Świat Palaczy

Zielone Newsy

Aktualności

Snoop Dogg otworzył coffeeshop w Amsterdamie – S.W.E.D. – Smoke Weed Every Day. Rapowa legenda, człowiek, który jest ikoną nie tylko hip-hopu ale także zioła i konopnej kultury. Podczas ceremonii otwarcia igrzysk w Paryżu niósł ogień olimpijski, a w tym samym czasie, nie tak daleko bo w Amsterdamie, trwały ostatnie przygotowania do otwarcia S.W.E.D. – Smoke Weed Every Day, coffeeshopu, którego nazwa nawiązuje do legendarnego już cytatu Snoopa. Zobaczcie jak nowy punkt na mapie Amsterdamu wygląda w środku.

Snoop Dogg otworzył coffeeshop w Amsterdamie – S.W.E.D. – Smoke Weed Every Day

1. sierpnia Snoop Dogg otworzył swój pierwszy coffeeshop w Amsterdamie – S.W.E.D. – Smoke Weed Every Day. Co prawda na samym otwarciu raper się nie pojawił, ponoć przebywał nadal w Paryżu na igrzyskach olimpijskich, które miał okazję otwierać jako gość honorowy.

Jest to drugi lokal Snoopa, pierwszy punkt S.W.E.D. otwarto niedawno w Los Angeles niedaleko międzynarodowego portu lotniczego LAX.

Jest to znaczące posunięcie w kwestii ekspansji marki S.W.E.D. w skali globalnej. Amsterdam od dziesięcioleci uchodzi za jedno z najważniejszych miejsc światowej kultury konopnej.

Sklep będzie oferował różnorodne produkty i towary z konopi, dając możliwość wyjątkowego doświadczenia dla odwiedzających. Dzięki swojemu kultowemu stylowi i biznesowemu zmysłowi Snoop Dogg z pewnością sprawi, że Coffeeshop SWED stanie się obowiązkowym miejscem do odwiedzenia w Amsterdamie.

Snoop Dogg otworzył coffeeshop w Amsterdamie - S.W.E.D. - Smoke Weed Every Day
Coffeeshop S.W.E.D. – Smoke Weed Every Day i jego wnętrze.

Mamy też nadzieję, że Snoop jako jeden z naczelnych jaraczy świata zadba o to, aby w punktach sygnowanych jego ksywką zioło było najwyższej jakości w normalnej cenie.

Snoop Dogg otworzył coffeeshop w Amsterdamie - S.W.E.D. - Smoke Weed Every Day
Wnętrze coffeeshopu S.W.E.D. – Smoke Weed Every Day

Menu SWED Amsterdam „oferuje unikalną mieszankę wysokiej jakości produktów, ekskluzywnych szczepów, rzemieślniczych artykułów spożywczych i najwyższej klasy akcesoriów konopnych, wszystkie ręcznie wybierane przez samego Snoopa”, czytamy w komunikacie prasowym.

Amsterdam zawsze otaczał się miłością do zioła, tak jak ja. Dlatego cieszę się, że mogę wprowadzić S.W.E.D. do tego ikonicznego miasta, które rozumie radość z dobrej marihuany i dobrej zabawy.

-poinformował Snoop

Snoop Dogg otworzył coffeeshop w Amsterdamie - S.W.E.D. - Smoke Weed Every Day
Wnętrze coffeeshopu S.W.E.D. – Smoke Weed Every Day

Snoop Dogg jest drugą legendarną postacią, która kojarzy się z ziołem i ma własny lokal w Amsterdamie, jako pierwszy swój coffeeshop otworzył tam Mike Tyson, o czym możesz przeczytać T U T A J.

Jednak jak informuje portal Parool ani Snoop, ani Tyson nie są właścicielami licencji na prowadzenie coffeeshopu, co wynika z nowych surowszych przepisów w Holandii, które wprowadziły m.in. zakaz otwierania nowych punktów sprzedaży.

Parool twierdzi, że obie licencje są na nazwisko lokalnego biznesmena Rachida Bahidy i nie jest jasne, jak związał się z tak dużymi amerykańskimi nazwiskami.

Kannabinoidy to nie tylko składniki obecne w roślinach, między innymi w konopiach. Naukowcy w latach 80. odkryli endokannabinoidy – związki produkowane przez nasze ciało, które są bardzo podobne do tych, znajdujących się w konopiach. Są do tego stopnia powszechne w naszym organizmie, że znajdziemy je nawet w mleku matki. Okazuje się, że w dodatku odgrywają bardzo ważną rolę w rozwoju niemowląt. Czy w związku z tym młode mamy mogą bez obaw stosować konopie w okresie laktacji? Odpowiedź nie jest w cale taka oczywista. Więcej informacji w artykule.

Kannabinoidy w mleku matki jako jego naturalny składnik

Konopie stosowano w medycynie od tysiącleci, jednak dopiero stosunkowo niedawno udało się odkryć na z czego wynika fenomen ten rośliny i jej szerokie działanie lecznicze.

Stało się to w 1988 roku gdy profesor Raphael Mechoulam odkrył układ endokannabinoidowy – jeden z najważniejszych w ludzkim ciele systemów regulujących pracę naszego organizmu. Jest to układ bardzo unikalny oraz istotny, jego rolą jest koordynowanie pracy innych układów oraz regulowanie funkcji neuroimmunologicznych, czy neurohormonalnych, które dotyczą naszej odporności, nastroju, motywacji, temperatury ciała, uczucia głodu czy sytości. Na układ ten składają się receptory kannabinoidowe oraz endokannabinoidy, które utrzymują stabilne środowisko wewnętrzne, tak zwaną homeostazę.

Ludzki organizm wytwarza własne kannabinoidy – endokannabinoidy, m.in. Anandamid , którego struktura chemiczna jest niemal identyczna z THC – psychoaktywnym kannabinoidem wytwarzanym przez konopie. 

Anandamid wytwarza się m.in. podczas aktywności fizycznej. Jak się niedawno okazało, to właśnie endokannabinoidy w odpowiadają za świetne samopoczucie po wysiłku fizycznym (np. bieganie lub inne cardio czy sporty siłowe), do tej pory pozytywne samopoczucie po wysiłku sportowym, tzw.”haj biegacza” przypisywane było endorfinom. Teraz jednak wiadomo, że odpowiadają za nie endokannabinoidy oraz układ endokannabinoidowy. Więcej na ten temat przeczytasz T U T A J.

