ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Sąd umorzył postępowanie w sprawie Maty. Prokuratura twierdzi, że ukaranie twórcy jest konieczne, a jego zachowanie jest wysoce szkodliwe społecznie. Takie stanowisko prokuratura podkreślała wnosząc o ukaranie Młodego Matczaka. Dziś postępowanie sądowe zostało umorzone, orzeczenie nie jest prawomocne. Oto więcej informacji.

Sąd umorzył postępowanie w sprawie Maty

Mata wraz ze swoim znajomym zostali na początku ubiegłego roku zatrzymani za posiadanie marihuany. Michał M. posiadał wtedy 1,45 grama, a jego znajomy 0,39 grama. Pisaliśmy o tym T U T A J.

Wszystko wskazywało na to, że będziemy mieli do czynienia z procesem pokazowym. Szczególnie, że sam fakt składania aktu oskarżenia w tak błahej sprawie wskazywał właśnie na pokazówkę.

A już zdecydowanie przekonały nas do tego słowa prokuratora w tej sprawie.

Takie zachowanie oskarżonego, podjęte kilka dni po tym, kiedy zostało wobec niego wszczęte postępowanie karne jest niewątpliwie wyrazem jego bezrefleksyjnej postawy. Oskarżony Michał M. co prawda wyraził skruchę podczas przesłuchania w dniu 28 stycznia 2022 r., jednak już kilka dni później publicznie wypowiadał się w innym tonie, pochwalając zażywanie środków odurzających

-mówił przedstawiciel prokuratury nawiązując do założenia przez Matę Fundacji420.

Konieczność ukarania Maty oraz wysoką szkodliwość społeczna jego czynu prokuratura tłumaczyła takimi słowami:

„W ocenie Prokuratury orzeczenie kary wobec oskarżonych jest celowe, ponieważ wymagają tego względy wychowawcze oraz zapobiegawcze, a w szczególności pożądane jest ukształtowanie u oskarżonych postawy akceptowanej społecznie, czemu zdaniem Prokuratury nie służyłoby umorzenie postępowania. Decyzja o umorzeniu postępowania stanowiłaby w istocie wyraz pewnego rodzaju aprobaty dla szkodliwego stosowania środków odurzających, a także uznania działań podejmowanych przez oskarżonego Michała M. po przedstawieniu mu zarzutu.”

Więcej na temat złożenia aktu oskarżenia przeciwko Macie przeczytasz T U T A J.

Postępowanie ws. Maty i jego kolegi umorzone

7. lutego sąd umorzył postępowanie w sprawie Maty. Orzeczenie sądu nie jest prawomocne, prokuratura może się od niego odwołać. Na pytania dziennikarzy o komentarz prokuratorka poinformowała, że o ewentualnej decyzji o złożeniu zażalenia na decyzję sądu media poinformuje rzecznik prasowy prokuratury. Śledczy mają na to 7 dni od otrzymania uzasadnienia.

Czy prokuratura będzie chciała się odwołać? Jeszcze niedawno twierdzono, że jego czyn nosi znamiona wysokiej szkodliwości społecznej w związku z czym można się spodziewać apelacji.

Obrońca kolegi Maty, Adw. Rafał Karbowniczek, w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że spodziewa się, iż prokuratura złoży zażalenie na decyzję sądu.

Na dziś jest satysfakcja. Jest poczucie sprawiedliwości. Patrząc na całokształt tej sprawy, ilość środków, rodzaj środków, całokształt innych okoliczności uwzględnionych w toku dochodzenia, ta decyzja jest po prostu słuszna i sprawiedliwa. Sąd rejonowy nie mógł podjąć innej decyzji.

-powiedział Adw. Rafał Karbowniczek

Adwokat został też zapytany, czy uważa, że wnoszenie aktu oskarżenia przeciwko jego klientowi mogło być spowodowane towarzystwem Maty:

To trudne pytanie. Odpowiem w ten sposób: bez wątpienia akt oskarżenia w stosunku do jego osoby nie powinien być wniesiony

– powiedział.

Natomiast obrońca Maty oznajmił, że:

Dziwi od samego początku zachowanie prokuratury w tej sprawie. Materiał dowodowy był gromadzony po dwóch tygodniach. Dochodzenie zgodnie z polską procedurą karną powinno być zakończone po dwóch miesiącach. To trwało cztery.

Obrońcy oskarżonych uznali akt oskarżenia za tendencyjny.

Postępowanie zostało umorzone na podstawie art. 62a Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii.

Źródło: Vibez.pl

95 litrów ekstraktu z konopi zamiast miodu. Na Terminalu Lotniska Chopina w Warszawie w przesyłce nadanej drogą lotniczą w USA, która miała zawierać 95 litrów miodu, funkcjonariusze ujawnili prawnie zabronione substancje – poinformowała policja. Ekstrakt zawierał dwa nielegalne w naszym kraju kannabinoidy w tym HHC, które niektórzy błędnie uważają za legalne. Wartość zatrzymanych produktów oszacowano na 6 mln. zł. Oto więcej informacji.

95 litrów ekstraktu z konopi zamiast miodu

Pod koniec minionego roku Policjanci wydziału kryminalnego komisariatu policji Portu Lotniczego Warszawa Okęcie we współpracy z funkcjonariuszami Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego ujawnili próbę przemytu niedozwolonych substancji pochodzących z konopi indyjskich tj. tetrahydrokannabinolu (THC) i heksahydrokannabinolu (HHC).  O HHC oraz jego statusie prawnym w Polsce pisaliśmy T U T A J. Warto na to zwrócić uwagę, gdyż w sieci wciąż można natknąć się na firmy mające w swojej ofercie HHC lub produkty zawierające HHC.

