ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Czechy planują legalizację konopi indyjskich oraz utworzenie komercyjnego rynku dla dorosłych – wynika z niedawno ujawnionych dokumentów. Republika Czeska ogłosiła swoje plany dotyczące legalizacji zioła zaraz po tym, gdy taka informacja wyszła od rządu niemieckiego. Jednak rząd Czech w przeciwieństwie do naszych zachodnich sąsiadów, tworzy bardziej sensowne przepisy jak np. górny limit posiadanego suszu dla osób uprawiających konopie na własne potrzeby ma wynieść 1,5 kg. Oto więcej informacji.

Czechy planują legalizację konopi indyjskich oraz utworzenie komercyjnego rynku dla dorosłych

Ostatni raz o sytuacji związanej z czeską deklaracją legalizacji marihuany rekreacyjnej pisaliśmy w kwietniu zeszłego roku T U T A J.

Informowaliśmy wtedy, że:

„Legalizacja marihuany w Czechach nabiera konkretnych kształtów. Czeski rząd poinformował, że nowe prawo zezwoli na zakup do 150. gramów ziela miesięcznie na osobę, a także na lokalną produkcję suszu. Każdy kto będzie chciał go nabywać będzie zobowiązany wpisać się do specjalnego rejestru, który ma m.in. umożliwić przestrzegania limitów. „

Pod koniec listopada 2023 r. zlecono natomiast przygotowanie ustawy określającej zasady legalizacji marihuany. Za projekt odpowiedzialny był Jindřich Vobořil, do niedawna Krajowy Koordynator ds. Narkotyków.

Propozycja ustawy została przedstawiona na początku tego roku, jej założenia jednak były daleki od tego, czego życzyli by sobie konopni aktywiści. Projekt nie został przyjęty zbyt entuzjastycznie gdyż nie uwzględniały utworzenia rynku komercyjnego.

Jednakże okazało się, że pierwsza propozycja ustawy była celowo okrojona, a zabieg miał na celu wywarcie presji na przeciwników liberalizacji prawa oraz pokazanie skali społecznego poparcia dla ustawy zakładającej regulowany rynek komercyjny dla dorosłych.

Dlatego Vobořil (już nie Krajowy Koordynator ds. Narkotyków ale nadal doradca w kwestii legalizacji marihuany) oraz czeski  rząd przygotowali drugi, rozszerzony projekt ustawy zawierający regulacje dla rynku komercyjnego oraz uprawy na własne potrzeby.

Czechy planują legalizację konopi indyjskich – założenia ustawy

Czescy politycy idą znacznie dalej niż ich niemieccy koledzy i już na wstępie projektu informują, iż bez regulowanego rynku marihuany, nie jest możliwe zwalczanie rynku nielegalnego.

„Z punktu widzenia Krajowego Koordynatora Polityki Narkotykowej ta propozycja jest niewystarczająca i uważam, że ustawa o zarządzaniu konopiami, która zawiera trzy filary: samodzielną uprawę, udzielanie i regulowany rynek konopi, jest skuteczna w minimalizowaniu nielegalnego rynku konopi”

– czytamy w dokumencie.

„Dlatego pozwalam sobie przedstawić przedstawicielom politycznym kompleksowy projekt ustawy o zarządzaniu konopiami, który rozszerza obecną propozycję o filar regulowanego rynku konopi. Czyniąc to, spełniam również oczekiwania niektórych partnerów koalicyjnych.”

Ustawa m.in. zakłada, że użytkownicy marihuany zostaną podzieleni na trzy grupy:

-osoby uprawiające konopie na własny użytek

-zarejestrowanych członków stowarzyszeń konopnych (na wzór niemiecki)

-użytkowników nabywających konopie w wyznaczonych do tego punktach (rynek komercyjny).

1,5 kg na własne potrzeby oraz śledzenie od nasiona do sprzedaży

Projekt ustawy zakłada, że wszystko ma być rejestrowane. W przypadku roślin ma powstać system śledzenia „od nasiona do sprzedaży”, a użytkownicy z wymieniowych wyżej trzech grup zobowiązani są do rejestracji w specjalnej bazie, która ma gwarantować anonimowość.

Aby uprawiać, zostać członkiem stowarzyszenia czy nabywać susz na rynku komercyjnym, osoba musi zarejestrować się w systemie i otrzymać kartę zawierającą unikalny identyfikator potwierdzający upoważnienie do uprawiania / używania zioła.

Każda osoba musi być pełnoletnia oraz, co ciekawe, będzie mogła należeć tylko do jednej z trzech wspomnianych grup.

Osoby uprawiające będą miały limit uprawowy wynoszący trzy metry kwadratowe uprawy. Każda osoba uprawiająca konopie indyjskie będzie mogła posiadać do 1,5 kg suszu w domu oraz do 30 gramów w miejscach publicznych.

Członkowie stowarzyszeń konopnych i klienci punktów sprzedaży, będą mogli również posiadać 30 gramów w miejscach publicznych lub do 180 gramów w swoich domach.

osoby nie zarejestrowane w żadnej grupie będą mogły posiadać do 10 gramów suszu, która jest zdefiniowana jako:  „sucha masa konopi indyjskich, ekstrakt z konopi indyjskich i nalewka lub inna forma przetworzonej rośliny konopi indyjskich, łącznie odpowiadająca nie więcej niż 10 gramom suchej masy konopi indyjskich zawierającej 10% substancji z grupy tetrahydrokanabinoli”.

DO tej pory uważano, że skoro Niemcy bały się wprowadzić u siebie pełną legalizację – Czesi nie zrobią tego tym bardziej.

Jednak najnowsze informacje w tej sprawie mówią coś zupełnie innego.

Oczywiście wiele może się jeszcze zmienić, jednak miejmy nadzieję, że Czesi faktycznie pójdą dalej niż Niemcy.

Źródło: businessofcannabis.com

 

Pierwszy w Polsce konopny Rosin w standardzie farmaceutycznym jest już dostępny dla pacjentów. Rosin jest formą ekstraktu wykonanego z suszu medycznej marihuany. Konopny ekstrakt tego typu pozyskiwany jest bezrozpuszczalnikowo, a co za tym idzie jest to jego najczystsza z możliwych form. Oto więcej informacji na temat tego produktu.