Kolejnym zaskoczeniem dla naukowców był fakt, że wspomniane endokannabinoidy przypominają budową związki zawarte w konopiach – na przykład delta -9 THC czy CBD. Dzięki temu mogą one wpływać na receptory kannabinoidowe w naszym ciele, prawie tak samo, jak robią to nasze endogenne związki.

Następną niespodzianką było odkrycie wewnętrznych kannabinoidów: 2-arachidonoiloglicerol (2-AG) i arachidonoiloetanoloamid (anandamid) w mleku matki. Łącznie zidentyfikowano 12 związków pochodnych endokannabinoidów, przy czym najobficiej występujących składnikiem w ludzkim mleku jest 2-AG.

Jaką funkcję pełnią kannabinoidy w mleku matki?

Uważa się, że endokannabinoidy w mleku ssaków odgrywają ważną rolę w stymulacji apetytu u niemowlęcia a także przyczyniają się do budowania jego odporności i rozwoju mózgu. Już 2004 roku w badaniu opublikowanym w European Journal of Farmacology poświęconym roli receptorów kannabinoidowych CB1 w rozwoju płodu oraz noworodków, wykazano, że endokannabinoidy zawarte w mleku matki wydają się mieć kluczowe znaczenie dla ssania mleka, sądzono, że aktywują mięśnie jamy ustnej i motorykę ssania.

Nieco później, w badaniu z 2021 roku opublikowanym w czasopiśmie Nutrients, określono normalne zakresy stężeń endokannabinoidów (2-AG i AEA) w mleku matki. Wyniki tego badania dostarczają również dowodów na to, że 2-AG może odgrywać rolę w przekazywaniu niemowlętom informacji o porze dnia i może wpływać na kształtowanie mikroflory jelitowej we wczesnym okresie życia. Inne badanie przeprowadzone nieco później potwierdziło hipotezę analiz naukowców z 2004 roku – że obecność kannabinoidów w mleku ma wpływ na proces neuromodulacji i neurogenezy, zaś jedną z jego funkcji jest stymulowanie procesu nauki nowo narodzonego dziecka, sposobu jedzenia pokarmu, czyli ssania.

To fenomenalne odkrycie pokazuje, że my ssaki z grupy naczelnych, naszą najważniejszą umiejętność z okresu niemowlęcego, potrzebną do przetrwania w wieku niemowlęcym – zawdzięczamy kannabinoidom. Gdyby nie kannabinoidy w mleku matki, noworodki nie wiedziałyby, jak się odżywiać, ani też nie miałyby ochoty jeść, co mogłoby skutkować poważnym niedożywieniem, a nawet śmiercią.

Stosowanie konopi podczas karmienia piersią – co mówi na ten temat nauka?

Wydawać by się mogło, iż ze względu na obecność kannabinoidów w naszym ciele i mleku matki, stosowanie konopi przez osoby karmiące powinno być bezpieczne dla dziecka.

Nic bardziej mylnego. Zawartość w mleku endokannabinoidów takich jak 2-AG działa na dziecko zupełnie inaczej niż THC czy CBD – fitokannabinoidy zawarte w konopiach, które z łatwością przedostają się do mleka matki.

Enzym żołądkowo-jelitowy FAAH, czyli hydrolaza amidów kwasów tłuszczowych, odpowiadająca za rozkład 2-AG, powoduje, że duża ilość tego związku dostająca się do organizmu niemowlaka jest degradowana. Oznacza to, że ten kannabinoid zawarty w mleku kobiecym nie powoduje zbyt dużej neurostymulacji u niemowląt. W przeciwieństwie do THC, które może wiązać się z tymi samymi receptorami co 2-AG i w ten sposób wywierać silną stymujację na receptory kannabinoidowe dziecka zaburzając rozwój układu nerwowego.

Podobnie wygląda to w przypadku CBD, który też w pewnym stopniu oddziałuje na CB1. Obecność fitokannabinidów może blokować zdolność 2-AG do działania jako neuroprzekaźnik, zatem istnieje obawa, że ​​przedostanie się THC czy CBD do organizmu niemowlęcia może mieć wpływ na rozwój układu nerwowego i układu endokannabinoidowego. Z tego względu nie poleca się stosowaniu produktów konopnych w okresie ciąży oraz laktacji, aby chronić rozwój mózgu dziecka.

Jak długo kannabinoidy pozostają w mleku matki?

Stosowanie konopi w czasie karmienia piersią mogłoby przynieść wiele korzyści kobietom cierpiących ma ból, infekcje, depresje czy stany zapalne. Na ten moment jednak odradza się kobietom jednoczesne karmienie i stosowanie konopi w postaci olejków CBD czy marihuany ze względu na ryzyko zaburzenia rozwoju dziecka.

Nawet w przypadku doraźnego stosowania konopi i odciągania pokarmu, istnieje prawdopodobieństwo, że THC czy CBD będzie obecne w mleku matki nawet przez wiele tygodni. W badaniu opublikowanym w czasopiśmie Obstetrics and Gynecology, przyjrzano się próbkom mleka matki od ośmiu anonimowych uczestniczek regularnie przyjmujących konopie. W mleku tych kobiet odkryto spore ilości THC, dzieci przyjmowały szacunkowo 2,5% dawki stosowanej przez matkę. Stężenie konopi indyjskich w mleku matki jest zmienne i zależy od dawki i częstotliwości stosowania, a także sposobu spożywania konopi. Z pewnością jednak konopie różnią się w tym względzie od alkoholu, który spożywany w małej dawce opuszcza ciało w przeciągu doby, zaś w mleku nie występuje już po 5 godzinach.  

Konopie indyjskie i ich metabolity zachowują się jednak zupełnie inaczej, ponieważ są bardzo dobrze rozpuszczalne w tłuszczach i gromadzą się w ciele kobiety. Naukowcy oszacowali średni okres półtrwania THC w mleku matki na około 17 dni. W przypadku jednorazowego stosowania, ten czas skróci się do około 5 dni. Jeśli jednak kobieta stosuje konopie regularnie, CBD lub THC może pozostawać w mleku nawet przez kilka tygodni. Trwałość fitokannabinoidów może być częściowo związana z wyjątkowo wysoką zawartością tłuszczu i lipofilowym charakterem tych związków. Naukowcy podejrzewają, że mleko matki podobnie jak ludzka tkanka tłuszczowa magazynuje THC lub CBD, w pewnym sensie pełniąc rolę rezerwy. W tym względzie wciąż trwają badania.

