ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Marihuana w kampanii wyborczej właściwie się nie pojawia. Wielka szkoda, gdyż jest to kwestia, która dotyczy milionów Polaków, jednak politycy na ten temat milczą. Premier zapytany o legalizację, najzwyczajniej nie udzielił odpowiedzi. Temat podjęło natomiast dwoje mniej znanych polityków, jednak i z tego nic nie wynika. O konopiach w swoim programie wyborczym nie wspomina żadne ugrupowanie.

Marihuana w kampanii wyborczej

Konopie indyjskie, a raczej dotyczące ich przepisy to temat o dużo szerszy niż wydaje się sporej części społeczeństwa. Nie do końca zdają sobie z tego sprawę również politycy. A ta kwestia powinna być istotna nawet dla tej części społeczeństwa, która konopi nie używa czy jest im wręcz przeciwna.

Niestety politycy w tej kwestii milczą. Żadne ugrupowanie w swoim programie wyborczym nie wspomina słowem o konopiach. Ani przedstawiciele prawicy ani lewicy nie maja zamiaru nic w tej kwestii zrobić, mimo, iż czasem mówią, że mają.

Co prawda dwójka kandydatów na posłów z partii Zieloni popiera legalizacje marihuany, tak przynajmniej na swoim fp pisze Urszula Zielińska, o tym, że to bardzo ważna sprawa mówił z rozmowie z GW Piotr Malich. Niestety niewiele z tego wynika. Zapytaliśmy oboje kandydatów jak to co mówią o potrzebie zmiany prawa, ma się do programu wyborczego koalicji z list której kandydują. Odniósł się do tego tylko Piotr Malich:

„Program KO to wypadkowa programów 4 partii. W programie są kwestie, w których wszyscy się zgadzamy. Zieloni już wcześniej zabierali głos w sprawie legalizacji marihuany. Nie wszystko, co byśmy chcieli, mogliśmy zmieścić w programie wyborczym. Stąd programy regionalne poszczególnych kandydatów i kandydatek, gdzie przedstawiamy swoje priorytety.”

-powiedział nam Malich

Niestety ja jego stronie, z jego programem tez nie ma na ten tema słowa, gdyż jak mówi pan Malich, strona powstała dopiero w czerwcu.

Ze smutkiem stwierdzamy, że w głowach polskich polityków problem związany z obecnym statusem prawnym marihuany nie istnieje. A ta kwestia jest bardzo istotna, zmiany powinni popierać zarówno użytkownicy marihuany jaki ci, którzy nie maja z nią styczności, powodów jest kilka.

Wzrost konsumpcji

Po pierwsze należy obalić pewien mit, mówiący, że zalegalizowanie marihuany doprowadzi do wzrostu jej spożycia. Jest to nieprawdą, potwierdzają to dane z miejsc, gdzie konopie indyjskie są legalne. W krajach, które w ostatnich latach zalegalizowały obrót marihuaną, jej spożycie wśród młodzieży spadło. To samo z wiekiem inicjacji czyli pierwszego użycia, w Polsce jest on o wiele niższy niż w krajach gdzie marihuana jest legalna. Na chwile obecna o tym kto marihuanę może kupić a kto nie, decydują grupy przestępcze, a te sprzedają każdemu i nie pytają o dowód. Dziś łatwiej kupić nielegalne narkotyki niż te legalne jak alkohol – taki jest efekt obecnego polskiego prawa konopnego.

Wpływy do budżetu

Portal money.pl wyliczył, że w Polsce spala się 500 ton marihuany rocznie, osobiście uważam, że trochę więcej. Na chwile obecną, ogromne zyski z tego tytułu trafiają do grup przestępczych. A mogły by zasilić budżet państwa. Szacuje się, że legalna marihuana przyniosła by wpływy podatkowe rzędu 10 miliardów rocznie. Mało tego, zalegalizowanie oraz obłożenie podatkiem akcyzowym marihuany przyniosło by znacznie większe realne zyski dla państwa niż akcyza z alkoholu czy papierosów. Jest to spowodowane tym, że miliardy wpływów z akcyzy np. na alkohol są wydawane na leczenie skutków spożywania alkoholu! Realny zysk jest z tego powodu znacznie niższy. W przypadku marihuany tego problemu nie ma gdyż fizycznie jest ona niemal nieszkodliwa, nie zdarza się hospitalizacja osoby po spożyciu marihuany.

