Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki

Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki

Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki – co mówią na ten temat badania naukowe? Epilepsja to wyniszczająca i podstępna choroba, która często atakuje bez widocznej przyczyny. Ma różne formy i częstotliwości występowania, dotyka zarówno dorosłych jak i dzieci. Wiele przypadków tej choroby da się znacznie złagodzić stosowaniem ekstraktów z konopi. W jakich przypadkach można stosować konopie w leczeniu padaczki? Co mówią na ten temat badania naukowe? Więcej informacji znajdziesz w dalszej części artykułu. 

Reklama

Czym jest padaczka?

Padaczka, inaczej epilepsja, to choroba neurologiczna o charakterze przewlekłym, która dotyka około 50 mln osób na świecie. Jednym z objawów, ale nie jedynym, są nawracające napady drgawkowe o różnej częstotliwości i natężeniu występowania. Napady te są wynikiem nadmiernej aktywności elektrycznej w układzie nerwowym. Chorzy na epilepsję doświadczają różnego rodzaju napadów:

  • toniczno – konicznych (spięcie mięśni, upadek, utrata przytomności, drgawki) 
  • atonicznych (zwiotczenie mięśni, upadek i utrata przytomności)
  • miklonicznych (drżenie kończyn)
  • nieświadomości (zastygnięcie bez ruchu, brak kontaktu, zaburzenia świadomości) 

Napady padaczkowe zazwyczaj trwają od kilkunastu sekund do trzech minut. Częstość występowania napadów bardzo różni się między pacjentami. Ich charakterystycznym objawem są tak zwane automatyzmy – charakterystyczne ruchy ciała występujące podczas napadu, które mogą przypominać ruchy kończyn podczas konkretnej czynności, np. jazdy na rowerze. Przed wystąpieniem napadu u chorego występuje aura epileptyczna, czyli charakterystyczny stan niepokoju i zaburzeń zmysłów. Po napadzie może wystąpić tzw. porażenie Todda – połowiczne porażenie ciała, które ustępuje samoistnie po pewnym czasie. Zwiększa ono prawdopodobieństwo wystąpienia następnego napadu. Najcięższymi formami epilepsji są zespoły genetyczne, takie jak zespół Dravet czy Lennoxa–Gastauta, które cechują się lekoopornością oraz dużym natężeniem napadów epileptycznych w ciągu doby. Zespoły te często dotykają najmłodszych pacjentów. Padaczka diagnozowana jest przez lekarza neurologa na podstawie badania EEG, które sprawdza czynności biolelektryczne w mózgu. 

Jak leczyć padaczkę?

Istnieje ponad 70 rodzajów epilepsji i większość z nich jest uleczalna. Dotyczy to głównie dzieci, bowiem około 80% przypadków młodych pacjentów przy zastosowaniu odpowiedniego leczenia udaje się doprowadzić do remisji choroby. Niektóre padaczki są łagodne w przebiegu i są powiązane z okresem dojrzewania mózgu dziecięcego. Po jego zakończeniu zdarza się, że ustępują samoistnie. Epilepsja u dorosłych jest trudniejsza w leczeniu jednak często związana ze zmianami w strukturze mózgu, jak guzy, nowotwory, tętniaki czy pasożyty. Po wyeliminowaniu zmiany padaczka często ustępuje. Zdarzają się jednak odmiany padaczki, zarówno u dzieci jak i dorosłych, które są oporne na leczenie farmakologiczne (padaczka lekooporna). Szacuje się, że nawet 20-30% przypadków nie wykazuje żadnej poprawy mimo stosowania maksymalnej dawki leków na epilepsję. Okazuje się, że dla takich pacjentów nadzieją są preparaty z konopi, które mają udowodnione działanie hamujące napady padaczkowe. W wielu krajach zatwierdzonym lekiem na bazie konopi dostępnym w aptekach jest Epidiolex. Jest to lek ze wskazaniem do stosowania w leczeniu rzadkich, zagrażających życiu i wyniszczających rodzajach padaczki lekoopornej: zespołu Lennoxa-Gastauta (LGS), syndromu Dravet (DS) oraz stwardnienia guzowatego (TSC). Cztery randomizowane i kontrolowane badania III fazy wykazały, że Epidiolex skutecznie zmniejsza liczbę napadów padaczkowych u pacjentów w wieku 2 lat i starszych w połączeniu z leczeniem farmakologicznym. Lek ten, to tak naprawdę izolat CBD produkowany w standardzie farmaceutycznym i zarejestrowany oficjalnie jako lek.

Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki – mechanizm działania

Historia zastosowania konopi w łagodzeniu napadów epilepsji sięga nawet kilkuset lat wstecz. Pod koniec XIX wieku wybitni angielscy neurolodzy: Reynolds Gowers używali konopi indyjskich w leczeniu padaczki. Obecnie naukowcom udało się częściowo zrozumieć jaki jest mechanizm działania konopi na epilepsję. W dalszym ciągu nie znane są jednak wszystkie zmiany molekularne, które wpływają na tak dużą skuteczność stosowania konopi w przypadku padaczki. Na ten moment wiadomo, że ludzki organizm posiada układ endokannabinoidowy (ECS), który jest swoistym układem równoważących procesy neurohormonalne oraz neroimmunologiczne – zatem w dużej mierze wpływa na naszą komunikację neuronalną i jej stabilizację. ECS może modulować procesy fizjologiczne leżące u podstaw epileptogenezy, czyli mechanizmów powstawania napadów padaczkowych. Jak pokazały badania na zwierzętach, nadmierna komunikacja w mózgu towarzysząca epilepsji, czyli pojawiająca się nadczynność biolektryczna jest objawem źle funkcjonującego układu endokannabinoidowego. Na jego działanie składają się rozmieszczone w całym ciele oraz naszym mózgu receptory CB1 oraz CB2. 

Składniki dostępne w konopiach, czyli kannabinoidy, na przykład CBD lub THC oddziałują na wspomniane receptory w różny sposób: aktywując je lub hamując, wywierając w ten sposób wpływ na komunikację w układzie nerwowym. Mają też właściwości ochronne i przeciwzapalne – sprzyjają neurogenezie i ochronie neuronów przed degradacją. Przeprowadzone do tej pory liczne badania w modelu in vitro, w modelu zwierzęcym oraz na ludziach wykazały właściwości przeciwdrgawkowe kilku kannabinoidów, w tym głównie CBD i THC.

