Konopne ciekawostki

Zielone Newsy

Aktualności

Nate Diaz (19-11) zapalił spliffa z CBD na oczach publiczności podczas otwartych treningów UFC 241 w Anaheim. Sytuacja wywołała niemałe poruszenia wśród fanów, z którymi podzielił się swoim skrętem!

Tym, których martwi wynik ewentualnych testów na obecność środków dopingowych przypominamy, że CBD jest substancją, która nie wywołuje żadnych efektów psychoaktywnych, zostało również wykreślone z listy środków dopingowych – informuje serwis mma.pl

Kannabidiol (CBD) jest cennym składnikiem występującym w konopiach, który posiada szereg właściwości leczniczych i prozdrowotnych. Wielu sportowców z powodzeniem stosuje CBD na szybszą i lepszą regenerację oraz niwelowanie bólu i urazów spowodowanych walkami.

Organizacja UFC nawiązała również współpracę z jednym ze światowych potentatów w produkcji konopi – Aurora Cannabis.

Nate Diaz odpala spliffa z suszem CBD podczas otwartych treningów przed UFC 241 w Anaheim

Nick Diaz, brat Nate’a w przeszłości miał już problemy związane z paleniem konopi indyjskich, które bogate są w psychoaktywne THC. Trzykrotnie wykryto obecność THC w jego organizmie. Ale czasy się zmieniają. Nawet gdyby Nate wypalił skręta z suszem o wysokiej zawartości THC, to nie spotkałyby go z tego tytułu żadne nieprzyjemności. THC jest aktualnie wpisana na listę „in competition” – czyli środków, które mogą być zażywane na 12 godzin przed samą walką, i zakazane aż do momentu zebrania kolejnych próbek tuż po stoczonym pojedynku.

Nate Diaz dzielący się skrętem ze swoimi fanami

Również u nas co raz więcej osób związanych ze sportem postanowiło zaufać produktom bogatym w CBD. Wielu producentów wprowadziło do swojej oferty gotowe skręty w opcji „pre-rolled”. Puff Spliff CBD w wielu smakach znajdziesz w ofercie polskiego producenta – canapharm.pl

Firma Canapharm, polski producent produktów konopnych, wypuściła właśnie na rynek swój nowy produkt. Mowa tu o pre-rollsach „PUFF„, czyli gotowych, skręconych wcześniej spliffów zawierających aromatyczny susz CBD. Komu warto polecić ten produkt?

Na wstępie pragniemy zaznaczyć, że susz konopny zawierający cenny kannabinoid – CBD (kannabidiol) znacznie rozsądniej jest waporyzować, a niżeli palić. Jednak waporyzacja wiąże się z niemałym wydatkiem na urządzenie, które nam to umożliwi. Mowa tu oczywiście o waporyzatorach. Dlaczego zatem wspominamy o skrętach z suszem CBD do palenia?

Komu warto polecić Puff?

Przede wszystkim produkt ten daje możliwość zapoznania się działaniem CBD osobom, które nie miały jeszcze okazji z tym cudownym dziełem natury. Drugim pozytywnym aspektem Puff jest fakt, że nie musisz kupować drogiego waporyzatora, aby jedynie poczuć, czy faktycznie suplementacja kannabinoidów za pomocą przyjmowania suszu w formie inhalacji jest dla ciebie odpowiednią formą.

Faktem jest, że przy tej metodzie konsumpcji dochodzi do spalania materii roślinnej, przez co spora ilość kannabidiolu ulega degradacji, jednak osoba, która do tej pory nie miała styczności z CBD, bez problemu powinna odczuć jego pozytywne działanie.

Kolejnym plusem tej opcji jest gotowy, skręcony wcześniej spliff (skręt bez domieszki tytoniu i wypełniaczy!) zwany inaczej pre-rolled, co jest wspaniałym rozwiązaniem dla osób, które nie radzą sobie z kręceniem własnych skrętów – jeżeli nigdy tego nie robiłeś, Puff powstał z myślą właśnie o tobie!

