ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Wrocławski prokurator częstował ciasteczkami z marihuaną, teraz stanie przed sądem. Jakiś czas temu informowaliśmy, że w trakcie szkoleniowego wyjazdu prokuratorów, doszło do niecodziennej sytuacji – prokurator poczęstował kobietę ciastkiem z ziołem nie informując jej o składzie przekąski. Pojawiło się wtedy sporo komentarzy, że zapewne sprawa zostanie zamieciona pod dywan. Tak się jednak nie stało i teraz obecnie zwieszony prokurator odpowie za spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu poczęstowanej kobiety, która nie była świadoma co spożywa. Oto więcej informacji.

Wrocławski prokurator częstował ciasteczkami z marihuaną, teraz stanie przed sądem

Bartosz F. w sierpniu 2021 r. podczas szkolenia zawodowego w Lublinie, które było organizowane przez Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury, w pokoju hotelowym poczęstował koleżankę z pracy ciastkami z marihuaną. Według swoich kolegów po fachu, naraził w ten sposób Barbarę D. na uszczerbek na zdrowiu. Czyn ten zagrożony jest karą do trzech lat pozbawienia wolności.

Dowodami w sprawie są zeznania Barbary D. oraz dokumentacja medyczna, wskazującą, że w moczu i we krwi znajdowały się kannabinoidy. Ponadto monitoring hotelu potwierdza przebieg zdarzeń opisany przez poszkodowaną. Zeznała ona, że tego dnia zażyła jedynie leki przypisane przez lekarza, a o składzie ciasteczek nie miała pojęcia.

O ten sam czyn został również oskarżony inny prokurator, Piotr P. ze Zgorzelca.

Obecnie obaj panowie mają postawione zarzuty i czekają na rozprawy.

Zarówno Piotr P. jak i Bartosz F. nie przyznają się do stawianych im zarzutów.

Kielce: 70-latek handlował ziołem – ustalili Kieleccy policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej, którzy w jego miejscu zamieszkania znaleźli kilkaset gramów ziela. Niestety, teraz najstarszemu dilerowi w woj. Świętokrzyskim grozi do 10 lat więzienia. Niestety, w ostatnich latach co raz częściej media donoszą o starszych osobach, które w ten sposób dorabiają do swoich bardzo niskich emerytur. Oto więcej informacji.

Kielce: 70-latek handlował ziołem

Kielecka policja zajmująca się zwalczaniem przestępczości narkotykowej przeprowadziła działania w ramach jednej ze spraw, która wskazywała na możliwe posiadanie znacznych ilości narkotyków przez 70-letniego mieszkańca śródmieścia Kielc.

Możliwość posiadania przez starszego pana środków prawnie zabronionych ustalono w trakcie innego dochodzenia.

W wyniku przeprowadzonej interwencji potwierdzono podejrzenia. Funkcjonariusze przeprowadzili przeszukanie mieszkania podejrzanego i zabezpieczyli 350 gramów suszu marihuany oraz 10 gramów haszyszu.

Mężczyzna został zatrzymany, a dalsze postępowanie wyjaśni, czy ekspertyzy laboratoryjne potwierdzą wstępne kwalifikacje. Jeśli tak się stanie, 70-latek będzie odpowiadał za posiadanie znacznej ilości narkotyków, co zgodnie z polskim prawem zagrożone jest karą pozbawienia wolności do 10 lat.

Emeryci handlują narkotykami

O przypadkach handlowania środkami prawnie zabronionymi w kontekście osób w podeszłym wieku słyszy się co raz częściej.

W lutym ubiegłego roku  policjanci z Wydziału Kryminalnego żyrardowskiej komendy zatrzymali mężczyznę, który posiadał ponad 300 gramów narkotyków. Mężczyzna usłyszał łącznie 3 zarzuty. W piątek (23.02) Sąd Rejonowy w Żyrardowie zastosował wobec 77-latka środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.

w roku 2022 policjanci z Piaseczna zatrzymali 72-letnią seniorkę, która zajmowała się handlem narkotykami. Kobieta, znana w środowisku jako „Babcia Basia”, wpadła na gorącym uczynku podczas jednej z transakcji. Zatrzymano również jej syna, który także brał udział w handlu substancjami zabronionymi.

W zeszłym roku policjanci piaseczyńskiego wydziału kryminalnego zatrzymali 70-latka oraz zabezpieczyli marihuanę, którą senior przechowywał w worku. Prokuratura Rejonowa w Piasecznie zastosowała wobec mężczyzny środek zapobiegawczy w postaci dozoru. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Także pod koniec ubiegłego roku funkcjonariusze z Jeleniej Góry wpadli na trop mężczyzny, który podejrzewany był o handel niedozwolonymi substancjami. Starszy mężczyzna miał handlować narkotykami na sporą skalę. Policjanci postanowili zatrzymać seniora. Po zatrzymaniu okazało się, że starszy pan rzeczywiście handlował substancjami zabronionymi na dużą skalę.

A nieco ponad tydzień temu pisaliśmy o przypadku starszego małżeństwa, które pod przykrywka wycieczki turystycznej, przywieźli do Polski 60 kg suszu marihuany, który ukryli w przyczepie kempingowej. Podejrzewa się, że emeryci działali w ramach zorganizowanej grupy przestępczej. Więcej o tej sprawie przeczytasz T U T A J.

Odpowiedź Donalda Tuska na dezyderat ws. depenalizacji marihuany to temat, który od 7. listopada nurtuje miłośników zioła w naszym kraju. W sieci pojawiają się różne teorie na ten temat. Przede wszystkim dlatego, że w świat poszła informacja o tym, iż premier ma 30 dni na udzielenie odpowiedzi w tej kwestii. Tymczasem mamy drugą połowę stycznia, a odpowiedzi nie ma co powoduje powstawanie wielu nieprawdziwych teorii na ten temat. Uspakajamy – wszystko idzie swoim torem. Dlaczego zatem premier milczy na ten temat oraz kiedy poznamy jego stanowisko? Czego nieoficjalnie dowiedzieliśmy się w tej sprawie? Tego dowiesz się z artykułu.

