ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Niemcy: Rząd w przyszłym tygodniu zajmie się ustawą legalizującą marihuanę, poinformował Karl Lauterbach w wywiadzie dla Rheinische Post. Niemiecki Minister Zdrowia wspomniał o wprowadzeniu niewielkich zmian względem wcześniejszych zapowiedzi tego, jakie przepisy zostaną ostatecznie wprowadzone. Wiadomo też, że niemiecka legalizacja rozpocznie się od akcji edukacyjnej mającej na celu zwrócenie uwagi na zagrożenia związane z niewłaściwym używaniem konopi. Oto więcej informacji.

Niemcy: Rząd w przyszłym tygodniu zajmie się ustawą legalizującą marihuanę

Niemiecka ustawa legalizująca marihuanę do użytku rekreacyjnego nie będzie póki co taka, jak życzył by sobie tego niemiecki rząd. Niestety, międzynarodowe traktaty i umowy uniemożliwiają niemieckiemu rządowi przeprowadzenie pełnej legalizacji i komercjalizacji obrotu marihuaną, przeczytasz o tym T U T A J.

Niedługo o tym, jak stało się to jasne, niemieckie władze zaproponowały rozwiązanie polegające na zalegalizowaniu uprawy kilku roślin na własne potrzeby oraz powstanie klubów konopnych (Cannabis Social Clubs), więcej na ten temat przeczytasz T U T A J.

Nie trzeba było długo czekać, a niemieccy politycy przedstawili ostateczne propozycje planowanych zmian, które póki co nie zakładają w pełni skomercjalizowanego modelu legalizacji. Jednak nasi zachodni sąsiedzi nie zamierzają się poddawać i po wprowadzeniu legalizacji uprawy i posiadania, zamierzają nadal podejmować działania zmierzające do pełnej legalizacji i komercjalizacji obrotu. O wszystkim tym, a także o ograniczeniach jakie planują wprowadzić Niemcy przeczytasz T U T A J.

Teraz, niemiecki Minister Zdrowia Karl Lauterbach, podczas rozmowy z Rheinische Post został zapytany o postępy prac związanych z legalizacją marihuany. Polityk SPD powiedział, że ustawa może być głosowana już w przyszłym tygodniu.

Spodziewam się, że zatwierdzenie ustawy o legalizacji marihuany odbędzie się w przyszłym tygodniu. Będą małe zmiany.

-powiedział Karl Lauterbach

Jednak zanim ustawa legalizująca marihuanę wejdzie w życie, rząd zamierza uruchomić kampanię społeczną mówiącą o możliwych zagrożeniach związanych z niewłaściwym używaniu konopi, zwłaszcza wśród młodzieży i młodych dorosłych, którzy nie ukończyli 25. roku życia – to do nich skierowana będzie kampania.

Marihuana jest szczególnie szkodliwa dla mózgu, który nadal się rozwija. Mózg rozwija się do 25 roku życia. Osoby, które spożywają w tym okresie, szkodzą sobie szczególnie

-powiedział Lauterbach dodając:

Moim celem jest zmniejszenie spożycia marihuany wśród młodzieży i uczynienie jej bezpieczniejszą dla tych, którzy chcą jej używać.

W ostatnich tygodniach pojawiły się też opinie, że pomimo znacznego ograniczenia planowanych zmian w tym rezygnacji z otwartej sprzedaży (póki co), niemiecki rząd nadal może mieć problemy prawne stojące na przeszkodzie liberalizacji prawa. Jednak wszystko wskazuje na to, że zmiany zostaną przeprowadzone. To, że jest to „utopijne myślenie ministra zdrowia” mówią jego polityczni przeciwnicy i ciężko oprzeć się wrażeniu, że robią to jedynie w celach politycznych.

Mentzen: marihuana ryje beret, zachęcam do picia alkoholu, a konkretnie oczywiście piwa. Takie rewelacje można było ostatnio usłyszeć od Sławomira Mentzena podczas jednego z niedawnych wywiadów gdy został zapytany właśnie o konopie i alkohol.

Mentzen: marihuana ryje beret, zachęcam do picia alkoholu

Żyjemy w kraju, gdzie politykiem chce zostać człowiek namawiający obywateli do narkotyku, który od lat regularnie wyniszcza nasze społeczeństwo, jest bardzo szkodliwy i uzależniający, a pod jego wpływem często dochodzi do śmiertelnych wypadków. Problem alkoholowy jest w naszym kraju ogromny, pokazuje to np. sprzedaż tzw. „małpek” w godzinach bardzo porannych, o czym niedawno rozpisywały się media.

Z drugiej strony mamy marihuanę, używkę, która stosowana niewłaściwie też może nieść za sobą pewne negatywne dla użytkownika konsekwencje. Jednak zioło wyrządza znacznie mniej szkód niż alkohol, nawet gdy jest nadużywane. Natomiast negatywne skutki nadużywania marihuany czy też jej używania niewłaściwego używania ustępują dość szybko po zaprzestaniu stosowania. Czego nie można powiedzieć o alkoholu.

Dodatkowo marihuana stosowana (odpowiednio) w celach rekreacyjnych, może jednocześnie pozytywnie wpływać na zdrowie użytkownika.

Marihuana jest lekiem, jest kompatybilna z naszym organizmem, który jest wyposażony w układ endokannabinoidowy aktywowany przez związki zawarte w konopiach.

Alkohol jest trucizną, która ogłupia swoich użytkowników i dosłownie „ryje beret” uszkadzając struktury mozgu, a także szkodzi wielu innym organom wewnętrznym.

W przeciwieństwie do marihuany, nie ma czegoś takiego jak zdrowa czy nieszkodliwa ilość alkoholu – każda jego dawka jest szkodliwa dla zdrowia.

