Konopne ciekawostki

Zielone Newsy

Aktualności

Netflix wkracza na rynek legalnej marihuany. Rozrywkowy tytan przez ostatnią dekadę przeszedł z nieznanej usługi streamingu do międzynarodowej potęgi. Cała branża kablowa musiała zmienić swoje modele biznesowe, aby rozliczać się z usługi streamingu lub zniknąć. Netflix rozszerzył swoje działania, by objąć całą branżę filmową.

Obecnie Netflix obsługuje treści sieciowe, zapewnia natychmiastowy dostęp do popularnych filmów, a nawet produkuje własne. Stanowią one około 37% całego ruchu internetowego i nie wykazują oznak rezygnacji z udziału w rynku. Głównym czynnikiem przyczyniającym się do ich ostatnich sukcesów była ich wyjątkowa lista oryginalnych programów.

Najnowszym krokiem firmy jest odwołanie się do pewnego segmentu odbiorców: użytkowników konopi indyjskich.

Podejście Netflix

Platforma oferuje całą masę filmów, seriali czy dokumentów poświęconych marihuanie, wspominaliśmy o tym w naszym jesiennym wpisie na ten temat. Najnowsza produkcja Netflix nazywa się „Rodzina w oparach” To komediowy film o aptece sprzedającej medyczne konopie indyjskie. Jest to prawdziwy sitcom. Netflix uważa, że „Rodzina w oparach” zasługuje na odpowiednie wprowadzenie do społeczności konopi indyjskich.

Czy jest lepszy sposób na film o sprzedaży marihuany, który zyska uwagę publiczności, niż sprzedawanie trawy? Netflix postanowił więc połączyć siły z apteką w Hollywood, aby wyprodukować kilkanaście szczepów specjalnie zaprojektowanych w celu zwiększenia popularności swoich filmów. W miniony weekend Netflix sprzedał specjalne szczepy w trzy dni. Szczepy zapewniają różnorodne efekty, dają możliwość wyboru pomiędzy odmianami indica, sativa czy hybrydami.

Oto lista szczepów przykładowych powiązanych z danymi produkcjami od Netflixa:

  • Wet Hot American Summer: Ten Years Later (Camp Firewood)
  • Bojack Horseman (Prickly Muffin)
  • Arrested Development (Banana Stand Kush)
  • Chelsea (Vodkush)
  • Grace And Frankie (Peyotea 73)
  • Lady Dynamite (Sassafrass OG)
  • Santa Clarita Diet (Baka Bile)
  • Orange Is The New Black (Poussey Riot)
  • Mystery Science Theater 3000: The Return (Moon 13)
  • Disjointed (The Omega, Eves Bush and Rutherford B Haze)
Konopie indyjskie są zbyt popularne, by je przegapić.

Firmy takie jak Netflix nie są głupie. Wiedzą, że ich publiczność i ich ostatnie przygody na rynku marihuany to tylko wierzchołek góry lodowej. Chociaż firma nie zamierza kontynuować produkcji marihuany, trudno jest pokonać 150 000 USD sprzedaży w ciągu 3 dni.

Serwis streamingowy nawiązał współpracę z Alternative Herbal Health Services (AHHS), apteką działającą w dzielnicy West Hollywood w Los Angeles. Dyspozytor załatwił konopie indyjskie, podczas, gdy Netflix zajmował się marketingiem i produkcją.

Oznacza to sprzedaż o wartości około 150 000 USD. Planowanie trwało sześć miesięcy. Netflix, AHHS i firma marketingowa Carrot współpracowały, aby promocja odniosła sukces. Dyrektor wykonawczy Carrot, Jonathan Santoro, wyjaśnił, że wszyscy partnerzy, w tym AHHS, najpierw wszystko załatwili z prawnikami.

Sprzedaż odbyła się na imprezie zorganizowanej przez AHHS i zakończyła się w niedzielę. Każda z dwunastu odmian konopi była w unikalny sposób połączona z popularnym programem stworzonym i przesyłanym strumieniem na platformie Netflix. Odmiany zostały dostosowane do programów, który reprezentowały, tj. odmiany konopi dostosowano do rodzajów programów.

Netflix zachował czyste ręce

Firma Netflix nie produkowała ani nie sprzedawała żadnej z marihuany. Dyrektor kreatywny firmy Carrot, Jonathan Santoro, wyjaśnił, że wszyscy partnerzy, w tym AHHS, pracowali nad tym, aby wszystkie transakcje sprzedaży były prowadzone zgodnie z surowymi przepisami Kalifornii. Podczas gdy aktywnie czerpali zyski z konopi indyjskich, nie łamali żadnych ustaw federalnych.

Netflix czy firma Carrot nigdy fizycznie nie dotykały trawy” – stwierdził Santoro. Netflix przygotował program, Carrot zajmował się marketingiem, a AHHS zajmował się hodowlą i pakowaniem trawki.

W sumie jest to duża wygrana dla społeczności konopi indyjskich. Międzynarodowe potęgi z miliardami dolarów są w stanie znaleźć sposoby na zarabianie na marihuanie i czerpanie z niej zysków. Zanim duże marki będą mogły otwarcie być kojarzone z konopiami indyjskimi, pozostaje jeszcze wiele czasu, ale jest to krok we właściwym kierunku.

Co dalej?

Netflix twierdzi, że było to wydarzenie jednorazowe. Żadna z tych odmian marihuany nie jest dostępna w sprzedaży. Więc każdy, kto przegapił promocję w Hollywood, ma pecha. Ale sukces wydarzenia ułatwia Netflixowi myślenie o powtórzeniu go.

Istnieje jednak realne ryzyko dla firm, które chcą zaangażować się w ten rodzaj marketingu. Oprócz zawiłości prawa amerykańskiego firmy, zajmujące się rozrywką ryzykują utratą swoich bazowych odbiorców. Firmy takie jak Time Warner, Harpo Productions i inne ryzykują znacznie więcej niż Netflix (którego widzowie wydają się być bardziej otwarci).

Nie oznacza to jednak, że naśladownictwo jest niemożliwe. Firmy, takie jak HBO i Hulu mają mocną franczyzę. I nie jest powiedziane, że ​​nie spróbują podobnej imprezy w przyszłości, biorąc pod uwagę powodzenie takiego wydarzenia.

