ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Czy wprowadzona niedawno akcyza na waporyzatory dotyczy także bong i lufek? Urzędnicy KAS i celnicy twierdzą, że tak. Otrzymaliśmy informacje, że w sklepach oferujących właśnie m.in. bonga (fajki wodne) pojawiają się funkcjonariusze KAS i Służby Celnej twierdząc, że bongosy to urządzenia do waporyzacji. Jakie kroki podejmują służby i czy takie działania znajdują usprawiedliwienie w nowej ustawie? Oto więcej informacji.

Akcyza na waporyzatory dotyczy także bong i lufek? Urzędnicy twierdzą, że tak

Jak informowaliśmy w kwietniu, w dzienniku ustaw opublikowano ustawę, która nakłada obowiązek akcyzowy na urządzenia do waporyzacji, stawka akcyzy wynosi 80 zł za urządzenie dla producenta oraz 40 zł za urządzenie dla dystrybutora.

Cały artykuł na ten temat znajdziesz T U T A J.

Oto najważniejsze dla nas zapisy ustawy:

„Art. 1. W ustawie z dnia 6 grudnia 2008 r. o podatku akcyzowym (Dz. U. z 2025 r. poz. 126 i 222) wprowadza się następujące zmiany:

c) po pkt 34 dodaje się pkt 34a–34f w brzmieniu:

34c) podgrzewacze – urządzenia umożliwiające wytworzenie i spożycie aerozolu z wyrobów nowatorskich bez ich spalania, również te, które wymagają zewnętrznego zasilania lub sterowania;

34d) urządzenia wielofunkcyjne – urządzenia wielorazowe umożliwiające wytworzenie i spożycie aerozolu
zarówno z płynu do papierosów elektronicznych, jak i z wyrobów nowatorskich, również te, które wymagają
zewnętrznego zasilania lub sterowania;

34e) urządzenia do waporyzacji – wielorazowe papierosy elektroniczne, podgrzewacze i urządzenia wielofunkcyjne, z wyłączeniem urządzeń przeznaczonych wyłącznie do celów medycznych;

34f) zestaw części do urządzenia do waporyzacji – komplet części, który może służyć do wytworzenia urządzenia do waporyzacji poprzez złożenie lub połączenie części wchodzących w skład tego kompletu;”

Z zapisów ustawy wprost wynika, że dotyczy ona urządzeń do waporyzacji czyli wytwarzania pary/aerozolu.

Pamiętać należy, że w ustawie każde słowo jest istotne. W tym przypadku najistotniejsze stwierdzenia zawarte w ustawie to „urządzenie” oraz „para / aerozol”. 

Urządzenie to:  przedmiot umożliwiający wykonanie określonego procesu, często stanowiący zespół połączonych ze sobą części stanowiących funkcjonalną całość, służący do określonych celów, np. do przetwarzania energii, wykonywania określonej pracy mechanicznej, przetwarzania informacji, mający określoną formę budowy w zależności od spełniających parametrów pracy i celu przeznaczenia. 

akcyza na waporyzatory dotyczy także bong
-reklama-

Definicja urządzenia w PWN: Mechanizm lub zespół mechanizmów, służący do wykonania określonych czynności.

Definicja „pary” czy „aerozolu” chyba w przypadku waporyzacji chyba przedstawiać nie trzeba. Warto natomiast podkreślić, że para/aerozol to na pewno nie jest dym.

Akcyza na waporyzatory dotyczy także bong i różnego rodzaju fajek wodnych czy szklanych lufek?

Wydawałoby się, że nowe przepisy są dość klarowne i wiadomo jakich urządzeń dotyczą. Niestety, podczas licznych kontroli na terenie całego kraju, które polegały na wizytach funkcjonariuszy w sklepach stacjonarnych, dochodzi do dziwnego nadinterpretowania nowego prawa. 

Chodzi o fakt, że urzędnicy przeprowadzający kontrolę twierdzą, że bonga (fajki wodne) także objęte są nową akcyzą.

Tylko czy, aby na pewno? Czy nie jest to nadgorliwe działanie urzędników? 

W końcu w zapisach ustawy wyraźnie podkreślone jest, że mowa o urządzeniach, a bongo nie spełnia definicji urządzenia jako przedmiotu, który wykonuje określoną pracę. Żadne bongo, samo w sobie, nie jest urządzeniem ponieważ nie jest w stanie wykonać żadnej pracy, która przyniesie zamierzony efekt. Aby użyć bonga potrzebne jest drugie urządzenie, które wykona pracę polegającą na wygenerowaniu płomienia – zapalniczka.

Ale nawet gdyby stwierdzić, że bongo to urządzenie, to w ustawie zapisano, że chodzi o urządzenia generujące parę/aerozol, urządzenia do waporyzacji. Bongo nie jest urządzeniem do waporyzacji, bongo służy do SPALANIA i generowania dymu, a nie PODGRZEWANIA i generowania pary.

Dlatego wydaje się, że działania służb są w tym przypadku przesadzone.

Co prawda póki co funkcjonariusze skarbowi i celni nie rekwirują towaru ale spisują protokół i uważają, że bonga to urządzenia do wytwarzania pary – takie informacje uzyskałem od jednej z osób, która zajmuje się dystrybucją m.in. własnie fajek wodnych.

O wszystko zapytaliśmy także KAS oraz Służbę Celną, jak tylko otrzymamy odpowiedź – poinformujemy o jej treści.

Natomiast najwyższej jakości waporyzatory z akcyzami oraz certyfikatami znajdziesz T U T A J

Amsterdam Empire to tytuł nowego serialu Netlflixa, który opowiada historię właściciela sieci coffeeshopów. Jack, główny bohater, ma romans, gdy dowiaduje się o tym jego żona – postanawia zniszczyć jego oraz jego konopne imperium. Co ciekawe, nieoficjalnie mówi się, że fabuła oraz pewne elementy scenografii sugerują, iż jest to opowieść o właścicielu legendarnej sieci coffeeshopów – The Bulldog. Oto więcej informacji. 

Amsterdam Empire – serial o perypetiach właściciela coffeeshopu, premiera wkrótce na Netflix

Serial Amsterdam Empire to dramat kryminalny, którego akcja osadzona jest wokół właściciela sieci coffeeshopów i jego pracy.

Niestety, Jack, główny bohater, zdradza swoją żonę, a gdy na jaw wychodzi romans Jacka, dotychczasowa partnera, Betty, staje się jego największym i groźnym wrogiem.  Zdradzona żona postanawia go zniszczyć i przejąć jego ukochane imperium coffeeshopów.

Wielu konsumentów konopi uważa, że bycie właścicielem coffeeshopu to wygrana na loterii. Czy, aby na pewno? W końcu nie jest to normalny i legalny rynek, jest to szara strefa, której pod wieloma względami bliżej do bandyterki niż legalnego biznesu.

Nielegalna produkcja, mafijne klany, haracze i wymuszenia, a nierzadko strzelaniny – tak wygląda Holenderska codzienność właścicieli „kofików”, bliżej im do podziemia niż legalnego interesu.

Po krótkim zwiastunie filmu można się spodziewać, że część tego wszystkiego zostanie pokazana w produkcji, chociaż i tak będzie zapewne nieco fabularyzowana. 

Premiera Amsterdam Empire odbędzie się 30 października na platformie Netflix, zapowiedź znajdziesz T U T A J

Ostatnio poruszaliśmy temat nieprawidłowości przy publicznej emisji akcji spółki LiRoyal. Jedną z osób oszukanych przez Liroya jest także Wigor Mor W.A., który w ten „interes” zainwestował 50 tysięcy złotych i jak sam mówi, najprawdopodobniej pieniędzy już nie odzyska. W podobnej sytuacji jest wiele osób, z uzyskanych informacji wynika, że mowa o 700 poszkodowanych inwestorach, którzy zakupili akcje LiRoyal. Ale to nie wszystko, Liroy i jego wspólnik nie wywiązali się także z kilku innych zobowiązań. Otrzymaliśmy także informacje na temat spółki LiRoyal S.A. zebrane przez kancelarię specjalizującą się w prawie gospodarczym, nie wygląda to dla Liroya dobrze, a dla inwestorów jeszcze gorzej.informacja dla oszukanych inwestorów – wspomniana kancelaria podała możliwe sposoby dochodzenia swoich racji dla poszkodowanych, znajdziecie je w artykule. Oto więcej informacji.

Wigor Mor W.A oszukany przez Liroya przy emisji akcji LiRoyal

Nasz artykuł o nieprawidłowościach i oszustwach dokonanych m.in. przy emisji akcji LiRoyal S.A. odbił się szerokim echem i po kilku latach publicznie poruszył temat, który rozpala konopna społeczność od dawna. Cały artykuł znajdziesz T U T A J.

Liroy wszystkiemu zaprzecza, twierdzi, że wszystko co zostało o nim napisane to kłamstwa i pomówienia, niestety jest (oprócz wspólnika) jedyna osobą, która tak twierdzi. Każdy kto miał okazję z Liroyem współpracować przy jego projektach uważa niestety inaczej.

Liroy oraz jego wspólnik Maciej Sagal publicznie wypisują też, że materiał o ich oszustwach to moja prywatna zemsta na nich, tylko, że ja ich nie znam i nic z nimi nie robiłem, osobiście poznaliśmy się jedynie przy okazji targów konopnych WeedFest, których jestem współorganizatorem, a za które panowie Liroy i Sagal się nie rozliczyli.

Sagal twierdzi też, że żądałem od nich pieniędzy za milczenie, dobre sobie. Tylko nie wspomniał o czym miałem milczeć, no cóż, będzie pozew ponieważ to jest bardzo poważne zniesławienie. Poniższy zrzut pochodzi z materiału Mopsa na ten temat, który znajdziecie T U T A J, polecam.

