert Rutkowski w trakcie wywiadu udzielonego dla „Ekspert w Rolls-Royce”. Rozmowa, którą obejrzało już znacznie ponad 300 tys. osób dotyczy alkoholu. Jednak zaproszony do Rollce-Royca gość, wspomniał także o użytkownikach marihuany w kontekście robienia z nimi biznesów. Co dokładnie powiedział „ekspert”? Jakie inne kłamstwa o marihuanie powiela pan Rutkowski m.in. w programach śniadaniowych? Oto więcej informacji.

Nie należy robić interesów z ludźmi palącymi marihuanę – twierdzi Robert Rutkowski

„Inspirujące wywiady przeprowadzane w Rolls-Royce’cie z prawdziwymi Expertami, ludźmi najlepszymi w swoich dziedzinach na temat biznesu, życia i przedsiębiorczości”- tak swój kanał opisuje prowadzący go Maciej Wieczorek. Kanał cieszy się sporą popularnością, obserwuje go blisko pół miliona użytkowników YouTube.

Jednym z zaproszonych gości był ostatnio Robert Rutkowski, który jest terapeutą uzależnień. O ile tematem ogólnym rozmowy był alkohol, to Rutkowski nie powstrzymał się także od komentarza dotyczącego marihuany.

„Pewnie też znasz ludzi i za małolata też nie raz spotkałeś, którzy jarali zielsko i którzy odpływali z dygresjami i już nie potrafili wrócić, bo tak działa marihuana, dlatego również marihuana jest demonem. Po prostu marihuana jest demonem w biznesie i każdy kto robi z kimś interesy, a ten ktoś jara zielsko, no to natychmiast włącza się sygnał ostrzegawczy, że ten człowiek nie będzie umiał połączyć kropeczek.”

-mówi Rutkowski i dodaje:

„Chcesz to jaraj, słuchaj sobie czego tam chcesz, zapalaj tego spliffa, ściągaj parę buszków. Możesz to robić, żyjemy w Europie gdzie jest na tom przyzwolenie, w Polsce marihuana stała się legalna. Ale jeżeli chcesz robić interesy to na pewno nie z ludźmi, którzy jarają zielsko”

Jednak prawda jest taka, że prowadzenie interesów i wspólne biznesy z osobami, które używają marihuany czy to rekreacyjnie czy medycznie – nie są obarczone wyższym ryzykiem ze względu na marihuanę.

Może o tym świadczyć chociażby sam przemysł związany z marihuana i konopiami jako takimi. Każdy kto poznał też branżę i bywał np. na biznesowych konferencjach dla branży konopi takich jak m.in. ICBC  czy olbrzymich targach branżowych wie, że można być miłośnikiem konopi oraz korzystać z nich na co dzień, a jednocześnie prowadzić dochodowy biznes.

Wielu menadżerów międzynarodowych korporacji używa marihuany. Wiele osób wykonujących pracę umysłową np. z zakresu IT używa marihuany na co dzień. Robi to wielu polityków, nauczycieli, fizyków, piekarzy czy lekarzy. Osiagając przy tym świetne wyniki zawodowo biznesowe.

Mówiąc „na co dzień” nie mam oczywiście na myśli „jarania zielska od rana do nocy”, lecz m.in. używanie wieczorne dla poprawy jakości i higieny snu oraz odprężenia się po ciężkim dniu pełnym stresu. W ogóle dla osób, których praca jest stresująca (z różnych powodów) wręcz wskazane jest wieczorne używanie zioła celem niwelowania negatywnych skutków zdrowotnych wynikających z pracy w stresie i napięciu.

To, że ktoś używa marihuany nie powinno stanowić problemu z biznesowego punktu widzenia. Natomiast co innego jeżeli ktoś marihuany nadużywa lub używa jej niewłaściwie. Jeżeli ktoś mówiąc kolokwialnie „olewa” ważne sprawy, terminy  i spotkania bo akurat jest pod wpływem marihuany to tak, jest to problem jednak nie leży on w marihuanie lecz w jej użytkowniku i jego sposobie korzystania z zioła.

Jeżeli dla kogoś priorytetem  jest zapalenie jointa to tak, mówimy o problemie. Jednak to samo można powiedzieć dosłownie o każdej używce, a nawet o aktywności fizycznej, która też potrafi uzależnić i wpływać na nasze decyzje.

Nadużywanie marihuany czy korzystanie z niej podczas pracy należy ogólnie krytykować ale znam też programistów, którzy po ziole pracują znacznie wydajniej.

Powiedzenie, że nie należy robić interesów z osobami, które np. używają marihuany wieczorem dla relaksu zamiast lampki wina – jest bardzo szkodliwe i przede wszystkim niesprawiedliwe oraz nie ma potwierdzenia w realnym wiecie.

Rutkowski, marihuana i dziury w mózgu

Pan Robert Rutkowski od dawna publicznie głosi o marihuanie tezy, które są nieprawdziwe i są rodem z czasów głębokiej prohibicji konopnej w USA, podczas której straszono, że marihuana zamieni cie w potwora żądnego krwi i mordowania sąsiadów.

Kilka lat temu w programie „Pytanie na śniadanie” emitowanym na TVP2 Rutkowski pokazał jak marihuana działa na mózg młodej osoby. Pan terapeuta wyciągnął gumowy model mózgu, który na środku rozkładał się na dwie części. Pan Robert mózg „otworzył” po czym wyciągnął z kieszeni nóż i zaczął „dźgać” gumowy model informując przy tym, że tak właśnie marihuana działa na mózg – robi w nim dziury i bezpowrotnie go uszkadza. Wszystkiemu na pasku towarzyszył napis, że już jednorazowe użycie pozostawia powoduje nieodwracalne straty dla mózgu.

Prawda jest jednak taka, że marihuana nie działa degradująco na mózg, a już na pewno nie wyrządza w nim fizycznych szkód i jest na to wystarczająco dużo wiarygodnych badań.

Oczywiście marihuana używana nie właściwie oraz nadużywana może mieć negatywny wpływ na twoje życie, ale nie zniszczy ci mózgu. Nadużywanie marihuany może źle wpłynąć na twoje życie osobiste i zawodowe oraz życie rodzinne czy relacje z przyjaciółmi – ale nie zniszczy ci mózgu. Mało tego – wykazano już wielokrotnie, że marihuana i konopie jako takie działają na mózg neuroprotekcyjnie czyli wręcz mu pomagają – a nie go niszczą.

Film z wypowiedzią, o której mowa, znajdziesz T U T A J

Niewłaściwe używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie używanie szkodliwe czyli nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami i obowiązkami. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem. Nazywa się to ŚWIADOMYM UŻYWANIEM.

Promowanie konopi na Facebooku i Instagramie to temat, który od dawna wzbudza sporo emocji, głównie ze względu na nakładane przez Metę ograniczenia w tym zakresie. Co ciekawe, latem zeszłego roku z regulaminu wykreślono kategorię  „marihuana” i zastąpiono ją kategorią „Konopie i pochodne produktów konopi”. Aktualizacja regulaminu z czerwca 2024 dopuszczała wymianę informacji na temat marihuany oraz publikowanie treści zachęcających do korzystania z zioła ale z ograniczeniami widoczności postów tylko dla osób dorosłych. Regulamin z przed pół roku odrębnie traktował CBD oraz THC, a także dopuszczał treści sprzedażowe dla produktów CBD. A jak sytuacja wygląda na dzień dzisiejszy? Meta opublikowała aktualizację regulaminu, co się zmieniło? Dlaczego niektóre portale konopne rozsiewają nieprawdziwe informacje na ten temat? Tego dowiesz się z artykułu.

