ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Używanie marihuany sześciokrotnie zwiększa ryzyko zawału serca? Tak wynika z badań, które na szczęście są niewiarygodne. Nie przeszkadza to jednak mediom głównego ścieku w tym, które atakują nagłówkami o śmiertelnym niebezpieczeństwie jakim jest używanie zioła. Autorzy „badania” stwierdzili, że społeczeństwo powinno traktować używanie konopi jako jeden z głównych czynników zagrażających zdrowiu serca tak samo jak otyłość i palenie tytoniu. Ciężko oprzeć się wrażeniu, że są to kolejne „badania”, które mają być orężem dla lobby anty-konopnego, które następnie używa tych pseudo naukowych wyników do przekonywania społeczeństwa, że konopie to czyste zło i powinny pozostać nielegalne. Oto więcej informacji.

Używanie marihuany sześciokrotnie zwiększa ryzyko zawału serca? Tak wynika z badań, które na szczęście są niewiarygodne

Marihuana jest legalna w wielu miejscach na świecie, a ich liczba stale rośnie. Rośnie też liczba przekłamanych badań z fatalną metodologią ich przeprowadzania. Wyniki tych badań mówią, że marihuana to używka niezwykle groźna i będąca przyczyną wielu zgonów.

Całkiem niedawno informowaliśmy, że pojawiły się wyniki badań mówiące, że nadużywanie marihuany zwiększa ryzyko zgonu.

Wcześniej pisaliśmy o niemieckich dentystach straszących, że marihuana pięciokrotnie zwiększa ryzyko raka szyi i głowy więc jak najszybciej zdelegalizować.

A teraz pojawiły się wyniki kolejnych „badań, które mówią, że marihuana znacząco zwiększa ryzyko chorób serce i zawału, którymi palacze marihuany są sześciokrotnie bardziej zagrożeni w porównaniu do osób konopi nie używających.

Wyniki pochodzą z retrospektywnego badania ponad 4,6 miliona osób opublikowanego w JACC Advances oraz metaanalizy 12 wcześniej opublikowanych badań, które zostaną w tym miesiącu zaprezentowane na dorocznej sesji naukowej American College of Cardiology

Autorzy analizy, która obejmowała 4,6 miliona pacjentów przez trzy lata, stwierdzili, że społeczeństwo powinno brać pod uwagę używanie konopi jako jeden z głównych czynników ryzyka złego stanu zdrowia serca, w tym zawału, w takim samym stopniu jak otyłość, używanie tytoniu czy uwarunkowania genetyczne. Według nich, tak samo powinni do tego podchodzić lekarze.

Należy wydać uczciwe ostrzeżenie, aby osoby spożywające marihuanę wiedziały o ryzyku, jakie się z tym wiąże

– powiedział główny autor badania, dr Ibrahim Kamel z Uniwersytetu w Bostonie.

Dodał też, że:

„Pytania o używanie konopi powinny być częścią pracy lekarzy nad zrozumieniem ogólnego ryzyka sercowo-naczyniowego pacjentów, podobnie jak pytania o palenie papierosów. Na poziomie polityki należy wydać uczciwe ostrzeżenie, aby osoby spożywające konopie wiedziały, że istnieją zagrożenia”

Kamel i jego zespół przeprowadzili badanie retrospektywne, wykorzystując dane z TriNetX, globalnej sieci badań medycznych, która zapewnia dostęp do elektronicznej dokumentacji medycznej. Według nich, w ciągu obserwacji trwającej ponad trzy lata, użytkownicy konopi mieli ponad sześciokrotnie większe ryzyko zawału serca, czterokrotnie większe ryzyko udaru niedokrwiennego, dwukrotnie większe ryzyko niewydolności serca i trzykrotnie większe ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych.

Wszyscy uczestnicy badania byli młodsi niż 50 lat i nie mieli znaczących chorób współistniejących układu sercowo-naczyniowego na początku badania, z ciśnieniem krwi i poziomem cholesterolu LDL w zdrowym zakresie i bez cukrzycy, palenia tytoniu lub wcześniejszej choroby tętnic wieńcowych.”

-czytamy w podsumowaniu wyników.

Badania zostały ocenione jako umiarkowanie lub dobrze jakościowe pod względem metodologii (a jakże by inaczej). Spośród 12 badań 10 przeprowadzono w Stanach Zjednoczonych, jedno w Kanadzie i jedno w Indiach. Niektóre badania nie zawierały informacji o wieku uczestników, ale średni wiek wynosił 41 lat wśród tych, które je zawierały, co sugeruje, że połączona próba odzwierciedlała stosunkowo młodą populację.

„Powinniśmy zachować pewną ostrożność w interpretacji wyników, ponieważ spożycie konopi jest zwykle powiązane z innymi substancjami, takimi jak kokaina lub inne nielegalne narkotyki, które nie są uwzględnione” — powiedział Kamel.

Skąd ten wsyp przekłamanych badań?

Częstotliwość pojawianie się tego typu publikacji w ciągu ostatniej dekady rośnie wprost proporcjonalnie do postępującej legalizacji. Co ciekawe wszystkie te publikacje mają kilka cech wspólnych:

  • Wstęp do omówienia badań niemal zawsze zaczyna się od zdania w stylu „marihuana rekreacyjna jest legalna w coraz większej liczbie krajów. Ale czy jej używanie jest tak bezpieczne jak się uważa? Nowe wyniki badań mówią, że nie.”
  • Materiały podsumowujące wyniki tych „badań” zawsze pełne są informacji mówiących, jak niebezpieczna jest marihuana, jest to podkreślane wielokrotnie także w cytatach autorów. Każde takie podsumowanie zawiera jedno zdanie, które mówi, że badania te nie są zbyt miarodajne ze względu na poważne luki w metodologii i pomijanie w badaniach wielu istotnych czynników. Jednak takie pojedyncze zdanie przeważnie ginie w morzu informacji opisujących wyniki.

Zresztą przeciwnicy legalizacji na takie detale nie zwracają uwagi i już zaczęli korzystać z argumentów zawartych w takich „badaniach”. Obecnie bardzo mocno powołują się na nie przeciwnicy legalizacji marihuany w Niemczech, którzy domagają się ponownej kryminalizacji konopi indyjskich. Należy zakładać, że na zmanipulowane wyniki będą się powoływać kolejne środowiska lobbujące za kryminalizacją marihuany, a nagłówki mówiące, że używanie marihuany zwiększa ryzyko bardzo niebezpiecznych powikłań zdrowotnych, a nawet zgonu – będą się pojawiać coraz częściej.

