Świat Prawa i legalizacji marihuany

Zielone Newsy

Aktualności

Przeprowadzone w ostatnich latach badanie sugeruje, że legalizacja marihuany poprawia wykrywalność przestępstw. Wyniki badań pokazują, że policja w Kolorado i Waszyngtonie rozwiązuje więcej przestępstw od czasu legalizacji marihuany. Jest to jedna z konsekwencji liberalizacji prawa, o której konopni aktywiści konopni mówią od dawna.

Z korzyścią dla bezpieczeństwa obywateli

Zwolennicy legalizacji marihuany od lat podnoszą argument, że policja traci zbyt wiele czasu na przestępstwa związane z posiadaniem i uprawą konopi indyjskich. Biorąc pod uwagę to, że przestępstwa te nie mają ofiary, oraz cechuje je znikoma szkodliwość społeczna – policyjne roboczogodziny zmarnowane na te czynności to realne zmniejszenie bezpieczeństwa obywateli i ich mienia.

Ostatnie badania dostarczają dowody na poparcie tego przekonania, wskazując, że funkcjonariusze policji odnoszą więcej sukcesów w rejonach gdzie uprawa i posiadanie marihuany nie są traktowane jako przestępstwo.

Badanie opiera się na danych zebranych w latach 2010-2015, w trakcie których Colorado i Waszyngton stały się pierwszymi stanami, które zalegalizowały rekreacyjne wykorzystanie konopi. Mimo to, autorzy badania przyznają, że ich dane nie mogą jednoznacznie udowodnić, że wzrost wskaźników wykrywania przestępstw jest bezpośrednim wynikiem legalizacji.

Nie trzeba jednak być geniuszem żeby dojść do prostego wniosku, że skoro prawo już nie robi przestępców z milionów uczciwych obywateli, którzy są konsumentami ziela konopi – ma więcej czasu na zajęcie się prawdziwymi przestępcami.

Z korzyścią dla budżetu

Koszty ścigania za posiadanie i uprawę konopi indyjskich są ogromne, w Polsce już dawno przekroczyły kwotę 100.000.000 rocznie. Te środki można wykorzystać o wiele mądrzej, pamiętajmy, że budżet państwa to pieniądze wszystkich obywateli. Aresztowania związane z posiadaniem marihuany przynoszą jedynie straty dla społeczeństwa i generują koszty, które pokrywane są z budżetu państwa.

Gruzja: koniec karania za używanie marihuany.

W odpowiedzi na pozew wniesiony przez aktywistów konopnych oraz pro-konopnych polityków, Trybunał Konstytucyjny w Gruzji orzekł, że „konsumpcja marihuany jest chroniona przez prawo do swobodnego rozwoju człowieka” i że obywatele nie mogą już dłużej być karani za posiadanie i używanie marihuany.

 

To orzeczenie czyni Gruzję pierwszym krajem na obszarze postsowieckim, który legalizuje używanie konopi indyjskich, powiedział Zurab Japaridz, przywódca Girchi, jednej z opozycyjnych partii politycznych i powoda w pozwie.

w wywiadzie dla OC Media, anglojęzycznego serwisu informacyjnego w Gruzji dodał:

To nie była walka o konopie indyjskie, to była walka o wolność

W pozwie czytamy, że używanie konopi jest osobistą decyzją, która nie stanowi zagrożenia dla innych, na co zgodził się zespół czterech sędziów, z pewnymi wyjątkami.

Używanie szkodliwe

Skład sędziowski orzekł, że zdarzają się sytuacje, w których spożycie konopi wpływa na osoby znajdujące się w pobliżu użytkownika.

Trybunał uważa, że należy pociągnąć do odpowiedzialności  za spożywanie marihuany w placówkach oświatowych, miejscach publicznych, takich jak transport publiczny i obecność dzieci

O ile orzeczenie to eliminuje kary za konsumpcję zioła, nie legalizuje uprawy ani sprzedaży w tym 4-milionowym państwie, które znajduje się na wybrzeżu Morza Czarnego w regionie Kaukazu, na skrzyżowaniu zachodniej Azji i Europy Wschodniej.

