Czy Liroy oszukał inwestorów? Gdzie zniknęło 3,5 miliona ze zbiórki publicznej LiRoyal?

czy liroy oszukał inwestorów

Czy Liroy oszukał inwestorów? Gdzie podziały się środki w wysokości 3,5 miliona złotych zebrane w trakcie zbiórki publicznej LiRoyal? Czy możemy mówić o największym polskim przekręcie opartym o konopie? Dziś przyjrzymy się tematowi, który rozpala branże konopi od środka już od dość dawna. Niestety wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z największym oszustwem w polskiej branży konopnej. O komentarz i wyjaśnienie kilki kwestii poprosiliśmy także Liroya, który się do sprawy odniósł. Oto więcej informacji.

Reklama

Czy Liroy oszukał inwestorów? Gdzie zniknęło 3,5 miliona ze zbiórki publicznej LiRoyal?

UWAGA: jeżeli jesteś osobą, która czuje się przez LiRoyal S.A. poszkodowana, dołącz do zbiorowych działań prawnych poprzez wysłanie maila na adres: oszukani517@gmail.com

Piotr Liroy Marzec to postać, której przedstawiać nie trzeba. Jeden z pionierów kultury Hip-Hopowej w naszym kraju. Liroy jest dzisiaj legendą i bez dwóch zdań na to zasłużył.

Jakiś czas po tym gdy z mikrofonem spotykał się coraz rzadziej – został posłem na Sejm RP z ramienia KUKIZ’15.

Już jako polityk, był też jedną z osób, które kojarzone są z zalegalizowaniem medycznej marihuany w naszym kraju.

Nie stronił też od show-biznesu. W marcu 2022 r. ruszył program emitowany w telewizji TVN „Przez Atlantyk”, w którym polskie tzw. gwiazd przepływały Ocean Atlantycki na pokładzie żaglowca.

Lata 2019 – 2022 to boom na konopie włókniste, a dokładniej susz CBD. Konopie CBD stały się w tym okresie bardzo popularne, a jeszcze popularniejsze stało się zakładanie nowych firm związanych z konopiami, których w naszym kraju było w pewnym momencie blisko tysiąc.

Boom na konopie i produkty CBD postanowił wykorzystać także Piotr Liroy Marzec, który współpracując z Maciejem Sagalem oraz Patrykiem Działdowskim powołali spółkę LiRoyal, mającą się zajmować się produkcją produktów konopnych klasy premium –  jak sami je opisywali.

Crowdfunding LiRoyal i zebrane 3,5 z planowanych 4,5 milionów zł

w 2021 roku Liroy ogłosił, że w czerwcu uruchomi publiczną emisję akcji LiRoyal, w ramach której planuje zebrać 4,5 miliona złotych. Środki te miały być przeznaczane na rozwój marki LiRoyal, która miała podbijać nie tylko Polski ale także Europejskie rynki, a szczególnie akcentowany był rynek Niemiecki. Plany wyglądały ambitnie, a ludzie ufali Liroyowi – w końcu muzycznej legendzie i byłemu posłowi na Sejm RP można zaufać. Prawda?

Jednak zaraz po ogłoszeniu planowanej na 2 czerwca emisji akcji LiRoyal – zaczęło robić się dziwnie i bardzo podejrzanie. Nagle Piotr Liroy-Marzec zaczął kłamać na potęgę i wprowadzać potencjalnych inwestorów w błąd, jednak kłamstwa te mógł wyłapać jedynie ktoś, kto branże konopi zna na wylot – zwykły miłośnik konopi chcący zainwestować w LiRoyal był z pewnością pod wrażeniem.

W czym dokładnie rzecz? Chodzi o to, że przez cały miesiąc poprzedzający emisję akcji LiRoyal, Liroy jeździł po różnych lokalizacjach i obiektach nagrywając z nich materiały i robiąc relacje na żywo, z których wynikało, że Liroy jest u siebie, pokazuje swoje lokalizacje i obiekty czy uprawy, które jak mówił na nagraniach – będą rozwijane z pieniędzy zebranych w trakcie emisji akcji zaplanowanej na 2 czerwca 2021.

Jednak prawda jest taka, że bohater tego tekstu odwiedzał różne lokalizacje, z którymi kompletnie nic go nie łączyło, często prywatnie korzystając z czyjejś gościnności. Odwiedzając cudze obiekty nagrywał na nich materiały, na których twierdził, że jest na obiektach, które będą rozwijane ze środków zebranych w crowdfundingu, mimo tego, że nie miał z nimi kompletnie nic wspólnego. Jednym z takich przypadków była np. wizyta Liroya u Macieja Pawłowskiego – znanego działacza i aktywisty konopnego, a także twórcy projektu „Wioska Konopna”.

Liroy przyjechał do nas zupełnie prywatnie. Gdy skończyliśmy oprowadzać go po naszym terenie i opowiedzieliśmy o najbliższych planach związanych z naszą Wioską – Liroy wyciągnął telefon i rozpoczął relację na żywo na swoje social media. Ku naszemu zdziwieniu, Piotrek zaczął w trakcie relacji pokazywać teren dookoła i opowiadał jak to z zebranych środków będzie się tu wszystko rozwijało. Było to oczywiście kłamstwo bo Piotr z naszym projektem nigdy nie miał nic wspólnego.

– mówi nam Maciej Pawłowski.

Liroy takich materiałów, nie mających nic wspólnego z prawdą – opublikował kilka. Natomiast już po zakończeniu emisji akcji, aby podtrzymywać mit LiRoyal – robił to nadal. Przykładem jest m.in. materiał poniżej, który do dzisiaj można znaleźć na IG Liroya. Na nagraniu Piotr opowiada o wyjątkowości swoich produktów CBD, które powstają z roślin będącymi ich „dziećmi”, które potem przetwarzają w swojej fabryce. „To są nasze dzieci” – mówi stojąc na uprawie konopi.

Tylko, że to wszystko kłamstwo – obiekt, nie którym znajduje się Liroy nie jest z nim w żaden sposób związany, on tam był gościem! 

A tutaj zdjęcia z tego samego obiektu z roślinami oraz bez nich, niestety, ale znam ten obiekt, wiem do kogo należy i wiem, że wideo Liroya z uprawy to kłmastwo. Niestety mało kto zna branże konopi tak bardzo na wylot jak np. ja dlatego nikt tego nawet nie zauważył:

liroy oszukał

liroy oszukał

Zwróćcie uwagę na słupki oraz rury zawinięte z lewej stronie na ścianie, a także na rysę na wysokości końca słupków, dokładnie to samo widzimy w tle wideo nagranego przez Liroya na rzekomo swoim obiekcie ze swoimi „dziećmi.

Wszystko co opowiadał Liroy na temat swojej spółki i planowanych działań LiRoyal – było, jak widać, wyreżyserowanym kłamstwem.

Czy Liroy oszukał inwestorów? Emisja akcji i wycena spółki

Po nieco ponad miesiącu tej co najmniej dziwnej kampanii Liroya, przyszedł czas uruchomienia emisji akcji LiRoyal S.A. – i zaczęło robić się jeszcze dziwniej. W jej dniu, tj. 2.06.2021 portal crowdnews.pl napisał w artykule „Emisja akcji LIROYAL.pl, to nie mogło mi się spodobać” o emisji Liroya:

LIROYAL.pl to „konopna” spółka, którą swoim nazwiskiem firmuje Piotr Liroy-Marzec. Przyznam, że mam zastrzeżenia do sposobu, w jaki oferta się rozpoczęła. Dokument ofertowy nie został wcześniej udostępniony publicznie dla wszystkich. Spowodowało to, że znaczna część inwestorów złożyła zapis na akcje nie zaglądając nawet do tak ważnego dokumentu.

Czym jest wspomniany „dokument ofertowy”?

Jest to prospekt emisyjny lub memorandum informacyjne. Jest to kluczowy dokument, który zawiera szczegółowe informacje o spółce planującej emisję akcji, w tym o jej sytuacji finansowej, działalności, planach rozwojowych oraz ryzykach związanych z inwestycją. Jest to nieodłączny element publicznej emisji akcji i ma na celu dostarczenie potencjalnym inwestorom rzetelnych i kompleksowych danych, które pozwolą im podjąć świadomą decyzję o zakupie lub rezygnacji z zakupu akcji danego podmiotu.

Nabywcy akcji LiRoyal nie mieli możliwości zapoznania się z tym dokumentem gdyż zwyczajnie takowego nie było.

Eksperci inwestycyjni sugerują, że emitent liczył na osoby niedoświadczone w zakresie inwestycji, które czym prędzej kupią pakiet akcji zaraz po uruchomieniu ich emisji tylko dlatego, że uwierzyły w Liroya i uwierzyły Liroyowi na słowo. Zaufali mu i powierzyli swoje pieniądze.

Piotr Liroy-Marzec wprost zasugerował, że zainteresowanie ofertą może być tak duże, że dostępne akcje szybko się skończą. Nic dziwnego, że ci mniej doświadczeni inwestorzy rzucili się do zakupu nie poznając nawet szczegółów emisji i blokując serwer platformy crowdfundingowej.”

-czytamy na crowdnews.pl, którego rekomendacja inwestycyjna w tym przypadku brzmiała – „trzymać się jak najdalej”

Ale to jeszcze nic! Patrząc na historię powstania oraz wyceny spółki LiRoyal.pl, odrazu powinna zapalać się czerwona lampka u potencjalnych inwestorów.

W kwietniu 2021 r. powołano do życia spółkę Global-Hempire.com SA. Akcjonariusze objęli 200 tysięcy akcji po 1 zł. Kapitał założycielski tej firmy ustalono zatem na 200 tysięcy złotych. Największym inwestorem została firma HubBurger.com GmbH, w której Piotr Liroy-Marzec i Maciej Sagal posiadają po 50% udziałów.

Tydzień później (będąc jeszcze w organizacji) Global-Hempire.com SA powołuje kolejny podmiot – LIROYAL.pl. Założyciel objął 1 milion akcji po 10 groszy. W tym przypadku kapitał założycielski wyniósł zatem 100 tysięcy złotych. Formalnego wpisu do KRS dokonano 20 maja. I tu robi się naprawdę grubo – już dzień później odbyło się walne zgromadzenie, które uchwaliło nową cenę akcji. Chodziło o ofertę LiRoyal, w której cenę emisyjną ustalono na… 45 złotych za akcję.

Dokładnie tak, panowie sobie po prostu usiedli i bez żadnych podstaw stwierdzili, że od teraz ich spółka nie jest warta 100 tysięcy lecz… 45 milionów złotych!

Koniec emisji akcji LiRoyal.pl – na co wydano zebrane środki?

Z planowanych 4,5 miliona – zebrano 3,5 miliona złotych.

Czy po zebraniu środków od akcjonariuszy Liroy, Maciej Sagal oraz Patry Działdowski ruszyli na podbój konopnego rynku w Polsce i na świecie?

Niestety nie. Przez kilka miesięcy utrzymywano pozory, że wszystko jest ok.

W pierwszym kwartale 2022 Liroy chwalił się, że LiRoyal zamknie rok z zyskiem 50 milionów złotych. Zysku! nie przychodu czy obrotu, 50 milionów zysku!

