Świat Medycznej Marihuany

Zielone Newsy

Aktualności

Kanadyjski producent medycznej marihuany, firma Aurora Cannabis Inc. uzyskała wyłączne prawo do dystrybucji medycznej marihuany na terenie Włoch – informuje magazyn Yahoo Finance, Aurora pokonała pięciu konkurentów, którzy również ubiegali się o licencję.

Aurora w Europie

AuroraCannabis Inc. od jakiegoś czasu umacnia swoją pozycję na rynku producentów medycznej marihuany sprzedawanej na rynku Europejskim. Niedawno kanadyjska firma została jednym z trzech zwycięzców przetargu na uprawę medycznej marihuany w Niemczech (przeznaczonej na rynek Niemiecki), Teraz Aurora została jedynym zwycięzcą w zakresie praw do dystrybucji we Włoszech.

W styczniu 2018 r. Aurora wygrała pierwszy przetarg we Włoszech i od tego czasu może zaopatrywać apteki w swoje produkty. Nowy dwuletni kontrakt zakłada, że firma sprzeda w tym okresie czterysta kilogramów marihuany, która za pośrednictwem Aurora Germany będzie sprowadzona do Włoch. AuroraGermany jest spółką całkowicie zależną grupy kanadyjskiej. Jednak konopny susz na rynek włoski wyprodukowany będzie w Kanadzie.

„Dobre samopoczucie pacjentów jest dla nas najwyższym priorytetem i zależy nam na zapewnieniu im dostępu do stałych dostaw wysokiej jakości marihuany medycznej. Chcemy rozszerzyć naszą działalnośćść we Włoszech i kontynuować współpracę międzynarodowymi regulatorami, aby zapewnić pacjentom na całym świecie dostęp do wysokiej jakości medycznej marihuany ”

-powiedział Axel Gille, dyrektor zarządzający AuroraDeutschland GmbH.

Co ciekawe, Włochy prowadzą też swoje państwowe uprawy konopi klasy medycznej, które prowadzi wojsko. Niestety, jak do tej pory udało się im wytworzyć sto kilogramów suszu(2017), który okazał się niskiej jakości. T

Jak zapewnia firma Spectrum Cannabis, która aktualnie zmienia swój szyld na Canopy Growth, do którego należy polska spółka dostawy medycznej marihuany do Polski zwiększą się wraz z nadejściem jesieni.

Na tę chwilę na polskim rynku jedynym zarejestrowanym surowcem medycznej marihuany jest susz Red No 2. spółki Spectrum Cannabis, która należy do Kanadyjskiego Canopy Growth, który jest jednym ze światowych potentatów w produkcji medycznej marihuany i produktów na niej bazujących. Obecnie wartość spółki jest wyceniana na giełdzie w Toronto na prawie 46 mld zł (15,8 mld CAD).

Jak wiadomo uprawy medycznej marihuany są wciąż w Polsce zakazane, dlatego susz sprowadzany jest z zagranicy, a sam lek nie jest refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

„Na razie do kraju wędruje z Kanady, ale od jesieni łańcuch dostaw znacznie się skróci. Wkrótce ruszy bowiem duże centrum produkcyjne Canopy Growth w Danii” – czytamy w „Pulsie Biznesu”.

Dostawy medycznej marihuany do Polski zwiększą się?

Jak zapowiada Tomasz Witkowski, country manager w spółce Spectrum Cannabis, od jesieni firma będzie mogła sprowadzać 100kg suszu miesięcznie, co spokojnie zaspokoiłoby polskie zapotrzebowanie na ten lek. Nawet z nawiązką.

„W ramach pierwszej dostawy na początku roku sprowadziliśmy do Polski 7 kg suszu. Wiosną było to ponad 15 kg” — mówi Tomasz Witkowski

Miejmy nadzieję, że zapowiedzi głównego dostawcy leku do Polski ziszczą się, a w Polskich aptekach nie będzie brakowało surowca. Trzymamy też kciuki, aby rząd rozważył przynajmniej częściowe refundowanie medycznej marihuany.

