ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Ponad połowa dentystów w USA przyznaje, że pacjenci przychodzą pod wpływem marihuany, poinformowała ADA – American Dental Association. Amerykańskie Stowarzyszenie Dentystów przeprowadziło badania w związku z rosnącą liczbą stanów z legalną marihuaną. Celem badania było sprawdzenie, jak duży odsetek pacjentów gabinetów dentystycznych przychodzi na zabiegi pod wpływem używek. Okazuje się, że całkiem spory. A co mówią stomatolodzy o przychodzeniu do nich pod wpływem zioła oraz jak wpływa ono na zabiegi i choroby jamy ustnej? 

Ponad połowa dentystów w USA przyznaje, że pacjenci przychodzą pod wpływem marihuany

„Wraz ze wzrostem używania marihuany do celów osobistych i medycznych w całym kraju, American Dental Association (ADA) sugeruje pacjentom powstrzymanie się od używania marihuany przed wizytami dentystycznymi po tym, jak nowe badanie wykazało, że ponad połowa dentystów (52%) zgłosiła pacjentów przyjeżdżających na spotkania pod wpływem marihuany lub innego narkotyku.”

-czytamy w informacji prasowej opublikowanej przez ADA.

„Kiedy rozmawiam o historii zdrowia, więcej pacjentów mówi mi, że regularnie używa marihuany, ponieważ jest to teraz legalne”

– mówi rzecznik ADA, dr Tricia Quartey.

Quartey dodaje też, że, czasami bycie pod wpływem zioła powoduje konieczność dodatkowej wizyty. Stomatolodzy mający świadomość, że ich pacjent jest odurzony, często dochodzą do wniosku, że nie są  przez to w stanie zapewnić pacjentowi należytej opieki.

Z ankiety przeprowadzonej wśród dentystów wynika, iż ​​56% zgłosiło ograniczenie leczenia w przypadku pacjentów, którzy byli pod wpływem marihuany. Natomiast 46% ankietowanych dentystów zgłosiło, że czasami jest potrzeba zwiększenia znieczulenia w celu uzyskania pełnego efektu u pacjentów po ziole.

Dentyści często jako argument przeciw wybieraniu się na zabieg stomatologiczny podają to, że po konopiach indyjskich pacjent ma zwiększone ciśnienie. Jest to półprawda, tak, bezpośrednio po zażyciu marihuany ciśnienie krwi rośnie, jednak już po chwili znacznie spada i sie reguluje.

Prawdą jest jednak to, że pacjent na haju może zacząć się bardziej stresować co może podnieść ciśnienie krwi i doprowadzić np. do krwotoku. O ile nie są to sytuacje groźne to na pewno byśmy sobie ich nie życzyli.

Marihuana może prowadzić do zwiększonego niepokoju, paranoi i nadpobudliwości, co może sprawić, że wizyta będzie bardziej stresująca. Może również zwiększać częstość akcji serca i mieć niepożądane skutki uboczne ze strony układu oddechowego, co zwiększa ryzyko stosowania miejscowych środków znieczulających do kontroli bólu

– powiedziała dr Quartey.

Stomatolodzy twierdzą też, że palenie konopi może negatywnie wpływać na zdrowie jamy ustnej poprzez wpływanie na mikrobiom jamy ustnej.

Wyniki pochodzą z dwóch ankiet przeprowadzonych online na początku tego roku – jednej z 557 dentystów i drugiej reprezentatywnej w całym kraju ankiecie z udziałem 1006 konsumentów, ktore przeprowadzono w ramach badania trendów przez ADA.

Niedawno z dworca w Birmingham ewakuowano setki ludzi, powodem był pozostawiony młynek do zioła w kształcie granatu. Służby wkroczyły po otrzymaniu zgłoszenia, że na stacji Birmingham New Street Station znaleziono przedmiot przypominający granat ręczny. Oto więcej informacji.

Dworzec w Birmingham ewakuowany przez pozostawiony młynek do zioła w kształcie granatu

W brytyjskim mieście Birmingham doszło niedawno do niecodziennej sytuacji. Ostatniego dnia października podczas popołudniowych godzin szczytu komunikacyjnego ewakuowano jedną ze stacji kolejowych, na której znajdowało się setki pasażerów. Powodem ewakuacji był znaleziony przedmiot, który wyglądał jak granat ręczny.

Przybyłe po poinformowaniu służby, w tym saperzy, natychmiast kazały wszystkim opuścić stację ok godziny 15.00

Stacja Birmingham New Street została ponownie otwarta gdy służby poinformowały, że znaleziony przedmiot to młynek do zioła wykonany w taki sposób, aby przypominał właśnie granat ręczny.

Sytuacja spowodowała też opóźnienia na wielu trasach kolejowych w skali kraju, które trwały do końca dnia, poinformował przewoźnik – National Rail Services.

Młynek do zioła czy zapalniczki w kształcie przedmiotów typu jak granat czy broń palna to nie nowość, niektóre potrafią być bardzo realistycznie wykonane. Dlatego mając w posiadaniu takie gadżety należy pamiętać, aby ich nie pozostawiać w miejscu publicznym bez nadzoru

Czytaj też: Kolejne szkodliwe dla konopi działania posłanki Beaty Maciejewskiej

Działania posłanki Beaty Maciejewskiej w kwestii konopi to najlepszy przykład  tego, jak nie powinno sie uprawiać konopnej polityki, teraz przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany, postanowiła o tym przypomnieć. Na swoim koncie Instagram opublikowała szkodliwe i wręcz niebezpieczne treści wprost zachęcające do palenia zioła bo „jest zdrowe i dobre”, jak mówi sama posłanka, która nigdy w życiu zioła nie paliła ale postanowiła robić na nim politykę. Mało tego, po oburzeniu m.in. społeczności konopnej takim wpisem opublikowała kolejny, który tylko utrzymał nas w przekonaniu, iż ta osoba nigdy nie powinna się zajmować tym tematem, zobaczcie sami. 

