ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Targi konopne WeedFest po raz kolejny zagoszczą w Warszawie. W tym roku będzie to ostatni weekend maja – 28 i 29.V. Będzie to już 3. edycja tej goszczącej w samym centrum naszej stolicy imprezy konopnej. Dom Towarowy Braci Jabłkowskich już na stałe zapisał się na mapie konopnej społeczności jako miejsce, w którym gości najlepszy event konopny w Polsce. Trzecia edycja WeedFest to potrójna moc konopnych atrakcji rozmieszczonych w tym roku na trzech piętrach eleganckich wnętrz. Oto więcej informacji.

Targi Konopne WeedFest 2022

W tym roku odbędą na trzech piętrach i z jeszcze większą ilością atrakcji. Po świetnie przeprowadzonych dwóch poprzednich edycjach targów konopnych. WeedFest Warsaw znowu powraca i to z potrójną siłą.

Organizatorzy przewidzieli dla odwiedzających, aż trzy poziomy konopnych atrakcji. Będziemy mogli zobaczyć dużo więcej produktów z konopi włóknistych. Olejki i susze dla miłośników CBD i CBG, różne rodzaje konopnych kosmetyków czy ubrań, które ostatnimi czasy zyskują bardzo na popularności ze względu na swój ekologiczny charakter. Ale to oczywiście nie wszystko.

Dla naszych czworonożnych pupili wystawcy przygotowali specjalną ofertę olejków przeznaczonych szczególnie dla naszych kochanych czworonogów.

Na WeedFest ’22 znajdziecie trzy strefy. Na parterze „MainZone” czyli serce targów z wieloma wyrobami konopnymi, z różnych branż w tym kosmetyki, olejki, susze, a nawet świece zapachowe. Na pierwszym piętrze znajdziecie m.in. ChilloutZone gdzie oprócz wielu wystawców będziecie mogli odpocząć na specjalnie przygotowanej plaży dla uczestników imprezy. Na kolejnym piętrze znajdzie się serce edukacyjnej części wydarzenia, czyli scena gdzie odbędą się liczne prelekcje oraz panele dyskusyjne. Strefa edukacyjna WeedFest ’22 zostanie połączona ze strefą szkoleniową dla growerów, a także PressZone przygotowanym specjalnie dla mediów w celu spokojnego m.in. umożliwienia przeprowadzenia wywiadów z zaproszonymi gośćmi i prelegentami.

Oczywiście na miejscu nie zabraknie również strefy gastronomicznej ulokowanej przy plaży. Także szykujcie się na drinki i jedzonko na WeedFestowej plaży już w ostatni weekend maja!

Poprzednie dwie edycje WeedFest Warsaw były świetną okazją na promocje swoich konopnych wyrobów zarówno przez polskie jak i zagraniczne marki. W latach poprzednich mogliśmy na WeedFest znaleźć między innymi konopne wyroby z czekolady, konopne cukierki, a nawet tajskie lody z CBD, które wywołały spore zainteresowanie ze strony odwiedzających. I były świetne. W tym roku na pewno nie zabraknie podobnych słodkości.

Podczas poprzedniej edycji WeedFest wybrana została po raz pierwszy w Polsce na tego typu imprezie Miss oraz Vice Miss targów. W tym roku organizatorzy przewidują ponownie wybrać zwyciężczynie płci pięknej, ale także idą o krok dalej i przewidzieli również konkurs na Mistera WeedFest ’22. Wszelkie szczegóły dotyczące konkursu oraz warunki uczestnictwa na Miss i Mistera WeedFest Warsaw Festiwal znajdzie T U T A J.

Na tym jednak atrakcje się nie kończą. Organizatorzy konopnej imprezy ponownie jako pierwsi w Polsce przeprowadzą konkurs, ale tym razem dla producentów suszu konopnego pod tytułem The Hemp Cup by WeedFest. Pierwszy raz w Polsce zostanie przyznana nagroda na najlepszy susz konopny. Jury w składzie, którego zasiądą eksperci w swojej dziedzinie oceniać będą różne decydujące o jakości cechy zgłoszonych do konkursu suszy. W ramach The Hemp Cup została również przez organizatora przewidziana „nagroda publiczności”. W tym przypadku jurorem może zostać każdy kto ukończył 18 rok życia. Wystarczy, że zarejestrujesz się na stronie organizatora i wyrazisz chęć wzięcia udziału w testach, a później swoje odczucia i ocenę przekażesz na specjalnym formularzu organizatorom konkursu. Liczba pakietów dla publiczności jest mocno ograniczona, więc lepiej nie czekać do ostatniej chwili tylko rejestrować się już dziś na stronie www.weedfest.pl/pl/the-hempcup Udział mogą wziąć jedynie osoby pełnoletnie.

Oczywiście konkursy dla uczestników i producentów to nie wszystko, organizatorzy nie mogli również zapomnieć o edukacji podczas tego typu wydarzeń. W tym roku na WeedFest Warsaw będziemy mogli wysłuchać bardzo ciekawych prelekcji związanych z wykorzystaniem konopi w przemyśle, medycynie czy szkoleń dla osób zajmujących lub chcących zając się uprawą konopi. Na wydarzenie zostali zaproszeni reprezentanci służb mundurowych, jak również politycy.

Zatem, tak jak i my, rezerwujcie w swoich kalendarzach 28 i 29 maja na najlepszą imprezę konopną w Polsce!

Bilety i więcej info znajdziecie T U T A J.

Czy możliwe, że narodowe uprawy medycznej marihuany to przekręt? Od jakiegoś czasu staramy się ustalić kompetencje Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w zakresie wytwarzania medycznej marihuany. Jeżeli procedowane obecnie propozycje zmian wejdą w życie, to właśnie IWNiRZ miałby się zająć produkcją suszu na nasz rynek. Konopni eksperci od miesięcy alarmują, że instytut z Poznania nie ma w tej materii kompetencji i jedyne na czym mu zależy to uzyskanie wielomilionowych dotacji na ten cel. Teraz okazuje się, że instytut nie jest w stanie podać nawet  przybliżonej ceny wytworzonego przez siebie surowca, a dyrektor odpowiedzialna za tę produkcję stwierdziła, że wstępna cena będzie znana najwcześniej rok po wejściu w życie ustawy. A to przecież cena jest podstawowym argumentem dla narodowych upraw. Oto więcej informacji.

Planowane narodowe uprawy medycznej marihuany przez Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich to przekręt?