Według odkryć australijskich naukowców, CBD może być alternatywą dla antybiotyków i ma ogromny potencjał do tego, by stać się ich odpowiednikiem.

CBD może być alternatywą dla antybiotyków

Dzięki odkryciom naukowców z Uniwersytetu Queensland w Australii, możemy dowiedzieć się, że CBD może pokonać m.in takie bakterie jak gronkowce (w tym lekooporna odmiana – MRSA) i paciorkowce – donosi serwis American Society for Microbiology .

Istnieje również duże prawdopodobieństwo, że niektóre antybiotyki, których działanie jest już nieskuteczne (niektóre szczepy są już na nie odporne) można będzie zastąpić właśnie kannabinoidem CBD.

Naukowiec z Uniwersytetu w Australii – Mark Blaskowih – do badań podchodzi z dystansem. Uważa, że wyniki tych badań pozwalają żywić nadzieję, ale konieczne są jednak dalsze badania w tym zakresie CBD, aby udowodnić, że jest naprawdę skuteczne, musi pokazać, że jest w stanie wyleczyć naprawdę skomplikowane zakażenia tkanek.

Biorąc pod uwagę udokumentowane działanie przeciwzapalne, dane nt. bezpieczeństwa u ludzi, a także potencjał w zakresie wielorakich metod dostarczania, CBD jest wartym dalszego badania obiecującym nowym antybiotykiem. Szczególnie atrakcyjne wydaje się połączenie aktywności antydrobnoustrojowej z możliwościami ograniczania uszkodzeń powodowanych przez reakcję zapalną na zakażenie – wyjaśnia dr Blaskovich.

Cały czas są prowadzone badania nad właściwościami leczniczymi CBD a ich zakres cały czas się poszerza. W maju tego roku opublikowano już 2 badania, które wykazały skuteczność CBD w medycynie.

Niedawno amerykańska Agencja Żywności i leków zaakceptowała kolejny lek na padaczkę, w którego skład wchodzi CBD. Popularne są także badania dotyczące zastosowania CBD w leczeniu uzależnień od opioidów.

Neurolog dziecięcy dr Marek Bachański pracując kilka lat temu w Centrum Zdrowia Dziecka, podjął rewolucyjną decyzję, aby leczyć marihuaną małych pacjentów cierpiących padaczkę lekooporną, którym tzw. konwencjonalna medycyna nie była w stanie pomóc. Efekty okazały się znakomite, mimo to CZD po kilku miesiącach nakazało przerwanie leczenia, a na dr Bachańskiego złożyło zawiadomienie do prokuratury.

Dr Marek Bachański prowadził eksperymentalne leczenie lekoopornej padaczki medyczną marihuaną. Najsłynniejszy pacjent lekarza to sześcioletni Maks, który przed rozpoczęciem terapii miał setki napadów padaczki miesięcznie. Po zastosowaniu terapii udało się zredukować liczbę napadów z kilkuset do kilku miesięcznie. Efekty były niesamowite, jednak dla aparatu państwa i urzędników nic to nie znaczyło i postanowiono nakazać przerwanie jedynej skutecznej terapii.

Początek problemów z CZD

W lipcu 2015 r. dyrekcja Centrum Zdrowia Dziecka poinformowała, że z powodu braków formalnych, eksperymentalne leczenie prowadzone przez dr. Bachańskiego zostało zawieszone. Zastępca dyrektora placówki prof. Katarzyna Kotulska-Jóźwiak informowała wówczas, że lekarz został poproszony o wstrzymanie działań oraz wystąpienie do komisji etycznej o opinię i zgodę. Dr Bachański został dyscyplinarnie zwolniony z pracy.

Mało tego, w oświadczeniu, które wydał Dyrektor Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” dr Marek Migdał, padło takie stwierdzenie:

„Leczenie prowadzone przez lek. med. Marka Bachańskiego kannabinoidami było nielegalne i potencjalnie niebezpieczne dla pacjentów.”