Wigor Mor W.A oszukany przez Liroya

Wigor Mor W.A. oszukany przez Liroya i Macieja Sagala – rozmowa

Kilka dni temu miałem okazję spotkać się z Wigorem Mor W.A., który jest, tak jak Liroy, raperem  to właśnie przez muzykę panowie się poznali. 

Liroy namówił Wigora na inwestycje w LiRoyal. Jak to się skończyło? Posłuchajcie sami, bo okazuje się, że w przypadku projektów muzycznych Liroy także ma trochę za uszami.

W materiale jest mowa o ustaleniach poczynionych przez kancelarie specjalizująca się w przestępstwach gospodarczych, oto wyniki przeprowadzonej analizy spółki LiRoyal S.A. przez wspomnianą kancelarię:

Zupełnie wstępnie – sprawy na linii akcjonariusz mniejszościowy – spółka akcyjna są trudne, ponieważ w przypadku braku wewnętrznych umów akcjonariuszy (a zakładamy, że w spółce LiRoyal S.A. takiej umowy nie zawarto), katalog uprawnień akcjonariusza jest dość ograniczony.

W LiRoyal S.A. można dostrzec standardowe symptomy bardzo złej sytuacji w spółce:

1. Brak złożonych do KRS (a więc również do Urzędu Skarbowego) sprawozdań finansowych za ostatnie 3 lata (2021-2023).

Wobec Pana Piotra Marca – jako członka zarządu LiRoyal S.A. Sąd rejestrowy wszczął już postępowanie przymuszające do złożenia zaległych sprawozdań pod groźbą nałożenia grzywny w wysokości 15.000 zł.

2. Rezygnacja członków rady nadzorczej i brak zgłoszenia tej okoliczności w KRS przez Zarząd LiRoyal S.A. Sytuacja, w której byli członkowie rady nadzorczej domagają się, aby Sąd rejestrowy zmusił zarząd spółki do złożenia wniosku o rejestrację zmian w składzie rady świadczy o tym, że obawiają się oni potencjalnej odpowiedzialności ciążącej na członkach rady nadzorczej i chcą jak najszybciej odciąć się od spółki. W załączeniu przesyłam również postanowienie Sądu w zakresie wezwania Piotra Marca do ujawnienia zmian w KRS w powyższym zakresie;

3. W aktach KRS znajduje się rezygnacja Tobiasza Kowalczyka datowana na listopad 2021 r. (również przesyłam w załączeniu), w której wymienił nieprawidłowości w spółce, uzasadniające jego rezygnację. Znamy Pana Tobiasza z innych inwestycji na rynku prywatnym i wg. mnie jest osobą wiarygodną. Patrząc na powody jego rezygnacji z rady nadzorczej, sytuacja LiRoyal już w 2021 r. była niepokojąca (brak regulowania płatności i zajęcia komornicze, brak transparentności w działaniach Zarządu).

Z uwagi na osobę Pana Piotra Marca oraz fakt, że zgodnie ze spisem nabywców akcji serii B (emisja, w której Pan również uczestniczył) blisko 700 osób zaufało spółce LiRoyal – temat rzeczywiście może mieć duży potencjał medialny (w szczególności, na fali ostatnich działań podjętych względem Pana Janusza Palikota). Są to jednak działania o charakterze karnym (oszustwo) – a prawo karne nie leży w obszarze naszej specjalizacji. 

Kolejna wiadomość od tej samej kancelarii:

Dzień dobry Panie Michale, przepraszam za opóźnienie w odpowiedzi. Przełom roku był u nas tradycyjnie intensywny. W międzyczasie monitorowaliśmy akta KRS Liroyal S.A., aby zobaczyć w którym kierunku rozwiną się postępowania przymuszające – co wpływa na możliwe działania w Pana przypadku.

Niestety, nałożone w grudniu na Zarząd (Piotra Liroy-Marca) grzywny za brak wymaganych zgłoszeń w KRS nie skłoniły go do uzupełnienia zaległych dokumentów finansowych oraz informacji w/s rezygnacji członków Rady Nadzorczej. Kara w łącznej wysokości 8 tysięcy złotych, to dużo jak na praktykę KRS, ale w kontekście zebranych od akcjonariuszy środków jest ona symboliczna.

W naszej ocenie możliwe są zatem dwa scenariusze działania:

1. Ścieżka korporacyjna Jedną z opcji jest podjęcie działań w ramach przysługujących Panu praw jako akcjonariusz mniejszościowy. Jednak, biorąc pod uwagę liczbę posiadanych przez Pana akcji oraz kwotę inwestycji, rozwiązanie to nie jest rekomendowane. Pisząc wprost, uważam, że koszty działań prawnych będą niewspółmiernie wysokie do kwoty inwestycji, a finalne efekty nie będą satysfakcjonujące, ponieważ dysponujemy zbyt małym % głosów, aby skutecznie realizować prawa akcjonariusza.

Dla przykładu, aby móc żądać zwołania Walnego Zgromadzenia akcjonariuszy i umieszczenia określonych spraw w porządku obrad tego zgromadzenia należy dysponować jedną dwudziestą kapitału zakładowego (5% głosów), co oznacza, że brakuje nam 4,90%, a zwołanie Walnego jest w mojej ocenie podstawą dla skuteczności dalszych działań – jak powołanie członka RN.

W praktyce, najbardziej efektywnym podejściem w podobnych przypadkach jest założenie grupy inwestorów poszkodowanych działaniem danego akcjonariusza/Zarządu na portalach społecznościowych. Po zebraniu np. grupy akcjonariuszy posiadających łącznie co najmniej 20% głosów, można nawet zgodnie z Kodeksem spółek handlowych zażądać przeprowadzenia głosowania grupami akcji, a w konsekwencji powołać jednego członka Rady Nadzorczej, który ma prawo kontroli działań zarządu i dysponuje skutecznymi narzędziami prawnymi w tym zakresie.

2. Ścieżka karna.  Drugim rozwiązaniem jest skupienie się na działaniach prawnych wymierzonych bezpośrednio przeciwko członkowi Zarządu.

Takie działania dają większe prawdopodobieństwo osiągnięcia celu – zmuszenia Zarządu do działania, przy mniejszym koszcie. Zupełnie wstępnie proponowałbym rozważyć ściągnięcie na Zarząd odpowiedzialności tytułem:

2.1. uporczywego naruszenia obowiązku składania sprawozdań finansowych (art. 79 ust. 4 Ustawy o rachunkowości),

2.2. deliktów członków zarządu przewidzianych w art. 594 ksh, jak np. brak zwoływania Walnego Zgromadzenia (przynajmniej raz w roku Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia), czy też brak podjęcia działań w/s powołania Rady Nadzorczej w minimalnym 3-osobowym składzie. Każde z tych czynów jest zagrożone karą grzywny do 20 tys. zł.

Z przedstawionego przez Pana opisu całej emisji akcji Liroyal S.A., można się zastanawiać, czy nie zaistniały przesłanki znacznie poważniejszego przestępstwa – jednak wymagałoby to szczegółowej analizy i oceny przez specjalistę z prawa karnego – co na pewno byłoby trudniejsze do udowodnienia, niż wskazane powyżej, występki/wykroczenia.

bomb dope
-reklama-

Działania takie, zwłaszcza jeśli uda się zgromadzić większą grupę pokrzywdzonych, można nagłośnić medialnie, co często przynosi lepsze efekty w przypadku spółek prowadzonych przez osoby publiczne, takie jak Pan Liroy-Marzec. Tym bardziej, że ostatnio miały miejsce podobne działania względem spółek skupionych wokół Pana Janusza Palikota. 

Co na to wszystko odpowiedzą Liroy oraz Maciej Sagal? Że to wszystko kłamstwa i manipulacje, nadal będą atakować mnie osobiście posługując się kłamstwami. Przecież LiRoyal to nie oszustwo, to globalna marka. Która nie istnieje!

Na polskim rynku medycznej marihuany pojawił się nowy podmiot – SUPROBION, którego produkty mają pojawić się w polskich aptekach w przyszłym tygodniu. Jest to spółka z polskim kapitałem, której produkty pochodzą z Kanady. Obie odmiany, które mają za kilka dni trafić do aptek charakteryzują się stężeniem THC na poziomie 23%, jedna z nich jest z przewagą genów sativa, a w drugiej dominuje indica. Oto więcej informacji oraz wzór recepty.

Suprobion wprowadza na polski rynek dwie nowe odmiany medycznej marihuany

„SUPROBION debiutuje w polskich aptekach. Już w przyszłym tygodniu do aptek w całej Polsce trafią nowe odmiany medycznej marihuany od producenta SUPROBION. To kolejny krok w rozwoju dostępności terapii opartej na konopiach – tym razem w nowym wydaniu, bo z zawartością 23% THC”

-informuje Suprobion

W swojej ofercie firma będzie póki co miała dwie odmiany, które odpowiadają na różnorodne potrzeby pacjentów:

HUMBLE WARRIOR 23% THC (hybryda z dominacją Sativy): Odmiana mająca swoje korzenie na Alasce, znana tam jako MTF.  Humble Warrior to wybór dla tych, którzy potrzebują szybkiego przypływu energii i poprawy nastroju. Działanie tej odmiany wspiera również pacjentów zmagających się z obniżonym samopoczuciem, lękiem czy przewlekłym bólem mięśniowo-szkieletowym.

nowe odmiany medycznej marihuany

Profil terpenowy: mircen, kariofilen, ocimen – co nadaje jej charakterystycznego aromatu i potencjału terapeutycznego. Jest to zdecydowanie pozycja dla pacjentów szukających mocnych sativowych efektów.

