ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Każdy konsument konopi zna to uczucie, gdy po zapaleniu jointa tudzież fajki wodnej, pojawia się w głowie pomysł przypuszczenia zbrojnego szturmu na budynki rządowe. Dzień jak co dzień. Dlatego nikogo nie powinna dziwić linia obrony jednego z oskarżonych o styczniowy szturm na Kapitol, który utrzymuje, że szturmował budynki rządowe gdyż był pod wpływem dużej ilości ziela. Oto więcej informacji.

Jeden z oskarżonych o styczniowy szturm na Kapitol twierdzi, że szturmował bo był upalony

Robert Gieswein, 24-letni mężczyzna z Kolorado, który był jedną z osób szturmujących na początku roku Kapitol, przebywa obecnie w areszcie gdzie czeka na  proces. Postawiono mu zarzuty m.in. o napaść na funkcjonariusza policji gazem pieprzowym i kijem bejsbolowym podczas zamieszek 6. stycznia na Kapitolu.

Giesweina maszerującego z grupą Proud Boys i szturmującego Kapitol uwieczniono na wielu zdjęciach. Był ubrany w paramilitarnym stylu, miał na sobie mundur, kamizelkę kuloodporną, gogle i hełm bojowy. Prokuratorzy federalni oskarżają go o to, że był jednym z pierwszych uczestników zamieszek na terenie Kapitolu.

Prawnik Giesweina, złożył niedawno do sądu wniosek o zwolnienie go z aresztu. Adwokat swój wniosek argumentuje tym, że jego klient był w trakcie zajścia zbyt upalony marihuaną, aby mógł odpowiadać za swoje czyny.

 NBC4 Washington podało, że wniosek zawiera m.in. takie informacje:

[5 stycznia 2021 r.] Gieswein był w Freedom Plaza wraz z innymi zwolennikami Trumpa. Podszedł do niego człowiek z kamerą wideo, który wciągnął go w rozmowę. Właśnie wypalił znaczną ilość marihuany, a jego upojenie było do poznania po rozszerzonych źrenicach i uśmiechu, a także w bełkotliwych komentarzach, które się pojawiały. Zapytany, dlaczego przybył, powiedział „aby zatrzymać prezydenta Trumpa” [u władzy – przyp. red].

Co ciekawe, z wniosku obrońcy wynika, iż oskarżony marihuany używał dzień wcześniej czyli 5. stycznia. Natomiast skonsumować miał jej tak dużo, że odurzony był aż do momentu szturmu na Kapitol dzień później.

Nie wiadomo na co liczył adwokat składając wniosek z tak durnym i nierealnym uzasadnieniem. Bardzo możliwe, że liczył na to, iż sędzia rozpatrujący pismo, nie ma zielonego pojęcia o marihuanie i być może uwierzy w te bzdury rodem z czasów głębokiej prohibicji w USA gdy w kwestii konopi dominowała propaganda Anslingera na poziomie tej obecnej w TVP.

Dla jasności – konopie nie powodują agresji, wręcz przeciwnie, mają działanie uspakajające, a im większa dawka, tym użytkownik jest mniej zdolny do jakiejkolwiek agresji.

Oczywiście w sieci pojawiło się wiele komentarzy wyśmiewających to jakże bzdurne argumentowanie wniosku o zwolnienie z aresztu.

Po ziole mam ochotę założyć kapelę, a nie przypuszczać szturm.

Jedyne co mam ochotę szturmować po joincie to lodówka.

-czytamy na Twitterze

 

Zkittlez to jedna z tych odmian, które jak się tylko pojawiły na rynku, zostały jednymi z ulubionych genetyk wśród wielu konsumentów jak i ogrodników. Gdy ta hybryda z dominacją genów indica trafiła do sprzedaży – z miejsca została jedną z najlepiej sprzedających się odmian i tę pozycję zachowuje do dziś. Oto dlaczego.

Zkittlez czyli owocowe smakołyki od Pan Pestka Crew

Zkittlez jest odmianą reprezentującą nową szkołę konopnej genetyki, która powstała ze skrzyżowania Grape Ape z Grapefruit’em.

Grape Ape to dominująca indica powstała z połączenia Mendocino Purps, Skunka oraz Afghani. Ma niesamowity aromat i posmak przywodzący na myśl winogrona (stąd też nazwa). Poza winogronem wyczuwalne są słodkie nuty owocowe.

Drugi z rodziców Zkittleza czyli Grapefruit, to mocna w działaniu dominująca sativa zawierająca w sobie geny m.in. Cindirella99. Grapefruit ma działanie energetyzujące pobudzające kreatywność i napędzające do działania, a przy tym jego aromaty to tropikalne owoce pomieszane z cytrusami.

