Panna młoda dodała zioło do potraw na weselu. Grozi jej 30 lat więzienia

dodała zioło do potraw

Panna młoda dodała zioło do weselnych potraw. Konopiami nafaszerowała ciastka i inne słodkości, chleb oraz dania główne. A dokładniej to zleciła dodanie ziela do wszystkich potraw, a kucharka zadanie wykonała. Potrawami ze specjalnym składnikiem raczyli się wszyscy, zarówno dzieci jak i osoby w podeszłym wieku. Niestety dla niektórych gości dawka była zdecydowanie zbyt duża, Wystąpiły paranoje, lęk, przerażenie, przyspieszona akcja serca, a 8 osób trafiło do szpitala. Teraz zarówno pannie młodej jak i kucharce grozi 30 lat pozbawienia wolności, lub więcej.

Panna młoda dodała zioło do potraw na weselu. Grozi jej 30 lat więzienia

Danya Shea Glenny Svoboda z Longwood w USA chcąc zapewne zadbać o to, aby wszyscy goście mieli dobry humor zleciła dodanie marihuany do weselnych potraw. Wszystkich. Zapewne żeby nie było wątpliwości, że kogoś ominie zabawa. Niestety goście weselni raczej nie będą wspominać tego wieczoru zbyt miło, a przynajmniej nie wszyscy. Dodane do jedzenia ilości gandzi były dla niektórych zbyt duże i ośmioro z nich wylądowało w szpitalu. Marihuana znajdowała zarówno w słodkościach, jak i daniach głównych czy chlebie. W efekcie czego była konsumowana również przez dzieci oraz osoby starsze. Teraz nieodpowiedzialna Amerykanka oraz przygotowująca dania kucharka, mogą spędzić co najmniej 30 lat w więzieniu.

42-letnia panna młoda i odpowiedzialna za catering Joycelyn Montrinice Bryant przygotowały dla gości weselnych nie lada niespodziankę podając dania nafaszerowane marihuaną, niestety u części z nich wywołało lęki, paranoję i problemy z sercem, osiem osób trafiło do szpitala.

Reklama

Policjanci zajmujący się sprawą znaleźli ślady marihuany zarówno w daniach, jak i na zastawie, na której serwowane były potrawy.

Jedna z obecnych na weselu przyjaciółek panny młodej przyznała, ż myślała, że umrze. Po zjedzeniu potraw infuzowanych THC nie wiedziała co się z nią dzieje i czuła się bardzo źle. Dodała, że czuje się oszukana przez osobę, której ufała.

Zarówno panna młoda jak i kucharka mogą teraz zostać skazane na 30 lat pozbawienia wolności lub więcej, jeśli odpowiedzą za wszystkie stawiane im zarzuty. Rozprawę zaplanowano na lipiec.

Podawanie marihuany w taki sposób osobom tego nieświadomym jest bardzo nieodpowiedzialne. Po pierwsze marihuana w potrawach działa znacznie mocniej niż np. palona. Efekty pojawiają się dopiero po co najmniej godzinie jednak są bardzo silne i trwają 4-8 godzin lub nawet dłużej. Kolejna sprawa to tolerancja, która u niektórych jest ekstremalnie niska i wystarczy im śladowa ilość zjedzonego ziela, aby efekty były tak silne, że aż nieprzyjemne. Podawanie THC dzieciom i niczego się nie spodziewającym osobom w podeszłym wieku to głupota wykraczająca po za skalę.

Reklama

Ostatnio popularne

1 komentarz do “Panna młoda dodała zioło do potraw na weselu. Grozi jej 30 lat więzienia”

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

Jaka jest historia marihuany w Polsce? Od kiedy zioło jest objęte w naszym kraju jakimikolwiek przepisami i jak to wyglądało zanim je wprowadzono? Jak wyglądał pierwszy udaremniony przemyt w Polsce? O czym mówią pierwsze wzmianki o rekreacyjnym używaniu konopi nad Wisłą?  Na YouTube trafił niedawno bardzo ciekawy materiał, który w 25 minut opowiada historie konopi na terenie naszego kraju rozpoczynając od pierwszych wzmianek na ten temat wiele lat temu, aż do dnia dzisiejszego. Warto obejrzeć bo to kawał polskiej konopnej historii zebrany w jednym miejscu. 