Kolejne szkodliwe dla konopi działania posłanki Beaty Maciejewskiej

Gdy powstawał Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany, pojawiło się wiele skrajnie różnych opinii na temat samego zespołu, jego doradców oraz składu. Osobiście należałem do grona osób, które uważały, że nie należy tej inicjatywy przekreślać już na starcie i trzeba podjąć próby działania. Niestety bardzo szybko okazało się, że wszystkie obawy są jak najbardziej uzasadnione, a działania wspomnianego zespołu pod przewodnictwem Beaty Maciejewskiej jedynie zaszkodziły pacjentom odciągając uwagę od realnych problemów i działań mogących obniżyć cenę i poprawić dostępność suszu w aptekach.

O szkodliwości działań Posłanki Beaty Maciejewskie ws. konopi pisałem szerzej T U T A J.

Teraz, z okazji pięciu lat od wprowadzenia przepisów dopuszczających do sprzedaży medyczną marihuanę Posłanka Maciejewska znów pokazała, że jest ostatnia osobą, która powinna zajmować się konopiami oraz o nich mówić publikując taką oto grafikę:

działania posłanki Beaty Maciejewskiej

Pod postem pojawiło się bardzo dużo merytorycznych komentarzy mówiących, czemu i jak bardzo ta grafika jest szkodliwa. Niestety komentarze negatywne są w sporej części usunięte, dotyczy to także mojego komentarza mówiącego, że „ta grafika jest jak dotychczasowe działania Posłanki Maciejewskiej – głupia i szkodliwa”.

Pod postem pojawiło się bardzo dużo komentarzy krytycznych wobec takich treści. Są (lub w przypadku usuniętych – były) to komentarze przeważnie bardzo merytorycznie uzasadniające jak bardzo pani Poseł nie ma racji. Jedyne pozytywne komentarze pod wpisem pochodzą od Otwieramy Oczy oraz Wolnych Konopi, czyli kółka wzajemnej adoracji, które konopiom szkodzi poklepując się po plecach.

Terapeuci, użytkownicy, osoby uzależnione, działacze, pacjenci, aktywiści i inni podając bardzo konkretne argumenty wykazali jaką głupotę opublikowała Posłanka.

Jak na merytoryczne ale krytyczne komentarze odpowiedziała Posłanka? Zamiast nawiązać jakąkolwiek dyskusję postanowiła określić ich autorów jako „histeryzujących panów”, mimo, że większość komentarzy pochodziło od kobiet.

działania posłanki Beaty Maciejewskiej

Nie wiem nawet jak skomentować taką odpowiedź na komentarze np. osób, którym marihuana w życiu bardziej zaszkodziła niż pomogła. Tak, zioło to stosunkowo bezpieczna używka, nie wolno zapominać o tym, że są osoby, które od marihuany sie uzależniły, osobiście znam przypadki gdzie małoletni wynosili z domu przedmioty rodziców, aby mieć na zioło. Pani Maciejewska zapewne nie wie, że istnieje cos takiego jak „szkodliwe używanie marihuany” tj. nadużywanie i stawianie jej na pierwszym miejscu przed pasjami, przyjaciółmi czy innymi aktywnościami. Zastanawia mnie czy im oraz ich rodzinom pani Poseł tez by powiedziała, że „zioło jest zdrowe i dobre”.

Przekaz mówiący „pal zioło bo jest zdrowe i dobre” jest też ekstremalnie szkodliwą treścią dla małoletnich. Czemu 16. latek ma nie palić skoro „zioło jest zdrowe i dobre”? Świetny przekaz do młodzieży.

Warto też dodać, że mimo wszystko zioło jest w naszym kraju nadal nielegalne w każdej nawet najmniejszej ilości. Oczywiści po za marihuaną medyczną, jednak w tym przypadku mówimy o „waporyzacji suszu”, a nie „paleniu zioła” bo to określenie mocno rekreacyjne.

Z drugiej strony nie powinno nas to bardzo dziwić, w końcu mowa o osobie, która jako główny argument za legalizacją to od dawna hasło „jak będę chciała sobie zajadać to nikt mi nie może tego zabronić” chociaż marihuany nigdy nie paliła, a najpewniej nawet nigdy jej nie widziała.

Czy marihuana wyhodowana w bioreaktorze może w przyszłości zastąpić tę klasyczną? Izraelscy naukowcy jako pierwsi na świecie wyhodowali komórki konopi poprzez ich namnażanie (klonowanie) w bioreaktorze. Zespół badaczy pokazał wyniki testów biomasy uzyskanej w bioreaktorze, która zawiera dwanaście razy więcej kannabinoidów w stosunku do materiału wyjściowego. Czy to oznacza, że działanie takiej biomasy jest 12 razy mocniejsze? 

Izrael: Marihuana wyhodowana w bioreaktorze jest 12 razy mocniejsza od tradycyjnej?

Bioreaktory to urządzenia służące do hodowli drobnoustrojów, komórek roślinnych lub zwierzęcych. Ich konstrukcja umożliwia pełną kontrolę procesu namnażania komórek (produkcji) oraz jego optymalny przebieg w warunkach całkowitego wyeliminowania możliwości zakażeń z zewnątrz (sterylność procesu)

Teraz izraelska firma BioHarvest Sciences poinformowała, że za pomocą tej technologii wyhodowała z konopnych komórek biomasę. Otrzymana w procesie hodowli w bioreaktorze biomasa ma 12 razy więcej kannabinoidów w stosunku do materiału wyjściowego, z którego była hodowana.

Do wytworzenia substancji nie wykorzystuje się w tym przypadku pola czy hali uprawowej, które zastępuje się odpowiednimi pojemnikami do namnażania komórek. Technologia ta pozwala zaoszczędzić czas, którego potrzeba ok. 3 tygodni zamiast kilkunastu tygodni procesu uprawowego. Wykorzystanie bioreaktora sprawia, że produkcja zużywa znacznie mniej zasobów takich jak woda, prąd oraz ludzka praca. Izraelska firma oszacowała, że każdy kilowat energii elektrycznej pozwala wytworzyć o 8 razy więcej materiału niż w przypadku klasyczne uprawy, zużycie gruntów spada o 90%. Uzyskana biomasa jest wolna od zanieczyszczeń i grzybów.