Spliffy Puff występują w kilku opcjach smakowych: OG Kush o zawartości 4,7% CBD, Vanilla Kush o zawartości 4,6% CBD, Choco Loco o zawartości 4,3% CBD, Strawberry Kush o zawartości 4,8% CBD, oraz Purple Haze o zawartości 8,4% CBD. Każdy spliff zawiera 0,7 – 1 g. suszu. Oczywiście istnieje również możliwość zamówienia elegancko zapakowanych, nie rozdrobnionych kwiatów. Wszystko znajdziecie na stronie producenta – Canapharm.

Praktyczność

Tak jak wspominaliśmy, Puff jest to produkt praktyczny dla osób, które z jakiegoś powodu chcą spróbować suplementacji CBD w formie suszu. Jednak praktyczne i wytrzymałe opakowanie w formie tubki z zabezpieczeniem, dzięki któremu jest wyjątkowo szczelne. Każda tubka posiada swój unikalny numer serii oraz zabezpieczającą plombę producenta.

W Łomży do rachunków za wodę dodana została reklama marihuany, o treści „Legalna marihuana prosto z Holandii różne rodzaje”. Mając świadomość, że nawet w Holandii nie jest ona legalna, postanowiliśmy zadzwonić pod numer zamieszczony w reklamie i sprawdzić co się za nią kryje.

Susz konopi indyjskich czyli marihuana nie jest na chwile obecną legalna w żadnym europejskim kraju. Wielu myśli, że jest ona legalna w Holandii co nie jest prawdą. W kraju tulipanów i wiatraków jest ona jedynie zdepenalizowana, a obrót nią i jej produkcja na potrzeby Coffeeshop’ów to raczej szara strefa. Na chwilę obecną jedynym krajem, który planuje całkowitą legalizację na wzór Kanady jest Luksemburg, o czym ostatnio pisaliśmy Skąd zatem pomysł na taką reklamę?

Reklama marihuany czyli zwykła ściema

Oczywiście ogłoszenie okazało się kłamstwem. Pan, który odebrał poinformował mnie, że jest to holenderska marihuana o obniżonej zawartości THC. Oczywiście odparłem na to, że to żadna marihuana tylko susz konopi włóknistych, a ogłoszenie to zwykła ściema. W odpowiedzi usłyszałem, że marihuana dzieli się na konopie włókniste i indyjskie. Po chwili rozmowy okazało się, że osoba stojąca za ogłoszeniem nie ma zielonego pojęcia o konopiach. Gdy w dalszej części rozmowy uświadomiłem swojego rozmówcę usłyszałem, że zrozumiał, iż sprzedaje konopie włókniste jednak w ogłoszeniach nadal będzie podawał nieprawdę, bo to mu się opłaca, bo więcej ludzi dzwoni.

Jednak hitem było stwierdzenie, że skoro ktoś nazwał susz CBD „Amnezja” i wygląda to jak oryginalna Amnezja (konopie indyjskie) to można śmiało stwierdzić, że jest to to samo. Przecież wygląda tak samo.

Na moje stwierdzenie, że to jest okłamywanie klientów oraz niszczenie społecznej świadomości konopnej usłyszałem kilka inwektyw oraz gróźb. Autor ogłoszenia dodał też, że nie obchodzi go co to jest marihuana i nadal będzie utrzymywał, że nią handluje gdyż to przyciąga klientów. Po czym stwierdził, że należy być mu wdzięcznym, bo przecież mógł napisać, że to co sprzedaje to marihuana medyczna.

Żeby było jeszcze śmieszniej (czy też tragiczniej) od autora ogłoszenia otrzymałem sms z informacją, że właśnie nazwał on swoją firmę „Legalna Marihuana” w związku z czym w ogłoszeniu nie ma ani słowa nieprawdy, ciekawe co trzeba mieć w głowie.

