Konopne ciekawostki

Zielone Newsy

Aktualności

Porozmawialiśmy z kilkoma ekspertami z branży BAS Reaserch i Cloudponics, żeby przekonać się o odwiecznym konflikcie: Indica czy Sativa? Kiedy marihuana jest środkiem uspokajającym, a kiedy nie? Dzisiaj postaramy się rozwiązać tę zieloną zawiłość, która dzieli środowisko naukowe, medyczne czy rekreacyjne.

Który z rodzajów konopi jest środkiem uspokajającym, zapytasz? W dzisiejszych czasach nawet Twój ojciec może powiedzieć Ci, że szczepy odmiany indica powodują zmęczenie, natomiast szczepy sativa pobudzają cię, ale czy to całkowite B.S.? Rozmawialiśmy z niektórymi ekspertami z branży, żeby przekonać się, czy klasyfikacja narkotyków jest jakąkolwiek prawdą.

Początki konfliktu indica kontra sativa

Indica i sativa to nazwy, które zostały pierwotnie użyte do opisania cech konopi. Krótkie, krzaczaste rośliny o szerokich liściach, którym odpowiadał chłodny klimat nazywano indica, natomiast wysokie rośliny z cieńszymi liśćmi i kwiatami, lubiące klimat cieplejszy nazywano sativa. Dlaczego teraz używamy tych nazw w nawiązaniu do prowadzonego doświadczenia?

„Na początku sądzono, że różnice morfologiczne konopi korelują z wyraźnymi różnicami doświadczalnymi”

– mówi Robert Sindelar, Chief Science Officer (CSO) w BAS Research w Berkley w Kalofornii.

„W miarę upływu czasu, linia genetyczna pomiędzy indica a sativa zaczęła się stopniowo zacierać, zwłaszcza wraz z poszerzaniem wiedzy i zrozumienia aktywności między roślinami. Powiedziałbym nawet, że obecnie jest to pewnym artefaktem.”

Sindelar nawiązuje też do istotnej kwestii: granica pomiędzy indica a sativa jest bardzo rozmyta, ponieważ wiele odmian konopi zostało stworzonych sztucznie, w celu uzyskania hybrydy, którą dzisiaj znamy i kochamy. W rzeczywistości czyste szczepy sativa i czyste szczepy indica są bardzo rzadkie, ponieważ były one uprawiane w celu poprawienia określonych cech, takich jak: odporność rośliny, wydajność rośliny oraz jej wytrzymałość.

Sindelar patrzy śmiało w przyszłość. Oznajmił Herkowi, że wierzy iż

„społeczność naukowa jest w dużym stopniu zainteresowana zastąpieniem tego związku morfologicznego efektami biologicznymi, przy pomocy skuteczniejszego i solidniejszego systemu. Tak, by doprowadziło to do odpowiedniego informowania opinii publicznej, zwłaszcza tej jej części, która szuka medycznych zastosowań konopi”.

Mamy nadzieję, że pojawi się nowy model, taki, który będzie odpowiedzią na Twoje poszukiwania i będzie miał przewidywane efekty uspokajające, pozwalające Ci zrelaksować się oraz spokojnie zasnąć w nocy.

Terpeny są ważniejsze, niż podział na indica i sativa

Jeśli jeszcze nie miałeś okazji przeżyć działania terpenów, masz wiele przed sobą. Koneserzy marihuany wierzą, że te pachnące olejki, produkowane także w gruczołach żywicznych konopi i dają wiele jeżeli chodzi o doświadczenie oraz korzyści medyczne. Sindelar ostrzega jednak „Istnieje o wiele więcej anegdotycznych dowodów, niż naukowe, jeżeli chodzi o działanie związków, jakimi są terpenami”.

Spytaliśmy Sindelara, kiedy poszukujemy odpowiedzi na pytanie, który z rodzajów konopi jest chwastem, szkodnikiem i czy są szczególne terpeny, których należy szukać. Ponownie powiedział, że potrzebne jest więcej badań naukowych, ale wymienił nazwy kilku, tj. linalol, kariofylen, terpinolen. Opowiedział nam również ciekawą anegdotę na temat jednego terpenu, o którym pewnie myślisz, że zapomniał, czyli o myrcene.

„Uważa się obecnie, że poziom myrcene modyfikuje działanie uspokajające (poziom wysoki, high level) w porównaniu z działaniami stymulującymi (niski poziom, low level) efektami marihuany”

– opowiada Sindelar.

„Zabawne jest, że kiedy testujemy ten rodzaj terpenów szczepów dominujących indica i sativa, odkrywamy że oba rodzaje szczepów mogą mieć jednocześnie dwa rodzaje poziomów myrcene”.

Jasne jest więc, że dzieje się więcej.

Co z kannaboidami przy rozważaniu, który rodzaj jest uspokajający?

Kannabinoidy, takie jak THC, CBD oraz inne muszą zostać zauważone, gdy próbuje się ocenić, która z konopi jest bardziej uspokajająca.

„Jak wpływa na to [konopie indyjskie] aktywność człowieka, zależne jest od równowagi kannabinoidów oraz równowagi układu endokannabinoidowego u osoby, która spożywa kannabinoidy” – wyjaśnia Sindelar. „Jeśli ktoś chciałby generalizować, wówczas można powiedzieć, że CBD ma pewne właściwości uspokajające, podczas, gdy psychoaktywne efekty THC mogą powodować stymulację. Jednak działanie każdego kannabinoida z terpenami może spowodować utrudnienie identyfikacji, zwłaszcza w przypadku braku dużej ilości odpowiednich danych.”

Z uwagi na efekt entourage, czyli ze względu na to, że wszystkie związki składające się na marihuanę dają różne efekty, przyglądanie się tylko kilku kannabinoidom nie daje pełnego obrazu działania.

Dodatkowo, również dawka odgrywa dużą rolę w tym, jak konopie będą na Ciebie działać i która okaże się uspokajająca, a która pobudzająca. Sindelar podkreśla, że używanie tego samego szczepu konopi w różnych dawkach powodować może zupełnie inne odczucia.

„Żeby uczynić tę kwestię bardziej złożoną, należy zauważyć, że istnieją dane, które sugerują, że interakcje z konopiami indyjskimi oraz ich kannabinoidami są zazwyczaj dwufazowe. Oznacza to, że taki sam stosunek kannabinoidów albo chemotypów może dać przeciwstawne efekty w zależności od niskiego lub wysokiego stężenia”.

