Świat Palaczy

Zielone Newsy

Aktualności

Coffeeshopy w Amsterdamie zostaną zamknięte dla turystów? Femke Halsema, burmistrz miasta, chce, aby zakupów w popularnych konopnych kawiarniach dokonywać mogli jedynie obywatele Niderlandów. Halsema mówi, że chciałaby oczywiście, aby turyści do Amsterdamu przybywali jak najliczniej, ale ze względu na różnorodność, piękno miasta i jego zaplecze kulturalne, a nie po to żeby sobie legalnie zapalić. Czy taka decyzja zapadnie? Jakie może mieć to konsekwencje?

Coffeeshopy w Amsterdamie nie dla turystów?

Od dziesięcioleci Niderlandy oraz ich stolica przyciągają całe rzesze turystów chcących legalnie zakupić i spożyć konopie indyjskie, poczuć ten klimat wolności w tej kwestii. Legalność zakupów oraz mnogość odmian sprawiają, że każdego roku, liczący 700 000 mieszkańców Amsterdam  odwiedziło 10 000 000 turystów. Z zebranych danych (m.in. ankiety przeprowadzane w Amsterdamie) wynika, że większość przyjechała ze względu na „legalną” marihuanę.

Przypomnijmy, że marihuana w Niderlandach, wbrew temu co sądzi wielu, nie jest legalna. Można posiadać przy sobie kilka gramów suszu bez obawy o zatrzymanie. Można sprzedawać susz po uzyskaniu stosownej zgody, reszta czyli np. produkcja suszu do sprzedaży to już szara strefa gdyż produkcja formalnie pozostaje nielegalna. Wszystko to dzięki tzw. polityce tolerancji.

Burmistrz Femke Halsema chce, aby turystyka konopna w Amsterdamie odeszła do historii. Popierają ja w tym licznie sami mieszkańcy, policja oraz prokuratura.

Tak zwani „konopni turyści” powodują duże problemy w mieście. Amsterdam jest miastem międzynarodowym i chce przyciągać turystów, ale mieszkańcy pragną, aby przyjeżdżali oni ze względu na różnorodność, piękno miasta i jego zaplecze kulturalne.

– powiedziała burmistrz Amsterdamu Femke Halsema

Halsema przyznała też, że ma nadzieję uczynić Amsterdam mniej atrakcyjnym dla „turystyki narkotykowej”.

Czy coffeeshopy w Amsterdamie będą zamknięte dla turystów? Nie wiadomo kiedy i czy w ogóle zmiany wejdą w życie, musi je zatwierdzić rada miejska. A gdyby się tak stało, jakie mogło by to nieść konsekwencje?

Konsekwencje zmian

Przede wszystkim Amsterdam w świadomości ludzi na całym świecie jest miastem kojarzonym z marihuaną i to wyobrażenie ciężko będzie zmienić. Turyści żądni konopnych wrażeń nadal będą przyjeżdżać, tyle, że zaopatrywać będą się na czarnym rynku. I tu dochodzimy do pewnego paradoksu, burmistrz miasta jako jeden z głównych powodów swojej decyzji podaje walkę z przestępczością, także tą narkotykową. Paradoksem jest oczywiście to, że taka decyzja spowoduje duży rozrost czarnego rynku, który przejmie role coffeeshopów. Kolejna sprawa to to, że dla ok. 40% turystów to seks jest głównym powodem wizyty w mieście, ale oczywiście w drugiej kolejności jest to legalna marihuana. Ci turyści zostaną przejęci przez czarny rynek, który na nowych przepisach mocno zyska.

Argument o nielegalnym handlu to także jeden z głównych argumentów stowarzyszenia właścicieli coffeeshopów, oni doskonale sobie zdaja sprawę gdzie pójdą ich klienci.

Z pewnością ucierpi też kasa miasta gdyż ilość odwiedzających je turystów znacząco spadnie. Amsterdam to miasto mocno nastawione na turystykę, a zatem ogromna część lokalnych biznesów związanych np. z gastronomią czy hotelarstwem upadnie. Biorąc obecny kryzys w obu tych branżach, ich właściciele nie będą zachwycenie faktem, że po obecnej sytuacji czekać będzie na nich kolejny kryzys.

Z drugiej strony należy zrozumieć mieszkańców miasta, dla których obecny stan rzeczy jest co raz bardziej uciążliwy. Swego czasu, burmistrz Amsterdamu apelował do państw sąsiadujących, aby zalegalizowały marihuanę, a ich obywatele palili legalnie u siebie, co znacznie by zmniejszyło tzw. „narkoturystykę”.