Z połączenia tych dwóch zacnych genetyk, co miało miejsce w Kalifornii, powstał Zkittlez. Odmiana mocna, z dominującymi genami indica o dość unikalnym działaniu. Ale przede wszystkim o niesamowitym profilu terenowo – flawonoidowym i potężnej produkcji żywicy.

zkittlezUprawa

W uprawie nie jest to trudna odmiana. Zkittlez od Pan Pestka Crew wykazuje dwa dominujące fenotypy. Pierwszy to rośliny wysokie (do ok. 1.5m) i średnio rozkrzaczone, natomiast drugi to rośliny niższe (do 1m) ale za to mocno się krzewiące. Wysokie rośliny tworzą kwiaty o mocno fioletowej barwie oraz  aromatach znanych z najlepszych genetyk Gelato. Rośliny niższe tworzą kwiaty bardziej zielone i pachnące niesamowicie owocowo, cukierkowo i tropikalnie.

Działanie i zastosowanie medyczne

Jest to zdecydowanie jedna z tych odmian, które wymagają więcej od konsumenta niż od ogrodnika. Jej działanie jest mocne i typowe dla odmian typu indica jednak domieszka genów sativa sprawia, że po konsumpcji użytkownik nie jest „przykuty do kanapy”. Efekty są wyczuwalne zarówno na ciele jak i na umyśle i zdecydowanie poprawiają nastrój po ciężkim dniu. Medycznie sprawdza się przeciwbólowo, nasennie oraz przeciw spastycznie.

Tekst ma charakter informacyjno-edukacyjny i przeznaczony jest dla polskojęzycznych obywateli Europy. Przypominamy, że uprawa konopi innych niż włókniste na terenie Polski jest zabroniona i do niej nie zachęcamy.

Marihuana z Amazona, dostarczona przez drona, wkrótce może pojawić się w amerykańskich domach. Niedawno gigant sprzedaży internetowej poinformował na swoich stronach, że wprowadził zmiany i zaprzestał poddawania pracowników testom na obecność THC. Dowiedzieliśmy się również, że firma będzie aktywnie wspierać federalną ustawę MORE, która ma zalegalizować marihuanę na poziomie stanowym. Czy kolejnym krokiem będzie wprowadzenie marihuany do oferty Amazona? Wszystko na to wskazuje.

Amazon zmienia swoja politykę względem konopi indyjskich

Na początku czerwca, na stronie Amazona pojawił się komunikat wydany przez Davea Clarka, dyrektora generalnego działu Worldwide Consumer, czytamy w nim m.in.:

„W przeszłości, tak jak wielu pracodawców, z pracy w Amazon wykluczaliśmy pracowników, którzy uzyskali pozytywny wynik testu na używanie marihuany. Jednak biorąc pod uwagę, że w Stanach Zjednoczonych obowiązują przepisy stanowe, zmieniliśmy kurs. Nie będziemy już uwzględniać marihuany w naszym kompleksowym programie badań przesiewowych pod kątem narkotyków na stanowiskach nieregulowanych przez Departament Transportu, a zamiast tego będziemy traktować ją tak samo jak używanie alkoholu. Będziemy nadal przeprowadzać kontrole pod kątem utraty wartości w pracy i po każdym zdarzeniu będziemy przeprowadzać testy pod kątem wszystkich narkotyków i alkoholu.”

Dodatkowo szefowie Amazona postanowili aktywnie wspierać wejście w życie ustawy MORE, która legalizuje konopie indyjskie na poziomie federalnym.

„Ponieważ wiemy, że ten problem jest większy niż Amazon, nasz zespół ds. polityki publicznej będzie aktywnie wspierał ustawę The Marijuana Opportunity Reinvestment and Expungement Act z 2021 r. (Ustawa MORE) – federalne ustawodawstwo, które zalegalizowałoby marihuanę na poziomie federalnym, wymazałoby rejestry karne i pozwoliło środki z konopi inwestować w dotknięte społeczności. Mamy nadzieję, że dołączą do nas inni pracodawcy, a decydenci szybko przystąpią do uchwalenia tej ustawy.”

Marihuana z Amazona już wkrótce w amerykańskich domach?

Jak do tej pory Amazon nie ogłosił swojego wejścia w branżę konopną. Jednak zarówno my jak i większość ekspertów i obserwatorów rynku konopnego, wskazuje, że wejście tego giganta do świata konopi to tylko kwestia czasu… oraz zmiany prawa federalnego.

Konopie indyjskie to rynek wart miliardy dolarów, Jeff Bezos jest tego świadom. Mając tak potężnie rozbudowaną sieć sprzedaży oraz dystrybucji, Amazon wchodząc w branże konopną mógłby z miejsca zyskać silną pozycje na rynku.

