Świat Medycznej Marihuany

Zielone Newsy

Aktualności

Medyczna marihuana od S-Lab: trzy odmiany zarejestrowane jako jeden produkt. Dlaczego taka sytuacja nie powinna mieć miejsca? Terapie z zastosowaniem medycznej marihuany to w naszym kraju temat stosunkowo nowy, a jednocześnie w wielu kwestiach o wiele bardziej skomplikowany w porównaniu do zdecydowanej większości innych leków. Gdy dodamy do tego urzędniczą niewiedzę na temat konopi powstanie ryzyko wystąpienia sytuacji niekorzystnej dla pacjentów korzystających z aptecznego suszu. Jednym z przykładów takich sytuacji jest właśnie wspomniana rejestracja i sprzedaż trzech odmian jako jednego produktu. Jakie ma to znaczenia dla pacjentów?

Medyczna marihuana od S-Lab: trzy odmiany zarejestrowane jako jeden produkt. Dlaczego taka sytuacja nie powinna mieć miejsca?

Każda medyczna marihuana dostępna w Polsce to konkretna odmiana przypisana do konkretnego produktu. Tak przynajmniej było do tej pory. Red No 2 to „sativa”, a pod nazwą skrywa się odmiana Lemon Skunk, natomiast Aurora 20 to „indica” odmiana LA Confidential.  Każda z tych odmian charakteryzuje się innym działaniem. Każdy z tych produktów będzie zawsze pochodził z tych samych kultywarów (odmian) dlatego pacjent kupując produkt rok temu, dzisiaj i za trzy lata – otrzyma ten sam produkt. Tak było do tej pory.

Sytuacja uległa zmianie gdy na rynku pojawił się produkt firmy S-Lab, a dokładnie Cannabis Flos S-LAB 18% THC, 1% CBD

Początkowo produkt występował w dwóch wariantach, były to odmiany Mango oraz Pink Kush. Teraz do dwóch wspomnianych odmian w ramach jednego produktu, doszła trzecia – Girl Scout Cookies.

Co to oznacza dla pacjentów? Każda odmiana marihuany posiada swoje charakterystyczne działanie, które wynika z proporcji kannabinoidów oraz niesłychanie istotnych dla efektu terpenów. To właśnie konkretna kombinacja kannabinoidów z terpenami określają jakie będzie działanie danej odmiany – energetyczne i podnoszące na duchu, a może relaksacyjne, nasenne i przeciwbólowe? Przeciwwymiotne czy na poprawę apetytu? To jakie będzie działanie danej odmiany marihuany zależy od kombinacji kannabinoidów i terpenów, które je definiują w działaniu.

I nawet jeżeli użyjemy odmian o bardzo podobnych profilach kannabinoidowych oraz terpenowych – ich działanie może być i zapewne będzie inne na niektórych płaszczyznach.

Jedyny dostępny na chwile obecny produkt od S-Lab czyli Cannabis Flos S-Lab 18% THC, 1% CBD to na chwilę obecną trzy różne odmiany marihuany. Niestety nigdy nie wiadomo na jaką partie akurat się trafi w aptece. Oto ogólna charakterystyka odmian dostępnych w ramach tego konkretnego produktu:

Mango: Odmiana dająca poczucie szczęścia lecz nie euforyczna. Dobry wybór na radzenie sobie ze stanami depresyjnymi i stresem. W większych dawkach może działać uspokajająco i nasennie. Dobrze sprawdzi sie przeciwbólowo.

Pink Kush: Pomaga obniżyć napięcie mięśniowe, zmniejszać bóle stawowe oraz wykazuje działanie przeciwzapalne. Działa hybrydowo zarówno na ciało jak i umysł. Działa uspakajająco, pomaga zasnąć oraz poprawia jakość snu.

Girl Scout Cookies: Potrafi dobrze zrelaksować i rozluźnić mięśnie, a jednocześnie zachęca do działania. Uspakaja, dobrze sprawdzi się przy przewlekłym stresie. Wykazuje też działanie przeciwbólowe oraz antydepresyjne.

Z czego wynika taka sytuacja i taka rozbieżność w działaniu jednego i tego samego (teoretycznie) produktu? Jest to efekt nikłej wiedzy osób stanowiących przepisy dot. konopi na ich temat. Marihuana swoje działanie zarówno zdrowotne jak i rekreacyjne zawdzięcza tzw. „efektowi otoczenia”. Oznacza to, że wszystkie składowe konopi takie jak kannabinoidy, terpeny, flawonoidy, a także zwykła materia roślinna tworzą wspólnie efekt końcowy, działanie marihuany. Jeżeli zmienimy którykolwiek z elementów – cała reszta też będzie działać inaczej, inny będzie też efekt końcowy czyli działanie na osobę używającą. Gdyby wymienić te najważniejsze to są to kannabinoidy oraz terpeny. To terpeny definiują działanie kannabinoidów. To terpeny w głównej mierze odpowiadają za to czy odmiana jest klasyfikowana w działaniu jako „sativa” lub „indica”.

Zarówno kannabinoidy jak i terpeny to substancje aktywne w marihuanie. Związki te na siebie oddziałują zmieniając w ten sposób rekreacyjne jak i terapeutyczne działanie marihuany. Niestety, przepisy (nie tylko w PL) jako substancję czynną (czyt. leczniczą) w przypadku konopi uznają jedynie THC oraz CBD, czyli kannabinoidy. Niestety, terpeny nie są brane pod uwagę mimo, iż też są to substancje czynne definiujące działanie produktu, a zatem bardzo istotne dla ukierunkowania jego działania.

Co to oznacza w praktyce?