Odpowiedź Donalda Tuska na dezyderat ws. depenalizacji marihuany – kiedy ją poznamy?

7. listopada ubiegłego roku, podczas Sejmowej Komisji ds. Petycji rozpatrywano m.in. petycje ws. dekryminalizacji posiadania do piętnastu gramów marihuany oraz uprawy jednej rośliny konopi indyjskich na własne potrzeby. Petycję w tej sprawie złożył w kwietniu Przemysław Zawadzki. Pisaliśmy o tym T U T A J

Wbrew opinii większości, że petycja zostanie odrzucona, Komisja ds. Petycji postanowiła skierować w jej sprawie dezyderat do premiera Donalda Tuska. Przeczytasz o tym T U T A J.

Czym jest dezyderat? W Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej dezyderaty są tworzone przez komisje sejmowe w określonych sprawach i mogą być skierowane do różnych instytucji w tym przypadku do Prezesa Rady Ministrów. Adresat nie ma prawnego obowiązku wykonania postulatów zawartych w dezyderacie, ale musi zająć wobec nich stanowisko w ciągu 30 dni od dnia otrzymania dezyderatu, chyba że Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej ustali inny termin. Odpowiedź rozpatruje komisja.

Co to dokładnie oznacza i kiedy poznamy odpowiedź premiera?

Wielu myśli, że skoro Komisja o skierowaniu dezyderatu postanowiła 7. listopada, a jego adresat ma wg przepisów 30 dni na odpowiedź powinna pojawić się 7. grudnia.

Tak, premier na odpowiedź będzie miał 30 dni – ale od momentu gdy do jego kancelarii wpłyną dokumenty.

Wygląda to następująco – Komisja zdecydowała o wystosowaniu dezyderatu do premiera. Następnym krokiem jest utworzenie dokumentu, który zostanie do niego przesłany. Lecz dokument ten, tak samo jak każdy inny wychodzący z Komisji – musi poczekać na swoją kolej utworzenia. I tu powstał zator. Dlaczego?

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że przy Komisji ds. Petycji pracuje obecnie tylko jedna osoba zajmująca się przygotowywaniem dokumentów – stąd wydłużony czas ich przygotowania i wysłania ich do premiera.

Dla porównania – Przemysław Zawadzki petycję złożył 20. kwietnia ubiegłego roku, a komisja zajęła się nią 7. listopada czyli pół roku od złożenia dokumentów w Sejmie. Trwało to tyle czasu dokładnie z tego samego powodu – kolejki wynikającej z kolejności procedowania petycji wg. daty ich wpłynięcia.

Dlatego nie ma tu żadnej złej woli czy chęci „uwalenia” projektu po cichu lub braku chęci odpowiedzi. Prawdziwy powodem oczekiwania jest kolejka dokumentów, które są przed dezyderatem o którym mowa.

Jak długo przyjdzie jeszcze poczekać na decyzję premiera? Niestety ciężko jest to przewidzieć gdyż nie wiadomo ile dokumentów czeka na chwilę obecną w kolejce. Dezyderat ws. depenalizacji marihuany może trafić do kancelarii premiera za tydzień lub za dwa miesiące.

Jak tylko pojawią się nowe informacje w tej sprawie – poinformujemy o nich na łamach naszego portalu.

Nie należy robić interesów z ludźmi palącymi marihuanę – oznajmił Robert Rutkowski w trakcie wywiadu udzielonego dla „Ekspert w Rolls-Royce”. Rozmowa, którą obejrzało już znacznie ponad 300 tys. osób dotyczy alkoholu. Jednak zaproszony do Rollce-Royca gość, wspomniał także o użytkownikach marihuany w kontekście robienia z nimi biznesów. Co dokładnie powiedział „ekspert”? Jakie inne kłamstwa o marihuanie powiela pan Rutkowski m.in. w programach śniadaniowych? Oto więcej informacji.

Nie należy robić interesów z ludźmi palącymi marihuanę – twierdzi Robert Rutkowski

„Inspirujące wywiady przeprowadzane w Rolls-Royce’cie z prawdziwymi Expertami, ludźmi najlepszymi w swoich dziedzinach na temat biznesu, życia i przedsiębiorczości”- tak swój kanał opisuje prowadzący go Maciej Wieczorek. Kanał cieszy się sporą popularnością, obserwuje go blisko pół miliona użytkowników YouTube.

Jednym z zaproszonych gości był ostatnio Robert Rutkowski, który jest terapeutą uzależnień. O ile tematem ogólnym rozmowy był alkohol, to Rutkowski nie powstrzymał się także od komentarza dotyczącego marihuany.

„Pewnie też znasz ludzi i za małolata też nie raz spotkałeś, którzy jarali zielsko i którzy odpływali z dygresjami i już nie potrafili wrócić, bo tak działa marihuana, dlatego również marihuana jest demonem. Po prostu marihuana jest demonem w biznesie i każdy kto robi z kimś interesy, a ten ktoś jara zielsko, no to natychmiast włącza się sygnał ostrzegawczy, że ten człowiek nie będzie umiał połączyć kropeczek.”

-mówi Rutkowski i dodaje:

„Chcesz to jaraj, słuchaj sobie czego tam chcesz, zapalaj tego spliffa, ściągaj parę buszków. Możesz to robić, żyjemy w Europie gdzie jest na tom przyzwolenie, w Polsce marihuana stała się legalna. Ale jeżeli chcesz robić interesy to na pewno nie z ludźmi, którzy jarają zielsko”

Jednak prawda jest taka, że prowadzenie interesów i wspólne biznesy z osobami, które używają marihuany czy to rekreacyjnie czy medycznie – nie są obarczone wyższym ryzykiem ze względu na marihuanę.

Może o tym świadczyć chociażby sam przemysł związany z marihuana i konopiami jako takimi. Każdy kto poznał też branżę i bywał np. na biznesowych konferencjach dla branży konopi takich jak m.in. ICBC  czy olbrzymich targach branżowych wie, że można być miłośnikiem konopi oraz korzystać z nich na co dzień, a jednocześnie prowadzić dochodowy biznes.

