Świat Palaczy

Zielone Newsy

Aktualności

Warszawski Uniwersytet SWPS prowadzi projekt naukowy – wpływ długotrwałego zażywania marihuany na funkcje poznawcze z uwzględnieniem korelatów psychofizjologicznych. „W świetle ostatnich ruchów zmierzających do legalizacji marihuany warto wiedzieć, jaki jest jej wpływ na bardzo istotną sferę życia człowieka, jaką jest funkcjonowanie poznawcze” – piszą o swoim projekcie badacze. Nabór chętnych trwa, biorący udział w badaniu mogą przyczynić się do lepszego poznania wpływu tych dwóch używek na ludzki mózg. Oczywiście gwarantowana jest pełna anonimowość, oto więcej szczegółów.

Wpływ długotrwałego zażywania marihuany na funkcje poznawcze

Na stronie Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS czytamy:

„Marihuana należy do najczęściej zażywanych substancji psychoaktywnych na świecie, a około 40% jej użytkowników jest uzależnionych także od nikotyny. Wiele badań wskazuje, że długotrwałe zażywanie marihuany lub nikotyny prowadzi do zmian w budowie oraz pracy mózgu, co z kolei przekłada się na naszą pamięć, uwagę, mowę, postrzeganie czy bardziej złożone procesy, takie jak myślenie abstrakcyjne. W świetle ostatnich ruchów zmierzających do legalizacji marihuany warto wiedzieć, jaki jest jej wpływ na bardzo istotną sferę życia człowieka, jaką jest funkcjonowanie poznawcze.”

Cele projektu

„Wiemy, że długotrwałe zażywanie marihuany, jak i nikotyny, ma negatywne skutki dla naszego organizmu. Nie wiemy jednak, jaki wpływ na funkcjonowanie neuropoznawcze człowieka ma regularne przyjmowanie obu tych substancji. Jednak dotychczasowe badania pozwalają sądzić, że efekty działania tych używek są wówczas zupełnie inne. Celem projektu jest lepsze zrozumienie efektu interakcji marihuany i nikotyny na poziomie behawioralnym i psychofizjologicznym.” – piszą o swoim projekcie badacze.

Metody badawcze

Zespół prof. Anety Brzezickiej planuje przeprowadzić badanie mające na celu porównanie funkcjonowania poznawczego (wykonanie dwóch zadań testujących pamięć krótkotrwałą oraz epizodyczną) u osób zażywających regularnie marihuanę i nikotynę, jedynie marihuanę oraz jedynie nikotynę, oraz osób, które nie zażywają żadnej z tych substancji. Podczas wykonywania zadań przez osoby badane będzie rejestrować aktywność ich mózgów z wykorzystaniem elektroencefalografu (EEG).

Naukowcy wykorzystają nowoczesne i aktualnie rekomendowane przez ekspertów podejście do badań długotrwałych efektów zażywania marihuany. Nie będą opierać się jedynie na deklaracji osoby badanej w kwestii zażywania marihuany; będą wykorzystać także obiektywny pomiar w postaci analizy biochemicznej próbki włosa (w ramach współpracy ze specjalistycznym laboratorium). Pozwoli to wykluczyć z analiz osoby zażywające równocześnie inne substancje psychoaktywne. Przyjęte surowe kryteria kwalifikujące do udziału w badaniu dają szansę na otrzymanie wyników, które mogą znacząco wpłynąć na wiedzę dotyczącą funkcjonowania poznawczego i elektrofizjologicznego osób długotrwale zażywających marihuanę i nikotynę.

Wpływ długotrwałego używania marihuany

Przebieg badania:

– trwa około 3 godz. i odbywa się w Laboratorium na Uniwersytecie SWPS w Warszawie):
– krótkie kwestionariusze
– pomiar inteligencji
– badanie EEG (nieinwazyjne, bezbolesne)
– analiza próbki włosa (anonimowa)
Kryteria kwalifikacyjne:
– osoby w wieku: 21 – 39 lat,
– regularnie zażywające marihuanę w celach rekreacyjnych ( średnio co najmniej 2 razy w tygodniu) lub NIE zażywające marihuany,
– nie zażywające innych substancji psychoaktywnych,
– nie nadużywające alkoholu,
– PALĄCE NAŁOGOWO TYTOŃ 🚬🚬🚬
– długość włosów w dniu badania musi wynosić minimum 3 cm (w celu wykonania analizy chemicznej próbki włosa),
– nie posiadające dreadów (nie można wówczas wykonać badania EEG).
Uczestnicy badania w prezencie otrzymają opis wyników uzyskanych w teście inteligencji oraz zdjęcie obrazujące pracę własnego mózgu.
Miejsce badania:
Laboratorium EEG
Uniwersytet SWPS
ul. Chodakowska 19/ 31, Warszawa
Podczas badania nie są zbierane dane osobowe oraz eksperymentator nie ma wiedzy na temat ewentualnego używania marihuany przez osobę badaną.
Kwestionariusz rejestracyjny do badania znajdziecie T U T A J

Strona internetowa badania znajduje się T U T A J.

