W Konopnym Sklepie trwa właśnie Black Week, a w związku z tym możecie nabyć waporyzatory oraz inny asortyment przydatny każdemu użytkownikowi konopi w promocyjnych cenach. Jest to idealna okazja dla wszystkich myślących o prezencie mikołajkowym lub świątecznym, dla miłośnika ziela czy pacjenta korzystającego z terapii konopnej. Zrobiliśmy dla was także nasze pięć propozycji na ciekawy prezent w konopnym klimacie. 

Black Week w Konopnym Sklepie -20% na cały asortyment w tym waporyzatory

KonopnySklep.com.pl to miejsce gdzie każdy pasjonat konopi i ich przetworów, znajdzie coś dla siebie. Jest to też idealne miejsce do prezentowych inspiracji dla miłośników ziela.

W Konopnym Sklepie znajdziesz cały przekrój produktów związanych z konopiami:

  • olejki i inne produkty CBD
  • CBD dla zwierząt
  • konopną żywność
  • waporyzatory – certyfikowane urządzenia z górnej półki ale też bardziej budżetowe (także z certyfikatami)
  • konopne kosmetyki

Różnorodność  i potężny wybór – m.in. właśnie to cechuje Konopny Sklep.

Ważny jest jeszcze jeden aspekt, którego nie można pominąć zanim przejdziemy dalej – właściciel Konopnego Sklepu oraz marki HERO (dostępna na sklepie) bardzo aktywnie wspiera polska kulturę konopną i jest jej częścią. HERO oraz Konopny Sklep wspierają wiele wydarzeń, projektów oraz konopnych edukatorów i influencerów. Kupując produkty marki HERO lub robiąc zakup na Konopnym Sklepie – aktywnie wspierasz polską kulturę konopną.

A teraz przejdźmy do naszego TOP 5 produktów na prezent z Konopnego Sklepu:

1.  Waporyzator – waporyzacja konopi zyskuje na popularności i coraz więcej użytkowników ziela korzysta z tej metody spożywania. Waporyzator jest świetnym pomysłem, ale jaki wybrać? Prawda jest taka, że w przypadku tego typu sprzętu im jest on droższy – tym lepszy. Topowa jakość to waporyzator Mighty od Storz&Bickel, który przez wielu uważany jest za najlepszy przenośny waporyzator na rynku. Natomiast jeżeli chcesz sprawić upominek komuś bliskiemu kto jest juz posiadaczem Mighty, TUTAJ znajdziesz całą gamę dodatków do urządzenia takich jak np. bublery. Natomiast jeżeli poszukujesz bardziej budżetowego urządzenia, które jednocześnie cechuje jakość polecam zerknąć na XLUX ROFFU HERO LIMITED EDITION o którym możecie poczytać T U T A J. Trzecim polecanym wapkiem, także budżetowym jest Fenix MINI+ X HERO LIMITED EDITION PLUS.

waporyzator mighty
Waporyzator Mighty

2. Wanienka 3DABS do czyszczenia szkła – Banger Bath 3DABS X HERO to praktyczna wanienka do czyszczenia bangerów, która bardzo ułatwia utrzymanie czystości akcesoriów do dabowania. Można w niej oczywiście także czyścić np. cybuch do bonga czy inne szklane elementy. Produkt został stworzony z myślą o użytkownikach, którzy chcą w prosty i bezpieczny sposób czyścić swoje kwarcowe bangery, slurpery i inne szklane akcesoria mające kontakt z żywicą konopi. Wanienki w różnych kolorach znajdziesz TUTAJ.

wanienka do czyszczenia 3dabs
Wanienka do czyszczenia 3DABS x HERO

3. Szklany pojemnik bezzapachowy na susz z miernikiem wilgotności – przydatny gadżet dla każdego miłośnika ziela, który chce, aby jego kwiaty były przetrzymywane w optymalnych warunkach. Sam produkt w przeróżnych wariantach znajdziesz oraz więcej informacji na jego temat znajdziesz TUTAJ.

szklany pojemnik
szklany pojemnik z higrometrem

4. Olejek CBD/CBG – to świetny pomysł na prezent, który może odmienić życie obdarowanego. A to za sprawą prozdrowotnego działania CBD/CBG i ich wpływu na samopoczucie, regulacje apetytu, poprawy samopoczucia i wielu innych pozytywnych aspektów. Konopny Sklep oferuje całą gamę olejków, które znajdziesz TUTAJ.

olejki konopne
olejki konopne

5. Pochłaniacz dymu HERO – to jest totalny sztos i hit. Urządzenie to pozwala na palenie lub waporyzacje konopi bez generowania dymu czy zapachu. po prostu zaciągnij się parą lub dymem, a następnie zrób wydech przez pochłaniacz dymu, a on wyeliminuje wszystkie niechciane zapachy i pochłonie dym. Idealne urządzenie tam, gdzie twoje korzystanie z konopi musi być dyskretne. Polecamy! Więcej o pochłaniaczu dymu od HERO przeczytasz T U T A J.

pochłaniacze dymu hero
pochłaniacze dymu HERO

Wybrać kilka najlepszych produktów z Konopnego Sklepu jest bardzo ciężko ze względu na ich liczbę, która jest ogromna.

Dlatego najlepszym wyjściem jest po prostu zwiedzić ich internetowy sklep w poszukiwaniu produktu idealnego dla ciebie.

