Świat Prawa i legalizacji marihuany

Zielone Newsy

Aktualności

Na początku zeszłego roku informowaliśmy, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) postuluje zmianę klasyfikacji marihuany i usunięcie jej z tabeli środków niebezpiecznych. Aby tak się stało, działająca przy ONZ Komisja ds. Narkotyków (CND) musi w tej sprawie zagłosować. Początkowo głosowanie miało odbyć ponad rok temu, jednak dla wielu państw tak drastyczna zmiana polityki konopnej wymaga dłuższego namysłu.

Globalna zmiana klasyfikacji marihuany

W 2018 r. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przeprowadziła przegląd międzynarodowych przepisów dotyczących marihuany. W efekcie organizacja zaleciła działającej przy ONZ Komisji ds. Narkotyków (CND) ponowną weryfikację klasyfikacji marihuany jako jednego z najbardziej niebezpiecznych środków na świecie, o czym informowaliśmy T U T A J.

Na chwilę obecną, Organizacja Narodów Zjednoczonych klasyfikuje konopie indyjskie zarówno w tabeli I jak i w tabeli IV, zgodnie z Jednolitą konwencją o środkach odurzających (1961). Tabela grupy IV jest zarezerwowana dla wyjątkowo niebezpiecznych i uzależniających opioidów. Jest to tabela, w której widnieją narkotyki takie jak heroina czy fentanyl.

Działający przy WHO Ekspercki Komitet ds. Uzależnień od Narkotyków (ECDD) zalecił kilkanaście miesięcy temu, aby kwiaty i żywica konopi indyjskich zostały przeniesione wykreślone z tabeli IV i widniały tylko w tabeli I. Należy zaznaczyć, że środki z załącznika, którym jest tabela I tez są ściśle kontrolowane. Jednak taka zmiana znacznie by ułatwiła dwie fundamentalne kwestie – znaczne ułatwienie badań nad konopiami oraz znacznie łatwiejsze wprowadzanie zmian prawnych np. legalizacji.

Poza tym ECDD zaleca również, aby Komisja ds. Narkotyków usunęła wszystkie produkty CBD o niskiej zawartości THC ze wszystkich tabel co de facto z automatu czyniłoby CBD legalne wszędzie. Organizacja zaleciła również, aby opracowane laboratoryjnie leki oparte na THC, takie jak Marinol lub Sativex, zostały umieszczone w mniej restrykcyjnej kategorii. Inne zalecenie sugeruje, że CND powinna usunąć ze wszystkich tabeli z 1961 r. także wyciągi z konopi indyjskich i nalewki.

Głosowanie w tej sprawie miało odbyć się w marcu, zeszłego roku. Niestety zostało przełożone o czym możesz przeczytać T U T A J.

Pisaliśmy wtedy, że „Sporo spośród 53 państw członkowskich CND poprosiło o dodatkowy czas na rozważenie zaleceń WHO. Wśród nich są np. Japonia, która użytkowników marihuany traktuje równie surowo co używających heroiny; Stany Zjednoczone – gdzie medyczna marihuana jest legalna w 34 stanach, a rekreacyjna w kilkunastu czy też Niemcy, gdzie marihuana medyczna jest dostępna w aptekach.”

Wygląda na to, że perspektywa zakończenia prawie stuletniej konopnej prohibicji, przeraziła niektóre kraje członkowskie ONZ

Jak poinformował portal Marijuana Business Daily, podczas sesji, przewodniczący CND Mansoor Ahmad Khan powiedział:

Wygląda na to, że niektóre delegacje nie mają jasnego zrozumienia na temat konsekwencji i konsekwencji zaleceń, podczas gdy inne są już przygotowane do głosowania

Aby rozwiązać ten problem, CND zaproponowała, aby tego lata zorganizować trzy spotkania, na których zostaną omówione „otwarte pytania dotyczące implikacji i konsekwencji oraz uzasadnienia zaleceń”.

Istnieją obawy, że spotkania tego lata, a nawet ostateczne głosowanie w grudniu, mogą zostać opóźnione z powodu pandemii COVID-19. Jednak Komisja ds. Narkotyków poinformowała państwa członkowskie, że harmonogram jest nadal aktualny i realizowany. Agencja zaproponowała też zorganizowanie wirtualnych spotkań na wypadek, gdyby nadal obowiązywały ograniczenia dotyczące podróży związane z koronawirusem.

Planowane spotkania będą się teraz koncentrować przede wszystkim na „wymianie poglądów między państwami członkowskimi na temat konsekwencji wynikających z czynników ekonomicznych, społecznych, prawnych, administracyjnych i innych oraz sposobów ich rozwiązania w przypadku przyjęcia któregokolwiek z tych zaleceń”.

Spotkania te mają się zakończyć do końca lata, co może potencjalnie umożliwić ECDD zrewidowanie swoich zaleceń w celu rozwiązania problemów i ewentualnych zastrzeżeń państw członkowskich.