Promowanie konopi na Facebooku i Instagramie – aktualne zasady Meta

Meta jest właścicielem dwóch niesamowicie popularnych mediów społecznościowych tj. Facebooka oraz Instagrama. Tego jak potężne są to platformy nie trzeba nikomu tłumaczyć. Logicznym jest zatem, że każda licząca się marka chce się tam przynajmniej co jakiś czas zareklamować.

Nie inaczej jest w przypadku marek konopnych, które też z reklam na portalach mety chętnie korzystają. Tylko, niestety, z dużo słabszymi rezultatami niż osiągają wszelkie inne branże promujące się na mediach społecznościowych. A wszystko dlatego, że przez lata marki związane z konopiami są przez platformy społecznościowe traktowane jako te niechciane.

Skuteczne reklamowanie się na platformach należących do Mety od dawna jest sporym wyzwaniem dla marketingowców zajmujących się konopiami.

Co ciekawe, przez długi okres czasu CBD nie występowało nigdzie w regulaminie ani Facebooka ani Instagrama. Jednak mimo braku jakiejkolwiek wzmianki w regulaminie, widoczność postów dotyczących nawet konopi włóknistych była bardzo mocno zaniżana. Bardzo często nieoficjalnie i bez żadnego ostrzeżenia czy informacji. Algorytm traktował posty o konopiach jako potencjalne treści o marihuanie i je blokował.

Branża konopi bardzo dobrze zna pojęcie „shadowban”, które oznacza, że pewne wpisy a nawet całe Fan Page na FB są przez platformę ukrywane do tego stopnia, że nie można ich znaleźć w wyszukiwarce zamieszczonej na platformie. Wielu profili konopnych nie da się wyszukać nawet wpisując ich pełne nazwy, pomimo, że profile te nie łamią żadnego punktu regulaminu nie da się ich znaleźć, a zamieszczane na nich treści nie wyświetlają się na tablicach osób, które je obserwują. Tak działa shadowban.

W kwietniu 2023 informowaliśmy, że regulamin Meta został rozszerzony o zakazy dotyczące konopi, oficjalnie zabroniono treści sprzedażowych dot. konopi zarówno CBD jak i oczywiście THC. Przeczytasz o tym T U T A J

Regulamin Meta – zmiany

Niedawno w regulaminie Meta pojawiła się informacja, że na platformie można promować pewne zabronione do tej pory artykuły / produkty, ale ich widoczność będzie ograniczona tylko do osób powyżej 18 lub 21 roku życia.

Od jakiegoś czasu Meta inaczej podchodzi do tematów związanych z konopiami na swoich platformach. W czerwcu zeszłego roku pojawiła się aktualizacja regulaminu, w której dział „marihuana” zastąpiono działem „konopie i pochodne produktów z konopi”

W tej kategorii znajdziemy zapis, że zabronione są „Treści stanowiące próbę zakupu, sprzedaży, handlu, darowizny lub podarunku bądź stanowiące prośbę o marihuanę i produkty zawierające THC lub pokrewne substancje psychoaktywne.

I tu nie ma zaskoczenia ani zdziwienia – zakaz handlu marihuaną jest zrozumiały.

Natomiast w kategorii „treści przeznaczone wyłącznie dla dorosłych mających ukończone 18 lat” czytamy:

  • Treści, które koordynują lub promują (przez co rozumiemy pozytywne wypowiadanie się, zachęcanie do korzystania lub przedstawianie instrukcji w zakresie wykorzystywania lub wytwarzania) marihuanę i produkty zawierające THC lub powiązane składniki psychoaktywne.
  • Treści, które stanowią próbę zakupu, sprzedaży, wymiany, przekazania, podarowania lub pozyskania kannabidiolu (CBD) lub tym podobnych kannabinoidów.

Z nowego regulaminu Meta wynika, że wolno publikować treści dotyczące marihuany o ile nie dotyczą handlu.

Wolno też publikować treści sprzedażowe w zakresie konopi włóknistych.

Czy aktualizacja regulaminu wprowadza zmiany w zakresie treści konopnych? Otóż nie, zapisy te pojawiły się już pół roku temu podczas poprzedniej aktualizacji i teraz zostały ponownie opublikowane z tą samą treścią.

Niestety, treści konopne pomimo zmiany w regulaminie nadal traktowane są jako te gorszej kategorii i mają ucinane zasięgi chociaż wg. regulaminu są w pełni dopuszczalne.

Promowanie konopi na Facebooku i Instagramie – fake newsy

Na temat aktualizacji regulaminu pod względem konopi pojawiają się niestety nieprawdziwe informacje, także na portalach stricte konopnych. Ich autorzy chyba nie zgłębili tematu i nie sprawdzili treści regulaminu, o którym piszą.

Zarówno faktykonopne.pl jak i 420polska.pl podają na ten temat nieprawdziwe informacje, które mówią m.in. o tym, że nowy regulamin meta na równi traktuje THC i CBD zabraniając publikowania np. treści sprzedażowych dot. produktów CBD.

Jest to nieprawda i informacje takie są wprowadzaniem w błąd czytelników.

Aktualny regulamin Meta znajdziesz T U T A J .

14-osobowa rodzina podczas wigilii odurzyła się olejkiem CBD? Wszystko wskazuje, że to kłamstwo, a cała sytuacja pokazuje jak bardzo mała jest społeczna świadomość na temat konopi. Ale najgorsze jest to, że w taką wersję wydarzeń wierzą zarówno służby, dziennikarze oraz spora część społeczeństwa – co widać po komentarzach dotyczących tego świątecznego zdarzenia. 

14-osobowa rodzina podczas wigilii odurzyła się olejkiem CBD?

Wczoraj informowaliśmy , że 14-osobowa rodzina zatruła się marihuaną podczas wigilii, wszyscy trafili do szpitala. Wszystko wydarzyło się w jednej ze wsi w powiecie zambrowskim (Podlaskie). W trakcie kolacji kilkanaście osób, w wieku od 3 do 78 lat źle się poczuło, wszyscy trafili do szpitali z objawami zatrucia, a badania wykazały, że wszyscy mają we krwi metabolity marihuany. Był to najpewniej nieszczęśliwy przypadek lub bardzo głupi żart jednego z członków rodziny. Cały artykuł znajdziesz T U T A J.

TVN oraz Onet poinformowały, że uzyskały w tej sprawie nieoficjalne informacje z dwóch niezależnych źródeł, które mówią, że przyczyną zatrucia był… olejek CBD używany leczniczo przez babcię, która zmarła rok temu.

Tylko, że to co pisze Onet i powtarza TVN oraz inne media głównego nurtu – kompletnie nie ma sensu:

„Tymczasem, jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie w dwóch niezależnych od siebie źródłach, to prawdopodobnie olejek konopny był przyczyną zatrucia rodziny. Był w domu, ponieważ miała go używać do leczenia babcia, która zmarła blisko rok temu. Olejek był prawdopodobnie w pełni legalny, bo miał zostać przepisany oficjalnie przez lekarza. Wszystko wskazuje na to, że ktoś z rodziny przez pomyłkę użył go do przyrządzania wigilijnych potraw.

Tego typu olejki wytwarzane są ze specjalnych odmian konopi siewnych, które mają duże stężenie CBD, czyli kannabidiolu, który ma właściwości lecznicze (przeciwzapalne, przeciwutleniające, neuroprotekcyjne, przeciwbakteryjne, itd.), ale mogą też zawierać niewielkie ilości THC, odpowiadającego za odurzające właściwości tej rośliny. Ten składnik zawiera również marihuana, zapewne stąd pozytywne wyniki testów. Takie olejki użyte niewłaściwie mogą właśnie powodować m.in. zaburzenia żołądkowo-jelitowe.”

