Czy Liroy oszukał inwestorów? Gdzie zniknęło 3,5 miliona ze zbiórki publicznej LiRoyal?

czy liroy oszukał inwestorów

Czy Liroy oszukał inwestorów? Gdzie podziały się środki w wysokości 3,5 miliona złotych zebrane w trakcie zbiórki publicznej LiRoyal? Czy możemy mówić o największym polskim przekręcie opartym o konopie? Dziś przyjrzymy się tematowi, który rozpala branże konopi od środka już od dość dawna. Niestety wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z największym oszustwem w polskiej branży konopnej. O komentarz i wyjaśnienie kilki kwestii poprosiliśmy także Liroya, który się do sprawy odniósł. Oto więcej informacji.

Reklama

Czy Liroy oszukał inwestorów? Gdzie zniknęło 3,5 miliona ze zbiórki publicznej LiRoyal?

UWAGA: jeżeli jesteś osobą, która czuje się przez LiRoyal S.A. poszkodowana, dołącz do zbiorowych działań prawnych poprzez wysłanie maila na adres: oszukani517@gmail.com

Piotr Liroy Marzec to postać, której przedstawiać nie trzeba. Jeden z pionierów kultury Hip-Hopowej w naszym kraju. Liroy jest dzisiaj legendą i bez dwóch zdań na to zasłużył.

Jakiś czas po tym gdy z mikrofonem spotykał się coraz rzadziej – został posłem na Sejm RP z ramienia KUKIZ’15.

Już jako polityk, był też jedną z osób, które kojarzone są z zalegalizowaniem medycznej marihuany w naszym kraju.

Nie stronił też od show-biznesu. W marcu 2022 r. ruszył program emitowany w telewizji TVN „Przez Atlantyk”, w którym polskie tzw. gwiazd przepływały Ocean Atlantycki na pokładzie żaglowca.

Lata 2019 – 2022 to boom na konopie włókniste, a dokładniej susz CBD. Konopie CBD stały się w tym okresie bardzo popularne, a jeszcze popularniejsze stało się zakładanie nowych firm związanych z konopiami, których w naszym kraju było w pewnym momencie blisko tysiąc.

Boom na konopie i produkty CBD postanowił wykorzystać także Piotr Liroy Marzec, który współpracując z Maciejem Sagalem oraz Patrykiem Działdowskim powołali spółkę LiRoyal, mającą się zajmować się produkcją produktów konopnych klasy premium –  jak sami je opisywali.

Crowdfunding LiRoyal i zebrane 3,5 z planowanych 4,5 milionów zł

w 2021 roku Liroy ogłosił, że w czerwcu uruchomi publiczną emisję akcji LiRoyal, w ramach której planuje zebrać 4,5 miliona złotych. Środki te miały być przeznaczane na rozwój marki LiRoyal, która miała podbijać nie tylko Polski ale także Europejskie rynki, a szczególnie akcentowany był rynek Niemiecki. Plany wyglądały ambitnie, a ludzie ufali Liroyowi – w końcu muzycznej legendzie i byłemu posłowi na Sejm RP można zaufać. Prawda?

Jednak zaraz po ogłoszeniu planowanej na 2 czerwca emisji akcji LiRoyal – zaczęło robić się dziwnie i bardzo podejrzanie. Nagle Piotr Liroy-Marzec zaczął kłamać na potęgę i wprowadzać potencjalnych inwestorów w błąd, jednak kłamstwa te mógł wyłapać jedynie ktoś, kto branże konopi zna na wylot – zwykły miłośnik konopi chcący zainwestować w LiRoyal był z pewnością pod wrażeniem.

W czym dokładnie rzecz? Chodzi o to, że przez cały miesiąc poprzedzający emisję akcji LiRoyal, Liroy jeździł po różnych lokalizacjach i obiektach nagrywając z nich materiały i robiąc relacje na żywo, z których wynikało, że Liroy jest u siebie, pokazuje swoje lokalizacje i obiekty czy uprawy, które jak mówił na nagraniach – będą rozwijane z pieniędzy zebranych w trakcie emisji akcji zaplanowanej na 2 czerwca 2021.

Jednak prawda jest taka, że bohater tego tekstu odwiedzał różne lokalizacje, z którymi kompletnie nic go nie łączyło, często prywatnie korzystając z czyjejś gościnności. Odwiedzając cudze obiekty nagrywał na nich materiały, na których twierdził, że jest na obiektach, które będą rozwijane ze środków zebranych w crowdfundingu, mimo tego, że nie miał z nimi kompletnie nic wspólnego. Jednym z takich przypadków była np. wizyta Liroya u Macieja Pawłowskiego – znanego działacza i aktywisty konopnego, a także twórcy projektu „Wioska Konopna”.

Liroy przyjechał do nas zupełnie prywatnie. Gdy skończyliśmy oprowadzać go po naszym terenie i opowiedzieliśmy o najbliższych planach związanych z naszą Wioską – Liroy wyciągnął telefon i rozpoczął relację na żywo na swoje social media. Ku naszemu zdziwieniu, Piotrek zaczął w trakcie relacji pokazywać teren dookoła i opowiadał jak to z zebranych środków będzie się tu wszystko rozwijało. Było to oczywiście kłamstwo bo Piotr z naszym projektem nigdy nie miał nic wspólnego.

– mówi nam Maciej Pawłowski.

Liroy takich materiałów, nie mających nic wspólnego z prawdą – opublikował kilka. Natomiast już po zakończeniu emisji akcji, aby podtrzymywać mit LiRoyal – robił to nadal. Przykładem jest m.in. materiał poniżej, który do dzisiaj można znaleźć na IG Liroya. Na nagraniu Piotr opowiada o wyjątkowości swoich produktów CBD, które powstają z roślin będącymi ich „dziećmi”, które potem przetwarzają w swojej fabryce. „To są nasze dzieci” – mówi stojąc na uprawie konopi.

Tylko, że to wszystko kłamstwo – obiekt, nie którym znajduje się Liroy nie jest z nim w żaden sposób związany, on tam był gościem! 

A tutaj zdjęcia z tego samego obiektu z roślinami oraz bez nich, niestety, ale znam ten obiekt, wiem do kogo należy i wiem, że wideo Liroya z uprawy to kłmastwo. Niestety mało kto zna branże konopi tak bardzo na wylot jak np. ja dlatego nikt tego nawet nie zauważył:

liroy oszukał

liroy oszukał

Zwróćcie uwagę na słupki oraz rury zawinięte z lewej stronie na ścianie, a także na rysę na wysokości końca słupków, dokładnie to samo widzimy w tle wideo nagranego przez Liroya na rzekomo swoim obiekcie ze swoimi „dziećmi.

Wszystko co opowiadał Liroy na temat swojej spółki i planowanych działań LiRoyal – było, jak widać, wyreżyserowanym kłamstwem.

Czy Liroy oszukał inwestorów? Emisja akcji i wycena spółki

Po nieco ponad miesiącu tej co najmniej dziwnej kampanii Liroya, przyszedł czas uruchomienia emisji akcji LiRoyal S.A. – i zaczęło robić się jeszcze dziwniej. W jej dniu, tj. 2.06.2021 portal crowdnews.pl napisał w artykule „Emisja akcji LIROYAL.pl, to nie mogło mi się spodobać” o emisji Liroya:

LIROYAL.pl to „konopna” spółka, którą swoim nazwiskiem firmuje Piotr Liroy-Marzec. Przyznam, że mam zastrzeżenia do sposobu, w jaki oferta się rozpoczęła. Dokument ofertowy nie został wcześniej udostępniony publicznie dla wszystkich. Spowodowało to, że znaczna część inwestorów złożyła zapis na akcje nie zaglądając nawet do tak ważnego dokumentu.

Czym jest wspomniany „dokument ofertowy”?

Jest to prospekt emisyjny lub memorandum informacyjne. Jest to kluczowy dokument, który zawiera szczegółowe informacje o spółce planującej emisję akcji, w tym o jej sytuacji finansowej, działalności, planach rozwojowych oraz ryzykach związanych z inwestycją. Jest to nieodłączny element publicznej emisji akcji i ma na celu dostarczenie potencjalnym inwestorom rzetelnych i kompleksowych danych, które pozwolą im podjąć świadomą decyzję o zakupie lub rezygnacji z zakupu akcji danego podmiotu.

Nabywcy akcji LiRoyal nie mieli możliwości zapoznania się z tym dokumentem gdyż zwyczajnie takowego nie było.

Eksperci inwestycyjni sugerują, że emitent liczył na osoby niedoświadczone w zakresie inwestycji, które czym prędzej kupią pakiet akcji zaraz po uruchomieniu ich emisji tylko dlatego, że uwierzyły w Liroya i uwierzyły Liroyowi na słowo. Zaufali mu i powierzyli swoje pieniądze.

Piotr Liroy-Marzec wprost zasugerował, że zainteresowanie ofertą może być tak duże, że dostępne akcje szybko się skończą. Nic dziwnego, że ci mniej doświadczeni inwestorzy rzucili się do zakupu nie poznając nawet szczegółów emisji i blokując serwer platformy crowdfundingowej.”

-czytamy na crowdnews.pl, którego rekomendacja inwestycyjna w tym przypadku brzmiała – „trzymać się jak najdalej”

Ale to jeszcze nic! Patrząc na historię powstania oraz wyceny spółki LiRoyal.pl, odrazu powinna zapalać się czerwona lampka u potencjalnych inwestorów.

W kwietniu 2021 r. powołano do życia spółkę Global-Hempire.com SA. Akcjonariusze objęli 200 tysięcy akcji po 1 zł. Kapitał założycielski tej firmy ustalono zatem na 200 tysięcy złotych. Największym inwestorem została firma HubBurger.com GmbH, w której Piotr Liroy-Marzec i Maciej Sagal posiadają po 50% udziałów.

Tydzień później (będąc jeszcze w organizacji) Global-Hempire.com SA powołuje kolejny podmiot – LIROYAL.pl. Założyciel objął 1 milion akcji po 10 groszy. W tym przypadku kapitał założycielski wyniósł zatem 100 tysięcy złotych. Formalnego wpisu do KRS dokonano 20 maja. I tu robi się naprawdę grubo – już dzień później odbyło się walne zgromadzenie, które uchwaliło nową cenę akcji. Chodziło o ofertę LiRoyal, w której cenę emisyjną ustalono na… 45 złotych za akcję.

Dokładnie tak, panowie sobie po prostu usiedli i bez żadnych podstaw stwierdzili, że od teraz ich spółka nie jest warta 100 tysięcy lecz… 45 milionów złotych!

Koniec emisji akcji LiRoyal.pl – na co wydano zebrane środki?

Z planowanych 4,5 miliona – zebrano 3,5 miliona złotych.

Czy po zebraniu środków od akcjonariuszy Liroy, Maciej Sagal oraz Patry Działdowski ruszyli na podbój konopnego rynku w Polsce i na świecie?

Niestety nie. Przez kilka miesięcy utrzymywano pozory, że wszystko jest ok.

W pierwszym kwartale 2022 Liroy chwalił się, że LiRoyal zamknie rok z zyskiem 50 milionów złotych. Zysku! nie przychodu czy obrotu, 50 milionów zysku!

Gdy Liroy podał tę informację publicznie – media od Pudelka po Money.pl rozpisywały się jaką to żyłą złota jest jego biznes konopny. Oczywiście 50 milionów było wymyślone, nie istnieje też żadne sprawozdanie finansowe, które miałoby to potwierdzić. Zresztą LiRoyal nigdy nie złożył żadnego sprawozdania, które są w tym przypadku wymagane prawem. 

31 maja 2022 roku we WPROST Biznes ukazał się wywiad z Liroyem, gdzie opowiadał o swoim biznesie, a raczej planach, które tak na prawdę nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Opowiadał o gotowych sklepach na rynki zagraniczne (UK i Niemcy) oraz innych sukcesach, której jednak nigdy nie doszły do skutku.

