ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Pan Dariusz w 2010 roku na skutek wypadku doznał ciężkiego urazu głowy. Po wypadku, stan zdrowia nie pozwalał mu na normalne funkcjonowanie. W 2011 roku mężczyzna rozpoczął leczenie marihuaną. Terapia okazała się bardzo skuteczna i pan Dariusz znowu mógł wrócić do pracy i prowadzić normalne życie. Wszystko się jednak skończyło w 2016 roku, gdy mężczyzna został zatrzymany z kilogramem suszu. Ponieważ używał on marihuany do celów medycznych zanim weszła ustawa, która to zalegalizowała, kielecki sąd rejonowy skazał mężczyznę na 2,5 roku więzienia.

Życie pana Dariusza zmienił w 2010 roku wypadek, po którym mężczyzna zmagał się z wieloma problemami zdrowotnymi takimi jak ciągły ból, zawroty głowy czy omdlenia. Tak wyglądał rzeczywistość pana Darka do roku 2011 kiedy to znalazł lek, który umożliwiał mu normalne funkcjonowanie, dzięki któremu ból zniknął, a omdlenia przeszły do historii. Tym lekiem była marihuana.

Marihuanę do celów medycznych pan Dariusz stosował jednak zanim było to w naszym kraju legalne. W 2016 roku mężczyzna został zatrzymany z kilogramem suszu.

2,5 roku za leczenie się marihuaną

Pan Dariusz używał marihuany do celów leczniczych już od kilku lat, gram suszu na czarnym rynku często kosztuje 40-50 zł. Dlatego mężczyzna wolał zaopatrywać się w większe ilości suszu, gdyż kupując kilogram cena spadała do ok 19 zł za gram. Ilość z jaką został zatrzymany miała wystarczyć co najmniej na 2 lata.

Zakupiony susz miał mu wystarczyć na około 2-3 lata leczenia. Nabył 1 kg, gdyż musi zażywać codziennie ok. 1 gram suszu, zamiast płacić dilerom za wątpliwej jakości susz po 50 zł za gram, zapłacił 19 zł za wysokiej jakości susz w cenie hurtowej

-wyjaśnia mec. Stelios Alewras, obecny adwokat mężczyzny

Leczenie marihuaną przyniosło znaczna poprawę zdrowia, pan Dariusz pracuje i płaci podatki, ma też na utrzymaniu syna w wieku 8. lat. Gdy w Polsce pojawiła się możliwość legalnego leczenia się medyczną marihuaną, pan Dariusz leczy się suszem kupowanym w aptece, takim samym, za który został skazany na 2,5 roku więzienia.

Apelacja

Na początku tego tygodnia w Kieleckim Sądzie Okręgowym miała odbyć się rozprawa apelacyjna, jednak ze względu na błędy proceduralne została ona bezterminowo odroczona.

Mecenas Stelios Alewras wskazuje, że posiadanie środka odurzającego będącego lekarstwem nie nosi żadnych znamion szkodliwości społecznej oraz podkreśla absurdalność tego postępowania.

Gdy tylko apelacja się zakończy, poinformujemy o ostatecznym rozstrzygnięciu sprawy.

Przeczytaj też: Zarejestrowany kolejny rodzaj medycznej marihuany, pierwsza partia już w hurtowniach!

W lipcu zeszłego roku media obiegła informacja, że pod Ciechocinkiem zlikwidowana została potężna plantacja konopi indyjskich. Policja chwaliła się usunięciem ponad 15. tyś roślin informując jednocześnie, że jest to największa tego typu nielegalna uprawa w Europie. Jednak dość szybko okazało się, że rośliny to najprawdopodobniej tzw. samosiejki. Policja i prokuratura szły jednak w zaparte wielokrotnie wnosząc o aresztowanie rolnika, na którego polu rosły konopie. W zeszłym tygodniu sprawa została ostatecznie umorzona. Cała sytuacja pokazuje jednak patologię występującą w wymiarze sprawiedliwości.

W lipcu zeszłego roku informowaliśmy, że policja podała informację o zlikwidowanej plantacji konopi indyjskich. Rośliny rosły nieopodal Wisły i zajmowały powierzchnie 4 ha. Funkcjonariusze zabezpieczyli ponad 15000 krzewów konopi w różnej fazie wzrostu. Rośliny miały od 30 cm do 1,5 m wysokości. Z tej ilości zabezpieczonych krzewów można uzyskać około 330 kg marihuany o wartości 5,5 mln zł. Miała to być największa zlikwidowana plantacja konopi indyjskich w europie. Cały materiał wraz ze zdjęciami znajdziesz T U T A J.

Plantacja konopi indyjskich czy samosiejka?

Jednak wkrótce okazało się, że rośliny to najprawdopodobniej tzw. samosiejka czyli dziko rosnące konopie włókniste. Właścicielem pola okazał się rolnik uprawiający wiele hektarów. Na feralne 4 ha od jakiegoś czasu nie zaglądał.