-informuje Onet.pl

Po pierwsze – olejki CBD nie są na receptę, zatem lekarz nie mógł wystawić recepty na taki olejek.

Druga sprawa to opisanie konopi siewnych jako medycznej marihuany, która zawiera lecznicze CBD oraz stwierdzenie, że THC odpowiada za odurzenie czyli jest po prostu narkotykiem. Niestety jeszcze wielu dziennikarzy i funkcjonariuszy, nie zdaje sobie sprawy, że to właśnie THC wykazuje większy potencjał medyczny, a susz konopny dostępny w aptekach to właśnie marihuana z wysokim stężeniem THC. W efekcie czego policja może uwierzyć, że to wina olejku CBD po babci, a niedouczeni dziennikarze przekazują to dalej.

Nie wiem też ile trzeba by spożyć takiego olejku, aby doznać zaburzeń żołądkowo-jelitowych

Co zatem stało się podczas feralnej wigilii?

Jedno jest pewne – nie był to olejek CBD po babci. Każdy kto ma chociaż podstawową wiedzę o konopiach wie, że stężenie THC w takich olejkach dostępnych w Polsce jest bardzo niskie (nie przekracza 0,3%) i żeby przygotować z dodatkiem takiego olejku posiłek, który będzie odurzać – trzeba by go dodać bardzo dużo co by się zapewne przełożyło na pogorszenie smaku potrawy. Pozostałość olejku CBD po babci z pewnością nie spowodowała by takiego efektu i to u kilkunastu osób.

  1. Informacja o olejku CBD po babci, która zmarła rok temu pochodzi od domowników. Zatem wszystko wskazuje na to, że osoba, która świadomie lub też nie, dodała do potrawy (lub potraw) marihuanę np. w postaci przetworzonej na masło lub olejek RSO, który zawiera duże stężenia THC – teraz kłamie, aby nie ponieść konsekwencji prawnych. W końcu cała 14-osobowa rodzina nie wiedząc co się dzieje trafiła do kilku szpitali w okolicy.

Natomiast niewyedukowani funkcjonariusze oraz prokuratura i dziennikarze, uwierzyli w to, że pozostałości olejku CBD po babci odurzyły kilkanaście osób do tego stopnia, że wezwano służby.

AKTUALIZACJA: Po jakimś czasie jeden z domowników przyznał, że olejek nie był CBD lecz zawierał THC.

Elton John twierdzi, że legalizacja zioła to „jeden z największych błędów w historii”. Swój stosunek do liberalizacji prawa wyraził podczas jednego z wywiadów udzielonego po tym, jak został „Ikoną Roku 2024” tygodnika Time. Jego wypowiedź należy uznać za społecznie szkodliwą i popartą zwykłymi mitami. Można z niej wywnioskować, że starszy pan kompletnie nie wie o czym mówi zrównując konopie z kokainą. Zgadnijcie czy tak samo chętnie krytykuje spożywanie alkoholu.

Elton John twierdzi, że legalizacja zioła to „jeden z największych błędów w historii”

Elton John został wybrany na „Ikonę Roku 2024” tygodnika Time. W przeprowadzonej z tej okazji rozmowie poruszony został wątek używek, od których muzyk swego czasu nie stronił.

Podczas rozmowy spowodowanej przyznaniem nagrody, Elton John poruszył temat narkotyków, które jak powszechnie wiadomo odegrały role w jego życiu, oraz wyraził swoja opinię na temat postępującej legalizacji marihuany.

To, że Elton John był i jest świetnym muzykiem jest faktem, takim samym jak to, że w ciągu swojego życia zmagał się z różnymi zaburzeniami i problemami.

Swoją przygodę z narkotykami Elton rozpoczął z grubej rury – od kokainy.

„Gdzieś około 1974 roku, u szczytu swojej produktywności, John poznał kokainę dzięki swojemu byłemu kochankowi, a następnie menadżerowi Johnowi Reidowi. Zaczął ją brać z zapałem, jaki wkłada w większość swoich zajęć . Początkowo uważał, że uwalnia go to od paraliżującej nieśmiałości, ale ostatecznie to ona przejęła kontrolę. „Podejmujesz straszne decyzje dotyczące narkotyków” — mówi.

Tak bardzo pragnąłem miłości, że po prostu brałem zakładników. Widziałem kogoś, kogo lubiłem i spędzałem z nim trzy lub cztery miesiące, a potem ta osoba zaczynała mnie nienawidzić, ponieważ nie miała w swoim życiu nic poza mną. Naprawdę mnie to denerwuje, gdy myślę o tym, ile osób prawdopodobnie skrzywdziłem”.

-czytamy w Time

John był też uzależniony od alkoholu, od którego zaczynał wiele dni pijąc na śniadanie.

Zaburzona psychika, rozchwianie emocjonalne, a do tego uzależnienie od alkoholu i kokainy – to nie mogło się oczywiście skończyć dobrze.

Przez to wszystko życie muzyka zaczęło przypominać równię pochyłą pod każdym względem, zarówno prywatnym jak i artystycznym.

Teraz, po wielu latach trzeźwości Elton John postanowił publicznie skrytykować postępującą w USA legalizację marihuany rekreacyjnej:

Utrzymuję, że uzależnia. Prowadzi do innych narkotyków. A kiedy jesteś na haju — a ja byłem na haju — nie myślisz normalnie

mówi Elton John i dodaje:

Legalizacja marihuany w Ameryce i Kanadzie to jeden z największych błędów wszech czasów”.

Ponieważ muzyk jest postacią dla wielu osób legendarną (głównie starszych pokoleń), jego wypowiedź na ten temat należy uznać za społecznie szkodliwą.

Przede wszystkim dlatego, że muzyk opisuje marihuanę tak, jak by mówił o kokainie, z którą to miał znacznie więcej do czynienia niż z ziołem. Taką narrację głoszoną przez muzyka mogą obrać osoby, które też na temacie marihuany się nie znają jednak skoro mówi tak ich idol, który sam miał z narkotykami problemy – to pewnie tak jest.

A jest z goła inaczej, marihuana nie prowadzi do ciężkich narkotyków lecz często pomaga wyjść właśnie z uzależnienia od np.opiatów.

Legalizacja marihuany nie prowadzi także do większego używania, a wręcz przeciwnie – statystyki pokazują, że w miejscach gdzie zioło zostało zalegalizowane jego spożycie przede wszystkim przez młodzież spadł nawet o 25%, przeczytasz o tym T U T A J.

We wspomnianej przez Johna Kanadzie, spożycie marihuany spadło jeszcze bardziej bo o połowę, pisaliśmy o tym T U T A J.

Demonizowanie legalizacji marihuany bo kiedyś było się uzależnionym od wódki i kokainy jest nieporozumieniem.

Oczywiście zgadzamy się, że używanie zioła przez młodzież oraz nadużywanie przez dorosłych niesie za sobą ryzyko pewnych problemów życiowych. Jednak to właśnie legalizacja i edukacja pozwala osiągnąć cel jakim jest jak najbardziej świadome stosowanie używek oraz minimalizowanie używania szkodliwego i nadużywania.

Ostatnie dekady pokazują, że prawno karne restrykcje wręcz zwiększają używanie nielegalnych substancji.

Kolejna sprawa to fakt, że takie deklaracje mogą zaniepokoić obecnych lub przyszłych i potencjalnych pacjentów korzystających z medycznej marihuany. Tacy pacjenci ze strachu przed uzależnieniem się od ciężkich narkotyków takich jak opioidy, czym straszy artysta, mogą zamiast bezpiecznej marihuany wybrać kurację… opioidami.