W świetle przepisów jedynym wyznacznikiem tego czy produkt jest ok czy nie jest stężenie THC, gdyż to właśnie THC uznane jest za substancję czynną odpowiadającą za działanie leku. Stąd też czasami wynikają negatywne opinie na temat zapachu i smaku niektórych partii medycznej marihuany. Jedyne czego muszą przestrzegać producenci medycznej marihuany to zgłoszone dla danej partii poziomy THC i CBD. Aromat czyli kwestia związana z terpenami nie jest nigdzie uregulowana. Prawda jest taka, że Urząd Regulacji Produktów Leczniczych bez problemu zarejestruje nawet 20 odmian o kompletnie innym działaniu, jako jeden produkt, jeżeli wszystkie będą miały ten sam poziom THC podany w zgłoszeniu.

Producenci medycznej marihuany o ugruntowanej pozycji na rynku tacy jak Canopy Growth (Spectrum Therapeutics) czy Aurora zdając sobie sprawę z charakterystycznego działania każdej odmiany pilnują tego, aby dany produkt był wytwarzany zawsze z tego samej genetyki (odmiany). Dlatego kupując Red No 2 czy Aurorę 20 zarówno dzisiaj jak i za kilka lat – otrzymasz ten sam produkt o tym samym działaniu. Dlatego co jakiś czas pojawiają się przerwy w dostawach np red No 2 – gdy partia zostaje cofnięta ze względu na bardzo nieznaczne przekroczenia producent nie wkłada do opakowań Red’a czegokolwiek co ma 19% THC tylko czeka na wyprodukowanie kolejnej partii. Pacjenci muszą czasami niestety czekać, ale mają pewność, że zawsze otrzymają ten sam produkt. (O patologiach takich jak cofanie całych partii leku, powodowanych przez przepisy dot. konopi przeczytasz w artykule „Z czego wynika cena oraz dostępność medycznej marihuany„)

W przypadku produktu od S-Lab można w różnych aptekach trafić na inny skład leku.

Niestety ze względu na różne działanie poszczególnych odmian trzeba jasno powiedzieć, że taka sytuacja może być zagrożeniem dla terapii i nigdy nie powinna mieć miejsca!

Po czym poznasz jaka odmiana jest w Twoim opakowaniu?

To jaka odmiana znajduje się w konkretnym opakowaniu można ustalić poi numerze seryjnym partii. Seria z Pink Kush w numerze partii zawiera litery „PK”, seria Mango zawiera litery „MG”, a seria z Girl Scout Cookies zawiera litery „GSC”. Oto przykładowe numery partii Cannabis Flos S-LAB 18%

Pink Kush – Seria: 2110PK010102
Mango – Seria: 21GS06MG040103
Girl Scout Cookies – Seria: 21GS13GSC020102

Medyczna marihuana od S-Lab: trzy odmiany zarejestrowane jako jeden produkt, plusy i minusy

Czy w tej sytuacji jest cokolwiek pozytywnego? To zależy. Jako plus można uznać to, że na naszym rynku zamiast jednej nowej odmiany, w aptekach pojawiły sie trzy. Niestety sporym problemem jest to, że nie sposób ustalić na jaką trafimy w naszej aptece.

Sytuacja jest lepsza gdy mamy do czynienia z farmaceutą znającym się na medycznej marihuanie i będzie nam w stanie pomóc w doborze odpowiedniego leku do konkretnej przypadłości. Niestety, nie ma pewności, że następnym razem gdy będzie potrzeba zrealizowania recepty – trafimy na dokładnie ten sam produkt.

O komentarz poprosiłem mgr. farm. Bartłomieja Zalewę, znanego jako Konopny Farmaceuta:

Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Jedynym plusem jest to, że jeżeli trafimy na farmaceutę z odpowiednią wiedzą na temat konopi i pomoże on wybrać najlepszą dla nas odmianę. Jednak zdecydowana większość takiej wiedzy nie posiada

-mówi Konopny Farmaceuta

Oto profile terpenowe poszczególnych odmian dostępnych w ramach produktu od S-Lab:

Pink Kush:

Medyczna marihuana od S-Lab 1

Mango:

Medyczna marihuana od S-Lab 1

Girl Scout Cookies:

Medyczna marihuana od S-Lab

Zestawienie odmian:

Medyczna marihuana od S-Lab 1

Powstało urządzenie, które po oczach wykryje czy jesteś pod wpływem zioła. Tak twierdzą jego twórcy, firma Gaize. Produkt o tej samej nazwie czyli Gaize, z wyglądu przypomina gogle VR. Po założeniu osobie testowanej, urządzenie skanuje gałki oczne i analizuje ich zachowanie. Na tej podstawie urządzenie w ciągu kilku minut podaje wynik badania. Urządzenie posiada jeszcze jedną cechę, która w naszej opinii sprawia, że chcielibyśmy, aby trafiło np. do Polskiej drogówki. Oto więcej informacji.

Powstało urządzenie, które po oczach wykryje czy jesteś pod wpływem zioła

„Oczy dają niezwykle wyraźny obraz stanu psychicznego danej osoby. Pełno w nich mimowolnych mikro ruchów i odruchów, które przekazują informacje o czyimś upośledzeniu lub trzeźwości. Nauka rozumie to od dziesięcioleci i stanowi podstawę testów, z których obecnie korzystają funkcjonariusze policji w zakresie rozpoznawania narkotyków.”

-czytamy na stronie producenta urządzenia Gaize

Produkt firmy Gaize, który jest goglami przypominającymi gogle VR, to tak naprawdę skaner, który zeskanuje gałki oczne badanej osoby i je przeanalizuje, aby na tej podstawie określić czy badana osoba jest trzeźwa czy też odurzona i np. niezdolna do pracy czy kierowania pojazdem.