Gubernator Nowego Meksyku oświadczyła, że legalna marihuana rekreacyjna jest jej priorytetem w odbudowie gospodarki po kryzysie związanym z COVID-19. Ma to pomóc zdywersyfikować wpływy do budżetu oraz stworzyć wiele nowych możliwości jak np. miejsca pracy.

Legalna marihuana jako sposób na ratowanie do budżetu

Gubernator Nowego Meksyku, Michelle Lujan Grisham, przedstawiła w zeszłym tygodniu swój plan zalegalizowania konopi indyjskich do celów rekreacyjnych. Wszystko miało miejsce na transmitowanej na żywo konferencji, która dotyczyła odbudowy gospodarki po kryzysie związanym z koronawirusem.

Pani gubernator zapytana przez jednego z dziennikarzy o to, czy temat będzie poddany pod głosowanie podczas nadchodzącej sesji władz stanowych odparła, że ​​gdyby Nowy Meksyk uchwalił ustawę przed pandemią COVID-19, nie trzeba by teraz likwidować niektórych programów finansowanych z podatków, takie jak programy wspierające szkolnictwo czy programy edukacyjne.

Prognozy przewidują, że wpływy budżetowe z legalnej marihuany sięgną prawie 100 milionów dolarów. Jeśli chcemy utrzymać wsparcie gospodarcze i ulgi ekonomiczne, musimy wykorzystać każdą ekonomiczną ideę. Chcę również zauważyć, że zdecydowana większość mieszkańców Nowej Meksyku popiera rekreacyjne używanie marihuany.

-mówiła podczas konferencji Grisham

Dodała też, że ustawa legalizująca konopie indyjskie musi zostać zatwierdzona, aby zdywersyfikować gospodarkę. Legalna marihuana ma być stałym i przewidywalnym źródłem przychodów budżetowych dla gospodarki, która dramatycznie ucierpiała przez obecny kryzys.

Nowe wpływy, nowe miejsca pracy

Władze prognozują również, że zmiana prawa pozwoliłaby utworzyć 11 000 nowych miejsc pracy. Jest to o tyle istotne, że kryzys to również bezrobocie, które w stanie Nowy Meksyk wzrosło z 5. proc. pod koniec ubiegłego roku do przeszło 11. proc. w kwietniu br.

Oczywiście legalizacja marihuany nie rozwiąże wszystkich problemów ekonomicznych stanu, którego gospodarka zależy przede wszystkim od przemysłu naftowego i gazowego. Jednak przemysł paliwowy jest bardzo niepewny i w ostatnich czasach ryzykowny co pokazują np. marcowe potężne spadki ceny ropy, która przez chwilę była na minusie.

Legalna marihuana to dla władz stały, pewny i w wielu krajach już sprawdzony sposób na pewne wpływy do kasy budżetowej.

Gdy zalegalizujemy marihuanę w Nowym Meksyku, nie rozwiąże to wszystkich naszych problemów budżetowych, ale poprawi to stan stanowej kasy.

-powiedziała w marcu Emily Kaltenbach, dyrektor wykonawczy New Mexico Drug Policy Alliance.

Musimy być kreatywni i zdywersyfikować naszą gospodarkę, abyśmy nie byli zależni od ropy i gazu, a legalizacja jest jednym ze sposobów, aby to zrobić.

-dodała

W dobie obecnego kryzysu, który szybko zapewne nie minie, państwa dostrzegają potencjał jaki tkwi w konopiach. Jeszcze przed jego wybuchem Tajlandia zalegalizowała konopie indyjskie w celu ratowania gospodarki. Ostatnio w tym samym celu zrobił to Liban o czym pisaliśmy w artykule „Liban legalizuje marihuanę, aby ratować gospodarkę

Sędzia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w połowie miesiąca wydał orzeczenie dotyczące importu CBD pomiędzy krajami wspólnoty. Orzeczenie mówi, że państwa członkowskie UE nie mogą zakazać importu produktów CBD, ponieważ kannabidiol nie jest uważany za narkotyk.

Państwa UE nie powinny zakazywać importu CBD

W niewiążącej opinii rzecznik generalny TSUE, Evgeni Tanchev oznajmił:

W obecnym stanie wiedzy naukowej nie ustalono, że olej CBD ma działanie psychotropowe”, a zatem substancja nie podlega konwencjom narkotykowym UE.

oznacza to, że państwa członkowskie UE nie mogą zakazywać importu CBD, poinformował Courthouse News.

Cała sprawa zaczęła się od firmy Kanavape. Ten francuski startup produkujący peny z liquidami CBD  (konopne „e-papierosy”) z Marsylii, importował do Francji CBD, które produkowane, pozyskiwane i przetwarzane było w Czechach. Zgodnie z francuskim prawem CBD nie może zawierać THC oraz nie może być produkowane z… kwiatów, może być wytwarzane wyłącznie z nasion konopi i błonnika. Testy francuskiego Ministerstwa Zdrowia wykazały, że produkty Kanavape nie zawierają THC i nie są psychoaktywne.