Miód, to nawet nie był on

Nie dziwi nas, fakt, że rzekomo słodka przesyłka wzbudziła wątpliwości służb, albowiem pojemniki, które miały zawierać pszczeli produkt, niczym nie przypominały dobrze znanych nam słoików gdyż domniemany miód rozlany był w… szklane naczynia laboratoryjne.

Jak wykazały badania, złotym płynem była substancja zawierająca, nielegalne w Polsce THC i HHC. Stołeczni Policjanci wartość zabezpieczonego mienia określili na blisko 6 milionów złotych.

ekstraktu z konopi

Źródło: Policja.pl

Medyczna marihuana od S-Lab: trzy odmiany zarejestrowane jako jeden produkt. Dlaczego taka sytuacja nie powinna mieć miejsca? Terapie z zastosowaniem medycznej marihuany to w naszym kraju temat stosunkowo nowy, a jednocześnie w wielu kwestiach o wiele bardziej skomplikowany w porównaniu do zdecydowanej większości innych leków. Gdy dodamy do tego urzędniczą niewiedzę na temat konopi powstanie ryzyko wystąpienia sytuacji niekorzystnej dla pacjentów korzystających z aptecznego suszu. Jednym z przykładów takich sytuacji jest właśnie wspomniana rejestracja i sprzedaż trzech odmian jako jednego produktu. Jakie ma to znaczenia dla pacjentów?

Medyczna marihuana od S-Lab: trzy odmiany zarejestrowane jako jeden produkt. Dlaczego taka sytuacja nie powinna mieć miejsca?

Każda medyczna marihuana dostępna w Polsce to konkretna odmiana przypisana do konkretnego produktu. Tak przynajmniej było do tej pory. Red No 2 to „sativa”, a pod nazwą skrywa się odmiana Lemon Skunk, natomiast Aurora 20 to „indica” odmiana LA Confidential.  Każda z tych odmian charakteryzuje się innym działaniem. Każdy z tych produktów będzie zawsze pochodził z tych samych kultywarów (odmian) dlatego pacjent kupując produkt rok temu, dzisiaj i za trzy lata – otrzyma ten sam produkt. Tak było do tej pory.

Sytuacja uległa zmianie gdy na rynku pojawił się produkt firmy S-Lab, a dokładnie Cannabis Flos S-LAB 18% THC, 1% CBD

Początkowo produkt występował w dwóch wariantach, były to odmiany Mango oraz Pink Kush. Teraz do dwóch wspomnianych odmian w ramach jednego produktu, doszła trzecia – Girl Scout Cookies.

Co to oznacza dla pacjentów? Każda odmiana marihuany posiada swoje charakterystyczne działanie, które wynika z proporcji kannabinoidów oraz niesłychanie istotnych dla efektu terpenów. To właśnie konkretna kombinacja kannabinoidów z terpenami określają jakie będzie działanie danej odmiany – energetyczne i podnoszące na duchu, a może relaksacyjne, nasenne i przeciwbólowe? Przeciwwymiotne czy na poprawę apetytu? To jakie będzie działanie danej odmiany marihuany zależy od kombinacji kannabinoidów i terpenów, które je definiują w działaniu.

I nawet jeżeli użyjemy odmian o bardzo podobnych profilach kannabinoidowych oraz terpenowych – ich działanie może być i zapewne będzie inne na niektórych płaszczyznach.

Jedyny dostępny na chwile obecny produkt od S-Lab czyli Cannabis Flos S-Lab 18% THC, 1% CBD to na chwilę obecną trzy różne odmiany marihuany. Niestety nigdy nie wiadomo na jaką partie akurat się trafi w aptece. Oto ogólna charakterystyka odmian dostępnych w ramach tego konkretnego produktu:

Mango: Odmiana dająca poczucie szczęścia lecz nie euforyczna. Dobry wybór na radzenie sobie ze stanami depresyjnymi i stresem. W większych dawkach może działać uspokajająco i nasennie. Dobrze sprawdzi sie przeciwbólowo.

Pink Kush: Pomaga obniżyć napięcie mięśniowe, zmniejszać bóle stawowe oraz wykazuje działanie przeciwzapalne. Działa hybrydowo zarówno na ciało jak i umysł. Działa uspakajająco, pomaga zasnąć oraz poprawia jakość snu.

Girl Scout Cookies: Potrafi dobrze zrelaksować i rozluźnić mięśnie, a jednocześnie zachęca do działania. Uspakaja, dobrze sprawdzi się przy przewlekłym stresie. Wykazuje też działanie przeciwbólowe oraz antydepresyjne.

Z czego wynika taka sytuacja i taka rozbieżność w działaniu jednego i tego samego (teoretycznie) produktu? Jest to efekt nikłej wiedzy osób stanowiących przepisy dot. konopi na ich temat. Marihuana swoje działanie zarówno zdrowotne jak i rekreacyjne zawdzięcza tzw. „efektowi otoczenia”. Oznacza to, że wszystkie składowe konopi takie jak kannabinoidy, terpeny, flawonoidy, a także zwykła materia roślinna tworzą wspólnie efekt końcowy, działanie marihuany. Jeżeli zmienimy którykolwiek z elementów – cała reszta też będzie działać inaczej, inny będzie też efekt końcowy czyli działanie na osobę używającą. Gdyby wymienić te najważniejsze to są to kannabinoidy oraz terpeny. To terpeny definiują działanie kannabinoidów. To terpeny w głównej mierze odpowiadają za to czy odmiana jest klasyfikowana w działaniu jako „sativa” lub „indica”.

