Świat Zielonego Biznesu

Zielone Newsy

Aktualności

Losy ustawy, która pozwoliłaby państwowym bankom i spółdzielczym kasom kredytowym świadczyć usługi kalifornijskim firmom produkującym marihuanę, rozwiążą się dzisiaj, podczas kluczowych rozmów w sprawie przepisów prawnych regulujący ten obszar działalności.

Banki udzielające kredytów na produkty tworzone na bazie konopi indyjskich?

Proponowane ustawodawstwo, stanowa ustawa Senatu 51, ma na celu pomóc sprzedawcom detalicznym i innym firmom wykorzystującym marihuanę w swoich produktach. Do tej pory tego typu podmioty sa odcięte od pomocy bankowej w zakresie usług pożyczkowo-kredytowych.

Legalny przemysł marihuany w Kalifornii ma ogromne trudności z konkurowaniem z czarnym rynkiem i stoi przed wyzwaniami, które obejmują dostęp do bankowości i wysokie podatki. W ubiegłym tygodniu Gavin Newsom przedstawił nowy plan budżetu państwa, w którym prognozy dotyczące wpływów z przemysłu konopnego uległy obniżeniu o ok. 223 mln USD.

Obecnie, wszystkie przedsiębiorstwa przemysłu konopnego, w tym sklepy, są zmuszone do przeprowadzania transakcji głównie gotówkowych – ze względu na ciągłe federalne ograniczenia bankowe, które sprawiają, że prawie niemożliwe jest posiadanie rachunków bankowych w federalnych instytucjach finansowych.

Na szczeblu federalnym podejmowane są również wysiłki w celu uchwalenia przepisów, które pozwoliłyby bankom na obsługę przedsiębiorstw związanych z przemysłem konopnym bez ryzyka ich ścigania.

W Chinach wyprodukowano Twojego iPhone’a, tam zrobiono Nike, które nosisz, prawdopodobnie również tam powstały światełka na Twoją choinkę i wiele innych rzeczy, których używasz codziennie. Teraz Chiny chcą również uprawiać konopie.

Cannabis Boom dotyczy również Chin

Dwa z 34 regionów Chin po cichu pracują nad rozpoczęciem boom’u w uprawie konopi indyjskich, celem produkcji kannabidiolu, czyli CBD, nieintoksywnego związku, na którego punkcie szaleją konsumenci propagujący zdrowie i piękno – zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i poza nimi.

Robią to, pomimo tego, że kannabidiol nie został dopuszczony do spożycia w Chinach, czyli w kraju, w którym obowiązują jedne z najbardziej rygorystycznych antynarkotykowych polityk na świecie.

„Ma ogromny potencjał”, powiedział Tan Xin, prezes Hanma Investment Group, która w 2017 r. stała się pierwszą firmą, która otrzymała pozwolenie na pozyskiwanie kannabidiolu, tutaj, w południowych Chinach. Substancja chemiczna jest sprzedawana za granicą – w postaci olei, spray’ów i balsamów, jako skuteczny środek na leczenie bezsenności, trądziku, a nawet chorób takich jak cukrzyca i stwardnienie rozsiane.

Ruch, którego celem jest zalegalizowanie konopi indyjskich w Chinach, nie ma praktycznie żadnych szans. Jednak złagodzenie restrykcji w Ameryce Północnej spowodowało globalny wzrost popytu na produkty lecznicze – zwłaszcza na kannabidiol – którego zaspokojenia chcą podjąć się firmy w Chinach.

Oddział firmy Hanma w Shanchong, wiosce położonej w odległej dolinie na zachód od Kunming, stolicy prowincji Yunnan, uprawia ponad 1600 akrów konopi, odmianę konopi, która jest również stosowana w sznurach, papierze i tkaninach. Z uprawy pobiera kannabidiol w postaci oleju w ogromnej fabryce, którą otworzył dwa lata temu, w strefie zamkniętej – obok producenta broni.

„To jest bardzo dobre dla zdrowia ludzi”, powiedział Tian Wei, dyrektor generalny oddziału, Hempsoul, podczas wywiadu w fabryce. „Być może Chiny zdały sobie z tego sprawę nieco późno, ale na pewno będą szanse, aby nadrobić to w przyszłości” – powiedział Tian Tian.