W parlamencie trwa debata ws. ustawy, która zdekryminalizuje posiadanie wszystkich narkotyków.

Uprawa i sprzedaż

Pojawiają się głosy, że decyzja Trybunału, stawia Gruzję w tej kwestii na równi z dwoma krajami,, które zalegalizowały marihuanę rekreacyjną: Urugwajem i Kanadą. W naszej opinii jest to zbyt daleka ocena, przede wszystkim dlatego, że w Gruzji uprawa i sprzedaż nadal pozostają zabronione.

Po decyzji sądu, Japaridze zwrócił się do działaczy, którzy przyczynili się do sukcesu pozwu:

Chciałbym pogratulować wszystkim decyzji Sądu Konstytucyjnego – powiedział Japaridze. Dzięki tej decyzji Gruzja stała się krajem wolnym. Administracyjna kara za konsumpcję marihuany została zniesiona przez Trybunał Konstytucyjny, co oznacza, że ​​konsumpcja marihuany w Gruzji jest legalna.

Legalna marihuana w Polsce – fake news’y dla zysku, czyli jak zarobić na prowokacyjnym kłamstwie w internecie. 

W czym rzecz

Jeżeli ktoś jeszcze nie widział, w ostatnich tygodniach, przez internet przewinęła się kilkukrotnie informacja, tzw. fake news, o tym, że w naszym kraju rząd zamierza zalegalizować posiadanie oraz obrót suszem konopi indyjskich. Oczywiście nic takiego w PL się nie zapowiada, a wręcz przeciwnie. Dlaczego zatem na portalach takich jak noweTV.pl, megamedia.pl czy innym głosierozsądkupolaka.pl pojawiają się tego typu kłamliwe wpisy? Chodzi jak zwykle o pieniądze. W jaki sposób?

Jak zarabiają na marihuanowych fake news’ach

Proszę zwrócić uwagę na znajdujące się przy treściach reklamy, jeżeli na serwis będzie sporo wejść, będzie sporo wyświetleń reklam czyli właściciel lepiej zarobi na wyświetlaniu na serwisie reklam, przeważnie tych od Google. Tak, ktoś właśnie wpadł na nowy pomysł jak zarabiać w sieci. Zakładam, że nie tylko na temat marihuany, dlatego pamiętajcie aby weryfikować informacje, nie uważać za pewnik nic co przeczytane zostało w sieci i nie było przez odbiorce weryfikowane.

Marihuana zawiera materię pozaziemską

Kilka dni temu zainicjowano ciekawą akcję w której też posłużono się konopiami. Celem akcji było pokazanie problemu jakim jest to, że ludzie nawet nie czytając artykułu, podają go dalej, udostępniają, w swoim mniemaniu jako fakt. Niestety efekt był przerażający. Wystarczyło kliknąć i przeczytać, a już po kilku zdaniach okazało by się, że to nie artykuł o marihuanie tylko eksperyment społeczny. Nie znam wyników eksperymentu, jednak po tym co widziałem na FB, po ilości udostępnień przez niczego nie podejrzewających użytkowników, jestem załamany. Co ciekawe, część osób udostępniała materiał z różnymi dopiskami, przyznam trochę się uśmiałem, jednak był to trochę śmiech przez łzy.

Po sposobie pisania oraz języku jakiego się używa w tym tekście, łatwo rozpoznać, że ktokolwiek by nie był autorem, to z pewnością nie jest on dziennikarzem. Jednak wielu się nabrało, tysiące osób udostępniły tego fake news’a.