Zarówno kannabinoidy jak i terpeny to substancje aktywne w marihuanie. Związki te na siebie oddziałują zmieniając w ten sposób rekreacyjne jak i terapeutyczne działanie marihuany. Niestety, przepisy (nie tylko w PL) jako substancję czynną (czyt. leczniczą) w przypadku konopi uznają jedynie THC oraz CBD, czyli kannabinoidy. Niestety, terpeny nie są brane pod uwagę mimo, iż też są to substancje czynne definiujące działanie produktu, a zatem bardzo istotne dla ukierunkowania jego działania.

Co to oznacza w praktyce?

W świetle przepisów jedynym wyznacznikiem tego czy produkt jest ok czy nie jest stężenie THC, gdyż to właśnie THC uznane jest za substancję czynną odpowiadającą za działanie leku. Stąd też czasami wynikają negatywne opinie na temat zapachu i smaku niektórych partii medycznej marihuany. Jedyne czego muszą przestrzegać producenci medycznej marihuany to zgłoszone dla danej partii poziomy THC i CBD. Aromat czyli kwestia związana z terpenami nie jest nigdzie uregulowana. Prawda jest taka, że Urząd Regulacji Produktów Leczniczych bez problemu zarejestruje nawet 20 odmian o kompletnie innym działaniu, jako jeden produkt, jeżeli wszystkie będą miały ten sam poziom THC podany w zgłoszeniu.

Producenci medycznej marihuany o ugruntowanej pozycji na rynku tacy jak Canopy Growth (Spectrum Therapeutics) czy Aurora zdając sobie sprawę z charakterystycznego działania każdej odmiany pilnują tego, aby dany produkt był wytwarzany zawsze z tego samej genetyki (odmiany). Dlatego kupując Red No 2 czy Aurorę 20 zarówno dzisiaj jak i za kilka lat – otrzymasz ten sam produkt o tym samym działaniu. Dlatego co jakiś czas pojawiają się przerwy w dostawach np red No 2 – gdy partia zostaje cofnięta ze względu na bardzo nieznaczne przekroczenia producent nie wkłada do opakowań Red’a czegokolwiek co ma 19% THC tylko czeka na wyprodukowanie kolejnej partii. Pacjenci muszą czasami niestety czekać, ale mają pewność, że zawsze otrzymają ten sam produkt. (O patologiach takich jak cofanie całych partii leku, powodowanych przez przepisy dot. konopi przeczytasz w artykule „Z czego wynika cena oraz dostępność medycznej marihuany„)

W przypadku produktu od S-Lab można w różnych aptekach trafić na inny skład leku.

Niestety ze względu na różne działanie poszczególnych odmian trzeba jasno powiedzieć, że taka sytuacja może być zagrożeniem dla terapii i nigdy nie powinna mieć miejsca!

Po czym poznasz jaka odmiana jest w Twoim opakowaniu?

To jaka odmiana znajduje się w konkretnym opakowaniu można ustalić poi numerze seryjnym partii. Seria z Pink Kush w numerze partii zawiera litery „PK”, seria Mango zawiera litery „MG”, a seria z Girl Scout Cookies zawiera litery „GSC”. Oto przykładowe numery partii Cannabis Flos S-LAB 18%

Pink Kush – Seria: 2110PK010102
Mango – Seria: 21GS06MG040103
Girl Scout Cookies – Seria: 21GS13GSC020102

Medyczna marihuana od S-Lab: trzy odmiany zarejestrowane jako jeden produkt, plusy i minusy

Czy w tej sytuacji jest cokolwiek pozytywnego? To zależy. Jako plus można uznać to, że na naszym rynku zamiast jednej nowej odmiany, w aptekach pojawiły sie trzy. Niestety sporym problemem jest to, że nie sposób ustalić na jaką trafimy w naszej aptece.

Sytuacja jest lepsza gdy mamy do czynienia z farmaceutą znającym się na medycznej marihuanie i będzie nam w stanie pomóc w doborze odpowiedniego leku do konkretnej przypadłości. Niestety, nie ma pewności, że następnym razem gdy będzie potrzeba zrealizowania recepty – trafimy na dokładnie ten sam produkt.

O komentarz poprosiłem mgr. farm. Bartłomieja Zalewę, znanego jako Konopny Farmaceuta:

Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Jedynym plusem jest to, że jeżeli trafimy na farmaceutę z odpowiednią wiedzą na temat konopi i pomoże on wybrać najlepszą dla nas odmianę. Jednak zdecydowana większość takiej wiedzy nie posiada

-mówi Konopny Farmaceuta

Oto profile terpenowe poszczególnych odmian dostępnych w ramach produktu od S-Lab:

Pink Kush:

Medyczna marihuana od S-Lab 1

Mango:

Medyczna marihuana od S-Lab 1

Girl Scout Cookies:

Medyczna marihuana od S-Lab

Zestawienie odmian:

Medyczna marihuana od S-Lab 1

Badania konopi to dla branży codzienność. Wysłanie próbki finalnego produktu do laboratorium to podstawa przed uruchomieniem sprzedaży każdej nowej partii np. suszu czy olejku. Jeżeli badasz swoje produkty samodzielnie własnym chromatografem lub prowadzisz laboratoryjną kontrole jakości konopi, teraz masz szansę porównać jakość swoich wyników z przeszło 20 labami z całej Europy. oto więcej informacji.