Założyciele i właściciele Kanavape, Sébastien Béguerie i Antonin Cohen-Adad zostali w sprawie skazani za zarzuty związane z narkotykami. Zarzuty dotyczyły m.in. wykorzystanie całej konopnej linii produkcyjnej do produkcji CBD. Panowie oczywiście ​​od wyroku się odwołali. Francuski sąd apelacyjny postanowił skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. TSUE został poproszony o orzeczenie, czy można zakazać transportu kannabidiolu pomiędzy krajami członkowskimi w ramach unijnej polityki swobodnego przepływu towarów.

Francuski rząd swoje decyzje argumentował, że z wielkiej ostrożności zakazał produktów CBD. Jednak rzecznik generalny TSUE Tanchev stwierdził, że aby rząd czegoś zakazał, najpierw powinien zidentyfikować „potencjalnie negatywne konsekwencje dla zdrowia”, czego Francuskie władze nie uczyniły. Tanchev powiedział, że Francja może nałożyć taki zakaz tylko wtedy, gdy po „kompleksowej ocenie naukowej”, stwierdzi, że CBD jest niebezpieczne lub psychoaktywne.

Należy pamiętać, że wydana decyzja jest tylko opinią doradczą i nie jest wiążąca. Jednak opinie prawne sędziego są podtrzymywane w około 80 proc. spraw rozpatrywanych przez sąd, który ma jeszcze w tym roku wydać orzeczenie w tej sprawie.

Francja jest największym producentem konopi do produkcji tekstyliów i papieru w UE.

Całkowita legalizacja marihuany w Urugwaju nastąpiła siedem lat temu. Niedawne zakończone zostały badania mające na celu sprawdzić wpływ nowego prawa na spożycie konopi indyjskich wśród młodzieży. Ich wyniki zostaną opublikowane na łamach International Journal of Drug Policy w przyszłym miesiącu. Autorzy badania mówią, że dostarcza ono pierwszych empirycznych dowodów wpływu nowego prawa na używanie konopi przez młodzież i związane z tym ryzyko. 

Legalizacja marihuany w Urugwaju nie zwiększyła jej spożycia wśród młodzieży

W zapowiedzi artykułu, który w przyszłym miesiącu pojawi się na łamach International Journal of Drug Policy czytamy:

W 2013 roku Urugwaj stał się pierwszym krajem na świecie, który zalegalizował rekreacyjną marihuanę, ustanawiając niekomercyjny państwowy model regulacyjny produkcji i podaży. To badanie dostarcza pierwszych dowodów empirycznych na temat jego wpływu na używanie konopi przez młodzież i związane z tym ryzyko.

W badaniu porównane zostały dane z badań ankietowych przeprowadzanych co dwa lata wśród uczniów szkół średnich z Montevideo i regionów we wnętrzu Urugwaju po legalizacji (2014–2018) oraz po realizacji założeń nowego prawa np. unormowanie kwestii punktów dystrybucji, którymi zostały apteki (2015–2018).

Wyniki badania

O wynikach badania jego autorzy piszą następująco:

Nie znajdujemy dowodów na wpływ (nowego prawa – przyp.red.) na używanie konopi indyjskich lub na ryzyko związane z używaniem konopi indyjskich. Stwierdzamy wzrost świadomości dostępności konopi indyjskich wśród studentów (58% vs. 51%) po legalizacji.

Autorzy badania chwalą funkcjonujące obecnie w Urugwaju rozwiązania stwierdzając, że faktycznie mogą one powodować spadek spożycia marihuany wśród młodzieży. Dodali też, że:

Nasz okres badań stanowi okres przejściowy: możliwość zakupu w aptece, zdecydowanie najpopularniejszy sposób dostępu, nie był dostępny do lata 2017 r. Dodatkowe badania będą ważne w celu oceny długoterminowych skutków nowego prawa

Marihuana w Urugwaju

Według prawa Urugwaju sprzedaż konopi indyjskich jest dozwolona dla osób od 18. roku życia, które są zameldowane na terenie kraju. Konopną produkcją mogą się zajmować wyłącznie podmioty posiadające licencję państwową, a swoje produkty mogą sprzedawać tylko w wyznaczonych punktach, którymi są apteki. Cena za susz jest regulowana przez państwo i na chwile obecną wynosi 1.30 USD za gram. Poziomy THC są ograniczone przez państwowe organy regulacyjne. Osoby nabywające konopie indyjskie muszą wpisać się do krajowego rejestru użytkowników marihuany. Miesięcznie można nabyć maksymalnie 40 gramów.

European Industrial Hemp Association wystosowało do władz UE konopny manifest, został on przetłumaczony na 6 języków w tym polski. EIHA to organizacja zrzeszająca hodowców, producentów i sprzedawców konopi, działająca na terenie 25 krajów UE oraz 12 krajów, które do wspólnoty nie należą.  W pierwszych słowach czytamy: „Świat stanął na kolejnym rozdrożu, a Europa ma szansę pójść we właściwym kierunku. KONOPIE MOGĄ WSKAZAĆ NAM DROGĘ!” W swoim manifeście EIHA wystosowało do europejskich władz 10 postulatów, oto one.