Druga odmiana to GORILLA GLUE 23% THC (hybryda z dominacją Indici): Klasyk, który zdobył już uznanie pacjentów w całym kraju – od teraz będzie dostępny w ofercie SUPROBION. Gorilla Glue to mocno relaksująca odmiana, wspierająca m.in. walkę z przewlekłym bólem neuropatycznym, reumatycznym i napięciowym. Jej działanie sprzyja odprężeniu, zdecydowanie poprawia jakość snu, a w ciągu dnia wspomaga apetyt.

nowe odmiany medycznej marihuany

Za jej unikalne właściwości odpowiadają terpeny: kariofilen, mircen, limonen, humulen oraz bisabolol.

Obie odmiany będą dostępne od przyszłego tygodnia w sprzedaży za pośrednictwem hurtowni SwissCare w opakowaniach po dziesięć gramów i z datą ważności do maja 2026 roku.

SUPROBION wchodzi na polski rynek stawiając na nowość oraz sprawdzony temat – pacjenci mogą spodziewać się po nowych produktach intensywności i różnorodności działania. Pozwoli to lepiej dopasować terapię do indywidualnych potrzeb.

-informuje producent.

W obu przypadkach nazwa surowca na recepcie to: Cannabis flos Suprobion THC 23%, CBD <1%

Nie jest jeszcze wiadome jaka będzie cena nowych produktów. Obecne regularne ceny suszu w aptekach to przedział 30 – 55 zł. za gram i najprawdopodobniej nowe susze cenowo znajdą się w tych widełkach.

 

Depenalizacja marihuany w Polsce to zdecydowanie krok w dobrą stronę – koniec karania za posiadanie niewielkich ilości zioła oszczędzi niepotrzebnych prześladowań jego użytkowników. Zyska też wymiar sprawiedliwości, który obecnie rozpatruje rocznie ponad 30.000 spraw za posiadanie ziela na własny użytek. Pracujący nad ostatecznym brzmieniem ustawy Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany pod przewodnictwem Petru i Jachiry początkowo zapowiadał złożenie ustawy pod głosowanie w lipcu, niedługo po wyborach prezydenckich. Następnie mówiono o sierpniu, teraz jednak niemal pewne jest to, że najwcześniej będzie to wrzesień lub październik. Co istotne, prace nad projektem trwają i to własnie one powodują, że trzeba się uzbroić w cierpliwość. Tak na prawdę nie znamy też ostatecznej wersji proponowanych zmian w prawie, jednak najprawdopodobniej nie zostanie dopuszczona możliwość uprawy jednej rośliny konopi na własny użytek. Oto więcej informacji.

Depenalizacja marihuany w Polsce – co z projektem ustawy? Kiedy trafi do sejmu?

Czy depenalizacja marihuany w Polsce w 2025 roku jest możliwa? I to jeszcze jak! Prawda jest taka, że po raz pierwszy mamy do czynienia, nie z medialną szopką dla zyskania popularności, lecz pracą u podstaw, aby udało się w Polsce zdepenalizować posiadanie niewielkich ilości marihuany na własny użytek. Pracę tę wziął na siebie Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany i co by nie uważać o jego składzie – robi on dobrą robotę, a w szczególności Petru.

Na czym polega ta praca u podstaw? Przede wszystkim na tym, aby stworzyć taki projekt zmian w Ustawie o Przeciwdziałaniu Narkomanii, który będzie w stanie poprzeć sejmowa większość, taki projekt, który zyska poparcie odpowiedniej liczby Klubów. Dlatego najpewniej nie znajdzie się w nim zapis umożliwiający legalną uprawę jednej rośliny konopi indyjskich na własne potrzeby. 

10 lipca informowaliśmy, że legalna uprawa  jednej rośliny konopi, tak na prawdę nigdy w projekcie ustawy nie była planowana, był to jedynie fake news jednego z portali konopnych, o czym więcej przeczytasz T U T A J

Kiedy zatem możemy się spodziewać trafienia projektu zmian w U. o P. N. i w jakim brzmieniu? Przekładanie terminu niemal na pewno wynika z tego, że prezydium Zespołu stara się wypracować takie brzmienie nowych przepisów, które będzie miało szansę na przegłosowanie – a to wymaga czasu. Każda poprawka i zmiana w projekcie powoduje, że ponownie trzeba ko konsultować z każdym Klubem, to niestety trwa ale tak się wprowadza zmiany w ustawach oraz wprowadza nowe ustawy – trzeba dla nich wypracować poparcie, iść na kompromisy, a często i na ustępstwa, aby ostateczny projekt nie budził niczyich zastrzeżeń.

To nie jest tak, że np.  Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany szykuje projekt i po prostu poddaje go pod głosowanie podczas posiedzenia Sejmu. Dla takich projektów najpierw trzeba własnie wypracować taki kompromis, aby uzyskać większość w Sejmie.

Do tej pory tego brakowało. Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany powołany przez Lewicę to było jedno wielkie nieporozumienie i granie pod publiczkę jednocześnie bez jakiejkolwiek pracy u podstaw, aby projekt miał szansę zostać przegłosowany. A potem udawali zdziwionych, że się nie udało. Udawali, bo z góry wiedzieli, że robią jedynie szopkę, a ich projekt bez poparcia przepadnie.

Zatem na chwile obecną pozostaje uzbroić się w cierpoliwość.

Na co natomiast można liczyć w projekcie zmiany U.op.N.? 

Jak już wspomniałem, uprawa raczej nie wchodzi póki co w grę, niektóre kuby jak np. PSL są w tej kwestii zbyt radykalne Dlatego, jeżeli fakt dopisania do projektu uprawy ma spowodować, że projekt ten zostanie odrzucony już w pierwszym czytaniu – lepiej taki zapis usunąć pozostawiając „jedynie” możliwość posiadania niewielkich ilości ziela na własne potrzeby.

Na co natomiast możemy liczyć w kwestii posiadania? Tego tak na prawdę nie wiadomo. Parlamentarny Zespół pierwotnie miał proponować 15 gramów ziela. jest jednak bardzo możliwe, że ilość ta zostanie w trakcie konsultacji zmniejszona na niższą. Bardzo możliwe, że to właśnie o tę kwestię toczą się rozmowy przedłużające cały proces. 

bomb dope

Jeżeli stanie się tak, że ostatecznie „jedyne” co zostanie poddane pod głosowanie to np. posiadanie na własny użytek do pięciu gramów suszu. I pomimo, iż jest to znacznie mniej niż zakładano – to i tak dla naszego kraju i społeczeństwa byłby to znaczący krok w dobrą stronę.

Gdy tylko pojawią się jakiekolwiek informacje na ten temat – poinformujemy, śledź nas aby być na bieżąco!

Czy Liroy oszukał inwestorów? Gdzie podziały się środki w wysokości 3,5 miliona złotych zebrane w trakcie zbiórki publicznej LiRoyal? Czy możemy mówić o największym polskim przekręcie opartym o konopie? Dziś przyjrzymy się tematowi, który rozpala branże konopi od środka już od dość dawna. Niestety wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z największym oszustwem w polskiej branży konopnej. O komentarz i wyjaśnienie kilki kwestii poprosiliśmy także Liroya, który się do sprawy odniósł. Oto więcej informacji.

Czy Liroy oszukał inwestorów? Gdzie zniknęło 3,5 miliona ze zbiórki publicznej LiRoyal?

UWAGA: jeżeli jesteś osobą, która czuje się przez LiRoyal S.A. poszkodowana, dołącz do zbiorowych działań prawnych poprzez wysłanie maila na adres: oszukani517@gmail.com

Piotr Liroy Marzec to postać, której przedstawiać nie trzeba. Jeden z pionierów kultury Hip-Hopowej w naszym kraju. Liroy jest dzisiaj legendą i bez dwóch zdań na to zasłużył.

Jakiś czas po tym gdy z mikrofonem spotykał się coraz rzadziej – został posłem na Sejm RP z ramienia KUKIZ’15.

Już jako polityk, był też jedną z osób, które kojarzone są z zalegalizowaniem medycznej marihuany w naszym kraju.

Nie stronił też od show-biznesu. W marcu 2022 r. ruszył program emitowany w telewizji TVN „Przez Atlantyk”, w którym polskie tzw. gwiazd przepływały Ocean Atlantycki na pokładzie żaglowca.

Lata 2019 – 2022 to boom na konopie włókniste, a dokładniej susz CBD. Konopie CBD stały się w tym okresie bardzo popularne, a jeszcze popularniejsze stało się zakładanie nowych firm związanych z konopiami, których w naszym kraju było w pewnym momencie blisko tysiąc.

Boom na konopie i produkty CBD postanowił wykorzystać także Piotr Liroy Marzec, który współpracując z Maciejem Sagalem oraz Patrykiem Działdowskim powołali spółkę LiRoyal, mającą się zajmować się produkcją produktów konopnych klasy premium –  jak sami je opisywali.

Crowdfunding LiRoyal i zebrane 3,5 z planowanych 4,5 milionów zł

w 2021 roku Liroy ogłosił, że w czerwcu uruchomi publiczną emisję akcji LiRoyal, w ramach której planuje zebrać 4,5 miliona złotych. Środki te miały być przeznaczane na rozwój marki LiRoyal, która miała podbijać nie tylko Polski ale także Europejskie rynki, a szczególnie akcentowany był rynek Niemiecki. Plany wyglądały ambitnie, a ludzie ufali Liroyowi – w końcu muzycznej legendzie i byłemu posłowi na Sejm RP można zaufać. Prawda?