Chiny chcą uprawiać konopie 3

W rzeczywistości Chiny uprawiają konopie od tysięcy lat – dla tekstyliów, nasion konopi i oleju, a nawet, według niektórych, dla medycyny tradycyjnej.

Materia Medica „Divine Farmer’s Classic”, tekst z pierwszego lub drugiego wieku, przypisuje marihuanie, jej nasionom i liściom właściwości lecznicze dla różnych dolegliwości.

„Długotrwała konsumpcja uwalnia światłość ducha i rozjaśnia ciało”, powiedział, zgodnie z tłumaczeniem cytowanym w artykule w czasopiśmie Frontiers in Pharmacology.

Po powstaniu Chińskiej Republiki Ludowej w 1949 r., odnotowano tam duży problem z ogromną ilością produkowanych i sprzedawanych narkotyków. Stanowczo zabroniono tego procederu. Uprawa, handel i stosowanie marihuany są surowo zabronione do dnia dzisiejszego, a przemytnikom narkotyków grozi w skrajnych przypadkach nawet kara śmierci.

Po podpisaniu Konwencji Narodów Zjednoczonych o substancjach psychotropowych w 1985 r. Chiny poszły jeszcze dalej. Zakazano wszelkiej uprawy konopi – która od dawna uprawiana była w Yunnan, górzystej prowincji graniczącej z Myanmarem, Laosem i Wietnamem i należy do grona najbiedniejszych chińskich prowincji. Od zarania dziejów, rolnicy produkowali konopie do produkcji lin i tekstyliów, a Chiny zakazały go, pomimo że zawiera tylko śladowe ilości tetrahydrokanabinolu lub THC, czyli związku występującego w marihuanie.

Na konferencji prasowej w Pekinie w zeszłym miesiącu Liu Yuejin, zastępca dyrektora Narodowej Komisji Kontroli Narkotyków, powiedział, że tempo legalizacji kannaboidów w innych krajach oznaczało, że chińskie władze „mogłyby wzmocnić nadzór nad respektowaniem prawa dotyczącego uprawy i stosowania konopi”.

Fabryka Hempsoul ma dziesiątki kamer z obwodem zamkniętym, które przesyłają filmy bezpośrednio do lokalnego biura bezpieczeństwa publicznego.

Chiny zdecydowały się pójść na ustępstwo w sprawie konopi hodowanych i stosowanych “przemysłowo”, dopiero w 2010 r., co pozwoliło Yunnanowi wznowić produkcję. Konopie były następnie używane głównie do produkcji tekstyliów, w tym mundurów Ludowej Armii Wyzwolenia, ale wkrótce ich zastosowanie rozszerzyło się na inne produkty.

“Rozwijający się przemysł konopny przyniósł Yunnanowi wiele korzyści. Łagodny, wiosenny klimat jest idealny dla uprawy konopi, a rolnik może zarobić na niej równowartość 300 dolarów za hektar, czyli zdecydowanie więcej niż za len czy rzepak” – powiedział Tian of Hempsoul.

Hempsoul jest jedną z czterech firm w prowincji Yunnan, które otrzymały licencje na przetwarzanie konopi na kannabidiol, uprawiając ponad 36 000 akrów. Teraz inni dołączają do nich w pośpiechu widząc, jak ogromne korzyści można czerpać z tej gałęzi przemysłu.

W lutym prowincja udzieliła licencji trzem filiom Conba Group, firmy farmaceutycznej z siedzibą w prowincji Zhejiang. Firma z siedzibą w mieście Qingdao, Huaren Pharmaceutical, powiedziała niedawno, że ubiega się o pozwolenie na uprawę konopi w szklarniach, które już ozdabiają krajobraz wokół Kunming.

Inne regiony też to zauważyły. W 2017 r. Heilongjiang, prowincja położona wzdłuż północno-wschodniej granicy Chin z Rosją, dołączyła do Yunnan, aby umożliwić uprawę konopi. Jilin, prowincja sąsiednia, powiedziała w tym roku, że również to zrobi.