Badania konopi – porównanie międzylaboratoryjne

Kontrola jakości konopi jest kluczowym momentem, w którym ocenie podlegają surowce lub wyroby konopne. Istotne jest to, aby zwracać uwagę na wyniki badań i mieć świadomość zagrożeń związanych np. z obecnością THC. Niejednokrotnie jeden wynik może zaważyć o losach całej partii produktu i spowodować konieczność jej utylizacji. Odpowiedzialność za jakość wykonywanego badania spoczywa na osobach wykonujących analizy oraz na laboratorium, tutaj nie ma miejsca na pomyłkę.

Doskonale zdaje sobie z tego sprawę laboratorium Cannalabs, które po raz kolejny organizuje badania międzylaboratoryjne. Jest to wewnętrzna forma weryfikacji, dzięki której można porównać swoją precyzję wyników z innymi labami.

W tym roku przygotowana zostanie uśredniona i wielokrotnie zbadana próbka suszu. Następnie każde laboratorium (zakładowe, badawcze, administracji państwowej), które chce się sprawdzić otrzyma próbkę do analizy. W wyznaczonym czasie należy przesłać otrzymane wyniki do organizatora, który publikuje wyniki oraz statystykę.

Badania konopi - porównanie międzylaboratoryjne

Anonimowość

Badania konopi wykonywane są anonimowo. Laboratoria otrzymują specjalne kody dzięki czemu nie są wystawione na opinię, a jeżeli przydarzy się komuś błąd, będzie miał szansą poprawić jakość swoich analiz.

W tym roku poza laboratoriami z Polski dołączą Czechy, Hiszpania, Bułgaria i Szwajcaria. Wiemy, że w tej branży co raz więcej osób zwraca uwagę na jakość i tym bardziej ekscytujące będzie porównanie o charakterze międzynarodowym.

Aby się zgłosić wystarczy napisać maila na adres biuro@ekotechlab.pl

Policjanci z wrocławskiej drogówki, którzy na co dzień patrolują autostradę A4 kilka dni temu zauważyli stojącą na poboczu ciężarówkę z naczepą. Funkcjonariusze postanowili sprawdzić powód zatrzymania się kierowcy na pasie awaryjnym. Ku ich zaskoczeniu nie była to awaria, okazało się, że kierowca stanął na poboczu żeby… zapalić jointa.

Stanął ciężarówką na pasie awaryjnym żeby zapalić jointa

Policjanci z wrocławskiej drogówki, patrolujący na co dzień autostradę A4 postanowili sprawdzić powód zatrzymania się auta ciężarowego z naczepą na pasie awaryjnym. Jak się dość szybko okazało, powodem postoju na poboczu nie była awaria ani nic z tych rzeczy. Kierowca stanął na poboczu, aby zapalić jointa.

Gdy kierowca tylko otworzył drzwi kabiny, funkcjonariusze zorientowali się co jest przyczyną postoju – niedokończony joint. Dokładnie tak, kierowca stanął na autostradzie, na pasie awaryjnym, żeby zapalić jointa. Był to zdecydowanie słaby pomysł.

Zatrzymany przyznał sie też, że w kabinie posiada jeszcze słoik suszu roślinnego, policja potwierdziła, iż była to marihuana.

Kierowca do tego wszystkiego nie posiadał

,00uprawnień do prowadzenia pojazdów. Prawo jazdy stracił za… jazdę po jointach.

37-latek z Nowego Sącza trafił do aresztu. Jego ciężarówką odjechał innym kierowca.

Do niecodziennej sytuacji doszło na południu Włoch, których mieszkaniec chcący uzupełnić swoją szopkę zamówił figurki z Hiszpanii. Jednak paczka, którą otrzymał była zdecydowanie za duża, po otwarciu okazało się, że zawiera 10 kg zioła. Oto więcej informacji.

10 kg zioła zamiast figurek do szopki

Mieszkaniec południowo włoskiej miejscowości San Giorgio a Cremano, zaraz po Bożym Narodzeniu chciał uzupełnić świąteczną szopkę własnego autorstwa. Brakowało mu pasterzy, po których udał się na targowisko w Neapolu. Niestety, tłumy kupujących odstraszyły go od zakupów. Brakujące figurki postanowił zamówić w sieci. Paczka miała przyjść z Hiszpanii.

Gdy kurier zapukał do drzwi, a Włoch zobaczył paczkę o podejrzanie dużych gabarytach, która była też zbyt ciężka – zapewne nie spodziewał się co ujrzy w środku.

A było to 10 kg hermetycznie zapakowanej marihuany.

Okazało się, że miłośnik szopek nie jest jednocześnie miłośnikiem ziela i o wszystkim poinformował lokalne służby.

Teraz funkcjonariusze ustalają jak doszło do incydentu. Tego typu pomyłki zdarzają się co jakiś czas i są to oczywiście wypadki towarzyszące przemytowi substancji prawnie zabronionych. W sferze domysłów zostaje kwestia ile z takich przypadków nie jest nigdy zgłaszane.