Mimo to, Sławomir Mentzen ma inne zdanie i mówi, że:

„- Trawa ryje beret. Niestety, znam osoby, które pod wypływem zażywania narkotyków bardzo na tym straciły albo miały problemy psychiczne. Uważam, że nadużywanie tej substancji jest szkodliwe i nie należy tego robić, ale jak ktoś chce, to niech pali, to jest to jego życie, niech robi co chce”

Aby chwilę później dodać, że:

„-Ja mówię wprost, że dobrze jest pić piwo i do tego zachęcam”

To jest już wyższy poziom odklejenia się od rzeczywistości w wykonaniu Sławomira Mentzena.

Alkohol ogłupia, to fakt. Sławomir Mentzen alkohol promuje bardzo namiętnie. Czyżby liczył na masowe ogłupienie społeczeństwa, aby to wtedy być może chętniej na niego głosowało w październiku?

Wypowiedź pana od piwa znajdziecie na kanale FB konopnego działacza Przemka Zawadzkiego o T U T A J.

Przemek opatrzył całość swoim komentarzem, z którym się jak najbardziej zgadzamy.

Przeczytaj też: Różnice pomiędzy marihuaną rekreacyjną, a medyczną

Zmiany w wystawianiu recept na medyczną marihuanę weszły wczoraj w życie, a ich ostateczny kształt różni się od tego co było zapowiadane. Dlatego dla pewności dopytaliśmy w Ministerstwie Zdrowia o kwestię dla pacjentów korzystających z MM najistotniejszą – czy po zmianach będzie obowiązek osobistego stawiennictwa u lekarza co jakiś czas?

Zmiany w wystawianiu recept na medyczną marihuanę

O zmianach w wystawianiu recept na leki narkotyczne Minister Zdrowia zaczął informować z początkiem kwietnia.

„Mając na uwadze, że przepisywanie produktów leczniczych zawierających substancje objęte wyjątkową kontrolą zawsze powinno być dokonywane w oparciu o faktyczny stan zdrowia pacjenta, konieczne jest podjęcie pilnych działań mających na celu uniemożliwienia otrzymania recepty na ww. produkty w sposób komercyjny. Stosowanie bez kontroli lekarskiej środków odurzających i substancji psychotropowych stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego.”

-mówił wtedy Minister Zdrowia

Pierwsze konkretne propozycje pojawiły się zaraz po majówce, informowaliśmy wtedy, ze:

„Proponuje się aby wystawienie pacjentowi przez lekarza recepty na preparat zawierający środek odurzający grup I-N lub II-N, substancję psychotropową z grup II-P, III-P lub IV-P, lub prekursor kategorii 1, było możliwe po osobistym zbadaniu pacjenta albo – pod pewnymi warunkami – zbadaniu go za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności oraz weryfikacji ilości i rodzaju przepisanych pacjentowi leków zawierających ww. substancje pod względem bezpieczeństwa oraz konieczności ich stosowania, biorąc pod uwagę recepty wystawione oraz zrealizowane dla tego pacjenta.

Możliwe jest wystawienie recepty za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności – jeżeli od ostatniego zbadania pacjenta, którego wynikiem było wystawienie recepty na preparat zawierający środek odurzający grup I-N lub II-N, substancję psychotropową z grup II-P, III-P lub IV-P, lub prekursor kategorii 1, upłynęło nie więcej, niż 12 miesięcy.”

Chwilę później ministerstwo zmieniło zdanie i uznano, że osobiste zbadanie przez lekarza musi odbyć się co trzy miesiące, a receptę na kontynuowanie leczenie bez konieczności zbadania pacjenta można bez badania tylko wtedy, gdy od ostatniego minęło mniej niż trzy miesiące.

I tej zmiany najbardziej obawiali się pacjenci korzystający z terapii medyczną marihuaną.

Zmiany weszły w życie

Wczoraj tj. 3.08.2023 zmiany weszły w życie, jednak ich ostateczna forma jest łagodniejsza niż zapowiadano.

Po zmianie rozporządzenia konieczna jest kontrola lekarska jeżeli od ostatniej minęło więcej niż 3 miesiące. Jednak, wg. nowego rozporządzenie, wizyta nie musi odbyć się osobiście w gabinecie, można ją wykonać także w formie teleporady.

Ponieważ w tej kwestii ministerstwo kilkukrotnie zmieniało zdanie, postanowiliśmy dopytać o stan faktyczny i zapytaliśmy u źródła, w Ministerstwie Zdrowia:

  • -Czy nowe rozporządzenie umożliwia wykonanie badania co 3 miesiące za pomocą systemów teleinformatycznych czy też wymagane jest stawiennictwo osobiste u lekarza?

Rozporządzenie określa, że przedłużenie recepty na leki jest możliwe pod warunkiem, że od ostatniego zbadania (stacjonarnie lub w ramach teleporady, podczas której zbierany jest wywiad od pacjenta) upłynęło nie więcej niż 3 miesiące.

-odpowiedział nam rzecznik prasowy MZ.

Wprowadzono też pewne zmiany dla lekarzy wystawiających recepty RPW. Do rozporządzenia dodano zapis mówiący, że:

„Recepta na preparat zawierający środek odurzający grupy I-N lub II-N, substancję psychotropową grupy II-P, III-P lub IV-P lub prekursor kategorii 1 jest wystawiana po uprzednim dokonaniu przez osobę wystawiającą receptę weryfikacji za pośrednictwem systemu, o którym mowa w art. 7 ust. 1 ustawy z dnia 28 kwietnia 2011 r. o systemie informacji w ochronie zdrowia (Dz. U. z 2022 r. poz. 1555, 2280 i 2705 oraz z 2023 r. poz. 650 i 1234), lub po zebraniu wywiadu od pacjenta, że ilość i rodzaj produktów leczniczych przepisanych pacjentowi na receptach wystawionych i zrealizowanych nie jest wystarczająca dla prawidłowego prowadzenia farmakoterapii.”

Ma to zapobiegać nadużywaniu leków na receptę.