Podczas, gdy korzyści zdrowotne ze stosowania kannabidiolu pozostają nie do końca wyjaśnione, w ubiegłym roku Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków zatwierdziła pierwsze zastosowanie tego leku jako leku w leczeniu dwóch rzadkich i ciężkich postaci padaczki. Badane są inne potencjalne zastosowania.

Chiny zezwalają na sprzedaż nasion konopi i oleju konopnego oraz stosowanie CBD w kosmetykach, ale nie zatwierdzono jeszcze kannabidiolu do stosowania w żywności i lekach. Na razie większość produktów Hempsoula – około dwóch ton rocznie – trafia na rynki zagraniczne. Pan Tian powiedział, że wierzy, iż to tylko kwestia czasu, kiedy Chiny również zatwierdzą ten związek, jako składnik produktów żywnościowych.

Ambicje Hanmy są globalne – przykładowo nabył on zakład wydobywczy w Las Vegas, który ma wkrótce rozpocząć produkcję i planuje produkcję w Kanadzie. Pan Tan, przewodniczący Hanmy, powiedział, że ma nadzieję, że Chiny, z największym rynkiem na świecie, pójdą w ślady Stanów Zjednoczonych, które nazwał „najlepiej wykształconym” rynkiem w kontekście hodowli, handlu i stosowania konopi.

Yang Ming, naukowiec z Yunnan Academy of Agricultural Science, który jest jednym z wiodących chińskich ekspertów w dziedzinie konopi, powiedział, że nasiona roślin są tradycyjnie formowane w kulę i stosowane do leczenia zaparć, ale właściwości psychotropowe konopi nie były nigdy szeroko znane rolnikom ani innym mieszkańcom.

Wraz z postępem rewolucji kulturalnej Chiny stopniowo się otwierały, jednak zagraniczni turyści odwiedzający Yunnan pod koniec lat 80. i na początku lat 90. odkryli mnóstwo dziko rosnących konopi. Po części zmieniło to region w miejsce dla turystów i poszukiwaczy przygód poszukujących pewnego rodzaju doświadczenia, jakie zapewnia zażywanie konopi.

„Chodzili na pola konopi mieszkańców wioski, wybierali pąki i przynosili je z powrotem do hotelu, aby wysuszyć i zapalić” – powiedział dr Yang. „Niektóre z tych osób zachowywały się jak obłąkane i biegały nago”.

W takich przypadkach interweniowały władze. Dr Yang, pochodzący z Yunnan, jest absolwentem uniwersytetu rolniczego w Pekinie. Został przydzielony do prowadzenia badań nad marihuaną i robi to od tamtej pory. Jego awatarem w mediach społecznościowych jest liść marihuany.

Akademia hoduje własne odmiany konopi – z których każda wymaga zgody policji – aby zapewnić, że roślina zawiera mniej niż 0,3% THC, czyli nie przekracza międzynarodowego standardu, dotyczącego konopi. Obecnie istnieje dziewięć odmian, a zespół dr Yang kontynuuje dalsze badania.

Jedna z odmian, konopie Yunnan nr 7, umożliwia ekstrakcję większych ilości kannabidiolu. Podczas gdy zastosowanie związku w produktach komercyjnych pozostaje w powijakach, dr Yang obserwuje, jak doceniane są jego wysiłki.

„Inne kraje”, powiedział z dumą, „naprawdę lubią nasze CBD”.

Szwedzki państwowy fundusz emerytalny AP7 postanowił zainwestować w przemysł związany z marihuaną. Jak ostatnio poinformował magazyn finansowy Asset Market Watch, fundusz emerytalny kupił udziały w Canopy Growth i Aurora Cannabis. Nie jest to pierwszy przypadek gdy fundusz emerytalny inwestuje w branżę konopną.

Nowa branża, nowe możliwości

Pomysł, aby krajowe fundusze emerytalne rozszerzyły swoje portfele o papiery wartościowe z sektora konopnego jest dość nowy. Jako pierwsza, zrobiła to Kanadyjska Rada ds. Inwestycji Emerytalnych w Sektorze Publicznym, a ostatnio zwiększyła swoje udziały w notowanych spółkach konopnych. Jednak biorąc pod uwagę to, że w Kanadzie marihuana rekreacyjna jest legalna, nie jest to zaskakujące.