Kluczem jest doprowadzenie układu ECS do równowagi, bowiem gdy działa on prawidłowo, jego mechanizmy równoważące układ nerwowy nie dopuszczają do wystąpienia napadu padaczkowego. Coraz więcej badań, potwierdza, że układ endokannabinoidowy odgrywa w tej kwestii kluczową rolę – niezależnie od rodzaju napadów. Przykładem jest badanie, w którym zablokowanie receptora CB1 prowadziło do ostrych napadów epilepsji. Naukowcy doszli też do wniosku, że u osób chorych na padaczkę zauważono niedobór endogennych kannabinoidów (produkowanych przez nasze ciało) w mózgu i płynie rdzeniowym. Zatem stymulacja fitokannabinoidami pochodzącymi z konopi jest doskonałym mechanizmem przywrócenia równowagi w układzie nerwowym, bowiem ECS jest kluczowym regulatorem neurotransmisji synaptycznej w mózgu.

CBD na epilepsję

Od wielu lat trwają prace naukowe nad przeciwdrgawkowym działaniem jakie wykazuje ekstrakt roślinny z konopi bogaty w CBD. W kilku badaniach klinicznych potwierdzono jego skuteczność w leczeniu napadów padaczkowych, szczególnie w wieku dziecięcym. Ekstrakty CBD charakteryzują się wysoką skutecznością w zmniejszaniu częstotliwości napadów, ale badania wciąż mają charakter retrospektywny lub dotyczą niewielkiej ilości badanych. 

W 2016 roku pierwsze wyniki badań klinicznych leku Epidiolex III fazy wykazały korzystne działanie CBD w leczeniu opornych na leczenie zaburzeń napadowych, m.in. zespołu Lennoxa-Gastauta (LGS) i zespołów Draveta (DS). Były to dwa duże badania kliniczne, które potwierdziły korzystny wpływ na leczenie lekoopornej i ostrej w przebiegu formy epilepsji. Jednym z nich był otwarty program badawczy przeprowadzony w ramach ośrodków leczenia padaczki w USA pod nadzorem naukowym dr. Szaflarskiego. Do badania włączono 607 osób cierpiących na padaczkę lekooporną, ich średnia wieku wynosiła 13 lat. Już po 12 tygodniach leczenia mediana miesięcznej częstości napadów drgawkowych zmniejszyła się o 51%, a częstość napadów całkowitych o 48%. Zmniejszenie to utrzymywało się na stałym poziomie przez 96 tygodni leczenia. Kolejne analizy zarówno na zwierzętach jak i ludziach wykazały, że CBD, korzystnie wpływa na zmniejszenie częstości napadów padaczkowych, zarówno samodzielnie jako preparat farmaceutyczny, jak i element celowej terapii przeciwpadaczkowej lekami chemicznymi. 

Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki – Ekstrakty CBD i THC w epilepsji

Jeszcze lepsze wyniki terapii prezentują ekstrakty konopne zawierające w swoim składnie zarówno CBD jak i THC. W 2015 roku na łamach Epilepsy & Behavior opublikowano wyniki ankiety przeprowadzonej wśród 117 rodziców dzieci poddanych terapii olejem CBD z niską zawartością THC. 85% wszystkich rodziców zgłosiło zmniejszenie częstości napadów, a 14% zgłosiło całkowity brak napadów u swoich dzieci poddanych leczeniu preparatem. W 2023 roku w czasopiśmie Neurological Sciences opublikowano wyniki badania wpływu takiego ekstraktu na leczenie padaczki u dorosłych. Było to 2 letnie badanie kohortowe, w którym osoby dorosłe cierpiące na padaczkę ogniskową lekooporną (DRFE) stosowały średnie dawki dobowe wynoszące 200 mg CBD i 4 mg THC. Efekty leczenia przyniosły redukcję napadów o więcej niż 50% po 12 tygodniach u 79,5% pacjentów. Mediana procentowej zmiany częstości napadów na miesiąc wyniosła 84,1% po 12 tygodniach. 

Jak CBD wpływa na objawy padaczki?

Pozytywne działanie CBD na mózg pacjentów z epilepsją ma związek z jego neuroprotekcyjnymi efektami w obrębie wielu ścieżek sygnałowych. Kannabidiol wpływa na wiele receptorów w mózgu, w tym na receptory kannabinoidowe CB1/CB2, a także bardziej pośrednio na receptory GABA-A, odpowiedzialne za hamowanie nadmiernej aktywności synaps, receptory FAAH – jako potencjalny cel terapeutyczny w leczeniu bólu i zaburzeń układu nerwowego, czy receptory TRPV. Ponieważ CBD wykazuje niskie powinowactwo do receptorów kannabinoidowych, swoje mechanizmy działania realizuje poprzez interakcję z innymi celami molekularnymi. Jednym z najważniejszych kanałów jonowych, wobec którego CBD wykazuje duże powinowactwo, jest receptor waniloidowy przejściowego potencjału (TRPV). Wpływ na receptory TRPV1 oraz FAAH, które są bezpośrednio zaangażowane w zwiększanie ilości krążących endokannabinoidów (anandamidu i 2-AG), wzmaga pozytywne aspekty działania zarówno w zakresie zmniejszania napadów epileptycznych, jak i łagodzenia objawów dodatkowych. Dlatego oprócz zmniejszenia ilości napadów padaczkowych CBD wspiera również funkcje poznawcze, rozluźnia mięśnie, poprawia pamięć, samopoczucie i ogólny stan zdrowia. Inne mechanizmy przeciwpadaczkowe CBD mogą obejmować wpływ na sierocy receptor sprzężony z białkiem G GPR55, wpływ na receptor 5- HT1a oraz receptory glicyny α3 i α1. To między innymi te interakcje powodują neuroprotekcyjne i przeciwzapalne działanie kannabidiolu w obrębie układu nerwowego. 