I tu mamy do czynienia z czymś bardzo ciekawym i dającym nadzieje np. pacjentom medycznej marihuany. Otóż klasyczne testy szukają w organizmie THC (w krwi lub moczu czy też ślinie), które potrafi się w nim utrzymać do miesiąca. Jeżeli pacjent zwaporyzuje wieczorem susz na lepszy sen i rano przytrafi mu sie kontrola drogowa z narkotestem to ten z pewnością pokaże wynik pozytywny, a sprawa trafi do sądu.

I tu Gaize wykazuje zdecydowaną przewagę nad tradycyjnymi testami. Otóż urządzenie rozpoznaje czy badany jest faktycznie pod wpływem marihuany, która może wpłynąć np. na jego motorykę. Urządzenie nie wykrywa stężenia, a jedynie określa, czy użytkownik jest w chwili badania odurzony. Jeżeli poddacie się porannemu badaniu Gaize, to jeżeli używaliście ziela wieczorem – urządzenie da wynik negatywny. Można powiedzieć, że ustala czy badany jest pod wpływem, a nie po spożyciu.

„Gaize przeprowadza zautomatyzowany test, który mierzy ruch gałek ocznych i wykorzystuje uczenie maszynowe, aby precyzyjnie skorelować to z zachowaniem trzeźwych lub upośledzonych oczu. Rezultatem jest jasne, obiektywne i dające się obronić określenie, w jakim stopniu dana osoba nadaje się do prowadzenia pojazdu lub wykonywania swojej pracy.’

-mówi producent Gaize

Omawiane urządzenie wydaje sie być dobrym rozwiązaniem. W przeciwieństwie do np. „narkomatu” który swego czasu trafił do policji w Lubartowie. Urządzenie to wykrywa nawet najmniejsze śladowe ilości THC w organizmie, co może mieć fatalne skutki prawne dla pacjentów korzystających z medycznej marihuany. O Lubartowskim narkomacie pisaliśmy T U T A J.

„Gaize wykorzystuje ponad 40 lat nauki. To ważne, bo oznacza, że ​​przeprowadzane przez nas badania są dobrze rozumiane przez sądy, adwokatów i biegłych. Automatyzując testy, które eksperci ds. Rozpoznawania narkotyków wykonują od dziesięcioleci, Gaize eliminuje błąd ludzki i zapewnia jedyną ścieżkę do określania upośledzenia narkotykowego w czasie rzeczywistym. Gaize przeprowadziło również badanie kliniczne z użyciem produktu Gaize i ma największy na świecie zbiór danych na temat upośledzonej marihuany.”

-czytamy na stronie producenta

Technologia ta do tej pory była dostępna dla służb, teraz ma być ogólnodostępna np. do testowania pracowników.

Test na obecność THC może jedynie wskazywać na wcześniejsze użycie i może pozostawać w organizmie przez ponad 30 dni od ostatniego użycia. Wiele badań naukowych wykazało, że nie ma takiej ilości THC, na podstawie której można określić stan upośledzenia (odurzenia – przyp. red) po marihuanie. Testy krwi, oddechu i śliny są bezużyteczne, jeśli zależy ci na tym, czy pracownik jest w danej chwili odurzony. Zamiast tego musimy przyjrzeć się sposobowi, w jaki THC wpływa na organizm. To jest podstawa Gaize.

-mówią pomysłodawcy i ciężko się z tym nie zgodzić.

Od wykonania testu do otrzymania wyników mija zaledwie 6 minut.

Mamy dobre informacje dla pacjentów korzystających z produktu Aurora 8/8 lub chcących rozpocząć nim terapię. Na chwilę obecną jest on mocno przeceniony w hurtowni, co oczywiście przekładać się powinno na cenę suszu w aptekach. Przecena dotyczy partii z datą ważności do końca roku. Oto więcej informacji.

Aurora 8/8 sporo przeceniona do końca roku

Susz medycznej marihuany Aurora 8/8 pojawił się w polskich aptekach w połowie marca tego roku. Pisaliśmy o nim wtedy:

Czym nowy susz różni się od tych dostępnych do tej pory? Przede wszystkim jest zdecydowanie mniej psychotropowy, czyli zdecydowanie mniej odurza. Druga zasadnicza różnica to większe spektrum dolegliwości, na które pomoże – jest ono szersze ze względu na zawartość nie jednego składnika czynnego, a dwóch – THC oraz CBD.

Zakres działania tego konkretnego produktu, z tym konkretnym stężeniem dwóch kannabinoidów będzie miał działanie jakiego nie oferuje żaden dostępny produkt.

Cały artykuł o tym produkcie przeczytasz T U T  A J.

Teraz cena suszu została mocno obniżona w hurtowni, co powinno sie przełożyć na spora obniżkę w aptekach. Jak sporą? To zależy od konkretnej apteki. Te działające bardziej na rzecz pacjenta niż swojej marży oferują obecnie produkt Aurora 8/8 przeceniony o ok. połowę, czyli za jakieś 28 złotych za gram co daje ok. 280 zł. za opakowanie 10 gramów. W takiej cenie susz oferuje np. apteka Premium-Lek w Katowicach oraz Lublinie.