Unikalna kompozycja znacznych ilości głównych i pomniejszych kannabinoidów toruje drogę wielu rozwiązaniom terapeutycznym, opartym na konopiach, które są ukierunkowane na przewlekłe dolegliwości, takie jak leczenie bólu, lęku, zaburzeń snu oraz ADHD.

-mówi o swoim projekcie BioHarvest Sciences

Firma BioHarvest nie ujawnia jakiej technologii używa. Poinformowano natomiast, że moc uzyskanej biomasy została zwiększona 12-krotnie poprzez zmianę środowiska wewnątrz bioreaktora. Produkt końcowy czyli biomasa zupełnie nie przypomina kwiatów konopi.

Przedstawiciele firmy poinformowali, że ich produkt końcowy zawiera 12 razy więcej kannabinoidów, zarówno tych głównych (THC, CBD) jak i tych pomniejszych.

Marihuana wyhodowana w bioreaktorze

Jednak czy na pewno można stwierdzić, że otrzymana biomasa marihuany będzie 12 razy mocniejsza? To zależy co sie rozumie poprzez wyrażenie „mocniejsza”.

Rozwiązanie to może mieć przyszłość w typowo medycznych zastosowaniach, gdzie sprawdzają się konkretne wyizolowane kannabinoidy gdyż w ten sposób można je uzyskać znacznie taniej.

Czy pod względem efektu psychotropowego odczucia po takiej biomasie będą wielokrotnie mocniejsze? Intensywniejsze? Nie koniecznie. Należy pamiętać, że w przypadku używania konopi niesłychanie ważny jest „efekt otoczenia”, który w tym przypadku tworzą kannabinoidy, terpeny oraz sama materia roślinna.

Najmocniejsze pod katem odurzenia nie są odmiany, które zawierają najwięcej THC (nawet 30-40%). Najmocniejsze w działaniu odmiany mają przeważnie poniżej 20% THC. Skąd zatem ich moc? Przede wszystkim z unikalnej kompozycji terpenów oraz ich sporej ilości.

Nie wolno zapominać, że to terpeny definiują działanie kannabinoidów. To od terpenów zależy czy odmiana będzie działać energetycznie (sativa) czy nasennie (indica) oraz jaka będzie jej „moc”.

Czechy zalegalizują marihuanę już w przyszłym roku! Takie informacje docierają do nas od naszych południowych sąsiadów i wszystko wskazuje na to, że nie zamierzają zbyt długo czekać ze zmiana prawa. Pierwszy projekt ustawy ma być gotowy w marcu 2023. Oto Więcej informacji.

Czechy zalegalizują marihuanę już w przyszłym roku!

Wiele osób nadal błędnie uważa, że marihuana, jej posiadanie oraz uprawa są w Republice Czeskiej legalne. Nic bardziej mylnego. Owszem, po rozpadzie Czechosłowacji nastąpiła tam depenalizacja uprawy kilku roślin oraz posiadania suszu na własny użytek jednak nadal są to czyny zagrożone grzywną czyli wykroczenia. Uprawa i posiadanie znacznych ilości konopi indyjskich nadal zagrożona jest więzieniem, to samo dotyczy handlu.

Teraz ma się to zmienić, a marihuana ma zostać w pełni zalegalizowana i traktowana jak tytoń czy alkohol.

We wrześniu tego roku, rząd w Pradze zlecił Jindrichowi Voborilowi ​​opracowanie projektu ustawy o legalizacji marihuany. Czeski Koordynator ds. Narkotyków ma przedstawić pierwszy projekt w marcu 2023 r.

Partią, która w Czechach od lat mówi po potrzebie legalizacji marihuany jest Czeska Partia Piratów (CPS), obecnie najmniejsza partia w koalicji.

„Pracujemy nad legalizacją! Będziecie mogli uprawiać do pięciu roślin, a także możliwa będzie sprzedaż licencyjna. Podatki przyniosą do budżetu miliardy koron i zmniejszą wydatki na represje. Bezpieczeństwo zostanie poprawione, bezsensowna kryminalizacja zostanie zniesiona, a czarny rynek mocno otrzyma mocny cios!”

– napisali Piraci Twitterze.

Jedyną partią koalicyjną, która nadal sceptycznie podchodzi do projektu, jest Unia Chrześcijańska (KDU-CSL).

Krajowy Koordynator ds. Narkotyków Jindřich Vobořil, który reprezentuje tę samą partią co obecny premier uważa, że legalizacja i  państwowa kontrola zmniejszą ryzyko uzależnień.

W swoim projekcie zaproponował, aby zarówno nad produkcją, jak i sprzedażą produktów konopnych nadzór pełniły agencje rządowe.

Licencjonowane firmy będą działać według ścisłych zasad dotyczących produkcji marihuany. Sprzedawcy musieliby ubiegać się o licencję państwową. Obecnie nadal nie jest jasne, czy konsumenci będą musieli się rejestrować. Będę dążył do tego, by jak najmniej marihuany było konsumowane poprzez konwencjonalne palenie, które jest najbardziej szkodliwe dla zdrowia

– powiedział Voboril.

Dodał też, że jest za tym, aby promować zdrowsze od palenia formy konsumpcji zioła takie jak waporyzacja czy konsumpcja w postaci np. ciastek.

Czechy zalegalizują marihuanę we współpracy z Niemcami?

„Praga koordynuje prace nad ustawą legalizacyjną z Berlinem, gdzie rząd również zajmuje się kwestią konopi”

– poinformował Voboril i dodał:

„Nasi koledzy z Niemiec chcą, aby konopie przeznaczone na rynek niemiecki były uprawiane i przetwarzane tylko w Niemczech. I my robimy to samo. Z drugiej strony uważam, że powinniśmy się wzajemnie zaopatrywać.”

Przypomnijmy, że Niemiecki rząd podał pierwsze założenia planowanej legalizacji. Pisaliśmy o tym T U T A J.

Czechy dążą do porozumienia o wzajemnym otwarciu rynku konopi co początkowo dawałoby korzyści obu krajom. Czechom bo rynek Niemiecki jest ogromny i zapewniłby zbyt Czeskim podmiotom. Niemcom bo Czesi początkowo wsparliby produkcję przeznaczona na tamtejszy rynek. Jednak w dłuższej perspektywie może to już nie być takie korzystne dla Czechów.