Weryfikuj, a przede wszystkim myśl

Mamy wolność słowa, przynajmniej w teorii, więc każdy może pisać co chce o ile kogoś np. nie pomawia. Pamiętajcie napisać można wszystko, dlatego informacje należy weryfikować, a już na pewno takie informacje jak ta, że od wczoraj marihuana w Polsce jest legalna. Pamiętajmy, że jeżeli ktoś w taka informację uwierzy, może wpakować się w kłopoty. Jak zweryfikować informacje? Po pierwsze poszukać jej na innych serwisach, w tym przypadku polecamy serwis tematyce konopnej weednews.pl. Korzystajcie z wyszukiwarek google oraz z wyszukiwarek materiałów na portalach informacyjnych. Jednak w przypadkach o których tu piszę, często wystarczy spojrzeć na to, jakim językiem są owe „artykuły” napisane. Dziennikarze nie używają w artykułach określeń typu „weed” czy „legalizacja grasu w polsce”.

No i najważniejsze – do kurwy nędzy, naprawdę ktoś uwierzył, że w Polsce nagle z dnia na dzień zalegalizują marihuanę i nigdzie nic o tym nie słychać po za portalem o szemranym adresie? Włączcie myślenie, oczywiście niektórzy. A sobie jak i Wam życzymy abyście mogli jak najszybciej przeczytać takiego niusa u nas i będzie to prawda.

 

 

Nowy prezydent Meksyku rozważa dekryminalizacje marihuany i innych używek jako jedyne rozwiązanie problemu jakim są wyniszczające kraj kartele narkotykowe. Po wielu latach wojny z narkotykami, która po za tysiącami ofiar nie przyniosła żadnych rezultatów, postanowiono pójść w stronę o której aktywiści pro-legalizacyjni mówią od dawna i zmienić prawo na takie, które wyciągnie narkotyki spod władania karteli, a zyski zamiast do nich trafiać będą do skarbu państwa.

AMLO idzie po rozum do głowy

Nowo wybrany prezydent Meksyku Andrés Manuel López Obrador, znany również jako AMLO, rozważa dekryminalizację wszystkich narkotyków, próbując zwalczyć w ten sposób trwającą od dziesięcioleci wojnę narkotykową.

W przemówieniu przed studentami w zeszłym tygodniu (wtorek, 17 lipca), przyszła minister spraw wewnętrznych Olga Sánchez Cordero powiedziała, że ​​rozmawiała z AMLO o problemie kraju związanym z brutalną przestępczością i handlem narkotykami oraz że dał jej „carte blanche” ” co do uznania dekryminalizacji za opcję.

„Na temat dekryminalizacji narkotyków”, powiedziała do tłumu, „Andrés Manuel powiedział mi i cytuję: „Masz w tej sprawie carte blanche. Zrób cokolwiek będzie konieczne, aby przywrócić pokój w tym kraju. Otwórzmy debatę.”

Nowy prezydent, nowe rozwiązania

AMLO został wybrany ogromną większością 1 lipca po wyborach, w których złożył obietnice przekształcenia systemu opieki społecznej i zaprowadzenia porządku i sprawiedliwości w kraju. Alternatywne podejście do wojny z narkotykami było jednym z głównych elementów jego kampanii, ponieważ lata walk między rządem a zorganizowanymi grupami przestępczymi spowodowały nie tylko eskalację przemocy, ale także upadek samorządów lokalnych co jest efektem nieokiełznanej i wszechobecnej korupcji.

TELOLOAPAN, MEKSYK – 26.05.2016: Aquilina i Cirilo, para, która pozostała w domu, pozuje do zdjęć. Po masowym przesiedlaniu rodzin z powodu niebezpieczeństw związanych z przemytem narkotyków, haraczami, porwaniami i innymi przestępstwami w dniu 25 maja 2016 r. w Teloloapan w Meksyku, Ponad 1000 osób zostało przesiedlonych ze względu na ich bezpieczeństwo a raczej jego brak w tej okolicy od kilku ostatnich miesięcy. (Zdjęcie: Miguel Tovar / LatinContent)

Bezsensowna wojna, tysiące ofiar

Od 2006 roku, kiedy rząd meksykański rozpoczął (po raz kolejny) wojnę z narkotykami, w całym kraju miało miejsce ponad 200 000 morderstw i zaginięć związanych z działalnością karteli. W przemówieniu zorganizowanym przez AMLO 8 maja, zaproponował on dekryminalizację narkotyków jako sposób na ograniczenie przemytu narkotyków do Stanów Zjednoczonych, który był głównym źródłem dochodów dla karteli. Polityka ta jest podobna do tej, którą proponuje były prezydent Meksyku Vicente Fox, który w ostatnich miesiącach stał się prominentnym zwolennikiem legalizacji konopi jako sposobu na zmniejszenie przemocy w Meksyku.