Jaki wpływ mają THC i CBD na rozwój niemowlaków?

Jeśli chodzi o wpływ mleka zawierającego THC lub CBD na organizm dziecka, tutaj też dysponujemy niewielkim dorobkiem naukowym. W badaniu z 2021 poddano ocenie 136 niemowląt karmionych piersią przez kobiety regularnie używające konopi indyjskich. U 68 niemowląt narażonych na ich działanie w pierwszym miesiącu życia zaobserwowano zmniejszony rozwój motoryczny po pierwszym roku życia w porównaniu z grupą kontrolną, która nie miały kontaktu z konopiami indyjskimi. W szczególności wskazuje się na spadek wskaźnika Bayleya rozwoju motorycznego u takich niemowląt, który był niższy o 1465 punktów.

W innym badaniu porównano 27 niemowląt karmionych piersią narażonych na działanie konopi indyjskich z 35 niemowlętami karmionymi piersią, które nie były narażone na działanie konopi. Po pierwszym roku nie zaobserwowano żadnych różnic w rozwoju motorycznym i umysłowym. Rozbieżności w wynikach badań pokazują, że na tym polu niezbędne są kolejne badania weryfikujące jaki wpływ może mieć stosowanie konopi w czasie karmienia piersią.

Marihuana i seks: 86,1% kobiet zgłasza większą satysfakcję z orgazmów, wynika z wyników badań, które miały ocenić wpływ używania konopi przez stosunkiem partnerskim wśród kobiet mających problemy z osiąganiem orgazmu oraz kobiet bez takich problemów. Oto więcej informacji.

Marihuana i seks: 86,1% kobiet zgłasza większą satysfakcję z orgazmów – badania

Badania wykazują, że problemy z osiąganiem orgazmu dotykają 41% kobiet. Na tym problemie skupili się autorzy badania „Ocena wpływu stosowania konopi przed stosunkiem partnerskim na kobiety z trudnościami w osiągnięciu orgazmu i bez nich

Dysfunkcja orgazmu jest jednostką chorobową, która na chwilę obecną nie ma konkretnej metody czy terapii leczenia.

Badania obejmowały częstotliwość orgazmów, trudności oraz satysfakcję z orgazmów związane ze stosowaniem lub brakiem stosowania konopi przed stosunkiem partnerskim.

Wyniki pochodzą z 387 ankiet przeprowadzonych wśród kobiet w wieku 25 – 34 lata, z których 51% zgłaszało problemy z osiąganiem orgazmu.

Wśród uczestniczek badania, które miały trudności z osiągnięciem orgazmu, 72,8% zgłosiło, że używanie konopi przed stosunkiem zwiększyło częstotliwość orgazmów.

67% badanych stwierdziło, że poprawiło satysfakcję z orgazmu.

71% badanych wskazało, że używanie konopi ułatwiło orgazm.

Wśród uczestniczek badania, satysfakcja z orgazmu wzrosła o 97,7%, przy czym 86,1% kobiet z dysfunkcją orgazmu zgłosiło, że były bardzo zadowolone, umiarkowanie zadowolone lub zadowolone.

Badanie wykazało także, iż osoby używające konopi regularnie – miały lepsze wyniki. Szczególnie wśród osób mających trudności z osiąganiem orgazmu, sytuacja poprawia się wraz z regularnym używaniem marihuany,

Konopie spożywane przed stosunkiem nie miały statystycznie istotnego związku z wiekiem, rasą, dochodem, wykształceniem, religią, orientacją seksualną, statusem związku seksualnego, statusem związku, satysfakcją ze związku, orientacją seksualną, częstotliwością seksu partnerskiego lub częstotliwością masturbacji.

Do badania kwalifikowały się jedynie osoby, które ukończyły co najmniej 18 lat, używały marihuany i uprawiali seks partnerski w ciągu ostatnich 30 dni. Wykluczeni byli: kobiety w ciąży, karmiące piersią i osoby, które używały innych substancji rekreacyjnych w ciągu ostatniego miesiąca. Badania zostały przeprowadzone na grupie osób korzystających z konopi indyjskich.

Leczenie przy użyciu marihuany wydaje się przynosić korzyści kobietom, które mają trudności z osiągnięciem orgazmu lub cierpią na jego dysfunkcję.

„Przyszłe badania powinny skupić się na badaniach nad potencjałem konopi jako opcji leczenia dla kobiet, u których zdiagnozowano problemy ze zdrowiem psychicznym lub które mają historię molestowania seksualnego. Poprzednie badania wykazały, że kobiety z tymi schorzeniami doświadczały bardziej pozytywnych reakcji orgazmicznych i większej satysfakcji, gdy stosowały konopie przed seksem. Istotne jest również zbadanie stosowania konopi jako leczenia pierwotnej anorgazmii, a także dla kobiet, które kiedyś były w stanie osiągnąć orgazm, ale teraz nie są w stanie tego zrobić. To badanie, z anegdotycznymi raportami i mniej ukierunkowanymi badaniami, sugeruje, że konopie mogą również poprawić funkcjonowanie orgazmiczne u tych kobiet.”

-mówią autorzy badania, którego pełne wyniki znajdziesz T U T A J.

Przeczyta też: Znikną e-recepty na medyczną marihuanę? – resort zdrowia zapowiada zmiany

[vc_row][vc_column][vc_column_text]Słoń o marihuanie – zniszczyła wielu ludziom życie oraz pomaga wejść w cięższe używki. Takie stwierdzenia można usłyszeć z ust poznańskiego rapera, z którym Mestosław przeprowadził blisko dwugodzinną rozmowę głównie o używkach. Słoń opowiedział także działa na niego zioło, niektórzy pewnie będą zaskoczeni. Oto więcej informacji. 

Słoń o marihuanie – zniszczyła wielu ludziom życie oraz pomaga wejść w cięższe używki

Słoń to jedna z bardziej rozpoznawalnych postaci w środowisku rapowym i nie tylko, łączy rap z horrorcore’m. Tworzył WSRH oraz Brain Dead Familia – BDF.

Ze Słoniem rozmawiał niedawno Mestosław, głównym tematem rozmowy były używki. Panowie rozmawiali o różnych substancjach, tutaj jednak skupimy się na wypowiedziach dotyczących marihuany.

Niestety rozmowa pokazała jak małe pojęcie ma zaproszony do rozmowy raper. Okazuje się, że artysta uważa, iż marihuana niszczy ludziom życie.