Na chwilę obecną nie ma żadnych informacji w kwestiach takich jak dozwolona ilość posiadanego suszu czy maksymalnej jednorazowej sprzedaży w przypadku licencjonowanych punktów. Z drugiej strony Czesi wspominają o traktowaniu marihuany jak alkoholu i tytoniu.

Źródło: DW.com

Legalizacja marihuany po niemiecku – rząd podał pierwsze szczegóły planowanych zmian w prawie dot. ziela. Działaczom z Niemieckiego Stowarzyszenia Konopi, a także wielu innym konopnym aktywistom nie podobają się m.in. zapisy ograniczające ilość suszu jaką będzie można posiadać. W tle pojawia się też kwestia przepisów UE, które według niektórych mogą stać na przeszkodzie zmianom prawnym w Niemczech. Oto więcej informacji. 

Legalizacja marihuany po niemiecku – rząd podał pierwsze szczegóły

Niemiecki minister zdrowia w rządzie kanclerza Olafa Scholza, Karl Lauterbach przedstawił swoje plany dotyczące legalizacji marihuany rekreacyjnej w Niemczech. Reprezentujący rządzących obecnie socjaldemokratów (SPD) Lauterbach mówił o konieczności zmian w kontekście tego, ilu niemieckich obywateli korzysta z marihuany. Minister przedstawił wyniki sondażu, z którego wynika, iż konopi indyjskich używa około 4 miliony Niemców. Dodał też, że to pokazuje z jak potężnym czarnym rynkiem mają do czynienia. 

Minister zdrowia powiedział, że konsumenci marihuany „wpadli w falę przestępczości” i wyznał, że jego celem jest lepsza ochrona młodzieży właśnie poprzez legalizację gdyż model oparty na zakazach zwyczajnie nie zadziałał.

Lauterbach zaznaczył też, że nie interesuje go model Niderlandzki, w którym mamy do czynienia z przymykaniem oka, a nie faktyczną legalizacją.

Najbardziej liberalna legalizacja marihuany w Europie

Minister Lauterbach chce wprowadzić przepisy pozwalające na nabywanie oraz posiadanie od do 30 gramów marihuany na własne potrzeby. Produkcja suszu ma odbywać się na terenie kraju, a obywatele będą mogli uprawiać maksymalnie 3 rośliny konopi indyjskich, to najważniejsze informacje dotyczące planowanych zmian.

Niemieccy politycy swój plan nazywają „najbardziej liberalną legalizacją marihuany w Europie”, a także „najbardziej regulowanym rynkiem” w UE. Lauterbach twierdzi, że takie podejście może być wzorem do naśladowania dla innych europejskich państw.

Jednak wielu działaczy konopnych, ma spore obawy w dwóch podstawowych kwestiach. Po pierwsze ograniczenia takie jak np. 30 gramów na osobę są niedorzeczne, działacze podnoszą tutaj takie argumenty jak ten, że nikt nie wprowadza limitu posiadanego piwa do jednej skrzynki. Druga kwestia, z której wynika też i pierwsza to wspomniane przez rząd regulacje i dążenie do najbardziej regulowanego rynku EU. Efekty wprowadzania zbyt dużych regulacji widać już od dawna na przykładzie rynków USA, gdzie marihuaną zalegalizowano juz jakiś czas temu. Dane z tym miejsc pokazują bez cienia wątpliwości to, że im więcej rządy nakładają regulacji, tym czarny rynek ma sie lepiej.

Kwestia likwidacji czarnego rynku jest podawana jako priorytet planowanych zmian. Jednak powodzenie tej misji zależy właśnie od tego jakie rząd wprowadzi regulacje, co pokazują przykłady innych krajów na świecie, które marihuanę zalegalizowały.

Kolejna sprawa, która może być przeszkodą to prawo Unii Europejskiej.

Chodzi o przepisy unijne, które odnoszą się do używek, a przede wszystkim o układ z Schengen i decyzję ramową UE z roku 2004.

W dokumencie decyzja ramowa Rady 2004/757/WSiSW z dnia 25 października 2004 r. ustanawiająca minimalne przepisy określające znamiona przestępstw i kar w dziedzinie nielegalnego handlu narkotykami czytamy m.in.:
(„1) Nielegalny handel narkotykami stanowi zagrożenie dla zdrowia, bezpieczeństwa i jakości życia obywateli Unii Europejskiej oraz dla legalnej gospodarki, stabilności i bezpieczeństwa Państw Członkowskich.
(3) Konieczne jest przyjęcie minimalnych zasad określających znamiona przestępstw w dziedzinie nielegalnego handlu narkotykami i półproduktami, co umożliwi wspólne podejście na poziomie Unii do walki z nielegalnym obrotem.

(5) Kary przewidziane przez Państwa Członkowskie powinny być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające oraz obejmować kary pozbawienia wolności. Dla ustalenia wymiaru kary należy wziąć pod uwagę okoliczności faktyczne, takie jak ilość i rodzaj przemycanych narkotyków, oraz to, czy przestępstwo zostało popełnione w ramach organizacji przestępczej.

(6) Państwom Członkowskim winno się zezwolić na dopuszczenie możliwości złagodzenia kary, jeżeli przestępca przekazał właściwym władzom cenne informacje.”

Cały dokument znajduje się T U T A J.

Jednak ta kwestia pozostaje sporna ze względu na to, że przepisy dotyczą substancji nielegalnych, a po planowanej przez Niemcy zmianie konopie indyjskie zostaną z tej listy wykreślone.

Niemiecki minister finansów Christian Lindner (FDP) powiedział kilka tygodni temu, że marihuana co celów rekreacyjnych, może zostać zalegalizowana do końca 2023 roku. Lecz Burkhard Blienert, federalny komisarz ds. narkotyków i uzależnień, powiedział, że wątpliwe jest, aby nowe przepisy zaczęły obowiązywać przed rokiem 2024. 

Należy pamiętać, że wszystko co zostało do tej pory w tej kwestii powiedziane lub obiecane – może sie jeszcze diametralnie zmienić. Ostateczny projekt ustawy powstanie dopiero wtedy, gdy UE nie będzie miała zastrzeżeń prawnych do planowanej legalizacji. Na chwilę obecna sa to wstępne założenia.