Wielu komentatorów obawia się, że wejście Amazona w branże konopną może ją zepsuć tak jak się to stało w przypadku branży księgarskiej. Pamiętać jednak należy, że używki to nie książki i rządzą nimi całkiem inne prawa rynku. Gdy Amazon wchodził w branżę alkoholową, również pojawiły się obawy, że teraz branża napojów wyskokowych się całkowicie odmieni (tak jak np. wspomniane księgarstwo). Tak się jednak nie stało. Wynika to wielu aspektów od prawa po preferencje klientów co do produktów jak i samego sposobu ich nabywania. W naszej opinii podobnie będzie z branżą konopną, gdzie Amazon stanie się konopnym „McDonaldem”, czyli szybko i tanio, ale nie koniecznie dobrze jakościowo. Czas pokaże.

 

 

W nadchodzący weekend zapraszamy wszystkich do Warszawy na Weed Fest 2021. Będzie to druga edycja wydarzenia, które w zeszłym roku zebrało dużo pozytywnych opinii. Spragnieni wydarzeń w innej formie niż online mamy przekonanie, że w tym roku będzie jeszcze lepiej. Po za stoiskami firm prezentujących w trakcie Weed Fest swoje produkty będzie można wziąć udział w wykładach i panelach prowadzonych przez konopnych ekspertów. Po za możliwością nabycia produktów CBD czy konopnych nasion w promocyjnych cenach czy różnymi bonusami od wystawców, będzie możliwość wzięcia udziału w premierze nasion Serum a.k.a. TangiEro sygnowanych przez Ero JWP. Będzie się działo.

Targi konopne Weed Fest Warszawa już 12. i 13. czerwca

Rosnąca popularność zastosowania konopi siewnej nie tylko w medycynie i żywieniu, ale również w różnorodnych gałęziach przemysłu – od kosmetycznego po budowlany – otwiera drzwi dla przedsiębiorców zarażających pasją do kreatywnego wykorzystania surowców naturalnych.
Właściwości olejków CBD odkrywane są przez licznych ekspertów z dziedziny medycyny i kosmetologii, a także przez internetowych influencerów. Konopie stają się produktem polecanym w kręgach rodzicielskich i terapeutycznych, ze względu działanie przeciwlękowe, przeciwbólowe i przeciwzapalne. Rewolucja podejścia do stosowania konopi indyjskich jest szczególnie widoczna na wydarzeniu w całości poświęconemu branży konopnej. Przed nami kolejna edycja festiwalu, o którym wszyscy będą mówić.

-piszą o Weed Fest jego organizatorzy.

Dalej, w informacji prasowej czytamy:

W kolejnej odsłonie WeedFest Warsaw Festival 2021 organizator przygotował – poza wyczekiwanymi wartościami edukacyjnymi – nowe atrakcje, które zapadną w pamięć zwłaszcza męskiemu gronu uczestników. W nadchodzącej edycji na uczestników czekać będzie wręczenie tytułu Miss i Vice Miss Weed Festiwal. Kandydatki do tytułu Miss WeedFest mogą zgłaszać się za pośrednictwem facebooka – tam również odbywa się głosowanie. W kolejnych edycjach oczekujemy również wyborów Mistera WeedFest.

Serum a.k.a. TangiEro premierowo na WeedFest

Podczas pierwszego dnia wydarzenia, chwile po godzinie 15.00, na centralnej scenie zagości Ero JWP, który premierowo zaprezentuje nasiona marihuany sygnowane jego ksywką – Serum a.k.a. TangiEro. Będzie to pierwsza możliwość nabycia tych jakże zacnych pesteczek i to w promocyjnej cenie. Więcej na temat projektu TangiEro przeczytasz T U T A J.

Wydarzenie odbędzie się w Warszawie w Domu Towarowym Braci Jabłkowskich, przy ulicy Brackiej 25.

Więcej informacji znajdziesz na www.weedfest.pl

Zapraszamy!

Serum a.k.a. TangiEro – tak nazwana została odmiana konopi indyjskich sygnowana przez Ero JWP, jednego z czołowych polskich raperów. Pierwsza zapowiedź nasion od Erosa, które powstały przy współpracy z Pan Pestka Crew oraz Teone420, pojawiła się na tegoroczne 4/20. Dziś poznaliśmy zaplanowaną datę premiery pestek, która będzie miała miejsce podczas targów konopnych „Weed Fest” odbywających się 12. – 13. czerwca, czyli już wkrótce. Poznaliśmy też pełną specyfikację szczepu powstałego z połączenia California Orange Skunk z Chocolope oraz zobaczyliśmy jej pierwsze foto, dajcie znać jak się Wam podoba.