To ile życia ludziom to zniszczyło, zwykła głupia trawa człowieku, palenie jointów i fifki, człowieku, ja pierdole.

-mówi Słoń o marihuanie

W rozmowie ze strony Słonia padają też takie stwierdzenia:

„Mam gdzieś znajomych, którzy palą od 25 czy 30 lat i mają tym ciężki problem, życie im się jakby posypało. Człowieku, tyle szans mieli, mogli je wykorzystać, zmienić coś. To nie, bo wiesz co, no miałem pojechać, ale nie pojechałem. Bo co? Bo byłeś kurwa spizgany.”

Czy marihuana niszczy życie ludziom? Czy inne używki niszczą życie ludziom? Nie, to podejmowane decyzje niszczą życie wielu ludziom. To nie marihuana niszczy ludziom życia, to nieprawidłowe decyzje, nieprawidłowe używanie i/lub nadużywanie marihuany powoduje kłopoty i niepowodzenia w życiu.

Wszystkich substancji odurzających, czy to będzie legalny alkohol czy substancje prawnie zakazane, należy używać świadomie i z głową!

Jeżeli jesteś osobą, która po marihuanie nie ma ochoty na wykonywanie jakichkolwiek zadań służbowych i będziesz palił przed pracą lub w jej trakcie – zostaniesz najpewniej zwolniony za brak efektów w pracy. Dlatego jeżeli ci na tej pracy zależy, a mimo to będziesz używał marihuany przez co pracę stracisz – nie obwiniaj zioła tylko swoje decyzje.

Przypominamy też, że należy kategorycznie podkreślić, iż używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem.

Każdy użytkownik ziela powinien oceniać, czy nie wpływa ono negatywnie na jego życie, nazywa się to świadomym używaniem.

Co ciekawe, w pewnym momencie rozmowy muzyk też wspomina tym, że to złe decyzje, a nie narkotyki niszczą życia. Wszedł nawet na temat świadomego używania, jednak najpierw mówił w tym kontekście o odurzonych dwunastolatkach, chwilę później jakby zgubił myśl i wątek i temat się urwał. Jednak mówienie, że nie ma w ludziach świadomości i podawanie jako przykład naćpanego dwunastolatka jest nie na miejscu bo tu już mówimy o ciężkiej patologii, a nie świadomym użytkowaniem substancji przez pełnoletnie osoby.

W trakcie rozmowy raper przyznał także, że nie używa marihuany na trzeźwo gdyż ma po niej potężne stany lękowe:

„Jak miałbym palić na trzeźwo trawę, to bym dostał z deklem, wszelkiego rodzaju stany lękowe mi wypierdala na taki poziom, że człowieku ja tego nie kumam, nie? „

-mówi Słoń

Pamiętać należy, że to nie sama używka stanowi problem, przeważnie jest on w użytkowniku. Legendarny mit, jakoby marihuana powodowała brak chęci wykonywania obowiązków czyli tzw. syndrom amotywacyjny, już dawno został obalony, a mimo to nadal jest chętnie powtarzany przez osoby, które są przeciwne używaniu konopi nie mając zielonego pojęcia o wpływie na człowieka. Więcej o marihuanie i syndromie amotywacyjnym przeczytasz T U T A J.

Teoria bramy mówiąca jakoby marihuana miała być furtką do tzw ciężkich narkotyków jak np. opiaty – także została już dawno obalona.

Przeczytaj też: Na 420 Mata wyznał, że zaczyna terapie w Monarze bo zioło ma na niego destrukcyjny wpływ i m.in. prowadzi do ciężkich narkotyków

Cała rozmowa ze Słoniem:[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=BIolMyDpjmk”][/vc_column][/vc_row]

Tajlandia: Marihuana pozostanie legalna. Pomimo wcześniejszych planów, aby zioło ponownie uznać za nielegalny narkotyk, a nawet podania daty wejścia, ostatecznie premier Srettha poinformował o rezygnacji z ponownej kryminalizacji konopi. Politycy uznali, że ziele pozostanie legalne przy jednoczesnym wprowadzeniu dodatkowych regulacji. Kwestia zmiany statusu marihuany budziła w ostatnich miesiącach wiele kontrowersji wśród wielu obywateli Tajlandii, jedne stowarzyszenia popierały planowane zmiany, a drugie chciały, aby nic się nie zmieniało – były demonstracje, dochodziło nawet do strajków głodowych. Oto więcej informacji.

Tajlandia: Marihuana pozostanie legalna, poinformował premier Srettha.

Informacje, jakoby marihuana rekreacyjna miała by ponownie trafić na listę zabronionych narkotyków, pojawiają się w mediach na całym świecie od blisko roku. Podchody do zmiany prawa rozpoczął nowy rząd Tajlandii ustanowiony właśnie w zeszłym roku.

Ale po kolei…

Marihuana w Tajlandii została zalegalizowana w roku 2022. Tajlandia wybrała dość unikalną w skali świata metodę zmiany prawa dot. konopi indyjskich, ich uprawy, przetwarzania oraz sprzedaży. A mianowicie Tajski rząd zwyczajnie usunął marihuanę z listy narkotyków, i tyle.

Od tego momentu konopie indyjskie nie były objęte jakimikolwiek przepisami, ich status prawny był taki jak np. bananów – każdy może uprawiać banany, każdy może jeść banany (nawet dzieci), każdy może postawić na ulicy stragan i sprzedawać banany. Dokładnie taki sam status miało zioło, przez brak przepisów zapanował pewien konopny chaos.

Dlatego zaczęły się pojawiać przepisy regulujące kwestie związane z marihuaną. Wprowadzono licencję na handel oraz produkcję. Wprowadzono zakaz sprzedaży nieletnim, a sklepy z ziołem nie mogą znajdować się w pobliżu szkół, przedszkoli, świątyń, etc.

Wtedy zmienił się w Tajlandii rząd. Nowy premier stosunkowo szybko zapowiedział, że legalizacja marihuany przeprowadzona była chaotycznie oraz ze szkodą dla społeczeństwa i należy ją ponownie zdelegalizować uznając za narkotyk.

Przez kolejne miesiące premier Tajlandii regularnie informował o dążeniu do ponownej kryminalizacji marihuany. Pomysł ten miał mieć początkowo poparcie wszystkich 11 partii koalicyjnych, które tworzą tamtejszy rząd. Jednak w jednym z pierwszych głosowań okazało się, iż proponowana zmiana nie uzyskała odpowiedniej liczby głosów.

