Świat Prawa i legalizacji marihuany

Fundacja420 – tak Mata nazwał swój nowy projekt, który ma na celu działania na rzecz legalizacji. Młody Matczak o wszystkim poinformował wczoraj, czyli na 4/20. Dowiedzieliśmy się, że ostatnie tygodnie Mata spędził wraz  Young Leosią na jamajce gdzie po za tym, że palili sporo ziela, nagrali trzy utwory mające promować projekt, które swoją premierę miały również wczoraj. Niestety zgarnęły raczej negatywne recenzje.  Całość to bardziej luźny projekt rozrywkowy w pro-legalizacyjnych klimatach niż poparta merytoryką poważna akcja mogąca przynieść faktyczne zmiany. Świadczą o tym m.in. wypowiedzi Maty, z których jasno wynika, że pomysłodawca projektu, o konopiach ma wiedzę raczej powierzchowną i zwyczajnie bezmyślnie gloryfikuje zioło chwaląc się, że pali dużo i często. Zero merytoryki czy świadomego przekazu.

Fundacja420 – Mata rusza z projektem o tematyce pro-legalizacyjnej

Nie tak dawno temu spora większość polskich mediów rozpisywała się o zatrzymaniu przez policję, młodego rapera Maty. Zatrzymanie związane było z posiadaniem przez muzyka niewielkiej ilości marihuany.  Niedługo potem, podczas Gali Bestsellerów Empiku oznajmił, że rozpoczyna walkę o depenalizację marihuany, przeczytasz o tym T U T A J.

Wczoraj, w Światowy Dzień Marihuany czyli 4/20, raper ogłosił powstanie projektu o nazwie Fundacja420, Mata opublikował z tej okazji trzy utwory. Wszystkie powstały w ciągu ostatnich kilku tygodni podczas pobytu Młodego Matczaka na jamajce, gdzie towarzyszyła mu Young Leosia. Niestety, na utworach powstałych na Jamajce, m.in. w studio gdzie nagrywał Bob Marley, słuchacze nie zostawili suchej nitki. My po przesłuchaniu też raczej nie będziemy do nich wracać. Nigdy.

Wracamy właśnie z Leo z Jamajki, gdzie przez cały tydzień paliliśmy legalną marihuanę. Czujemy się bardzo dobrze. Był to bardzo aktywny wyjazd, w czasie którego nagraliśmy od zera trzy piosenki i trzy klipy, a w międzyczasie zwiedziliśmy prawie całą wyspę. Wiele osób nazywa to miejsce mekką muzyki i muszę przyznać im rację, bo jeszcze nigdy i nigdzie z taką łatwością mi się nie tworzyło.”

-poinformował Mata, który o powołaniu projektu Fundacja420 mówi tak:

Tworzenie sztuki to moja pasja i praca, z której miesięcznie energię czerpią miliony Polaków. Z kolei ja czasem czerpię swoją energię z konopi, które rosną same z siebie na co drugim polu, a za których posiadanie grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Uważam, że jest to niesprawiedliwe i mówię to jako muzyk, dla którego ta używka jest mniej więcej tym samym, co energetyk dla tirowca (tylko trochę mniej szkodliwa). Nie chcę iść do więzienia tylko na studia albo do kina i na spokojnie cieszyć się życiem, dlatego wraz z przyjaciółmi, artystami i aktywistami konopnymi zakładam Fundację 420, której głównym celem jest depenalizacja konopi indyjskich w Polsce.

Oczywiście ciężko nie zgodzić się z tym, że karanie więzieniem za uprawianie czy posiadanie marihuany na własny rekreacyjny użytek jest chore i  niesprawiedliwe. Faktem jest też to, że marihuana jest mniej szkodliwa niż tzw. energetyki. Jednak napisanie, że konopie za których posiadanie grozi do 10. lat rosną sobie ot tak na co drugim polu jest już bzdurą, która nigdy nie powinna paść z ust osoby aspirującej do edukowania na temat konopi czy organizowania wszelakich pro-konopnych akcji.

Niestety na próżno szukać u Maty merytorycznych, cokolwiek wnoszących wypowiedzi na temat marihuany. Czy to w tekstach czy gdziekolwiek indziej. Głównie chwali się, że pali całkiem sporo chociaż nie umie nawet skręcać jointów. Również jego wypowiedź podczas gali Empiku była mocno krytykowana nawet przez środowiska konopne, co było spowodowane użyciem stwierdzenia, że „ten narkotyk trzeba zalegalizować”.

No właśnie, Mata stworzył sobie upalone alter-ego czyli Skute Bobo. Jako Skute Bobo, Młody Matczak gloryfikuje palenie marihuany w jeden z najgorszych możliwych sposobów – np. bezmyślnie mówi, że pali 10 jointów dziennie choć nie umie skręcać, bezmyślnie gloryfikuje marihuanę jako niegroźną używkę i w ogóle spoko sprawę. Co chwila zaznaczając jak lubi się upalić. Zero głębszej konopnej myśli, zero edukacji. Nie miałbym z tym problemu gdyby nie chodziło o twórcę, którego odbiorcy są w większości niepełnoletni, który w dodatku teraz aspiruje do roli konopnego edukatora.

Mata jest idolem milionów nastolatków i jedyne co do tej pory zrobił w temacie marihuany to głupkowato nawijał, że bardzo ja lubi i to w sporych ilościach. To nie jest edukacja, to jest głupia i bezmyślna gloryfikacja marihuany wśród osób, które twórczości Michała słuchają.

Czekam aż Skute Bobo wyjaśni swoim fanom, że jeżeli tak jak on palą codziennie i to nie mało – to niech przestaną i skupią się na rozwoju i samorealizacji, na palenie będzie jeszcze czas – na rozwój może być już w pewnym momencie za późno.

Sama idea składanki czy mixtape’u o tematyce konopnej już się u nas pojawiała. Były to dwa projekty, PropaGanja, której było kilka edycji – edukacyjny projekt non-profit gdzie usłyszeć można było ambitne i przemyślane teksty o tematyce konopnej i antyrządowej. Druga pozycja to projekt Grube Jointy, który miał dwie edycje. Oba projekty niosły za sobą ogromną dawkę edukacji, faktów i argumentów.

