Konopne ciekawostki

Zielone Newsy

Aktualności

Dobre lub złe, ale prowadzenie na haju jest dosyć popularne wśród palaczy. Po prostu jest coś w snuciu się po mieście, z opuszczonymi szybami, muzyką sączącą się z głośników i płonącym gibonem. (Asher Roth nawet napisał o tym piosenkę). Nowe badania sugerują, że marihuana niekoniecznie czyni z nas niebezpiecznych kierowców, a częściej robi z nas za kółkiem „staruszków”, co skutkuje podchodzeniem do sprawy w dosyć wolnym tempie.

Niektórzy sędziowie, nie będąc do końca przekonanymi do teorii głoszącej, że prowadzenie na haju, jest równoznaczne z jeżdżeniem jak upośledzony, wypuszczali wolno kierowców, którzy przyznali się do zapalenia trawki przed chwyceniem kierownicy.

Mimo to, trzeba mieć na uwadze, że na publicznych drogach stawką może być czyjeś życie; ale co, jeśli moglibyśmy wyekstrahować co najlepsze z sytuacji i jakoś połączyć zabawę z bezpieczeństwem? Na jednym ze swoich najnowszych wideo w serwisie instagram, Amerykański komik Lil Duval, pokazuje swoją metodę na taką właśnie rozrywkę.

Wideo rozpoczyna kadr, na którym samochód Duval’a jedzie po autostradzie, jednak gdy kadr kieruje się w lewo spostrzegasz że kierownicy nie prowadzą niczyje dłonie. W dalszej części filmu, w której kamera ciągle kieruje się w lewo widzimy Duval’a rozciągniętego w rozłożonym na maksa fotelu, z ledwo otartymi oczami i wzniesionym w górę bluntem. Duval spokojnie wypuszcza z ust gęste kłęby dymu, a samochód
jakimś magicznym sposobem utrzymuje dobry kurs!

To wszystko dlatego, że Duval jeździ Tesla, marką zaprojektowaną przez Elon Musk’a, aby wdrożyć w życie rewolucyjną technologie autopilota, która wykorzystuje zalety „pełnego zestawu sprzętów, do automatycznego prowadzenia” aby „dostarczyć poziom bezpieczeństwa zdecydowanie wyższy od tego, jaki dostarcza ludzki kierowca”. Pomimo faktu że palenie bluntów w fotelu kierowcy prawie na pewno nie jest tym, co kierowało Musk’iem przy projektowaniu samochodu, opcja autpilota ciągle wzbudza wiele wątpliwości i rodzi pytania związane z bezpieczeństwem. Jeśli technologia ta naprawdę oferuje prowadzenie pojazdu w sposób bezpieczniejszy niż człowiek jak odniesie się do tego prawo traktujące o prowadzeniu pod wpływem marihuany ? A co z alkoholem ? – czy ktoś z samodzielnie poruszającym się pojazdem może pozwolić mu (pojazdowi) przywieź się do domu z baru ?

Narodowa komisja transportu w Australii postanowiła, że użytkowników wiezionych przez samo jeżdżące samochody nie obowiązują prawa dotyczące prowadzenia pod wpływem, ale tylko wtedy gdy system samo prowadzenia nie posiada możliwości „przejęcia” przez człowieka; ale co ze zwyczajnymi samochodami, które posiadają opcję autopilota ? Czy sytuacja w takich przypadkach zostanie jakoś uregulowana ?

Badania wykazują że marihuana wpływa na zdolność prowadzenia jak jeden czy dwa drinki dlatego wydaje się wysoce prawdopodobne że przepisy będą się różnić pomiędzy tymi dwoma używkami. Mimo to, przed dalszym rozwojem badań nad technologią palenie bluntów za kółkiem Tesli, nawet w trybie autopilota nie jest najlepszym pomysłem. W 2016 kierowca modelu S Tesli zginął w tragicznym wypadku samochodowym ponieważ za bardzo polegał na swoim autopilocie.

Pomimo, że wyczyn Lil Duval’a z pewnością wzbudzi niekwestionowaną zazdrość zwolenników marihuany na całym świecie, należy – ze względu na bezpieczeństwo swoje i innych użytkowników dróg – nie naśladuj komika.

Spróbowałem Ganja-Yogi. Już od samego progu łatwo się zorientować, że House of Yoga nie jest zwykłym studiem jogi. Tym co zwraca Twoją uwagę po wejściu, jest znajdująca się naprzeciw sali do ćwiczeń ściana z półkami zastawionymi bongami i innymi fajkami, które można w studiu nabyć lub wypożyczyć. Pomyślałem sobie, że ćwiczenia, w takim weed-friendly studio, będą miłe, lekkie i przyjemne. Byłem w kompletnym błędzie.

Gdy pierwszy raz otworzyłem drzwi Lu – ciepła i niewysoka kobieta przywitała mnie, jak bym był jej starym przyjacielem. Gdy przechodziłem obok ściany z bongami ostrzegła mnie powtarzając: „to do zajęć, dla zaawansowanych”.

Zdejmowałem buty, gdy Jimmy – który również prowadzi zajęcia w House of Yoga – zapytał mnie, ile doświadczenia z jogą, mam już za sobą. Jego twarz lekko się wykrzywiła, gdy usłyszał, że jeszcze nigdy nie brałem udziału w sesji; „więc może to być dla Ciebie zbyt intensywne przeżycie” – zawyrokował złowieszczo Jimmy.

Jimmy swoim waporyzatorem napełniał balonik, za balonikiem, po czym puszczał te je w obieg, aby uczestnicy odpowiedni się wyluzowali. Mężczyzna, który ćwiczył na macie obok mnie, wyglądał na osobę zaprawioną w boju – był gibki i rozciągnięty, a jego przedramiona były nieco większe od moich ud – pomyślałem więc, że właśnie u niego zasięgnę opinii, o stopniu tarapatów, w jakich się znalazłem.  Zapytałem, czy ćwiczy dużo jogi.  W odpowiedzi usłyszałem, że odwiedza kilka, podobnych studiów Yogi w ciągu tygodnia. Dodatkowo, gdy tylko ma czas robi sobie sesję gdzie i kiedy tylko może! Wywód swój zakończył motywującym stwierdzeniem, że „zajęcia tutaj, należą do jednych z najtrudniejszych w całym mieście”.

Gdzieś w okolicach tej konwersacji i mojego czwartego, czy piątego bucha z balonika pomyślałem sobie, że to może nie skończyć się dla mnie najlepiej. Właśnie wtedy, Lu rozpoczęła zajęcia. Nim zaczęliśmy obawiałem się, że to samozwańcze „weed-friendly studio” będzie pełne hipisowskich filozofii, ale nie, nie w tym przypadku. Dwugodzinną sesję, prawie od razu zaczęliśmy, od raczej trudnych pozycji, które wraz z dalszym zaplątywaniem kończyn, stawały się niewyobrażalne do wykonania.

Po około sześciu minutach zauważyłem pot, który spływając po moim nosie kapał na moją matę. Po pierwszych dwudziestu minutach przestałem w ogóle myśleć i koncentrowałem się tylko na tym, aby utrzymać moje ciało w jakiejkolwiek pokręconej pozycji prezentowanej przez instruującą wszystkich Lu.

Przed zajęciami paliliśmy jakąś łagodną odmianę sativa, ale jeśli ciągle byłem na haju, to wcale tego nie odczuwałem. W końcu, gdy zmienialiśmy pozycję na kolejną, przed moimi oczami ukazywały się gwiazdki. Ganja-yoga zaczynała  kopać mnie po tyłku.