Do tej pory żadna z trzech zaangażowanych firm (Netflix, Carrot i AHHS) nie wykluczyła przyszłych wydarzeń tego rodzaju. Inne firmy jeszcze nie ujawniły planów dotyczących podobnych wydarzeń, ale wiele z nich może teraz spróbować, kiedy okazały się one sukcesem. Będziemy musieli poczekać i przekonać się, czy zaskakująco pozytywny odbiór przez społeczność konopi indyjskich takich wydarzeń, skłoni inne firmy do pójścia w ślady Netflix.

 

 

Czy marihuana może leczyć czkawkę? Wchodzimy obecnie w złoty wiek badań nad konopiami indyjskimi, zaś jeden z ostatnich wyników badań trafił na pierwsze strony gazet: marihuana może wyleczyć czkawkę.

Ale w przeciwieństwie do większości badań nad konopiami indyjskimi, które trafiają do najnowszych wiadomości, wiedza stojąca za tymi odkryciami sięga lat 90., kiedy to pacjent cierpiący na nieuleczalną czkawkę znalazł jedyną ulgę podczas stosowania marihuany.

Czym są trudne do leczenia czkawki?

Bądźmy szczerzy, wszyscy czasami mamy czkawkę. Ale zwykły przypadek czkawki zwykle trwa kilka minut. Jednak niektórzy ludzie cierpią na ciężkie, długotrwałe przypadki czkawki, które doprowadzają do zakłócenia rytmu ich codziennego życia, jedzenia i spania i nie tylko.

Intensywna czkawka jest dolegliwością i nieważne, jak dziwnie to brzmi, jest bardzo poważna. Pacjenci cierpiący na trudne przypadki czkawki mogą cierpieć przez wiele dni. Jak twierdzi WebMD, najdłuższy odnotowany przypadek uporczywej czkawki trwał ponad 60 lat (proszę potraktować to z przymrużeniem oka).

Uporczywa czkawka jest zwykle objawem spowodowanym przez jedną lub więcej przyczyn. Przyczyny te mogą obejmować wszystko, od urazu do zapalenia opon mózgowych, zapalenia mózgu, a nawet udaru mózgu. Gdy podstawowa przyczyna jest leczona, czkawka zwykle ustępuje sama.

Przewlekła czkawka może mieć druzgocący wpływ na pacjenta i znacznie zakłócić jego życie i codzienną rutynę. Najczęściej utrudnia ona jedzenia / picia i spania pacjenta, co może ostatecznie prowadzić do poważniejszych problemów, takich jak skrajna utrata wagi, odwodnienie i wyczerpanie.

Poza tym, trudna do opanowania czkawka może mieć bardzo głęboki wpływ na nastrój pacjenta. Większość ludzi zgodzi się, że czkawka jest uciążliwa, nawet jeśli trwa tylko kilka minut. Jednak jej trwanie przeciąga się przez dłuższy czas może to niezwykle utrudniać życie.

Czy marihuana może wyleczyć uporczywe czkawki?

Według badań opublikowanych w czasopiśmie medycznym ”The Lancet”, marihuana może w rzeczywistości wyleczyć trudną do opanowania czkawkę.

Badanie to zostało opublikowane w 1998 roku i dotyczyło pacjenta z AIDS i historią kandydozy przełyku, infekcji przełyku, czyli mięśniówki łączącej gardło z żołądkiem. Po przeprowadzeniu drobnego zabiegu u pacjenta rozwinęła się chroniczna czkawka.

Lekarze najpierw przepisali mu chlorpromazynę (lepiej znaną pod nazwą Thorazine), lek przeciwpsychotyczny często stosowany w leczeniu zaburzeń psychotycznych, takich jak schizofrenia, ale również regularnie przepisywany na czkawkę. U tego konkretnego pacjenta pomogło to kontrolować czkawkę podczas snu.

Pacjentowi przepisano następnie nifedypinę, walproinian, lanzoprazol i dożylną lidokainę, ale okazały się one nieskuteczne. W 6 dniu po wystąpieniu czkawki lekarze leczący pacjenta spróbowali akupunktury, dzięki której udało się kontrolować czkawkę w ciągu około 1 godziny po sesji.

Lekarze próbowali także innych alternatywnych metod, takich jak usuwanie włosów z kanału słuchowego pacjenta przed znieczuleniem go marokiną. Niestety żadna z tych metod nie przyniosła pacjentowi ulgi.

W dniu 8 lekarze przepisali pacjentowi marihuanę leczniczą i to zadziałało: czkawki ustąpiły. Następnego dnia czkawka wróciła, ale pacjentowi udało się zlikwidować ją kolejną dawką marihuany.

Czy wobec tego powinniśmy stosować marihuanę leczniczą przeciwko czkawce?

Badanie opublikowane w „The Lancet” było pierwszym i ostatnim tego rodzaju. Jednak należy uświadomić sobie, że badanie przeprowadzono w 1998 r., czyli w badaniach nad konopiami indyjskimi była to epoka kamienia łupanego.

Nawet autorzy badania stwierdzili, że pomimo ich odkrycia, mało prawdopodobne jest, aby inni badacze zajęli się wykorzystaniem konopi do leczenia trudnych uporczywej czkawki. I przynajmniej do tej pory mieli rację.

Ponieważ nie prowadzono już żadnych badań na ten temat, praktycznie niemożliwe jest wyciągnięcie jakichkolwiek solidnych wniosków lub hipotez dotyczących tego, jak konopie indyjskie mogą działać w celu zwalczania czkawki.

Niewątpliwie pojawią się tacy, którzy na podstawie tych badań, będą twierdzili, że marihuana jest nowym cudownym lekiem na czkawkę. I kto wie, czy nie mają racji.

Tak więc, jeśli palisz się do wypróbowania marihuany, aby zwalczyć wyjątkowo nieprzyjemny przypadek czkawki, nie krępuj się. Ale bądźmy szczerzy, Twoja czkawka prawdopodobnie zniknie, zanim skończysz zwijać skręta.

Konopie, a dokładniej ich włókna od tysięcy lat wykorzystywane były w celu wytwarzania mocnych lin czy tkanin, z których produkowano szaty. Materiał utkany z włókien jest bardzo wytrzymały, naturalny i zdrowy! Przed Wami HEMP Wear – czyli konopna rewia mody w Zielonym Świecie!

Kontakt konopnego materiału ze skóra nie wywołuje żadnych podrażnień czy reakcji alergicznych. Odzież wykonana z tkanin konopnych znakomicie sprawdzi się zimą jak i latem. W chłodne dni znakomicie zatrzymuje ciepło naszego ciała, w upalne zaś oddycha, oraz odbija ciepło zapewniając nam przyjemny chłodek.