 

Kolumbia: Senat przyjął ustawę legalizującą marihuanę. Kolumbijski Minister Sprawiedliwości powiedział, że „Kolumbia padła ofiarą nieudanej wojny, która została zaprojektowana 50 lat temu i z powodu absurdalnej prohibicji przyniosła nam wiele krwi, konflikty zbrojne, mafie i przestępczość.” Teraz rząd Kolumbii postanowił to zakończyć wprowadzając odpowiednie zapisy do swojej konstytucji. Kolumbijscy urzędnicy mają przed sobą sporo pracy legislacyjnej ale najważniejszy krok został już podjęty.

Kolumbia: Senat przyjął ustawę legalizującą marihuanę

Kolumbia jest krajem o stosunkowo liberalnej polityce względem marihuany. Legalnie wolno posiadać do 22 gramów na własny użytek oraz uprawiać na własne potrzeby do 20 roślin konopi indyjskich. Posiadanie do 20 roślin jest także legalne dla własnego użytku. W 2015r. Prezydent Kolumbii, Juan Manuel Santos, podpisał dekret legalizujący uprawę, a także eksport konopi dla celów medycznych i naukowych.

Według Kolumbijskich władz, nowa ustawa ograniczy posiadanie i konsumpcję publiczną w szkołach oraz niektórych miejscach publicznych. Nowe przepisy mają zachęcać do publicznych kampanii edukacyjnych, a także promocji usług leczenia uzależnień.

Ustawodawstwo posła Juana Carlosa Losady, które zalegalizowałoby marihuanę dla dorosłych w wieku 18 lat i starszych, przeszło już przez wszystkie wymagane wcześniej debaty. Następnie trafiła do Senatu, aby potem trafić na biurko prezydenta. Ustawa musi przejść w sumie osiem debat rozłożonych w czasie dwóch lat gdyż chodzi i wprowadzenie zmian w konstytucji.

Co ciekawe, podczas jednej z ostatnich debat na ten temat, jeden z posłów zwrócił uwagę zwrócił uwagę, że osobiście używa marihuany od 25 lat.

To, co zabija, to stygmatyzacja, nielegalność i brak informacji

– powiedział kolumbijski kongresmen Daniel Carvalho.

Członkowie ONZ od przedstawicieli Kolumbii usłyszeli kilka miesięcy temu, że „demokracja umrze”, jeśli światowe mocarstwa nie zjednoczą się, aby zakończyć prohibicję i przyjąć inne podejście w stosunku do milionów istnień ludzkich pod obecnym reżimem.

Kolumbijska Izba Reprezentantów wstępnie zatwierdziła projekt ustawy legalizacyjnej w październiku. Za propozycją reformy, opowiadał się ówczesny szef MSW. Głosowanie to nastąpiło wkrótce po tym, jak komisja kongresowa przedstawiła osobną ustawę legalizacyjną .

Minister sprawiedliwości omówił również legislacyjne działania legislacyjne podczas debaty poświęconej reformie konopi indyjskich w zeszłym miesiącu, podkreślając potrzebę wprowadzenia zmiany polityki promującej wzrost gospodarczy i zdrowie publiczne.

Rząd zapowiedział, że agencje rządowe będą pracować nad ułatwieniem „szybszego i łatwego” procesu licencjonowania.

Prezydent Gustavo Petro, który od czasu swojej inauguracji w sierpniu zdecydowanie opowiada się za międzynarodowym zakończeniem kryminalizacji narkotyków, omówił także możliwe korzyści z legalizacji konopi indyjskich. We wrześniu prezydent  wygłosił przemówienie na spotkaniu Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ) , wzywając państwa członkowskie do fundamentalnej zmiany podejścia do polityki narkotykowej i rozwiązania globalnej prohibicji.

Kolumbijski prezydent mówił również ostatnio o perspektywach legalizacji marihuany w Kolumbii  jako jednego ze sposobów zmniejszenia wpływu nielegalnego rynku. Dał też do zrozumienia, że w jego opinii po zmianie polityki powinno się zwolnić osoby, które przebywają w więzieniu z powodu marihuany.

Mówił też o gospodarczym potencjale legalnego przemysłu konopi indyjskich. Dzięki niemu małe miasteczka w miejscach takich jak Andy, Korynt czy Miranda mogłyby czerpać korzyści z legalnej uprawy marihuany, być może bez żadnych wymagań licencyjnych.

Kolumbia ma też ambicje produkować marihuanę na eksport do krajów gdzie jest ona legalna.

Petro spotkał się w listopadzie z prezydentem Meksyku, obaj wtedy ogłosili, że zbiorą innych przywódców z Ameryki Łacińskiej na międzynarodową konferencję poświęconą „przeprojektowaniu i przemyśleniu polityki narkotykowej”, biorąc pod uwagę „porażkę” prohibicji. Meksykańscy prawodawcy dążą również do pełnej legalizacji krajowej.

Nadszedł czas, abyśmy porozmawiali o odpowiedzialnych regulacjach rządowych, poszukali sposobów na odcięcie dopływu mafii narkotykowych do środków i rozwiązali problemy związane z używaniem narkotyków, przeznaczając większe środki na profilaktykę, opiekę i redukcję szkód w odniesieniu do zdrowia publicznego i tkanki społecznej

-powiedział niedawno były prezydent Kolumbii, Juan Manuel.

[vc_row][vc_column][vc_column_text]Nitrozyniak i Takefun uruchomili markę CBDexe i oszukują klientów? Znani youtuberzy założyli jakiś czas temu własną markę produktów konopnych. Niestety wygląda na to, że oszukują swoich klientów. Chodzi przede wszystkim o brak możliwości uzyskania przez klienta certyfikatów potwierdzających, że produkty opisane jako „full spectrum” faktycznie zawierają np. pełne spektrum kannabinoidów. Ponadto strona sklepu CBDexe zawiera ogrom nieprawdziwych informacji na temat działania produktów CBD / CBG, które wprowadzają klientów w błąd co do działania produktów. Oto więcej informacji. 