LiRoyal początkowo wypuścił niewielkie partie produktów. Były to susze opisywane jako premium mimo tego, że były m.in opryskiwane terpenami – czym zresztą się chwalił Liroy nie zdając sobie najwyraźniej sprawy, że to wyklucza produkt z kategorii premium. Inna sprawa jest taka, że Liroy tak naprawdę ma bardzo małe pojęcie o konopiach co udowodnił wielokrotnie w różnych wywiadach. Na jednym z nich nawet się upierał, że jeżeli podgrzejemy CBD to ono przekształci się w THC.

Od lata 2022 Liroy mówił już o LiRoyal coraz mniej.

W sieci zaczęły się pojawiać grupy osób, które nabyły akcje LiRoyal i twierdzą, że Liroy ich oszukał, w branży konopnej dominowała narracja, że to od początku nie trzymało się kupy. Ludzie organizują się w celu składania pozwów zbiorowych, niektóre postępowania przeciwko Liroyowi i Maciejowi Sagalowi są w toku (o nich za chwilę).

Z uzyskanych przeze mnie informacji od byłego wspólnika Liroya wynika, że po zamknięciu emisji akcji spółka wyprodukowała partie wspomnianego suszu, partie olejków CBD i CBG oraz prażonych nasion, uruchomiła i opłaciła niewielkie działania marketingowe. Reszta środków natomiast po kilku tygodniach została wypłacona z konta i… no właśnie nie wiadomo co się z tymi pieniędzmi stało.

Co ciekawe, były wspólnik Liroya, aby odzyskać zainwestowane środki i poniesione koszty – musiał podpisać zobowiązanie prawne, że nie będzie się publicznie wypowiadał na temat spółki. Jednak jak sam przyznał – jeżeli zostanie o to zapytany przed sądem – wtedy będzie mógł, a wręcz będzie zobowiązany do wyjawienia wszystkich informacji w tej sprawie.

Ludzie, którzy zainwestowali w LiRoyal.pl do dziś nie mają żadnych informacji związanych ze spółką, nigdy nie pojawił się żaden komunikat spółki, żadne sprawozdanie finansowe – co jest złamaniem prawa. W mailach do naszej redakcji czytamy:

Witam, nazywam się Bartek (nazwisko ukryte)  i zostałem oszukany przez Liroyal na 15k złotych. Patryk Działkowski mnie do tego namówił żebym zakupił akcje w bestfund 

Osób oszukanych na kwoty kilkunastu tysięcy jest bardzo wiele, ale są też oszukani na wiele większe kwoty:

Zainwestowałem 5500,00zl 
Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem żadnych informacji dotyczących kondycji spółki. 
Mało tego, ja do dziś nie zostałem nawet wpisany do rejestru akcjonariuszy spółki. Pisałem wielokrotnie do Sagala, który mi obiecywał, że lada dzień zostanę dopisany. Byłem osobiście w domu maklerskim, z którym Liroyal miał umowę i oni rozkładali ręce, bo mówili że im spółka nie wysłała wszystkich dokumentów i także są oburzeni postawa firmy. Mam na to screenie z komunikatora. Oczywiście, nie dotrzymał słowa. Sytuacja jest żenująca. 
Zamierzam zgłosić to do prokuratury.

-pisze do nas kolejny inwestor Liroya

Jednym z niewielu realnych działań realizowanych przez Liroya, tym razem pod szyldem HubBurger była sieć 50-ciu automatów vendingowych rozlokowanych na stacjach benzynowych Stat Oil. Jednak maszyny te dość szybko zniknęły. Biznes w tym przypadku polegał na tym, że oprócz produktów własnych (susze i olejki LiRoyal) sprzedawali produkty podmiotów, które im zapłaciły za miejsce w maszynach. No i tu tez sytuacja wygląda nieciekawie, napisał do nas jeden z kontrahentów Liroya i Macieja Sagala informując, że temat maszyn też był oszustwem:

Co na to wszystko Liroy?

O wszystko to zapytałem Liroya, który odniósł się do sprawy, jednak jego wyjaśnienia są co najmniej dziwne.

1)  Z czego wynikał fakt, że w okresie bezpośrednio przed planowaną emisją akcji LiRoyal publikowałeś treści video, nagrane na obiektach, z którymi zupełnie nie miałeś nic wspólnego, a na których opowiadałeś, że jesteś na swoich obiektach, które będziesz rozwijał z pozyskanych środków w ramach emisji akcji LiRoyal.

Nagrania realizowaliśmy w obiektach partnera, w których faktycznie wytwarzano produkty sygnowane naszą marką.
W materiałach promocyjnych wyraźnie informowaliśmy, że to obiekty partnerskie, a przedstawiciel tego partnera na nagraniu opowiadał o naszej współpracy. Celem było pokazanie realnego zaplecza, z którego korzystaliśmy i które planowaliśmy rozszerzać po emisji. Nie przedstawiałem tych miejsc jako prawnie należących do spółki; intencją było zilustrowanie modelu działania i standardów jakości w ramach współpracy.

Na 5 materiałów wideo 4 były zrealizowane na obiektach gdzie Liroy był jedynie gościem, co wykazane zostało już wcześniej. Natomiast faktycznie, jeden z materiałów nagrany był w zakładzie przetwórczym Green Lanes należącym do Patryka Działdowskiego – wspólnika w LiRoyal. Ten jeden materiał faktycznie przedstawiał obiekt, który był w jakiś sposób związany z marką LiRoyal. Natomiast cała reszta materiałów była celowym wprowadzaniem w błąd.

2) Dlaczego nie składacie żadnych sprawozdań finansowych za ostatnie lata?

Spółka przeszła bardzo trudny okres operacyjny, wymagający reorganizacji i zabezpieczenia ciągłości działania. W tym czasie priorytetem była stabilizacja (m.in. po wycofaniu się kluczowego dystrybutora i związanym z tym zamrożeniem kapitału w towarze). Formalny proces sprawozdawczy jest porządkowany z doradcami – po zamknięciu prac zostaną przekazane właściwe dokumenty do rejestrów oraz udostępnione akcjonariuszom. Stawiam na rzetelność i kompletność danych, dlatego komunikuję wyniki po pełnym domknięciu procedur.

Przypominam tylko, że spółka akcyjna jest prawnie zobowiązana do składania corocznych sprawozdań do KRS, pierwszy raz pojawia się także motyw „dystrybutora, który się wycofał”, z którego wynika, że od kilku lat firma nie działa bo kiedyś wycofał im się ważny dystrybutor. Akcjonariusze od 3 lat nie otrzymali żadnych informacji.

3) Jaka jest obecnie sytuacja spółki LiRoyal?

Operacyjnie działamy, ale w trybie maksymalnej oszczędności. Po wycofaniu się dystrybutora ponieśliśmy koszty przygotowanych materiałów promocyjnych i produkcji; duża partia olejków oraz innych produktów zalega w magazynie, co ograniczyło płynność i wymusiło redukcję kosztów i etatów. Dodatkowo jedna z dostaw od partnera produkcyjnego była niepełnowartościowa – prowadzimy formalne działania, by sprawę wyprostować. Utrzymujemy sprzedaż (głównie online), otwieramy alternatywne kanały zbytu i rotujemy stanami magazynowymi. Osobiście dofinansowuję spółkę własnymi środkami, żeby zabezpieczyć ciągłość i czas potrzebny na odbudowę sprzedaży.

I tu robi się jeszcze ciekawiej. Po pierwsze, nie wolno sobie ot tak dofinansowywać spółki akcyjnej i o tym nikogo nie poinformować, jest to działanie niezgodne z prawem. Dofinansowywanie spółki akcyjnej to tzw. rozwadnianie akcji czyli de facto obniżanie ich ceny jednostkowej na czym oczywiście tracą inwestorzy. Jest to nic innego, jak zmniejszenie procentowego udziału poszczególnych posiadaczy akcji. Druga sprawa to przyznanie się do zalegającego towaru… który był wyprodukowany w latach 2021 /2022 i w przypadku np. olejków – są już dawno przeterminowane.

4) W necie są grupy na których są setki osób twierdzących, że zostali przez was oszukani – jak to skomentujesz?

Traktuję te emocje poważnie i z szacunkiem. Rozumiem rozczarowanie skalą i tempem rezultatów, natomiast kategorycznie podkreślam: celem nigdy nie było kogokolwiek wprowadzać w błąd. Środki inwestorów zostały zainwestowane w realne działania: produkcję, materiały, logistykę, zapasy, rozwój kanałów sprzedaży i komunikację. Projekt napotkał niezależne od nas przeszkody (m.in. wycofanie się dystrybutora, problemy jakościowe u dostawcy), co przełożyło się na wyniki i nastroje. Jestem otwarty na dialog i bieżące wyjaśnienia; wdrażamy regularną komunikację do akcjonariuszy oraz działania operacyjne ukierunkowane na upłynnienie zapasów i odbudowę sprzedaży.

W odpowiedzi Liroy pisze o działaniach takich jak produkcja, materiały, logistyka czy zapasy i rozwój kanałów sprzedaży. Tylko czemu, jeżeli byłaby to prawda, nic z tych rzeczy nigdy nie zostało zakomunikowane akcjonariuszom? Na chwile obecną w polskiej branży konopi, nikt z Liroyem nie zrobi żadnego interesu – to jest pewne i wiadome od 2023 r. Zatem o jakich działaniach mówi Liroy? 

5) Mieliście ambitne plany rozwoju marki LiRoyal na Polskim oraz zagranicznych rynkach z naciskiem na Niemcy. Możesz w skrócie powiedzieć jak wyglądało to faktycznie i czemu nie zrealizowaliście żadnego z przedstawianych inwestorom celów?

Plany były ambitne i jasno komunikowane – rozbudowa oferty, szeroka dystrybucja w kraju oraz wejście na rynki zagraniczne. Faktycznie zrealizowaliśmy część przygotowań (produkty, materiały, kontrakty, testy kanałów), natomiast realizację skali zakłóciły czynniki zewnętrzne i kontraktowe: nagłe wycofanie dystrybutora (co zamroziło kapitał w towarze i materiałach), problemy jakościowe po stronie jednego z dostawców, a także pogorszenie koniunktury i ostrożność rynku. W efekcie harmonogram uległ przesunięciu, a priorytetem stało się przetrwanie i stabilizacja w Polsce. Kierunki rozwoju pozostają aktualne, lecz są wdrażane etapami, adekwatnie do realnych zasobów i warunków.

No tak, wszystkiemu winny jest dystrybutor, który się wycofał, to wszystko wyjaśnia. Kilka milionów inwestorów wyparowało? Winny dystrybutor, który się wycofał. 

6) W marcu 2022 informowałeś, że rok fiskalny zamkniecie zyskiem 50 milionów złotych tymczasem nie istnieje żadne sprawozdanie finansowe, które by to potwierdzało, jak to skomentujesz?

Ta liczba była prognozą w oparciu o ówczesny pipeline, deklaracje partnerów i scenariusze rozwoju. Miała charakter aspiracyjny, a nie sprawozdawczy. Otoczenie rynkowe, decyzje kontrahentów i czynniki podażowo-popytowe zmieniły się istotnie wobec założeń tamtego okresu, co wpłynęło na realizację planów. Obecnie komunikuję wyniki wyłącznie w oparciu o finalne, kompletne dokumenty – po zakończeniu formalnych prac sprawozdawczych zostaną one przedstawione zgodnie z przepisami

Czyli, że informacje, które obiegły polski internet były tylko prognozą i miały charakter aspiracyjny? Przecież tę informację Liroy podał w marcu, kilka tygodni przed zamknięciem roku fiskalnego. A może chodziło zwyczajnie o podtrzymanie mitu i robienie dobrej miny do złej gry jak najdłużej? Piotr twierdzi, że obecnie komunikuje wyniki w oparciu o finalne dokumenty – tylko jest jeden problem, Liroy kompletnie nic nie komunikuje!