Szkodzenie klientom i branży konopnej

Szczerze odradzamy robienie jakichkolwiek zakupów u takich osób. Po pierwsze możecie zostać oszukani. Nie twierdzę, że zawsze celowo, ale jeżeli tak jak w tym przypadku, sprzedawca nie ma pojęcia o produktach, które sprzedaje – nie liczcie na fachową obsługę i informacje na temat produktu.

Druga sprawa to szkodzenie branży oraz niszczenie społecznej świadomości konopnej. Powodowane chęcią zysku wmawianie ludziom, że susz konopi włóknistych to marihuana z pewnością polskiej sprawie konopnej nie pomaga. Wręcz przeciwnie.

Produkty konopne kupujcie zawsze u zaufanych i sprawdzonych dystrybutorów.

W grach kategorii 18+ przemoc i zabijanie na dziesiątki sposobów to żadna nowość, nikt z tym nie ma problemu, a władze nie zabraniają tego typu pozycji. Jednak jeżeli w grze polegającej w głównej mierze na zabijaniu i bogatej w przemoc pojawi się niewielki motyw związany z używaniem marihuany gra jest uznawana za niedopuszczalną i demoralizującą.

DayZ

DayZ to koncentrująca się na aspekcie survivalowym sieciowa gra FPS, której akcja toczy się w świecie, gdzie większość populacji zamieniła się w żądne krwi zombiaki. Jest to komercyjna kontynuacja szalenie popularnego moda do ArmA II. Zombie są tu tylko jednym z wielu zagrożeń, a największym są tak naprawdę obcy ludzie – czytamy na portalu GRYOnline.pl

Gra DayZ zakazana za motyw z marihuaną

Gdy Australijczycy przyjrzeli się grze znaleźli w niej element, który ich zdaniem jest niedopuszczalny nawet w grach 18+ czyli zło wcielone w postaci marihuany. W Australii stwierdzono, że gracze mogą chcieć przenosić zachowania z gry do świata rzeczywistego. Przypominamy, że mowa o grze polegającej na zabijaniu.

„Używanie narkotyków (marihuany) jako zachęty lub nagrody w trakcie rozgrywki wykracza poza to, co może zostać uwzględnione w klasyfikacji R18+ i dlatego musi zostać odrzucone.”

Zatem autorzy postanowili dostosować grę na całym świecie, usuwając z niej motyw zabójczej marihuany i pozostawiając tylko przyjazne człowiekowi karabiny i inne granaty.

Deweloperzy mogliby przygotować aktualizację zmieniającą wyłącznie DayZ w Australii, ale w tej sytuacji odcięliby Australijczyków od sieciowej zabawy z innymi graczami z całego świata. Dlatego też w opracowaniu i planach jest duża łatka, która zajmie się wyeliminowaniem śladowej ilości marihuany z gry.

Póki co jednak sprzedaż gry w wersji zarówno pudełkowej, jak i cyfrowej została niedawno wstrzymana w związku z obecnością w niej marihuany.

Dwa miesiące temu informowaliśmy, iż rząd Wielkiego Księstwa Luksemburga ogłosił kilka szczegółów na temat planowanej legalizacji marihuany. Zakładano, że pełna legalizacja marihuany w Luksemburgu wejdzie w życie do pięciu lat. Jednak jak donosi The Guardian, może to nastąpić znacznie wcześniej.

Wielkie Księstwo Luksemburga to najmniejszy kraj w Europie, który ma mniej mieszkańców niż Kraków, Jednak to właśnie to małe państwo może doprowadzić do wielkich zmian w europejskim podejściu do marihuany oraz zmiany prawa z nią związanego.