Źródło: American College of Cardiology

Możliwość dyskretnego spożywania konopi to dla wielu użytkowników kwestia bardzo istotna. Dlatego dzisiaj pokażemy wam pochłaniacze dymu marki Hero, które doskonale się sprawdzą w sytuacjach, gdy konsument ziela nie chce zwracać na siebie uwagi dymem z jointa lub parą z waporyzatora. Pochłaniacz dymu to niewielkie urządzenie, które można ze sobą wszędzie zabrać i które się dobrze sprawdza jeżeli chcemy dyskretnie raczyć się naszym ziółkiem.

Pochłaniacze dymu marki Hero czyli dyskretne używanie konopi.

Jedną z wad terapii medycznymi konopiami jest fakt, że dym marihuany jest bardzo charakterystyczny i rozpoznawalny, a do tego część ludzi go zwyczajnie nie lubi.

I tu z pomocą przychodzą urządzenia do pochłaniania i filtrowania dymu.

Pochłaniacze dymu marki HERO są urządzeniami których działanie opiera się na prostej, ale niezwykle skutecznej technologii filtracji. Urządzenie wystarczy przyłożyć do ust, a następnie wydmuchnąć przez nie dym lub parę z waporyzatora. wydmuchnąć je przez urządzenie. Z jednej strony wlotu trafia zawierające dym lub parę powietrze, natomiast z drugiej wydobywa się już powietrze oczyszczone i pozbawione zapachu oraz widocznej pary.

W środku pochłaniacza znajduje się filtr z węglem aktywnym, który skutecznie oczyszcza powietrze.

Pochłaniacz dymu marki Hero został zaprojektowany z myślą o filtrowaniu dymu, a jego żywotność wynosi ponad 300 użyć. Oznacza to, że możesz z niego korzystać przez wiele tygodni lub nawet miesięcy w zależności od intensywności użytkowania.

waporyzator do konopi
-REKLAMA-

Co więcej, podczas korzystania z waporyzatora pochłaniacz dymu HERO wykazuje się jeszcze większą wydajnością i żywotnością. Wynika to z tego, że para generowana podczas waporyzacji zawiera znacznie mniej cząsteczek stałych niż tradycyjny dym. To sprawia, że żywotność urządzenia wydłuża się nawet kilkukrotnie, co czyni go jeszcze bardziej ekonomicznym i przyjaznym w użytkowaniu.

Jest to urządzenie, które spełni oczekiwania zarówno zaawansowanych użytkowników waporyzatorów, jak i osób korzystających z bardziej tradycyjnych metod inhalacji. Dzięki swojej wszechstronności oraz kompaktowej budowie, pochłaniacz dymu HERO jest idealnym wyborem dla każdego, kto ceni sobie dyskrecję oraz komfort.

Urządzenie ma wymiary 7 x 7 x 10cm co czyni je dość dyskretnym.

Więcej informacji oraz sam produkt znajdziesz T U T A J.

Tajlandia: Rośnie liczba prób przemytu marihuany do Europy, na lotnisku w Chiang Mai zatrzymano w poniedziałek 5 osób, każdy miał w walizce znacznie ponad 20 kg i każdy leciał do Europy, a konkretnie do Anglii i Belgii. We wtorek na Koh Samui zatrzymano dwóch Brytyjczyków, którzy w walizkach mieli 165 kg suszu. Tylko od lutego przejęto 3,1 tony zioła i 8 ton produktów otrzymanych z konopi (np. ekstrakty), które miały lecieć do Wielkiej Brytanii. Od 16 lutego tajski Departament Celny ściśle współpracuje z brytyjskim Home Office International Operations, aby rozwiązać ten „problem”. Z czego wynika narastająca fala prób przemytu zioła z Tajlandii, gdzie jest ono legalne, do Europy? Główne powody są dwa, jakie? Tego dowiesz się z artykułu.

Tajlandia: Rośnie liczba prób przemytu marihuany do Europy

W poniedziałek na lotnisku w Chiang Mai, daleko na północy Tajlandii, zatrzymano pięć osób, trzech europejczyków i dwóch obywateli USA, którzy chcieli przemycić średnio po 22 kg marihuany do Wielkiej Brytanii oraz Belgii. We wtorek na Koh Samui zatrzymano dwóch europejczyków, którzy chcieli do Wielkiej Brytanii przemycić 165 kg suszu marihuany. Takie sytuacje to już w Tajlandii codzienność, mimo, że rok temu były to incydenty.

Tylko od początku lutego tajskie służby przejęły ponad 3 tony marihuany oaz blisko 8 ton produktów z niej wytworzonych takich jak ekstrakty, olejki czy nasiona.

przemytu marihuany do Europy

Marihuana rekreacyjna jest w Tajlandii legalna, jednak jej produkcja, eksport, badania, sprzedaż lub komercyjne przetwarzanie wymaga posiadania licencji. Wynika to z ustawy o ochronie i promocji mądrości tradycyjnej medycyny tajskiej oraz rozporządzeń Ministerstwa Zdrowia Publicznego z 2022 r.

Próba wywiezienia marihuany z Tajlandii bez odpowiednich pozwoleń na eksport jest złamaniem tajskiego prawa.

Rośnie liczba prób przemytu marihuany do Europy – przyczyny

Odkąd w Tajlandii zalegalizowano marihuanę tamtejszy rynek zmaga się z dwoma dużymi problemami. Pierwszy z nich to bardzo mała sprzedaż legalnej marihuany. Wynika to z tego, że Tajowie w specjalnych sklepach konopnych zakupów nie robią gdyż ceny są dla nich zbyt wysokie, w szczególności, że każdy może sobie sam posadzić rośliny i uzyskać susz. Turyści natomiast przyjeżdżają tam w innych celach i jedynie niewielki odsetek korzysta z tajskiego zioła. Drugi problem, wynikający z tego pierwszego, to przesycenie rynku i zdecydowana nadprodukcja towaru.

W konsekwencji najwięcej do tej pory stracili producenci, którzy zainwestowali spore pieniądze w infrastrukturę i teraz mają problem, gdyż nie mają gdzie upłynnić wytworzonej marihuany, a jeżeli już dostaną ofertę kupna to za bardzo niskie stawki.

przemytu marihuany do Europy

I z tego powodu coraz to więcej osób decyduje się na ryzykowny krok – przemyt marihuany z Tajlandii do Europy, gdzie jest na nią zdecydowanie większy popyt i dużo lepsze dla sprzedających ceny.