Serum a.k.a. TangiEro – znamy specyfikację i datę premiery nasion sygnowanych przez Ero JWP

W tym roku przy okazji 4/20, Ero JWP puścił w świat info o nasionach konopi indyjskich sygnowanych jego ksywką. Serum a.k.a. TangiEro – tak nazwany został szczep otrzymany z połączenia California Orange Skunk z Chocolope. Informowaliśmy o tym T U T A J

Otrzymane z połączenia tak zacnych genów Serum TangiEro to mocna i energetyczna odmiana z dominacją genów sativa. TangiEro pobudza do działania i jest świetną odmianą na dzień. Medycznie dobrze sprawdzi się na poprawę apetytu oraz przeciwbólowo.

Jest to krzyżówka o niesamowitym aromacie i posmaku mandarynek, od których po części pochodzi nazwa TangiEro gdyż mandarynka w języku angielskim to „tangerine”. Po za dominującą mandarynką, wyczuwalne są inne cytrusowe nuty oraz nuty czekoladowe, całość daje wyśmienity efekt.

Rośliny TangiEro są bardzo jednolite, ich struktura jest bardzo zbliżona do struktury roślin z rodziny skunk. Nietrenowane rośliny rosną do 150-180 cm, trenowane dobrze się krzewią i są nieco niższe osiągając ok. 130-150 cm, dają bardzo przyzwoity plon świetnej jakości.

tangiero
Serum a.k.a. TangiEro

Specyfikacja odmiany:

Genetyka: California Orange Skunk x Chocolope (fem)
Genotyp: Dominująca sativa
Czas kwitnienia: ok. 65 dni
Plon: 600g/m
Wysokość: 130cm – 170cm
Przeznaczenie: Indoor
Aromat: Mandarynki, nuty owocowe/cytrusowe, nuty czekoladowe
Działanie: energetyczne, pobudzające kreatywność
THC: 21% – 25%
Produkt kolekcjonerski
Od strony konopnej w projekcie udział wzięła ekipa Pan Pestka Crew oraz Teone420. 
Premiera Serum a.k.a. TangiEro będzie miała miejsce podczas targów konopnych WEED FEST, które odbędą się już 12. i 13. czerwca w Warszawie i których WeedNews.pl jest partnerem medialnym.
Premierę poprowadzi sam Eros, odbędzie się ona podczas pierwszego dnia targów(sobota, 12.06), o godzinie 15.00 na centralnej scenie wydarzenia. Na Weed Fest będzie można również nabyć pierwsze pestki w promocyjnej cenie.
Tekst ma charakter informacyjno-edukacyjny i przeznaczony jest dla polskojęzycznych obywateli Europy. Przypominamy, że uprawa konopi innych niż włókniste na terenie Polski jest zabroniona i do niej nie zachęcamy.

Dostępność oraz cena medycznej marihuany to na chwilę obecną dwa podstawowe problemy pacjentów korzystających z terapii konopiami indyjskimi. Ostatnie miesiące przyniosły wysyp pseudoekspertów twierdzących, że gram suszu medycznej marihuany wytworzonej w naszym kraju kosztowałby ok. 4,5 zł., a sam fakt sprowadzania do nas konopi z kanady podnosi ich cenę kilkusetkrotnie, oczywiście podobne stwierdzenia to kompletne bzdury powtarzane przez osoby, które o produkcji MM nie mają zielonego pojęcia. Prawda jest taka, że susz wytwarzany naszym kraju byłby najprawdopodobniej finalnie droższy niż ten zza oceanu, tłumaczymy z czego to wynika.

Z czego wynika dostępność oraz cena medycznej marihuany

Na początek omówmy kwestię dostępności, która wynika tak na prawdę z bardzo restrykcyjnych przepisów dotyczących rejestracji każdej trafiającej na nasz rynek partii suszu.

Oto jak wygląda procedura dostawy i uwolnienia na rynek każdej jednej dostawy suszu: zarejestrowany już wcześniej produkt, np. Red No 2, aby wjechać na teren naszego kraju musi spełniać wymogi co do zawartości substancji czynnej, w tym przypadku THC. Zawartość THC w suszu trafiającym do naszego kraju musi być taka jak podał producent składając wniosek na wwóz nowej partii +/- 10%. Jeżeli produkt w zgłoszeniu ma stężenie THC na poziomie 19%, to w świetle naszych przepisów zawartość substancji czynnej musi mieścić się w widełkach 17.1 – 20.9% (19% +/- 10%). I tu pojawia się problem. Pomimo (teoretycznie) wysokiego poziomu standaryzacji produkcji suszu, dla jego producentów sporym wyzwaniem jest utrzymanie powtarzalności danego produktu (standaryzacja w celu utrzymania substancji czynnej na stałym poziomie), pomimo, iż korzystają z zaawansowanych technologii jak np. klonowanie roślin przy użyciu komórek macierzystych.

