Świat Prawa i legalizacji marihuany

Trwają wzmożone naloty służb na sklepy konopne na terenie całego kraju. Do sklepów wchodzą funkcjonariusze KAS oraz Służby Celno-Skarbowej, rekwirują wszelkie produkty konopne, zastraszają pracowników traktując ich jak przestępców. Na jakiej podstawie trwają te czynności? Czy Polska branża konopna ma problem duży czy bardzo duży? Czy można było się przed tą sytuacją zabezpieczyć? Oto więcej informacji.

Naloty służb na sklepy konopne w całym kraju

Naloty służb na sklepy konopne trwają tak na prawdę od kilku tygodni. Początkowo były to tylko kontrole skarbowe, podczas których rekwirowano produkty konopne nadające się do palenia bez oznaczeń akcyzowych. O temacie akcyzy na produkty konopne pisaliśmy T U T A J. Niestety do dnia dzisiejszego zdecydowana większość produktów, które powinny wg. ustawy być akcyzowane – akcyzy nie posiada.

Osobiście znam więcej przedsiębiorców konopnych uważających, że skoro majeranek w sklepie nie ma akcyzy to konopie tez nie muszą, niż takich, którzy chcą działać zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ogromna większość branży udawała do tej pory, że jak by nie zna tych przepisów przez co tak naprawdę powstała ogromna konopna szara strefa. Ogromna większość branży udaje, że nie rozumie pojęcia „przeznaczenie produktu”. Branża konopna zamiast pogodzić się z akcyzą i dążyć do tego, aby jej progi były możliwie najniższe – wolała udawać, że tematu nie ma i w ogóle nie trzeba o tym myśleć.

I w taki oto sposób powstała konopna szara strefa, której ktoś postanowił sie przyjrzeć.

Naloty na sklepy konopne w związku z prawem farmaceutycznym

Drugi powód nalotów na sklepy konopne to prawo farmaceutyczne. W momencie wejścia w życie ustawy legalizującej używanie marihuany do celów medycznych, THC czyli substancja czynna leku, trafiło do tabeli leków z grupy I-N. Środki z tej grupy są ściśle kontrolowane i mogą być wydawane jedynie przez farmaceutę po okazaniu odpowiedniej recepty. Prawda jest taka, że wg. obecnych przepisów każda ilość THC w produkcie (nawet 0,1%) sprawia, że produkt powinien być na receptę RPW. Kupując kilogram legalnego suszu CBD, który zawiera 0,2% THC, wchodzimy w posiadanie 20 gramów THC, substancji ściśle kontrolowanej którą może wydać tylko farmaceuta.

W październiku 2020 zapadł wyrok sądu administracyjnego, który mówi, że jakakolwiek ilość THC w produkcie w klasyfikuje go jako lek grupy I-N.

Wyrok, o którym mowa wraz z uzasadnieniem znajdziesz T U T A J.

Powołując się na ten wyrok, służby rekwirują także produkty konopne z akcyzą. Wielu właścicieli sklepów konopnych zawiesiło bądź częściowo zawiesiło swoją działalność. Takiego kryzysu do tej pory nasze konopne podwórko nie widziało odkąd CBD na dobre zagościło w naszej świadomości.

Co ciekawe, mamy informacje, że poseł Jarosław Sachajko, odpowiedzialny za ostatnia nowelizację ustawy konopnej, w trakcie pracy nad nią konsultował różnymi resortami i służbami to czy może dojść do takiej sytuacji i słyszał zapewnienia, że nie. Do tej pory nikt też nie słyszał o tym, prawomocnym wyroku. Ok, prawie nikt, mamy informacje, że wiedziało o nim kilku znanych działaczy i adwokatów konopnych, którzy zachowali tę wiedzę dla siebie. Dlaczego? To wiedzą tylko oni.

Na chwile obecną sytuacja wygląda dla branży fatalnie, w świetle prawa nie wolno sprzedawać produktów, które zawierają jakąkolwiek ilość THC. Warto dodać, że sławetne 0,3% dopuszczalnego stężenia THC dotyczy tylko i wyłącznie rolników i ich upraw oraz plonów.

Jedyne możliwe oraz stosunkowo szybkie rozwiązanie sytuacji w chwili obecnej, to szybka nowelizacja przepisów, która doprowadzi do klasyfikacji medycznej marihuany (THC) od określonego stężenia, np. 0,3%. Tylko wtedy produkty konopne będą mogły być ponownie i w pełni legalnie dystrybuowane.

[vc_row][vc_column][vc_column_text]Pod koniec maja Adam Feder z Super Expressu przeprowadził na ulicach Warszawy sondę. Przechodniom zadawał pytanie czy marihuana powinna zostać zalegalizowana, oto co Polacy mają w tej kwestii do powiedzenia.

Uliczna sonda Super Expressu: Polacy BŁAGAJĄ rząd o legalizację MARIHUANY

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=WWoGbLQCPKQ”][/vc_column][/vc_row]

Kolejna konopna kompromitacja Maty była kwestią czasu. O tym, że sygnowana przez rapera Fundacja420 oraz on sam ze swoimi działaniami szkodzi dążeniom do depenalizacji oraz stawia konopie w bardzo złym świetle, powiedziały już chyba wszystkie media w kraju. Teraz Młody Matczak potwierdził, że jest ostatnią osobą, która powinna być adwokatem konopi – chorej psychicznie osobie doradzał, aby nie rezygnowała z używania zioła. Takie zachowanie jest niedopuszczalne i pokazuje, że Mata jest ostatnią osobą, która powinna być kojarzona z konopiami. Oto więcej informacji.

Kolejna konopna kompromitacja Maty, osobie chorej psychicznie doradzał, aby nie odstawiała zioła.