Gdy Liroy podał tę informację publicznie – media od Pudelka po Money.pl rozpisywały się jaką to żyłą złota jest jego biznes konopny. Oczywiście 50 milionów było wymyślone, nie istnieje też żadne sprawozdanie finansowe, które miałoby to potwierdzić. Zresztą LiRoyal nigdy nie złożył żadnego sprawozdania, które są w tym przypadku wymagane prawem. 

31 maja 2022 roku we WPROST Biznes ukazał się wywiad z Liroyem, gdzie opowiadał o swoim biznesie, a raczej planach, które tak na prawdę nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Opowiadał o gotowych sklepach na rynki zagraniczne (UK i Niemcy) oraz innych sukcesach, której jednak nigdy nie doszły do skutku.

LiRoyal początkowo wypuścił niewielkie partie produktów. Były to susze opisywane jako premium mimo tego, że były m.in opryskiwane terpenami – czym zresztą się chwalił Liroy nie zdając sobie najwyraźniej sprawy, że to wyklucza produkt z kategorii premium. Inna sprawa jest taka, że Liroy tak naprawdę ma bardzo małe pojęcie o konopiach co udowodnił wielokrotnie w różnych wywiadach. Na jednym z nich nawet się upierał, że jeżeli podgrzejemy CBD to ono przekształci się w THC.

Od lata 2022 Liroy mówił już o LiRoyal coraz mniej.

W sieci zaczęły się pojawiać grupy osób, które nabyły akcje LiRoyal i twierdzą, że Liroy ich oszukał, w branży konopnej dominowała narracja, że to od początku nie trzymało się kupy. Ludzie organizują się w celu składania pozwów zbiorowych, niektóre postępowania przeciwko Liroyowi i Maciejowi Sagalowi są w toku (o nich za chwilę).

Z uzyskanych przeze mnie informacji od byłego wspólnika Liroya wynika, że po zamknięciu emisji akcji spółka wyprodukowała partie wspomnianego suszu, partie olejków CBD i CBG oraz prażonych nasion, uruchomiła i opłaciła niewielkie działania marketingowe. Reszta środków natomiast po kilku tygodniach została wypłacona z konta i… no właśnie nie wiadomo co się z tymi pieniędzmi stało.

Co ciekawe, były wspólnik Liroya, aby odzyskać zainwestowane środki i poniesione koszty – musiał podpisać zobowiązanie prawne, że nie będzie się publicznie wypowiadał na temat spółki. Jednak jak sam przyznał – jeżeli zostanie o to zapytany przed sądem – wtedy będzie mógł, a wręcz będzie zobowiązany do wyjawienia wszystkich informacji w tej sprawie.

Ludzie, którzy zainwestowali w LiRoyal.pl do dziś nie mają żadnych informacji związanych ze spółką, nigdy nie pojawił się żaden komunikat spółki, żadne sprawozdanie finansowe – co jest złamaniem prawa. W mailach do naszej redakcji czytamy:

Witam, nazywam się Bartek (nazwisko ukryte)  i zostałem oszukany przez Liroyal na 15k złotych. Patryk Działkowski mnie do tego namówił żebym zakupił akcje w bestfund 

Osób oszukanych na kwoty kilkunastu tysięcy jest bardzo wiele, ale są też oszukani na wiele większe kwoty:

Zainwestowałem 5500,00zl 
Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem żadnych informacji dotyczących kondycji spółki. 
Mało tego, ja do dziś nie zostałem nawet wpisany do rejestru akcjonariuszy spółki. Pisałem wielokrotnie do Sagala, który mi obiecywał, że lada dzień zostanę dopisany. Byłem osobiście w domu maklerskim, z którym Liroyal miał umowę i oni rozkładali ręce, bo mówili że im spółka nie wysłała wszystkich dokumentów i także są oburzeni postawa firmy. Mam na to screenie z komunikatora. Oczywiście, nie dotrzymał słowa. Sytuacja jest żenująca. 
Zamierzam zgłosić to do prokuratury.

-pisze do nas kolejny inwestor Liroya

Jednym z niewielu realnych działań realizowanych przez Liroya, tym razem pod szyldem HubBurger była sieć 50-ciu automatów vendingowych rozlokowanych na stacjach benzynowych Stat Oil. Jednak maszyny te dość szybko zniknęły. Biznes w tym przypadku polegał na tym, że oprócz produktów własnych (susze i olejki LiRoyal) sprzedawali produkty podmiotów, które im zapłaciły za miejsce w maszynach. No i tu tez sytuacja wygląda nieciekawie, napisał do nas jeden z kontrahentów Liroya i Macieja Sagala informując, że temat maszyn też był oszustwem:

Co na to wszystko Liroy?

O wszystko to zapytałem Liroya, który odniósł się do sprawy, jednak jego wyjaśnienia są co najmniej dziwne.

1)  Z czego wynikał fakt, że w okresie bezpośrednio przed planowaną emisją akcji LiRoyal publikowałeś treści video, nagrane na obiektach, z którymi zupełnie nie miałeś nic wspólnego, a na których opowiadałeś, że jesteś na swoich obiektach, które będziesz rozwijał z pozyskanych środków w ramach emisji akcji LiRoyal.

Nagrania realizowaliśmy w obiektach partnera, w których faktycznie wytwarzano produkty sygnowane naszą marką.
W materiałach promocyjnych wyraźnie informowaliśmy, że to obiekty partnerskie, a przedstawiciel tego partnera na nagraniu opowiadał o naszej współpracy. Celem było pokazanie realnego zaplecza, z którego korzystaliśmy i które planowaliśmy rozszerzać po emisji. Nie przedstawiałem tych miejsc jako prawnie należących do spółki; intencją było zilustrowanie modelu działania i standardów jakości w ramach współpracy.

Na 5 materiałów wideo 4 były zrealizowane na obiektach gdzie Liroy był jedynie gościem, co wykazane zostało już wcześniej. Natomiast faktycznie, jeden z materiałów nagrany był w zakładzie przetwórczym Green Lanes należącym do Patryka Działdowskiego – wspólnika w LiRoyal. Ten jeden materiał faktycznie przedstawiał obiekt, który był w jakiś sposób związany z marką LiRoyal. Natomiast cała reszta materiałów była celowym wprowadzaniem w błąd.

2) Dlaczego nie składacie żadnych sprawozdań finansowych za ostatnie lata?

Spółka przeszła bardzo trudny okres operacyjny, wymagający reorganizacji i zabezpieczenia ciągłości działania. W tym czasie priorytetem była stabilizacja (m.in. po wycofaniu się kluczowego dystrybutora i związanym z tym zamrożeniem kapitału w towarze). Formalny proces sprawozdawczy jest porządkowany z doradcami – po zamknięciu prac zostaną przekazane właściwe dokumenty do rejestrów oraz udostępnione akcjonariuszom. Stawiam na rzetelność i kompletność danych, dlatego komunikuję wyniki po pełnym domknięciu procedur.

Przypominam tylko, że spółka akcyjna jest prawnie zobowiązana do składania corocznych sprawozdań do KRS, pierwszy raz pojawia się także motyw „dystrybutora, który się wycofał”, z którego wynika, że od kilku lat firma nie działa bo kiedyś wycofał im się ważny dystrybutor. Akcjonariusze od 3 lat nie otrzymali żadnych informacji.

3) Jaka jest obecnie sytuacja spółki LiRoyal?

Operacyjnie działamy, ale w trybie maksymalnej oszczędności. Po wycofaniu się dystrybutora ponieśliśmy koszty przygotowanych materiałów promocyjnych i produkcji; duża partia olejków oraz innych produktów zalega w magazynie, co ograniczyło płynność i wymusiło redukcję kosztów i etatów. Dodatkowo jedna z dostaw od partnera produkcyjnego była niepełnowartościowa – prowadzimy formalne działania, by sprawę wyprostować. Utrzymujemy sprzedaż (głównie online), otwieramy alternatywne kanały zbytu i rotujemy stanami magazynowymi. Osobiście dofinansowuję spółkę własnymi środkami, żeby zabezpieczyć ciągłość i czas potrzebny na odbudowę sprzedaży.

I tu robi się jeszcze ciekawiej. Po pierwsze, nie wolno sobie ot tak dofinansowywać spółki akcyjnej i o tym nikogo nie poinformować, jest to działanie niezgodne z prawem. Dofinansowywanie spółki akcyjnej to tzw. rozwadnianie akcji czyli de facto obniżanie ich ceny jednostkowej na czym oczywiście tracą inwestorzy. Jest to nic innego, jak zmniejszenie procentowego udziału poszczególnych posiadaczy akcji. Druga sprawa to przyznanie się do zalegającego towaru… który był wyprodukowany w latach 2021 /2022 i w przypadku np. olejków – są już dawno przeterminowane.

4) W necie są grupy na których są setki osób twierdzących, że zostali przez was oszukani – jak to skomentujesz?

Traktuję te emocje poważnie i z szacunkiem. Rozumiem rozczarowanie skalą i tempem rezultatów, natomiast kategorycznie podkreślam: celem nigdy nie było kogokolwiek wprowadzać w błąd. Środki inwestorów zostały zainwestowane w realne działania: produkcję, materiały, logistykę, zapasy, rozwój kanałów sprzedaży i komunikację. Projekt napotkał niezależne od nas przeszkody (m.in. wycofanie się dystrybutora, problemy jakościowe u dostawcy), co przełożyło się na wyniki i nastroje. Jestem otwarty na dialog i bieżące wyjaśnienia; wdrażamy regularną komunikację do akcjonariuszy oraz działania operacyjne ukierunkowane na upłynnienie zapasów i odbudowę sprzedaży.

W odpowiedzi Liroy pisze o działaniach takich jak produkcja, materiały, logistyka czy zapasy i rozwój kanałów sprzedaży. Tylko czemu, jeżeli byłaby to prawda, nic z tych rzeczy nigdy nie zostało zakomunikowane akcjonariuszom? Na chwile obecną w polskiej branży konopi, nikt z Liroyem nie zrobi żadnego interesu – to jest pewne i wiadome od 2023 r. Zatem o jakich działaniach mówi Liroy? 

5) Mieliście ambitne plany rozwoju marki LiRoyal na Polskim oraz zagranicznych rynkach z naciskiem na Niemcy. Możesz w skrócie powiedzieć jak wyglądało to faktycznie i czemu nie zrealizowaliście żadnego z przedstawianych inwestorom celów?

Plany były ambitne i jasno komunikowane – rozbudowa oferty, szeroka dystrybucja w kraju oraz wejście na rynki zagraniczne. Faktycznie zrealizowaliśmy część przygotowań (produkty, materiały, kontrakty, testy kanałów), natomiast realizację skali zakłóciły czynniki zewnętrzne i kontraktowe: nagłe wycofanie dystrybutora (co zamroziło kapitał w towarze i materiałach), problemy jakościowe po stronie jednego z dostawców, a także pogorszenie koniunktury i ostrożność rynku. W efekcie harmonogram uległ przesunięciu, a priorytetem stało się przetrwanie i stabilizacja w Polsce. Kierunki rozwoju pozostają aktualne, lecz są wdrażane etapami, adekwatnie do realnych zasobów i warunków.

No tak, wszystkiemu winny jest dystrybutor, który się wycofał, to wszystko wyjaśnia. Kilka milionów inwestorów wyparowało? Winny dystrybutor, który się wycofał. 