A co z alkoholem?

Elton John, jak już wspominałem, miał też spore problemy z alkoholem, które tak jak kokaina jest ciężkim narkotykiem. Tyle, że legalnym. John pił dużo, alkohol spożywał od rana pijąc na śniadanie.

Jednak w przypadku tej używki artysta nie jest już tak przekonany o jej wyniszczającym wpływie na ludzki organizm, co pokazuje, jak niską wiedzę ma na temat, o którym się wypowiada.

„Zapytany, czy czuje to samo w stosunku do alkoholu, zatrzymuje się, wydycha i prosi Furnisha o pomoc. Jego mąż, który również jest trzeźwy i już raz powstrzymał gwiazdę przed zbytnią wylewnością podczas wywiadu, siada na łóżku i udziela wyważonej odpowiedzi, sugerując, że chociaż alkohol jest częścią struktury społeczeństwa, istnieją badania, które wykazują, że jest znacznie mniej zdrowy, niż ludzie sądzą.”

-czytamy w Times.

 

Czy sport i marihuana to dobre połączenie? Granie w piłkę, bieganie czy jeżdżeniem rowerem pod wpływem marihuany z pewnością zwiększa przyjemność z aktywności, ale czy wpływa korzystnie na naszą wydolność? Od wielu lat naukowcy próbują dowiedzieć się czy THC jako substancja aktywna marihuany będzie korzystne w sporcie w perspektywie długoterminowej. Badania na amatorach sportu pokazują bardzo różne, czasem nawet sprzeczne wyniki. Co obecnie wiemy na temat uprawiania sportu pod wpływem zioła? Tego dowiesz się z artykułu.

Sport i marihuana czyli korzyści z używania konopi indyjskich przez sportowców

Wiele osób aktywnych fizycznie to użytkownicy zioła, którzy regularnie korzystają z rekreacyjnej marihuany. Część z nich deklaruje nawet, że marihuana pomaga im podczas ćwiczeń. Nie od dziś znane jest powiedzonko palaczy zioła – Joint i sport to nierozłączna para. O tym, że marihuana znacznie zwiększa przyjemność płynącą z uprawiania sportu wiadomo już od dawna. A co na ten temat mówią badania?

W naukowym czasopiśmie Journal of Strength and Conditioning Research opublikowano jakiś czas temu artykuł na temat tego, jakie są subiektywne odczucia użytkowników marihuany uprawiających sport amatorsko.

Brano pod uwagę nie tylko ogólną wydolność organizmu podczas sportu, ale też analizę składu ciała, funkcjonowanie serca oraz siłę mięśni. W badaniu porównano sportsmenki, które regularnie używały konopi indyjskich oraz takie, które tego nie robiły. Okazało się, że jedyną różnicą między nimi było to, że użytkowniczki zioła nie były tak silne, ale miały za to lepszą wytrzymałość. To potencjalnie dobra wiadomość dla biegaczy długodystansowych lub cyklistów.

Z kolei Agencja CU Boulder przeprowadziła ankietę wśród konsumentów konopi indyjskich, którzy deklarowali, że regularnie uprawiają sport pod wpływem marihuany i że jej efekty w postaci zmiany świadomości działają na nich korzystnie. Aż 80% ankietowanych użytkowników zioła łączy ćwiczenia z konsumpcją konopi indyjskich, 70% z nich twierdzi nawet, że stan euforii jej towarzyszący zwiększa ich przyjemność z treningu. Z kolei 78% potwierdziło przyśpieszoną regenerację po treningu dzięki marihuanie.

Co ciekawe, inne badanie przeprowadzone na starszych osobach wykazało, że osoby używające marihuany ćwiczyły więcej niż osoby, które tego nie robiły. W tej chwili kwestia połączenia marihuany i sportu rodzi więcej pytań niż mamy odpowiedzi. Nie wiadomo do końca czy konopie działają pobudzająco czy hamująco na siłę i wydolność organizmu. Obecnie prowadzone są bardzo ograniczone badania sprawdzające, czy konopie indyjskie mają długoterminowy wpływ na wydajność. Z tego powodu między innymi WADA, międzynarodowa agencja antydopingowa nie dopuszcza możliwości stosowania marihuany przez sportowców. 

Czynność serca i wydajność płuc po marihuanie

Dwa popularne badania z lat 70’ ubiegłego wieku, przeprowadzone na osobach z niewydolnością krążenia i chorobą wieńcową, które spożywały marihuanę i uprawiały sport, wykazały, że moment wystąpienia zadyszki, tak zwanej dławicy piersiowej był znacznie skrócony. Wyniki badania sugerują, że konopie indyjskie mogą wpływać regulująco na podaż tlenu dla mięśnia sercowego, co może mieć wpływ na czynność serca, nie tylko osób z upośledzonym przepływem wieńcowym.

Inne badania z tego okresu przeprowadzone na zdrowych osobach wykazały, że konopie indyjskie prowadzą do podwyższenia tętna podczas ćwiczeń o umiarkowanej intensywności. Może to mieć z różnorakie konsekwencje zdrowotne.

W kontekście wpływu na układ oddechowy, seria badań przeprowadzonych około 40 lat temu wykazała silne działanie rozszerzające oskrzela w przypadku palonych konopi indyjskich u zdrowych dorosłych i dorosłych chorych na astmę co przekłada się na lepszą podaż tlenu do mięśni i serca czyli podnosi wydolność organizmu.

W 2018 roku opublikowano wyniki badania badającego wpływ waporyzowanych konopi indyjskich na czynność dróg oddechowych u osób dorosłych z zaawansowaną przewlekłą obturacyjną chorobą płuc (POChP). Wykazano, że konopie indyjskie nie miały wpływu na zmniejszenie u chorych duszności podczas ćwiczeń. Wpływ marihuany na układ oddechowy i sercowo naczyniowy w stanie spoczynku został dobrze przebadany, zarówno ten krótko jak i długoterminowy. To, czego na ten moment nie wiemy, to jak konopie działają na te układy podczas wysiłku. Jest to jeden z argumentów, którym posiłkuje się WADA zabraniając korzystania z THC podczas zawodów, kierując się troską o zdrowie sportowców. Konieczne będą dodatkowe prace badawcze, biorące pod uwagę metody spożycia, czas wykonywania ćwiczeń, ich intensywność oraz metabolizm THC u sportowca.. 

Efektywność treningowa a marihuana – badania

Naukowcom wciąż nie udało się określić dokładnego działania marihuany i THC jeśli chodzi o wydolność organizmu. Wiele przeglądów systematycznych powielało informację, że konopie wykazują działanie ergolityczne (hamujące wydajność). Powodem takiego efektu może być wpływ na obniżenie akcji serca i jego pojemność minutową w perspektywie długoterminowej, co może zmniejszać maksymalną wydajność wysiłkową.

Z kolei jedyne badanie, w którym mierzono maksymalną wydajność ćwiczeń po spożyciu konopi indyjskich z 1986 roku, wykazało, że jest to nieprawdą. Badani podczas intensywnych ćwiczeń mieli tętno wprost proporcjonalnie wzrastające do intensywności podejmowanego wysiłku. Co więcej, nie odnotowano różnic w maksymalnym tętnie, wentylacji minutowej w grupie kontrolnej i grupie placebo. To badanie stawia nieśmiałą tezę, że konopie mogą wykazywać działanie ergogeniczne, tak jak kofeina i efedryna, które zwiększają submaksymalne tętno, a jednocześnie poprawiają wydajność ćwiczeń.