Podobne właściwości wykazuje beton konopny, z którego wybudowany dom potrafi zaoszczędzić mnóstwo energii oraz pieniędzy na ogrzewaniu czy klimatyzowaniu go, ale nie odbiegajmy od tematu.

Na rynku spotkać możemy co raz więcej sklepów, szwalni oferujących odzież wykonaną z konopi włóknistych, ale co z projektantami światowego formatu, takimi jak Donatella Versace czy Ralph Lauren? Czy są obojętni na wielkie, konopne bum w tej branży? Nic bardziej mylnego! Pierwsze pokazy mody wielkich projektantów, którzy prezentowali swoje konopne kolekcje odbyły się już w 2008 roku!

Przed Wami HEMP Wear – czyli konopna rewia mody:

Karen Walker

 

Derek Lam

 

Twinkle Creation

 

Donna Karan

 

Calvin Klein

 

Yves Saint Laurent

 

Versace

 

Ralph Lauren

 

Kiedy konopie znalazły już swoje miejsce w kreowaniu mody i wyznaczania jej trendów, mamy ogromną nadzieję, że przemysł konopno-odzieżowy będzie rozwijał się dość prężnie w całym Zielonym Świecie!

Według badań rządowych, w obecnych czasach marihuana z najwyższej półki, jest silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Dlaczego marihuana staję się coraz mocniejsza?

Kiedy w 1975 roku agencje federalne zaczęły mierzyć THC w przejętych partiach marihuany, okazało się, że średni poziom THC wynosił mniej niż 1 procent. Dziesięć lat później zawartość THC zwiększyła się do 3 procent. Zaś już w 1995 r., wynosiła prawie 4 procent.

Od tego czasu zaczęły zachodzić trwałe zmiany na rynku marihuany. W 1996 r. Kalifornia stała się pierwszym stanem, który zalegalizował marihuanę do celów medycznych. Dwa lata później w jej ślad poszły takie stany jak: Hawaje, Oregon i Alaska. Od tej pory wraz ze wzrostem uprawy marihuany do celów medycznych, zawartość THC zaczęła się powiększać.

Do 2014 r., według danych federalnych, średnia zawartość THC wzrosła do 12 procent. Oznaczało to przejście od tanich odmian importowanych z Meksyku do odmian uprawianych lokalnie. Inne źródła podawały, że poziom THC jest jeszcze wyższy. „Obecnie widzimy wzrost zawartości THC do około 20 procent” – powiedział Andy LaFrate z laboratorium Charas Scientific w wideo wydanym w 2015 roku przez American Chemical Society.

Na obecnym rynku, odmiany z górnej półki standardowo posiadają 20 procent THC. Wszystko, co jest poniżej 20 procent uważane jest za produkt z niższej półki. Zaś marihuana o zawartości poniżej 15 procent traktowana jest zazwyczaj jako produkt przeceniony.

Najwyższy poziom THC w kwiatach marihuany odnotowany przez federalną agencję ds. walki z narkotykami został określony na 33 procent. Natomiast naukowcy z Uniwersytetu Missisipi mówią, że testowali próbki konopi o zawartości 36 procent THC.

Kwiaty sprzedawane w sklepach mają nawet wyższą zawartość THC. Ale cały czas zachodzi pytanie o trafność tych liczb, ponieważ wykryto pewne laboratoria, które fałszowały wyniki badań.

Od nasion do sensimilla

Rewolucja miała miejsce w połowie lat 70., kiedy to oczekiwania konsumentów zaczęły rządzić rynkiem. Zawsze wymagano, aby kwiaty marihuany zawierały nasiona, dopóki producenci nie usunęli męskich roślin i nie zaczęli produkować bezpłodnych roślin żeńskich zwanych sensimilla (od hiszpańskiego słowa „bez nasion”). Było to doskonałe posunięcie marketingowe. Gdy w późnych latach 70-tych dostępne były oba rodzaje, kolumbijskie odmiany z nasionami wynosiły od 40 do 50 dolarów za uncję, podczas, gdy sensimilla kosztowała od 100 do 120 USD za uncję.

W uprawie marihuany zaczęto stosować nowe praktyki polegające na pozwalaniu kwiatom bardziej dojrzeć i na dokładniejszym ich przycinaniu, które przyczyniały się do zwiększenia poziomu THC. Ale największą rolę odegrała tu selekcja genetyczna stosowana przez hodowców, którzy chcieli wyhodować najsilniejsze odmiany. Odmiany z wysoką zawartością THC przynoszą większe zyski.

Kupowanie według liczb

Teraz, gdy marihuana staje się legalna w coraz większej ilości miejsc, konsumenci zaczynają kierować się liczbami. Oznacza to, że wyższa zawartość THC prowadzi do większej sprzedaży.

Ten sam scenariusz odnosi się do czarnego rynku. Ludzie chcą trawy, która działa lepiej i szybciej, a więc są gotowi za nią zapłacić więcej. Dla czarnorynkowych hodowców jest to potężny bodziec finansowy, aby produkować coraz silniejszą trawkę.

Ponadto, zapotrzebowanie pacjentów na leczniczą marihuanę o dużej sile zwalczania bólu i nudności, popychała producentów do hodowli wyjątkowo silnych odmian charakterystycznych dla XXI wieku. Wielu pacjentów potrzebuje natychmiastowej ulgi w bólu i nie chcą palić podrzędnej trawy.

Ponad THC: Terpeny i inne związki

Dobra marihuana to nie tylko THC. Do dzisiaj nie wiemy, w jaki sposób wszystkie kannabinoidy wchodzą ze sobą w interakcje. Wielu uważa, że różne związki marihuany muszą działać wspólnie, co nazwane zostało „efektem grupy”.

Podobnie, terpeny, związki aromatyczne, które nadają różnym odmianom charakterystyczny zapach, wzmacniają działanie marihuany. Na szczęście konsumenci zaczynają dostrzegać znaczenie tych innych składników rośliny.

Najbliższe kilka lat będzie ekscytującym doświadczeniem, ponieważ dowiadujemy się coraz więcej na temat tego, co wyróżnia najlepszą marihuanę i co czyni ją niezapomnianą.

Były bokserski mistrz świata, wkrótce planuje otworzyć nowy biznes. Nie będą to występy w znanych telewizyjnych show, ani promowanie znanych napojów w reklamach telewizyjnych. Nos Tysona wyczuł pewne i „aromatyczne” źródło dochodu.