Właściciel ziemi zapewniał, że rośliny to samosiejki, które w tamtych rejonach nie są niczym nowym. Jednak komendant stwierdził, że rośliny są posadzone celowo i za pomocą profesjonalnego urządzenia do siewu gdyż rosną zbyt równo.

 W niektórych miejscach można było odnieść takie złudne wrażenie. Ale to dlatego, że przez pole przejechała brona talerzowa, która tworzy bruzdy. Tam bardziej podsiąka woda i może to wyglądać tak, że tam coś zostało zasiane, a w rzeczywistości rośliny tam mają łatwiej. Rządków jednak nie było.

-tłumaczył wtedy właściciel pola, który łącznie uprawia na przeszło 300 ha.

Więcej szczegółów znajdziesz w artykule „Ciechocinek: ogromna plantacja zlikwidowana przez policje to samosiejka

Pan Marcin żył przez ostatni rok w potężnym stresie i niepewności, ponieważ śledczy przez długi okres dążyli do jego aresztowania. Pomimo jasnych przesłanek, że to fatalna pomyłka. Była też ciągła obawa, że cała sprawa odbije się na jego biznesie. Część jego kontrahentów nie była pewna, czy prowadzić nadal wspólne interesy. Przez to wszystko, rolnik schudł 20 kg, co pokazuje jakim było to dla niego stresem.

Umorzenie

Ostatecznie prokuratura postanowiła sprawę umorzyć. Powodem było to, iż biegły nie był w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy rośliny to dziko rosnące konopie włókniste czy konopie indyjskie.

Jednak umorzenie nie cofnie tego co przeszedł pan Marcin. Śledczy 6 razy wnioskowali o areszt dla rolnika. Na szczęście sąd wykazał się znacznie większym rozsądkiem i wniosek za każdym razem odrzucał. Wyobraźmy sobie, że rolnik uprawiający 300 ha trafia na rok do aresztu, jego interesy i uprawy mogłyby bardzo ucierpieć. A wszystko dlatego, że prokuratura upiera się, że dziko rosnące rośliny to zorganizowana plantacja konopi indyjskich. Niestety podobne przypadki się w naszym kraju już zdarzały.

Zostałem oczyszczony z zarzutów, więc jestem zadowolony, ale nikt nam nie odda tego, co wycierpieliśmy razem z rodziną. Przeżyłem sześć rozpraw aresztowych, za każdym razem sędziowie decydowali, że nie powinienem trafić za kraty. Tak naprawdę nie było na mnie ani jednego dowodu. To od początku wyglądało tak, jakby szukano czegoś, aby na siłę udowodnić mi winę. A przecież nic nie zrobiłem. Próbki z największej masy konopi nawet nie przekraczały 0,2 THC, a dopiero od 0,2 można by było mówić o konopiach potrzebnych do wytwarzania narkotyku

-mówił pan Marcin

Co ciekawe, prokuratura i policja nie uważają, że ta sprawa jest dla nich porażką.

Nie traktujemy tej sprawy w kategorii porażki.

-powiedział w rozmowie z Onetem Sławomir Korzeniewski, zastępca Prokuratora Rejonowego w Aleksandrowie Kujawskim.

Ja z nikim nie walczę. Moim zadaniem jest zgromadzenie materiału dowodowego i wydanie merytorycznej decyzji. Jeżeli ktoś popełnił przestępstwo, to wnoszę akt oskarżenia. W tym przypadku kluczowa okazała się opinia biegłego z zakresu badań fizykochemicznych. Do tego doszły inne okoliczności, zeznania świadków i wszystkie zgromadzone opinie.

-dodał Korzeniowski

Mało tego, prokurator zaapelował, aby każdy kto zobaczy dziko rosnące konopie, zgłaszał to policji. Ta natomiast wyśle odpowiedni wniosek do władz miasta lub gminy. Następnie do władz samorządowych należało będzie uporanie się z roślinami.

Szczerze mówiąc, nawet nie wiem jak skomentować apel o uruchamianie całej kosztownej procedury aby wyrwać kilka kompletnie nieszkodliwych, a wręcz pożytecznych roślin. A to wszystko oczywiście jest opłacane z podatków.

Pyrzyccy dzielnicowi otrzymali zgłoszenie, że w jednym w mieszkań na terenie Pyrzyc uprawiane są konopie indyjskie. Gdy udali się na miejsce okazało się, że dzwonił sam właściciel krzaków. Co kierowało niedoszłym ogrodnikiem?

Doniósł na siebie, że uprawia konopie

Oficer dyżurny pyrzyckiej jednostki odebrał telefon ze zgłoszeniem, iż w jednym z mieszkań na terenie Pyrzyc uprawiane są krzaki konopi. Na miejsce wysłano dzielnicowych dzielnicowi, którzy w chwili przyjazdu zauważyli wybiegające z klatki młode kobiety z dzieckiem. Na widok mundurowych kobiety były wyraźnie zdenerwowane. Po wylegitymowaniu i krótkiej rozmowie, jedna z kobiet przyznała, że pod adresem, na który było zgłoszenie mieszka wraz z partnerem.