W końcu zakończyliśmy tę harówkę, a do moich uszu znów dobiegł dźwięk pracującego waporyzatora. Kolejną odmianą którą przyszło nam się delektować była już mocna indica. Lu wyłączyła światła w całym pokoju, który wypełnił się niemal całkowitą ciemnością. Spocony i obolały spróbowałem i posłałem balonik dalej w obieg.

Zapalono światło i ludzie powoli zaczęli wycierać swoje maty, z wyciśniętego ćwiczeniami potu. Pomyślałem, że gdzieś przy którejś z pozycji, do której zmusiłem swoje ciało, chyba zrobiłem sobie krzywdę, ponieważ dokuczał mi ogromny ból pleców. Na szczęście okazało się, że to po prostu grupa mięśni, o której nie miałem dotąd zielonego pojęcia.

Po wszystkim dowiedziałem się, że w House of Yoga odbwa się kilka różnych zajęć, o różnym stopniu zaawansowania. Oczywiście także klasyczne zajęcia, dla ludzi którzy nie palą, a większość z nich na pewno nie jest tak szalona, jak Yoga z Lu. Raczej są to zajęcia dla sportowców, którzy trawki muszą sobie odmówić.

Lu, joginka z ponad dziesięcioletnim stażem, zapaliła trawę pierwszy raz jakieś sześć lat temu. Było to w weed-friendly studio, które prowadziła w swoim domu jej koleżanka, która przed przeprowadzką do Kalifornii, przekazała pałeczkę właśnie Lu, która do teraz aktywnie instruuje i prowadzi zajęcia z yogi.

„pierwszy raz, gdy się upaliłam i ćwiczyłam jogę, rozerwało mi umysł, to było tak jak bym naprawdę czuła całe swoje ciało” opowiedziała mi po zajęciach. Dla Lu palenie trawy jest „krótką, duchową ceremonią, która pozwala uczestnikom rozluźnić się i skupić im na swoim ciele”.

Na mnie właśnie w ten sposób to zadziałało, przynajmniej na początku. Byłem mniej świadomy tego, jak słaby w jodze jestem i dodatkowo trochę wyluzowany po paleniu, co ułatwiało niektóre pozycje. Jedna z kobiet, która regularnie uczęszcza na zajęcia dla zaawansowanych u Lu, twierdzi, że „normalne zajęcia z yogi są teraz dla mnie zbyt nudne i przereklamowane”.

Oczywiście nim dowiedziałem się tego wszystkieg,o musiała minąć dłuższa chwilka. Gdy pierwszy raz od dwóch godzin, po kilku solidnych strzałach z balonika wstałem, mogąc wyprostować wszystkie kończyny i całe swoje ciało, Lu zapytała mnie, jak podobały mi się jej zajęcia. Ociekałem potem, miałem problemy, żeby w ogóle stanąć na nogi, łapałem powietrze i chwiałem się jak nowo narodzona żyrafa, zajęczałem delikatnie i tylko się uśmiechnąłem. Lu zaśmiała się i popatrzyła na mnie w sposób, jakby widziała już ten wyraz twarzy wiele razy wcześniej.

 

 

 

Niedawno porównywaliśmy dla Was MoonRocks i SunRocks, które zadziwiły nas swoim potencjałem Zielonej Strony Mocy. Dotychczas wszelkie koncentraty, woski i mixy nie osiągały poziomu przewyższającego 50-80% THC, aż do teraz. Poznaj krystaliczne THC-A!

Poznajcie krystaliczne THC-A, które uważane jest za najczystszą formę koncentratu THC.  Ekstrakcji udało się dokonać gronu naukowców, z manufaktury w Południowej Kalifornii. Wytworzenie skrystalizowanego THC-A wymaga bardzo zaawansowanego procesu.

W produkcie końcowym, wyglądającym jak klarowny kryształ górski, nie ma miejsca dla innych kannabinoidów, dlatego nie jest najlepszą opcją dla osób przyjmujących kannabinoidy w ramach terapii medycznej w porównaniu z tradycyjnymi kwiatami, bądź koncentratami takimi jak RSO(Rick Simpson Oil), które zazwyczaj zawierają pełną kompozycję kannabinoidów.

Skąd pomysł na krystaliczne THC?

W ostatnich latach liczba konsumentów odurzających się olejkami, woskami, rosinu i innych koncentratów wzrosła diametralnie, a najmocniejsze kwiaty, dostępne w sprzedaży w formie nasion, osiągają poziom 25-30% THC, który palacze kategoryzują jako odmiany o wysokiej zawartości substancji psychoaktywnych.

Dzisiejszy rynek oferuje nam olejki różnorakiej maści, o zróżnicowanym stopniu stężenia kannabinoidów.  Ekstrakty takie jak BHO/ROSIN, nawet w kombinacjach takich jak Moonrocks czy Sunrocks nie mają szans z kryształkami THC-A, które osiągają aż 99,9% THC!

Niemniej jednak, pacjenci stosujący głównie THC, już mogą cieszyć się, z najczystszej i najszybciej działającej opcji, właśnie dzięki kryształkom THC-A. Ponadto, ze względu na jego czystość, dawkowanie jest bardziej precyzyjne, podczas gdy w przypadku innych koncentratów istnieje pewna zmienność w sile każdej dawki.

Palacze rekreacyjni, którym dane było spróbować tego klarownego arcydzieła, przypominającego kryształki methamfetaminowe, donoszą, że haj jest bardzo intensywny, bardzo narkotyczno-mózgowy tzw. „cerebral high„, wynoszący umysł w niebiosa. Tak intensywnych efektów nie dają kwiaty żadnej odmiany.

Konopie przemysłowe z perspektywy ukraińskiej – są jedną z najbardziej dochodowych roślin w uprawie. Zainwestowanie już 6-10 tysięcy hrywien to jest 2,5-4 tys. zł na hektar dają niemal całkowity zwrot kosztów. Plon z hektara sięga 770 kg nasion, które mogą być sprzedawane w Europie od 2 euro za kilogram.

Mimo to w 2012 roku konopiami przemysłowymi obsadzono tylko 600 hektarów w trzech gospodarstwach: w Wołyniu, Sumie i Połtawie. Niestety rozwój branży konopnej na Ukrainie spowalniają „antynarkotykowe” organy, które do niedawna wymagały od rolników obowiązkowej ochrony pól, mimo że siali konopie przemysłowe, które nie są narkotykiem.

Uprawa legalnych konopi a potencjalny konflikt z prawem

Dopuszczalna zawartość tetrahydrokanabinolu (THC) dla roślin przemysłowych to 0,15% (stawka w Europie – 0,2%, w Kanadzie – 0,3%), konopie przemysłoea uprawiane na Ukrainie posiadają mniej niż 0,08% substancji psychoaktywnej. W rzeczywistości w ogóle uprawa konopi indyjskiej pod pozorem konopi przemysłowych jest po prostu nie opłacalna.

Od końca sierpnia ub. r. obowiązkowe zabezpieczenia pól anulowane. Ale nie tylko ta reguła zapobiega rozwojowi branży – Stowarzyszenie „Ukraińskie przemysłowe konopie” próbuje cofnąć niepotrzebne przepisy odnoszące się do konopi przemysłowych. W szczególności, że problemem nie jest tylko chronienie pól, ale także nieustanne kształcenia specjalne, uprawy muszą być umieszczone w odległości nie mniejszej niż kilometr od budynków rządowych. Ponadto, aby uzyskać licencję na uprawę, musimy mieć magazyn z zakratowanymi oknami, stalowymi drzwiami oraz system alarmowym, którego budowa oscyluje w granicach 20-30 tysięcy dolarów.