6) W marcu 2022 informowałeś, że rok fiskalny zamkniecie zyskiem 50 milionów złotych tymczasem nie istnieje żadne sprawozdanie finansowe, które by to potwierdzało, jak to skomentujesz?

Ta liczba była prognozą w oparciu o ówczesny pipeline, deklaracje partnerów i scenariusze rozwoju. Miała charakter aspiracyjny, a nie sprawozdawczy. Otoczenie rynkowe, decyzje kontrahentów i czynniki podażowo-popytowe zmieniły się istotnie wobec założeń tamtego okresu, co wpłynęło na realizację planów. Obecnie komunikuję wyniki wyłącznie w oparciu o finalne, kompletne dokumenty – po zakończeniu formalnych prac sprawozdawczych zostaną one przedstawione zgodnie z przepisami

Czyli, że informacje, które obiegły polski internet były tylko prognozą i miały charakter aspiracyjny? Przecież tę informację Liroy podał w marcu, kilka tygodni przed zamknięciem roku fiskalnego. A może chodziło zwyczajnie o podtrzymanie mitu i robienie dobrej miny do złej gry jak najdłużej? Piotr twierdzi, że obecnie komunikuje wyniki w oparciu o finalne dokumenty – tylko jest jeden problem, Liroy kompletnie nic nie komunikuje!

LiRoyal – Hub Burger – KingApp

Przez ostatnie miesiące zbierałem informacje do tego materiału i powiem tak – skala tego co się wydarzyło jest ogromna, setki osób twierdzą, że zostały oszukane na zakupie akcji LiRoyal.pl, ale to nie wszystko – jest też sporo podmiotów, które poniosły ogromne straty lub wręcz upadły na skutek współpracy z Liroyem i Maciejem Sagalem. Liroy i Sagal jako Hub Burger wyrządzili ogromną krzywdę konkretnym przedsiębiorcom ale też i całej branży konopi, na której wszystko to kładzie się cieniem. Wielokrotnie usłyszałem ostatnimi czasy, że LiRoyal to jedynie wierzchołek góry lodowej, a te 3,5 miliona złotych to nic przy stratach jakie spowodowała współpraca wielu z Hub Burger i KingAPP. Na kontach spółek od lat nie ma środków – wiem to m.in. od komorników. 

Panowie robią też wszystko, żeby nie można było znaleźć negatywnych informacji na temat ich lub ich spółek. A jak to zrobić skoro tak dużo osób zna prawdę i chcą odzyskać co stracili? A można np. zmienić nazwę podmiotu z KingApp na Alexander Solutions 2 i zmienić dres spółki, a następnie złożyć wniosek o upadłość. Tak też zrobiono, uzyskałem dokumenty sądowe, które to potwierdzają, mało tego, jeden z dokumentów mówi o odrzuceniu wniosku o upadłość, a drugi o wprowadzeniu do spółki nadzorcy sądowego – co oznacza najpewniej duże nieprawidłowości i działanie na niekorzyść spółki, co teraz wyjaśni sąd.

liroy oszukał inwestorów

liroy oszukał inwestorów

Sprawa od dawna jest w branży konopnej komentowana jednym słowem – wałek. Przez ostatnie miesiące odbyłem na ten temat ponad setkę rozmów i nikt, kompletnie nikt nie wypowiadał się pozytywnie na ten temat. Te rozmowy pokazały mi też jak rozległy jest ten temat, a dokładniej temat Hub Burgera i KingAPP, gdzie mówi się o spowodowaniu strat w branży konopi sięgających kilkunastu milionów złotych. Jednak tam mechanizmy były nieco bardziej złożone niż po prostu wyparowanie kilku milionów zebranych od inwestorów.  

W rozmowach ludzie są wściekli na Hub Burger, wielu twierdzi, że mózgiem całej operacji jest Maciej Sagal, a Liroy został przez niego wykorzystany. Niestety fakty świadczą inaczej, Liroy wie co jest grane i dalej w to oszustwo brnie. Wielu z różnych powodów nie chce się wypowiadać oficjalnie do mediów bo w są toku lub w trakcie przygotowywania ścieżki sądowej ,aby dojść swoich racji. Planujemy jeszcze jeden materiał w tej sprawie, który tym razem skupi się na właśnie kwestiach związanych z Hub Burgerem, a jest tego bardzo dużo. 

Jeżeli chcesz się z nami podzielić swoimi spostrzeżeniami na ten temat napisz do nas na teone@weednews.pl

Reklama

UWAGA: jeżeli jesteś osobą, która czuje się przez LiRoyal poszkodowana, dołącz do zbiorowych działań prawniczych poprzez wysłanie maila na adres: oszukani517@gmail.com

Reklama

Ostatnio popularne

6 komentarzy do “Czy Liroy oszukał inwestorów? Gdzie zniknęło 3,5 miliona ze zbiórki publicznej LiRoyal?”

  1. W artykule jest trochę błędów prawnych: dokument ofertowy to nie tylko memorandum i prospekt, to może być też „dokument ofertowy z art. 37a ustawy o ofercie” i z tego co pamiętam taki był opublikowany.
    Samo dofinansowanie nie oznacza emisji akcji i rozwodnienia – dofinansować można też emisją obligacji, warrantów czy przez pożyczki udzielane spółce.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

Od wczoraj do końca tygodnia, europejskie służby drogowe prowadzić będą skoordynowaną akcję „Alkohol i narkotyki”. W tym czasie kierowcy muszą liczyć się ze wzmożonymi kontrolami trzeźwości oraz badaniami na obecność środków odurzających, w tym oczywiście marihuany. Największa liczba patroli pojawi się na drogach w najbliższy piątek 19 czerwca podczas specjalnego, całodobowego maratonu. Niestety mogą na tym bardzo ucierpieć pacjenci korzystający z medycznej marihuany, której metabolity są wykrywane nawet wiele dni po spożyciu konopi. W praktyce oznacza to, że pacjent mógł ostatni raz zażyc lek kilka dni temu, a testy i tak go wykryją i zostanie niesłusznie uznany za przestępcę, który prowadzi pojazd pod wpływem. Jest jednak na to metoda. Oto więcej informacji.

Reklama

Międzynarodowa akcja drogowa „Alkohol i narkotyki” uderza w pacjentów medycznej marihuany, oto jak się zabezpieczyć

Akcja policji „Alkohol i narkotyki” obejmuje kraje uczestniczące w działaniach Europejskiej Organizacji Policji Ruchu Drogowego ROADPOL, w tym oczywiście także Polskę. W ramach szeroko zakrojonej akcji, funkcjonariusze ruchu drogowego będą prowadzić wzmożone kontrole drogowe od 15 do 21 czerwca, czyli do końca bieżącego tygodnia.

Działania policji drogowej mają przede wszystkim charakter prewencyjny. Ich celem jest ograniczenie liczby kierowców prowadzących pojazdy pod wpływem alkoholu lub innych narkotyków oraz poprawa bezpieczeństwa na drogach.

Statystyki pokazują, że Polska należy do państw najintensywniej sprawdzających kierowców pod kątem obecności alkoholu i innych używek. W 2025 r. funkcjonariusze przeprowadzili 17,9 mln badań trzeźwości.

Pułapka na pacjentów korzystających z medycznej marihuany

Niestety, cała akcja powoduje, że rykoszetem dostać mogą osoby zupełnie trzeźwe i nie łamiące żadnego przepisu. 

Wynika to z faktu, że marihuana, a raczej jej metabolity – utrzymują się w organizmie jeszcze wiele dni od ostatniego spożycia ziela. 

Oznacza to, że pacjent korzystający z medycznej marihuany będąc zupełnie trzeźwym, może po wykonaniu testu (ślina), zostać uznany jako osoba kierująca pod wpływem marihuany, więcej na ten temat pisaliśmy m.in. T U T A J

Dtox drink – rozwiązanie dla pacjentów

Jeżeli jesteś pacjentem korzystającym z medycznej marihuany bądź jej przetworów, a jednocześnie jesteś kierowcą – powinieneś się zabezpieczyć przed bezpodstawnymi i bezprawnymi działaniami policji i sądów. Jednym ze sposobów jest DTOX drink – szot zawierający 10 ml.

akcja drogowa Alkohol i narkotyki

Jest to suplement zaprojektowany z myślą o ekspresowym oczyszczeniu jamy ustnej. Ten oryginalny czeski produkt to jedyne takie rozwiązanie w Polsce, które wspiera eliminację metabolitów ze śliny wystarczy dobrze wypłukać usta przed kontrolą. 

Znajdziesz go T U T A J

WAŻNE:  żadnym wypadku nie polecamy prowadzenia pojazdów mechanicznych pod wpływem marihuany czy jakiejkolwiek innej substancji. Środek należy stosować jedynie gdy nie jesteś pod wpływem substancji, a le używałeś jej dnia poprzedniego lub dwa dni wcześniej – metabolity THC utrzymują się w ślinie do kilku dni w zależności od intensywności używania. 

CZYTAJ TEŻ: Użytkownicy marihuany są niesłusznie karani za prowadzenie pojazdów pod wpływem – wynika z badań

Reklama

Przypominamy: akcja drogowa Alkohol i narkotyki potrwa do końca tygodnia, a jej kulminacja nastąpi w piątek 19.06

Reklama

Wpływ marihuany na testosteron to temat, który pojawia się dość często w debatach na temat zioła i jest jednym z argumentów przeciwników konopi, którzy od dawna powtarzają, że marihuana obniża jego poziom, a także działa negatywnie na płodność. Dziś o tym, że oba te stwierdzenia są nieprawdziwe, świadczą badania naukowe. Ostatnie z nich, przeprowadzone przez Szwajcarskie Centrum Toksykologii Stosowanej Człowieka (SCAHT) potwierdzają, że marihuana nie wpływa negatywnie na poziom testosteronu u mężczyzn, a jest wręcz odwrotnie – użytkownicy marihuany mają o ok. 23% wyższy jego poziom. Naukowcy zdołali też przy okazji zidentyfikować również dwa potencjalne nowe biomarkery używania konopi, z których można wywnioskować częstość i intensywność używania zioła.

Reklama

Wpływ marihuany na testosteron

Niektóre badania sugerują, że marihuana może zmniejszać liczbę, stężenie i ruchliwość plemników. Uważa się, że te efekty są powiązane z układem endokannabinoidowym – siecią przekaźników chemicznych i receptorów w mózgu i narządach rozrodczych, która oddziałuje z hormonami płciowymi. Jednak wyniki dotychczas przeprowadzonych badań – zwłaszcza dotyczących wpływu stosowania marihuany na poziom testosteronu – często były sprzeczne.

Na chwilę obecną ustalono, że negatywny wpływ na jakość nasienia może mieć jedynie nadużywanie marihuany, pisaliśmy o tym T U T A J.

Zespół z Sekcji Nauk Farmaceutycznych Wydziału Nauk Ścisłych UNIGE (Genewa), pod kierownictwem profesora Serge’a Rudaza i we współpracy z SCAHT – postanowili się sprawie przyjrzeć. Ekipa badaczy przeprowadziła dogłębną analizę hormonów steroidowych – w tym hormonów płciowych, takich jak androgeny, progestageny i estrogeny – w próbkach osocza krwi pobranych od szwajcarskich poborowych w wieku od 18 do 23 lat.