Ugoda

Teraz, na podstawie ugody zawartej przez CZD z dr. Bachańskim, dr Marek Migdał wyraził swoje ubolewanie z powodu wypowiedzenia tych słów.

czd
czd

Niestety nikt nie wyraził ubolewania wobec pacjentów, którzy na tej sytuacji stracili zdrowie!

Gdy w 2015 r. szpital przerwał prowadzenie terapii, matka Maksa Dorota Gudaniec poprosiła o interwencję prezydenta Andrzeja Dudę:

Nasz syn może stracić życie, a na pewno zdrowie. Ufam, że pan jako prezydent wszystkich Polaków jest również prezydentem małych, bezbronnych i cierpiących dzieci

– mówiła w nagraniu wideo. 

Murem za neurologiem stanęli wtedy też inni rodzice chorych dzieci. On sam w liście do ministra zdrowia porównywał postępowanie CZD do linczu, a młodym lekarzom radził wyjechać z Polski, bo tu „innowację się zabija”.

Sąd Federalny Kanady przyznał medycznemu pacjentowi z Vancouver prawo do posiadania 1 kg marihuany jednocześnie, orzekając, że 150-gramowy limit posiadania narusza jego konstytucyjne prawa gdyż chory potrzebuje 100 g marihuany dziennie. Niestety decyzja została uchylona, ale Kanadyjczyk się nie poddaje.

Pozwolenie na 1 kg marihuany

Allanowi Harrisowi lekarz zalecił terapię medyczną marihuaną in ustalił dzienną dawkę na 100 gramów, twierdził, Niestety Kanadyjskie prawo zezwala na posiadanie do 150 gramów suszu. Ten limit utrudnia choremu możliwość np. podróżowania gdyż nie wolno mu posiadać zapasu leku nawet na 2 dni. Dodatkowo wyznaczony limit znacznie podnosi koszty leczenia – informuje portal CBC News

W orzeczeniu wydanym dnia 28.06.2019 sędzia Henry Brown stwierdził, że prawa Harrisa zostały naruszone.

„W efekcie Harris znajduje się w pewnej formie przymusowego aresztu domowego spowodowanego wyłącznie tym, że limit łącznego całkowitego posiadania jest w tym przypadku zdecydowanie zbyt niski”

-argumentował sędzia

Brown zauważył, że ilość, jaką Harris powinien spożywać, jest „wyjątkowo wysoka” i wynosi około 3 kilogramy marihuany miesięcznie. Zgodnie z wyrokiem Harris nie musiał określać charakteru swojej choroby ani tego, dlaczego potrzebuje tak dużo medycznej marihuany.

„Decyzja co do ilości potrzebnej do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych pacjenta należy do lekarza przepisującego lek, a nie do sądu.”

-powiedział sędzia Brown

Ilość jaką lekarz zalecił choremu może wydawać się duża, jednak pamiętajmy, że pacjenci przyjmujący tak duże ilości kannabinoidów w celach medycznych nie skupiają się na paleniu czy też waporyzacji, a np na wypiekach.

Harris oznajmił, że na skutek niesprawiedliwych przepisów poniósł „nieodwracalną krzywdę”, ponieważ jego mobilność i prawa do równości zostały naruszone, mówi o „bezprawnej dyskryminacji”.

Sąd zezwolił na posiadanie przez Harrisa zapasu leku na 10 dni czyli kilograma suszu medycznej marihuany.

Decyzja sądu uchylona

Niestety, decyzja Sądu Federalnego została bardzo szybko uchylona przez Federalny Sąd Apelacyjny po tym jak zakwestionował ją prokurator generalny. Stało się tak jeszcze zanim do publicznej wiadomości podano orzeczenie sądu pierwszej instancji.

Ale Harris nie ma zamiaru się poddawać. Obecnie założył sprawę o prawo do posiadania miesięcznego zapasu leku czyli 3 kg marihuany. Głównym powodem w sprawie jest Harris jednak sprawa nie dotyczy tylko jego. Pozew złożyli wraz z kilkoma innymi pacjentami, w tym jedną osobą, której lekarz zalecił używanie 200 gramów dziennie.