Jednak nawet zniesienie obowiązkowej ochrony było wystarczające, aby udział konopi w strefie przemysłowej znacznie wzrósł. Obecnie na Ukrainie pozwolenie na uprawę konopi siewnych posiadają trzy spółki, w niedalekiej przyszłości pozwolenie uzyska jeszcze 6-8 spółek. Według szacunków ekspertów, w 2013 roku, konopią obsiane zostaną tereny o łącznej powierzchni 1500-2000 ha, który jest 2,5-3 razy większy niż w przeszłości.

Uprawa konopi siewnych może przywróci żyzność ziemi zanieczyszczonej na skutek katastrof spowodowanych przez człowieka, ponieważ konopie mogą „wyssać” z ziemi prawie wszystkie szkodliwe substancje. „Po katastrofie w Czarnobylu, rząd USA finansował eksperymenty polegające na dekontaminacji gleby przy użyciu konopi w strefie wyłączonej. Kiedy wybuchła Fukushima w Japonii, Japończycy w ciągu dwóch tygodni pojawili się na Ukrainie i próbowali dostać te technologie do oczyszczenia zakażonego obszaru „- mówi Alexander Ignatuk, prezes Stowarzyszenia” Ukraińska konopia przemysłowa „.

Eksperci podkreślają, że na wykorzystywanie konopi na rynku jest nieograniczone (obecnie liczba zastosowań tej rośliny wynosi około 50 tys.) Konopia to nie tylko wzbogacenie diety Ukrainców w substancje odżywcze, ale również może ożywić tę kulturę. Warto też wspomnieć, że na cenę 6 tys. hrywien/1ha 50% przeznaczane jest na oleje i smary, pestycydy, herbicydy, nawozy, a reszta na wynajem gruntów, koszty pracy, itp. Dodatkowo obróbka nasion konopi na żywność nie wymaga dużych nakładów inwestycyjnych i zapewnia szybki zwrot z inwestycji.

Mocne włókno

Ważnym obszarem jest również rynek włókienniczy. Na tym, w szczególności, koncentruje się spółka „Agro-Hanf”. Jak zauważył jeden z akcjonariuszy spółki, Victor Polonchuk, rentowność rynku tekstylnego konopi sięga 50-70%, a czasami dochodzi do 100%. Jednakże, stosowanie konopi, jako surowca ma też swoje problemy. Wielkość rynku naturalnych tekstyliów zmniejszył się 6 razy. Wcześniej na Ukrainie było około 680 firm, które produkowały końcowy produkt. Teraz ich liczba wnosi 100-120. Oprócz tego dodatkowo największym problemem są obszary włókiennicze – potrzeba dużych nakładów kapitałowych, ponieważ sprzęt z ukraińskich zakładów włókienniczych jest bardzo przestarzały. Poza tym silnym konkurentem są Chiny, które wytwarza ogromną ilość tanich tkanin, nici, lin, itp.

Eksperci widzę także duży potencja w inwestowaniu pieniędzy w produkcję konopnych materiałów budowlanych. Obecnie nie ma jeszcze technologii do budowy domu w całości z konopnych surowców. Ale coraz bardziej popularne na całym świecie stają się ekologiczne materiały budowlane, środki izolacji, ramy okienne, tapety itp.. Cannabis niszczy szkodliwe bakterie i grzyby, tworząc przestrzeń korzystną człowiekowi.

Cannabis posiada swój wkład nawet w najbardziej dochodowej dziedzinie na świecie, jaką jest produkcja materiałów biokompozytowych. Liderami tego rynku są Francja i Kanada, gdzie takie materiały są powszechnie wykorzystywane w przemyśle stoczniowym, inżynierii, na kolei, opakowania i tak dalej. W ostatnim czasie Ford Motor Company przygotował specjalny samochód wyścigowy, który jest 80% z konopi, także korpus samolotu Boeing-787 w 80% jest wykonany z biokompozytów. Konopie to już nie tylko biopaliwo, ale również szkła, lustra oraz niektóre części silnika.

Ze względu na fakt, że przez długi czas, przemysł konopny był skutecznie zdelegalizowany zaczął zanikać na Ukrainie. Można wręcz powiedzieć, że do niedawna w ogóle nie było konopi na rynku. Teraz powoli to wszystko wraca do życia. Kilka lat temu na ukraińskich stronach internetowych pojawił się sklep internetowy mający w ofercie dział z produktami konopnymi, przez pierwszy okres działalności sklep borykał się z problemami związanymi z małym zainteresowaniem. Aż do 1 kwietnia ubiegłego roku, kiedy to rozpoczęło się prawdziwe podekscytowanie konopnymi produktami: popyt jest aż tak duży, że sklep internetowy nie może poradzić sobie z realizacją zamówień, co doprowadziło do otwierania sklepów stacjonarnych.

Podsumowując można stwierdzić, że Ukraina stoi przed wielką szansą na zostanie potentatem konopnym w Europie co skutkować będzie polepszeniem warunków życia Ukrainców (dieta, miejsca pracy itd.). Na razie produkty konopne nie są tanie, ich cena zależy od wielu pozwoleń. Tak, więc, wynikiem zniesienia bezsensownych, restrykcyjnych praw dot. konopi przemysłowych będzie spadek cen konopnych produktów. Obecnie para butów kosztuje 30-40 euro, nie jest to niska cena, jeżeli chodzi o ludność ukraińską natomiast jest to dość przystępna cena dla Europy. Przedsiębiorcy wiedzą, że na rynku UE, mogą odnieść sukces, nawet z kosztami transportu.

źródło: cannabis.info

Nasiona konopi rozwiązaniem światowego głodu? Mielone konopie są pełne witamin, enzymów i minerałów. Białka są bardzo łatwo przyswajalne przez nasz organizm. Produkt jest całkowicie wolny od glutenu. Proszek ten jest optymalny stosunek omega-6 do 3 niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe. To jest dobre dla kobiet przy menstruacji i menopauzie. Ponadto, jest również dobre dla suche włosy i skórę.

Proszek wysokobiałkowy pochodzi z nasion konopi. Z jednej strony, dziedziczy wszystkie korzyści zdrowotne z nasiona konopi , z drugiej strony, ma bardzo wysoką zawartość białka (ok 48,5%), a więc jest bardzo ważne dla osób trenujących i ludzi, którzy prowadzą aktywny tryb życia.

(photo credit)

Znaną nazwą konopi jest Cannabis. Nazwa ta odnosi się przede wszystkim do konopi przemysłowej. Konopie rosną niemal wszędzie na świecie. Jest to roślina organiczna ze swej natury, gdyż nie potrzebuje żadnych nawozów, chemii, czy pestycydów. Ludzie od dawna spożywają konopie i jej ziarna. Naukowcy odkryli włókna konopi w naczyniach ceramicznych z epoki kamiennej. Dawniej włókna konopi wykorzystywano także do wyrobu ubrań, butów , lin, itp. Obecnie powszechnie wykorzystuje się ją do innych celów, na przykład do robienia olinowania, ubrań oraz produkcji zdrowej żywności.

Ziarna konopi to popularna zdrowa żywność, gdyż obfituje w składniki odżywcze, takie jak kwasy tłuszczowe omega, inne kwasy tłuszczowe oraz minerały. Konopie w około 35% składają się z oleju. Olej z ziaren konopi zawiera 80% niezbędnych kwasów tłuszczowych (EFA- essential fatty acid), kwasu linolowego (LA, 50-70%), kwasu alfa-linolowego (ALA, 15–25%) i kwasu gamma-linolowego (GLA, 1–6%).