Legalizacja marihuany w Luksemburgu

Przypomnijmy szczegóły o których pisaliśmy w czerwcu.Legalizacja marihuany w Luksemburgu zakłada, że konsumpcja i posiadanie do 30 gramów marihuany powinno być dozwolone dla osób pełnoletnich. Póki co nie wiadomo jak zostanie uregulowana kwestia uprawy na własne potrzeby. Nowe przepisy zakładają, że młodzież w wieku od 12 do 17 lat nie powinna być karana za posiadanie do pięciu gramów marihuany. Dla nieletnich zatrzymanych za posiadanie marihuany mają powstać programy pedagogiczne, które będą miały za zadanie edukować i ostrzegać przed zagrożeniami związanymi z używaniem marihuany w tak młodym wieku. Legalny handel marihuaną będzie podlegać surowym przepisom, których szczegółów jeszcze nie podano. Rząd sugeruje, że powinna zostać wyznaczona górna granica zawartości THC w suszu bądź produktach z THC. Ma to zapobiec zagrożeniom dla psychiki konsumentów .

Nowy termin dla nowego prawa?

Początkowo rząd Księstwa zapowiedział, że całkowita zmiana prawa dot. konopi to kwestia czterech do pięciu lat. Jednak teraz, jak podaje Guardian, rząd Luksemburga chcę aby zajęło to do dwóch lat.

Czy zatem już za dwadzieścia kilka miesięcy najmniejszy kraj europy wykona największy krok ku europejskiej legalizacji marihuany rekreacyjnej? Z pewnością tak, mamy nadzieję, że na zasadzie efektu domina cała UE pójdzie w jego ślady.

Najpierw Luksemburg następnie Wielka Brytania?

Niedawno informowaliśmy, że kilkoro posłów z Wielkiej Brytanii uważa, że legalizacja marihuany rekreacyjnej na wyspach powinna nastąpić za pięć do dziesięciu lat. Co ciekawe, na decyzję polityków z Luksemburga oraz posłów z wysp, duży wpływ miały wizyty w Kanadzie, gdzie marihuana jest od jakiegoś czasu legalna. Okazuje się, że nawet przeciwnicy tego rozwiązania, po wizycie w kraju klonowego liścia i zobaczeniu jak w rzeczywistości wygląda legalizacja – chcą ją wprowadzić u siebie. Zatem mamy ogromną nadzieję, iż czym prędzej kilkoro z naszych polityków pojedzie do Kanady na wycieczkę edukacyjną i przywiozą ze sobą trochę tamtejszej mądrości.

Arizona Ice Tea wchodzi w Zielony Biznes! Producent napojów Arizona Iced Tea we współpracy z Dixie Brands, zajmującą się wyłącznie marihuaną zdecydowali się na wypuszczenie na amerykański rynek między innymi żelków z marihuaną. Ponadto w sprzedaży pojawią się także vape peny – donosi serwis CNBC

Produkty marihuany stają się coraz bardziej popularne, ale gdy producent herbaty Arizona wejdzie na rynek konopi, zaczynając od żelków z zawartością THC oraz kartridżów z e-liquidem THC, ta popularność wzrośnie znacząco!

Arizona Ice Tea wchodzi w Zielony Biznes!

Prywatna spółka Arizona Beverage ogłosiła we wtorek, że zawarła umowę licencyjną z Dixie Brands, która produkuje i sprzedaje napoje, czekoladki, żelki i miejscowe kremy z dodatkiem marihuany. Dzięki partnerstwu Dixie, która działa w sześciu stanach USA, będzie wytwarzać i dystrybuować produkty oznaczone marką Arizona. Produkty będą sprzedawane za pośrednictwem licencjonowanych punktów sprzedających marihuanę.

Herbaty mrożone z imionami Arizona Beverage to podstawa w sklepach wielobranżowych i supermarketach w całych Stanach Zjednoczonych, w tym 7/11, Walmarts i Walgreens, a także w wielu krajach na całym świecie. Zatem może to wskazywać, że produkty marihuany zbliżają się do głównego nurtu. Umowa jest jednym z pierwszych przykładów wejścia dużej firmy konsumenckiej na rynek konopi indyjskich.