Kohorta obejmowała 47 osób – potwierdzonych użytkowników marihuany i 47 osób, które marihuany nie używały. Główną innowacją tego badania jest rozszerzenie analizy na setki hormonów, podczas gdy wcześniejsze badania koncentrowały się wyłącznie na testosteronie.

Nasze wyniki pokazują, że używanie marihuany może prowadzić do wzrostu poziomu testosteronu u młodych mężczyzn o około 23%.

-napisali badacze w podsumowaniu wyników badań, które w całości znajdziesz T U T A J

Nasze wyniki pokazują, że używanie konopi indyjskich prowadzi do wzrostu poziomu testosteronu u młodych mężczyzn o około 23%. Ale przyglądając się bliżej wszystkim męskim hormonom płciowym – androgenom – byliśmy w stanie zlokalizować źródło tego wzrostu, konkretnie w jądrach. Androgeny produkowane przez nadnercza nie zostały dotknięte tym wzrostem.

-powiedział Serge Rudaz.

Wygląda zatem na to, że konopie indyjskie mają bezpośredni wpływ na jądra, a dokładniej na komórki Leydiga, które produkują testosteron.

Ale to nie wszystko do czego doszli naukowcy przy okazji prowadzenia badań.

Dzięki tej szerszej analizie zespół zidentyfikował również dwa potencjalne nowe biomarkery używania konopi: hydroksyprogesteron (11B-OHP4) i dihydroprogesteron (5B-DHP4).

Są to dwa metabolity pochodzące z progesteronu, innego ważnego hormonu płciowego. Wzrost ich stężenia wśród użytkowników jest tak wysoki, że można je wykorzystać do monitorowania zaburzeń endokrynologicznych związanych z regularną ekspozycją na konopie.

-powiedział Mathieu Galmiche, , były pracownik naukowy Wydziału Nauk Farmaceutycznych UNIGE, obecnie pracujący w Instytucie Karolinska w Sztokholmie i pierwszy autor badania.

Przede wszystkim to odkrycie powinno zachęcić społeczność naukową do rozszerzenia badań o nowe hormony, które dotychczas były pomijane, a które mogą również odgrywać rolę w męskim układzie rozrodczym

-dodał Galmiche

Reklama

 

Badacze doszli też do wniosku, iż wzrostu poziomu hormonów u użytkowników konopi nie należy interpretować jako wskaźnika jakości nasienia. Związek między testosteronem a płodnością nadal pozostaje bardzo trudny do rozszyfrowania.

Reklama

 

Terapia konopna w ramach POZ (podstawowa opieka zdrowotna tzw. lekarz pierwszego kontaktu, lekarz rodzinny) w świetle przepisów jest jak najbardziej możliwa, jednak rzeczywistość wygląda tak, że lekarze POZ takiej terapii nie przepisują gdyż zwyczajnie nie mają o niej pojęcia i nawet nie wiedzą jak wypisać receptę na medyczny susz. Zaletą otrzymania recepty od lekarza POZ jest to, że pacjent nie płaci za wizytę bo ta jest refundowana przez NFZ. Dlatego, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom pacjentów, AnandaMed planuje uruchomić pilotażowy program, w ramach którego można podjąć i prowadzić terapię konopiami właśnie w ramach praktyki POZ, zapisy do pilotażu już ruszyły.

Reklama

Terapia konopna w ramach POZ – pilotaż

Terapia konopna opiera się na wykorzystaniu suszu medycznej marihuany oraz wykonanych z niego preparatów zawierających kannabinoidy(ekstrakty wziewne, produkty do jedzenia), przede wszystkim THC oraz CBD. Substancje te oddziałują na układ endokannabinoidowy organizmu człowieka. Medyczna marihuana została zalegalizowana w Polsce w 2017 roku.
Od tego czasu lekarze mogą przepisywać ją w uzasadnionych przypadkach medycznych. Obecnie terapia konopna znajduje zastosowanie m.in. w przypadku:

● bólu przewlekłego,
● bólu neuropatycznego,
● chorób neurologicznych,
● stwardnienia rozsianego,
● terapii paliatywnej,
● zaburzeń lękowych,
● problemów ze snem,
● skutków ubocznych chemioterapii.

Co ważne, terapia medyczną marihuaną wymaga odpowiedniej kwalifikacji lekarskiej.

Istotny jest także indywidualny dobór preparatu oraz regularne monitorowanie leczenia.

Dlatego coraz większą rolę odgrywają rozwiązania telemedyczne i systemy wspierające kontakt pomiędzy lekarzem a pacjentem.

Czym właściwie jest POZ?

POZ, czyli Podstawowa Opieka Zdrowotna, to podstawowy element publicznego systemu ochrony zdrowia w Polsce. To właśnie w ramach POZ pacjent najczęściej po raz pierwszy kontaktuje się z lekarzem rodzinnym, pielęgniarką lub przychodnią działającą w ramach NFZ, czyli Narodowego Funduszu Zdrowia.

Do placówek POZ należą przede wszystkim przychodnie rodzinne oraz gabinety  lekarzy pierwszego kontaktu. Pacjenci zgłaszają się tam po diagnozę, receptę, skierowanie do specjalisty lub podstawową pomoc medyczną.

W praktyce lekarz POZ często koordynuje cały proces leczenia.

Pomaga także dobrać odpowiedni kierunek terapii. Dlatego coraz częściej mówi się o rozszerzaniu możliwości placówek podstawowej opieki zdrowotnej.

Dotyczy to również nowoczesnych metod leczenia, takich jak terapia konopna prowadzona pod nadzorem lekarza.

Terapia konopna w ramach POZ – szczegóły pilotażu

Rozwijany przez platformę AnandaMed projekt pilotażowy zakłada stworzenie nowego modelu współpracy. Łączy on placówki POZ, specjalistów oraz rozwiązania telemedyczne wspierające terapię konopną.

Czytaj też: Jak uzyskać receptę na medyczną marihuanę

Dzięki temu pacjenci korzystający z medycznej marihuany mogą łatwiej uzyskać profesjonalną opiekę.

Platforma AnandaMed rozwija rozwiązania umożliwiające:

● organizację konsultacji online oraz stacjonarnych w ramach POZ,
● wsparcie lekarzy i placówek medycznych,
● prowadzenie dokumentacji,
● koordynację procesu terapii,
● kontakt z pacjentem,
● wsparcie technologiczne dla partnerów projektu.

Celem projektu jest zwiększenie dostępności konsultacji oraz poprawa organizacji leczenia.
Jednocześnie projekt ma wspierać integrację nowoczesnych technologii z codziennym funkcjonowaniem placówek podstawowej opieki zdrowotnej.

Terapia konopna w ramach POZ – formularz zgłoszeniowy dla pacjentów

W ramach projektu uruchomiono ankietę dla pacjentów dotyczącą przystąpienia do pilotażowego projektu AnandamMed na NFZ – znajdziesz ją T U T A J

Ze względu na pilotażowy charakter projektu liczba miejsc może być ograniczona.

Reklama

Organizatorzy informują również, że zgłoszenia będą analizowane według kolejności ich przesłania. Znaczenie będą miały także możliwości organizacyjne i  wdrożeniowe poszczególnych partnerów.

Reklama

Konopne studia podyplomowe Agrotechnika i przetwórstwo konopi to nowoczesny kierunek tworzony przez praktyków dla przyszłych specjalistów branży konopnej. Zarówno teorię jak i praktykę upraw czy przetwórstwa konopi prowadzą najlepsi specjaliści w swoich dziedzinach – dlatego jest to też doskonała okazja poznać tę branże od samego środka, od ludzi, którzy od wielu lat ją tworzą. Program łączy wiedzę naukową z intensywną edukacją praktyczną – na polach, w zamkniętych obiektach uprawowych czy miejscach przetwarzania konopi. Kierunek startuje 22 sierpnia. 

Reklama

Konopne studia podyplomowe – Agrotechnika i przetwórstwo konopi

Możliwość uczęszczania na konopne studia podyplomowe istnieje w Polsce już od 5 lat – i chociaż czasem zmieniała się uczelnia, na której się odbywały, to grono wykładowców się niemal nie zmienia – tworzą je najlepsi specjaliści konopni w naszym kraju. Od ziarna przez uprawę do zbiorów i przetwórstwa – we wszystko studentów wprowadzą praktycy najlepsi w swoich dziedzinach.

Podyplomowe studia konopne – program

W trakcie dwóch semestrów studenci będą mieli okazję zapoznać się m.in. z takimi tematami jak:

  • Uzyskanie wiedzy z zakresu botaniki, genetyki i fizjologii konopi,
  • przygotowanie do prowadzenia upraw konopi włóknistych i medycznych,
  • zdobycie praktycznych umiejętności w zakresie agrotechniki (Uprawy zewnętrzne oraz wewnętrzne) i technologii produkcji,
  • poznanie procesów przetwórstwa surowców konopnych,
  • zapoznanie z zastosowaniami konopi w przemyśle spożywczym, tekstylnym, energetycznym, farmaceutycznym i kosmetycznym
  • przygotowanie do wdrażania systemów jakości i bezpieczeństwa produkcji,
  • omówienie regulacji prawnych dotyczących rynku konopnego w Polsce i Unii Europejskiej,
  • rozwijanie kompetencji związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej w branży konopnej.

Konopne studia podyplomowe „Agrotechnika i przetwórstwo konopi” to:

  • ponad 60 godzin zajęć praktycznych,

  • ćwiczenia terenowe i warsztaty technologiczne realizowanych bezpośrednio na uprawach oraz liniach produkcyjnych

  • unikalna wiedza teoretyczna oraz praktyczna wynikająca z wieloletniego doświadczenia prowadzących

  • uprawnienia rolnicze – studenci wraz z dyplomem uzyskują status rolnika indywidualnego

  • zajęcia prowadzone m. in przez ekspertów z Polskiego Stowarzyszenia Producentów i Przetwórców Konopi, Fundacji Siejemy Konopie czy Kombinatu Konopnego.

Dla kogo są studia konopne?

To studia dla osób, które chcą zdobyć praktyczne kompetencje, poznać konopny biznes od strony praktycznej i wejść do jednej z najbardziej perspektywicznych branż przyszłości.

Studia skierowane są do:

  • osób zainteresowanych zrównoważonym rozwojem i ekologią,

  • rolników i producentów rolnych,

  • technologów żywności, pracowników branży kosmetycznej i farmaceutycznej,

  • przedsiębiorców zainteresowanych branżą konopną,

  • absolwentów kierunków rolniczych, biologicznych, chemicznych i technicznych,

  • pracowników administracji i doradztwa rolniczego,

  • osób planujących rozpoczęcie działalności w sektorze rolnictwa konopnego

  • osób planujących założenie przedsiębiorstwa w branży konopnej.

Studia przygotowują słuchaczy do prowadzenia profesjonalnych upraw konopi włóknistych i medycznych, organizacji procesów przetwórczych, wdrażania standardów jakości oraz funkcjonowania w otoczeniu regulacyjnym branży konopnej.