Efekt dwufazowy może tłumaczyć, dlaczego wielu użytkowników marihuany uznaje, że mikrodozowanie jej pomaga im ukoić lęk, a używanie większej ilości, zwłaszcza szczepów o dużej zawartości THC zwiększa u nich niepokój.

Czy indica kontra sativa stanowi sumę B.S.?

Odpowiadając na to pytanie: niezupełnie. W dalszym ciągu stanowi to uzasadniony sposób opisania morfologii niektórych roślin. Gdy próbuję zdecydować, która konopia jest szkodliwa, pojawiają się głosy, że tak naprawdę jest to uzależnione od osoby. Sindelar na przykład, wyjaśnia, że wszyscy posiadamy różne systemy, z indywidualnymi zaburzeniami równowagi, więc trudno byłoby przyjąć, że takie same proporcje mają taki sam wpływ na różnych ludzi albo nawet wpływ na tych samych ludzi, lecz w różnych stężeniach konopi.

Nie wszyscy w branży marihuany są przekonani, że istnieje jakakolwiek zasługa w klasyfikacji indica kontra sativa. Do sceptyków należy Nicolas Ruiz, Chef Product Officer Cloudponics.

„Nie mam pojęcie, czy jeśli spożyjesz sativę nocą, nie będziesz w stanie zasnąć, a jeśli spożyjesz indica w czasie dnia, nie będziesz działać produktywnie”

– mówi Ruiz –

„Efekt będzie taki, jaki chcesz by był”.

„Moim zdaniem jest przesadnie dużo szumu wokół szczepu indica, co powoduje, że czujesz się tak, jak mówią, że powinieneś i to samo dotyczy sativy. Większość Twoich odczuć znajduje się w głowie. Wierzę, że ważna jest moc oraz czas trwania określonego efektu, jednak sam efekt jest zależny przede wszystkim od konsumenta”

– dodaje Ruiz.

Jeśli poszukiwałeś odpowiedzi, który rodzaj rośliny działa uspokajająco, a który pobudzająco, mam nadzieję, że artykuł Ci pomógł. Faktycznie, nie ma wielu badań i dowodów, które potwierdzają przekonanie, że indica powoduje zmęczenie, a sativa pobudza. Jednak wiele osób uważa, że u nich to się sprawdza, a więc jest prawdziwe.

Sprawdź także inne nasze artykuły na temat właściwości odmian Bubba Kush CBD oraz Euforia.

Po latach zajmowania się męskim orgazmem, w końcu pojawili się „sex workerzy”, którzy chcą pomóc kobietom w osiąganiu częstszego i lepszego, intensywniejszego orgazmu. Na to wszystko zaradzić ma lubrykant z konopi indyjskich, który stworzony został by wspomagać i spotęgować kobiecy orgazm.

Pani Matisse, edukatorka seksualna z Seattle, pisarka i profesjonalna dominatrix, od lat jest poważną figurą w świecie perwersji oraz seksu. Jej cotygodniowa kolumna „Control Tower” publikowana w „The Stranger”, była pierwszą kolumną o seksie w pełni dedykowaną perwersji. Na Twitterze Matisse samą siebie opisuje jako „perwersyjną, płodną, profanum, polityczną, panseksualną, poliamoryczną dominatrix i pisarkę”.

Nie jest więc zaskoczeniem, że odnalazła się w branży konopi indyjskich.

Lubrykant z konopi indyjskich

Jestem profesjonalną dominą od dwudziestu lat, a seks uprawiam jeszcze dłużej” – mówi – „Być może moje życie jako dominy oznacza, że taki quasi-legalny przemysł dobrze do mnie pasuje”. To nawet mało zaskakujące, że jej pierwszym produktem jest lubrykant z marihuany, o nazwie Velvet Swing.

Podczas gdy konopie – pierwsza, prawdziwie skuteczna pomoc dla kobiet – nie są niczym nowym, Velvet Swing wyróżnia się, ponieważ jako pierwszy lubrykant rozpuszcza się w wodzie. Jest pierwszym, który ma takie właściwości. Lubrykanty na bazie oleju nie są, technicznie rzecz biorąc, bezpieczne i dobre przy używaniu prezerwatyw. Powoduje to, że, takie produkty jak Foria lub Bond Sensual Oil mają skuteczność ograniczoną do monogamicznych związków.

Technologia do przygotowania tego typu lubrykantu jest stosunkowo nowa i tylko kilka firm jest w stanie to zrobić. Proces ten nazywa się „nanoemulsją”, a firma, która pierwsza doprowadziła ją do perfekcji to Tarukino.

Globulki zostaną powleczone dokładnie żywicznym polimerem, dzięki czemu będą mogły być używane z lateksem” – mówi Matisse – „Specyfik jest stworzony na bazie wody. Jest przyjazny dla środowiska pochwy, które posiada zbilansowane pH i nie można go zmieniać. Lubrykant nie zabarwia twoich prześcieradeł ani bielizny. Nie ma też żadnego zapachu, ponieważ jest wolny od aromatów. Ma słodkawy smak, ale nie smakuje jak marihuana”.

Matisse wspomina swoją przyjaciółkę, Chelsea Cabara adwokata od praw seksualnych, która pomogła jej w opracowaniu profilu kannabinoidowego produktu. Gdy Matisse została odesłana do Tarukino przez innego przyjaciela, który dołączył do firmy, gwiazdy zaczęły im sprzyjać. „Kombinacja moich [Chelsea’s] umiejętności z połączona z rozpuszczalną wodzie formułą jest dla mnie prawdziwie rewolucyjna” – powiedziała.

Jest również dumna z faktu, że Velvet Swing jest marką całkowicie opracowaną przez „seks-pomocników”. Cebara, jej przyjaciółka-adwokat, także pojawiła się na rynku jako producent produktów dla Tarukino. Obecnie Tarukino stanowi główną firmę popularyzującą konopie indyjskie. Zespół Velvet Swing składał się z sex workerów. Matisse podkreśla, że ma nadzieję, że w przyszłości będzie ich więcej, zwłaszcza jako ambasadorów marki.

Gdy jest to możliwe zatrudniam byłych albo obecnych pomocników do tego działu” – mówi – „Są doskonali w tym co robią i są świetnymi sprzedawcami. Są przystojni i jest to dla nich sposób, żeby mieć coś w swoim życiorysie, jeśli kiedykolwiek będą tego potrzebować”.