Równowaga zachowana w proporcjach kwasu linolowego i alfa-linolowego w pełni pokrywa nasze zapotrzebowanie na kwasy tłuszczowe EFA. Zarówno kompletny zestaw białka jak i niezbędne tłuszcze zawarte w ziarnach konopi znajdują się w idealnych dla ludzkiego organizmu proporcjach. 65% zawartości białka jest w formie globuliny edestyny, która może być spożytkowana przez ciało w nieprzetworzonej formie. Dla porównania, soja musi być ugotowana lub w postaci kiełków przed zjedzeniem przez człowieka. Inne korzyści ziaren konopi to działanie na skórę i włosy, które są odżywiane na poziomie komórkowym. Olej konopny łatwo wchłania się przez skórę a kwasy EFA mogą od razu zacząć działać!

Jest to doskonały pokarm dla osób przyjmujących w niewielkiej ilości niezbędne kwasy tłuszczowe oraz dla sportowców. Ziarna konopi to jedyne jadalne ziarna zawierające kwas gamma-linolowy (GLA). Ziarna konopi to bardzo odżywcze źródło protein o lepszym smaku i przyswajalności niż soja.

Ziarna konopi można jeść na surowo, zmielone dodane do posiłku, mleka, przygotowane w formie herbaty oraz wykorzystać je do pieczenia. Jednym z popularnych sposobów jedzenia tych ziaren jest dodanie ich do smakołyków. Można też zmiksować garść organicznych ziaren (całych lub bez skorupki) z owocami lub sokiem. W chińskich kinach sprzedaje się nawet pieczone ziarna konopi. Jest wiele dostępnych produktów począwszy od od płatków śniadaniowych, przez mrożone wafle, tofu z konopi po masła orzechowe.

Niektórzy producenci bardziej przetwarzają ziarna konopi, by uzyskać bardziej cenione produkty, takie jak olej konopny, pełne ziarno konopi, ziarno konopi w skorupce, mąkę z konopi, ciasto, i proszek proteinowy z konopi. Konopie wykorzystywane są ponadto w niektórych organicznych płatkach śniadaniowych. Ziarna konopi można wykorzystać do produkcji nie nabiałowego „mleka”.

Olej z konopi możemy spożywać codziennie nie ponosząc ryzyka zachwiania równowagi poziomu kwasów EFA. Jednak, w związku z faktem, że ziarna konopi zawierają nienasycone tłuszcze, może szybko zjełczeć. Zazwyczaj więc przechowujemy taki olej w ciemnych butelkach lub dodajemy konserwanty. Poza tym, nie należy stosować oleju z ziaren konopi do smażenia, ponieważ tłuszcze nienasycone nie zawsze radzą sobie dobrze w wysokich temperaturach. Jeśli chodzi o wartość odżywczą, olej tłoczony na zimno z ziaren konopi jest lepszy niż oliwa z oliwek, tak więc możemy używać oleju z konopi do sałatek, smakołyków, i innych dań nie wymagających smażenia. Gotowanie każdego oleju zmniejsza jego wartość odżywczą i może przekształcić korzystne kwasy tłuszczowe w mniej dobroczynne substancje.

(photo credit)

Wspomaga metabolizm, poprawia ogólne samopoczucie i nastrój, skuteczny przeciw nudnością i wymiotom, łagodzi ból, dostarcza dużą ilość dobrze przyswajalnego białka i minerałów (wapń, potas, magnez i wiele innych), wzmacnia system odpornościowy. Polecany do codziennej diety dla zdrowia i dobrego samopoczucia. Dostarcza nienasycone kwasy tłuszczowe (ludzkie ciało nie wytwarza ich samoistnie), Omega 3,6 i 9 niezwykle istotne w utrzymaniu komórek ludzkich przy życiu. Większość chorób skór jest wywołana niedoborem kwasów tłuszczowych, problemy z łupieżem, alergiami i zapaleniem skór. Białko konopne jest łatwo przyswajalne, wolne od cholesterolu i zapewnia organizmowi witalne składniki odżywcze.

Nasiona konopi jako podstawa żywieniowa

Spośród ponad 3 milionów roślin jadalnych które występują na Ziemi, żadna inna roślina nie może się równać z żywieniową wartością nasion konopi.

W roku 1937 Ralph Loziers, konsul generalny National Institute of Oilseed Products, powiedział przed komisją Kongresu zajmującą się badaniem prohibicji marihuany, że: „nasiona konopi… są używane we wszystkich narodach Orientu a także w części Rosji jako pożywienie. Uprawiane są na ich polach i spożywane jako otręby. Miliony ludzi każdego dnia spożywają nasiona konopi jako pożywienie. I robią to od pokoleń.

Dziś wiemy, że nasiona konopi są najbogatszym źródłem niezbędnych kwasów tłuszczowych i równie dobrze mogą być lekarstwem na raka i choroby serca”. Spośród ponad 3 milionów roślin jadalnych które występują na Ziemi, żadna inna roślina nie może się równać z żywieniową wartością nasion konopi. Zarówno kompletny zestaw protein, jak i oleje zawarte w nasionach konopnych są w idealnych proporcjach do ludzkich zapotrzebowań żywieniowych.

Tylko soja zawiera wyższą zawartość białka. Jednakże, skład proteinowy w nasionach konopi jest unikatowy w świecie roślinnym. 65% składu protein w nasionach konopi jest w formie jadalnych globulin. Wyjątkowo wysoka zawartość globulin w nasionach konopi, połączona z albuminami (kolejna grupa sferycznych protein występująca we wszystkich nasionach), oznacza iż nasiona konopi zawierają wszystkie niezbędne aminokwasy egzogenne w idealnych proporcjach. Oznacza to że, organizm człowieka posiada wszystkie niezbędne „cegiełki” by wytwarzać zwalczające choroby immunoglobuliny.Jeszcze bardziej ważne do budowania silnego systemu immunologicznego, jest wysoka zawartość w nasionach konopi niezbędnych kwasów tłuszczowych.

Te niezbędne kwasy tłuszczowe to: kwas linolowy oraz kwas linolenowy. Są one odpowiedzialne za stan skóry, włosów, oczu a nawet za procesy myślowe, oczyszczają arterie i są kluczowe w systemie odpornościowym.Te niezbędne kwasy tłuszczowe były stosowane przez dr Joanna Budwig (nominowaną rokrocznie od 1979 roku do Pokojowej Nagrody Nobel’a) w leczeniu szeregu chorób, począwszy od raka, choroby wieńcowe, atrofie gruczołowe, kamienie nerkowe, degeneracje nerek, trądzik, problemy menstruacyjne i problemy układu odpornościowego. Badaczka ta, jak i również inni (np. William Eidelman, M.D., UCLA, R. Lee Hamilton, Ed.D., Ph.D. Medical Researcher-Biochemist UCLA) mówią wprost o „dających życie właściwościach” konopi.

Twierdzą oni, iż:

„Te niezbędne oleje wspomagają system immunologiczny i chronią przeciwko wirusom i innym zagrożeniom systemu immunologicznego. Badania z zastosowaniem niezbędnych olei dla osób zarażonych wirusem HIV są w toku. Jak do tej pory wyniki są niezwykle obiecujące. Jakie jest najbogatsze źródło niezbędnych olei? Tak zgadliście, są to nasiona konopi. Ta szaleńcza prohibicja przeciwko najbardziej wartościowej roślinie na świecie, konopi, musi się zakończyć. Obietnica super zdrowia i możliwości wykarmienia całego świata jest na wyciągnięcie ręki”.