Osoby starsze z historią używania marihuany wykazują lepsze funkcje poznawcze niż osoby, które w trakcie swojego życia marihuany nie używały – czytamy w wynikach badań opublikowanych w czasopiśmie Age and Ageing. Starsi ludzie, którzy w przeszłości używali marihuany, wykazują też wolniejszy spadek funkcji wykonawczych związany z wiekiem. W trakcie badania, izraelscy naukowcy ocenili sprawność poznawczą ponad 67 000 dorosłych. Oto więcej informacji.

Na świecie nadal panuje przekonanie, że marihuana ma negatywny wpływ na mózg, pamięć, funkcje poznawcze i ogólne przyswajanie wiedzy i informacji. 

Jednak prawda o marihuanie i jej wpływie na ludzki mózg jest zupełnie inna i dopiero teraz można to udowodnić badaniami prowadzonymi tam, gdzie marihuana lub medyczna marihuana są zalegalizowane.

Jednym z przeprowadzonych ostatnio badań są te z Izraela, uznawanego za kolebkę badań nad marihuaną, które zbadały wpływ używania marihuany w trakcie życia, na funkcje poznawcze w w starszym wieku.

medycyna cbd
-reklama-

Wyniki badań pokazały, że w porównaniu z osobami nieużywającymi marihuany, uczestnicy, którzy w przeszłości ją stosowali, „osiągnęli lepsze wyniki we wszystkich obszarach poznawczych czyli:

  • uwagi
  • funkcji wykonawczych
  • szybkości przetwarzania
  • pamięci wzrokowej
  • pamięci roboczej
  • wcześniejsze używanie marihuany wiązało się także  z wolniejszym spadkiem funkcji wykonawczych

Najsilniejsze pozytywne powiązania zaobserwowano u byłych użytkowników. Natomiast wśród osób starszych, które nadal używały marihuanę, wyniki były mniej spójne.

Wyniki naszych analiz przekrojowych pokazują, że uczestnicy z doświadczeniem w używaniu konopi indyjskich w trakcie życia, uzyskali lepsze wyniki we wszystkich testach poznawczych w porównaniu z osobami bez doświadczenia w używaniu

poinformowali w raporcie badacze.

waporyzatory hero
-reklama-

Chociaż często zakłada się, że starsi użytkownicy marihuany mają problemy poznawcze, nasze wyniki sugerują bardziej złożony obraz. ( … )Te ustalenia mogą wspierać zrównoważony przekaz, który wpływa na podejmowanie decyzji, zmniejsza stygmatyzację związaną z marihuaną związaną z wiekiem i promuje dialog między lekarzem a pacjentem na temat terapeutycznej marihuany

-podsumowali autorzy badania

Podobne wnioski wyciągnięto z odrębnych danych longitudinalnych opublikowanych w zeszłym roku, które pokazały, iż wieloletnie używanie marihuany przez osoby dorosłe nie obniża wskaźnika IQ, a wręcz go poprawia – pisaliśmy o tym T U T A J

Związki zawarte w marihuanie mają działanie neuroprotekcyjne czyli „chroniące mózg”, a także odpowiadają za regulacje organizmu na wielu płaszczyznach za pomocą układu ECS (więcej o układzie endokannabinoidowym ECS przeczytasz T U T A J) oraz pomagają obniżyć poziom stresu. Zapewne dlatego osoby, które miały w swoim życiu historię korzystania z ziela, wykazują lepsze funkcje mózgu w starszym wieku.

Pacjenci pytają ostatnio na forach o zamieszanie wokół dobrze znanych produktów od Aurory – Pink Kush i Delahaze wkrótce całkowicie znikną z oferty kanadyjskiego producenta. Jest to też przyczyną powrotu do wyższych cen za produkty, które są wycofywane. Jaki jest powód takiego stanu rzeczy oraz co z trzecią sztandarową odmiana Aurory – Ghost Train Haze? Tego dowiesz się z artykułu.

Zmiany w ofercie Aurory – Pink Kush i Delahaze znikną z rynku

Aurora Pink Kush i Delahaze to produkty doskonale już znane polskim pacjentom korzystającym z terapii medyczną marihuaną.

Oprócz dobrej jakości, oraz stosunkowo niskiej ceny, wspomniane produkty cechowała powtarzalność oraz regularna dostępność.

Niestety w ostatnich tygodniach wokół sztandarowych produktów Aurory na naszym rynku zrobiło się zamieszanie. Najpopularniejszy produkt od tego producenta czyli Pink Kush najpierw na chwilę zniknął ze stanów aptecznych, aby powrócić… z wyższą ceną. Niestety nie mamy w przypadku tej odmiany dobrych informacji dla pacjentów. 

waporyzatory hero
-reklama-

Pink Kush znika z oferty Aurory i to niestety definitywnie, powrotu tej odmiany już nie będzie. To co znajduje się obecnie na polskim rynku oraz to co do nas trafi w ciągu kilku tygodni, to już limitowane ostatki Pink Kusha – stąd też wynika obecna podwyżka ceny produktu. Podwyżka, która jest tak na prawdę powrotem do dawnej ceny suszu.

Niestety także Delahaze znika z oferty Aurory i też niestety już nie powróci, w tym przypadku także powrócono do wyższej ceny z powodu ograniczonej podaży produktu.

Z trzech odmian Aurory, które tworzyły do tej pory główne filary oferty tego producenta, stale dostępna (póki co) będzie tylko jedna – Ghost Train Haze.

Dlaczego akurat Pink Kush i Delahaze znikną z oferty?

Przyczyna może niektórych zaskoczyć, dlaczego zatem tak popularne produkty zostają wycofane? Ponieważ są popularne jedynie w Polsce.

Dzisiejszy europejski, a w szczególności niemiecki rynek medycznej marihuany to tak naprawdę pewna forma legalizacji marihuany pod przykrywką farmacji, o czym pisaliśmy T U T A J, jednak de facto jest to rynek rekreacyjny.