Medyczna marihuana dostępna jest na naszym rynku od 2017 roku. Do dziś jednak sprowadzamy ją z Kanady czy Danii. Wiele osób jest błędnie przekonanych, że to właśnie fakt sprowadzania surowca zza granicy jest przyczyną jego wysokiej ceny. Co gorsza takie twierdzenia można usłyszeć np. od polityków Lewicy, którzy w ten sposób bardziej szkodzą niż pomagają. Paulina Matysiak z Lewicy twierdzi, że ponad połowa ceny suszu to koszt transportu, gdy ten tak naprawdę wynosi ok. 60 gr za opakowanie 10 gramów.
Z czego tak naprawdę wynika cena oraz dostępność medycznej marihuany pisaliśmy T U T A J.
Od przeszło roku trwają prace nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, aby możliwe było wytwarzanie surowca przez polskie podmioty. Podczas wielu komisji i spotkań, odpowiedzialny za nowelizację prawa, poseł Jarosław Sachajko, wypracował możliwe do zaakceptowania przez rząd rozwiązanie. Jest nim uprawa marihuany na cele medyczne przez instytuty państwowe. Wybrano do tego zadania Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich, który sam wyraził taką chęć.
Czemu państwowe jednostki? W głowach ludzi, którzy stanowią obecny rząd marihuana jest substancją bardzo niebezpieczną, a zezwolenie na jej uprawę prywatnym podmiotom mogłoby doprowadzić wyprowadzania suszu na czarny rynek (jakkolwiek niedorzecznie to brzmi). Dlatego jedyne na co byli w stanie przystać przedstawiciele rządu to uprawa medycznej marihuany w instytutach państwowych.
Nie byłoby w tym rozwiązaniu nic złego, gdyby tylko IWNiRZ naprawdę chciał wytwarzać surowiec odpowiedniej jakości i miał do tego jakiekolwiek kompetencje. Niestety, wszystko wskazuje, że jest inaczej, a instytutowi zależy głównie na dotacjach i wielomilionowych grantach na ten cel.
Poznański instytut nie ma w tej materii kompetencji. Nic dziwnego gdyż jest to jednostka rolnicza. Dokładnie tak, za produkcję leku odpowiedzialne będzie (wg procedowanych przepisów) ministerstwo rolnictwa, a nie zdrowia! Sytuacja w naszej opinii wynika z pomylenia produkcji medycznej z produkcją rolną. O tym, że ludzie z poznańskiego instytutu kompletnie nie wiedzą czym mieliby się zajmować świadczy choćby fakt, że medyczną marihuanę chcieli uprawiać… na polu.
Jednak to co najbardziej bulwersuje to fakt, że przedstawiciele instytutu świadomie kłamali w trakcie komisji sejmowych! Głównym argumentem za krajowymi uprawami jest kwestia ceny surowca dla pacjentów. Przedstawiciel IWNiRZ, na pytanie parlamentarzystów o cenę końcową produktu oznajmił, że wyniesie ona 30 zł za gram.
Postanowiłem ustalić w jaki sposób to wyliczono.
Zadzwoniłem w tej sprawie do dyrektor dr hab. Małgorzaty Łochyńskiej – osoby nadzorującej projekt polskich upraw w ramach instytutu. Od pani dyrektor dowiedziałem się, że w poznańskim instytucie nikt nie wie jaka będzie ostateczna cena ich surowca!
-Ale jak to, przecież to właśnie niska cena końcowa produktu jest jeżeli nie jedynym to podstawowym argumentem i powodem prowadzenia upraw przez IWNiRZ – dopytywałem.
Na pytanie, kiedy ustalą cenę ich surowca, pani Łochyńska odpowiedziała, że jej zespół ekspertów jest w stanie ustalić cenę po ok. roku od wejścia w życie nowego prawa! Po roku! A gdy wtedy okaże się, że ich koszt wyprodukowania jednego grama to 100 zł? Instytut będzie już zasilony w dotacje, zatem stracą tylko i wyłącznie pacjenci.
Na pytania o to dlaczego zatem kłamali na komisjach ws. ceny i zarzekali się, że cena ostateczna wyniesie 30 zł słyszałem, że „nie będę na ten temat z panem rozmawiać”.
IWNiRZ złożył dokumenty ws. grantów na swój projekt upraw medycznej marihuany. Mówi się o kwocie 50 000 000. Co ciekawe, składając taki wniosek trzeba podać koszty. Czy zatem instytut zna koszty, a co za tym idzie cenę końcową i ją ukrywa bo będzie znacznie wyższa niż obecne ceny suszu sprowadzanego do polski?  Wiele wskazuje, że poznański instytut chce produkować, ale nie wyprodukować. Co oznacza, że otrzymają wspomniane środki, a po roku lub dwóch oznajmią, że im się nie udało.
Potwierdza się to o czym w pewnych kręgach mówi się od dawna – poznański IWNiRZ wyczuł możliwość dużego zarobku i wcale nie ma zamiaru uprawiać medycznej marihuany tylko zarobić na udawaniu, że ją uprawia.
O komentarz do faktu, że instytut nie zna ceny końcowej swojego surowca poprosiłem posła Jarosława Sachajko:
Sytuacja, o której Pan mówi jest niedopuszczalna i z pewnością na te doniesienia zareaguję. Nie można dopuścić do sytuacji, aby surowiec wytwarzany w państwowych jednostkach był finalnie droższy od tego oferowanego przez podmioty komercyjne.
-oznajmił poseł.
Dziś otrzymałem też nieoficjalną informację, że IWNiRZ rozważa jeszcze jeden wariant, który doskonale obrazuje z czym mamy do czynienia. Otóż szanowni państwo, dotarła do nas informacja, że poznański instytut rozważa możliwość zakupienia surowca w stanach zjednoczonych i przepakowanie go u siebie. Prawo farmaceutyczne proces przepakowania surowca farmaceutycznego z opakowania zbiorczego do opakowania docelowego określa jako „wytwarzanie”. Dlatego w przypadku sprowadzenia suszu i przepakowania go w IWNiRZ, instytut będzie mógł w świetle prawa mówić, że wytwarza medyczną marihuanę. I zgarnie dziesiątki milionów dofinansowania.
Temat jest rozwojowy, będziemy go monitorować i informować was na bieżąco.