 

Dyrektor IWNiRZ oraz wiceminister rolnictwa kłamią ws. produkcji medycznej marihuany, wprowadzając tym samym w błąd zarówno pacjentów jak i opinię publiczną i to w bardzo bezczelny sposób. Portal Interia.pl opublikował ostatnio tekst na ten temat, ciekawe i szokujące jest to, iż każda jedna wypowiedź dyrektora Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich (IWNiRZ) oraz wiceministra rolnictwa Janusza Kowalskiego to kłamstwa, które postanowiliśmy obnażyć. 

Dyrektor IWNiRZ oraz wiceminister rolnictwa kłamią ws. produkcji medycznej marihuany

Niedawno portal Interia.pl opublikował artykuł zatytułowany „Polskie władze wchodzą w medyczną marihuanę. Kowalski zapowiada miliony”. Można go znaleźć T U T A J

Z artykułu dowiadujemy się, że:

„Hodowlą medycznej marihuany w Polsce zainteresował się Paweł Szramka, szef partii Dobry Ruch. Polityk pytał w resorcie rolnictwa, na jakim etapie są obecne działania mające na celu wdrożenie upraw konopi medycznych w kraju, kiedy rozpoczniemy uprawy na szerszą skalę, ile surowca zostanie wyprodukowane w tym roku oraz jak dużo można zarobić na lekach wyprodukowanych przez Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu.”

To co odpowiedział cytowany przez Interię Janusz Kowalski wskazuje, że wiceminister, który zapowiada dziesiątki milionów zysków z produkcji medycznej marihuany – nie wie nawet czym ona jest, przez co wiceminister bredzi, że:

Uprawa konopi innych niż włókniste w celu wytwarzania surowca farmaceutycznego stanowi dopiero pierwszy etap spośród łańcucha działań niezbędnych do wytworzenia leku recepturowego” – tłumaczy Janusz Kowalski. „Plon z upraw konopi innych niż włókniste musi być bowiem przetworzony w substancję czynną, z której z kolei wytwarzany jest surowiec farmaceutyczny przeznaczony do sporządzania leku recepturowego

– mówi dla Interii polityk Suwerennej Polski.

Dokładnie tak, pan Janusz Kowalski kompletnie nie ma pojęcia o czym mówi wychodząc na kompletnego ignoranta, żeby nie powiedzieć głupca. NIE, plon z uprawy nie jest przetwarzany w substancję czynną, z której wytwarza się następnie surowiec do sporządzania leku. Plon z uprawy wystarczy w odpowiednich warunkach wysuszyć i mamy gotowy lek – medyczną marihuanę.

Wiceminister Janusz Kowalski zapowiada publicznie miliony zarobione na medycznej marihuanie nie wiedząc czym ona jest, ciekawy przypadek.

Dalej czytamy, że:

„Wiadomo też, że instytut uzyskał zezwolenie głównego inspektora farmaceutycznego i przygotował wnioski niezbędne do prowadzenia upraw”

Jest to jawne kłamstwo, za które jak mniemam odpowiada dyrektor IWNiRZ pan Rafał Spachacz.

Nie, instytut z poznania nie otrzymał zgody na uprawę / produkcję medycznej marihuany.

W marcu br. w Sejmie RP odbyła się podkomisja stała ds. biogospodarki i innowacyjności w rolnictwie, która była poświęcona produkcji medycznej marihuany min. przez IWNiRZ, i w której miałem okazję uczestniczyć. Podczas posiedzenia podkomisji, dyr. IWNiRZ pokazał prezentację, w której informował o postępach prac. Znalazła się tam informacja, że IWNiRZ wystąpił do Głównego Inspektora Farmaceutycznego o zgodę na uprawę medycznej marihuany. Niestety, było to kłamstwo pana dyrektora oraz wprowadzenie w błąd opinii publicznej oraz obecnych polityków.

Albowiem szybko okazało się, że instytut takiej zgody nie otrzymał, mało tego – nawet o nią nie występował.

Pisaliśmy o tym a artykule IWNiRZ otrzymał od GIF zgodę na przetwarzanie i dystrybucję medycznego suszu, ale nie na produkcję.

Pisaliśmy wtedy:

„Z treści zezwolenia wydanego dla IWNiRZ przez GIF wynika, że:
-Przede wszystkim, Póki co, IWNiRZ NIE BĘDZIE PRODUKOWAŁ / UPRAWIAŁ MEDYCZNEJ MARIHUANY, mimo składanych od blisko dwóch lat deklaracji.
-IWNiRZ będzie kupował susz medycznej marihuany na rynkach zagranicznych.
-Zakupiony po za granicami naszego kraju susz będzie następnie przez Instytut przetwarzany i w części dystrybuowany.
-W części ponieważ IWNiRZ ma zgodę na przetworzenie 20 kilogramów w skali roku, oraz na dystrybucję ale już jedynie 5 kilogramów w skali roku.”
Co ciekawe, dyrektor IWNiRZ, pan Rafał Spachacz, żądał usunięcia wspomnianego artykułu strasząc pozwem, grożenie sądem za opisywanie prawdy i stanu faktycznego, również jest niepokojące.
 Dalej w materiale Interii czytamy, że:

„- Zgodnie z planem biznesowym Instytut zakłada, że będzie zbywał wytworzony przez siebie surowiec za kwotę około 3,9 mln zł miesięcznie – przekazał Janusz Kowalski.”