Reklama

Historia marihuany w Polsce

Polska historia marihuany. Od PRL do III RP. Tak brzmi pełny tytuł filmu, który powinien obejrzeć każdy kogo interesuje temat historii konopi w naszym kraju.

Pierwsze wzmianki w literaturze, pierwszy udaremniony przemyt oraz pierwsze przepisy regulujące status marihuany w Polsce – to wszystko i wiele więcej opowiedziane w bardzo przejrzysty sposób w 25 minut. Kawał polskiej historii konopnej.

Częstochowski radny z Lewicy, Zbigniew Niesmaczny, złożył swojemu koledze nietypowe życzenia z okazji świąt. Lokalny polityk i przedsiębiorca wysłał nagranie, na którym składa życzenia… popalając sobie z lufki marihuanę. Film z życzeniami, który najpewniej był wysłany w wiadomości prywatnej, wypłynął kilka dni temu. W miniony czwartek odbyła się natomiast sesja rady miasta Częstochowa, na którą radny z Lewicy wszedł i przywitał się z obecnymi hasłem „sadzić, palić zalegalizować”. Jaka była reakcja Rady Miasta? Co na to posłanka Żukowska? Oto więcej informacji.

Reklama

Częstochowa: Radny z Lewicy składał życzenia świąteczne paląc zioło

Częstochowski radny z ramienia Lewicy, Zbigniew Niesmaczny, stał się w zeszłym tygodniu bohaterem niecodziennej sytuacji.

Do sieci wyciekło nagranie, które było zapewne wysłane w wiadomości prywatnej przed świętami.

Na filmie częstochowski radny z Lewicy, składa nietypowe życzenia swojemu koledze Sebastianowi… paląc z lufki marihuanę, a przynajmniej tak twierdzi bohater nagrania, na którym mówi:

Wszystkiego najlepszego na święta. Pamiętaj, Lewica, dobre zioło. Wracaj do nas szybko, musimy to nadrobić

Do kogo kierowane są życzenia? Lokalne media podają, że najprawdopodobniej chodzi o Sebastiana Trzeszkowskiego.

Co ciekawe, lokalne media nie robią z tego wielkiej afery, a wręcz podchodzą do sytuacji wręcz humorystycznie.

A ponieważ radny Zbigniew Niesmaczny, autor życzeń, jest zaangażowany w działania mające na celu wprowadzenie nocnej prohibicji alkoholowej na terenie miasta, niektórzy śmieszkują, że zamiast sklepów monopolowych, może powstaną coffeeshopy.

Dzień po tym jak nagranie z życzeniami wyciekło do sieci, odbyła się sesja rady miasta. Na którą radny Zbigniew Niesmaczny wszedł i przywitał się z obecnymi na sali hasłem „sadzić, palić zalegalizować”

Później pojawił się z jego strony żart o „odpalaniu” urządzenia do głosowania.

Swoje niezadowolenie wyraził natomiast FP Nowa Częstochowa, gdzie napisano:

Prawo dla frajerów, przywileje dla Lewicy. 

Radny Zbigniew Niesmaczny – współprzewodniczący klubu Lewicy w Radzie Miasta – w nagraniu, które trafiło do sieci, odpalając lufkę, mówi: „Pamiętaj – Lewica, dobre zioło”, a potem na sesji: „sadzić, palić, zalegalizować!” i „chwileczkę, muszę odpalić”. Zwykły mieszkaniec za posiadanie czy palenie marihuany może dostać mandat, trafić przed sąd, a nawet do więzienia. 