Dlaczego WeedTaxi to konopna franczyza inna niż wszystkie? Działalność franczyzowa to w ostatnich latach dość popularny sposób prowadzenia biznesu, przede wszystkim dlatego, że nie wymaga tworzenia własnego biznesu od podstaw. Minusem takiego rozwiązania jest uzależnienie od franczyzodawcy, który decyduje np. o tym jakie produkty możesz sprzedawać i po jakiej cenie. Narzucone są tez takie rzeczy jak źródła zatowarowania czy sposób urządzania np. sklepu czy punktu. Sieci franczyzowe działają również z branży konopnej, jedna z nich – WeedTaxi – proponuje jednak całkiem inny sposób prowadzenia biznesu, który nie narzuca przedsiębiorcy prawie nic dając dużą swobodę, przy zachowaniu korzyści płynących z franczyzy takich jak reklama czy know-how.

WeedTaxi – konopna franczyza inna niż wszystkie

Franczyza to forma biznesu polegająca na współpracy między niezależnymi przedsiębiorcami. Franczyzodawca udostępnia swoje „know-how” oraz markę, zapewnia reklamę i zatowarowanie, a w zamian pobiera opłatę od franczyzobiorcy, który może korzystać ze sprawdzonego pomysłu na biznes. Największym minusem większości franczyz jest to, że osoba (franczyzobiorca) prowadząca np. sklep, jest w wielu kwestiach zależna od franczyzodawcy. Ceny, godziny otwarcia, zakres działalności i rodzaje produktów, promocje, rozmieszczenie towarów – te i wiele innych kwestii są narzucane odgórnie i prowadzący punkt franczyzowy nie ma na nie wpływu musząc się dopasować. Dokładnie tak samo funkcjonują klasyczne franczyzy w branży konopnej.

Jest jeden wyjątek. WeedTaxi to konopna franczyza inna niż wszystkie. Dlaczego? Oto co o swoim pomyśle na biznes mówią twórcy WeedTaxi:

Na czym polega nasza innowacja? Nic ci nie wynajmujemy. W ramach opłaty franczyzowej nabywasz „na własność” obszar prowadzenia działalności, którym jesteś zainteresowany. Stajesz się jego pełnoprawnym właścicielem jako oddział WeedTaxi. A skoro to twój oddział, to ty ustalasz godziny pracy i koszty dojazdów poza I strefą (wszystkie miasta powyżej 60 000 mieszkańców). Umowa z nami nie wymaga odnowień i dopłat w późniejszym czasie działania, a jedyna opłata to koszt abonamentu miesięcznego w wysokości kilkuset złotych w zależności od wielkości zarządzanego terenu. Dzięki tej opłacie, utrzymujemy Nasz system, rozwijamy oprogramowanie i działamy marketingowo na rzecz całej marki.

W ramach naszej franczyzy nie masz obowiązku zakupu towaru po zawyżonej cenie od franczyzodawcy, nie musisz nabywać towaru od nas wcale! Możesz to robić we własnym zakresie, z własnych źródeł, utrzymując standardy marki co do jakości produktów. Dostajesz natomiast wszystko co wiemy, o tym żeby robić jeszcze lepiej to w czym jesteśmy dobrzy.

W przypadku franczyzy WeedTaxi to ty decydujesz o marży, kosztach dojazdu, kosztach swoich usług – bez żadnej dodatkowej prowizji ze strony centrali.

Dostajesz pisemną gwarancję wyłączności na swoim terenie. Nikt z sąsiedniego oddziału ci nie będzie przeszkadzał, jesteś u siebie, to ty wyznaczasz granice.

Nawiązując z nami współpracę musisz zainwestować nie tylko pieniądze, ale i czas. Czas na pełną eksplorację swojego terenu w ramach nie tylko WeedTaxi mobilnego sklepu, a także WeedParty jako mobilnej wypożyczalni czy opcji WeedHurt czyli dystrybucji towarów B2B – jak widac możliwości jest sporo.

Więcej informacji znajdziecie T U T A J

Red Lipstick Monster, Pezet czy Kuba Wojewódzki z Palikotem – Polscy celebryci wchodzą w branżę konopną i oszukują klientów na potęgę! Tracą na tym osoby, które kupiły dany produkt sygnowany przez swojego idola, a także traci branża konopna gdyż niemal zawsze zakupiony produkt nie ma wiele wspólnego z jego opisem w sklepie internetowym gdzie został zakupiony. Mało tego, aby uwiarygodnić swoje ściemy, niektórzy udają konopnych ekspertów i publikują rzekomo edukacyjne treści o konopiach, w których roi się od błędów i nieprawd co zwyczajnie szkodzi ogólnej świadomości konopnej. Oto więcej informacji.

Kilka słów wstępu o olejkach CBD i CBG

Korzyści ze stosowania olejków konopnych CBD oraz CBG są ogromne. Zarówno dla osób, które z powodów zdrowotnych stosują je interwencyjnie jak i dla ludzi zdrowych, którym pomaga osiągnąć spokój i wyciszenie, wspomaga jakość snu, poprawia apetyt, często działa przeciwbólowo. A to tylko kilka z możliwych korzyści jakie wynikają ze stosowania olejków CBD i CBG.

Jednak, aby olejek konopny zadziałał prawidłowo konieczny jest efekt entourage, oznaczający w dosłownym tłumaczeniu „efekt otoczenia”. Mówiąc najprościej, w olejku CBD wysokiej jakości, kannabidiol występuje w otoczeniu innych kannabinoidów oraz terpenów i flawonoidów występujących naturalnie w roślinach konopi. Dopiero synergiczne działanie tych wszystkich związków roślinnych daje pełen efekt działania produktu konopnego. Takie olejki są określane jako „full spectrum” czyli o pełnym spektrum rośliny, z której zostały wytworzone.  Dlatego też, olejki full spectrum wytworzone w dokładnie ten sam sposób ale z różnych odmian konopi będę miały nieco inne działanie przy tej samej zawartości CBD – działanie kannabinoidów jest w sporej części definiowane przez terpeny.

Są też produkty konopne CBD wyprodukowane przy użyciu izolatu CBD czyli wyizolowanego z rośliny kannabidiolu w postaci sproszkowanej. Produkcja takiego olejku wygląda tak, że do stosunkowo bardzo taniego ekstraktu konopnego wykonanego z konopnej biomasy niskiej jakości, który zawiera nieco CBD i śladowe ilości innych kannabinoidów, dodaje się sproszkowany izolat kannabidiolu. W ten sposób otrzymuje się produkt finalny. Taki produkt łatwo rozpoznać przede wszystkim po certyfikacie potwierdzającym stężenie kannabinoidów. Jeżeli (tak jak na grafikach poniżej) wykres pokazuje pik CBD lub CBG, który jest zdecydowanie większy od pozostałych pików (maksymalnych wartości pokazanych na wykresie) to możecie być pewni, że jest to produkt z dodatkiem izolatu. Produkt otrzymany naturalnie poprzez ekstrakcję materiału roślinnego będzie miał znacznie mniejsze różnice w pikach.