Medyczna Marihuana

Teoretycznie jest legalna i dostępna dla pacjentów od wielu miesięcy, w praktyce zapasy trafiające do aptek bardzo szybko znikają gdyż nie są zbyt duże. Susz medycznej marihuany kupujemy od Kanadyjczyków. W efekcie jest ona ciężko dostępna oraz bardzo droga (ok 70zł/g). Sytuacje uzdrowiłyby narodowe uprawy, pacjenci mieliby dostęp do suszu, a na jego produkcji i sprzedaży zarabiałby skarb państwa, a nie kanadyjska spółka.

Koszty społeczne obowiązującego prawa

Lepiej znieść zakaz, którego nikt nie przestrzega gdyż doprowadza to do zwiększenia pogardy wobec państwa. To bardzo prosta zależność, nie szanuje rządu jeżeli ten za moje osobiste wybory chce mnie zamknąć w więzieniu.

Obecny stan prawny nie działa, ponad 30.000 spraw o posiadanie małej ilości marihuany rocznie, spada wykrywalność dilerów, spada wiek inicjacji narkotykowej, polska młodzież używa konopi na potęgę – państwo pozostawiło temat bez kontroli, zepchnęło go do podziemia i udaje, że go nie ma. Dilerzy pod szkołami? Po co? Gwarantuje Wam, że w każdej szkole średniej jest przynajmniej kilka osób, które bez problemu zaopatrują swoich rówieśników we wszystko co nielegalne.

Marihuana w kampanii wyborczej powinna mieć swoje miejsce gdyż obowiązujące prawo szkodzi państwu i obywatelom. Niestety patrząc na programy wyborcze, nic nie wskazuje aby, którekolwiek ugrupowanie z naszej sceny politycznej chciało obecną sytuację zmienić.

Komendant Policji w Jastrzębiu-Zdroju otrzymał informację, że jeden z jego podopiecznych może prowadzić uprawę konopi indyjskich. Funkcjonariusze podjęli czynności mające na celu weryfikację otrzymanych informacji. Przybyli na miejsce policjanci potwierdzili podejrzenie i zatrzymali kolegę po fachu. Mężczyzna usłyszał już prokuratorskie zarzuty i został tymczasowo aresztowany.

Policjant zatrzymany za uprawę konopi indyjskich

Gdy do jastrzębskiej policji dotarły informacje o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez funkcjonariusza tej jednostki, Komendant Miejski Policji w Jastrzębiu-Zdroju polecił jego bezpośrednim przełożonym sprawdzenie otrzymanej informacji. Gdy ci udali się na miejsce, potwierdzili, że ich podwładny jako dodatkowe zajęcie wybrał uprawę konopi indyjskich. Funkcjonariusz został zatrzymany. O wszystkim powiadomiono prokuratora i Biuro Spraw Wewnętrznych, którzy przejęli sprawę.

Niezależnie od czynności BSW i prokuratury Komendant Miejski Policji natychmiast zawiesił zatrzymanego policjanta w czynnościach służbowych oraz wszczął wobec niego postępowanie dyscyplinarne i postępowanie administracyjne zmierzające do zwolnienia go ze służby. Funkcjonariusz był w służbie od 16 lat. Pracował w wydziale prewencji. Mężczyzna usłyszał już prokuratorskie zarzuty i został tymczasowo aresztowany.

Policja niestety nie informuje na jaką skalę prowadzona była uprawa. Czy było to kilka krzaków na własny użytek? A może sposób na dorobienie do policyjnej wypłaty? Tego nie wiemy.

Źródło: Śląska Policja

Gdy legalizacja konopi indyjskich w Kanadzie stała się faktem, zaczęto się zastanawiać co z osobami, które przed zmianą prawa usłyszały wyroki za posiadanie marihuany. Mówiło się o pełnej amnestii, jednak ostateczna wersja uchwalonych przepisów mocno od niej odbiega. Na chwile obecną, z nowego prawa skorzystały zaledwie 44 osoby.