„Rynek konopi indyjskich to ważna, wschodząca kategoria, i utrzymaliśmy naszą niezależność jako prywatny biznes, dzięki któremu możemy prowadzić i wykorzystywać możliwości definiujące pokolenie dokładnie tak jak ten”, powiedział Don Vultaggio, prezes Arizona Beverages w komunikacie prasowym. „Sektor marihuany to idealna przestrzeń do wprowadzenia smaku i zabawy AriZony w nowe i ekscytujące produkty.” – dodaje

Jednak jako prywatna firma Arizona może mieć więcej swobody w podejmowaniu tego kroku. Chociaż marihuana jest legalna do użytku rekreacyjnego w 11 stanach i do użytku medycznego w ponad 30 stanach, nadal jest zabroniona przez prawo federalne. Oznacza to, że nie można go transportować przez linie stanu. Zyski ze sprzedaży marihuany można również ograniczyć z banków.

Trwa opracowywanie receptury na napój z marihuaną. Mimo, że prezes Arizona Ice Tea Domenick Vultaggio przyznał, że to ryzykowne przedsięwzięcie, ale biorąc pod uwagę fakt, że coraz więcej stanów legalizuje rekreacyjną marihuanę, to ryzyko może okazać się opłacalne – Heineken już produkuje napój z wodą gazowaną z dodatkiem marihuany. Można go na razie kupić wyłącznie w Kalifornii. 

W ciągu kilku lat klocki LEGO będą robione wyłącznie z konopi. Legendarna marka postanowiła zmienić materiał, z którego produkuje swoje znane na całym świecie klocki. Szkodliwy dla środowiska plastik zostanie zastąpiony plastikiem konopnym, który jest znacznie przyjaźniejszy naszej planecie.

Do tej pory LEGO produkowało swoje klocki z plastiku( tworzywa ABS), który jest tworzywem szkodliwym dla planety. LEGO musiało stawić czoła licznym problemom związanym z ochroną środowiska. Z tego powodu producent zobowiązał się do znalezienia ekologicznego zamiennika swojego plastiku do roku 2030. Wyborem okazał się plastik produkowany z konopi.

LEGO będą robione wyłącznie z konopi, w ciągu dekady

Konopie są doskonałym materiałem bazowym do produkcji tworzyw sztucznych ze względu na wysoką zawartość celulozy, która waha się między 70% – 80%, Nad rozwojem technologii konopnego, przyjaznego dla środowiska plastiku pracuje od kilku lat firma o nazwie Zeoform. Dzisiaj firma twierdzi, że udało jej się opracować bardzo wytrzymały plastik wykonanego w całości z konopi. Materiał można wtryskiwać lub formować rozdmuchowo i wykorzystywać tym samym do produkcji w niezliczonej liczby produktów, od guzików po słomki, meble domowe, czy zabawki.

Imperium LEGO zostało zbudowane na plastiku. Ale teraz duńska firma inwestuje miliony, aby się go pozbyć ze swojego procesu produkcyjnego. Do 2030 r. 60 miliardów bloków, które firma produkuje każdego roku, powstawać będzie z tworzywa konopnego.

Konopny plastik jest nietoksyczny i w pełni biodegradowalny.

Cieszy fakt, iż co raz więcej masowych producentów dostrzega zalety produkcji z tworzyw na bazie konopi. Ostatnio na taki ruch zdecydował się producent odzieży firma Levi’s. W dobie potężnego kryzysu ekologicznego, ludzie ponownie doceniają potencjał przemysłowy tej rośliny, proces produkcji przy użyciu konopi jest przyjaźniejszy dla środowiska, a produkty

Kryminalni z katowickiej komendy wojewódzkiej odkryli, że na jednej z posesji znajduje się uprawa marihuany, funkcjonariuszom pomógł policyjny dron. Operator sprzętu wypatrzył rośliny, które były ukryte na dachu w taki sposób, że dojrzeć je można było tylko z powietrza. 48-letni właściciel uprawy był zaskoczony wizytą funkcjonariuszy.