W swoim przemówieniu we wtorek Cordero oświadczyła, że ​​wkrótce wprowadzi przepisy, które będą dekryminalizować i regulować substancje, na których opierają się kartele. Przysięgła również, że spełni inne obietnice wyborcze złożone przez AMLO, w tym zmniejszy liczbę wyroków dla osób współpracujących z organami ścigania oraz amnestię dla przestępców narkotykowych o małej skali.

Podczas kampanii AMLO spotkał się z krytyką za sugestię amnestii dla członków kartelu, ale nowy prezydent odparł, zauważając, że poprzednie administracje próbowały ciężkiego podejścia, które doprowadziło do setek tysięcy ofiar, a kraj do kryzysu jednocześnie nie przynosząc żadnych pozytywnych efektów.

Meksyk zalegalizował osobiste używanie i posiadanie do pięciu gram konopi w 2009 r., A na początku tego roku rząd rozważał legalizację produktów pochodnych cannabis.

Wśród wszystkich nielegalnych używek produkowanych w Meksyku, największy procent stanowi marihuana.

 

Parlament Libanu przygotowuje się do zalegalizowania uprawy konopi indyjskich i ich produkcji do celów leczniczych, powiedział w zeszłym tygodniu, amerykańskiej ambasador w Libanie Elizabeth Richard, przewodniczący Parlamentu Nabih Berri – podaje oficjalna agencja informacyjna Libanu.

Berri nie podał żadnych ram czasowych, które określały by kiedy nowe prawo ma zostać uchwalone. Póki co droga nie będzie łatwa, ponieważ kraj nie ma jeszcze ustalonego rządu. W majowych wyborach, doszło do skurczenia się bloku premiera Saada Haririego, a negocjacje w sprawie utworzenia nowej administracji trwają już od wielu tygodni.
Berri jest najwyżej postawioną postacią libańskiej polityki, która publicznie popiera legalizację marihuany do celów leczniczych. W wywiadzie dla Bloomberga w tym miesiącu minister gospodarki Raed Khoury chwalił się, że libańska marihuana jest „jedną z najlepszych na świecie”.

Syryjscy uchodźcy zbierają rośliny konopi na polu w wiosce Yammoune w libańskiej dolinie Bekaa. Zdjęcie: Patrick Baz / AFP / Getty Images

Marihuana ratunkiem dla gospodarki Libanu

Poparcie polityczne dla legalizacji upraw marihuany nabrało rozpędu po tym, jak firma konsultingowa McKinsey & Co. wysłała rządowi libańskiemu około 1000-stronicowy raport, w którym zaleca legalizacje upraw konopi indyjskich oraz inne posunięcia, aby pobudzić finansową gospodarkę Libanu, który cierpi na powolny wzrost – około 2 % w tym roku – i rosnące zadłużenie.
Firma konsultingowa uważa, że legalne uprawy marihuany są rozwiązaniem szybkim i skutecznym. Liban jest jednym z pięciu największych producentów żywicy konopnej, według raportu z 2016 r. Opublikowanego przez Biuro ONZ ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC), a odmianę haszu Red Lebanon zna wielu na całym świecie.

Dolina Bekaa

Marihuana w Libanie uprawiana jest nielegalnie w Dolinie Bekaa, uważanej za jedną z twierdz bojowników grupy Hezbollah. Haszysz tamtejszej produkcji, trafia na wiele zagranicznych rynków, jak podaje raport UNODC 2016.