(photo credit)

Ekstrakt z nasion konopi, podobnie jak wyciąg z soi, może być przyprawiony tak by smakować jak kurczak, stek lub wieprzowina. Może być użyty także do produkcji margaryny, mleka mniejszym kosztem niż produkcja tych samych produktów z soi.
Nasiona konopi mogą być zmielone i używane jako mąka do wypieku chleba wolnego od glutenu.

„Nasiona konopi są ulubionym pokarmem ptaków ze względu na wysoką zawartość olei”(Margaret McKenny, Birds in the Garden, Reynal & Hitchcock, NY,1939.)Nieprawdopodobnym wydaje się to, iż uprawiając konopie na nasiona, połowę masy zebranej, dojrzałej żeńskiej rośliny stanowią nasiona!

Półproduktem powstającym podczas wytłaczania oleju z nasion konopi są bogate w białko wytłoczki konopne. Wytłoczki te były jedną z podstawowych pasz stosowanych w żywieniu zwierząt na świecie (aż do zeszłego stulecia). Nasiona konopi mogą dostarczyć niemal kompletną dietę dla zwierząt hodowlanych (drób, trzoda, bydło) jak i zwierząt domowych (psy i koty), jak również pozwolić na maksymalny przyrost masy ciała przy mniejszych kosztach niż obecnie.
Czyż nie jest to dziwne? Czy nie daje ci powodów do myślenia to iż, roślina numer jeden na świecie mająca aż tyle zastosowań jest nielegalna?

Światowe rozpowszechnienie nasion konopi jako źródło pokarmu i protein, mogłoby uratować wiele dzieci umierających z niedożywienia. Szacuje się, że około 60% dzieci urodzonych w krajach Trzeciego Świat (około 12-20 milionów rocznie), umrze w wyniku niedożywienia przed osiągnięciem 5 roku życia. Ale co tam Trzeci świat! Abo my to lepszą mamy sytuację w „priwisliańskim kraju”?? Ile dzieci chodzi niedożywionych? Jak to się będzie przekładać na ich rozwój? O ile skracamy ich życie i potencjał intelektualny?
Należy pamiętać, iż konopia jest roślinną która może rosnąć niemalże w każdych warunkach, nawet skrajnie niekorzystnych. Australijczycy przetrwali dwa okresy głodowe w XIX wieku, używając tylko nasion konopi jako źródło białka i liści konopnych jako źródło błonnika.

Podstawowe biologiczne ogniwo w łańcuchu żywieniowym

Nasi politycy, którym zawdzięczamy prawo zakazujące uprawy konopi, które oparte jest na latach dezinformacji (należy podkreślić – celowej dezinformacji!), skazali na stratę nie tylko młodych ludzi używających marihuanę, lecz także wiele gatunków ptaków i ssaków.

Wiele zwierząt spożywa ptaki i ich jaja. Ptaki w dzikiej przyrodzie są niezbędnym ogniwem łańcucha żywieniowego, a ich populacje wciąż ubożeją i zanikają, między innymi ze względu na petrochemiczne pestycydy, herbicydy i… brak nasion konopi! Z nasionami konopi w ich diecie, ptaki te żyły by 10 – 20% dłużej, odchowywały by więcej potomstwa, ich skrzydła miały by więcej blasku i oleju. Aż do 1937 roku w USA rosło ponad 3 miliony hektarów, „naładowanej” nasionami dzikiej konopi. Miliony ptaków żywiło się ich nasionami jako najbardziej ulubionym i niezbędnym pokarmem, aż do czasu gdy rząd Stanów Zjednoczonych rozpoczął proces totalnego wyplenienia podstawowego ogniwa w łańcuchu żywieniowym. Niepomny na zagrożenia płynące ze stosowania herbi- i pestycydów (które zabijają wszystko co żywe), rząd Usraela kontynuuje swoją opętańczą politykę, by zniszczyć roślinę dającą życie, na całej kuli ziemskiej.

W maju 1988 roku, rząd USA wystosował apel do ONZ aby całkowicie zdelegalizować konopie, bez względu na co jest uprawiana, czy to na pokarm, papier, ubrania, lekarstwo. Żądał on od ONZ rozpoczęcia największego programu wytępienia konopi. Czegoś takiego i na taką skalę jeszcze w historii ludzkości nie było!


przypisy:
1. Cohen & Stillman, Therapeutic Potential of Marijuana, Plenum Press, NY, 1976; Czech. Tubercular Nutritional Study, 1955.
2. Walker, David W., Ph.D., Can Hemp Save Our Planet?, zawierająca cytaty z: St. Angelo, A.J., E.J. Conkerton, J.M. Dechary, and A.M. Altschul, 1966; Biochimica of Biophysica Acta, vol. 121, pp. 181; St. Angelo, A., L.y. Yatsu and A.M. Altschul, 1968; Archives of Biochemistry and Biophysics, vol. 124, pp. 199-205; Stockwell, D.M., J.M. Dechary, and A.M. Altschul, 1964, Biochimica Biophysica Act, vol. 82, pp. 221
3. Morroson, R.T. Organic Chemistry, 1960; Kimber, Gray, Stackpole, Textbook of Anatomy and Physiology, 1943.
4. World Hunger Project, Save the Children, EST, Forum.
5. Frazier, Jack, The Marijuana Farmers, Solar Age Press, New Orleans, LA, 1972; zobacz także Australian history books.
6. Teramura, Alan, University of Maryland study, Discover magazine, September, 1989; Congressional testimony of Ralph Loziers, National Oil Seed Institute, before House Ways and Means Committee, 1937.
7. Jack Herrer, TheEmperor Wears No Clothes

źródło: forum.otworzumysl.com

Chcielibyśmy opowiedzieć Wam, jak brytyjscy hodowcy chwastów unikają ścigania przez Policję. Pomysł brytyjskich plantatorów trawki  z United Kingdom Cannabis Social Club(UKCSC)  wymyślili system, który pozwoli im uprawiać konopie indyjskie, bez problemów ze strony policji. A jeżeli już takie problemy nastaną, mamy w tej sytuacji swoje prawa, o które możemy się ubiegać. W Wielkiej Brytanii uprawa konopi indyjskich nawet na własne potrzebny nadal jest nielegalna i może kosztować cię nawet kilka lat spędzonych w więzieniu.

 

System chroniący członków klubów konopnych

Dobra wiadomość dla growerów jest taka, że brytyjskie kluby społeczno-konopne  wprowadziły niedawno system, który w teorii pozwoliłby Ci na pozwanie do sądu, organy ścigania, które zniszczyły naszą „zarejestrowaną” uprawę. W UK, patrząc oczami prawa, wyróżniamy 4 kategorie przestępstwa, związanego z uprawą konopi indyjskich.

Kategoria pierwsza jest wtedy, gdy Twoja plantacja jest zdolna do produkcji wystarczającej, do dystrybucji handlowej ilości suszu, a z każdą niższą kategorią, spada wysokość kary. Jest to próg od 9 roślin w dół. UKCSC sprzedaje zestaw zawierający markowe znaczniki „opaski” wraz z unikatowymi numerami seryjnymi, oraz specjalny papier potwierdzający członkostwo w klubie.