Marihuana – nie, inwestowanie w marihuanę – tak

Jednak w Szwecji marihuana pozostaje nielegalna co czyni ją pierwszym krajem, który nie popiera legalizacji marihuany, a mimo to inwestuje środki w rynek z nią związany.

Rada ds. Etyki Szwedzkich Funduszy Inwestycyjnych wyraziła dezaprobatę dla inwestowania w rynek związany z marihuaną. Jednak menedżerowie funduszu AP7 postanowili zignorować ich zalecenie. Fundusz traktuje branżę konopną jako sposób na dalszą globalną dywersyfikację swoich inwestycji.

W Las Vegas powstaną bary konopne, w których zapalisz marihuanę. Taki pomysł został uchwalony przez radę miasta Las Vegas i w ten sposób stało się jednym z pierwszych kraju miast, które pozwoliły na prowadzenie działalności o takim charakterze.

Władze zadecydowały, że zgodę na taką działalność mogą otrzymać jedynie punkty prowadzące licencjonowaną sprzedaż marihuany. Obecnie w Las Vegas działa 12 punktów sprzedaży.

Bary nie będą jednak tym czym są holenderskie coffe shopy. Część konsumpcyjna będzie oddzielona od powierzchni handlowej. Oznacza to, że w samym barze będziemy mogli jedynie skonsumować nabytą w innym miejscu trawkę lub kupić akcesoria do palenia. Konsumpcja w lokalu nie może być widoczna z zewnątrz, więc prawdopodobnie będą one ukryte na wzór klubów konopnych w Hiszpanii.

Do barów wstęp będą miały tylko osoby, które ukończyły 21 lat. Lokale będą musiały zostać zaopatrzone w odpowiedni system wentylacji oraz spełniać specjalne warunki przeciwpożarowe. Bar nie może znajdować się bliżej niż 1000 stóp od szkół, urzędów, kasyn czy kościołów.

Aby otrzymać licencję na prowadzenia baru, należy złożyć specjalne podanie o wydanie licencji, której koszt to $5000 rocznie. Bar konopny musi być oddalone co najmniej o 1000 stóp od szkół i kasyn, a także od innych chronionych instytucji, takich jak kościoły

Jak czytamy na łamach serwisu strefa inwestorów – na giełdach całego świata istnieje sporo egzotycznych instrumentów finansowych. Plan firmy New Leaf Data Services zakłada wprowadzenie kontraktów terminowych na marihuanę. Inwestorzy zakładają, że cena konopi ulegnie zmianie.

Firma z USA zakłada wprowadzenie kontraktów terminowych na marihuanę

Rok 2019 może być przełomowy dla wszystkich osób, których interesuje inwestowanie w marihuanę. Jonathan Rubin – prezes New Leaf Data Services w rozmowie z Bloomberg mówi, że ciężko pracują nad tym, aby potencjalni interesanci otrzymali nowe ciekawe opcje inwestycyjne.

Indeks cenowy marihuany już istnieje

New Leaf Data Services od kilku lat zajmuje się zbieraniem danych o zmianach cen konopi indyjskich. Dla rynku kanadyjskiego i amerykańskiego liczone są nawet indeksy cenowe.


Notowania Canada Cannabis Spot Index

Specjaliści od kontraktów terminowych nie ukrywają wątpliwości przydatności takiego instrumentu inwestycyjnego. Jego głównym problemem jest płynność w zakresie handlu. Co by nie mówić, kontakty terminowe na marihuanę są ciekawym momentem w historii rynków kapitałowych.

Kontrakty na marihuanę nie byłyby pierwszymi egzotycznymi instrumentami tego typu. Pierwsze kontrakty terminowe pojawiły się w Mezopotamii i dotyczyły uprawy zboża, więc tradycja instrumentów tego rodzaju na artykuły spożywcze jest długa i bogata.

Przeglądając oferty giełd towarowych z całego świata, można zobaczyć wiele egzotycznych opcji inwestycyjnych. Począwszy od kontraktów na mleko, trzcinę cukrową, soję po kontakty na krowy, owoce morza, skończywszy na drewnie i energii elektrycznej.