„Hemp Manifesto” – konopny manifest EIHA

We wstępie swojego manifestu, EIHA podkreśla jak wiele szkód przyniosła dotychczasowa nierozsądna działalność człowieka oraz o tym, że na szczęście co raz więcej ludzi to dostrzega i zdaje sobie sprawę z tego co jest przyczyną.

„Obserwowane dziś katastrofy ekologiczne i problemy ze zdrowiem są ceną, jaką świat płaci za negatywne skutki globalnego rozwoju gospodarczego, chciwości i braku poszanowania dla innych form życia. Niemniej jednak w obliczu ostatnich wydarzeń społeczeństwa zdają się przyjmować to do wiadomości i przyznają, że większość zagrożeń, którym jesteśmy teraz zmuszeni stawić czoła, to bezpośrednie konsekwencje naszych poczynań. Zmiana w sposobie myślenia musi zostać przełożona na konkretne projekty, a w końcu na zdecydowane działania, ponieważ jedynie drastyczna zmiana paradygmatu może nam pomóc zejść z tej niebezpiecznej drogi.”

– czytamy we wstępie.

Dalej jest nawiązanie do obecnej sytuacji oraz nadciągającego kryzysu, który może być początkiem nowej drogi, nowego myślenia producentów jak i odbiorców.

„Część produkcji i kanałów wymiany handlowej zniknie, zaś inne działalności zostaną relokowane na terenie UE w celu zmniejszenia podatności naszego obecnego systemu gospodarczego na wstrząsające światem wydarzenia. W wyniku tego najprawdopodobniej wzrośnie stopa bezrobocia, zaś wielu obywateli Unii będzie zmuszonych do przekwalifikowania się. Dlatego też potrzebujemy radykalnej zmiany i nowatorskiego podejścia do gospodarki.”

W dalszej części czytamy odezwę EIHA do władz Unii:

„Zgodnie z tym tokiem rozumowania, jako organizacja reprezentująca hodowców, producentów i sprzedawców konopi, EIHA chce podkreślić ogromny potencjał europejskiego sektora konopi w przyspieszeniu przejścia do modelu społeczeństwa korzystającego głównie z produktów ekologicznych i utrzymującego zerową emisję zanieczyszczeń, zgodnie z Europejskim Zielonym Ładem. Z racji swego zrównoważonego podejścia do gospodarki i rolnictwa oraz różnorodnego zastosowania w produktach spożywczych i przetwórstwie, sektor konopi proponuje odnowę obszarów wiejskich. Poprzez przeniesienie produkcji (w szczególności tekstyliów) oraz wspieranie innowacyjnych łańcuchów wartości (w branży materiałów budowlanych, produkcji żywności, ekstrakcji kannabinoidów), nasz sektor może przyczynić się do stworzenia długoterminowego, zrównoważonego wzrostu gospodarczego i miejsc pracy wymagających wysokich kwalifikacji na unijnych obszarach wiejskich. W skrócie, możemy połączyć lokalne pozyskiwanie zasobów ze specjalistyczną wiedzą na poziomie światowym.”

– czytamy w manifeście

W dalszej części, konopny manifest przedstawia podstawowe fakty na temat konopi oraz mówi o ich potencjale.

Konopny manifest EIHA – 10 postulatów

Oto postulaty, które EIHA wystosowało w manifeście do europosłów, w tym polskich, całość przetłumaczono na 6 języków, w tym na polski.

1. Polityki publiczne powinny promować użycie konopi w produkcji żywności, pasz i wyrobów przemysłowych oraz finansować rozwój zrównoważonych łańcuchów wartości.

2. Należy uznać korzyści, jakie uprawa konopi przynosi środowisku oraz zachęcać do wykorzystywania jej jako metody pochłaniania dwutlenku
węgla z gleby.

3. Państwa członkowskie nie powinny stosować przepisów dotyczących kontroli narkotyków wobec konopi i produktów pochodnych, jeśli tylko
zachowane są ustalone limity zawartości THC.

4. Należy przywrócić maksymalną dopuszczalną zawartość THC w roślinach na polu uprawnym do poziomu 0.3%.

5. Podmioty operujące konopiami powinny mieć możliwość zbierania całości rośliny i produkowania z wykorzystaniem wszystkich jej części – łącznie z kwiatami i liśćmi – oraz handlu wszelkiego rodzaju produktami, przy zachowaniu limitów zawartości THC.

6. Nie należy uważać konopi i preparatów konopnych z naturalnie występującą zawartością kannabinoidów za nową żywność.

7. Należy ustanowić rozsądne wartości orientacyjne dla zawartości THC w żywności i paszach.

8. Wszystkie surowce pochodzenia konopnego powinny być dopuszczone do użytku jako składniki kosmetyków.

9. Unia Europejska powinna cenić i promować stosowanie włókien konopnych w produkcji krótkich i długich włókien tekstylnych oraz sprzyjać tworzeniu zrównoważonych łańcuchów wartości.