Jednak zaraz po ogłoszeniu planowanej na 2 czerwca emisji akcji LiRoyal – zaczęło robić się dziwnie i bardzo podejrzanie. Nagle Piotr Liroy-Marzec zaczął kłamać na potęgę i wprowadzać potencjalnych inwestorów w błąd, jednak kłamstwa te mógł wyłapać jedynie ktoś, kto branże konopi zna na wylot – zwykły miłośnik konopi chcący zainwestować w LiRoyal był z pewnością pod wrażeniem.

W czym dokładnie rzecz? Chodzi o to, że przez cały miesiąc poprzedzający emisję akcji LiRoyal, Liroy jeździł po różnych lokalizacjach i obiektach nagrywając z nich materiały i robiąc relacje na żywo, z których wynikało, że Liroy jest u siebie, pokazuje swoje lokalizacje i obiekty czy uprawy, które jak mówił na nagraniach – będą rozwijane z pieniędzy zebranych w trakcie emisji akcji zaplanowanej na 2 czerwca 2021.

Jednak prawda jest taka, że bohater tego tekstu odwiedzał różne lokalizacje, z którymi kompletnie nic go nie łączyło, często prywatnie korzystając z czyjejś gościnności. Odwiedzając cudze obiekty nagrywał na nich materiały, na których twierdził, że jest na obiektach, które będą rozwijane ze środków zebranych w crowdfundingu, mimo tego, że nie miał z nimi kompletnie nic wspólnego. Jednym z takich przypadków była np. wizyta Liroya u Macieja Pawłowskiego – znanego działacza i aktywisty konopnego, a także twórcy projektu „Wioska Konopna”.

Liroy przyjechał do nas zupełnie prywatnie. Gdy skończyliśmy oprowadzać go po naszym terenie i opowiedzieliśmy o najbliższych planach związanych z naszą Wioską – Liroy wyciągnął telefon i rozpoczął relację na żywo na swoje social media. Ku naszemu zdziwieniu, Piotrek zaczął w trakcie relacji pokazywać teren dookoła i opowiadał jak to z zebranych środków będzie się tu wszystko rozwijało. Było to oczywiście kłamstwo bo Piotr z naszym projektem nigdy nie miał nic wspólnego.

– mówi nam Maciej Pawłowski.

Liroy takich materiałów, nie mających nic wspólnego z prawdą – opublikował kilka. Natomiast już po zakończeniu emisji akcji, aby podtrzymywać mit LiRoyal – robił to nadal. Przykładem jest m.in. materiał poniżej, który do dzisiaj można znaleźć na IG Liroya. Na nagraniu Piotr opowiada o wyjątkowości swoich produktów CBD, które powstają z roślin będącymi ich „dziećmi”, które potem przetwarzają w swojej fabryce. „To są nasze dzieci” – mówi stojąc na uprawie konopi.

Tylko, że to wszystko kłamstwo – obiekt, nie którym znajduje się Liroy nie jest z nim w żaden sposób związany, on tam był gościem! 

A tutaj zdjęcia z tego samego obiektu z roślinami oraz bez nich, niestety, ale znam ten obiekt, wiem do kogo należy i wiem, że wideo Liroya z uprawy to kłmastwo. Niestety mało kto zna branże konopi tak bardzo na wylot jak np. ja dlatego nikt tego nawet nie zauważył:

liroy oszukał

liroy oszukał

Zwróćcie uwagę na słupki oraz rury zawinięte z lewej stronie na ścianie, a także na rysę na wysokości końca słupków, dokładnie to samo widzimy w tle wideo nagranego przez Liroya na rzekomo swoim obiekcie ze swoimi „dziećmi.

Wszystko co opowiadał Liroy na temat swojej spółki i planowanych działań LiRoyal – było, jak widać, wyreżyserowanym kłamstwem.

Czy Liroy oszukał inwestorów? Emisja akcji i wycena spółki

Po nieco ponad miesiącu tej co najmniej dziwnej kampanii Liroya, przyszedł czas uruchomienia emisji akcji LiRoyal S.A. – i zaczęło robić się jeszcze dziwniej. W jej dniu, tj. 2.06.2021 portal crowdnews.pl napisał w artykule „Emisja akcji LIROYAL.pl, to nie mogło mi się spodobać” o emisji Liroya:

LIROYAL.pl to „konopna” spółka, którą swoim nazwiskiem firmuje Piotr Liroy-Marzec. Przyznam, że mam zastrzeżenia do sposobu, w jaki oferta się rozpoczęła. Dokument ofertowy nie został wcześniej udostępniony publicznie dla wszystkich. Spowodowało to, że znaczna część inwestorów złożyła zapis na akcje nie zaglądając nawet do tak ważnego dokumentu.

Czym jest wspomniany „dokument ofertowy”?

Jest to prospekt emisyjny lub memorandum informacyjne. Jest to kluczowy dokument, który zawiera szczegółowe informacje o spółce planującej emisję akcji, w tym o jej sytuacji finansowej, działalności, planach rozwojowych oraz ryzykach związanych z inwestycją. Jest to nieodłączny element publicznej emisji akcji i ma na celu dostarczenie potencjalnym inwestorom rzetelnych i kompleksowych danych, które pozwolą im podjąć świadomą decyzję o zakupie lub rezygnacji z zakupu akcji danego podmiotu.

Nabywcy akcji LiRoyal nie mieli możliwości zapoznania się z tym dokumentem gdyż zwyczajnie takowego nie było.

Eksperci inwestycyjni sugerują, że emitent liczył na osoby niedoświadczone w zakresie inwestycji, które czym prędzej kupią pakiet akcji zaraz po uruchomieniu ich emisji tylko dlatego, że uwierzyły w Liroya i uwierzyły Liroyowi na słowo. Zaufali mu i powierzyli swoje pieniądze.

Piotr Liroy-Marzec wprost zasugerował, że zainteresowanie ofertą może być tak duże, że dostępne akcje szybko się skończą. Nic dziwnego, że ci mniej doświadczeni inwestorzy rzucili się do zakupu nie poznając nawet szczegółów emisji i blokując serwer platformy crowdfundingowej.”

-czytamy na crowdnews.pl, którego rekomendacja inwestycyjna w tym przypadku brzmiała – „trzymać się jak najdalej”

Ale to jeszcze nic! Patrząc na historię powstania oraz wyceny spółki LiRoyal.pl, odrazu powinna zapalać się czerwona lampka u potencjalnych inwestorów.

W kwietniu 2021 r. powołano do życia spółkę Global-Hempire.com SA. Akcjonariusze objęli 200 tysięcy akcji po 1 zł. Kapitał założycielski tej firmy ustalono zatem na 200 tysięcy złotych. Największym inwestorem została firma HubBurger.com GmbH, w której Piotr Liroy-Marzec i Maciej Sagal posiadają po 50% udziałów.

Tydzień później (będąc jeszcze w organizacji) Global-Hempire.com SA powołuje kolejny podmiot – LIROYAL.pl. Założyciel objął 1 milion akcji po 10 groszy. W tym przypadku kapitał założycielski wyniósł zatem 100 tysięcy złotych. Formalnego wpisu do KRS dokonano 20 maja. I tu robi się naprawdę grubo – już dzień później odbyło się walne zgromadzenie, które uchwaliło nową cenę akcji. Chodziło o ofertę LiRoyal, w której cenę emisyjną ustalono na… 45 złotych za akcję.

Dokładnie tak, panowie sobie po prostu usiedli i bez żadnych podstaw stwierdzili, że od teraz ich spółka nie jest warta 100 tysięcy lecz… 45 milionów złotych!

Koniec emisji akcji LiRoyal.pl – na co wydano zebrane środki?

Z planowanych 4,5 miliona – zebrano 3,5 miliona złotych.

Czy po zebraniu środków od akcjonariuszy Liroy, Maciej Sagal oraz Patry Działdowski ruszyli na podbój konopnego rynku w Polsce i na świecie?

Niestety nie. Przez kilka miesięcy utrzymywano pozory, że wszystko jest ok.

W pierwszym kwartale 2022 Liroy chwalił się, że LiRoyal zamknie rok z zyskiem 50 milionów złotych. Zysku! nie przychodu czy obrotu, 50 milionów zysku!

Gdy Liroy podał tę informację publicznie – media od Pudelka po Money.pl rozpisywały się jaką to żyłą złota jest jego biznes konopny. Oczywiście 50 milionów było wymyślone, nie istnieje też żadne sprawozdanie finansowe, które miałoby to potwierdzić. Zresztą LiRoyal nigdy nie złożył żadnego sprawozdania, które są w tym przypadku wymagane prawem. 

31 maja 2022 roku we WPROST Biznes ukazał się wywiad z Liroyem, gdzie opowiadał o swoim biznesie, a raczej planach, które tak na prawdę nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Opowiadał o gotowych sklepach na rynki zagraniczne (UK i Niemcy) oraz innych sukcesach, której jednak nigdy nie doszły do skutku.

LiRoyal początkowo wypuścił niewielkie partie produktów. Były to susze opisywane jako premium mimo tego, że były m.in opryskiwane terpenami – czym zresztą się chwalił Liroy nie zdając sobie najwyraźniej sprawy, że to wyklucza produkt z kategorii premium. Inna sprawa jest taka, że Liroy tak naprawdę ma bardzo małe pojęcie o konopiach co udowodnił wielokrotnie w różnych wywiadach. Na jednym z nich nawet się upierał, że jeżeli podgrzejemy CBD to ono przekształci się w THC.

Od lata 2022 Liroy mówił już o LiRoyal coraz mniej.