Okazało się, że cała sytuacja zaczęła się od kłótni pomiędzy partnerami. Po sprzeczce 28 – latek wychodząc z mieszkania zadzwonił na policję z informacją, że w domu są krzaki marihuany.

Dokładnie tak, opuścił lokal po czym zadzwonił na policję i zgłosił, że znajdują się w nim konopie indyjskie. Miało to przysporzyć problemów jego partnerce, która przebywała w tym czasie w mieszkaniu.

W mieszkaniu policjanci faktycznie w jednym z pomieszczeń na parapecie ujawnili trzy doniczki z krzewami konopi. Skierowani na miejsce kryminalni w trakcie czynności zabezpieczyli rośliny w wysokości 50 – 60 cm.

Jednak szybko okazało się, że „uprawa” należy do 28 – latka, który sam poinformował o tym fakcie Policję. Mężczyzna w dniu interwencji oddalił się z miejsca zamieszkania, aby nazajutrz samemu zgłosić się do jednostki policji.

Na miejscu przyznał się do uprawy konopi i usłyszał zarzut. Zgodnie z Ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii uprawianie konopi innych niż włókniste może wiązać się z pobytem za kratkami nawet do 3 lat.

Źródło: Policja Pyrzyce

 

Czym różnią się nasiona regularne od feminizowanych? Czym różnią się nasiona indoor i nasiona outdoor? I wreszcie czym charakteryzują się odmiany autokwitnące – tak zwane automaty? W artykule postaramy się przekazać najważniejsze i podstawowe informacje z myślą o początkujących growerach.

Regularne nasiona marihuany

Jeszcze nieco ponad 20 lat temu jedynym sposobem na uprawę konopi indyjskich były nasiona regularne. Po ich wysianiu wyrastały zarówno żeńskie, jak i męskie rośliny konopi.  Celem uprawy konopi są jednak rośliny żeńskie i ich kwiaty. Rośliny męskie są tak naprawdę bezwartościowe i nie uzyska się z nich plonu w postaci marihuany.

Konopie rodzaju męskiego, które wyrosną z nasion regularnych trzeba jak najszybciej usunąć. Jeśli tego nie zrobimy i nadejdzie pora kwitnienia to męskie kwiaty uwolnią duże ilości pyłku, który unosząc się w powietrzu, zapyli wszystkie pobliskie żeńskie kwiatostany. Od tego momentu kwiat żeński zacznie produkować nasiona i nie będzie nadawał się do celów rekreacyjnych lub leczniczych, ponieważ jego moc i jakość zdecydowanie się pogorszą, a kwiaty będą pełne nasion.

Wadą nasion regularnych jest to, że trzeba ich wysiewać kilka razy więcej niż potrzebnych jest docelowo roślin żeńskich. Przykładowo chcąc uprawiać 10 roślin żeńskich należy wysiać 20, a najlepiej 25 nasion regularnych. Największą zaletą uprawy z nasion regularnych jest możliwość produkcji własnych nasion. Zostawiając najlepszą roślinę męską jako dawcę genów.

Oczywiście jeśli nie chcemy, aby cała uprawa została zapylona należy wyselekcjonowaną roślinę męską odseparować od żeńskich, a następnie zebrać z niej pyłek i przenieść (np. za pomocą pędzelka) na wybrany żeński kwiat tylko jego niewielką ilość. Pozwoli to na uzyskanie małej ilości nasion tylko w jednym z kwiatów.

Dużo łatwiejsza jest jednak uprawa z pewnych nasion feminizowanych. Szczególnie dla początkujących mających problemy z oceną jakiej płci jest roślina.

Nasiona feminizowane

Stworzenie nasion feminizowanych było rewolucją na konopnym rynku. Przyczynił się do tego najstarszy holenderski bank nasion Dutch Passion. W 1998 miał miejsce prawdziwy boom na nasiona feminizowane. Growerzy po prostu oszaleli na ich punkcie.

Powstanie feminizowanych nasion marihuany ułatwiło pracę doświadczonych hodowców, a także pozwoliło z powodzeniem zabrać się za uprawę konopi początkującym.

Przede wszystkim nasion feminizowanych nie trzeba wysiewać kilka razy więcej niż potrzebujemy roślin żeńskich. Z kolei wówczas, gdy rośliny zaczynają kwitnąć, nie istnieje problem, że przez przypadek przeoczony męski osobnik zapyli żeńskie krzewy.

W tej chwili 95% firm w Europie oferuje nasiona feminizowane. Uprawiając je można mieć prawie 100 procentową pewność, że wyrosną z nich wyłącznie żeńskie rośliny. Fenomen i piękno nasion feminizowanych polega na tym, że w uprawie można zaoszczędzić sporo czasu, który wcześniej marnowany był na zajmowanie się męskimi roślinami.