Konopie i medyczna marihuana w leczeniu padaczki – THC i potencjał antydrgawkowy

Wiele wczesnych badań nad wpływem określonych kannabinoidów w przedklinicznych modelach napadów padaczkowych skupiało się głównie na THC. Wyniki tych badań, wykazały mieszaną skuteczność w przypadku ostrych napadów epilepsji u różnych gatunków zwierząt. W niektórych modelach THC zmniejszało częstotliwość lub nasilenie napadów, podczas gdy w innych badaniach nie stwierdzono żadnej poprawy lub nawet nasilenie objawów. Po latach analiz naukowcy doszli do wniosku, iż samo THC nie wykazuje silnego działania hamującego napady padaczkowe i do takiego efektu niezbędna jest obecność innych składników: przede wszystkim CBD. Niektóre badania pokazały, że olejki CBD z niewielką ilością THC były najskuteczniejsze w działaniu hamującym epilepsję, w porównaniu do olejków bez zawartości THC. Zatem obecność tetrahydrocannabinolu oraz innych składników konopi – okazała się zwiększać pozytywny efekt w redukowaniu napadów padaczkowych. Innymi składnikami konopi, które wykazują działanie antydrgawkowe są: CBN, delta – 8 THC oraz THCA. 

Źródła:

 

https://www.aans.org/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

https://onlinelibrary.wiley.com/

Reklama

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/

Reklama

Ostatnio popularne

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

Wideo z tej nietypowej celebracji w mgnieniu oka obiegło sieć i stało się absolutnym hitem między innymi na X. Nagranie udostępniają największe światowe profile zajmujące się sportami walki, a także największe portale konopne. Natomiast internauci z całego świata zachodzą w głowę, jak zawodnik przemycił do klatki skręta, którego natychmiast po zwycięstwie wyciągnął i odpalił. MMA to jeden z tych sportów, gdzie ponad połowa zawodników deklaruje używanie marihuany czy to medycznie czy rekreacyjnie.

Reklama

MMA: Polak wygrał walkę, po czym wyciągnął jointa i go odpalił, tak Bartłomiej Skowyra celebrował zwycięstwo

W trakcie samej walki Skowyra od początku szukał swoich szans i w drugiej rundzie sprowadził starcie do parteru. Tam zajął dominującą pozycję i zasypał swojego przeciwnika, Pablo Mourę, serią potężnych łokci. Sędzia nie miał innego wyjścia i musiał przerwać ten pojedynkowy dramat, ratując Brazylijczyka przed ciężkim nokautem.

Jednak największą sensację wzbudziło nie samo zwycięstwo Polaka, lecz to co zrobił w ramach jego celebracji.

Skowyra wyciągnął ze spodenek jointa i zapalniczkę, którą go odpalił siedząc na siatce oktagonu.

 

Marihuana, a sport

Konopie indyjskie wśród sportowców są niesamowicie popularne, co może wielu zdziwić ponieważ powszechnie uważa się, iż marihuana rozleniwia. Jednak to jest opinia bardzo przekłamana, a marihuana nie rozleniwia ani nie powoduje problemów z motywacją czy dyscypliną, o ile nie jest nadużywana.

Badania naukowców z Cambrige to potwierdzają, przeczytasz o nich T U T A J.

Do używania marihuany przyznawał się najszybszy człowiek w wodzie – Michael Phelps, a także najszybszy człowiek na ziemi – Usain Bolt.

Marihuana jest stosowana i dozwolona przez takie ligi jak NBA (przeczytasz o tym T U T A J), WNBA (przeczytasz T U T A J) czyli najlepsze ligi koszykówki męskiej i damskiej, czy NHL – najlepszej na świecie ligi hokeja (przeczytasz o tym T U T A J).

Gdy rozmawiam z ludźmi na siłowniach w całym kraju, okazuje się, że ogromna liczba osób trenujących sporty siłowe także korzysta z marihuany.

Z czego to wynika? Przede wszystkim ludzie związani ze sportem i prowadzący zdrowy tryb życia nie używają alkoholu, co jest logiczne.

Jednak każdy docenia działanie marihuany ponieważ po pierwsze wspomaga ona lepszy sen i lepszą regeneracje, a sen jest w sporcie i zdrowym trybie życia elementem kluczowym.  

Reklama

A przy okazji pomaga się pozbyć stresu, wycisza i w przyjemny sposób relaksuje. Wszystko to wynika z jej wpływu na układ ECS, o którym przeczytasz T U T A J

Reklama

Tajlandia ma coraz większe problemy z przemytem zioła  do innych krajów na potężną skalę, pisaliśmy o tym już w marcu zeszłego roku. Problem wynika z tego, że tajski rynek legalnego zioła jest bardzo mały, a produkcje bardzo duża – doprowadziło to do fali przemytu w skali niespotykanej dotychczas nigdzie na świecie. A skala zjawiska ciągle rośnie. Dlatego obecny premier Tajlandii, Anutin Charnvirakul, jeden z głównych architektów dekryminalizacji konopi, po raz pierwszy otwarcie przyznał, że rząd może ponownie uznać marihuanę za narkotyk i nawet całkowicie zamknąć legalnie działający sektor. W całej historii pojawia się także wątek… Polski. Oto więcej informacji.

Reklama

Tajlandia ma coraz większe problemy z przemytem zioła, inne kraje naciskają na zmiany przepisów

Odkąd w Tajlandii zalegalizowano marihuanę tamtejszy rynek zmaga się z dwoma dużymi problemami. Pierwszy z nich to bardzo mała sprzedaż legalnej marihuany na rynku wewnętrznym. Wynika to z tego, że Tajowie w specjalnych sklepach konopnych zakupów nie robią gdyż ceny są dla nich zbyt wysokie, w szczególności, że każdy może sobie sam posadzić rośliny i uzyskać susz. Turyści natomiast przyjeżdżają tam w innych celach i jedynie niewielki odsetek korzysta z tajskiego zioła. Drugi problem, wynikający z tego pierwszego, to przesycenie rynku i zdecydowana nadprodukcja towaru.

W konsekwencji najwięcej do tej pory stracili producenci, którzy zainwestowali spore pieniądze w infrastrukturę i teraz mają problem, gdyż nie mają gdzie upłynnić wytworzonej marihuany, a jeżeli już dostaną ofertę kupna to za bardzo niskie stawki.