Warstwy muzycznej projektu Maty nie oceniam, nie jestem krytykiem muzycznym. Powiem tylko tyle, że jak do tej pory nie trafiłem na pozytywną ocenę któregokolwiek z trzech opublikowanych wczoraj utworów. Natomiast ja sam po jednym przesłuchaniu wiem, że do nich nie wrócę.

No dobra pokuszę się o ocenę: Jeżeli ktoś dążenie do legalizacji firmuje takim gównem – to jeszcze długo będą nas karać za posiadanie.

Z resztą zobaczcie sami, pierwszy z trzech utworów znajdziecie T U T A J.

Kończę ten tekst wracając z Forum Rozwoju Branży Konopnej – Kanabiz, gdzie miałem przyjemność uczestniczyć w jednym z paneli w odbywających się w ramach wydarzenia. Miałem okazję poprosić o komentarz kilka osób, w branży znanych i cenionych. Niestety nikt nie wypowiedział się o projekcie Maty pozytywnie właśnie przez pryzmat tego, że głupkowata gloryfikacja zioła – to jedyne co robi do tej pory Skute Bobo. Kilkukrotnie usłyszałem stwierdzenie, że jeżeli tak ma wyglądać legalizacja marihuany – to może niech ona lepiej zostanie nielegalna, oczywiście półżartem. Nikt poważny w środowisku konopnym nie traktuje powołania fundacji420 poważnie.

Tak, Mata jako jeden z najpopularniejszych obecnie twórców zdecydowanie mógłby wspomóc działania pro-legalizacyjne. Ale nie w sposób w jaki robi to do tej pory bo poziom tych działań jest zwyczajnie żenujący.

Jaki procent Europejczyków popiera legalizację ziela? Właśnie poznaliśmy wyniki badania nastrojów społecznych w kwestii podejścia do konopi. Stosunkowo niedawno podobne badanie miało miejsce w Polsce, jego wyniki pokazały, że nasze społeczeństwo nie jest co do tego zgodne, a różnice w poglądach niemal zawsze pokrywają się z wiekiem – im pytana osoba jest starsza, tym bardziej jest przeciwna konopiom. A jak sytuacja wygląda w skali Europejskiej? Jaki procent respondentów popiera regulowaną sprzedaż, a jaki domową uprawę? Oto wyniki badań.

Jaki procent Europejczyków popiera legalizację ziela – znamy wyniki najnowszego badania

Wyniki najnowszego badania poparcia dla legalizacji marihuany rekreacyjnej pokazują, że ponad 50 procent Europejczyków poparła by takie rozwiązanie. Najwięcej zwolenników legalizacji ziela zamieszkuje Włochy oraz Portugalię. Co ciekawe, najmniejsze poparcie deklarowali respondenci z Niderlandów, gdzie za legalizacją opowiada się 47%.

Stale rosnący rozwój europejskiego rynku medycznej marihuany, a także rosnący popyt na wszelkie produkty konopne z sektora wellness pomogły zmienić postrzeganie konopi po dekadach prohibicji – twierdzi Alastair Moore, założyciel Hanway Associates , firmy zajmującej się analizą rynku konopi.

Ciężko się z tym nie zgodzić, konopie już od jakiegoś czasu wchodzą na salony, a z ich dobrodziejstw ma okazję korzystać co raz to więcej osób. Konopne liście nie są już niczym nowym w drogeriach czy sklepach dla sportowców, a wiele z nich ma już osobne działy z produktami konopnymi. Również możliwość legalnego leczenia się medyczną marihuaną mocno wpływa na jej opinię w społeczeństwie. Konopie rosną w siłę!

Badanie objęło grupę 9043 osób z 8 krajów.

Obserwatorzy są zdania, że prawdopodobnie Europa pójdzie drogą Stanów Zjednoczonych gdzie legalizacja w jednym stanie wywołała efekt domina legalizacyjnego na terenie całego kraju.

Już wkrótce marihuanę rekreacyjną zalegalizują nasi zachodni sąsiedzi – Niemcy, czy to właśnie ten kraj rozpocznie falę Europejskiej Legalizacji? Mamy taka nadzieję. O niemieckiej legalizacji przeczytasz T U T A J.

Wśród 55% respondentów popierających legalizację marihuany rekreacyjnej, około 80% opowiada się za ich sprzedażą regulowaną przez rząd. Zdecydowana mniejszość wyraża poparcia dla domowych upraw, a jeśli już je popierają to z ograniczeniami.

Około 30% pytanych deklarowało spróbowanie marihuany gdyby była ona legalna. Natomiast ponad połowie nie przeszkadzałby sklep z legalnym ziołem w okolicy ich domu.

Zarówno społeczne jak i biznesowe poparcie dla zmian i legalizacji z pewnością mogą nadać jej rozpędu. Pytanie tylko w jakim kierunku ten rozpęd zostanie wykorzystany.

Źródło: Bloomberg.com, Reuters.com

Czy możliwe, że narodowe uprawy medycznej marihuany to przekręt? Od jakiegoś czasu staramy się ustalić kompetencje Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w zakresie wytwarzania medycznej marihuany. Jeżeli procedowane obecnie propozycje zmian wejdą w życie, to właśnie IWNiRZ miałby się zająć produkcją suszu na nasz rynek. Konopni eksperci od miesięcy alarmują, że instytut z Poznania nie ma w tej materii kompetencji i jedyne na czym mu zależy to uzyskanie wielomilionowych dotacji na ten cel. Teraz okazuje się, że instytut nie jest w stanie podać nawet  przybliżonej ceny wytworzonego przez siebie surowca, a dyrektor odpowiedzialna za tę produkcję stwierdziła, że wstępna cena będzie znana najwcześniej rok po wejściu w życie ustawy. A to przecież cena jest podstawowym argumentem dla narodowych upraw. Oto więcej informacji.

Planowane narodowe uprawy medycznej marihuany przez Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich to przekręt?