Nitrozyniak i Takefun uruchomili markę CBDexe i oszukują klientów?

Nitrozyniak a.k.a. Nitro (Sergiusz Górski) oraz Takefun (Rafał Górniak) czyli dwaj znani w Polsce youtuberzy założyli jakiś czas temu markę produktów konopnych – CBDexe. Niestety wszystko wskazuje na to, że oszukują swoich klientów. Przede wszystkim nie ma możliwości uzyskania certyfikatu produktu, który wskazywałby, iż rzeczywiście jest to produkt o pełnym spektrum. Jedyne certyfikaty jakie może zobaczyć klient zawierają jedynie informację o stężeniu CBD lub CBG oraz zawartości THC.

Jedyna informacja jaką znajdziemy na stronie z produktami to certyfikaty, które pokazują jedynie stężenie CBD oraz zawartość THC. Jednak gdy porównamy ze sobą certyfikat olejku CBD 10% z certyfikatem olejku 30% zobaczymy, że różni je jedynie zawartość kannabidiolu, druga wartość czyli stężenie THC jest na dokładnie takim samym poziomie 0,09%. Dokładnie taka sama wartość THC przy trzykrotnie większym stężeniu CBD powinna zapalać Wam czerwoną lampkę. Zdecydowana większość produktów z takimi parametrami to produkty tworzone w sposób baza + izolat. Oznacza to, że poszczególne produkty (olejki 10, 15, 20, 30%) są wytwarzane z tej samej bazy np. 10% do której dodaje się izolat CBD, aby uzyskać produkty o większych stężeniach. Taki produkt w żadnym wypadku nie jest FULL SPECTRUM.

Czy tak jest w przypadku produktów CBDexe? Sporo na to wskazuje.

Mało tego, certyfikaty dostępne na stronie sklepu są datowane na wrzesień 2021!

Jedynym sposobem, aby wykazać, że faktycznie są to produkty o pełnym spektrum, jest pokazanie potwierdzającego to certyfikatu. Niestety w przypadku CBDexe – nie ma takiej możliwości. Takowego certyfikatu nie znajdziemy na stronie sklepu, prośby o certyfikat są ignorowane.

Obsługa sklepu nie udziela odpowiedzi na temat certyfikatów ani mi, ani innym klientom, którzy o to proszą. Jedyne co odpisali to stwierdzenie, że wszystkie wymagane prawem informacje o produktach są dostępne na stronie. Na większość pytań od kilku dni nie odpowiadają totalnie je ignorując. Jest to dokładnie taka sama taktyka, którą stosowała np. Red Lipstick Monster sprzedając produkty na izolacie jako full spectrum. RLM również ignorował niewygodne pytania. Podobne problemy z uzyskaniem certyfikatu pojawiały się także w przypadku produktów sygnowanych przez Pezeta, a gdy już je uzyskaliśmy okazało się, że to jednak wałek, a nie full spectrum, pisaliśmy o tym T U T A J.

Te dwie kwestie czyli brak certyfikatów potwierdzających, że produkt jest zgodny z opisem oraz ignorowanie pytań o owe certyfikaty, świadczą o tym, że możemy mieć do czynienia z oszustwem.

Szerzenie dezinformacji i kłamstw na temat działania kannabinoidów

Kolejna sprawa to treści „informacyjne” na temat działania CBD I CBG zamieszczone na stronie sklepu. Właściciele CBDexe okłamują swoich klientów informując ich np. o tym, że CBD ma działanie przeciwbólowe, co jest nieprawdą. Takie działanie wykazuje THC. Według CBDexe, kannabidiol ma pomagać w zasypianiu. To również mit, CBD nie pomaga zasypiać. W przypadku snu CBD poprawia jego jakość, ale nie ułatwia zasypiania. To samo dotyczy CBG, które firma także poleca nasennie. Tylko, że CBG działa dość pobudzająco i raczej ciężko po nim szybko zasnąć. Na bezsenność pomaga THC.

Natomiast o swojej herbatce konopnej piszą tak:

„Herbata konopna CBD to produkt zawierający kannabidiol mogący pochwalić się szerokimi właściwościami prozdrowotnymi. (…)Herbata konopna CBD wykazuje działanie wzmacniające odporność, regenerujące organizm, antyoksydacyjne, przeciwzapalne, antydepresyjne, przeciwnowotworowe czy też przeciwwymiotne. Herbatę konopną CBD stosują również osoby będące w trakcie terapii odwykowych, chorujące na cukrzycę, astmę, epilepsję, chorobę Alzheimera, reumatyzm czy stwardnienie rozsiane.”

Reklamowanie herbatki konopnej w taki sposób jest bardzo poważnym nadużyciem. Tak, CBD ma wiele prozdrowotnych właściwości. Jednak to, że herbatka zawiera CBD nie oznacza, że dostanie się ono do organizmu. Wynika to z tego, że kannabinoidy nie łączą się z wodą. Jeżeli zrobimy tak jak zaleca się na stronie sklepu czyli zalejemy herbatkę wodą o temp. 90 stopni Celsjusza na 3 minuty, do wody uwolnią sie jedynie chlorofil oraz terpeny i flawonoidy, ale nie kannabinoidy.