LiRoyal – Hub Burger – KingApp

Przez ostatnie miesiące zbierałem informacje do tego materiału i powiem tak – skala tego co się wydarzyło jest ogromna, setki osób twierdzą, że zostały oszukane na zakupie akcji LiRoyal.pl, ale to nie wszystko – jest też sporo podmiotów, które poniosły ogromne straty lub wręcz upadły na skutek współpracy z Liroyem i Maciejem Sagalem. Liroy i Sagal jako Hub Burger wyrządzili ogromną krzywdę konkretnym przedsiębiorcom ale też i całej branży konopi, na której wszystko to kładzie się cieniem. Wielokrotnie usłyszałem ostatnimi czasy, że LiRoyal to jedynie wierzchołek góry lodowej, a te 3,5 miliona złotych to nic przy stratach jakie spowodowała współpraca wielu z Hub Burger i KingAPP. Na kontach spółek od lat nie ma środków – wiem to m.in. od komorników. 

Panowie robią też wszystko, żeby nie można było znaleźć negatywnych informacji na temat ich lub ich spółek. A jak to zrobić skoro tak dużo osób zna prawdę i chcą odzyskać co stracili? A można np. zmienić nazwę podmiotu z KingApp na Alexander Solutions 2 i zmienić dres spółki, a następnie złożyć wniosek o upadłość. Tak też zrobiono, uzyskałem dokumenty sądowe, które to potwierdzają, mało tego, jeden z dokumentów mówi o odrzuceniu wniosku o upadłość, a drugi o wprowadzeniu do spółki nadzorcy sądowego – co oznacza najpewniej duże nieprawidłowości i działanie na niekorzyść spółki, co teraz wyjaśni sąd.

liroy oszukał inwestorów

liroy oszukał inwestorów

Sprawa od dawna jest w branży konopnej komentowana jednym słowem – wałek. Przez ostatnie miesiące odbyłem na ten temat ponad setkę rozmów i nikt, kompletnie nikt nie wypowiadał się pozytywnie na ten temat. Te rozmowy pokazały mi też jak rozległy jest ten temat, a dokładniej temat Hub Burgera i KingAPP, gdzie mówi się o spowodowaniu strat w branży konopi sięgających kilkunastu milionów złotych. Jednak tam mechanizmy były nieco bardziej złożone niż po prostu wyparowanie kilku milionów zebranych od inwestorów.  

W rozmowach ludzie są wściekli na Hub Burger, wielu twierdzi, że mózgiem całej operacji jest Maciej Sagal, a Liroy został przez niego wykorzystany. Niestety fakty świadczą inaczej, Liroy wie co jest grane i dalej w to oszustwo brnie. Wielu z różnych powodów nie chce się wypowiadać oficjalnie do mediów bo w są toku lub w trakcie przygotowywania ścieżki sądowej ,aby dojść swoich racji. Planujemy jeszcze jeden materiał w tej sprawie, który tym razem skupi się na właśnie kwestiach związanych z Hub Burgerem, a jest tego bardzo dużo. 

Jeżeli chcesz się z nami podzielić swoimi spostrzeżeniami na ten temat napisz do nas na teone@weednews.pl

Reklama

UWAGA: jeżeli jesteś osobą, która czuje się przez LiRoyal poszkodowana, dołącz do zbiorowych działań prawniczych poprzez wysłanie maila na adres: oszukani517@gmail.com

Reklama

Ostatnio popularne

6 komentarzy do “Czy Liroy oszukał inwestorów? Gdzie zniknęło 3,5 miliona ze zbiórki publicznej LiRoyal?”

  1. W artykule jest trochę błędów prawnych: dokument ofertowy to nie tylko memorandum i prospekt, to może być też „dokument ofertowy z art. 37a ustawy o ofercie” i z tego co pamiętam taki był opublikowany.
    Samo dofinansowanie nie oznacza emisji akcji i rozwodnienia – dofinansować można też emisją obligacji, warrantów czy przez pożyczki udzielane spółce.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

Tarnów w oparach marihuany? Znany dominikanin Adam Szustak, publikujący vlogi na kanale YT „Langusta na palmie”, odwiedził ostatnio Tarnów, gdzie prowadził rekolekcje. Natomiast po samych rekolekcjach dominikanin nagrał odcinek na swój kanał YT, w którym opowiada o swojej wizycie w mieście. Szustak w swoim filmie opowiada, że od kilku dni, gdzie nie pójdzie to czuje słodki zapach palonej marihuany, który wyczuć można w całym centrum Tarnowa. Policja zaprzecza mówiąc, że to CBD. Oto więcej informacji.

Reklama

Tarnów w oparach marihuany? „Czuć ją wszędzie w centrum” – twierdzi znany dominikanin

Adam Szustak, kaznodzieja, który prowadzi na YouTube kanał „Langusta na palmie” odniósł się niedawno w jednym z wideo blogów, do swojego pobytu w Tarnowie. W nagraniu dominikanin podkreślał, że Tarnów jest pięknym miastem, co potwierdzały prezentowane przez niego ujęcia z różnych części miasta, które wykonał podczas spacerów.

Jednak to nie architektura miasta czy jego historia stała się głównym tematem odcinka zatytułowanego „Tarnów w oparach marihuany”.

– Słuchajcie, jestem już w tym Tarnowie chyba czwarty dzień i czwartego dnia ciągle mnie spotyka to samo, co mnie bardzo dziwi. Jestem akurat w jakimś takim parku niedaleko kościoła i już pierwszego dnia jak tu byłem, to poczułem, że cały ten park jest po prostu wypełniony zapachem marihuany. Wszedłem do tego parku i rzeczywiście było trochę takich grupek młodzieży, które, no, „jarały” jointy. Jak się okazało w ogóle w wielu miejscach Tarnowa i to również na rynku i tu w okolicach, bo byłem głównie w centrum, jest wiele takich miejsc, gdzie po prostu ciągle pachnie marihuaną. Ja sobie pomyślałem, może to jest tylko taki jeden dzień, akurat nie wiem, chociaż to pierwszy dzień, to w sumie była niedziela, no może tak, wolne, ale byłem też wczoraj i byłem przedwczoraj i byłem wczoraj i jestem dzisiaj. I tak jest non stop. Po prostu jest wiele miejsc, gdzie cały czas gdziekolwiek pójdziesz, to są grupki i z grupek unosi się bardzo słodkawy zapach marihuany. No, muszę Wam powiedzieć, że spodziewałbym się po bardzo wielu miastach w Polsce czegoś takiego, ale niekoniecznie po Tarnowie 

-mówi na nagraniu dominikanin

Reklama

Sytuacjami, z jakimi w Tarnowie spotkał się o. Szustak, zdziwieni są natomiast przedstawiciele tarnowskiej policji, którzy podkreślają, że w mieście nie ma aż tak dużego problemu związanego z marihuaną.

– Czasem zdarza się, że podczas legitymowania obywateli czy kontroli pojazdu ujawniamy środki odurzające, natomiast nie jest to takie nagminne, żebyśmy mogli mówić, że w naszym mieście jest jakaś tego plaga – przekonuje asp. Kamil Wójcik oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.

Policja wskazuje też, że czasami łatwo pomylić zapach marihuany z różnego rodzajami kadzidełkami, olejkami do e-papierosów, lub produktami CBD, które są dostępne m.in. w automatach i są popularne wśród młodzieży.

Nawet we wskazanym w materiale parku regularnie są patrole policyjne i młodzież wie, że w tym miejscu jesteśmy bardzo, bardzo często, to nie wiem, czy ktoś by się odważył zażywać tam tak otwarcie narkotyki

– zaznacza przedstawiciel tarnowskiej policji.

Źródło: Gazeta Krakowska

Reklama

Stonerchef czyli małżeństwo psychologów, którzy od kilku lat tworzą treści o tematyce związanej z konopiami, od początku swojej działalności wzbudza skrajne emocje wśród społeczności konopnej i nie tylko. Jedni ich wychwalają inni krytykują i zarzucają szkodliwe działania. Znani są z tego, że nie tolerują odmiennego zdania niż ich własne blokując i zastraszając tych, którzy ośmielą się ich skrytykować. Także o jakiejkolwiek dyskusji ze Stonerchef nie ma mowy, są jedynie dogmaty mówiące, że każdy powinien codziennie palić zioło bo to poprawia jakość życia niczym noszenie okularów czy butów, a żaden człowiek nie potrzebuje psychiatry, no bo wiecie, wystarczy zajarać. 

Reklama

Stonerchef – edukacja czy szkodliwe treści

Zanim przejdziemy do najpoważniejszych zarzutów względem obecnej działalności bohaterów tego tekstu, cofnijmy się pamięcią kilka lat wstecz.

Stonerchef czyli Anita oraz Piotr Kuźniewicz do szerszej świadomości przebili się w roku 2019 za sprawą swojego „konopnego ślubu”… który z konopiami miał niewiele wspólnego.

Już wtedy konopna społeczność szybko się przekonała, że jakikolwiek krytyczny komentarz, nawet najdelikatniejsza krytyka lub sugestia, że jest inaczej niż twierdzą państwo Kuźniewicz, kończyła się obrażaniem i bardzo szybkim banem na ich kanały social media, gdzie się promowali.

A takich komentarzy było niemało. No bo co to za „konopny ślub i wesele”, skoro konopie były na nim mało znaczącym dodatkiem. Było to zwyczajne wesele jakich w naszym kraju odbywa się wiele, tyle, że do zdobiących salę kwiatów… powciskano nieco roślin konopi siewnych.

To, oraz fakt postawienia „baru” z konopiami (susz CBD) wg Stonerchefów wystarczyło, aby całość nazwać „konopnym ślubem i weselem”.

Tak naprawdę była to zwykła manipulacja, która miała pomóc przebić się do szerszego grona odbiorców, prosta akcja marketingowa, która w dodatku oparta jest o nieprawdę. Bo wesele, gdzie spożywa się alkohol, normalne posiłki, a sala jest przyozdobiona kwiatami i wieloma innymi roślinami, pomiędzy  które upchnięto nieco roślin konopi – to nadal zwykłe wesele i ślub, tyle, że z konopnymi akcentami.

Innym wydarzeniem, które promowali jako „pierwsze konopne”, była akcja marketingowa firmy, z którą Stonerchef mieli akurat współpracę – EirHealth.

Stonerchef w swoich materiałach posługiwali się  tym przypadku stwierdzeniami typu „pierwsza konopna kolacja w Europie”. Tyle, że to nie była kolacja konopna tylko kolacja z konopnymi akcentami, w polu konopi i nie pierwsza w Europie ponieważ tego typu wydarzenia odbywały się wielokrotnie w Szwajcarii czy Niemczech i miały znacznie więcej wspólnego z konopiami. O ile organizator wydarzenia pisał o „edukacyjnej kolacji w polu konopi” o tyle Stonerchef informowali o „pierwszej w europie kolacji konopnej”, co jest wprowadzeniem w błąd ale zapewne lepiej się klikało.

A wspominam o tej sytuacji głównie dlatego, iż był to mój pierwszy kontakt z państwem Kuźniewicz. Pierwszy i na jakiś czas ostatni. Dlaczego? Ponieważ okazało się, że Stonerchef mają potężny problem z jakąkolwiek, nawet konstruktywną, krytyką czy zauważeniem, że nieco mijają się z prawdą.

Gdy skomentowałem udostępniane materiały pisząc, że to kolacja z konopnymi motywami i konopną edukacją ale na pewno nie „pierwsza konopna kolacja w Europie” – zostałem zaatakowany personalnie a po chwili zablokowany na ich profilu. I tu dochodzimy do kolejnego zarzutu wobec bohaterów tego tekstu.

Stonerchef – królowie cenzury

O tym, że na profilach Stonerchef nie można napisać ani jednego krytycznego słowa, ani nawet zasugerować, że mogą się mylić, iż może być inaczej niż mówią – wie każdy kto choć raz nawet w konstruktywny sposób wyraził krytykę wobec prezentowanych przez nich treści.

  • Krytyka = blokada użytkownika
  • Niewygodne pytania = blokada użytkownika
  • Odmienne zdanie = blokada użytkownika
  • Napisanie czegokolwiek co nie pasuje Stonerchefom = blokada użytkownika

Czy to problem, że ktoś usuwa pewne komentarze ze swojego własnego kanału pod swoimi własnymi treściami? W wielu przypadkach powiedziałbym, że nie. Jednak w przypadku treści jakie poruszają Stonerchef, które mają być edukacyjne, a które nierzadko zawierają nieprawdziwe informacje, w dodatku na tak wrażliwy temat jakim jest marihuana – kasowanie każdego merytorycznie krytycznego komentarza może mieć negatywne konsekwencje dla odbiorców treści, którzy tematu zbyt dobrze nie znają i zdają się na to co usłyszą od „ekspertów”.