Źródło: Deutsche Welle

Piwo BUH czyli szumnie zapowiadany produkt, za którym stoją m.in. Janusz Palikot oraz Kuba Wojewódzki, trafiło właśnie do sprzedaży. Prowadzona kampania marketingowa zapowiadała rewolucję wśród piw kraftowych. Niestety okazało się, że BUH z konopiami ma niewiele wspólnego. Dowiedzieliśmy się jaką zatem rolę konopie odegrały w procesie produkcji.

Piwo BUH

Pod koniec ubiegłego roku roku Janusz Palikot, Kuba Wojewódzki oraz Tomasz Czechowski ogłosili, iż założyli spółkę „Przyjazne Państwo”, która to będzie się zajmować produkcją alkoholowych jak i bezalkoholowych napojów z dodatkiem CBD. Przeczytasz o tym T U T A J.  Ogłoszono wtedy, że pierwszym produktem nowej spółki będzie piwo BUH, kraftowy produkt z dodatkiem CBD.

Informacja szybko obiegła sieć, co nie dziwi w przypadku gdy taki produkt firmują tak znane nazwiska. Panowie ruszyli z kampanią marketingową, w której zapowiadano „rewolucję wśród piw kraftowych”.

Z początkiem roku piwo BUH pojawiło się na półkach w Żabkach na terenie całego kraju. Udałem się zatem do pobliskiego sklepu, aby przetestować szumnie zapowiadany trunek.

Pierwsze na co zwróciłem uwagę to zielona butelka oraz błędy na etykiecie. O ile te drugie nie wpływają na jakość produktu to zielona butelka już tak. Każdy kto się interesuje piwem wie, że zielona butelka szkodzi produktowi gdyż m.in. przepuszcza promienie UV, zwróćcie uwagę, że piwa kraftowe są zawsze rozlewane do brązowych butelek.

Opis na etykiecie wprawił mnie w lekką konsternację, a konkretniej zawarta w nim informacja, że w piwie znajduje się pół grama suszu konopnego. Cóż, szukałem i nie znalazłem. Dowiedziałem się za to od przedstawiciela spółki, co oznacza owe pół grama suszu na pół litra piwa, ale o tym za chwilę. Druga sprawa to pisanie słowa „konopi” przez dwa „i” co jest błędem dość powszechnym, który jednak w przypadku produktów z konopiami nie powinien się zdarzać.

Czas na degustację

Piwo BUH ma aromat zwykłego piwa, aromatów konopnych nie wyczułem. Jeżeli chodzi o walory smakowe to się niestety bardzo zawiodłem. Piwo pozostawia posmak taki jak nieoczyszczony olejek konopny czyli niestety gorzki. Nie wyczułem w smaku żadnych nut konopnych. Napój jest po prostu gorzki (nie mylić z goryczką)Jest to oczywiście moja subiektywna ocena i nie wątpię, że znajdą się tacy, którym BUH będzie smakował.

Piwo BUH i konopie

Niestety nie poczułem żadnego działania CBD, które miało się w piwie znajdować. Moje wątpliwości rozwiał konopny działacz i aktywista Przemysław Zawadzki, który także przetestował BUHa, tyle, że laboratoryjnie. Wyniki oraz swoje przemyślenia Przemek przedstawił w swoim najnowszym filmie, który znajdziecie T U T A J. Badania wykazały, że piwo BUH nie zawiera kannabinoidów! Nie znajdziemy w nim szumnie zapowiadanego składnika czyli CBD.

Od przedstawiciela spółki dowiedzieliśmy się jaki udział w procesie produkcji mają konopie. Okazuje się, że konopie zostały potraktowane tak jak się traktuje w procesie produkcji piwa chmiel, czyli zostały wymoczone w wodzie. Problemem jest to, że kannabinoidy nie łączą się z wodą! Co otrzymamy jeżeli wrzucimy konopie do wody? Uwolnią się do niej m.in. terpeny, ale głównie będą to części materii roślinnej takie jak chlorofil, które dają gorzki, nieprzyjemny posmak. W wodzie nie uwolnią się natomiast najistotniejsze składniki zawarte w konopiach czyli kannabinoidy. Dlatego szumnie zapowiadanego CBD w piwie nie uraczymy. Tłumaczy to tez wspomniane pół grama suszu na butelkę, jest to ilość suszu wymoczona w wodzie przypadająca na pół litra piwa.