O konopnych herbatkach pisaliśmy swego czasu w artykule KONOPNE HERBATKI – FAKTY I MITY.

Generalnie firma CBDexe przedstawia swoje produkty konopne jako remedium na wiele dolegliwości, na które wiadomo, że CBD nie działa.

Nitrozyniak i Takefun o CBDexe mówili też w jednej z transmisji na YT. Tam niestety też Nitro mówi nieprawdę na temat działania CBD. W nagraniu pada stwierdzenie, że CBD działa dobrze przeciwbólowo, ale tylko w stężeniu przynajmniej 30%. Jest to podwójna nieprawda. Po pierwsze, jak już pisałem, CBD nie działa przeciwbólowo, takie działanie wykazuje inny kannabinoid – THC. Po drugie mówienie, że 10% nie zadziała ale 30% już tak – to zwykłe kłamstwo. Tutaj nie trzeba się znać na konopiach, aby to wiedzieć. Wystarczy znać podstawy matematyki. Liczy sie przyjęta ilość CBD w np. w miligramach. 3ml 30% da taki sam efekt jak 9ml 10%. Wmawianie klientom, że musza kupić olejek 30% jest zdarzającą się, ale jednak nieuczciwą praktyką w branży olejków konopnych. Oto wspomniane wideo:[/vc_column_text][vc_video link=”https://youtu.be/ndWD40FRtzA”][vc_column_text]Chwilę przed publikacją tego tekstu, dostałem odpowiedź od CBDexe na nurtujące mnie pytania, które zadaje od kilku dni. Pytałem o certyfikaty i to czemu pokazują tylko CBD i THC oraz czemu są z przed kilkunastu miesięcy. Zapytałem też o to skąd mają informacje, które zamieścili na stronie. Wszystko w miłym tonie per proszę Państwa. Pytałem też o podstawowe kwestie jak:

-czemu nie ma możliwości uzyskania certyfikatu od kilku dni?

-czemu nie odpowiadacie innym klientom na wiadomości ws. certyfikatów?

-w jaki sposób działa Wasza Herbata cbd?

i tego typu podstawowe pytania (rozmowa do wglądu dla zainteresowanych)

oto odpowiedź firmy CBDexe:

„Nie mam pojęcia skąd pan wyciąga takie nieprawdziwe tezy, sposób w jaki pan do nas wypisuje podchodzi pod nękanie. Informacje na stronie są poprawne, zgodne z prawem jak i prawda. Nie wprowadzają nikogo w błąd ani nie oszukują – co pan probuje usilnie insynuować z niewiadomego powodu. Prosimy o zaprzestanie pisania, gdyż pana ataki są bezcelowe i bezskuteczne. Życzymy miłego dnia!”

 

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Koszykarka WNBA skazana w Rosji na 9 lat za posiadanie olejku konopnego, została dzisiaj wymieniona z USA za legendarnego handlarza bronią Wiktora Buta („Handlarz Śmierci”). O historii koszykarki usłyszał cały świat, została ona zatrzymana na początku tego roku w Rosji gdy na lotnisku ujawniono u niej vape-pena z zawartością konopnego ekstraktu. W pewnym momencie, gdy skazano ją na 9 lat pozbawienia wolności, słuch o niej zaginął i nie można było ustalić co się z zawodniczką dzieje. Dziś dowiedzieliśmy się, że doszło do wymiany więźniów pomiędzy USA i Rosją. Oto więcej informacji.

Koszykarka WNBA skazana w Rosji na 9 lat za posiadanie olejku konopnego wymieniona z USA za legendarnego handlarza bronią Wiktora Buta („Handlarz Śmierci”)

Amerykańską koszykarkę zatrzymano w lutym, gdy chciała opuścić Rosje ze względu na jej agresję względem Ukrainy. O sprawie pisaliśmy T U T A J.

We Brittney Griner usłyszała wyrok: 9 lat pozbawienia wolności.

Dziś dowiedzieliśmy się, że gwiazda WNBA, która przez wiele miesięcy była przetrzymywana w rosyjskich więzieniach pod zarzutem przemytu narkotyków, została zwolniona w ramach wymiany jeden za jednego więźnia na międzynarodowego handlarza bronią Viktora Buta (dokładnie tego, o którym jest film „Pan życia i śmierci”).

Jest w drodze do domu po miesiącach niesprawiedliwego przetrzymywania w Rosji, przetrzymywania w nieznośnych okolicznościach. (…) To dzień, nad którym pracowaliśmy od dawna. Nigdy nie przestaliśmy naciskać na jej uwolnienie.

-poinformował dziś prezydent Joe Biden

Urzędnik Białego Domu poinformował, że prezydent rozmawiał z Griner telefonicznie z Gabinetu Owalnego, gdzie dołączyli do niego m.in wiceprezydent Kamala Harris i sekretarz stanu Antony Blinken. Zgodnie ze standardową procedurą dla uwolnionych więźniów amerykańskich, Griner miała szybko przejść ocenę medyczną.

Aby uwolnienie Griner było w ogóle możliwe, prezydent USA nakazał uwolnienie Wiktora Buta i jego powrót do Rosji. But to legendarny handlarz bronią, o którym powstał film „Pan życia i śmierci”. Człowiek zdecydowanie zły, którego szkodliwy wpływ na globalną społeczność jest bardzo duży, człowiek, przez którego wielu straciło życie.