W sieci zaczęły się pojawiać grupy osób, które nabyły akcje LiRoyal i twierdzą, że Liroy ich oszukał, w branży konopnej dominowała narracja, że to od początku nie trzymało się kupy. Ludzie organizują się w celu składania pozwów zbiorowych, niektóre postępowania przeciwko Liroyowi i Maciejowi Sagalowi są w toku (o nich za chwilę).

Z uzyskanych przeze mnie informacji od byłego wspólnika Liroya wynika, że po zamknięciu emisji akcji spółka wyprodukowała partie wspomnianego suszu, partie olejków CBD i CBG oraz prażonych nasion, uruchomiła i opłaciła niewielkie działania marketingowe. Reszta środków natomiast po kilku tygodniach została wypłacona z konta i… no właśnie nie wiadomo co się z tymi pieniędzmi stało.

Co ciekawe, były wspólnik Liroya, aby odzyskać zainwestowane środki i poniesione koszty – musiał podpisać zobowiązanie prawne, że nie będzie się publicznie wypowiadał na temat spółki. Jednak jak sam przyznał – jeżeli zostanie o to zapytany przed sądem – wtedy będzie mógł, a wręcz będzie zobowiązany do wyjawienia wszystkich informacji w tej sprawie.

Ludzie, którzy zainwestowali w LiRoyal.pl do dziś nie mają żadnych informacji związanych ze spółką, nigdy nie pojawił się żaden komunikat spółki, żadne sprawozdanie finansowe – co jest złamaniem prawa. W mailach do naszej redakcji czytamy:

Witam, nazywam się Bartek (nazwisko ukryte)  i zostałem oszukany przez Liroyal na 15k złotych. Patryk Działkowski mnie do tego namówił żebym zakupił akcje w bestfund 

Osób oszukanych na kwoty kilkunastu tysięcy jest bardzo wiele, ale są też oszukani na wiele większe kwoty:

Zainwestowałem 5500,00zl 
Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem żadnych informacji dotyczących kondycji spółki. 
Mało tego, ja do dziś nie zostałem nawet wpisany do rejestru akcjonariuszy spółki. Pisałem wielokrotnie do Sagala, który mi obiecywał, że lada dzień zostanę dopisany. Byłem osobiście w domu maklerskim, z którym Liroyal miał umowę i oni rozkładali ręce, bo mówili że im spółka nie wysłała wszystkich dokumentów i także są oburzeni postawa firmy. Mam na to screenie z komunikatora. Oczywiście, nie dotrzymał słowa. Sytuacja jest żenująca. 
Zamierzam zgłosić to do prokuratury.

-pisze do nas kolejny inwestor Liroya

Jednym z niewielu realnych działań realizowanych przez Liroya, tym razem pod szyldem HubBurger była sieć 50-ciu automatów vendingowych rozlokowanych na stacjach benzynowych Stat Oil. Jednak maszyny te dość szybko zniknęły. Biznes w tym przypadku polegał na tym, że oprócz produktów własnych (susze i olejki LiRoyal) sprzedawali produkty podmiotów, które im zapłaciły za miejsce w maszynach. No i tu tez sytuacja wygląda nieciekawie, napisał do nas jeden z kontrahentów Liroya i Macieja Sagala informując, że temat maszyn też był oszustwem:

Co na to wszystko Liroy?

O wszystko to zapytałem Liroya, który odniósł się do sprawy, jednak jego wyjaśnienia są co najmniej dziwne.

1)  Z czego wynikał fakt, że w okresie bezpośrednio przed planowaną emisją akcji LiRoyal publikowałeś treści video, nagrane na obiektach, z którymi zupełnie nie miałeś nic wspólnego, a na których opowiadałeś, że jesteś na swoich obiektach, które będziesz rozwijał z pozyskanych środków w ramach emisji akcji LiRoyal.

Nagrania realizowaliśmy w obiektach partnera, w których faktycznie wytwarzano produkty sygnowane naszą marką.
W materiałach promocyjnych wyraźnie informowaliśmy, że to obiekty partnerskie, a przedstawiciel tego partnera na nagraniu opowiadał o naszej współpracy. Celem było pokazanie realnego zaplecza, z którego korzystaliśmy i które planowaliśmy rozszerzać po emisji. Nie przedstawiałem tych miejsc jako prawnie należących do spółki; intencją było zilustrowanie modelu działania i standardów jakości w ramach współpracy.

Na 5 materiałów wideo 4 były zrealizowane na obiektach gdzie Liroy był jedynie gościem, co wykazane zostało już wcześniej. Natomiast faktycznie, jeden z materiałów nagrany był w zakładzie przetwórczym Green Lanes należącym do Patryka Działdowskiego – wspólnika w LiRoyal. Ten jeden materiał faktycznie przedstawiał obiekt, który był w jakiś sposób związany z marką LiRoyal. Natomiast cała reszta materiałów była celowym wprowadzaniem w błąd.

2) Dlaczego nie składacie żadnych sprawozdań finansowych za ostatnie lata?

Spółka przeszła bardzo trudny okres operacyjny, wymagający reorganizacji i zabezpieczenia ciągłości działania. W tym czasie priorytetem była stabilizacja (m.in. po wycofaniu się kluczowego dystrybutora i związanym z tym zamrożeniem kapitału w towarze). Formalny proces sprawozdawczy jest porządkowany z doradcami – po zamknięciu prac zostaną przekazane właściwe dokumenty do rejestrów oraz udostępnione akcjonariuszom. Stawiam na rzetelność i kompletność danych, dlatego komunikuję wyniki po pełnym domknięciu procedur.

Przypominam tylko, że spółka akcyjna jest prawnie zobowiązana do składania corocznych sprawozdań do KRS, pierwszy raz pojawia się także motyw „dystrybutora, który się wycofał”, z którego wynika, że od kilku lat firma nie działa bo kiedyś wycofał im się ważny dystrybutor. Akcjonariusze od 3 lat nie otrzymali żadnych informacji.

3) Jaka jest obecnie sytuacja spółki LiRoyal?

Operacyjnie działamy, ale w trybie maksymalnej oszczędności. Po wycofaniu się dystrybutora ponieśliśmy koszty przygotowanych materiałów promocyjnych i produkcji; duża partia olejków oraz innych produktów zalega w magazynie, co ograniczyło płynność i wymusiło redukcję kosztów i etatów. Dodatkowo jedna z dostaw od partnera produkcyjnego była niepełnowartościowa – prowadzimy formalne działania, by sprawę wyprostować. Utrzymujemy sprzedaż (głównie online), otwieramy alternatywne kanały zbytu i rotujemy stanami magazynowymi. Osobiście dofinansowuję spółkę własnymi środkami, żeby zabezpieczyć ciągłość i czas potrzebny na odbudowę sprzedaży.

I tu robi się jeszcze ciekawiej. Po pierwsze, nie wolno sobie ot tak dofinansowywać spółki akcyjnej i o tym nikogo nie poinformować, jest to działanie niezgodne z prawem. Dofinansowywanie spółki akcyjnej to tzw. rozwadnianie akcji czyli de facto obniżanie ich ceny jednostkowej na czym oczywiście tracą inwestorzy. Jest to nic innego, jak zmniejszenie procentowego udziału poszczególnych posiadaczy akcji. Druga sprawa to przyznanie się do zalegającego towaru… który był wyprodukowany w latach 2021 /2022 i w przypadku np. olejków – są już dawno przeterminowane.

4) W necie są grupy na których są setki osób twierdzących, że zostali przez was oszukani – jak to skomentujesz?

Traktuję te emocje poważnie i z szacunkiem. Rozumiem rozczarowanie skalą i tempem rezultatów, natomiast kategorycznie podkreślam: celem nigdy nie było kogokolwiek wprowadzać w błąd. Środki inwestorów zostały zainwestowane w realne działania: produkcję, materiały, logistykę, zapasy, rozwój kanałów sprzedaży i komunikację. Projekt napotkał niezależne od nas przeszkody (m.in. wycofanie się dystrybutora, problemy jakościowe u dostawcy), co przełożyło się na wyniki i nastroje. Jestem otwarty na dialog i bieżące wyjaśnienia; wdrażamy regularną komunikację do akcjonariuszy oraz działania operacyjne ukierunkowane na upłynnienie zapasów i odbudowę sprzedaży.

W odpowiedzi Liroy pisze o działaniach takich jak produkcja, materiały, logistyka czy zapasy i rozwój kanałów sprzedaży. Tylko czemu, jeżeli byłaby to prawda, nic z tych rzeczy nigdy nie zostało zakomunikowane akcjonariuszom? Na chwile obecną w polskiej branży konopi, nikt z Liroyem nie zrobi żadnego interesu – to jest pewne i wiadome od 2023 r. Zatem o jakich działaniach mówi Liroy? 

5) Mieliście ambitne plany rozwoju marki LiRoyal na Polskim oraz zagranicznych rynkach z naciskiem na Niemcy. Możesz w skrócie powiedzieć jak wyglądało to faktycznie i czemu nie zrealizowaliście żadnego z przedstawianych inwestorom celów?

Plany były ambitne i jasno komunikowane – rozbudowa oferty, szeroka dystrybucja w kraju oraz wejście na rynki zagraniczne. Faktycznie zrealizowaliśmy część przygotowań (produkty, materiały, kontrakty, testy kanałów), natomiast realizację skali zakłóciły czynniki zewnętrzne i kontraktowe: nagłe wycofanie dystrybutora (co zamroziło kapitał w towarze i materiałach), problemy jakościowe po stronie jednego z dostawców, a także pogorszenie koniunktury i ostrożność rynku. W efekcie harmonogram uległ przesunięciu, a priorytetem stało się przetrwanie i stabilizacja w Polsce. Kierunki rozwoju pozostają aktualne, lecz są wdrażane etapami, adekwatnie do realnych zasobów i warunków.