Wielu menadżerów międzynarodowych korporacji używa marihuany. Wiele osób wykonujących pracę umysłową np. z zakresu IT używa marihuany na co dzień. Robi to wielu polityków, nauczycieli, fizyków, piekarzy czy lekarzy. Osiagając przy tym świetne wyniki zawodowo biznesowe.

Mówiąc „na co dzień” nie mam oczywiście na myśli „jarania zielska od rana do nocy”, lecz m.in. używanie wieczorne dla poprawy jakości i higieny snu oraz odprężenia się po ciężkim dniu pełnym stresu. W ogóle dla osób, których praca jest stresująca (z różnych powodów) wręcz wskazane jest wieczorne używanie zioła celem niwelowania negatywnych skutków zdrowotnych wynikających z pracy w stresie i napięciu.

To, że ktoś używa marihuany nie powinno stanowić problemu z biznesowego punktu widzenia. Natomiast co innego jeżeli ktoś marihuany nadużywa lub używa jej niewłaściwie. Jeżeli ktoś mówiąc kolokwialnie „olewa” ważne sprawy, terminy  i spotkania bo akurat jest pod wpływem marihuany to tak, jest to problem jednak nie leży on w marihuanie lecz w jej użytkowniku i jego sposobie korzystania z zioła.

Jeżeli dla kogoś priorytetem  jest zapalenie jointa to tak, mówimy o problemie. Jednak to samo można powiedzieć dosłownie o każdej używce, a nawet o aktywności fizycznej, która też potrafi uzależnić i wpływać na nasze decyzje.

Nadużywanie marihuany czy korzystanie z niej podczas pracy należy ogólnie krytykować ale znam też programistów, którzy po ziole pracują znacznie wydajniej.

Powiedzenie, że nie należy robić interesów z osobami, które np. używają marihuany wieczorem dla relaksu zamiast lampki wina – jest bardzo szkodliwe i przede wszystkim niesprawiedliwe oraz nie ma potwierdzenia w realnym wiecie.

Rutkowski, marihuana i dziury w mózgu

Pan Robert Rutkowski od dawna publicznie głosi o marihuanie tezy, które są nieprawdziwe i są rodem z czasów głębokiej prohibicji konopnej w USA, podczas której straszono, że marihuana zamieni cie w potwora żądnego krwi i mordowania sąsiadów.

Kilka lat temu w programie „Pytanie na śniadanie” emitowanym na TVP2 Rutkowski pokazał jak marihuana działa na mózg młodej osoby. Pan terapeuta wyciągnął gumowy model mózgu, który na środku rozkładał się na dwie części. Pan Robert mózg „otworzył” po czym wyciągnął z kieszeni nóż i zaczął „dźgać” gumowy model informując przy tym, że tak właśnie marihuana działa na mózg – robi w nim dziury i bezpowrotnie go uszkadza. Wszystkiemu na pasku towarzyszył napis, że już jednorazowe użycie pozostawia powoduje nieodwracalne straty dla mózgu.

Prawda jest jednak taka, że marihuana nie działa degradująco na mózg, a już na pewno nie wyrządza w nim fizycznych szkód i jest na to wystarczająco dużo wiarygodnych badań.

Oczywiście marihuana używana nie właściwie oraz nadużywana może mieć negatywny wpływ na twoje życie, ale nie zniszczy ci mózgu. Nadużywanie marihuany może źle wpłynąć na twoje życie osobiste i zawodowe oraz życie rodzinne czy relacje z przyjaciółmi – ale nie zniszczy ci mózgu. Mało tego – wykazano już wielokrotnie, że marihuana i konopie jako takie działają na mózg neuroprotekcyjnie czyli wręcz mu pomagają – a nie go niszczą.

Film z wypowiedzią, o której mowa, znajdziesz T U T A J

Niewłaściwe używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie używanie szkodliwe czyli nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami i obowiązkami. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem. Nazywa się to ŚWIADOMYM UŻYWANIEM.

Polski rząd zakwalifikuje konopie włókniste i susz CBD jako narkotyki – wynika z nowelizacji Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii. Zmieniona ustawa przewiduje kary, łącznie z pozbawieniem wolności, np. za obrót suszem CBD. O ile takie zmiany wydają się absurdalne to jeszcze bardziej dziwi uzasadnieni do ich wprowadzenia. Przeczytamy w nim np. o odurzających i uzależniających konopiach włóknistych czy konopiach wciąganych przez nos lub podawanych dożylnie! Czy to koniec branży konopnej w naszym kraju? Oto więcej informacji.

Polski rząd zakwalifikuje konopie włókniste i susz CBD jako narkotyki – wynika z nowelizacji Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii.

Na sejmowej stronie pojawił się projekt ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz niektórych innych ustaw autorstwa Wojciecha Koniecznego, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Zdrowia – poinformował wczoraj jako pierwszy portal weedweek.pl.

Projekt ten zawiera zmianę, która do tej pory wydawałaby się czymś zupełnie abstrakcyjnym, a mianowicie zakazuje on obrotu konopiami włóknistymi z przeznaczeniem do palenia lub waporyzacji. Według planowanych zmian za handel np. suszem CBD można trafić na rok do więzienia.