Matisse zauważa, że wielu pomocników-seksualnych ma problemy z wyjściem z tej branży, głównie z uwagi na brak odpowiedniego doświadczenia w innych dziedzinach.

Jednym z moich celów dla Velvet Swing, jest zmiana społeczności i przybliżenie ludziom tego, gdzie chcą być” – mówi – „Staram się, żeby mój biznes doszedł do punktu, w którym będę mogła zatrudniać wielu sex workerów, którzy chcą opuścić tę branżę”.

Jednakże podkreśla, że praca seksualna jest tak samo uzasadniona, jak korzystanie z konopi indyjskich oraz, że są pomiędzy nimi znaczne podobieństwa.

Wolność seksualna a wolność konopi indyjskich

Utrudniamy wszystko mitami, w ten sam sposób, jak legalizacja marihuany była powstrzymywana przez mity” – mówi – „To szaleństwo. Co mamy? Ludzi, którzy mówią, że wszyscy pomocnicy seksualni to praktycznie niewolnicy seksualni. Podczas, gdy tak po prostu nie jest.

Echa walki o legalizację konopi trudno jest ignorować. Tak samo, jak organizacje anty-marihuany, które argumentują, że jej legalizacja jest równoznaczna z dawaniem działki nastolatkom. Matisse zauważa, że jest to trudne dla niej, jako sex workera, oddzielać to, co robi od okropnych obrazów handlu dziećmi, które spotyka w mediach.

Jeżeli moglibyśmy w jakiś magiczny sposób usunąć ten mit, myślę że szybko osiągnęlibyśmy dekryminalizację” – mówi – „Ale to odpowiedzialne, że nikt nie chce żeby ludzie byli seksualnie zniewoleni, łącznie ze mną i wszystkimi sex workerami. Powoduje to napięcia między nami, chcemy być wolni i nie stygmatyzowani, i jednocześnie nie chcemy, żeby ludzie byli wykorzystywani”.

Innym podobieństwem, jakie istnieje między konopiami a sex workerami, jest ich kryminalizacja.

„Kryminalizacja szkodzi najbardziej zmarginalizowanym ludziom” – ostrzega – „Ludzie, którzy są krzywdzeni najbardziej przez takie prawo są ekstremalnie biedni, często żyją na ulicy. Mogą mieć problemy ze zdrowiem psychicznym i nie móc podejmować tradycyjnej pracy, lecz dobrze radzą sobie jako pomocnicy seksualni i są szczęśliwi w takiej pracy. Kolorowi ludzie są w oczywisty sposób marginalizowani, zarówno jako pomocnicy seksualni, jak i jako klienci. W czasie, gdy konopie indyjskie stały się częścią głównego rynku – o ironio są mniej ryzykowne, niż oryginalny zawód Matisse – praca seksualna pozostała w tle. „Dla nas nadal jest jak w latach sześćdziesiątych” – mówi.

Obecne ataki na aukcje online – znane jako FOSTA-SESTA – zawierają witryny internetowe odpowiedzialne za nielegalną działalność prowadzoną przez użytkowników stron trzecich. „Jest to wyjątkowo szkodliwe” – mówi. – „Gdyż pozbawia sex workerów bezpiecznego i bezpośredniego sposobu kontaktowania się z klientami. Zmusza ich do powrotu do ryzykownego podziemnego rynku, na takiej samej zasadzie, jak wojna narkotykowa przekazała konopie w ręce karteli.

Wiele osób alarmuje, że alfons kontaktuje się z nimi i pyta: co zamierzasz teraz zrobić? Potrzebujesz klientów. Potrzebujesz mnie” – mówi – „I jest to naprawdę okropne”.

Postęp, byłby dla niej czymś tak prostym, jak zlikwidowanie jej okręgowego prokuratora, Dana Satteberga. Jego ataki wywołały wstrząsy w społeczności sex workerów w Seattle. Konkurent Satteberga przeciwstawia się takiemu stylowi działania.

To niewielka rzecz” – mówi Mattise – „To tylko jedno miasto, ale myślę, że to musi się tak dziać. Cal po calu. Krok po kroku. Tak zrobiła marihuana. Jest to stopniowy postęp, zazwyczaj poprzez głosowanie. To będzie działo się, cal po calu.” Pomimo, że ona i jej towarzysze wciąż walczą o każdy cal, ona cieszy się też swoją przygodą w branży konopi indyjskich. „Od lat pomagam wielu mężczyznom mieć lepsze orgazmy” – mówi ze śmiechem –  „chciałabym zacząć pomagać w tym także kobietom, aby miały lepszy orgazm”.

W ciągu całego roku, jest kilka specjalnych dni, które łączą się z wręczaniem prezentów. Święta, urodziny, dzień babci czy też dzień ojca. Ten ostatni już za kilka dni. A jaki prezent wybrać gdy obdarowywany jest miłośnikiem konopi? Oto kilka naszych propozycji na prezenty dla palącego taty.

Propozycji dostępnych obecnie na rynku jest sporo, od kosmetyków przez smakołyki, sprzęt do palenia do książek o tematyce konopnej. Wszystko zależy od preferencji obdarowanego, budżetu czy dostępności produktów. Oto kilka naszych propozycji.

Sprzęt do palenia

Jest to chyba najpopularniejsza kategoria prezentowa, każdy palacz lubi dostać bongo. A do tego każdy palacz wie, że bongo od bliskiej osoby to często fajka na specjalne okazje, a palenia z niej ma +10 do jakości. W tym przypadku sporo zależy od kwoty jaka planujemy na prezent przeznaczyć. Ciekawy asortyment z tej kategorii (i wielu innych), w rozsądnych cenach znajdziecie na sklepie KusHaze.pl.

Jeżeli natomiast fundusz jest nieco ograniczony, świetnym wyborem jest np. wysokiej jakości młynek lub poducha wyglądająca jak worek ziela .

 

A co, jeżeli osoba dla której wybieramy prezent woli kręcić niż nabijać? W takim przypadku polecamy zainteresować się ofertą od JointBrothers.eu. W swojej ofercie posiadają designerskie podstawki do kręcenia jointów. Jeżeli trzeba zrobią tez unikatową na zamówienie, jakość produktów jest najwyższa, są wykonane bardzo precyzyjnie, a materiały z jakich są zrobione to np. bambus.