Wizyta policjantów z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach oraz ich kolegów zwalczających przestępczość narkotykową mocno zdziwiła 48-letniego mieszkańca Katowic. Mężczyzna na terenie jednej z posesji w Katowicach prowadził uprawę konopi indyjskich.

Policyjny dron w akcji

Nielegalna uprawa była dobrze ukryta. Mieściła się na dachu znajdującym się w podwórzu posesji mieszkalnej i była niewidoczna zarówno z zewnątrz, jak i z samego podwórza. Można ją było dostrzec jedynie z powietrza. Kryminalni z katowickiej komendy wojewódzkiej nie odkryli by roślin gdyby nie ich policyjny dron, którym na co dzień patrolują miasto z powietrza. Po wypatrzeniu charakterystycznych roślin funkcjonariusze wspólnie ze swoimi kolegami z Komendy Miejskiej Policji w Katowicach weszli na teren posesji. Podejrzenia policjantów się potwierdziły. W doniczkach umieszczonych na dachu (coś w formie patio) znajdowało się 59 krzewów konopi indyjskich.

48-latek został zatrzymany. W miejscu zamieszkania mężczyzny, znaleziono także 180 gramów suszu marihuany i amfetaminę, a także wart 2 tys. złotych rower, który został skradziony w 2017 roku w Katowicach. Teraz mężczyźnie grozi do 10 lat więzienia.

Policyjny dron, którego operator wypatrzył ukryte rośliny, jest na co dzień używany do patrolowania miasta z powietrza.

Brat Pabla Escobara, Roberto, napisał ostatnio list do Elona Muska, w którym pisze, że powinni razem wejść w konopny biznes. Zaproponował założenie spółki nazwie Elon Escobar Drugs Inc. Ale to nie wszystko, list do właściciela Tesli zawiera jeszcze kilka ciekawych smaczków.

Skąd u Escobara pomysł na wspólny konopny biznes?

Brat legendarnego barona narkotykowego, Roberto Escobar, chce także, aby Musk wpłynął na prezydenta Donalda Trumpa, aby ten go ułaskawił tym samym umożliwiając mu przylot do USA. Wtedy Roberto pomoże Elonowi Muskowi uczynić Teslę opłacalnym biznesem. Tak, to się dzieje naprawdę

Skąd u brata zmarłego króla narkotyków taki pomysł? Wszystko zaczęło się od… miotacza ognia.

Firma Escobar Inc, 11 lipca tego roku firma wypuściła „oryginalny, oficjalny i zastrzeżony” Escobar Inc Flamethrower, czyli miotacz ognia.

Jednak Roberto twierdzi, że pracownik Tesli ukradł jego pomysł w 2017. Stwierdził też, że było to świadome działanie o którym o którym Musk doskonale wiedział. Mówiąc prościej, Escobar czuje się okradziony przez Muska.

„Nie podoba mi się, że mnie okradasz, w Kolumbii tak nie robimy.”

– czytamy w liście do Elona Muska.

Ostatnio Roberto obniżył cenę swojego miotacza ognia do 199 $, aby być bardziej konkurencyjnym w stosunku do Elona.

W liście, brat Pabla proponuje zawarcie ugody i proponuje właścicielowi Tesli 3 rozwiązania sytuacji:

Rozwiązanie nr 1

Porozmawiasz z prezydentem Donaldem Trumpem. Ma mnie przeprosić (czyt. ułaskawić – przyp. red.). Chcę do Was przyjechać i wspólnie prowadzić firmę ESCOBAR MUSK ENTERPRISES oraz sprawić, że Tesla będzie dochodowym interesem. Legalnie. To dla Ciebie łatwe. Wspólnie zarobimy duże pieniądze. Ty bedziesz sobie odpoczywał.