Szkodliwość takiego zachowania jest oczywiście zależna od tematu, którego dotyczy. Niezrozumiała jest też jego motywacja, bo często jest to celowe wprowadzanie w błąd. Jako przykład niech posłuży poruszany przez państwo Kuźniewicz temat tzw. marihuany PGR, czyli kwiatów pochodzących z upraw gdzie dodawano szkodliwe dla ludzi środki mające na celu zwiększenie plonu. 

Z publikowanych przez nich treści wynika, że większość dobrej jakości suszy marihuany dostępnych w aptekach – jest zanieczyszczona i zawiera bardzo szkodliwe substancje. Susze te posiadają większość cech zanieczyszczonego produktu, o których informują Stonerchef.

Tylko, że ich treści o PGR nafaszerowane są nieprawdziwymi i od lat powielanymi mitami, pisaliśmy o tym T U T A J.

To, że podają nieprawdę oraz udowadniający to artykuł był kilkukrotnie wklejany w komentarzach pod ich treściami, a wiadomo jak bardzo pilnują sekcji komentarzy, aby nikt nie napisał czegoś z czym się nie zgadzają, nawet gdy to prawda. Dlatego jestem przekonany, że go przeczytali. A mimo to później wielokrotnie powtarzali swoje kłamstwa o suszu PGR, zapewne dlatego, że jest to dość nośny temat i zawsze wywołuje dyskusje.

Albo dlatego, że jest to jedna z wielu bzdur powtarzanych przez Stonerchefów, która trafiła np. do ich e-booków i nie da się jej edytować, czy tak jest tego oczywiście nie wiemy. 

Przecież gdyby uwierzyłby im ktoś kto jest pacjentem medycznej marihuany, to byłby przekonany, że wszystkie jakościowe susze w aptece (które wyglądają właśnie tak jak Stonerchefy opisują zanieczyszczony susz PGR) zawierają szkodliwe substancje i wybieraliby produkty gorsze jakościowo, które nie wyglądają jak PGR wg. państwa Kuźniewicz. Dlatego powielanie takich bzdur należy uznać za działalność szkodliwą.

Podobna sytuacja była w przypadku ich treści, że używanie fajki wodnej / bonga – filtruje dym z palonych konopi. To także jest nieprawda powtarzana przez Stonerchefów, którą już im wyjaśnialiśmy T U T A J, w artykule mówiącym, że wodna nic nie filtruje, a jedynie schładza dym. 

Stonerchef – niezdrowa gloryfikacja marihuany

Jednak to wszystko o czym wspomniałem do tej pory blednie przy najpoważniejszym zarzucie jaki pojawia się wobec Państwa Kuźniewicz – niezdrowej gloryfikacji marihuany.

Według Stonerchefów, codzienne palenie zioła niesie za sobą jedynie pozytywne skutki!

Po internecie krąży ostatnio fajny wywiad z Sethem Rogenem, w którym on tłumaczy swoją filozofię korzystania z zioła codziennie, porównując to do.. noszenia butów i okularów. Czy mógłby nie chodzić codziennie w butach? Mógłby. Czy mógłby nie nosić okularów? Mógłby. Czy jego jakość życia uległaby poprawie? No, to jest dyskusyjne, gdyż są to narzędzia służące A) Zwiększeniu wygody życia; B) korekcji jakichś deficytów, co ma w konsekwencji uwaga – poprawić jakość życia.

-czytamy na profilu pary

I zdecydowanie jest to treść szkodliwa.

stonerchef

Marihuana to używka, która co prawda nie uzależnia w klasycznym tego słowa znaczeniu. Jednak chociaż nie uzależnia fizycznie, to jej niewłaściwe używanie może mieć fatalne konsekwencje dla życia użytkownika. A dla zdecydowanej większości użytkowników codzienne używanie marihuany od rana przez cały dzień – będzie miało negatywne konsekwencje. I tak – zdarzają się osoby używające marihuany od rana do nocy, a przy tym w miarę normalnie funkcjonujące, jednak jest to bardzo niski odsetek. 

Dla większości ludzi używanie marihuany od rana do wieczora negatywnie wpłynie na ich produktywność i aktywność.

Większość osób używających marihuanę od rana do wieczora robi to w sposób szkodliwy, a jednocześnie całkowicie to wypiera.

Tego typu treści są przed wszystkim bardzo groźne właśnie dla osób, które używają konopi właśnie w sposób szkodliwy lub dopiero zaczynają to robić będąc zafascynowanym marihuaną. W końcu państwo Kuźniewicz, którzy są ekspertami i propagują jaranie od rana do nocy, nadając temu jakąś wartość oraz mówiąc, że to poprawia jakość życia!

Innym razem oburzają się, że ktoś krytykuje codzienne palenie marihuany porównując ją do… kawy. Według Stonerchefów, ktoś kto codziennie używa kawy nie ma prawa krytykować codziennego używania zioła. To nawet ciężko skomentować.

Takie treści są oczywiście bardzo szkodliwe, szczególnie, że Stonerchef kreują się na ekspertów, którzy na wszystko o czym mówią mają potwierdzające to wyniki badań (czasami zmanipulowane o czym za chwilę), a w komentarzach kasowane jest każde słowo krytyki  wobec ich treści.

Co ciekawe, jest to przecież para psychologów, a mimo to tworzą treści, które mogą poważnie zaszkodzić odbiorcom, którzy w nie uwierzą. 

Jako psychologowie powinni wiedzieć też, jak wygląda schemat uzależnienia czy szkodliwego używania. Wiedzą, że osoby używające szkodliwie wypierają fakt, że są uzależnione psychicznie –  twierdzą często, że po prostu lubią jarać bez przerwy i potrafią rzucić w każdej chwili. Ale nie chcą. Tak naprawdę rzucają dopiero gdy zorientują się, że nadużywanie zioła jednak ma swoje negatywne konsekwencje – zniszczone relacje, odstawienie na bok zainteresowań, gorsze wyniki w pracy / na studiach / w szkole, a przy cięższym używaniu apatia i brak motywacji do czegokolwiek nie związanego z paleniem marihuany.

Ale jak to, przecież nawet na WeedNews znajdziemy artykuły obalające tezę, jakoby palenie marihuany prowadziło do syndromu amotywacyjnego. Tak, obniżenie motywacji i inne negatywne skutki palenia zioła nie są zagrożeniem – o ile używasz go świadomie i odpowiedzialnie, a nie jarasz od rana do nocy twierdząc, że to konopny biohacking, bo tak ci powiedzieli konopni patoinfluencerzy.

Jak już wspominałem, osoby nadużywające marihuany zawsze dążą do usprawiedliwiania swojego nałogu, a treści Stonerchef im w tym niesamowicie pomagają i utrzymują ich w przekonaniu, że palenie zioła od rana do nocy pomoże odnieść im sukces, przecież marihuana jest jak buty czy okulary – jedynie poprawia jakość i komfort życia. Kawa? Przecież to nałóg! Lepiej już zajaraj! 

I obowiązkowo zamów nasz e-book.

O tym, że tacy użytkownicy oszukiwali samych siebie orientują się często po kilku latach, widząc, że to nie był jednak żaden konopny biohacking tylko rozwalanie sobie życia dzień po dniu. Ale to już Stonerchefów nie interesuje, ważne, że kupił e-booka.

Stonerchefom zdarza się też manipulowanie wynikami badań.  

Ostatnio wyłapał to m.in. Przemysław Zawadzki, konopny działacz i aktywista.

Akurat w tym konkretnym przypadku Stonerchefy opublikowały na swoim koncie na platformie X posta z danymi na temat tego, ile procent użytkowników marihuany się od niej uzależnia (stosuje szkodliwie). Treść posta brzmiała następująco:

NAJWIĘKSZY PROBLEM Z ZIOŁEM I JEGO UŻYTKOWNIKAMI

Przez to, że konopie były w tak kreskówkowy sposób demonizowane prze tyle lat, część ludzi uwierzyła, że zioło nie ma skutków ubocznych.

Dlatego wyprostujmy kilka faktów:

  1. Od zioła da się uzależnić

Ale 95% użytkowników (w tym 98% dorosłych) nigdy nie spełni klinicznych kryteriów diagnozy uzależnienia. Dla większości regularnych użytkowników jest to nawyk lub forma terapii.

Tylko, że to zwykłe kłamstwo i manipulacja danymi. 

Jest to manipulacja ponieważ w wynikach badań, na które się powołują napisano, że owszem, uzależnia się 1,5 do 3% ale nie użytkowników lecz całej populacji ogółem. 

W publikacji tej, znajdziemy informacje, że uzależnia się (używa szkodliwie) 9% wszystkich użytkowników, 17% osób, które rozpoczęły korzystanie z marihuany w młodości i 33 do 50% użytkowników codziennych!

stonerchef publikacja

Skala przekłamania i szkodliwości w tym przypadku jest potężna, biorąc pod uwagę zasięgi pary psychologów, którzy codzienne palenie zioła nazywają biohackingiem. 

Z czego wynika fakt publikowania przez tę parę takich treści tego nie wiem, mogę się jedynie domyślać. Czy chodzi o to, aby sprzedać jak najwięcej swoich e-booków? Po części na pewno ponieważ na tym zarabiają i z tego żyją, oni przecież nie tworzą tych treści w celach edukacyjnych, pro publico bono, jest to po prostu forma promocji ich samych i ich produktów. 

A może chodzi o to, że Piotr Kuźniewicz nie potrafi normalnie korzystać z żadnej substancji odurzającej? Bo jeszcze zanim przerzucił się na konopie był alkohol i alkoholowe treści typu „Nie lubię trzeźwieć będąc przytomnym” etc. 

stonerchef alkohol

stonerchef alkohol

Tego nie wiemy.

Stonerchef o psychiatrii

Kolejnym poważnym zarzutem są treści dotyczące psychiatrii oraz np. ADHD, które są także szkodliwe.

No bo jak można inaczej określić poniższe stwierdzenie, że w dzisiejszych czasach nikt nie potrzebuje psychiatry?

stonerchef
Stonerchef o psychiatrii

To jest już wyższy level szkodliwych treści.

Chociaż osobiście też mam mieszane uczucia co do psychiatrii to widziałem w życiu bardzo wiele różnych sytuacji oraz ludzkich życiowych kryzysów i wiem, że to właśnie psychiatra, leki i terapia pomogły niektórym ludziom wyjść z naprawdę bardzo ciężkiego stanu psychicznego. Teraz cieszą się życiem właśnie dzięki psychiatrii.

Napisanie czegoś takiego przez ludzi kreujących się na ekspertów, będących psychologami – może mieć fatalne konsekwencje.

Czasami mam wrażenie graniczące z pewnością, że państwu Kuźniewicz obce jest pojęcie empatii.  Stonerchefy wychodzą chyba z założenia, że skoro im nie potrzeba psychiatry – to nie potrzeba go nikomu. Skoro oni są zadowoleni z życia to inni tez powinni, a depresja to wymysł koncernów. A no i ADHD, które jak twierdzą, jest powodowane brakiem bliskości z rodzicami i w żadnym przypadku nie powinno się leczyć ADHD farmakologią. Japierdole.

Nie wiem jak inaczej wyjaśnić tak bardzo nieodpowiedzialne i szkodliwe treści o psychiatrii, która ma swoje wady i to sporo, ale która z drugiej strony uratowała życie wielu osobom. Różnego rodzaju poważne zaburzenia wymagające psychiatrii nie są Stonerom znane więc chyba uważają, ze nie istnieją. 

Stonerchef w świecie biznesu

Państwo Kuźniewicz oczywiście całą swoją działalność monetyzują m.in. sprzedając swoje e-booki, które rzekomo mają pomóc wykorzystać cały potencjał ukryty w konopiach. Czy tak jest? Czy e-booki zawierają jakąś tajemna wiedzę? Tego nie wiem bo ich zwyczajnie nie czytałem.