W ofercie JointBrothers znajdziecie też świetnie wykonane i bardzo dobrze wyglądające lampki z motywami konopnymi, nieduży kosz, a prezencik ciekawy.

Kosmetyki i smakołyki

Kosmetyki, książki, odżywki dla sportowców, herbatki, ciastka i inne przyjemności zawierające w swoim składzie konopie to zawsze dobry upominek dla miłośnika konopi. Korzyść jest podwójna gdyż w większości przypadków są to produkty dużo lepsze i zdrowsze aniżeli ich nie zawierające konopi odpowiedniki. Duży wybór tego typu produktów znajdziecie w Punkcie Konopnym.

Growing

Jeżeli sam jesteś growerem lub znasz kogoś doświadczonego, świetnym i dość oryginalnym pomysłem jest zdobycie genetyki, której u nas nie dostaniesz, mówiąc u nas mam na myśli Europę, misja niełatwa, coś dla prawdziwych pasjonatów.

Jednak dobrym prezentem będzie też książka dotycząca uprawy bądź też innych tematów związanych z gandzią.

Właściciele kawiarni w Paryżu twierdzą, że marihuana, którą sprzedają, nie jest przeznaczona do palenia. Jednak klienci ustawieni w kolejce, aby odwiedzić sklepy są nieugięci i jak sami przyznają – zamierzają to robić.

Dzięki niedawnemu złagodzeniu rygorystycznych przepisów antynarkotykowych we Francji, legalne jest, aby sklepy sprzedawały konopie zawierające mniej niż 0,2% THC. Produkty są obecnie sprzedawane przez dwie kawiarnie z konopiami indyjskimi w bardzo modnej, 11 dzielnicy Paryża. Jak donosi The Telegraph – kolejki chętnych do przypalenia ziółka z kawiarni są ogromne. Jednak Joaquim Lousquy, właściciel kawiarni „Cofyshop„, twierdzi, że jego produkty nie są przeznaczone do palenia.

CBD a działanie psychoaktywne

Nie ma efektu psychoaktywnego. To nie jest lekarstwo ani środek rekreacyjny ” – powiedział Joaquim, dodając „Nie radziłbym nikomu palić tej marihuany. Sprzedajemy ją jako przedmiot, dekoracje, tak jak w sklepie z meblami sprzedaje się stoły i krzesła.

Podczas gdy twierdzenia Lousquy’ego o braku efektów psychoaktywnych są prawdopodobnie prawdziwe, twierdzenie, że produkty nie są przeznaczone do palenia, jest sztucznym unikaniem konsekwencji.

„Marihuana, którą sprzedają, nie jest przeznaczona do palenia”

W przeciwieństwie do stołów i krzeseł, jego produkty są prawdziwymi kwiatami konopi i bardzo łatwymi i wręcz kuszącymi do spalenia. Wielu ludzi z linii swobodnie przyznaje, że są tam, aby przypalić bucha, mając nadzieję, że będą cieszyć się chociaż niektórymi efektami jakie może zaoferować nam CBD.

Jeden z klientów, Marc powiedział – „Chcę się przekonać, czy sprzedawane przez ciebie „rzeczy” sprawią, że poczuje się upalony„. Marc jest świadom tego, co chce palić „Teoretycznie ma mniej niż 0,2 procenta THC, ale słyszałem, że zawiera więcej CBD [cannabidiol, legalny kannabinoid] i powinno to przynieść przynajmniej efekt przyjemnego relaksu”.

Stéphane Bélaiche, właściciel drugiej kawiarni konopnej w Paryżu oraz sklepem oferującym e-papierosy i liquidy, powiedział, że sprzedaje kwiaty bogate w CBD jako „Kolejny ciekawy smak w kawiarni, którego warto spróbować„, ale również twierdzi, że same kwiaty nie służą do palenia. Ale nie oszukujmy się, sprzedają aromatyczne kwiaty marihuany, a ludzie świadomie ustawiają się w kolejkach by przypalić francuskiego, relaksacyjnego ziółka przy aromatycznej kawie i croissancie.

Chociaż niektórzy sądzą inaczej, jeszcze nikt nigdy nie zmarł od marihuany. Nawet jeżeli ktoś pali tyle co Snoop Dogg, Willie Nelson, Wiz Khalifa oraz Cheeh & Chong razem wzięci nie ma ryzyka śmiertelnego przedawkowania. Jednak jeżeli wprowadzisz do organizmu zbyt dużą dawkę THC będzie to raczej nieprzyjemne uczucie i o ile nic nie grozi Twojemu zdrowiu to przez kilka godzin może być niefajnie, wie o tym każdy kto choć raz w życiu zjadł za dużo ciasteczek z zawartością THC. Przedawkowanie marihuany – ile zioła to już za dużo?

Od czasu do czasu w mediach ukazują się informację o zgonie z powodu przedawkowania marihuany, są one jednak mocno naciągane, ja takie informacji określam jako „gównoniusy” – nieważne czy mówi się prawdę, ważne, że temat chwytliwy. Jeden z ostatnich przypadków dotyczy historii z Kolorado, w którym jedenastomiesięczny chłopiec zmarł z powodu niewydolności serca.

Według lekarzy, dr. Thomasa Nappe’a i dr. Christophera Hoyte’a przyczyną śmierci było zapalenie mięśnia sercowego. W swoim raporcie z autopsji zwracają uwagę na fakt, że we krwi chłopca wykryto jedynie konopie indyjskie. „Jedyne, co znaleźliśmy, to marihuana. Wysokie stężenie marihuany we krwi. I to jedyna rzecz, którą znaleźliśmy „- powiedział dr Hoyte.

To, co wydarzyło się później, jest typowe w dzisiejszych czasach, w których dziennikarze bardziej martwią się liczbą kliknięć niż treścią. AOL, New York Daily News, Daily Mail, Fox News, a za nimi mniejsze media ogłosiły „pierwszą na świecie śmierć od konopi”. W reakcji na tę falę niedokładnych wiadomości, dr Nappe zdystansował się wyraźnie od głośnych nagłówków w mediach: „Absolutnie nie mówimy, że marihuana zabiła to dziecko”. Jednak niesmak pozostał, a u wielu osób zachował się jedynie nieprawdziwy przekaz, że marihuana może doprowadzić do śmierci.