Używanie marihuany po pracy nie wpływa negatywnie na pracowników, sugerują wyniki badań, które przeprowadzili dr. Jeremy Bernerth z Uniwersytetu Stanowego w San Diego oraz profesor H. Jack Walker z uniwersytetu w Auburn. Opublikowane na łamach magazynu Group & Organization Management wyniki badań wskazują natomiast negatywny wpływ na pracowników, gdy ci używają konopi indyjskich w trakcie pracy lub przed nią. Sam autor badania mówi natomiast o pozytywnym wpływie używania marihuany po pracy, który nie wynika wprost z wyników przeprowadzonego badania. 

Dr Jeremy Bernerth, profesor zarządzania w Fowler College of Business na Uniwersytecie Stanowym w San Diego i H. Jack Walker, profesor zarządzania w Raymond J. Harbert College of Business na Auburn University, postanowili ustalić jaki wpływ na pracowników ma używanie przez nich konopi indyjskich przed pracą, w jej trakcie oraz w czasie wolnym. W trakcie badania pracownicy oceniani byli pod kątem podstawowych wymagań zawodowych takich jak praca zespołowa czy zdolności organizacyjne oraz zachowań w miejscu pracy określonych jako negatywne i szkodliwe.

Badanie

Naukowcy przeanalizowali kluczowe wymagania, które dotyczyły wykonywania pracy określone jako „wykonywanie zadań”, chęć dobrowolnej pomocy współpracownikom i inne postawy społeczne w miejscu pracy określone jako „postawa obywatelska”, a także szkodliwe zachowania w pracy. Badania prowadzone były na grupie wśród 281 pracowników i ich bezpośrednich przełożonych . Uczestniczący w badaniu pracownicy oraz ich przełożeni byli rekrutowani za pośrednictwem mediów społecznościowy. Autorzy badania nie naciskali na używanie marihuany przez pracowników, którzy robili to wtedy kiedy chcieli.

Każdy objęty badaniem pracownik był pytany o częstotliwość i czas zażywania konopi indyjskich w odniesieniu do wykonywanej przez niego pracy, np. jak często w ciągu ostatnich 12 miesięcy używał konopi indyjskich 2 godziny przed rozpoczęciem dnia pracy). Ich przełożonych poproszono natomiast o ich ocenę wykonywania zadań przez pracowników, postawy obywatelskiego i zachowania szkodliwego w miejscu pracy.

Wyniki

Po zestawieniu wszystkich odpowiedzi z wypełnionych ankiet, naukowcy odkryli negatywną korelację między osobami, które używały konopi indyjskich przed oraz w trakcie wykonywania pracy. Osoby te wykazywały spadek wydajności wykonywanej pracy. Natomiast nie zauważono żadnego związku między używaniem marihuany po godzinach, a wynikami osiąganymi w pracy..

Z przeprowadzonych badań wynika także, że osoby używające konopi przed lub w trakcie pracy osiągają gorsze wyniki w kategorii „postawa obywatelska” poprzez to, że są mniej skłonni zaangażowania się na rzecz firmy. Odnotowano również zachowania przynoszące skutki odwrotne do zamierzonych wśród pracowników, którzy konopi używali przed lub w trakcie pracy.

Natomiast żadne wyniki nie wykazały zauważalnych skutków wśród pracowników, którzy używali konopi po pracy. Badacze zauważyli również, że nie ma korelacji między chęcią pracowników używających konopi do angażowania się w pomoc swoim współpracownikom, niezależnie od czasu ich spożycia.

Chociaż badania nie wskazują na to bezpośrednio, dr Bernerth sugeruje, że używanie konopi indyjskich po godzinach pracy może przynosić pewne korzyści związane z pracą.

Osoby używające konopi po zakończeniu dnia pracy mogą w ten sposób odwrócić uwagę od stresujących problemów w pracy. Relaks wywołany konopiami indyjskimi może pomóc pracownikom odzyskać energię po ciężkim dniu, a dzięki temu po powrocie do pracy mogą ją wykonywać efektywniej

-powiedział dr Bernerth

Ciężko nie przyznać w tej kwestii racji, używanie konopi indyjskich po ciężkim dniu pozwala uwolnić głowę od problemów i prawidłowo wypocząć, aby potem czuć się lepiej.