Pierwszy w Polsce konopny Rosin w standardzie farmaceutycznym

Odkąd w naszym kraju pojawiła się możliwość legalnego korzystania z kuracji medyczną marihuaną, na rynku co jakiś czas pojawiają się produkty alternatywne do standardowego suszu konopi indyjskich. Jakiś czas temu informowaliśmy np. o możliwości zakupu konopnego ekstraktu w formie „Vape Pena” – przeczytasz o tym T U T A J.

Medyczna marihuana występuje także w formie ekstraktu przyjmowanego drogą oralną (olejek RSO), który wytwarza m.in. Konopny Farmaceuta.

Teraz pojawiła się możliwość nabycia medycznego ekstraktu w nowej formie, która nazywa się Rosin, co można przetłumaczyć jako „żywica”.

Podstawową różnicą pomiędzy Rosinem, a innymi ekstraktami jest to, iż do jego wytworzenia nie stosuję się żadnego rozpuszczalnika, stąd nazwa – ekstrakt bezrozpuszczalnikowy (z angielskiego solventless). Jest to zatem najczystsza forma ekstraktu.

Ekstrakt typu Rosin uzyskiwany jest za pomocą prasy o nacisku dziesięciu ton, prasa rozgrzana jest też do odpowiedniej temperatury – ok. 80 stopni Celsjusza.

Rosin jest bogaty w kannabinoidy oraz terpeny i składa się głównie właśnie z nich.

Ekstrakt wyciskany jest z dostępnych w aptekach odmian medycznej marihuany, natomiast to ile otrzyma się Rosinu np. z dziesięciu gramów suszu, zależy od procentowej zawartości kannabinoidów oraz terpenów (mówiąc ogólniej – zawartości żywicy na i w kwiatach). Dlatego w zależności od wybranej odmiany, z dziesięciu gramów można uzyskać średnio 1,5 do 2 gramów ekstraktu.

Konopne ekstrakty działają na pacjenta inaczej aniżeli sam susz (palony lub waporyzowany) dlatego każdy zainteresowany powinien samemu sprawdzić jak to na niego podziała, są grupy pacjentów preferujące tylko taką metodę przyjmowania.

konopny Rosin – jak spożywać

Ekstrakt tego typu można spożywać na kilka sposobów, np:

Waporyzatory – wiele z urządzeń tego typu posiada specjalne, dodatkowe komory na żywicę, które instaluje się w miejscu komory na susz (elementy wymienialne)

Specjalne bonga (fajki wodne) do ekstraktów – są to specjalne fajki przeznaczone do spożywania ekstraktów drogą wziewną. Ekstrakt w nich także nie jest spalana, a jedynie odparowywany. Taka fajka zamiast komory na susz, posiada komorę właśnie na ekstrakt ( co ciekawe, wystarczy zakupić tę końcówkę i z powodzeniem można ją stosować w tradycyjnej fajce wodnej typu bongo), komorę się nagrzewa (palnikiem gazowym) do odpowiedniej temperatury po czym do tak rozgrzanej komory nakłada się odrobinę ekstraktu. Przykłady takiego sprzętu znajdziesz T U T A J

Jeżeli jesteś pacjentem korzystającym z medycznej marihuany i interesuje cię taka forma terapii skontaktuj się z  Konopnym Farmaceutą lub odezwij się do kliniki Konopny Med po więcej szczegółów.

 

[vc_row][vc_column][vc_column_text]Paluch nagrał numer o medycznej marihuanie – M&M, który od kilku dni lata po serwisach muzycznych. Utwór jest lekki, a sam refren wpada w ucho przez co wielu przewiduje, że stanie się jednym z hitów tego lata, szczególnie wśród użytkowników zioła. Niestety warstwa tekstowa  pozostawia wiele do życzenia, a sam klip przedstawia pacjentów jako zwykłych „zjarusów” cały dzień oglądających Netflixa w towarzystwie Coca-Coli i czipsów. 

Paluch nagrał numer o medycznej marihuanie

„Bo to medyczna marihuana, dzisiaj legalna, choć kiedyś zakazana, nie jeden ziomal grzał przez to lata puchę, bo leczył głowę, bez podatku buchem.”

Nawija Paluch w swoim nowym numerze M&M – Medyczna Marihuana.

Paluch to jeden z najbardziej znanych polskich raperów, który na scenie jest już od lat. Dlatego większość rzeczy, które tworzy – odbija się szerokim echem.

Utwór utrzymany jest w luźnym, lekko popowym letnim klimacie, który z pewnością wielu przypadnie do gustu, a w szczególności użytkownikom zioła.

Niestety, M&M uważam za zmarnowaną szansę, Palec mając tak duże zasięgi mógł jednak coś zrobić dla konopi i postarać się o merytoryczny przekaż traktujący np. o pozytywnych aspektach korzystania z marihuany lub o tym, iż należy to robić z głową i świadomie. Mógł wspomnieć ciężki los biedniejszych pacjentów uprawiających własne rośliny, którzy robią to ryzykując swoją wolność, aby ratować swoje zdrowie, a czasem życie.

Zamiast tego mamy bardzo przeciętny tekstowo utwór, który medyczną marihuanę ma tylko w tytule. Obraz powstały do numeru także nie pozostawia wątpliwości, że mówimy o używaniu marihuany w celach rekreacyjnych.

Zamiast konopnej merytoryki mamy też promowanie najgorszych stereotypów związanych z używaniem marihuany. Teledysk do M&M przedstawia Palucha jarającego sobie na luzie z ziomkami, wszyscy wspólnie siedzą w pokoju jarając zioło, pijąc Coca-Colę i zajadając się czipsami etc. Klip momentami przypomina bardziej reklamę Coca-Coli niż rapowy teledysk.

Szkoda, że postanowiono przedstawić pacjentów medycznej marihuany jako zjarusów, którzy tylko oglądają Netflixa wpierdalając przy tym wysoko przetworzony syf i popijając go Coca-Colą. 

Na plus natomiast należy wspomnieć propagowanie waporyzacji, jednak i tu mamy powielanie bzdur gdyż palenie marihuany nie zniszczy ci płuc substancjami smolistymi – w przeciwieństwie do tego co mówi Paluch płuca wieloletnich palaczy zioła są w bardzo dobrym stanie co potwierdzają badania.