A na rynkach rekreacyjnych ludzie mają dziwnego fioła na punkcie wysokich stężeń THC w suszu, a także domagają się nowych odmian, które są nie tylko bogatsze w THC ale i o nowych aromatach i smakach. 

Klasycznych odmian jak Pink Kush czy Delahaze nikt już nie chce kupować, a producent może zapomnieć od kompensowaniu pewnych kosztów suszu medycznego sprzedając go na rynku rekreacyjnym, bo jak już wspomniałem, nikt nie chce ich już kupować. 

Dlatego Aurora podęła decyzję o zaprzestaniu produkcji wspomnianych odmian. A co z Ghost Train Haze?

Tutaj sytuacja ma się nieco inaczej i tym razem znowu powodem jest rynek niemiecki. 

recepta na medyczną marihuanę online AnandaMed
-reklama-

GTH jest jedną z odmian, które u naszych zachodnich sąsiadów są refundowane. Fakt ten powoduje, że produkt w pewnej ilości będzie na stałe dostępny na rynku niemieckim.

Przy okazji Aurora Polska postarała się, aby część produkcji Ghost Train Haze trafiała nie tylko na niemiecki ale i na polski rynek, na który miesięcznie trafi kilkadziesiąt kilogramów tego suszu. 

Całą ta sytuacja wpływa też na cenę, w przypadku GTH będzie ona teraz wynosić ok 460 zł za dziesięć gramów, a ewentualne jej zmiany będą wynikać ze zmiany kursu Euro.

 

Aurora 27 Black Jelly to nowa pozycja w katalogu kanadyjskiego producenta, która w przyszłym tygodniu ma trafić do aptek w całej Polsce. Nowa odmiana jest sativą i pojawi się na rejestracji 27/1 – czyli tej samej, na której jest Farm Gas, dostępny od jakiegoś czasu na naszym rynku. Jak rozróżnić oba produkty, jak wygląda wzór recepty na Black Jelly oraz jaki profil terpenowy cechuje tę odmianę? Wszystkie niezbędne informacje znajdziesz w artykule. 

Aurora 27 Black Jelly – nowa odmiana medycznego suszu za kilka dni trafi do aptek

Już w przyszłym tygodniu w polskich aptekach pojawi się nowa pozycja od dobrze znanego polskim pacjentom producenta – Aurory. 

Nowa odmiana to głównie 'sativa’, oznacza to, że jest to dobry produkt do stosowania w trakcie dnia.

aurora black jelly

Genetyka 'sativa’ sprawia, że odmiana jest podnosząca na duchu i poprawiająca nastrój, a jednocześnie wysokie stężenie THC powoduje, iż jest to także dobry wybór dla tych pacjentów, którzy zmagają się z różnego rodzaju bólem w trakcie dnia.

Wysoka zawartość Limonenu sprawia natomiast, że Black Jelly może znacząco poprawić apetyt.

Black Jelly pochodzi z własnej, oryginalnej genetyki Aurora. Produkt ten wyróżnia się gęstymi, dużymi kwiatami oraz zielonymi i pomarańczowymi odcieniami. Kwiatostany są suszone w pozycji wiszącej i ręcznie trymowane. 

recepta na medyczną marihuanę online AnandaMed
-reklama-

Nowa Aurora 27 to także ciekawa genetyka, która powstała m.in. z Alien Cake 3030 czyli skrzyżowania MAC (Miracle Alien Cookies) z OG Kush, co dało bardzo ciekawy efekt.

Aurora 27 Black Jelly – profil terpenowy i wzór recepty

Profil terpenowy nowej pozycji od Aurory prezentuje się następująco: 

  • 26% – limonen
  • 25% – beta-kariofilen 
  • 22% – beta-mircen
  • 10% – alfa-humulen
  • 5% – beta-pinen
  • 3% – linalol
  • 9% – inne
aurora black jelly
– Aurora 27/1 Back Jelly profil terpenowy –

Wzór recepty na Black Jelly wygląda następująco:

aurora black jelly
– wzór recepty Aurora 27/1 Black Jelly –

U W A G A

Jak już wspominaliśmy, jest to drugi po ’Farm Gas’ produkt od Aurory, który jest na rejestracji 27/1. Oznacza to, że tak samo opisane są obie odmiany czyli AURORA 27/1. Jak je zatem rozróżnić?

Tak samo jak w innych podobnych przypadkach – informacje o tym, która odmiana znajduje sie w opakowaniu znajdziemy w numerze serii.

Aurora 27/1 Farm Gas – w numerze serii ma litery FRG

Aurora 27/1 Black Jelly – w numerze serii ma litery BLY

Nowy susz powinien pojawić się w aptekach w przyszłym tygodniu.

Już jednorazowe użycie marihuany powoduje depresję i niszczy mózg? U niektórych tak – czytamy w jednym z wydań tygodnika Przewodnik Katolicki. „Zdarza się, że utrzymujący się przez ponad dwa tygodnie stan obniżonego nastroju i napędu psychoruchowego ma swój początek właśnie w momencie, w którym pacjent na imprezie „zapalił zioło”, które zadziałało na niego niszcząco” – pisze autorka artykułu. Materiał zawiera wiele kłamstw, pojawiają się stwierdzenia,  że marihuana niszczy mózg, a jej użytkownicy… się nie myją. Autorka tekstu, pani psychoterapeutka Angelika Szelągowska-Mironiuk, okłamuje w nim swoich czytelników oraz straszy ich wyimaginowanymi skutkami korzystania z ziela, aby w na końcu pisać o mądrej psychoedukacji. Niestety pokazuje to też jak niski jest poziom wiedzy o konopiach w naszym kraju. Oto więcej informacji.