Aby wiedzieć ile można zarobić na danej produkcji należy przede wszystkim mieć kosztorys uruchomienia i prowadzenia takiej produkcji, w tym przypadku produkcji medycznej marihuany.
Niestety, wszystko wskazuje, że takiego kosztorysu IWNiRZ nadal nie ma. O kosztorys planowanej produkcji pytałem dyrektora Spachacza w marcu tego roku, usłyszałem wtedy, że zostanie on udostępniony na zaplanowanej na 17 marca wspomnianej podkomisji. W rozmowie dyrektor Spachacz zobowiązał się także do opisania na jakim etapie jest IWNiRZ w zakresie tak podstawowych przygotowań do uruchomienia produkcji jak certyfikaty GACP, EU-GMP, etc. Ku mojemu zdziwieniu, po wielokrotnym ignorowaniu pytania podczas podkomisji, dyrektor w końcu odpowiedział, że wszelkie materiały, które obiecał pokazać podczas podkomisji, dostarczy mi oraz przewodniczącemu (Jarosław Sachajko) drogą mailową.
Obiecanych materiałów jednak pan dyrektor Rafał Spachacz nie wysłał, do dziś.
Dlatego pod koniec kwietnia wysłałem do dyrektora IWNiRZ maila z następującymi, bardzo prostymi pytaniami:
– na komisji sejmowej w zeszłym miesiącu mówił Pan, że wystąpiliście Państwo o zgodę na wytwarzanie surowca farmaceutycznego w postaci medycznej marihuany tymczasem zgoda dotyczy jedynie przetwarzania oraz dystrybucji. Skąd ta rozbieżność?

-czy mogę otrzymać obiecywany od tygodni, w tym publicznie na komisji, kosztorys produkcji medycznej marihuany przez IWNiRZ?

-w związku z otrzymaną zgodą na badania- skąd zamierzacie Państwo pozyskać susz, o którym mowa w zgodzie?

-skoro nie macie Państwo zgody na produkcje to po co to wszystko? Takie badania nie są w żadnym stopniu potrzebne, aby rozpocząć produkcje medycznego suszu dla pacjentów.

-W związku z uprawą (produkcja/wytwarzaniem) medycznej marihuany przez instytut poprosiłbym o przesłanie kosztorysu, o wysłaniu którego mówił Pan na komisji.

Chciałbym tez zapytać na jakim etapie przygotowania do produkcji medycznej marihuany jest IWNiRZ?
-Czy podjęto już prace nad wdrożeniem systemów GAP / GACP dla upraw oraz EU GMP dla przetwórstwa? Czy mogę prosić o informację, którą obiecał pan przekazać podczas podkomisji w  sprawie certyfikacji?

W odpowiedzi otrzymałem wiadomość, że wszystkie informacje znajdę w protokole z posiedzenia komisji.
Dokładnie tak, podczas podkomisji pan dyrektor Rafał Spachacz nie przedstawił dokumentów, które przedstawić się zobowiązał oznajmiając, że wyśle je drogą mailową po komisji. Gdy wysłałem maila z prośbą o obiecane materiały – pan Spachacz odesłał mnie do protokołu z komisji. Jest to bardzo nieudolne mataczenie ze strony dyrektora IWNiRZ, takie zachowanie nie licuje z funkcją dyrektora poważnego państwowego instytutu.
Dalej w artykule Interii czytamy:
„Jeszcze w maju naukowcy z Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich zapowiadali preparat, który ma powstać w kilkanaście miesięcy. – Chcemy uniezależnić się od dostaw zewnętrznych, zagranicznych, które są dla pacjentów niezwykle kosztowne. Nasze produkty mają z założenia być o wiele tańsze, a poza tym (…) Instytut słynie z jakości i standardy GMP i produkcyjne są na najwyższym poziomie
– w rozmowie z TVP 3 powiedział dr Rafał Spachacz, dyrektor placówki.”
Instytut nie posiada kosztorysu produkcji medycznej marihuany, nie posiada przystosowanego obiektu, sama certyfikacja obiektu to ok 2 lata, nie ma możliwości wyprodukowania medycznej marihuany w kilkanaście miesięcy jeżeli nie ma jeszcze nawet wniosków o odpowiednie certyfikacje jakości takiej produkcji, które są niezbędne do jej uruchomienia. Mówi się o niższej cenie nie znając kosztów produkcji – to wszystko kłamstwa.
Ale to jeszcze nic, dalej na stronie Interii czytamy:

„W rozmowie z Interią szef Instytutu Włókien Naturalnych i Zielarskich podkreśla, że w całej sprawie chodzi o wyhodowanie „surowca farmaceutycznego wytwarzanego z ziela oraz żywicy konopi innych niż włókniste krajowej odmiany, przeznaczonego do sporządzania leków recepturowych”. Wyhodowanie odmiany polskich konopi zajmie kilka miesięcy. Potem trzeba zaczekać na uprawę pierwszej partii. Czas niezbędny na rejestrację nowego preparatu to przynajmniej pół roku. 

– Tym samym wprowadzenie na rynek nowego surowca farmaceutycznego (…) wymaga około 12 miesięcy – przekazał nam dr Spachacz. Jak mówi nasz rozmówca, polski surowiec „w istotny sposób obniży ceny leków recepturowych” tworzonych także z innych surowców pochodzenia konopnego.”

Z pierwszego zdania dowiadujemy się, że tak jak wiceminister Janusz Kowalski tak i dyr. Rafał Spachacz nie wie nawet czym jest medyczna marihuana, ale nie to jest najgorsze. Bardziej martwi stwierdzenie, że wyhodowanie krajowej odmiany zajmie kilka miesięcy – co jest nieprawdą oraz dowodzi, że pan Rafał Spachacz zajmuje się czymś o czym kompletnie nie ma pojęcia. Wyhodowanie nowej odmiany, która będzie stabilna trwa ok. trzech lat, a nie kilka miesięcy, jest to podstawowa wiedza o tych roślinach.

W czym zatem rzecz? Dlaczego IWNiRZ mataczy ws. produkcji medycznej marihuany?

Klasycznie – gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze.

Dyrzektor IWNiRZ, zapytany przeze mnie kilka miesięcy temu, czemu wystąpili jedynie o zgodę na przetwarzanie suszu oraz sprowadzanie suszu z zagranicy natomiast nie wystąpili o zgodę na produkcję oznajmił mi, że tak trzeba zrobić, że nie można wystąpić o zgodę na produkcję bez przeprowadzenia wcześniej badań. Jest to oczywiście kolejnym kłamstwem pana dyrektora Spachacza, które w dodatku wmawia posłom m.in. Jarosławowi Sachajko.