A oto wspomniany teledysk, oceńcie sami:

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=2R34bXRINrw”][/vc_column][/vc_row]

Euro 2024: Niemiecka policja zachęca do palenia zioła zamiast picia alkoholu, co ma na celu poprawę bezpieczeństwa i zmniejszenie agresji w trakcie rozgrywek. Piłka nożna to jedna z nielicznych dyscyplin sportowych, która niesie ze sobą ryzyko wszelkiego rodzaju rozrób wśród kibiców przeciwnych drużyn. Nic zatem dziwnego, że władze i służby wolą promować uspakajającą marihuanę, zamiast powodującego agresję alkoholu. W kilku krajach akcja doprowadziła przy okazji do rozległej dyskusji na temat konopi indyjskich i ich legalizacji. Oto więcej informacji.

Euro 2024: Niemiecka policja zachęca do palenia zioła zamiast picia alkoholu

Mecze piłki nożnej niosą ze sobą ryzyko zamieszek wynikające z chęci bitki pomiędzy kibicami niektórych drużyn. Część meczy, które są obarczone wysokim ryzykiem rozróby, obłożone jest dodatkowymi regulacjami mającymi podwyższyć poziom bezpieczeństwa.

Jednym z takich spotkań był wczorajszy mecz Anglii z Serbią, który miał status „podwyższonego ryzyka” i odbywał się w Gelsenkirchen. Według niemieckich mediów na meczu miała zjawić się licząca około 500 osób grupa chuliganów z Bałkanów. Dlatego służby porządkowe zdecydowały o wprowadzeniu specjalnych środków bezpieczeństwa.

Z tego powodu m.in. sprzedawane podczas rozgrywki piwo, mogło mieć maksymalnie 2,8% alkoholu.

I tu pojawia się rzecznik niemieckiej policji, który kibicom rozczarowanym słabym piwem – poleca zapalenie przed meczem marihuany.

Niemiecka policja zachęcając kibiców do wyboru zioła zamiast alkoholu zaznacza, że kibic upalony, to kibic spokojny i wręcz zachęca do śmiałego palenia na ulicach

-„ Nie jest problemem dla kibiców palenie marihuany na ulicy. Jeśli widzimy grupę ludzi pijących alkohol i wyglądających nieco agresywnie oraz inną grupę palącą marihuanę, to oczywiście przyjrzymy się grupie pijącej alkohol. Picie alkoholu może sprawić, że ktoś będzie bardziej agresywny, a palenie marihuany sprawia, że ludzie będą wyluzowani. Skupimy się na fanach, którzy piją i mogą stać się agresywni, dlatego wprowadziliśmy środki ostrożności dotyczące alkoholu”

– wyjaśniał rzecznik policji w rozmowie z brytyjskim tabloidem.

Niestety, podczas samego meczu rozegranego na Veltins Arena, nie można w środku nic palić, można było natomiast kupić piwo o wspomnianej obniżonej zawartości alkoholu.

Postawa niemieckiej policji wywołała dyskusję, w której klasycznie wypowiadają się zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy takiej kampanii. Jak to niestety przeważnie bywa, głosy przeciwne powielają dawno już obalone stereotypy jak np. „teoria bramy”, wg której marihuana prowadzi do uzależnienia od ciężkich narkotyków. I gdyby wykluczyć komentarze oparte na mitach, zostaną same chwalące taki rozwój sytuacji w Niemczech.

Marihuana jest w Niemczech częściowo zalegalizowana od 1 kwietnia tego roku. Można posiadać do 25 gramów suszu w miejscach publicznych, 50 w domu oraz uprawiać do 3 roślin konopi indyjskich w domowym zaciszu. Powstały także Społeczne Kluby Konopne. Nadal zakazany jest handel. 

Postępujący światowy trend dekryminalizacji marihuany póki co nie dotyczy Polski. Niestety, od pojawienia się Ustawy o zapobieganiu narkomanii z 1985 roku, konopie indyjskie są uznawane w naszym kraju za prawnie zakazany narkotyk. Mimo zalegalizowania medycznej marihuany 2017 roku, THC jest w dalszym ciągu substancją zabronioną – nie wolno jej posiadać o uprawie konopi indyjskich na własny użytek nawet nie mówię gdyż ta, może zostać w Polsce uznana za zbrodnię. Okazuje się jednak, że ponad 70% Polaków chce dekryminalizacji marihuany. Czy władze się do tego ustosunkują?

Czym jest dekryminalizacja marihuany?

Na całym świecie kolejne kraje wprowadzają regulacje umożliwiające legalne korzystanie z konopi, czy to na użytek medyczny czy rekreacyjny. Legalizacja medycznej marihuany to zwykle pierwszy krok ustawodawców w kierunku liberalizacji prawa narkotykowego. Czasem jednak zdarza się, że w kraju dużo wcześniej wprowadzono już dekryminalizację posiadania niewielkich ilości marihuany, zwykle wykorzystywanej na własny użytek. Dekryminalizacja jest to zaprzestanie karania za posiadanie tych niewielkich ilości, czasem jest to 1, czasem 5, a czasem 15 gramów suszu konopi indyjskich.

Osoba posiadająca nieznaczną ilość ziela,  zatrzymana przez policję nie podlega wtedy pod kodeks karny – czyn jest traktowany jako wykroczenie i często obarczony jedynie grzywną lub upomnieniem funkcjonariusza. W każdym razie sprawa nie trafia do sądu i nie jest zakładana żadna kartoteka. Osoba, która nie posiada więcej niż dopuszczalny, ustawowy limit surowca na własny użytek, nie trafia też na komisariat i nie są podejmowane wobec niej żadne dodatkowe czynności, oprócz ewentualnej konfiskaty suszu. Przykładem krajów z takim podejściem do THC jest między innymi Estonia, Luksemburg czy Belgia. Wiele stanów USA, jak Kolorado czy California, przed prowadzeniem pełnej legalizacji najpierw, wiele lat wcześniej zrezygnowało z karania swoich obywateli za posiadanie i konsumpcję konopi.

Obecny status prawny konopi w Polsce i Europie

Na dzień dzisiejszy marihuana spożywana do celów rekreacyjnych pozostaje w Polsce nielegalna. Główna substancja psychoaktywna czyli tetrahydrokannabinol (THC), nadal znajduje się na liście substancji kontrolowanych (odurzających) w Ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii z 2005 roku. Zarówno posiadanie marihuany jak i uprawa konopi indyjskich, dystrybucja czy konsumpcja są w Polsce zabronione i grozi za to kara pozbawienia wolności do lat 3. Nawet jeśli są to nieznaczne ilości na własny użytek. Mało tego, w naszym kraju można dostać wyrok już za samo posiadanie akcesoriów do używania marihuany takich jak faja wodna (bongo).