Jak sie nieoficjalnie dowiedzieliśmy, ma to pomóc pozbyć się jednej z barier zakupowych – cenę, aby jak największa liczba pacjentów mogła skorzystać z dobrodziejstwa terapią surowcem o zbalansowanym stosunku THC do CBD, a co za tym idzie – zbalansowanym działaniu jakiego nie da żaden inny produkt. Aurora 8/8 świetnie sprawdza się np. u osób starszych ze względu na znacznie słabsze działanie psychotropowe. Obniżka ceny ma także zachęcić do produktu pacjentów, którzy do tej pory suplementowali CBD (jako dodatek do medycznej marihuany) np. w suszu bez standaryzacji oraz znanych stężeń kannabinoidów.

 

Ponad połowa dentystów w USA przyznaje, że pacjenci przychodzą pod wpływem marihuany, poinformowała ADA – American Dental Association. Amerykańskie Stowarzyszenie Dentystów przeprowadziło badania w związku z rosnącą liczbą stanów z legalną marihuaną. Celem badania było sprawdzenie, jak duży odsetek pacjentów gabinetów dentystycznych przychodzi na zabiegi pod wpływem używek. Okazuje się, że całkiem spory. A co mówią stomatolodzy o przychodzeniu do nich pod wpływem zioła oraz jak wpływa ono na zabiegi i choroby jamy ustnej? 

Ponad połowa dentystów w USA przyznaje, że pacjenci przychodzą pod wpływem marihuany

„Wraz ze wzrostem używania marihuany do celów osobistych i medycznych w całym kraju, American Dental Association (ADA) sugeruje pacjentom powstrzymanie się od używania marihuany przed wizytami dentystycznymi po tym, jak nowe badanie wykazało, że ponad połowa dentystów (52%) zgłosiła pacjentów przyjeżdżających na spotkania pod wpływem marihuany lub innego narkotyku.”

-czytamy w informacji prasowej opublikowanej przez ADA.

„Kiedy rozmawiam o historii zdrowia, więcej pacjentów mówi mi, że regularnie używa marihuany, ponieważ jest to teraz legalne”

– mówi rzecznik ADA, dr Tricia Quartey.

Quartey dodaje też, że, czasami bycie pod wpływem zioła powoduje konieczność dodatkowej wizyty. Stomatolodzy mający świadomość, że ich pacjent jest odurzony, często dochodzą do wniosku, że nie są  przez to w stanie zapewnić pacjentowi należytej opieki.

Z ankiety przeprowadzonej wśród dentystów wynika, iż ​​56% zgłosiło ograniczenie leczenia w przypadku pacjentów, którzy byli pod wpływem marihuany. Natomiast 46% ankietowanych dentystów zgłosiło, że czasami jest potrzeba zwiększenia znieczulenia w celu uzyskania pełnego efektu u pacjentów po ziole.

Dentyści często jako argument przeciw wybieraniu się na zabieg stomatologiczny podają to, że po konopiach indyjskich pacjent ma zwiększone ciśnienie. Jest to półprawda, tak, bezpośrednio po zażyciu marihuany ciśnienie krwi rośnie, jednak już po chwili znacznie spada i sie reguluje.

Prawdą jest jednak to, że pacjent na haju może zacząć się bardziej stresować co może podnieść ciśnienie krwi i doprowadzić np. do krwotoku. O ile nie są to sytuacje groźne to na pewno byśmy sobie ich nie życzyli.

Marihuana może prowadzić do zwiększonego niepokoju, paranoi i nadpobudliwości, co może sprawić, że wizyta będzie bardziej stresująca. Może również zwiększać częstość akcji serca i mieć niepożądane skutki uboczne ze strony układu oddechowego, co zwiększa ryzyko stosowania miejscowych środków znieczulających do kontroli bólu

– powiedziała dr Quartey.

Stomatolodzy twierdzą też, że palenie konopi może negatywnie wpływać na zdrowie jamy ustnej poprzez wpływanie na mikrobiom jamy ustnej.

Wyniki pochodzą z dwóch ankiet przeprowadzonych online na początku tego roku – jednej z 557 dentystów i drugiej reprezentatywnej w całym kraju ankiecie z udziałem 1006 konsumentów, ktore przeprowadzono w ramach badania trendów przez ADA.

Trwają zapisy na studia podyplomowe „Uprawa, przetwórstwo i zastosowanie konopi”. Są to pierwsze w Polsce studia w pełni poświęcone tym wspaniałym roślinom, a obecny nabór rozpoczyna kolejną edycję kierunku. Program studiów został rozszerzony o dodatkowe 200 godzin, pojawiły sie też nowe zagadnienia takie jak łączenie konopi ze światem krypto walut czy tokenizacja. Pierwszy zjazd odbędzie się w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie, która jako pierwsza uruchomiła taki kierunek. Oto więcej informacji.

Uprawa, przetwórstwo i zastosowanie konopi – studia podyplomowe, trwająca rekrutacja oraz nowości na kierunku

Studia kierowane są do:

-osób zamierzających rozpocząć działalność w sferze upraw, przetwórstwa i zastosowań konopi,

-osób prowadzących działalność w sferze upraw, przetwórstwa konopi oraz zastosowań konopi, którzy chcą poszerzyć i usystematyzować znajomość zagadnień związanych z tematem studiów,

-osób zawodowo związanych z szeroko pojętą problematyką naturalnego leczenia i wykorzystujących konopie jako roślinę leczniczą,

-osób współpracujących z firmami prowadzącymi uprawę, przetwórstwo i zastosowanie konopi,

-dla farmaceutów i konsultantów konopnych,

-osób zainteresowanych tematyką konopi.

Tak pisaliśmy rok temu o pierwszym kierunku studiów nastawionym na konopie. Całość przeczytasz T U T A J.