Wiele badań wykazało zerowy lub szkodliwy wpływ na wyniki ćwiczeń siłowych i aerobowych. Z pewnością brakuje badań o dużej wiarygodności, aby jednoznacznie stwierdzić potencjał ergogeniczny lub ergolityczny u sportowców. Na ten moment dostępne są ograniczone dowody dotyczące fizjologicznego wpływu konopi indyjskich podczas ćwiczeń lub wpływu na wydajność. Zrozumienie krótko- i długoterminowego wpływu konopi indyjskich na wyniki człowieka wymaga ukierunkowanych i dobrze kontrolowanych badań dostosowanych do konkretnych sportowców.

Sport i marihuana  – haj biegacza 

Kolejny aspekt, który nie został wystarczająco ujęty w obrębie badań to wpływ zmiany świadomości na doświadczenia empiryczne osoby uprawiającej sport.

Okazuje się, że sport na haju może być bardzo przyjemny i ma dużo wspólnego z naszym naturalnym stanem, którego doświadczamy podczas wysiłku fizycznego jakim jest tzw „haj biegacza”. Co to takiego? Jest to przyjemność jakiej doświadczają osoby uprawiające jogging podczas dłuższej przebieżki, ale też cykliści, którzy wybrali się na długą i intensywną przejażdżkę rowerową czy osoby trenujące siłowo. Kluczem jest odpowiednia długość i intensywność wysiłku.

Haj biegacza odczuwany jest jako euforia, która zwiększa odporność na ból i zmęczenie, a także znacząco poprawia samopoczucie i pozytywne nastawienie. Z tego powodu nazywany jest także euforią biegacza. Jeszcze do niedawna badacze sugerowali, że za tym fenomenem stoi wzmożona produkcja endorfin – hormonów szczęścia.

Jednak najnowsze dowody pokazują, że za hajem biegacza stoją endogenne kannabinoidy, naturalnie wytwarzane w mózgu. Chodzi szczególnie o anandamid (AEA), który ma identyczną budowę molekularną co psychoaktywne THC. Wzmożona produkcja neuroprzekaźnika AEA powoduje stan błogości. Związek wiąże się z tymi samymi receptorami w mózgu, co THC, przez co może wywoływać uczucie szczęścia, spokoju, a nawet euforii. 

Więcej na temat haju biegacza i badań, które jednoznacznie wskazały, że ten efekt odpowiadają endokannabinoidy znajdziesz T U T A J

Sport i marihuana, źródła:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8566388/ 

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/498720/ 

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/30049223/  

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/3097453/  

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8566388/ 

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/35081831/ 

Konopne kluby w Niemczech powoli zaczynają działalność, wydano pierwszy susz, który odebrał Niemiec z Polskimi korzeniami – Michael Jaskulewicz. Od lipca 2024 roku w Niemczech dozwolona jest na działalność klubów konopnych zajmujących się wspólną uprawą i przetwórstwem konopi indyjskich. Klub z okręgu Oldenburg jako pierwszy przeprowadził w październiku legalne zbiory konopi, dzięki czemu jako pierwszy wydał susz. Oto więcej informacji.

Konopne kluby w Niemczech – wydano pierwszy legalny susz

W Nadrenii Północnej-Westfalii zatwierdzono dotychczas kilka wniosków od klubów konopnych. Natomiast od soboty w klubie konopnym w mieście Ganderkesse możliwa jest pierwsza legalna dystrybucja konopi indyjskich w Niemczech.

Członkowie Klubu Konopnego Ganderkesee w Dolnej Saksonii mogą teraz legalnie zbierać i udostępniać swoim członkom uprawiane przez siebie konopie indyjskie. Według klubu to pierwszy raz kiedy po zbiorach i obróbce legalnie wydano susz konopny w Niemczech.

Po częściowej legalizacji konopi indyjskich, która weszła w życie 1 kwietnia 2024 r., możliwe są stowarzyszenia zajmujące się niekomercyjnymi uprawami, liczące do 500 członków. Klub konopny Ganderkesee wstępnie przewidywał maksymalnie 100 członków, którzy zobowiązani są dokonać opłaty wpisowej. Klub konopny Ganderkesee szybko osiągnął jednak maksymalną liczbę działaczy.

„Obecnie mamy długą listę oczekujących, liczącą ponad 1000 osób”

– powiedziała rzeczniczka klubu.

W klubie można spotkać osoby w wieku od 18 do 76 lat.

Klub uprawia różne odmiany konopi na własnej ziemi. Dokładna lokalizacja jest monitorowana, ale nie jest ujawniana ze względów bezpieczeństwa.

Zgodnie z niemieckim prawem, na jedną osobę zostanie przydzielone maksymalnie 25 gramów suszu.

Zgodnie z ogólnokrajowym rozporządzeniem członkowie, którzy ukończyli 21. rok życia, mogą spożywać maksymalnie 25 gramów dziennie i maksymalnie 50 gramów miesięcznie na własny użytek. Młodszym dorosłym wolno spożywać maksymalnie 30 gramów suszu miesięcznie. Konopie mogą zawierać maksymalnie dziesięć procent substancji odurzającej, tetrahydrokannabinolu (THC)

To wyjątkowy moment, na który czekaliśmy. Każdy gram, który teraz rozdajemy, to gram, którego nie można kupić na czarnym rynku”.

-powiedziała rzeczniczka klubu Social Club Ganderkesee

Według rzeczniczki Federalnego Komisarza ds. Narkotyków, żaden inny klub nie rozpoczął wcześniej swoich zbiorów. Jednakże dodała:

Nie mamy oficjalnych informacji na temat sytuacji w zakresie licencjonowania, jak również zbiorów poszczególnych stowarzyszeń hodowców”.

Władze są świadome, że stowarzyszenie w Ganderkesee jest bardzo zaawansowane w swoim rozwoju.

Legalna uprawa oraz dystrybucja konopi w Niemczech jest możliwa w kolejnych landach. Przykładem może być Arnsberg. Według rzeczniczki, pozytywnie zaopiniowano tam 3 z 19 wniosków.

Kluby konopne znajdują się w Bochum, powiecie Soest i Märkischer Kreis.

Do władz okręgu Münster wpłynęło dotychczas 11 wniosków o zatwierdzenie klubu konopnego, z czego 2 z nich zostały już zatwierdzone, pozostałe są nadal rozpatrywane. Uprawa planowana jest także we Wschodniej Westfalii i Nadrenii. Według władz okręgu Detmold we Wschodniej Westfalii-Lippe, wpłynęło 10 wniosków, z czego 8 wniosków jest w trakcie rozpatrywania, a 2 zostały zatwierdzone.

Władze okręgu Düsseldorf otrzymały aż 31 wniosków, z których żaden nie został jeszcze rozpatrzony. Podobna sytuacja ma miejsce w Kolonii, gdzie wpłynęło 25 wniosków: „Są one zróżnicowane pod względem kompletności i żaden nie jest jeszcze gotowy aby móc podjąć decyzę” – powiedział rzecznik. 

Kluby konopne w Niemczech mają wiele wymagań, które należy spełnić np: 

  • Członkowie muszą być pełnoletni. 
  • Członkowie muszą mieszkać w Niemczech przez co najmniej sześć miesięcy. Turyści niestety nie mogą z nich korzystać.
  • W promieniu 200 metrów od klubu nie może znajdować się żadna szkoła, przedszkole ani plac zabaw. 
  • Rośliny i nasiona muszą być zabezpieczone i zamknięte.