Niestety nie jest to produkt jakiego oczekiwaliśmy. Przede wszystkim ze względu na zapowiadaną obecność kannabinoidów co wynika ze sposobu użycia konopi w procesie produkcji. Smak również pozostawia wiele do życzenia, jednak jak wspomniałem jest to ocena subiektywna. Nie znalazłem niczego za co mógłbym pochwalić piwo BUH.

W sezonie 2020/21 NBA nie będzie przeprowadzać wyrywkowych testów na używanie marihuany przez zawodników, co do tej pory było normą. Jako oficjalny powód podaje się pandemię koronawirusa, w związku z którą postanowiono maksymalnie ograniczyć kontakty międzyludzkie. Nie jest to pierwszy krok władz NBA w stronę luzowania przepisów względem używania konopi indyjskich przez zawodników, a eksperci przewidują, że nowe przepisy obowiązywać będą też po unormowaniu się sytuacji na świecie.

Koniec wyrywkowych testów na używanie marihuany przez zawodników NBA

NBA postanowiło najwyraźniej poluzować politykę względem konopi indyjskich. Pierwszym krokiem było niedawne wstrzymanie losowych testów  na THC podczas tzw. bańki w Orlando. Teraz władze ligi poinformowały, że w sezonie 2020/21 również nie będzie badać zawodników pod kątem kannabinoidów. Jako oficjalny powód takiej decyzji podaje się pandemię koronawirusa oraz chęć zmniejszenia liczby kontaktów międzyludzkich. Jednak eksperci są zdania, że przepisy pozostaną niezmienione po powrocie do normalnego życia.

Ze względu na niezwykłe okoliczności związane z pandemią uzgodniliśmy z NBPA (związek zawodników ligi NBA – przyp. red.) zawieszenie losowych testów na używanie marihuany w trakcie sezonu 2020-21 i skoncentrowanie naszego programu testów losowych na zakazanych środkach poprawiających wydajność.

-powiedział Mike Bass, rzecznik NBA

Patrząc na obecną sytuację w USA, utrzymujący się trend legalizowania marihuany do celów rekreacyjnych przez kolejne stany, wielu ekspertów poddaje w wątpliwość to, czy czy liga kiedykolwiek wróci do testowania swoich graczy pod kątem konopi. Adam Silver, komisarz ligi, jakiś czas temu poinformował, że NBA rozważa potencjalne zmiany w swoich zasadach dotyczących używania marihuany.

To, że większość zawodników tej najbardziej prestiżowej na świecie ligi koszykarskiej używa konopi indyjskich nie jest tajemnicą. Wielu z nich zwraca również uwagę na bardzo ważny aspekt czyli używanie marihuany w celach leczniczych. Terapia konopna jest skuteczna w wielu dolegliwościach, z którymi mierzą się zawodowi sportowcy.

NBA nie rezygnuje z badań zawodników pod kątem twardych narkotyków oraz substancji dopingujących. Testy na obecność THC będą wykonywane tylko, jeżeli pojawi się ku temu konkretny powód.

Adam Silver, ma jednak też pewne obawy co do luzowania przepisów względem konopi indyjskich.

Myślę, że kiedy zmieniamy naszą politykę, musimy być bardzo ostrożni, ponieważ możemy wysłać wiadomość do wielu młodych ludzi. Myślę, że wszyscy zgadzamy się, iż niezależnie od tego, czy marihuana jest legalna, tak jak w przypadku alkoholu, nadal trzeba uczyć młodych ludzi, jak używać takich substancji w odpowiedni i odpowiedzialny sposób. Jest to więc skomplikowana sprawa.

–  powiedział Adam Silver

Dodał też, że wśród samych zawodników też panuje podział w tej kwestii.

Niektórzy gracze uważają, że w trakcie sezonu pali się zbyt dużo trawki. Ale inni mówią, że to jest to konieczne dla ich zdrowia. Sam rozmawiałem z koszykarzami, którzy mówili mi, że popalają, bo zmagają się z depresją czy napadami lękowymi i marihuana im w tym pomaga

– dodał Silver.

Pod koniec ubiegłego roku, światło dzienne ujrzało piwo z CBD typu Pale Ale od Hemp&Brew. Jako miłośnicy konopi nie mogliśmy sobie odpuścić, aby sprawdzić jak wyszło połączenie złotego napoju z nasza ulubioną rośliną. Oto nasze odczucia.

Piwo z CBD Pale Ale od Hemp&Brew

Jak do tej pory nie miałem okazji skosztować piwa z dodatkiem CBD, przyczyna była prosta – ciężko było u nas taki produkt dostać. To się jednak w ostatnich tygodniach zmieniło i na chwilę obecną złoty trunek z dodatkiem konopnych ekstraktów jest dostępny na sklepowych półkach.