Już jednorazowe użycie marihuany powoduje depresje i niszczy mózg – twierdzi Przewodnik Katolicki

W tygodniku Przewodnik Katolicki (wersja drukowana oraz online) nr 10/25 opublikowany został artykuł zatytułowany „Marihuana to nie jest bezpieczny wybór”. Jego autorka, określająca się jako „Matka Polka Psycholożka” straszy w nim marihuaną pomimo, że nie ma o niej kompletnie żadnego pojęcia. 

Artykuł zaczyna się od stwierdzenia, że najbardziej znaną w Polsce postacią kojarzoną z marihuaną jest… Laska z filmu „Chłopaki nie płaczą”. 

Następnie autorka słusznie zauważa, że najpopularniejszym w Polsce narkotykiem jest alkohol – podkreślając, że mimo swojej legalności nadal jest to narkotyk.

W tym momencie następuje niestety oderwanie się od rzeczywistości i faktów ponieważ pani psychoterapeutka stwierdza, iż marihuana nie jest lepszym wyborem niż alkohol.

 Jednak to, że w piętnowaniu korzystania z substancji psychoaktywnych bywamy wybiórczy i nie do końca racjonalni (gdyby tak było – spożycie alkoholu byłoby w Polsce dużo, dużo niższe), nie oznacza, że marihuana jest „bezpiecznym wyborem” i „lepszą opcją”. Poza alkoholem to właśnie ona stanowi jeden z najczęściej wybieranych środków odurzających – i nie zmienia tego fakt, że według prawa jej posiadanie jest nielegalne.

-czytamy w artykule

Jest to pierwsze poważne kłamstwo autorki. W zestawieniu działania oraz szkód powodowanych przez alkohol i marihuanę – ta druga zawsze będzie lepszym wyborem dla naszego zdrowia. Alkohol to czysta trucizna, każda jej dawka jest szkodliwa i ma swój negatywny wpływ na użytkownika, alkohol można śmiertelnie przedawkować, po alkoholu można doznać poważnych urazów. 

Marihuana natomiast nie jest trucizną, aktywuje nasz układ endokannabinoidowy ECS co pozytywnie działa na organizm, marihuana działa na mózg neuroprotekcyjnie i zamiast go niszczyć – pomaga mu się regenerować. Konopie nie powodują agresji, nie dochodzi po nich do poważnych urazów jak po alkoholu i nie można jej śmiertelnie przedawkować tak jak etanolu, długo można by tak wymieniać.

Dlatego stwierdzenie, że marihuana nie jest lepszym wyborem niż alkohol jest zwykłym kłamstwem, do tego szkodliwym.

Oczywistym jest, że jeżeli np. na imprezach sporadycznie zapalisz marihuanę to dla twojego zdrowia i bezpieczeństwa, będzie to znacznie lepszy wybór niż alkohol. Jednak pani Angelika Szelągowska-Mironiuk twierdzi inaczej, a z jej tekstu jasno wynika, że jak już mamy wybierać to… lepiej spożywać etanol. Wiadomo, wódeczka sporadycznie na imprezach? Nic się nie stanie, ale marihuana? Nawet stosowana sporadycznie? W żadnym wypadku!

Autorka tekstu twierdzi, że już nawet jednorazowe spożycie konopi indyjskich może mieć destrukcyjny wpływ na nasz mózg i nasze zdrowie.

sięgnięcie po nią – nawet jednorazowe – u niektórych osób wywołuje objawy psychotyczne (w tym paranoiczne, omamy, urojenia), paniczny lęk (który czasami skłania osobę np. do podjęcia nagłej ucieczki z miejsca, w którym się znajduje – a to może być naprawdę bardzo niebezpieczne), a także depresję.

-czytamy w Przewodniku Katolickim

Autorka tekstu wymyśliła nawet nowy, nieznany dotąd skutek jednorazowego zapalenia jointa na imprezie:

Zdarza się, że utrzymujący się przez ponad dwa tygodnie stan obniżonego nastroju i napędu psychoruchowego ma swój początek właśnie w momencie, w którym pacjent na imprezie „zapalił zioło”, które zadziałało na niego niszcząco.

To jest wręcz ciężko skomentować. Oczywiście autorka nie wyjaśnia mechanizmów, które miały by odpowiadać za dwutygodniowy stan obniżonego nastroju czy problemów psychoruchowych, zapewne dlatego, że to wszystko kłamstwo.

Następnie czytamy kolejne kłamstwa, tym razem o zespole amotywacyjnym, który rzekomo powodują konopie.

U części osób korzystających z THC nawet sporadycznie mogą się pojawić lub nasilić zaburzenia lękowe oraz tzw. zespół amotywacyjny. Istnienie i natura tego zjawiska wciąż jest przedmiotem dyskusji naukowców. Jego mianem określa się stan, w którym osobie przestaje zależeć na tym, co wcześniej było dla niej ważne: od osiągnięć zawodowych po podstawową higienę osobistą. Część badaczy sądzi, że zespół ten jest w istocie jedną z oznak rozwijającej się depresji, a nie osobnym zaburzeniem 

Czy pani psychoterapeutka napisała, że użytkownicy marihuany się nie myją? – pomyślałem gdy przeczytałem to po raz pierwszy.

Z jednej strony nieco mnie to rozbawiło, jednak po chwili, gdy sobie przypomniałem, że zapewne część nieświadomych czytelników Przewodnika Katolickiego może w to uwierzyć. To zwykłe sianie dezinformacji.