10. Należy promować wykorzystanie materiałów budowlanych i innych materiałów na bazie konopi zarówno w sektorze publicznym, jak i
prywatnym, otwarcie dążąc do całkowitego lub częściowego zastąpienia pozostałych, mniej zrównoważonych alternatyw.

Każdy z postulatów ma swoje rozwinięcie, całość w języku polskim znajdziecie na stronie EIHA

Mamy nadzieję, że unijni parlamentarzyści wezmą sobie przynajmniej część manifestu do serca i zobaczą, jak potężny potencjał maja konopie!

Legendarny konopny aktywista Jack Herer powiedział:

Nie wiem czy konopie uratują świat, ale jeżeli jest jedna rzecz, która może to zrobić to właśnie one.

Czyżby to był właśnie ten moment? Czy konopny manifest odniesie zamierzony skutek? Czas pokaże.

Przeczytaj też: Resort chce złagodzenia restrykcji uprawy konopi włóknistych

O tym, że premier Nowej Zelandii planuje w tym roku przeprowadzić referendum ws. legalizacji marihuany informowaliśmy już kilkanaście miesięcy temu. Teraz poznaliśmy jego datę oraz szczegółowe założenia nowego prawa, które Nowozelandczycy poprą lub odrzucą już 19 września.

Pod koniec 2018 roku informowaliśmy o tym, że według badań, większość społeczeństwa popiera liberalizacje prawa dot. konopi indyjskich. Wtedy też premier Nowej Zelandii, Jacinda Ardern zapowiedziała, że do końca 2020 r. odbędzie się w tej sprawie referendum. Poznaliśmy już jego datę.

Wrześniowe referendum ws. legalizacji marihuany

Obywatele Nowej Zelandii, opowiedzą się za lub przeciw legalizacji marihuany 19. września przy okazji krajowych wyborów parlamentarnych.

Nowozelandzki parlament przedstawił kilka dni temu ustawę legalizującą konopie indyjskie. Zawarte w niej propozycje są wynikiem badań i konsultacji społecznych.

Wszystko wskazuje na to, że Nowozelandczycy będą za przyjęciem nowego prawa.

Proponowane przez Nowozelandzki rząd rozwiązania

Nowa ustawa to efekt badań przeprowadzonych w 2018 roku. Dlatego ma bardzo duże szanse na wejście w życie. Oto jej podstawowe założenia:

Posiadanie: osoby od 20. roku życia mogą posiadać przy sobie do 14 gramów suszu konopi indyjskich. Ustawa zakłada, że 14 gramów suszonej marihuany można przeliczyć na:

  • – 70 gramów świeżej marihuany
  • – 14 nasion konopi
  • – 210 gramów produktów spożywczych zawierających THC (np. ciasteczka) 
  • – 980 gramów liquidu
  • – 3,5 gramów koncentratu.

Uprawa: każdy obywatel Nowej Zelandii od 20 roku życia może uprawiać 2 rośliny konopi indyjskich na własny użytek. Liczba roślin na gospodarstwo domowe nie może przekraczać 4 szt.

Handel: sprzedaż odbywać się będzie w licencjonowanych punktach, w których będzie można również spożyć zakupione produkty, coś na wzór Niderlandzkich „Coffee Shop’ów” Każdy obywatel od 20. roku życia będzie mógł nabyć jednorazowo do 14 gramów suszu.

Osoba poniżej 20. roku życia, która zostanie przyłapana na posiadaniu bądź uprawie będzie w pierwszej kolejności kierowana na terapię oraz podjęte zostaną wobec takiej osoby działania edukacyjne. Przy kolejnym ujawnieniu suszu u takiej osoby, musi się ona liczyć z grzywną.

Zakazy

Ustawa przewiduje karanie za następujące czyny:

  • – publiczne spożywanie marihuany
  • – posiadanie więcej niż 14 gramów konopi indyjskich (lub ich odpowiedników) w miejscach publicznych
  • – uprawa większej liczby roślin marihuany w domu niż zakłada limit indywidualny lub domowy
  • – uprawianie konopi na widoku (rośliny mają być uprawiane tak, aby nikt postronny nie mógł ich zobaczyć)
  • – zabrania się używania marihuany przy osobach poniżej 20. roku życia
  • – udzielanie / sprzedaż marihuany osobom poniżej 20 roku życia
  • – sprzedaż konopi bez licencji
  • – import lub eksport konopi indyjskich
  • – dostarczanie konopi indyjskich pocztą lub kurierem
  • Kontrola

  • Aby zapewnić przestrzeganie zasad i ograniczenie szkód związanych z konopiami indyjskimi rynek ten ma być nadzorowany przez organ regulacyjny ds. konopi indyjskich – przewiduje ustawa. 

    Urząd nadzorowałby regulację rynku konopi indyjskich w sposób, który:

    • promuje dobrobyt Nowozelandczyków
    • zmniejsza szkody związane z używaniem konopi indyjskich
    • zmniejsza ogólne zużycie konopi (z upływem czasu).