„Queen of the Black, czyli Julia Pelc to bardzo kontrowersyjna postać w polskim Internecie. Kobieta nieustannie twierdzi, że ma problemy psychiczne, na czym buduje swoją popularność. Ponadto samookaleczała się podczas transmisji na żywo, uderzała głową w lustro i chciała wyskoczyć z balkonu na pierwszym piętrze. Jej vlogi też nie stronią od dziwnych treści, jak np. „Robię tatuaż na twarzy w wieku 17 lat” czy „Byłam uzależniona od zioła?!”

-czytamy na portalu Glamrap.pl

W czwartek dziewczyna została zatrzymana najprawdopodobniej za posiadanie marihuany. Po wyjściu z komendy opublikowała film, w którym w tle słyszymy „Patoprohibicję” Maty. Gdy ktoś zarzucił Julii, że „wcale nie zna się z Matą” (cokolwiek miało by to oznaczać). Dziewczyna, aby udowodnić swoją znajomość z raperem opublikowała zrzut z rozmowy, który, mówiąc delikatnie, jest dla Maty kompromitujący jako osoby, która chce walczyć o depenalizację. Gdy dziewczyna pisze, że nie zamierza przestać używać marihuany, genialny PatoMata doradza jej, aby załatwiła sobie receptę. Ba, deklaruje, że sam jej w tym pomoże!

konopna kompromitacja Maty

Jest to zachowanie godne osiedlowego patusa lub innego osobnika bez mózgu. Jeżeli Mata serio myśli o sobie jako o aktywiście konopnym – to jest nieźle odklejonym szkodnikiem.

Co powinien w takiej sytuacji zrobić każdy świadomy użytkownik konopi i w ogóle każdy kto ma mózg? Przede wszystkim doradzić odstawienie jakichkolwiek używek, skupienie się na samorozwoju, podjęcie terapii, poszukanie zajęcia i wiele, wiele innych. Należy pamiętać, że choroby psychiczne i konopie oraz wszelkie inne używki to może nie być dobre połączenie. Używki są spoko ale tylko wtedy gdy się ich używa z głową i będąc w dobrym zdrowiu psychicznym – w innym wypadku czy to alkohol czy marihuana mogą wyrządzić dodatkowe skody! Ktoś kto chce być konopnym aktywistą i adwokatem polskiej sprawy konopne – nigdy nie może o tym zapomnieć.

Na naszym rodzimym podwórku daaaawno nie było postaci, która by zaszkodziła wizerunkowi konopi tak bardzo jak robi to od kilku miesięcy Mata. To co wyczynia Młody Matczak powinno całkowicie wyeliminować go z dyskusji o zmianach prawnych względem konopi i ich użytkowników, a wszelkie konopne środowiska powinny się odciąć od tego co Michał mówi i robi.

O tym dlaczego projekt maty „Fundacja420” to najgorsze co Michał mógł zrobić dla konopi przeczytasz T U T A J.

Aktualizacja 5.06.2022, godz. 14:20

Queen of the Black:
Nie wiem czy powinnam się chwalić, ale pisałam z Matą i on mi się postara ogarnąć receptę, także już bez przypału.
Nie wiedzieliśmy, że Mata został lekarzem. Gratulujemy i życzymy samych sukcesów. Wideo, z którego pochodzi cytat znajdziesz T U T A J.

Mata stanie przed sądem za posiadanie zawrotnych ilości ( aż 1,45 grama ) konopi innych niż włókniste. We wtorek prokuratura złożyła do sądu akt oskarżenia przeciwko raperowi. Nie podlega żadnej wątpliwości, że sprawa Michała M. powinna zostać umorzona na podstawie art. 62a ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Tak się jednak nie stało, a prokuratura uważa, że Mata powinien zostać sądownie ukarany – mógł przecież zamiast odpoczywać przy skręcie nawalić się wódą, zrzygać i iść spać. Oskarżony jest także kolega Maty, który posiadał całe 0,39 grama. Oto więcej informacji.

Mata stanie przed sądem za posiadanie 1,45 grama ziela. Czy będzie to proces pokazowy?

Mata wraz z kolegą zostali na początku roku zatrzymani za posiadanie marihuany. Michał M. posiadał wtedy 1,45 grama, a jego znajomy 0,39 grama.

Zostałem złapany za posiadanie marihuany. Wiele osób uważa, że była to akcja promocyjna. Chciałem to zdementować. Po prostu byłem w pracy, był ciężki dzień. Skończyłem pracę, chcieliśmy pograć z kolegami w piłkę i się trochę wyluzować. Wtedy złapali nas panowie policjanci. (…) W związku z tą sytuacją chcę nagłośnić temat marihuany w Polsce i rozpocząć walkę o depenalizację tego narkotyku, ponieważ uważam, że jest ważny szczególnie w naszej społeczności artystycznej. Jest od wielu lat inspiracją dla muzyków.

– oznajmił podczas tegorocznej Gali Bestsellerów Empiku Mata.

Akt oskarżenia przeciwko Macie i jego koledze

Teraz prokuratura złożyła do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa aktu oskarżenia przeciwko raperowi i jego znajomemu.

Wszystko wskazuje, iż jest to pokazówka ponieważ sprawa Michała M. i jego kolegi powinna zostać umorzona już na etapie postępowania prokuratorskiego, właśnie dla takich sytuacji zastosowanie ma art. 62a ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, który stanowi, że:

Jeżeli przedmiotem czynu, o którym mowa w art. 62 odpowiedzialność karna za nieuprawnione posiadanie środków odurzających lub substancji ust. 1 lub 3, są środki odurzające lub substancje psychotropowe w ilości nieznacznej, przeznaczone na własny użytek sprawcy, postępowanie można umorzyć również przed wydaniem postanowienia o wszczęciu śledztwa lub dochodzenia, jeżeli orzeczenie wobec sprawcy kary byłoby niecelowe ze względu na okoliczności popełnienia czynu, a także stopień jego społecznej szkodliwości.