Oto najbardziej niepokojące zapisy planowanych zmian w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii:

  • Kto wbrew przepisowi art. 45 ust. 8 umyślnie wprowadza do obrotu konopie włókniste lub produkty z nich wytworzone w ilości innej niż znaczna, lub w celu osiągnięcia korzyści majątkowej udziela konopi włóknistych lub produktów z nich
    wytworzonych w ilości innej niż znaczna osobie pełnoletniej
    – podlega karze grzywny 

po art. 65 dodaje się art. 65a w brzmieniu:

  • Art. 65a. Kto, wbrew przepisowi art. 45 ust. 8, wprowadza do obrotu konopie włókniste lub produkty z nich wytworzone w znacznej ilości, lub w celu osiągnięcia korzyści majątkowej udziela konopi włóknistych lub produktów z nich wytworzonych w znacznej ilości osobie pełnoletniej, lub w celu osiągnięcia korzyści majątkowej udziela konopi włóknistych lub produktów z nich wytworzonych małoletniemu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

W art. 1 UoPN pkt 34, który definiuje „wprowadzanie do obrotu”, dodano konopie włókniste:

  • wprowadzanie do obrotu – udostępnienie osobom trzecim, odpłatnie lub nieodpłatnie, środków odurzających, substancji psychotropowych, prekursorów, środków zastępczych, nowych substancji psychoaktywnych, konopi włóknistych lub produktów wytworzonych z konopi włóknistych;

Kolejna zmiana to zakaz reklamy suszu CBD do palenia i waporyzacji:

  • po art. 20 dodaje się art. 20a w brzmieniu:
    „Art. 20a. Zabrania się reklamy i promocji konopi włóknistych lub produktów z nich wytworzonych przez sugerowanie, że mogą być przeznaczone do palenia lub do wdychania bez spalania.”

Co oznaczają te zmiany w praktyce?

Jest to zrównanie konopi włóknistych z zabronionymi prawnie narkotykami, czyli substancjami odurzającymi mimo, że CBD nie wykazuje żadnego działania odurzającego.

Polski rząd zakwalifikuje susz CBD jako narkotyki – uzasadnienie

Autor proponowanych zmian uważa, że w Polskim prawie jest luka, dzięki której do obrotu dopuszczony jest susz konopi włóknistych (susz CBD), którego jednak nie znajdziemy na liście „dopuszczonych celów uprawy konopi włóknistych”.

Przepisy na chwile obecną zezwalają na uprawę konopi włóknistych do celów:

1) na potrzeby włókiennicze, chemiczne, celulozowo-papiernicze, kosmetyczne, farmaceutyczne i energetyczne;
2) na potrzeby nasiennictwa i naukowo-badawcze;
3) w celu hodowli odmian konopi włóknistych, rekultywacji i remediacji gruntów;
4) na cele spożywcze, weterynaryjne, paszowe, pszczelarskie, nawozowe i izolacyjne;

Autor poprawek zauważa, że w związku z powyższymi wytycznymi – nie wolno uprawiać konopi których kwiaty będą przeznaczone do palenia czy waporyzacji.

Dalej w uzasadnieniu jest tylko gorzej, gdyż autor poprawek stwierdza, że konopiami włóknistymi…. można się odurzać na różne sposoby, w tym dożylnie dlatego należy zakazać konopi włóknistych jako takich, a nie tylko do palenia czy waporyzacji, w uzasadnieniu czytamy:

„Projektowany art. 45 ust. 8 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii wprowadza bezprawność również innych czynów, których przedmiotem są konopie włókniste lub produkty z nich wytworzone, a nie tylko przeznaczonych do palenia lub do wdychania bez spalania. Ma to na celu objęcie tą normą również mogących się pojawić w przyszłości innych produktów,
których zażycie będzie następować np. poprzez iniekcję lub w wciągnięcie do nosa.”

W uzasadnieniu przeczytamy też o odurzaniu się konopiami włóknistymi oraz uzależnianiu się od nich:

„Wprowadzenie omawianego przepisu jest konieczne w szczególności dlatego, że w wyniku używania takich konopi lub produktów z nich wytworzonych może dojść do wywołania stanu odurzenia osoby zażywającej, a w przypadku wielokrotnego zażywania, nawet do powstania stanu uzależnienia.”

Oto jak możliwość odurzenia się konopiami włóknistymi argumentuje pomysłodawca zmian:

„Zgodnie z art. 4 pkt 5 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii za konopie włókniste uznaje się rośliny z gatunku konopie siewne, w których suma zawartości delta-9-tetrahydrokannabinolu (dalej „THC”) oraz kwasu tetrahydrokannabinolowego w kwiatowych lub owocujących wierzchołkach roślin, z których nie usunięto żywicy, nie przekracza 0,3% w przeliczeniu na suchą masę. Natomiast stężenie THC w konopiach inne niż włókniste, które mają status substancji kontrolowanych i są wykorzystywane głównie do wywołania stanu odurzenia, wynosi zazwyczaj od kilku procent do ok. 25 procent, a do wywołania stanu odurzenia wystarcza spalenie 1/20 – 1/10 grama, w zależności w szczególności od stężenia THC oraz tego, czy osoba spala susz po raz pierwszy w życiu, częstotliwości zażywania i odstępu czasowego od jego ostatniego użycia, jak również innych właściwości organizmu osoby zażywającej.

Nie trudno więc nie zauważyć, że spalenie kilku gram konopi włóknistych (kilku tzw. skrętów) w krótkim odstępie czasowym może doprowadzić do wywołania stanu odurzenia, właściwego spaleniu danej ilości konopi innych niż włókniste, powodującego stan odurzenia.”

Dalej w uzasadnieniu czytamy, że:

Biorąc pod uwagę powyższe, a w szczególności fakt, że susz lub produkty z konopi włóknistych są sprzedawane praktyce również osobom małoletnim (np. za pośrednictwem sprzedaży wysyłkowej – strony internetowe, automaty), jak również są zażywane przez osoby, które prowadzą pojazdy – konieczne jest wprowadzenie zakazu handlu takimi konopiami lub
produktami z nich wytworzonymi w przepisie art. 45 ust. 8 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Niezbędne jest również wprowadzenie przepisów sankcjonujących naruszenie takiego zakazu.

Czy to koniec branży konopnej w naszym kraju? Czy jest możliwe, aby tak absurdalne przepisy weszły w życie? Niestety w naszym kraju i w polityce jako takiej – wszystko jest możliwe.