Amnestii za posiadanie marihuany niestety nie będzie

Kanadyjscy liberałowie odrzucili pomysł całkowitego skasowania zapisów dotyczących wyroków za posiadanie marihuany na własny użytek. Zamiast tego w życie weszła usprawniona wersja procedury „zawieszenia kartoteki”, która w kanadzie jest dostępna także w przypadku innych przestępstw, z wyłączeniem okresu oczekiwania i opłatą w wysokości 631 $ – informuje GlobalNews.ca.

Szacuje się, że około 250 000 Kanadyjczyków ma w kartotekach zapisy z czasów marihuanowej prohibicji. Jednak w tej liczbie są też osoby skazane za przestępstwo związane z posiadaniem narkotyków, nie koniecznie marihuany, dlatego nie wiadomo o jakiej liczbie obywateli mowa. Jednak większość wyroków za posiadanie dotyczy właśnie niewielkich ilości marihuany. Ponadto osoby, które mają zapisy dotyczące innych przestępstw, nie kwalifikują się do programu.

Biurokracja, koszta i inne przeszkody

Ponad miesiąc po tym, jak rząd federalny ogłosił, że rusza długo zapowiadany program „amnestii” i można składać wnioski, przyznano tylko 44 „zawieszenia wyroków”, 71 osób złożyło wniosek.

„Bilans wniosków jest jeszcze badany, część mogła zostać zwrócona wnioskodawcom jako niekompletne lub wadliwie wypełnione”

-powiedziała rzeczniczka komisji ds. Zwolnienia warunkowego Iulia Pescarus Popa.

Caryma Sa’d, prawnik z Toronto zaznacza, że proces ten jest uciążliwy i biurokratyczny.

Twierdzi też, że złożenie wniosku może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Problem ten dotyczy głównie osób z wyrokami, które zapadły wiele lat temu, zanim akta były archiwizowane cyfrowo. Stare wyroki się tam nie znajdują.

„Zakładając, że wyrok za posiadanie marihuany zapadł, zanim zapisy zaczęły być tak zdigitalizowane, jak obecnie, możliwe jest, że ułaskawienie mogłoby faktycznie doprowadzić do umieszczenia akt w spisie cyfrowym. Kiedy będą np przekraczać granicę, to informacje o ich „kryminalnej” przeszłości, zamiast leżeć na dnie jakiejś starej szafy, wyświetlą się na monitorze kontrolera.”

-powiedziała Sa’d.

Chińczycy uprawiali w domu pod Warszawą konopie indyjskie. Stołeczni policjanci z wydziału do walki z przestępczością narkotykową zabezpieczyli ponad 3200 roślin oraz 6 kilogramów gotowego suszu. Gotowy susz miał trafić na rynek europejski. Zatrzymani obywatele Chin zostali tymczasowo aresztowani.

Stołeczni policjanci z wydziału do walki z przestępczością narkotykową na trop prowadzonej plantacji wpadli ponad dwa miesiące temu. Ustalono, że w budynku, w którym wcześniej mieściła się siedziba firmy, może znajdować się plantacja konopi innych niż włókniste. Z informacji funkcjonariuszy wynikało także, że nielegalną uprawą prawdopodobnie zajmują się mężczyźni pochodzący z Azji.

Konopie indyjskie w domu koło Piaseczna

Gdy funkcjonariusze weszli na posesję, odkryli uprawę w piwnicy oraz garażu. Uprawę roślin wspomagał system sterowania elektronicznego zarządzający nawodnieniem, oświetleniem oraz temperaturą. Na piętrze domu znajdowało się natomiast pomieszczenie wysiewowe oraz znaczne ilości suszu roślinnego.

Do sprawy zatrzymano dwóch obywateli Chin. Jak ustalili policjanci, 61-letni mężczyzna miał opiekować się uprawą, natomiast 43-latek, przewozić gotowy susz do magazynu w Warszawie, gdzie prawdopodobnie był on pakowany i wysyłany do krajów na terenie Europy. Funkcjonariusze ustalili, że w ostatnim czasie 2 paczki z nielegalnym towarem zostały wysłane do Hiszpanii. Jednak po konsultacji z Hiszpańskimi służbami ustalono, że w paczkach znajdowały się nie konopie indyjskie lecz nasiona i sprzęt do ich uprawy.