1,45 grama Maty i 0,39 grama jego kolego to są ewidentnie ilości na własny użytek. Nic ponad to nie znaleziono też w miejscach zamieszkania oskarżonych. Nie ma żadnego powodu ani sensownej podstawy prawnej, aby ich sądzić i karać.

O ile ilości posiadanego ziela były nie znaczne, o tyle ojciec Maty znacząco uprzykrzał i uprzykrza życie obecnej autorytarnej władzy. Pan Marcin Matczak jest znanym prawnikiem oraz wrogiem obecnego obozu władzy, który ma pod swoją władzą zarówno prokuratorów jak i sędziów. Czy proces Maty to forma zemsty na jego rodzinie?

Za proces Maty, o którym będziemy informować na bieżąco, zapłacimy oczywiście z podatków.

Mamy szczerą nadzieję, że na tej pokazówce prokuratura polegnie, a sąd wykaże się zdrowym rozsądkiem.

Przeczytaj też: Mata założył Fundację 420 mającą na celu działania pro-legalizacyjne.

Po bardzo długim czasie i po pokonaniu wielu przeszkód wystartował projekt Cannabis House. 20 maja probanci odebrali swój susz we wrocławskim dyspensarium. Wiele wskazywało na to, że ogólnopolskie badania nad użytkowaniem konopi innych niż włókniste organizowane przez stowarzyszenie Cannabis House ostatecznie ruszy na jesień 2021, niestety urzędnicy postarali się, aby tak nie było. Jednak po latach starań udało się i w miniony piątek pierwsi probanci odebrali z wrocławskiego dyspensarium pierwsze pół kilograma suszu. Oto więcej informacji.

Wystartował projekt Cannabis House, probanci odebrali pierwsze pół kilograma suszu

Po bardzo długim czasie i pokonaniu niezliczonej ilości urzędniczych przeszkód wystartował projekt Cannabis House. Wiele wskazywało na to, że pierwszy susz zostanie wydany probantom jesienią 2021, niestety urzędnicy postarali się, aby ten okres jeszcze wydłużyć. Pisaliśmy o tym w artykule „Cannabis House odradza się niczym Feniks z popiołu i uruchamia zapowiadany od lat projekt badawczy

Pisaliśmy wtedy m.in.:

„O projekcie Cannabis House, w ramach którego probanci biorący udział w badaniu mogą w określonych warunkach legalnie otrzymywać susz konopi indyjskich mówi się w Polsce od lat. Osoby odpowiedzialne za projekt kilkukrotnie ogłaszali jego uruchomienie, jednak do tej pory wszystkie próby kończyły się fiaskiem.

Teraz wszystko wskazuje na to, że wreszcie się udało, materiał badawczy trafi do dyspensariów skąd probanci będą mogli go odebrać.

“Temat Badania to: Wykorzystanie standaryzowanego suszu konopi innych niż włókniste w procesie działań mających na celu odwyk pacjentów uzależnionych od twardych narkotyków oraz innych syntetycznych substancji psychoaktywnych.
twardych narkotyków oraz innych syntetycznych substancji psychoaktywnych.
To oznacza, że będąc uczestnikiem badania wypełniasz przygotowane przez specjalistów odpowiednie ankiety, oddajesz próbki do analizy a po ostatecznym zakwalifikowaniu do projektu przez lekarzy otrzymujesz susz konopi indyjskich zgodnie z ich zaleceniem. W trakcie wizyty u lekarza masz szansę opowiedzieć jakie jest Twoje podejście do używania konopi, co chciałbyś w związku z tym zmienić, a co zachować. A także jak system prawny wpływa na używanie przez Ciebie konopi innych niż włókniste. Twoja opinia jest dla nas ważna i może pomóc wielu innym użytkownikom konopi.”

-czytamy w broszurze informacyjnej projektu.”

Susz miał być wydawany jeszcze na jesieni zeszłego roku, jednak urzędnicy postarali się, aby start projektu przedłużyć jeszcze o kilka miesięcy. Mamy wiosnę 2022 i w końcu się udało!

W piątek 20 maja br. we wrocławskim dyspensarium odbyło się pierwsze wydanie suszu w ramach projektu Cannabis House. 54. probantów odebrało po 10 gramów suszu konopi indyjskich.

Cele projektu

Badanie Wykorzystanie standaryzowanego suszu konopi innych niż włókniste w procesie działań mających na celu odwyk pacjentów uzależnionych od twardych narkotyków oraz innych syntetycznych substancji psychoaktywnych” jest eksperymentem społecznym. Jego założenia to m.in.:

-Wyeliminowanie konopi pochodzących z niepewnego źródła, zawierających domieszki niebezpiecznych, uzależniających substancji.

-Ograniczenie lub całkowitą rezygnację z zażywania syntetycznych środków psychoaktywnych.

-Kontrolę rynku poprzez wydawanie czystego i przebadanego ziela oraz przetworów z konopi.

-Upowszechnienie konopi zawierających bezpieczny poziom stężenia THC, CBD, flawonoidów i terpenów.

-Ograniczenie badanym kontaktu ze światem przestępczym oraz wyeliminowanie nielegalnych źródeł i czarnego rynku narkotyków.

-Wypracowanie odpowiednich modeli przeciwdziałania narkomanii.