Mimo obecności wojska dolina Bekaa jest jednym z najbardziej płodnych w plony konopne regionem na Bliskim Wschodzie. Zdjęcie: Giles Clarke / Getty Images

Liban dołącza do ponad 25 krajów odkrywających korzyści legalizacji konopi indyjskich

Konopie indyjskie są „najszerzej uprawianą, produkowaną, sprzedawaną i spożywaną używką na całym świecie”, jak podaje World Drug Report, a jej nielegalność od dawna jest przedmiotem debaty na całym świecie.
Wielu ekspertów medycznych uznaje i potwierdza ich skuteczność działania w celu złagodzenia m.in. przewlekłego bólu, skurczów mięśni, lęku, nudności i wymiotów w walce ze stwardnieniem rozsianym i leczeniu raka.

Dziś zyski ze sprzedaży (głównie haszu) na rynki zagraniczne to ok.200 mln dolarów rocznie. Eksportując do Zatoki Perskiej, Europy, Afryki i Ameryki Północnej, Liban jest trzecim co do wielkości eksporterem żywicy konopnej na świecie, według Biura ONZ ds. Narkotyków i Przestępczości. Większość korzyści finansowych trafia obecnie w ręce w lokalnych klanów nierzadko wspierając Hezbollah. Gdy prawo się zmieni libańska gospodarka zyska na tym krocie – twierdzą zwolennicy takiego rozwiązania.

 

Eksperci twierdzą, że legalny rynek marihuany w Europie będzie wart blisko 600.000.000.000 PLN w ciągu dziesięciu lat, o ile zostanie ona zalegalizowana w UE w ciągu maksymalnie pięciu lat.

Największy rynek marihuany na świecie

Europejski raport dot konopi indyjskich (The European Cannabis Report) przewiduje, że stary kontynent będzie miał największy na świecie legalny rynek marihuany, a jego wartość może wynieść 600.000.000.000 PLN. Zwiększenie zapotrzebowania na rekreacyjne i lecznicze stosowanie zioła będzie napędzać wzrost gospodarczy i wzrost zatrudnienia, przewidują badania.

Rynek rekreacyjnej marihuany ma obecnie, według ekspertów, wartość 26 miliardów funtów, która może znacznie wzrosnąć w ciągu najbliższych 10 lat, ale tylko w przypadku zalegalizowania cannabis w całej Unii Europejskiej w ciągu najbliższych pięciu lat.

Zielona gorączka

„Społeczeństwo, politycy oraz eksperci opowiadają się w dużej mierze za legalizacją i uregulowaniem konopi”

– powiedział Stephen Murphy, dyrektor zarządzający Prohibition Partners, firmy, która przeprowadziła badanie badanie w tej materii. Dodał też:

„Europa, która znana jest z przemyślanego i konserwatywnego podejścia do zmian, nagle staje się siedliskiem działalności globalnego przemysłu konopnego. W ciągu zaledwie sześciu miesięcy europejski przemysł konopny urósł znacznie bardziej niż w ciągu ostatnich sześciu lat.”

Dodał:

„Obecnie liczba pacjentów w naszym regionie jest niższa niż 100 000, ale liczba ta wzrośnie do ponad 30 milionów w ciągu najbliższych dziesięciu lat. „Ponieważ medyczna marihuana ma zdolność leczenia dobrze ponad 52 chorób, szybko staje się ona najważniejszym rozwojem opieki zdrowotnej w ciągu ostatnich 20 lat.”

Jak mowią autorzy raportu, Europa stoi u progu zielonej gorączki

Europa stoi u progu zielonej gorączki, twierdzą autorzy raportu. Należy spodziewać się wzrostu gospodarczego, a marihuana stanie się napędem tej hossy ekonomicznej, rozwoju gospodarczego oraz ponownie społeczeństwo uzna jej ogromne zalety.

źródło: metro.co.uk

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro żąda zwiększenia kary za uprawę i handel marihuaną. Jeden rok w zawieszeniu na trzy lata to według niego zbyt niska kara. Podczas gdy na całym świecie utrzymuje się trend liberalizacji nieskutecznego prawa narkotykowego, nasz rząd chce je zaostrzać i niszczyć życie własnym obywatelom, jednocześnie mydląc oczy bublem prawnym jakim jest ustawa o medycznej marihuanie.