Natomiast zakładam, że ogólny przekaz w nich zawarty jest bardziej rozbudowaną wersją tego, co serwują nam na swoich social mediach.

Chciałbym natomiast na chwile zatrzymać się przy ich ostatnim produkcie czy tez produktach z serii „Zioła do zioła”, wokół których pojawiło się sporo kontrowersji. A przy okazji Stonerchefy udowodnili, że są bezczelnymi kłamcami i raczej nie należy im wierzyć.

Czym są „Zioła do zioła”? To mieszanki ziołowe, które mają zastąpić tytoń. Chociaż państwo Kuźniewicz twierdzą, że są to produkty… nie do palenia. Co jest oczywistym kłamstwem. Jest to też przestępstwo skarbowe ponieważ swoje produkty, które są przeznaczone do palenia, sprzedają bez akcyzy twierdząc, że to nie jest produkt do palenia. Tylko, że reklamują je jako zamiennik tytoniu. Za którego używanie twoje płuca ci podziękują.

stonerchef zioła do zioła
Przekonaj się na własne płuca!

Czyli co, użytkownik na nacierać tym płuca żeby podziękowały? A jak zatem poczuć smak, zjeść? No ale wtedy płuca nie podziękują. Wiadomo, że jest to produkt do palenia / waporyzacji, zresztą jest też reklamowany jako zamiennik tytoniu, a także publikują „opinie zadowolonego klienta” gdzie wprost jest napisane, że ktoś zamiast tytoniu używa ich produktu oraz, że waporyzuje go z waporyzatora Volcano:

stonerchef zioła do zioła

Oczywiście, aby „ominąć prawo” nigdzie tego nie napisali wprost. Natomiast pojawiają się informacje, iż jest to zamiennik dla tytoniu – czyli jednak do palenia. Są też hasła reklamowe takie jak „Twoje płuca ci podziękują”, ale wiecie, to jest produkt nie do palenia. Pewnie chodzi o nacieranie nim płuc.

stonerchef opinie

Gdy poruszyłem temat na ich kanale FB, po bzdurnej odpowiedzi z ich strony zostałem oczywiście zablokowany:

stonerchef

Druga kwestia związana własnie z ich serią „Zioła do zioła” jest produkt będący mieszanką ziołową, która zawierać miała w swoim składzie kwiaty Błękitnego Lotosu.

W największym skrócie chodzi o to, że są dwa rodzaje Niebieskiego Lotosu – jeden kojarzony z Azją(Nymphaea Nouchali), a drugi z Egiptem (Nymphaea Caerulea).

Pochodzący i kojarzony z Egiptem Lotos Niebieski Nymphaea Caerulea jest w Polsce nielegalny i przypisuje mu się właściwości odurzające. 

W sieci pojawiły się informacje i komentarze, że w skład mieszanki ziołowej wchodzi właśnie ten zabroniony Lotos. 

Jednak Stonerchef zaprzeczyli tym doniesieniom informując, że w ich mieszankach znaleźć można jedynie legalny Lotos z Azji.

Tylko jest mały problem – para psychologów wielokrotnie informowała na swoich social mediach, że chodzi o święty kwiat Nilu wykorzystywany przez faraonów. A w taki sposób można opisać jedynie Nymphaea Caerulea, czyli Egipski lotos nielegalny m.in. w Polsce.

stonerchef booster lotos

Stonerchef oczywiście wszystkiemu zaprzeczają, jednak nieco się w swoich tłumaczeniach pogubili. Efektem pogubienia się w tłumaczeniach jest sytuacja, gdzie nie ważne, która wersja jest prawdziwa – klienci zostali wprowadzeni w błąd. Bo jeżeli w Boosterze jest niebieski lotos, który jest świętym kwiatem Nilu – sprzedawali produkt, który w Polsce jest nielegalny. Jeżeli natomiast w mieszance znajduje się lotos pochodzący z Azji, to opisanie go jako świętego kwiatu Nilu – było wprowadzaniem klientów w błąd. No bo gdzie Nil, a gdzie Azja.

stonerchef booster

Co do punktu pierwszego – samo sprzedawanie tych mieszanek jest robione w sposób łamiący prawo ze względu na brak akcyzy. 

Z czasem zmieniały się też opisy mieszanki, co wypunktował konopny aktywista Przemysław Zawadzki:

stonerchef mieszanka booster

Kolejnym zarzutem wobec Stonerchefów jest bardzo słabe podejście do swojego biznesu i klientów, którzy nie otrzymali zamówienia, komentarzy na ten temat jest w sieci bardzo dużo, oto zaledwie kilka z nich:

stonerchef opinie

stonerchef opinia

Inny użytkownik pisze:

stonerchef opinie

Jeszcze kto inny stwierdza, że w ogóle nie otrzymał zamówienia i twierdzi, iż został oscamowany:

stonerchef opinie

Takich opinii jest sporo.

Podsumowując

To, że ktoś średnio prowadzi swój biznes nie jest czymś nowym, a dla nas jest to tak naprawdę sprawa bardziej drugorzędna. Z drugiej strony ich komunikacja pokazuje, że raczej nie są to ludzie wiarygodni.

Największym problemem jest wspomniana niezdrowa gloryfikacja marihuany, pisanie, iż nikt w dzisiejszych czasach nie potrzebuje psychiatry oraz kasowanie komentarzy i blokowanie użytkowników, którzy podejmują próbę wyjaśnienia parze psychologów, iż nie mają w danej kwestii racji. 

Cała działalność Stonerchef bardzo przypomina działalność np. fit / treningo / żywieniowych „ekspertów”, których w ostatnich latach jest wysyp, a którzy publikują szkodliwe treści. Cechą wspólną tych wszystkich pato-doradców jest fakt, →ż każdy z nich swoją działalność monetyzuje poprzez publikowanie e-booków ze swoimi „mądrościami” czy też innych produktów związanych z danym tematem.

Natomiast w zeszłym roku na platformie X Stonerchefy żalili się, że usunięto im wszystkie kanały na social mediach i teraz będą publikować właśnie na X. Skomentowałem ich wpis słowami, że to żadna strata gdyż są szkodnikami, na co się bardzo oburzyli i żądali uzasadnienia moich słów. Oczywiście żadnego wyjaśnienia wtedy nie otrzymali ponieważ szkoda mi czasu na tworzenie obszernego komentarza, który natychmiast zostanie usunięty a ja zablokowany – szkoda czasu. Dlatego powstał ten artykuł.

Co ciekawe, wspomnianego komentarza nie skasowali. Zamiast tego otrzymałem pismo od ich prawnika, w którym żądają przeprosin za nazwanie ich „szkodnikami”. Przeprosiny miały by zostać zamieszczone i przypięte na samej górze naszych mediów społecznościowych na okres sześciu miesięcy oraz, tu uwaga, mieć wyłączoną możliwość dodawania komentarzy. 

Dobre sobie.

Takie samo pismo otrzymał od ich prawnika także Przemysław Zawadzki, konopny działacz i aktywista, który regularnie punktuje szkodliwe lub nieprawdziwe treści Stonerchefów, którego poprosiliśmy o komentarz do sprawy:

Reklama

Ja również otrzymałem pismo od ich prawnika, w którym domagają się publicznych przeprosin. Oczywiście nie przeproszę – i to nie tylko dlatego, że wyraziłem jedynie swoją opinię na temat ich działalności publicznej, ale przede wszystkim dlatego, że chętnie zobaczyłbym, jak sędzia potwierdza w wyroku, że: – idealizują publicznie „zioło”, jarając codziennie od dekady, zaczynając poranki od jointa i twierdząc, że nie robią tego ani w celach rekreacyjnych, ani medycznych, lecz… profilaktycznie, co nazywają „ziołowym biohackingiem” i jeszcze uczą tego innych w ramach płatnych konsultacji.

Ich mieszanka zawiera niebieski lotos rosnący nad Nilem, który jest w Polsce zakazany lub jest to zabieg marketingowy, a mieszanka wcale nie zawiera tego surowca.

Publiczne twierdzenia w stylu: „żaden człowiek nie potrzebuje psychiatry” jest nieprawdziwe, wątpliwe moralnie i społecznie szkodliwe. A to tylko część tego, co kryje się pod tym „kocykiem”, który wcale nie jest milutki i konopny, lecz szorstki i uszyty z masowych banów oraz pism od prawników. Dobrze, aby firmy nawiązujące z nimi współpracę miały świadomość, że nie jest to tak czysta przestrzeń, jak może się wydawać, bo kurz jest po prostu regularnie zamiatany pod dywany, łóżka i szafy.

-mówi Przemysław Zawadzki

Reklama

Kilkadziesiąt kg marihuany zamiast zamówionych części do produkcji maszyn? Taka sytuacja miała niedawno miejsce w Brzegu niedaleko Opola. Pracownicy zamiast komponentów do urządzeń, które produkują, znaleźli w kartonach marihuanę, której było sporo. Z policyjnych ustaleń wynika, że konopie mogą pochodzić z transgranicznego przemytu. Teraz śledczy będą ustalali kto jest nadawcą oraz do kogo mogła być kierowana przesyłka. Oto więcej informacji.

Reklama

Brzeg: Fabryka zamówiła części, a przyszło kilkadziesiąt kg marihuany

11 marca 2026 r. kryminalni z Komendy Powiatowej Policji w Brzegu wspólnie z funkcjonariuszami z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu zabezpieczyli przesyłkę zawierającą znaczną ilość środków marihuany. Informację o podejrzanym pakunku policjanci otrzymali od jednej z firm produkcyjnych w powiecie brzeskim.

Na miejscu pracownicy zakładu, zajmujący się rozładunkiem wskazali śledczym paletę z podejrzanymi roślinami. Jak ustalili policjanci, pracownik magazynu w jednej z przesyłek zamiast zwykłego towaru znalazł susz roślinny, zapakowany w foliowe worki. Już po chwili funkcjonariusze przystąpili do oględzin niecodziennego ładunku. Zabezpieczyli materiały dowodowe i wykonali dokumentację fotograficzną. 6 kartonów, w których był susz roślinny, został zabezpieczony do policyjnego magazynu. Badanie środków wykazało, że na paletach znajduje się marihuana.

Funkcjonariusze łącznie zabezpieczyli ponad 64 kilogramy suszu konopi indyjskich, które teraz trafią do policyjnego laboratorium. Czarnorynkowa wartość marihuany wg. policji sięga 2,5 miliona złotych, jednak jest to wartość w detalu, w cenach hurtowych będzie to milion do półtora miliona złotych.

W toku wykonywanych czynności kryminalni ustalili, że paczka trafiła do Polski podczas transgranicznego przemytu. Śledczy wyjaśniają teraz szczegóły sprawy i analizują zebrane materiały. Sprawa jest prowadzona pod nadzorem brzeskiej prokuratury i ma charakter rozwojowy.

Reklama

Źródło: Opolska Policja

Reklama

Konopne shoty były ostatnio tematem reportażu TVP. Wyemitowany materiał był krytyczny wobec shotów i tego, że mają właściwości odurzające, a cały materiał nazwano „Odlot w butelce”. Z ukrytej kamery nagrano m.in. zakup jednego z shotów, podczas którego sprzedawca informuje, że „wejdzie po 1,5 godziny, działa jak mocny blant”. To, że te produkty odurzają jest w branży konopi tajemnicą poliszynela. Druga kwestia związana z tematem to fakt, iż do materiału TVP odniósł się portal WeedWeek, który opublikował karygodny i nafaszerowany kłamstwami artykuł broniący shotów. Dlaczego? Ponieważ ludzie stojący za tym portalem są też właścicielami jednej z marek konopnych shotów. W całej tej sprawie problemem nie jest materiał TVP, który w większości mówi prawdę, lecz właśnie materiał na WeedWeeku, który może mieć fatalne skutki dla całej branży i środowiska konopnego. Oto więcej informacji.