Wszelkie informacje związane z projektem znajdziesz na stronie Cannabis House oraz w naszym poprzednim artykule na ten temat, który znajdziesz T U T A J.

Gdy tylko zostaną uruchomione kolejne dyspensaria – poinformujemy o tym.

Szwajcaria uruchamia pilotażowy program legalnej sprzedaży marihuany, o którym po raz pierwszy informowaliśmy dwa lata temu. Rok później pojawiła się informacja, że pierwszym miastem, które weźmie udział w projekcie będzie Zurych. Dziś wiadomo już, że pierwsze miasto, które uzyskało zgodę na uruchomienie zapowiadanego dwa lata temu projektu to Bazylea. Uchwalone w 2020 prawo dopuszcza uruchomienie kontrolowanej sprzedaży w ramach programu pilotażowego w każdym mieście i wiele wskazuje na to, że wkrótce poinformujemy o kolejnym. Oto kto i na jakich zasadach będzie mógł już od września legalnie nabywać i konsumować zioło w Bazylei.

Szwajcaria uruchamia pilotażowy program legalnej sprzedaży marihuany

Prawo zezwalające na uruchomienie pilotażowego programu kontrolowanej sprzedaży marihuany rekreacyjnej osobom dorosłym, zostało w Szwajcarii uchwalone blisko dwa lata temu. Informowaliśmy o tym T U T A J. Wdrożenie programu jest m.in. efektem poparcia legalizacji marihuany przez Szwajcarską Komisję Zdrowia w 2019 r.

Pilotażowy program legalizacji marihuany ma trwać pięć lat. Susz dystrybuowany w ramach programu ma pochodzić wyłącznie ze szwajcarskich upraw prowadzonych wg. szwajcarskich standardów uprawy ekologicznej.

Uchwalając nowe przepisy, Zgromadzenie Narodowe odrzuciło wiele punktów nakładających dodatkowe regulacje oraz ograniczenia związane z programem, które dotyczące miały jego uczestników. Zrezygnowano m.in. z:

  • informowania szkoły bądź pracodawcy o udziale w projekcie.
  • zawieszenia prawa jazdy na czas udziału w programie
  • rejestrowania użytkowników
  • zakazu uczestnictwa w programie osobom, które w przeszłości miały problemy z narkotykami
  • ograniczenia poziomu THC do 15% ( ostatecznie ustalono poziom do 20%)

Jak poinformował Federalny Urząd Zdrowia Publicznego, wprowadzenie programu ma pomóc poznać i zrozumieć „alternatywne formy regulacji”, takiej jak właśnie legalny, w pełni kontrolowany obrót suszem konopi indyjskich.

Początkowo mówiło się, że pierwszym miastem, które uruchomi program będzie Zurych. Taka informacja pojawiła się blisko rok temu, informowaliśmy o tym T U T A J. Program nazwany “Züri Can, konopie z odpowiedzialnością”  jest zapowiadany na ten rok jednak nie jest jeszcze znana konkretna data jego uruchomienia.

Finalnie pierwszym szwajcarskim miastem gdzie w ramach programu czterysta dorosłych osób będzie mogło legalnie nabywać i konsumować susz konopi indyjskich będzie Bazylea.

Pod koniec lata tego roku około 400 osób ze szwajcarskim paszportem będzie mogło legalnie nabyć marihuanę w ustalonych punktach sprzedaży na terenie Bazylei. Osoby biorące udział w programie będą obserwowane i regularnie badane przez naukowców oraz lekarzy, którzy na koniec programu wydadzą opinię o fizycznym i psychicznym stanie zdrowia osób biorących udział w projekcie.

Nad projektem czuwa Uniwersytet w Bazylei i jego kliniki psychiatryczne, a także wydział zdrowia. Całość jest możliwa dzięki ustawie wprowadzonej w 2020 r., która dopuszcza prowadzenie konopnych programów pilotażowych przez szwajcarskie miasta.

Federalne Biuro Zdrowia Publicznego poinformowało, że odstępowanie bądź odsprzedawanie nabytej w ramach programu marihuany, będzie karane.

 

Fundacja420 – tak Mata nazwał swój nowy projekt, który ma na celu działania na rzecz legalizacji. Młody Matczak o wszystkim poinformował wczoraj, czyli na 4/20. Dowiedzieliśmy się, że ostatnie tygodnie Mata spędził wraz  Young Leosią na jamajce gdzie po za tym, że palili sporo ziela, nagrali trzy utwory mające promować projekt, które swoją premierę miały również wczoraj. Niestety zgarnęły raczej negatywne recenzje.  Całość to bardziej luźny projekt rozrywkowy w pro-legalizacyjnych klimatach niż poparta merytoryką poważna akcja mogąca przynieść faktyczne zmiany. Świadczą o tym m.in. wypowiedzi Maty, z których jasno wynika, że pomysłodawca projektu, o konopiach ma wiedzę raczej powierzchowną i zwyczajnie bezmyślnie gloryfikuje zioło chwaląc się, że pali dużo i często. Zero merytoryki czy świadomego przekazu.

Fundacja420 – Mata rusza z projektem o tematyce pro-legalizacyjnej

Nie tak dawno temu spora większość polskich mediów rozpisywała się o zatrzymaniu przez policję, młodego rapera Maty. Zatrzymanie związane było z posiadaniem przez muzyka niewielkiej ilości marihuany.  Niedługo potem, podczas Gali Bestsellerów Empiku oznajmił, że rozpoczyna walkę o depenalizację marihuany, przeczytasz o tym T U T A J.