„Ten człowiek nie może legalnie posiadać zapasu leku nawet na jeden dzień. Dlaczego mogę dostać zapas na 30 dni innych dużo cięższych narkotyków ale nie mogę posiadać zapasu medycznej marihuany na 10 lub 30 dni?”

-powiedział pacjent

Harris, 50-letni księgowy, zauważył, że nie ma ograniczeń co do ilości alkoholu, papierosów lub fast foodów, które można bez problemu kupić w każdej ilości i że leki na receptę są zazwyczaj przepisywane nie pod kątem ich ilości ale czasu na jaki mają wystarczyć.

„Mogę się zapalić papierosami na śmierć, mogę zajeść się na śmierć lub mogę się upić na śmierć, a rząd nic z tym nie zrobi. Ale jeśli chodzi o nieszkodliwą marihuanę, trzeba nas przed nią chronić”

-powiedział Allan

Wyższe koszty leczenia

Można stwierdzić, że 1 kg marihuany to dużo. Ale Harris wytwarza olej z konopi, a następnie umieszcza go w kapsułce żelowej z olejem kokosowym. Powiedział, że po dziesięcioleciach konsumpcji ma wysoką tolerancję.

„Gdybyś wziął gram mojego oleju pewnie byś zasnął. Natomiast ja mogę przyjąć wiele gramów i normalnie funkcjonować Przywykłem do tego”

-powiedział.

Harris, który ma zalecenie lekarza na dzienną dawkę 100 gramów, stwierdził, że limit 150 gramów uniemożliwił mu opuszczenie domu na dłużej niż półtora dnia i spowodował, że koszty leczenia są znacznie wyższe gdyż nie może kupować ilości hurtowych co by znacznie zmniejszyło koszty terapii.

Irlandzki rząd legalizuje medyczną marihuanę. Pacjenci będą mieli do niej dostęp w ramach pięcioletniego projektu pilotażowego. Niestety nie wszyscy. Jak donosi Irish Post, irlandzki minister zdrowia Simon Harris podpisał już w tej sprawie odpowiednie dokumenty.

Irlandia legalizuje medyczną marihuanę

Irlandzki program Medical Cannabis Access umożliwia lekarzom przepisywać medyczną marihuanę pacjentom u których standardowe leczenie okazało się nieskuteczne. Simon Harris, irlandzki minister zdrowia, chciał zainicjować program już dwa lata temu. Jednak były trudności z zapewnieniem dostaw marihuany klasy medycznej. Odpowiedni dostawca został znaleziony na początku roku co oznacza, iż projekt pilotażowy może rozpocząć się wkrótce.

Niestety, nowe przepisy przewidują tylko kilka chorób, które kwalifikują pacjentów do leczenia konopiami:

  • w stwardnieniu rozsianym w celu zmniejszenia spastyczności
  • w raku / chemioterapii w leczeniu nudności
  • w niektórych opornych na leczenie postaciach padaczki

Chcę też oznajmić, że nie ma planów legalizacji marihuany rekreacyjnej w tym kraju. Celem tego programu jest ułatwienie dostępu do medycznej marihuany cierpiącym pacjentom w których przypadku standardowe leczenie nie przynosi efektów.

-oznajmił Simon Harris

Pięcioletni program pilotażowy rozpocznie się w tym roku, a następnie zostanie poddany ocenie w 2024 r.

Od tego miesiąca, Kościół Anglikański może inwestować w medyczną marihuanę. Jak dotąd kościół trzymał się doktryny mówiącej, że konopny biznes należy traktować jako grzech. Jednak teraz ta doktryna uległa zmianie co ma związek z dopuszczeniem do użytku medycznej marihuany w Wielkiej Brytanii.