Projekt zmian w ustawie i jego uzasadnienie znajdziesz T U T A J

Emeryci przemycali zioło z Hiszpanii, w przyczepie mieli 60 kg suszu. 71-latka i 57-latek zostali zatrzymani w Warszawie gdy wracali z wycieczki po Hiszpanii, w której odwiedzili kilka miejscowości. Podczas jednego z przystanków, oprócz zwiedzania i plażowania zakupili też 60 kg marihuany, którą przywieźli do kraju – jak informuje policja. Czarnorynkowa wartość przewiezionego zioła to 1,5 do 3 milionów zł. Oto więcej informacji.  

Emeryci przemycali zioło z Hiszpanii, w przyczepie mieli ponad 60 kg suszu.

57-latek i 71-latka wybrali się w podróż, której głównym celem była Hiszpania. Po drodze odwiedzali i zwiedzali  wiele europejskich miast. Starsze małżeństwo nocowało w zabranej ze sobą przyczepie kempingowej. Jak twierdzą służby – przystanki miały uwiarygodnić ich urlop.

„Z ustaleń kryminalnych wynika, że 57-latek i 71-latka pojechali na wakacje do Hiszpanii. Aby zapewnić sobie dodatkowe usprawiedliwienie, odwiedzali różne europejskie miasta. Takie działanie miało na celu uwiarygodnić ich urlop. W jednej z hiszpańskich miejscowości oprócz zwiedzania i plażowania nabyli blisko 60 kilogramów marihuany. Zabroniony susz schowali w konstrukcji przyczepy kempingowej i ruszyli w kierunku Polski.”

– mówi młodszy aspirant Jakub Pacyniak z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I.

Po zatrzymaniu niepozornej przyczepy funkcjonariusze przystąpili do przeszukania. Na pierwszy rzut oka wszystko wydawało się w porządku. Okazało się jednak, że w ścianach przyczepy znajduje się ok. 60 kg marihuany.

Emeryci przemycali zioło z Hiszpanii

„71-latka i 57-latek byli zaskoczeni. Tłumaczyli, że w trakcie podróży ktoś bez ich wiedzy schował narkotyki w przyczepie, a oni niczego nie zauważyli. Jednak ich wersja różni się od zebranych przez policjantów materiałów dowodowych, świadczących, że była to zorganizowana akcja.”

– poinformował rzecznik śródmiejskich policjantów.

Śledczy ustalili, że para działała świadomie i była częścią zorganizowanej akcji przestępczej. Ich podróż przez różne europejskie miasta była zaplanowana w celu zmylenia organów ścigania i uwiarygodnienia wersji o urlopie.

„Ta sprawa ma charakter rozwojowy. Para usłyszała zarzuty za przewiezienie do Polski znacznej ilości narkotyków oraz zamiaru wprowadzenia ich do obrotu. Sąd przychylił się do wniosku Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście, stosując wobec podejrzanych tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy.”

– przekazał policyjny rzecznik

Zatrzymanym emerytom grozi do 20 lat pozbawienia wolności.

Promowanie konopi na Facebooku i Instagramie to temat, który od dawna wzbudza sporo emocji, głównie ze względu na nakładane przez Metę ograniczenia w tym zakresie. Co ciekawe, latem zeszłego roku z regulaminu wykreślono kategorię  „marihuana” i zastąpiono ją kategorią „Konopie i pochodne produktów konopi”. Aktualizacja regulaminu z czerwca 2024 dopuszczała wymianę informacji na temat marihuany oraz publikowanie treści zachęcających do korzystania z zioła ale z ograniczeniami widoczności postów tylko dla osób dorosłych. Regulamin z przed pół roku odrębnie traktował CBD oraz THC, a także dopuszczał treści sprzedażowe dla produktów CBD. A jak sytuacja wygląda na dzień dzisiejszy? Meta opublikowała aktualizację regulaminu, co się zmieniło? Dlaczego niektóre portale konopne rozsiewają nieprawdziwe informacje na ten temat? Tego dowiesz się z artykułu.

Promowanie konopi na Facebooku i Instagramie – aktualne zasady Meta

Meta jest właścicielem dwóch niesamowicie popularnych mediów społecznościowych tj. Facebooka oraz Instagrama. Tego jak potężne są to platformy nie trzeba nikomu tłumaczyć. Logicznym jest zatem, że każda licząca się marka chce się tam przynajmniej co jakiś czas zareklamować.

Nie inaczej jest w przypadku marek konopnych, które też z reklam na portalach mety chętnie korzystają. Tylko, niestety, z dużo słabszymi rezultatami niż osiągają wszelkie inne branże promujące się na mediach społecznościowych. A wszystko dlatego, że przez lata marki związane z konopiami są przez platformy społecznościowe traktowane jako te niechciane.

Skuteczne reklamowanie się na platformach należących do Mety od dawna jest sporym wyzwaniem dla marketingowców zajmujących się konopiami.

Co ciekawe, przez długi okres czasu CBD nie występowało nigdzie w regulaminie ani Facebooka ani Instagrama. Jednak mimo braku jakiejkolwiek wzmianki w regulaminie, widoczność postów dotyczących nawet konopi włóknistych była bardzo mocno zaniżana. Bardzo często nieoficjalnie i bez żadnego ostrzeżenia czy informacji. Algorytm traktował posty o konopiach jako potencjalne treści o marihuanie i je blokował.

Branża konopi bardzo dobrze zna pojęcie „shadowban”, które oznacza, że pewne wpisy a nawet całe Fan Page na FB są przez platformę ukrywane do tego stopnia, że nie można ich znaleźć w wyszukiwarce zamieszczonej na platformie. Wielu profili konopnych nie da się wyszukać nawet wpisując ich pełne nazwy, pomimo, że profile te nie łamią żadnego punktu regulaminu nie da się ich znaleźć, a zamieszczane na nich treści nie wyświetlają się na tablicach osób, które je obserwują. Tak działa shadowban.

W kwietniu 2023 informowaliśmy, że regulamin Meta został rozszerzony o zakazy dotyczące konopi, oficjalnie zabroniono treści sprzedażowych dot. konopi zarówno CBD jak i oczywiście THC. Przeczytasz o tym T U T A J

Regulamin Meta – zmiany

Niedawno w regulaminie Meta pojawiła się informacja, że na platformie można promować pewne zabronione do tej pory artykuły / produkty, ale ich widoczność będzie ograniczona tylko do osób powyżej 18 lub 21 roku życia.