Więcej o tej sytuacji, przyczynach, skutkach oraz problemach legalnych producentów, którzy stają się przez te problemy przemytnikami – przeczytasz T U T A J

Teraz, Premier Anutin Charnvirakul, jeden z głównych architektów tajskiej legalizacji marihuany, po raz pierwszy otwarcie przyznał, że jego rząd może ponownie uznać marihuanę za narkotyk i nawet całkowicie zamknąć legalnie działający sektor.

Powodem są ogromne przemyty konopi przechwytywane poza granicami kraju oraz rosnąca z tego powodu presja ze strony zagranicznych władz.

Przypadków, w których turysta skuszony szybkim zarobkiem pakuje w Bangkoku do walizki ponad 20 kg marihuany i leci do Europy – wciąż przybywa.

Kobieta spakowała 40 kg marihuany i poleciała do Warszawy, albo buddyjscy mnisi, przy których ujawniono ponad 110 kg marihuany przemyconej z Tajlandii do Sri Lanki.

Ostatnim, bardzo głośnym zatrzymaniem kontrabandy z Tajlandii do Europy było przejęcie 1,2 tony konopi, które z Tajlandii drogą morską i przez port w Hamburgu – miały trafić do Polski.

Marihuana była ukryta w kontenerach oficjalnie zgłoszonych jako transport materiałów budowlanych. Według śledczych za procederem stała niemiecko-polska grupa przestępcza, która mogła regularnie sprowadzać duże ilości konopi z Tajlandii do Europy. Władze Tajlandii wymieniają ten przykład jako jeden z powodów możliwej całkowitej likwidacji legalnego rynku konopi w Tajlandii. Chodzi przede wszystkim o skalę procederu.

Jeszcze większą partię zioła przechwycono w Indonezji.

Policja we Wschodniej Jawie zabezpieczyła około 3,37 tony suszu, który według śledczych pochodził z Tajlandii. Marihuana miała zostać wykorzystana do produkcji produktów przeznaczonych na rynek w Dżakarcie i na Bali.

W związku ze sprawą zatrzymano 12 osób, w tym obywateli Tajlandii.

 

To tylko kilka z sytuacji, które dzieją się już każdego dnia, a ich skala rośnie w bardzo szybkim tempie.

Teraz, premier Anutin Charnvirakul, który był głównym architektem legalizacji marihuany przyznał, że kolejne przypadki przemytu konopi z Tajlandii zmuszają rząd do ponownej oceny obecnych przepisów.

Wynika to w sporej mierze z nacisków władz innych krajów, do których trafia kontrabanda z Tajlandii.

Pojawiają się pomysły, aby marihuana ponownie została nielegalnym narkotykiem.

Ponowne uznanie marihuany za narkotyk oznaczałoby ogromną zmianę dla tajskiej policji

Po liberalizacji przepisów w 2022 roku funkcjonariusze stracili część wcześniejszych narzędzi pozwalających na zatrzymywanie podejrzanych, zabezpieczanie transportów i prowadzenie spraw na podstawie prawa antynarkotykowego.

Powrót konopi na listę substancji kontrolowanych ponownie umożliwiłby stosowanie znacznie surowszych przepisów. Osoby skazane za handel lub przemyt mogłyby również ponownie mierzyć się z poważnymi karami więzienia.

Zwolennicy zaostrzenia prawa przekonują, że obecne przepisy nie pozwalają skutecznie walczyć z dobrze zorganizowanymi międzynarodowymi grupami przestępczymi.

Informacje, które pojawiały się w ostatnich latach jakoby Tajlandia obecnie dopuszcza jedynie marihuanę do celów medycznych to fake newsy wynikające głównie z nieznajomości specyfiki tego pięknego kraju, więcej pisaliśmy o tym T U T A J.

Tajlandia ma coraz większe problemy z przemytem marihuany – co dalej?

O ile wcześniejsze informacje o końcu legalnej marihuany rekreacyjne w Tajlandii były nieprawdziwe, o tyle teraz faktycznie mogą zajść pewne zmiany, a tak naprawdę, aby służbom przywrócić potrzebne uprawnienia – trzeba ponownie wpisać marihuanę na listę nielegalnych narkotyków.

Jednak pamiętać też należy, że jest to kraj pozorów, które zrozumieć można tylko wtedy gdy się w Tajlandii trochę pomieszka, dlatego bardzo ciężko przewidzieć co faktycznie postanowią władze i jak będzie to implementowane. 

Reklama

Poinformujemy gdy tylko pojawią się nowe informacje w tej sprawie.

Reklama

Ryki: Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Miejskiej Policji w Lublinie przeprowadzili operację, w wyniku której zlikwidowano sporych rozmiarów uprawę konopi innych niż włókniste. Funkcjonariusze zabezpieczyli w blisko 1300 krzaków oraz 4 kilogramy gotowego suszu konopi. Zatrzymany do sprawy 38-latek twierdził, że to legalne konopie przeznaczone na olejki, niestety dla niego, testy wykazały co innego. Oto więcej informacji.

Reklama

38-latek posadził 1300 krzaków konopi indyjskich, które zgłosił jako konopie włókniste. Niestety misterny plan się nie powiódł

Cała akcja była efektem wspólnych działań lubelskich kryminalnych oraz Prokuratury Rejonowej w Puławach. W działaniach oraz w przeszukaniu wytypowanego miejsca policjantów z wydziału narkotykowego wspierali funkcjonariusze zajmujący się przestępczością gospodarczą oraz jednostka z Ryk, na których terenie znajdowała się posesja z uprawą.

Na miejscu oprócz sprzętu do uprawy, takiego jak namioty, oświetlenie czy sprzęt do wentylacji, znaleziono 1288 roślin konopi indyjskich oraz cztery kilogramy gotowego suszu marihuany.

Zatrzymany na miejscu 38-latek próbował tłumaczyć mundurowym, że prowadzona przez niego uprawa jest w pełni legalna i miała służyć do wytwarzania legalnych olejków konopnych. Zabezpieczony materiał natychmiast trafił jednak do szczegółowych badań, a powołany w sprawie biegły sądowy jednoznacznie potwierdził, że zabezpieczone substancje to zakazane środki odurzające.