I takiego człowieka musiały uwolnić Stany Zjednoczone, aby Rosja uwolniła osobę, która stosowała konopie indyjskie w celach medycznych.

But, który ostatnio był przetrzymywany w więzieniu federalnym w Marion w stanie Illinois, został aresztowany przez DEA w Tajlandii w trakcie operacji „Żądło” w 2008 roku. Został skazany za spiskowanie w celu zabicia Amerykanów i rozpoczął odsiadywanie 25. lat pozbawienia wolności dziesięć lat temu.

Do wymiany doszło dziś na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Powstało urządzenie, które po oczach wykryje czy jesteś pod wpływem zioła. Tak twierdzą jego twórcy, firma Gaize. Produkt o tej samej nazwie czyli Gaize, z wyglądu przypomina gogle VR. Po założeniu osobie testowanej, urządzenie skanuje gałki oczne i analizuje ich zachowanie. Na tej podstawie urządzenie w ciągu kilku minut podaje wynik badania. Urządzenie posiada jeszcze jedną cechę, która w naszej opinii sprawia, że chcielibyśmy, aby trafiło np. do Polskiej drogówki. Oto więcej informacji.

Powstało urządzenie, które po oczach wykryje czy jesteś pod wpływem zioła

„Oczy dają niezwykle wyraźny obraz stanu psychicznego danej osoby. Pełno w nich mimowolnych mikro ruchów i odruchów, które przekazują informacje o czyimś upośledzeniu lub trzeźwości. Nauka rozumie to od dziesięcioleci i stanowi podstawę testów, z których obecnie korzystają funkcjonariusze policji w zakresie rozpoznawania narkotyków.”

-czytamy na stronie producenta urządzenia Gaize

Produkt firmy Gaize, który jest goglami przypominającymi gogle VR, to tak naprawdę skaner, który zeskanuje gałki oczne badanej osoby i je przeanalizuje, aby na tej podstawie określić czy badana osoba jest trzeźwa czy też odurzona i np. niezdolna do pracy czy kierowania pojazdem.

I tu mamy do czynienia z czymś bardzo ciekawym i dającym nadzieje np. pacjentom medycznej marihuany. Otóż klasyczne testy szukają w organizmie THC (w krwi lub moczu czy też ślinie), które potrafi się w nim utrzymać do miesiąca. Jeżeli pacjent zwaporyzuje wieczorem susz na lepszy sen i rano przytrafi mu sie kontrola drogowa z narkotestem to ten z pewnością pokaże wynik pozytywny, a sprawa trafi do sądu.

I tu Gaize wykazuje zdecydowaną przewagę nad tradycyjnymi testami. Otóż urządzenie rozpoznaje czy badany jest faktycznie pod wpływem marihuany, która może wpłynąć np. na jego motorykę. Urządzenie nie wykrywa stężenia, a jedynie określa, czy użytkownik jest w chwili badania odurzony. Jeżeli poddacie się porannemu badaniu Gaize, to jeżeli używaliście ziela wieczorem – urządzenie da wynik negatywny. Można powiedzieć, że ustala czy badany jest pod wpływem, a nie po spożyciu.

„Gaize przeprowadza zautomatyzowany test, który mierzy ruch gałek ocznych i wykorzystuje uczenie maszynowe, aby precyzyjnie skorelować to z zachowaniem trzeźwych lub upośledzonych oczu. Rezultatem jest jasne, obiektywne i dające się obronić określenie, w jakim stopniu dana osoba nadaje się do prowadzenia pojazdu lub wykonywania swojej pracy.’

-mówi producent Gaize

Omawiane urządzenie wydaje sie być dobrym rozwiązaniem. W przeciwieństwie do np. „narkomatu” który swego czasu trafił do policji w Lubartowie. Urządzenie to wykrywa nawet najmniejsze śladowe ilości THC w organizmie, co może mieć fatalne skutki prawne dla pacjentów korzystających z medycznej marihuany. O Lubartowskim narkomacie pisaliśmy T U T A J.

„Gaize wykorzystuje ponad 40 lat nauki. To ważne, bo oznacza, że ​​przeprowadzane przez nas badania są dobrze rozumiane przez sądy, adwokatów i biegłych. Automatyzując testy, które eksperci ds. Rozpoznawania narkotyków wykonują od dziesięcioleci, Gaize eliminuje błąd ludzki i zapewnia jedyną ścieżkę do określania upośledzenia narkotykowego w czasie rzeczywistym. Gaize przeprowadziło również badanie kliniczne z użyciem produktu Gaize i ma największy na świecie zbiór danych na temat upośledzonej marihuany.”

-czytamy na stronie producenta

Technologia ta do tej pory była dostępna dla służb, teraz ma być ogólnodostępna np. do testowania pracowników.

Test na obecność THC może jedynie wskazywać na wcześniejsze użycie i może pozostawać w organizmie przez ponad 30 dni od ostatniego użycia. Wiele badań naukowych wykazało, że nie ma takiej ilości THC, na podstawie której można określić stan upośledzenia (odurzenia – przyp. red) po marihuanie. Testy krwi, oddechu i śliny są bezużyteczne, jeśli zależy ci na tym, czy pracownik jest w danej chwili odurzony. Zamiast tego musimy przyjrzeć się sposobowi, w jaki THC wpływa na organizm. To jest podstawa Gaize.

-mówią pomysłodawcy i ciężko się z tym nie zgodzić.

Od wykonania testu do otrzymania wyników mija zaledwie 6 minut.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.