Medyczna marihuana dostępna jest na naszym rynku od 2017 roku. Do dziś jednak sprowadzamy ją z Kanady czy Danii. Wiele osób jest błędnie przekonanych, że to właśnie fakt sprowadzania surowca zza granicy jest przyczyną jego wysokiej ceny. Co gorsza takie twierdzenia można usłyszeć np. od polityków Lewicy, którzy w ten sposób bardziej szkodzą niż pomagają. Paulina Matysiak z Lewicy twierdzi, że ponad połowa ceny suszu to koszt transportu, gdy ten tak naprawdę wynosi ok. 60 gr za opakowanie 10 gramów.
Z czego tak naprawdę wynika cena oraz dostępność medycznej marihuany pisaliśmy T U T A J.
Od przeszło roku trwają prace nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, aby możliwe było wytwarzanie surowca przez polskie podmioty. Podczas wielu komisji i spotkań, odpowiedzialny za nowelizację prawa, poseł Jarosław Sachajko, wypracował możliwe do zaakceptowania przez rząd rozwiązanie. Jest nim uprawa marihuany na cele medyczne przez instytuty państwowe. Wybrano do tego zadania Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich, który sam wyraził taką chęć.
Czemu państwowe jednostki? W głowach ludzi, którzy stanowią obecny rząd marihuana jest substancją bardzo niebezpieczną, a zezwolenie na jej uprawę prywatnym podmiotom mogłoby doprowadzić wyprowadzania suszu na czarny rynek (jakkolwiek niedorzecznie to brzmi). Dlatego jedyne na co byli w stanie przystać przedstawiciele rządu to uprawa medycznej marihuany w instytutach państwowych.
Nie byłoby w tym rozwiązaniu nic złego, gdyby tylko IWNiRZ naprawdę chciał wytwarzać surowiec odpowiedniej jakości i miał do tego jakiekolwiek kompetencje. Niestety, wszystko wskazuje, że jest inaczej, a instytutowi zależy głównie na dotacjach i wielomilionowych grantach na ten cel.
Poznański instytut nie ma w tej materii kompetencji. Nic dziwnego gdyż jest to jednostka rolnicza. Dokładnie tak, za produkcję leku odpowiedzialne będzie (wg procedowanych przepisów) ministerstwo rolnictwa, a nie zdrowia! Sytuacja w naszej opinii wynika z pomylenia produkcji medycznej z produkcją rolną. O tym, że ludzie z poznańskiego instytutu kompletnie nie wiedzą czym mieliby się zajmować świadczy choćby fakt, że medyczną marihuanę chcieli uprawiać… na polu.
Jednak to co najbardziej bulwersuje to fakt, że przedstawiciele instytutu świadomie kłamali w trakcie komisji sejmowych! Głównym argumentem za krajowymi uprawami jest kwestia ceny surowca dla pacjentów. Przedstawiciel IWNiRZ, na pytanie parlamentarzystów o cenę końcową produktu oznajmił, że wyniesie ona 30 zł za gram.
Postanowiłem ustalić w jaki sposób to wyliczono.
Zadzwoniłem w tej sprawie do dyrektor dr hab. Małgorzaty Łochyńskiej – osoby nadzorującej projekt polskich upraw w ramach instytutu. Od pani dyrektor dowiedziałem się, że w poznańskim instytucie nikt nie wie jaka będzie ostateczna cena ich surowca!
-Ale jak to, przecież to właśnie niska cena końcowa produktu jest jeżeli nie jedynym to podstawowym argumentem i powodem prowadzenia upraw przez IWNiRZ – dopytywałem.
Na pytanie, kiedy ustalą cenę ich surowca, pani Łochyńska odpowiedziała, że jej zespół ekspertów jest w stanie ustalić cenę po ok. roku od wejścia w życie nowego prawa! Po roku! A gdy wtedy okaże się, że ich koszt wyprodukowania jednego grama to 100 zł? Instytut będzie już zasilony w dotacje, zatem stracą tylko i wyłącznie pacjenci.
Na pytania o to dlaczego zatem kłamali na komisjach ws. ceny i zarzekali się, że cena ostateczna wyniesie 30 zł słyszałem, że „nie będę na ten temat z panem rozmawiać”.
IWNiRZ złożył dokumenty ws. grantów na swój projekt upraw medycznej marihuany. Mówi się o kwocie 50 000 000. Co ciekawe, składając taki wniosek trzeba podać koszty. Czy zatem instytut zna koszty, a co za tym idzie cenę końcową i ją ukrywa bo będzie znacznie wyższa niż obecne ceny suszu sprowadzanego do polski?  Wiele wskazuje, że poznański instytut chce produkować, ale nie wyprodukować. Co oznacza, że otrzymają wspomniane środki, a po roku lub dwóch oznajmią, że im się nie udało.
Potwierdza się to o czym w pewnych kręgach mówi się od dawna – poznański IWNiRZ wyczuł możliwość dużego zarobku i wcale nie ma zamiaru uprawiać medycznej marihuany tylko zarobić na udawaniu, że ją uprawia.
O komentarz do faktu, że instytut nie zna ceny końcowej swojego surowca poprosiłem posła Jarosława Sachajko:
Sytuacja, o której Pan mówi jest niedopuszczalna i z pewnością na te doniesienia zareaguję. Nie można dopuścić do sytuacji, aby surowiec wytwarzany w państwowych jednostkach był finalnie droższy od tego oferowanego przez podmioty komercyjne.
-oznajmił poseł.
Dziś otrzymałem też nieoficjalną informację, że IWNiRZ rozważa jeszcze jeden wariant, który doskonale obrazuje z czym mamy do czynienia. Otóż szanowni państwo, dotarła do nas informacja, że poznański instytut rozważa możliwość zakupienia surowca w stanach zjednoczonych i przepakowanie go u siebie. Prawo farmaceutyczne proces przepakowania surowca farmaceutycznego z opakowania zbiorczego do opakowania docelowego określa jako „wytwarzanie”. Dlatego w przypadku sprowadzenia suszu i przepakowania go w IWNiRZ, instytut będzie mógł w świetle prawa mówić, że wytwarza medyczną marihuanę. I zgarnie dziesiątki milionów dofinansowania.
Temat jest rozwojowy, będziemy go monitorować i informować was na bieżąco.

Mata zapowiada walkę o depenalizację zioła. Młody raper odbierając na wczorajszej gali Bestsellerów Empiku nagrodę za album „Młody Matczak” oznajmił, że jego głośno komentowane zatrzymanie za posiadanie 1,5 g suszu konopnego nie było akcją promocyjną. W związku z zatrzymaniem, Mata oznajmił, że rozpoczyna walkę o depenalizację ziela. Jego oświadczenie skomentowali m.in. Artur Rojek, Peja, Marcin Prokop, Monika Olejnik Czy Patryk Vega. My natomiast zastanawiamy się w jaki sposób młody Matczak mógłby wesprzeć dążenia do depenalizacji konopi indyjskich.