Produkty powstałe z izolatu nigdy nie pozwolą osiągnąć wszystkich korzyści płynących ze stosowania CBD czy CBG czy konopi jako takich. CBD czy CBG nigdy nie będą też w pełni skuteczne bez efektu otoczenia.

Polscy celebryci wchodzą w branżę konopną i oszukują klientów na potęgę!

Na fali rosnącej popularności CBD, swoje konopne marki postanowili stworzyć m.in. Red Lipstick Monster, Kuba Wojewódzki z Januszem Palikotem czy raper Pezet.

Każdy opisuje swoje produkty jako FULL SPECTRUM, niestety w każdym przypadku jest to kłamstwo i oszukiwanie klientów.

Marka olejków BeeZee od Red Lipstick Monster jest produktem na izolacie. Producent oszukuje klientów twierdząc, że jest inaczej.

Olejki BUH od Wojewódzkiego i Palikota wytworzone są z izolatu. Właściciele marki także Was oszukują.

Olejki Magenta CBD od Pezeta – już dziesięć dni czekam na obiecany certyfikat z labu, zamiast tego otrzymuje tylko różne tłumaczenia czemu go jeszcze nie dostałem, tłumaczenie, że jedyna osoba z dostępem do certyfikatu jest na urlopie do mnie nie przemawia szczególnie, że są to podstawowe informacje o produkcie, które klient powinien otrzymać natychmiast gdy o nie poprosi. Nie ma tez możliwości kontaktu z jedynym dystrybutorem produktu, telefon milczy na maile nie ma odpowiedzi. Dlatego gdy tylko otrzymamy wyniki badań – podzielimy się nimi. Druga sprawa to to, że Pezet sprzedaje produkty o stężeniu 5% jako produkty o stężeniu 10% za cenę 199 zł za 10 ml! Nie wiem nawet jak to skomentować.

Red Lipstick Monster oraz producenci marki BUH (teraz z olejkiem CBD, z izolatu) jako dowód, że nie mam racji pokazali certyfikaty, z których wprost wynika, że to produkty na izolatach, które opisuje się jako full spectrum. Ta sytuacja pokazała, że ci ludzie nie mając pojęcia o konopiach kreują się na ekspertów, „edukują” swoich odbiorców w najgorszy możliwy sposób po czym wciskają im swoje kłamstwa, aby sprzedać swój wykonany jak najtaniej olejek. Oszukują Was wykorzystując rosnącą popularność konopi  okłamują dla zysku wykorzystując to, że nie każdy ma fachową wiedze i potrafi zweryfikować produkt.

Najdalej posunęła się Ewa Grzelakowska znana jako Red Lipstick Monster . Pani od kosmetyków uznała, że teraz jest ekspertem od konopi i opublikowała, jak sama to określa – filmik edukacyjny, w którym tłumaczy jak odczytywać wyniki pokazane na certyfikacie. Nie byłoby w tym nic złego gdyby pani wizażystka nie przedstawiła wyników produktu na izolacie – jako produkt full spectrum! Oszukiwanie klientów level master.

Producenci olejku BUH (m.in. Janusz Palikot oraz Kuba Wojewódzki), aby pokazać, że ich produkt jest full spectrum, pokazali certyfikat, z którego wprost wynika, iż jest to produkt na izolacie. Na dalsze pytania odpowiadać nie chcieli.

Zarówno pani Grzelakowska jak i producenci olejku BUH na swoją obronę pokazali wyniki z labu, niestety potwierdzające moje słowa. Natomiast gdy im odpisałem, że z wyników testów ich produktów, którzy oni sami zlecili, wynika że to zdecydowanie produkty na izolacie – kontakt się urywał.

celebryci wchodzą w branżę konopną

celebryci wchodzą w branżę konopną

To, że celebryci chcą w ten sposób zarobić na konopnym trendzie jest smutne, ale jeszcze smutniejsze jest to, że zdarzają się związani z konopiami tzw. influencerzy, którzy zamiast takie tematy wyłapywać – wybierają poklepywanie się po plecach i chętnie takie oszustwa wspierają pokazując się m.in. na ich premierach etc. Smutne jest też to, że nawet gdy już uzyskają informacje, że promują przekręt – w ramach poklepywania się po plecach i braku jaj (lub mózgu) nie przyznają, że popełnili błąd tylko brną w to dalej!

A to, że celebryci wchodzą w branżę konopną mogło by tej branży pomóc, ale nikt póki co nie zrobił tego dobrze.

 Przepisy dotyczące produktów konopnych wciąż nie są do końca jasne. Przekroczenie dopuszczalnej wartości 0,20% spędza sen z powiek wielu producentom i dystrybutorom, ale też użytkownikom produktów konopnych. Laboratorium z Gdańska, Cannalabs by EkotechLAB znalazło na to rozwiązanie. Wystarczy kupić woreczek z unikalnym numerem i wysłać w nim swój materiał do badań. Na koniec pozostaje tylko sprawdzić wyniki analizy na stronie internetowej laboratorium. Proste, łatwe i bez żadnych formalności.

Anonimowe badania suszu konopnego już możliwe dzięki Cannalabs

Wyśrubowane normy często ograniczają działalność producentów i importerów produktów na bazie konopi. Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii określa limit dopuszczalnej zawartości sumy delta-9-THC i delta-9-THCA na maksymalnym poziomie 0,20%. Za posiadanie suszu, który nie spełnia wymogów prawnych grozi odpowiedzialność karna taka sama jak za posiadanie marihuany z czarnego rynku. W innych krajach wartość dopuszczalna może być różna, stąd niekiedy problemy z przewozem towaru przez granicę.

Badanie zawartości THC i innych kannabinoidów

Również osoby stosujące medyczną marihuanę mają często wątpliwości, czy przyjmują preparat o odpowiednim stężeniu kannabinoidów. Każdy kto nie jest pewny czy jego susz zawiera odpowiednią ilość THC, CBD czy CBG, może skorzystać z anonimowego badania stężenia kannabinoidów, które oferuje Cannalabs by EkotechLAB. Jest to pierwsza i póki co jedyna taka możliwość w Polsce.