Jest to najgorszy możliwy scenariusz, bowiem posiadanie przysłowiowego jointa stawia nas już w świetle prawa karnego. czyniąc z użytkownika przestępcę.

Wyjątkiem jest stosowanie marihuany do celów medycznych, które w Polsce jest legalne od 2017 roku. Możliwość leczenia się medyczną marihuaną jest dostępna dla pacjentów po wydaniu specjalnej recepty od lekarza prowadzącego. Lek w postaci suszu lub wyciągów medycznych można kupić na receptę w polskich aptekach. Na ten moment mamy w Europie wiele krajów ze znacznie bardziej liberalnym podejściem prawnym do konopi indyjskich, należą do nich wymienione wcześniej Estonia, Luksembiurg i Berlgia, a także: Czechy, Szwajcaria, Holandia, Hiszpania oraz dwa kraje, które wprowadziły już pierwszą fazę legalizacji konopi indyjskich na cele rekreacyjne, czyli Malta oraz Niemcy. Jesteśmy jako Polska w tyle – zarówno, jeśli chodzi o swobody obywatelskie w tym zakresie jak i rozwijanie niezwykle dochodowego sektora konopi indyjskich.

Polacy chcą dekryminalizacji marihuany

Polski aktywista i przedsiębiorca konopny – Przemysław Zawadzki, zlecił przeprowadzenie badania opinii publicznej odnośnie dekryminalizacji marihuany. Zawadzki znany jest między innymi z akcji dostarczenia bukietu konopi indyjskich do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów czy protestowania pod Sądem Rejonowym w Warszawie poprzez zamknięcie się w klatce razem z sadzonką konopną. To z jego inicjatywy przeprowadzono badanie polskiej opinii publicznej zrealizowanej przez CBOS, które zostało sfinansowane przez konopną społeczność. Badanie miało za zadanie zweryfikować poparcie Polaków dla sprawy dekryminalizacji konopi indyjskich. Wyniki opublikowane w marcu 2024 roku pokazały, że 73,4% ankietowanych jest przeciwnych karaniu za posiadanie marihuany na własny użytek. Na pytanie: Czy uważa Pan/Pani, że posiadanie niewielkich ilości marihuany na własny użytek powinno być karane więzieniem?

27% (266 osób) odpowiedziało zdecydowanie nie

38% (376 osób) odpowiedziało raczej nie

11,4% (112 osób) odpowiedziało, że trudno powiedzieć

7 osób odmówiło odpowiedzi

15,5% (153 osoby) uważa, że raczej tak a 8,1% (80 osób), że zdecydowanie tak

Zmiany popierają różne grupy wiekowe – zarówno osoby młode jak i osoby 65+, mieszkańcy wsi oraz miast, osoby zarabiające poniżej i powyżej średniej krajowej, osoby o różnych poglądach politycznych, osoby z różnych grup zawodowych (rolnicy, biznesmani, prezesi, emeryci, renciści, studenci, robotnicy). Każda zbadana grupa społeczna popiera dekryminalizację marihuany na własny użytek. Grupy opowiadające się raczej za karaniem za posiadanie zioła to głównie osoby bezrobotne oraz z wykształceniem podstawowym.

W badaniu wzięło udział 2113 osób, nie jest to duża próba, nie mniej jednak wynik powyżej 70% poparcia dla dekryminalizacji nie pozostawia tutaj złudzeń. Prawdopodobnie Polacy zmienili swoje zdanie na temat konopi na przełomie ostatniej dekady, nie bez znaczenia są też działania innych krajów w tym zakresie.

Projekt dekryminalizacji marihuany posiadanej na własny użytek

1 kwietnia 2024 roku do Sejmu wpłynął projekt ustawy także powstały z inicjatywy Przemka Zawadzkiego, dekryminalizujący posiadanie 15 gramów marihuany na własny użytek a także możliwość uprawy 1 rośliny konopi indyjskich na osobę. Nie jest to pierwsza próba przepchnięcia u władz liberalizacji prawa narkotykowego, wiele jednak wskazuje na to, że obecna koalicja rządząca jest bardziej przychylna dekryminalizacji. Wcześniejsza grupa rządząca ewidentnie nie była skłonna pochylić się w stronę większych swobód dla obywateli i zaprzestania karania za korzystanie z używki w postaci mniej szkodliwej od alkoholu czy papierosów używki. Główną przeszkodą była wtedy frakcja ziobrystów, która za marihuanę najchętniej wyznaczyłaby karę 25 lat pozbawienia wolności, o czym kiedyś zresztą mówili.

Czytaj też: Wpływ marihuany na aktywność fizyczną – kolejne badania obalają mit „leniwego palacza”

Wpływ marihuany na aktywność fizyczną to kwestia, wokół której przez ostatnie dekady narosło wiele mitów. Większość osób, które nie miały zbyt wiele wspólnego z konopiami indyjskimi uważa, że ich używanie prowadzi do spadku aktywności fizycznej. W mit „leniwego palacza” wierzy tak duża część społeczeństwa ponieważ był i jest to argument używany przez propagatorów konopnej prohibicji. Jednak kolejne badania pokazują, że argument ten jest nieprawdziwy. Mimo wszystko użytkownicy konopi czy to rekreacyjnych czy medycznych powinni pamiętać, że ich niewłaściwe używanie oraz nadużywanie mogą faktycznie prowadzić do rozleniwienia.

Wpływ marihuany na aktywność fizyczną – kolejne badania obalają mit „leniwego palacza”

Wraz z trwającym od kilku lat światowym trendem pro-legalizacyjnym, prowadzone są kolejne badania nad wpływem konopi indyjskich na ich użytkowników i ich zdrowie.

Spora część badań prowadzona jest właśnie dlatego, że co raz więcej osób ma dostęp do legalnej marihuany rekreacyjnej. Z roku na rok przybywa także pacjentów stosujących medyczną marihuanę.

Dlatego kolejne zespoły badawcze przyglądają się wpływowi marihuany na jej użytkowników – ich zdrowie, nawyki, czy wpływ konopi na społeczeństwo.

Opublikowane w tym miesiącu wyniki badaniaNiedawne używanie konopi indyjskich oraz aktywność fizyczna i siedzący tryb życia mierzona akcelerometrem wśród dorosłych w młodym i średnim wieku: analiza krajowego badania ankietowego dotyczącego zdrowia i odżywiania w latach 2011–2014„, jako kolejne, wykazały, że stereotyp „leniwego „palacza” jest nieprawdziwy.