Z uzyskanych przez nas nieoficjalnie informacji wiemy, że to jednak nie były legalne konopie siewne lecz konopie indyjskie, które pomimo  wczesnego etapu rozwoju – już zawierały ponad 1% THC.

Zatrzymany na miejscu mężczyzna został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty dotyczące uprawy, wytwarzania oraz wprowadzania do obrotu znacznych ilości środków odurzających.

Reklama

Sąd na wniosek organów ścigania, zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Za popełnione przestępstwa 38-latkowi grozi surowa kara pozbawienia wolności, sięgająca nawet 20 lat.

Reklama

Czy w sytuacji kryzysowej, np. ataku padaczki, w pociągu PKP IC można użyć medycznej marihuany korzystając z waporyzatora? Ostatnio informowaliśmy, że w pociągach PKP IC nie można używać medycznych konopi, nawet jeżeli jest taka możliwość – mało podróżnych i wiele wolnych przedziałów. Od spółki otrzymaliśmy informacje, że taka możliwość nie istnieje. Zapytaliśmy zatem, co w przypadku sytuacji awaryjnej, która leży po stronie przewoźnika, np. wielogodzinne opóźnienie lub nagły atak padaczki w pociągu, w którym praktycznie nie ma innych podróżnych. Oto co odpowiedziała w tej kwestii spółka.

Reklama

Czy w sytuacji kryzysowej, np. ataku padaczki, w pociągu PKP IC można użyć medycznej marihuany korzystając z waporyzatora?

Ostatnio informowaliśmy, że otrzymaliśmy od PKP IC odpowiedź na pytanie o używanie medycznej marihuany w trakcie podróży gdy zajdzie taka potrzeba oraz gdy są na to warunki i oczywiści za zgodą kierownika składu.

Spółka odpowiedział, że nie ma takiej możliwości informując m.in., że:

Korzystanie z tego typu urządzeń wiąże się z emisją aerozolu oraz charakterystycznego zapachu, co może wpływać na komfort podróży pozostałych pasażerów. Nasze pociągi nie są wyposażone w wydzielone miejsca przeznaczone do tego celu, a naszym obowiązkiem jest zapewnienie wszystkim pasażerom bezpiecznych i komfortowych warunków podróży. W związku z powyższym korzystanie z medycznej marihuany w formie waporyzacji podczas podróży pociągiem nie jest możliwe.

-odpisała nam spółka, cały materiał i pełna odpowiedź wraz z naszym zapytaniem jest w artykule T U T A J.

Tak jak obiecaliśmy, dopytaliśmy PKP o sytuacje wyjątkowe, które wymagają, aby pacjent zażył swój lek np. nagły atak padaczki. Zapytaliśmy też co w sytuacji, gdy pociąg ma wielogodzinne opóźnienie, a pacjent powinien zażyć swój lek o konkretnej porze. 

Dzień dobry,

Czyli stwierdzacie Państwo, że dbacie o komfort każdego pasażera jednocześnie informując, że komfort innych pasażerów jest ważniejszy od komfortu podróżującego pacjenta, który chce zażyć swój lek, a nie „zajarać dla rozrywki”?
 
Rozumiem, iż jak nie ma warunków bo skład jest pełny lub przeładowany to może nie być jak zażyć leku w postaci waporyzacji.
 
Ale co jeżeli skład będzie zupełnie pusty lub będzie nim podróżować mało pasażerów i będą dostępne przedziały? Czy wtedy kierownik pociągu może wyrazić zgodę na zażycie leku? 
 
A co w sytuacji gdy są potężne opóźnienia na trasie, a pacjenta stan wymaga zażycia leku z waporyzatora (np. atak padaczki)? Zdarzyło mi się raz jechać z Wrocławia do Opola 8 godzin ze względu na zerwaną sieć trakcyjną i objazd torem dla składów towarowych. Co w takiej sytuacji?
-takie zapytanie skierowaliśmy do PKP IC

W odpowiedzi spółki PKP Intercity czytamy:

Szanowny Panie,

w imieniu PKP Intercity dziękuję za kontakt.

Rozumiemy, że opisana przez Pana sytuacja wiąże się z koniecznością stosowania zaleconego przez lekarza leczenia. Jednocześnie informujemy, że nasze stanowisko w tej kwestii pozostaje niezmienne.

W naszych  pociągach nie ma możliwości korzystania z waporyzatora służącego do przyjmowania medycznej marihuany podczas podróży. Zasada ta obowiązuje niezależnie od liczby pasażerów w pociągu, dostępności wolnych przedziałów, czasu trwania podróży czy wystąpienia opóźnień. Kierownik pociągu nie jest uprawniony do wyrażania zgody na odstępstwo od tej zasady.

W związku z powyższym nie możemy pozytywnie rozpatrzyć Pana prośby.

-czytamy w mailu od PKP IC

Oznacza to, że PKP IC odgórnie zabrania korzystania z medycznej marihuany nawet w sytuacji kryzysowej i gdy w danym składzie oprócz pacjenta nie ma żadnego innego podróżnego.

W naszej opinii jest to jawne dyskryminowanie pacjentów oraz narażanie ich zdrowia bez żadnego sensownego powodu, nie bo nie. 

Reklama

Szczególnie w sytuacji gdy dany pociąg ma spore opóźnienia, co w przypadku naszego narodowego przewoźnika jest normą i potrafią one wynieść po kilka godzin.

Reklama

 

Aurora Electric Honeydew – THC 27%, CBD <1%

Aurora Electric Honeydew THC 27% to odmiana z przewagą sativy, oparta na genetyce Girl Scout Cookies x 91 OG Krypt Melon. Wyróżnia się wysoką zawartością THC, co sugeruje mocniejszy profil dla osób z większą tolerancją. Opisywana jest jako susz o gęstych, ciemnozielonych kwiatach z widocznymi pomarańczowymi słupkami, przygotowywany metodą EHD (suszenie w pozycji wiszącej i ręczne wykończenie).