Jesteśmy znani z elastycznego podejścia do klientów naszego laboratorium. Widzimy, jakie są ich potrzeby i jak można jeszcze ułatwić im życie

mówi Marek Klein- pomysłodawca i realizator koncepcji anonimowych badań produktów konopnych.

Anonimowe badania suszu konopnego prowadzone przez Cannalabs skonstruowano tak, że nie można ustalić, kto jest zleceniodawcą badania danej próbki.

Laboratorium gwarantuje poufność i bezstronność oraz realizuje usługi na najwyższym poziomie – to jest niezmienne. Niektórym klientom jednak to nie wystarczało, dlatego załoga Cannalabs postanowiła umożliwić anonimowość badania, z zachowaniem dostępu do ich wyników.

Jak to działa i dlaczego to jest takie dobre?

W sklepie internetowym Cannalabs można kupić ponumerowane worki na próbki. Cena woreczka na próbkę zawiera koszt badania. Laboratorium gwarantuje 100% anonimowość, ponieważ numer worka wysyłanego do klienta nie jest nigdzie odnotowywany. Numer woreczka wysyłany jest do klienta losowo. Po zakończeniu analiz zamieszczamy wyniki na naszej stronie internetowej pod adresem www.ekotechlab.pl/sprawozdania/numerworeczka.pdf

Wyniki pojawiają się po 5 dniach od otrzymania przez laboratorium próbki i są dostępne przez 14 dni. Worek można odsprzedać lub komuś podarować jako prezent, a skorzystać z usługi można nawet po roku od jego zakupu. Do skorzystania z usługi uprawniają tylko worki zakupione przez sklep Cannalabs by EkotechLAB.

Mata zapowiada walkę o depenalizację zioła. Młody raper odbierając na wczorajszej gali Bestsellerów Empiku nagrodę za album „Młody Matczak” oznajmił, że jego głośno komentowane zatrzymanie za posiadanie 1,5 g suszu konopnego nie było akcją promocyjną. W związku z zatrzymaniem, Mata oznajmił, że rozpoczyna walkę o depenalizację ziela. Jego oświadczenie skomentowali m.in. Artur Rojek, Peja, Marcin Prokop, Monika Olejnik Czy Patryk Vega. My natomiast zastanawiamy się w jaki sposób młody Matczak mógłby wesprzeć dążenia do depenalizacji konopi indyjskich.

Mata zapowiada walkę o depenalizację zioła

Maty dzisiaj nie mogło być z nami, ale jestem ja – Skute Bobo. Słuchajcie, chciałem powiedzieć coś. Ja dwa tygodnie temu zostałem złapany za posiadanie marihuany. Chciałem coś zdementować. Wiele osób uważa, że to była jakaś akcja promocyjna. To nie była akcja promocyjna. Po prostu byłem w pracy, ciężki dzień. Skończyłem pracę, pojechałem z kolegą na piłkę. Chcieliśmy z kolegami się trochę wyluzować. Złapali nas panowie policjanci

– powiedział młody raper podczas wczorajszego wręczenia nagród na gali Bestsellery Empiku

Odniósł się w ten sposób do sytuacji zatrzymania go niedawno przez policję za posiadanie 1,5 g marihuany. Muzyk spędził noc na policyjnym dołku, a jego mieszkanie zostało przeszukane. Cała sytuacja odbiła się szerokim echem w mediach wszelkiego rodzaju i była szeroko komentowana przez różne środowiska.

Teraz autor płyty „Młody Matczak” postanowił wykorzystać szum wokół jego konopnej przygody i zapowiedział walkę o depenalizację marihuany oraz oznajmił, że w zielu zakochana jest cała Polska.

Ja uważam, że marihuana, cała Polska jest w niej zakochana i chciałem ogłosić, że w związku z tą sytuacją i tym, co zrobiły media, chcę nagłośnić temat marihuany w Polsce. Rozpocząć walkę o depenalizację tego narkotyku, ponieważ uważam, że jest ważny szczególnie w naszej społeczności, artystycznej, muzycznej. Jest od wielu lat inspiracją tak naprawdę dla muzyków. Dziękuje za wyróżnienie i chciałbym poprosić moich fanów oraz fanów muzyki, aby przyłączyli się do walki o depenalizację marihuany

– oznajmił Mata

W trakcie trwania gali m.in. Artur Rojek i Vito Bambino zapowiedzieli, że będą go w tym wspierać. Będący na miejscu Peja stwierdził natomiast, że użycie przez Matę słowa „narkotyk” mogło bardziej zaszkodzić niż pomóc sprawie.

Po gali sprawę skomentowali też m.in. Marcin Prokop chwaląc Matczaka za mówienie otwarcie o tym co leży mu na sercu. Monika Olejnik przyznała, że politycy powinni się pochylić nad sprawą depenalizacji, a Patryk Vega ostrzegał przed uzależnieniami.

My natomiast zastanawiamy się w jaki sposób laureat statuetki Empiku mógłby wesprzeć depenalizację zioła.

Mata jest w ostatnich miesiącach artystą bardzo rozpoznawalnym, jednak fakt, że o jego istnieniu wie zapewne większość Polaków do trzydziestego roku życia nie oznacza, że wszyscy znają jego twórczość. Średnia wieku jego słuchaczy jest zapewne sporo poniżej dwudziestu lat. To oczywiście nic złego, chodzi jedynie o fakt, że większość jego odbiorców raczej popiera nawet nie tyle depenalizację marihuany co jej całkowitą legalizację. Ich przekonywać nie ma potrzeby.

Gdyby jednak zaczął nagłaśniać związane z marihuaną absurdy takie jak wyroki więzienia dla ludzi, którzy konopiami indyjskimi ratowali swoje zdrowie i życie, że polityka „zero tolerancji” prowadzi jedynie do zwiększenia sprzedaży marihuany na czarnym rynku, sprzedaży zupełnie nie kontrolowanej nastawionej wyłącznie na zysk gdzie diler nie pyta o dowód. Że zdelegalizowanie tego rynku w żadnym wypadku nie oznacza ograniczenia dostępu do marihuany, a wręcz przeciwnie – popyt na konopie jest tak duży, że zawsze znajdą się chętni, aby na nich zarobić. Gdyby Michał Matczak przeprowadził akcję opartą na argumentach, które następnie powtórzyłyby ogólnokrajowe media to w świadomość społeczna nt. marihuany mogła by wzrosnąć. Gdyby zachęcił swoich słuchaczy do zainteresowania tematem starsze pokolenia w swoich rodzinach też nie było by źle. Najgorsze co można robić to publicznie mówić, że „ten narkotyk trzeba zalegalizować”.