Piwo z CBD Pale Ale od Hemp&Brew, bo o nim mowa, wpadło również w nasze ręce. Jak wypadło?

Pierwsze co zrobiło na nas pozytywne wrażenie projekt etykiety oraz opakowanie. Każda butelka zapakowana jest w zielone kartonowe pudełko z logo Hemp&Brew. Gdy wyciągniemy z niego zawartość, ujrzymy brązową butelkę ze świetnie wykonaną etykietą w kolorach złotym i khaki. Widać, że ktoś się przyłożył bo efekt jest naprawdę dobry.

Czas na degustację

Po otwarciu butelki wyczuwalny jest cytrynowy aromat. Piwo ma umiarkowany posmak goryczki (producent podaje goryczkę 3/6) z nutami cytrusowymi. Mi osobiście posmakowało i to bardzo. Oczywiście jest to rzecz zależna od gustu. Co ciekawe, producenci nie dodali do napoju nic w celu nadania smaku i aromatu, a zatem w sporej części są one zasługą konopnego ekstraktu. Piwo CBD Pale Ale  określiłbym jako orzeźwiające, pije się bardzo przyjemnie.

Przejdźmy do konopi. Piwo to zawiera konopny ekstrakt z CBD, samego kannabidiolu jest 30mg w każdej butelce(+/- 2mg). Jest to ilość, która powinna być już wyczuwalna w działaniu. Czy jest? Według mnie tak. Piwo działa różnie na różne osoby, mnie osobiście w pewien sposób rozleniwia. CBD Pale Ale dało natomiast efekt pobudzenia i skupienia. Aby mieć pewność, testy przeprowadzane były przez kilka wieczorów. Efekt był za każdym razem taki sam i jak dla mnie zdecydowanie lepszy od zwykłego złotego trunku. Polecam spróbować każdemu.

Cena za butelkę wynosi ok. 12 zł, jak na piwo kraftowe to dobra cena.

Spółka Hemp&Brew to efekt współpracy polskiego Browaru Tarnobrzeg z Kanopio, czeską firmą zajmującą się konopiami. Trzeba przyznać, że pierwszy owoc współpracy piwnych oraz konopnych pasjonatów wyszedł bardzo dobrze.

T U T A J znajduje się video-recenzja CBD Pale Ale, za którą odpowiada już piwny specjalista. Materiał jest bardzo ciekawy, a miłośników konopi szczególnie zapewne zainteresuje rozwinięcie tematu konopnego aromatu, który wyczuwalny jest zaraz po otwarciu niektórych rodzajów piwa.

 

San Francisco wprowadza nowe przepisy dla swoich mieszkańców. We wtorek przegłosowano przepisy, które zakazują palenia tytoniu nawet we własnym mieszkaniu. Mieszkańcom wolno jednak, we własnym mieszkaniu palić marihuanę. Przepisy miały początkowo objąć także ziele, jednak aktywiści przekonali władze, że jest to jedyne miejsce gdzie wolno im palić legalnie.

San Francisco: zakaz palenia tytoniu w mieszkaniu, wolno natomiast palić marihuanę

Rada Miejska San Francisco ustanowiła nowe prawo poprzez głosowanie, w którym takie rozwiązanie poparło 10 na 11 głosujących. W ten sposób San Francisco stało się największym miastem w USA, które przyjęło tak surowe przepisy dla palaczy tytoniu, donosi San Francisco Chronicle .

Ustawodawcy pierwotnie proponowali, aby zakaz palenia w budynkach dotyczył także marihuany, jednak zmienili swoje stanowisko po tym, jak konopni aktywiści zaprotestowali przeciwko takiemu rozwiązaniu. Argumentowali to tym, że jest to jedyne legalne miejsce, w którym mogą  wg. prawa palić marihuanę.

Palacze tytoniu argumentowali, że nowe prawo narusza ich prawa, zwłaszcza poprzez zabranianie palenie tytoniu w ich własnych domach. Jednak urzędnicy dali zielone światło dla dla nowej uchwały, powołując się na obawy dotyczące skutków biernego palenia.

Bierne palenie jest szkodliwe i każdy powinien mieć zapewnione czyste powietrze do oddychania w miejscu zamieszkania.

napisał na Twitterze przewodniczący rady miejskiej San Francisco, Norman Yee.