Niestety, utrzymanie na stałym poziomie ilości THC +/- 10% często osobom odpowiedzialnym za uprawę roślin się zwyczajnie nie udaje.

Z tego właśnie powodu w naszych aptekach występują braki suszu, bywało, że dziesiątki kilogramów suszu nie trafiło do aptek ze względu na odchylenie od normy zaledwie o miejsca po przecinku.

Jak ten problem rozwiązać? Dobrym przykładem może być nasz zachodni sąsiad. W Niemczech dopuszczalny odchył od zadeklarowanego stężenia THC wynosi nie 10, a 20%. Z tego powodu w tamtejszych aptekach jest znacznie większy wybór produktów, a ich dostawy są stałe i regularne. Mało tego, Niemcy stworzyli specjalna komórkę, która zajmuje się kwestiami związanymi m.in. z utrzymaniem deklarowanych w zgłoszeniach stężeń THC. Jeżeli dana partia suszu ma odchył od deklaracji większy niż 20%, wtedy wyznaczona do tego komórka bada każdy przypadek indywidualnie i na ponowną zgodę na wwiezienie suszu na teren kraju czeka się nie jak u nas kilka miesięcy(zdarzało się, że nie wpuszczona partia traciła w tym czasie swoja ważność), a zaledwie kilka dni. Dzięki temu rozwiązaniu partia o wyższych niż dopuszczalne przekroczeniach trafia do aptek, a nie wraca do Kanady. Oczywiście w komórce wydającej zgody zasiadają ludzie, którzy maja odpowiednią wiedzę o medycznej marihuanie. Niemcy mieli uprzednio przepisy takie jak obowiązują obecnie u nas, jednak ze względu na braki w zatowarowaniu, wspomniany próg odchyłu od deklaracji zmieniono z 10 na 20%

Ciekawostką jest to, że Polska ma najbardziej surowe przepisy w tej materii i to właśnie do nas trafia susz najwyższej jakości. W rozmowach z dyrektorami Aurory i Canopy dowiedziałem się, że jeżeli chodzi o standard produktu to u nas wymagany jest najwyższy i to naszymi surowymi przepisami kierują się producenci, tzn., że produkują susz pod nasz rynek. Jeżeli dana partia nie spełnia naszych norm, trafi do aptek w innych krajach np. w Niemczech. Aby poprawić dostępność należy poluzować nasze przepisy. Takie są fakty.

Cena medycznej marihuany

Odkąd w naszych aptekach pojawił się susz medycznej marihuany, pojawiają się głosy mówiące o jej wysokiej cenie oraz o tym, że konopie indyjskie na cele medyczne powinny być uprawiane w Polsce. Panuje przekonanie, że wtedy produkty konopne będą tańsze, a zamiast Kanadyjczyków zarobią polscy przedsiębiorcy. Konopni pseudoeksperci nie mający pojęcia o tym jak wygląda proces produkcji medycznej marihuany potrafią stwierdzić, że gram suszu wyprodukowanego w naszym kraju kosztowałby ok. 4,50 zł (obecna cena to 50-60 zł/g) oraz, że fakt transportowania do nas suszu zza oceanu podnosi jego cenę kilkusetkrotnie! Osoby powtarzające takie teorie nie mają pojęcia o czym mówią, ja natomiast nie mam pojęcia po co to mówią, chyba tylko po to żeby mówić cokolwiek gdy się ich zapyta o tematy na których się nie znają ale znać by się chcieli.

Procesy wytwarzania medycznej marihuany, od uprawy po pakowanie, przeprowadzane są w najwyższych standardach GAP oraz GMP. Produkcja MM w najwyższych standardach medycznych generuje potężne koszty. Postawienie sensownej hali produkującej MM (uprawa + pakowanie) to koszt kilkudziesięciu milionów złotych!

Ale to nie koniec, z uprawianych roślin, na cele medyczne z każdej przeznacza się jeden lub dwa kwiaty (główne kwiatostany), natomiast cała reszta kwiatów trafia na rynek komercyjny. Gdyby nie fakt sprzedaży „pozostałości” na rynek komercyjny – medyczna marihuana byłaby znacznie droższa! Inaczej nie opłacałoby się nikomu jej produkować.

Mówiąc inaczej, na chwilę obecną „niska” cena medycznej marihuany wynika z tego, że firmy ją produkujące zarabiają na „pozostałościach” produkcji MM, sprzedając je na rynek komercyjny. Gdyby nie ten zabieg, cena suszu w aptece byłaby przynajmniej dwukrotnie wyższa w stosunku do cen obecnych.