Mata zapowiada walkę o depenalizację zioła

Maty dzisiaj nie mogło być z nami, ale jestem ja – Skute Bobo. Słuchajcie, chciałem powiedzieć coś. Ja dwa tygodnie temu zostałem złapany za posiadanie marihuany. Chciałem coś zdementować. Wiele osób uważa, że to była jakaś akcja promocyjna. To nie była akcja promocyjna. Po prostu byłem w pracy, ciężki dzień. Skończyłem pracę, pojechałem z kolegą na piłkę. Chcieliśmy z kolegami się trochę wyluzować. Złapali nas panowie policjanci

– powiedział młody raper podczas wczorajszego wręczenia nagród na gali Bestsellery Empiku

Odniósł się w ten sposób do sytuacji zatrzymania go niedawno przez policję za posiadanie 1,5 g marihuany. Muzyk spędził noc na policyjnym dołku, a jego mieszkanie zostało przeszukane. Cała sytuacja odbiła się szerokim echem w mediach wszelkiego rodzaju i była szeroko komentowana przez różne środowiska.

Teraz autor płyty „Młody Matczak” postanowił wykorzystać szum wokół jego konopnej przygody i zapowiedział walkę o depenalizację marihuany oraz oznajmił, że w zielu zakochana jest cała Polska.

Ja uważam, że marihuana, cała Polska jest w niej zakochana i chciałem ogłosić, że w związku z tą sytuacją i tym, co zrobiły media, chcę nagłośnić temat marihuany w Polsce. Rozpocząć walkę o depenalizację tego narkotyku, ponieważ uważam, że jest ważny szczególnie w naszej społeczności, artystycznej, muzycznej. Jest od wielu lat inspiracją tak naprawdę dla muzyków. Dziękuje za wyróżnienie i chciałbym poprosić moich fanów oraz fanów muzyki, aby przyłączyli się do walki o depenalizację marihuany

– oznajmił Mata

W trakcie trwania gali m.in. Artur Rojek i Vito Bambino zapowiedzieli, że będą go w tym wspierać. Będący na miejscu Peja stwierdził natomiast, że użycie przez Matę słowa „narkotyk” mogło bardziej zaszkodzić niż pomóc sprawie.

Po gali sprawę skomentowali też m.in. Marcin Prokop chwaląc Matczaka za mówienie otwarcie o tym co leży mu na sercu. Monika Olejnik przyznała, że politycy powinni się pochylić nad sprawą depenalizacji, a Patryk Vega ostrzegał przed uzależnieniami.

My natomiast zastanawiamy się w jaki sposób laureat statuetki Empiku mógłby wesprzeć depenalizację zioła.

Mata jest w ostatnich miesiącach artystą bardzo rozpoznawalnym, jednak fakt, że o jego istnieniu wie zapewne większość Polaków do trzydziestego roku życia nie oznacza, że wszyscy znają jego twórczość. Średnia wieku jego słuchaczy jest zapewne sporo poniżej dwudziestu lat. To oczywiście nic złego, chodzi jedynie o fakt, że większość jego odbiorców raczej popiera nawet nie tyle depenalizację marihuany co jej całkowitą legalizację. Ich przekonywać nie ma potrzeby.

Gdyby jednak zaczął nagłaśniać związane z marihuaną absurdy takie jak wyroki więzienia dla ludzi, którzy konopiami indyjskimi ratowali swoje zdrowie i życie, że polityka „zero tolerancji” prowadzi jedynie do zwiększenia sprzedaży marihuany na czarnym rynku, sprzedaży zupełnie nie kontrolowanej nastawionej wyłącznie na zysk gdzie diler nie pyta o dowód. Że zdelegalizowanie tego rynku w żadnym wypadku nie oznacza ograniczenia dostępu do marihuany, a wręcz przeciwnie – popyt na konopie jest tak duży, że zawsze znajdą się chętni, aby na nich zarobić. Gdyby Michał Matczak przeprowadził akcję opartą na argumentach, które następnie powtórzyłyby ogólnokrajowe media to w świadomość społeczna nt. marihuany mogła by wzrosnąć. Gdyby zachęcił swoich słuchaczy do zainteresowania tematem starsze pokolenia w swoich rodzinach też nie było by źle. Najgorsze co można robić to publicznie mówić, że „ten narkotyk trzeba zalegalizować”.

Niestety, nieważne jak Mata będzie się starał to póki w Polsce rządzi PiS – nic się w tej materii nie zmieni. Pamiętać należy, że decydujący o statusie marihuany politycy nie są zainteresowani zdaniem jakiegokolwiek rapera na ten temat. Oni postrzegają marihuanę jako bardzo niebezpieczny narkotyk, który odpowiada za ogromną liczbę śmierci (słowa m.in. posła Dolaty z PiS) i jakiekolwiek poluzowanie przepisów w tej materii jest dla nich nie do pomyślenia.

Pamiętajmy jednak, że edukacja społeczna jest równie ważna i gdy przyjdzie zmiana obecnej władzy warto, aby świadomość konopna była na możliwie najwyższym poziomie. Dlatego im więcej rozpoznawalnych osób będzie o tym mówić tym lepiej. Równie ważne jest też, aby posługiwali się odpowiednim językiem i argumentami.

Legalna marihuana sprzedawana będzie tylko osobom zaszczepionym? Na takie rozwiązanie zdecydowały się władze Kanadyjskiej prowincji Quebec, która jest znana z surowych restrykcji oraz niechęci do osób niezaszczepionych. Pomimo wysokiego wskaźnika osób zaszczepionych, który wynosi 85%, liczba zakażeń stale rośnie. Dlatego lokalne władze postanowiły na różne sposoby uprzykrzać życie osobom niezaszczepionym. Oto więcej informacji.

Quebec: Legalna marihuana tylko dla zaszczepionych?