    Nowo powołany urząd będzie m.in.:

    • licencjonować i autoryzować wszelkie działania podmiotów działających w branży konopi indyjskich
    • określać kryteria i warunki dotyczące licencji i zezwoleń na obrót
    • wyznaczać limity THC
    • administrować i pobierać podatek akcyzowy, opłaty i prowizje.
    • przygotować i opublikować raport / plan krajowy co 5 lat.

Obowiązywać będzie też zakaz reklamy marihuany oraz punktów dystrybucji, których wystroje na zewnątrz nie będą mogły sugerować, że można tam nabyć zioło. Początkowo legalny będzie jedynie susz. Urząd ds. regulacji konopi będzie uprawniony do zezwolenia na wprowadzenie na rynek innych licencjonowanych produktów, w tym koncentratów czy produktów spożywczych z zawartością konopi indyjskich, w drodze ustanawiania przepisów.

Przyjęta kilka dni temu przez Nowozelandzki parlament propozycja ustawy zawiera wiele punktów mówiących o bezpieczeństwie i edukacji konopnej wśród obywateli. Wymusza m.in. informowanie o możliwych negatywnych skutkach używania marihuany na opakowaniach. Całość wygląda bardzo sensownie, a zaakcentowanie dobra oraz edukacji obywateli aż z ustawy wycieka bokami, bardzo dobre podejście. Wszystko wskazuje na to, że wrześniowe referendum ws. legalizacji marihuany poskutkuje zmianą prawa i kolejny kraj zyska w tej kwestii normalność.

 

Kolejne państwo legalizuje marihuanę w celach gospodarczych. Władze Libanu postanowiły zalegalizować uprawę konopi indyjskich do celów medycznych, aby w ten sposób podratować będącą w poważnym kryzysie gospodarkę. Ma to być jeden ze sposobów na ratowanie finansów państwa, który władzom Libanu zaleciła międzynarodowa firma konsultingowa. 

Liban legalizuje marihuanę aby ratować gospodarkę

Liban, który swego czasu był krajem bogatym obecnie boryka się z kryzysem, który trwa od kilku lat, a który został dodatkowo wzmożony obecną sytuacja na świecie. Kraj dotknęły bezrobocie, gwałtowna inflacja i poszerzające się ubóstwo. Zadłużenie państwa wynosi 92 miliardy dolarów, co sanowi 170% jego PKB i jest to jeden z najwyższych wskaźników na świecie. Blisko połowa populacji żyje obecnie poniżej granicy ubóstwa. Za dolara płaci się obecnie 3200 funtów libańskich, a banki zamroziły konta dewizowe. Wypłacają takie pieniądze wg kursu 1507 funtów za 1 $. Od 2019 r. wypłaty z kont bankowych są ograniczane, czasami do równowartości 100 USD na tydzień.

Jak widać, sytuacja w Libanie nie jest kolorowa. Dlatego władze tego Arabskiego kraju zleciły międzynarodowej firmie konsultingowej McKinsey & Cie przygotowanie „planu naprawy gospodarki Libanu”.

Eksperci, którzy opracowali raport, zawarli w nim punkt mówiący o tym, że jednym z elementów ratowania gospodarki może być zalegalizowanie upraw marihuany do celów medycznych. Rząd z siedzibą w Bejrucie przychylnie podszedł do tej propozycji i ustawa w tej sprawie już przeszła przez parlament. Władze liczą na milionowe zyski.

W czasie obrad parlamentu, w Bejrucie odbywała się kolejna demonstracja. Jej uczestnicy zamknięci w swoich autach protestowali przeciwko parlamentarzystom i całej klasie politycznej, która oskarżana jest o korupcję i niekompetencję. Przeciw legalnej marihuanie nic jednak nie mieli.

Liban nie jest pierwszym krajem, legalizuje marihuanę aby wspomóc swoją gospodarkę, takie ruchy poczyniły już m.in. władze Tajlandii. Jest natomiast pierwszym krajem Arabskim, który zdecydował się na taki krok.

Policja z Las Vegas w stanie Nevada, zlikwidowała największą w historii stanu plantację konopi indyjskich. Funkcjonariusze poinformowali, że tysiące zlikwidowanych roślin warte było ok. 8,6 milionów dolarów czyli blisko 35 milionów zł. Sytuacja zbiegła się w czasie z kłopotami branży legalnej marihuany w Nevadzie, które wynikają z obecnego stanu spowodowanego przez COVID-19. Czy na całej sytuacji zyska czarny rynek? 

Policja zlikwidowała największą plantację konopi indyjskich w historii stanu Nevada

Według doniesień lokalnych mediów, nalot na plantację był zwieńczeniem ponad miesięcznego dochodzenia, w trakcie którego funkcjonariusze rozpracowywali grupę oraz zorganizowaną przez nią uprawę. Lokalna telewizja KSNV poinformowała, że był to nalot na największą jak do tej pory plantację konopi indyjskich w stanie Nevada. Funkcjonariusze zabezpieczyli blisko 6000 roślin.

poprzedni największy nalot na konopną plantację w wykonaniu lokalnej policji z Nevady miał miejsce w 2013 r. i poskutkował „aresztowaniem” 3 244 roślin.