Drugi powód jest nieco inny lecz wynika właśnie z przesycenia rynku i braku możliwości sprzedaż produktu na lokalnym, tajskim rynku.

Do Tajlandii wyjechało wiele osób z Europy wschodniej i centralnej, które od lat zajmował się produkcją i obrotem nielegalnymi substancjami na czarnym rynku, głównie marihuaną. Ci ludzie, a uwierzcie jest ich tam sporo, uznali, że po co mają marihuanę produkować i sprzedawać w kraju gdzie jest to nielegalne skoro mogą dokładnie to samo robić legalnie w Tajlandii – jednym z najwspanialszych miejsc na świecie. Wielu jak pomyślało – tak zrobiło.

Jednak bardzo szybko nadeszło zderzenie tamtejszą rzeczywistością, w której naprodukowali zioła, ponieśli potężne koszty i teraz mają setki kilogramów produktu, którego nie mogą sprzedać.

-REKLAMA-

A ponieważ bardzo dużo podmiotów produkujących w Tajlandii zioło została utworzona przez osoby, które do tej pory działały na czarnym rynku – nie jest dla nich niczym nadzwyczajnym podjęcie próby przemytu produktu do Europy.

Grupy wytwarzające marihuanę w Tajlandii do przemytu zatrudniają kurierów, aby samemu nie podejmować ryzyka.

Skala procederu rośnie w ostatnich miesiącach bardzo dynamicznie i nic nie zapowiada, aby miało się to zmienić.

Tajsko-Europejska współpraca służb

Dlatego tajskie służby podjęły współpracę ze służbami europejskimi, głównie z Wielkiej Brytanii dokąd trafia większość konopnej kontrabandy z Tajlandii. Od 16 lutego tajski Departament Celny ściśle współpracuje z brytyjskim Home Office Internal Operations, aby rozwiązać narastający „problem” coraz większej skali przemytu.

Istnieje duża szansa, że to dopiero początek przemytów marihuany z Tajlandii do Europy gdyż w wielu regionach uprawy idą pełną parą – a lokalny rynek nadal nie ma producentom zbyt wiele do zaoferowania.

89% produktów konopnych sprzedawanych internetowo zawiera substancje syntetyczne, wynika z badań. Zespół badaczy przetestował 53 zakupione w sieci konopne produkty. Badanie wykazało, że niemal wszystkie próbki zawierały związki, które były produkowane syntetycznie i nie pochodziły z roślin konopi. Niestety, w ostatnich latach podziemny rynek handlu konopiami przeszedł potężną transformację i dzisiaj większość dostępnych na nim produktów jedynie udaje zioło. Niestety takie produkty mogą mieć bardzo negatywny wpływ na zdrowie konsumenta. Z czego wynika taka sytuacja i czy można liczyć, że to się wkrótce zmieni?

89% produktów konopnych sprzedawanych internetowo zawiera substancje syntetyczne, wynika z badań

Najnowsze badania laboratoryjne wykazały, że większość sprzedawanych przez Internet produktów odurzających, wytwarzanych rzekomo z konopi, zawiera m.in. syntetycznie wytworzone kannabinoidy, a nie związki występujące naturalnie, co budzi poważne obawy dotyczące bezpieczeństwa konsumentów.

W raporcie opublikowanym na łamach Drug and Alcohol Dependence, badacze ocenili 53 dostępne w sprzedaży internetowej produkty pochodzące z konopi. Badanie wykazało, że 89 procent tych produktów (susze, olejki, peny z ekstraktami) zawierało HHC, HHC-o, THCP, delta-8 THC i pokrewne związki, które były produkowane syntetycznie, a nie naturalnie ekstrahowane z rośliny konopi. W badanych próbkach wyryto także nieznane substancje, których profil bezpieczeństwa nie jest znany.

Zdecydowana większość produktów sprzedawanych jako „pochodzące z konopi” w rzeczywistości zawiera syntetycznie wytworzone kannabinoidy. Te wyniki pokazują, że konsumenci są wprowadzani w błąd co do tego, co kupują i konsumują.

-stwierdziła główna badaczka, dr Shanna Babalonis.

waporyzator do konopi
-REKLAMA-

Badanie pokazuje, że obawy dotyczące bezpieczeństwa produktów i ochrony zdrowia konsumentów są jak najbardziej uzasadnione.

Produkty sprzedawane poza oficjalnym obiegiem zawierają masę związków, które nie powinny się w nich nigdy znaleźć. W przeciwieństwie do produktów konopnych sprzedawanych na rynkach regulowanych przez państwo.

Tam gdzie marihuana jest legalna produkty odurzające pochodzące z konopi oraz same konopie zazwyczaj przechodzą przynajmniej podstawowe testy kontroli jakości.

89% produktów konopnych sprzedawanych internetowo zawiera substancje syntetyczne – z czego to wynika

Sytuacja na całym świecie wygląda bardzo analogicznie. Tam gdzie THC jest prawnie zabronione do użytku rekreacyjnego, bardzo często produkty konopne nasączane są takimi związkami, jak HHC, HHC-o, delta-8-THC, delta-10-THC, THCP, lub czymś jeszcze gorszym. Sytuacja ta jest też bardzo widoczna na naszym podwórku.

Z czego to wynika? Powodów jest kilka, po pierwsze większe zyski. A to dlatego, że grupy przestępcze kupują tani susz CBD powiedzmy za 2000-3000 zł za kg, do tego dochodzi koszt powiedzmy 1000 zł za syntetyczne substancje do spryskania suszu CBD. I cyk – koszt jednego kilograma takiego produktu to maksymalnie 4000 zł. 

Istotne jest też spora redukcja potencjalnych problemów dla osób trudniących się takim procederem. A to dlatego, że służby badają konopny susz pod względem zawartości THC, nikt natomiast nie bada innych substancji jak wspomniane HHC, czy THCP. I chociaż ich posiadanie i obrót nimi jest prawnie zabroniony, to służby mają jedynie testy wykrywające THC. Zatem w przypadku wpadki z takim produktem – policja może uznać, iż nie jest to produkt zabroniony.