Jak podaje Centers for Disease Control and Prevention(USA), palenie papierosów zabija w USA ponad 480 000 ludzi rocznie, z czego ponad 41 000 zgonów spowodowanych biernym wdychaniem dymu tytoniowego.

Kilka dni temu legendarny bokser Mike Tyson stoczył walkę z innym weteranem pięściarstwa Royem Jonesem Jr. W trakcie konferencji po zakończonej walce, Tyson został zapytany o marihuanę. Zapytany o to, czy palił przed walką z Jonesem Jr. odparł, że pali codziennie i w trakcie walki też był upalony. 

Mike Tyson walczył z Jonesem Jr. na haju

Kilka dni temu w ringu stanęły dwie pięściarskie legendy: Mike Tyson oraz Roy Jones Jr. Sportowi obserwatorzy podkreślają, że Tyson w walce z Jonesem Jr. pokazał się z dobrej strony. Mike był w dobrej formie i zadawał naprawdę mocne ciosy. Starcie potrwało pełen dystans.

Po walce, 54-letni Tyson został zapytany przez jednego z dziennikarzy o to, czy palił przed walką marihuanę. Mike odpowiedział beż dłuższego namysłu:

Oczywiście, że tak. Słuchajcie, ja nie mogę przestać palić. Paliłem nawet w trakcie walk. Po prostu muszę palić. Przepraszam, jestem palaczem… Palę codziennie. Nigdy nie przestałem palić.

-odparł pięściarz, po czy dodał:

Taki po prostu jestem. Nie ma to na mnie negatywnego wpływu. Tak po prostu żyję, taki jestem i tak też umrę. Nie ma tutaj wyjaśnienia. Nie ma początku, nie ma końca.

Bokser został zapytany, czy konopie indyjskie pomagają mu zwalczyć ból, Mike odparł:

Nie, to po prostu mnie znieczula. Nie uśmierza bólu.

Tyson i marihuana

Legendarny bokser nie od dawna nie ukrywa, że uwielbia marihuanę. Ma też własną plantacje w południowej Kalifornii. Jakiś czas temu chwalił się, że wraz ze swoim wspólnikiem wypalają ziela za 40.000 dolarów miesięcznie, przeczytasz o tym T U T A J.

Pierwsze polskie piwo z CBD trafiło właśnie do sprzedaży. Uwarzył je Browar Tarnobrzeg. Ale to nie wszystko, piwo zawierające CBD wyprodukował też AleBrowar, który złoty napój zawierający aż 100 mg kannabidiolu już rozlał do butelek i wprowadził do sprzedaży.

Piwo z CBD Pale Ale uwarzone przez Browar Tarnobrzeg

Browar Tarnobrzeg wraz Kanopio Trade zawiązały spółkę spółkę Hemp&Brew, której celem było uwarzenie oraz wprowadzenie na rynek piwa z dodatkiem kannabidiolu. Rezultatem współpracy jest piwo typu Pale Ale z dodatkiem kannabidiolu.

piwo z cbd
CBD Pale Ale od Browar Tarnobrzeg

Nawiązaliśmy współpracę z firmą Kanopio Trade s.r.o. dostarczającą olejki i emulsje zawierające CBD pozyskane z konopi siewnych Cannabis sativa L. Jej efektem jest powstanie piwa z wysoką zawartością CBD, uwarzone na zlecenie Hemp&Brew Sp. z o.o.

– podaje spółka na swojej stronie internetowej.

Jest to piwo górnej fermentacji w stylu Pale Ale, zawiera 30 mg CBD +/- 2mg, THC <0,2%. Ekstrakt 12% wag. oraz 5% alkoholu.

Na stronie Browar Tarnobrzeg można je zamówić za 11,90

EDIT: Naszą recenzję piwa CBD Pale Ale przeczytasz T U T A J

Piwo z kannabidiolem uwarzone przez AleBrowar

Nazywa się Chill Guru CBD Edition i jest to kraftowe piwo typu American IPA. Napój zawiera 4,2% alkoholu i aż 100 mg CBD. Cena to ok. 12 zł za 500 ml. Piwo powstało dzięki współpracy AleBrowar z firmą Sztuka Konopi.

piwo z cbd
Chill Guru CBD Edition od AleBrowar

Uwarzone przez AleBrowar piwo można nabyć w sklepach z piwem rzemieślniczym na terenie kraju (również sklepy online)

Klasyczna IPA w amerykańskim wykonaniu z ciekawym dodatkiem CBD. W aromacie cytryny, czerwone pomarańcze, grejpfruty i limonki. Piwo koniecznie przelej do szkła, które najbardziej odpowiada takim stylom czyli do IPA glass. W smaku jak na styl przystało daje o sobie znać solidna dawka nowofalowej goryczki. Ponownie wyczujesz całe spektrum owoców cytrusowych. Piwo jest rześkie i orzeźwiające oraz świetnie pijalne.