W marcu ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Opolu prowadził sprawę trzech młodych mężczyzn, którym postawiono zarzuty uprawy konopi indyjskich oraz handel marihuaną.

Wyrok w zawieszeniu

Rafałowi M., Sebastianowi B. z nich zarzuca się wytworzenie nie mniej niż 1,2kg marihuany z zamiarem dalszej produkcji, a trzeciemu – Piotrowi M. – postawiono również zarzut wprowadzenia do obiegu znacznych ilości marihuany. Sąd postanowił ukarać młodocianych przestępców jednym rokiem więzienia w zawieszeniu na trzy lata.

Prokurator uznał wówczas, że kara jest zbyt niska. Sprawa trafiła więc do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, który 9 sierpnia 2017 roku uznał, że wymierzone młodym ogrodnikom kary są adekwatne do popełnionych przez nich czynów. Sąd zmienił jednak orzeczenie – zamiast wieku oskarżonych, za podstawę nadzwyczajnego złagodzenia kary, przyjął niewspółmierność nawet najniższej przewidzianej kary do popełnionego przestępstwa. Dzięki czemu mężczyznom nie groziła poważniejsza kara.

Zbigniew Ziobro chce zwiększenia kary

Z takim finałem sprawy nie zgodził się prokurator regionalny we Wrocławiu oraz sam Prokurator generalny – Zbigniew Ziobro. Nie zgadza się on z taką karą i uważa, że jest ona rażąco niska w stosunku do popełnionego przez mężczyzn przestępstwa.

Ziobro zwrócił się do Sądu Najwyższego o kasację. W jego ocenie do orzeczonych kar zastosowano nadzwyczajne złagodzenia, które nie są adekwatne do wagi popełnionych przez młodych mężczyzn przestępstw.

Czy polski rząd naprawdę nie może zdecydować się w którą stronę chcę kierować swoje działania związane z konopiami indyjskimi?

Z jednej strony mydlone nam są oczy ustawą dotyczącą medycznej marihuany, a w rzeczywistości ich działania skierowane są ku zniszczenia życia młodymi lub cierpiącym obywatelom, którzy za znikomą, wręcz żadną szkodliwość społeczną lub ratowanie własnego życia mogą trafić na kilka lat do więzienia. Dlaczego nie pozwoli się im na legalne prowadzenie działalności, odprowadzanie podatków i spokojne życie?!

Izrael dekryminalizuje posiadanie marihuany na własny użytek, po wcześniejszej akceptacji nowych przepisów przez Komisje Pracy oraz Opieki Społecznej i Zdrowia, nowa ustawa została jednogłośnie przegłosowana w Knesecie (Izraelskim Parlamencie).

Do trzech razy sztuka

Nowe prawo, zastępuje karę więzienia mandatami, grzywnami oraz pracami społecznymi. Od teraz, każdy złapany na posiadaniu po raz pierwszy zapłaci karę ok. 1000 zł. Druga wpadka to niespełna 2000 zł. mniej w portfelu, za trzecim razem będzie już grzywna lub prace społecznie użyteczne. Czwarty przypadek ujawnienia posiadania marihuany będzie już traktowany jako przestępstwo zagrożone kara więzienia. Ustawa nie ma zastosowania wobec wojskowych oraz osób już karanych, w przypadku osób nieletnich – będą one kierowane na terapie.

Środki z mandatów przeznaczone na edukacje i pomoc

Członek tamtejszego Parlamentu Meirav Ben-Ari, która również zasiada w Komisji Pracy, Zdrowia i Opieki Społecznej, powiedziała mediom, iż ma nadzieję, że nałożone kary przyniosą korzyści osobom doświadczającym negatywnych konsekwencji zażywania narkotyków.

Mam ogromną nadzieję, że pieniądze [zebrane] z grzywien zostaną przeznaczone na utworzenie funduszu edukacji, informacji, leczenia i rehabilitacji osób uzależnionych od narkotyków – powiedziała.

Ponadto stwierdziła, że:

„obecna polityka zakładania akt policyjnych za używanie konopi indyjskich powinna się skończyć, jesteśmy tutaj, aby to naprawić … aby nie robić z tych ludzi przestępców”.