Notowanie indeksów Nasdaq Salmon (na łososie w przedziałach wagowych)

Jakby dla kogoś nie było dość, to na giełdzie w Chicago dostępne są kontrakty na zjawiska pogodowe. Można zawrzeć zakład, gdzie temperatura regionu wzrośnie, a gdzie spadnie. Czy w Stanach spadnie śnieg lub wystąpi huragan. Takie instrumenty mogą być rodzajem zabezpieczenia dla wielkich gospodarstw rolnych i firm działających w branży spożywczej.

Ceny przewozów morskich również objęte są kontraktami. Instrument ten nazywa się Forward Freight Agreements (FFA) i jest dostępny na londyńskiej Baltic Exchange. Pozwala zabezpieczyć przedsiębiorców przed zawyżonym kosztem transportu towarów.

Jak widać globalny rynek giełdowy daje wielkie możliwości inwestycyjne. Problem opiera się na dostępności tych kontraktów – mianowicie, są one skierowane dla inwestorów instytucjonalnych, dysponujących sporą gotówką na samym starcie.

Belgijski dziennik Le soir opublikował badania wpływu dekryminalizacji marihuany na budżet państwa. Szacunkowe wyniki były dość zaskakujące, gdyż według najnowszego badania legalizacja marihuany w Belgii przyniosłaby 144 mln euro.

Zalegalizowanie marihuany w Belgii zasiliłoby budżet o dodatkowe 144 mln euro

Większość młodzieżowych partii politycznych ma w swoim programie zalegalizowanie marihuany w celach rekreacyjnych. Były premier Belgii – Elio Di Rupo, wyraził aprobatę dla liberalizacji przepisów w sprawie marihuany. Jednakże problemem pozostaje społeczeństwo, które nadal jest dość podzielone w kwestii legalizacji marihuany.

Mimo, że posiadacze niewielkiej ilości suszu nie będą ścigani przez policję w Belgii, to używanie jej nadal jest nielegalne. Dostęp do marihuany nie jest szczególnie utrudniony, tym bardziej biorąc pod uwagę sąsiedztwo dość liberalnej w tej sprawie Holandii.

Ośrodek „Grupa Piątkowa” skupiający młodych ludzi w wieku 25-35 lat, przeprowadził analizę finansową dekryminalizacji marihuany. Badanie wspierane było przez Fundację Króla Baudouina.

Autorzy raportu wzięli pod uwagę różnego rodzaju czynniki tzn. nie opierali się na samych wpływach do budżetu, ale również do osiągnięcia oszczędności w ramach ochrony zdrowia czy wymiaru sprawiedliwości.

Spośród wszystkich możliwych do przeanalizowania scenariuszy wynika, że najbardziej opłacalnym dla finansów publicznych byłby ten, który przewiduje zażądanie obrotem marihuany przez państwo. Według wyliczeń, taki system przyniósłby Belgii dodatkowy zysk w postaci 144 mln euro.

Urugwaj po za całkowitym zalegalizowaniu marihuany w celach rekreacyjnych staje się kolejnym, pierwszym w Ameryce Łacińskiej krajem eksportującym medyczną marihuanę. Pierwsza partia ma trafić do Europy!

Urugwaj kolejnym krajem eksportującym medyczną marihuanę

Za produkcję oraz eksport odpowiedzialna jest firma Fotmer, która w czasie zbiorów zatrudniła aż 150 osób, które dbają o finalną jakość produktu końcowego – przycinają nadmierną ilość listków oraz łodyg.

„To jest hiperparanoja, ale jest ona konieczna, biorąc pod uwagę, że „jest to lek jak każdy inny”. ” – skomentował Asim Beg, dyrektor naukowy firmy Fotmer

Cały proces jest ściśle kontrolowany, ponieważ głównymi odbiorcami są koncerny farmaceutyczne. Pracownicy muszą przejść przez specjalną komorę dezynfekcyjną oraz wkładać specjalne maski i uniformy, które mają zniwelować ryzyko zakażenia i zanieczyszczenia roślin.