USA: Kamala Harris obiecuje legalizację marihuany na poziomie federalnym, jeżeli wygra wybory. Kandydatka Partii Demokratycznej na prezydenta Stanów Zjednoczonych  wpisała wprowadzenie zmian na szczeblu federalnym do swojego programu wyborczego. Jest to pierwsza taka sytuacja, gdy kandydat na prezydenta USA zajmuje tak jednoznaczne i zdecydowane stanowisko w tej sprawie. Ale czy w Stanach Zjednoczonych prezydent ma tak silną pozycję żeby zainicjować i przeprowadzić taką zmianę? Co na temat legalizacji ziela uważa jej kontrkandydat Donald Trump i komu deklaracja liberalizacji prawa może bardziej pomóc w wygraniu wyborów? Oto więcej informacji.

Tegoroczne wybory prezydenckie w USA są wyjątkowe dla miłośników konopi indyjskich. Zarówno obecna wiceprezydent Kamala Harris, jak i były prezydent Donald Trump są zasadniczo zgodni co do potrzeby reformy prawa dot. marihuany rekreacyjnej w USA.

Istnieje zgoda między kandydatami, że obywatele nie powinni być aresztowani, ani trafiać do więzienia, za posiadanie marihuany na własny użytek. Można jednak dostrzec dość istotne różnice w stanowisko obu tegorocznych kandydatów. Wyborcy, którym zależy na kwestiach związanych z polityką dotyczącą marihuany, mogą uznać te różnice za na tyle istotne, aby wziąć je pod uwagę oddając swój głos we wtorek 5 Listopada 2024. Jaki stosunek do marihuany mają kandydaci obu partii?

Kamala Harris obiecuje legalizację marihuany na poziomie federalnym

Prawo federalne, pełni funkcję nadrzędną nad lokalnym prawem w poszczególnych stanach Ameryki, reguluje kwestie dotyczące Stanów Zjednoczonych jako całego kraju.

Wiceprezydent Kamala Harris zobowiązała się podczas kampani wyborczej, że jeśli zostanie wybrana, doprowadzi do federalnej legalizacji marihuany. Oznacza to, że marihuana do celów rekreacyjnych byłaby legalna we wszystkich stanach.

Prolegalizacyjne stanowisko kandydatki na prezydenta partii Demokratów nie było dla nikogo zaskoczeniem mimo tego, że początkowo nie wspominała o tym w swoich programie wyborczym. Harris propagowała ustawę legalizacyjną gdy zasiadała w senacie Stanów Zjednoczonych w Senacie i oczywiście wyrażała swoje poparcie dla reformy. Kandydatka powtórzyła to stanowisko później w swojej kampanii, mówiąc, że jeśli wygra i zamieszka w Białym Domu, zobowiązuje się do sprowadzenia postrzegania legalizacji konopi jako prawa do wolności.

Na początku października Kamala Harris zapowiedziała walkę o legalizację marihuany, zobowiązując się do federalnej legalizacji marihuany, zapewniając, że dostęp do konopi indyjskich będzie takim samym prawem jak prawo do wolności. Co w USA jest mocną deklaracją. Zapowiada, że jeśli zostanie wybrana, przełamie niesprawiedliwe bariery prawne, które stygmatyzują czarnoskórych mężczyzn i innych obywateli USA w związku z używaniem i posiadaniem konopi indyjskich.

Plan Harris dotyczący legalizacji marihuany na szczeblu federalnym jest częścią tego, co w kampanii nazywa „programem możliwości”, mającym na celu zdobycie głosów w szczególności czarnoskórych obywateli USA. W tym celu sztab kandydatki oznajmia, że Harris będzie walczyć o to, by w miarę kształtowania się krajowego przemysłu konopi indyjskich, czarnoskórzy mężczyźni, którzy przez lata byli nadmiernie nękani przez policję za używanie marihuany, mieli łatwiejszy dostęp do miejsc pracy na tym nowym rynku. Chodzi o to, aby w pierwszej kolejności na legalizacji zyskały te społeczności, które poniosły najwięcej konsekwencji wadliwego prawa.

Po prostu czuję, że ludzie nie powinni iść do więzienia za palenie zioła, z historii wiemy, co to oznaczało i kto poszedł do więzienia„.

-powiedziała Harris podczas podcastu All the Smoke, gdzie była gościem.

Harris w przeszłości opowiadała się za federalną legalizacją, na przykład podczas zamkniętego spotkania przy okrągłym stole z osobami ułaskawionymi w marcu tego roku. W swojej poprzedniej kampanii prezydenckiej Kamala Harris poparła również pełną federalną dekryminalizację posiadania narkotyków na własny użytek.

Jako wiceprezydent, Kamala Harris wielokrotnie zachwalała działania administracji zmierzające do masowego ułaskawiania osób, które popełniły federalne przestępstwa związane z posiadaniem konopi indyjskich. Krytycznie odniosła się do tego, co określiła jako biurokratyczne opóźnienia, szczególnie jeśli chodzi o rolę Drug Enforcement Administration (DEA), czyli policji narkotykowej USA.

Podczas jej kadencji w Senacie, najbardziej znaczącym wkładem Kamali Harris w ustawodawstwo dotyczące reformy konopi indyjskich było sponsorowanie przez nią ustawy Marijuana Opportunity, Reinvestment and Expungement (MORE) Act, której założeniem była legalizacja marihuany na szczeblu federalnym, promowanie równości społecznej, a także położenie nacisku na rehabilitację osób najbardziej poszkodowanych przez złe prawo. 

 Kamala Harris jako senator po raz pierwszy opowiedziała się za legalizacją marihuany w 2018 r., dodając swoje nazwisko do innej daleko idącej ustawy wprowadzonej przez senatora Cory’ego Bookera – Marijuana Justice Act. Ustawa zakładała usunięcie konopi indyjskich z listy substancji zakazanych na szczeblu federalnym, a także ukaranie poszczególnych stanów USA, w których przepisy dotyczące marihuany są egzekwowane nieproporcjonalnie wobec koloru skóry. Kandydatka partii Demokratów była również współ-wnioskodawcą wersji ustawy z 2019 roku.

Oprócz ustawy MORE Act i Marijuana Justice Act, Kamala Harris była także wnioskodawczynią ustawy Secure and Fair Enforcement (SAFE) Banking Act, która miała na celu chronić przed karami federalnymi banki współpracujące z firmami zajmującymi się konopiami. Chodzi o to, że firmy zajmujące się marihuaną w stanach gdzie jest ona legalna, nie mogą korzystać z usług banków gdyż marihuana jest nadal nielegalna na szczeblu federalnym, a to ten szczebel reguluje prawo bankowe w USA.

Co ciekawe, wiceprezydent Kamala Harris nie zawsze popierała legalizację marihuany. Przykładem może być fakt, że  jako prokurator generalny Kalifornii podała argument opozycyjny przeciwko głosowaniu w sprawie legalizacji konopi. Prezydent Donald Trump, jego zwolennicy oraz przeciwnicy Kamali Harris wielokrotnie podkreślali podczas kampanii, że w czasie kiedy ludzie byli ścigani za konopie indyjskie, Kamala Harris pełniła funkcję prokuratora okręgowego w San Francisco. Oznacza to, że stawiała obywatelom zarzuty związane właśnie z marihuaną. Twierdziła wtedy, że legalizacja poważnie zagraża bezpieczeństwu lokalnych społeczności i miejscom pracy. Kamala Harris obiecuje legalizację marihuany na poziomie federalnym, a co na to jej oponent?