Wszyscy dobrze pamiętamy walkę Mike Tyson’a z naszym rodakiem Andrzejem Gołotą, która odbyła się w 2000 roku. Walka została uznana przez komisję bokserską za nieodbytą ponieważ Mike był wtedy pod wpływem marihuany.

w 2018 rok Mike wchodzi z szerokim uśmiechem, w prężnie rozwijający się w wielu krajach, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych – rynek konopny.

Mike stawia na uprawę marihuany, którą cechowała będzie wysoka jakość. Plantacja mieścić się ma na 40-akrową działkę, którą wykupił 100km od Parku Narodowego Doliny Śmierci, a dokładniej – California City.

Legalizacja marihuany w celach rekreacyjnych, która nastąpiła wraz z 2018 rokiem, otworzyła Mike’owi oczy na możliwe szybki zastrzyk gotówkowy. Po za marihuaną rekreacyjną, Mike planuje wiele sił i skupienia włożyć w rozwój odmian medycznych, które również zagoszczą na jego farmie.

Na wykupionym terenie wcześniej nie uprawiano nic, więc jego wybór nie był przypadkiem – ma to dać lepsze efekty w uprawie, ponieważ gleba ta nie jest jałowa, a bogata w niezbędne mikro i makroelementy, posiada również przyjazne dla konopi pH.

W Stanach Zjednoczonych marihuana jest już tak popularna, że jej używanie i wszechobecność nie wzbudza żadnego zdziwienia nawet na twarzach jej przeciwników. Kalifornia liczy na jeszcze większe zyski, które przynieść ma legalizacja marihuany rekreacyjnej. Po za nią, do pełnej legalizacji marihuany doszło także w Waszyngtonie, Oregonie, Massachusetts, Kolorado, Nevadzie, Alasce oraz Maine.

Były mistrz świata wie, że przemysł związany z marihuaną może być dochodowy. W Stanach Zjednoczonych ta używka jest coraz szerzej akceptowana. Do pełnej legalizacji konopi indyjskich doszło w ośmiu stanach – w Waszyngtonie, Oregonie, Maine, Massachusetts, Nevadzie, Kolorado, Alasce i właśnie w Kalifornii.

 

Carl Segan, astromnom, laureat nagrody Pulitzera, utalentowany i płodny twórca science fiction, gwiazda telewizji, autor prawie 600 000 dokumentów przechowywanych w Libery of Congress, a także zapalony miłośnik palenia trawki, żywy dowód potwierdzający że nie trzeba być przykutym do kanapy będąc skopconym.

Fascynacja Sagan’a tematem marihuany objawiała się wdawaniem się w długie dyskusje dotyczące tematu, a także – jeszcze przed oficjalnym potwierdzeniem używania marihuany – napisania i opublikowania w 1971 w „Marihuana Reconsidered” artykułu.

Dzieło zostało wydane pod pseudonimem Mr. X, jednak edytor książki – Profesor Lester Grinspoon wyjawia że chodziło o Sagan’a, dodając „myślę że Carl pali trawkę prawie każdego dnia, za wyjątkiem tych w których podróżuje” a także „jego słowa (Sagan’a) jasno wskazują że część swoich teori rozwinął będąc pod wpływem”

„istnieje pewien mit o byciu na haju: użytkownik ma wrażenie wielkiego oświecenia, które    zwykle nie przechodzi pozytywnie porannej „trzeźwej” weryfikacji. Jestem przekonany, że to błąd, a „olśnienia” które mamy będąc na haju naprawdę nimi są, ale główny problem to podanie tego „olśnienia” w formie którą nasze trzeźwe ja jest w stanie zaakceptować”

Naukowa ciekawość i pragnienie filozoficznej przejrzystości doprowadziło nawet do rozwinięcia teorii na temat bycia na haju godnej osoby o jego umiejętnościach:

„testuje czy jestem na haju zamykając oczy i szukając przebłysków. Przychodzą na długo, nim wystąpią jakiekolwiek inne zmiany postrzegania lub w innych zmysłach. Zgaduje że, chodzi tu o zjawisko ilości szumu do ilości sygnału, związane z bardzo małym poziomem wizualnego szumu  spowodowanego zamkniętymi oczami. Inną – teoretycznie – interesującą informacją jest – przynajmniej w moich przebłyskach – rozpowszechnianie się rysunkowych obrazów – tylko zewnętrzne linie, obrysy postaci, figur, karykatur.

Myślę że jest to związane po prostu z ilością informacji w obrazie; jest niemożliwe ogarnięcie wszystkich informacji jakie zawiera obraz w formie fotografii w ułamku sekundy w której widzimy przebłysk. A i samo zjawisko przebłysku jest jeśli mogę tak powiedzieć „stworzone” dla natychmiastowego uznania.

Carl Sagan uwielbiał upalić się i „wzlatywać” w kosmos

Dla Carl’a trawka nie była jedynie wzmacniaczem świadomości, ale także ścieżką prowadzącą do zrozumienia że „w życiu jest więcej do przeżycia niż tylko nauka (nauka jako dziedzina nie czynność). Przy wsparciu marihuany Carl nauczył się doceniać muzykę i „rozumieć intencję artysty” . Na pewnych poziomach upalenia doświadczył nawet „śmierci ego” odczuwając „religijne aspekty bycia na haju” pomimo że sam określał się jako osobę nie wierzącą „w tradycyjnym rozumieniu tego zwrotu”.

„podwyższona wrażliwość we wszystkich obszarach dała mi wrażenie komunikowania się z     otoczeniem, zarówno ożywionym jak i nie ożywionym. Czasami odczuwam we mnie pewien rodzaj egzystencjalnego postrzegania absurdu który z okropną pewnością ukazuje mi hipokryzję i pozerstwo mnie i podobnych mi ludzi.”

Wraz z tymi doświadczeniami przyszło zrozumienie „problemów społecznych, obszaru nauki zdecydowanie różnych od tych z których jest głównie znany. Potwierdził że podstawą zaników komunikacji międzyludzkiej są „wady w społeczeństwie i systemie edukacji” do których (podstaw których brak) dostęp może być „nieosiągalny bez narkotyków”.

„jestem przekonany że istnieją prawdziwe i ważne poziomy percepcji dostępne jedynie będąc pod wpływem konopi (i prawdopodobnie innych narkotyków). […]” 

Uwaga ta dotyczy nie tylko samoświadomości i pościgu intelektualnego, ale także odbierania ludzi, wzmożonych skłonności do mimiki twarzy, intonacji i doboru słów prowadzącego czasami do czegoś co przypomina wzajemne „czytanie sobie w myślach” przez dwóch ludzi. Carl stanowczo walczył z marihuanową prohibicją i Wojną z Narkotykami. Poza czerpaniem przyjemności ze swoich duchowych i rekreacyjnych doświadczeń Carl był także głównym zwolennikiem legalizacji medycznej marihuany.