Zespół amotywacyjny to jeden z najstarszych mitów stworzonych na potrzeby konopnej prohibicji w USA sprzed niemal stu lat. Jakiś czas temu informowaliśmy, że mit ten został po raz kolejny obalony, tym razem przez naukowców z Cambrige, pisaliśmy o tym T U T A J.

Użytkownicy marihuany to często ludzie bardziej aktywni niż ci, którzy jej nie używają. Marihuany używają sportowcy, a nawet olimpijczycy. Korzystają z niej menagerowie, dyrektorzy, pracownicy produkcji, politycy, muzycy i wielu innych – czy dotyka ich syndrom amotywacyjny? W żadnym wypadku, czy mają lepszy komfort życia? Jak najbardziej.

Dalej w artykule katolickiego tygodnika czytamy:

Nie każdy, kto parę razy w życiu – np. na studiach – sięgnął po THC, będzie miał zniszczony mózg i głęboką depresję. Problem polega na tym, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jaki wpływ będą miały konopie na konkretną osobę. Nikt z nas nie wie też, jakie ma tendencje do chorób i zaburzeń psychicznych – mogą one pozostać „uśpione” przez całe życie albo w pewnym momencie zostać aktywowane przez jakiś czynnik. Jednym z nich może być właśnie kontakt z marihuaną.

Tu wprost wynika, że są osoby, u których kilkurazowe zapalenie marihuany będzie skutkować zniszczonym mózgiem i głęboką depresją.

To jest potężne kłamstwo oraz dowód na kompletny brak jakichkolwiek zdolności dziennikarskich pani Angeliki Szelągowskiej-Mironiuk.

Marihuana działa na mózg neuroprotekcyjnie, reguluje jego pracę poprzez ECS, a nie go niszczy! 

Oczywistym dla psychoterapeuty powinno być to, że jednorazowe spożycie jakiejkolwiek używki nie doprowadzi samo w sobie do, jak to opisała autorka, „ciężkiej depresji”, ciężko to się takie bzdury komentuje.

W artykule możemy też przeczytać, iż regularne stosowanie konopi wiąże się z nawracającymi stanami zapalnymi dróg oddechowych – co jest oczywiście kolejnym kłamstwem. Ciekawi mnie gdzie pani Szelągowska-Mironiuk to wyczytała. 

Już jednorazowe użycie marihuany powoduje depresje i niszczy mózg – a co z marihuaną medyczną?

Klasyką przekłamanych artykułów demonizujących marihuanę, które opierają się głównie na kłamstwach jest podejście do marihuany medycznej, tak jest i tym razem. Okazuje się, że marihuana stosowana w celach medycznych – już nie jest taka groźna jak ta stosowana rekreacyjnie. 

Szkoda tylko, że to nadal ta sama marihuana, a organizm nie odróżnia spożycia medycznego od rekreacyjnego. 

Według pani Szelągowskiej-Mironiuk jeżeli będę każdego dnia stosował medyczną marihuanę to wszystko będzie ok. Natomiast jeżeli będę każdego dnia stosował marihuanę rekreacyjnie – mój mózg zostanie wyniszczony, dopadnie mnie głęboka depresja oraz nawracające stany zapalne dróg oddechowych. To, że jest to ta sama roślina, ta sama substancja – nie ma wg autorki materiału znaczenia.

Podsumowując – artykuł opublikowany w Przewodniku Katolickim nr 10/25 nafaszerowany jest kłamstwami i zwyczajnie sieje dezinformacje, jest to także przykład bardzo niskiej jakości dziennikarstwa ponieważ w chwili obecnej jest już bardzo dużo materiałów dostępnych online, które opisują wpływ marihuany na człowieka i jego organizm, wszystko wskazuje albo na kompletny brak rzetelności i pisanie artykułu pod tezę – bo nie wiem jak inaczej można to wytłumaczyć.

A co z negatywnymi skutkami korzystania z marihuany? Czy takie w ogóle istnieją? Oczywiście, że istnieją. Negatywny wpływ marihuany na użytkownika wynika jednak z jej nadużywania oraz używania szkodliwego.

Przypominamy, że należy kategorycznie podkreślić, iż nie właściwe używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie używanie szkodliwe czyli nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami i obowiązkami. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem. Nazywa się to ŚWIADOMYM UŻYWANIEM.

Cały omawiany artykuł znajdziesz T U T A J

Źródło grafiki: aut.: Agnieszka Sozańska, Przewodnik Katolicki 10/25

Jak rozpoznać dobrej jakości marihuanę? To dość powszechna kwestia wśród miłośników ziela, szczególnie ze względu na jego status prawny jest to niełatwy orzech do zgryzienia. Legalne produkty mają swoją powtarzalność, można zapoznać się z opiniami na ich temat, a co najważniejsze – być pewnym tego co się nabywa. Niestety w przypadku czarnego rynku można o tym wszystkim zapomnieć i należy pamiętać, że nielegalnych producentów i dystrybutorów nie obowiązują żadne przepisy więc nigdy do końca nie wiadomo co się pali, chyba, że… no właśnie, jak rozpoznać czy zakupiony susz jest tym ca co się liczy?

Jak rozpoznać dobrej jakości marihuanę

Marihuana to od lat najpopularniejsza nielegalna używka na świecie – chociaż w ciągu ostatniej dekady w wielu krajach jest status uległ zmianie i teraz jest ona tam całkiem lub częściowo legalna, lub legalna do celów medycznych.

Zmienia się też myślenie społeczne na temat zioła i jego szkodliwości, która w porównaniu np. z legalnymi papierosami czy alkoholem jest praktycznie zerowa.