Lek, nie używka

Dotychczasowa doktryna traktowała biznes związany z marihuaną jako zasadniczo niechrześcijański. Jednak to się zmieniło w momencie gdy zezwolono na używanie konopi w celach medycznych. Od teraz medyczną marihuanę należy traktować w kategoriach leku, a nie używki rekreacyjnej.

-czytamy w oświadczeniu dr. Marka Pickeringa komisarza kościoła oraz dyrektora zarządzającego Christian Medical Fellowship.

Mimo, iż używanie marihuany w celach medycznych w Wielkiej Brytanii zostało zalegalizowane w listopadzie ubiegłego roku, nadal brakuje systemu prowadzenia konopnej terapii i opieki nad pacjentem. Wielka Brytania nie wydała jeszcze ani jednej recepty na medyczną marihuanę. Ale, jak podkreśla przedstawiciel kościoła w wywiadzie dla premier.org.uk, nie chodzi o zyski. Kościół tłumaczy, że inwestycja w branżę medycznej marihuany ma zapewnić lekarstwo na które wielu czeka, powinno się też zadbać o wysoką jakość medycznej marihuany.

Nieświadomość głowy kościoła?

Z drugiej strony, dr. Mark Pickering nie ma chyba do końca pojęcia czym jest marihuana. Uważa, że konopie używane rekreacyjnie to mieszanka prawdopodobnie ponad 100 różnych związków kannabinoidowych z których niektóre są bardzo szkodliwe.

Pickering niestety jak widać nie wie zbyt dużo o konopiach, a z jego wypowiedzi wynika, że nie wie też, iż marihuana medyczna i rekreacyjna to dokładnie to samo. Jedyne różnice występują pomiędzy marihuaną legalną i nielegalną. Ta druga może zawierać np. pestycydy, pleśń i jej zarodniki oraz inne szkodliwe substancje, których nie znajdziemy w przypadku legalnej i kontrolowanej produkcji – do celów medycznych jak i rekreacyjnych.

Kolejna inwestycja kościoła

Komisarze Kościoła Anglikańskiego zarządzają majątkiem o wartości 8,3 miliarda funtów. W swoim portfelu inwestycyjnym maja m.in. nieruchomości, gotówkę i udziały w różnych firmach, które spełniają kościelne kryteria „etyki i odpowiedzialności”. O ile komisarz kościoła zapewnia, że nie chodzi o zyski ale o ludzkie zdrowie i życie to trochę ciężko w to uwierzyć.

Podczas gdy Facebook stara się blokować wszelkie wzmianki o konopiach i promocje produktów CBD, Tajlandia planuje legalny marketing i emisję reklamy medycznej marihuany.

W Lutym 2019 roku Tajlandia stała się pierwszym krajem Azji Południowo-Wschodniej, który zalegalizował medyczną marihuanę.

We wtorek po południu nowe wytyczne reklamowe dla dostawców marihuany zostały zatwierdzone przez tymczasowy gabinet, aby tym samym oczyścić drogę do legalnego marketingu konopi.

Przepisy mają zastosowanie do wszystkich znanych form marketingu, od druku do wideo. Przepisy nie przewidują jeszcze specyficznych dla platformy ograniczeń czasu, miejsca ani sposobu. Należy jednak spodziewać się, że przepisy będą co najmniej tak rygorystyczne, jak te, które dotyczą alkoholu w Tajlandii.

Zgodnie z zasadami proponowanymi przez urzędników służby zdrowia, dostawcy muszą uzyskać swoje zapasy, które zatwierdzone zostały przez FDA przed złożeniem wniosku o licencję. Należy udokumentować obszerną dokumentację i zbadać kwalifikacje każdego kandydata na reklamodawcę.

Zatwierdzeni reklamodawcy muszą podać swój numer licencji w każdej reklamie, bez względu na medium. Jeśli w dowolnym momencie wnioskodawca zmieni jakikolwiek aspekt swoich produktów – takich jak szczepy, formuły lub umowy importowe – musi ponownie ubiegać się o nową licencję przechodząc przez cały proces jej zdobycia.