Reklama

Konopne shoty – medialna nagonka czy realny problem

Konopne shoty to produkt, który w branży oraz środowisku konopnym od dawna wzbudza kontrowersje. Teoretycznie legalny produkt, który odurza.

Teoretycznie to zwykły suplement diety. W praktyce – legalny narkotyk sprzedawany w białych rękawiczkach. Poszliśmy z ukrytą kamerą do jednego ze sklepów, by sprawdzić, co tak naprawdę kupują klienci. Odpowiedź szokuje. „Tak po 1,5 godzinie powinno wejść”. A kiedy zapytaliśmy o efekt, usłyszeliśmy „jak po mocnym blancie”.

-czytamy w materiale TVP, który w całości wraz z wideo znajdziesz T U T A J

Materiał Telewizji Polskiej zauważa też problem z „suplementami diety” jako takimi. Podkreślono, że często te produkty maja nieznany skład. Ale wróćmy do samych konopnych shotów. 

Jeśli spożyjemy go wystarczająco dużo, to może istnieć ryzyko, że dojdzie do takiej intoksykacji psychoaktywnej, ze wszystkimi tego typu konsekwencjami, co będzie tak naprawdę równoznaczne z wypaleniem jointa, czy innym spożyciem marihuany o dużej zawartości THC

– wyjaśnia w materiale dr Gniewko Więckiewicz, psychiatra, Katedra Psychiatrii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.
 
I to jest prawda, jak większość stwierdzeń w materiale TVP.
 
Żeby omijać urzędowe radary, producenci wpisują na etykietę absurdalnie niską, rzekomo „bezpieczną” dawkę. Szkopuł w tym, że absolutnie nikt nie zamierza jej przestrzegać.

Klienci najczęściej wypijają zawartość duszkiem, traktując to jako szybki patent na obniżenie stresu po ciężkim dniu. Towar schodzi na pniu, a do rutynowego sięgania po te shoty – dla zwykłego wyluzowania – przyznają się nawet sami sprzedawcy.”

czytamy w materiale Telewizji Polskiej.
 

Konopne shoty to w branży i środowisku konopnym tajemnica poliszynela – każdy wie po co się je spożywa.

Co zawierają? Tu pojawia się problem. Na samym początku funkcjonowania tych produktów kilka lat temu, na opakowaniu widniała informacja o tym, że produkt zawiera poniżej 0,2% THC. W przypadku opakowania, które zawiera 150 ml, 0,2% to 300 mg czystego THC, czyli już mówimy o sporej dawce, a dla osób sporadycznie używających konopi – potężnej dawce, która odurzy na kilka godzin. 

Jednak z tego co do mnie ostatni dotarło, na chwilę obecną sytuacja mogła się zmienić ponieważ dochodzą mnie słuchy, że w obecnie dostępnych shotach, badania nie wykrywają THC. Jeżeli zatem w produkcie nie ma THC to co odpowiada za stan po spożyciu? 

Postanowiliśmy wysłać shoty na badania do Cannalabs, gdzie zleciliśmy przebadanie produktu. Jak tylko otrzymamy wyniki – natychmiast się nimi podzielimy.

Stanowisko portalu WeedWeek ws. konopnych shotów

Do materiału TVP odniósł się portal WeedWeek, który opublikował na ten temat karygodny artykuł, który zdążyła już skrytykować większość środowiska konopnego.

Artykuł ten zawiera ogrom kłamstw, które są potencjalne bardzo niebezpieczne. W artykule na WeedWeek czytamy m.in.:

W ostatnich dniach w mediach pojawiły się informacje na temat shotów konopnych, przedstawiające je jako niebezpieczny trend na rynku suplementów diety. Padły określenia takie jak „legalny narkotyk”, „odlot w butelce” czy sugestie, że “Jeśli spożyjemy go wystarczająco dużo, to może istnieć ryzyko, że dojdzie do takiej intoksykacji psychoaktywnej, ze wszystkimi tego typu konsekwencjami, co będzie tak naprawdę równoznaczne z wypaleniem jointa, czy innym spożyciem marihuany o dużej zawartości THC”. Tego typu narracja brzmi atrakcyjnie w nagłówkach, ale niewiele ma wspólnego z rzetelną analizą tematu.”

Nie wiadomo kto jest autorem artykułu bo się nie podpisał, jednak zapewne jest to zapewne treść wygenerowana przez AI – jak niemal każdy artykuł, który został tam opublikowany w ciągu ostatniego roku odkąd z redakcji odeszli ludzie znający się na konopiach. 

Pada tam stwierdzenie o rzetelnej analizie tematu – tylko, że na chwilę obecną w redakcji WeedWeeka nie ma nikogo, kto ma jakiekolwiek rzetelne pojęcie o konopiach. Odkąd z portalu odeszły osoby, które tworzyły go latami i mają sporą wiedzę, treści trafiające na ten portal są generowane przez AI i weryfikowane są przez ludzi bez podstawowej wiedzy o konopiach. Zatem o jakim rzetelnym podejściu jest mowa? Tego nie wiadomo. Jest to zwykła manipulacja. Dalej w artykule WW czytamy:

„Czym tak naprawdę są shoty konopne? Shoty konopne to skoncentrowane napoje zawierające ekstrakt z konopi siewnych bogaty w CBD, czyli kannabidiol. CBD nie jest substancją psychoaktywną i nie wywołuje efektu „odlotu”. Produkty tego typu wprowadzane na rynek w Polsce zawierają składniki znane z właściwości wspierających równowagę organizmu, takie jak kannabidiol, terpeny czy naturalne ekstrakty roślinne i muszą pochodzić z konopi dopuszczonych do obrotu.”

To co właśnie przeczytaliście jest niedopuszczalne i karygodne oraz może mieć fatalne skutki dla całej branży konopi w naszym kraju. 

Po pierwsze – to nie są shoty CBD i osoba odpowiadająca za publikacje tego materiału na WeedWeeku o tym dobrze wie. Gdyby to był produkt CBD – było by to zaznaczone na opakowaniu, jest to oczywiste kłamstwo. Te produkty odurzają i to bardzo mocno. Wyobraźmy sobie teraz sytuacje, gdzie np. operator budowlanego żurawia spożywa ten produkt, wierząc w to co przeczytał w artykule, że to samo zdrowie i że nie odurza bo to przecież tylko CBD. I po 1,5 h rozpoczyna się działanie psychotropowe, operator odczuwa potężne odurzenie i doprowadza do wypadku. 

Albo nastolatek bierze konopnego shota do szkoły i kończy na pogotowiu będąc potężnie odurzonym.  Albo zawodowy kierowca – można by tak wymieniać. Ale dla ludzi z WeedWeeka to nie ma znaczenia – ważna jest sprzedaż i zysk.

WeedWeek dorabia też do tego wszystkiego elementy spisku pisząc, że to kampania oczerniająca konopne shoty zlecona przez lobby alkoholowe, a społeczeństwo „tego nie kupuje”, na dowód czego cytują kilka komentarzy z social mediów. To też jest manipulacja, ponieważ jakoś zapomniało im się wspomnieć o wielu komentarzach osób, które pisały o swoich raczej negatywnych doświadczeniach wynikających ze spożycia odurzającego produktu, który podobno nie odurza. 

shoty konopne Jedną z historii po spożyciu konopnego shota opisano też na stronie Wolnych Konopi:

„Co ciekawe, mamy w tej sprawie również bardzo osobiste doświadczenie. Jedna z naszych pracowniczek wypiła takiego shota, który producent przedstawiał jako „całkowicie bezpieczna dla człowieka formuła”. Produkt otrzymaliśmy od producenta do przetestowania przed ewentualnym wprowadzeniem go do naszej oferty.

Niestety około trzech godzin po jego spożyciu wystąpił u niej bardzo silny epizod psychotyczny. W konsekwencji musiała zrezygnować z pracy w naszym sklepie i rozpocząć leczenie psychiatryczne. Przez kilka kolejnych lat pozostawała pod opieką lekarzy i przyjmowała leki.

Okazało się, że jest osobą szczególnie podatną i wrażliwą na działanie THC, zwłaszcza podawanego doustnie. Co ciekawe, w jej przypadku marihuana przyjmowana wziewnie nie powodowała wcześniej podobnych objawów. Od tamtej pory nie użyła już marihuany w żadnej postaci. My straciliśmy bardzo dobrego pracownika, ale co gorsza – ona straciła zdrowie. Na szczęście dzisiaj już jest zdrowa”

-czytamy na wolnekonopie.org

Z tego co udało mi się ustalić, osoba ta uprzednio przebadała czy produkt ten zawiera THC, a wynik okazał się negatywny.

Reklama

W jaki sposób konopne shoty odurzają

Na początku produkty te zawierały THC, a informacja o tym, iż jest go tam do 0,2% widniała na opakowaniu. Shot 150 ml zawierał zatem ok. 300mg THC, a to już jest dużo. Jednak informacja o zawartości substancji psychoaktywnej znajdowała się na opakowaniu dzięki czemu ludzie mogli podjąć bardziej świadomą decyzję o spożyciu lub nie. Na chwilę obecną takich informacji na opakowaniu nie znajdziemy. Z uzyskanych  przez nas informacji wynika, że w tych produktach na chwile obecna nie znajdziemy THC, a mimo to nadal odurzają. To wszystko skłania ku temu, że w produktach tych mogą znajdować się syntetyczne kannabinoidy, których istnieje już bardzo dużo, które są tanie i które nie wychodzą na zwykłych testach na obecność substancji psychoaktywnych. 

Reklama

Dlatego, jak już wspomniałem, jeden z takich produktów postanowiliśmy wysłać na badania do laboratorium Cannalabs, aby sprawdzili skład produktu wraz z pełną toksykologią.  Jak tylko otrzymamy wyniki – opublikujemy je na portalu.

W budynku Parlamentu Europejskiego w Strasburgu panuje „wszechogarniający zapach marihuany” – żali się Ryszard Czarnecki we wpisie na platformie X. Czarnecki wyraził swoje zaszokowanie sytuacją, która ma miejsce w Parlamencie Europejskim, a konkretnie w w części budynku nazwanej na cześć Salvadora de Madariaga. Zgadniecie Europosłowie z jakiego kraju palą w PE zioło? Czarnecki Zwrócił też uwagę na nietypowy wystrój pokoju, w którego wydobywa się aromat palonych konopi. 

Reklama

W budynku Parlamentu Europejskiego w Strasburgu panuje „wszechogarniający zapach marihuany”

Europoseł z ramienia PiS Ryszard Czarnecki, podzielił się na platformie X swoją frustracją związaną z… paleniem marihuany w budynku Parlamentu Europejskiego.

Na korytarzu wszechogarniający zapach marihuany. Dochodzi z biura jednej z niemieckich europosłanek. Biuro jest otwarte. Nie ma w nim mebli, a osoby tam pracujące… siedzą na matach leżących na podłodze! To budynek Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, a konkretnie jego cześć nazwana na cześć Salvadora de Madariaga. Zapach 🇪🇺 Anno Domini 2026? Szok!

-czytamy we wpisie na platformie X.

wszechogarniający zapach marihuany

Nie do końca wiadomo co bardziej zszokowało Richarda – palenie marihuany, siedzenie na matach w pokoju bez mebli czy fakt, że byli to Niemcy.

Ciekawy jest też motyw flagi Unii Europejskiej i zdanie sugerujące, że jest to zapach Europy w obecnych czasach. Bardzo byśmy sobie tego życzyli, aczkolwiek Czarnecki chyba jednak nieco przesadził. 

Niestety nie udało się nam znaleźć jakiejkolwiek wypowiedzi posła Czarneckiego, która by krytykowała picie alkoholu w Polskim Parlamencie, który przez lata lał się tam strumieniami.

Reklama

W komentarzach użytkownicy platformy krytykują też posła Czarneckiego za oburzanie się marihuaną podczas gdy jego syn, Przemysław Czarnecki, jest uczestnikiem patologii, która nazywa się Fame MMA.