Od jakiegoś czasu Meta inaczej podchodzi do tematów związanych z konopiami na swoich platformach. W czerwcu zeszłego roku pojawiła się aktualizacja regulaminu, w której dział „marihuana” zastąpiono działem „konopie i pochodne produktów z konopi”

W tej kategorii znajdziemy zapis, że zabronione są „Treści stanowiące próbę zakupu, sprzedaży, handlu, darowizny lub podarunku bądź stanowiące prośbę o marihuanę i produkty zawierające THC lub pokrewne substancje psychoaktywne.

I tu nie ma zaskoczenia ani zdziwienia – zakaz handlu marihuaną jest zrozumiały.

Natomiast w kategorii „treści przeznaczone wyłącznie dla dorosłych mających ukończone 18 lat” czytamy:

  • Treści, które koordynują lub promują (przez co rozumiemy pozytywne wypowiadanie się, zachęcanie do korzystania lub przedstawianie instrukcji w zakresie wykorzystywania lub wytwarzania) marihuanę i produkty zawierające THC lub powiązane składniki psychoaktywne.
  • Treści, które stanowią próbę zakupu, sprzedaży, wymiany, przekazania, podarowania lub pozyskania kannabidiolu (CBD) lub tym podobnych kannabinoidów.

Z nowego regulaminu Meta wynika, że wolno publikować treści dotyczące marihuany o ile nie dotyczą handlu.

Wolno też publikować treści sprzedażowe w zakresie konopi włóknistych.

Czy aktualizacja regulaminu wprowadza zmiany w zakresie treści konopnych? Otóż nie, zapisy te pojawiły się już pół roku temu podczas poprzedniej aktualizacji i teraz zostały ponownie opublikowane z tą samą treścią.

Niestety, treści konopne pomimo zmiany w regulaminie nadal traktowane są jako te gorszej kategorii i mają ucinane zasięgi chociaż wg. regulaminu są w pełni dopuszczalne.

Promowanie konopi na Facebooku i Instagramie – fake newsy

Na temat aktualizacji regulaminu pod względem konopi pojawiają się niestety nieprawdziwe informacje, także na portalach stricte konopnych. Ich autorzy chyba nie zgłębili tematu i nie sprawdzili treści regulaminu, o którym piszą.

Zarówno faktykonopne.pl jak i 420polska.pl podają na ten temat nieprawdziwe informacje, które mówią m.in. o tym, że nowy regulamin meta na równi traktuje THC i CBD zabraniając publikowania np. treści sprzedażowych dot. produktów CBD.

Jest to nieprawda i informacje takie są wprowadzaniem w błąd czytelników.

Aktualny regulamin Meta znajdziesz T U T A J .

14-osobowa rodzina podczas wigilii odurzyła się olejkiem CBD? Wszystko wskazuje, że to kłamstwo, a cała sytuacja pokazuje jak bardzo mała jest społeczna świadomość na temat konopi. Ale najgorsze jest to, że w taką wersję wydarzeń wierzą zarówno służby, dziennikarze oraz spora część społeczeństwa – co widać po komentarzach dotyczących tego świątecznego zdarzenia. 

14-osobowa rodzina podczas wigilii odurzyła się olejkiem CBD?

Wczoraj informowaliśmy , że 14-osobowa rodzina zatruła się marihuaną podczas wigilii, wszyscy trafili do szpitala. Wszystko wydarzyło się w jednej ze wsi w powiecie zambrowskim (Podlaskie). W trakcie kolacji kilkanaście osób, w wieku od 3 do 78 lat źle się poczuło, wszyscy trafili do szpitali z objawami zatrucia, a badania wykazały, że wszyscy mają we krwi metabolity marihuany. Był to najpewniej nieszczęśliwy przypadek lub bardzo głupi żart jednego z członków rodziny. Cały artykuł znajdziesz T U T A J.

TVN oraz Onet poinformowały, że uzyskały w tej sprawie nieoficjalne informacje z dwóch niezależnych źródeł, które mówią, że przyczyną zatrucia był… olejek CBD używany leczniczo przez babcię, która zmarła rok temu.

Tylko, że to co pisze Onet i powtarza TVN oraz inne media głównego nurtu – kompletnie nie ma sensu:

„Tymczasem, jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie w dwóch niezależnych od siebie źródłach, to prawdopodobnie olejek konopny był przyczyną zatrucia rodziny. Był w domu, ponieważ miała go używać do leczenia babcia, która zmarła blisko rok temu. Olejek był prawdopodobnie w pełni legalny, bo miał zostać przepisany oficjalnie przez lekarza. Wszystko wskazuje na to, że ktoś z rodziny przez pomyłkę użył go do przyrządzania wigilijnych potraw.

Tego typu olejki wytwarzane są ze specjalnych odmian konopi siewnych, które mają duże stężenie CBD, czyli kannabidiolu, który ma właściwości lecznicze (przeciwzapalne, przeciwutleniające, neuroprotekcyjne, przeciwbakteryjne, itd.), ale mogą też zawierać niewielkie ilości THC, odpowiadającego za odurzające właściwości tej rośliny. Ten składnik zawiera również marihuana, zapewne stąd pozytywne wyniki testów. Takie olejki użyte niewłaściwie mogą właśnie powodować m.in. zaburzenia żołądkowo-jelitowe.”

-informuje Onet.pl

Po pierwsze – olejki CBD nie są na receptę, zatem lekarz nie mógł wystawić recepty na taki olejek.

Druga sprawa to opisanie konopi siewnych jako medycznej marihuany, która zawiera lecznicze CBD oraz stwierdzenie, że THC odpowiada za odurzenie czyli jest po prostu narkotykiem. Niestety jeszcze wielu dziennikarzy i funkcjonariuszy, nie zdaje sobie sprawy, że to właśnie THC wykazuje większy potencjał medyczny, a susz konopny dostępny w aptekach to właśnie marihuana z wysokim stężeniem THC. W efekcie czego policja może uwierzyć, że to wina olejku CBD po babci, a niedouczeni dziennikarze przekazują to dalej.