Gdyby zacząć teraz wytwarzać medyczną marihuanę w Polsce, należałoby stworzyć przepisy prawne umożliwiające odsprzedanie „pozostałości” na rynki komercyjne krajów, gdzie marihuana rekreacyjna jest legalna. W innym przypadku jej cena będzie znacznie wyższa niż obecnie.

Innym rozwiązaniem tego problemu może być dopuszczenie do obrotu olejków na bazie medycznej marihuany, które wytwarzano by właśnie z pozostałości rośliny. Sens ekonomiczny będzie wtedy zachowany dzięki przychodom ze sprzedaży olejków, które swoją drogą znacznie łatwiej standaryzować do trzech miejscach po przecinku.

Bruce Banner Auto to świetna propozycja dla każdego growera chcącego uzyskać wysokiej jakości plon pod Europejskim niebem. Jest to autokwitnąca wersja legendarnej już genetyki jaką jest Bruce Banner #3 czyli jednej z najmocniejszych odmian jakie do tej pory powstały. Dla wielu użytkowników jest to odmiana nr jeden np. w hiszpańskich klubach konopnych.

Bruce Banner Auto – legendarna moc teraz w wersji autokwitnącej od Pan Pestka Crew

W komiksach Marvela Bruce Banner to nikt inny jak potężnie umięśniony i zielony super-bohater HULK, w którego Bruce zamieniał się pod wpływem m.in. emocji. Nic dziwnego, że twórcy nowej genetyki powstałej z połączenia OG Kush X Strawberry Diesel nazwali nowopowstały szczep na cześć postaci z Marvela, ich Bruce Banner ma pierdolnięcie potężne niczym HULK!

Jak już wspomniałem, jest to szczep powstały z połączenia dwóch świetnych genetyk jakimi bez wątpienia są OG Kush oraz Strawberry Diesel. Od lat jest to jedna z najmocniejszych odmian pod kątem zawartości THC, którego stężenie wynosi w tym przypadku 25-30%.

Teraz panowie z Pan Pestka Crew wypuścili Bruca Bannera w wersji autozakwitającej. Autokwitnąca genetyka BB od Pana Pestki potrzebuje ok. 70 dni od kiełka do zbiorów i ma niesamowitą moc.

z kodem WEEDNEWS masz 10% rabatu na zakupy na panpestka.pl

Aromaty występujące w przypadku Bruce Banner Auto są słodkie, diesel’owe z wyczuwalnymi nutami ziemistymi.

Z produkcją THC na poziomie 23-25% Bruce Banner Auto stał się zdecydowanie najmocniejszą odmianą w katalogu Pan Pestka Crew detronizując Auto Cream Candy, który do tej pory był przez klientów PPC uważany za najmocniejszy automat.

Krótki okres kwitnienia, świetne walory smakowe oraz właśnie bardzo duża moc to główne zalety odmiany, którą polecamy wszystkim amatorom uprawy pod europejskim słoneczkiem w sezonie 2k21 i każdym następnym także, oczywiście w krajach, które to prawnie dopuszczają.

Tekst ma charakter informacyjno-edukacyjny i przeznaczony jest dla polskojęzycznych obywateli Europy. Przypominamy, że uprawa konopi innych niż włókniste na terenie Polski jest zabroniona i do niej nie zachęcamy.

Firmy konopne produkujące wysokiej jakości marihuanę chętnie nazywają swoje produkty nazwami nawiązującymi do popularnych produktów spożywczych, głównie słodkości. Odmiany nawiązujące swoimi nazwami do konkretnych produktów takie jak np. Zkittlez czy LifeSafer nie są już nowością, mało tego, w stanach gdzie konopie indyjskie są legalne, można nabyć słodkości z dodatkiem THC, których opakowania łudząco przypominają oryginalne cukierki. Mars Wrigley, właściciel większości marek, których powstały konopne odpowiedniki, nie jest z tego zadowolony i złożył w tej sprawie sądowe pozwy. Oto więcej szczegółów.

Mars Wrigley pozywa firmy konopne za naruszenie praw autorskich

Mars Wrigley, właściciel marek Skittles, Starburst i Life Savers, złożyła pozwy sądowe przeciwko kilku podmiotom działającym na rynku legalnej marihuany w USA i Kanadzie. Gigant chce zablokować i uniemożliwić dalszą sprzedaż produktów konopnych, które wg. niego naruszają ich zastrzeżone znaki towarowe kultowych smakołyków.

Wrigley wymienił trzy marki, których dotyczą pozwy: „Medicated Skittles”, „Starburst Gummies” i „Life Savers Medicated Gummies” wymieniając ich działania, które uznano za naruszające prawo własności oraz dobre imię marek. Wymienione produkty nie są suszem konopnym lecz są to cukierki z dodatkiem ekstraktu z konopi indyjskich, a konkretnie z odmian marihuany wymienionych w nazwach. I tu dochodzimy do sedna.