Już wtedy wiele wskazywało na to, że politycy zaczynają traktować stanowisko premiera jako jego prywatną opinię w kwestii marihuany, którą nie trzeba się przejmować.

Kolejne doniesienia medialne tylko potwierdzały, że status marihuany w Tajlandii nie ulegnie zmianie. Dlatego nie potrafię zrozumieć mediów (konopnych jak i głównego nurtu), które na podstawie komunikatów Tajskiego rządu informowały, że ten chce zdelegalizować marihuanę.

Wiele nieporozumień wynikało z nieznajomości Tajskiej specyfiki oraz bardzo dla nie-azjatów trudnego języka tonalnego. Dlatego w komunikatach prasowych np. Reutersa czy CNN pojawiały się informacje w pierwszej części mówiące, że Tajlandia zdelegalizuje zioło, a w kolejnej, że producenci oraz sprzedawcy marihuany zostaną objęci dodatkowymi regulacjami – informacje się wzajemnie wykluczały.

Zaledwie kilka tygodni temu premier ponownie poinformował o mianie statusu prawnego marihuany i mocnych obostrzeń co do użytku rekreacyjnego. Zmiany miały wejść w życie od 1. stycznia przyszłego roku.

Informacje te spowodowały liczne protesty na Tajskich ulicach, grupa aktywistów rozpoczęła też głodówkę żądając od premiera pozostawienia obecnego statusu marihuany.

Tajlandia Marihuana pozostanie legalna
Pro-konopni aktywiści na ulicach Bangkoku w zeszłym miesiącu.

Właściciele konopnych biznesów także wyrazili swoje niezadowolenie dając do zrozumienia, że w przypadku zmiany prawa będą żądali odszkodowań, mowa o ok 20.000 podmiotów sprzedających lub produkujących marihuanę.

Faktem jest też to, że marihuana przynosi pewne wpływy do budżetu Tajlandii, która jest obecnie w tracie kryzysu i stara się zrobić wszystko, aby ściągnąć do siebie jak najwięcej turystów. Dlatego m.in. po wielu latach zniesiona została alkoholowa prohibicja w ciągu dnia. W Tajlandii do tej pory oficjalnie był zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach 14.00 – 17.00 oraz 00.00 – 11.00.

Kolejna sprawa to specyfika Tajlandii, gdzie bardzo dużą władzę realną mają osoby z wysoko postawionych rodzin (system kastowy), wojsko oraz policja – mówiąc najprościej – przedstawiciele tych grup chcą zarabiać na legalnej marihuanie.

Tajlandia – marihuana zostanie legalna, będzie nowa ustawa

Mimo, że premier Srettha zmienił zdanie i zgodził się uregulować kwestię używania marihuany za pomocą ustawy, to jednak ostatnie słowo należy do parlamentu, powiedział agencji Reuters Prommin Lertsuridej, sekretarz generalny premiera.

„To będzie kwestia prawa i debaty w parlamencie. Czy to narkotyk, czy nie, zależy od parlamentu.”

– poinformował Prommin.

Nie do końca wiadomo co ostatecznie wpłynęło na zmianę stanowiska obecnego premiera. Mówi się o politycznej decyzji, jednak omawianie politycznej sytuacji i zawirowań w Tajskim rządzie nie będziemy tu omawiać.

Jeżeli obie izby Tajskiego Parlamentu przyjmą nową ustawę, a ta najpewniej będzie, wejdzie ona w życie z początkiem przyszłego roku. Poinformujemy gdy tylko się to stanie.

A teraz zobacz Tajskie uprawy prowadzone przez Polaków, materiał wideo znajdziesz T U T A J.

Przeczytaj też: Czeski rząd zrezygnował z komercyjnego rynku marihuany

[vc_row][vc_column][vc_column_text]Paluch nagrał numer o medycznej marihuanie – M&M, który od kilku dni lata po serwisach muzycznych. Utwór jest lekki, a sam refren wpada w ucho przez co wielu przewiduje, że stanie się jednym z hitów tego lata, szczególnie wśród użytkowników zioła. Niestety warstwa tekstowa  pozostawia wiele do życzenia, a sam klip przedstawia pacjentów jako zwykłych „zjarusów” cały dzień oglądających Netflixa w towarzystwie Coca-Coli i czipsów. 

Paluch nagrał numer o medycznej marihuanie

„Bo to medyczna marihuana, dzisiaj legalna, choć kiedyś zakazana, nie jeden ziomal grzał przez to lata puchę, bo leczył głowę, bez podatku buchem.”

Nawija Paluch w swoim nowym numerze M&M – Medyczna Marihuana.

Paluch to jeden z najbardziej znanych polskich raperów, który na scenie jest już od lat. Dlatego większość rzeczy, które tworzy – odbija się szerokim echem.

Utwór utrzymany jest w luźnym, lekko popowym letnim klimacie, który z pewnością wielu przypadnie do gustu, a w szczególności użytkownikom zioła.

Niestety, M&M uważam za zmarnowaną szansę, Palec mając tak duże zasięgi mógł jednak coś zrobić dla konopi i postarać się o merytoryczny przekaż traktujący np. o pozytywnych aspektach korzystania z marihuany lub o tym, iż należy to robić z głową i świadomie. Mógł wspomnieć ciężki los biedniejszych pacjentów uprawiających własne rośliny, którzy robią to ryzykując swoją wolność, aby ratować swoje zdrowie, a czasem życie.

Zamiast tego mamy bardzo przeciętny tekstowo utwór, który medyczną marihuanę ma tylko w tytule. Obraz powstały do numeru także nie pozostawia wątpliwości, że mówimy o używaniu marihuany w celach rekreacyjnych.

Zamiast konopnej merytoryki mamy też promowanie najgorszych stereotypów związanych z używaniem marihuany. Teledysk do M&M przedstawia Palucha jarającego sobie na luzie z ziomkami, wszyscy wspólnie siedzą w pokoju jarając zioło, pijąc Coca-Colę i zajadając się czipsami etc. Klip momentami przypomina bardziej reklamę Coca-Coli niż rapowy teledysk.

Szkoda, że postanowiono przedstawić pacjentów medycznej marihuany jako zjarusów, którzy tylko oglądają Netflixa wpierdalając przy tym wysoko przetworzony syf i popijając go Coca-Colą. 

Na plus natomiast należy wspomnieć propagowanie waporyzacji, jednak i tu mamy powielanie bzdur gdyż palenie marihuany nie zniszczy ci płuc substancjami smolistymi – w przeciwieństwie do tego co mówi Paluch płuca wieloletnich palaczy zioła są w bardzo dobrym stanie co potwierdzają badania.