„Są ludzie ze zdiagnozowanym śmiertelnym rakiem, lub AIDS którym podawane są na, na przykład ogromne ilości środków chemoterapeutycznych przez które mają nudności i są   niezdolni do przyjmowania pokarmów co prowadzi do gwałtownego pogorszenia się ich stanu zdrowia. […] podczas gdy jest dobrze udokumentowane przeciwdziałające tym nudnością działanie marihuany i w tych kilku przypadkach w których jest ona stosowana niesie to ze sobą niesamowite korzyści dla stanu pacjenta. Czy rozsądne jest więc zabranianie pacjentom stosowania leku pomagającego im dobrze zjeść i nabrać masy ciała? Wydaje się szaleństwem mówienie „obawiamy się że taka terapia przerodzi się w uzależnienie od marihuany”. Nie istnieją dowody potwierdzające że marihuana jest środkiem uzależniającym, ale nawet gdyby istniały – Ci ludzie umierają. Od czego staramy się ich ocalić?”

Sagan wypowiedział się przeciwko Wojnie z Narkotykami w swoim liście do Drug Policy Foundation z 1990r.

„Ile rocznie przeznaczamy pieniędzy na nielegalne narkotyki ? Czy możemy założyć,  że istnienie tak ogromnych kwot nie doprowadzi do korupcji w policji, wojskowych organach egzekwujących, ustawodawcach, agencjach wywiadowczych i organie wykonawczym ?”

Nawet jego książki (Carl’a Sagan’a) zawierają fragmenty w których pierwsze skrzypce gra temat konopny, na przykład  w powieści „Kontakt” z 1985r pojawia się motyw „sklepu znajdującego się we Francji w fabularyzowanej przyszłości 1999 r. w którym sprzedaje się konopie przywożone z Kalifornii i Oregonu”, demonstrując w ten sposób wiedzę Carl’a o najbardziej ruchliwych miejscach na konopnym rynku.

Tom Angell z marijuana.com wspomina także jego pracę z Biblioteki Kongresu pt “four boxes strictly focused on drug policy alone,”  („cztery sprawy ściśle związane wyłącznie z polityką narkotykową”). Ogólnie rzecz biorąc, rzecznictwo Carl’a zostało zdegradowane do drobnych komentarzy na temat trawki. W przeciwieństwie do jawnego aktywizmu jego partnerki  życiowej i zawodowej Ann Druyan. Druyan powiedziała Angellowi, że prowadzi pro-marihuanową, anty-narkotykową działalność wojenną.

„ (Robiłam to) Dla nas obojga. Był pracownikiem NASA i nie ma wątpliwości, że nie byłby w stanie wykonywać swojej pracy, prowadzić badań nad układem słonecznym i szukać życia gdzie indziej, gdyby zajął tak publicznie stanowisko i zaangażował się w takim stopniu jak ja. […] Marihuana udostępniła nam obojgu większą kreatywność. Rzeczy, wyraziście unikalne w pracach Carla […], były niewątpliwie stworzone pod wpływem perspektywy, która była możliwa dzięki temu, że wiedział, jak to jest być na haju.”

Podczas gdy marihuanowa prohibicja upada w Stanach Zjednoczonych, coraz więcej osób ma dostęp do zwiększonej świadomości oferowanej przez marihuanę. Dokładnie tego oczekiwał Mr X, pisząc:

„Mam nadzieję, że czas [legalizacji] nie jest zbyt odległy; nielegalność marihuany jest oburzająca, i stanowi przeszkodę w pełnym wykorzystaniu leku, który pomaga uzyskać spokój,  inny wgląd, wrażliwość i solidarność tak rozpaczliwie potrzebne w tym coraz bardziej szalonym i niebezpiecznym świecie.”

Jak pomyślnie przejść test na obecność marihuany podczas pobierania wymazu z ust? Nawet jeśli w twoim kraju trawa jest legalna, nie gwarantuje ci to nieograniczonych doznań związanych z konopiami. Wiele osób jest nadal regularnie poddawana badaniom przesiewowym na obecność narkotyków. Zaś policja w stanach dopuszczających trawę dla celów rekreacji próbuje ustalić, jak radzić sobie z (rzekomym) wzrostem liczby kierowców prowadzących pojazdy pod wpływem marihuany.

Krótko mówiąc, im więcej ludzi pali trawę, tym więcej ludzi jest zainteresowanych wprowadzaniem testów na obecność narkotyków, zwłaszcza w pracy i podczas prowadzenia auta. W odróżnieniu od testów z krwi lub z moczu, testy polegające na wymazie z ust są tanie i szybkie. Oznacza to, że warto wiedzieć jak pomyślnie przejść taki test.

Kto najbardziej boi się boi wymazu z ust na obecność narkotyków?

Ten poradnik jest przeznaczony dla każdego, kto stoi lub może stać przed koniecznością przejścia wymazu z jamy ustnej lub testu ze śliny na obecność trawy.

Wykraczamy poza podstawy, oferując praktyczne porady jak pomyślnie przejść wymaz z ust na obecność narkotyków wraz z informacjami na temat tego co ten test wykrywa, kiedy jest się najbardziej zagrożonym, oraz jak się przygotować na odbycie testu, jeśli dowiadujemy się o nim z krótkim lub żadnym wyprzedzeniem.

Co ma za zadanie wykryć wymaz z ust na obecność narkotyków?

Ważne jest, aby zrozumieć, czym różni się test ze śliny od standardowego testu z moczu w celu wykrycia śladów trawy w Twoim organizmie.

Po pierwsze, testy ze śliny i moczu sprawdzają obecność zupełnie innych substancji w twoim organizmie.

Analiza moczu poszukuje w organizmie THC-COOH. Jest to organiczny związek chemiczny z grupy kannabinoidów, drugi główny metabolit THC wytwarzany po spożyciu konopi.

Z kolei wymaz z ust poszukuje aktywowanego THC, czyli delta-9 THC. Innymi słowy, dokładnie tego, co masz po wewnętrznej stronie jamy ustnej po tym,  jak zaciągasz się ulubionym dymkiem.

I to jest dobra i zła wiadomość odnośnie wymazu z jamy ustnej na obecność trawy. Wymazy z ust nie mogą wykryć metabolitów konopi indyjskich, które pozostały w twoim organizmie. Ale potrafią wykryć psychoaktywny, a więc nielegalny THC, który znajduje się w twojej ślinie.