Niestety, kłamstwa na temat konopi indyjskich są wielokrotnie rozpowszechniane. Kłamstwa te utrudniają oparte na faktach dyskusje w tej materii i stają na drodze otwartej debaty na temat płynących zagrożeń oraz możliwych korzyściach używania konopi indyjskich.

Czy można umrzeć z przedawkowania konopi?

Przedawkowanie odnosi się do spożycia wyższej dawki składnika aktywnego niż jest to konieczne do celów medycznych (lek) lub do zatrucia. W najpoważniejszych przypadkach przedawkowanie może spowodować śmierć. Czy można umrzeć z przedawkowania konopi? Odpowiedź jest krótka: nie. Do tej pory nie odnotowano żadnego przypadku śmierci spowodowanej bezpośrednio używaniem cannabis, nigdy.

W latach 80. amerykańska administracja narkotykowa próbowała uśmiercić zwierzęta laboratoryjne konopiami indyjskimi. Nie udało się im. Dla porównania, według CDC (Centers for Disease Control and Prevention) sześć osób dziennie umiera z powodu zatrucia alkoholem w USA. Sześć osób każdego dnia! Co więcej, kolejne 100 osób umiera każdego dnia jako bezpośrednia konsekwencja nadużywania alkoholu! Nie wspominając już o ogromie cierpień i patologii do jakich prowadzi alkohol. Legalny ogłupiacz mas.

Liczby te po raz kolejny podkreślają absurdalność zakazu używania konopi, podczas gdy swobodniej dostępna jest znacznie bardziej niebezpieczna substancja, taka jak alkohol.

Wpływ marihuany

Powodem, dla którego niektóre substancje (w przypadku przedawkowania) mogą doprowadzić do śmierci, jest obszar mózgu na który oddziaływają. Opiaty, takie jak heroina lub fentanyl, są absorbowane w pniu mózgu użytkownika, w miejscu, w którym reguluje się oddychanie. Ludzie, którzy umierają z przedawkowania opiatów, po prostu przestają oddychać gdyż nadmiar substancji powoduje, że ten obszar mózgu nie działa tak jak należy.

Aktywne składniki konopi są wchłaniane przez receptory kannabinoidowe, które nie znajdują się w pniu mózgu, a zatem nie mają rzeczywistego wpływu na funkcje życiowe, takie jak np oddychanie. Dlatego właśnie zbyt duża ilość THC, mimo, iż może być nieprzyjemna to nie jest bezpośrednim zagrożeniem życia czy zdrowia.

Dzięki temu marihuana jest mniej niebezpieczna, chociaż nie jest całkowicie niewinna, właśnie dlatego należy edukować, a nie karać. Podobnie jak większość używek, THC (psychoaktywny składnik konopi indyjskich) wpływa na osąd osoby, co może spowodować, że niedoświadczeni użytkownicy będą uwikłani w niebezpieczne sytuacje. Co ciekawe, u wieloletnich użytkownik,ów często poprawia ocenę sytuacji, a podejmowane decyzje są bez udziału np. złości czy innych negatywnych emocji

Za dużo

Z czysto teoretycznego punktu widzenia wszystkie substancje mogą być śmiertelne. Każdy, kto używa zbyt dużo kokainy, umrze, tak jak każdy, kto spożyje za dużo marchewek lub wypije na raz zbyt dużo wody. Toksyczność jest określona przez dawkowanie.

David Schmader, autor książki Weed: The User’s Guide, obliczył, ile marihuany będzie potrzebne, by kogoś zabić. Odpowiedź: 750 kilogramów w 15 minut. Nikt nie może spożyć takiej ilości. „Nawet Snoop Dogg”, pisze Schmader w swojej książce.

Innymi słowy śmiertelna dawka konopi indyjskich jest tysiące razy większa niż dawka skuteczna.

Dlaczego mniej często znaczy lepiej?

Chociaż przedawkowanie marihuany jest praktycznie niemożliwe, nadmierne spożycie może szybko spowodować niepożądane skutki, które mogą być bardzo nieprzyjemne. Dotyczy to zwłaszcza osób, które używają konopi rzadko lub od niedługiego czasu. Mogą to być: nudności, drżenie i ataki lękowe. Powinieneś zachować szczególną ostrożność jeżeli jesteś początkującym użytkownikiem cannabis. Najlepiej jest stopniowo dążyć do optymalnej dawki.

Należy również pamiętać, że każdy reaguje inaczej na spożycie marihuany. To, co jedna osoba uważa za normalną dawkę, może być zbyt dużą  ilością dla innej osoby. Zasadniczo osoby używające substancji, które zmieniają stan świadomości, powinny czuć się dobrze i muszą być odpowiednio poinformowane. Dlatego jeszcze raz powtórzę – edukować, a nie karać!

 

 

Marihuana i kryptowaluty występują w szarej strefie w Stanach Zjednoczonych. Lecznicze zastosowanie marihuany jest legalne w 29 stanach, natomiast w 9- rekreacyjne, jednak biznes związany z marihuaną ma poważne ograniczenia. Największą z przeszkód do pokonania jest system bankowy, czyli coś, co udaję się obejść kryptowalutom.

Rynkowi analitycy, jak Brigtfield Group szacują, że aktualnie przemysł związany z marihuaną wart jest 7.7 biliona dolarów. Prognozują, że suma ta wzrośnie do 31.4 bilionów dolarów do 2021 roku. Jednak status prawny marihuany sprawia, że pieniądze nie mogą przepływać tradycyjnymi kanałami bankowymi.

Bez dostępu do bankowości przemysł jest zmuszony zmagać się z inwestycjami, które są mu niezbędne do przetrwania. Bez inwestorów małe firmy np. kasy, nie mają możliwości uzyskania pieniędzy potrzebnych do przetrwania bez zawirowań finansowych. Z tego powodu wiele firm produkujących konopie indyjskie korzysta z kryptowalut, które są dla nich bezpieczniejszą alternatywą, niż trzymanie wszystkiego w gotówce.

Inwestowanie na którymkolwiek z rynków jest trudne.

Według ekspertów, takich jak Jim Cramer – gospodarz „mad Money” inwestowanie w marihuanę i kryptowaluty jest tak samo spekulacyjne. W wywiadzie dla CNBC Cramer powiedział: „Z tego co wiem w tej branży jest już za dużo spekulacji”. Ekspert wyraził swoją główną obawę, jaką jest zmienność rynków wschodzących.