A oto wspomniany teledysk, oceńcie sami:

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=2R34bXRINrw”][/vc_column][/vc_row]

Euro 2024: Niemiecka policja zachęca do palenia zioła zamiast picia alkoholu, co ma na celu poprawę bezpieczeństwa i zmniejszenie agresji w trakcie rozgrywek. Piłka nożna to jedna z nielicznych dyscyplin sportowych, która niesie ze sobą ryzyko wszelkiego rodzaju rozrób wśród kibiców przeciwnych drużyn. Nic zatem dziwnego, że władze i służby wolą promować uspakajającą marihuanę, zamiast powodującego agresję alkoholu. W kilku krajach akcja doprowadziła przy okazji do rozległej dyskusji na temat konopi indyjskich i ich legalizacji. Oto więcej informacji.

Euro 2024: Niemiecka policja zachęca do palenia zioła zamiast picia alkoholu

Mecze piłki nożnej niosą ze sobą ryzyko zamieszek wynikające z chęci bitki pomiędzy kibicami niektórych drużyn. Część meczy, które są obarczone wysokim ryzykiem rozróby, obłożone jest dodatkowymi regulacjami mającymi podwyższyć poziom bezpieczeństwa.

Jednym z takich spotkań był wczorajszy mecz Anglii z Serbią, który miał status „podwyższonego ryzyka” i odbywał się w Gelsenkirchen. Według niemieckich mediów na meczu miała zjawić się licząca około 500 osób grupa chuliganów z Bałkanów. Dlatego służby porządkowe zdecydowały o wprowadzeniu specjalnych środków bezpieczeństwa.

Z tego powodu m.in. sprzedawane podczas rozgrywki piwo, mogło mieć maksymalnie 2,8% alkoholu.

I tu pojawia się rzecznik niemieckiej policji, który kibicom rozczarowanym słabym piwem – poleca zapalenie przed meczem marihuany.

Niemiecka policja zachęcając kibiców do wyboru zioła zamiast alkoholu zaznacza, że kibic upalony, to kibic spokojny i wręcz zachęca do śmiałego palenia na ulicach

-„ Nie jest problemem dla kibiców palenie marihuany na ulicy. Jeśli widzimy grupę ludzi pijących alkohol i wyglądających nieco agresywnie oraz inną grupę palącą marihuanę, to oczywiście przyjrzymy się grupie pijącej alkohol. Picie alkoholu może sprawić, że ktoś będzie bardziej agresywny, a palenie marihuany sprawia, że ludzie będą wyluzowani. Skupimy się na fanach, którzy piją i mogą stać się agresywni, dlatego wprowadziliśmy środki ostrożności dotyczące alkoholu”

– wyjaśniał rzecznik policji w rozmowie z brytyjskim tabloidem.

Niestety, podczas samego meczu rozegranego na Veltins Arena, nie można w środku nic palić, można było natomiast kupić piwo o wspomnianej obniżonej zawartości alkoholu.

Postawa niemieckiej policji wywołała dyskusję, w której klasycznie wypowiadają się zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy takiej kampanii. Jak to niestety przeważnie bywa, głosy przeciwne powielają dawno już obalone stereotypy jak np. „teoria bramy”, wg której marihuana prowadzi do uzależnienia od ciężkich narkotyków. I gdyby wykluczyć komentarze oparte na mitach, zostaną same chwalące taki rozwój sytuacji w Niemczech.

Marihuana jest w Niemczech częściowo zalegalizowana od 1 kwietnia tego roku. Można posiadać do 25 gramów suszu w miejscach publicznych, 50 w domu oraz uprawiać do 3 roślin konopi indyjskich w domowym zaciszu. Powstały także Społeczne Kluby Konopne. Nadal zakazany jest handel. 

Postępujący światowy trend dekryminalizacji marihuany póki co nie dotyczy Polski. Niestety, od pojawienia się Ustawy o zapobieganiu narkomanii z 1985 roku, konopie indyjskie są uznawane w naszym kraju za prawnie zakazany narkotyk. Mimo zalegalizowania medycznej marihuany 2017 roku, THC jest w dalszym ciągu substancją zabronioną – nie wolno jej posiadać o uprawie konopi indyjskich na własny użytek nawet nie mówię gdyż ta, może zostać w Polsce uznana za zbrodnię. Okazuje się jednak, że ponad 70% Polaków chce dekryminalizacji marihuany. Czy władze się do tego ustosunkują?

Czym jest dekryminalizacja marihuany?

Na całym świecie kolejne kraje wprowadzają regulacje umożliwiające legalne korzystanie z konopi, czy to na użytek medyczny czy rekreacyjny. Legalizacja medycznej marihuany to zwykle pierwszy krok ustawodawców w kierunku liberalizacji prawa narkotykowego. Czasem jednak zdarza się, że w kraju dużo wcześniej wprowadzono już dekryminalizację posiadania niewielkich ilości marihuany, zwykle wykorzystywanej na własny użytek. Dekryminalizacja jest to zaprzestanie karania za posiadanie tych niewielkich ilości, czasem jest to 1, czasem 5, a czasem 15 gramów suszu konopi indyjskich.

Osoba posiadająca nieznaczną ilość ziela,  zatrzymana przez policję nie podlega wtedy pod kodeks karny – czyn jest traktowany jako wykroczenie i często obarczony jedynie grzywną lub upomnieniem funkcjonariusza. W każdym razie sprawa nie trafia do sądu i nie jest zakładana żadna kartoteka. Osoba, która nie posiada więcej niż dopuszczalny, ustawowy limit surowca na własny użytek, nie trafia też na komisariat i nie są podejmowane wobec niej żadne dodatkowe czynności, oprócz ewentualnej konfiskaty suszu. Przykładem krajów z takim podejściem do THC jest między innymi Estonia, Luksemburg czy Belgia. Wiele stanów USA, jak Kolorado czy California, przed prowadzeniem pełnej legalizacji najpierw, wiele lat wcześniej zrezygnowało z karania swoich obywateli za posiadanie i konsumpcję konopi.