Studenci zostaną wyposażeni w zestaw informacji i umiejętności niezbędnych dla profesjonalistów z zakresu prowadzenia i problematyki upraw, przetwórstwa i zastosowań zarówno do celów zdrowotnych jak i przemysłowych. Program studiów jest bardzo szeroki i obejmuje m.in. zagadnienia związane z uprawą polową oraz co raz popularniejszą uprawą w pod lampami w pomieszczeniach (indoor) oraz szeroki dział związany z leczniczymi i dietetycznymi właściwościami konopi. Wykłady pokazywać też będą konopie jako roślinę włóknistą, która wykorzystywana jest w przemyśle włókienniczym, budowlanym (budownictwo naturalne), ale również jako roślinę oleistą wykorzystywaną w przemyśle kosmetycznym czy paliwowym.

Uprawa, przetwórstwo i zastosowanie konopi – druga edycja studiów podyplomowych

Druga edycja studiów konopnych to program powiększony o ponad 200 godzin wykładów i zajęć praktycznych w terenie. Studia odbywają się w trybie hybrydowym i część wykładów odbywa sie online.
Na pierwszych zajęcia spotykamy się w Lublinie w WSPA, gdzie czekają na Was wykłady: botanika i biochemia konopi w tym bardzo ciekawy o terpenach i ich niesłychanie ważnej roli w konopiach.
Następne wykłady w pierwszym semestrze to „prawodawstwo oraz lecznicze zastosowanie konopi”, które odbywać się będą w trybie online.
W drugim semestrze poświęcimy najwięcej czasu zajęciom terenowym. Odwiedzimy pola konopne, Hale uprawowe, porozmawiamy z praktykami, przedsiębiorcami konopnymi, doświadczymy jak wygląda budownictwo konopne.
Nowością w tym roku będzie bardzo ciekawy w obecnych czasach przedmiot – blockchain, tokenizacja i automatyzacja procesów w rolnictwie konopnym.

 

Wejdź na wspa.pl i aplikuj już teraz!

Zespół amotywacyjny po marihuanie to jeden z dwóch powtarzanych od lat mitów na temat ziela, zaraz po „teorii bramy” mówiącej, że jest ono wstępem do ciężkich używek. Naukowcy z Uniwersytetu w Cambrige postanowili zgłębić temat. W tym celu przeprowadzili badania, których wyniki opublikowano pod koniec sierpnia br. Oto do jakich wniosków doszli badacze.

Zespół amotywacyjny po marihuanie to mit, potwierdzają to badania naukowców z Cambrige

Zespół amotywacyjny określa się jako „zaburzenie w sferze woli”. Objawia się utrudnieniem lub niemożnością podejmowania decyzji, brakiem działania szczególnie wyznaczania sobie celów i ich realizacji”

Psychiatrzy oraz wszelkiej maści pseudo specjaliści uzależnień od dekad jak mantrę powtarzają, że używanie marihuany prędzej czy później, w zdecydowanej większości przypadków, doprowadzi do zespołu amotywacyjnego.

To, jak ogromnym jest to kłamstwem wie każdy regularny użytkownik konopi, a tylko w Polsce jest ich około dwóch milionów. Jest to mit powtarzany przez pseudo specjalistów od uzależnień, którzy używki znają tylko z opisów w książkach. Nie wiedzieć czemu bardzo chętnie posługują sie tym kłamstwem.

W taki sposób działa np. Monar. Instytucja ta publikuje teksty o tytułach takich jak „obiektywnie o marihuanie” czy tez „prawda i mity o marihuanie”, niestety materiały nie są ani obiektywne oraz nie mają nic wspólnego z prawdą i należy je traktować jako mity. Z „obiektywnych” tekstów Monaru o konopiach dowiemy się, że większość konsumentów ziela zniszczy sobie życie, sięgnie po ciężkie i wyniszczające narkotyki, a przede wszystkim – straci chęć do robienia czegokolwiek nie związanego z używkami (zespół amotywacyjny).

W ten sposób m.in. Monar doprowadza do szkodliwej dezinformacji oraz wielu tragedii każdego roku.

Osobiście znam przypadki, w których osoba starsza (przedział 50 – 65 lat) nie podjęła zalecanej terapii medyczną marihuaną z obawy o uzależnienie się, utratę chęci do życia (wspomniany zespół amotywacyjny). Wg. nich marihuana to straszny narkotyk, bo taki przekaz słyszą od lat od organizacji typu Monar, które mają w realny wpływ na stosunek do marihuany wśród części Polaków. Większość społeczeństwa słowa terapeuty uzależnień traktuje jako prawdę objawioną, z którą się nie dyskutuje. A powinno.

Rodzice, których pociechy sięgną po marihuanę, zamiast podejść do sprawy racjonalnie – panikują podejmując często złe decyzje gdyż ich dziecko, w ich mniemaniu, właśnie wkroczyło na ścieżkę, która na pewno skończy się na heroinie (teoria bramy). W końcu tak twierdzą „eksperci” z Monaru, którzy się na tym znają.

Otóż nie, nie znają się i kłamią na potęgę!

Bzdury o „teorii bramy”, mówiącej, że marihuana jest wstępem do innych narkotyków naukowcy obalili już blisko dekadę temu.

Teraz natomiast naukowcy z Cambrige naukowo obalili mit o rzekomym „syndromie amotywacyjnym”.