Quebec to region Kanady, w którym zaszczepionych jest 85% obywateli, mimo to liczba pozytywnych testów na korona-wirusy stale rośnie. Dlatego lokalne władze postanowiły uprzykrzyć życie tym obywatelom, który z jakiegoś powodu nie mają zamiaru się szczepić.

Jednym z ograniczeń, które regionalny minister zdrowia zapowiedział podczas zeszłotygodniowej konferencji, jest brak możliwości zakupu marihuany oraz mocnych alkoholi przez osoby niezaszczepione.

Osoby, które w Quebec będą chciały zrobić zakupy w sklepach z alkoholem oraz sklepach z legalną w Kanadzie marihuaną, będą musiały od 18 stycznia pokazać przy wejściu zaświadczenie o zaszczepieniu

– poinformował minister zdrowia prowincji Christian Dubé.

W Kanadzie politycy głównego nurtu utrzymują narracje, że pomimo bardzo dużego odsetka osób zaszczepionych – pandemia nabiera tempa przez kilkanaście proc. osób, które się nie szczepiły.

Jeśli osoby niezaszczepione nie są z tego powodu szczęśliwe, to mam dla nich bardzo proste rozwiązanie – pójść się zaszczepić, to nic nie kosztuje (…) Jeśli nie chcesz się szczepić, pozostań w domu

– powiedział minister Dubé

Ludzie widzą, że zawieszane są terapie w przypadkach nowotworów, planowane operacje, ponieważ na łóżkach szpitalnych leżą osoby, które zdecydowały się nie szczepić: i ludzie są sfrustrowani. Kiedy widzą, że mamy znów lockdowny i poważne restrykcje z powodu ryzyka, jakie stanowią osoby niezaszczepione, ludzie zaczynają być źli

– powiedział premier Kanady Justin Trudeau.

Kanadyjska wojna z obywatelami przybiera na sile stwarzając jednocześnie kolejne szanse rozwoju dla lokalnego czarnego rynku, zarówno marihuany jak i alkoholu. A z czasem zapewne i innych towarów i usług, które w oficjalnym obiegu będą dostępne tylko dla osób zaszczepionych. No i posłusznych.

Alkohol mocniejsze niż piwo oraz legalna marihuana tylko dla zaszczepionych będą w kanadyjskiej prowincji Quebec dostępne od 18 stycznia, enjoy.

Na podstawie dekretu wydanego 31.12.2021, Francja zdelegalizowała susz CBD dla konsumentów! Zakaz nie dotyczy konopnych przedsiębiorstw czy rolników, jednak mogą oni posiadać susz CBD tylko do dalszego przetwórstwa np. na olejki. Zakaz dotyczy jedynie konsumentów, którzy od początku roku nie mogą legalnie posiadać ani spożywać suszu konopi włóknistych. Jak tę decyzję argumentuje francuski rząd? Oto więcej informacji.

Francja zdelegalizowała susz CBD dla konsumentów

Pochodzący z konopi włóknistych susz CBD jest we Francji bardzo popularny. Szacuje się, że 70% konsumentów CBD wybiera właśnie susz.

Jednak rządowy dekret z ostatniego dnia ubiegłego roku stanowi, że sprzedaż kwiatów lub liści konopnych do palenia lub picia w postaci herbaty  bezpośrednio konsumentom – jest obecnie zakazana.

Francuska partia zielonych skomentowała nowe przepisy zakazujące sprzedaży kwiatów i liści CBD, nazywając tę ​​decyzję „głupią i absurdalną” oraz  „najgorszym rodzajem nonsensu” i „prawdziwym prezentem noworocznym dla dilerów”.

Zgodnie z nowymi przepisami dozwolona jest jedynie uprawa, import, eksport oraz przemysłowe i handlowe wykorzystanie odmian Cannabis sativa L. Produkty, które nie zawierają elementów roślinnych będą traktowane jak do tej pory.

Co ciekawe, dekret jednocześnie podnosi dopuszczalny poziom THC w uprawianych roślinach z 0,2 do 0,3%.

Rząd utrzymuje, że dekret wydano, aby wspomóc zdrowie publiczne. Drugi powód to pomoc policji, która może mieć trudności z odróżnieniem produktu CBD od THC. t ponieważ funkcjonariusze nie potrafią odróżnić produktu legalnego od tego zabronionego – postanowiono zdelegalizować także ten legalny, pomimo braku jakichkolwiek przesłanek ku takiej decyzji.

Jednak nowe przepisy wywołały ostrą krytykę ze strony partii zielonych we Francji (Europe Écologie les Verts, EELV). 

Kandydat na prezydenta, ekolog Yannick Jadot, skierowal słowa wsparcia do sprzedawców i producentów CBD 4 stycznia, ponieważ wielu z nich będzie teraz musiało pozbyć się zapasów.

Na Twitterze napisał:

CBD: rząd demonstruje absolutną ignorancję w tym temacie, jest to w nieskuteczna i niebezpieczna polityka represji wobec konopi. 

Politycy oraz komentatorzy biją na alarm, że takie rozwiązanie jest prezentem dla ulicznych dilerów – jakkolwiek to brzmi, teraz zajmą się oni handlem suszem CBD. W rezultacie osoby chcące nabyć kompletnie nie psychotropowy susz konopi siewnych, będą musiały mieć kontakt z dilerem, który przy okazji zaproponuje z pewnością cos mocniejszego.

Tysiące sklepów zbankrutuje, gospodarka straci 400 mln euro obrotów, a konsumenci pójdą do zagranicznych sklepów internetowych lub, co gorsza, na czarny rynek

-powiedział François-Michel Lambert, eko-deputowany, przewodniczący partii Liberté Écologie Fraternité i założyciel lokalnej grupy ekonomicznej l’Institut national de l’économie circulaire

Po czym dodał:

2022, rok bez kwiatów, rok idiotyczny

W roku 2020 Francuski rząd zabronił importu CBD co Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał za nielegalne, więcej na ten temat przeczytasz T U T A J

Tak, Malta zalegalizowała marihuanę, prezydent w sobotę podpisał nową ustawę. O rozpoczęciu prac nad zmianą maltańskiego prawa informowaliśmy już trzy lata temu. Jednak początkowe założenia uległy zmianie na lepsze, zrezygnowano m.in. z rejestracji osób używających konopi. Na Malcie powstaną tez specjalne stowarzyszenia zajmujące się dystrybucją nasion, a także samego suszu. O planach liberalizacji prawa w zakresie konopi poinformował ostatnio także niemiecki rząd, jednak oba modele legalizacji, niemiecki i maltański – znacznie się od siebie różnią, oto więcej informacji.