Producenci wysokiej klasy marihuany oraz nasion konopi indyjskich, od jakiegoś czasu lubują się w nazywaniu swoich produktów nazwami znanych i lubianych na całym świecie słodkości bądź innych produktów spożywczych. Najbardziej znanym przykładem jest chyba odmiana marihuany o nazwie „Zkittlez”. Jest to szczep, który swoim słodko-owocowym aromatem przywołuje na myśl właśnie cukierki „Skittles” (oryginalna nazwa zaczyna i kończy się literą „s”, natomiast w przypadku konopi jest to litera „z”).

Jak do tej pory właściciele oryginalnych marek nie interweniowali w tej sprawie. Co się zmieniło? A no to, że teraz już nie tylko susz czy nasiona nazywane są nazwami inspirowanymi nazwami słodyczy, firmy konopne poszły o krok dalej i stworzyły własne odpowiedniki znanych cukierków – tyle, że z dodatkiem THC.

Właściciele wspomnianych marek twierdzą, że konopne wersje popularnych słodkości mogą wprowadzić kogoś w błąd co może skutkować nieświadomym przyjęciem sporej ilości THC, gdy ktoś zje paczkę takich cukierków. O ile w przypadku suszu czy nasion wiadomo jest, że nazwa jedynie nawiązuje do oryginalnego produktu to w przypadku cukierków z THC sprawa ma się nieco inaczej i nieświadomego konsumenta może wprowadzić w błąd.

Konopne cukierki stanowią wielkie zagrożenie dla społeczeństwa, ponieważ każdy, zarówno dzieci jak i dorośli mogą łatwo pomylić naruszające prawa własności produkty zawierające konopie indyjskie ze słynnymi i ukochanymi cukierkami Wrigley i nieumyślnie zażyć zawarte w nich THC

-napisano w pozwie złożonym w poniedziałek w sądzie federalnym w Riverside w Kalifornii.

W pozwie wymieniono m.in. kalifornijskich właścicieli witryn internetowych o nazwach 2020ediblez.com, ie420supply.com i oc420collection.com.

Mars Wrigley pozwało też Terphogz oraz pięć innych podmiotów z siedzibą w Illinois, które kupują, wprowadzają na rynek i sprzedają swoje produkty pod marka Zkittlez.

Mars Wrigley stanowczo potępia wykorzystywanie popularnych marek cukierków w marketingu i sprzedaży produktów zawierających THC, co jest rażąco zwodnicze i nieodpowiedzialne. Wykorzystywanie marek Mars Wrigley w ten sposób jest nieautoryzowane, niewłaściwe i musi zostać zaprzestane, szczególnie w celu ochrony dzieci przed omyłkowym spożyciem tych niezgodnych z prawem produktów zawierających THC

– poinformowała firma w komunikacie prasowym.

Gigant Wrigley Mars złożył także pozew w Kanadzie, gdzie domaga się odszkodowania w wysokości 2 milionów dolarów za każdy podrobiony znak towarowy oraz chce wszystkich dotychczasowych zysków ze sprzedaży naruszających prawo produktów, a także zniszczenia wszystkich istniejących produktów, które jeszcze nie trafiły na rynek.

„Konopie i marihuana w kuchni” to warsztaty kulinarne, które odbędą się już 22 maja w formie wydarzenia online. Wydarzenie jest doskonałą okazją, aby poznać tajniki potraw z produktami konopnymi takimi jak nasiona czy mąka konopna, ale przede wszystkim domowych przetworów z konopnych kwiatostanów, bogatych w THC oraz CBD. Uczestnicy przygotują m.in. domowe masło konopne oraz potrawy z jego dodatkiem, nauczą się przygotowywać wegański nabiał z nasion konopi, dowiedzą się też sporo o dawkowaniu i właściwościach produktów z konopi. Warsztaty poprowadzi Gosia Szakuła, autorka książki „Konopie i marihuana w kuchni”, prowadząca bloga o zastosowaniu konopi w kuchni – Smiling Spoon.

Konopie i marihuana w kuchni – Konopne warsztaty kulinarne online już 22 maja

Serdecznie zapraszamy wszystkich naszych czytelników na warsztaty kulinarne o tematyce konopnej, które odbędą się już 22 maja w formie wydarzenia online, dzięki czemu udział w nim może wziąć każdy z dowolnego miejsca na ziemi gdzie jest Internet i dostęp do kuchni. Za całość odpowiada Małgorzata Szakuła – autorka konopnej książki kucharskiej zawierającej przepisy na potrawy z konopiami włóknistymi (CBD) oraz marihuaną oraz autorka konopno-kulinarnego bloga Smiling Spoon, która swoje konopne przepisy udoskonala od lat. To nie pierwsze warsztaty kuchni konopnej prowadzone przez Gosię, do tej pory odbyły się one m.in. w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie czy Kurozwękach.