Reklama

Profil aromatyczny łączy nuty melona, gazu i sosny, tworząc intensywny bukiet z owocowo-żywicznym charakterem i wyraźnym „paliwowym” tłem. Wśród dominujących terpenów znajdują się przede wszystkim β-mircen i limonen, a także m.in. β-kariofilen, nerolidol i linalol, które budują świeży, a jednocześnie głęboki i wielowarstwowy profil. Całość sprawia wrażenie odmiany nastawionej bardziej na wyrazistość niż delikatność.

Electric Honeydew to propozycja dla osób szukających odmiany o wysokiej mocy, z potencjałem do stosowania w ciągu dnia (w zależności od tolerancji i indywidualnej reakcji). To opcja dla pacjentów, którzy preferują bardziej energetyzujący kierunek działania niż klasyczne, ciężkie odmiany wieczorne.

Reklama
ProducentAurora Deutschland GmbH
THC27% (+-10% = 24,3 – 29,7 % THC)
CBD=<1%
Pojemność opakowania10 gramów
Profil terpenowyMircen 31%, Limonen 15%, Kariofilen 13%, Nerolidol 12%,
Linalol 8%

Aurora Electric Honeydew – THC 27%, CBD <1% – potencjalne zastosowanie

Odmiana ta sprawdzi się przy u pacjentów korzystających z terapii w ciągu dnia przede wszystkim dlatego, że nie działa nasennie, a wręcz pobudzająco, działa na kreatywnośc i poprawę nastroju jednak przy zastosowaniu na poprawę nastroju należy trzymać się raczej niskich dawek ponieważ Electric Honeydew ma jednak stosunkowo wysokie stężenie THC.

Reklama

Przeczytaj też: Aurora Electric Honeydew 27% i 29% – wyjaśniamy skąd podwójna rejestracja i co to oznacza dla pacjentów

Kombinat Konopny szuka inwestorów i rusza z kolejną emisją crowdfundingową , która ma m.in. pomóc w ekspansji zagranicznych rynków, a także pomóc wejść spółce w sektor medycznych konopi, co zostało niedawno zapowiedziane. „Mamy ambitne plany ekspansji zagranicznej, chcemy, by polskie konopie były w każdym europejskim domu” – mówi Maciej Kowalski, prezes Kombinatu Konopnego.

Reklama

Kombinat Konopny szuka inwestorów. Cel? Ekspansja międzynarodowa, wejście w sektor medycznych konopi i dalszy rozwój

Kombinat Konopny się nie zatrzymuje i po niedawnym niesamowicie udanym debiucie na rynku New Connect – spółka nadal się rozpędza. Właśnie ogłoszono, że KK uruchomi kolejną emisję crowdfundingową. 

Zebrane środki spółka przeznaczy m.in. na:

  • ekspansje na rynki zagraniczne,
  • poszerzenie oferty produktowej,
  • wejście w sektor medycznej marihuany

Na temat tych ostatnich planów KK czyli wejścia w medyczną marihuanę więcej przeczytasz w naszym artykule o T U T A J.

Ostatnie miesiące to dla Kombinatu wyraźne przyspieszenie sprzedaży detalicznej. W maju wzrosła ona o 128 proc. rok do roku, a w czerwcu, według szacunków, o blisko 166 proc.

Wartość sprzedaży detalicznej w czerwcu miała sięgnąć 755 tys. zł wobec 284 tys. zł rok wcześniej.

Na wyniki wpływ mają zarówno premiery nowych produktów, w tym dobrze przyjętych przez rynek butów typu barefoot, jak i powrót do sprzedaży najpopularniejszych produktów.

Aby utrzymać takie tempo wzrostu trzeba zwyczajnie doinwestować produkcje – co jest właśnie jednym z celów nowej emisji.

Ostatni rok był dla nas szczególnie ważny na polu operacyjnym i strategicznym. W kwietniu br. zadebiutowaliśmy na NewConnect, spełniliśmy obietnice składane akcjonariuszom. Widzimy wzrost zainteresowania naszymi produktami, wzmacniamy stany magazynowe, według szacunków sprzedaż w maju i czerwcu rosła w trzycyfrowym tempie.

– mówi Maciej Kowalski.

Z pewnością jedną z kluczowych decyzji podjętych przez Kombinat Konopny w ostatnim czasie, była ta o wejściu w sektor medyczny.

Kształt przepisów nie pozwala na produkcję surowca farmaceutycznego w Polsce, jednak można rozwiązać to wyzwanie przez import. Nawiązaliśmy pilotażową współpracę z partnerem z Grecji, który dostosował do jakości farmaceutycznej zbilansowane odmiany konopi, które są szczególnie cenione przez lekarzy

– wyjaśnia prezes spółki.

Planowana obecnie emisja będzie już kolejną kampanią crowdfundingową Kombinatu Konopnego. Poprzednie emisje odniosły bardzo duży sukces i przyciągnęły ponad 2,5 tys. inwestorów.

Spółka zapowiada również, że akcje wyemitowane w ramach nowej oferty mają zostać dopuszczone do obrotu na rynku NewConnect. 

Zainteresowani nabyciem akcji Kombinatu Konopnego mogą się zapisać na powiadomienie o uruchomieniu emisji, o T U T A J

Reklama

Źródło: strefabiznesu.pl, emiteo.pl

Reklama

Pacjent korzystający z medycznej marihuany wysłał do stowarzyszenia Wolne Konopie pytanie ws. używania medycznego suszu w swoim ogrodzie przy domu. Opisał sytuację, gdzie sąsiad najpierw powiedział, aby nie używał konopi ponieważ czuje ich zapach w swoim domu. Pomimo próby załagodzenia sytuacji sąsiad stał się agresywny i zaczął grozić znajomościami rodziny wśród byłych policjantów. Wolne Konopie, a dokładniej Jakub Gajewski, odpisał, że „to ty musisz się dostosować”, aby przypadkiem nie przeszkadzać sąsiadom. Taka odpowiedź od stowarzyszenia mającego pomagać pacjentom MM to jest jakaś abstrakcja i oczywiście wprowadzanie w błąd przez Gajewskiego, który już od dawna jest przeciwnikiem konopi, a mimo to nadal działa w WK. Co zatem powinien zrobić pacjent i co na ten temat mówię przepisy prawa?