No tak, wszystkiemu winny jest dystrybutor, który się wycofał, to wszystko wyjaśnia. Kilka milionów inwestorów wyparowało? Winny dystrybutor, który się wycofał. 

6) W marcu 2022 informowałeś, że rok fiskalny zamkniecie zyskiem 50 milionów złotych tymczasem nie istnieje żadne sprawozdanie finansowe, które by to potwierdzało, jak to skomentujesz?

Ta liczba była prognozą w oparciu o ówczesny pipeline, deklaracje partnerów i scenariusze rozwoju. Miała charakter aspiracyjny, a nie sprawozdawczy. Otoczenie rynkowe, decyzje kontrahentów i czynniki podażowo-popytowe zmieniły się istotnie wobec założeń tamtego okresu, co wpłynęło na realizację planów. Obecnie komunikuję wyniki wyłącznie w oparciu o finalne, kompletne dokumenty – po zakończeniu formalnych prac sprawozdawczych zostaną one przedstawione zgodnie z przepisami

Czyli, że informacje, które obiegły polski internet były tylko prognozą i miały charakter aspiracyjny? Przecież tę informację Liroy podał w marcu, kilka tygodni przed zamknięciem roku fiskalnego. A może chodziło zwyczajnie o podtrzymanie mitu i robienie dobrej miny do złej gry jak najdłużej? Piotr twierdzi, że obecnie komunikuje wyniki w oparciu o finalne dokumenty – tylko jest jeden problem, Liroy kompletnie nic nie komunikuje!

LiRoyal – Hub Burger – KingApp

Przez ostatnie miesiące zbierałem informacje do tego materiału i powiem tak – skala tego co się wydarzyło jest ogromna, setki osób twierdzą, że zostały oszukane na zakupie akcji LiRoyal.pl, ale to nie wszystko – jest też sporo podmiotów, które poniosły ogromne straty lub wręcz upadły na skutek współpracy z Liroyem i Maciejem Sagalem. Liroy i Sagal jako Hub Burger wyrządzili ogromną krzywdę konkretnym przedsiębiorcom ale też i całej branży konopi, na której wszystko to kładzie się cieniem. Wielokrotnie usłyszałem ostatnimi czasy, że LiRoyal to jedynie wierzchołek góry lodowej, a te 3,5 miliona złotych to nic przy stratach jakie spowodowała współpraca wielu z Hub Burger i KingAPP. Na kontach spółek od lat nie ma środków – wiem to m.in. od komorników. 

Panowie robią też wszystko, żeby nie można było znaleźć negatywnych informacji na temat ich lub ich spółek. A jak to zrobić skoro tak dużo osób zna prawdę i chcą odzyskać co stracili? A można np. zmienić nazwę podmiotu z KingApp na Alexander Solutions 2 i zmienić dres spółki, a następnie złożyć wniosek o upadłość. Tak też zrobiono, uzyskałem dokumenty sądowe, które to potwierdzają, mało tego, jeden z dokumentów mówi o odrzuceniu wniosku o upadłość, a drugi o wprowadzeniu do spółki nadzorcy sądowego – co oznacza najpewniej duże nieprawidłowości i działanie na niekorzyść spółki, co teraz wyjaśni sąd.

liroy oszukał inwestorów

liroy oszukał inwestorów

Sprawa od dawna jest w branży konopnej komentowana jednym słowem – wałek. Przez ostatnie miesiące odbyłem na ten temat ponad setkę rozmów i nikt, kompletnie nikt nie wypowiadał się pozytywnie na ten temat. Te rozmowy pokazały mi też jak rozległy jest ten temat, a dokładniej temat Hub Burgera i KingAPP, gdzie mówi się o spowodowaniu strat w branży konopi sięgających kilkunastu milionów złotych. Jednak tam mechanizmy były nieco bardziej złożone niż po prostu wyparowanie kilku milionów zebranych od inwestorów.  

W rozmowach ludzie są wściekli na Hub Burger, wielu twierdzi, że mózgiem całej operacji jest Maciej Sagal, a Liroy został przez niego wykorzystany. Niestety fakty świadczą inaczej, Liroy wie co jest grane i dalej w to oszustwo brnie. Wielu z różnych powodów nie chce się wypowiadać oficjalnie do mediów bo w są toku lub w trakcie przygotowywania ścieżki sądowej ,aby dojść swoich racji. Planujemy jeszcze jeden materiał w tej sprawie, który tym razem skupi się na właśnie kwestiach związanych z Hub Burgerem, a jest tego bardzo dużo. 

Jeżeli chcesz się z nami podzielić swoimi spostrzeżeniami na ten temat napisz do nas na teone@weednews.pl

UWAGA: jeżeli jesteś osobą, która czuje się przez LiRoyal poszkodowana, dołącz do zbiorowych działań prawniczych poprzez wysłanie maila na adres: oszukani517@gmail.com

III Festiwal Terapii Konopnych w ujęciu holistycznym – tak brzmi pełna nazwa tegorocznego wydarzenia, które tak jak w latach poprzednich, odbędzie się na Plantacji Konopi Kryształowice – niedaleko Wrocławia. Wszystko będzie miało miejsce już w najbliższy weekend. Pomimo swojej nazwy, jest to festiwal poświęcony nie tylko konopiom, ale zdrowiu w ogóle. Dlatego w jego trakcie będzie można zapoznać się z wieloma naturalnymi metodami terapii. Panele i wykłady poprowadzi ponad dwudziestu zaproszonych gości – program znajdziesz w artykule. Zeszłoroczna edycja była rewelacyjna, a w tym roku będzie jeszcze lepiej! Dla odwiedzających organizatorzy przygotowali także możliwość noclegu w namiocie lub kamperze.

III Festiwal Terapii Konopnych już w ten weekend pod Wrocławiem – polecamy każdemu

Jest to bardzo ciekawe wydarzenie, które zdecydowanie polecamy każdemu, kto świadomie interesuje się swoim zdrowiem czy to profilaktycznie czy z powodu choroby. Zeszłoroczna edycja zrobiła na wszystkich bardzo pozytywne wrażenie. Co ciekawe, bardzo dużo tematów pojawiających się na Festiwalu – nie dotyczy bezpośrednio konopi lecz różnych metod terapii naturalnych. 

Całość odbywa się na Plantacji Konopi Kryształowice – właśnie w Kryształowicach pod Wrocławiem. Na miejsce można dostać się zarówno samochodem jak i komunikacją z Wrocławia (Bus do Siedlakowice gm. Sobótka)

Wydarzenie jest dość kameralne i ma niesamowitą atmosferę.

„Kiedy w 2023 roku ogłosiliśmy nasz pierwszy Festiwal Terapii Konopnych, przez środowisko konopne przeszedł głos, że taka inicjatywa jest potrzebna i warta zainteresowania. W tym roku mamy już trzecią edycję!

Część środowiska wspiera nas oficjalnie lub po cichu, część pęka z zazdrości, że o nich tu nie mówimy, a niektórych trawi inne niezadowolenie. Bo obalamy mity oraz omawiamy skuteczność dostępnych wyrobów i procedur terapeutycznych, przez co wychodzi na jaw prawda o tym, co działa, a co nie, co jest po prostu dobre, a co wyprodukowane i reklamowane dla zysku korzystając z mody na konopie.

SKUTECZNOŚĆ MIARĄ PRAWDY – takie motto od dawna towarzyszy w mojej praktyce terapeuty, niech więc stanie się też sloganem Festiwalu, gwarantując uczestnikom rozpoznanie w skutecznym stosowaniu konopi dla zdrowia.”

-czytamy na stronie wydarzenia na FB

Tak jak i rok temu, w tym roku także będzie wiele możliwości zapoznania się z terapiami innymi niż tylko konopne. Będzie sporo muzykoterapii (gongi, misy, kamertony), refleksjologia, dietetyka, ziołolecznictwo wszelkiego rodzaju, zagadnienia totalnej biologii, elementy terapii psychologicznej, itp.

III Festiwal Terapii Konopnych w ujęciu holistycznym – program

3FTK dzień 2 – sobota:
Scena główna „Suszarnia”
————————
10:00
Otwarcie bram, uruchomienie stoisk. Powitanie i otwarcie Festiwalu.
————————
10:10 
Wszystko zaczyna się w głowie – choroba, czy zdrowie – podejmij decyzję. – Dariusz Młynarczyk (dyplomowany terapeuta konopny, gospodarz Festiwalu) i Wadim Żarski (terapeuta psychonumerologi, mentor duchowy)
————————
11:11 
Mądrość ciała, rozmowy homeopatyczne, psychosomatyka – Emilia Młynarczyk, holistycznaprzystan.pl
————————
12.12
Powrót tarczycy do zdrowia. Nie tylko jod! – Mirosław Surma, mistrz naturopatii, Iodica.pl
————————
13.13 
Fizjologia żywienia. Białko konopne i olejki dla pacjentów onkologicznych – Justyna Gwóźdź, mgr. inż. żywienia człowieka.
————————
14.14
Jednak można?! Obalamy stereotypy o terapiach i roli konopi w zdrowym życiu
– Agnieszka Kowalska. Dyplomowana terapeutka konopna, tzw. „Konopna księgowa”, autorka książki „Wszystko dobrze, mamo”
————————
15.15
Wszystko co byście chcieli wiedzieć o konopiach na początku terapii – Krzysztof Jodłowski. Dyplomowany terapeuta konopny tzw. „Konopny naturopata”
————————
16:16 
Zrozumieć człowieka, nie tylko chorobę. Jak Medycyna Chińska personalizuje odżywianie? Przypadki podopiecznych (niedoczynność tarczycy, depresja, inne). – Monika Grobelna, dyplomowana naturoterapeutka, edukatorka profilaktyki zdrowia, tzw. DobroHerba Med.
————————
17.17 
Równowaga elektryczna ciała, a nasze zdrowie. – Przemysław Siwacki. Autor książek „Czas na uważność” i „Globalne oślepienie”
————————
18.18 
Zastosowanie medycyny energo-informacyjnej. Przykłady terapeutyczne. – Iwona Alakai. Nauczycielka duchowa, lekarka, szamanka.  www.szamanskaszkolazycia.pl
————————
19:19 
Przejście do Kręgu Natury na sesję muzykoterapii „Kąpiel w dźwiękach” – „Mario Szaman”, Stanisław Kubaszek, i inni
————————
22:00
Koniec programu tego dnia.
 