Izrael to kraj, który ma od lat mocno rozwiniętą kulturę oraz społeczność konopną i w którym od lat prowadzi sie rozliczna badania nad konopiami. To właśnie w Izraelu po raz pierwszy wyizolowano delta-9-THC, a dokonał tego Dr. Raphel Mechoulam.

Według Biura Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości 9% Izraelczyków używa marihuany. Ponad 25000 mieszkańców otrzymało od rządu pozwolenie na używanie konopi indyjskich.

 

 

Do fali globalnej legalizacji, już w listopadzie, może dołączyć stan Michigan. To właśnie jesienią odbędzie się tam referendum w tej sprawie. Jednak tym razem dojdzie bardzo ważne pytanie – Czy chcesz aby skazani za marihuanę zostali ułaskawieni i zwolnieni z więzień? Tak, w Michigan szykuje się konopna amnestia.

Przedstawiciel demokratów, Sheldon Neeley, przedstawił ostatnio projekt umożliwiającej taki zabieg ustawy. Miałaby ona zastosowanie tylko wtedy, gdy wyborcy z Michigan  w listopadzie zatwierdzą legalizację marihuany.

„Mam nadzieję, że posłuchamy woli ludzi. Jeśli listopadowe głosowanie da klarowny sygnał, że ludzie tego chcą, postaramy się sprawnie wprowadzić legalizacje rekreacyjnej marihuany w stanie Michigan”

-mówi Neeley.

„Zdecydowanie nie chcemy, aby ludzie byli karani za przestępstwo bez użycia przemocy, o zerowej szkodliwości społecznej, które w dodatku od listopada nie będzie przestępstwem, o ile ustawa przejdzie”

Ile osób obejmie konopna amnestia?

O jakiej liczbie wieźniów mówimy? Szacuje się, że amnestia obejmie ok. 50.000 osób, to sporo. Większość ludzi wierzy, że wyborcy Michigan zatwierdzą w listopadzie inicjatywę i zalegalizują rekreacyjną marihuanę. Sondaże wskazują na około 60 procent poparcia dla inicjatywy.

Neeley przedstawił swoją ustawę w połowie tego miesiąca, nie jest jednak pewien, czy kontrolowana przez Republikanów instytucja prawodawcza rozważy ją przed głosowaniem w listopadzie. Dodaje jednak, że planuje ją ponownie wprowadzić pod obrady, jeśli inicjatywa się powiedzie. Republikanie prawdopodobnie będą wtedy bardziej otwarci.

 

(źródło: Detroit Free Press)

Gdzie w Anglii najlepiej uprawiać i palić zioło? Wielka Brytania jest krajem o stosunkowo liberalnym podejściu do tematu narkotyków. Bardzo ciężko wpaść w poważne kłopoty jeżeli jest się tylko użytkownikiem. Obecny minister spraw wewnętrznych zapowiedział ostatnio rewizję statusu medycznej marihuany ale jednocześnie dodał, że nie ma mowy o liberalizacji prawa dotyczącego rekreacyjnego używania konopi. Jest jednak w Anglii hrabstwo, gdzie lokalna policja nie ściga za uprawę i posiadanie na własny użytek przyznając, że ma ważniejsze sprawy.

Simpa Carter palący spokojnie w centrum Durham

Simpa Carter, delektuje się skrętem stojąc na ulicy w pobliżu centrum Durham, po kilku buchach wskazuje na miasto za sobą.

„Policja nam tu nie przeszkadza”, powiedział 29-letni aspirujący pisarz. „Cieszę się, że mogę chodzić swobodnie po ulicy paląc jointa i wiedząc, że nie zostanę zatrzymany lub aresztowany. Najgorsze, co się może tu stać, to to, że policjant powie: „synu, nie w centrum miasta”.