Wczoraj, w Światowy Dzień Marihuany czyli 4/20, raper ogłosił powstanie projektu o nazwie Fundacja420, Mata opublikował z tej okazji trzy utwory. Wszystkie powstały w ciągu ostatnich kilku tygodni podczas pobytu Młodego Matczaka na jamajce, gdzie towarzyszyła mu Young Leosia. Niestety, na utworach powstałych na Jamajce, m.in. w studio gdzie nagrywał Bob Marley, słuchacze nie zostawili suchej nitki. My po przesłuchaniu też raczej nie będziemy do nich wracać. Nigdy.

Wracamy właśnie z Leo z Jamajki, gdzie przez cały tydzień paliliśmy legalną marihuanę. Czujemy się bardzo dobrze. Był to bardzo aktywny wyjazd, w czasie którego nagraliśmy od zera trzy piosenki i trzy klipy, a w międzyczasie zwiedziliśmy prawie całą wyspę. Wiele osób nazywa to miejsce mekką muzyki i muszę przyznać im rację, bo jeszcze nigdy i nigdzie z taką łatwością mi się nie tworzyło.”

-poinformował Mata, który o powołaniu projektu Fundacja420 mówi tak:

Tworzenie sztuki to moja pasja i praca, z której miesięcznie energię czerpią miliony Polaków. Z kolei ja czasem czerpię swoją energię z konopi, które rosną same z siebie na co drugim polu, a za których posiadanie grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Uważam, że jest to niesprawiedliwe i mówię to jako muzyk, dla którego ta używka jest mniej więcej tym samym, co energetyk dla tirowca (tylko trochę mniej szkodliwa). Nie chcę iść do więzienia tylko na studia albo do kina i na spokojnie cieszyć się życiem, dlatego wraz z przyjaciółmi, artystami i aktywistami konopnymi zakładam Fundację 420, której głównym celem jest depenalizacja konopi indyjskich w Polsce.

Oczywiście ciężko nie zgodzić się z tym, że karanie więzieniem za uprawianie czy posiadanie marihuany na własny rekreacyjny użytek jest chore i  niesprawiedliwe. Faktem jest też to, że marihuana jest mniej szkodliwa niż tzw. energetyki. Jednak napisanie, że konopie za których posiadanie grozi do 10. lat rosną sobie ot tak na co drugim polu jest już bzdurą, która nigdy nie powinna paść z ust osoby aspirującej do edukowania na temat konopi czy organizowania wszelakich pro-konopnych akcji.

Niestety na próżno szukać u Maty merytorycznych, cokolwiek wnoszących wypowiedzi na temat marihuany. Czy to w tekstach czy gdziekolwiek indziej. Głównie chwali się, że pali całkiem sporo chociaż nie umie nawet skręcać jointów. Również jego wypowiedź podczas gali Empiku była mocno krytykowana nawet przez środowiska konopne, co było spowodowane użyciem stwierdzenia, że „ten narkotyk trzeba zalegalizować”.

No właśnie, Mata stworzył sobie upalone alter-ego czyli Skute Bobo. Jako Skute Bobo, Młody Matczak gloryfikuje palenie marihuany w jeden z najgorszych możliwych sposobów – np. bezmyślnie mówi, że pali 10 jointów dziennie choć nie umie skręcać, bezmyślnie gloryfikuje marihuanę jako niegroźną używkę i w ogóle spoko sprawę. Co chwila zaznaczając jak lubi się upalić. Zero głębszej konopnej myśli, zero edukacji. Nie miałbym z tym problemu gdyby nie chodziło o twórcę, którego odbiorcy są w większości niepełnoletni, który w dodatku teraz aspiruje do roli konopnego edukatora.

Mata jest idolem milionów nastolatków i jedyne co do tej pory zrobił w temacie marihuany to głupkowato nawijał, że bardzo ja lubi i to w sporych ilościach. To nie jest edukacja, to jest głupia i bezmyślna gloryfikacja marihuany wśród osób, które twórczości Michała słuchają.

Czekam aż Skute Bobo wyjaśni swoim fanom, że jeżeli tak jak on palą codziennie i to nie mało – to niech przestaną i skupią się na rozwoju i samorealizacji, na palenie będzie jeszcze czas – na rozwój może być już w pewnym momencie za późno.

Sama idea składanki czy mixtape’u o tematyce konopnej już się u nas pojawiała. Były to dwa projekty, PropaGanja, której było kilka edycji – edukacyjny projekt non-profit gdzie usłyszeć można było ambitne i przemyślane teksty o tematyce konopnej i antyrządowej. Druga pozycja to projekt Grube Jointy, który miał dwie edycje. Oba projekty niosły za sobą ogromną dawkę edukacji, faktów i argumentów.

Warstwy muzycznej projektu Maty nie oceniam, nie jestem krytykiem muzycznym. Powiem tylko tyle, że jak do tej pory nie trafiłem na pozytywną ocenę któregokolwiek z trzech opublikowanych wczoraj utworów. Natomiast ja sam po jednym przesłuchaniu wiem, że do nich nie wrócę.

No dobra pokuszę się o ocenę: Jeżeli ktoś dążenie do legalizacji firmuje takim gównem – to jeszcze długo będą nas karać za posiadanie.

Z resztą zobaczcie sami, pierwszy z trzech utworów znajdziecie T U T A J.

Kończę ten tekst wracając z Forum Rozwoju Branży Konopnej – Kanabiz, gdzie miałem przyjemność uczestniczyć w jednym z paneli w odbywających się w ramach wydarzenia. Miałem okazję poprosić o komentarz kilka osób, w branży znanych i cenionych. Niestety nikt nie wypowiedział się o projekcie Maty pozytywnie właśnie przez pryzmat tego, że głupkowata gloryfikacja zioła – to jedyne co robi do tej pory Skute Bobo. Kilkukrotnie usłyszałem stwierdzenie, że jeżeli tak ma wyglądać legalizacja marihuany – to może niech ona lepiej zostanie nielegalna, oczywiście półżartem. Nikt poważny w środowisku konopnym nie traktuje powołania fundacji420 poważnie.