 

Legalizacja marihuany w Niemczech – wyciekły wstępne plany nowych przepisów, oburzeni aktywiści mówią o prohibicji 2.0, a rząd zaprzecza doniesieniom. Propozycje, nad którymi rzekomo pracuje niemiecki rząd wyciekły do opinii publicznej i budzą wiele kontrowersji. Aktywiści oraz działacze konopni uważają, że proponowane zmiany to tak naprawdę nowa wersja zakazu, co raz częściej pojawia się określenie prohibicja 2.0. Obawy powodują przede wszystkim proponowane limity THC wynoszące 10 oraz 15% w zależności od wieku konsumenta. Obawy wywołują również proponowane ilości ziela, jakie będzie można posiadać. Niemieccy politycy uspakajają jednak, że nie mają takich planów. W czym więc rzecz? Oto więcej informacji.

Legalizacja marihuany w Niemczech – wyciekły wstępne plany nowych przepisów, oburzeni aktywiści mówią o prohibicji 2.0

Legalizacja marihuany w Niemczech nabiera rozpędu. Stosunkowo niedawno tamtejszy minister finansów zapowiedział, że nowe prawo zacznie obowiązywać jeszcze w 2023. Teraz do opinii publicznej podano informację, o planowanych zmianach i nowych przepisach.

Niestety propozycje zmian przedstawione przez ministra zdrowia Karla Lauterbacha (SPD) nie są zadowalające i tak na prawdę nie doprowadzą do zniknięcia czarnego rynku. 

Największe obawy niemieckiego ministra budzą limity THC, które miały by wynosić:

– 10% THC dla osób od 18 do 21 roku życia

– 15% THC dla osób powyżej 21 roku życia

Kolejnym niepokojącym zapisem nowej ustawy ma być limit posiadanie do 20. gramów suszu przez osobę dorosłą.

Oczywiście największe obawy powodują limity stężenia THC. Odmiany konopi indyjskich mają przeważnie stężenie powyżej 15%. Pozostaje też pytanie co z haszyszem oraz ekstraktami / koncentratami, które zawierają do ok. 80% THC. Co z odmianami powyżej 15%? Czy to wszystko nadal pozostanie na czarnym rynku i po za oficjalnym obiegiem? Trzeba pamiętać, że likwidacja czarnego rynku to jedno z głównych założeń planowanych zmian. Czy w proponowanej formie może sie to udać? Bardzo wątpliwe.

Nikt nie wprowadza limitu posiadanego piwa do jednej skrzynki

-komentuje Georg Wurth z niemieckiego stowarzyszenia konopi „Deutsche Hanf Verband

Carmen Wegge, reprezentująca biorącą udział w pracach nad nowymi przepisami partię SPD uspakaja jednak, iż politycy zdają sobie sprawę z tego, że limit posiadania do 20. gramów suszu nie jest praktyczny chociażby z tego powodu, że zbiory z jednej rośliny są znacznie większe, a rząd chce zezwolić na uprawę 2 krzewów konopi.

Ministerstwo zaprzecza doniesieniom medialnym

Niemieckie Ministerstwo Zdrowia po doniesieniach natychmiast zorganizowało konferencję prasową, na której zaprzeczono tym doniesieniom.

Nie ma ani uzgodnionego dokumentu dotyczącego kluczowych zagadnień nowych przepisów, ani nie ma takiego dokumentu, który w tej sprawie wydało ministerstwo zdrowia. Skoordynowany dokument dotyczący kluczowych zagadnień nie jest jeszcze gotowy.

– usłyszeliśmy na konferencji prasowej, która odbyła się w środę.

Co ciekawe, niemiecki rząd oznajmił, że omawiane w niemieckich mediach dokumenty to nie jest oficjalny projekt ustawy, który jakimś cudem wyciekł do opinii publicznej z urzędu. Nie, niemiecki rząd twierdzi, że wspomniane dokumenty zostały przypadkowo znalezione w… parku, na ławce. Dokładnie tak, niemieccy politycy zaprzeczają jakoby dokument był rządowy i twierdzą, że został znaleziony w parku. Co w parku miałby robić projekt ustawy? tego juz nie mówią.

Wiele wskazuje, że jest to sprawdzanie nastrojów społecznych w kwestii nowych przepisów lub też po prostu fake news.

Hala uprawowa na wynajem – zostań producentem kwiatów konopi bez ponoszenia dużych kosztów inwestycji wynajmując w pełni przygotowaną i gotową do uprawy halę wyposażoną w nowoczesny sprzęt uprawowy. Budynek oprócz głównej hali uprawowej oraz mniejszej przeznaczonej na wegetacje roślin, posiada także spore zaplecze gospodarcze oraz osobna suszarnie dla gotowych roślin po zbiorach. To ciekawa oferta dla przedsiębiorców, którzy chcą spróbować swoich sił w branży konopi zostając ich producentem bez ponoszenia ryzyka związanego ze sporą inwestycją. Oto więcej informacji.

Hala uprawowa na wynajem – zostań producentem kwiatów konopi bez ponoszenia dużych kosztów inwestycji

Rynek konopi stale się rozwija zarówno w Polsce jak i Europie oraz na całym świecie. Jest to rynek bardzo ciekawy ale i zmienny oraz często niepewny dla nowych inwestorów. Szczególnie w kontekście wydarzeń w branży konopi z ostatnich miesięcy oraz obecnej ogólnej sytuacji gospodarczej. Dlatego zrozumiałe są obawy przed zainwestowaniem kilkuset tysięcy złotych we własny obiekt uprawowy w sytuacji kiedy inwestor nie jest w stanie przewidzieć jak rynek konopi będzie wyglądał za rok.

Pojawiła się właśnie atrakcyjna oferta, która niejako wychodzi na przeciw przedsiębiorcom chcącym spróbować swoich sił w konopnej produkcji jednak obawiających się zbytniego ryzyka inwestycyjnego.