To pokazuje pełną arogancję i brak odpowiedzialności. Prawo obowiązuje tylko zwykłych ludzi, a politycy (którzy sami to prawo projektują) mogą je sobie olać. Oczywiście kwestia legalizacji czy delegalizacji marihuany to temat do dyskusji i debaty publicznej. Ale prawo w tym momencie jasno określa, jak wygląda sytuacja, i my wszyscy podlegamy jego zasadom. Nie tylko Niesmaczny i Żukowska kompromitują Lewice – cała ta partia w Polsce straciła jakikolwiek kierunek. 

Na platformie X głos w sprawie zabrała Maria Żukowska, która sprawę skomentowała słowami: „Jesteśmy za legalizacją” marihuany

Użytkownik X zapytał: „Ale na razie jest to zachowanie nielegalne. Więc jaka będzie reakcja?” – posłanka odpowiedziała jednym słowem: „Żadna.

Takie comming outy to my szanujemy, oby więcej. 

Reklama

Rząd zrezygnował z planowanego zakazu sprzedaży suszu CBD do palenia i waporyzacji. O sprawie zrobiło się głośno rok temu gdy na sejmowej stronie pojawił się projekt o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz niektórych innych ustaw autorstwa Wojciecha Koniecznego, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Zdrowia. Projekt ten zawierał zmianę, która do tej pory wydawałaby się czymś zupełnie abstrakcyjnym, a mianowicie zakaz sprzedaży suszu CBD czy CBG do palenia i waporyzacji. Planowane zmiany przewidywały kary więzienia za handel suszem konopi siewnych do palenia lub waporyzacji. Jednak wygląda na to, że Ministerstwo Zdrowia się z tego pomysłu wycofało. Oto więcej informacji.

Reklama

Rząd wycofał się z pomysłu zakazu sprzedaży suszu CBD do palenia i waporyzacji

Po raz pierwszy pisaliśmy na ten temat w styczniu tego roku, informując, że:

„Na sejmowej stronie pojawił się projekt ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz niektórych innych ustaw autorstwa Wojciecha Koniecznego, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Zdrowia.

Projekt ten zawierał punkty mówiące o zakazie sprzedaży konopi siewnych z przeznaczeniem do palenia lub waporyzacji. Według planowanych zmian za handel np. suszem CBD można by trafić na rok do więzienia.”

Natomiast w październiku 2025 r. informowaliśmy, że propozycja zmiany Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii niebawem najpewniej trafi pod głosowanie ponieważ widniała po kolejnych aktualizacjach.

Jednak zapisy o zakazie sprzedaży suszu konopi siewnych do palenia nie pojawiły się już w kolejnej aktualizacji projektu zmian w Ustawie o Przeciwdziałaniu Marihuany datowanej na 8 stycznia 2026 r., a opublikowanej 21. stycznia 2026 r.

 

Oznacza to, że resort zdrowia chyba zrozumiał szkodliwość swojego pomysłu zmiany w U. o P. N.

Reklama
Wiele wskazuje na to że mamy drobny sukces i udało się rządzącym wybić z głowy ten absurdalny pomysł, którego dość długo bronili.
Na etapie rozpatrywania projektu przez Stały Komitet Rady Ministrów z projektu zostały w ostatnich dniach usunięte przepisy regulujące uprawę i obrót konopiami włóknistymi, w tym absurdalny zakaz ich sprzedaży z przeznaczeniem do palenia lub waporyzacji.
-skomentował sytuacja na swoim FB Przemysław Zawadzki.
 
Pomysł Ministerstwa Zdrowia, aby wprowadzić zakaz sprzedaży suszu CBG i CBD do palenia i waporyzacji był mocno oderwany od rzeczywistości oraz sprzeczny z jakąkolwiek logiką, dlatego cieszy fakt, że się z niego wycofano. 
 