„Używanie konopi może wiązać się z anhedonią i apatią. Jednak wcześniejsze badania wykazały odmienne wyniki i niewiele z nich zbadało związek między używaniem konopi indyjskich a określonymi podprocesami nagradzania(ośrodek nagrody – przyp. red.). Młodzież może być bardziej podatna na szkodliwe działanie konopi niż dorośli. W badaniu tym zbadano (1) związek między nieostrym używaniem konopi indyjskich a apatią, anhedonią, przyjemnością i podejmowaniem decyzji o nagrodzie opartej na wysiłku (znów ośrodek nagrody – przyp. red.) oraz (2) czy te związki były moderowane przez grupę wiekową.”

-czytamy we wstępie opisu wyników badania.

Metodologia badania

„Wykorzystaliśmy dane z badania „CannTeen”. Uczestnikami były 274 osoby dorosłe (26-29 lat) i młodzież (16-17 lat) zażywające konopie indyjskie (zażywanie przez 1-7 dni w tygodniu w ciągu ostatnich trzech miesięcy) oraz osoby kontrolne dopasowane pod względem płci i wieku. Anhedonię mierzono za pomocą Skali Przyjemności Snaitha-Hamiltona ( n =274), a apatię za pomocą Skali Oceny Apatii ( n =215). Podejmowanie decyzji o nagrodzie oparte na wysiłku mierzono za pomocą zadania Wysiłek Fizyczny ( n =139), a subiektywne pragnienie i lubienie nagród mierzono za pomocą nowego zadania Prawdziwa nagroda – przyjemność ( n =137).”

Wyniki badania

Osoby kontrolne miały wyższy poziom anhedonii niż osoby zażywające konopie indyjskie ( 1258 =5,35, p = 0,02, η 2 = 0,02). Nie wystąpiły żadne inne istotne efekty interakcji użytkownik-grupa ani żadne istotne interakcje użytkownik-grupa*wiek-grupa. Wyniki zerowe zostały poparte analizami bayesowskimi post hoc .

Dokładnie tak, grupa nie używająca ziela miała nieco gorsze wyniki niż ta, która marihuanę używała.

Wnioski – zespół amotywacyjny po marihuanie to mit

„Wyniki przeprowadzonych badań sugerują, że zażywanie konopi indyjskich z częstotliwością od trzech do czterech dni w tygodniu nie wiąże się z apatią ani też z podejmowaniem decyzji na podstawie wysiłku w celu zdobycia nagrody, pragnienia nagrody lub lubienia nagrody u użytkowników dorosłych lub nastolatków. Użytkownicy marihuany mieli niższą anhedonię niż kontrolni, aczkolwiek przy niewielkim rozmiarze efektu. Odkrycia te nie są zgodne z hipotezą, że nieostre konopi wiąże się z amotywacją.”

Oznacza to dokładnie tyle, że osoby palące marihuanę podejmują się życiowych zadań tak samo jak osoby nie używające ziela. Potrafią zażyć konopie indyjskie po czym podjąć przeróżne aktywności w celu uzyskania założonego celu i tym samym aktywowania ośrodka nagrody (sukces).

Używanie szkodliwe

Należy pamiętać, że wyniki dotyczą używania „nieostrego”, tj. nie dotyczą nadużywania i wynikającego z niego używania szkodliwego. Należy kategorycznie podkreślić, że używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem.

Każdy użytkownik ziela powinien oceniać, czy nie wpływa ono negatywnie na jego życie, nazywa się to świadomym używaniem.

Wyniki badań znajdziesz T U T A J.

Czy wojna przyspieszy legalizację medycznej marihuany w Ukrainie? Proces ten rozpoczął się już kilka lat temu bo w roku 2019. Od tamtej pory Ukraina zrobiła kilka małych kroków do przodu. Niestety, pomimo poparcia zmian przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego czy Ministra Zdrowia, nie doszło do zmiany prawa. Co ciekawe, ustawa o medycznej marihuanie została w zeszłym roku przyjęta, a następnie odrzucona  przez tamtejszy parlament. Teraz wiele wskazuje, że ze względu na wojnę prace nad nowymi przepisami przyspieszyły. W czerwcu minister zdrowia Ukrainy, Wiktor Liaszko, poinformował, że ​​rząd poparł ustawę legalizującą medyczną marihuanę. Oto więcej informacji.

Ukraina: Czy wojna przyspieszy legalizację medycznej marihuany?

Minister zdrowia Ukrainy Wiktor Liaszko, ogłosił 7 czerwca, że ​​rząd poparł ustawę legalizującą medyczną  marihuanę, w czasie wojny z Rosją.

Rozumiemy negatywny wpływ wojny na zdrowie psychiczne. Rozumiemy liczbę osób, które będą potrzebowały leczenia w związku z tą ekspozycją. Rozumiemy, że nie ma czasu na czekanie.

– poinformował minister na Facebooku .

Projekt ukraińskiej ustawy legalizującej medyczna marihuanę ma na celu poprawę jakości usług medycznych dla osób objętych opieka paliatywną, a także popchnąć do przodu temat badań nad medyczna marihuaną.

„Rządowy projekt ustawy o legalizacji medycznej marihuany został już opublikowany i przekazany do dyskusji. Ten dokument zostanie zarejestrowany i uwzględniony w pracach naszej komisji. Mam nadzieję, że członkowie komisji go poprą”

– powiedział powiedział w rozmowie z Ukrinform.net Mychajło Radutskyj, poseł partii Sługa Ludu, członek Rady Najwyższej ds. Zdrowia Publicznego, Pomocy Medycznej i Ubezpieczeń Medycznych.

„W społeczeństwie było wiele komentarzy, że rzekomo będzie to legalizacja narkotyków. Ani ustawa przesłana do rewizji, ani ustawa nowego rządu nie zawiera ani jednego słowa o legalizacji narkotyków. To tylko medyczna marihuana

-dodał Radutskyj.