Nasiona outdoor i indoor

Nasiona marihuany można uprawiać zarówno wewnątrz pomieszczenia i na świeżym powietrzu. Stąd dwa warianty uprawy, które należy tłumaczyć z języka angielskiego dosłownie. Każdy z tych wariantów ma swoje wady i zalety, a wybór jednego z nich zależy od możliwości oraz warunków jakimi dysponują growerzy.

Nasiona do uprawy w pomieszczeniu – indoor przeznaczone są do uprawy pod lampami. Oczywiście możliwa jest ich uprawa na zewnątrz jednak nie jest to możliwe w każdym klimacie. W klimacie umiarkowanym wiele odmian indoor nie ma szans w pełni rozkwitnąć i dojrzeć zanim nadejdzie zima.

Uprawiając pod lampami sezon uprawowy trwa cały rok, a sterując czasem ich naświetlania (konopie zakwitają gdy noc jest odpowiednio długa, cecha ta nazywa się fotoperiodyzm) możemy zainicjować kwitnienie dokładnie wtedy kiedy tego chcemy. Dzięki temu możemy przeprowadzić kilka cykli uprawy w ciągu roku.

Zaletą upraw wewnętrznych jest m.in. to, że rośliny szybko dojrzewają, nie zaszkodzą im niekorzystne warunki pogodowe panujące na zewnątrz. Jakość plonu z roślin uprawianych indoor zazwyczaj jest dużo wyższa.

Nasiona do uprawy na zewnątrz – outdoor, są to nasiona odmian stworzonych pod kątem uprawy na dworze. Rośliny te są wyselekcjonowane pod kątem odporności na szkodniki i warunki zewnętrzne, a także pod kątem czasu dojrzewania pozwalającego na zbiory przed nadejściem zimy. Plusami tego typu uprawy są jej niskie koszty i potencjalnie duży plon. Jakość marihuany uprawianej na zewnątrz zazwyczaj jest jednak niższa(duży wpływ pogody i klimatu). Konopie dedykowane pod słońce niezbyt nadają się do uprawy w pomieszczeniach. Uprawiając na zewnątrz możliwy jest jedynie jeden zbiór w roku. Konopie uprawiane na zewnątrz zaczynają kwitnąć pod koniec lata, w chwili, gdy noc staje się wyraźnie dłuższa.

Chyba, że rolnik uprawia…

Automaty, czyli autokwitnące odmiany marihuany

Początkujący growerzy często pytają, czy warto postawić na uprawę automatów. Nasiona autoflowering czyli autokwitnące, a popularnie nazywane automatami charakteryzują się przede wszystkim skróconym czasem oczekiwania na plony, szczególnie na zewnątrz.

Nasiona autokwitnące są wyposażone automatyczne kwitnienie. Oznacza to iż po osiągnięciu dojrzałości zaczynają kwitnąć, bez wpływu na długość nocy (brak fotoperiodyzmu). Zazwyczaj następuje to między ok. 4. tygodnia życia. Przyspieszony okres kwitnienia to również odpowiedź na uprawę outdoor w warunkach umiarkowanego klimatu. W efekcie zamiast jednego zbioru rocznie, latem można zebrać plony nawet dwukrotnie.

Nasiona automatów można oczywiście uprawiać zarówno outdoor jak i indoor. Są świetnym rozwiązaniem dla tych którzy chcą by ich rośliny były niewielkie i łatwe do ukrycia a także dały plon w jak najkrótszym czasie.

Rośliny automatyczne są przeważnie mniejsze od fotoperiodycznych, co przekłada się też na mniejszy plon. Jednak ich zalety w postaci szybkiego zbioru i dyskrecji sprawiają, że są bardzo częstym wyborem.

Podsumowanie

Dla początkujących growerów najbardziej optymalny będzie wybór nasion feminizowanych z odmian autokwitnących. Pozostaje tylko jeden bardzo prosty dylemat – uprawa indoor czy outdoor? Ale to już jak wspominaliśmy zależy wyłącznie od indywidualnych możliwości i warunków do uprawy.

Niezależnie od tego przypominamy, że uprawa konopi innych niż włókniste w Polsce jest nielegalna i grożą za to konsekwencje karne. Są oczywiście kraje, w których konopie indyjskie można uprawiać legalnie, a ten artykuł o nasionach służy jedynie celom informacyjnym i dedykowany jest początkującym pasjonatom konopi indyjskich.

Na początku zeszłego roku informowaliśmy, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) postuluje zmianę klasyfikacji marihuany i usunięcie jej z tabeli środków niebezpiecznych. Aby tak się stało, działająca przy ONZ Komisja ds. Narkotyków (CND) musi w tej sprawie zagłosować. Początkowo głosowanie miało odbyć ponad rok temu, jednak dla wielu państw tak drastyczna zmiana polityki konopnej wymaga dłuższego namysłu.