Inwestorzy nie bez powodu obawiają się, że wkładają pieniądze na rynek, który niedługo może przejść ogromne zmiany. Największym problemem dla marihuany jest brak gwarancji i zwiększające się ryzyko.

Okazuje się, że nadmiernie zawyżone akcje są jednak mniejszym problemem, niż rząd federalny. Coś, z czym oba sektory mają do czynienia i coś, co jest szczególnie problematyczne w przypadku konopi indyjskich.

W każdej chwili rząd może podjąć działania.

Obecnie istnieje około 500 niezależnych banków współpracujący z firmami zajmującymi się konopiami indyjskimi. Nikt z poważnymi nazwiskami nie zbliży się do nich, dlatego tysiące firm w kraju nie ma możliwości używania kart kredytowych i debetowych.

Powoduje to istotne problemy dla klientów, inwestorów oraz przedsiębiorstw. Zwiększa to możliwości przestępstwa, korupcji i możliwość pojawienia się błędów w transakcji. To sprawia, że wiele firm zwraca się w kierunku kryptowalut, ponieważ omijają one wiele niebezpieczeństw związanych z gotówką.

„Marihuana i kryptowaluty są naturalnie skrzyżowane” – stwierdza Bryan Meltzer, partner w kancelarii adwokackiej Feuertein Kulick. Jest specjalistą w klientach konopi indyjskiej i był pokazany w Annie Nova CNBC. Meltzer wyjaśnił, że przy pomocy Bitcoin mogą uniknąć posiadania gotówki w kasie i wejść na poziom przejrzystości transakcji.

Kryptowaluty działają na technologii blockchain. Prowadzą publiczny rejestr, który sprawia, że każda transakcja jest przejrzysta, legalna i zabezpieczona przed kradzieżą. Z uwagi na to, że coraz więcej firm akceptuje zmianę, wywierana jest presja i pozostałe firmy są zmuszone do ich akceptacji nowych zasad albo do przegrania.

Jest jeszcze długa droga do przejścia.

Jesteśmy jeszcze na początku drogi zarówno kryptowalut, jak i marihuany. Chociaż coraz więcej przychodni zwraca się w stronę Bitcoin i innych kryptowalut, wielu przedsiębiorców jest ostrożnych. Poza tym, kilka wyspecjalizowanych kryptowalut jak PotCoin i HempCoin, co de facto uniemożliwia wykształcenie się jednej waluty.

Niektórzy eksperci uważają, że konopie indyjskie spowodują, że kraj wykorzysta w pełni kryptowaluty, lecz jest za wcześnie, aby to ocenić. Jeśli rząd odpuści jednej lub dwóm kryptowalutom i marihuanie będzie to kosztowało niektórych inwestorów sporo gotówki.

Czy używasz kryptowalut do płacenia za marihuanę? Co myślisz o przyszłości płacenia blockchain? Co byś zrobił gdyby przychodnie przyjmowali płatności tylko kryptowalutami? Daj nam poniżej znać, co o tym sądzisz!

Jakiś czas temu pisaliśmy o pojawieniu się w szwajcarskich supermarketach kwiatów o dużej zawartości CBD, znany również jako „marihuana lite”. Stanowią one alternatywę dla tytoniu o relaksujących i nie uzależniających właściwościach. Sprawdzamy jak CBD pomaga w rzucaniu palenia.

Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii wykazały, że CBD może pomóc ludziom w rzuceniu palenia papierosów. Jak to działa? Czy można rzucić palenie z pomocą suszu CBD? Spójrzmy bliżej na produkty CBD i sprawdźmy, jak używać tej substancji, żeby łatwiej rzucić palenie.

CBD a rzucanie palenia: co mówi badanie?

W czasie ostatnich kilku lat przeprowadzono dwa bardzo interesujące badania na temat CBD i rzucania palenia. Oba badania zostały przeprowadzone przez University College London.

Pierwsze badanie opublikowano w 2013 roku. Dwunastu uzależnionym palaczom dano inhalator wypełniony suszem CBD, natomiast 12 innym inhalator z placebo. Obie grupy miały go używać, kiedy poczują ochotę na papierosa. Naukowcy odkryli, że palacze używający inhalatora z suszem CBD zredukowali używanie papierosów aż o 40%, podczas gdy grupa stosująca placebo nie wykazywała żadnych większych zmian. Naukowcy spekulowali, że „leki, które zmieniają układ endokannabinoidowy mogą stanowić skuteczny sposób leczenia uzależnienia od nikotyny”, jednak niezbędne były kolejne badania.

Niedawno, bo w maju 208 roku, w Wielkiej Brytanii wykonano kolejne badania dotyczące rzucania palenia przy pomocy CBD. W trakcie podwójnie ślepego, wybiórczego badania 30 palaczom podawano 800 mg CBD, w formie doustnej albo placebo. Uczestnikom pokazywano następnie „obrazowe wskazówki dotyczące tytoniu” i byli egzaminowani pod kątem zachłanności, wycofania, tętna oraz ciśnienia krwi. W prawdziwym życiu tzw. wskazówki dotyczące tytoniu stanowią sytuacje, w których prawdopodobieństwo pojawienia się nawrotu palenia jest największe, czyli: przyjęcia, imprezy, palenie znajomych, picie alkoholu. To, co odkryli naukowcy było niezwykle interesujące. Już jedna dawka 800 mg CBD pomagała w zmniejszaniu „przyjemności” z papierosów, szczególnie w porównaniu z grupą otrzymującą placebo, zwłaszcza, gdy uczestnicy badania wstrzymali się na co dzień od papierosów.

Są to ekscytujące odkrycia, ponieważ sugerują, że CBD może zakłócać pewne mechanizmy leżące u podłoża uzależnienia od tytoniu i potencjalny sposób leczenia dla osób, które chcą rzucić palenie

– mówi dr Amir Englund z King’s College London w News UK.

Jak CBD pomaga w rzucaniu palenia

Znaczenie badań nad wpływem CBD na rzucenie palenia jest nie do przecenienia i może pomagać w rzucaniu na kilku różnych poziomach. Rzucanie palenia to nie tylko przezwyciężenie fizycznego uzależnienia, lecz także proces przełamywania nawyku, a to jest trudne i powoduje stres. Jednak palenie bogatych w CBD kwiatów marihuany albo pozyskiwanie oleju z konopi dominującego w CBD przyczynia się do łagodzenia niepokoju, wypełnia brakujący nawyk, wdychanie substancji celem zrelaksowania się.