Radutskyj wyraził też nadzieję, że Rada Najwyższa przyjmie dokument jeszcze w tym roku.

Projekt ustawy zakłada dostęp dla pacjentów wymagających niezbędnego leczenia ponad 50 schorzeń, w tym raka i zespołu stresu pourazowego (PTSD), chorób neurologicznych i przewlekłego bólu pochodzenia neuropatycznego.

Ukraińscy politycy podkreślają, że medyczna marihuana może pomóc przynajmniej dwóm milinom Ukraińców zmagającym się z problemami zdrowotnymi powstałymi w wyniku wojny, czy to psychicznymi (PTSD) czy fizycznymi.

W październiku 2020 r.  prezydent Wołodymyr Zełenski przeprowadził w tej sprawie referendum, którego wyniki wykazały, że większość Ukraińców popiera legalizację konopi indyjskich do celów medycznych. Na pytanie, czy popierają legalizację medycznej marihuany, 64,88% respondentów odpowiedziało „tak”, a 29,53% odpowiedziało „nie”.

Alberto zatrzymany za medyczną marihuanę. O całym zajściu twórca poinformował po opuszczeniu przysłowiowego „dołka’, gdzie spędził kilkanaście godzin. Po odzyskaniu wolności Alberto na swoim social mediach zamieścił informację, że „nie odpuści” zatrzymania zarzucając funkcjonariuszom niekompetencję i uprzedzenie do jego osoby. Oto więcej informacji.

Alberto zatrzymany za medyczną marihuanę

W sobotę Alberto udostępnił na swoim koncie Instagram video, na którym widać jak policja przeszukuje jego samochód.

Zobaczcie, to jest pies śledczy, on szuka tu narkotyków w moim samochodzie. Ciekawe, czy coś znajdzie. Dzisiaj chyba nic, he he he

-mówi Alberto w udostępnionym filmie

Niestety, okazało się, że policyjny pies w samochodzie Alberto Simao znalazł medyczną marihuanę, w oryginalnym opakowaniu producenta.

Simao został zatrzymany oraz osadzony w celi, którą opuścił po kilkunastu godzinach. konieczna była interwencja prawnika.

  • Wielu z Was jest ciekawa, odnośnie mojego story, jak przeszukiwała mnie policja. Zobaczyliście, co tam się dzieje. Dopiero odpuściłem komisariat policji. Będzie grubsza sprawa, ponieważ wszystko było nie tak jak trzeba. Policjanci musieli uwalić mnie na glebę, nawet nie stawiałem oporu za to, że miałem leczniczą marihuanę. Za to, że miałem na to papiery. Wszystko miałem, ale musieli mnie upi**dolić. Dlaczego? Bo są niekompetentni i uprzedzeni do takich osób jak ja. Ja im tego nie odpuszczę, będę z nimi jechał. Adwokat mi pomogła dzisiaj wyjść. Jedziemy z tym, bo nie odpuszczam

– poinformował.

Nie pierwszy i nie ostatni

Niestety nie jest to pierwsze zatrzymanie relatywnie znanej osoby za posiadanie legalnego suszu medycznej marihuany. Jakiś czas temu informowaliśmy, że podobną sytuację miał m.in. Kali, któremu udało sie odzyskać zatrzymany susz.

Takie sytuacje mają miejsce regularnie i nie zmieni się to tak długo, jak długo nie będziemy mieli jasnych i precyzyjnych przepisów dotyczących posiadania przez pacjentów suszu w przestrzeni publicznej.

Z drugiej strony twórczość Alberto oraz to jaki niesie ona „przekaz” z pewnością nie sprawiają, że funkcjonariusze pałają do niego miłością. Czy faktycznie wyniknie z tego „grubsza sprawa„? Czas pokaże.

PolecamyWake & Bake czyli Łajzol JWP z numerem i teledyskiem w zielonych klimatach

Każdy z nas posiada układ endokannabinoidowy (ECS) odkryty w 1988 roku przez Raphaela Mechoulama. Jego najważniejszą funkcją jest utrzymanie stanu homeostazy – ogólnego stanu zdrowia w naszym organizmie. Pełni on jeszcze jedną ważną rolę, a mianowicie steruje całym cyklem rozrodczym u kobiet który rozpoczyna się już w 20 tygodniu życia embrionalnego.

Funkcja układu endokannabinoidowego oraz rola fitokannabinoidów zawartych w konopiach w cyklu rozrodczym kobiet oraz schorzeniach związanych z płodnością.

Układ endokannabinoidowy (ECS) w ciele kobiety wpływa na wiele ważnych funkcji – rozpoczynając od procesu folikulogenezy tzn. procesu dojrzewanie oocytów – komórek, które dają początek komórkom jajowym. Receptory ECS znajdziemy w całym układzie rozrodczym: macicy, jajnikach, jajowodach, endometrium, a podczas ciąży we wszystkich warstwach łożyska.

Funkcja ECS, a HPO

Oddziałuje on także z osią Podwzgórze-Przysadka-Jajnik (HPO) wpływając na prawidłową funkcje układu hormonalnego i ta właśnie zależność jest jedną z najważniejszych funkcji kobiecego układu endokannabinoidowego ponieważ kontroluje on wytwarzanie hormonów w jajnikach, transport zarodka, jego implantacje oraz ułożenie w macicy.

Podczas owulacji w organizmie znacząco wzrasta poziom Anandamidu, który następnie spada przy zapłodnieniu. Enzymy (wchodzące w skład ECS) są zaangażowane w syntezę i usuwanie naszego endogennego kannabinoidu, którym jest anandamid, normalizując jego poziom w celu udanej implantacji.