Taka sama sytuacja występuje zarówno w Europie jak i USA, gdzie produkty konopne też testuje się pod kątem zawartości THC (w kwestii ich legalności), a na HHC i inne uzyskane w laboratorium substancje – nikt nie zwraca uwagi.

Konsumencie – zachowaj ostrożność, dbaj o zdrowie

Poza medyczną marihuaną przepisywaną na receptę – konopie indyjskie są w naszym kraju nielegalne i penalizowane. O ile susz z apteki jest pewnikiem co do jego składu, to marihuana kupowana na ulicy już nie. Skala tego problemu jest ogromna gdyż w naszym kraju na czarnym rynku sprzedaje się kilkaset ton marihuany rocznie. A z uzyskanych informacji wynika, że są w Polsce regiony gdzie na ulicy można kupić niemal tylko podrabiane zioło nasączone syntetykami.

Dlatego każdy konsument powinien w tych czasach zachować szczególną ostrożność i kontrolować to, co kupuje nawet na ulicy. Jeżeli produkt budzi wątpliwości to lepiej go nie spożywać i zmienić miejsce zaopatrzenia.

Przy okazji warto wspomnieć o jednym z tematów dot. jakości zioła, a mianowicie chodzi o szkodliwe substancje stosowane podczas uprawy konopi indyjskich określane jako PGR.

W tej kwestii znajdziemy w sieci od groma nieprawdziwych informacji, także na stronach o konopiach. Dlatego postanowiliśmy raz na zawsze ten temat wyjaśnić T U T A J.

Lada dzień do aptek trafi Blue Monkey od Cosma S.A., będzie to drugi produkt od polskiej spółki, która w ramach kontraktacji produkuje w Portugalii susz przeznaczony jedynie na nasz rynek, co ma zapewnić ciągłość dostaw. Informacja o wprowadzeniu do aptek dwóch produktów od Cosmy pojawiły się w listopadzie ubiegłego roku. Póki co dla pacjentów dostępny był susz Gorilla Girl (sativa) od tego producenta, a teraz przyszła pora na drugi zapowiadany produkt – Blue Monkey (indica). Kiedy dokładnie trafi on do patek i jaka będzie jego cena? Tego dowiesz się z artykułu.

Lada dzień do aptek trafi Blue Monkey od Cosma S.A.

Na początku listopada ubiegłego roku informowaliśmy, że spółka z polskim kapitałem – Cosma S.A. – wprowadzi na nasz rynek dwie nowe odmiany medycznej marihuany – Gorilla Girl oraz Blue Monkey, przeczytasz o tym T U T A J.

Jako pierwsza do sprzedaży trafiła odmiana Gorilla Girl o charakterystyce sativa.

waporyzator do konopi
-REKLAMA-

A teraz przyszedł czas na drugą zapowiadaną odmianę czyli Blue Monkey (cannabis flos cosma THC 21%, CBD <1%)

Jest to krzyżówka Gorilla Glue #4 x (Black Domina x Blueberry). W 70% dominuje „indica” i właśnie „indikowe” działanie wykazuje susz po spożyciu. Doskonale sprawdzi się na m.in. na sen czy przeciwbólowo, relaksacyjnie, przeciwwymiotnie.

Dominującym terpenem jest D- limonen, a także beta – kariofilen i mircen, dzięki czemu produkt jest idealny w leczeniu bólu i stanów zapalnych oraz świetnie radzi sobie w stanach lękowych i bezsenności.

blue monkey od cosma

Do hurtowni nowy susz trafić powinien pierwszego dnia wiosny czyli 21 marca, a ponieważ jest to piątek to w aptekach suszu można się spodziewać od przyszłego tygodnia tj. 24-25 marca.

Cena medycznej marihuany od Cosmy nie powinna w aptekach przekraczać 40 zł za gram. Piszę nie powinna gdyż mogą się trafić apteki, które będą chciały narzucić większą marżę zatem cena będzie u nich wyższa. Dlatego zanim zakupicie susz – warto sprawdzić jego ceny w kilku aptekach, pomoże w tym np. serwis GdziePoLek.pl

Warto też podkreślić, że Cosma S.A. jest pierwszą w Polsce firmą, która wprowadza na rynek medyczną marihuanę z własnej, kontraktowanej uprawy. Uprawy realizowane są u partnera CMO (contract manufacuring organisation), spółki CannPrisma z Portugalii, która specjalizuje się w uprawach i produkcji medycznej marihuany. Rośliny na surowiec są uprawiane w kontrolowanych warunkach, w systemie indorowo – szklarniowym z doświetlaniem. 

Już wkrótce na naszym portalu pojawią się recenzje obu produktów od Cosmy.

Kalifornijska firma sprzedaje CBD podawane dożylnie. FDA ostrzega, że to może zagrażać zdrowiu i wysyła do producenta dożylnego CBD ostrzeżenie. Agencja podkreśla, że produkt Pico IV „jest szczególnie niepokojący z perspektywy zdrowia publicznego, ponieważ wstrzykiwane produkty lecznicze mogą stwarzać ryzyko poważnych szkód dla użytkowników.” Oto więcej informacji.

Kalifornijska firma sprzedaje CBD podawane dożylnie. FDA ostrzega, że to może zagrażać zdrowiu

Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) wystosowała kilka dni temu list ostrzegawczy do kalifornijskiej firmy Pico IV, która w zeszłym roku wypuściła na rynek dość nietypowy produkt – CBD podawane dożylnie w formie kroplówki / wlewu.

waporyzator do konopi
-REKLAMA-

Jednocześnie producent rozpoczął kampanię marketingową publikując dotyczące jego potencjalnych korzyści zdrowotnych.

Agencja FDA poinformowała firmę Pico IV Inc. o licznych naruszeniach federalnej ustawy o żywności, lekach i kosmetykach (FD&C Act) oraz innych ustaw federalnych związanych ze sprzedażą dożylnego produktu zawierającego CBD.

„Państwa produkt „Pico IV” jest szczególnie niepokojący z perspektywy zdrowia publicznego, ponieważ wstrzykiwane produkty lecznicze mogą stwarzać ryzyko poważnych szkód dla użytkowników. Produkty wstrzykiwane są dostarczane bezpośrednio do organizmu, a zatem omijają niektóre z kluczowych mechanizmów obronnych organizmu przed toksynami i mikroorganizmami, które mogą prowadzić do poważnych i zagrażających życiu schorzeń.”

-Czytamy w liście od FDA.