Szacuje się, że w Polsce spożywa się ok. 500 ton marihuany rocznie. Niestety w całości jest to czarny rynek gdzie nie obowiązują żadne standardy jakości. Gdy dodamy do tego, że dilerzy handlujący ziołem często bardziej niż jakością swojego produktu – zainteresowani są zyskiem z jego sprzedaży, prowadzi to do patologii takich jak wszelkiego rodzaju domieszki mające na celu zwiększenie wagi produktu. 

Wbrew temu co powtarza wielu, w 99% jest to po prostu oprysk wodą z cukrem, który jest oczywiście szkodliwy gdy go spalamy wraz z ziołem.

Niestety domieszka cukru nie jest najgorszym co może spotkać konsumenta marihuany z czarnego rynku.

Okazuje się, że w ostatnich latach doszło do nowego zjawiska na niespotykaną do tej pory – podrabiania marihuany.

W czym dokładnie rzecz i na czym polega podrabianie marihuany?

Procedura jest prosta, a jednocześnie zapewnia bezpieczeństwo grup przestępczych, które się tym zajmują oraz znacząco zwiększa zyski z takiej działalności.

Jak podrobić marihuanę? Wystarczy kupić względnie ładnie wyglądający susz konopi siewnych tzw. susz CBD lub CBG, którego kwiaty wizualnie niczym nie różnią się od kwiatostanów marihuany.

Taki susz jest następnie opryskiwany… syntetycznymi kanabinoidami, a w najlepszym wypadku HHC lub HHC-O.

Dodam tylko, że znane są przypadki śmierci po spożyciu syntetycznych kannabinoidów.

Efekt? Dla grupy produkującej taki syf: kilogram suszu plus syntetyczne składniki do oprysku to koszt 3 do 4 tys. zł za kilogram  gotowego produktu (3 – 4 zł za gram), biorąc pd uwagę hurtowe ceny zioła, które często znacznie przekraczają 10 zł za gram – wersja syntetyczna jest bardziej opłacalna.

recepta na medyczną marihuanę online AnandaMed
-reklama-

Mało tego, w razie jakiejkolwiek wpadki, grupa nie musi się martwić o konsekwencje prawne gdyż de facto nie handluje marihuaną tylko suszem CBD spryskanym czymś, czego policyjne testery na pewno nie zidentyfikują jako nielegalne narkotyki. 

Zatem – jak rozpoznać dobrej jakości marihuanę?

Przede wszystkim należy włożyć między bajki wszelkie porady typu: po kolorze, po ogólnym wyglądzie, po strukturze kwiatów – zanieczyszczone zioło może spełniać każdy z tych parametrów. 

Niestety, aby rozpoznać dobre zioło trzeba mieć o nim jakieś pojęcie, np. o jego spektrum aromatów gdyż te susze, które udają zioło i są czymś spryskane często mają zapach zupełnie inny od konopi, np pachną marcepanowo. Substancje zawarte w takim oprysku mogą też dla niedoświadczonego użytkownika wydawać się zwykłą żywicą pokrywającą kwiaty. Natomiast doświadczony użytkownik szybko wyłapie różnice w wyglądzie.

Podrabiana marihuana marihuana ma podejrzany i nietypowy wygląd „żywicy” oraz często pachnie inaczej niż konopie. 

Ma też nietypowy dla konopi smak (znów – trzeba mieć jakieś pojęcie o marihuanie, aby to stwierdzić) i często działa niestety na tyle podobnie do marihuany, że niedoświadczony użytkownik może się nie zorientować, że pali syntetyczny syf, który szkodzi jego zdrowiu.

Niestety takie „zioło” ma przeważnie jasny popiół – co wielu uważa za wyznacznik jakości marihuany.

I tak po części jest. Jeżeli konopie są opryskane czymś, aby zwiększyć wagę kwiatów (niemal zawsze woda z cukrem – tak jest zwyczajnie najtaniej) to po spaleniu zostanie czarny lub ciemny popiół.

Jeżeli z kwiatostanów, na skutek złej uprawy, pozostały składniki nawozów  – popiół będzie tym ciemniejszy im więcej pozostałości. Gdy popiół jest bardzo jasno szary, wręcz niemal biały – jest to produkt bez zanieczyszczeń.

Dlatego, jeżeli wiemy, że mamy do czynienia z prawdziwą marihuaną – kolor popiołu pokazuje nam skale jej zanieczyszczenia.

Do tego dochodzi jeszcze kwestia tzw. marihuany PGR czyli zioła, które było uprawiane z użyciem szkodliwych dla naszego zdrowia dodatków takich jak hormony dodawane w celu przyspieszenia procesu uprawowego oraz zwiększenia masy kwiatów – ogólnie dla zysku.

Na temat marihuany PGR panuje wiele mitów, a najpopularniejszy to ten mówiący o tym, że można ją rozpoznać po wyglądzie – otóż nie można. Szczegółowo opisaliśmy ten temat T U T A J.

Jak rozpoznać jakościowe zioło? Wybierz sprawdzone źródło

Najlepszym sposobem, aby mieć pewność co do tego co się spożywa jest znajomość źródła, z którego produkt pochodzi.

O ile typowy osiedlowy diler nie ma pojęcia co sprzedaje, a informacje jakie uzyskał od osoby, która go zaopatruje mogą być nieprawdziwe, o tyle grower, który uprawiał daną partie suszu jest już osobą z wiarygodnymi informacjami. Jednak umówmy się, mało kto zna kogoś kto sam uprawia rośliny.