Reklama

Nasiona marihuany, czy też będąc dokładniejszym – konopi indyjskich to najistotniejsza kwestia, aby móc cieszyć się dobrym i jakościowym plonem. Właściwy wybór nasion ma kluczowe znaczenie dla powodzenia całej uprawy. Odpowiednio dobrane nasiona to lepsza wydajność roślin, jakość przyszłych plonów oraz zdolność adaptacji roślin do określonych warunków środowiskowych. Podjęcie dobrej decyzji już na początku pozwala uniknąć wielu problemów i znacznie ułatwia późniejszą pielęgnację. Dzięki zdobyciu wiedzy o nasionach – łatwiej wybrać z gąszczu producentów to, co nas interesuje najbardziej. Oto więcej informacji.

Reklama

Nasiona marihuany – podstawowe informacje

Nasiona stanowią zawsze pierwszy element uprawy, to od kiełkowania nasion zaczyna się cała zabawa w ogrodzie i to ich jakość ma decydujący wpływ na powodzenie uprawy.  Warto podkreślić, że same nasiona nie zawierają substancji psychoaktywnych, dlatego w wielu krajach ich posiadanie jest legalne.

Każde nasiono marihuany posiada kilka charakterystycznych elementów:

Łupina nasienna – twarda zewnętrzna warstwa chroniąca zarodek przed uszkodzeniami. Dobre nasiona są zwykle twarde i mają ciemnobrązowy lub szarawy kolor z marmurkowym wzorem.

Zarodek – najważniejsza część nasiona, z której rozwija się przyszła roślina.

Kolor nasiona – im ciemniejsze nasiono, tym zazwyczaj bardziej dojrzałe i zdrowsze. Jasne lub zielonkawe nasiona mogą być niedojrzałe i mieć gorszą zdolność kiełkowania.

Twardość – zdrowe nasiona są twarde i odporne na nacisk. Miękkie mogą być uszkodzone lub martwe.

Wzór na łupinie – charakterystyczne marmurkowe lub cętkowane wzory są oznaką dojrzałości nasiona.

Nasiona marihuany – rodzaje

Wyróżniamy cztery rodzaje nasion ze względu na ich genetykę:

Nasiona regularne

Regularne nasiona marihuany są najbardziej naturalną formą nasion konopi. Z takich nasion mogą wyrosnąć zarówno rośliny męskie, jak i żeńskie, zwykle w proporcji około 50/50. Ponieważ charakteryzuje je stabilna jakość, są szczególnie cenione przez doświadczonych hodowców oraz osoby zajmujące się tworzeniem nowych odmian.

Regularne nasiona wykorzystywane są obecnie głównie w projektach hodowlanych. Rośliny męskie wytwarzają pyłek, który jest niezbędny do zapylania roślin żeńskich. Dzięki temu możliwe jest tworzenie nowych odmian oraz utrwalanie pożądanych cech genetycznych.

Zalety nasion regularnych:

  • umożliwiają tworzenie własnych odmian poprzez krzyżowanie

  • brak ingerencji w naturalny cykl rośliny (brak feminizacji)

  • wysoka stabilność genetyczna roślin

Wady nasion regularnych:

  • konieczność identyfikacji i usuwania roślin męskich, jeśli celem jest uzyskanie kwiatów

  • większe wymagania dotyczące wiedzy i doświadczenia ogrodnika

Nasiona feminizowane

Nasiona feminizowane powstają w procesie, który sprawia, że niemal wszystkie rośliny wyrastające z takich nasion są żeńskie. Osiąga się to poprzez specjalne techniki hodowlane, polegające m.in. na opryskami środkami zawierającymi srebro koloidalne. Żeńskie rośliny to właśnie te, które wytwarzają kwiaty, a nie nasiona.

Duża popularność nasion feminizowanych wynika przede wszystkim z wygody uprawy. Ponieważ rośliny żeńskie wytwarzają kwiaty bogate w THC i inne kannabinoidy, ogrodnik nie musi martwić się o usuwanie roślin męskich ani o przypadkowe zapylenie.

Korzyści dla ogrodnika:

  • niemal pewność uzyskania wyłącznie roślin żeńskich

  • większa efektywność uprawy

  • lepsze wykorzystanie dostępnej przestrzeni

Nasiona automatyczne (autokwitnące, autoflowering)

Tzw. odmiany automatyczne wyróżniają się tym, że rozpoczynają kwitnienie niezależnie od długości dnia i nocy. W przeciwieństwie do klasycznych odmian fotoperiodycznych nie wymagają zmiany cyklu oświetlenia, aby wejść w fazę kwitnienia.

Charakterystyczną cechą odmian automatycznych jest z góry określony cykl życia. Niektóre z nich potrzebują jedynie około 8–10 tygodni od momentu kiełkowania do zbiorów. 

Na temat nasion autokwitnących panuje wiele mitów takich jak to, że są odpowiednie dla osób początkujących, że są dyskretnie małe oraz bardzo szybko dają plon, a ogrodnik nie musi mieć żadnej wiedzy o uprawie – tylko, że to wszystko nie prawda, a szerzej temat nasion autoflowering i mitów na ich temat opisaliśmy T U T A J

Nasiona Fast Version

Nasiona Fast Version zostały stworzone z myślą o ogrodnikach, którym zależy na skróceniu czasu uprawy przy jednoczesnym zachowaniu wysokiej jakości plonów. Powstają poprzez skrzyżowanie odmian fotoperiodycznych z genetyką automatyczną, co skutkuje znacznie szybszym kwitnieniem.

Rośliny z tej kategorii mogą osiągać pełną dojrzałość nawet o 2 do 4 tygodni szybciej niż tradycyjne odmiany. Zazwyczaj potrzebują około 6–7 tygodni od rozpoczęcia fazy kwitnienia do zbiorów.

Odmiany Fast Version są szczególnie polecane ogrodnikom w regionach o krótszym sezonie kwitnienia. Dzięki szybszemu dojrzewaniu rośliny są mniej narażone na chłody i wilgoć pojawiające się jesienią, a także dojrzewają w większym natężeniu światła słonecznego.

Ich zalety to między innymi:

  • krótszy czas oczekiwania na zbiory

  • mniejsze ryzyko problemów pogodowych lub chorób

Jak wybrać odpowiednie nasiona marihuany?

Dobór właściwych nasion to jeden z najważniejszych etapów planowania uprawy, a często najważniejszy. Od tej decyzji zależy zarówno przebieg całego procesu uprawowego, jak i końcowy efekt w postaci jakości oraz ilości plonów.

Duże znaczenie ma również sposób prowadzenia uprawy. W chłodniejszych regionach dobrze sprawdzają się odmiany Fast Version, które szybciej dojrzewają i są bardziej odporne na zmienne warunki atmosferyczne. W cieplejszym klimacie można pozwolić sobie na odmiany o dłuższym okresie kwitnienia.

W przypadku uprawy indoor istotne są także takie czynniki jak wysokość rośliny czy jej zdolność adaptacji do ograniczonej przestrzeni.

W opisach odmian podawanych przez producentów można znaleźć wiele przydatnych informacji, takich jak:

  • poziom THC i CBD

  • czas kwitnienia

  • potencjalny plon (g/m² lub g/roślina)

  • wysokość roślin

  • profil terpenowy odpowiedzialny za smak i aromat

Najczęstsze błędy przy wyborze nasion

    • wybór odmian niedostosowanych do lokalnego klimatu

    • niedopasowanie rodzaju nasion do poziomu doświadczenia

    • zakup nasion z niepewnych źródeł

    • brak uwzględnienia dostępnej przestrzeni uprawowej

Legalność nasion marihuany w Polsce i na świecie

W Polsce posiadanie nasion marihuany jest legalne, o ile są one przechowywane w celach kolekcjonerskich. Można je kupować oraz sprzedawać, jednak ich wykorzystanie do uprawy roślin zawierających THC pozostaje nielegalne i w żadnym wypadku to tego nie namawiamy.

Przepisy dotyczące nasion marihuany różnią się w zależności od kraju. W niektórych państwach regulacje są bardziej liberalne.

Holandia – sprzedaż i posiadanie nasion są legalne, a niewielka uprawa jest tolerowana.
Hiszpania – posiadanie nasion i prywatna uprawa na własny użytek są dopuszczalne.
Niemcy – posiadanie nasion jest możliwe, jednak uprawa wymaga odpowiednich zezwoleń.
Czechy – dopuszczalna jest uprawa do pięciu roślin na własny użytek.

Kupowanie nasion od sprawdzonych sprzedawców zmniejsza ryzyko związane z niską jakością produktu oraz problemami prawnymi. Renomowane sklepy oferują szczegółowe opisy odmian i gwarancję kiełkowania.

Gdzie kupić nasiona marihuany?

Zakupy w sklepach internetowych zapewniają znacznie większy wybór odmian, często w atrakcyjniejszych cenach. Dodatkowo można zapoznać się ze szczegółowymi opisami produktów oraz opiniami innych klientów. Sklepy stacjonarne z kolei umożliwiają bezpośredni kontakt ze sprzedawcą i uzyskanie fachowej porady.

Jednym z polecanych sklepów internetowych jest nasionamari.pl. Sklep oferuje szeroki wybór nasion marihuany od znanych producentów. Klienci mogą zapoznać się z dokładnymi opisami odmian, informacjami dotyczącymi poziomu THC i CBD, czasu kwitnienia oraz wymagań uprawowych.

Dodatkowym atutem jest dyskretna wysyłka oraz bezpieczne metody płatności, co sprawia, że zakupy są wygodne i bezpieczne.

Reklama

Przypominamy, że w Polsce uprawa konopi innych niż włókniste jest prawnie zabroniona i zagrożona karą więzienia. Tekst jest kierowany do polskojęzyczych obywateli krajów gdzie uprawa konopi indyjskich jest zgodna z prawem.

Reklama

W części niemieckich sklepów sieci Netto, w ofercie pojawiły się nasiona konopi indyjskich. Nasiona sprzedawane pod marką Gutmut Saatgut są dostępne jako artykuły promocyjne w dziale ogrodniczym – pomiędzy nasionami ziół i warzyw. Na chwilę obecną dostępne są m.in. odmiany „White Runtz” czy „L.A. Kushcake”. A czy wy skusilibyście się na nasiona z dyskontu? 

Reklama

Niemcy: Netto wprowadza do oferty nasiona konopi indyjskich

Jak do tej pory, odkąd w Niemczech wprowadzono częściową legalizację marihuany, produkty związane bezpośrednio z ziołem to nadal temat mocno niszowy. To się jednak zaczyna zmieniać, a konopie indyjskie i rzeczy z nimi związane, co raz częściej wchodzą do codziennego życia jako kolejny produkt dostępny na rynku.

Dlatego do gry wkroczyła sieć dyskontów Netto i w części swoich sklepów wprowadziła nasiona konopi indyjskich, póki co testowo chcąc sprawdzić popyt na nowy produkt.

Dla sprzedawców detalicznych jest to swojego rodzaju próba generalna. Po raz pierwszy nasiona konopi są szeroko dostępne w tradycyjnych supermarketach. Sieć dyskontów nie oferuje gotowych produktów z konopi. Eliminuje to ryzyko prawne związane z takimi produktami.

Uważamy, że wprowadzenie ich do supermarketów to logiczny i spójny rozwój po wprowadzeniu ustawy o konopiach indyjskich. Nasiona konopi – podobnie jak inne produkty nasienne – powinny być dostępne w transparentnych, regulowanych kanałach sprzedaży detalicznej.

-mówi Florian Kröckel, współzałożyciel marki Gutmut. 

Pakiety kosztują 14,99 euro i każdy zawiera trzy nasiona . Oferowane są trzy odmiany: „LA Kush Cake”, „White Runtz” i „Sour Diesel”.

Odmiany zostały wybrane we współpracy z Netto Marken-Discount, aby przyciągnąć zarówno zainteresowanych początkujących, jak i doświadczonych ogrodników-amatorów

– poinformował Gutmut Saatgut w komunikacie prasowym.

nasiona konopi
Oferta nasion konopi indyjskich w niemieckim Netto

Eksperci postrzegają to jako kolejny krok w kierunku normalizacji legalnej uprawy domowej – obok klubów społecznościowych i stowarzyszeń, w ramach których można uprawiać konopie indyjskie na własne potrzeby. Sprzedawcy detaliczni, handlujący nasionami konopi indyjskich, muszą przestrzegać ograniczeń wiekowych i informować klientów o ograniczeniach dotyczących uprawy domowej. Jednak odpowiedzialność za legalność zakupów spoczywa na samych kupujących.