Absolwent zdobędzie wiedzę z zakresu:

Reklama
  • biologii i fizjologii rośliny,

  • zasad agrotechniki i technologii upraw konopnych,

  • podstawowych procesów przetwórstwa surowców konopnych,

  • zastosowania przemysłowego spożywczego, kosmetycznego i farmaceutycznego konopi,

  • regulacji prawnych, zasad bezpieczeństwa, jakości i specyfiki marketingu w branży konopnej

Wszystkie szczegółowe informacje o konopnych studiach podyplomowych znajdziesz na stronie uczelni – T U T A J

Reklama

Marihuana wspomaga odchudzanie i utrzymanie prawidłowej wagi oraz zmniejsza ryzyko cukrzycy. Do takich wniosków doszli naukowcy z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside, którzy postanowili zbadać potencjalne przyczyny pewnego paradoksu – skoro używanie konopi stymuluje apetyt, to dlaczego liczne wcześniejsze badania wykazały, iż użytkownicy marihuany mają średnio zdrowszą wagę, a także niższe ryzyko rozwoju cukrzycy?

Reklama

Marihuana wspomaga odchudzanie oraz zmniejsza ryzyko cukrzycy – wynika z badań

Ogół społeczeństwa kojarzy marihuanę raczej jako coś co rozleniwia jej użytkowników, którzy na tzw. „gastrofazie” spożywają dużo średnio zdrowego jedzenia. Jednak sami użytkownicy marihuany swoim trybem życia i poziomem zdrowia potwierdzają, że jest zupełnie inaczej.

Nowe, przeprowadzone w USA badanie finansowane ze środków federalnych podważa utrwalony stereotyp, że u  palaczy marihuana prowadzi do otyłości, nawet u tych bardziej leniwych. Odkryto, że ekstrakt z konopi indyjskich wiąże się zarówno z utratą wagi, jak i zmniejszonym ryzykiem cukrzycy.

Naukowcy z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside postanowili zbadać potencjalne przyczyny tego paradoksu naukowego. No bo skoro kannabinoidy, takie jak THC, stymulują apetyt, to dlaczego liczne wcześniejsze badania wykazały, że użytkownicy marihuany mają średnio zdrowszą wagę, a także niższe ryzyko rozwoju cukrzycy niż osoby, które marihuany nie używają?

Marihuana wspomaga odchudzanie oraz zmniejsza ryzyko cukrzycy – badanie

Badanie, opublikowane w czasopiśmie „Journal of Physiology”, polegało na podawaniu myszom „diety zachodniej” bogatej w tłuszcz i cukier. Następnie otyłe gryzonie podawano przez 30 dni albo ekstrakt z konopi o pełnym spektrum działania, albo samo THC.

Nasze najważniejsze ustalenia wskazują, że THC i ekstrakt z konopi znacząco redukują masę ciała i otyłość trzewną u myszy [z otyłością wywołaną dietą], a także wyraźnie poprawiają homeostazę glukozy, szczególnie w przypadku ekstraktu z konopi – ale nie samego THC – poprawiając klirens glukozy (wskaźnik usuwania glukozy z krwi)

-napisali badacze.

Komórki tłuszczowe w zdrowych organizmach uwalniają cząsteczki sygnałowe, które umożliwiają regulację wydzielania insuliny przez trzustkę, natomiast u osób z otyłością i cukrzycą typu 2 komunikacja w tym zakresie często ulega zaburzeniu.

Nowe badanie finansowane ze środków federalnych podważa utrwalony stereotyp, że u leniwych palaczy marihuana prowadzi do otyłości — odkryto, że ekstrakt z konopi indyjskich wiąże się zarówno z utratą wagi, jak i zmniejszonym ryzykiem cukrzycy.

Naukowcy z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside postanowili zbadać potencjalne przyczyny pewnego paradoksu naukowego. Mianowicie, skoro kannabinoidy, takie jak THC, stymulują apetyt, to dlaczego liczne wcześniejsze badania wykazały, że użytkownicy marihuany mają średnio zdrowszą wagę, a także niższe ryzyko rozwoju cukrzycy?

Badanie, opublikowane w czasopiśmie „Journal of Physiology”, polegało na podawaniu myszom „diety zachodniej” bogatej w tłuszcz i cukier. Następnie otyłe gryzonie podawano przez 30 dni albo ekstrakt z konopi o pełnym spektrum działania, albo samo THC.

 

„Nasze najważniejsze ustalenia wskazują, że THC i ekstrakt z konopi znacząco redukują masę ciała i otyłość trzewną u myszy [z otyłością wywołaną dietą], a także wyraźnie poprawiają homeostazę glukozy, szczególnie w przypadku ekstraktu z konopi — ale nie samego THC — poprawiając klirens glukozy” — napisali badacze.

Komórki tłuszczowe w zdrowych organizmach uwalniają cząsteczki sygnałowe, które umożliwiają regulację wydzielania insuliny przez trzustkę, natomiast u osób z otyłością i cukrzycą typu 2 komunikacja w tym zakresie często ulega zaburzeniu.

Co godne uwagi, ekstrakt z konopi okazał się znacznie skuteczniejszy w regulacji poziomu glukozy u myszy w porównaniu z wyizolowanym THC. I chociaż ekstrakty normalizowały klirens glukozy u myszy otyłych do poziomów obserwowanych u myszy szczupłych, nie można było tego samego powiedzieć o myszach otyłych leczonych izolowanym THC. 

To akurat wynika z działania marihuany opartego o „efekt otoczenia” czyli współgrania ze sobą wszystkich substancji zawartych w roślinie, marihuana kojarzona jest głównie z THC jednak ono samo w sobie nie ma takiego działania jak cała roślina konopi.

Wzmocnione efekty metaboliczne obserwowane w przypadku ekstraktu z konopi w porównaniu z samym THC w niniejszym badaniu mogą zatem odzwierciedlać kombinatoryczne lub synergistyczne interakcje między wieloma kannabinoidami 

-napisali autorzy badania, dodając, że analiza „wkładu poszczególnych fitokannabinoidów będzie ważnym kierunkiem przyszłych badań”.

O efekcie otoczenia mówił też Nicholas DiPatrizio, profesor nauk biomedycznych w Szkole Medycznej Uniwersytetu Kalifornijskiego w Toronto i główny autor badania. Stwierdził, że dane sugerują, iż „samo THC nie jest odpowiedzialne za korzyści metaboliczne związane z używaniem konopi”. Dokładnie tak, naukowcy dopiero teraz odkrywają to, o czym ludzie z branży i środowiska konopnego mówią już od wielu lat. Ale lepiej później niż wcale.

Wydaje się, że kluczową rolę odgrywają także inne związki zawarte w roślinie 

-powiedział DiPatrizio, dyrektor Centrum Badań nad Kanabinoidami UCR.

Klinicyści, badacze i decydenci powinni być czujni i zwracać uwagę na tę kwestię. Potrzebujemy podejścia opartego na dowodach, aby w pełni zrozumieć zarówno ryzyko, jak i potencjalne korzyści płynące ze stosowania konopi i ich składników

-powiedział DiPatrizio

Nowe badanie finansowane ze środków federalnych podważa utrwalony stereotyp, że u leniwych palaczy marihuana prowadzi do otyłości — odkryto, że ekstrakt z konopi indyjskich wiąże się zarówno z utratą wagi, jak i zmniejszonym ryzykiem cukrzycy.

Naukowcy z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside postanowili zbadać potencjalne przyczyny pewnego paradoksu naukowego. Mianowicie, skoro kannabinoidy, takie jak THC, stymulują apetyt, to dlaczego liczne wcześniejsze badania wykazały, że użytkownicy marihuany mają średnio zdrowszą wagę, a także niższe ryzyko rozwoju cukrzycy?

Badanie, opublikowane w czasopiśmie „Journal of Physiology”, polegało na podawaniu myszom „diety zachodniej” bogatej w tłuszcz i cukier. Następnie otyłe gryzonie podawano przez 30 dni albo ekstrakt z konopi o pełnym spektrum działania, albo samo THC.

 

„Nasze najważniejsze ustalenia wskazują, że THC i ekstrakt z konopi znacząco redukują masę ciała i otyłość trzewną u myszy [z otyłością wywołaną dietą], a także wyraźnie poprawiają homeostazę glukozy, szczególnie w przypadku ekstraktu z konopi — ale nie samego THC — poprawiając klirens glukozy” — napisali badacze.

Komórki tłuszczowe w zdrowych organizmach uwalniają cząsteczki sygnałowe, które umożliwiają regulację wydzielania insuliny przez trzustkę, natomiast u osób z otyłością i cukrzycą typu 2 komunikacja w tym zakresie często ulega zaburzeniu.

 

Co godne uwagi, ekstrakt z konopi okazał się znacznie skuteczniejszy w regulacji poziomu glukozy u myszy w porównaniu z THC. I chociaż ekstrakty normalizowały klirens glukozy u myszy otyłych do poziomów obserwowanych u myszy szczupłych, nie można było tego samego powiedzieć o myszach otyłych leczonych izolowanym THC.

Wydaje się to kolejnym dowodem na istnienie „efektu otoczenia” – marihuana okazuje się skuteczniejsza terapeutycznie, gdy jej kannabinoidy działają razem, niż gdy działają osobno.

„THC i ekstrakt z konopi znacząco zmniejszyły masę ciała i otyłość trzewną u myszy [z otyłością wywołaną dietą]”.

„Wzmocnione efekty metaboliczne obserwowane w przypadku ekstraktu z konopi w porównaniu z samym THC w niniejszym badaniu mogą zatem odzwierciedlać kombinatoryczne lub synergistyczne interakcje między wieloma kannabinoidami” – napisali autorzy badania, dodając, że analiza „wkładu poszczególnych fitokannabinoidów będzie ważnym kierunkiem przyszłych badań”.

 

Nicholas DiPatrizio, profesor nauk biomedycznych w Szkole Medycznej Uniwersytetu Kalifornijskiego w Toronto i główny autor badania, powtórzył ten argument. Stwierdził, że dane sugerują, iż „samo THC nie jest odpowiedzialne za korzyści metaboliczne związane z używaniem konopi”.

„Wydaje się, że kluczową rolę odgrywają także inne związki zawarte w roślinie” – powiedział DiPatrizio, dyrektor Centrum Badań nad Kanabinoidami UCR.

Chociaż badań przedklinicznych nie należy traktować jako dowodu na to, że ludzie powinni stosować marihuanę jako suplement wspomagający odchudzanie lub zapobiegający cukrzycy, stwierdził, że wyniki te mogą z czasem posłużyć do opracowania terapii wykorzystujących nieodurzające fitokannabinoidy zawarte w całej roślinie.

„Klinicyści, badacze i decydenci powinni być czujni i zwracać uwagę na tę kwestię” – powiedział . „Potrzebujemy podejścia opartego na dowodach, aby w pełni zrozumieć zarówno ryzyko, jak i potencjalne korzyści płynące ze stosowania konopi i ich składników”.

„Przewlekła ekspozycja na kannabinoidy, szczególnie ekstrakt z konopi, powoduje redukcję masy ciała, poprawę homeostazy glukozy i normalizację funkcji tkanki tłuszczowej w mysim modelu” otyłości wywołanej dietą.

 

Badania — finansowane ze środków grantowych Narodowych Instytutów Zdrowia (NIH) oraz Programu Badawczego Chorób Związanych z Paleniem Tytoniu Uniwersytetu Kalifornijskiego — ostatecznie potwierdzają możliwość istnienia mechanizmu, poprzez który tkanka tłuszczowa komunikuje się z trzustką .

To jeden z najnowszych przykładów badań nad tajemniczą zależnością między marihuaną a masą ciała.