Globalna zmiana klasyfikacji marihuany

W 2018 r. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przeprowadziła przegląd międzynarodowych przepisów dotyczących marihuany. W efekcie organizacja zaleciła działającej przy ONZ Komisji ds. Narkotyków (CND) ponowną weryfikację klasyfikacji marihuany jako jednego z najbardziej niebezpiecznych środków na świecie, o czym informowaliśmy T U T A J.

Na chwilę obecną, Organizacja Narodów Zjednoczonych klasyfikuje konopie indyjskie zarówno w tabeli I jak i w tabeli IV, zgodnie z Jednolitą konwencją o środkach odurzających (1961). Tabela grupy IV jest zarezerwowana dla wyjątkowo niebezpiecznych i uzależniających opioidów. Jest to tabela, w której widnieją narkotyki takie jak heroina czy fentanyl.

Działający przy WHO Ekspercki Komitet ds. Uzależnień od Narkotyków (ECDD) zalecił kilkanaście miesięcy temu, aby kwiaty i żywica konopi indyjskich zostały przeniesione wykreślone z tabeli IV i widniały tylko w tabeli I. Należy zaznaczyć, że środki z załącznika, którym jest tabela I tez są ściśle kontrolowane. Jednak taka zmiana znacznie by ułatwiła dwie fundamentalne kwestie – znaczne ułatwienie badań nad konopiami oraz znacznie łatwiejsze wprowadzanie zmian prawnych np. legalizacji.

Poza tym ECDD zaleca również, aby Komisja ds. Narkotyków usunęła wszystkie produkty CBD o niskiej zawartości THC ze wszystkich tabel co de facto z automatu czyniłoby CBD legalne wszędzie. Organizacja zaleciła również, aby opracowane laboratoryjnie leki oparte na THC, takie jak Marinol lub Sativex, zostały umieszczone w mniej restrykcyjnej kategorii. Inne zalecenie sugeruje, że CND powinna usunąć ze wszystkich tabeli z 1961 r. także wyciągi z konopi indyjskich i nalewki.

Głosowanie w tej sprawie miało odbyć się w marcu, zeszłego roku. Niestety zostało przełożone o czym możesz przeczytać T U T A J.

Pisaliśmy wtedy, że „Sporo spośród 53 państw członkowskich CND poprosiło o dodatkowy czas na rozważenie zaleceń WHO. Wśród nich są np. Japonia, która użytkowników marihuany traktuje równie surowo co używających heroiny; Stany Zjednoczone – gdzie medyczna marihuana jest legalna w 34 stanach, a rekreacyjna w kilkunastu czy też Niemcy, gdzie marihuana medyczna jest dostępna w aptekach.”

Wygląda na to, że perspektywa zakończenia prawie stuletniej konopnej prohibicji, przeraziła niektóre kraje członkowskie ONZ

Jak poinformował portal Marijuana Business Daily, podczas sesji, przewodniczący CND Mansoor Ahmad Khan powiedział:

Wygląda na to, że niektóre delegacje nie mają jasnego zrozumienia na temat konsekwencji i konsekwencji zaleceń, podczas gdy inne są już przygotowane do głosowania

Aby rozwiązać ten problem, CND zaproponowała, aby tego lata zorganizować trzy spotkania, na których zostaną omówione „otwarte pytania dotyczące implikacji i konsekwencji oraz uzasadnienia zaleceń”.

Istnieją obawy, że spotkania tego lata, a nawet ostateczne głosowanie w grudniu, mogą zostać opóźnione z powodu pandemii COVID-19. Jednak Komisja ds. Narkotyków poinformowała państwa członkowskie, że harmonogram jest nadal aktualny i realizowany. Agencja zaproponowała też zorganizowanie wirtualnych spotkań na wypadek, gdyby nadal obowiązywały ograniczenia dotyczące podróży związane z koronawirusem.

Planowane spotkania będą się teraz koncentrować przede wszystkim na „wymianie poglądów między państwami członkowskimi na temat konsekwencji wynikających z czynników ekonomicznych, społecznych, prawnych, administracyjnych i innych oraz sposobów ich rozwiązania w przypadku przyjęcia któregokolwiek z tych zaleceń”.

Spotkania te mają się zakończyć do końca lata, co może potencjalnie umożliwić ECDD zrewidowanie swoich zaleceń w celu rozwiązania problemów i ewentualnych zastrzeżeń państw członkowskich.

Spectrum Therapeutics zarejestrowało swój kolejny produkt, którego pierwsza partia jest już dostępna. Jest to susz o nazwie Cannabis flos, Canopy Growth  THC 10%, CBD 7%, która wskazuje na jego zrównoważony stosunek dwóch podstawowych kannabinoidów. Pojawienie się suszu o wyważonym stosunku THC / CBD jest o tyle istotne, że do tej pory zarejestrowano produkty, w których jeden z kannabinoidów mocno dominował. Dowiedzieliśmy się ile wynosi sprowadzona ilość nowego produktu oraz, która hurtownia nim dysponuje.