Jaki jest zakres ryzyka związanego z pozytywnym wynikiem wymazu z ust na obecność trawy?

I to prowadzi nas do następnego punktu: bez względu na to, czy jesz czy wdychasz marihuanę, kiedy zachodzi ryzyko, że nie przejdziesz pozytywnie testu wymazu z ust na obecność trawy?

Mówiąc językiem technicznym, ryzykujesz, że nie przejdziesz pomyślnie testu jeśli  stężenie THC w twojej ślinie przekracza dolny próg, który test jest w stanie wykryć.  Próg ten zależy od rodzaju testu. Producenci testów zawsze próbują wybrać idealny próg. Ponadto w różnych stanach istnieją różne ograniczenia prawne dotyczące użycia marihuany, dlatego też testy muszą zgadzać się z przepisami prawa.

Żeby ci oszczędzić szczegółów na temat mikrogramów na litr, znaczenie tego wszystkiego jest w rzeczywistości bardzo proste.

Wystarczy wstrzymać się od używania marihuany jeden lub dwa dni, aby być czystym. Natomiast po tygodniu wstrzemięźliwości jest się naprawdę bezpiecznym. Krótko mówiąc, ryzyko niepowodzenia testu jest bardzo krótkie i trwa jedynie kilka dni.

Dlaczego THC nie pozostaje w ślinie przez  długi czas?

THC po prostu nie pozostaje w twojej ślinie przez bardzo długi czas. Ponadto są sposoby, które omówimy dalej, aby ten proces jeszcze przyspieszyć.

Na szczęście,  metabolity THC, które mogłyby przedostać się przez twoje ślinianki do reszty organizmu, nie zostaną wykryte przez wymaz, który po prostu nie jest przeznaczony do ich poszukiwania.

Po wypaleniu trawy delta-9 THC pozostaje w twojej ślinie i  pokrywa  całą powierzchnię twoich ust. Trwa to tylko dzień lub dwa. Substancja ta może się utrzymywać nawet tydzień, jeśli przykładowo w ogóle nie myjesz zębów.

Jak pomyślnie przejść wymaz z ust na obecność trawy?

Kluczowa jest wiedza o tym, co wykrywa wymaz  i jak długo jesteś narażony na ryzyko wykrycia narkotyków. Jeśli podejrzewasz, że w przyszłości będziesz musiał przejść wymaz z ust, po prostu wstrzymaj  się na kilka dni wstrzymaj się od palenia marihuany.

Spożywanie posiłków może zmniejszyć ryzyko wykrycia narkotyków w twojej ślinie. Jednak naukowcy już pracują nad testami, które wyeliminują usuwanie śladów narkotyków z ust podczas jedzenia.

Czasami jednak nie wiesz z wyprzedzeniem, że masz przejść test. Co zatem zrobić, jeśli bez uprzedzenia dowiadujesz się, że musisz przejść test, na przykład  w pracy lub w punkcie kontroli policyjnej, szczególnie jeśli ostatnio paliłeś trawę?

W takim przypadku istnieją dwa sposoby aby pomyślnie przejść przez wymaz z ust.

Jak przygotować się do wymazu z ust na okoliczność narkotyków, jeśli wiesz o tym z wyprzedzeniem kilku godzin?

Najpierw weźmy pod uwagę najbardziej korzystny scenariusz. Na przykład dowiadujesz się, że za kilka godzin będzie przeprowadzany test w pracy.   Zacznij pić dużo płynów. Energicznie wypłucz usta wodą. Wielokrotnie powtarzaj płukanie ust!

Następnie zjedz najbardziej tłuste potrawy, jakie tylko możesz zdobyć.  Pamiętaj, że THC wiąże się z tłuszczem, dlatego też jedzenie tłustych potraw może pomóc usunąć THC z twoich ust.

Co zrobić jeśli musisz przejść test nagle lub z niewielkim czasem na przygotowanie się.

To jest najgorszy scenariusz: zostajesz nagle zatrzymany i nie masz czasu, żeby cokolwiek zrobić. Ale nie bój się. Po przeczytaniu tego przewodnika będziesz wiedział co robić, aby zwiększyć swoje szanse. Czas nieco rozcieńczyć ślinę, aby oszukać test.

Substancje chemiczne, rozcieńczające ślinę, utrudniają testom wykrywanie narkotyków. Cały czas toczy się wyścig, producenci przygotowują testy niewrażliwe na rozcieńczalniki, a jednocześnie produkowane są coraz mocniejsze rozcieńczalniki.

Najlepsze efekty daje nadtlenek wodoru. Była firma, która umieszczała małe paczuszki w gumie do żucia. Czyli wystarczy otworzyć opakowanie gumy do żucia. Podobne działanie mają płyny do płukania ust, chociaż domyślamy się, że trudno jest dyskretnie wypłukać usta płynem do płukania w samochodzie, gdy masz za chwilę zrobić test.

Pamiętaj, że rozcieńczenie śliny zapewni Ci czystość tylko przez pół godziny. Ale ponieważ jest to rozwiązanie na ostatnią chwilę, mam nadzieję, że to wszystko, czego potrzebujesz.

Kilka pocieszających słów na koniec

Mamy nadzieję, że oddychasz z ulgą wiedząc, że wymaz z ust jest testem, który najłatwiej przejść pomyślnie. Wymaz z ust wyrywa  THC Delta-9, czyli substancję, która nie pozostaje w ustach długo. I dodatkowo, możesz zneutralizować swoją ślinę. W rzeczywistości te testy są tak niewiarygodne, że możesz nawet przejść pomyślnie ten tekst kilka godzin po wypaleniu trawy. Powodzenia!

Wszyscy znamy historię, jak zielsko rozpalało przyjaźnie. To jest akurat naturalny efekt działania tego magicznego zielska: zbliża ludzi, wszystkich ludzi. Zielska nie interesuje sława i kasa, jego interesuje: Ty i twoi kumple. Ono chce, aby obcy ludzi dzielili je między sobą, żeby tworzyły się przyjaźnie na całe życie i aby starzy kumple wracali do siebie. Nie ma od tego wyjątków. Nawet Celebryci zaprzyjaźnili się, paląc grube jointy.

Jeszcze w 2014 roku Waka Flocka Flame potrzebował pomocnej dłoni, takiej która będzie kręcić najlepsze tłuste jointy, jakie tylko istnieją. Tak więc użył Instagrama, aby szukać swojego „osobistego zwijacza” i zaoferował pensję w wysokości  50,000 dolarów rocznie.