Błędna kwalifikacja produktu

FDA podnosi kwestie kwalifikacji wspomnianego produktu, która jest w tym przypadku największym problemem i sednem sprawy.

Chodzi o to, że produkt, który obecnie wykorzystywany jest w ponad dwustu klinikach, zakwalifikowany jest jako suplement diety. I tu się pojawia problem – w USA suplementy nie mogą być w formie dożylnej, taka forma podawania czegokolwiek jest w amerykańskim prawie zarezerwowana jedynie dla zarejestrowanych leków.

Kolejny problem to opisy produktu Pico IV, które zachwalają terapeutyczne właściwości suplementu, a którymi wolno opisywać jedynie oficjalne leki.

FDA podnosi, że mimo tego, iż samo CBD jest już dość dobrze przebadane, to badania dotyczyły palonego, waporyzowanego lub po prostu zjedzonego kannabidiolu. Nie ma natomiast badań nad działaniem CBD podawanego dożylnie.

CBD podawane dożylnie

FDA podkreśla, że gdyby podmiot chciał zarejestrować Pico IV jako lek, musiałby on przejść badania potwierdzające jego terapeutyczne działanie oraz brak ostrych działań niepożądanych.

„produkt „Pico IV” jest niezatwierdzonym nowym lekiem wprowadzonym lub dostarczonym w celu wprowadzenia do obrotu międzystanowego z naruszeniem sekcji 505(a) i 301(d) Federal Food, Drug, and Cosmetic Act (FD&C Act), 21 USC 355(a) i 331(d).”

-informuje w liście FDA

„Wygląda na to, że sprzedajesz swój „Pico IV” jako suplement diety. Na przykład materiały marketingowe znalezione na Twojej stronie internetowej stwierdzają, że „CBD i inne kannabinoidy są uważane za suplementy diety przez FDA… nawet jeśli są podawane dożylnie”. Ustawa FD&C definiuje termin „suplement diety” w sekcji 201(ff)(2)(A)(i), 21 USC 321(ff)(2)(A)(i), jako produkt, który jest „przeznaczony do spożycia”. Twój „Pico IV” (lub jakikolwiek produkt podawany dożylnie) nie jest przeznaczony do spożycia. Z tego powodu, między innymi, Twój produkt „Pico IV” nie spełnia definicji suplementu diety na mocy ustawy FD&C. Na podstawie naszej analizy Twoich witryn w mediach społecznościowych i witryny internetowej (www.picoiv.com), Twój „Pico IV” jest lekiem zgodnie z definicją zawartą w sekcji 201(g)(1) ustawy FD&C, 21 USC 321(g)(1), ponieważ jest przeznaczony do stosowania w diagnostyce, leczeniu, łagodzeniu, leczeniu lub zapobieganiu chorobom i/lub ma na celu wpływanie na strukturę lub jakąkolwiek funkcję organizmu.”

-zaznaczyła rządowa agencja, i wskazała, że na kwalifikację produktu jako lek wskazują także opinie klientów, przytoczone na stronie produktu:

  • Miałem wypadek motocyklowy około 6 miesięcy temu i roztrzaskałem stopę. Mam szpilki i płytki w pięcie i przez cały proces rekonwalescencji, wykonując te wlewy, miałem mniej stanów zapalnych i mniej bólu w stopie, a wraz z wysokim progiem bólu pojawia się stres, a CBD pomogło mi złagodzić część tego stresu, zapewniając mi lepszy sen. Uwielbiam również personel w PicoIV, a moje doświadczenia były bardzo pozytywne”.
  • „Nauczyłem się radzić sobie z emocjami, ale nadal cierpiałem na lęk i byłem mocno uzależniony od benzodiazepin, aby go kontrolować. Czytając liczne czasopisma medyczne na temat negatywnych długoterminowych skutków Xanaxu, zdałem sobie sprawę, że muszę przerwać destrukcyjny cykl i poszukać innego sposobu na radzenie sobie z lękiem… Ukończyłem już dwie infuzje PICO CBD (każda w odstępie 14 dni) i nie musiałem brać żadnego Xanaxu. Minęły lata, odkąd byłem w stanie wytrzymać ponad 30 dni bez tabletki przeciwlękowej”.

Agencja dała firmie produkującej wlewy z CBD 15 dni roboczych na podjęcie działań naprawczych i powiadomienie jej o podjętych krokach.

Marihuana nadal jest najczęściej stosowaną nielegalną używką w Europie. Zeszłoroczny Europejski Raport Narkotykowy wskazał, że konopi indyjskich w celach rekreacyjnych używa około 8% dorosłych Europejczyków (22,8 mln w wieku od 15 do 64 lat), co jest i tak liczbą zaniżoną. Szacuje się, że w Europie zioła codziennie używa ok. 4 miliony osób. Niedawno opublikowano wyniki internetowego badania przeprowadzonego wśród mieszkańców 24 krajów Unii Europejskiej i Norwegii, a także wśród mieszkańców krajów bałkańskich, które potwierdziły, że marihuana przoduje wśród prawnie zabronionych używek. Oto więcej informacji.

Marihuana nadal jest najczęściej stosowaną nielegalną używką w Europie

W zeszłym miesiącu opublikowano wyniki badania przeprowadzonego w formie ankiety przez Europejską Agencję ds. Narkotyków (EUDA). Wyniki przedstawiają obecne nawyki związane z używaniem nielegalnych narkotyków wśród ponad 66 000 Europejczyków biorących udział w badaniu.

Ankietowani z 31 krajów odpowiedzieli na Europejską Ankietę Internetową na temat Narkotyków , która była prowadzona w 30 językach od maja do lipca 2024 r. W inicjatywę zaangażowanych było ponad 100 partnerów, w tym sieć krajowych punktów kontaktowych Reitox, uniwersytety i organizacje społeczeństwa obywatelskiego.

  • Analiza objęła 24 kraje UE: Belgię, Bułgarię, Czechy, Danię, Niemcy, Estonię, Irlandię, Grecję, Hiszpanię, Francję, Chorwację, Cypr, Łotwę, Litwę, Luksemburg, Maltę, Holandię, Austrię, Polskę, Portugalię, Rumunię, Słowenię, Słowację, Szwecję. W analizie uwzględniono również Norwegię.
  • Ankietę internetową przeprowadzono również w Albanii, Bośni i Hercegowinie, Kosowie, Czarnogórze, Macedonii Północnej i Serbii w ramach projektu EUDA IPA8 oraz w Ukrainie.