Tak, Mata jako jeden z najpopularniejszych obecnie twórców zdecydowanie mógłby wspomóc działania pro-legalizacyjne. Ale nie w sposób w jaki robi to do tej pory bo poziom tych działań jest zwyczajnie żenujący.

Jaki procent Europejczyków popiera legalizację ziela? Właśnie poznaliśmy wyniki badania nastrojów społecznych w kwestii podejścia do konopi. Stosunkowo niedawno podobne badanie miało miejsce w Polsce, jego wyniki pokazały, że nasze społeczeństwo nie jest co do tego zgodne, a różnice w poglądach niemal zawsze pokrywają się z wiekiem – im pytana osoba jest starsza, tym bardziej jest przeciwna konopiom. A jak sytuacja wygląda w skali Europejskiej? Jaki procent respondentów popiera regulowaną sprzedaż, a jaki domową uprawę? Oto wyniki badań.

Jaki procent Europejczyków popiera legalizację ziela – znamy wyniki najnowszego badania

Wyniki najnowszego badania poparcia dla legalizacji marihuany rekreacyjnej pokazują, że ponad 50 procent Europejczyków poparła by takie rozwiązanie. Najwięcej zwolenników legalizacji ziela zamieszkuje Włochy oraz Portugalię. Co ciekawe, najmniejsze poparcie deklarowali respondenci z Niderlandów, gdzie za legalizacją opowiada się 47%.

Stale rosnący rozwój europejskiego rynku medycznej marihuany, a także rosnący popyt na wszelkie produkty konopne z sektora wellness pomogły zmienić postrzeganie konopi po dekadach prohibicji – twierdzi Alastair Moore, założyciel Hanway Associates , firmy zajmującej się analizą rynku konopi.

Ciężko się z tym nie zgodzić, konopie już od jakiegoś czasu wchodzą na salony, a z ich dobrodziejstw ma okazję korzystać co raz to więcej osób. Konopne liście nie są już niczym nowym w drogeriach czy sklepach dla sportowców, a wiele z nich ma już osobne działy z produktami konopnymi. Również możliwość legalnego leczenia się medyczną marihuaną mocno wpływa na jej opinię w społeczeństwie. Konopie rosną w siłę!

Badanie objęło grupę 9043 osób z 8 krajów.

Obserwatorzy są zdania, że prawdopodobnie Europa pójdzie drogą Stanów Zjednoczonych gdzie legalizacja w jednym stanie wywołała efekt domina legalizacyjnego na terenie całego kraju.

Już wkrótce marihuanę rekreacyjną zalegalizują nasi zachodni sąsiedzi – Niemcy, czy to właśnie ten kraj rozpocznie falę Europejskiej Legalizacji? Mamy taka nadzieję. O niemieckiej legalizacji przeczytasz T U T A J.

Wśród 55% respondentów popierających legalizację marihuany rekreacyjnej, około 80% opowiada się za ich sprzedażą regulowaną przez rząd. Zdecydowana mniejszość wyraża poparcia dla domowych upraw, a jeśli już je popierają to z ograniczeniami.

Około 30% pytanych deklarowało spróbowanie marihuany gdyby była ona legalna. Natomiast ponad połowie nie przeszkadzałby sklep z legalnym ziołem w okolicy ich domu.

Zarówno społeczne jak i biznesowe poparcie dla zmian i legalizacji z pewnością mogą nadać jej rozpędu. Pytanie tylko w jakim kierunku ten rozpęd zostanie wykorzystany.

Źródło: Bloomberg.com, Reuters.com

Czy możliwe, że narodowe uprawy medycznej marihuany to przekręt? Od jakiegoś czasu staramy się ustalić kompetencje Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w zakresie wytwarzania medycznej marihuany. Jeżeli procedowane obecnie propozycje zmian wejdą w życie, to właśnie IWNiRZ miałby się zająć produkcją suszu na nasz rynek. Konopni eksperci od miesięcy alarmują, że instytut z Poznania nie ma w tej materii kompetencji i jedyne na czym mu zależy to uzyskanie wielomilionowych dotacji na ten cel. Teraz okazuje się, że instytut nie jest w stanie podać nawet  przybliżonej ceny wytworzonego przez siebie surowca, a dyrektor odpowiedzialna za tę produkcję stwierdziła, że wstępna cena będzie znana najwcześniej rok po wejściu w życie ustawy. A to przecież cena jest podstawowym argumentem dla narodowych upraw. Oto więcej informacji.

Planowane narodowe uprawy medycznej marihuany przez Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich to przekręt?