Nie, aby uruchomić produkcję medycznej marihuany nie są potrzebne badania naukowe. Potrzebne są przepisy, które na to pozwalają (ustawa), następnie uprawniony podmiot (tu Instytuty rolnicze) przygotowuje obiekt, certyfikuje go na GACP oraz EU-GMP, występuje o zgodę na produkcję i uruchamia produkcję, tyle. Nie ma konieczności badań, nie ma konieczności wymyślania koła na nowo czyli tworzenia nowej polskiej odmiany – no chyba, że można na to wszystko zgarnąć niezłe dofinansowania. Tu nie chodzi o produkcje leku dla pacjentów tylko o prowadzenie badań i otrzymywanie na nie milionowych dotacji.

Powtórka z rozrywki

W lutym 2022 na łamach Weednews.pl opublikowany został artykuł zatytułowany „Narodowe uprawy medycznej marihuany to przekręt?”, który znajdziesz T U T A J.  

Wtedy to ówczesna pani dyrektor Małgorzata Łochyńska także ukrywała dokładnie te same informacje, które teraz ukrywa dyrektor Spachacz. Wtedy także straszono nas sądem za pisanie prawdy, tak jak teraz robi to obecny dyrektor.

Gdy mimo zapewnień pani Łochyńskiej po jakimś czasie okazało się, że mamy jednak rację, została zwolniona z funkcji dyrektora i na jej miejsce przyszedł pan Rafał Spachacz. Zmienił się dyrektor ale nic więcej, kłamstwa pozostały dokładnie te same tylko teraz są rozpowszechniane na potęgę w różnych mediach.

Mało tego, wspomniana zgoda otrzymana od GIF mówi o przetwarzaniu suszu, może to potwierdzać postawioną w wyżej wymienionym artykule tezę, że IWNiRZ może chcieć zakupić susz na rynku zagranicznym, a następnie jedynie go przepakować co w świetle przepisów określa się jako przetwarzanie / wytwarzanie, a następnie sprzedać z zyskiem.

—-

Przeczytaj też: Z czego wynika cena oraz dostępność medycznej marihuany

Parlament Europejski wzywa Komisję Europejską do rozpoczęcia kontynentalnej legalizacji konopi indyjskich. W lipcu odbyła się historyczna, pierwsza debata skupiająca się na legalizacji ziela zorganizowana przez PE. Europosłowie podczas sesji zatytułowanej „Legalizacja osobistego użytku konopi indyjskich: wymiana najlepszych praktyk” debatowali jak przekonać KE, aby nie blokowali drogi do pełnej legalizacji tak jak to miało miejsce w przypadku Niemiec. Oto więcej informacji.

Parlament Europejski wzywa Komisję Europejską do rozpoczęcia kontynentalnej legalizacji konopi indyjskich

Po raz pierwszy w historii Parlament Europejski debatował na temat legalizacji konopi indyjskich w Europie. Podczas sesji zatytułowanej „Legalizacja osobistego użytku konopi indyjskich: wymiana najlepszych praktyk” politycy debatowali w jaki sposób utorować drogę do zmian prawnych w tej kwestii. Główną przeszkodą dla pełnej legalizacji na starym kontynencie jest Komisja Europejska, która sprzeciwia się zmianom argumentując to m.in. układem z Schengen czy „Ujednoliconą międzynarodową konwencją o środkach odurzających” z 1961 roku, którą podpisały kraje UE, a która m.in. mówi, że marihuana to groźny narkotyk i należy zwalczać obrót nim, a zatem nie można go legalizować.

Debata europarlamentarzystów była współorganizowana przez cztery z siedmiu głównych europejskich bloków politycznych, reprezentujących blisko 50% z 705 wybranych członków Parlamentu.

Wszystko odbyło się się w siedzibie głównej w Brukseli. Posiedzeniu przewodniczył irlandzki polityk Luke Flanagan, poseł do Parlamentu Europejskiego (MEP), który wysłał jasny przekaz do regulatorów Unii Europejskiej, Komisji Europejskiej:

Ważność tego zgromadzenia polega nie tyle na tym, do czego możemy zmusić Komisję Europejską, a raczej na tym, aby nie stawali na drodze i nie utrudniali tego procesu.

-powiedział Flanagan i dodał:

Jako posłowie do PE nie możemy bezpośrednio zmienić prawa, ale możemy upewnić się, że dla każdego państwa, które chce pójść tą drogą, będzie to tak proste, jak to tylko możliwe.

W przesłuchaniu wzięli udział prelegenci z Niemiec, Irlandii i Czech, krajów rozważających obecnie reformę krajowych przepisów dotyczących konopi indyjskich.

Współorganizatorem debaty był czeski polityk Mikuláš Peksa, przewodniczący Europejskiej Partii Piratów, wchodzącej w skład bloku parlamentarnego Zielonych/Wolne Przymierze Europejskie, z udziałem 73 posłów.

Debatę wspierał także drugi co do wielkości blok w parlamencie; Socjalistów i Demokratów, który zrzesza 143 członków z 26 krajów UE, a także blok centroprawicowy, Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów oraz blok Lewicy, które łącznie mają około 100 posłów do PE.

Czescy politycy, którzy obecnie pracują nad zmianami swoich przepisów dot. marihuany przyznali, że napotkali szereg przeszkód.

Komisja Europejska jest naszą największą przeszkodą… zawsze łatwiej jest regulować niż deregulować, a wycofanie marihuany z prawodawstwa europejskiego jest bardzo problematyczne.

-oznajmił czeski poseł Sadilek

Dodał też, że nie ma wstępnych wytycznych KE w sprawie swoich propozycji oraz zidentyfikował trzy potencjalnie problematyczne obszary:

Obejmują one Układ z Schengen w sprawie swobodnego przepływu towarów jako przeszkodę numer jeden, następnie ramy prawne UE z 2004 r. dotyczące handlu narkotykami i trzecie międzynarodowe konwencje narkotykowe.