Malta zalegalizowała marihuanę

O planowanej przez maltański rząd legalizacji marihuany informowaliśmy w styczniu 2019 T U T A J, wtedy to rozpoczęto pracę nad nową ustawą. Przepisy proponowane w 2019 różnią się od ostatecznego rozwiązania, na które zdecydował się rząd Malty.

Zrezygnowano przede wszystkim z rejestru użytkowników konopi indyjskich. Zwolennicy tego rozwiązania uważali, że było by to dobre narzędzie przeciwdziałania nadużywaniu konopi indyjskich. Natomiast jego przeciwnicy powtarzali, że ludzie niechętnie będą się do takiego rejestru wpisywać przez co nadal pozostaną zdani na czarny rynek.

Ostatecznie zdecydowano się na legalizację uprawy czterech roślin oraz posiadanie do siedmiu gramów suszu – bez jakichkolwiek konsekwencji.

Palenie marihuany w miejscach publicznych oraz w obecności dzieci pozostanie na Malcie zabronione. Osoba zatrzymana z ilością większa niż dozwolone ustawą siedem gramów i mniejszą niż 28 gramów, otrzyma mandat w wysokości 100 euro. Używanie marihuany w miejscu publicznym jest zagrożone karą w wysokości 235 euro, natomiast palenie przy osobach nieletnich karane będzie mandatem 500 euro.

Powstaną też specjalne konopne stowarzyszenia, które będą uprawiały konopie dla tych członków, którzy z jakichś powodów nie są w stanie uprawiać na własną rękę. Każdy obywatel może należeć do jednego stowarzyszenia, które w jego imieniu uprawia cztery rośliny. osoba korzystająca z tego rozwiązania otrzyma do siedmiu gramów suszu dziennie przy tygodniowym ograniczeniu na poziomie 50 gramów. Konopne stowarzyszenia będą miały charakter non-profit.

Legalizacja marihuany na Malcie znacznie różni się od legalizacji marihuany w Niemczech, o której pisaliśmy T U T A J.

Maltańska zmiana prawa jest ewidentnie nastawiona na konsumentów, aby nie byli zmuszani korzystać z czarnego rynku, który niesie ze sobą więcej zagrożeń niż sama marihuana. Od teraz obywatele Malty mogą zwyczajnie samemu uprawiać rośliny na własne potrzeby, a gdy z jakiegoś powodu nie mogą uprawiać sami – zrobi to za nich lokalne stowarzyszenie konopne, oczywiście non-profit.

Natomiast Niemcy swoją legalizacją ewidentnie chcą podratować budżet i to pieniądze są tu najważniejsze. Póki co niemiecki rząd pytany o domowe uprawy milczy. Na chwilę obecną można odnieść wrażenie, (po zachowaniu rządu) że marihuana będzie legalna ale domowa uprawa już niekoniecznie. Marihuanę będzie natomiast można nabywać w specjalnych punktach na wzór Coffeeshop’ów.

Jaka jest dopuszczalna zawartość THC w suszu? Odpowiedź wydaje się być stosunkowo prosta. Jednak w przypadku konopi bardzo często jest tak, że przysłowiowy diabeł tkwi w szczegółach. Jak oblicza się zawartość THC w suszu konopnym? W jaki sposób susz badają laboratoria kryminalne i urzędy celne? Tego oraz wiele więcej dowiecie się z najnowszego artykułu na naszym portalu.

Jaka jest dopuszczalna zawartość THC w suszu? Co mówią na ten temat przepisy?

Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomani opisuje dopuszczalną w konopi siewnej zawartość delta-9-THC dokładnie tak:
„…suma zawartości delta-9-tetrahydrokannabinolu (THC) oraz kwasu tetrahydrokannabinolowego (kwasu delta-9-THC-2-karboksylowego czyli THCa) w kwiatowych lub owocujących wierzchołkach roślin, z których nie usunięto żywicy, nie przekracza 0,20% w przeliczeniu na suchą masę” Brzmi niby jednoznacznie, jednak w praktyce sprawa wcale nie jest taka prosta…

Wątpliwości rodzą bowiem co najmniej trzy kwestie:
Co oznacza stwierdzenie „w przeliczeniu na suchą masę”?
Czy sumę delta-9-THC i delta-9-THCA podajemy bezpośrednio jako sumę czy po „amerykańsku” tzn. delta-THC +0,87 delta-9-THCA?
Co z niepewnością pomiaru? Podawać czy nie podawać? Liczy się do sumy czy nie?

Dla pierwszej kwestii, z punktu widzenia laboratorium przepisy interpretowane są literalnie tj. tzw. sucha masa z definicji stanowi masę substancji pozbawionej wody. Każda próbka dostarczona do laboratorium powinna być wysuszona do stałej masy w temperaturze poniżej 70C (aby nie przyspieszać dekarboksylacji form kwasowych kannabinoidów).
Korzystniej z punktu widzenia producenta/importera suszu sytuację przedstawiają wytyczne ujęte w „unijnej metodzie ilościowego oznaczania zawartość delta-9-THC w odmianach konopi” (załącznik do rozporządzenie delegowanego komisji (UE) 2017/1155 z dnia 15 lutego 2017 r.). Według jej zapisów konopie należy suszyć w temperaturze poniżej 70C do stałej masy oraz osiągniecia wilgotności w przedziale 8-13%. Problematyczne w ww. zapisach jest wysuszenie materiału roślinnego do stałej masy z jednoczesnym uzyskaniem wilgotności na poziomie 8-13%. Można jedynie wysuszyć próbkę a kolejno przeliczyć wyniki dla uzyskanej masy na zawartość wody wynoszącą 8-13%.

Dlaczego jest to korzystne?

Jeśli w badanej próbce uzyskamy zawartość wody na poziomie przykładowo 10% to jednocześnie o 10% mniejsza będzie w niej zawartość delta-9-THC – czyli w przypadku, gdy próbka trafi do organów ścigania, które zastosują się do unijnej wykładni prawa w tej kwestii to prawnie „dopuszczalna będzie wyższa zawartość delta-9-THC” w konopi.