Aktualny projekt zmian w Ustawie o Przeciwdziałaniu Narkomanii znajdziesz  T U T A J

Użytkownicy marihuany są niesłusznie karani za prowadzenie pojazdów pod wpływem – mówią wyniki najnowszych badań. Problemem, z którym nie poradził sobie jeszcze żaden rząd na świecie jest fakt traktowania konopi jak alkoholu. Jednak takie podejście nie znajduje poparcia w rzeczywistości ponieważ metabolity alkoholu w wydychanym powietrzu znajdują się jedynie gdy użytkownik jest pod wpływem, jest odurzony. W momencie gdy taka osoba wytrzeźwieje – metabolity alkoholu znikają. W przypadku zioła jest inaczej – jego metabolity utrzymują się w organizmie przez wiele dni od ostatniego spożycia, co oznacza, że taka osoba będąc zupełnie trzeźwym, w razie kontroli można zostać uznanym za kierowcę „pod wpływem” i stanąć przed sądem.

Reklama

Użytkownicy marihuany są niesłusznie karani za prowadzenie pojazdów pod wpływem – wynika z badań

Ustawodawcy i organy regulacyjne w wielu państwach na całym świecie, których celem jest ograniczenie liczby kierowców prowadzących pojazdy pod wpływem narkotyków, od dawna starają się zastosować strategię opartą o przestępstwa związane z alkoholem. Chodzi oczywiście o ustalenie czy kierowca jest trzeźwy co w przypadku alkoholu jest bardzo proste – poziom stężenia metabolitów oznacza poziom odurzenia, im ich liczba większa tym bardziej pijany jest kierowca. 

W przypadku marihuany stosowane są podobne wytyczne – także w Polsce. Oznacza to że jeżeli u badanego kierowcy zostaną wykryte metabolity marihuany – zostaje on oskarżony za prowadzenie pojazdu pod wpływem środków odurzających.

Tylko jest jeden fundamentalny problem – metabolity marihuany utrzymują się w organizmie nawet przez kilka tygodni od ostatniego spożycia. Oznacza to, że całkowicie trzeźwy kierowca może niesłusznie zostać oskarżonym o prowadzenie pod wpływem marihuany. 

Ustawodawcy i organy regulacyjne, których celem jest ograniczenie liczby kierowców prowadzących pojazdy pod wpływem narkotyków, od dawna starają się zastosować strategię znaną ze ścigania sprawców przestępstw przeciwko alkoholowi: ustalenie limitu stężenia THC we krwi, po przekroczeniu którego kierowca jest uznawany za osobę pod wpływem, powszechnie określanego jako ilość „per se”.

Wielu regularnych użytkowników marihuany przekracza zerową tolerancję i stężenie THC w organizmie kilka dni po ostatnim użyciu, ryzykując konsekwencje prawne, mimo braku dowodów na upośledzenie

– stwierdzili autorzy badania, które opublikowano w naukowym czasopiśmie Clinical Chemistry i było częściowo finansowane przez Narodowy Instytut Zdrowia USA oraz stan Kalifornia.

Wyniki te potwierdzają wcześniejsze badania wykazujące słabe lub niejednoznaczne powiązania między poziomem THC we krwi a ryzykiem wypadku. Obszerne badania epidemiologiczne wykazały, że chociaż używanie marihuany może nieznacznie zwiększać ryzyko kolizji, efekt ten jest znacznie mniejszy niż w przypadku spożywania alkoholu.

Jednym z głównych problemów związanych z wykorzystywaniem stężeń THC w ustawodawstwie per se jest to, że farmakokinetyka THC znacznie różni się od farmakokinetyki etanolu 

-napisali badacze.

Autorzy podkreślili, że alkoholu zazwyczaj nie da się wykryć po upływie jednego czy dwóch dni od ostatniego spożycia, natomiast poziom THC można zmierzyć nawet do 30 dni po ostatnim zażyciu ze względu na jego lipofilową naturę.

W ramach badania, naukowcy przebadali 190 osób intensywnie używających marihuany, którym zalecono 48-godzinną abstynencję. Po tym kilkudniowym okresie, u uczestników zmierzono stężenie THC we krwi zarówno przed, jak i po spożyciu konopi, aby ustalić wartości bazowe. Obserwowano ich również za pomocą symulatora jazdy.