3FTK dzień 3 – niedziela:
Scena główna „Suszarnia”
————————
10:00 
Otwarcie bram, uruchomienie stoisk. Powitanie i otwarcie Festiwalu.
————————
10:10 
Uważność w zauważaniu znaków w ciałach i świadomość astro-numerologii jako element procesu zdrowienia i równowagi. – Wadim Żarski (terapeuta psychonumerologi, mentor duchowy)
————————
11:11 
„Dlaczego nie osiągamy pełni zdrowia mimo stosowania wielu terapii” – Agnieszka Chrzanowska, terapeutka konopna, naturopata, „Ziołowa magia”.
————————
12.12
Konopie w onkologii i leczeniu chorób cywilizacyjnych. Przykłady łączenia z innymi terapiami. – Rafał Błażejewski, fitoterapeuta, dyplomowany terapeuta konopny, ratownik medyczny.
————————
13:13 
Naprawa pracy mózgu i neuroprotekcja jako sposób na wyjście ze stanów lękowych, mgły mózgowej, depresji, udarów i chorób neurodegradacyjnych. – Dariusz Młynarczyk (dyplomowany terapeuta konopny, gospodarz Festiwalu)
————————
14:14
Klaudia Kopiec Zdrowia
„10 zasad zdrowia i regeneracji”
————————
15:15
Konopie w gabinecie psychologa. Przydatność w terapiach autyzmu, demencji i zaburzeń od-neurodegradacyjnych.- Magdalena Majka Jankowiak, psycholog, dyplomowana terapeutka konopna.
————————
16.16
Od jelit do mózgu – naturalne wsparcie w chorobach mózgu i układu nerwowego (ADHD, autyzm, Alzheimer, Parkinson, SM) – Monika Grobelna, dyplomowana naturoterapeutka, edukatorka profilaktyki zdrowia, tzw. DobroHerba Med.
————————
17:17
Tajniki aromaterapii – warsztat, domowe sposoby robienia kosmetyków i naturalnej pielęgnacji z udziałem konopi. Warto się zapisać! Liczba miejsc ograniczona. – Justyna Gwóźdź oraz Emilia Młynarczyk.
————————
18:18
Przejście do Kręgu Natury na sesję muzykoterapii „Kąpiel w dźwiękach” – „Mario Szaman”, Stanisław Kubaszek, i inni
 

Warsztaty tworzenia naturalnych kosmetyków z konopi

 

Tajlandia zdelegalizowała marihuanę, marihuana w Tajlandii ponownie zdelegalizowana i uznana za narkotyk! Takie nagłówki pojawiały się w ciągu ostatnich tygodni na światowych i polskich mediach konopnych, podróżniczych oraz tych głównego nurtu. I o ile nie należy ufać głównym mediom i weryfikować ich informacje, to te mniejsze i teoretycznie fachowe, jak np. portale konopne, pisząc o tej sprawie powinny zrobić lepsze rozeznanie i nie wprowadzać swoich czytelników w błąd. W Tajlandii zaszły pewne zmiany przepisów jednak legalne zioło nadal można tam nabyć niemal tak samo  jak do tej pory i w tych samych punktach, dotyczy to zarówno Tajów jak i Turystów. Na czym dokładnie polega zmiana tajskiego prawa w zakresie konopi? Oto więcej informacji.

Nie jest prawdą, że Tajlandia zdelegalizowała marihuanę – wyjaśniamy zmianę tajskich przepisów o konopiach

Gdy Tajlandia legalizowała marihuanę rekreacyjną w 2022 roku, zapewne mało kto spodziewał się tego, co miało nastąpić bardzo szybko bo w zaledwie kilkanaście miesięcy – ale o tym za chwilę.

Tajlandia jako pierwsze azjatyckie państwo w pełni zalegalizowała marihuanę z dnia nadzień wpisując ją na listę produktów rolniczych bez jakichkolwiek obostrzeń. 

Bardzo jednak szybko uznano, że pewne obostrzenia są potrzebne. Specjalne licencje na uprawę i sprzedaż (bardzo łatwe do uzyskania), wyznaczone minimalne odległości sklepów z ziołem od szkół czy świątyń czy oczywisty zakaz sprzedaży nieletnim – na tym skończyły się ograniczenia.  

Początkowo wszystko wyglądało normalnie i dobrze. Powstał nowy rynek legalnej marihuany, pojawili się producenci oraz punkty sprzedaży i konsumpcji ziela. W Tajlandii swoje uprawy otwierali ludzie z całego świata, w tym także Polacy. Osobiście miałem okazje uprawiać tam marihuanę przez blisko rok, co dało mi szerszy pogląd na sytuację konopną w Królestwie Tajlandii.

Niestety tajskie konopne Eldorado skończyło się zanim tak naprawdę się na dobre rozkręciło. Już po kilku miesiącach od zmiany przepisów, zaczęły się pierwsze oznaki kryzysu. Przede wszystkim cena marihuany jaką mogli za nią uzyskać producenci zaczęła w 2024 mocno spadać, gdyż po kilkunastu miesięcy od zmiany prawa rynek już zmagał się ze znaczącym przesyceniem. 

Z czego to wynikało? Przyczyna była jedna – bardzo niska sprzedaż marihuany w punktach detalicznych. Gdy we wrześniu 2023 przeprowadziłem się do Tajlandii – punkty sprzedaży zioła dzień w dzień świeciły pustkami. Obowiązywał wtedy przepis, aby każdy klient takiego sklepu wpisał się na listę (wpisywało się tak naprawdę cokolwiek, ważny był sam wpis) i przez pierwsze tygodnie gdy wieczorami w sklepach z ziołem sprzedawca wyciągał listę do podpisu – byłem przeważnie pierwszym klientem danego dni, mimo późnej pory wieczornej, czasem trzecim.

Gdy w listopadzie/grudniu rozpoczął się sezon turystyczny, sytuacja nadal była bardzo podobna.

Okazało się, że w Tajlandii mało kto jest jakoś specjalnie zainteresowany kupowaniem marihuany. Dla Tajów ceny w sklepach są niesłychanie wysokie, w szczególności, że każdy może sobie posadzić na legalnie rośliny na własne potrzeby. Turyści? Jak widać nie są zbytnio zainteresowani ziołem, które nie należy do najbardziej imprezowych używek dla większości, a Tajlandia to kraj zdecydowanie kojarzący się turystom z pięknymi widokami w dzień i dobrą imprezą wieczorem. Widoki, imprezy, klimat, jedzenie – po to jadą tam turyści. A legalna marihuana? W dzisiejszych czasach w różnej formie jest ona legalna na ogromnej części globu, dlatego ludzie nie będą latać do Tajlandii tylko dla legalnego zioła. Niestety – nikt tego nie przewidział.

Dlatego doszło w Tajlandii do sytuacji bez precedensowej. Był rok 2024, kilkanaście miesięcy od zmiany prawa, Inwestorzy wydali duże pieniądze na uruchomienie upraw, na których naprodukowali sporo ziela. I wtedy się okazało, że nie ma komu tego zioła skupić ponieważ w sklepach z ziołęlm nie ma klientów. Ceny spadły wtedy bardzo mocna, o ile pod koniec 2023 można było uzyskać 10-15 zł za wyprodukowany gram suszu, to już rok później cena ta spadła do 2-4 zł, o ile ktoś w ogóle chciał ten susz kupić. A ponieważ sprzedaż detaliczna była bardzo znikoma – mało kto miał potrzebę się jeszcze bardziej towarować. 

Przemyt na niespotykaną do tej pory skalę

Wtedy ogromna liczba osób, które produkowały w Tajlandii zioło i zainwestowały w ten biznes niemałe środki, widząc, że na miejscu nic się nie sprzedaje – zdecydowała się na nielegalną wysyłkę zioła głównie do Europy, gdzie rynek jest znacznie bardziej chłonny, a ceny za produkt znacząco wyższe.

Temat przemytu z Tajlandii do Europy opisywałem m.in. T U T A J

I to jest czynnik, który zdecydował o zmianie statusu marihuany. Lotniska w Europie (szczególnie UK i Irlandia oraz Niemcy) zaczęły się borykać z potężnym problemem ponieważ w niemal każdym samolocie z Tajlandii znajdowano marihuanę przemycaną z Królestwa Tajlandii, najczęściej było to 10-25 kg upchane w walizce. Skala procederu była potężna. 

Dlatego niemal pewnym jest to, że europejscy dyplomaci zwrócili się do Tajlandii w celu pomocy w opanowaniu tej sytuacji. I rząd Tajlandii wyraził w tej kwestii wolę współpracy – co widać po nowych przepisach. 

Tajlandia zdelegalizowała marihuanę? Nie, jedynie zmieniono jej klasyfikację

Nie jest prawdą to, że Tajlandia zdelegalizowała marihuanę rekreacyjna i wpisała ją ponownie na listę narkotyków. marihuana w Tajlandii jest nadal legalna, zmieniono natomiast jej klasyfikację. Wg nowego prawa marihuana jest teraz w Tajlandii zakwalifikowana jako ziołowa substancja kontrolowana. Co to dokładnie oznacza i dlaczego akurat taka klasyfikacja?