Marihuana w Nevadzie

Prawo stanu Nevada zezwala dorosłym( od 21 roku życia) uprawiać marihuanę na własny użytek, ale tylko wtedy, gdy w odległości 25 km od domu nie ma licencjonowanego punktu z marihuaną. Obywatelom stanu Nevada wolno uprawiać 6 krzaków na osoba ale nie więcej niż 12 na gospodarstwo domowe, rośliny muszą mieć też swoje pomieszczenie.

Podczas gdy na początku „pandemii” sprzedaż marihuany gwałtownie wzrosła spowodowane było obawą, że punkty dystrybucji zostaną wkrótce zamknięte bądź ich działanie będzie ograniczone. Tak tez się stało, a do tego doszły problemy z łańcuchem dostaw.

Riana Durrett, dyrektor wykonawczy Nevada Dispensary Association (zrzeszenie dyspensariów konopnych), powiedziała w tym miesiącu dla Reno Gazette Journal, że można śmiało powiedzieć, że sprzedaż spadła ponad 50 proc. w skali stanu. Wiele punktów notuje jeszcze większe straty niż 50 proc, a niektóre są (tymczasowo) całkiem zamknięte.

Kliniki leczące medyczna marihuaną w Nevadzie zostały zmuszone do zamknięcia swoich punktów w zeszłym miesiącu po nakazie zamknięcia przez rząd Steve’a Sisolaka. Ma to powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa. Od tego czasu przychodnie mogą prowadzić sprzedaż wyłącznie na dowóz.

Zyska czarny rynek?

Marihuana w stanie Nevada legalna jest dopiero od trzech lat. Można zatem śmiało założyć, że część czarnego rynku funkcjonuje nadal. Teraz, gdy z zupełnie innych powodów niż kiedyś obywatele nie mogą legalnie nabyć suszu, raczej nie będzie dla nich problemem udać się do czarnorynkowego dilera gdyż stosunkowo niedawno było to norma jeżeli chciałeś zapalić. Obecna sytuacja, jeśli się znacząco wydłuży z pewnością doprowadzi do ponownego przyrostu czarnego rynku. Sytuacja byłaby nieco lepsza, gdyby władze Nevady ustanowiły marihuanę produktem pierwszej potrzeby, tak jak zrobiły to niektóre inne stany, których władzę wiedza, że ludzie będą palić tak czy inaczej – pozostaje tylko kwestia gdzie dokonają zakupu.

 

 

Przeciwnicy legalizacji często powtarzają, że liberalizacja prawa narkotykowego to zagrożenie dla młodych ludzi. Tymczasem spożycie marihuany przez młodzież w Kanadzie spadło o połowę od czasu gdy pod koniec 2018 roku ją zalegalizowano. Kanada oraz inne kraje, które zmieniły swoje prawo dot. konopi, są doskonałym przykładem na to, że tylko w ten sposób można ograniczyć używanie ich przez młodzież.

Spożycie marihuany przez młodzież w Kanadzie

Przed zmianą prawa w Kanadzie, odsetek młodzieży w wieku 15-17 lat, która używała marihuany, wynosił 20 proc., ostatnie dane pokazują, że w ciągu kilkunastu miesięcy od legalizacji, odsetek ten zmniejszył się o połowę i wynosi 10 proc – informuje Statistics Canada’s National Cannabis Survey, jednostka, która na bieżąco monitoruje używanie konopi indyjskich, wyniki są podawane kwartalnie.

Joel Mader mówi, że nie zauważa żadnego uzależnienia od konopi indyjskich wśród swoich nastoletnich klientów, odkąd użycie rekreacyjne narkotyku rozpoczęło się prawie 18 miesięcy temu.

Joel Mader, psycholog pracujący w Kalifornijskim ośrodku pomocy uzależnionym Calgary’s Alberta Adolescent Center stwierdził, że odkąd prawie 18 miesięcy temu zmieniono prawo,  nie zauważył wzrostu liczby młodych ludzi, którzy używają marihuany.

Jedno ze zjawisk, które coraz częściej obserwuję, to podejście do marihuany. Jest legalna, to nic wielkiego

-powiedział Mader, nawiązując do znanej zasady, że zakazany owoc smakuje lepiej.

Mader dodał, że wstępne wyniki badań przeprowadzonych na University of Calgary na grupie 900 do 2200 osób w wieku od 18 do 24 lat pokazują, że nawyki konsumpcyjne nie wzrosły od czasu legalizacji.

Mader oznajmił, że co do ogólnego spożycia konopi indyjskich po ich legalizacji, nie ma wyraźnych sygnałów ani badań mówiących o znacznym wzroście lub znacznym spadku osób ich używających. Wskaźnik utrzymuje się raczej na tym samym poziomie.

Starszy analityk Statistics Canada, Michelle Rotermann, powiedział, że spadek używania wśród nastolatków należy umieścić w kontekście stałego spadku przez ponad dekadę.