Możesz użyć 9 takich opasek do oznaczania dziewięciu roślin w jednej lokalizacji, co ma zabezpieczyć Twoją uprawę przed potencjalną likwidacją przez policję. Innymi słowy, nie jesteś ulicznym dealerem. Dlaczego więc aż 9 roślin, kiedy zwyczajnie nie masz nic wspólnego z wprowadzaniem trawki do obiegu.? Chodzi o to, że jeden klub może posiadać wielu członków, składających się z prawnie odrębnej grupy dorosłych, która chce uniknąć angażowania się w czarno-rynkową działalność i łamania przy tym prawa”.

Spora część społeczeństwa chce depenalizacji marihuany. Ludzie chcą korzystać z medycznej marihuany oraz popalać ją rekreacyjnie, unikając przy tym kontaktu z kryminalnym światem, a także chcieliby uprawiać i krzyżować własne, ulubione szczepy a same zioło jest o wiele lepszej jakości niż te pochodzące z ulicy. Oprócz argumentu, że Twój wzrost nie finansuje przestępczości zorganizowanej, a pieniądze zapłacone za znaczniki trafiają do puli utrzymywanej przez UKCSC, która pomaga finansować twoją obronę prawną, jeśli miałbyś z tym jakiekolwiek problemy prawne.

James – grower, który został wcześniej zatrzymany za prowadzenie nielegalnej plantacji, ostatnio zarejestrował swój ogród pod szyldem zbiorowym. Powiedział mi: „Ten program pozwala nam pokazać, że nie jesteśmy hodowcami komercyjnymi i wszystko staramy się robić profesjonalnie i jak najbardziej odpowiedzialnie, mimo, że uprawa jest nadal nielegalna”.

 

Likwidowanie upraw marihuany nie jest priorytetem policji

Póki co nikt jeszcze nie został zarejestrowany w systemie znakowania roślin, więc ani policja, ani sądy nie są do tego modelu odpowiednio przygotowane. „Liczymy na zaufanie policji w kwestii oznaczonych roślin, i zauważy, że nie trafia ona na ulicę, tylko konsumowana jest przez zwykłych ludzi, oraz takich, którzy jej potrzebują do lepszej jakości życia.” powiedział James.

Ciekawym jest fakt, że szefowa Krajowej Rady Szefów Policji, Sara Thornton, powiedziała, że likwidowanie plantacji nigdy nie było ich priorytetem. Bardziej skupieni są na rozbijaniu gangów.

Inny hodowca, Trev ma zaufanie do projektu UKCSC, jak mówi „Wcześniej czy później dotrzemy do punktu, w którym policja będzie musiała działać bardziej efektywnie, ale z nami, a nie przeciwko nam. Znaczniki gwarantują i pokazują policji, że jestem częścią czegoś większego. Pokazuje im, że jestem częścią kultury, która wcześniej czy później połączy nas w jakiś sposób”.

Również James liczy na jeszcze większą poprawę stosunków z policją, ponieważ chciałby pozyskiwać swoje lekarstwo bez obaw o aresztowanie. 

„Przez pięć lat miałem ogromne bóle stawów i mięśni, a odkąd zacząłem stosować koncentraty z konopi indyjskich, odnalazłem najlepsze lekarstwo kojące moje dolegliwości. Od lat uprawiam konopie indyjskie. Są jedynym lekarstwem, które naprawdę mi pomaga! Po latach cierpień oraz badań, niedawno zdiagnozowano u mnie fibromialgie. ”

System UKCSC nie tylko umożliwia dostęp palaczom i pacjentom do czystej marihuany, ale także dostarcza rządowi dane na temat liczby potencjalnych użytkowników medycznych lub hodowców istniejących w Wielkiej Brytanii. Inspiracja projektu wzięła się ze Stanów Zjednoczonych, gdzie marihuana medyczna jest legalna.

„Inspiracja początkowo wzięła się z Kalifornii, a dokładniej obszaru zwanego Mendocino” mówi Greg de Hoedt, Prezes UKCSC, który podjął decyzję dotyczącą idei anonimowej bazy danych.

 

 Wygląda na to, że w ostatnim czasie społeczność naukowa oraz społeczność konopna, wylądowały w jednym worku na dobre. Dla Zielonego Świata to bardzo dobre wieści, zwłaszcza jeśli dowiadujemy się, że mango wzmacnia haj po zapaleniu trawki!

Powszechnie wiadomo, że medyczna marihuana jest naturalnym lekarstwem na wiele ciężkich schorzeń i dolegliwości oraz, że jest znakomitym środkiem przeciwbólowym i przeciwzapalnym. Rekreacyjni palacze, cieszą się z euforycznych i relaksacyjnych efektów jakie daje im upalanie się ulubioną trawką. Ta magiczna roślina daje nam możliwość zabawy oraz ratowania własnego zdrowia!

Najnowsze odkrycie naukowców

Ostatnio naukowcy pochwalili się nowy, małym odkryciem, którym postanowili szybko podzielić się z „Zielonym Światem”, a mianowicie: Zjedzenie świeżego, DOJRZAŁEGO(miękkiego) owocu mango, lub wypicie mangowego smoothie przygotowanego z dorodnych, dojrzałych owoców na godzinę przed paleniem, może mocno podnieść euforyczne działania spowodowane upaleniem! Również pacjenci korzystający z medycznej marihuany będą mogły jeszcze zdrowiej łagodzić swoje dolegliwości.

W jaki sposób mango zwiększy mój haj?

Wszystko to dzięki związkom chemicznym, które lepiej znane są jako terpeny Micren.  Stosuje się je  m.in. w produkcji środków zapachowych. Można je znaleźć także w marihuanie, chmielu, palczatce cytrynowej no i oczywiście mango. Dlatego właśnie te wszystkie rośliny mają w sobie tyle zapachów i aromatów, które często możemy wyczuć rozkoszując się zapachem kwiatów konopi, lub podczas popijania zimnego piwka, nagle naszym zmysłom przypomina się słodkawa woń konopi. Jako ciekawostkę dodamy, że chmiel jest dalekim kuzynem naszej kochanej Marii Janiny.

Czas, który musi upłynąć aby poczuć efekt po zaciągnięciu się trawką to średnio zaledwie 7 sekund, jednak zjedzenie mango na godzinę przed paleniem, może skrócić ten czas nawet o połowę a efekt będzie jeszcze mocniejszy i nawet dwa razy dłuższy! Czego palacze mogą chcieć więcej?

Dodatkowe plusy

Kolejną ciekawostką  jest fakt, że mango to też dobra opcja na wprowadzenie do swojego organizmu dodatkowe ilości witamin, oraz pomaga zastąpić bogatych w cholesterol lub tłuszcz potraw, które najczęściej lądują na naszych talerzach podczas tzw. gastrofazy zdrowymi owocami. Jedzenie tłustych potraw może szkodzić zdrowiu, dlatego dla pacjentów stosujących medyczną marihuanę w celu leczniczym, jest to kolejny  dodatek i urozmaicenie, do odpowiedniej podczas leczenia zdrowej diety.

Życzymy smacznego podjadania i eksperymentowania w otoczeniu miłego, aromatycznego dymka!

Na co pomaga medyczna marihuana? Na to pytanie postaramy odpowiedzieć sobie w dzisiejszym artykule poświęconemu właśnie tej tematyce.

Na co pomaga medyczna marihuana?