Jak używać CBD przy rzucenia palenia?

Jeżeli szukasz konkretnej porady na temat CBD i rzucenia z nim palenia, jesteśmy z Tobą. Pamiętaj, że CBD to związek, który znajduje się w konopiach indyjskich, ale nie powoduje odurzenia. Nie pobudza Cię, lecz ma wiele leczniczych korzyści, m. in. łagodzi lęk oraz ból. Dodatkowo produkty CBD pochodzące z konopi mają 0,2% THC albo mniej i dostępne są w w Polsce. Istnieje wiele możliwości podczas kupowania CBD, aby rzucić palenie. W Polsce dostępne jest wszystko od olejków, koncentratów i kryształków oraz waporyzatorów do CBD po kwiaty, haszysz, a wszystko to do kupienia online oraz w wielu stacjonarnych punktach w całym kraju.

Zastąpienie tytoniu CBD wydaje się najprostszym sposobem na rzucenie palenia papierosów, jednak technika ta może być zastosowana tylko w pierwszych kilku tygodniach. Wynika to z faktu, że palenie lub spalanie ciągle produkuje rakotwórcze substancje, jest więc cały czas złe dla Ciebie. Bardzo dużo znanych i najbardziej skutecznych sposobów rzucania palenia polega na zmianie palenia na nowe, zdrowe nawyki, tj. wypicie kubka herbaty w czasie, kiedy normalnie zapaliłbyś papierosa, spacer po posiłku. Zastępowanie papierosów palonym suszem CBD z pewnością nie jest rozwiązaniem długoterminowym, lecz może pomóc w przejściu, proponuje się więc waporyzację. Najzdrowiej jest przyjmować CBD doustnie, w postaci oleju.

Badania wykazały również, że codzienne przyjmowanie CBD może wpływać pozytywnie na odzyskiwanie uzależnionych, tak jak opioidy i kokaina. Rzucanie palenia z CBD jest korzystne: nie spowoduje „odlotu”, ale nadal przyczyni się do zmniejszenia stresu oraz głodu.

Ponad dwa lata temu w mediach głośno było o sprawie Aleksandra Łoktajewa – żużlowcu Falubazu Zielona góra, u którego w organizmie stwierdzono obecność środków psychoaktywnych – THC. Coraz głośniej dyskutowana jest sprawa usunięcia marihuany z listy środków zakazanych w sporcie. Czy marihuana zostanie usunięta z listy środków dopingujących?

Ponad dwa lata temu głośno było o sprawie Aleksandra Łoktajewa, który gdzieś tam, przy okazji zapalił trawkę. Kontrola antydopingowa wykryła  utrzymujące się w jego organizmie substancje psychoaktywne (dokładnie THC). Po wykryciu we krwi sportowca jakichkolwiek zabronionych substancji, jedynym wyjściem było zawieszenie. Oczywiście przykład Łoktajewa nie jest jedyny, takich sytuacji w polskim sporcie było dużo więcej.

Niegdyś alkohol również był na liście środków dopingowych. Aktualnie za wykrycie alkoholu grozi jedynie dyscyplinarne zawieszenie. Kary za wykrycie THC również nie są zbyt wysokie: najczęściej jest to zawieszenie na trzy do sześciu miesięcy.

Jak mówi Michał Rynkowski (Szef Krajowej Agencji Antydopingowej POLADA). W 2016 roku THC wykryto u kilku sportowców, którzy przypalali podczas odbywających się zawodów. W 2017 roku kolejnych trzech sportowców zostało zawieszonych z tego samego powodu. Ale kto wie, może za trzy, cztery lata sportowcy będą mogli bez problemu stosować np. medyczną lub rekreacyjną marihuanę bez obawy o jakiekolwiek zawieszenie.

THC a doping w Zielonym Świecie

Oczywiście problem z badaniami antydopingowymi i obecnością THC w organizmie sportowców nie dotyczy tylko polski. Z całego świata dochodzą do nas informacje związane z tym problemem. Na przykład wielu koszykarzy ligi NBA przyznaje, że pomimo zakazów i przepisów ligi będą przypalać trawkę, bo jak sami twierdzą – po prostu ją lubią.

Amerykański pływak – Michael Phelps, 23-krotny mistrz olimpijski, 26-krotny mistrz świata, mistrz świata na krótkim basenie, wielokrotny rekordzista świata również przyznaje się do regularnego palenia marihuany w celach rekreacyjnych.

Jak wspomina Michał Rynkowski, podejście do tej używki liberalizuje się na całym świecie. Rynkowski twierdzi także, że do czynienia mamy z używką, która jest szkodliwa i mogąca mieć potencjalny wpływ na przebieg rywalizacji w zawodach sportowych, choć nie zawsze może ona pomóc osiągnąć oczekiwany wynik.

Miejmy nadzieję, że zliberalizowanie podejścia do marihuany będzie łatwą drogą, mimo, że największą obawą jest reakcja społeczeństwa, które może „blokować” definitywne zatwierdzenie tej decyzji. W końcu w świetle prawa marihuana wciąż pozostaje narkotykiem.

Mimo wszystko sprawa jest co raz częściej oraz intensywniej omawiana, lecz są to rozmowy raczej ogólne, bez dokładnego określenia, kiedy marihuana miałaby przestać być traktowana jako doping.

Licytacje komornicze często są szansą na tani zakup samochodu czy nieruchomości, które pomogą stanąć nam w korzystnej sytuacji finansowej lub rozpocząć dobry start. Oczywiście Zielony Świat pełen jest niespodzianek i nigdy nie wiemy jakie figle dla nas przygotował. Tak było również w sytuacji pewnego mężczyzny, który kupił mieszkanie na komorniczej licytacji, wewnątrz znalazł plantację marihuany.

Pewien mężczyzna wygrał licytację mieszkania w zabrzańskiej dzielnicy Helenka. na jednej z komorniczych licytacji. Kiedy wszedł do mieszkania, ogarnęło go ogromne zaskoczenie.

Po szczęśliwym zakupie, załatwieniu formalności i odebraniu kluczy mężczyzna poszedł dokładniej obejrzeć swoje nowe gniazdko. Niestety problem pojawił się już na samym początku, ponieważ klucze jakie otrzymał zupełnie nie pasowały do zamontowanego w drzwiach zamka. Mężczyzna zawiadomił policję o tym fakcie, by ta była obecna podczas rozwiercania zamka.