Obecne stężenia marihuany we krwi, wykorzystywane do identyfikacji kierowców będących pod wpływem środków odurzających, mogą doprowadzić do skazywania na karę więzienia niewinnych ludzi

– poinformowało w komunikacie prasowym Stowarzyszenie Diagnostyki i Medycyny Laboratoryjnej, wydawca czasopisma, w którym opublikowano badanie.

Jednym ze sposobów regulacji prowadzenia pojazdu pod wpływem marihuany jest modelowanie podejść stosowanych w przypadku jazdy po pijanemu. Pomimo dowodów wskazujących na brak korelacji między stężeniami THC w płynach biologicznych a upośledzeniem zdolności prowadzenia pojazdu

-czytamy w wstępie badania, które w całości znajdziesz T U T A J.

Pomimo dowodów wskazujących na brak korelacji między wykryciem THC we krwi a upośledzeniem zdolności prowadzenia pojazdów, w 6 stanach USA obowiązują przepisy określające poziom THC na poziomie 2 lub 5 ng/ml jako granicę dopuszczalną do prowadzenia pojazdu, podczas gdy w 12 stanach obowiązuje zasada zerowej tolerancji

– czytamy w komunikacie prasowym dotyczącym badania.

Autorzy, związani z Uniwersytetem Kalifornijskim w San Diego i Centrum Badań nad Medyczną Marihuaną, mówią, że potrzebne są dalsze badania, stwierdzając, że „obecnie najlepszym protokołem jest połączenie obserwacji terenowych i badań toksykologicznych”.

Reklama

W zeszłym tygodniu udaremniono przemyt marihuany do ośrodka dla uchodźców znajdującego się w Lesznowoli. Susz ukryty był w paczce z „kosmetykami”, której odbiorcą był 36-letni obywatel Ukrainy. Jak widać uchodźcy też lubią zajarać. Teraz służby badają czy sytuacja mogła się powtarzać już wcześniej. Oto więcej informacji.

Reklama

Udaremniono przemyt marihuany do ośrodka dla uchodźców w Lesznowoli

Dokładnie tydzień temu w poniedziałek, 12 stycznia 2026 roku, funkcjonariusze ze Strzeżonego Ośrodka dla Cudzoziemców Placówki Straży Granicznej w Lesznowoli udaremnili próbę przemytu środków odurzających na teren ośrodka. Nielegalne substancje zostały ujawnione w paczce adresowanej do jednego z cudzoziemców przebywających w ośrodku.

Przesyłka, nadana za pośrednictwem firmy kurierskiej, była skierowana do 36-letniego obywatela Ukrainy.

Podczas rutynowych czynności związanych z przyjęciem paczki, jeden z funkcjonariuszy zwrócił uwagę na pojemnik po dezodorancie w sztyfcie – był zapewne zbyt lekki. Chwilę później wyszło na jaw dlaczego.

Po jego dokładnym sprawdzeniu okazało się, że wewnątrz ukryto trzy niewielkie pakunki, starannie zawinięte w folię aluminiową. Sposób ich zamaskowania wskazywał na nieudolną próbę oszukania procedur kontrolnych obowiązujących w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców.

Następnego dnia funkcjonariusze Wydziału Operacyjno-Śledczego Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej przeprowadzili badania zabezpieczonych substancji przy użyciu narkotestu. Wyniki jednoznacznie potwierdziły, że ujawnione pakunki zawierały 2 gramy marihuany, a także metamfetamine w ilości nieco ponad jeden gram.

Nielegalne środki odurzające zostały zabezpieczone, a dalsze czynności procesowe w tej sprawie przejęła Komenda Powiatowa Policji w Grójcu. Postępowanie ma na celu ustalenie wszystkich okoliczności zdarzenia oraz osób odpowiedzialnych za próbę przemytu narkotyków. Sprawa pozostaje w toku.

Źródło: Straż Graniczna

Reklama
Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.