Medyczna marihuana dostępna jest na naszym rynku od 2017 roku. Do dziś jednak sprowadzamy ją z Kanady czy Danii. Wiele osób jest błędnie przekonanych, że to właśnie fakt sprowadzania surowca zza granicy jest przyczyną jego wysokiej ceny. Co gorsza takie twierdzenia można usłyszeć np. od polityków Lewicy, którzy w ten sposób bardziej szkodzą niż pomagają. Paulina Matysiak z Lewicy twierdzi, że ponad połowa ceny suszu to koszt transportu, gdy ten tak naprawdę wynosi ok. 60 gr za opakowanie 10 gramów.
Z czego tak naprawdę wynika cena oraz dostępność medycznej marihuany pisaliśmy T U T A J.
Od przeszło roku trwają prace nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, aby możliwe było wytwarzanie surowca przez polskie podmioty. Podczas wielu komisji i spotkań, odpowiedzialny za nowelizację prawa, poseł Jarosław Sachajko, wypracował możliwe do zaakceptowania przez rząd rozwiązanie. Jest nim uprawa marihuany na cele medyczne przez instytuty państwowe. Wybrano do tego zadania Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich, który sam wyraził taką chęć.
Czemu państwowe jednostki? W głowach ludzi, którzy stanowią obecny rząd marihuana jest substancją bardzo niebezpieczną, a zezwolenie na jej uprawę prywatnym podmiotom mogłoby doprowadzić wyprowadzania suszu na czarny rynek (jakkolwiek niedorzecznie to brzmi). Dlatego jedyne na co byli w stanie przystać przedstawiciele rządu to uprawa medycznej marihuany w instytutach państwowych.
Nie byłoby w tym rozwiązaniu nic złego, gdyby tylko IWNiRZ naprawdę chciał wytwarzać surowiec odpowiedniej jakości i miał do tego jakiekolwiek kompetencje. Niestety, wszystko wskazuje, że jest inaczej, a instytutowi zależy głównie na dotacjach i wielomilionowych grantach na ten cel.
Poznański instytut nie ma w tej materii kompetencji. Nic dziwnego gdyż jest to jednostka rolnicza. Dokładnie tak, za produkcję leku odpowiedzialne będzie (wg procedowanych przepisów) ministerstwo rolnictwa, a nie zdrowia! Sytuacja w naszej opinii wynika z pomylenia produkcji medycznej z produkcją rolną. O tym, że ludzie z poznańskiego instytutu kompletnie nie wiedzą czym mieliby się zajmować świadczy choćby fakt, że medyczną marihuanę chcieli uprawiać… na polu.
Jednak to co najbardziej bulwersuje to fakt, że przedstawiciele instytutu świadomie kłamali w trakcie komisji sejmowych! Głównym argumentem za krajowymi uprawami jest kwestia ceny surowca dla pacjentów. Przedstawiciel IWNiRZ, na pytanie parlamentarzystów o cenę końcową produktu oznajmił, że wyniesie ona 30 zł za gram.
Postanowiłem ustalić w jaki sposób to wyliczono.
Zadzwoniłem w tej sprawie do dyrektor dr hab. Małgorzaty Łochyńskiej – osoby nadzorującej projekt polskich upraw w ramach instytutu. Od pani dyrektor dowiedziałem się, że w poznańskim instytucie nikt nie wie jaka będzie ostateczna cena ich surowca!
-Ale jak to, przecież to właśnie niska cena końcowa produktu jest jeżeli nie jedynym to podstawowym argumentem i powodem prowadzenia upraw przez IWNiRZ – dopytywałem.
Na pytanie, kiedy ustalą cenę ich surowca, pani Łochyńska odpowiedziała, że jej zespół ekspertów jest w stanie ustalić cenę po ok. roku od wejścia w życie nowego prawa! Po roku! A gdy wtedy okaże się, że ich koszt wyprodukowania jednego grama to 100 zł? Instytut będzie już zasilony w dotacje, zatem stracą tylko i wyłącznie pacjenci.
Na pytania o to dlaczego zatem kłamali na komisjach ws. ceny i zarzekali się, że cena ostateczna wyniesie 30 zł słyszałem, że „nie będę na ten temat z panem rozmawiać”.
IWNiRZ złożył dokumenty ws. grantów na swój projekt upraw medycznej marihuany. Mówi się o kwocie 50 000 000. Co ciekawe, składając taki wniosek trzeba podać koszty. Czy zatem instytut zna koszty, a co za tym idzie cenę końcową i ją ukrywa bo będzie znacznie wyższa niż obecne ceny suszu sprowadzanego do polski?  Wiele wskazuje, że poznański instytut chce produkować, ale nie wyprodukować. Co oznacza, że otrzymają wspomniane środki, a po roku lub dwóch oznajmią, że im się nie udało.
Potwierdza się to o czym w pewnych kręgach mówi się od dawna – poznański IWNiRZ wyczuł możliwość dużego zarobku i wcale nie ma zamiaru uprawiać medycznej marihuany tylko zarobić na udawaniu, że ją uprawia.
O komentarz do faktu, że instytut nie zna ceny końcowej swojego surowca poprosiłem posła Jarosława Sachajko:
Sytuacja, o której Pan mówi jest niedopuszczalna i z pewnością na te doniesienia zareaguję. Nie można dopuścić do sytuacji, aby surowiec wytwarzany w państwowych jednostkach był finalnie droższy od tego oferowanego przez podmioty komercyjne.
-oznajmił poseł.
Dziś otrzymałem też nieoficjalną informację, że IWNiRZ rozważa jeszcze jeden wariant, który doskonale obrazuje z czym mamy do czynienia. Otóż szanowni państwo, dotarła do nas informacja, że poznański instytut rozważa możliwość zakupienia surowca w stanach zjednoczonych i przepakowanie go u siebie. Prawo farmaceutyczne proces przepakowania surowca farmaceutycznego z opakowania zbiorczego do opakowania docelowego określa jako „wytwarzanie”. Dlatego w przypadku sprowadzenia suszu i przepakowania go w IWNiRZ, instytut będzie mógł w świetle prawa mówić, że wytwarza medyczną marihuanę. I zgarnie dziesiątki milionów dofinansowania.
Temat jest rozwojowy, będziemy go monitorować i informować was na bieżąco.