Niestety, nieważne jak Mata będzie się starał to póki w Polsce rządzi PiS – nic się w tej materii nie zmieni. Pamiętać należy, że decydujący o statusie marihuany politycy nie są zainteresowani zdaniem jakiegokolwiek rapera na ten temat. Oni postrzegają marihuanę jako bardzo niebezpieczny narkotyk, który odpowiada za ogromną liczbę śmierci (słowa m.in. posła Dolaty z PiS) i jakiekolwiek poluzowanie przepisów w tej materii jest dla nich nie do pomyślenia.

Pamiętajmy jednak, że edukacja społeczna jest równie ważna i gdy przyjdzie zmiana obecnej władzy warto, aby świadomość konopna była na możliwie najwyższym poziomie. Dlatego im więcej rozpoznawalnych osób będzie o tym mówić tym lepiej. Równie ważne jest też, aby posługiwali się odpowiednim językiem i argumentami.

Legalna marihuana sprzedawana będzie tylko osobom zaszczepionym? Na takie rozwiązanie zdecydowały się władze Kanadyjskiej prowincji Quebec, która jest znana z surowych restrykcji oraz niechęci do osób niezaszczepionych. Pomimo wysokiego wskaźnika osób zaszczepionych, który wynosi 85%, liczba zakażeń stale rośnie. Dlatego lokalne władze postanowiły na różne sposoby uprzykrzać życie osobom niezaszczepionym. Oto więcej informacji.

Quebec: Legalna marihuana tylko dla zaszczepionych?

Quebec to region Kanady, w którym zaszczepionych jest 85% obywateli, mimo to liczba pozytywnych testów na korona-wirusy stale rośnie. Dlatego lokalne władze postanowiły uprzykrzyć życie tym obywatelom, który z jakiegoś powodu nie mają zamiaru się szczepić.

Jednym z ograniczeń, które regionalny minister zdrowia zapowiedział podczas zeszłotygodniowej konferencji, jest brak możliwości zakupu marihuany oraz mocnych alkoholi przez osoby niezaszczepione.

Osoby, które w Quebec będą chciały zrobić zakupy w sklepach z alkoholem oraz sklepach z legalną w Kanadzie marihuaną, będą musiały od 18 stycznia pokazać przy wejściu zaświadczenie o zaszczepieniu

– poinformował minister zdrowia prowincji Christian Dubé.

W Kanadzie politycy głównego nurtu utrzymują narracje, że pomimo bardzo dużego odsetka osób zaszczepionych – pandemia nabiera tempa przez kilkanaście proc. osób, które się nie szczepiły.

Jeśli osoby niezaszczepione nie są z tego powodu szczęśliwe, to mam dla nich bardzo proste rozwiązanie – pójść się zaszczepić, to nic nie kosztuje (…) Jeśli nie chcesz się szczepić, pozostań w domu

– powiedział minister Dubé

Ludzie widzą, że zawieszane są terapie w przypadkach nowotworów, planowane operacje, ponieważ na łóżkach szpitalnych leżą osoby, które zdecydowały się nie szczepić: i ludzie są sfrustrowani. Kiedy widzą, że mamy znów lockdowny i poważne restrykcje z powodu ryzyka, jakie stanowią osoby niezaszczepione, ludzie zaczynają być źli

– powiedział premier Kanady Justin Trudeau.

Kanadyjska wojna z obywatelami przybiera na sile stwarzając jednocześnie kolejne szanse rozwoju dla lokalnego czarnego rynku, zarówno marihuany jak i alkoholu. A z czasem zapewne i innych towarów i usług, które w oficjalnym obiegu będą dostępne tylko dla osób zaszczepionych. No i posłusznych.

Alkohol mocniejsze niż piwo oraz legalna marihuana tylko dla zaszczepionych będą w kanadyjskiej prowincji Quebec dostępne od 18 stycznia, enjoy.

Na podstawie dekretu wydanego 31.12.2021, Francja zdelegalizowała susz CBD dla konsumentów! Zakaz nie dotyczy konopnych przedsiębiorstw czy rolników, jednak mogą oni posiadać susz CBD tylko do dalszego przetwórstwa np. na olejki. Zakaz dotyczy jedynie konsumentów, którzy od początku roku nie mogą legalnie posiadać ani spożywać suszu konopi włóknistych. Jak tę decyzję argumentuje francuski rząd? Oto więcej informacji.

Francja zdelegalizowała susz CBD dla konsumentów

Pochodzący z konopi włóknistych susz CBD jest we Francji bardzo popularny. Szacuje się, że 70% konsumentów CBD wybiera właśnie susz.

Jednak rządowy dekret z ostatniego dnia ubiegłego roku stanowi, że sprzedaż kwiatów lub liści konopnych do palenia lub picia w postaci herbaty  bezpośrednio konsumentom – jest obecnie zakazana.

Francuska partia zielonych skomentowała nowe przepisy zakazujące sprzedaży kwiatów i liści CBD, nazywając tę ​​decyzję „głupią i absurdalną” oraz  „najgorszym rodzajem nonsensu” i „prawdziwym prezentem noworocznym dla dilerów”.

Zgodnie z nowymi przepisami dozwolona jest jedynie uprawa, import, eksport oraz przemysłowe i handlowe wykorzystanie odmian Cannabis sativa L. Produkty, które nie zawierają elementów roślinnych będą traktowane jak do tej pory.

Co ciekawe, dekret jednocześnie podnosi dopuszczalny poziom THC w uprawianych roślinach z 0,2 do 0,3%.

Rząd utrzymuje, że dekret wydano, aby wspomóc zdrowie publiczne. Drugi powód to pomoc policji, która może mieć trudności z odróżnieniem produktu CBD od THC. t ponieważ funkcjonariusze nie potrafią odróżnić produktu legalnego od tego zabronionego – postanowiono zdelegalizować także ten legalny, pomimo braku jakichkolwiek przesłanek ku takiej decyzji.

Jednak nowe przepisy wywołały ostrą krytykę ze strony partii zielonych we Francji (Europe Écologie les Verts, EELV). 

Kandydat na prezydenta, ekolog Yannick Jadot, skierowal słowa wsparcia do sprzedawców i producentów CBD 4 stycznia, ponieważ wielu z nich będzie teraz musiało pozbyć się zapasów.