Obecny status prawny konopi w Polsce i Europie

Na dzień dzisiejszy marihuana spożywana do celów rekreacyjnych pozostaje w Polsce nielegalna. Główna substancja psychoaktywna czyli tetrahydrokannabinol (THC), nadal znajduje się na liście substancji kontrolowanych (odurzających) w Ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii z 2005 roku. Zarówno posiadanie marihuany jak i uprawa konopi indyjskich, dystrybucja czy konsumpcja są w Polsce zabronione i grozi za to kara pozbawienia wolności do lat 3. Nawet jeśli są to nieznaczne ilości na własny użytek. Mało tego, w naszym kraju można dostać wyrok już za samo posiadanie akcesoriów do używania marihuany takich jak faja wodna (bongo).

Jest to najgorszy możliwy scenariusz, bowiem posiadanie przysłowiowego jointa stawia nas już w świetle prawa karnego. czyniąc z użytkownika przestępcę.

Wyjątkiem jest stosowanie marihuany do celów medycznych, które w Polsce jest legalne od 2017 roku. Możliwość leczenia się medyczną marihuaną jest dostępna dla pacjentów po wydaniu specjalnej recepty od lekarza prowadzącego. Lek w postaci suszu lub wyciągów medycznych można kupić na receptę w polskich aptekach. Na ten moment mamy w Europie wiele krajów ze znacznie bardziej liberalnym podejściem prawnym do konopi indyjskich, należą do nich wymienione wcześniej Estonia, Luksembiurg i Berlgia, a także: Czechy, Szwajcaria, Holandia, Hiszpania oraz dwa kraje, które wprowadziły już pierwszą fazę legalizacji konopi indyjskich na cele rekreacyjne, czyli Malta oraz Niemcy. Jesteśmy jako Polska w tyle – zarówno, jeśli chodzi o swobody obywatelskie w tym zakresie jak i rozwijanie niezwykle dochodowego sektora konopi indyjskich.

Polacy chcą dekryminalizacji marihuany

Polski aktywista i przedsiębiorca konopny – Przemysław Zawadzki, zlecił przeprowadzenie badania opinii publicznej odnośnie dekryminalizacji marihuany. Zawadzki znany jest między innymi z akcji dostarczenia bukietu konopi indyjskich do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów czy protestowania pod Sądem Rejonowym w Warszawie poprzez zamknięcie się w klatce razem z sadzonką konopną. To z jego inicjatywy przeprowadzono badanie polskiej opinii publicznej zrealizowanej przez CBOS, które zostało sfinansowane przez konopną społeczność. Badanie miało za zadanie zweryfikować poparcie Polaków dla sprawy dekryminalizacji konopi indyjskich. Wyniki opublikowane w marcu 2024 roku pokazały, że 73,4% ankietowanych jest przeciwnych karaniu za posiadanie marihuany na własny użytek. Na pytanie: Czy uważa Pan/Pani, że posiadanie niewielkich ilości marihuany na własny użytek powinno być karane więzieniem?

27% (266 osób) odpowiedziało zdecydowanie nie

38% (376 osób) odpowiedziało raczej nie

11,4% (112 osób) odpowiedziało, że trudno powiedzieć

7 osób odmówiło odpowiedzi

15,5% (153 osoby) uważa, że raczej tak a 8,1% (80 osób), że zdecydowanie tak

Zmiany popierają różne grupy wiekowe – zarówno osoby młode jak i osoby 65+, mieszkańcy wsi oraz miast, osoby zarabiające poniżej i powyżej średniej krajowej, osoby o różnych poglądach politycznych, osoby z różnych grup zawodowych (rolnicy, biznesmani, prezesi, emeryci, renciści, studenci, robotnicy). Każda zbadana grupa społeczna popiera dekryminalizację marihuany na własny użytek. Grupy opowiadające się raczej za karaniem za posiadanie zioła to głównie osoby bezrobotne oraz z wykształceniem podstawowym.

W badaniu wzięło udział 2113 osób, nie jest to duża próba, nie mniej jednak wynik powyżej 70% poparcia dla dekryminalizacji nie pozostawia tutaj złudzeń. Prawdopodobnie Polacy zmienili swoje zdanie na temat konopi na przełomie ostatniej dekady, nie bez znaczenia są też działania innych krajów w tym zakresie.

Projekt dekryminalizacji marihuany posiadanej na własny użytek

1 kwietnia 2024 roku do Sejmu wpłynął projekt ustawy także powstały z inicjatywy Przemka Zawadzkiego, dekryminalizujący posiadanie 15 gramów marihuany na własny użytek a także możliwość uprawy 1 rośliny konopi indyjskich na osobę. Nie jest to pierwsza próba przepchnięcia u władz liberalizacji prawa narkotykowego, wiele jednak wskazuje na to, że obecna koalicja rządząca jest bardziej przychylna dekryminalizacji. Wcześniejsza grupa rządząca ewidentnie nie była skłonna pochylić się w stronę większych swobód dla obywateli i zaprzestania karania za korzystanie z używki w postaci mniej szkodliwej od alkoholu czy papierosów używki. Główną przeszkodą była wtedy frakcja ziobrystów, która za marihuanę najchętniej wyznaczyłaby karę 25 lat pozbawienia wolności, o czym kiedyś zresztą mówili.

Czytaj też: Wpływ marihuany na aktywność fizyczną – kolejne badania obalają mit „leniwego palacza”

Wpływ marihuany na aktywność fizyczną to kwestia, wokół której przez ostatnie dekady narosło wiele mitów. Większość osób, które nie miały zbyt wiele wspólnego z konopiami indyjskimi uważa, że ich używanie prowadzi do spadku aktywności fizycznej. W mit „leniwego palacza” wierzy tak duża część społeczeństwa ponieważ był i jest to argument używany przez propagatorów konopnej prohibicji. Jednak kolejne badania pokazują, że argument ten jest nieprawdziwy. Mimo wszystko użytkownicy konopi czy to rekreacyjnych czy medycznych powinni pamiętać, że ich niewłaściwe używanie oraz nadużywanie mogą faktycznie prowadzić do rozleniwienia.

Wpływ marihuany na aktywność fizyczną – kolejne badania obalają mit „leniwego palacza”

Wraz z trwającym od kilku lat światowym trendem pro-legalizacyjnym, prowadzone są kolejne badania nad wpływem konopi indyjskich na ich użytkowników i ich zdrowie.

Spora część badań prowadzona jest właśnie dlatego, że co raz więcej osób ma dostęp do legalnej marihuany rekreacyjnej. Z roku na rok przybywa także pacjentów stosujących medyczną marihuanę.

Dlatego kolejne zespoły badawcze przyglądają się wpływowi marihuany na jej użytkowników – ich zdrowie, nawyki, czy wpływ konopi na społeczeństwo.