-pisze o Chill Guru CBD Edition Kraftklub.pl

Obu produktów mamy nadzieję wkrótce spróbować i przedstawić krótką recenzję.

Czytaj także: Wojewódzki z Palikotem wchodzą w branżę CBD, na początek piwo BUH

Lubartowska policja drogowa otrzymała od miasta „narkomat” – urządzenie testujące czy dana osoba prowadzi pod wpływem używek innych niż alkohol. Niestety, jak chwali się sam producent, urządzenie wykryje nawet najmniejszą ilość THC w ślinie badanego. W praktyce oznacza to, że nawet jeżeli minęło kilka dni od ostatniego spożycia – tester może dać wynik pozytywny, a kierowca zostać uznanym za prowadzącego pod wpływem pomimo, że jest całkowicie trzeźwy. Problem będą też mieli użytkownicy medycznej marihuany, którzy np. poprzedniego dnia używali konopi w celach medycznych. O komentarz poprosiliśmy Lubartowski Urząd Miasta oraz tamtejsza policję. 

Narkomat trafił w ręce lubartowskiej drogówki

Kilka dni temu lubartowscy urzędnicy pochwalili się najnowszym zakupem dla tamtejszej drogówki. Jest to urządzenie Dräger DrugTest® 5000, które kosztowało 13 tys. zł.

Urządzenie na podstawie badania śliny ma wskazywać czy kierowca prowadzi po zażyciu narkotyków.

Producent urządzenia na swojej stronie chwali się wysoką czułością wykrywania we krwi THC:

skrajnie niska wartość graniczna detekcji THC będącego głównym aktywnym składnikiem konopi indyjskich

-czytamy na stronie producenta.

Co to oznacza w praktyce? Jeżeli wybrałeś się na wycieczkę do Amsterdamu i tam legalnie zażywałeś konopi indyjskich, po czym 2 dni później lubartowska drogówka zatrzyma cię do kontroli, tester wskaże, że prowadzisz pod wpływem i musisz liczyć się z konsekwencjami. Pomimo, iż jesteś kompletnie trzeźwy.

Stan “po spożyciu” to sytuacja gdy osoba używała marihuany np. pięć godzin wcześniej i pomimo, iż we krwi znajduje się jeszcze THC, to osoba jest zupełnie trzeźwa. Mało tego, THC, w przeciwieństwie do alkoholu, może utrzymywać się we krwi wiele dni. W takim przypadku osoba używająca marihuany na kilka dnie przed prowadzeniem pojazdu, jest traktowana jak pijany kierowca. Natomiast stan “pod wpływem” występuje wtedy, gdy osoba zażyła konopie po czym wsiadła za kierownicę, będąc jeszcze pod wpływem THC.

W znacznie gorszej sytuacji są pacjenci legalnie leczący się konopiami indyjskimi, którzy np. konopi używają każdego wieczora. Taka osoba, jeżeli kuracja trwa już kolejny miesiąc, będzie następnego dnia miała w organizmie stosunkowo wysokie stężenie THC, które jednak nie oznacza, że jest się odurzonym (pod wpływem). W praktyce oznacza to kompletny brak możliwości prowadzenia pojazdów w trakcie kuracji, nawet gdy danego dnia lek nie był zażywany.

O komentarz poprosiliśmy rzecznika prasowego Lubartowskiego Urzędu Miejskiego, Pana Łukasza Chomickiego.

Niestety, gdy przedstawiłem sytuację oraz zapytałem czy urzędnicy miejscy, którzy zakupili urządzenie wzięli to pod uwagę, rzecznik przestał być rozmowny i oznajmił, że nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia i żebym dopytywał rzecznika policji. Na nic zdały się moje argumenty, że w końcu to miasto zakupiło dla policji narkomat więc kierowanie zapytania do niego jest jak najbardziej zasadne.

Pani Jagoda Stanicka, rzecznik tamtejszej policji, niestety przebywa na urlopie.  Mimo to udało nam się chwile porozmawiać. Pani Stanicka oznajmiła, że rozumie w czym jest problem jednak nie jest w tym momencie udzielić mi wyczerpującej odpowiedzi. Obiecano mailowo odnieść się do sprawy na początku przyszłego tygodnia.