Policjanci zabezpieczyli w budynku ponad 3200 konopi innych niż włókniste. Funkcjonariusze przejęli także 6 kilogramów gotowego suszu.

Po zebraniu materiału w tej sprawie mężczyźni zostali doprowadzeni do Prokuratury Rejonowej w Piasecznie. 43 i 61-latek są podejrzani o uprawę konopi innych niż włókniste, która mogła dostarczyć znacznej ilości ziela konopi oraz wytwarzanie środków odurzających. Młodszy z mężczyzn usłyszał także zarzut przerobienia paszportu Republiki Chińskiej. Obaj zostali tymczasowo aresztowani przez sąd. Może im grozić kara co najmniej 3 lat więzienia.

Źródło: Policja.pl

Studenci z Oakton Community College właśnie rozpoczęli nowe kursy edukacyjne w zakresie informacji o konopiach indyjskich. Studenci będą mogli poznać przepisy dotyczące handlu oraz leczenia konopiami indyjskimi, a także nabyć ogólną wiedzę w zakresie stosowania konopi w medycynie.

Oakton Community College w Des Plaines jako jedyna uczelnia przygotowuje swoich studentów do podjęcia pracy od 1 stycznia 2020 roku, kiedy to sprzedaż rekreacyjnej marihuany w Illinois zostanie zalegalizowana. Aby wziąć udział w kursie, student musi mieć ukończone 21 lat.

Studenci mają zagłębić wiedzę z przepisów dotyczących handlu marihuaną rekreacyjną oraz elementarną wiedzę dotyczącą stosowania preparatów oraz leczenia medyczną marihuaną. Zagłębią również wiedzę z dziedziny biologii molekularnej.

Oczywiście wykłady nie będą obejmowały praktycznego zastosowania marihuany, ponieważ prawo federalne zabrania tego typu praktyk. Cały program składa się z 7 kursów.

Na tę chwilę jedynie 20, ze 100 studentów ma szansę na zakończenie nauki w terminie, przed wprowadzeniem całkowitej legalizacji 1 stycznia 2029 roku, i tylko te osoby będą miały szansę na podjęcie pracę w branży.

W Nowym Jorku miało miejsce niecodzienne zdarzenie. Pościg za palaczami marihuany skończył się odbiciem porwanego przed trzema dniami 49-latka.

Nietypowa sytuacja miała miejsce w nowojorskim Bronksie, kiedy to policjanci ścigali dwóch młodych mężczyzn, których przyłapali na paleniu marihuany w miejscu publicznym.

Palacze ukryli się w piwnicach jednej z winiarni, więc funkcjonariusze postanowili wbiec tam za nimi. Niestety, ślad po palaczach zagnął, więc postanowili sprawdzić za drzwiami, które otworzył jeden z pracowników winiarni. Niestety w środku nie było śladu po zbiegach, ale to co zauważyli policjanci pozwoliło natychmiastowo zapomnieć o uciekających wielbicielach aromatycznego dymku. Znajdował się tam przywiązany do słupa mężczyzna, który kazał się być porwanym kilka dni wcześniej 49-latkiem.

Mężczyzna miał zostać porwany przez 4 zamaskowane osoby, kiedy przechodził jedną z ulic, następnie został pobity i przywiązany do słupa.

Trwa dochodzenie, czy sprawa miała związek z narkotykami. Zatrzymana została właścielka winiarni, 49-letnia Orintia Gifford. Ustalane są również personalia pracownika, który wpuścił policjantów do miejsca, w którym przetrzymywany był porwany 49-latek.

Paragwajski senat zdekryminalizował uprawianie konopi indyjskich, o ile jest się pacjentem cierpiącym na jedną z dolegliwości, na które pomaga marihuana. W świetle nowego prawa, każdy pacjent potrzebujący suszu bądź jego przetworów, będzie teraz mógł sam uprawiać oraz przetwarzać konopie.