Oferta dotyczy wynajmu gotowej do uprawy i w pełni wyposażonej w bardzo nowoczesny sprzęt do uprawy konopi taki jak oświetlenie Led najnowszej generacji (lampy typu SMD), systemy nawadniania roślin, dostarczania Co2 czy wentylacji oraz cyrkulacji powietrza.

Hala uprawowa na wynajem – Specyfikacja obiektu

Główna częścią obiektu jest oczywiście hala uprawowa o powierzchni 130 m2 z czego 100 m2 to powierzchnia uprawowa. Hala wyposażona jest w nowoczesne lampy LED firmy Lumatek z regulacją mocy oraz symulacja wschodu oraz zachodu słońca. Hala wyposażona jest w system nawadniania roślin, cyrkulatory powietrza, system Co2 oraz wydajne systemy wentylacji.

Obiekt posiada także pomieszczenie uprawowe przeznaczone na wegetację roślin co pozwala przygotować dorodne i gotowe do kwitnięcia rośliny jeszcze w trakcie trwania poprzedniej uprawy, które sie następnie tylko przenosi na halę gdzie będą kwitły.

Obiekt wyposażony jest także w suszarnie.

Na obiekcie zainstalowany jest system kamer z dostępem online 24h. Obiekt strzeżony przez firmę ochroniarską.

Dodatkowo na terenie obiektu jest kilka pomieszczeń gospodarczych do dowolnego wykorzystania, maja od od kilku do kilkunastu m2.

Co ważne w dzisiejszych czasach – na podstawie obowiązującej umowy obowiązują stawki za energię elektryczna oraz gaz, stawki ustalone w zeszłym roku obowiązują do końca 2023, zatem nie trzeba się obawiać nagłych wzrostów ich cen.

Obsługa produkcji

Nie masz ludzi do pracy przy produkcji konopi? Oferta zawiera opcjonalnie możliwość zatrudnienia Master Growera oraz Growera, którzy na tym obiekcie już pracowali z powodzeniem wytwarzając produkt klasy premium.

Lokalizacja i szczegóły

Obiekt znajduje się w Kielcach i jest gotowy do najmu od 1.11.2022

Mozliwość wynajmu hali z całą infrastrukturą na 1 lub więcej cyklów uprawowych.

Więcej informacji oraz kontakt do właściciela: etryx@wp.pl

 

Marsz Wyzwolenia Konopi był przez lata niesamowicie ważnym wydarzeniem dla polskiego środowiska konopnego oraz dla wszystkich miłośników tej rośliny, którzy chcieli wyrazić swoje niezadowolenie z tego jaki jest jej status prawny w naszym kraju i na świecie. Przez lata było to swojego rodzaju święto konopi. Niestety, od kilku lat znaczenie wydarzenia jest marginalne i właściwie żadne. Ostatnie lata to regularne niszczenie wydarzenia oraz jego idei przez kolejnych organizatorów. Niestety tegoroczny marsz wpisuje sie w ten trend będąc najsłabiej przygotowaną edycją w historii. Przy okazji główny organizator dopuścił się oszustwa rozsyłając potencjalnym sponsorom wydarzenia ofertę, która nie miała nic wspólnego z rzeczywistością ale czyniła wydarzenie znacznie bardziej interesującym dla potencjalnych sponsorów. Oto więcej informacji.

Marsz Wyzwolenia Konopi 2022 – organizacyjna klęska z przekrętami organizatora w tle

Za organizację tegorocznego marszu odpowiedzialny był Mateusz Zbojna z Otwieramy Oczy. Czemu akurat Mateusz? Najzwyczajniej nie było nikogo kto chciał by się podjąć tego zadania. Tzw. zarząd Wolnych Konopi od kilku lat nie ma chęci organizowania kolejnych edycji wydarzenia. Czemu? O tym nieco później.

Marsz Wyzwolenia Konopi 2022, którego głównym organizatorem był Mateusz Zbojna, zgromadził ok. 800 osób w trakcie przemarszu oraz ok. 2000 osób na głównym przystanku. Była to najniższa frekwencja od kilkunastu lat. Sytuacja ta wynika z tego, że Mateusz Zbojna najzwyczajniej w świecie nie ma pojęcia o organizowaniu demonstracji / manifestacji. Nie ma w tym oczywiście nic złego, nie każdy ma predyspozycje do bycia organizatorem. Przypomnijmy, że Mateusz niejednokrotnie organizował demonstracje w obronie pacjentów medycznej marihuany. Demonstracje, które były tak słabo zorganizowane, że pojawiali się jedynie ich organizatorzy. Mało tego, zdarzało się, że pacjenci, w których obronie organizowano wydarzenia, pisali do mnie (chociaż sie nigdy nie poznaliśmy) wiadomości, że te działania są tak zorganizowane, że mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Mateusz Zbojna me potężne ego i zero umiejętności organizatorskich, to sie nie mogło dobrze skończyć. Mateusz nie miał szans na ściągnięcie tłumów gdyż jest fatalnym organizatorem, co pokazał juz wielokrotnie. Marsz potrafi przyciągnąć tysiące ludzi, ale trzeba wiedzieć jak do nich dotrzeć, a także sprawić, aby wydarzenie było dla nich interesujące. Mateusz Zbojna niestety nie potrafi żadnej z tych rzeczy.

Dobra frekwencja wydarzenia zależy w sporej mierze od odpowiednio przeprowadzonej jego promocji. Słowo klucz w tym przypadku to ODPOWIEDNIO, gdyż różne wydarzenia wymagają różnego podejścia promocyjnego. Mateusz wraz ze swoją ekipą uznali, że plakatami na klej z mąki i wody oblepią… odnowione kamienice na warszawskim Nowym Mieście! Kolejnym „dobrym” pomysłem Mateusza było pisanie „sadzić, palić, zalegalizować” markerem po elementach miejskiej infrastruktury i chwalić sie tym na swoich mediach społecznościowych. Tak oto robi się promocję jeszcze do niedawna najważniejszego konopnego wydarzenia w kraju. Świetna promocja marszu i konopi jako takich.

Bo przecież po co zapłacić firmie zajmującej się plakatowaniem i promocją outdoor i zrobić to jak należy.