Reklama

Wolne Konopie: Komfort sąsiada jest ważniejszy niż komfort pacjenta korzystającego z medycznej marihuany

Pacjent korzystający z medycznej marihuany napisał do stowarzyszenia Wolne Konopie ws. swojego sąsiada, któremu przeszkadza fakt, iż pali medyczny susz w ogrodzie przez co on czuje zapach marihuany w swoim domu gdy są otwarte okna. 

Cześć, pale od dawna medyczna marihuanę. Mieszkam w PL, od 5 lat w szeregowce i palę w ogródku. Ostatnio sąsiadowi (przez plot) urodziło sie dziecko i zwrócił mi uwagę ze zalatuje im do okna.

Powiedziałem, sorry, będę stawał jak najdalej od Waszego płotu itp. Po 3 tygodniach zawołał mnie na kolejna rozmowę i kolejna była już agresywna.

Że mają tego dość, ze żona sobie nie życzy tego, nie lubi tego zapachu, ze male dziecko w domu a cała chata im śmierdzi itp itd. Na koniec poleciał tekst ze „uwierz mi, ze nie chcesz żeby żona zadzwoniła do swojego ojca (policjant na emeryturze)”…. mam receptę itp ale boje się co „teściu” mając kolegów w policji może mi odwalić…

Jak w takiej sytuacji się zachować? Pale blanty wiec trochę mi schodzi zanim go skończę, bardzo mnie to relaksuje i pomaga po długiej pracy/treningu. Jak się zachować w tej sytuacji? Proszę o pomoc…”

-pisze pacjent korzystający z MM.

 

W imieniu stowarzyszenia odpowiedział Jakub Gajewski:

„Cześć. Niestety musisz respektować sąsiadów. Nie można dymić im do mieszkania – nie dziw się, że się denerwują skoro to jest permanentne. Szanuj za to, że nie wzywają policji, tylko ostrzegają. TO ty musisz się dostosować aby nie naruszać miru sąsiedzkiego”

Taka odpowiedź Gajewskiego nie powinna dziwić gdyż od dawna jest on przeciwnikiem marihuany, a szczególnie tej palonej – chociaż wcześniej przez kilkanaście lat udowadniał, że palenie marihuany nie jest szkodliwe, przynosił do Sejmu wyniki badań płuc jako dowód.

Ostatnio popierał też zakaz suszu CBD do palenia żeby przypadkiem ktoś się nie nauczył palić, stwierdził też, że marihuana niszczy mózg (badania wykazują coś zupełnie innego). Ludzie z jego otoczenia wprost stwierdzają, że odkąd urodziło mu się dziecko – jego poglądy mocno się zmieniły.

To tak jak by poseł Konfederacji Bosaka, zaczął wyznawać lewackie poglądy pozostając w Konfederacji i to jako wiceprezes! To jest absurd!

komfort pacjenta korzystającego z medycznej marihuany, a sąsiedzi

Co zatem powinien i co może zrobić pacjent, gdy sąsiadowi przeszkadza palenie na własnym balkonie lub ogrodzie własnego domu?

Od strony prawnej określa to art. 144 Kodeksu Cywilnego. 

Art.  144. [Granice dopuszczalności immisji]  – Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Co to dokładnie oznacza w praktyce i życiu codziennym?

Immisja to uciążliwe oddziaływanie jednej nieruchomości na drugą (np. hałas, dym, pył, zapachy), które utrudnia sąsiadom korzystanie z ich własności. 

Jednak to w żadnym wypadku nie oznacza , że żaden zapach nie może się dostawać do mieszkania sąsiada, bo wg. prawa może. 

Kluczowe jest tutaj stwierdzenie o zakłócaniu korzystania z nieruchomości „ponad przeciętną miarę„. 

Sformułowanie to oznacza przekroczenie ogólnie przyjętych norm, granic lub standardów. Oznacza to, że coś jest nadmierne, zbyt intensywne, nieuzasadnione lub po prostu „za dużo” w stosunku do tego, co uważa się za normalne w danej sytuacji.

Zwyczajne używanie medycznej marihuany w żadnym wypadku nie wykracza poza to, co jest normalne w sytuacji, gdy ktoś na zalecenie lekarza używa medycznego suszu.

Dlatego sam fakt zapachu nie jest podstawą, aby stwierdzić, że pacjent nie może korzystać z zioła bo komuś to przeszkadza.

Straszenie pacjenta policją pomimo braku ku temu podstaw (legalna terapia) to zwykła próba zastraszania. Dlatego odpowiedź Wolnych Konopi jest zwyczajnie bulwersująca. 

Rozumiecie to? Jesteście pacjentem, który legalnie korzysta z terapii, a WK wam pisze, że jak sąsiad nie nasyła na ciebie bezpodstawnie służb – to powinieneś się cieszyć!

Od strony prawnej nie ma powodu, aby pacjent zaprzestał terapii tylko dlatego, bo sąsiadowi nie podoba się zapach. Bo każdy emituje jakieś zapachy np. w trakcie gotowania i nie można tego zabronić, o ile nie jest to ponad „przeciętną miarę uciążliwe„.

Druga kwestia to sprawa stosunków międzysąsiedzkich i tego jak się chce z sąsiadami żyć. Tutaj trzeba to rozpatrywać zawsze indywidualnie, zawsze starać się porozumieć i poszukać rozwiązania, które zadowoli każdą ze stron, pójść na jakieś ustępstwo i dojść do porozumienia. 

Jeżeli natomiast taki sąsiad staje się agresywny, straszy policją czy innymi problemami – to już pacjent musi sam zdecydować co z tym zrobić, jednak pamiętając, że nie łamie prawa i może sąsiada zwyczajnie ignorować. 

Bierne używanie marihuany

W tej dyskusji pojawia się też argument biernego używania marihuany, które miałoby być szkodliwe czy odurzające. 

Jednak badania w tej materii wykazały, że aby bierne używanie marihuany faktycznie miało jakieś skutki, ekspozycja na dym musi być bardzo wysoka wręcz ekstremalna. 

W praktyce oznacza to np. przebywanie w niewentylowanym małym pokoju gdzie wypalono kilka niemałych jointów. 

Reklama

Natomiast nie ma możliwości wywołania jakichkolwiek efektów gdy do pomieszczenia wraz z powietrzem z dworu wpada odrobina zapachu czy dymu z palonego w okolicy  czy balkonie sąsiada jointa.