Firma oferuje pakiety medycznej marihuany – każdy z nich zawiera około trzech kilogramów w cenie od 9 do 21 tyś. dolarów. Fotmer chce eksportować swój susz oraz koncentraty do Kanady, Australii oraz Europy. Pierwszym krajem, który zostanie zaopatrzony w produkt tej firmy będą Niemcy!

Każdy pakiet waży około trzech kilogramów i będzie sprzedawany za 9 000 do 21 000 dolarów na rynku międzynarodowym, gdzie ceny wahają się od 3 do 7 dolarów za gram, chociaż pacjenci w Polsce za gram medycznej marihuany muszą zapłacić około 70zł.

W USA powstanie pierwsza fabryka drewna na bazie konopi – HempWood. Firma z Maryland chce zainwestować 5,8 miliona dolarów w pierwszą fabrykę drewna na bazie konopi – czytamy na łamach serwisu returntonow

HempWood to „ekologiczny produkt”, który wykorzystuje włókno konopne do wytworzenia materiału drewnopodobnego. Według deklaracji producenta HempWood jest o 20 procent twardszy niż dąb. Biorąc pod uwagę, że konopie rosną 100 razy szybciej, produkt ten może być substytutem dla klasycznych odmian stosowanych w przemyśle meblarskim.

Uprawa konopi w Stanach Zjednoczonych stała się legalna, więc zainteresowanie rynkiem konopnym wzrosło.

„Ta alternatywa dla drewna liściastego otwiera nowe możliwości w branży budowlanej i drzewnej i podkreśla możliwości, jakie konopie mają w wielu sektorach” – powiedział prezes startupu Kentucky Matt Bevin.

Produkty HempWood znajdą zastosowanie w każdym sektorze naszego życia od desek ciętych i podłóg po deski do krojenia i deskorolki. Sprasowane włókna pulpy konopnej sklejone środkiem na bazie soi. Brzmi jak nowa wersja płyty wiórowej, jednak nic bardziej mylnego.

Warto podkreślić, że produkcja HempWood to dobra wiadomość dla sympatyków środowiska. Dęby należą do gatunków drzew najbardziej zagrożonych ze względu na duże zapotrzebowanie litego dębu na rynku meblarskim. Do produkcji HempWood wykorzystywane są łodygi konopi.

Właściciel nowej firmy Fibonacci, Greg Wilson był pionierem w branży podłóg bambusowych zanim konopie stały się legalne. Liczy, że deski na bazie konopi przyjmą się równie dobrze. Firma wykorzystuje technologie spopularyzowaną przez chiński przemysł bambusowo-tkacki oraz technologie opracowaną w firmie Wilson, SmartOak.

Siedziba firmy znajduje się w Kentucky, gdzie na wydzierżawionym terenie trwa uprawa 40 000 akrów konopi.

Biznes prowadzony w oparciu o konopie zachęcił samego Dana Bilzeriana do założenia własnej marki. Ostatnio natknęliśmy się na specjalny produkt wypuszczony przez markę Ignite, a są to wykałaczki CBD.

Nie trzeba śledzić rynku konopi, żeby zauważyć coraz więcej produktów zawierających kannabinoidy. Sklepy przepełnione są produktami od kosmetyków, jedzenia, leków po przysmaki dla psów. Szczerze mówiąc… ciężko za tym nadążyć.

Dan Bilzerian wypuszcza wykałaczki CBD pod marką Ignite

Drewno używane w naszych wykałaczkach to północnoamerykańskie drewno brzozowe, które jest świeżo ścinane co kwartał. Następnie przetwarzane jest pod kątem uzyskania jasnego koloru, gładkiej powierzchni, zwartej konstrukcji i wytrzymałości na rozciąganie. Zaufaj nam, to nie może być bardziej naturalne.

Warto inwestować w wykałaczki CBD?

Doustne spożywanie CBD jest najczęstszą metodą przyjmowania CBD. Metoda jest prosta i szybka oraz można precyzyjnie określić dawkę. Pytanie brzmi ile CBD zostanie wchłonięte przez nasz organizm? Przecież po drodze musi przejść przez układ trawienny, a to dość długi proces. Możemy się tylko domyślać ile przyjmiemy CBD za pomocą takiej wykałaczki, ale będzie to dalekie od 25mg na wykałaczkę. Twierdzenie, że całe nasze ciało odczuje potężny efekt po kilku przeżuciach jest niczym innym jak bzdurą. Z pewnością są lepsze sposoby na zainwestowanie 30$ za 250mg.