Naukowcy postanowili przeprowadzić badania ponieważ uważają, że postępująca na świecie fala legalizacji oraz szybko rosnąca popularność ziela konopi sprawiają, że wielu pracodawców ma na tym polu różne problemy. Jednym z nich jest kwestia czy używanie marihuany po godzinach pracy wpływa na efektywność pracownika. Nie mając na ten temat informacji, zdarza się, że pracodawca wymaga całkowitej abstynencji konopnej w obawie o wyniki pracowników.

Ponieważ nasze badanie pokazuje, że używanie marihuany poza pracą ma niewielki lub żaden wpływ na wyniki osiągane w pracy, organizacje będą miały trudności z dostarczeniem prawnie uzasadnionych podstaw do kontynuacji polityki zakazującej wszelkich form używania konopi indyjskich.

-powiedział autor badania

Blue Widow to odmiana uzyskana w efekcie skrzyżowania dwóch bardzo dobrze znanych szczepów – legendarnej White Widow z Blueberry. Blue Widow odziedziczyła po rodzicach to co najlepsze. Świetna odmiana dla początkujących growerów jak i tych bardziej zaawansowanych, którzy chcą w swoim ogródku posadzić coś klasycznego. Niebieska Wdowa to konieczna pozycja dla koneserów owocowych odmian.

Blue Widow

Rodzice tego szczepu to gwarancja jakości sama w sobie. Pierwszy z nich – White Widow to jedna z najbardziej legendarnych odmian jakie powstały w Niderlandach odkąd w latach 70. zliberalizowano tam prawo dot. marihuany. Wtedy to dwóch znanych breederów, Arjan Roskam oraz Shantibaba (Scott Blakey) założyli Green House Seeds. To właśnie Shantibaba uznawany jest za głównego autora White Widow. Odmiana ta charakteryzuje się stosunkowo dużą produkcją żywicy. Na stałe utrwaliła się już w światowej kulturze konopnej.

Drugi rodzic to także już legendarna Blueberry. Odmiana, którą przez lata mogliśmy znaleźć w coffee shopach i która raczej nie zawodzi. Ta indica ma genialne relaksujące działanie oraz niesamowity jagodowy aromat i posmak. Jej kwiaty i liście często przyjmują fioletowy kolor, a uprawa nie jest problematyczna.

Po skrzyżowaniu tych dwóch szczepów powstała Blue Widow! Roślina przeznaczona do uprawy w pomieszczeniach, która po obu rodzicach odziedziczyła to, co maja w sobie najlepszy. Dzięki genom mocno żywicznej WW, kwiaty Niebieskiej Wdowy są mocno obsypane trichomami. Natomiast dzięki genom Blueberry mają niesamowity, słodko-owocowy zapach i smak, a rośliny mają tendencję do zabarwiania się na fioletowo.

Obserwowanie tych krzaków w trakcie kwitnienia to czysta rozkosz. Rośliny są łatwe w uprawie, nie rosną wysokie świetnie się krzewią co sprawie, iż dobrze reagują na trening. Kwiaty są długie, twarde i zbite. Gdy zaczynają się pojawiać fiolety – roślina robi niesamowite wrażenie!

blue widow
Blue Widow od Pan Pestka Crew

Kwiaty Blue Widow są dość odporne na pleśń, po 9-ciu tygodniach kwitnienia, zbite i pachnące są gotowe do ścinki.

Wysuszone i poddane nawet krótkiemu curringowi kwiatostany pachną słodko, jagodowo-owocowo. Po spożyciu pozostawiają słodki posmak jagód. Podczas waporyzacji doznania smakowe są wręcz niesamowite!

Działanie jest umiarkowanie silne, odprężające ciało przy jednoczesnym pozytywnym i euforycznym działaniu na umysł.

Polecamy Blue Widow z czystym sumieniem.

 

 

 

Kilka dni temu 17-letnia mieszkanka Jastrzębia Zdroju trafiła do szpitala po zapaleniu marihuany. Dla nastolatki był to pierwszy kontakt z konopiami indyjskimi. Poczęstował ją nimi o rok młodszy znajomy, który jak twierdzi, palił już wcześniej. Sytuacja mogła skończyć się dużo gorzej, gdyby wymiotującej dziewczyny nie zauważyła przechodząca kobieta. Policja zatrzymała 52-letniego mężczyznę, który sprzedał im susz.

nastolatka trafiła do szpitala po zapaleniu marihuany

Na stronie śląskiej policji czytamy:

Pogotowie zaalarmowała spacerująca po parku jastrzębianka, która zauważyła, że z dziewczyną leżącą na trawie dzieje się coś złego, a obecny przy niej kolega nie jest w stanie jej pomóc.