Jeżeli natomiast używasz marihuany do tego, aby lepiej spać, lepiej się zregenerować, wyciszyć, przeciwbólowo, a nie jarasz dla samego faktu jarania, to warto uzyskać receptę na medyczną marihuanę – co możesz zrobić np T U T A J (także możliwość konsultacji online) i kupować susz w aptece.

Medyczna marihuana dostępna na polskim rynku jest różnej jakości jednak jedno jest pewne – nie uraczysz w niej szkodliwych dla zdrowia dodatków, no i nie narażasz się na konsekwencje prawne. 

Zaleta suszu z apteki jest też fakt, że wiesz jaką odmianę marihuany spożywasz.

Podsumowując  – rozpoznać czy mamy do czynienia z wysokiej jakości produktem czy zanieczyszczonym syfem jest rzeczą dość trudną, a dla laika często wręcz niemożliwą. Kluczową rolę odgrywa tutaj źródło pochodzenia suszu oraz wiedza o ziole, która może uchronić przed zakupem zanieczyszczonego syfu.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada zmiany w przepisach dotyczących wystawiania recept na medyczną marihuanę. Do resortu wpłynęło w tej sprawie pismo, którego autor podnosi kwestię komercjalizacji przepisywania recept przez „zielone kliniki” działające na zasadzie „receptomatu”, gdzie nie dochodzi do faktycznej konsultacji lekarskiej. Zaostrzone przepisy o wystawianiu recept na „konopie inne niż włókniste” weszło w życie dokładnie rok temu, jednak wg. wielu nie przyniosło to zakładanego efektu. Oto więcej informacji.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada zaostrzenie przepisów dotyczących wystawiania recept na medyczną marihuanę

Do Ministerstwa Zdrowia wpłynęło pismo poruszające kwestie wystawiania recept na medyczna marihuanę online. Autor petycji pisze o luce, która „stała się fundamentem dla zjawiska określanego w debacie publicznej mianem „zielonych klinik”.

Dzisiaj mija dokładnie rok od wejście w życie obecnych przepisów, które miały ukrócić ten proceder, wg. wielu tak się jednak nie stało.

W kwietniu informowaliśmy o tym, że pomimo chwilowego spadku liczby recept na medyczną marihuanę wystawianych online, który nastąpił po wejściu w życie nowelizacji, to w pierwszych miesiącach 2025 liczba ta znów zaczęła rosnąć. Więcej na ten temat przeczytasz T U T A J.

„Wszystko wskazuje na to, że taki trend się utrzyma i liczba recept na medyczne konopie wystawionych w nieuprawniony sposób będzie rosła – pytanie tylko jak szybko.

Niestety taka sytuacja może się skończyć różnie, pamiętać należy, że to właśnie środowisko lekarskie naciskało na dodanie medycznej marihuany do rozporządzenia. I nie dlatego, że jest ona szczególnie niebezpieczna lecz dlatego, że w ich przekonaniu zbyt często dochodziło do naruszenia etyki lekarskiej przy wystawianiu recept na medyczny susz. Informowaliśmy o tym T U T A J

– pisaliśmy w kwietniowym artykule.

Teraz dowiadujemy się, że do resortu zdrowia trafiła petycja w sprawie „niezbędnych działań legislacyjnych określających szczegółowe zasady ordynacji oraz monitorowania produktów leczniczych zawierających surowiec farmaceutyczny z konopi innych niż włókniste oraz produktów leczniczych zawierających substancje psychotropowe lub środki odurzające.”

W petycji skierowanej do ministerstwa, autor wskazuje, że wnosi o podjęcie działań w sprawie produktów leczniczych:

  • zawierających surowiec farmaceutyczny z konopi innych niż włókniste, o którym mowa w art. 33a ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii;
  • oraz produktów opioidowych zawierających substancje psychotropowe lub środki odurzające, stosowanych w terapii bólu.

Autor pisma wskazuje, że w przepisach pojawiła się poważna luka normatywna w zakresie przepisywania recept na środki objęte specjalnymi regulacjami.

Luka stała się fundamentem dla zjawiska określanego w debacie publicznej mianem „zielonych klinik”, tj. podmiotów leczniczych funkcjonujących w modelu quasi-biznesowym, których działalność sprowadza się w istocie do wystawiania recept na tzw. medyczną marihuanę bez należytej weryfikacji wskazań klinicznych oraz poza ramami rzeczywistych, uzasadnionych potrzeb zdrowotnych pacjentów

– napisał autor w uzasadnieniu.

Wg. autora nowe przepisy mają być odpowiedzią na obserwowany proceder odpłatnego wystawiania recept na wspomniane środki na podstawie minimalnych lub wątpliwych przesłanek klinicznych.

W efekcie dochodzi do nadużyć terapeutycznych, inflacji wskazań i obchodzenia ratio legis przepisów ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii

– podsumował autor petycji.

Na petycje w imieniu Ministerstwa Zdrowia odpisał zastępca dyrektora Departamentu Zdrowia Publicznego – Kuba Sękowski. Podkreślił, że resort planuje podjąć w tej sprawie działania.

Pomimo że terapia tzw. marihuaną medyczną nie jest terapią pierwszego wyboru i powinna stanowić alternatywę dla innych metod leczenia, w ostatnich latach można zauważyć rosnąca dynamicznie rosnącą popularność leków recepturowych z surowcem Cannabis oraz tzw. receptomatów. Aktualnie dostępne narzędzia nadzoru nad procesem wystawiania recept zdają się być niewystarczające z punktu widzenia skutecznej ochrony interesu publicznego

-odpowiedział wiceminister.