Nie wiem też ile trzeba by spożyć takiego olejku, aby doznać zaburzeń żołądkowo-jelitowych

Co zatem stało się podczas feralnej wigilii?

Jedno jest pewne – nie był to olejek CBD po babci. Każdy kto ma chociaż podstawową wiedzę o konopiach wie, że stężenie THC w takich olejkach dostępnych w Polsce jest bardzo niskie (nie przekracza 0,3%) i żeby przygotować z dodatkiem takiego olejku posiłek, który będzie odurzać – trzeba by go dodać bardzo dużo co by się zapewne przełożyło na pogorszenie smaku potrawy. Pozostałość olejku CBD po babci z pewnością nie spowodowała by takiego efektu i to u kilkunastu osób.

  1. Informacja o olejku CBD po babci, która zmarła rok temu pochodzi od domowników. Zatem wszystko wskazuje na to, że osoba, która świadomie lub też nie, dodała do potrawy (lub potraw) marihuanę np. w postaci przetworzonej na masło lub olejek RSO, który zawiera duże stężenia THC – teraz kłamie, aby nie ponieść konsekwencji prawnych. W końcu cała 14-osobowa rodzina nie wiedząc co się dzieje trafiła do kilku szpitali w okolicy.

Natomiast niewyedukowani funkcjonariusze oraz prokuratura i dziennikarze, uwierzyli w to, że pozostałości olejku CBD po babci odurzyły kilkanaście osób do tego stopnia, że wezwano służby.

AKTUALIZACJA: Po jakimś czasie jeden z domowników przyznał, że olejek nie był CBD lecz zawierał THC.

Elton John twierdzi, że legalizacja zioła to „jeden z największych błędów w historii”. Swój stosunek do liberalizacji prawa wyraził podczas jednego z wywiadów udzielonego po tym, jak został „Ikoną Roku 2024” tygodnika Time. Jego wypowiedź należy uznać za społecznie szkodliwą i popartą zwykłymi mitami. Można z niej wywnioskować, że starszy pan kompletnie nie wie o czym mówi zrównując konopie z kokainą. Zgadnijcie czy tak samo chętnie krytykuje spożywanie alkoholu.

Elton John twierdzi, że legalizacja zioła to „jeden z największych błędów w historii”

Elton John został wybrany na „Ikonę Roku 2024” tygodnika Time. W przeprowadzonej z tej okazji rozmowie poruszony został wątek używek, od których muzyk swego czasu nie stronił.

Podczas rozmowy spowodowanej przyznaniem nagrody, Elton John poruszył temat narkotyków, które jak powszechnie wiadomo odegrały role w jego życiu, oraz wyraził swoja opinię na temat postępującej legalizacji marihuany.

To, że Elton John był i jest świetnym muzykiem jest faktem, takim samym jak to, że w ciągu swojego życia zmagał się z różnymi zaburzeniami i problemami.

Swoją przygodę z narkotykami Elton rozpoczął z grubej rury – od kokainy.

„Gdzieś około 1974 roku, u szczytu swojej produktywności, John poznał kokainę dzięki swojemu byłemu kochankowi, a następnie menadżerowi Johnowi Reidowi. Zaczął ją brać z zapałem, jaki wkłada w większość swoich zajęć . Początkowo uważał, że uwalnia go to od paraliżującej nieśmiałości, ale ostatecznie to ona przejęła kontrolę. „Podejmujesz straszne decyzje dotyczące narkotyków” — mówi.

Tak bardzo pragnąłem miłości, że po prostu brałem zakładników. Widziałem kogoś, kogo lubiłem i spędzałem z nim trzy lub cztery miesiące, a potem ta osoba zaczynała mnie nienawidzić, ponieważ nie miała w swoim życiu nic poza mną. Naprawdę mnie to denerwuje, gdy myślę o tym, ile osób prawdopodobnie skrzywdziłem”.

-czytamy w Time

John był też uzależniony od alkoholu, od którego zaczynał wiele dni pijąc na śniadanie.

Zaburzona psychika, rozchwianie emocjonalne, a do tego uzależnienie od alkoholu i kokainy – to nie mogło się oczywiście skończyć dobrze.

Przez to wszystko życie muzyka zaczęło przypominać równię pochyłą pod każdym względem, zarówno prywatnym jak i artystycznym.

Teraz, po wielu latach trzeźwości Elton John postanowił publicznie skrytykować postępującą w USA legalizację marihuany rekreacyjnej:

Utrzymuję, że uzależnia. Prowadzi do innych narkotyków. A kiedy jesteś na haju — a ja byłem na haju — nie myślisz normalnie

mówi Elton John i dodaje:

Legalizacja marihuany w Ameryce i Kanadzie to jeden z największych błędów wszech czasów”.

Ponieważ muzyk jest postacią dla wielu osób legendarną (głównie starszych pokoleń), jego wypowiedź na ten temat należy uznać za społecznie szkodliwą.

Przede wszystkim dlatego, że muzyk opisuje marihuanę tak, jak by mówił o kokainie, z którą to miał znacznie więcej do czynienia niż z ziołem. Taką narrację głoszoną przez muzyka mogą obrać osoby, które też na temacie marihuany się nie znają jednak skoro mówi tak ich idol, który sam miał z narkotykami problemy – to pewnie tak jest.

A jest z goła inaczej, marihuana nie prowadzi do ciężkich narkotyków lecz często pomaga wyjść właśnie z uzależnienia od np.opiatów.

Legalizacja marihuany nie prowadzi także do większego używania, a wręcz przeciwnie – statystyki pokazują, że w miejscach gdzie zioło zostało zalegalizowane jego spożycie przede wszystkim przez młodzież spadł nawet o 25%, przeczytasz o tym T U T A J.

We wspomnianej przez Johna Kanadzie, spożycie marihuany spadło jeszcze bardziej bo o połowę, pisaliśmy o tym T U T A J.