Przyczyna złego samopoczucia młodej dziewczyny została szybko ustalona. Okazało się, że jej o rok młodszy kolega poczęstował ją marihuaną. Sam twierdził, że palił ją już wcześniej. Dziewczyna, nie mając zapewne świadomości ani informacji na temat marihuany wypaliła najpewniej zbyt dużo. A może miała świadomość ale przeceniła swoje możliwości?

Wymioty po marihuanie?

Czy wymioty lub nawet chwilowa utrata przytomności po zapaleniu marihuany się zdarzają? A może to sprawka nieznanego pochodzenia domieszek? Otóż takie sytuacje po zapaleniu marihuany przez niedoświadczonego użytkownika mogą mieć miejsce. Chwilowe omdlenia po konopiach zdarzają się też u osób, które zbyt długo trzymają dym w płucach w skutek czego następuje niedotlenienie, substancje zawarte w konopiach nie odgrywają tu roli. Zbyt duża dawka substancji znajdujących się w marihuanie może u niedoświadczonych palaczy wywołać mdłości i wymioty.

Co robić gdy jesteśmy świadka mi takiej sytuacji? Przede wszystkim pamiętać należy o odpowiednim ułożeniu osoby w taki sposób, aby nie zadławiła się własnymi wymiocinami – to może doprowadzić do zgonu na wskutek uduszenia!

Poza tym, należy taką osobę uspokoić, pomóc złapać kilka głębokich wdechów powietrza, podać wodę i jeżeli są na to warunki pozwolić się jej zdrzemnąć. Nigdy nie należy panikować, nawet ekstremalnie duże dawki substancji zawartych w marihuanie nie zaszkodzą zdrowiu ani życiu.

Marihuanę nastolatkom sprzedał 52. latek, u którego znaleziono pół kilograma suszu. Decyzją sądu trafił on do aresztu na 3 miesiące.

Wkrótce na HBO Max odbędzie się premiera serialu animowanego, który promować będą żelki z THC. Promujące nową produkcję zatytułowaną „Close Enough” kannabinoidowe żelki, będą w kilku wersjach, a każda z nich swoim działaniem ma nawiązywać do jednej z głównych postaci serialu. O czym natomiast będzie nowy serial?

Seria „Close Enough” to surrealistyczna komedia skupiającą się się na „małżeństwie, ich pięcioletniej córce i dwójce rozwiedzionych najlepszych przyjaciół / współlokatorów mieszkających razem, żonglowaniu pracą, realizacji marzeń przy jednoczesnym unikaniu podróżujących w czasie ślimaków, striptizerów i morderczych manekinów.”  – czyli po konopnych smakołykach oglądać się będzie jeszcze przyjemniej.

Co ciekawe, w serialu marihuany nie znajdziemy, żadem motyw konopny nie znalazł się również w zapowiedzi.

Żelki z THC, którego zawierają 10 mg na sztukę są wytwarzane przez firmę Kanha. Produkt dostępny będzie oczywiście tylko w USA w wybranych dyspensariach na terenie Kalifornii, a także za pośrednictwem platformy Eaze. Smakołyki powstały z kilku wersjach, a każda mieszanka została opracowana w celu uzyskania efektów, które według producentów odzwierciedlają osobowości czterech głównych bohaterów „Close Enough”. Serial premierę będzie miał na HBO Max 9 lipca.

żelki z THC
żelki z THC

Skoro serial nie ma tematyki konopnej to skąd akurat taki pomysł ma jego promocję?

Bardzo ekscytujące było dla mnie stworzenie kampanii dla Close Enough, która będzie autentyczna

– powiedział w komunikacie prasowym Peter Sherman, starszy wiceprezes ds. Marketingu programowego w HBO Max.

Tworząc dowolną kampanię, naszym celem jest zawsze zapewnienie widzom wrażeń, które są autentyczne i ekscytujące, a współpraca z Kanha uderza w sedno tego założenia. Jesteśmy bardzo podekscytowani tym i nie możemy się doczekać, aby zobaczyć jak zareagują fani.

Różne postacie, różne żelki z THC

Każdy smak żelek przypisany jest innej postaci i każdy smak ma inne działanie – tak jak różne są charaktery bohaterów. Oto jak opisuje je HBO:

JOSH: Fajny tata, mąż i przyszły światowej sławy projektant gier wideo, Josh lubi odpoczywać ze swoimi żelkami Indica o smaku truskawki.