Wyniki badania pokazują, iż aktywność fizyczna u osób używających marihuanę wcale nie jest mniejsza niż u osób, które marihuany nie używają.

Wyniki badania, opublikowane w tym miesiącu na łamach “Cannabis and Cannabinoid Research“ są efektem pracy naukowców z University of Toronto oraz dwóch szpitali w Ontario. Badacze przeanalizowali dane z zebranych w ramach National Health and Nutrition Examination Survey (NHANES) z lat 2011-2014 obejmujące 4666 dorosłych uczestników, w wieku od 18 do 59 lat. Uczestnicy nosili akcelerometry nadgarstkowe, które monitorowały ich aktywność fizyczną, oraz wypełniali kwestionariusze dotyczące używania konopi indyjskich.

Badanie wykazało, że nie ma znaczących różnic w poziomie aktywności fizycznej pomiędzy osobami używającymi, a nie używającymi marihuany.

To samo wyniki mówią o czasie spędzonym w pozycji siedzącej. Nie ma znaczących różnic pomiędzy użytkownikami marihuany a osobami, które jej nie używały. Dane z akcelerometrów pokazały, że użytkownicy marihuany spędzają trochę więcej czasu na lekkiej aktywności fizycznej (średnio 102 minuty dziennie) w porównaniu do osób nie używających konopi. (99 minut dziennie). Nie stwierdzono natomiast różnic w czasie spędzonym na umiarkowanej do intensywnej aktywności fizycznej.

Nasze odkrycia dostarczają dowodów przeciwko istniejącym obawom, że używanie konopi indyjskich niezależnie promuje siedzący tryb życia i zmniejsza aktywność fizyczną. Konieczne są przyszłe badania prospektywne w celu ustalenia, czy ustalenia te można uogólnić na określone populacje używające konopi indyjskich, w tym na pacjentów z bólem przewlekłym.

-piszą autorzy badania

Marihuana, a aktywność

Jak już wspomniałem, jest to kolejne badanie na przestrzeni ostatnich lat, którego wyniki obalają kłamstwa popularyzowane przez zwolenników konopnej prohibicji. Jakiś czas temu opublikowaliśmy na ramach naszego portalu artykuł Zespół amotywacyjny po marihuanie to mit, potwierdzają to badania naukowców z Cambrige, gdzie opisane zostały wyniki badania dotyczące poziomu motywacji u użytkowników marihuany. Obalają one kolejny popularny mit – brak motywacji u osób używających marihuanę.

Inne badanie pokazuje natomiast, że używanie marihuany nie ma negatywnego wpływu na zdrowie publiczne.

Negatywny wpływ marihuany na jej użytkowników

Marihuany używają sportowcy, olimpijczycy i mistrzowie świata w różnych dyscyplinach. Palą artyści, dyrektorzy i menadżerowie dużych korporacji. Palą naukowcy, profesorowie i nauczyciele. I wszyscy ci luzie pozostają aktywni, odnoszą sukcesy – marihuana natomiast często pomaga im się wieczorem odprężyć po ciężkim dniu, poradzić sobie z bólem lub bezsennością czy stresem.

Jednak należy kategorycznie podkreślić, że używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie używanie szkodliwe /nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem.

Każdy użytkownik marihuany powinien oceniać, czy nie wpływa ono negatywnie na jego życie, nazywa się to świadomym używaniem.

Osocze z nasion konopi? Tak, te rośliny niejednokrotnie jeszcze nas zadziwią. Niedawno świat obiegła nowina o odkryciu metody produkcji osocza krwi, która bazuje na składniku pozyskanym z nasion konopi. Niezwykłe właściwości edystyny – białka stanowiącego 65% proteiny konopnej, stały się przedmiotem badań czeskiego start up’u „Plasma for People”. Efektem ich badań jest osocze w 98% kompatybilne z ludzkim osoczem. Obecnie produkt poddawany jest testom klinicznym. Kiedy czeska firma będzie produkować konopne osocze? Więcej informacji w artykule.

Powstanie osocze z nasion konopi. Czym jest osocze i jaką ma funkcję w organizmie?

Kiedy lekko się zadrapiemy, na nasze skórze często przed pojawieniem się krwi uwidacznia się przezroczysty płyn. Jest to właśnie osocze, czyli płynny składnik krwi, który składa się głównie z wody i stanowi 55% objętości krwi pełnej. Oprócz tego w jego składzie znajdziemy także, białka takie jak ambuminy, immunoglobiliny, enzymy, witaminy, a przede wszystkim – tzw. czynniki krzepnięcia. Są to składniki, które chronią nas przez rozległym krwawieniem w momencie skaleczenia czy urazu.

Ze względu na to, osocze krwi jest bazą do produkcji leków, które są elementem procesu leczniczego wielu problemów zdrowotnych. Należą do nich sytuacje, kiedy ktoś utracił dużo krwi, ale też stany niedoboru białek, hemofilia, czyli zaburzenie krzepnięcia krwi, niedobór odporności czy u pacjentów cierpiących na skazy osoczowe. Globalne dane pokazują, że rocznie brakuje około 100 milionów litrów osocza. Jednym z głównych wyzwań związanych z pozyskiwaniem go są wysokie koszty jego pobierania i magazynowania. Surowiec ten jest stałym w deficycie a popyt wciąż przewyższa podaż. Dlatego naukowcy stale starają się wymyślić sposób jak syntetyzować osocze inną drogą, na przykład pozyskiwać je z roślin, wygląda na to, że chyba się to udało.

Próby syntetyzowania ludzkiego osocza

Próby stworzenia organicznego substytutu ludzkiego osocza były podejmowane przez różnych naukowców z całego świata. W tym procesie liczy się bezgraniczność i kompatybilność z naturalnym osoczem produkowanym przez ludzkie ciało. Do tej pory największym osiągnięciem w tej dziedzinie było stworzenie środków zwiększających objętość plazmy, które bazują na pochodnych skrobi kukurydzianej. Mają one jednak mnóstwo wad, między innymi zmniejszają liczbę płytek krwi i nie są w stanie skutecznie zastąpić plazmy. Dopiero niedawno udało się odtworzyć osocze na bazie organicznej substancji pochodzącej z nasion konopi dzięki wieloletnim badaniom czeskich naukowców. Start up biomedyczny o nazwie „Plasma for People” opracował metodę pozyskania organicznego substytutu osocza krwi, wykorzystując potencjał edestyny, białka znajdującego się w nasion konopi. Jest to białko pełnowartościowe, które ma strukturę identyczną jak składnik naszego osocza.