Ścisła kontrola sieci: Endokannabinoidy – Hormony – Cytokiny jest konieczna do utrzymania zdrowej ciąży, a defekty jej pracy mogą skutkować patologiami.

Zarówno nasze własne kannabinoidy jak i fitokannabinoidy występujące w konopiach działają silnie rozkurczowo na mięsień macicy ciężarnych
zapobiegając poronieniom i porodom przedwczesnym.

Badania z 2020 roku jasno pokazują, że w patogenezie porodów przedwczesnych ma znaczenie ekspresja receptorów CB2 – im niższa
ekspresja (czytaj im mniej kannabinoidów) tym częściej występował poród przedwczesny.

Z badań nad gryzoniami wynika iż całkowita inaktywacja receptorów CB1 wywołała u myszy poród przedwczesny.

Modulowanie Układu Endokannabinoidowego okazuje się być bardzo obiecującą terapią w leczeniu problemów z płodnością. Jednak potrzebujemy w tej materii znacznie więcej badań i doświadczenia.

Aby ta gałąź nauki, jaką jest Medycyna Konopna mogła się rozwijać w Polsce konieczne jest wiele zmian legislacyjnych, a przede wszystkim
dekryminalizacja marihuany aby pacjent nie był stygmatyzowany i nie czuł się jak przestępca.

Funkcja układu endokannabinoidowego oraz rola fitokannabinoidów zawartych w konopiach w cyklu rozrodczym kobiet oraz schorzeniach związanych z płodnościąBIBLIOGRAFIA:
1) M.C. Dennedy, Am J.Obset et al „Cannabinoids and the human uterus
during pregnancy.” – Gynecol 2004
2) Battista N. Meccarielo et al „The role of endocannabinoids in gonad
function and fertility along the evoltionary axis.” 2012
3) El-Talatini MR, Taylor AH, Elson JC, Brown L, Davidson AC, Konje JC.
„Localisation and function of the endocannabinoid system in the human
ovary”. 2009
4) Stepan Feduniw Rzeszów „Poród przedwczesny, a ekspresja receptorów
kannabinoidowych w łożyskach”. 2020
5) H. Wang, H.Xie et al „Loss of cannabinoid receptor CB1 induces preterm
birth”. 2008
6) O’Llenecia S. Walker et al -Journal of Ovarian Research- „The role of
endocannabinoid system in female reproductive tissues” 2019
7) B. Park et al „Identification of the CB1 cannabinoid receptor and fatty acid
amide hydrolase (FAAH) in the human placenta” 2003
8) Emily Lee et al „The impact of state legalization on rates of marijuana use
in pregnancy in a universal drug screening population” 2020
9) S.K. Das et al „Cannabinoid ligand-receptor signaling in the mouse
uterus” 1995

Dwie nowe odmiany medycznego suszu od Spectrum Therapeutics dotarły do Polski. Od teraz pacjenci mają do wyboru trzy produkty od Spectrum Therapeutics (Canopy Growth) – dostępny od kilku lat Red no 2 (sativa, 19% THC, <1 % CBD), Cannabis os – Canopy Growth THC 20%, CBD ≤ 0,5% (indica) oraz zbilansowana odmiana Cannabis os – Canopy Growth THC 8%, CBD 7% (hybryda). Oto więcej informacji.

Dwie nowe odmiany medycznego suszu od Spectrum Therapeutics dotarły do Polski

Dzisiaj otrzymaliśmy informację, że dostawa nowych suszy medycznej marihuany jest już w Polsce. W części aptek produkty będą dostępne nawet jutro.

Jest to bardzo dobra informacja szczególnie dla pacjentów, którzy z różnych powodów zdecydowanie wolą susz od Spectrum niż od konkurencyjnego producenta.

O tym, że dwie nowe odmiany medycznej marihuany od Spectrum Therapeutics (Canopy Growth) po raz pierwszy informowaliśmy w kwietniu tego roku. Przeczytasz o tym T U T A J.

Niestety przez urzędnicze problemy, susz dotarł do Polski z opóźnieniem. O przyczynach opóźnienia informowaliśmy T U T A J.

Oto specyfikacja nowych produktów od Spectrum:

  1. Cannabis flos, Canopy Growth THC 20%, CBD ≤ 0,5%
  2. Zawartość THC: 20% +/-10%
  3. Zawartość CBD: mniejsza lub równa 0,5%
  4. Charakterystyka: indica
  5. Cannabis flos, Canopy Growth THC 8%, CBD 7%
  6. Zawartość THC: 8% +/-10%
  7. Zawartość CBD: 7% +/-10%
  8. Charakterystyka: hybryda

Cannabis flos, Canopy Growth THC 8%, CBD 7%

Będzie to drugi rodzaj tak zbilansowanego suszu na naszym rynku (o pierwszy przeczytasz TUTAJ). W porównaniu do klasycznych suszy medycznej marihuany gdzie dominuje THC, ten jest zdecydowanie mniej psychotropowy, czyli znacząco mniej odurza. Druga zasadnicza różnica to większe spektrum dolegliwości, na które pomoże – jest ono szersze ze względu na zawartość nie jednego składnika czynnego, a dwóch – THC oraz CBD.

Cena nowych produktów powinna być zbliżona do ceny Red No 2, czyli w zależności od apteki koszt za gram wyniesie 50-70 zł.

Do waporyzacji medycznej marihuany polecamy waporyzator klasy medycznej Mighty Medic +

Przeczytaj też: Z czego wynika cena oraz dostępność medycznej marihuany oraz Parlamentarna wydmuszka ds. legalizacji marihuany

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.