Według rzecznika płk Athit Chaiyanuwat z Gabinetu Rady Ministrów, licencje będą przyznawane tylko odpowiednim specjalistom medycznym, w tym dentystom, farmaceutom, lekarzom weterynarii i tradycyjnym tajskim uzdrowicielom, którzy spełniają wymagane kryteria,

Pierwszy wyrok skazujący za kwiaty CBD w Wielkiej Brytanii Właściciel firmy Preston, otwartego od dwóch lat sklepu Mushroom Headshop i CBD Hemp Botanicals Store, stał się pierwszą osobą w Wielkiej Brytanii, która została skazana za sprzedaż kwiatów CBD.

W tym, co nazwał swoim najkrótszym występem w sądzie, ostrzegł, że precedens oznaczał „brak obrony” dla tych, którzy czekają na swój dzień w sądzie.

W filmie opublikowanym na Facebooku powiedział: „Tak więc dzisiaj w sądzie wydano wyrok skazujący. Zostałem uznany za winnego posiadania intencji dostarczenia leków klasy B, kwiat konopi jest w rzeczywistości nielegalny. ”

Następnie wyjaśnił, gdzie rysuje się linia, jeśli chodzi o legalne produkty z konopi w świetle prawa.

„Jedyną częścią rośliny kwiatu konopi, która jest legalna do stosowania, jest łodyga i nasiona, pączek kwiatu nie jest legalny w Wielkiej Brytanii. Każdy, kto w tym czasie sprzedaje kwiat konopi lub który został napadnięty, oskarżony lub zwolniony w oczekiwaniu na dalsze dochodzenie, zostanie za to skazany. Nie masz obrony, sprzedawałeś leki klasy B.”

Ostatnio doszło do rozprawienia się ze sklepami CBD, które zostały przedstawione w mediach. Ludzie szybko zauważyli, że takie marki, jak Holland & Barrett, sprzedają CBD reklamowane już od wielu lat, nawet w telewizji. Sędzia był pewien, że Holland i Barrett nie sprzedają CBD – co jest kłamstwem.

I to prawda – to kłamstwo. Wystarczy wejść na stronę Holland & Barretts, aby zobaczyć, że sprzedają produkty CBD. Produkty te są produkowane przez Jacob Hooey, które są wytwarzane z pasty konopnej, która jest nieoczyszczonym CBD zawierającym cały ekstrakt roślinny (kwiaty skoncentrowane), więc nadal zawiera THC.

W tej sprawie, która doprowadziła do pozytywnego skazania za sprzedaż legalnych kwiatów CBD w sklepie, wygląda na to, że wojna z tak zwanymi bezpieczniejszymi formami konopi indyjskich jest rozwijana. W przeciwieństwie do THC, CBD nie jest psychoaktywna i nie daje ci efektu haju.

Kwiaty CBD są uprawiane w 48-hektarowej szklarni przez British Sugar do użytku w produkcie Epidiolex firmy GW Pharmaceuticals, który nie jest tu legalny, ale znajduje się w USA. CBD ekstrahuje się, izoluje do postaci czystego kryształu, a następnie umieszcza w nalewce z oliwy z oliwek o smaku truskawkowym.

Niedawno przeprowadzono badanie na prestiżowym brytyjskim Uniwersytecie York, w którym naukowcy przyjrzeli się rynkowi kwiatów CBD we Włoszech. Wyniki badania pokazały, że dostęp do „marihuany” lub kwiatów CBD na głównej ulicy spowodował spore straty dla mafii, która prowadzi sprzedaż na czarnym rynku. Innym skutkiem ubocznym dla systemu jest sprzedaż kwiatów CBD, gdzie ludzie mogą bezpiecznie uzyskać do nich dostęp, a dzięki temu zmniejszają ilość przyjmowanych na receptę leków.

Włoski rząd zamierza rozprawić się ze sklepami CBD.