Produkcja osocza krwi z nasion konopi

Metoda ta pozwala na uzyskanie 98% dokładności w odtworzeniu ludzkiego osocza. Jest też dużo tańszą metodą, bowiem poleca na wyizolowaniu edystyny z miąższu nasion konopnych i która jest główną bazą substancji. Sposób produkcji nie wymaga specjalnych warunków przechowywania ani transportowania – osocze dostępne jest w postaci proszku pakowanego próżniowo. Jest to znacznie tańsza metoda pozyskania osocza, bowiem nie wymaga pobrania krwi od dawcy i odwirowania jej przy użyciu separatora. Jej przechowywanie w wymaga też warunków chłodniczych. Postać proszku zapewnia długą przydatność do użycia i łatwe magazynowanie. Firma jest obecnie na etapie badań klinicznych i opracowywania najwyższej jakości procesu produkcji. Produkt od Plasma for People może być używany do stabilizowania pacjentów po zabiegu chirurgicznym lub do uzupełniania objętości krwi w warunkach urazowych. Szczególnie dotyczy to sytuacji kataklizmów czy klęsk żywiołowych, konfliktów wojennych, gdy w jednym czasie potrzebna jest duża ilość osocza.

Dodatkowo substytut osocza z konopi może być podawany pacjentom, którzy z przyczyn religijnych lub etycznych odrzucają osocze od dawców.

Arginina z nasion konopi i jej ewenement

W świecie roślin istnieje wiele alternatyw dla zwierzęcego białka, niewiele jest jednak takich białek roślinnych, które mogą równać się z białkami endogennymi, czyli takimi, które produkuje nasze ciało. Należą do nich białka globularne, czyli takie, które budują przeciwciała, enzymy, hormony, tkanki organów czy mięśnie. Edystyny i albuminy to właśnie białka kłębuszkowe, czyli globularne, które występują w nasionach konopi. Albuminy znajdziemy jeszcze w innych roślina, na przykład strączkowych, ale edystyny na ten moment zostały zidentyfikowane tylko w białku nasion konopi. Stanowią one aż 65% proteiny konopnej, która jest proteiną pełnowartościową, to znaczy, że posiada pełen profil aminokwasowy, podobnie jak białko jaja czy mięsa. To między innymi stanowi o jej doskonałej strawności białka konopnego, które przekracza 90%. Edystyny, to także białka znajdujące się w naszym osoczy w dużej ilości w naszym osoczu. Dlatego głównym składnikiem aktywnym na którym bazuje plazma z konopi jest edystyna. Pomysł na produkcję plazmy z konopi wynika z obszernych badań przeprowadzonych przez czeskich naukowców nad różnymi zastosowaniami rośliny. Firma brała też pod uwagę inne surowce roślinne, jednak w przeciwieństwie do innych białek testowanych w przeszłości, edestyna z konopi jest wyjątkowa, ponieważ może wspierać regeneracyjne funkcje ludzkiego ciała.

CBD na alergie i katar sezonowy? Sezon wiosenno-letni to czas pylenia wielu roślin, co jest nie lada wyzwaniem dla alergików. Pieczenie oczu, katar, kichanie – tak najczęściej objawia się katar sienny, czyli alergia sezonowa, na którą cierpi około 30% światowej populacji. Osoby chore na alergię mają do dyspozycji leki farmakologiczne lub zioła, których skuteczność jest bardzo różna. Okazuje się, że CBD – substancja aktywna z kwiatów konopi, może stanowić kolejne remedium na tę przypadłość. Więcej o mechanizmach działania kannabidiolu na alergię przeczytasz w dalszej części artykułu.

Czym jest alergia sezonowa?

Alergia to reakcja organizmu na substancję, którą postrzega jako intruza. Na przykład kontakt z normalnie nieszkodliwą substancją, taką jak pyłek, może wywołać reakcję organizmu. A ponieważ wiosną i latem powietrze nasycone jest pyłkami roślin zapylanych przez wiatr, takich jak drzewa, trawy i chwasty – alergicy nie mają jak izolować się od alergenów. Kiedy osoba uczulona na dany alergen wejdzie z nim w kontakt, pojawia się reakcja alergiczna. Alergen dostając się do organizmu, wyzwala odpowiedź przeciwciał, które przyczepiają się do komórek tucznych w płucach, nosie i skórze, nakazując im uwolnienie histaminy. Efektem tego jest wzmożone wydzielanie śluzu (łez, wydzieliny w płucach, kataru), które mają za zadanie oczyścić drogi oddechowe i oczy z alergenów – czyli nieproszonych gości dla naszego układu immunologicznego. W wyniku tego powstaje stan zapalny, który jest irytujący i nieprzyjemny – powoduje pieczenie, swędzenie i kichanie. Alergie to reakcja organizmu na substancję, którą postrzega jako intruza. Problem w tym, że pyłki nie stanowią dla ludzkiego organizmu zagrożenia, a ich atakowanie związane jest z błędną identyfikacją wroga przez układ immunologiczny. Objawy reakcji alergicznej zwykle pojawiają się w ciągu od kilku do kilkudziesięciu minut od narażenia na alergen. Chociaż reakcje alergiczne mogą być uciążliwe i utrudniać normalne czynności, większość z nich jest łagodna w przebiegu. Do najczęstszych objawów o różnym nasileniu należą kichanie, zatkany nos, łzawienie oczu, swędzenie zatok, gardła lub kanałów słuchowych, zapalenie ucha i wydzielina z nosa. Mogą również wystąpić bóle głowy, duszność, świszczący oddech i kaszel.