Reklama

Pies zjadł marihuanę leżącą na górskim szlaku, po chwili potrzebował pomocy ratowników. Właścicielka labradora, Christina Bluhme, obawiała się najgorszego, gdy jej Tokio zaczął tracić przytomność podczas wspinaczki na najwyższą górę w Wielkiej Brytanii. Konieczna byłą akcja ratunkowa, aby sprowadzić odurzonego czworonoga do bezpiecznego miejsca. Należy pamiętać, że psy na konopie reagują znacznie intensywniej niż ludzie, wyjaśniamy dlaczego. 

Reklama

Pies zjadł marihuanę leżącą na górskim szlaku, po chwili potrzebował pomocy ratowników

W zeszły weekend Christina Bluhme była w połowie drogi na najwyższą górę Wielkiej Brytanii, gdy jej czarny labrador Tokyo zaczął chwilowo tracić władzę w nogach, a także zaczął tracić i odzyskiwać przytomność.

Wtedy zdezorientowana i przerażona Christina postanowiła wezwać zespół ratowniczy.

Zespół ratownictwa górskiego Lochaber zniósł na noszach nieprzytomnego labradora, znajdującego się na wysokości 1345 metrów, do miejscowego weterynarza.

Bluhme powiedziała, że następnego dnia pies zachowywał się już normalnie i wszystko wskazywało, że wszelkie objawy zniknęły.

Weterynarze stwierdzili, że pies połknął marihuanę pozostawioną lub zgubioną na szlaku, podało BBC.

Bez niesamowitej ekipy ratowników górskich z Lochaber po prostu nie byłabym w stanie bezpiecznie wynieść jej z góry. Przeniesienie 25-kilogramowego labradora po Ben Nevis było dla mnie niemożliwe.

-powiedziała w rozmowie z BBC

Bluhme oznajmiła też, że ​​czuje się „niezwykle szczęśliwa”, że Tokyo żyje i podziękowała ekipie ratunkowej i zespołowi weterynaryjnemu za ich „współczucie i poświęcenie”.

Byliście tam, kiedy najbardziej was potrzebowaliśmy

– dodała.

Marihuana jest dla psów, powyżej pewnego stężenia,  zwyczajnie szkodliwa i może bardzo zaszkodzić.

Psy mają w mózgu znacznie więcej receptorów kannabinoidowych niż ludzie, przez co działanie psychoaktywne jest u nich spotęgowane. Substancja wywołuje u zwierząt ogromny stres, zaburzenia równowagi, a w skrajnych przypadkach zagraża życiu gdy dawka THC jest wysoka.

Pamiętajcie, o tym zawsze!

Zwierzęta, a szczególnie psy, reagują na marihuanę znacznie mocniej niż ludzie. Rożnica jest tak duża, że łatwo podać zwierzęciu dawkę, która może go nawet zabić. Dlatego nie należy zwierzętom podawać zioła wychodząc z założenia, że przecież marihuana nigdy nikogo nie zabiła więc i psu nie zaszkodzi.

A niestety najpewniej zaszkodzi.

Dlatego, gdy twój zwierzak w jakichkolwiek okolicznościach połknie czy to produkt spożywczy z THC, czy sam susz marihuany – należy niezwłocznie udać się do weterynarza i poinformować go o przyczynach zatrucia. 

Reklama

Warto o tym pamiętać.

Reklama

Ali G powraca? W niedzielę pojawił się na finale Wimbledonu, jako diler zioła, oczywiście z rekwizytami w postaci woreczków z suszem. Na jednym z nagrań mówi, że zjawił się tam bo słyszał, że „w tenisa najlepiej gra się na trawie”. Najprawdopodobniej ten żart stanowi pierwszą publiczną odsłonę działań promocyjnych po niedawnych doniesieniach z Hollywood, według których zakończono już prace nad zupełnie nowym, niezatytułowanym jeszcze filmem o Alim G, który realizowany był w całkowitej tajemnicy.

Reklama

Ali G powraca? Pojawił się na finale Wimbledonu jako diler zioła – „bo w tenisa najlepiej gra się na trawie”

Ali G czyli komik Sacha Baron Cohen niespodziewanie pojawił się na finale gry pojedynczej mężczyzn w Wimbledonie, wcielając się w postać Alego G i przeprowadzając satyryczną akcję, w której udawał, że sprzedaje marihuanę z trybun.

Ten żart stanowi pierwszą znaczącą publiczną odsłonę działań promocyjnych po niedawnych doniesieniach z Hollywood, według których zakończono już prace nad zupełnie nowym, niezatytułowanym jeszcze filmem o Alim G, zrealizowanym w całkowitej tajemnicy.

Ali G pojawił się na trybunach Centre Court ubrany w biały strój z dużym liściem konopi i napisem „Official Ganja Dealer”. Całość uzupełniały masywny złoty łańcuch i ciemne okulary.

Na swoim koncie Instagram, bohater opublikował serię nagrań z turnieju. W swoim stylu wyjaśniał, że Wimbledon to „coś w rodzaju piłkarskich mistrzostw świata w tenisie”, który określił jako „gorszą wersję ping-ponga”.

Żartował także, że skoro w tenisa najlepiej gra się na trawie, to on zamierza sprzedać jej jak najwięcej.

W kolejnych filmikach Ali G pokazywał przedmioty przypominające woreczki z marihuaną i skręta, a także zachęcał widzów do odnalezienia go na trybunach. Według brytyjskich mediów inni goście turnieju nagrali również moment, gdy rozmawiał z policjantami po skargach dotyczących oferowania „zioła” dzieciom.

Ali G powraca z nowym filmem?

Pojawienie się Alego G zbiegło się z informacjami o powstającym nowym filmie z udziałem Sachy Barona Cohena.

Reklama

Byłby to pierwszy pełnometrażowy projekt po „Ali G InDaHouse” i jednocześnie wielki powrót jednego z najbardziej rozpoznawalnych komediowych bohaterów, którego specyficzne poczucie humoru jednych bawi do łez, a innych oburza. My zdecydowanie należymy do pierwszej grupy.

Reklama

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.