Wyniki przeprowadzonego badania pokazują, że marihuana nadal bezapelacyjnie jest liderem wśród wybieranych przez Europejczyków nielegalnych używek. Badanie wykazało także, że wśród młodszych obywateli Europy rośnie zainteresowanie innymi używkami, których, jak pokazują badania, używa się coraz więcej.

To drugie łatwo zauważyć w życiu codziennym – młodzi dorośli zdecydowanie częściej niż jeszcze 15 lat temu sięgają po różne substancje jednocześnie rezygnując z używania alkoholu lub mocno ograniczają jego spożycie właśnie na rzecz innych używek.

waporyzator do konopi

Ankieta internetowa była skierowana do osób w wieku 18 lat i starszych, które stosowały nielegalne substancje w ciągu ostatniego roku. Przeprowadzone badanie ma na celu lepsze zrozumienie wzorców zażywania narkotyków w Europie i pomoc w informowaniu o przyszłych politykach i interwencjach antynarkotykowych. Jest to jedno z podstawowych narzędzi zbierania danych EUDA stosowane od 2016 roku.

W badaniu wzięło udział łącznie 61 732 respondentów z 24 krajów UE lub Norwegii. Analiza odpowiedzi respondentów ujawniła następujące kluczowe ustalenia dotyczące ich zażywania narkotyków w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

  • Najczęściej używanym narkotykiem była marihuana, którą wskazało 59% respondentów, następnie MDMA/ecstasy (30%) i kokaina (29%).
  • Mniej niż 3% respondentów odpowiedziało, że poddało się leczeniu mającemu na celu kontrolowanie lub zaprzestanie zażywania narkotyków.
  • Używanie wielu substancji było najczęściej zgłaszanym wzorcem dla wszystkich narkotyków w ostatnim spożyciu respondentów. Kokaina była najczęściej spożywanym narkotykiem obok co najmniej jednej innej substancji, w tym tytoniu i alkoholu.
  • Najczęstszymi podawanymi powodami sięgania po narkotyki były chęć odprężenia się, zabawy, relaksu i nie zaśnięcia.
  • Najczęściej wymienianym miejscem zażywania narkotyków był dom.

Wyniki pokazują, że marihuana nadal jest najpopularniejszym narkotykiem w Europie – 59% respondentów zgłosiło jej używanie w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Na kolejnym miejscu znalazło się MDMA/ecstasy – używane przez 30% respondentów. Ostatnie miejsce na podium nielegalnych używek zajmuje kokaina – używana przez 29% respondentów.

Mniejszy odsetek ankietowanych przyznał się do zażywania w ciągu ostatniego roku grzybów halucynogennych/trufli (18%), amfetaminy (17%) i nowych substancji psychoaktywnych (16%), ketaminy (14%), a także niestety –  półsyntetycznych kannabinoidów (14%).

Niespełna 3% respondentów zgłosiło, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy otrzymywało leczenie w celu zmniejszenia lub zaprzestania używania konkretnej używki. Narkotykiem, w przypadku którego największy odsetek respondentów podejmował leczenie, była marihuana (2,6%), a następnie kokaina (1,6%) oraz heroina i inne opioidy (1,4%).

Takie liczby wynikają przede wszystkim z tego, że marihuany używa dużo więcej osób niż np kokainy.

Motywacja i miejsce używania narkotyków

Różne są też motywacje użytkowników narkotyków. Ponad 75% respondentów, którzy używali MDMA/ecstasy, ketaminy lub kokainy, stwierdziło, że używali narkotyków, aby się „naćpać”/dla zabawy. Wynik ten nie powinien nikogo dziwić gdyż wymienione substancje są stosowane głównie w przypadku imprez / spotkań towarzyskich.

Ponad 50% respondentów, którzy używali nowych substancji psychoaktywnych, marihuany, amfetaminy, cracku lub metamfetaminy – też argumentowała to motywami rozrywkowymi

Ponad 60% osób, które używały marihuany wskazało, że stosuję ją w celu redukcji stresu lub relaksu.

Dodatkowo, 51% osób, które zażywały amfetaminę i 44% osób, które zażywały metamfetaminę, przyznało, że używali narkotyku, aby nie zasnąć.

Badanie wskazało też gdzie użytkownicy przeważnie stosują nielegalne narkotyki.

Z odpowiedzi udzielonych przez respondentów to dom był najczęstszym miejscem zażywania większości narkotyków w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Dotyczyło to szczególnie osób zażywających heroinę lub marihuanę (92%).

Jak już wspomniałem, nie dziwi fakt, że preferowanym miejscem zażywania MDMA były festiwale muzyczne i imprezy (79%), podczas gdy kokainę najczęściej przyjmowano w barach i klubach (68%).

Marihuana nadal jest najczęściej stosowaną nielegalną używką w Europie i z wielu względów tak było, jest i zapewne będzie zawsze.

——————————————————–

Przeczytaj też: Stosowanie medycznej marihuany, a służba wojskowa

Do niecodziennej sytuacji doszło kilka dni temu w Rzeszowie. 33-latka, która była podejrzewana o handel nielegalnymi środkami, wsiadła do nieoznakowanego radiowozu i wręczyła funkcjonariuszom dwa woreczki z ziołem. Kobieta była przekonana, że to czekający na nią klienci. Jakież musiało być zdziwienie policjantów, gdy podejrzana o handel używkami kobieta, którą obserwowali, nagle wsiadła do ich pojazdu i zaproponowała zioło. Co ciekawe, to nie pierwsza taka sytuacja w naszym kraju. Oto więcej informacji.

33-latka wsiadła do nieoznakowanego radiowozu i wręczyła zioło policjantom myśląc, że to klienci.

Cała historia zaczęła się od tego, że policjanci z Rzeszowa uzyskali informacje o kobiecie, która może handlować nielegalnymi środkami. Gdy funkcjonariusze ustalili dane kobiety i jej wizerunek – udali się nieoznakowanym radiowozem pod ustalony adres.

„W pewnym momencie zauważyli kobietę wychodzącą z klatki i idącą w ich stronę. Otworzyła tylne drzwi od nieznakowanego radiowozu i wsiadła do środka. Następnie, bez żadnej rozmowy wręczyła siedzącemu za kierownicą radiowozu nieumundurowanemu policjantowi dwa woreczki z suszem roślinnym”

– informuje podkarpacka policja.