Do tematu wrócimy w przyszłym tygodniu jak tylko otrzymamy odpowiedź od Pani Rzecznik z Lubartowa. Najistotniejszą dla nas kwestią jest używanie marihuany w celach medycznych przez osoby będące kierowcami (oczywiście nie chodzi o prowadzenie bezpośrednio po zażyciu leku). Dowiecie się też co należy zrobić w przypadku gdy jest się pacjentem MM i spotka nas taka kontrola.

Więcej informacji o przenośnym narkotesterze znajdziecie TUTAJ.

Przeczytaj także: Odpowiedź ministerstwa ws. wyznaczenia dopuszczalnych limitów THC we krwi kierowców

 

Playboy startuje z kampanią promującą legalizację marihuany w USA na poziomie federalnym. Wydawca tego legendarnego pisma postanowił wesprzeć wprowadzenie w Stanach Zjednoczonych ustawy MORE, która legalizuje konopie indyjskie na poziomie federalnym oraz m.in. przekierowuje część zysków ze sprzedaży legalnego ziela na naprawę szkód wyrządzonych przez konopną prohibicję. Kampania Playboya podzielona została na trzy podstawowe elementy: Polityka, Ludzie, Kultura. „Jako stewardzi kultowego mistrza postępu, naszym obowiązkiem jest kontynuowanie pracy, którą Playboy rozpoczął ponad pięćdziesiąt lat temu, opowiadając się za reformą prawa dotyczącego marihuany” – powiedziała dyrektor marketingu  w Playboy Enterprises.

Playboy startuje z kampanią promującą legalizację marihuany

Pod koniec zeszłego miesiąca Playboy zainicjował swoja kampanię na rzecz legalizacji marihuany w USA na poziomie federalnym. Jest to kontynuacja działania od wielu lat na rzecz legalizacji i destygmatyzacji marihuany.

Sam Hugh Hefner od lat wspiera zmianę prawa dot. konopi indyjskich. To właśnie do niego pod koniec lat sześćdziesiątych odezwał się Keith Stroup opisując swój pomysł założenia organizacji pro-konopnej, działającej na rzecz dekryminalizacji. Hefner wypisał mu czek na 5000 dolarów. W ten sposób powstała największa i działająca najdłużej organizacja konopna w USA – NORML

Teraz w swojej podzielonej na trzy kategorie, którymi są polityka, ludzie oraz kultura kampanii, Playboy wzywa do ogólnokrajowej legalizacji marihuany. Playboy Foundation uruchamia programy mentorskie i grantowe, które wspierać mają niedostatecznie reprezentowanych przedsiębiorców konopnych oraz osoby niesprawiedliwie uwięzionych w związku z konopiami. Dwa granty w wysokości 25.000 dolarów zostaną przeznaczone na projekty:

Last Prisoner Project Prison to Prosperity  – program mający na celu aktywację zawodową w legalnej branży konopnej dla byłych więźniów skazanych w związku z konopiami. Program przewiduje szkolenia i wdrożenie na rynek pracy. Drugi grant będzie wspierać program EAZE Momentum Business Accelerator, mający na celu wspieranie i wzmacnianie “niedostatecznie reprezentowanych właścicieli firm” zajmujących się konopiami indyjskimi.

EAZE Momentum – akcelerator biznesowy, którego celem jest wsparcie i wzmocnienie pozycji niedostatecznie reprezentowanych przedsiębiorców  z branży konopnej.

Od samego początku Playboy walczył o postęp kulturowy zakorzeniony w podstawowych wartościach równości, wolności słowa i idei, że przyjemność jest podstawowym prawem człowieka. Zbyt długo polityka naszego narodu wobec marihuany była zacofana i karygodna, prowadząc do dziesięcioleci niesprawiedliwości w naszym systemie prawnym oraz do społecznego piętnowania i wstydu

– powiedziała Rachel Webber, dyrektor marketingu Playboy Enterprises.

Jako stewardzi kultowego mistrza postępu, naszym obowiązkiem jest kontynuowanie pracy, którą Playboy rozpoczął ponad pięćdziesiąt lat temu, opowiadając się za reformą prawa dotyczącego marihuany i promując pozytywne role, jakie konopie odgrywają w życiu ludzi jako forma rekreacji i zdrowia. Jesteśmy dumni, że możemy zaangażować nasze platformy i zasoby do wspierania tej sprawy i jesteśmy wdzięczni za partnerstwo i wsparcie organizacji odgrywających wiodącą rolę w propagowaniu reform ustawodawczych, sprawiedliwości społecznej i destygmatyzacji kulturowej.