EMILY: Emily to logiczna i zorganizowana planistka – reprezentuje wszystko, czym nie jest jej mąż Josh. Jest kochającą matką i silną kobietą pracującą, która stara się ogarnąć to wszystko. Zajęta mama Emily uwielbia swoje ananasowe żelki Sativa.

Alex: Alex jest neurotycznym najlepszym przyjacielem Josha z liceum. Mieszka w garderobie mieszkania, które dzieli z Joshem, Emily, Candice i Bridgette (jego byłą żoną). Kiedy Alex chce się zrelaksować i podumać sięga po swoje Hybrydowe żelki o smaku arbuza.

BRIDGETTE: Bridgette jest skuteczna influecerką na mediach społecznościowych – przynajmniej jej zdaniem.  Jej „praca” to hobby, które miesza z imprezowaniem. Bridgette utrzymuje imprezę i bryluje wśród znajomych dzięki różowym żelkom 1: 1 (THC / CBD)

W nocy z wtorku na środę, w miejscowości Busko Zdrój miała miejsce nietypowa sytuacja. Tuż po północy na schodach tamtejszej komendy policji pojawił się młody mężczyzna. Zachowywał się nietypowo, dyżurny postanowił wezwać patrol. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, mężczyzna odpalił jointa.

Palił jointa pod komendą tłumacząc to „wewnętrzną potrzebą”

Mężczyzna zjawił się na schodach przed komendą policji w Busku Zdroju w środę tuż po północy. – Zachowywał się jakby był pod wpływem alkoholu. Dyżurny wezwał na miejsce patrol interwencyjny

– relacjonował Tomasz Piwowarski, oficer prasowy buskiej policji.

Jak poinformował rzecznik, w momencie, gdy policjanci przyjechali na miejsce, 21-latek ostentacyjnie odpalił skręta, a w powietrzu czuć było charakterystyczny zapach palonej marihuany.

Zielony żartowniś

Chwilę po przybyciu na miejsce patrolu i odpaleniu jointa, mężczyzna został oczywiście zatrzymany.

Wstępne badanie suszu roślinnego, którym wypełniony był skręt wykazało, że jest to marihuana. Zapytany o powód wyboru miejsca do palenia zakazanego suszu 21-latek odparł, że poczuł taką „wewnętrzną potrzebę”

– poinformował oficer prasowy, Tomasz Piwowarski.

Jak poinformował rzecznik, rano zatrzymany mężczyzna tłumaczył, że „to miał być żart”. Kiedy natomiast usłyszał jakie konsekwencje mu grożą miał przyznać, że żart był jednak mało zabawny.

Ocenę czy żart był zabawny pozostawiamy wam.

Źródło: Policja Busko-Zdrój

O tym, że premier Nowej Zelandii planuje w tym roku przeprowadzić referendum ws. legalizacji marihuany informowaliśmy już kilkanaście miesięcy temu. Teraz poznaliśmy jego datę oraz szczegółowe założenia nowego prawa, które Nowozelandczycy poprą lub odrzucą już 19 września.

Pod koniec 2018 roku informowaliśmy o tym, że według badań, większość społeczeństwa popiera liberalizacje prawa dot. konopi indyjskich. Wtedy też premier Nowej Zelandii, Jacinda Ardern zapowiedziała, że do końca 2020 r. odbędzie się w tej sprawie referendum. Poznaliśmy już jego datę.

Wrześniowe referendum ws. legalizacji marihuany

Obywatele Nowej Zelandii, opowiedzą się za lub przeciw legalizacji marihuany 19. września przy okazji krajowych wyborów parlamentarnych.

Nowozelandzki parlament przedstawił kilka dni temu ustawę legalizującą konopie indyjskie. Zawarte w niej propozycje są wynikiem badań i konsultacji społecznych.

Wszystko wskazuje na to, że Nowozelandczycy będą za przyjęciem nowego prawa.

Proponowane przez Nowozelandzki rząd rozwiązania

Nowa ustawa to efekt badań przeprowadzonych w 2018 roku. Dlatego ma bardzo duże szanse na wejście w życie. Oto jej podstawowe założenia:

Posiadanie: osoby od 20. roku życia mogą posiadać przy sobie do 14 gramów suszu konopi indyjskich. Ustawa zakłada, że 14 gramów suszonej marihuany można przeliczyć na:

  • – 70 gramów świeżej marihuany
  • – 14 nasion konopi
  • – 210 gramów produktów spożywczych zawierających THC (np. ciasteczka) 
  • – 980 gramów liquidu
  • – 3,5 gramów koncentratu.