W tym miejscu należy postawić pytanie:

„W jaki sposób badają próbki laboratoria kryminalne oraz urzędy celne w Polsce?”

Zadałem to pytanie wszystkim jednostkom tego typu w Polsce. Otrzymałem odpowiedzi, które można podsumować stwierdzeniem, że stosowane metodyki różnią się dość znacznie w różnych laboratoriach tj.:
Temperatura suszenia: w granicach od temperatury pokojowej, poprzez 35°C, 70°C, nawet do 105°C, a związany z tym
czas suszenia: odwrotnie proporcjonalnie – pomiędzy 48 a 3 godziny, ewentualnie do momentu, aż „materiał roślinny stanie się kruchy”.

Podsumowując, brak jednoznacznych wytycznych (norm) powoduje swojego rodzaju bałagan w stosowanych praktykach laboratoryjnych. Dla nas najważniejsze jest dobro klienta co w naszym rozumieniu skłania nas do postępowania zgodnie z zapisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomani, w celu uniknięcia potencjalnych zarzutów prawnych o przekroczenie dozwolonego prawnie poziomu delta-9-THC w posiadanym materiale.

W drugiej kwestii budzącej wątpliwości, podczas importu suszu z zagranicy, czy to w wyniku innych przepisów lokalnych czy próbie zwykłego oszustwa, na sprawozdaniach z badań otrzymywanych od producentów/eksporterów często albo brakuje zawartości delta-9-THCA w ogóle albo jest, ale sprzedawca zapewnia, że ważna jest tylko zawartość delta-9-THC lub suma delta-9-THC jest liczona w następującym stosunku:
delta-9-THC i delta-9-THCA = 0,87delta-9-THCA + delta-9-THC
Gdzie:
0,87- to literaturowy współczynnik molowy dekarboksylacji delta-9-THCA do delta-9-THC.
Na szczęście nie jest to regułą. W przypadku obliczania dopuszczalnej zawartości delta-9-THC ustawa mówi jasno, że jest to suma delta-9-THC i delta-9-THCA. Nie ma w niej mowy o przeliczeniu formy kwasowej na formę zdekarboksylowaną.
Podsumowując, w związku z powyższym na naszych sprawozdaniach całkowita zawartość delta-9-THC w próbce zawsze podawana jest jako bezpośrednia suma delta-9-THC i delta 9-THCA bez stosowania mnożnika.

Trzecia sporna kwestia dotyczy przedstawiania wyników pomiarów z tzw. niepewnością. Każdy pomiar obarczony jest tzw. niepewnością.
Niepewność jest to z definicji rozrzut wartości, które można w uzasadniony sposób przypisać wielkości mierzonej.

Po ludzku można by powiedzieć że jest to dopuszczalny „błąd” laboratorium. Ale… nie do końca tak jest. Nie znaczy to, że raz wysyłając tę samą próbkę do laboratorium otrzyma się wynik oznaczenia raz 0,17% a kolejnym razem 0,23%. Niepewność bowiem jest to parametr wyliczany matematycznie, na który składa się bardzo wiele czynników. W przypadku delta-9-THC na poziomie stężenia 0,20% niepewność Cannalabs to +/- 0,03% co jest spójne z przytaczaną powyżej unijną metoda ilościowego oznaczania zawartość delta-9-THC w odmianach konopi, która dopuszcza „tolerancję” na poziomie właśnie 0,03%.

Jeśli laboratorium nie potrafi podać niepewności dla swojego pomiaru oznacza to, że pracuje na niewalidowanej (niesprawdzonej, o potwierdzonej skuteczności) procedurze.

Ale dlaczego o tym wspominam?

Warto mieć świadomość, że wynik pomiaru nie jest jednym punktem, a przedziałem wartości tzn. dla przykładu:
jeśli minimalna wymagana zawartość cukru w cukrze to 96%, a nasz wyniki to 95% +/- 3% oznacza to, że wynik spełnia wymaganie.
Podobnie, jeśli przykładowy otrzymany wynik oznaczania zawartości delta-9-THC wyniósłby 0,25% a niepewność pomiaru wynosiłaby 0,05%, należałoby uznać, że wynik jest zgodny z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii.

Jest jednak kilka „ale”:
Laboratoria policyjne nie podają niepewności. Nawet jeśli by podawały – byłaby inna dla każdego laboratorium kryminalistycznego.
Sąd z reguły nie rozumie pojęcia niepewności i traktuje wynik jako punkt – tu ważna jest rola adwokata.

Podsumowując, w przypadku, gdy policja zatrzymała partię suszu i zgodne z wynikami badań laboratorium kryminalistycznego, wartość sumy delta-9-THC i delta-9-THCA w tymże suszu jest nieznacznie przekroczona tj. do 0,25%, można spróbować obronić się „niepewnością”, gdyż to, że laboratorium policyjne jej nie podało, nie oznacza, że jej nie ma.

Autorem artykułu jest Marek Klein z EkotechLab / Canna Labs, twórca programu certyfikacji produktów konopnych – Golden Cannabis

[vc_row][vc_column][vc_column_text]W Niemczech dilerzy protestują przeciwko legalizacji marihuany, którą pod koniec listopada zapowiedziała tworząca się koalicja rządząca. Dilerzy z za zachodniej granicy twierdzą, że nowe prawo doprowadzi do upadku ich biznesów z wieloletnimi tradycjami. W związku z nowym prawem powstanie kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy, a do budżetu trafi kilka miliardów euro rocznie, ale co z nami? O nas nikt nie pomyślał, mamy teraz iść na bruk? – mówią dilerzy z Berlina. Co ciekawe dilerów popiera także lokalna policja, która teraz będzie się musiała zająć się prawdziwymi przestępstwami. Oto więcej informacji.

Niemieccy dilerzy protestują przeciwko legalizacji

O tym, że niemiecki rząd postanowił zalegalizować sprzedaż marihuany informowaliśmy T U T A J.