Kiedy wreszcie udało się dostać do wnętrza lokalu, oczom właściciela i policjantów ukazał się namiot uprawowy wyposażony w odpowiedni system oświetleniowy i wentylacyjny. Po za osprzętem w namiocie dzielnie rosło kilkadziesiąt krzewów konopi indyjskich.

Na miejsce została wezwana grupa dochodzeniowo-śledcza, która wraz z technikami kryminalistyki przeprowadziła czynności zabezpieczające wszystkie dowody i ślady. Policjanci zabezpieczyli 41 krzewów konopi indyjskich oraz susz przygotowany do dalszej dystrybucji. Aktualnie trwa śledztwo mające ustalić do kogo należała plantacja.

 

 

 

 

Streamowanie video jest już tak bardzo popularne, że konta YouTube czy Netflixa obsługują już ponad 70% szczytowego ruchu internetowego w USA. Każdego dnia miliardy ludzi oglądają video dodawane do serwisu YouTube. Właśnie te ogromne liczby spowodowały, że w 2006 roku Google kupił YouTube’a za 1,65 miliarda dolarów! Firma nieustannie się rozwija dzięki treściom tworzonym przez użytkowników. Wielu twórców korzystających z platformy YouTube zarabiało na swoim kanale przyciągając miliony wyświetleń. Nawet drobni twórcy mogą zarobić wystarczającą ilość pieniędzy, aby utrzymać swój kanał. A wiec dlaczego YouTube usuwa kanały powiązane z marihuaną?

Jednak niedawne problemy z reklamodawcami szkodzą całej społeczności, na której to cały serwis się opiera. Problem znany jako „Adpocolypse” nazwany tak ze względu na wielkość exodusu, ponieważ wielu twórców, z wieloletnim stażem, ogromną liczbą subskrybentów nie może dłużej korzystać z platformy. W odpowiedzi na utracone dochody, Youtube musiała wprowadzić znaczące zmiany w swoich algorytmach i zaktualizować warunki korzystania ze swoich usługi.

Youtube usuwa coraz więcej kont związanych z kulturą cannabis

Pomimo dołożenia wszelkich starań, YouTube nie odnotowuje takich zysków z reklam, jak z sprzed okresu „Adpocolypsy„. Podejmując następne kroki, internetowa video platforma zwiększyła liczbę kont, przeciwko którym podejmują stanowcze działania. Obejmuje to demonetyzowanie filmów, usuwanie treści i całkowite zamykanie kont.

Konopny content to kolejny problem dla internetowego giganta. Póki marihuana wciąż widnieje na pierwszej stronie listy narkotyków, google nie może reklamować się w jej towarzystwie bez specjalnych udogodnień. Google zdecydowało więc postawić na stanowczy ruch i po prostu hurtowo zamykają te kanały z małym lub żadnym ostrzeżeniem. Nie ostrzegają dlatego, by dany kanał nie przeciągnął widzów na inną, podobną platformę, której konopna kultura w żaden sposób nie zawadza.

Niestety, sporo wieloletnich kont twórców takich jak CustomGrow420, Jorge Cervantes czy StrainCentral, nie są już mile widziani w serwisie YouTube, a sami twórcy tych kanałów idąc drogą prawną nie mogą z tym nic zrobić. Znikają również polskie kanały, nie tylko nawiązujące do palenia ale także kanały edukacyjne dotyczące środków odurzających.

Polskim przykładem może być kanał Wiem co ćpiem, który z serwisu YouTube usuwany i przywracany był już wiele razy, lub jeden z pierwszych w Polsce Zielonych Kanałów – Spliff TV

Zdezorientowana Zielona Społeczność

W przypadku wcześniejszych zmian w polityce, wszyscy byli informowani na jakiś czas przed ich wprowadzeniem. W tym przypadku nie było żadnego komunikatu ani ostrzeżenia. Wiele kont o dobrej, wieloletniej reputacji, z milionami subskrybentów nagle zniknęły! Jedyną wiadomością był wysyłany po dokonanym fakcie e-mail dotyczący egzekwowania wytycznych dla społeczności YouTube’a.

Nawet tak potężne serwisy jak Leafly.com zostały trafione tym wielkim, banalnym młotem. Najbardziej frustrujące jest to, że egzekwowanie wytycznych jest stosowane nierównomiernie. Istnieje mnóstwo filmów, które łamią wytyczne serwisu bez natychmiastowego odrzucenia. Co więcej, niektóre kanały marihuany pozostają aktywne, podczas gdy inne po prostu znikają w mgnieniu oka.

Co dalej z Zieloną Społecznością?

Youtube nadal nie złożył oświadczenia na temat przyczyny lub metody ostatniego „uboju”. Twórcy usuniętych kanałów czekają z zapartym tchem na każde słowo na temat tego, co może przywrócić i utrzymać przy życiu ich wieloletnią pracę, której często poświęcili wszystko. Ale te oczekiwanie nie potrwa długo, wielu właścicieli kanałów nie może pozwolić sobie na taki zastój i już szukają nowego domu, innych platform, które nie będą utrudniały prowadzenia takiego typu działalności.

Przykładowo kanały „Pro Gun” dot. broni palnej przeniosły się na PornHub, zanim strona zaktualizowała ich warunki korzystania z usług i odesłała te kanały spowrotem. Podobnie może być w przypadku konopi indyjskich, jeśli nowa strona odczuje, że migracja ma szkodliwy wpływ na ich markę lub zyski.

Instagram i Vimeo są silnymi pretendentami do tego ruchu. Być może nie spodoba im się idea hostingu światowej konopnej społeczności i wyrzuci ich w taki sam sposób, w jaki Pornhub wyrzucił społeczność strzelecką. Zieloni YouTuberzy wspólnie stworzyli dodatek jakim jest weedtubers.com. Na jednej z podstron możemy podejrzeć listę kanałów, przy wielu z nich widzimy zerowe liczby subskrybentów, a jeśli jacyś już tam są, oznacza to, że sam kanał nie posiada żadnej zawartości. Ten dodatek jest teraz ich jedyną nadzieją na przetrwanie.

Prawdopodobnie, ludzie tworzący konopną społeczność w sieci, będą zmuszeni do stworzenia swojego centrum udostępniania informacji, filmów i tym podobnych. Może macie już na oku taką platformę?  Zachęcamy do dalszej dyskusji oraz komentowania i nagłaśniania całej sprawy!


Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.