Uprawa: każdy obywatel Nowej Zelandii od 20 roku życia może uprawiać 2 rośliny konopi indyjskich na własny użytek. Liczba roślin na gospodarstwo domowe nie może przekraczać 4 szt.

Handel: sprzedaż odbywać się będzie w licencjonowanych punktach, w których będzie można również spożyć zakupione produkty, coś na wzór Niderlandzkich „Coffee Shop’ów” Każdy obywatel od 20. roku życia będzie mógł nabyć jednorazowo do 14 gramów suszu.

Osoba poniżej 20. roku życia, która zostanie przyłapana na posiadaniu bądź uprawie będzie w pierwszej kolejności kierowana na terapię oraz podjęte zostaną wobec takiej osoby działania edukacyjne. Przy kolejnym ujawnieniu suszu u takiej osoby, musi się ona liczyć z grzywną.

Zakazy

Ustawa przewiduje karanie za następujące czyny:

  • – publiczne spożywanie marihuany
  • – posiadanie więcej niż 14 gramów konopi indyjskich (lub ich odpowiedników) w miejscach publicznych
  • – uprawa większej liczby roślin marihuany w domu niż zakłada limit indywidualny lub domowy
  • – uprawianie konopi na widoku (rośliny mają być uprawiane tak, aby nikt postronny nie mógł ich zobaczyć)
  • – zabrania się używania marihuany przy osobach poniżej 20. roku życia
  • – udzielanie / sprzedaż marihuany osobom poniżej 20 roku życia
  • – sprzedaż konopi bez licencji
  • – import lub eksport konopi indyjskich
  • – dostarczanie konopi indyjskich pocztą lub kurierem
  • Kontrola

  • Aby zapewnić przestrzeganie zasad i ograniczenie szkód związanych z konopiami indyjskimi rynek ten ma być nadzorowany przez organ regulacyjny ds. konopi indyjskich – przewiduje ustawa. 

    Urząd nadzorowałby regulację rynku konopi indyjskich w sposób, który:

    • promuje dobrobyt Nowozelandczyków
    • zmniejsza szkody związane z używaniem konopi indyjskich
    • zmniejsza ogólne zużycie konopi (z upływem czasu).

    Nowo powołany urząd będzie m.in.:

    • licencjonować i autoryzować wszelkie działania podmiotów działających w branży konopi indyjskich
    • określać kryteria i warunki dotyczące licencji i zezwoleń na obrót
    • wyznaczać limity THC
    • administrować i pobierać podatek akcyzowy, opłaty i prowizje.
    • przygotować i opublikować raport / plan krajowy co 5 lat.

Obowiązywać będzie też zakaz reklamy marihuany oraz punktów dystrybucji, których wystroje na zewnątrz nie będą mogły sugerować, że można tam nabyć zioło. Początkowo legalny będzie jedynie susz. Urząd ds. regulacji konopi będzie uprawniony do zezwolenia na wprowadzenie na rynek innych licencjonowanych produktów, w tym koncentratów czy produktów spożywczych z zawartością konopi indyjskich, w drodze ustanawiania przepisów.

Przyjęta kilka dni temu przez Nowozelandzki parlament propozycja ustawy zawiera wiele punktów mówiących o bezpieczeństwie i edukacji konopnej wśród obywateli. Wymusza m.in. informowanie o możliwych negatywnych skutkach używania marihuany na opakowaniach. Całość wygląda bardzo sensownie, a zaakcentowanie dobra oraz edukacji obywateli aż z ustawy wycieka bokami, bardzo dobre podejście. Wszystko wskazuje na to, że wrześniowe referendum ws. legalizacji marihuany poskutkuje zmianą prawa i kolejny kraj zyska w tej kwestii normalność.

 

Nakładanie miodu na skręta to temat, który jak bumerang powraca na polskich konopnych grupach tematycznych czy też forach. Wiele osób pokazuje swoje jointy posmarowane miodem, na który często przyklejony jest pokruszony susz. Czy taki zabieg  to dobry pomysł czy raczej nie? Jak wpływa na nasze płuca oraz skąd w ogóle wzięła się „moda” na skręty oblane miodem?

Nakładanie miodu na skręta

Czy posmarowanie jointa miodem to dobry pomysł? Wielu użytkowników marihuany, lubi sobie urozmaicić używanie ziela. Jednym z takich urozmaiceń  jest nałożenie na jointa / blunta konopnego ekstraktu (BHO, Rosin). Taki zabieg sprawia, że skręt spala się znacznie wolniej, a ze względu na właściwości ekstraktu jest zdecydowanie mocniejszy i inaczej smakuje. Taki joint / blunt nazywa się Dream Liner.