Nowy rodzaj medycznej marihuany od Spectrum Therapeutics

Jeszcze do niedawna, Spectrum Therapeutics miało zarejestrowany w Polsce jeden produkt tj. Red No 2 (THC 19%, CBD <1%). Spectrum początkowo miało problem z zarejestrowaniem swojego kolejnego produktu ze względu na nazwę. Główny Inspektorat Farmaceutyczny nie zgodził się, aby nazwy poszczególnych produktów różniły się jedynie kolorem i cyfrą, chociaż właśnie na tej zasadzie Spectrum Therapeutics opiera nazwy wszystkich swoich produktów. Ostatecznie nazwa Blue No 3 została zastąpiona nazwą Cannabis flos, Canopy Growth  THC 10%, CBD 7%.

Pierwsza partia nowego produktu wynosi 5 kg i dostępna jest póki co jedynie w hurtowni Profarm. W samej hurtowni dowiedzieliśmy się, że firma dystrybuuje produkt do aptek ogólnodostępnych na terenie całego kraju.

Ze względu na stany magazynowe w Niemczech obecna dostawa Cannabis flos, Canopy Growth THC 10%, CBD 7% wynosi 5kg. W związku z tym dystrybuujemy ten produkt wyłącznie z hurtowni Profarm do zainteresowanych aptek. Przy kolejnej, większej dostawie, produkt będzie dystrybuowany również przez większe hurtownie, co powinno zwiększyć dostępność produktu dla Pacjentów.

-poinformował nas Tomasz Witkowski, menadżer na kraj w Spectrum Therapeutics

Cannabis flos, Canopy Growth THC 10%, CBD 7%

Do tej pory zarejestrowano w Polsce łącznie sześć produktów farmaceutycznych w postaci medycznej marihuany. Początkowo w aptekach dostępne były jedynie susze o dużej zawartości THC (ok. 20%) oraz o znikomej zawartości CBD. Ostatnio informowaliśmy o pojawieniu się w aptekach kolejnego, całkiem nowego rodzaju suszu, w którym dominuje CBD.

Teraz pacjenci mogą nabyć susz o zrównoważonym stężeniu THC / CBD, które wynoszą: THC 10%, CBD 7%. Badania kliniczne wykazały, że waporyzacja takiego suszu daje najlepsze wyniki np. wśród pacjentów zmagających się z fibromialgią.

Nowy rodzaj medycznej marihuany dostępnej w aptekach ma też stosunkowo słabe działanie psychoaktywne, co wynika ze stosunku i stężenia kannabinoidów.

Jest to świetne rozwiązanie dla wielu osób zmagających się z dolegliwościami fizycznymi przy jednoczesnych problemach natury psychicznej jak np. depresja, stany depresyjne, stany lękowe, odczuwanie niepokoju.

Cena za opakowanie 5 gramów to ok. 315 zł.

Gubernator Nowego Meksyku oświadczyła, że legalna marihuana rekreacyjna jest jej priorytetem w odbudowie gospodarki po kryzysie związanym z COVID-19. Ma to pomóc zdywersyfikować wpływy do budżetu oraz stworzyć wiele nowych możliwości jak np. miejsca pracy.

Legalna marihuana jako sposób na ratowanie do budżetu

Gubernator Nowego Meksyku, Michelle Lujan Grisham, przedstawiła w zeszłym tygodniu swój plan zalegalizowania konopi indyjskich do celów rekreacyjnych. Wszystko miało miejsce na transmitowanej na żywo konferencji, która dotyczyła odbudowy gospodarki po kryzysie związanym z koronawirusem.

Pani gubernator zapytana przez jednego z dziennikarzy o to, czy temat będzie poddany pod głosowanie podczas nadchodzącej sesji władz stanowych odparła, że ​​gdyby Nowy Meksyk uchwalił ustawę przed pandemią COVID-19, nie trzeba by teraz likwidować niektórych programów finansowanych z podatków, takie jak programy wspierające szkolnictwo czy programy edukacyjne.

Prognozy przewidują, że wpływy budżetowe z legalnej marihuany sięgną prawie 100 milionów dolarów. Jeśli chcemy utrzymać wsparcie gospodarcze i ulgi ekonomiczne, musimy wykorzystać każdą ekonomiczną ideę. Chcę również zauważyć, że zdecydowana większość mieszkańców Nowej Meksyku popiera rekreacyjne używanie marihuany.

-mówiła podczas konferencji Grisham

Dodała też, że ustawa legalizująca konopie indyjskie musi zostać zatwierdzona, aby zdywersyfikować gospodarkę. Legalna marihuana ma być stałym i przewidywalnym źródłem przychodów budżetowych dla gospodarki, która dramatycznie ucierpiała przez obecny kryzys.