Reklama

Póki co nasiona wprowadzono do oferty w ramach testowania popytu do 255 sklepów na terenie Berlina i północno-wschodnich Niemiec.

Reklama

Wywożenie medycznej marihuany za granice -1 lipca 2026 wejdą w życie zmiany. Do tej pory pacjenci uzyskiwali niezbędne zaświadczenie zwracając się do Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego (WIF), szczególnie w przypadku podróży w obrębie strefy Schengen. Procedura ta jest stosunkowo prosta, a przepisy nie określają jednego, ścisłego okresu ważności dokumentu. Jednak od lata wszystko ma się zmienić, niestety na gorsze, a sama procedura będzie bardziej skomplikowana. Więcej informacji znajdziesz w artykule.

Reklama

Wywożenie medycznej marihuany za granicę – zmiany w przepisach

Na chwilę obecną podróżowanie po UE z medyczną marihuaną nie jest skomplikowane, wystarczy zgłosić się do Wojewódzkiego Inspektoratu farmaceutycznego (WIF) po zaświadczenie i to wszystko.

Procedura jest stosunkowo prosta, a przepisy nie określają jednego, ścisłego okresu ważności dokumentu.

Jednak już od 1 lipca 2026 r. obowiązywać będą bardziej sformalizowane zasady. Zaświadczenie WIF zostanie zastąpione imiennym pozwoleniem GIF, sporządzanym według nowych, zabezpieczonych wzorów. Dokument będzie ważny maksymalnie 30 dni. Natomiast wniosek o taki dokument należy złożyć najpóźniej 15 dni przed planowanym wyjazdem / wylotem.

Konieczne będzie również przedstawienie pełnej dokumentacji medycznej potwierdzającej zasadność terapii. Do tej pory pozwolenie na wywóz medycznej marihuany za granicę wydawane było na podstawie recepty.

Najważniejsze zmiany:

  • Dokument – do tej pory było to zaświadczenie z WIF (strefa Schengen). Teraz będzie to imienny dokument wystawiany przez GIF na nowym wzorze i z nowymi zabezpieczeniami.
  • Ważność – do tej pory nie obowiązywał żaden ścisły limit czasowy. Teraz będzie on wynosił maksymalnie 30 dni
  • Czas – do tej pory można było uzyskać zaświadczenie WIF nawet na 2 dni przed wyjazdem. Teraz należy się zgłosić do GIF najpóźniej 15 dni przed podróżą.
  • Zakres dokumentacji – do tej pory zaświadczenie otrzymywało się na podstawie recepty. Teraz konieczne będzie przedstawienie pełnej dokumentacji medycznej uzasadniającej korzystanie z terapii medyczna marihuaną

Jak złożyć wniosek o wywóz medycznej marihuany za granicę?

Pacjent planujący wyjazd z lekami zawierającymi substancje odurzające lub psychotropowe może złożyć wniosek przez ePUAP / e‑Doręczenia. Oto najprostszy sposób krok po kroku:

Reklama
  1. Załóż profil zaufany lub użyj kwalifikowanego podpisu elektronicznego.

  2. Zaloguj się do ePUAPhttps://epuap.gov.pl

  3. Wybierz formularz wniosku dotyczący przewozu leków kontrolowanych.

  4. Dołącz dokumentację medyczną: kopię recepty, zaświadczenie lekarskie, informacje o dawkowaniu i czasie terapii.

  5. Wypełnij wniosek: podaj dane pacjenta, lek, dawkę, cel i okres wyjazdu.

  6. Podpisz elektronicznie za pomocą profilu zaufanego lub podpisu kwalifikowanego.

  7. Wyślij wniosek i zachowaj potwierdzenie wpływu w systemie ePUAP.

  8. Oczekuj na decyzję GIF

Brak wymaganego dokumentu może skutkować zatrzymaniem leku podczas kontroli granicznej. W niektórych krajach przewóz takich substancji bez odpowiedniego potwierdzenia legalności terapii może prowadzić również do konsekwencji prawnych i aresztowania. Dotyczy to także medycznej marihuany, która mimo legalnego statusu w Polsce, w wielu państwach nadal podlega restrykcyjnym przepisom.

Reklama

HERO to wg. nas polska marka roku 2025 i nie tylko ze względu na najlepsze produkty czy ich ceny, chodzi o coś jeszcze. Czymś co wyróżnia HERO jest bardzo aktywne wspieranie konopnej społeczności na różne sposoby. HERO rozwijając swoją markę, poszerzając swoją ofertę o nowe produkty z charakterystycznym logo, nie szczędzi środków na wspomniane wspieranie rozwoju społeczności i branży jako takiej. Jest to przede wszystkim marka tworzona z pasją, a nie kolejny podmiot nastawiony jedynie na zysk. Bez wątpliwości można stwierdzić, że nikt nie robi w ostatnich czasach tyle dla kultury konopnej w Polsce.

Reklama

HERO – Konopna marka roku 2025

HERO to marka, która w ostatnich latach zyskała w naszym kraju rozpoznawalność dzięki swoim produktom, ale nie tylko najwyższa ich jakość jest tym, co wyróżnia tę POLSKĄ MARKĘ.

To co wyróżnia HERO to bardzo aktywne wspieranie szeroko pojętej polskiej kultury konopnej poprzez m.in. mocne wsparcie dla twórców konopnych treści informacyjno-edukacyjnych, którzy robią świetną robotę i mogą się dzięki wsparciu nadal rozwijać, jednym z nich jest np. Adi Lewandowski, który robi bardo dobrą robotę na rzecz kultury i świadomości konopnej w naszym kraju – polecamy sprawdzić T U T A J

Z marką Hero współpracuję już dobry kawałek czasu i przez ten okres zdążyliśmy zbudować naprawdę solidną relację opartą na zaufaniu. To jedna z tych marek w branży, z którymi współpraca przebiega bardzo naturalnie — bez problemów, niedomówień czy zbędnej spiny.

Skoro działamy razem już kolejny rok, to samo w sobie jest najlepszym dowodem, że ta współpraca po prostu dobrze funkcjonuje. Hero robi naprawdę dopracowane produkty i widać, że za marką stoi realne zaangażowanie w rozwój branży konopnej w Polsce. Wspierają wydarzenia, inicjatywy i różne projekty, które budują tę społeczność. Z właścicielem marki, Piotrem, znamy się też prywatnie i bardzo się przyjaźnimy, więc tym bardziej cieszę się, że mogę wspierać i pokazywać markę, która stoi za czymś więcej niż tylko sprzedażą produktów.

-powiedział nam Adi Lewandowski

Ale wspieranie twórców to oczywiście nie koniec. Marka wspiera także wszelkie konopne wydarzenia w Polsce – od dużych eventów typu targi czy konferencje po mniejsze zamknięte spotkania konopnej społeczności.

HERO wspiera także największą polską społeczność medycznej marihuany  – BudCare.pl wspierając także ich wydarzenia integracyjne.

Doceniam markę HERO za otwartość na obecność na wydarzeniach branżowych – a nawet za ich inicjowanie. Widać, że Piotr, właściciel marki, po prostu to kocha: lubi spotykać się z ludźmi i rozmawiać z nimi o produktach. Jest obecny na wszystkich wydarzeniach BudCare.

-mówi Mateusz Strzelec z BudCare.pl

HERO jako producent sprzętu do waporyzacji wspiera też kliniki konopne, a raczej ich pacjentów. W tym przypadku polega to na m.in. na przekazywaniu klinikom waporyzatorów, które potem pacjenci mogą wypożyczyć zupełnie za darmo! Jest to działanie bardzo istotne gdyż urządzenia do waporyzacji sa bardzo różne pod względem jakości oraz oczywiście ceny. Wypożyczenie różnych sprzętów na testy daje super pogląd, który będzie dla danego pacjenta najlepszy. 

Jak sami widzicie, jest to marka, która robi dla polskiej kultury konopnej oraz społeczności konopnych pacjentów bardzo wiele dlatego jesteśmy dumni z tego, że współpracuje także z portalem WeedNews, bo to m.in. dzięki ich wsparciu powstają nasze materiały, które swoją drogą są jedynymi treściami konopnymi w naszym kraju, za którymi nie stoi AI.

Sami, gdy tylko możemy wybieramy produkty HERO, ponieważ cenimy wysoką jakość produktów ale jeszcze bardziej cenimy robotę, jaką HERO wykonuje na rzecz społeczności nie szczędząc na to środków. Śmiało można stwierdzić, że nikt w ostatnim czasie nie zrobił tyle dobrego dla polskiej kultury konopnej i konopnych pacjentów. 

Natomiast co do samych produktów to znajdziecie je w wielu sklepach z konopnymi akcesoriami na terenie całego kraju, oraz online o T U T A J

Sprawdźcie też  XLUX ROFFU X HERO LIMITED EDITION – pierwszy w naszym kraju waporyzator z certyfikatem bezpieczeństwa przebadany w polskim ośrodku badawczym, który potwierdził zgodność z europejskimi normami bezpieczeństwa, bo kto jak kto, ale HERO bardzo dba o jakość swoich produktów.

Reklama

Innym ciekawym produktem od HERO, który opisywaliśmy, jest pochłaniacz dymu umożliwiający dyskretne korzystanie z konopi gdy sytuacja tego wymaga. O pochłaniaczach poczytasz T U T A J

Reklama

Blood Orange Kush to nowa odmiana od Canopy Growth (Spectrum Therapeutics), która lada dzień trafi do polskich aptek. Co ciekawe, nowy produkt Canopy Growth będzie pakowany w opakowania zawierające 15 gramów suszu. To dość znacząca różnica ponieważ do tej pory produkty od tego producenta były pakowane po 5 gramów. Większe opakowanie to też niższa cena dla pacjentów, sporo niższa. Oto więcej informacji.

Reklama

Blood Orange Kush – nowa odmiana od Canopy Growth, 15 g. w opakowaniu i niższa cena

Canopy Growth Polska (Spectrum Therapeutics) wprowadza na polski rynek nową odmianę medycznej marihuany – Blood Orange Kush.

Będzie to odmiana charakteryzująca się najwyższym poziomem THC w portfolio tego producenta.

Bardzo dobrą informacją dla pacjentów jest to, iż produkt pojawi się w zupełnie nowej dla Canopy Growth konfiguracji – w opakowaniu zawierającym 15 gramów suszu.

Jak informuje producent – większa gramatura pozwoliła na obniżenie ceny w przeliczeniu na gram o około 30%, a to już konkretna, dająca się odczuć obniżka ceny regularnej.

„Zmiana gramatury opakowania jest efektem szeroko zakrojonej modernizacji procesów produkcyjnych, kontroli jakości i logistyki, dzięki którym firma znacząco zwiększyła możliwości wytwarzania oraz zapewniła stabilność dostaw. W ostatnich latach zrealizowano kompleksowe modernizacje zakładu oraz wdrożono nowe standardy jakościowe – działania te, choć na pewnym etapie przełożyły się na czasowe ograniczenia dostępności niektórych produktów, dziś umożliwiają większą elastyczność operacyjną i skuteczniejsze reagowanie na zmieniający się rynek”

– poinformował nas producent.

Blood Orange Kush – specyfikacja odmiany

Blood Orange Kush
Specyfikacja Blood Orange Kush

Dominujące terpeny Blood Orange Kush to  Limonen, Mircen i Linalol. 

Nominalne stężenie THC w przypadku tej odmiany to 29% (+ – 10%), czyli jest to odmiana bardzo mocna w działaniu o czym powinni pamiętać początkujący i mało doświadczeni z konopiami pacjenci, którzy powinni zaczynać od niskich dawek.

Reklama

Jest to hybryda z dominacją genów typu Indica. Dobrze sprawdzi się przeciwbólowo, przeciwspastycznie czy nasennie. 

Reklama

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.