Paragwajski senat zdekryminalizował uprawę jak i posiadanie

Nowy projekt ustawy regulującej status narkotyków w Paragwaju, przewiduje wprowadzenie dwóch ustępów do art. 30 i 33 ustawy. Mówią one, że osoba uprawiająca konopie indyjskie do własnego użytku medycznego, nie podlega odpowiedzialności karnej, informuje Ultima Hora.

Treść dodana w art. 30 stanowi, że: W posiadanie konopi indyjskich lub ich pochodnych, które przeznaczone są do wyłącznego użytku medycznego, nie podlega odpowiedzialności karnej. Niezbędne jet posiadanie odpowiedniego zaświadczenia lekarskiego, które musi być potwierdzone przez Ministerstwo Zdrowia Publicznego i Opieki Społecznej, które zaświadczy, że pacjent cierpi na dolegliwości, które można leczyć medyczną marihuaną.

Artykuł 33 dodaje, że: W przypadku pacjenta lub wyznaczonej przez niego osoby, która do jego wyłącznego użytku leczniczego sieje, uprawia, zbiera, a następnie przetwarza rośliny konopi, nie podlega odpowiedzialności karnej. Warunkiem jest prowadzenie uprawy w nieruchomości zatwierdzonej przez Krajowy Sekretariat ds. Narkomanii.

W trosce o obywateli

Autorzy ustawy, Patrick Kemper i Victor Rios bronili jej mówiąc, że jest to troska o dobro obywateli..

Argumentowali, że obecne przepisy zmuszają Paragwajczyków o niskich dochodach do kupowania importowanego oleju konopnego po wysokich cenach. 

Ustawodawcy skomentowali, że inicjatywa poprawi jakość życia dzieci cierpiących m.in. na epilepsję, raka, choroby zwyrodnieniowe, które powodują ból, którego nie można kontrolować za pomocą innych leków.

Olivia Newton-John i jej walka medyczną marihuaną z nowotworem piersi. 70-letnia aktorka, gwiazda musicalu „Grease” zdradza swoje sposoby radzenia sobie z chorobą.

70-letnia Olivia Newton-John już dwa razy ogłosiła swoje zwycięstwo nad chorobą raka piersi, ale nowotwór zaatakował ponownie.

Jeśli uwierzysz w statystykę, właśnie tak stanie się w twoim życiu. Jeśli ktoś ci powie: „masz jeszcze 6 miesięcy życia”, to jest ogromne prawdopodobieństwo, że właśnie tyle tylko będziesz żyć, bo w to będziesz wierzyć

– powiedziała gwiazda Hollywood.

Olivia Newton-John i jej walka medyczną marihuaną z nowotworem piersi

Pierwsza diagnoza wskazująca na nowotwór piersi została jej postawiona w latach 90. Gwiazda poddała się wtedy mastektomii, ale zabieg ten nie rozwiązał wszystkich problemów.

Aktorka pojawiła się ostatnio na konferencji Cannabis Science w Portland, gdzie zdradziła zalety stosowania medycznej marihuany. Wyznała wprost, odkąd stosuję medyczną marihuanę, jej życie zmieniło się na lepsze. Twierdzi, że marihuana pozwoliła jej pozbyć się stanów lękowych, a także przestała mieć problemy z poruszaniem oraz snem.

Drugą istotną kwestią jaką poruszyła Newton-Jon jest fakt, że dzięki medycznej marihuanie przestała również sięgać po morfinę, od której aktorka bała się uzależnić. Opowiadała również, że kilkanaście lat temu odstawiła leki na depresję dzięki temu, że zażyła Ayahuascę podczas wycieczki do Peru.

Mąż Olivii pomaga jej w walce z ciężką chorobą. Od 2008 roku uprawia specjalną odmianę konopi w ich wspólnym domu.

– Mój mąż jest zawsze przy mnie. Zawsze mnie wspierał. Wierzę, że wygram z chorobą. Taki jest mój cel

– mówiła w wywiadzie.