Pogoda

Wiele osób uważa, że tak słaba frekwencja była spowodowana pogodą. Po części zapewne tak. Jednak zdarzały się już marsze przy średniej pogodzie, na których obecne  były tysiące ludzi.

Mało tego, w latach gdy MWK odnosił największe frekwencyjne sukcesy – ludzie bali się na takich manifach pojawiać. Czemu? Bardzo często spotykałem się z obawą, że policja nagrywa uczestników marszu, aby potem ich namierzać. Co ciekawe, ok 10 lat temu takie obawy wcale nie były nie uzasadnione choć uważam je za lekką paranoje. Tak czy inaczej, mimo takiej, a nie innej otoczki marszu i regularnych licznych zatrzymań i bicia pałą – na miejscu stawiały się grube tysiące ludzi. Nawet jak zdarzała sie niska temperatura i kropiło.

Gdy w rozmowie z Andrzejem Dołeckim, prezesem stowarzyszenia Wolne Konopie zapytałem o to, co sądzi o organizacji tegorocznego Marszu usłyszałem, że „jak na osobę, która pierwszy raz w życiu coś organizowała nie było źle„.

Pierwsza myśl to oczywiście – jak można powierzyć tak ważne wydarzenie osobie, która nigdy w życiu nic nie organizowała? Druga myśl była natomiast taka, że przecież, jak już wspomniałem wcześniej, Mateusz Zbojna organizował kilka demonstracji w obronie pacjentów… na które nigdy nikt nie przychodził poza organizatorami.

I teraz nie wiadomo co jest gorsze – powierzenie tak ważnego wydarzenia jakim jest Marsz Wyzwolenia Konopi osobie, która nigdy w życiu nic nie organizowała, czy powierzenie go osobie, która próbowała już coś zorganizować wielokrotnie, lecz nigdy się to jej nie udawało.

Fakt organizacji Marszu w sobotę w godzinach niemal wieczornych oraz w dniu finału Ligii Mistrzów pokazują jakie pojęcie o organizowaniu czegokolwiek ma Zbojna i jego ekipa.

Oszustwa organizatorów

Niestety przy okazji organizacji Marszu doszło też do poważnego oszustwa. Polegało ono na tym, że po wysłaniu do potencjalnych sponsorów oferty sponsorskiej, główny organizator Mateusz Zbojna, wysłał drugą ofertę, już bardzo istotnie zmienioną. Zmianą było dopisanie do oferty punktu, który mówił, że na Marszu Wyzwolenia Konopi pojawi się Mata.

Dla wyjaśnienia – to czy Mata by sie na marszu pojawił czy nie, ma dla potencjalnych sponsorów kolosalne znaczenie, jest to mocny „game changer”. Wynika to oczywiście z tego, iż młody Matkczak ściąga grube tysiące ludzi w danym miejscu w ciągu godziny wystarczy, że puści post czy relacje z informacją gdzie sie pojawi i wiadomo, że będą tam spore tłumy.

Dla sponsorów liczy się frekwencja wydarzenia oraz to jakim odbije się ono echem. To na tej podstawie sponsor podejmuje decyzję czy wejść w finansowanie wydarzenia czy też nie. Ma to tez kluczowe znaczenie przy ustalaniu stawek.

Dodanie do oferty uczestnictwa Maty w Marszu, z automatu uczyniło ten punkt najważniejszym dla potencjalnych sponsorów i reklamodawców. Punkt ten sprawiał, że oferta była przynajmniej 300% bardziej interesująca dla potencjalnych sponsorów.

Punkt ten był jednak oszustwem z premedytacją ponieważ Mata nigdy nie był potwierdzonym gościem. Mało tego, ludzie, którzy brali udział w organizacji marszu (Otwieramy Oczy) twierdzą, że do obecności Maty nikt nie przywiązywał wagi. W artykule Wiktora Brzezińskiego z OO o zaistniałej sytuacji czytamy:

„Kolejnym przykładem jest Marsz Wyzwolenia Konopi. Jednym z pomysłów była obecność na nim Maty, chociaż nigdy za specjalnie nie przywiązywaliśmy się do tej koncepcji. Osobiście wielokrotnie mówiłem, że to zły pomysł. Uważałem, i nadal uważam, że jego poziom rozpoznawalności mógłby przyćmić to wydarzenie. W mediach dyskutowałoby się o evencie Maty, a nie o Marszu Wyzwolenia Konopi. Kilka dni wcześniej miał miejsce koncert na schodkach, w trakcie którego ludzie skakali do Wisły by być bliżej swojego idola. A mówimy tu o wieczornym, spontanicznym koncercie na łódce. Co, gdyby Mata zapowiedział swoją obecność na Marszu kilka dni wcześniej? Albo nawet spontanicznie tego samego dnia? Czy masa jego fanów nie sparaliżowałaby Marszu? Jakie by było wtedy podejście policji? Czy byłoby bezpiecznie w takim tłumie jechać autami? Oczywiście, Marsz na jego obecności też by się wypromował, byłoby o nim głośno. Nie mogę się jednak pozbyć wrażenia, że bilans zysków i strat byłby na minus. Inną sprawą jest jednak brak jakiegokolwiek wsparcia w social mediach. Poważna instytucja działająca w zakresie depenalizacji marihuany nie powinna ignorować jednego z najważniejszych wydarzeń w konopnym kalendarzu”

Czytamy w artykule, który bardziej przypomina pokrętne tłumaczenie się dzieciaków, niż poważne podejście do tematu, cały tekst znajdziesz T U T A J.

Te kilka zdań pokazuje, że ci ludzie nie powinni nic organizować. Jeżeli ktoś uważa, że Mata przyćmił by Marsz to serio nie ma najmniejszego pojęcia o czym mówi. Każdy portal pisałby o tym, że Mata wspierając Marsz ściągnął na niego tysiące ludzi, pisano by o tym co tam powiedział,  z drugiej strony mogliby przemówić już mądrzejsi niż Matczak i puścić w świat odpowiedni konopny przekaz. Organizatorzy wprost przyznali, że zbyt duża frekwencja spowodowana uczestnictwem Maty byłaby problemem, brak słów gdyż im większa frekwencja tym lepszy efekt wydarzenia.

marsz wyzwolenia konopi

marsz wyzwolenia konopiCo ciekawe organizatorzy bredzą w obawie przed tłumami na marszu (chociaż to o tłumy chodzi) nie widząc prawdziwego problemu, który mógł zaistnieć gdyby Mata na Marsz wpadł, a mianowicie wieku fanów Maty, jednak z drugiej strony można by to wykorzystać do ciekawej debaty społecznej – w końcu młodzi fani Maty bez problemu mogą zdobyć wszelkie zakazane prawnie substancje w tym zioło.