CBD na alergie – układ endokannabinoidowy, a alergia

Zanim wyjaśnimy mechanizm działania CBD na alergię warto przyjrzeć się temu, co łączy kannabidiol i układ immunologiczny. Jego wpływ na obronność jest możliwy za pośrednictwem układu endokannabinoidowego (ECS), w którego skład między innymi wchodzą receptory kannabinoidowe. Receptory CB2 występują głównie w układzie immunologicznym: migdałkach, śledzionie, przeciwciałach. Modulują one uwalnianie prozapalnych i przeciwzapalnych cytokin. CBD ma zdolność wpływania na receptor typu drugiego (CB2) i za jego pośrednictwem oddziałuje na układ immunologiczny. Ponieważ CBD jest słabym odwróconym antagonistą receptora CB2, pobudza on działanie przeciwzapalne tego receptora. Badanie in vitro wykazało, że podawanie endokannabinoidów spowodowało supresję (zahamowanie aktywności określonych limfocytów powodujących autoagresję) układu

immunologicznego. Badanie co prawda nie jest przykładem na, to że CBD pomaga na alergię, jednakże udowadnia, iż stosowanie różnych kannabinoidów jest potencjalnym sposobem leczenia chorób zapalnych, w tym alergii czy astmy. Jak wynika z badania przeprowadzonego w 2009 roku, CBD pomaga również kontrolować aktywność i rozwój białych krwinek, które reagują na kontakt organizmu z alergenami. Jest to kolejny powód, dla którego może być skuteczną terapią alergii sezonowych. Na ten moment nie dysponujemy dowodami klinicznymi, potwierdzającymi skuteczność CBD na alergie, nie oznacza to jednak, że związek nie będzie skuteczny w łagodzeniu niektórych objawów związanych z alergią. 

CBD, a obniżenie histaminy

Wspomniany wyżej układ endokannabinoidowy jest powiązany z odpowiedzią immunologiczną, jaką jest produkcja histaminy. Można powiedzieć, że substancja ta, oprócz szeregu ważnych funkcji w organizmie (np. stymulowania produkcji soków trawiennych czy gojenia ran) jest produktem ubocznym odpowiedzi immunologicznej i pomaga organizmowi pozbyć się czegoś uciążliwego pobudzając ilość tworzonego śluzu. Histamina jest odpowiedzialna za objawy związane z alergią, takie jak kichanie, swędzenie lub łzawienie, i mogą na nie wpływać czynniki środowiskowe, takie jak wilgotność, temperatura i stres. To co zjadamy także zawiera histaminę, im bardziej przetworzone produkty, np. dojrzewające, wędzone, smażone czy długo pieczone, tym więcej histaminy będą zawierać. Palenie tytoniu powoduje dużą nadprodukcję tego składnika. Jak się okazuje, CBD poprzez wpływ na receptor CB2 może wpływać na produkcję histaminy. Nie oznacza to, że kannabidiol jest lekiem przeciwhistaminowym. Mechanizm działania jest inny niż w przypadku tej grupy farmaceutyków i dotyczy on wpływu na działanie komórek a nie blokowania receptorów histaminy. Badanie w modelu in vitro wykazało, że CBD może tłumić sygnalizację komórek tucznych, co blokuje ich produkcję histaminy. Przy odpowiedniej dawce CBD może znacznie zmniejszyć objawy alergii, czyli powiększenie błon śluzowych i pieczenie czy kichanie. CBD może stanowić dobrą alternatywę dla leków antyhistaminowych, które mogą powodować różne skutki uboczne, jak np. senność. CBD może pomóc w opanowaniu niektórych poważniejszych reakcji i złagodzeniu objawów, takich jak stany zapalne wokół nosa, gardła i ust.  

CBD, a działanie przeciwzapalne 

Innym działaniem kannabidiolu, który może hamować reakcje alergiczne jest jego potencjał antyzapalny. Dotychczasowe wyniki badań pozwalają przypuszczać, że terapia kannabinoidami może zmniejsz stan zapalny, przy niewielkich lub żadnych skutkach ubocznych. Kannabidiol zmniejsza produkcję i uwalnianie prozapalnych cytokin, hamuje procesy zapalne oraz zapobiega ich powstawaniu. Działanie to szczególnie dotyczy kwasowej formy CBD, czyli kwasu kannabidiolowego (CBDa), który hamuje aktywność cyklooksygenazy, zmniejszając objawy stanów zapalnych. Właściwości przeciwzapalne CBD wynikają z jego interakcji z receptorami kannabinoidowymi CB2, które regulują pracę układu odpornościowego, w kontekście powstawania stanów zapalnych.

CBD jako słaby odwrócony antagonista receptora CB2 wpływa na hamowanie wytwarzania prozapalnych cytokin i blokowanie namnażania się limfocytów typu T. Redukcja stanu zapalnego może przynieść znaczną ulgę w przypadku nabrzmiałych błon śluzowych, pieczenia oczu czy obrzęku dróg oddechowych. Olej CBD może być stosowany razem z tradycyjnymi terapiami alergii lub zamiast nich. Jak zawsze zaleca się konsultację z lekarzem celem doboru odpowiedniej dawki i obserwację swoich objawów.

Czy w rząd USA zalegalizuje marihuanę na poziomie federalnym jeszcze w tym roku?  Jest taka szansa. Po tym jak kolejne stany, między innymi Ohio, Minnesota oraz Delaware wprowadziły legalizację rekreacyjnego stosowania konopi dla dorosłych obywateli 54% amerykanów ma obecnie dostęp do legalnej marihuany. Dokładnie 10 stanów brakuje do rozpoczęcia specjalnej procedury w ramach V artykułu amerykańskiej konstytucji, w ramach której Kongres musiałby uznać prawo stanów większości i wprowadzić legalizację na poziomie federalnym. Czy w roku 2024 możliwe będzie wprowadzenie przez rząd USA legalizacji marihuany na wszystkie stany? Więcej informacji w dalszej części artykułu.

1/3 USA ma dostęp do legalnej marihuany

USA do kraj federalny składający się ze stanów posiadających częściową autonomię. Władza państwowa jest podzielona między rząd centralny, a władze poszczególnych stanów. Każdy stan USA, decyduje indywidualnie o polityce konopnej, szczególnie legalizacji marihuany, stąd tak duży rozstrzał w kwestiach legislacyjnych pomiędzy prawem federalnym, a stanowym. W ramach federacji istnieją stany, które mają pełną legalizację konopi, jak Kalifornia czy Kolorado, jak również takie jak Idaho, które wciąż ograniczają obywatelom dostęp nawet do medycznej marihuany (na szczęście takich jest dużo mniej).