Badania przeprowadzone przez Canadian Alcohol, Tobacco and Drug Survey pokazują, że używanie konopi indyjskich wśród osób w wieku od 15 do 17 lat spadło do 15 procent w 2017 roku z 20 procent w 2005 roku, następnie osiągnęło poziom blisko 20 procent w 2018 roku.

Szacunki dotyczące używania marihuany przez młodzież w wieku od 15 do 17 lat w okresie przed legalizacją w 2018 roku wyniosły 19,8 procent, podczas gdy odpowiednie szacunki po legalizacji zebrane pod koniec 2019 roku wyniosły 10,4 procent

-powiedział Rotermann, dodał też, że:

To sugeruje, że konsumpcja w wieku od 15 do 17 lat spadła w pierwszym roku legalizacji.

Goodman, analityk ds. Polityki w kanadyjskim Centrum ds. Zażywania i uzależnienia od narkotyków, mówi, że legalizacja marihuany skłania do bardziej uczciwej dyskusji na temat ryzyka z nią związanego. Goodman uważa, że teraz ludzie mogą swobodnie rozmawiać na ten temat, edukować się bez obawy o sankcje karne.

Wydaje się, że ludzie teraz mają dość dobrą świadomość szkód i badań. Teraz ludzie chętniej o tym mówią, wymieniają się wiedza i doświadczeniami. Wiele z tych dyskusji koncentruje się na negatywnym wpływie marihuany na rozwijający się mózg

– powiedziała Goodman

To pokazuje, że legalizacja i edukacja są znacznie lepszym narzędziem przeciwdziałającym używaniu marihuany przez młodzież, niż grożenie jej więzieniem.

 

Na początku przyszłego tygodnia zbierze się Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany. Będzie to kolejne spotkanie, w którym udział wezmą zaproszeni eksperci i działacze konopni, a które miało się odbyć w lutym. Co spowodowało opóźnienie oraz jakie tematy zostaną podjęte na spotkaniu?

Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany – trudne początki

Pierwsze spotkanie zespołu, w którym jako doradcy, udział brali zaproszeni konopni działacze i aktywiści odbyło się na początku stycznia.

Było to raczej zebranie organizacyjne, po którym nie oczekiwaliśmy zbyt wiele. Ustalono natomiast, że głównym celem powinno być uświadomienie partii rządzącej, że obecne prawo narkotykowe kompletnie nie działa, jest szkodliwe dla obywateli, a państwo zamiast zarabiać miliardy na akcyzie z marihuany wydaje pieniądze na niszczenie życia zwykłym użytkownikom.

Gdy nie odbyło się zapowiedziane na luty zebranie zespołu, w sieci pojawiło się sporo krytycznych uwag pod jego adresem. Główne zarzuty to, że zespół jest wydmuszką, nie ma planu, woli działania, a jego przewodnicząca, Posłanka Beata Maciejewska, nie poświęca mu należytej uwagi. W ciągu dwóch tygodni od styczniowego spotkania, mieliśmy otrzymać wstępnie nakreślony plan działania, niestety planu nadal nie ma.

Zaplanowane na luty spotkanie nie odbyło się z powodu trwającej kampanii prezydenckiej, w którą postanowiła się zaangażować szefowa zespołu, Posłanka Maciejewska. Pojawia się sporo głosów, że należałby na okres kampanii powołać zastępcę lub zwyczajnie zmienić szefa zespołu.

Marcowe posiedzenie zespołu

Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany zbierze się ponownie 9. marca. Wiadomo, że politycy wchodzący w jego skład, od poprzedniego spotkania, nie poświęcili tematowi zbyt wiele czasu. Czy maja jakieś konkretne propozycje? Wiemy, że jedna z pewnością padnie.

Chodzi o poparcie przez zespół obywatelskiej inicjatywy 100.000 podpisów za legalizacją marihuany, którą organizują Wolne Konopie. Początkowo pojawiły się głosy, że zespół nie tyle poprze, co zaangażuje się w inicjatywę. Takie rozwiązanie jest oczywiście bardzo złym pomysłem, skoro ma to być oddolna inicjatywa obywatelska, politycy nie mogą być w nią zaangażowani.

O komentarz poprosiłem Andrzeja Dołeckiego, prezesa Wolnych Konopi. Dołecki powiedział, że dobrze aby zespół poparł inicjatywę, jednak zapewnił też, że zostanie ona inicjatywą obywatelską. Czyli poparcie – tak, zaangażowanie – nie.

To całkiem racjonalne podejście, zaangażowanie się polityków w tego typu inicjatywę, przy naszych nastrojach politycznych mogło by jej mocno zaszkodzić.

O czym jeszcze będzie mowa w trakcie spotkania? O tym poinformujemy zaraz po jego zakończeniu.

A co według Was, drodzy czytelnicy, powinno zostać poruszone, jaki pomysł na działanie zaproponowalibyście zespołowi? Zachęcamy do zabrania głosu w komentarzach.

 

 

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.