Na przykład badanie opublikowane w zeszłym roku na temat stosowania składników marihuany w celu wspomagania utraty wagi wykazało, że stosowanie połączonego produktu zawierającego kannabinoidy THCV i CBD „wiązało się ze statystycznie istotną utratą wagi”, a także ze szczuplejszą talią, niższym ciśnieniem krwi i obniżonym poziomem cholesterolu.

 

Odrębne badanie z 2024 roku wykazało, że osoby regularnie używające marihuany rzadziej cierpiały na otyłość niż osoby, które jej nie używają. W rzeczywistości analiza wykazała „zależność dawka-odpowiedź między używaniem marihuany, a wskaźnikiem masy ciała, przy czym im niższy wskaźnik BMI, tym wyższe było używanie marihuany”.

Osoby, które w ciągu ostatniego miesiąca używały marihuany, „po uwzględnieniu czynników ryzyka były o 31 procent mniej narażone na otyłość niż osoby nieużywające jej” – czytamy w badaniu, podczas gdy „osoby używające marihuany codziennie są o 32 procent mniej narażone na otyłość niż osoby nieużywające jej”.

Takie same wnioski wyciągnęli badacze prowadzący badania w tej materii w 2018 r, o których pisaliśmy T U T A J

Wtedy badacze także doszli do wniosku, że osoby używające marihuany są zwyczajnie zdrowsze.

Ciekawe jest to, że naukowcy nadal nie do końca wiedzą w jaki sposób konopie indyjskie pozytywnie wpływają na nasz organizm. Dziwi to o tyle, iż od dawna wiadomo jak marihuana działa na nasz organizm poprzez aktywacje układu endokannabinoidowego ECS, którego zadaniem jest  regulowanie naszego organizmu i wielu innych układów (m.in. immunologicznego) i utrzymanie organizmu w stanie homeostazy. Dlatego marihuana stosowana odpowiedzialnie (nie nadużywana, nie używana szkodliwie) będzie przynosiła jedynie pozytywne skutki dla jej użytkownika. 

Reklama

Natomiast w kwestii odchudzania i prawidłowej, zdrowej masy ciała pamiętać należy, że chudnie się zawsze od deficytu kalorycznego i samo używanie marihuany nie będzie skuteczne w przypadku osób już otyłych. To, że marihuana pomaga regulować metabolizm i utrzymywać zdrową masę ciała nie oznacza też, że użytkownik zioła może znacząco przekraczać tygodniowe zapotrzebowanie na kalorie.

Reklama

Panaceum Cannmed uruchamia produkcje medycznej marihuany i organizuje na ten cel kampanię pożyczek społecznościowych. Częstochowska spółka oficjalnie inauguruje realizację kluczowego etapu budowy zaawansowanego kompleksu wytwórczego gdzie wytwarzana będzie medyczna marihuana na polski rynek. Projekt o unikalnej architekturze biznesowej zakłada stworzenie nowoczesnego hubu farmaceutycznego ukierunkowanego na obsługę dynamicznie rosnącego rynku w Polsce i Europie. Aby przyspieszyć finalizację infrastruktury, spółka uruchamia pionierski program pożyczek społecznościowych o łącznej wartości 10 milionów złotych. Oczywiście pożyczki są oprocentowane, a stopa zwrotu jest bardzo zachęcająca bo wynosi ponad 10%. Część uprawowa jest już niemal gotowa i wkrótce przejmie ją państwowy Instytut Badawczy uprawniony do uprawy konopi innych niż włókniste.

Reklama

Panaceum Cannmed uruchamia produkcje medycznej marihuany i organizuje na ten cel kampanię pożyczek społecznościowych

W Częstochowie za sprawą Panaceum Cannmed sp. z o.o. powstaje centrum wytwórcze GMP, które zajmować się będzie produkcją medycznej marihuany – początkowo na polski rynek, a z czasem także na pozostałe rynki europejskie.

Cały projekt podzielony jest na dwie sekcje – uprawową oraz wytwórczą EU GMP.

Panaceum Cannmed uruchamia produkcje medycznej marihuany – uprawa

Pierwszym elementem całego procesu jest uprawa konopi indyjskich przeznaczonych na surowiec farmaceutyczny. W polskich realiach prawnych, do takiej uprawy upoważnione są jedynie państwowe instytuty naukowe podległe ministrowi rolnictwa. 

Panaceum Cannmed taki obiekt przygotował i niemal w znacznym stopniu wyposażył. Pomieszczenia uprawowe są już gotowe, brakuje im jedynie stołów uprawowych i osuszaczy powietrza. Ostatnim elementem, który będzie jeszcze zamontowany na obiekcie, jest system nawadniania roślin. 

Na zaproszenie spółki, mieliśmy okazje odwiedzić ich obiekt i zrobił na nas bardzo pozytywne wrażenie. Gdy zostanie zamontowany system nawadniania będzie to bardzo dobrze wyposażony i zorganizowany projekt.

uruchamia produkcje medycznej marihuany
Wizyta na obiekcie uprawowym, który wkrótce przejmie Państwowy Instytut Badawczy. Teone (weednews) oraz Konrad Palka (prezes Panaceum Cannmed)

Obiekt po ukończeniu zostanie przekazany państwowemu instytutowi uprawnionemu do uprawy konopi innych niż włókniste. Zatem podmiotem, który będzie odpowiedzialny za samą uprawę roślin, będzie zgodnie z prawem upoważniony do tego Instytut Badawczy pod nadzorem ministerstwa rolnictwa. 

Panaceum Cannmed uruchamia produkcje medycznej marihuany – wytwórnia surowca

Fundamentem i głównym motorem marżowości Panaceum Cannmed jest zaawansowana technologicznie Wytwórnia GMP (Good Manufacturing Practice).

Infrastruktura ta uniezależnia spółkę od lokalnych ograniczeń i pozycjonuje ją jako strategicznego partnera logistyczno-wytwórczego na poziomie międzynarodowym. Dzięki certyfikacji GMP, centrum w Częstochowie będzie mogło bezpiecznie importować najwyższej jakości susz w standardzie GACP z całego świata (m.in. z rynków azjatyckich i europejskich), poddawać go specjalistycznej obróbce, pakowaniu i certyfikacji, a następnie dystrybuować gotowy surowiec farmaceutyczny na rynki Unii Europejskiej.

Pamiętać należy, że w świetle przepisów to właśnie wytwórstwo GMP i pakowanie określone są jako wytwarzanie surowca, z wcześniej uprawianych roślin. Uprawa sama w sobie nie jest w tym przypadku określana jako produkcja.

Kompleks obejmuje również wspomnianą nowoczesną halę uprawową. W celu pełnej optymalizacji procesów oraz spełnienia rygorystycznych wymogów prawnych, hala ta zostanie przekazana na rzecz Instytutu Naukowego uprawnionego do uprawy konopi innych niż włókniste, z którym spółka posiada wiążącą umowę o współpracy.

Uprawiany tam surowiec trafi bezpośrednio do wspomnianej wytwórni GMP. Co więcej, Panaceum Cannmed dysponować będzie własnym Laboratorium Kontroli Jakości, komorami stabilności oraz możliwością samodzielnego zwolnienia serii. Pozwoli to na radykalne obniżenie kosztów analityki i drastyczne skrócenie czasu wprowadzania na rynek (Time-to-Market) produktów od nowych, globalnych dostawców.

Panaceum Cannmed wdraża Przełomowy model finansowania: Alternatywa dla oszczędności

W celu sfinansowania końcowych systemów produkcyjnych i laboratoryjnych, Panaceum Cannmed uruchamia unikalny w skali kraju program pożyczek społecznościowych realizowany za pośrednictwem licencjonowanej platformy Finansowo.pl. Spółka zamierza pozyskać kapitał w wysokości 10 milionów złotych, podzielony na 5 sukcesywnych transz po 2 miliony złotych każda. Zapisy do pierwszej transzy zostały właśnie uruchomione prez serwis Finansowo.pl i znajdziesz je T U T A J

Konstrukcja inwestycji została bezpośrednio zamodelowana na mechanizmie trzyletnich detalicznych obligacji skarbowych. Pożyczki są zawierane na okres 36 miesięcy ze stałą, roczną wypłatą odsetek zgodnie z warunkami umowy pożyczki. Kluczową różnicą jest jednak stopa zwrotu – podczas gdy tradycyjne obligacje oferują obecnie oprocentowanie na poziomie około 4,65% w skali roku, inwestorzy Panaceum Cannmed, w zależności od zaangażowanego kapitału, mogą uzyskać oprocentowanie od 11% do 13% w skali roku.

Wielowarstwowy pakiet zabezpieczeń majątkowych i osobistych i nadzór prawny jako zabezpieczenie pożyczek

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom rynku kapitałowego, spółka wdrożyła bezprecedensowy dla projektów pożyczek społecznościowych poziom zabezpieczeń interesów pożyczkodawców:

  1. Zabezpieczenie Hipoteczne: Pożyczki zostaną zabezpieczone hipoteką umowną łączną na pierwszym miejscu (do kwoty stanowiącej co najmniej 150% wartości zobowiązań) ustanowioną na nieruchomościach oraz pozostałym majątku spółki. Wartość rynkowa nieruchomości objętych hipoteką (wg operatów szacunkowych): N1 – 5 870 600 PLN, N2 – 306 000 PLN, łącznie 6 176 600 PLN (LTV 161,8% kwoty pożyczki). Kwota 150% odnosi się do limitu hipoteki umownej wpisanego do KW, nie do wartości rynkowej nieruchomości.
  2. Zastaw Rejestrowy: Bezpieczeństwo kapitału wspiera zastaw rejestrowy na parku maszynowym i zaawansowanych urządzeniach produkcyjnych zlokalizowanych w zakładzie.
  3. Poręczenie Osobiste Prezesa: Dodatkową, solidarną odpowiedzialność za zobowiązania z tytułu pożyczek ponosi osobiście Prezes Zarządu spółki, Konrad Palka, poprzez notarialne poręczenie za dług.

uruchamia produkcje medycznej marihuany

Nad prawidłowością całego procesu czuwa niezależny Administrator Zabezpieczeń, którym została renomowana, wyspecjalizowana warszawska kancelaria prawna Wincenciak Rutkowski Strupiechowska Adwokaci i Radcowie Prawni sp. p.. Kancelaria ta działa bezpośrednio i wyłącznie w interesie pożyczkodawców. Jej kluczowym zadaniem jest restrykcyjny nadzór nad celowym, etapowym wydatkowaniem środków z depozytu i uwalnianiem kolejnych transz dopiero po wykonaniu konkretnych prac techniczno-budowlanych związanych z inwestycją

Nasz projekt w Częstochowie nie jest jedynie lokalną inicjatywą – to przemyślana, zintegrowana pionowo platforma farmaceutyczna, której sercem jest Wytwórnia GMP. Tworzymy infrastrukturę dającą unikalną niezależność analityczną i operacyjną, co w skali Europy zapewnia nam ogromną przewagę kosztową przy wprowadzaniu nowych produktów. Decydując się na model pożyczkowy na platformie Finansowo.pl, chcieliśmy zaoferować inwestorom społecznościowym produkt finansowy o unikalnej relacji zysku do ryzyka. Połączyliśmy dynamiczny, wysokomarżowy trend rynku medycznej marihuany z rygorystycznymi zabezpieczeniami rzeczowymi, osobistymi oraz transparentną kontrolą wydatków przez zewnętrzną kancelarię adwokacką. Budujemy ten biznes na solidnych, twardych fundamentach.