Donal Trump i jego stosunek do legalizacji marihuany

Na chwilę obecną spośród 50 stanów USA rekreacyjne używanie marihuany jest legalne w 24 stanach, natomiast w 38 stanach dozwolone jest stosowanie marihuany do celów medycznych. Wybory prezydenckie 2024 to także w USA czas referendów na różne tematy. Jedno z nich odbędzie się na Florydzie i będzie dotyczyło stanowej legalizacji marihuany rekreacyjnej dla dorosłych. Donald Trump, który głosować będzie właśnie na Florydzie, zapowiedział poparcie dla legalizacji ziela w tym stanie. 

Kandydat partii Republikańskiej powiedział również, że medyczna marihuana jest „absolutnie niesamowita” dla pacjentów, a inicjatywa legalizacji na Florydzie do użytku rekreacyjnego będzie bardzo dobra dla stanu.

W przemówieniu ogłaszającym jego kandydaturę Trump początkowo zasygnalizował, że polityka narkotykowa będzie głównym punktem jego kampanii. Jednak nie miał na myśli legalizacji. Mówił o prowadzeniu wojny z kartelami oraz współpracy z Kongresem w celu uchwalenia przepisów nakładających karę śmierci na handlarzy narkotyków, którzy są odpowiedzialni za śmierć, masakry i przestępczość.

Pomimo wcześniejszego ekstremistycznego stanowiska, we wrześniu 2024 Trump poparł propozycje reformy konopi indyjskich.

Aktualnie, cztery lata po przegranej reelekcji z prezydentem Joe Bidenem, kandydat partii Republikańskiej wyraził poparcie dla federalnej reformy marihuany i dostępu do bankowości dla branży konopi, jednocześnie zobowiązując się do głosowania za inicjatywą legalizacji konopi wyłącznie na Florydzie.

Zapewne kandydat na prezydenta Donald Trump przewidział, że wyborcy na Florydzie zatwierdzą inicjatywę legalizacji, argumentując, że obywatel USA nie powinien być przestępcą na Florydzie, skoro konopie są legalne w tak wielu innych stanach USA. 

Zdaniem Trumpa potrzeba, aby ustawodawca stanowy odpowiedzialnie stworzył przepisy zabraniające używania marihuany w miejscach publicznych, aby pozostali obywatele nie byli narażeni na jej zapach w miejscach publicznych, dodał, że obecnie ma to miejsce w wielu miastach rządzonych przez Demokratów. Zdaniem Prezydenta Trumpa nie ma potrzeby rujnować życia obywateli oraz marnować pieniędzy podatników, aresztując dorosłych posiadających ten narkotyk w ilościach na użytek własny. Donald Trump zauważa również, że dzięki legalizacji konopie stosowane przez obywateli będą posiadały certyfikaty jakości, co pomoże zapobiec niepotrzebnym zgonom z powodu marihuany zawierającej na przykład fentanyl. 

Przyjęcie przez Trumpa ustawy o konopiach indyjskich na Florydzie, a także federalnej zmiany regulacji i dostępu do bankowości w branży konopi nie było łatwe do przewidzenia. Po sformalizowaniu swojej kandydatury do reelekcji, Trump w dużej mierze stosował agresywną retorykę antynarkotykową, na przykład wyrażając poparcie dla wprowadzenia kary śmierci dla osób sprzedających nielegalne substancje.

Podczas sprawowania urzędu w ograniczonym stopniu wypowiadał się na temat marihuany, wstępnie popierając ustawodawstwo pozwalające poszczególnym stanom USA na ustalanie własnej polityki, ale nie podejmując żadnych kroków administracyjnych w celu ujednolicenia tej polityki.

Za czasów jego kadencji, prokurator generalny, Jeff Sessions, uchylił wytyczne z czasów Obamy, które zachęcały do uznania oficjalnego stanowiska prokuratora  przy federalnym egzekwowaniu przepisów dotyczących konopi indyjskich dotyczących od ścigania za konopie indyjskie, po wdrożenie polityki uniemożliwiającej imigrantom uzyskanie obywatelstwa, jeśli używają marihuanę lub pracują w branży konopi indyjskich.

W jednym z nagrań widniejących w sieci pochodzącym z 2020 roku, Trump powiedział, że używanie marihuany sprawia, że ludzie obniżają swój poziom IQ. Ponadto, chociaż obecnie Donald Trump popiera legalizację marihuany na Florydzie, jeszcze w tym roku wzywał Republikanów, aby nie umieszczali inicjatywy reformy marihuany w stanowych parlamentach.

Po swoich początkowych uwagach na temat reformy konopi indyjskich, we wrześniu 2024 r. kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych Donald Trump  powiedział, że jeśli ponownie zostanie wybrany na prezydenta, jego administracja będzie koncentrować się na działaniach, aby wyjąć medyczne zastosowania marihuany ze stygmatu narkotyku i współpracować z Kongresem w celu uchwalenia zdroworozsądkowych przepisów, w tym bezpiecznej bankowości dla firm autoryzowanych przez państwo i wspieranie praw poszczególnych stanów do uchwalania przepisów dotyczących marihuany, takich jak na Florydzie, które równie dobrze mogą mieć wpływ na ich obywateli. 

Były prezydent zobowiązał się również do złagodzenia wyroku operatora Silk Road (serwis do handlu nielegalnymi towarami w darknecie) Russa Ulbrichta, jeśli zostanie ponownie wybrany w listopadzie. Dzieje się to pomimo jego ogólnego stanowiska, że osoby sprzedające nielegalne narkotyki powinny podlegać karze śmierci.

Prezydent Trump spotkał się też z szefem dużej firmy zajmującej się konopiami indyjskimi, dyrektorem generalnym Trulieve, Kimem Riversem, przed ogłoszeniem swojego poparcia dla inicjatywy legalizacji konopi indyjskich w głosowaniu na Florydzie, a także z senatorem stanowym GOP, który popiera wykorzystywanie konopi. 

Ponadto, choć może to być zaskoczeniem, 30 lat temu Trump opowiadał się za legalizacją wszystkich narkotyków. Wtedy mówił “Przegrywamy wojnę z narkotykami. Aby wygrać tę wojnę, trzeba zalegalizować narkotyki. To, co chciałbym zrobić, to wywołać wystarczająco dużo kontrowersji, aby rozpocząć dialog na temat narkotyków, aby ludzie zaczęli zdawać sobie sprawę, że jest to jedyna odpowiedź, nie ma innej odpowiedzi„. 

-mówił kiedyś Trump

Podsumowanie

Podobnie jak w przypadku każdych wyborów, nie można przewidzieć, w jakim stopniu, jeśli w ogóle, zwycięski kandydat spełni swoje obietnice z kampanii, a kwestie związane z marihuaną nie są wyjątkiem. Co więcej, podczas gdy zarówno Harris, jak i Trump poparli kluczowe zmiany w polityce, perspektywy kompleksowej reformy pod rządami którejkolwiek z administracji będą prawdopodobnie zależeć od składu Kongresu.

Można natomiast odnieść wrażenie, że to Kamali Harris bardziej autentycznie zależy na wprowadzeniu konopnych zmian na szczeblu federalnym, a fakt, że wpisała legalizację jako jeden z punktów programu wyborczego daje możliwość egzekwowania tej obietnicy. To właśnie Kamala Harris obiecuje legalizację marihuany na poziomie federalnym.

Wypowiedzi i działania Trumpa mogą natomiast sugerować, że jest to działanie bardziej pod publikę, aby zdobyć więcej głosów.

Nie jest też tajemnicą, że to wyborcom Harris bardziej zależy na zmianach, niż ludziom głosującym na Trumpa.