Wszystkie CV mają być przesłane w postaci papieru do zwijania blantów” – tak tweetował raper urodzony w Nowym Jorku. Kto, by nie chciał takiej pracy? Dlatego raper dostał ponad 60,000 podań o pracę. Wkrótce przyszła krótka wiadomość od guru kręcenia blantów-  Setha Rogena, który odpowiedział po prostu “mogę zwijać, sprawdź mnie”.

Oczywiście Seth został wybrany do tej roboty. Waka Flocka zdecydował się w trzy dni. A jako zwieńczenie poszukiwań wstawił zdjęcie, na którym jego twarz została wklejona (przy pomocy photoshopa), do ciała Jamesa Franco z filmu „Boski chillout” z 2008 roku.

 

Snoop Dogg i Sublime

Spójrzmy prawdzie w oczy, te dwie legendy musiały się w pewnym momencie spotkać! Pojawiający się na muzycznej scenie lat  90-tych na Long Beach w Kalifornii, Snoop i Sublime oboje byli znani jako wielbiciele trawy.

Właściwie to nie wiemy, co działo się za kulisami między Snoopem a Sublime. Niektórzy nawet wątpią, czy kiedykolwiek postawili stopę w tym samym studio. Ale jesteśmy pewni, że jednak tak się stało, a dowodem tego jest remix Sublima „Doin’ Time”, gdzie wystąpił też Snoop Dogg. Został on wydany po śmierci Bradleya Nowella w boxie „Everything Under the Sun„, w którym Snoop śpiewa jedną frazę i trzeci werset.

 

Bill Murray i Chevy Chase

 

Te dwie ikony komedii nie zawsze były przyjaciółmi.  Mieli nawet słynną burdę zakulisową, tuż przed tym, jak Chase miał wyjść na scenę, aby prowadzić program  „Saturday Night Live”. Chase opuścił program „Saturday Night Live”, żeby poświęcić się karierze filmowej i wrócił, aby poprowadzić epizod trzeciego sezonu. Zupełnie „jak dupek”, jak twierdzi  Murray.

Niecały rok później, jesienią 1979 r., trawa odegrała pewną rolę w zbliżeniu tych dwóch komików do siebie. Chase, został obudzony o 3 nad ranem, gorączkowym pukaniem do drzwi jego pokoju hotelowego na Florydzie. Był to Bill Murray,  grający razem z nim  w filmie „Golfiarze”. Szukał trawy. W usuniętej scenie filmu dokumentalnego „Drunk Stoned Brilliant Dead”, Chase wspomina tę historię:

„Spałem i usłyszałem walenie w drzwi, myślę, że to był Bill i może Brian Doyle-Murray … było ich kilku. Nie mam na myśli kilku Murrayów, choć jest ich 11, a to jest więcej niż byśmy chcieli”.

Kiedy Chase odpowiedział, że nie ma trawy, polowanie się zaczęło. Poszli razem korytarzem do pokoju Rodneya Dangerfielda, skąd zabrali to, co Chase określił jako „torebkę na kanapki wypełnioną trawą”, a oni wciąż ją palą i są przyjaciółmi po dziś dzień!

 

James Franco, Seth Rogen i Jason Segel

James Franco i Seth Rogen rozśmieszają nas od czasów ich wczesnych występów w salach High School Williama McKinleya w serialu „Luzaki i kujony”. Dziś ci dwaj są absolutnie nierozłączni. W wywiadzie udzielonym dla New York Times w 2014 r. Franco przyznał się nawet do napisania wiersza o ich przyjaźni

Zapytany o ich przyjaźń, Franco przypomniał sobie czasy, kiedy on i Seth przebywali w domu Jasona Segela i przeglądali scenariusz serialu „Luzaki i kujony”, kiedy nie mieli wiele pracy przy powtarzaniu scen, po prostu odpoczywali, oglądali filmy Stanleya Kubricka i palili trawkę.

James Franco i Seth Rogen rozśmieszają nas od czasów ich wczesnych występów w salach High School Williama McKinleya w serialu „Luzaki i kujony”. Dziś ci dwaj są absolutnie nierozłączni. W wywiadzie udzielonym dla New York Times w 2014 r. Franco przyznał się nawet do napisania wiersza o ich przyjaźni

Po koncercie, Rogen i Franco pokłócili się i dwa lata minęły, kiedy nie odzywali się do siebie.

„Był taki moment, że większość ludzi w serialu mnie nie lubiła, ponieważ traktowałem siebie zbyt poważnie” – powiedział Franco. „Uważałem się za Marlona Brando czy coś takiego.”

Wszyscy znamy historię, jak zielsko rozpalało przyjaźnie. To jest akurat naturalny efekt działania tego magicznego zielska: zbliża ludzi, wszystkich ludzi. Zielska nie interesuje sława i kasa, jego interesuje: Ty i twoi kumple. Ono chce, aby obcy ludzi dzielili je między sobą, żeby tworzyły się przyjaźnie na całe życie i aby starzy kumple wracali do siebie. Nie ma od tego wyjątków. Nawet w przypadku celebrytów.

 

Od jakiegoś czasu w Instagramowym Zielonym Świecie widujemy chwalących się stonerów, palących rose blunt, który zwinięty jest w płatki róży a nie w liść tytoniu czy bluntwrap’a. Podobno ten nowy sposób palenia gwarantuje Ci nowe doznania, ale czy faktycznie tak jest? Sprawdzimy później, teraz spróbujemy poradzić sobie z przygotowaniem oraz zakręceniem Rose blunt’a.

Czego będziemy potrzebowali do przygotowania Rose Blunt’a?

Po za standardowym wyposażeniem, takim jak młynek, temacik, zapalniczka – na miejsce bibułek czy wrapa trafią świeże płatki róż. Wszystko wydaje się banalnie proste, ale pokażemy Wam, że cała ceremonia pochłania znacznie więcej czasu, niż standardowe kręcenie bluntów.

Krok 1.

Wybierz najładniejsze płatki róż, których użyjesz do skręcania. Pamiętaj, że jeśli zależy Ci na dobrym, słodko-różanym aromacie, to najlepsze są róże z kolcami, z Twojego ogrodu! W kwiaciarniach kupisz tylko opryskiwane chemią kwiaty!

W zależności od wielkości kwiatu, 2-3 płatki powinny starczyć na standardowy rozmiar Rose Blunta. Jeśli chcesz skręcić mniejszego, lub większego po prostu odejmij lub dodaj płatek róży. My użyliśmy 3 różnych kolorów, spodziewając się ciekawego efektu końcowego.