Choroba Parkinsona – badania na temat wykorzystania marihuany w łagodzeniu objawów choroby Parkinsona od lat prowadzone są w Izraelu. Tamtejsi lekarze prawie jednogłośnie twierdzą, że w przypadku osób cierpiących na tę chorobę, marihuana sprawdza się doskonale jako lek przeciwbólowy oraz znacząco poprawia zdolności motoryczne pacjentów. Rząd Izraela zresztą w pełni popiera badania nad medyczną marihuaną i w środowisku naukowym bardzo popularną opinią jest to, że to właśnie w Izraelu naukowcy dokonają ważnych odkryć, jeśli chodzi o medyczną marihuanę.

Stwardnienie Rozsiane (SM) – w maju 2016 roku, w Canadian Medical Association Journal opublikowano wyniki badań doktora Jody’ego Corey-Blooma, któremu za pomocą marihuany udało się znacząco zredukować bóle związane ze stwardnieniem rozsianym u 30 swoich pacjentów, którym w żaden sposób nie pomagały inne metody leczenia. Zespół Draveta – tutaj niestety nie mogę podeprzeć się żadną publikacją naukową. Dowody na skuteczność leczenia medyczną marihuaną Zespołu Draveta przedstawiła… telewizja CNN, która kilka lat temu wyprodukowała mocny dokument o 5-letniej Charlotte Figi, której rodzice postanowili spróbować leczenia medyczną marihuaną, jako ostatniej deski ratunku. Po regularnym przyjmowaniu suszu ze specjalnego gatunku, wyhodowanego właśnie z myślą o najmłodszych pacjentach (Charlotte’s Web, zawiera minimalne ilości psychoaktywnej substancji THC, za to jest bardzo bogaty w CBD), częstotliwość napadów padaczki u małej Charlotte zmniejszyła się z 300 tygodniowo do… jednego. Aktualnie z tej samej terapii korzysta już ponad 50 dzieci chorych na Zespół Draveta. Z bardzo pozytywnym skutkiem.

Żółtaczka typu C – z badań opublikowanych w European Journal of Gastroenterology and Hepatology wynika, że osoby palące trawkę znacznie lepiej reagują na leczenie żółtaczki typu C. Aż 86% palących pacjentów ukończyło swoje leczenie. Jeśli chodzi o niepalących, odsetek ten był prawie trzykrotnie niższy i wynosił 29%. Co więcej – u 54% palących pacjentów poziom wirusa żółtaczki utrzymał się na dopuszczalnym, niskim poziomie po zakończeniu kuracji. Tym samym wynikiem mogło pochwalić się zaledwie 8% badanych, którzy nie palili marihuany. Choroby zapalne jelit – w tym choroba Leśniowskiego-Crohna. Badania przeprowadzone w 2010 roku na Uniwersytecie w Nottingham wskazują, że THC i CBD oddziałują na komórki odpowiedzialne za funkcjonowanie jelit i układ immunologiczny człowieka. Dzięki temu marihuana jest bardzo skutecznym lekiem, jeśli chodzi o łagodzenie wielu zapalnych chorób naszego układu pokarmowego. Badania opublikowano w Journal of Pharmacology and Experimental Therapeutics. Artretyzm – marihuana okazuje się być również świetnym lekiem przeciwbólowym dla osób cierpiących na dnę moczanową. Oprócz właściwości przeciwbólowych, w 2011 roku odkryto również, że marihuana jest bardzo skutecznym środkiem przeciwzapalnym dla chorych na Alzheimera. Wspomaga metabolizm – w badaniu z 2013 roku, w którym wzięło udział 4,5 tys. Amerykanów, naukowcy odkryli, że osoby palące marihuanę o wiele szybciej metabolizują cukry przyjmowane w pożywieniu. Tym samym palenie trawki obniża ryzyko zachorowania na cukrzycę – jedną z “najpopularniejszych” chorób XXI wieku.

Zespół stresu pourazowego – co prawda badania na ten temat są dopiero w trakcie realizacji (zlecone na zamówienie Ministerstwa Zdrowia i Pomocy Humanitarnej Stanów Zjednoczonych), jednak amerykańscy weterani od lat stosują marihuanę do leczenia skutków PTSD na własną rękę. Lekarze zdają się również wierzyć w pozytywne skutki leczenia zespołu stresu pourazowego marihuaną – w stanie Nowy Meksyk najwięcej pozwoleń na korzystanie z medycznej marihuany wydawanych jest właśnie osobom cierpiącym na PTSD. Chemioterapia – Ok, wiem, że chemioterapia nie jest chorobą, jednak skutki uboczne tego sposobu leczenia są bardzo niekorzystne (lekko mówiąc) dla pacjentów i bardzo często powodują wymioty, biegunki i całkowity brak apetytu. Chorzy na raka od dawna łączą marihuanę z chemioterapią właśnie po to, żeby zredukować w jak największym stopniu efekty uboczne swojego leczenia.

Choroby zapalne jelit – w tym choroba Leśniowskiego-Crohna. Badania przeprowadzone w 2010 roku na Uniwersytecie w Nottingham wskazują, że THC i CBD oddziałują na komórki odpowiedzialne za funkcjonowanie jelit i układ immunologiczny człowieka. Dzięki temu marihuana jest bardzo skutecznym lekiem, jeśli chodzi o łagodzenie wielu zapalnych chorób naszego układu pokarmowego. Badania opublikowano w Journal of Pharmacology and Experimental Therapeutics. Artretyzm – marihuana okazuje się być również świetnym lekiem przeciwbólowym dla osób cierpiących na dnę moczanową. Oprócz właściwości przeciwbólowych, w 2011 roku odkryto również, że marihuana jest bardzo skutecznym środkiem przeciwzapalnym dla chorych na Alzheimera. Wspomaga metabolizm – w badaniu z 2013 roku, w którym wzięło udział 4,5 tys. Amerykanów, naukowcy odkryli, że osoby palące marihuanę o wiele szybciej metabolizują cukry przyjmowane w pożywieniu. Tym samym palenie trawki obniża ryzyko zachorowania na cukrzycę – jedną z “najpopularniejszych” chorób XXI wieku.

Artretyzm – marihuana okazuje się być również świetnym lekiem przeciwbólowym dla osób cierpiących na dnę moczanową. Oprócz właściwości przeciwbólowych, w 2011 roku odkryto również, że marihuana jest bardzo skutecznym środkiem przeciwzapalnym dla chorych na Alzheimera. Wspomaga metabolizm – w badaniu z 2013 roku, w którym wzięło udział 4,5 tys. Amerykanów, naukowcy odkryli, że osoby palące marihuanę o wiele szybciej metabolizują cukry przyjmowane w pożywieniu. Tym samym palenie trawki obniża ryzyko zachorowania na cukrzycę – jedną z “najpopularniejszych” chorób XXI wieku.

Wspomaga metabolizm – w badaniu z 2013 roku, w którym wzięło udział 4,5 tys. Amerykanów, naukowcy odkryli, że osoby palące marihuanę o wiele szybciej metabolizują cukry przyjmowane w pożywieniu. Tym samym palenie trawki obniża ryzyko zachorowania na cukrzycę – jedną z “najpopularniejszych” chorób XXI wieku.

Chemioterapia – Ok, wiem, że chemioterapia nie jest chorobą, jednak skutki uboczne tego sposobu leczenia są bardzo niekorzystne (lekko mówiąc) dla pacjentów i bardzo często powodują wymioty, biegunki i całkowity brak apetytu. Chorzy na raka od dawna łączą marihuanę z chemioterapią właśnie po to, żeby zredukować w jak największym stopniu efekty uboczne swojego leczenia.

autor: Emil k2, killuminati.pl

Jeśli mieszkasz w kraju, gdzie uprawa jak i posiadanie marihuany jest dozwolona, to za pewne jesteś szczęśliwym człowiekiem, który każdego dnia może odwiedzić swój ulubiony growshop czy sklep oferujący nasiona oraz bez większych problemów i stresu puścić dymka na uboczu. Specjalnie dla naszych czytelników powstał poradnik o tym, jak bezpiecznie zamawiać nasiona, sprzęt uprawowy i korzystać z for uprawowych.