Kobieta została natychmiast zatrzymana. Policja przeszukała także jej mieszkanie gdzie znaleziono jeszcze dwadzieścia gramów marihuany.

Co spowodowało, że mieszkanka Rzeszowa wręczyła zioło policjantom? Najpewniej była to zwyczajna pomyłka, która mogła wyniknąć np. z tego, że kobieta była z kimś umówiona i gdy pod jej miejsce zamieszkania podjechał nieoznakowany radiowóz – zapewne uznała, że to umówiony klient.

„Po wstępnych czynnościach, kobieta trafiła do policyjnej izby zatrzymań. W środę usłyszała dwa zarzuty dotyczące posiadania narkotyków. Podejrzana częściowo przyznała się do zarzucanych jej czynów, złożyła też wyjaśnienia.”

-poinformowała Podkarpacka policja

Podobne sytuacje miały już miejsce

Co ciekawe, niemal identyczna sytuacja miała miejsce kilka lat temu we Wrocławiu. Wtedy funkcjonariusze obserwowali 19-latka podejrzanego o handel marihuaną. Gdy byli świadkami sprzedaży zioła, postanowili wkroczyć do akcji. Jednak nastolatek postanowił ich ubiec i sam do nich podszedł proponując marihuanę. Też zapewne był przekonany, że to poszukujący ziela klienci i też się zapewne mocno zdziwił gdy panowie wyciągnęli odznaki.

Stosowanie medycznej marihuany, a służba wojskowa – czy pacjent stosujący medyczne konopie może jednocześnie służyć w wojsku? Jaką otrzyma grupę na komisji wojskowej? Co mówią na ten temat przepisy i jak to wygląda w przypadku konfliktu zbrojnego? Czy konopni pacjenci mogą brać udział np. w zapowiadanych przez nasz rząd szkoleniach wojskowych? Tego dowiesz się z artykułu.

Stosowanie medycznej marihuany, a służba wojskowa

Tematy związane z armią i obronnością są ostatnio niesłychanie popularne m.in. za sprawą konfliktu Rosji z Ukrainą. Od trzech lat coraz częściej mówi się o zdolnościach obronnych naszego kraju.

Polska znacząco zwiększyła w ostatnim czasie wydatki na armię i zbrojenia. Coraz częściej mówi się o podstawowych szkoleniach wojskowych dla obywateli.

Teraz rząd zapowiedział dobrowolne miesięczne szkolenie wojskowe, aby każdy kto chce nauczył się m.in. obsługi broni palnej.

Jednak, aby dostać się do służby czy na szkolenie trzeba stawić się przed komisją kwalifikacyjną, która zdecyduje czy dana osoba nadaje się do służby czy też nie czyli jaką kategorię należy przyznać. Masa ciała, wzrost, wrodzone schorzenia, sprawność umysłowa, choroby nabyte itp, to kluczowe kwestie przy ocenie możliwości kandydata co przekłada się na przyznaną grupę.

Jakie rodzaje wojska mamy w Polsce?

W skład Sił Zbrojnych RP wchodzą jako ich rodzaje:

  • Wojska Lądowe;
  • Siły Powietrzne;
  • Marynarka Wojenna;
  • Wojska Specjalne;
  • Wojska Obrony Terytorialnej.

W pierwszej kolejności, jeżeli ktoś chce służyć w którejś z wyżej wymienionych formacji, musi stawić się przed komisją kwalifikacyjną.

I tu mogą się pojawić pierwsze problemy jeżeli ktoś chce rozpocząć służbę i jest jednocześnie pacjentem korzystającym z medycznej marihuany. Kwestie te reguluje „rozporządzenie Ministra Obrony Narodowej z dnia 25 marca 2024 w sprawie orzekania o zdolności do służby wojskowej i trybu postępowania wojskowych komisji lekarskich
w tych sprawach”, które znajdziecie T U T A J.

Kategorie i kwalifikacje wojskowe

W ramach  kwalifikacji można otrzymać kategorie: A – zdolny do czynnej służby wojskowej, B – czasowo niezdolny do czynnej służby wojskowej,  D – niezdolny do czynnej służby wojskowej w czasie pokoju,  z wyjątkiem niektórych stanowisk, E – trwale i całkowicie niezdolny do czynnej służby wojskowej w czasie pokoju i w czasie wojny.

kategoria N – trwale lub czasowo niezdolny do zawodowej służby wojskowej oraz niezdolny do służby w charakterze kandydata na żołnierza zawodowego. (Żołnierz zawodowy jest obowiązany poddać się badaniom zleconym przez wojskową komisję lekarską, w tym również badaniom specjalistycznym, psychologicznym i dodatkowym.)

Z – zdolny do zawodowej służby wojskowej, co oznacza zdolność do pełnienia zawodowej służby wojskowej oraz służby w charakterze kandydata na żołnierza zawodowego;

kategoria Z/O – zdolny do zawodowej służby wojskowej z ograniczeniami, co oznacza ograniczoną zdolność do dalszego pełnienia zawodowej służby wojskowej w poszczególnych rodzajach Sił Zbrojnych i rodzajach wojsk oraz na określonych stanowiskach służbowych;

Należy podkreślić, że ogólnie w służbach nie są tolerowane żadne substancje psychotropowe (także alkohol) jednak w pewnych przypadka można dołączyć do struktur wojskowych mimo pozytywnego testu na obecność np. marihuany.

To czy kandydat używa marihuany w celach medycznych lub rekreacyjnych może mieć wpływ na to jaką kategorię wojskową otrzyma dany kandydat.

Jeżeli komisja przeprowadzi testy na obecność substancji odurzających i wykryje je np. w moczu to nadal kandydat może jedynie służyć w wojsku niezawodowym, ale jeżeli lekarz orzekający na komisji wyrazi na to zgodę i jest to zawsze decyzja indywidualna. Rozporządzenie mówi, że osoba, u której wykryto substancje psychoaktywne jest indywidualnie oceniana i może dostać kategorię A lub D – decyzja należy do lekarza orzekającego.

Niestety jeżeli kandydat chce zostać żołnierzem zawodowym to po pozytywnym wyniku testu na marihuanę otrzymacie kategorię N to nie dostanie się do większości zawodowych jednostek w Polskiej armii – wynika z rozporządzenia.