Rok 2023 został zamknięty liczbą 24 stanów, które dają swoim mieszkańcom dostęp do legalnego rynku marihuany rekreacyjnej. To 1/3 wszystkich stanów oraz 54% obywateli USA. Istnieje jeszcze długa lista stanów, w których rekreacyjne spożywanie konopi indyjskich nie jest legalne – 14 z nich ma już zalegalizowane stosowanie medycznej marihuany, jak Alabama, Floryda, Luisiana czy Kentucky. Część z nich jest coraz bliżej przeforsowania legalizacji rekreacyjnego stosowania, należą do nich: Pensylwania, Karolina Północna, Georgia czy Floryda. Amerykańscy aktywiści konopni oraz branżowi eksperci spodziewa się wprowadzenia tych zmian jeszcze w 2024 roku.

70% obywateli USA popiera legalizację marihuany na poziomie federalnym

Obecnie na poziomie federalnym konopie indyjskie są klasyfikowane jako narkotyk z wykazu I. Jest to o tyle dziwna klasyfikacja, że dotyczy substancji kontrolowanych, w przypadku których stwierdzono wysoki potencjał nadużywania oraz brak zastosowania medycznego. Jak wiadomo jednak zdecydowana większość stanów zalegalizowała marihuaną do celów medycznych – to powoduje, że klasyfikacja marihuany jest aktualnie błędna.

Mimo to prawo federalne zabrania stosowania, posiadania i produkcji konopi indyjskich w celach medycznych, oczywiście o ile władze stanowe nie zdecydowały inaczej.

Mimo wszystko, obywatele USA są coraz bardziej przychylni konopiom. Doświadczenia stanów, które zalegalizowały marihuanę już jakiś czas temu pokazują, że za tym posunięciem idzie wiele profitów gospodarczych, prawnych a także zdrowotnych.

Amerykańska grupa ankietowo-doradcza Gallup, która regularnie bada opinię publiczną w USA, opublikowała niedawno swój najnowszy sondaż na temat legalizacji marihuany. Okazuje się, że 7 na 10 amerykanów popiera legalizację konopi indyjskich na potrzeby rekreacyjne.

Zaledwie 29% osób uważa, że konopie powinny zostać nielegalne. Nawet starsze osoby są coraz bardziej przychylne konopiom. Z sondażu wynika, że ​​sześćdziesiąt cztery procent respondentów w wieku 55 lat i więcej popiera legalizację. W 1969 roku, kiedy Gallup po raz pierwszy zbadał kwestię legalizacji, tylko 12 procent Amerykanów wyraziło poparcie dla legalizacji marihuany. Wsparcie przekroczyło 50% obywateli w 2013 r., po tym jak Kolorado i Waszyngton jako pierwsze stany zalegalizowały używanie marihuany przez dorosłych w 2012 r oku. Wtedy wielkość poparcia obywateli dla legalizacji skoczyła o 10 punktów procentowych do 58%. Potem w 2015 roku poparcie wyniosło 60%. Obecny wynik 70% poparcia dla legalizacji to najwyższy do tej pory wynik w historii USA. Wynik ten pokazuje, że obywatele widzą, że legalizacja marihuany przynosi zdecydowanie więcej korzyści niż szkód, którymi od lat straszy się społeczeństwo.

W obecnej sytuacji, co raz częściej pada pytanie, Czy w rząd USA zalegalizuje marihuanę na poziomie federalnym jeszcze w tym roku? Jest taka szansa. Jak już wspomniałam na początku, obecnie brakuje 10 stanów, aby uruchomić specjalną procedurę w ramach V artykułu amerykańskiej konstytucji, dzięki której Kongres musiałby uznać prawo stanów większości i wprowadzić legalizację na poziomie federalnym.

Już 3 grudnia o 9:00 odbędzie się debata „Przyszłość branży konopnej”, która poświęcona będzie przyszłości branży w kontekście regulacji prawnych na terenie naszego kraju. Będzie to wydarzenie online, podczas którego eksperci z branży, prawnicy oraz politycy będą dzielić się doświadczeniami i omawiać proponowane rozwiązania prawne. Oto więcej informacji.

„Przyszłość branży konopnej” – debata online już 3 grudnia

W świetle częstych kontroli branży konopnej przez służby państwowe takie jak: GIF, GIS, Izba celna czy Policja, konopni przedsiębiorcy doświadczają nie tylko niepotrzebnej biurokracji, ale też blokowania ich działalności, co wiąże się z realnymi stratami oraz odrzuca nowe podmioty branży konopi.

Wielu z nich dostaje nawet decyzje administracyjne nakazujące utylizację ich produktów, które rzekomo nie spełniają norm prawnych. Problem w tym, że ramy prawne dotyczące produkcji, przerabiania i wprowadzania do obrotu produktów konopnych nie są w Polsce klarowne.

Aktualizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii przewiduje możliwość uprawy konopi posiadających maksymalnie 0,3% THC. Jednakże stanowisko Głównego Inspektoratu Sanitarnego jak również Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego jest takie, że nawet śladowe ilości THC w produktach konopnych sprzedawanych w sklepach, są nielegalne. Chyba, że producent posiada zezwolenia z GIF.

Dodatkowo w świetle unijnych przepisów, suplementy diety w formie olejków CBD, które nie posiadają dokumentacji od Komisji Europejskiej są sprzedawane nielegalnie. Ten porządek prawny uniemożliwia prowadzenie rozwojowego biznesu konopnego i powinien jak najszybciej zostać zaktualizowany.

Te oraz wiele innych tematów będą poruszane podczas niedzielnej debaty „Przyszłość branży konopnej”, na którą serdecznie zapraszamy.

Przyszłość branży konopnejPodczas Forum „Przyszłość branży konopnej” przedsiębiorcy, producenci, przetwórcy, rolnicy, eksperci i użytkownicy konopi włóknistych spotykają się online, aby wspólnie ukierunkować przyszłość branży. Podczas wydarzenia będą odbywać się inspirujące wywiady i panele eksperckie z liderami branży a także przedstawicielami Sejmu.

To wszystko już w najbliższą niedzielę, 3 grudnia w godzinach 9:00-13:00. 

Omówione zostaną zagadnienia m.in.:

  • Aktualnego prawa suplementów diety w ujęciu produktów konopnych. 
  • Dostępności olejów CBD, CBG i innych na bazie konopi włóknistych.
  • Skutecznych rozwiązań zabezpieczających rolników, przetwórców oraz producentów.
  • Polityki cenowej oraz pozycjonowania produktów konopnych dostepnych bez recepty względem produktów dostepnych na receptę lekarską.
  • Regulacji rynku konopi pod kątem potrzeb konsumenckich.

Więcej informacji znajdziesz T U T A J

Przyszłość branży konopnej

Przyszłość branży konopnej

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.