Od wybranych listków delikatnie oderwij grubszą część, którą płatek przylegał do reszty kwiatu. Pozwoli to zyskać na lekkości, a same płatki będą delikatniejsze.

Krok 2.

Nagrzej swój piekarnik do ok. 100 stopni. Ułóż płatki w rządku tak, by nachodziły jeden na drugi, tworząc tym samym jednolitą powierzchnię. Wyciągając i wkładając talerzyk z płatkami uważaj by się nie poparzyć, używaj rękawicy do pieczenia!

Wyciągnij podsuszone płatki, powinny one się lekko zwijać do wewnątrz. Delikatnie podnieś 2 płatki i poliż ich dolną część, która przylegała wcześniej do płatków, następnie ułóż je tak jak poprzednio, dociskając zwilżone miejsca tak, by się „skleiły”.

Ponownie włóż talerzyk do piekarnika i pozwól płatkom podeschnąć i uformować się w delikatny rulonik, upewnij się wcześniej, że dobrze płatki dobrze się skleiły. Polecamy użyć wody z cukrem lub miodem, którą zwilżamy płatki.

Krok 3.

Jeśli Twój różany wrap jest już gotowy, pora na nadziewanie go, wcześniej zmielonym już farszem. My użyliśmy dwóch różnych odmianek. Do nadziewania zalecamy użycie karty kredytowe lub czegoś podobnego, ułatwi to równomiernie wsypanie i rozprowadzenie farszyku po powierzchni wrapa.

Krok 5.

Przyszła pora chyba na najtrudniejszą część. Nie każdy potrafi poradzić sobie ze zwykłym bluntem, tutaj naprawdę trzeba się namęczyć, więc jeśli Twoja cierpliwość kończy się na „ku*wa, je*a* to!”, poczekaj aż któryś z kumpli zaprosi Cię na takiego blancika.

Jeśli już uda Ci się zrolować coś, co w jakiś sposób przypomina blunta, intensywnie zwilż i zaklej go do końca jak standardowego blunta. Włóż go jeszcze na minutę do piekarnika, by płatki bardziej się skurczyły a wilgoć wyparowała.

Krok 6.

Jeśli udało Ci się tu dotrzeć, z pewnością posiadasz cierpliwość Buddyjskiego mnicha. Przyszła pora na najprzyjemniejszą część całej operacji – konsumpcję. Na pierwszy raz Rose Bla nt nie udał się zbyt piękny. Samo rozpalenie było dość trudne, ale gdy już się udało Rose Blant tlił się jak trzeba.

Wrażenia smakowe były naprawdę bardzo intensywne, słodko-mdły smak dymu marihuany idealnie komponował się z delikatną, różaną słodyczą. Dym wydawał się być nieco bardziej gryzący, ale nie wymuszało to większego kaszlu, paliło się całkiem przyjemnie.

Po za wrażeniami wizualnymi i smakowymi, oczywiście haj pozostaje bez zmian. Na pewno powinien spróbować tego każdy ceniący się stoner.

Święta zbliżają się wielkimi krokami. Każdy z nas główkuje nad tym, w jaki sposób uszczęśliwić najbliższych trafionym prezentem. Zwłaszcza, gdy obdarowaną osobą jest palacz suszu roślinnego, zielonej barwy.

 

Przed Wami lista dziesięciu TOPowych prezentów gwiazdkowych, dla fanatyków zieleni!

1. Poduszka „DreamPillow O.G. Zippy Bag” imitująca torbę wypchaną aromatycznym ziółkiem, wraz z etykietą zawierającą nazwę odmiany wewnątrz pakietu. Poduszka jest antyalergiczna i została wyprodukowana w Polsce z materiałów wysokiej jakości. Idealna na prezent dla każdego stonera i pasjonata zielonych klimatów!

Poduszkę „DreamPillow O.OG Zippy Bag” kupisz w sklepie kusHaze

Cena: 49,99zł

 

2. Najlepszy zestaw świąteczny od Joint Brothers – Zestw Juicy Jay Rolling Board, który jest pierwszą wykonaną przez tę firmę tacką, mieszczącą w sobie najpotrzebniejsze rzeczy używane podczas kręcenia suszu, bez których wytrawny palacz nie może się obejść. Jest na tyle uniwersalna, że może osiedlić się na stałe w domowym zaciszu lub prowadzić tryb koczowniczy u boku swojego właściciela. Jest bardzo wygodna w użyciu. Jej forma pudełka daje nam możliwość ukrycia jej np. pomiędzy książkami, w szufladzie lub innych miejscach, bez strachu, że cokolwiek się wysypie.

Zestaw Juicy Jay Original JointBrothers kupisz w sklepie internetowym JointBrothers

Cena:  110,00 zł

 

3. Zestaw palacza WUJO all inclusive – Zawiera wszystko, czego potrzebuje zawodowy jaracz. Podstawą zestawu jest niesamowita, frezowana podstawka pod bongo, która powstała we współpracy z JointBrothers! Dzięki podstawce bongo stoi stabilnie i nie ma szans na jego przewrócenie. Dodatkowo podstawka posiada miejsce na clippera, cybuchy i knot konopny! W zestawie znajdziesz oczywiście pełne wyposażenie tej deseczki.

 

Zestaw ALL INCLUSIVE kupisz w sklepie WUJO

Cena: 319zł

 

4. Bawełniana pościel z motywem liści marihuany. W skład kompletu wchodzi: pościel o wymiarach 160×200 cm oraz dwie poszewki na poduszkę o wymiarach 70×80 cm. Cechuje ją trwały roślinny wzór i przyjemna kolorystyka. Ciepło zieleni daje poczucie relaksu i wygody. Przyjemna dla ciała, delikatna w dotyku.Materiał pościeli nie wymaga prasowania, a praktyczne zamki błyskawiczne ułatwiają przebieranie.

Pościel z motywem liści marihuany kupisz w sklepie kingofthebongo

Cena: 89,99zł

 

5.  Ciepłe skarpetki w zielone listki konopi, wyprodukowane w Polsce z materiałów: Bawełna czesana – 72,5%, Polipropylen – 16,5%, Poliamid – 9,5%, Elastan – 1,5%). Na gumce ściągającej został wytkany napis HempEmpire. Żaden udany, gwiazdkowy prezent nie obejdzie się bez skarpet!

Skarpetki w listki konopi kupisz w sklepie HempEmpire

Cena: 12zł

 

 Życzymy udanych zakupów i jak najmilej obdarowanych i zaskoczonych bliskich!

 

 

 

 

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.