Decyzja o zmianie prawa nie była dla nas zaskoczeniem gdyż tamtejsi politycy mówili o tym już od jakiegoś czasu. Legalizacja sprzedaży konopi indyjskich przyniesie wiele korzyści. Głównym argumentem polityków za zmiana obecnych przepisów jest troska o młodzież, która jak wiemy w chwili obecnej ma niczym nie skrępowany dostęp do konopi indyjskich dzięki dilerom. I to właśnie ta czarnorynkowa grupa zawodowa jest z proponowanych zmian najmniej zadowolona co postanowiła wyrazić wychodząc na ulicę z argumentami przeciwko legalizacji.

Do sieci trafiło krótkie video, na którym uwieczniono protesty oraz rozmowę z dilerem, który wyraża swoje obawy związane z nowym prawem. Na początku materiału widzimy krótką scenkę, w trakcie której diler chce sprzedać przechodniowi trochę ziela jednak ten odmawia mówiąc, że woli poczekać na legalne zioło w sklepie – tym bardziej, że to już niedługo.

W dalszej części video widzimy protest oraz dilera mówiącego, że jego zawód kultywowany jest od pokoleń – dilerem był zarówno ojciec jak i dziadek naszego bohatera. To z handlu ziołem (i nie tylko) utrzymuje się od 15 lat i nie podoba mu się, że będzie musiał zrezygnować gdy zalegalizują zioło.

Materiał video pokazuje też rozmowę Z przechodzącą starsza panią, która też jest przeciwna legalizacji, mówiąc, że konopie indyjskie to wstęp do ciężkich narkotyków. W tym momencie diler przyznał pani rację dodając, że to właśnie dzięki nielegalnym konopiom, które są bardzo popularne, dilerzy mogą pozyskiwać klientów na inne, cięższe używki.

Dilerzy mówią też o innych grupach zawodowych, które nie są do końca zadowolone z nadchodzącej zmiany – prokuratorach oraz sędziach, którzy do tej pory dzięki nielegalnej marihuanie mogli sobie poprawiać statystyki bez zbytniego się przemęczania. To samo dotyczy się funkcjonariuszy policji – jeden z nich wyraża swoje niezadowolenie spowodowane legalizacją gdyż, jak sam mówi, teraz będzie się musiał zajmować prawdziwymi przestępstwami lub skrajnie prawicowymi oszołomami.

Oto video, które jest w języku niemieckim ale można ustawić automatyczne tłumaczenie na polski.

Materiał jest oczywiście satyrą.

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=NeWn19qvz8E”][/vc_column][/vc_row]

Niemcy legalizują marihuanę do celów rekreacyjnych! Wkrótce każdy pełnoletni obywatel będzie mógł legalnie nabyć susz konopi indyjskich , którego dystrybucja będzie się odbywała w licencjonowanych sklepach. Jest to realizacja wyborczych obietnic, o których mogliście przeczytać na naszym portalu kilka miesięcy temu. Czy taka zmiana prawa u naszych zachodnich sąsiadów wpłynie na postrzeganie tego tematu przez nasz rząd? Oto więcej informacji.

Niemcy legalizują marihuanę

Legalizacja marihuany to temat, który podczas niedawnej kampanii wyborczej, pojawia l się stosunkowo często. Kandydat na następcę Angeli Merkel – Olaf Scholz, dodał do swojego programu wyborczego legalizację obrotu marihuaną rekreacyjna dla dorosłych obywateli Niemiec, pisaliśmy o tym T U T A J.

Wczoraj niemiecki Der Spiegel poinformował, że Liderzy partii nowej rządowej koalicji w Niemczech osiągnęli porozumienie w kwestii legalizacji marihuany rekreacyjnej na poziomie federalnym ( w całym kraju).

Najprawdopodobniej nowe prawo zostanie uchwalone i wprowadzone podczas najbliższego posiedzenia Bundestagu (Parlament Niemiec). Nowe prawo skupi się także na redukcji szkód związanych z narkotykami, a także ograniczy reklamę tytoniu i alkoholu oraz już wkrótce legalnych konopi indyjskich.

Rządząca koalicja składająca się z Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), Wolnej Partii Demokratycznej (FDP) i Zielonych – powiedziała, że ​​„wprowadzi kontrolowaną dystrybucję konopi indyjskich wśród dorosłych w celach rekreacyjnych w licencjonowanych sklepach”.

Po czterech latach obowiązywania nowego prawa przeprowadzony zostanie jego audyt i zostanie ono ocenione.

Zarówno SPD, Zieloni i FDP mówią, że proponowane zmiany nie są podyktowane korzyściami finansowymi dla skarbu państwa, a polityką redukcji szkód i chęcią zlikwidowania czarnego rynku. Nowe prawo ma zapewnić lepsza ochronę młodzieży.

Jednak ekonomiczne skutki będą oczywiście także – i to pozytywne. Niemcy przewidują, że legalny rynek marihuany rekreacyjnej to blisko 30.000 nowych miejsc pracy oraz ok. 1,5 miliarda euro rocznie.

Propozycje, na które przystała koalicyjna grupa robocza ds. zdrowia i opieki, zawierają przepisy promujące redukcję szkód, poprzez takie projekty jak np. dostępna dla każdego usługa kontroli jakości posiadanych substancji  pod kątem zanieczyszczeń i niepożądanych domieszek.

Politycy wiodących niemiecki ugrupowań politycznych o legalizacji rozmawiali już od 2017 roku, czego zwieńczeniem jest propozycja legalizacji.

Nie znamy jeszcze szczegółów w takich kwestiach jak uprawa na własne potrzeby czy limity posiadania (o ile zostaną wprowadzone ale zależy zakładać, że tak będzie).

Gratulując tej decyzji naszym zachodnim sąsiadom, naturalnym jest pojawienie się w głowie myśli, że to przecież nasz bezpośredni sąsiad i czy wpłynie to na postrzeganie marihuany przez nasz rząd. Niestety póki co nie koniecznie musi tak być. Obecny rząd nie pała zbytnio miłością do krajów zachodniej Europy – co nie jest w tej kwestii bez znaczenia.

Z pewnością jednak będzie łatwiej rozmawiać na ten temat z obozem władzy oraz pokazywać przewagę legalizacji nad prohibicją podając jako przykład nie odległą Kanadę czy USA lecz naszych najbliższych sąsiadów, do których codziennie jeżdżą tysiące Polaków.

Skoro Niemcy legalizują marihuanę do celów rekreacyjnych, oznacza to, że nadeszły czasy europejskiej rewolucji konopnej!

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.