W przypadku Harris, zwolennicy mają dłuższą historię, na której mogą oprzeć swoją decyzję. Sponsorowanie ustawodawstwa legalizacyjnego w Senacie i zobowiązanie się do dążenia do zniesienia federalnej prohibicji, jeśli zostanie wybrana, prawdopodobnie daje kandydatce Demokratów większe referencje w porównaniu z bardziej skoncentrowaną na państwie platformą reform przyjętą przez Trumpa. Z drugiej jednak strony, jeśli zostanie on wybrany i będzie nadal naciskał na tę kwestię, niektórzy uważają, że może to ośmielić republikańskich prawodawców, którzy wcześniej wstrzymywali ustawodawstwo dotyczące konopi indyjskich. 

Wybory prezydenckie w USA odbędą się 5. listopada.

Poziom THC we krwi nie ma liniowego związku z prowadzeniem pojazdów, wynika z przeglądu badań. Opublikowany niedawno naukowy przegląd dostępnych badań z zakresu związku między marihuaną a prowadzeniem pojazdów wykazał, że większość wyników „nie wykazała istotnych liniowych korelacji między poziomem THC we krwi, a parametrami prowadzenia pojazdów”. Jedyny związek między poziomami metabolitów THC, a obniżoną wydajnością zauważono w niektórych bardziej złożonych sytuacjach na drodze i po spożyciu zbyt dużej ilości ziela.

Poziom THC we krwi nie ma liniowego związku z prowadzeniem pojazdów, wynika z przeglądu badań

Przegląd badań opublikowany został pod koniec zeszłego tygodnia w Preprints with The Lancet. Odpowiada za niego ośmioosobowy zespół reprezentujący Kanadyjskie Centrum Uzależnień i Zdrowia Psychicznego, Health Canada i Thomas Jefferson University w Filadelfii. Zespół przeanalizował i ocenił kilkanaście recenzowanych badań mierzących „siłę liniowej zależności między wynikami jazdy a THC we krwi” opublikowanych do września 2023 r.

Konsensus jest taki, że nie ma liniowej zależności pomiędzy THC we krwi a prowadzeniem pojazdu

– podsumowują wyniki autorzy przeglądu.

Liniowy związek oznacza, że wzrost wartości jednej z cech implikuje proporcjonalne zmiany średnich wartości drugiej cechy

Spośród 12 artykułów uwzględnionych w niniejszym przeglądzie, dziesięć nie wykazało korelacji między stężeniem THC we krwi a jakąkolwiek miarą prowadzenia pojazdu w tym m.in. prędkością, podążaniem za samochodem, czasem reakcji lub ogólną wydajnością prowadzenia pojazdu. Dwa artykuły, w których stwierdzono istotne powiązanie, pochodziły z tego samego badania i wykazały istotny związek z THC we krwi i prędkością i odległością od poprzedzającego pojazdu”.

-napisali autorzy

Badanie, na którego podstawie powstały dwa artykuły wykazujące korelacje pomiędzy THC, a prowadzeniem pojazdu dotyczyły wysokiego stężenia kannabinoidu we krwi po spożyciu dużych dawek marihuany.

Autorzy stwierdzili, że wspomniane wyniki sugerują, iż rzeczywiście „Mogą istnieć granice, powyżej których prowadzenie pojazdu jest upośledzone, co może wyjaśniać, dlaczego w jednym badaniu z zastosowaniem dużych dawek stwierdzono istotne korelacje między prowadzeniem pojazdu we krwi a THC”.

Poziom trudności i złożoność zadań wykonywanych za kierownicą także może mieć wg. autorów znaczenie. Autorzy przeglądu zwracają uwagę na wyniki jednego badania, które wykazało korelacje „wykorzystano w nim złożone sytuacje na drodze, które składały się z kombinacji dróg wiejskich, miejskich i międzystanowych obejmujących rozpraszacze, takie jak jelenie wyłaniające się z terenów wiejskich, drzwi samochodów otwierające się w trakcie jazdy czy dzieci na rowerach”.

Kierowcom w tym badaniu powiedziano również, aby podczas jazdy wykonywali drugie zadanie, na przykład obserwowali światła w lusterku wstecznym lub dokonywali wyboru w samochodowym radiu.

W związku z tym złożoność scenariusza i zadania może być ważną zmienną w ujawnianiu związku między poziomem THC we krwi a prowadzeniem pojazdu

– czytamy w nowym opracowaniu.

Autorzy zaznaczyli, że wyniki ich przeglądu rzucają nowe światło na podejście do kwestii poziomu THC we krwi podczas prowadzenia pojazdu. W swoim raporcie podkreślają, że w miejscach gdzie marihuana jest legalna, dopuszczalny limit THC we krwi oceniany jest na podstawie właśnie jego stężenia, a ono tak na prawdę może nie mieć znaczenia ani wpływu na zdolność do prowadzenia.

Wynika to z tego, że THC utrzymuje się bardzo długo we krwi kierowców, nawet wiele dni od ostatniego spożycia, dlatego też THC w ich krwi nie ma żadnego wpływu na to jakimi są kierowcami.

Dla osób, które marihuany używają w celach rekreacyjnych lub medycznych temat ten znany jest od dawna. Od dawna bowiem mierzą się z faktem, że metabolity konopi indyjskich potrafią bardzo długo utrzymywać się we krwi.

Oznacza to, że THC we krwi kierowcy może zostać wykryte nawet miesiąc od ostatniego użycia. Problemy z prawem i utrata prawa jazdy grożą na co dzień każdemu pacjentowi, który z marihuany korzysta np. tylko wieczorami. Takie osoby rano, w drodze do pracy, będąc już kompletnie trzeźwymi i wyspanymi kierowcami, we krwi nadal będą miały poziom metabolitów THC na poziomie gwarantującym utratę prawa jazdy i sprawę w sądzie.

Problem wynika z tego, że w przepisach żadnego kraju na świecie nie wprowadzono jeszcze rozgraniczenia pomiędzy stanem „po spożyciu”, a stanem „pod wpływem”.

Po spożyciu czyli gdy użytkownik / pacjent spożywał marihuanę np. poprzedniego dnia, a jej metabolity nadal znajdują się w jego krwi gdy te jest już zupełnie trzeźwy.

Pod wpływem czyli gdy użytkownik / pacjent zażywał marihuanę w ciągu np. ostatnich 3 godzin i nadal jest pod jej wpływem.

Zawsze należy też pamiętać, że chroniczny wieczorowy użytkownik ziela, może mieć znacznie większe stężenie THC we krwi będąc zupełnie trzeźwym i 48 godzin po ostatnim stężeniu, niż rzadko korzystający z konopi użytkownik będący zaraz po spożyciu czyli pod wpływem.

To pokazuje o ile bardziej skomplikowana jest sytuacja użytkowników marihuany aniżeli alkoholu czy innych używek. Większość z nich jest wykrywalna w organizmie tylko gdy użytkownik jest nimi odurzony. Natomiast gdy ich działanie ustanie, nie mówiąc już o przespanej nocy, substancja najczęściej będzie już nie do wykrycia podczas kontroli drogowej. Marihuana może zostać wykryta we krwi użytkownika nawet do kilku dni od ostatniego spożycia gdy kierowca jest zupełnie trzeźwy.

W Polsce pojawiały się kilka lat temu próby doprecyzowania tej patowej dla pacjentów medycznej marihuany sytuacji. Pisaliśmy o tym T U T A J . Niestety z tego co wiemy, do dzisiaj nic się nie zmieniło i w naszym kraju nie obowiązuje żaden dopuszczalny limit THC we krwi kierowcy. Gdy zupełnie trzeźwy pacjent, który korzystał z konopi poprzedniego dnia, zostanie skontrolowany pod kątem obecności THC w organizmie – sprawa za każdym razem oznacza problemy i kończy się w sądzie.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.