Nakładanie miodu na skręta
Dream Liner z BHO

Niestety wielu użytkowników marihuany, widząc gdzieś w sieci zdjęcie takiego np. Dream Linera, stwierdza, że jest on obłożony miodem, co wynika z kolorystyki ekstraktów, które często na zdjęciu wyglądają jak miód.  Następnie taki palacz wrzuca na grupie zdjęcie skręta z miodem wychwalając swój pomysł. Jednak czy taki zabieg ma sens? Odpowiedź może być tylko jedna – N I E.

Z czym wiąże się wypalenie takiego skręta? Palony czyli skarmelizowany cukier jest bardzo szkodliwy dla naszych dróg oddechowych oraz płuc. Cząsteczki palonego cukru pokrywają błony śluzowe i oskrzela co może prowadzić do poważnego podrażnienia dróg oddechowych. Ponadto palony cukier odkłada się w płucach i może powodować rozwój komórek rakowych. Mówiąc prościej – palony cukier jest dla nas bardzo szkodliwy.

Osoby stosujące tę praktykę wykazują się elementarnym brakiem wiedzy na temat używki, którą przyjmują. Bardzo często jest to typowa pozerka, żeby pokazać jakim to się jest fajnym i znaleźć trochę atencji na konopnych grupach tematycznych. Jest to dla mnie jedyne wyjaśnienie zważywszy na to, że sieć daje dostęp do niezliczonych ilości informacji na ten temat.

Niestety, komentarze pod wpisami gdzie użytkownicy chwalą się swoimi skrętami z miodem ukazują jeszcze większy brak elementarnej wiedzy niektórych palaczy ziela. Gdy ktoś napisze, że palenie miodu to bardzo zły pomysł, natychmiast pojawia się armia konopnych pozerów twierdzących, że „każdy pali jak chce” oraz wychwalających swój „genialny” pomysł z miodem.  Ale nie to jest najgorsze, czasem odzywają się użytkownicy, którzy twierdzą, że przyjmowanie THC samo w sobie jest szkodliwe i np. uszkadza komórki mózgowe, zatem jeżeli ktoś pali sam susz to i tak sobie szkodzi. Stwierdzenie, że „THC niszczy mózg, a ktoś się czepia jarania smacznego miodku” jest kwintesencją braku wiedzy polskich użytkowników cannabis. A wystarczy użyć google aby wyszukać badania, z których jasno wynika, że konopie nie zabijają substancji szarej w naszym mózgu, a palony cukier jest niebezpieczny i prowadzi do licznych chorób. Tego typu komentarze mogą spowodować, że ktoś kto też nie ma pojęcia i też rzadko korzysta z google uzna, że faktycznie „w sumie to można spróbować”.

Nakładanie miodu na skręta
fragment rozmowy pod postem ze skrętem posmarowanym miodem

Podsumowując, palenie miodu czy innego cukru jest bardzo szkodliwe. Do niedawna część dilerów spryskiwała susz wodą z cukrem aby zwiększyć jego masę. Taki sort się średnio palił, strzelał i był niesmaczny oraz trujący. Każdy takiego materiału unikał. Dziś palacze sami się trują miodem i szukając atencji zachęcają do tego innych – jest to jeden z ekstremalnych przypadków ludzkiej głupoty i braku wiedzy.

Przypominamy – do suszu dodaje się konopne ekstrakty takie jak BHO czy Rosin. Dodawanie do suszu miodu jest oznaką skrajnej głupoty.

Zamaskowany aktywista z Manchesteru jeździ ulicami miasta i rozdaje jego mieszkańcom produkty, które uznał za istotne. Na liście rozdawanych produktów znajdują się m.in. papier toaletowy, woda, środki higieny oraz marihuana. Nie jest to pierwsza taka akcja aktywisty działającego pod pseudonimem Outlaw.

Aktywista pomaga mieszkańcom, rozdaje papier toaletowy i marihuanę

Mężczyzna o pseudonimie Outlaw,  zasłynął swego czasu rozdając ubogim pieniądze oraz marihuanę centrum Manchesteru.

Aktywista w związku z obecną sytuacją spowodowaną koronawirusem w Wielkiej Brytanii postanowił pomóc obywatelom swojego miasta. Jeździ jego ulicami rozdając niezbędne artykuły takie jak woda, papier toaletowy, środki czystości oraz marihuanę. Outlaw w zeszłym tygodniu rozdał susz o wartości 800 funtów. Produkty zostawia pod drzwiami lub przekazuje zachowując odpowiedni dystans.