Niestety w Polsce, gdzie uprawa czy posiadanie jakiejkolwiek, nawet najmniejszej ilości suszu jest surowo zabroniona, należy zachowywać szczególną ostrożność. Warto zastanowić się nad tym jak bezpiecznie zorganizować sprzęt uprawowy, nie rzucając się przy tym w oczy organom ścigania lub innym ludziom, którym bardzo przeszkadza Twoje hobby. Tak więc, na przekór przeciwnością losu, wcześniej dobrze rozplanuj swoje zakupy.

Zakupy stacjonarne

Jeśli w Twoim mieście znajduję się growshop, zleć zakupy zaufanemu koledze, monitoring może być kontrolowany przez CBŚ, sprzedawcy mogą z nimi współpracować dając namiary na osoby, które robią zakupy prognozujące chęć uprawy konopi.

Dobrą opcją jest robienie zakupów w innym mieście, najlepiej w innym województwie. Zawsze rozglądaj się czy w sklepie jak i na zewnątrz są zamontowane kamery. To bardzo ważne, policja może przeglądać nagrania z kamer i obserwować potencjalnych podejrzanych klientów. Nawet sąsiad, czy zwykły przechodzeń może zainteresować się, po co Ci tyle worków z ziemią, doniczek i innych akcesoriów mogących zdradzić Twoje szarlatańskie zamiary.

Pamiętaj by nigdy nie zamawiać nasion czy akcesoriów do uprawy na swój adres. Poproś znajomego by odebrał Twoją paczkę bądź na adres na który nie jesteś zameldowany. Ciekawą opcją są również paczkomaty. Jeśli nie musisz nie odbieraj jej od razu. Policja może kontrolować Twoją przesyłkę oraz firmę kurierską, starając się wytropić paczki z podejrzaną zawartością oraz ich odbiorców.

Mimo to, jednak nic nie zapewni Ci takiej anonimowości jak zakupy przez internet. Jednak w tym przypadku również musisz pamiętać o kilku ważnych sprawach. W swojej przeglądarce ustaw tryb prywatny lub incognito.

Zawsze szyfruj swoje połączenie jeśli przeglądasz oferty sklepów ogrodniczych czy fora tematyczne o uprawie. Niezawodnym narzędziem do maskowania swoich ruchów w internecie,  jest przeglądarka sieci TOR, którą można pobrać tu:  www.torproject.org/.   Na stronie znajdziesz również poradnik jak skonfigurować TOR ze swoją przeglądarką, np. Mozilla czy Chrome

Używany sprzęcik ze znanych portali aukcyjnych?

Nie zamawiaj lamp, growboxów czy innych akcesoriów na znanych polskich portalach aukcyjnych! Sprzedawcy często oferują zużyty sprzęt, a po drugiej stronie monitora może znajdować się smutny pan, który tylko dopisuje do listy kolejne tropy. Po za tym często oferowany jest zużyty sprzęt (kilkukrotnie wykorzystane lampy sodowe czy filtry węglowe).

Rób zakupy w sprawdzonych, rzetelnych i polecanych przez wiele osób sklepach, linki do stron dobrych growshopów czy seedbanków znajdziecie na dobrych forach tematycznych takich jak WWW.GROWLIKE.PRO.

Rejestrując się w danym sklepie internetowym, by dokonać zakupu nie używaj swojego prawdziwego e-maila lub wybieraj opcję bez rejestracji konta. Dobrą opcją jest, skorzystanie z usług www.safe-mail.net, gdzie szybko zakładamy swoje konto a gdy jest ono nie używane konto automatycznie się usuwa. Nie podawaj swoich prawdziwych danych, numeru telefonu czy ID komunikatorów, przelewy rób pocztą, lub korzystając z opcji PaySafeCard, nigdy ze swojego konta bankowego.

Dobry wybór

Ciekawą opcją jest również wybranie się na zagraniczne targi konopne np. Cannafest w Pradze czy Cultiva Hanfmesse w Wiedniu, gdzie kupić można niezawodny sprzęt, w atrakcyjnych cenach od profesjonalnych sprzedawców i producentów, którzy doskonale doradzą nam w każdej kwestii związanej ze złożeniem odpowiedniego dla nas zestawu.

Plusem jest również fakt, że mamy możliwość porównania różnych produktów, nowości czy próbek oferowanych przez najbardziej rozpoznawalne na świecie marki.

Oczywiście jest to tylko nasze subiektywne spojrzenie na cały problem ponieważ każdy nasz ruch w internecie może zostawiać ślady. Żyjemy w czasach całkowitej inwigilacji; wszechobecny monitoring, stałe połączenie z internetem, lokalizacje GPS a nie wspomnimy o możliwościach waszych smartfonów. Oczywiście nie ma co wpadać w panikę, każdy ma swój rozum i zna ryzyko, jakie podejmuje wchodząc w Zielony Świat Ogrodnictwa!

 

 


Źródło: www.growlike.pro/forum

Tak! Już od wtorku, 31 października 2017 roku w życie Polaków wchodzą nowe przepisy, które umożliwiają pacjentom zakup medycznej marihuany lub środków wytworzonych z tej rośliny. Niestety, polska służba zdrowia nie jest do tego przygotowana perfekcyjnie.

Nowelizacja ustawy wcale nie gwarantuje łatwej sprzedaży gotowych produktów zawierających medyczne, naturalne kannabinoidy.  W naszym kraju, do wypisywania specjalnych recept jest tylko kilku lekarzy specjalistów, a kolejki pacjentów, którzy będą chcieli taką receptę otrzymać, na pewno do tych krótkich należeć nie będą, jak to zwykle w naszej służbie zdrowia bywa… Podobnie jest z farmaceutami, którzy takie lecznicze preparaty będą musieli przygotować.

Posłowie, którzy prowadzili pracę nad ustawą przewidzieli ten problem i po za klasycznym suszem z kwiatów konopi indyjskich, do Polski importowane będą również ekstrakty tej rośliny. Polska nie będzie miała własnej, kontrolowanej przez rząd uprawy na cele medyczne przez obawy, że koniec końców, marihuana trafi na ulice polskich miast i zostanie skonsumowana przez palaczy rekreacyjnych, których nasz rząd nie toleruje.

Ruchy promujące pełną legalizację konopi indyjskich, którzy wywierali ogromny wpływ na cały projekt już zapowiadają dalszą walkę w tym kierunku. Sam poseł Piotr Liroy-Marzec, który również aktywnie zaangażowany jest w wojnę przeciw przeciwnikom legalizacji zapowiedział już, że chce on doprowadzić do zalegalizowania polskich upraw oraz wprowadzić bardzo ważny dla pacjentów przepis, umożliwiający im zwrot zarekwirowanych przez policję środków medycznych na bazie konopi lub samego suszu.

Poseł Piotr Liroy-Marzec, zaangażowany w walkę o zalegalizowanie narkotyku, zapowiedział że złoży w Sejmie projekt nowelizacji ustawy dotyczącej marihuany medycznej. Chce on doprowadzić do zalegalizowania w Polsce upraw tej rośliny. oraz wprowadzić przepis, który pozwoliłby na przekazywanie wytwórcom preparatów konopi przechwyconych przez policję.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.