W 2017 roku znów musiała przerwać karierę z powodu silnego bólu w plecach. Jak się okazało, Olivia W listopadzie 2018 r. Olivia Newton-John poinformowała, że stanęła do kolejnej walki z nowotworem piersi, tym razem z przerzutami.

Policja niedawno poinformowała o największej zlikwidowanej do tej pory plantacji marihuany, o czym pisaliśmy na naszym portalu. Na 4 ha rosło 15 000 krzaków konopi. Zatrzymano dwie osoby, dla których prokuratura domagała się aresztu. Jednak jak się okazuje, rzekoma ogromna plantacja to najpewniej samosiejki, których w tamtych okolicach nie brakuje. Policja zaprzecza i pokazuje wyniki badania roślin na zawartość THC.

Ogromna plantacja czy jednak samosiejki?

Pan Marcin, rolnik i właściciel pola na którym 4 lipca funkcjonariusze zajęli kilkanaście tysięcy krzaków konopi, ma teraz poważne kłopoty. Policja twierdzi, że rośliny to marihuana. W oficjalnym komunikacie policji, z dnia 8 lipca, czytamy:

Kryminalni z Aleksandrowa ustalili, że w Słońsku Górnym została zorganizowana uprawa konopi indyjskich. Plantacja funkcjonowała w bezpośrednim sąsiedztwie Wisły na obszarze 4 ha. Funkcjonariusze zabezpieczyli ponad 15 tysięcy krzewów konopi w różnej fazie wzrostu. Rośliny miały od 30 cm do 1,5 m wysokości. Z tej ilości zabezpieczonych krzewów można uzyskać około 330 kg marihuany o wartości 5,5 mln zł. Do tej sprawy policjanci zatrzymali dwóch mieszkańców powiatu aleksandrowskiego. 32 i 39-latek usłyszeli zarzuty zorganizowania nielegalnej plantacji, której to uprawa mogła dostarczyć znacznej ilości ziela konopi.W najbliższych dniach sąd zadecyduje o ewentualnych środkach karnych wobec zatrzymanych mężczyzn. Grozi im do 8 lat pozbawienia wolności.

Jednak właściciel ziemi zapewnia, że rośliny to samosiejki, które w tamtych rejonach nie są niczym nowym. Jednak komendant stwierdził, że rośliny są posadzone celowo i za pomocą profesjonalnego urządzenia do siewu gdyż rosną zbyt równo.

Właściciel pola, w rozmowie z Onetem powiedział:

 W niektórych miejscach można było odnieść takie złudne wrażenie. Ale to dlatego, że przez pole przejechała brona talerzowa, która tworzy bruzdy. Tam bardziej podsiąka woda i może to wyglądać tak, że tam coś zostało zasiane, a w rzeczywistości rośliny tam mają łatwiej. Rządków jednak nie było.

Poziom THC w roślinach

Oskarżony jak i jego obrońcy od samego początku powtarzają, że cała sytuacja to fatalna pomyłka. Jednak służby nie odpuszczają, kilka dni temu odbyło się już drugie posiedzenie sądu na którym prokuratura domagała się tymczasowego aresztu dla właściciela pola. Na szczęście sąd i tym razem wniosek odrzucił.

Zlecono przebadanie roslin pod kątem zawartości THC, przypomnijmy, że konopie włókniste dopuszczone do uprawy w Polsce nie mogą zawierać więcej niż 0,20% psychoaktywnego THC.

Początkowo biegły sprawdził trzy próbki roślin. Dwie z nich miały wynik dodatni (od 0,48 do 0,68% THC), Następnie do badania przekazano dwie dodatkowe próbki, pochodzące z 1,5 kilograma roślin. Obie miały lekko podwyższone stężenie THC (pomiędzy 0,29 a 0,38% ). Każdy kto ma podstawową wiedzę o konopiach wie, że takie poziomy wskazują na konopie włókniste, że tego typu przekroczenia poziomu THC to nic nadzwyczajnego i nadal są to bardzo niskie stężenia nie czyniące roślin psychoaktywnymi.