Mata zapowiada walkę o depenalizację zioła. Młody raper odbierając na wczorajszej gali Bestsellerów Empiku nagrodę za album „Młody Matczak” oznajmił, że jego głośno komentowane zatrzymanie za posiadanie 1,5 g suszu konopnego nie było akcją promocyjną. W związku z zatrzymaniem, Mata oznajmił, że rozpoczyna walkę o depenalizację ziela. Jego oświadczenie skomentowali m.in. Artur Rojek, Peja, Marcin Prokop, Monika Olejnik Czy Patryk Vega. My natomiast zastanawiamy się w jaki sposób młody Matczak mógłby wesprzeć dążenia do depenalizacji konopi indyjskich.

Mata zapowiada walkę o depenalizację zioła

Maty dzisiaj nie mogło być z nami, ale jestem ja – Skute Bobo. Słuchajcie, chciałem powiedzieć coś. Ja dwa tygodnie temu zostałem złapany za posiadanie marihuany. Chciałem coś zdementować. Wiele osób uważa, że to była jakaś akcja promocyjna. To nie była akcja promocyjna. Po prostu byłem w pracy, ciężki dzień. Skończyłem pracę, pojechałem z kolegą na piłkę. Chcieliśmy z kolegami się trochę wyluzować. Złapali nas panowie policjanci

– powiedział młody raper podczas wczorajszego wręczenia nagród na gali Bestsellery Empiku

Odniósł się w ten sposób do sytuacji zatrzymania go niedawno przez policję za posiadanie 1,5 g marihuany. Muzyk spędził noc na policyjnym dołku, a jego mieszkanie zostało przeszukane. Cała sytuacja odbiła się szerokim echem w mediach wszelkiego rodzaju i była szeroko komentowana przez różne środowiska.

Teraz autor płyty „Młody Matczak” postanowił wykorzystać szum wokół jego konopnej przygody i zapowiedział walkę o depenalizację marihuany oraz oznajmił, że w zielu zakochana jest cała Polska.

Ja uważam, że marihuana, cała Polska jest w niej zakochana i chciałem ogłosić, że w związku z tą sytuacją i tym, co zrobiły media, chcę nagłośnić temat marihuany w Polsce. Rozpocząć walkę o depenalizację tego narkotyku, ponieważ uważam, że jest ważny szczególnie w naszej społeczności, artystycznej, muzycznej. Jest od wielu lat inspiracją tak naprawdę dla muzyków. Dziękuje za wyróżnienie i chciałbym poprosić moich fanów oraz fanów muzyki, aby przyłączyli się do walki o depenalizację marihuany

– oznajmił Mata

W trakcie trwania gali m.in. Artur Rojek i Vito Bambino zapowiedzieli, że będą go w tym wspierać. Będący na miejscu Peja stwierdził natomiast, że użycie przez Matę słowa „narkotyk” mogło bardziej zaszkodzić niż pomóc sprawie.

Po gali sprawę skomentowali też m.in. Marcin Prokop chwaląc Matczaka za mówienie otwarcie o tym co leży mu na sercu. Monika Olejnik przyznała, że politycy powinni się pochylić nad sprawą depenalizacji, a Patryk Vega ostrzegał przed uzależnieniami.

My natomiast zastanawiamy się w jaki sposób laureat statuetki Empiku mógłby wesprzeć depenalizację zioła.

Mata jest w ostatnich miesiącach artystą bardzo rozpoznawalnym, jednak fakt, że o jego istnieniu wie zapewne większość Polaków do trzydziestego roku życia nie oznacza, że wszyscy znają jego twórczość. Średnia wieku jego słuchaczy jest zapewne sporo poniżej dwudziestu lat. To oczywiście nic złego, chodzi jedynie o fakt, że większość jego odbiorców raczej popiera nawet nie tyle depenalizację marihuany co jej całkowitą legalizację. Ich przekonywać nie ma potrzeby.

Gdyby jednak zaczął nagłaśniać związane z marihuaną absurdy takie jak wyroki więzienia dla ludzi, którzy konopiami indyjskimi ratowali swoje zdrowie i życie, że polityka „zero tolerancji” prowadzi jedynie do zwiększenia sprzedaży marihuany na czarnym rynku, sprzedaży zupełnie nie kontrolowanej nastawionej wyłącznie na zysk gdzie diler nie pyta o dowód. Że zdelegalizowanie tego rynku w żadnym wypadku nie oznacza ograniczenia dostępu do marihuany, a wręcz przeciwnie – popyt na konopie jest tak duży, że zawsze znajdą się chętni, aby na nich zarobić. Gdyby Michał Matczak przeprowadził akcję opartą na argumentach, które następnie powtórzyłyby ogólnokrajowe media to w świadomość społeczna nt. marihuany mogła by wzrosnąć. Gdyby zachęcił swoich słuchaczy do zainteresowania tematem starsze pokolenia w swoich rodzinach też nie było by źle. Najgorsze co można robić to publicznie mówić, że „ten narkotyk trzeba zalegalizować”.

Niestety, nieważne jak Mata będzie się starał to póki w Polsce rządzi PiS – nic się w tej materii nie zmieni. Pamiętać należy, że decydujący o statusie marihuany politycy nie są zainteresowani zdaniem jakiegokolwiek rapera na ten temat. Oni postrzegają marihuanę jako bardzo niebezpieczny narkotyk, który odpowiada za ogromną liczbę śmierci (słowa m.in. posła Dolaty z PiS) i jakiekolwiek poluzowanie przepisów w tej materii jest dla nich nie do pomyślenia.

Pamiętajmy jednak, że edukacja społeczna jest równie ważna i gdy przyjdzie zmiana obecnej władzy warto, aby świadomość konopna była na możliwie najwyższym poziomie. Dlatego im więcej rozpoznawalnych osób będzie o tym mówić tym lepiej. Równie ważne jest też, aby posługiwali się odpowiednim językiem i argumentami.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.