Na Twitterze napisał:

CBD: rząd demonstruje absolutną ignorancję w tym temacie, jest to w nieskuteczna i niebezpieczna polityka represji wobec konopi. 

Politycy oraz komentatorzy biją na alarm, że takie rozwiązanie jest prezentem dla ulicznych dilerów – jakkolwiek to brzmi, teraz zajmą się oni handlem suszem CBD. W rezultacie osoby chcące nabyć kompletnie nie psychotropowy susz konopi siewnych, będą musiały mieć kontakt z dilerem, który przy okazji zaproponuje z pewnością cos mocniejszego.

Tysiące sklepów zbankrutuje, gospodarka straci 400 mln euro obrotów, a konsumenci pójdą do zagranicznych sklepów internetowych lub, co gorsza, na czarny rynek

-powiedział François-Michel Lambert, eko-deputowany, przewodniczący partii Liberté Écologie Fraternité i założyciel lokalnej grupy ekonomicznej l’Institut national de l’économie circulaire

Po czym dodał:

2022, rok bez kwiatów, rok idiotyczny

W roku 2020 Francuski rząd zabronił importu CBD co Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał za nielegalne, więcej na ten temat przeczytasz T U T A J

Tak, Malta zalegalizowała marihuanę, prezydent w sobotę podpisał nową ustawę. O rozpoczęciu prac nad zmianą maltańskiego prawa informowaliśmy już trzy lata temu. Jednak początkowe założenia uległy zmianie na lepsze, zrezygnowano m.in. z rejestracji osób używających konopi. Na Malcie powstaną tez specjalne stowarzyszenia zajmujące się dystrybucją nasion, a także samego suszu. O planach liberalizacji prawa w zakresie konopi poinformował ostatnio także niemiecki rząd, jednak oba modele legalizacji, niemiecki i maltański – znacznie się od siebie różnią, oto więcej informacji.

Malta zalegalizowała marihuanę

O planowanej przez maltański rząd legalizacji marihuany informowaliśmy w styczniu 2019 T U T A J, wtedy to rozpoczęto pracę nad nową ustawą. Przepisy proponowane w 2019 różnią się od ostatecznego rozwiązania, na które zdecydował się rząd Malty.

Zrezygnowano przede wszystkim z rejestru użytkowników konopi indyjskich. Zwolennicy tego rozwiązania uważali, że było by to dobre narzędzie przeciwdziałania nadużywaniu konopi indyjskich. Natomiast jego przeciwnicy powtarzali, że ludzie niechętnie będą się do takiego rejestru wpisywać przez co nadal pozostaną zdani na czarny rynek.

Ostatecznie zdecydowano się na legalizację uprawy czterech roślin oraz posiadanie do siedmiu gramów suszu – bez jakichkolwiek konsekwencji.

Palenie marihuany w miejscach publicznych oraz w obecności dzieci pozostanie na Malcie zabronione. Osoba zatrzymana z ilością większa niż dozwolone ustawą siedem gramów i mniejszą niż 28 gramów, otrzyma mandat w wysokości 100 euro. Używanie marihuany w miejscu publicznym jest zagrożone karą w wysokości 235 euro, natomiast palenie przy osobach nieletnich karane będzie mandatem 500 euro.

Powstaną też specjalne konopne stowarzyszenia, które będą uprawiały konopie dla tych członków, którzy z jakichś powodów nie są w stanie uprawiać na własną rękę. Każdy obywatel może należeć do jednego stowarzyszenia, które w jego imieniu uprawia cztery rośliny. osoba korzystająca z tego rozwiązania otrzyma do siedmiu gramów suszu dziennie przy tygodniowym ograniczeniu na poziomie 50 gramów. Konopne stowarzyszenia będą miały charakter non-profit.

Legalizacja marihuany na Malcie znacznie różni się od legalizacji marihuany w Niemczech, o której pisaliśmy T U T A J.

Maltańska zmiana prawa jest ewidentnie nastawiona na konsumentów, aby nie byli zmuszani korzystać z czarnego rynku, który niesie ze sobą więcej zagrożeń niż sama marihuana. Od teraz obywatele Malty mogą zwyczajnie samemu uprawiać rośliny na własne potrzeby, a gdy z jakiegoś powodu nie mogą uprawiać sami – zrobi to za nich lokalne stowarzyszenie konopne, oczywiście non-profit.

Natomiast Niemcy swoją legalizacją ewidentnie chcą podratować budżet i to pieniądze są tu najważniejsze. Póki co niemiecki rząd pytany o domowe uprawy milczy. Na chwilę obecną można odnieść wrażenie, (po zachowaniu rządu) że marihuana będzie legalna ale domowa uprawa już niekoniecznie. Marihuanę będzie natomiast można nabywać w specjalnych punktach na wzór Coffeeshop’ów.

Jaka jest dopuszczalna zawartość THC w suszu? Odpowiedź wydaje się być stosunkowo prosta. Jednak w przypadku konopi bardzo często jest tak, że przysłowiowy diabeł tkwi w szczegółach. Jak oblicza się zawartość THC w suszu konopnym? W jaki sposób susz badają laboratoria kryminalne i urzędy celne? Tego oraz wiele więcej dowiecie się z najnowszego artykułu na naszym portalu.

Jaka jest dopuszczalna zawartość THC w suszu? Co mówią na ten temat przepisy?

Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomani opisuje dopuszczalną w konopi siewnej zawartość delta-9-THC dokładnie tak:
„…suma zawartości delta-9-tetrahydrokannabinolu (THC) oraz kwasu tetrahydrokannabinolowego (kwasu delta-9-THC-2-karboksylowego czyli THCa) w kwiatowych lub owocujących wierzchołkach roślin, z których nie usunięto żywicy, nie przekracza 0,20% w przeliczeniu na suchą masę” Brzmi niby jednoznacznie, jednak w praktyce sprawa wcale nie jest taka prosta…

Wątpliwości rodzą bowiem co najmniej trzy kwestie:
Co oznacza stwierdzenie „w przeliczeniu na suchą masę”?
Czy sumę delta-9-THC i delta-9-THCA podajemy bezpośrednio jako sumę czy po „amerykańsku” tzn. delta-THC +0,87 delta-9-THCA?
Co z niepewnością pomiaru? Podawać czy nie podawać? Liczy się do sumy czy nie?