Zauważył też, że UE egzekwuje te konwencje bardziej niż nawet ich twórcy – Organizacja Narodów Zjednoczonych. Wyraził także swoje obawy, iż Czechy otrzymają od KE jedynie negatywne opinie na temat swojej propozycji zmian. Może to oznaczać, że ​​sprawa trafi przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

Do bardzo nietypowej sytuacji doszło w tym tygodniu w Łęczycy. Kompletnie pijany mężczyzna zjawił się na tamtejszej komendzie policji celem przeproszenia funkcjonariuszy. Za co przepraszał, tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że w ramach przeprosin, jako kwiaty przyniósł roślinę konopi indyjskich, które uprawiał we własnym mieszkaniu. Oto więcej informacji.

Łęczyca: Chciał przeprosić policjantów bukietem z konopi indyjskich

Przedwczoraj, tj. 26 lipca 2023 roku około godziny 15.50, do dyżurnego w Komendzie Powiatowej Policji w Łęczycy zgłosił się mężczyzna, który poinformował funkcjonariusza, iż ma kwiatek i chce przeprosić.

Nie wiadomo za co chciał przeprosić. Mężczyzna mający blisko 3 promile alkoholu w organizmie wyjaśnił jedynie, że kiedyś źle się zachowywał.

Jak się okazało „kwiatek”, który chciał wręczyć policjantowi był 45. centymetrową rośliną konopi indyjskich. Szybko też okazało skąd pochodził, a była to uprawa, którą w mieszkaniu prowadził skruszony ogrodnik. W jego mieszkaniu rosło 18 krzewów konopi indyjskich.

Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty uprawy konopi innych niż włókniste.

Mastercard zabrania płatności za legalną marihuanę swoimi kartami w Stanach Zjednoczonych. Spółka swoją decyzję tłumaczy względami prawa federalnego. Jest to kolejna w ostatnich latach firma z sektora finansowego, która nie chce pośredniczyć w pobieraniu opłat za legalne produkty konopne. Niestety branża legalnych konopi indyjskich ma nadal problemy, które nie występują w przypadku innych branż. Oto więcej informacji.

Mastercard zabrania płatności za legalną marihuanę swoimi kartami

Marihuana czy to do celów rekreacyjnych czy medycznych, jest zalegalizowana już w zdecydowanej większości stanów USA. W 2022 roku amerykanie wydali na marihuanę blisko 30 miliardów dolarów, od których zapłacili 3,77 miliarda dolarów podatków.

Jest to rynek bardzo rozwojowy i dochodowy dla firm, które w niego weszły. Skąd zatem problemy finansowe branży wynikające z niechęci instytucji finansowych do ich działalności?

Giganci finansowi, odmawiający obsługi legalnych firm konopnych, tacy jak PayPal czy teraz Mastercard tłumaczą się prawem federalnym, wedle którego taki biznes jest nielegalny. Mastercard zabrania płatności za marihuanę ze względu na obawę przed nałożeniem kar przez instytucje federalne.

Zgodnie z naszymi zasadami poinstruowaliśmy instytucje finansowe, które oferują usługi płatnicze sprzedawcom konopi indyjskich i łączą je z Mastercard, aby zakończyły tę działalność.

-poinformował wczoraj rzecznik firmy.

SAFE Banking – ustawa pomoże przedsiębiorcom?

Problemy firm zarabiających na legalnej na szczeblu stanowym marihuany rekreacyjnej trwają odkąd dopuszczono ją do obrotu. Wszystko wynika z tego, że w świetle przepisów federalnych, marihuana rekreacyjna jest nadal nielegalna. Dlatego już jakiś czas temu do amerykańskiego Kongresu trafiła ustawa „SAFE Banking Act”. Jest to ustawa mająca na celu chronić instytucje finansowe przed karami nałożonymi za obsługę transakcji dotyczących marihuany. Jednak z obawy przed wykorzystaniem jej zapisów w celach niezgodnych z prawem prowadzą do kolejnych rozmów nad jej kształtem i przeciąganiem w czasie momentu jej wejścia w życie.

Stało się, zmiany w receptach na medyczną marihuanę wchodzą w życie. O tym, że Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzić w tej materii zmiany informowaliśmy w kwietniu, gdy poinformowano o założeniach projektowanych zmian. Tak jak przewidywano, ostateczna wersja rozporządzenia różni sie od tej prezentowanej na początku. Ciekawe uprawnienia zyskali w tej kwestii lekarze pierwszego kontaktu. Oto jakie zmiany wprowadzono.

Zmiany w receptach na medyczną marihuanę wchodzą w życie

Na początku kwietnia minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że MZ planuje zmiany w wystawianiu recept na środki odurzające online. Celem zmian ma być zlikwidowanie komercjalizacji wystawiania recept m.in. na medyczną marihuanę. Pisaliśmy o tym T U T A J.

„Chcemy przygotować takie rozwiązanie, które będzie „wypośrodkowane”, tzn. że będzie cały czas utrzymywało możliwość korzystania z takich narzędzi, ale z drugiej strony będziemy dążyli do ograniczenia czy wręcz zakazu wydawania recept na określone grupy leków w takim trybie. Chcemy zracjonalizować ten model działania rynku w ten sposób, żeby jednak wprowadzić pewne ograniczenia, które będą mówiły, że tych recept nie można wydawać przysłowiowo tysiąc w ciągu doby.”

– powiedział wtedy minister Adam Niedzielski

W maju podano natomiast pierwsze pomysły zmian.

W opublikowanym wpisie resort zdrowia stwierdza, że „mając na uwadze funkcjonowanie podmiotów oferujących płatne uzyskanie e-recepty, dochodzi do nieprawidłowości zagrażających zdrowiu i bezpieczeństwu pacjenta oraz polegających na uzyskiwaniu określonych produktów leczniczych w celu odurzania się

Czyli w ministerstwie ktoś doszedł do wniosku, że co któraś recepta na medyczną marihuanę online – może być wystawiana w celach nie medycznych, a rekreacyjnych. Dalej czytamy, że:

„Mając na uwadze, że przepisywanie produktów leczniczych zawierających substancje objęte wyjątkową kontrolą zawsze powinno być dokonywane w oparciu o faktyczny stan zdrowia pacjenta, konieczne jest podjęcie pilnych działań mających na celu uniemożliwienia otrzymania recepty na ww. produkty w sposób komercyjny. Stosowanie bez kontroli lekarskiej środków odurzających i substancji psychotropowych stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego.”