Plan warsztatów

Tematem przewodnim szkolenia będzie zastosowanie w kuchni różnych części konopi, zaczynając od nasion, z których powstaje olej, mąka czy białko, przez liście, łodygi, na kwiatostanach skończywszy. W trakcie trwania warsztatów uczestnicy będą przygotowywać następujące dania:

⦁ masło konopne infuzowane CBD /THC (inaczej ekstrakt z kwiatostanów konopi siewnych / indyjskich)
⦁ makaron z konopnym pesto, szparagami, pomidorkami cherry z masłem konopnym infuzowanym CBD / THC
⦁ konopne praliny z masłem konopnym infuzowanym CBD / THC
⦁ mleko konopne i konopny twaróg
⦁ bezglutenowe ciasteczka z mąką konopną, tahini i orzechami
⦁ gryczane bliny z wegańskim łososiem, kaparami i kremowym dipem z nasion konopi

Część praktyczna poprzedzona będzie wprowadzeniem teoretycznym, poświęconym roślinie Cannabis sativa L., produktom konopnym i ich właściwościom oraz temu, jak łączyć konopie z innymi składnikami, jak je przetwarzać i bezpiecznie dawkować.

Dzięki wsparciu polskich producentów konopnych uczestnicy w cenie warsztatów otrzymają wyjątkowe podarunki konopne, takie jak wysokiej jakości susz CBD od Freedom Farms czy nasiona konopi, białko konopne, mąka konopna oraz herbatki konopne od dobrekonopie.pl

Legalność produktów konopnych i potraw z ich zawartością

Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu narkomani z dnia 29 lipca 2005 r., w Polsce możemy legalnie uprawiać i wprowadzać do obrotu konopie włókniste, czyli siewne, które posiadają mniej niż 0,2% THC. Produkty z nich pochodzące są wolne od działania psychoaktywnego i legalne w Polsce, zatem możemy wykorzystywać je w kuchni. W przypadku konopi innych niż włókniste, na przykład konopi indyjskich, ustawa dopuszcza jedynie zastosowanie medyczne. Susz medycznej marihuany bogaty w THC dostępny jest na receptę w aptekach wyłącznie dla pacjentów medycznych. Osoby posiadające status pacjenta i posiadające surowiec medyczny będą mogły wykorzystać go na warsztatach do przygotowania legalnego, domowego wyciągu z konopi indyjskich (masła konopnego infuzowanego THC).

Zapisy oraz więcej informacji o warsztatach znajdziesz T U T A J.

150 kg marihuany ukrytej w naczepie z kalafiorami przejęli funkcjonariusze CBŚP z Zarządu w Łodzi wraz z funkcjonariuszami dolnośląskiej Krajowej Administracji Skarbowej. Ukryty w specjalnych schowkach ładunek jechał do Polski z Hiszpanii w transporcie z kalafiorami. Do sprawy zatrzymano i aresztowano dwóch kierowców prowadzących pojazd ciężarowy z naczepą, a także właściciela firmy transportowej, która realizowała transport.

150 kg marihuany ukryte w naczepie z kalafiorami jadącej z Hiszpanii do Polski

Funkcjonariusze CBŚP zajmujący się na co dzień „przestępczością” narkotykową pozyskali informację, że w transporcie kalafiorów z Hiszpanii, może być ukryta kontrabanda w postaci marihuany. Informacja została szybko sprawdzona, a transport, który odbywał się samochodem ciężarowym jadącym przez granicę niemiecko-polską został natychmiast namierzony i zatrzymany.

Do zatrzymania doszło na jednym z parkingów w okolicach Jędrzychowic, gdzie ujawniono, że jadące z Hiszpanii do Polski 16 ton kalafiorów to przykrywka dla transportu 150 kg marihuany. Policjanci z Zarządu w Łodzi Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z funkcjonariuszami Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego we Wrocławiu (KAS) dokładnie przeszukali samochód ciężarowy wykorzystując do tego m.in. psa wyszkolonego do wyszukiwania narkotyków.

marihuanyDo sprawy zatrzymano dwóch kierowców prowadzących na zmianę pojazd, a także właściciela firmy transportowej. W Łódzkim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi przedstawiono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie oraz znacznych ilości środków odurzających w postaci marihuany. Decyzją Sądu Rejonowego Łódź-Śródmieście w Łodzi zostali oni tymczasowo aresztowani.

źródło: policja.pl

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.