Jednak prokurator nadzorujący śledztwo Sławomir Korzeniewski twierdzi inaczej i informuje o tym, że są to duże stężenia THC i ewidentnie mamy do czynienia z marihuaną. Nadal utrzymuje, że była to dobrze zorganizowana ogromna plantacja.

Służby ogłosiły wielki sukces, który niestety dla nich okazał się fatalna pomyłką, żeby nie powiedzieć ośmieszeniem się. Przypomnijmy, że do likwidacji roślin potrzebowano kilku dni pracy wielu funkcjonariuszy oraz pomocy straży pożarnej. Nie liczyłbym na to, że przyznają się do pomyłki i wcale się na to nie zanosi. Pozostaje wierzyć, że sąd wykaże się większym rozsądkiem, a cała sprawa nie zakończy się karą dla Pana Marcina.

Ruch Rastafarian otrzymał od rządu Barbadosu ziemię pod uprawę konopi indyjskich, przeznaczonych do użytku medycznego. Minister rolnictwa Indar Weir, przemawiając w parlamencie oznajmił, że ruch Rastafarian odegra istotną rolę w tworzeniu branży tamtejszego przemysłu medycznej marihuany.

Weir powiedział, że rząd kilkukrotnie spotykał się się z co najmniej dwiema grupami reprezentującymi społeczność Rastafarian i stwierdził, że powinni wspólnie dołączyć do branży – informuje Jamaica Observer.

Ruch Rastafarian rozmawia z rządem

„Spotkałem się z dwiema różnymi grupami i chcę jasno powiedzieć, że chcemy aby były one częścią tej branży i dołożymy wszelkich starań, aby zostały one uwzględnione. Zapewniliśmy im również dostęp do ziemi, jest to 60 akrów terenu udostępnionego na Barbadosie. Był to pierwszy krok w kierunku pokazania, że ​​wspólnota Rastafarian nie zostanie pominięta.”

-powiedział minister Weir

Marihuana do celów religijnych

Kilka dni przed ogłoszeniem porozumienia, prezes Fundacji Dziedzictwa Afryki, Paul Ras Simba Rock, wezwał rząd, aby ten zezwolił Rastafarianom na używanie marihuany do celów religijnych.

Ale Weir powiedział prawodawcom, że proponowane ustawodawstwo dotyczy tylko używania marihuany używanej do celów medycznych.

„Czuję się odpowiedzialny za absolutne zapewnienie, że mamy tutaj do czynienia z marihuaną medyczną i nie dotyczy to marihuany rekreacyjnej. Przedstawiając sprawę rządowi Barbadosu, podniosłem również, że w tej kwestii powinniśmy wyrażać się bardzo jasno”.

W interesie Barbadosu

Przedstawiając ustawę o medycznej marihuanie, Weir powiedział, że przedsiębiorcy z Barbados skorzystaliby na powstaniu branży. Ustawa zakłada, że każdy inwestor zagraniczny, który zaangażował by się w tę sektor, musiałby pozwolić obywatelom Barbadosu na posiadanie min 30% działalności.

„Ma to na celu zagwarantowanie, że każdy ostatni przedsiębiorca ma szansę na udział. Nie faworyzujemy nikogo, każdy zainteresowany może zostać częścią tej branży.”

„Chcemy oczyścić atmosferę i poinformować każdego Barbadosyjczyka, że ​​ten przemysł marihuany pozwoli również im oraz członkom krajów CARICOM (Karaibska Wspólnota i Wspólny Rynek) na posiadanie do 30% udziałów w jakichkolwiek zagranicznych inwestycjach bezpośrednich w tej branży. Nawet jeśli inwestor zagraniczny przyjedzie na Barbados, aby zainwestować w uprawę, przetwórstwo, sprzedaż detaliczną i dystrybucję lub kliniki spa, należy zapewnić, aby Barbadosyjczycy posiadali 30 procent. Na żadnym etapie nie zostaną pominięci.”

Weir zapewnił również, że przemysł będzie ściśle monitorowany solidnym i surowym systemem licencjonowania. Powiedział, że wymagane będą licencje na uprawę, badania i rozwój, laboratorium, przetwarzanie, sprzedaż detaliczną i dystrybucję, import i eksport oraz transport.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.