W 2015 r. Ron Hogg, komisarz ds. przestępstw i ofiar z policji w Durham, ogłosił, że funkcjonariusze w hrabstwie skupią się na walce z gangami narkotykowymi i dilerami, a nie na growerach, którzy uprawiają na użytek własny. Taka polityka podzieliła mieszkańców, ale pomimo kontrowersyjnej decyzji, lokalna policja Durham została oceniona przez Inspektorat Policji Jej Królewskiej Mości jako jednostka wybitna, trzeci rok z rzędu.

Debata nad takim podejściem została wznowiona w zeszłym tygodniu, gdy Federacja Policji jednogłośnie zagłosowała za nową liberalną polityką dotyczącą narkotyków, twierdząc, że 100 lat zakazu zawiodło.

Brytyjski Minister Spraw Wewnętrznych Sajid Javid, ogłosił ostatnio rewizję medycznego stosowania konopi indyjskich, ale wykluczył złagodzenie prawa dotyczącego używanie rekreacyjne, pomimo wezwania do dekryminalizacji przez Lorda Hague’a z Richmond. Były konserwatywny przywódca nakłaniał rząd do „bycia odważnym” i podążania za Kanadą w kwestii legalizacji marihuany do celów rekreacyjnych.

właściwy kierunek

Pan Carter jest zadowolony z lokalnego prawa. Twierdzi, że miasto nie jest „jakąś utopią narkotykową”, ale zamiast tego lokalna policja „przeszła długą drogę we właściwym kierunku”. Powiedział, że mieszkańcy mogą uprawiać własne krzaki zamiast zaopatrywać się na ulicy w susz niewiadomej jakości i pochodzenia.

Carter i jego przyjaciele założyli firmę Durham City Cannabis Alliance, a w marcu zorganizowali wydarzenie znane jako Hemp Field. Około 700 osób pojawiło się, by wspólnie konsumować i wymieniać się gandzią. Niestety wydarzenie zostało ostatecznie zakończone przez policję.

Mike Barton, główny konstabl, powiedział, że debata na temat narkotyków „wydaje się generować dużo ciepła i mało światła. Spędziłem 38 lat na pierwszej linii, mówiąc o narkotykach, a ustawodawstwo ma na celu ochronę ludzi – [ale] to absolutnie nie działa, ponieważ ludzie nie są chronieni.” Dodał, że ludzie, którzy obecnie regulują rynek, to” złoczyńcy „. Powiedział też:

„Kiedyś ostrzegałem, że grozi nam stworzenie wielkiej mafii w Wielkiej Brytanii i myślę, że jest już za późno – stworzyliśmy mafię, która na nielegalnych narkotykach zarobiła miliardy funtów w ciągu ostatnich 30 lat i przez te pieniądze stała się potężna”

I dodał:

„Moim głównym argumentem jest to, że musimy wyciągnąć pieniądze z kieszeni złoczyńców. W samej Kalifornii zarabiają miliony funtów z tytułu regulacji i podatku od konopi indyjskich, a pieniądze te finansują np. szkolnictwo i opiekę zdrowotną”

Nie wszyscy podzielają jego poglądy

W lutym dyrektor szkoły podstawowej musiał powiedzieć rodzicom, żeby przestali palić zioło przed bramą wejściową, a starsi mieszkańcy wydają się mniej wspierać liberalną politykę. William Hardy, lat 72, powiedział, że marihuana jest narkotykiem. „Musi istnieć wyraźna granica, aby młodzi ludzie wiedzieli, co jest dobre, a co złe, i tak musi być w przypadku, gdy kupowanie i używanie narkotyków jest złe” – powiedział.

72-letnia Carol Langan stwierdziła, że „nie ma problemu” z używaniem konopi ze względów zdrowotnych, jak w przypadku chłopca z epilepsją, Billy’ego Caldwella, ale wymagałoby to odpowiedniego uregulowania i przepisania przez lekarzy.

Jednak Matthew Cannon i Olivia Baker, studenci z Durham University, uważają, że używanie narkotyków wśród studentów jest mniejsze niż w ich miastach tj. Doncaster i Manchesterze. „Widzimy tu tego bardzo mało” – powiedziała pani Baker.

 

Źródło: The Times

 

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.