-pisaliśmy w majowym artykule, który znajdziesz T U T A J.

Wczoraj natomiast Ministerstwo Zdrowia opublikowało ostateczną treść rozporządzenia. Oto najważniejsze zmiany:

„2b. Recepta, o której mowa w art. 42 ust. 2 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (Dz. U. z 2022 r. poz. 1731, z późn. zm.)), na preparat zawierający środek odurzający grupy I-N lub II-N, substancję psychotropową grupy II-P, III-P lub IV-P lub prekursor kategorii 1 może być wystawiona, jeżeli od ostatniego zbadania pacjenta upłynęło nie więcej niż 3 miesiące..”

Oznacza to, że konieczne będzie zbadanie pacjenta przez lekarza, jeżeli od poprzedniej wizyty minęło więcej niż 3 miesiące.

Zmiana ta nie dotyczy lekarzy rodzinny tzw. lekarzy pierwszego kontaktu, którzy recepty mogą wystawiać na dotychczasowych zasadach ponieważ jak czytamy w rozporządzeniu:

„2c. Przepisu ust. 2a i 2b nie stosuje się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, którego pacjent wybrał przez złożenie deklaracji wyboru, o której mowa w art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 27 października 2017 r. o podstawowej opiece zdrowotnej (Dz. U. z 2022 r. poz. 2527)”

Jak tłumaczy Minister Zdrowia, zmiany mają na celu zlikwidowanie komercyjnego wystawiania recept ma m.in. medyczną marihuanę wystawianych online lub po krótkiej rozmowie telefonicznej.

Rozporządzenie umożliwia też wystawienie dodatkowej recepty jeżeli np. lekarz się pomylił i zwyczajnie przepisał zbyt mało leku.

Rozporządzenie wejdzie w życie w ciągu 14 dni od jego publikacji czyli pod koniec tego miesiąca.

Całość rozporządzenia:

rozporządzenie zmieniające rozporządzenie w sprawie środków odurzających substancji psychotropowych prekursorów kategorii 1 i preparatów zawierających te środki lub substancje

Dodatkowo wprowadzono także dzienne limity wystawiania recept, które teraz wynoszą maksymalnie 300 na 80 pacjentów, dziennie.

Poznaliśmy ostateczną wersję niemieckiej legalizacji ziela, o której w środowisku konopnym mówi się od miesięcy. Niestety, niemiecki rząd napotkał spore problemy chcąc w pełni zalegalizować obrót konopiami indyjskimi, co wynika z podpisanych przez Niemcy konwencji. Powstaną natomiast konopne kluby, a obywatele będą mogli uprawiać rośliny na własny użytek w zaciszu swojego domu. Szczególnie ciekawy jest jeden z zapisów dotyczący właśnie uprawy. Jak wygląda podany kilka dni temu przez tamtejszy rząd finalny projekt ustawy? Jakie ograniczenia zostały wprowadzone oraz od kiedy zacznie obowiązywać nowe prawo? Oto więcej informacji.

Poznaliśmy ostateczną wersję niemieckiej legalizacji ziela

O tym, że niemiecki rząd dotrzymał wyborczej obietnicy i podjął proces legalizacji marihuany rekreacyjnej dla osób dorosłych tamtejsi politycy poinformowali pod koniec roku 2021. Od tamtej pory trwają prace nad ostatecznym wyglądem zmiany prawa w tej kwestii.

Pierwotnie rządzący chcieli, aby za naszą zachodnia granicą nastała całkowita legalizacja marihuany, którą można by normalnie kupić w np. dyspensarium, jedyny wymóg to skończone 18 lat.

Niestety, podpisane kilka dekad temu przez niemiecki rząd dokumenty takie jak Jednolita Konwencja o Środkach Odurzających z 1961 r., jak się okazało uniemożliwiają wprowadzenie aż tak daleko idących zmian, mimo to rząd Niemiec się nie poddawał w swoich działaniach, pisaliśmy o tym T U T A J.

Teraz Niemcy pokazali projekt ustawy, który mówi o konopnych stowarzyszeniach (klubach) oraz legalnej domowej uprawie konopi indyjskich.

Według nowego prawa, które ma szansę wejść w życie jeszcze w tym roku, każdy dorosły przebywający na terenie Niemiec będzie mógł posiadać do 25. gramów marihuany na własny użytek bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji.

Dozwolona będzie domowa uprawa do 3. roślin na osobę. Udostępnianie marihuany będzie dozwolone np. we własnym domu, bezpłatnie i w celu „późniejszego wspólnego spożycia”, zapis ten umożliwia np. wspólne palenie jednego jointa przez kilka osób.

Powstaną stowarzyszenia – konopne kluby typu Cannabis Social Club, gdzie każdy zarejestrowany członek będzie mógł nabyć maksymalnie 25 gramów suszu jednorazowo oraz maksymalnie 50 gramów miesięcznie.

„Stowarzyszenia są zarejestrowanymi stowarzyszeniami non-profit, których celem jest zbiorowa uprawa i dystrybucja konopi indyjskich i materiału siewnego (nasion i sadzonek roślin konopi indyjskich) do użytku osobistego. Zarządzane są zgodnie z zasadami prawa stowarzyszeniowego. Inne formy prawne są niedozwolone (np. spółdzielnie, fundacje, spółki).”

-czytamy na stronie Ministerstwa Zdrowia Niemiec

Obostrzenia

Najważniejszymi z nich będą zapewne:

-zakaz dzielenia się plonami z własnej uprawy z osobami trzecimi. Jedyny wyjątek to wspólne używanie.

-Dozwolone posiadanie do 25 gramów.