 

Powodem masowego przemytu zioła z Tajlandii była nadprodukcja i brak perspektyw na poprawę sytuacji na lokalnym rynku. Po wprowadzeniu legalizacji nikt w Tajlandii nie kontrolował produkcji, wyprodukowanej ilości ani sposobu uprawy i przetwórstwa, które następuje po ścięciu rośliny, ani tego co się dzieje z gotowym produktem. Co też istotne, receptę na te substancje ziołowe nie wystawia jedynie lekarz, może to zrobić także „Lekarz Medycyny Tradycyjnej”, a żeby nim zostać nie trzeba kończyć studiów medycznych (dlatego taki lekarz nie ma przedrostka dr) i jest to stosunkowo łatwe, szczególnie w kraju, gdzie łapówki są na porządku dziennym.

Dlatego konopie indyjskie dodano do listy kontrolowanych substancji ziołowych. Wytwarzanie produktów z tej kategorii daje większą kontrolę ponieważ przy produkcji, zbiorach i sprzedaży wymagany jest m.in. traking czyli śledzenie i rejestrowanie każdego procesu od kiełkowania do ścinki, przetwórstwa i sprzedaży w ramach standardów GACP i GMP.

Jest to sposób na zatrzymanie masowej niekontrolowanej produkcji zioła, które w niemal całości było nielegalnie wywożone do Europy.

Nowe przepisy dotyczą tylko oficjalnego handlu i produkcji, dotyczą jedynie producentów i dystrybutorów detalicznych. Jednak nadal można tam marihuanę posiadać i uprawiać na własne potrzeby bez żadnego pozwolenia. Obostrzenia dotyczą jedynie produkcji i oficjalnej sprzedaży.

Jak obecnie kupuje się marihuanę w Tajlandii?

Przede wszystkim zdecydowana większość sklepów z marihuaną nadal istnieje i funkcjonuje. Jedyna różnica to fakt, że zanim podejdziesz do sprzedawcy, to pracownik obok będący lekarzem medycyny tradycyjnej wystawia ci dokument/receptę, która jest ważna 30 dni i na którą możesz normalnie kupić zioło. Są też ograniczenia ilościowe miesięcznych dziennych zakupów (jak dobrze pamiętam 30 gramów dziennie).

Aby otrzymać receptę / dokument upoważniający do korzystania z marihuany, wystarczy powiedzieć, że np. ma się problemy ze snem.

Podsumowując

Prawdziwa przyczyna zmiany przepisów dot. marihuany to praktycznie nieistniejący wewnętrzny rynek zbytu co spowodowało potężną falę przemytu głównie do Europy, dlatego kontrola produkcji i obrotu skupia się na producentach. Jednak zarówno Tajowie jak i obcokrajowcy mogą bez problemu kupić marihuanę w tych samych punktach co do tej pory – zmieniła się jedynie procedura.

Także jeżeli myślisz o konopnej turystyce, to Tajlandia jest świetnym wyborem, o czym możesz więcej przeczytać T U T A J

Uprawa jednego krzaka konopi na własne potrzeby nie znajdzie się w projekcie ws. dekryminalizacji marihuany, który niebawem przedstawi Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany. Okazuje się, iż część klubów nie chce poprzeć możliwości uprawy konopi indyjskich na własne potrzeby, jedyne na co można liczyć to poparcie posiadania kilku gramów zioła bez konsekwencji karnych. Co ciekawe, propozycja wpisania do projektu ustawy uprawy jednej rośliny konopi indyjskich – nigdy nie padła ze strony Prezydium Parlamentarnego Zespołu, był to po prostu kolejny fake news wymyślony przez Fakty Konopne. Co zatem z projektem ustawy, na który czeka cała Polska społeczność konopna i jaka może być jej ostateczna wersja?Oto więcej informacji.

Uprawa jednego krzaka konopi na własne potrzeby nie znajdzie się projekcie ustawy ws. dekryminalizacji marihuany

Wczoraj po raz kolejny zebrał się Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany, którym kierują Ryszard Petru wraz z Klaudią Jachirą. 

Na chwilę obecną cała społeczność konopna czekała na przedstawienie proponowanej treści ustawy, którą ów Zespół ma wkrótce złożyć pod głosowanie. Do tej pory panowała narracja, że w treści propozycji ustawy znajdą się dwa zapisy: jeden dotyczący posiadania ziela, a drugi uprawy jednej rośliny konopi indyjskich na własny użytek. 

Co ciekawe, wspomniane piętnaście gramów i jeden krzak konopi indyjskich, nigdy nie zostały przez Zespół potwierdzone, a były jedynie domysłami medialnymi, wynikającymi ze śledzenia bieżących prac Zespołu pod przewodnictwem Petru. O tym, że wspomniane propozycje to jedynie niepotwierdzone domysły, a sam projekt ustawy trafi do Sejmu po wyborach prezydenckich – pisaliśmy T U T A J.

Wtedy też na stronie Fakty Konopne pojawił się pierwszy fake news mówiący, że Petru przedstawił treść propozycji ustawy, którą ma zamiar złożyć po wyborach prezydenckich. Było to zwykłe kłamstwo wygenerowane przez Chat GPT, który odpowiada za większość treści na wspomnianej stronie. 

bomb dope

Dlatego od wczoraj pojawiło się sporo informacji, jakoby propozycja legalnej uprawy jednej rośliny konopi indyjskich została z propozycji ustawy usunięta. Nie, ona nigdy się tam nie znalazła – zapewne dlatego Petru nie ujawniał tego projektu przed wyborami.

Brak depenalizacji uprawy jednej rośliny Zespół argumentuje brakiem poparcia w klubach dla takiego rozwiązania. Na co można zatem liczyć? Prawda jest taka, że owe piętnaście gramów zostanie zmniejszone np do dziesięciu lub pięciu – co i tak byłoby jednak postępem w naszym zachofanym pod tym względem kraju. Całą sytuację skomentował też Konopny aktywista i działacz, Przemysław Zawadzki:

Przyznam, że się tego spodziewałem, ale raczej na dalszym etapie procedowania ustawy w Komisjach, a nie już na starcie i to przez zespół, który przecież w pełni rozumie i popiera zasadność dekryminalizacji uprawy na własny użytek.

Niestety, posłowie ,reprezentujący’ społeczeństwo są w rzeczywistości absolutnie niereprezentatywni. Są znacznie bardziej konserwatywni niż i tak już konserwatywni na tle Europy Polacy Patrząc na to, co się dzieje wśród posłów aktywności takie jak Parlamentarny Zespół na rzecz Katolickiej Nauki Społecznej, który dziś będzie miał swoje posiedzenie, to sukcesem będzie, jeśli ostatecznie przejdzie 1000 z! mandatu za 5 g+ 100 zdrowasiek i chłosta.

-komentuje Zawadzki

Wszystko wskazuje na to, że pod głosowanie trafi projekt ustawy, na którym najwięcej zyskają grupy przestępcze wytwarzające marihuanę, którą będzie można na własny użytek posiadać ale już nie uprawiać. I chociaż byłby to postęp w stosunku do obecnych przepisów – to nadal będziemy mieli wadliwe i szkodliwe społecznie prawo dot. marihuany. 

Bliscy Tupaca wypalili jego prochy w bluncie – przyznał jego przyjaciel Suge Knight, który także był w aucie, w którym zginął Tupac. Wypalenie prochów zmarłego rapera miało znaczenie symboliczne, a żeby mogło do tego dojść trzeba było wydać sporo gotówki, wynika z relacji Knighta, założyciela Death Row Records. Oto więcej informacji.

Bliscy Tupaca wypalili jego prochy w bluncie – przyznaje Suge Knight

Suge Knight i Tupac zostali postrzeleni 7 września 1996 r. w Las Vegas, po gali bokserskiej Mike’a Tysona. Gdy ich BMW zatrzymało się na czerwonym świetle. Wtedy napastnicy otworzyli do nich ogień raniąc lekko raniąc głowę Suga i czterokrotnie trafiając Tupaca.

Wysiadłem i próbowałem powiedzieć policji, co się stało, cały we krwi. Potem odpiąłem pas Tupaca i próbowałem go wyciągnąć

– relacjonował Knight, założyciel legendarnej wytwórni Death Row Records.

Tupac trafił do szpitala, gdzie przeszedł dwie operacje, w tym usunięcie płuca. Niestety mimo podjętych starań lekarzy zmarł kilka dni po zamachu – 13 września 1996 r. o 16:03.

 

Teraz Knight ujawnia, że matka Tupaca, Afeni Shakur, chciała natychmiastowej kremacji bez pogrzebu.

„Zapłaciłem milion dolarów w gotówce, żeby to załatwić” –  mówi Knight.

Jeszcze tej samej nocy, w gronie bliskich, doszło do niecodziennego gestu.

Przekazywali sobie woreczek z jego prochami. Jego ziomki go skręcili i wypalili – twierdzi Suge Knight. To miało sens. Było symboliczne, jakby część jego została z nimi – dodaje przyjaciel Tupaca.

Co ciekawe sam Suge nie zapalił blunta z prochami Tupaca gdyż… przebywał na zwolnieniu warunkowym co wiązało się z regularnymi testami na obecność prawnie zabronionych substancji.

Powiedziałem jego mamie: Mamo, chciałbym, ale jak się zaciągnę choć raz, pójdę siedzieć.

Knight przyznaje, że był jedynym który wtedy nie zapalił.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.