Ian Hamilton, starszy wykładowca uzależnienia i zdrowia psychicznego na Uniwersytecie w Yorku, powiedział:

„W pewnym sensie zaskakujące jest to, jak popularne stały się te produkty. Wskazuje jednak również na ograniczenia, które wiele tradycyjnych leków ma pod względem skuteczności, oraz skutki uboczne, których doświadczają ludzie. Wiele osób postrzega produkty z marihuany jako naturalne i bezpieczniejsze niż ogólnie pigułki i leki. Być może wpłynęły one na wykorzystanie produktów z konopi indyjskich w związku z dużym zainteresowaniem mediów potencjalną ofertą tych produktów. Ważne jest, aby ludzie mieli wybór, ale musi to być oparte na aktualnych dowodach na to, jak skuteczne lub nie są produkty na bazie konopi dla konkretnych warunków.”

Niestety wiele z tych dowodów nie jest jeszcze dostępnych lub nie jest w formacie dostępnym dla świeckich odbiorców. Wydaje się również, że w społeczności zawodowej istnieją pewne uprzedzenia, zwłaszcza te, które mogłyby przepisać te produkty. Na przykład niektórzy lekarze wyrazili obawy, że produkty te mogą zostać skierowane na czarny rynek. Oczywiście nie jest to prawdopodobne, ponieważ nie miałoby to sensu z ekonomicznego punktu widzenia, a rynek leczniczy bardzo różni się od rynku rekreacyjnego.

„Jest oczywiste, że osoby odpowiedzialne za politykę w całej Europie mają możliwość zbadania lepszych sposobów regulowania produktów pochodnych konopi i zapewnienia im równego dostępu. W tej chwili wydaje się, że tylko ci, którzy mają pieniądze, są w stanie zabezpieczyć produkty konopne za pośrednictwem legalnych kanałów. To wydaje się rażąco niesprawiedliwe. ” – tłumaczy Hamilton

Technologiczny gigant – Facebook blokuje na swojej platformie wszelkie promowane wzmianki o CBD i konopiach. Jednocześnie władze Facebooka nie wydają się być zbyt chętni do wyjaśnienia i uzasadnienia zakazu stron promujących produkty CBD, co jest bardzo frustrujące dla osób prowadzących legalny, konopny biznes.

Pomimo zdecydowanych zakazów na stronach i reklamach związanych z konopiami i CBD, Facebook nie zapewnia użytkownikom jasnych zasad ani uzasadnienia swoich decyzji – czytamy na łamach serwisu GreenRushDaily.

W ciągu zaledwie kilku lat rynek CBD wzrósł z niszowego trendu zdrowotnego i wellness do fenomenu głównego nurtu. Analitycy przewidują, że rynek CBD do 2022 r. mógłby przełamać 20 miliardów dolarów. Firmy z małych kawiarni i masowe sklepy apteczne zaopatrują się w produkty CBD, aby zaspokoić rosnące wymagania konsumentów. Krótko mówiąc, CBD jest niezwykle popularne, co czyni go wielkim biznesem – czytamy na łamach

Tajne zasady Facebooka

Obecnie Facebook nie jest zbyt przyjazny dla firm, które sprzedają oraz promują CBD i inne produkty konopne. Wręcz przeciwnie, Facebook zdaje się dążyć do nadzwyczajnych starań, aby zakazać i cenzurować treści związane z CBD i konopiami, zwłaszcza na promowanych stronach i reklamach co wydaje się być absurdalne.

Wiele firm i sprzedawców internetowych zgłosiło nagłe zawieszenie swoich kont na Facebooku, a także usuniętych stron i reklam. Ale kiedy użytkownicy proszą Facebooka o wyjaśnienie, dlaczego słowo „CBD” lub zdjęcie liścia konopi narusza jego zasady, firma nie udziela jasnych odpowiedzi. Tłumaczenia rzeczników Facebooka również nie są zbyt jasne.

Czyżby za całą sytuacją znów stały korporacje i koncerny farmaceutyczne, które już położyły swoje łapska na medycznej marihuanie oraz produktach CBD?

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.