-Młodzież do 21 roku życia może w konopnym stowarzyszeniu otrzymywać maksymalnie 30 gramów suszu miesięcznie przy jego ograniczonej zawartości THC wynoszącej maksymalnie 10 procent.

-Przekazywanie konopi indyjskich w stowarzyszeniach hodowców dozwolone jest wyłącznie w czystej postaci, tj. w postaci marihuany (suszone kwiaty i liście konopi w pobliżu kwiatu) oraz haszyszu (żywicy).

-Zakaz uprawy roślin na widoku tj. np. uprawa w ogrodzie będzie nadal zakazana, uprawa odbywać ma się w domu oraz być zabezpieczona przed dostępem osób trzecich.

-Zakaz reklamy dla konopnych klubów / stowarzyszeń.

Zakaz uprawy w ogrodzie oraz zakaz dzielenia się plonami z własnych zbiorów nieco zaskakują. Skoro Niemiecki rząd chce, aby marihuana była w pełni legalna to skąd takie pomysły? Czemu zabraniać dzielenia się legalnymi ziołami?

Czemu uprawa w końcu legalnych roślin jest traktowana jak by były to rośliny szczególnie niebezpieczne, które należy uprawiać w specjalnie zabezpieczonych pomieszczeniach? Czyżby maczali w tym palce bawarscy politycy sprzeciwiający się legalizacji? Tego oczywiście nie wiemy jednak wspomniane zapisy nieco dziwią.

Dwa filary

Niemiecki rząd potwierdził wcześniejsze informacje, że ostateczne zmiany będą podzielone na dwa filary. Pierwszy z nich to kwestie opisane powyżej czyli własna domowa uprawa oraz konopne stowarzyszenia / kluby.

Drugi filar związany jest z dalszymi dążeniami Niemiec do pełnej legalizacji komercyjnego obrotu marihuaną. Mają temu służyć pilotażowe programy sprzedażowe takie jak ten uruchomiony niedawno w Szwajcarii, przeczytasz o nim T U T A J.

„Filar 2 przewiduje regionalne projekty pilotażowe z komercyjnymi łańcuchami dostaw. Projekt ustawy o filarze 2 pojawi się w drugiej połowie 2023 r. i oczekuje się, że zostanie przedłożony Komisji Europejskiej do przeglądu.”

-informuje niemiecki rząd.

Całość projektu znajdziesz T U T A J

Nowe prawo może wejść w życie jeszcze pod koniec bieżącego roku.

Były członek Molesty, Kaczy Proceder został zatrzymany przez CBŚP oraz Straż Graniczną w ramach akcji „Air Gandzia”. Wraz z nim służby zatrzymały kilka innych osób, wszyscy są oskarżeni o przemyt sporych ilości marihuany oraz haszyszu, który odbywał się drogą powietrzną w specjalnie zakupionej do tego celu awionetce. Oto więcej informacji.

Kaczy Proceder zatrzymany przez CBŚP w ramach akcji „Air Gandzia” pod zarzut przemytu 5 ton zioła

Zatrzymanie było efektem śledztwa zachodniopomorskiej Prokuratury Krajowej w sprawie grupy, której członkowie przemycili do Polski ponad pięć ton marihuany i haszyszu oraz pół tony kokainy. Wykorzystywali do tego zakupioną w tym celu awionetkę. Z grupą tą związani byli m.in. chuligani z Warszawy, Śląska i Rzeszowa, a także członkowie motocyklowego gangu Hells Angels.

„Wśród zatrzymanych jest m.in. Marek A. ps. „Kaczy”, Łukasz P. ps. „Skała”, Adam Z. ps. „Łysy” oraz Michał B. „Prokurator ze Szczecińskiej prokuratury przedstawił zatrzymanym zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przemytu i wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków”

– poinformował dział prasowy Prokuratury Krajowej.

Wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przemytu i wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków. Sąd zdecydował o tymczasowym areszcie.

Zatrzymania w ramach akcji „Air Gandzia” nie tylko na terenie Polski.

„W Hiszpanii funkcjonariusze Policia Nacional i Guarda Civil przy wsparciu policjantów CBŚP i SG zatrzymali dwóch mężczyzn poszukiwanych europejskimi nakazami aresztowania wydanymi na wniosek zachodniopomorskiego pionu PZ Prokuratury Krajowej. W trakcie czynności zabezpieczono karabinek AK-47. Na lotnisku we Frankfurcie nad Menem policjanci zatrzymali tuż przed odlotem do Kolumbii Michała B. – również poszukiwanego na podstawie ENA. Wobec osób zatrzymanych w Hiszpanii i Niemczech wdrożono już procedurę wydania ich do Polski”

-poinformował prok. Karol Borchólski z zespołu prasowego Prokuratury Krajowej.

Śledczy z zachodniopomorskich „pezetów” i CBŚP pracują nad sprawą od ponad dwóch lat. Sprawę nazwano m.in. „Air Gandzia” ze względu na środek transportu używany do przemytu.

Grupa wybrała rzadko spotykany u nas sposób przerzutu marihuany robiąc to awionetką, którą za 200 tys. euro kupiono na Ukrainie i w częściach przywieziono do kraju.

Pomógł w tym zawodowy pilot, który miał też ustalać niewielkie lotniska w kraju i Europie Zachodniej, na których można było lądować bez wzbudzania wzbudzania niczyjego niepokoju.

Lot na trasie Polska-Niemcy-Francja-Hiszpania zajmował kilka dni. Jednorazowo do samolotu ładowano ok 70-90 kg marihuany. Co ciekawe, jeden z członków gangu odnowił dla potrzeb przemytniczych operacji swoją licencję pilota.

Jakiś czas temu na lotnisku w Zielonej Górze służby zatrzymały kilku mężczyzn, którzy przylecieli awionetką z 73 kg marihuany na pokładzie. Za organizację przemytu mieli odpowiadać członkowie polskiego oddziału gangu motocyklowego Hells Angles.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.