Opublikowane w tym miesiącu wyniki badaniaNiedawne używanie konopi indyjskich oraz aktywność fizyczna i siedzący tryb życia mierzona akcelerometrem wśród dorosłych w młodym i średnim wieku: analiza krajowego badania ankietowego dotyczącego zdrowia i odżywiania w latach 2011–2014„, jako kolejne, wykazały, że stereotyp „leniwego „palacza” jest nieprawdziwy.

Wyniki badania pokazują, iż aktywność fizyczna u osób używających marihuanę wcale nie jest mniejsza niż u osób, które marihuany nie używają.

Wyniki badania, opublikowane w tym miesiącu na łamach “Cannabis and Cannabinoid Research“ są efektem pracy naukowców z University of Toronto oraz dwóch szpitali w Ontario. Badacze przeanalizowali dane z zebranych w ramach National Health and Nutrition Examination Survey (NHANES) z lat 2011-2014 obejmujące 4666 dorosłych uczestników, w wieku od 18 do 59 lat. Uczestnicy nosili akcelerometry nadgarstkowe, które monitorowały ich aktywność fizyczną, oraz wypełniali kwestionariusze dotyczące używania konopi indyjskich.

Badanie wykazało, że nie ma znaczących różnic w poziomie aktywności fizycznej pomiędzy osobami używającymi, a nie używającymi marihuany.

To samo wyniki mówią o czasie spędzonym w pozycji siedzącej. Nie ma znaczących różnic pomiędzy użytkownikami marihuany a osobami, które jej nie używały. Dane z akcelerometrów pokazały, że użytkownicy marihuany spędzają trochę więcej czasu na lekkiej aktywności fizycznej (średnio 102 minuty dziennie) w porównaniu do osób nie używających konopi. (99 minut dziennie). Nie stwierdzono natomiast różnic w czasie spędzonym na umiarkowanej do intensywnej aktywności fizycznej.

Nasze odkrycia dostarczają dowodów przeciwko istniejącym obawom, że używanie konopi indyjskich niezależnie promuje siedzący tryb życia i zmniejsza aktywność fizyczną. Konieczne są przyszłe badania prospektywne w celu ustalenia, czy ustalenia te można uogólnić na określone populacje używające konopi indyjskich, w tym na pacjentów z bólem przewlekłym.

-piszą autorzy badania

Marihuana, a aktywność

Jak już wspomniałem, jest to kolejne badanie na przestrzeni ostatnich lat, którego wyniki obalają kłamstwa popularyzowane przez zwolenników konopnej prohibicji. Jakiś czas temu opublikowaliśmy na ramach naszego portalu artykuł Zespół amotywacyjny po marihuanie to mit, potwierdzają to badania naukowców z Cambrige, gdzie opisane zostały wyniki badania dotyczące poziomu motywacji u użytkowników marihuany. Obalają one kolejny popularny mit – brak motywacji u osób używających marihuanę.

Inne badanie pokazuje natomiast, że używanie marihuany nie ma negatywnego wpływu na zdrowie publiczne.

Negatywny wpływ marihuany na jej użytkowników

Marihuany używają sportowcy, olimpijczycy i mistrzowie świata w różnych dyscyplinach. Palą artyści, dyrektorzy i menadżerowie dużych korporacji. Palą naukowcy, profesorowie i nauczyciele. I wszyscy ci luzie pozostają aktywni, odnoszą sukcesy – marihuana natomiast często pomaga im się wieczorem odprężyć po ciężkim dniu, poradzić sobie z bólem lub bezsennością czy stresem.

Jednak należy kategorycznie podkreślić, że używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie używanie szkodliwe /nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem.

Każdy użytkownik marihuany powinien oceniać, czy nie wpływa ono negatywnie na jego życie, nazywa się to świadomym używaniem.

Snoop Dogg przestał palić zioło. Raper o swojej decyzji poinformował na X. Jest to sytuacja dla wielu lekko szokująca, gdyż Snoop oprócz muzyki, kojarzony jest właśnie z ziołem. Swego czasu zatrudnił nawet człowieka na stanowisko „joint rollera”, czyli po prostu skręcacza gibonów dla muzyka. Oto więcej informacji.

Snoop Dogg przestał palić zioło

52-letni raper znany jest z dwóch rzeczy – swojej muzyki oraz zamiłowania do marihuany, której wypalał tak dużo, że potrzebował zatrudnić osobę, która skręcała mu jointy. Pisaliśmy o tym T U T A J

Snoop jest od lat uważany za jedną z osób potrafiących wypalić najwięcej zioła np. w trakcie jednej sesji. Marihuana od lat jest nieodłącznym elementem wizerunku i życia Snoopa, któremu udało się zapalić nawet w Białym Domu, siedzibie prezydenta USA.

Teraz ma się to jednak zmienić, tak przynajmniej wynika z treści, którą raper zamieścił na portalu X, dawnym Twitterze

Po długich rozważaniach i rozmowach z rodziną zdecydowałem się rzucić palenie

-czytamy na X.

Proszę, uszanujcie teraz moją prywatność.

– napisał Snoop, a właściwie Calvin Broadus, na X.

Snoop Dogg przestał palić zioło
Snoop Dogg przestał palić zioło

W komentarzach pojawiają się różne domysły fanów, dlaczego Snoop podjął taką decyzję.

„Dzisiaj nie jest Prima Aprilis, Snoop” – skomentował wpis jeden z obserwujących.

Inni natomiast uważają, że to taka, nomen omen, zasłona dymna i Snoop przerzuca się na zioło w postaci do zjedzenia jak np. ciastka (tzw. Edibles – produkty spożywcze z marihuaną).

Jeszcze inni twierdzą, że może chodzić o pewne problemy natury zdrowotnej.

„W zeszłym roku miałem zatorowość płucną i musiałem też rzucić palenie; więc dla Edible Dee jest więcej artykułów spożywczych; ale wiem, jak trudna jest ta zmiana, szczególnie dla kogoś jak ty. Poświęć zdrowiu tyle czasu, ile potrzebujesz.”

-pisze inny obserwujący.

Póki co nie wiemy dlaczego Snoop Dogg  rzucił palenie i czy jest to decyzja długoterminowa, musimy poczekać na kolejne informacje w tej sprawie.

Po dziesięciu godzinach Snoop na swoich socjalach zamieścił swoje zdjęcie z podpisem: „Uszanujcie moją prywatność”.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.