-dodała Webber

Trzy filary kampanii Playboya

Playboy swoja kampanie podzielił na trzy wspomniane juz elementy.

Polityka

Playboy oficjalnie wezwał do poważnych zmian w polityce Stanów Zjednoczonych w stosunku do konopi indyjskich.  CEO Playboy Enterprises, Ben Kohn opublikował artykuł, w którym wzywa Kongres do uchwalenia ustawy MORE, co spowodowałoby całkowite usunięcie marihuany z ustawy o substancjach kontrolowanych. Byłby to pierwszy ważny krok do usunięcia federalnego zakazu. Ustawa MORE zakłada m.in. wymazanie rejestrów karnych związanych z konopiami indyjskimi oraz przeznaczanie części przychodów podatkowych na naprawę szkód spowodowanych złym prawem.

Ludzie

W ramach projektu Last Prisoner Playboy będzie wspierać osoby, które ucierpiały na skutek niesprawiedliwych przepisów. Natomiast projekt Eaze Momentum ma na celu wsparcie i wzmocnienie pozycji niedostatecznie reprezentowanych przedsiębiorców konopnych.

Beneficjenci projektu Momentum i Last Prisoner podzielą się swoimi historiami na Playboy.com i kanałach społecznościowych Playboya.

Kultura

Playboy przy współpracy z agencją Better Half zaplanował tygodniową kampanię uświadamiającą przed i w trakcie National Expungement Week. Playboy użyczy swoje platformy mediów społecznościowych, a także kanały znanych Playboy Playmates (Teela LaRoux, Eugena Washington, Monica Sims, Jessica Wall i Ashley Hobbs) co umożliwi dotarcie przedstawicielom Marijuana Policy Project, Last Prisoner Project, Veterans Cannabis Project i Eaze’s Momentum Program do dziesiątek milionów obserwujących. Kampania medialna, wraz z nowo zamówioną grafiką inspirowaną nierównościami, które wynikają z federalnym zakazem marihuany ma podnieść świadomość i wywołać dyskusję na temat nierówności i piętnowania konopi indyjskich.

Playboy uruchomił też na swojej stronie dział poświęcony konopiom indyjskim, znajdziesz go T U T A J. ma to być miejsce w sieci, w którym czytelnicy mogą zdobyć informacje i zagłębić w różne aspekty kultury i konsumpcji konopi. Znajdziecie tam np. odcinki Playboy Advisor dotyczące konopi indyjskich i seksu oraz kolumnę redakcyjną o nazwie The Dope Tutor. Playboy niedawno wprowadził również na rynek „CBD by Playboy”, wysokiej jakości linię produktów opartych na CBD, zaprojektowaną specjalnie w celu zwiększenia intymności i przyjemności seksualnej.

W zeszłym tygodniu, 23-letni mieszkaniec Lublina, stojąc w korku na jednej z ulic swego miasta postanowił się nieco zrelaksować. W tym celu wyciągnął szklaną lufkę, nabił suszem po czym zapalił wytrzepując popiół przez okno. Na jego nieszczęście w tym samy korku, tuż za nim stał ktoś kto był świadkiem całej sytuacji, a gdy tylko poczuł charakterystyczną konopną woń postanowił zainterweniować, aby uniemożliwić 23-latkowi dalszą jazdę.

Palił zioło stojąc w korku

Wydarzenie miało miejsce na ul. Puławskiej w Lublinie w poniedziałek 7 września około godziny 8:30. Będący na urlopie funkcjonariusz policji (dzielnicowy z Łęcznej) stojąc w ulicznym korku zauważył, że z samochodu stojącego przed nim wydobywa się dym.

Policjant mając uchyloną szybę w samochodzie poczuł z zewnątrz charakterystyczny zapach palonej marihuany. Spostrzegł on, że ze stojącego bezpośrednio przed nim samochodu (…) przez uchyloną szybę wydobywa się dym, a kierujący wytrzepuje przez okno coś ze szklanej lufki

-poinformowała policja.

Przebywający na urlopie policjant postanowił sprawdzić swoje podejrzenia. Uniemożliwił kierowcy kontynuowanie jazdy oraz wezwał na miejsce patrol.

Przybyli na miejsce funkcjonariusze potwierdzili podejrzenia kolegi będącego na urlopie. Rewizja kierowcy zakończyła się znalezieniem w bieliźnie niewielkiej ilości marihuany. Badania krwi potwierdziły, że 23-latek prowadził pod wpływem konopi indyjskich, został on zatrzymany, a zioło skonfiskowane.

źródło: policja.pl

 

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.