Rozwiązanie nr 2

Wspólnie zakładamy spółkę produkującą medyczną marihuanę. Wspólnie załóżmy firmę farmaceutyczną „ELON ESCOBAR DRUGS INC„. Znam Cię. Wiem, że lubisz palić. Ja i Pablo paliliśmy już dużo wcześniej. Teraz wspólnie i legalnie możemy sprzedawać narkotyki, mój przyjacielu. Znam się na tym, to łatwy biznes.

Rozwiązanie nr 3

Nie ma rozwiązania nr 3. Wybór należy do Ciebie, mój przyjacielu. Skontaktuj się ze mną lub moim CEO Olof K. Gusrtafsson’em. Zrób te dwie rzeczy o ktorych napisałem i między nami będzie dobrze. Bedzie to łatwe dla Ciebie. Bedzie to łatwe dla mnie. Razem na tym zarobimy. Czekam.

Co na to wszystko sam Musk? Póki nie ma jeszcze oficjalnej odpowiedzi, ale gdy tylko się pojawi poinformujemy Was o dalszym rozwoju tej jakże ciekawej historii.

Jamajka – właśnie tam postanowił zamieszkać Marian, obywatel Niemiec. 33-latek otworzył hostel przy plaży, która niestety była mocno zaśmiecona. Marianowi się to nie podobało i stwierdził, iż trzeba coś z tym zrobić. Postanowił obdarować jointem każdego, kto obdaruje go kubłem śmieci zebranych na pobliskiej plaży.

33-letniego Marian wpadł na ten pomysł po tym, gdy zwyczajnie się wkurzył na to ile śmieci zostawiają po sobie turyści, a głównie ogromne ilości plastiku. Nasz zezłoszczony bohater poszedł do siebie i z 56 gramów marihuany skręcił 56 jointów po czym oznajmił:

Obdarujcie mnie śmieciami z plaży, a ja Was obdaruje jointem za każde wiadro sprezentowanych mi odpadków

Dlaczego akurat tak? Cóż, w jego genialnym szaleństwie jest metoda. Marian zna lokalne prawo i wie, że zgodnie z nim 56 gramów to maksymalna ilość suszu, którą można posiadać bez konsekwencji prawnych. Nie wolno mu też marihuaną handlować ani wymieniać jej za inne towary – nawet jak są to śmieci. Dlatego właściciel hostelu Germaican zachęca aby wręczać mu śmieciowe prezenty, a on chcąc też dać jakiś prezent da gramowego jointa. Genialnie.
Po niespełna 30 minutach od postawienia znaku z informacją o prowadzonej na Jamajskiej Long Bay Beach akcji, pojawiła się pierwsza osoba ze śmieciowy prezentem.

Jamajka

„Nie możemy sprzedawać lub wymieniać ganji na śmieci lub coś w tym rodzaju, po prostu nie mamy licencji i nie mamy na to pozwolenia.”

-mówi pomysłodawca akcji

„Byłem wściekły z powodu tych wszystkich śmieci wokół nas. W ostatnich miesiącach przeprowadzałem wiele badań na temat śmieci, zwłaszcza na temat tych plastikowych. Często widziałem zdjęcia, na których niektórzy oferowali np. darmową kawę za wiadro śmieci. Moja dziewczyna zażartowała pewnego razu, że a Jamajce powinniśmy zaoferować darmowe jointy”

Relacjonuje Marian, po czym dodaje:

„Jedną z najzabawniejszych rzeczy w tym wszystkim było to, że dwa wiadra, które kupiłem, były droższe niż wszystkie jointy, które skręciłem. Taka jest Jamajka”

Wszystkie zebrane śmieci są następnie zabierane przez lokalną firmę wywożącą śmieci na wysypiska.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.