-przekazał nam Konrad Palka, Prezes Zarządu Panaceum Cannmed sp. z o.o.

Reklama

 

W czasach gdzie zbiórki publiczne w sektorze konopnym nie kojarzą się zbyt dobrze, ta wydaje się być światełkiem w tunelu. Przede wszystkim należy podkreślić, że jest to inwestycja pożyczkowa, a nie akcyjna. Inwestor nie staje się akcjonariuszem lecz po określonym terminie otrzymuje konkretny i z góry ustalony zwrot z inwestycji. Wszelkie szczegóły oraz zapisy znajdziesz T U T A J

Reklama

Jak zacząć uprawę roślin w domu? Niewielkie domowe ogrody to rozwiązanie, które w ostatnich latach zyskuje ogromną popularność. Coraz więcej osób decyduje się na własną mini uprawę w mieszkaniu, niezależnie od pory roku. Wynika to nie tylko z wygody, ale także z możliwości pełnej kontroli nad warunkami, w jakich rozwijają się rośliny. Dzięki temu można uzyskać znacznie lepsze efekty niż w przypadku tradycyjnej uprawy sezonowej. Domowa uprawa sprawdza się zarówno w przypadku ziół, roślin ozdobnych, jak i bardziej wymagających gatunków.

Reklama

Jak zacząć uprawę roślin w domu – growbox, oświetlenie LED i wentylacja

W przypadku domowej uprawy roślin, kluczowe jest odpowiednie przygotowanie przestrzeni. Bez tego nawet najlepsze rośliny nie będą miały optymalnych warunków do wzrostu. Właśnie dlatego coraz więcej osób decyduje się na wykorzystanie specjalnych rozwiązań, które ułatwiają pełną kontrolę środowiska. 

Jak zacząć uprawę roślin w domu
wnętrze namiotu uprawowego

Jednym z najważniejszych elementów jest odpowiednio wydzielona przestrzeń. W praktyce najczęściej stosuje się growbox do uprawy w domu, czyli namiot uprawowy, który pozwala odizolować rośliny od warunków panujących w mieszkaniu. Dzięki temu wewnątrz namiotu można utrzymać stabilną temperaturę, wilgotność oraz odpowiedni cykl świetlny – wszystko dopasowane idealnie pod konkretne gatunki roślin.

Growbox ma jeszcze jedną bardzo dużą zaletę – pozwala maksymalnie wykorzystać dostępną przestrzeń. W jego wnętrzu można zamontować oświetlenie, system wentylacji oraz dodatkowe akcesoria, które poprawiają jakość uprawy.

Dla początkujących jest to zdecydowanie najprostsze i najbezpieczniejsze rozwiązanie. Drugim kluczowym elementem jest oświetlenie. Rośliny potrzebują światła do przeprowadzania fotosyntezy, a jego brak jest jednym z najczęstszych powodów niepowodzeń w uprawie domowej. Obecnie standardem stały się lampy LED, które łączą wysoką wydajność z niższym zużyciem energii w stosunku do lamp uprawowych typu HPS lub MH. Dodatkowo emitują mniej ciepła niż starsze rozwiązania, co ułatwia kontrolę temperatury.

Jak zacząć uprawę roślin w domu – światło ma znaczenie

Dobór odpowiedniej lampy nie zawsze jest taki oczywisty, dlatego warto skorzystać z poradników, takich jak jak dobrać oświetlenie LED do roślin. Pozwalają one dopasować moc oświetlenia do powierzchni uprawy oraz rodzaju roślin, co ma bezpośredni wpływ na efekty.

Obecnie na rynku jest sporo firm specjalizujących się w oświetleniu dla roślin, takie jak np. GOAT świetny stosunek ceny do jakosci, lub np. wysokiej klasy LUMATEK.

Wentylacja także jest ważna

Nie można zapominać również o wentylacji, której znaczenie często jest niedoceniane przez osoby początkujące. Tymczasem odpowiednia cyrkulacja powietrza jest niezbędna do utrzymania zdrowego środowiska. Brak wymiany powietrza może prowadzić do problemów z wilgocią, a w konsekwencji do rozwoju pleśni i chorób roślin.

To właśnie wentylacja pełni  funkcję regulacji temperatury. W zamkniętej przestrzeni, szczególnie przy intensywnym oświetleniu, które generuje ciepło nawet w niedużych ilościach –  temperatura może szybko wzrosnąć. Dlatego zastosowanie wentylatorów oraz systemów wyciągowych jest bardzo ważne dla stabilności całego systemu.

Jak zacząć uprawę roślin w domu

Kolejnym elementem, o którym warto wspomnieć, jest podlewanie i nawożenie. Zbyt duża ilość
wody i ogólna nadgorliwość to jeden z najczęstszych błędów początkujących. Rośliny potrzebują równowagi – zarówno nadmiar, jak i niedobór wody może negatywnie wpłynąć na ich rozwój.
Jak zacząć uprawę roślin w domu
Warto również pamiętać o monitorowaniu i kontrolowaniu podstawowych parametrów, takich jak temperatura i wilgotność. Nawet proste urządzenia pomiarowe mogą znacząco pomóc w utrzymaniu odpowiednich warunków i zapobiec wielu problemom.

Reklama

Podsumowując, rozpoczęcie uprawy roślin w domu nie jest trudne, jeśli podejdzie się do tematu w sposób przemyślany. Kluczowe znaczenie mają trzy elementy: odpowiednia przestrzeń (growbox), właściwe oświetlenie LED oraz sprawna wentylacja. To właśnie one stanowią fundament każdej udanej uprawy indoor.

Reklama

CBD jest toksyczne dla płodności – twierdzi Europejska Agencja Chemikaliów (ECHA), która oficjalnie sklasyfikowała CBD jako substancję, która może być toksyczną dla rozrodczości. Klasyfikacja ta jest wynikiem wniosku władz francuskich, jednak badania, które mają to potwierdzać budzą wiele wątpliwości. Przede wszystkim dlatego, że prowadzono je na szczurach oraz przy zastosowaniu niesamowicie dużych dawek CBD. Teraz, jeżeli KE przychyli się wniosków ECHA – CBD może zostać objęte restrykcjami, a branża może się zwinąć. Oto więcej informacji.

Reklama

CBD jest toksyczne dla płodności – twierdzi UE. Przyszłość kannabidiolu w Europie zależy teraz od Komisji Europejskiej

CBD jest toksyczne dla płodności – uznała Europejska Agencja Chemikaliów (ECHA) oficjalnie sklasyfikowała CBD jako substancję mogącą upośledzać płodność. Klasyfikacja ta jest wynikiem wniosku władz francuskich. ECHA twierdzi, iż kannabidiol może upośledzać płodność, szkodzić nienarodzonym dzieciom lub wpływać na karmione piersią niemowlęta.

Decyzja nie jest jeszcze ostateczna, ponieważ Komisja Europejska musi najpierw oficjalnie przyjąć tę klasyfikację,a  proces ten może potrwać kilka miesięcy. Gdy to się stanie, europejska branża konopi stanie przed nowym problemem. 

Wiadomość ta wywołała szok w całej branży, a dwie z jej najważniejszych organizacji branżowych ostrzegają przed poważnymi konsekwencjami dla dalszych etapów rozwoju.

-donoszą europejskie media konopne

Francesco Mirizzi, dyrektor zarządzający Europejskiego Stowarzyszenia Przemysłowych Konopi (EIHA), które reprezentuje wielu europejskich producentów, wytwórców i sprzedawców detalicznych CBD, powiedział, że „Na tym etapie ważne jest, aby wyjaśnić, że proces ten nie został jeszcze zakończony. „

Opinia przyjęta przez Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) Europejskiej Agencji Chemikaliów (ECHA) stanowi naukową ocenę zagrożenia i nie przekłada się automatycznie na zakaz stosowania produktów CBD w UE.

CBD jest toksyczne dla płodności – problem z jakością badań

Badania, na których oparto wnioski, budzą wiele kontrowersji z dwóch powodów. Po pierwsze – badania robione były na potężnych dawkach CBD sięgających 300 mg/kg masy ciała. Oznacza to dawkę blisko 20 gramów czystego CBD w przypadku osoby ważącej ok. 75 kg. To ilość znajdująca się w 20 buteleczkach olejku CBD o stężeniu 10% lub 200 gramach suszu o stężeniu 10% CBD. Dodatkowo taka dawka podawana była przez miesiąc. Druga sprawa to fakt, że jedyne wyniki badań dotyczą szczurów, nie są to wnioski ze stosowania CBD u ludzi.

W dokumencie z wynikami badań czytamy:

„250 mg cbd/kg mc./dobę: 8% niższa końcowa masa ciała u samców (istotne statystycznie, SS).

Płodność i funkcje seksualne. Wszystkie dawki: Związane z dawką zmniejszenie masy męskich narządów rozrodczych. Prostata (-15%), pęcherzyk nasienny (-18%), jądra/najądrza (-4%) przy dawce 250 mg/kg mc./dobę u samców w porównaniu z grupą kontrolną.

Nieznaczny wzrost strat przedimplantacyjnych przy dawkach 75 mg/kg mc./dzień (8,2%), 150 mg/kg mc./dzień (14,1%) i 250 mg/kg mc./dzień (11,1%) w porównaniu z grupą kontrolną (7,2%), ale w ramach historycznych danych kontrolnych. 150 i 250 mg/kg mc./dzień: 5% spadek płodności i wskaźnika płodności w porównaniu z grupą kontrolną (niepowodzenie krycia 1 pary w obu grupach).

100 i 300 mg/kg mc./dobę: Obniżone stężenia T3 i T4 w dniu 4 po urodzeniu

Płodność i funkcje seksualne
Pokolenie F0, Wszystkie dawki: Zależne od dawki zmniejszenie stężenia plemników (-14% przy 300 mg/kg mc./dobę w porównaniu z grupą kontrolną) 
300 mg/kg mc./dobę: Wydłużenie NSS długości cyklu rujowego (+13%) i przerwy przedkoitalnej (+54%) u samic.
Tendencja do spadku względnej masy prostaty (-19%), pęcherzyka nasiennego (-13%) i jajnika/jajowodu (-18%)”

Całościowe wyniki badań znajdziesz T U T A J

Co się stanie gdy KE uzna, że CBD jest toksyczne dla płodności?

Wtedy CBD trafi na listę substancji CMR 1A lub 1B.

Substancje CMR 1A lub 1B to związki o najwyższym poziomie zagrożenia chemicznego, zdefiniowane w unijnym rozporządzeniu CLP. Skrót oznacza substancje Carcinogenic (rakotwórcze), Mutagenic (mutagenne) oraz Reprototoxic (toksyczne dla rozrodczości). Ze względu na wysokie ryzyko, ich stosowanie jest rygorystycznie kontrolowane lub zakazane w wielu branżach (np. w kosmetykach)

W EIHA zamierzamy aktywnie uczestniczyć w kolejnych krokach regulacyjnych. W szczególności zakwestionujemy proponowaną klasyfikację do kategorii 1B i będziemy opowiadać się za jej reklasyfikacją do kategorii 2, która naszym zdaniem lepiej odzwierciedlałaby dostępne dowody naukowe i istniejące niepewności.