Tak czy inaczej dopisanie tak istotnego punktu do oferty, który okazał się nieprawdą jest poważnym oszustwem. Z rozmowy z Wiktorem Brzezińskim z Otwieramy Oczy dowiedziałem się, że o oszustwie „na Matę” wiedział także Jakub Gajewski z zarządu Wolnych Konopi. Tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele Otwieramy Oczy.

marsz wyzwolenia konopiZarówno Otwieramy Oczy jak i Wolne Konopie nie widzą w niczym problemu. Wiktor Brzeziński wprost wyznał, że faktycznie został oszukany przez Mateusza Zbojnę ale jak sam twierdzi, „żyje się dalej” i oczywiście wszyscy udają, że nic sie nie stało. Ci ludzie twierdzą, że zawarcie nieprawdziwych informacji w ofercie nie jest według nich oszustwem. To jest jedna z największych patologii na naszym konopnym podwórku.

Niestety obecność Maty to nie jedyny punkt oferty, który mijał sie z prawdą, wystarczy popatrzeć jacy artyści mieli grać na marszu, a jacy faktycznie grali.

Marsz Wyzwolenia Konopi – co dalej?

Czy przyszłoroczny Marsz również będą organizowali Gajewski oraz Zbojna po dopuszczeniu się jawnego oszustwa w tym roku? Co z przyszłością wydarzenia? Zapytałem o to prezesa stowarzyszenie Wolne Konopie, Andrzeja Dołeckiego:

„Jedno to jak ja to widzę, względem tego jak chciałbym żeby inni to widzieli (Marsz – przyp. red.). Opisane sytuacje, ale także inne powody są teraz powodem do dyskusji co dalej, co dalej z Marszem i czy jest sens go kontynuować. A to się wpisuje w szerszą dyskusję co dalej z WK bo po ostatnich sytuacjach (nie tylko przy okazji Marszu – przyp. red.) jestem na takim etapie, że albo trzeba to gruntownie przebudować, albo organizację zamknąć.”

-powiedział Andrzej Dołecki i dodał:

„Chciałbym, aby jeszcze w tym roku odbyła się szeroka dyskusja na temat jak następny marsz robimy, z kim robimy, czy robimy i po co w ogóle robimy to wydarzenie.”

 

[vc_row][vc_column][vc_column_text]Niedawno informowaliśmy o reaktywacji legendarnego projektu Grube Jointy. Natomiast kilka dni temu rapowe portale przytaczały anegdotę, jak to Sokół uratował VNM’a przed pewną wpadką słowną w tekście, którą opisujemy poniżej. Oba te tematy łączy jedno – zwrotka, o której opowiadał w anegdocie VNM, pochodzi z utworu „Placek z haszem”, który wyprodukował 600V, a który to znalazł się na pierwszej edycji GJ. Chwilę wcześniej do sieci trafiła natomiast zajawka kolejnego numeru od VNM’a i 600V, który trafi na Grube Jointy III.

Grube Jointy III – VNM i jego żniwa

Niedawno informowaliśmy o reaktywacji projektu Grube Jointy oraz trwających pracach na trzecia edycją legendarnego albumu. Przeczytasz o tym T U T A J.

W związku z tym, że VNM po raz kolejny zagości na legendarnej składance Grube Jointy, podzielił sie on ze swoimi fanami zabawną anegdotą towarzysząca powstawaniu tekstu do numeru „Placek z haszem”.

Parę dni temu napisałem Wam, że będę na trzeciej składance Grubych Jointów i chyba przez to przypomniała mi się dziś zabawna sytuacja, która wydarzyła się w trakcie powstawania numeru na pierwszą z tych składanek czyli Placka z Haszem. Miałem tam jeden wers, który brzmiał „ziomek odkłada pada, opie*dala kiełbasę i kaszę” i gdy Sokół (z którym akurat ja i HiFi Banda byliśmy wtedy w trasie Prosto Mixtape 600V) zbadał prevkę tego numeru i usłyszał ten wers powiedział do mnie „nie możesz tego nawinąć”. Pytam się „czemu?”, a on na to „opie*dala kiełbasę???”, a ja „no tak, czyli, że je kiełbasę”, a on mi mówi, że „opie*dalać kiełbasę” to znaczy „opie*dalać pałę” Mówię mu, że w Elblągu nikt tak nie mówił i że dla mnie to nie jest wcale przypałowy wers, ale po głębszym namyśle stwierdziłem, że NA WSZELKI WYPADEK jednak zmienię linijkę na tę, którą słyszycie w ostatecznej wersji numeru czyli „ziomek odkłada pada, zaraz smaży kiełbasę i kaszę”, sens zdania został zachowany, a możliwe memy oszczędzone. Nasuwa się więc pytanie – jak to jest w waszych miastach z tym opie*dalaniem kiełbasy?

-napisał raper na swoich mediach społecznościowych.

Kilka dni wcześniej do sieci trafiła zajawka kolejnej produkcji od VNM’a oraz 600V, która trafi na Grube Jointy III.

Numer Placek z Haszem na bicie Volta, który bonusowo znalazł się na moim debiutanckim albumie oryginalnie pochodził ze składanki Grube Jointy – tak się składa, że niebawem światło dzienne ujrzy trzecia część owej składanki, a wraz z nią mój nowy kawałek Buh Baj, którego fragment usłyszycie w owej zapowiedzi, MESSAGE!

-poinformował VNM

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=WYbKtmcaBDw” title=”VNM – Żniwa / Buh Baj prod. 600V – zajawka”][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=gO3D6af-TUY” title=”VNM – „Placek„ prod. 600V”][/vc_column][/vc_row]

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.