Kandydat u którego wykryto substancje psychotropowe może zostać zakwalifikowany do służby zawodowej jedynie jako szeregowy żołnierz bez specjalnego przydziału np. do żandarmerii, sił powietrznych, specjalnych etc. Jednak w tym przypadku zgodę wydać musi lekarz orzekający i zawsze jest to decyzja indywidualna.

WAŻNE!!!

Proszę zwrócić uwagę, że mówimy o pojedynczym wykryciu zakazanych substancji w organizmie kandydata na Żołnierza. Regularne stosowanie marihuany w celach medycznych może całkowicie uniemożliwić podjęcie służby wojskowej, ale także policyjnej czy zostanie zawodowym kierowcą. Niestety niektóre leki, w tym medyczna marihuana wg. przepisów eliminują pacjenta z wielu zawodów, gdzie wymagana jest trzeźwość.

Stosowanie medycznej marihuany, a służba wojskowa – podsumowanie

Stosowanie medycznej marihuany niestety wyklucza możliwość zakwalifikowania się do większości formacji wojskowych oprócz zwykłego żołnierza zawodowego. Wszystko reguluje wspomniane rozporządzenie. Temat ten jest też bardzo złożony pod względem podziałów na konkretne jednostki (np. siły powietrzna, siły specjalne, reprezentacje etc.).

O stosowanie medycznej marihuany spytaliśmy też biuro ds. programu Zostań Żołnierzem Rzeczypospolitej, którego zadaniem jest zwiększenie stanu osobowego polskiej armii we wszystkich rodzajach sił zbrojnych (wojskach lądowych, specjalnych, lotnictwie, marynarce wojennej i obronie terytorialnej), w służbie zawodowej i w rezerwie oraz we wszystkich korpusach osobowych.

Tam powiedziano nam, że to jaką grupę otrzyma pacjent medycznej marihuany zależy od lekarza orzekającego na komisji i jest to orzekane indywidualnie.

Rozporządzenie, które to wszystko reguluje od strony formalnej znajduje się T U T A J . Na stronie 7/8 znajduje się wyjaśnienie podziału na grupy (specjalne, powietrzne, żandarmeria, etc), natomiast na stronach 74  oraz 160 znajduje się wykaz kategorii wojskowych przewidywanych dla osób używających m.in. marihuany. Przeciwstawne grupy np, A/D oznaczają, że decyzja o tym, którą grupę przydzielić kandydatowi należy do lekarza orzekającego.

USA: Narodowy Instytut Raka wymienia marihuanę jako temat „kontrowersyjny” wymagający specjalnej zgody przed publikacją. Federalna dyrektywa rządowa, która wyciekła kilka dni temu, kwalifikuje marihuanę jako temat, na który nie można urzędnikom się swobodnie wypowiadać, a każda konopna treść musi przejść weryfikację przed publikacją. Konopie znajdują się na liście obok m.in. szczepionek, COVID-19, fluoru, odry, aborcji czy autyzmu, które także znalazły się na liście „kontrowersyjnych lub głośnych tematów”. Oto więcej informacji.

USA: Narodowy Instytut Raka wymienia marihuanę jako temat „kontrowersyjny” wymagający specjalnej zgody przed publikacją

Światło dzienne ujrzała ostatnio federalna notatka, która mówi, że marihuana jest jednym z ponad dwudziestu „kontrowersyjnych lub głośnych tematów”, które pracownicy oraz badacze z Narodowego Instytutu Raka (National Cancer Institute – NCI) muszą konsultować z przełożonymi zanim cokolwiek o nich napiszą i opublikują!

Z ujawnionej notatki wynika, że pracownicy NCI są zobowiązani przesłać materiały do ​​zespołu ds. poświadczeń agencji, zanim opublikują cokolwiek na określony temat.

„W zależności od charakteru informacji może być wymagana dodatkowa kontrola i zatwierdzenie przez dyrektora NCI, zastępców dyrektorów, NIH i HHS. W niektórych przypadkach materiał nie będzie wymagał dalszej kontroli, ale zespół ds. kontroli NCI udostępni go kierownictwu NCI, NIH i/lub HHS w celu uświadomienia ich o jego treści”

-poinformowali anonimowo pracownicy.

Jak pisze portal ProPublica, który pierwszy nagłośnił sprawę, w raporcie zauważono, że pracownicy „nie muszą udostępniać treści opisujących rutynowe postępowanie naukowe, jeśli nie przyciągną one uwagi mediów, nie są kontrowersyjne ani drażliwe i nie dotyczą priorytetów administracji”.

Agencja śledcza, która podjęła temat twierdzi, że taka informacja „została rozesłana przez zespół ds. komunikacji instytutu, a jej treść nie była konsultowana z kierownictwem”. Poinformowano także, że nie wiadomo, z którego dokładnie biura pochodzi dyrektywa.

marihuanę jako temat "kontrowersyjny"

Takie działanie może mieć fatalne skutki i znacząco opóźniać publikację ważnych odkryć, a także zmuszać naukowców do cenzurowania swoich prac i ich wyników.

NCI szacowało w zeszłym roku, że od 20 do 40% osób leczonych na raka stosuje marihuanę w celach terapeutycznych.

„Rosnąca popularność produktów z konopi wśród osób chorych na raka jest zgodna ze wzrostem liczby stanów, które zalegalizowały konopie do użytku medycznego. Jednak badania nad tym, czy i które produkty z konopi są bezpiecznym lub skutecznym sposobem na złagodzenie objawów związanych z rakiem i skutków ubocznych leczenia, pozostają w tyle”.

-mówią przedstawiciele NCI

Jak wykazał przegląd literatury z 2019 r., większość badań opierała się na eksperymentach in vitro, co oznacza, że ​​nie obejmowały one badań na ludziach, ale na izolowanych komórkach nowotworowych pochodzących od ludzi, w niektórych badaniach wykorzystano myszy. Zgodnie z najnowszymi ustaleniami naukowców,  konopie indyjskie mają duży potencjał spowalniania wzrostu komórek nowotworowych, a nawet zabijania komórek nowotworowych w niektórych przypadkach.

Dlatego tak niesłychanie ważne jest prowadzenie jak największej liczby badań w tej materii. Jednak same badanie nic nie przyniosą i nic nie zmienią, jeżeli ich wyniki będą cenzurowane i ukrywane.

Czytaj też: Marihuana zabija komórki rakowe. Potwierdza to ponad 100 badań.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.