Dla pierwszej kwestii, z punktu widzenia laboratorium przepisy interpretowane są literalnie tj. tzw. sucha masa z definicji stanowi masę substancji pozbawionej wody. Każda próbka dostarczona do laboratorium powinna być wysuszona do stałej masy w temperaturze poniżej 70C (aby nie przyspieszać dekarboksylacji form kwasowych kannabinoidów).
Korzystniej z punktu widzenia producenta/importera suszu sytuację przedstawiają wytyczne ujęte w „unijnej metodzie ilościowego oznaczania zawartość delta-9-THC w odmianach konopi” (załącznik do rozporządzenie delegowanego komisji (UE) 2017/1155 z dnia 15 lutego 2017 r.). Według jej zapisów konopie należy suszyć w temperaturze poniżej 70C do stałej masy oraz osiągniecia wilgotności w przedziale 8-13%. Problematyczne w ww. zapisach jest wysuszenie materiału roślinnego do stałej masy z jednoczesnym uzyskaniem wilgotności na poziomie 8-13%. Można jedynie wysuszyć próbkę a kolejno przeliczyć wyniki dla uzyskanej masy na zawartość wody wynoszącą 8-13%.

Dlaczego jest to korzystne?

Jeśli w badanej próbce uzyskamy zawartość wody na poziomie przykładowo 10% to jednocześnie o 10% mniejsza będzie w niej zawartość delta-9-THC – czyli w przypadku, gdy próbka trafi do organów ścigania, które zastosują się do unijnej wykładni prawa w tej kwestii to prawnie „dopuszczalna będzie wyższa zawartość delta-9-THC” w konopi.

W tym miejscu należy postawić pytanie:

„W jaki sposób badają próbki laboratoria kryminalne oraz urzędy celne w Polsce?”

Zadałem to pytanie wszystkim jednostkom tego typu w Polsce. Otrzymałem odpowiedzi, które można podsumować stwierdzeniem, że stosowane metodyki różnią się dość znacznie w różnych laboratoriach tj.:
Temperatura suszenia: w granicach od temperatury pokojowej, poprzez 35°C, 70°C, nawet do 105°C, a związany z tym
czas suszenia: odwrotnie proporcjonalnie – pomiędzy 48 a 3 godziny, ewentualnie do momentu, aż „materiał roślinny stanie się kruchy”.

Podsumowując, brak jednoznacznych wytycznych (norm) powoduje swojego rodzaju bałagan w stosowanych praktykach laboratoryjnych. Dla nas najważniejsze jest dobro klienta co w naszym rozumieniu skłania nas do postępowania zgodnie z zapisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomani, w celu uniknięcia potencjalnych zarzutów prawnych o przekroczenie dozwolonego prawnie poziomu delta-9-THC w posiadanym materiale.

W drugiej kwestii budzącej wątpliwości, podczas importu suszu z zagranicy, czy to w wyniku innych przepisów lokalnych czy próbie zwykłego oszustwa, na sprawozdaniach z badań otrzymywanych od producentów/eksporterów często albo brakuje zawartości delta-9-THCA w ogóle albo jest, ale sprzedawca zapewnia, że ważna jest tylko zawartość delta-9-THC lub suma delta-9-THC jest liczona w następującym stosunku:
delta-9-THC i delta-9-THCA = 0,87delta-9-THCA + delta-9-THC
Gdzie:
0,87- to literaturowy współczynnik molowy dekarboksylacji delta-9-THCA do delta-9-THC.
Na szczęście nie jest to regułą. W przypadku obliczania dopuszczalnej zawartości delta-9-THC ustawa mówi jasno, że jest to suma delta-9-THC i delta-9-THCA. Nie ma w niej mowy o przeliczeniu formy kwasowej na formę zdekarboksylowaną.
Podsumowując, w związku z powyższym na naszych sprawozdaniach całkowita zawartość delta-9-THC w próbce zawsze podawana jest jako bezpośrednia suma delta-9-THC i delta 9-THCA bez stosowania mnożnika.

Trzecia sporna kwestia dotyczy przedstawiania wyników pomiarów z tzw. niepewnością. Każdy pomiar obarczony jest tzw. niepewnością.
Niepewność jest to z definicji rozrzut wartości, które można w uzasadniony sposób przypisać wielkości mierzonej.

Po ludzku można by powiedzieć że jest to dopuszczalny „błąd” laboratorium. Ale… nie do końca tak jest. Nie znaczy to, że raz wysyłając tę samą próbkę do laboratorium otrzyma się wynik oznaczenia raz 0,17% a kolejnym razem 0,23%. Niepewność bowiem jest to parametr wyliczany matematycznie, na który składa się bardzo wiele czynników. W przypadku delta-9-THC na poziomie stężenia 0,20% niepewność Cannalabs to +/- 0,03% co jest spójne z przytaczaną powyżej unijną metoda ilościowego oznaczania zawartość delta-9-THC w odmianach konopi, która dopuszcza „tolerancję” na poziomie właśnie 0,03%.

Jeśli laboratorium nie potrafi podać niepewności dla swojego pomiaru oznacza to, że pracuje na niewalidowanej (niesprawdzonej, o potwierdzonej skuteczności) procedurze.

Ale dlaczego o tym wspominam?

Warto mieć świadomość, że wynik pomiaru nie jest jednym punktem, a przedziałem wartości tzn. dla przykładu:
jeśli minimalna wymagana zawartość cukru w cukrze to 96%, a nasz wyniki to 95% +/- 3% oznacza to, że wynik spełnia wymaganie.
Podobnie, jeśli przykładowy otrzymany wynik oznaczania zawartości delta-9-THC wyniósłby 0,25% a niepewność pomiaru wynosiłaby 0,05%, należałoby uznać, że wynik jest zgodny z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii.

Jest jednak kilka „ale”:
Laboratoria policyjne nie podają niepewności. Nawet jeśli by podawały – byłaby inna dla każdego laboratorium kryminalistycznego.
Sąd z reguły nie rozumie pojęcia niepewności i traktuje wynik jako punkt – tu ważna jest rola adwokata.

Podsumowując, w przypadku, gdy policja zatrzymała partię suszu i zgodne z wynikami badań laboratorium kryminalistycznego, wartość sumy delta-9-THC i delta-9-THCA w tymże suszu jest nieznacznie przekroczona tj. do 0,25%, można spróbować obronić się „niepewnością”, gdyż to, że laboratorium policyjne jej nie podało, nie oznacza, że jej nie ma.

Autorem artykułu jest Marek Klein z EkotechLab / Canna Labs, twórca programu certyfikacji produktów konopnych – Golden Cannabis

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.