-mówią przedstawiciele EIHA.

A skoro nie mówią o całkowitej bezsensowności klasyfikowania CBD jako szkodliwego, w szczególności, że wnioski te poparte są badaniami pozostawiającymi wiele do życzenia – sprawa wydaje się być poważna.

Co dalej?

 

 RAC (komitet ds. oceny ryzyka) przyjął opinię zalecającą zharmonizowaną klasyfikację kannabidiolu, a ECHA przekaże tę opinię Komisji Europejskiej. 

-powiedział rzecznik prasowy ECHA

Komisja następnie uwzględni opinię RAC w ramach swojej procedury decyzyjnej. Chociaż opinie RAC stanowią kluczowy wkład naukowy i są zazwyczaj brane pod uwagę, ich przyjęcie przez Komisję nie jest automatyczne. Komisja zdecyduje, jak postępować

-dodał

Komisja Europejska zazwyczaj zwleka od trzech do dziewięciu miesięcy z publikacją projektu decyzji. Następnie musi ona zostać poddana konsultacjom z państwami członkowskimi, zanim stanie się rozporządzeniem.

Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów Komisji Europejskiej dokonuje odrębnej oceny stosowania CBD w kosmetykach, a branża nadal może przesyłać dane w celu zakwestionowania ostatecznej decyzji.

Reklama

Poinformujemy gdy tylko pojawią się nowe informacje w sprawie.

Reklama

Medyczna marihuana pomaga osobom starszym, seniorzy korzystają z niej coraz chętniej jako alternatywy dla nowoczesnej farmakologii, która niemal zawsze niesie ze sobą negatywne skutki w postaci działań niepożądanych. W przypadku konopi tego problemu nie ma, a skutki uboczne to lepszy sen, poprawa nastroju i apetytu – czyli kwestii niesłychanie istotnych gdy mówimy o zdrowiu seniorów. 

Reklama

Medyczna marihuana pomaga osobom starszym, seniorzy korzystają z niej coraz chętniej – pokazują badania

Naukowcy z University of Utah Health oraz University of Colorado Boulder, przeprowadzili wywiady ze 169 osobami w wieku powyżej 60 lat. Wszyscy uczestnicy badania szukali sposobów na złagodzenie problemów związanych ze starzeniem się, takich jak przewlekły ból, problemy ze snem czy pogarszające się samopoczucie psychiczne.

O ile sam trend został zauważony już dawno, teraz badacze postanowili sprawdzić konkretne powody i przypadki gdzie medyczna marihuana pomaga osobom starszym zmagać się z ich dolegliwościami.

Autorzy badania podkreślają, że seniorzy są obecnie najszybciej rosnącą grupą konsumentów konopi w USA, naukowcy chcieli też lepiej zrozumieć, jakie preparaty seniorzy wybierają najchętniej.

Jednym z najważniejszych wniosków było to, że wielu uczestników badania najzwyczajniej straciło zaufanie do nowoczesnych leków. Seniorzy obawiali się skutków ubocznych, ryzyka uzależnienia oraz długoterminowego wpływu farmaceutyków na organizm. W opinii części badanych marihuana była dla pacjentów się „bezpieczniejszą alternatywą”.

Wielu uczestników badania zgłosiło niechęć do stosowania tradycyjnych terapii farmaceutycznych. Co istotne, obawiali się oni skutków ubocznych oraz długoterminowego ryzyka zdrowotnego lub uzależnienia związanego z lekami farmaceutycznymi i postrzegali marihuanę jako bezpieczniejszą alternatywę.

-napisali autorzy badania

Wielu respondentów przyznało również, że wcześniej próbowali praktycznie wszystkich dostępnych metod leczenia. Korzystali nie tylko z leków przeciwbólowych czy nasennych, ale także z terapii, masaży, akupunktury i innych form wsparcia. Gdy te rozwiązania okazywały się nieskuteczne, decydowali się na marihuanę.

Uczestnicy zgłaszali również, że wyczerpali już wszystkie farmakologiczne i niefarmakologiczne metody leczenia objawów (np. terapię, akupunkturę czy masaż), dlatego w ostateczności chcieli spróbować marihuany. Niektórzy uczestnicy, którzy doświadczali znacznych problemów ze zdrowiem fizycznym i psychicznym, starali się używać marihuany, aby złagodzić nowe lub nasilające się objawy związane z bólem, zaburzeniami snu czy zmianami nastroju.

-poinformowali badacze

Starsi pacjenci raportują, że do spróbowania marihuany skłoniła ich informacja o jej zaletach „z sieci kontaktów osobistych, wykładów medycznych i źródeł medialnych”. Część ankietowanych stwierdziła, że ​​chciała spróbować marihuany „w celach rekreacyjnych, na przykład w celu uzyskania haju lub urozmaicenia spotkań towarzyskich ze znajomymi i aktywności”, podczas gdy inni zgłosili, że używają jej jako alternatywy dla środków odurzających, takich jak alkohol.

-napisano w podsumowaniu raportu

Jeśli chodzi o preferencje produktowe ankietowanych, wyglądały one następująco:

  • 58% starszych dorosłych wybrało produkty spożywcze zawierające połączenie THC i nieodurzającego CBD
  • 29% wybrało produkt z przewagą CBD
  • 14% zdecydowało się na produkt spożywczy z przewagą THC.

Biorąc pod uwagę wszystkie motywacje, osoby starsze najczęściej wybierały produkt zawierający konopie indyjskie, jednak rozkład motywacji różnił się w zależności od produktu, który uczestnicy badania zamierzali kupić

– napisali autorzy w artykule opublikowanym przez AMA.

Medyczna marihuana pomaga osobom starszym, ale pojawiają się też obawy

Co ciekawe, najczęstszą „wadą” marihuany zawierającej zarówno THC i CBD, lub  też produktów z przewagą THC, wymienianą przez uczestników była „obawa przed odurzeniem lub osłabieniem”. W przypadku produktów CBD największym zmartwieniem było postrzeganie ich jako produktów o „ograniczonej skuteczności”.

Badanie wykazało również, że najczęstszą przyczyną, dla której osoby starsze chciały stosować marihuanę, były:

  • problemy ze snem – 57%
  • problemy związane z bólem – 50%
  • problemy ze zdrowiem psychicznym – 25%.

W większości przypadków odkryliśmy, że ci ludzie nie są specjalnie zainteresowani odurzeniem się. Chcą po prostu poczuć się lepiej.

– powiedziała Angela Bryan, główna autorka badania.

Eksperci zwracają też uwagę, że wzrost zainteresowania medyczną marihuaną wśród seniorów jest istotnie związany ze zmianą społecznego nastawienia do konopi. Jeszcze kilkanaście lat temu wielu starszych Amerykanów traktowało marihuanę wyłącznie jako nielegalny narkotyk. Dziś, wraz z legalizacją medycznej i rekreacyjnej marihuany w kolejnych stanach USA, podejście to zaczyna się zmieniać.

Reklama

W miarę jak legalizacja marihuany staje się coraz powszechniejsza, osoby starsze coraz częściej sięgają po nią nie tylko w celach rekreacyjnych, ale także w celu radzenia sobie z objawami związanymi ze starzeniem się, w tym bólem, zaburzeniami snu i problemami ze zdrowiem psychicznym.

-podkreślili badacze

Reklama

 

Medyczna marihuana od Kombinatu Konopnego trafi do polskich aptek. Za jakiś czas do pacjentów trafi produkt od jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek związanych z konopiami. O ile do tej pory były to konopie siewne, o tyle teraz Kombinat zapowiedział wejście w segment surowca farmaceutycznego jakim jest medyczna marihuana. Wiemy jaki konkretnie produkt i z jakim stężeniem spółka chce wprowadzić na rynek oraz skąd ma on pochodzić. Oto więcej informacji.

Reklama

Medyczna marihuana od Kombinatu Konopnego trafi do aptek

Kombinat Konopny to z pewnością spółka wyjątkowa zarządzana przez wyjątkowych ludzi. Rekordowo szybko zakończona emisja akcji, ciągły rozwój, polskie jeansy z polskich konopi, Nagrody w USA, niesamowicie udany debiut na giełdzie New Connect – a to tylko kilka ostatnich sukcesów KK.

Kombinat do tej pory skupiał się wyłącznie na konopiach siewnych, co prawda pojawiały się w ostatnich latach zapytania o wejście w rynek medycznej marihuany, jednak Maciej Kowalski, założyciel i prezes, wolał pozostawać przy konopiach bez THC, czy też z jego śladowymi ilościami. 

Teraz ma to się zmienić, a spółka poinformowała, że medyczna marihuana od Kombinatu Konopnego stanie się wkrótce faktem i będzie ją można nabyć w polskich aptekach. 

Co byście powiedzieli na… „surowiec farmaceutyczny” z Kombinatu?
Taki 10% THC + 10% CBD?
 
Póki co – rozpoznajemy temat. Krajowa produkcja w obecnym porządku prawnym nie jest niestety możliwa, ale zniesmaczeni wyścigiem o najwyższe stężenia w aptekach myślimy o tym, żeby sprowadzić od zaufanego producenta w Grecji surowiec tzw. „zbalansowanej” odmiany o zdecydowanie bogatszym profilu kannabinoidowym od większości tego, co w tej chwili dostępne jest w aptekach.
-czytamy dalej we wpisie Kombinatu.

I chociaż w cytowanym wpisie napisano, że KK rozpoznaje temat, to w krótkiej rozmowie prezes spółki Maciej Kowalski, poinformował nas, że na chwilę obecną jest zdecydowany, aby wprowadzić medyczny susz do aptek. 

Kiedy może to nastąpić? Ze względu na procedury na pewno nie będzie to w tym roku, bardziej w grę wchodzi druga połowa 2027 r. 

Wiadomo natomiast jaki produkt chce wprowadzić Kombinat. Ma to być zbilansowana odmiana o stężeniu 10% THC i 10% CBD, której obecnie na naszym rynku nie ma, a której pacjenci poszukują.

Medyczna marihuana od Kombinatu Konopnego będzie zbilansowana – 10% THC i 10% CBD

Czym zbilansowany susz zawierający 10% THC i 10% CBD różni si od tych dostępnych obecnie, które mają stężenia 18-30% THC i 1% CBD?

Przede wszystkim zbilansowany susz jest zdecydowanie mniej psychotropowy, czyli znacznie mniej odurza. Druga zasadnicza różnica to większe spektrum dolegliwości, na które pomoże – jest ono szersze ze względu na zawartość nie jednego składnika czynnego, a dwóch – THC oraz CBD.

Zakres działania tego konkretnego produktu, z tym konkretnym stężeniem dwóch kannabinoidów będzie miał działanie jakiego nie oferuje żaden obecnie dostępny na rynku produkt.

Wiadomo też, że susz ma pochodzić z uprawy zlokalizowanej w Grecji, z którą Kombinat podjął współpracę. KK samemu nie będzie prowadził upraw konopi indyjskich przeznaczonych na medyczny susz. 

Reklama

Jak się nietrudno domyśleć – większość komentarzy pod tą wiadomością jest pełna entuzjazmu dla pomysłu Kombinatu. Teraz tylko czekać na informacje o dostępności nowego suszu w aptekach.

Reklama

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.