Demonizowanie legalizacji marihuany bo kiedyś było się uzależnionym od wódki i kokainy jest nieporozumieniem.

Oczywiście zgadzamy się, że używanie zioła przez młodzież oraz nadużywanie przez dorosłych niesie za sobą ryzyko pewnych problemów życiowych. Jednak to właśnie legalizacja i edukacja pozwala osiągnąć cel jakim jest jak najbardziej świadome stosowanie używek oraz minimalizowanie używania szkodliwego i nadużywania.

Ostatnie dekady pokazują, że prawno karne restrykcje wręcz zwiększają używanie nielegalnych substancji.

Kolejna sprawa to fakt, że takie deklaracje mogą zaniepokoić obecnych lub przyszłych i potencjalnych pacjentów korzystających z medycznej marihuany. Tacy pacjenci ze strachu przed uzależnieniem się od ciężkich narkotyków takich jak opioidy, czym straszy artysta, mogą zamiast bezpiecznej marihuany wybrać kurację… opioidami.

A co z alkoholem?

Elton John, jak już wspominałem, miał też spore problemy z alkoholem, które tak jak kokaina jest ciężkim narkotykiem. Tyle, że legalnym. John pił dużo, alkohol spożywał od rana pijąc na śniadanie.

Jednak w przypadku tej używki artysta nie jest już tak przekonany o jej wyniszczającym wpływie na ludzki organizm, co pokazuje, jak niską wiedzę ma na temat, o którym się wypowiada.

„Zapytany, czy czuje to samo w stosunku do alkoholu, zatrzymuje się, wydycha i prosi Furnisha o pomoc. Jego mąż, który również jest trzeźwy i już raz powstrzymał gwiazdę przed zbytnią wylewnością podczas wywiadu, siada na łóżku i udziela wyważonej odpowiedzi, sugerując, że chociaż alkohol jest częścią struktury społeczeństwa, istnieją badania, które wykazują, że jest znacznie mniej zdrowy, niż ludzie sądzą.”

-czytamy w Times.

 

14-osobowa rodzina zatruła się marihuaną podczas wigilii, wszyscy trafili do szpitala. Wszystko wydarzyło się w jednej ze wsi w powiecie zambrowskim (Podlaskie). W trakcie kolacji kilkanaście osób, w wieku od 3 do 78 lat źle się poczuło, wszyscy trafili do szpitali z objawami zatrucia, a badania wykazały, że wszyscy mają we krwi metabolity marihuany. Był to nieszczęśliwy przypadek lub bardzo głupi żart jednego z członków rodziny. Oto więcej informacji.

14-osobowa rodzina zatruła się marihuaną podczas wigilii, wszyscy trafili do szpitala

Policja ustala okoliczności, w jakich doszło do zatrucia marihuaną 14-osobowej rodziny w jednej ze wsi w powiecie zambrowskim (Podlaskie). Wszyscy uczestnicy feralnej kolacji trafili do szpitali z podejrzeniem zatrucia pokarmowego. Okazało się, iż mają w organizmie metabolity marihuany.
Początkowo wezwana została straż pożarna i pogotowie ratunkowe. Biorąc pod uwagę symptomy, początkowo rodzina zgłosiła podejrzenie zatrucia czadem. Przybyli na miejsce strażacy nie stwierdzili jednak żadnego zagrożenia tego typu i zakończyli swoje działania.
Uznano, iż doszło do zatrucia pokarmowego niewiadomego pochodzenia i 14 osób trafiło na badania do szpitali.

„Czternaście osób, w wieku od 3 do 78 lat, z jednej z miejscowości powiatu zambrowskiego, trafiło we wtorek do pobliskich szpitali, a ze szpitala dostaliśmy informację, że w organizmach tych osób była marihuana”

– poinformowała w środę PAP Agnieszka Ulman z zespołu prasowego podlaskiej policji.

Kiedy lekarze próbowali zdiagnozować problem okazało się, że wszyscy członkowie rodziny mieli w organizmie ślady marihuany – ustalił nieoficjalnie onet.pl.

Na podstawie wywiadu i stwierdzonych objawów testy na obecność narkotyków i dopalaczy zlecił jako pierwszy zespół dyżurny SOR-u w Ostrowi Mazowieckiej, gdzie trafiły trzy osoby. Następnie informacje przekazano pozostałym szpitalom – w Zambrowie i Białymstoku – gdzie przebywali pozostali członkowie tej rodziny.

Marihuana dodana do jedzenia jako żart?

Na chwilę obecną nie wiadomo co było przyczyną tego, że marihuana trafiła do organizmów wszystkich członków rodziny. Jednak biorąc pod uwagę, że zatrucie dotyczyło zarówno 3 latka jak i obecnych na wigilii seniorów, można przypuszczać, że jako żart, ktoś dodał ziela do którejś z potraw i zapewne był to jeden z uczestników kolacji. Jeżeli tak było to był to żart bardzo głupi i zwyczajnie nie przemyślany.

I pomimo tego, że tak naprawdę zdrowiu czy życiu osób, które skonsumowały potrawę z THC nic nie zagrażało, to z pewnością było to bardzo niefajne doświadczenie. Podanie THC małym dzieciom czy osobom starszym, które nie są tego świadome, jest bardzo głupie i nieodpowiedzialne.

Dodatkowo zjedzone THC działa dużo mocniej i dłużej niż THC palone czy waporyzowane.

Dzieje się tak gdyż delta-9-THC po trafieniu do wątroby jest przez nią metabolizowane do 11-hydroxy-THC, które jest wielokrotnie bardziej psychoaktywne, a także dużo łatwiej pokonuję barierę krew-mózg co skutkuje znacznie silniejszym odurzeniem, które może trwać wiele godzin.

Pamiętajcie, aby nigdy nikomu nie podawać substancji psychoaktywnych na tzw. nieświadomce czyli bez wiedzy osoby, której je podaliście. 

Edit:

Artykuł opisujący finał tej sprawy znajdziesz T U T A J.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.