Nowe wpływy, nowe miejsca pracy

Władze prognozują również, że zmiana prawa pozwoliłaby utworzyć 11 000 nowych miejsc pracy. Jest to o tyle istotne, że kryzys to również bezrobocie, które w stanie Nowy Meksyk wzrosło z 5. proc. pod koniec ubiegłego roku do przeszło 11. proc. w kwietniu br.

Oczywiście legalizacja marihuany nie rozwiąże wszystkich problemów ekonomicznych stanu, którego gospodarka zależy przede wszystkim od przemysłu naftowego i gazowego. Jednak przemysł paliwowy jest bardzo niepewny i w ostatnich czasach ryzykowny co pokazują np. marcowe potężne spadki ceny ropy, która przez chwilę była na minusie.

Legalna marihuana to dla władz stały, pewny i w wielu krajach już sprawdzony sposób na pewne wpływy do kasy budżetowej.

Gdy zalegalizujemy marihuanę w Nowym Meksyku, nie rozwiąże to wszystkich naszych problemów budżetowych, ale poprawi to stan stanowej kasy.

-powiedziała w marcu Emily Kaltenbach, dyrektor wykonawczy New Mexico Drug Policy Alliance.

Musimy być kreatywni i zdywersyfikować naszą gospodarkę, abyśmy nie byli zależni od ropy i gazu, a legalizacja jest jednym ze sposobów, aby to zrobić.

-dodała

W dobie obecnego kryzysu, który szybko zapewne nie minie, państwa dostrzegają potencjał jaki tkwi w konopiach. Jeszcze przed jego wybuchem Tajlandia zalegalizowała konopie indyjskie w celu ratowania gospodarki. Ostatnio w tym samym celu zrobił to Liban o czym pisaliśmy w artykule „Liban legalizuje marihuanę, aby ratować gospodarkę

Sędzia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w połowie miesiąca wydał orzeczenie dotyczące importu CBD pomiędzy krajami wspólnoty. Orzeczenie mówi, że państwa członkowskie UE nie mogą zakazać importu produktów CBD, ponieważ kannabidiol nie jest uważany za narkotyk.

Państwa UE nie powinny zakazywać importu CBD

W niewiążącej opinii rzecznik generalny TSUE, Evgeni Tanchev oznajmił:

W obecnym stanie wiedzy naukowej nie ustalono, że olej CBD ma działanie psychotropowe”, a zatem substancja nie podlega konwencjom narkotykowym UE.

oznacza to, że państwa członkowskie UE nie mogą zakazywać importu CBD, poinformował Courthouse News.

Cała sprawa zaczęła się od firmy Kanavape. Ten francuski startup produkujący peny z liquidami CBD  (konopne „e-papierosy”) z Marsylii, importował do Francji CBD, które produkowane, pozyskiwane i przetwarzane było w Czechach. Zgodnie z francuskim prawem CBD nie może zawierać THC oraz nie może być produkowane z… kwiatów, może być wytwarzane wyłącznie z nasion konopi i błonnika. Testy francuskiego Ministerstwa Zdrowia wykazały, że produkty Kanavape nie zawierają THC i nie są psychoaktywne.

Założyciele i właściciele Kanavape, Sébastien Béguerie i Antonin Cohen-Adad zostali w sprawie skazani za zarzuty związane z narkotykami. Zarzuty dotyczyły m.in. wykorzystanie całej konopnej linii produkcyjnej do produkcji CBD. Panowie oczywiście ​​od wyroku się odwołali. Francuski sąd apelacyjny postanowił skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. TSUE został poproszony o orzeczenie, czy można zakazać transportu kannabidiolu pomiędzy krajami członkowskimi w ramach unijnej polityki swobodnego przepływu towarów.

Francuski rząd swoje decyzje argumentował, że z wielkiej ostrożności zakazał produktów CBD. Jednak rzecznik generalny TSUE Tanchev stwierdził, że aby rząd czegoś zakazał, najpierw powinien zidentyfikować „potencjalnie negatywne konsekwencje dla zdrowia”, czego Francuskie władze nie uczyniły. Tanchev powiedział, że Francja może nałożyć taki zakaz tylko wtedy, gdy po „kompleksowej ocenie naukowej”, stwierdzi, że CBD jest niebezpieczne lub psychoaktywne.

Należy pamiętać, że wydana decyzja jest tylko opinią doradczą i nie jest wiążąca. Jednak opinie prawne sędziego są podtrzymywane w około 80 proc. spraw rozpatrywanych przez sąd, który ma jeszcze w tym roku wydać orzeczenie w tej sprawie.

Francja jest największym producentem konopi do produkcji tekstyliów i papieru w UE.

W nocy z wtorku na środę, w miejscowości Busko Zdrój miała miejsce nietypowa sytuacja. Tuż po północy na schodach tamtejszej komendy policji pojawił się młody mężczyzna. Zachowywał się nietypowo, dyżurny postanowił wezwać patrol. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, mężczyzna odpalił jointa.