W tym tygodniu rozdałem ponad 300 paczek papieru toaletowego, cztery uncje marihuany, setki małych zestawów do dezynfekcji i sześć dużych skrzynek z butelkowaną wodą.

-powiedział

Mężczyzna poinformował, że jeździł swoją furgonetką w centrum oraz na obrzeżach manchesteru puszczając w głośników utwór „Don’t worry, be happy” Bobby’ego McFerrina. Jest też krótki film, na którym widać jak przebiegała akcja.

 

[vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=UQMPjSY9F1w”][/vc_column][/vc_row]

Zapytałem na swoim Instagramie, czy ktoś czegoś potrzebuje – dostałem ponad 6000 próśb dostawy od różnych obserwujących.

Outlaw porusza się po mieście i jego obrzeżach furgonetką z napisem “Free Isolation Essentials. Toilet Roll – Sanitizer – Bottled Water. Mini Grinders – Raws – Pre Rolls – Bud”  co można przetłumaczyć jako „Darmowe niezbędniki do izolacji. Papier toaletowy -środki higieny – woda w butelkach. Mini młynki – bibułki -gotowe skręty – susz.

Takich ludzi nam trzeba w tych ciężkich czasach.

Źródło: Daily Star

Czy koronawirus jest szczególnie niebezpieczny dla palaczy marihuany? Prof. Krzysztof Simon, ordynator w jednym z wrocławskich szpitali twierdzi, że tak. Udało nam się skontaktować z prof. Simonem. Zapytaliśmy o to w jaki sposób, marihuana może spowodować śmierć osoby zarażonej COVID-19.

Koronawirus szczególnie niebezpieczny dla palaczy marihuany?

Profesor Krzysztof Simon, ordynator oddziału chorób zakaźnych w jednym z wrocławskich szpitali, wypowiedział się dla portalu TuWrocław.com ws. koronawirusa. W krótkiej wypowiedzi, prof. Simon stwierdza, że także młode osoby umierają na COVID-19. Powodem tych zgonów nie jest jednak sam wirus, a defekty, które posiadają młode osoby nim zarażone, stwierdza prof. Simon, mając na myśli, że umierają też osoby młode, ale takie, które maja inne znane im lub ukryte defekty zdrowotne.

Prof. Simon sugeruje też, że przyczyną osłabienia organizmu, które może prowadzić do śmierci w razie zakażenia, może być palenie marihuany. Powołuje się na przykład 16. latki, która z powodu koronawirusa zmarła we Francji. Profesor mówi, że wygląd pacjentki wskazywał na to, że mogła ona nadużywać marihuany, ale nie twierdzi, że z pewnością tak było. Oto wypowiedź:

[vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?feature=youtu.be&v=f5RLM46PkSA&fbclid=IwAR1D0fdOQDXHrVOei830NBGcl8jmrbEWYTkCRcfZ1En1l64Tjrfg7koLCnQ&app=desktop#dialog”][/vc_column][/vc_row]

Skontaktowałem się z profesorem Simonem i poprosiłem o rozwinięcie tego, co miał na myśli mówiąc te słowa.

Już na wstępie rozmowy, profesor zaznaczył, że nie chodziło mu o substancje zawarte w marihuanie (kannabinoidy), a jedynie o sam fakt wziewnej metody zażywania konopi.

Profesor w rozmowie przyznał, że przyjmowanie czegokolwiek drogą wziewną, w jakimś stopniu uszkadza drogi oddechowe co sprzyja zachorowaniu na COVID. Prof. Simon stwierdził, że w marihuanie nie są groźne związki psychoaktywne, ale jej sposób przyjmowania w postaci palenia może mieć wyniszczający wpływ na nasz organizm. Prof. Simon oznajmił, że dla palaczy marihuany wirus może być groźniejszy, gdyż poprzez wziewna metodę przyjmowania konopi, mają oni w gorszym stanie drogi oddechowe. Dodał, że tyczy się to wszystkiego co się pali oczywiście z tytoniem włącznie. Profesor wspomniał, że ogólnie osoby, które używają środków negatywnie wpływających na nasz organizm jak np. alkohol, są bardziej zagrożone ciężka chorobą spowodowana koronawirusem co wynika z osłabienia organizmu używkami.

Profesor Krzysztof Simon przyznał jednocześnie, że w żadnym wypadku nie jest przeciwnikiem marihuany i popiera jej medyczne zastosowanie.

Niestety, wypowiedź profesora Simona jest mocno niefortunna, gdyż dla większości osób jasno z niej wynika, że palenie marihuany mocno wyniszcza organizm, a doskonale wiadomo, że tak nie jest.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.