Spójrzmy na opis produktu:

„Zrelaksuj się i odpręż, tylko Chill.” WYKAŁACZKI CBD | 25MG CBD W WYKAŁACZCE | 250MG CBD W PACZCE(10 WYKAŁACZEK)

„Po chwilowym przeżuwaniu wykałaczki, całe twoje ciało odczuje potężny efekt odprężenia. W połączeniu z PCR, aktywnym kannabidiolem, nasze wykałaczki podczas żucia uwalniają CBD do dziąseł i jamy podjęzykowej, umożliwiając przy tym natychmiastową absorpcję do krwiobiegu. Kiedy wprowadzimy kannabidiol do krwioobiegu, efekty mogą być odczuwane we wszystkich obszarach naszego ciała.

Drewno używane w naszych wykałaczkach to północnoamerykańskie drewno brzozowe, które jest świeżo ścinane co kwartał. Następnie przetwarzane jest pod kątem uzyskania jasnego koloru, gładkiej powierzchni, zwartej konstrukcji i wytrzymałości na rozciąganie. Zaufaj nam, to nie może być bardziej naturalne.”

Warto inwestować w wykałaczki CBD?

Doustne spożywanie CBD jest najczęstszą metodą przyjmowania CBD. Metoda jest prosta i szybka oraz można precyzyjnie określić dawkę. Pytanie brzmi ile CBD zostanie wchłonięte przez nasz organizm? Przecież po drodze musi przejść przez układ trawienny, a to dość długi proces. Możemy się tylko domyślać ile przyjmiemy CBD za pomocą takiej wykałaczki, ale będzie to dalekie od 25mg na wykałaczkę. Twierdzenie, że całe nasze ciało odczuje potężny efekt po kilku przeżuciach jest niczym innym jak bzdurą. Z pewnością są lepsze sposoby na zainwestowanie 30$ za 250mg.

W każdym razie przyszedł czas na test, będziemy was informować!

W ciągu ostatnich kilku lat ewolucja rynku konopnego, spowodowała wysyp innowacyjnych produktów zawierających kannabinoidy na sklepowych półkach. Konsumenci mają dostęp do niekończącej się listy sposobów, włączania konopi do swojego stylu życia. Maści, olejki czy wszelakie sposoby spalania marihuany są nam dobrze znane, jednak listki odświeżające oddech z THC to zdecydowana nowość.

Na rynku konopnym trwa wyścig w opracowywaniu nowych sposobów przyjmowania kannabinoidów. Listki THC MIDORI opracowane przez firmę Kin Slips z Bay Area są alternatywą dla popularnych olejków czy koncentratów. Wystarczy, że podłożysz listek pod językiem, a on natychmiast się rozpuści.

Listki THC są bardzo dyskretne i pozwalają podać dawkę THC/CBD w dowolnym miejscu i czasie. Z racji precyzyjnego i prostego zastosowania takie paski zdobędą sympatie u osób, które przyjmują THC lub CBD z powodów medycznych.

To nie koniec zalet listków THC. Stosując listki podjęzykowe pomijamy podróż THC przez żołądek i wątrobę do naszego krwiobiegu. Kannabinoidy są wchłaniane bezpośrednio do tętnicy podjęzykowej i przemieszczają się do zewnętrznej tętnicy szyjnej, następnie do wewnętrznej tętnicy szyjnej skąd już trafiają prosto do mózgu.

Listki marki Kin Slips występują w różnych smakach, od miętowych po estragonowe. Na razie dostępne są tylko w wybranych przychodniach w Kalifornii i mimo, że firma nie planuje ekspansji na inne stany to stale zamierzają rozwijać swój produkt poprzez wprowadzanie nowych smaków i dopracowywanie aktualnych. Jest to jedna z nielicznych marek, która oferuje podjęzykowe listki THC.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.