Palił jointa pod komendą tłumacząc to „wewnętrzną potrzebą”

Mężczyzna zjawił się na schodach przed komendą policji w Busku Zdroju w środę tuż po północy. – Zachowywał się jakby był pod wpływem alkoholu. Dyżurny wezwał na miejsce patrol interwencyjny

– relacjonował Tomasz Piwowarski, oficer prasowy buskiej policji.

Jak poinformował rzecznik, w momencie, gdy policjanci przyjechali na miejsce, 21-latek ostentacyjnie odpalił skręta, a w powietrzu czuć było charakterystyczny zapach palonej marihuany.

Zielony żartowniś

Chwilę po przybyciu na miejsce patrolu i odpaleniu jointa, mężczyzna został oczywiście zatrzymany.

Wstępne badanie suszu roślinnego, którym wypełniony był skręt wykazało, że jest to marihuana. Zapytany o powód wyboru miejsca do palenia zakazanego suszu 21-latek odparł, że poczuł taką „wewnętrzną potrzebę”

– poinformował oficer prasowy, Tomasz Piwowarski.

Jak poinformował rzecznik, rano zatrzymany mężczyzna tłumaczył, że „to miał być żart”. Kiedy natomiast usłyszał jakie konsekwencje mu grożą miał przyznać, że żart był jednak mało zabawny.

Ocenę czy żart był zabawny pozostawiamy wam.

Źródło: Policja Busko-Zdrój

Wszechobecny zapach uprawianych konopi przeszkadza niektórym mieszkańcom miasta West Nipissing, położonego w Kanadyjskiej prowincji Ontario. Postulują oni o wprowadzenie przepisów, które regulowałyby kwestie dochodzącego z pobliskich upraw zapachu. 

Ogromne hale i wydobywający się zapach uprawianych konopi

W pobliżu miasta West Nipissing działają cztery duże hale, w których uprawiane są konopie indyjskie. Wydobywa się z nich silny zapach konopi, który rozchodzi się po okolicy. Dla niektórych, zapach jest tak uciążliwy, że poprosili władze miejskie aby te zajęły się problemem.

W zeszłym tygodniu rada West Nipissing zwróciła się do urzędników miejskich, a by ci zbadali prawne możliwości wprowadzenia lokalnych rozporządzeń, które skutecznie rozwiązałyby problem zapachu konopi indyjskich, który rozchodzi się na obszarach mieszkalnych.

Zadzwoniono do mnie o 21.30 żebym wyszła na zewnątrz i poczuła zapach. Nie musiałam tego robić, wystarczyło otworzyć okno

– powiedziała  podczas telekonferencji radna West Nipissing Lise Senecal, poinformowało CBC.

Jestem głęboko przekonana, że każdy ma swoje prawa. Mam na myśli, że mam prawo pić piwo, ale nie mam prawa rzucać puszką po piwie na podwórko sąsiada ani organizować imprezy o każdej porze dnia i nocy.

– dodała Senecal

Radny Chris Fisher zgodził się z radną Senecal, uznał, że zapach konopi zapach konopi może przeszkadzać. Jednak powstrzymał się od poparcia przepisów, które ograniczałyby dopuszczalność upraw w granicach miasta. Logicznym jest, że taka produkcja przynosi kasie miejskiej dodatkowe przychody.

Regulowanie zapachów jest trochę niebezpieczne ponieważ nie ma skali

-powiedział Fisher, dopytując czy władze zamierzają tez zamknąć oczyszczalnie ścieków gdyż ta generuje nieprzyjemny zapach.

Rada miasta West Nipissing zagłosowała 8-1, aby zbadać zgodność z prawem wprowadzenia w życie przepisów dotyczących uregulowania kwestii zapachów konopi.

Radny Jeremy Senguin był jedynym członkiem rady, który głosował przeciwko.

„W tej chwili kwestionujemy zapach towarzyszący pewnemu okresowi życia rośliny, który trwa tylko kilka tygodni. Chodzi tylko o pewien okres kwitnienia i suszenia” – powiedział Senguin po spotkaniu.

Dodał też, że idąc tym torem rozumowania, należy zakazać rozrzucania obornika na polach gdyż w trakcie zabiegu oraz jakiś czas po nim, w okolicy unosi się nieprzyjemny zapach.

To nie pierwszy raz gdy w West Nipissing władze poruszają temat jaki jest zapach uprawianych konopi. W lutym Rada Miasta przedyskutowała ten problem, ale odłożyła go na później do momentu aż lokalny departament zdrowia publicznego będzie mógł przedstawić swoja opinie do wniosku o wprowadzenie nowych regulacji zapachowych.

Marihuana rekreacyjna jest w Kanadzie legalna od 2018 roku, jednak West Nipissing jest znane z konserwatywnego podejścia do konopi. Jest to jedna z niewielu gmin w Kanadzie, gdzie palenie zioła w miejscach publicznych jest zakazane, wolno natomiast palić tytoń. Wszędzie.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.