Sękowski dodał też, że zasadne wydaje wdrożenie narzędzi, które mogą istotnie wzmocnić kontrolę nad przepisywaniem produktów konopnych i opioidowych, ograniczając ich ordynację w przypadkach niewynikających z uzasadnionych wskazań medycznych.

Wiceminister powiedział, że w ramach planowanej przez rząd Szerokiej Nowelizacji Ustawy Refundacyjnej, obowiązek raportowania do Zintegrowanego Systemu Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi (ZSMOPL) ma zostać rozszerzony na surowce farmaceutyczne co w praktyce oznaczać będzie, że system będzie monitorował także wystawianie recept na medyczna marihuanę, która w naszym kraju ma status właśnie surowca farmaceutycznego.

Poinformowano także, że po zeszłorocznym zaostrzeniu przepisów dot. wystawiania recept na medyczną marihuanę online, ich liczba spadła o 32%  w okresie styczeń – październik w roku 2025 w stosunku do roku 2024.

Tylko czy to faktyczny spadek o 32%? Niekoniecznie ponieważ we wrześniu i październiku 2024 wiadome było, iż wejdą ograniczenia i wiele osób udawało się po recepty „na zapas”, co spowodowało gwałtowny wzrost wystawianych recept. 

Jednak nawet gdyby liczyć spadek o 32%, to nadal jest to ogromna liczba recept wystawianych online. 

Wiceminister zgodził się z uzasadnieniem części postulatów zawartych w petycji podkreślając, że konieczne są obszerne konsultacje. Przyznał rację, że konieczna jest racjonalizacja dostępu do preparatów ziela konopi innych włókniste.

Należy podkreślić, że przygotowanie rzetelnego i kompletnego projektu dokumentu rządowego, który regulowałby w sposób kompleksowy kwestie zastosowania medycznego preparatów konopi innych niż włókniste – w tym m.in. kwestie uprawy roślin konopi, zapewnienia należytych dostaw surowca, preskrypcji, dystrybucji czy wreszcie stosowania tych preparatów przez pacjentów – wymaga szeroko zakrojonych konsultacji społecznych oraz uzgodnień z pozostałymi podmiotami publicznymi, których zakres kompetencji obejmuje te zagadnienia

– podsumował.

Resort poinformował też, że poruszone w petycji kwestie zostaną wzięte pod uwagę podczas nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Źródło: rynekzdrowia.pl

Doświadczeni użytkownicy marihuany nie wykazują upośledzenia zdolności prowadzenia pojazdów – wynika z przeprowadzonych badań. Badanie, którego wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie „ Traffic Injury Prevention” sugeruje, że pacjenci stosujący medyczną marihuanę, którzy mają doświadczenie w jej stosowaniu, mogą nie doświadczać znaczących zaburzeń zdolności prowadzenia pojazdów po zażyciu konopi. Temat ten jest szczególnie kontrowersyjny dla osób, które zioła nie używają i wychodzą z założenia, że odurzenie to odurzenie i nie ma znaczenia czy to alkohol czy konopie. Jednak doświadczeni użytkownicy marihuany wiedzą, że jest zupełnie inaczej. Oto więcej informacji.

Doświadczeni użytkownicy marihuany nie wykazują upośledzenia zdolności prowadzenia pojazdów, wynika z badania

Wyniki przeprowadzonego badania wykazały, że doświadczeni użytkownicy marihuany nie wykazują upośledzenia zdolności do prowadzenia pojazdów mechanicznych. Odkrycia te podważają konwencjonalne założenia dotyczące stosowania marihuany i sprawności prowadzenia pojazdów, co może mieć daleko idące implikacje zarówno dla pacjentów stosujących medyczną marihuanę, jak i decydentów.

Naukowcy z Uniwersytetu Michigan przeprowadzili kontrolowane badanie, skupiając się w szczególności na pacjentach regularnie stosujących marihuanę w celach leczniczych. W badaniu zatytułowanym „Pacjenci stosujący medyczną marihuanę nie wykazują pogorszenia sprawności prowadzenia pojazdów po normalnym stosowaniu medycznej marihuany: Wyniki naturalnego badania jazdy samochodem” wzięło udział 31 doświadczonych pacjentów stosujących medyczną marihuanę.

Zespół badawczy ocenił sprawność jazdy uczestników przed i po zażyciu medycznej marihuany, korzystając ze specjalnie wyposażonego pojazdu na drogach publicznych w rzeczywistych warunkach. Co ważne, pacjenci stosowali własne produkty z medyczną marihuaną we własnych dawkach, a nie w znormalizowanych i z góry ustalonych ilościach, pozwoliło to na uzyskanie dokładniejszego obrazu rzeczywistych przypadków użycia.

Użytkownicy marihuany za kółkiem – wyniki badania

Wbrew oczekiwaniom, uczestnicy nie wykazali znaczącego pogorszenia sprawności prowadzenia pojazdów po zażyciu marihuany. Kluczowe wskaźniki wydajności uwzględnione w badaniu obejmowały:

  • Czas reakcji
  • Pozycjonowanie pasa ruchu
  • Przestrzeganie prędkości
  • Ogólne wyniki testów wydajności jazdy

Wszystkie wyniki pozostały statystycznie niezmienione w stosunku do pomiarów wyjściowych. Wyniki te utrzymały się pomimo mierzalnych wysokich poziomów THC w próbkach krwi uczestników po użyciu konopi.

Poziom THC we krwi nie koreluje z wydajnością

Jednym z najistotniejszych odkryć był brak korelacji między stężeniem THC we krwi kierowcy, a sprawnością jazdy.

Odkrycie to podważa podstawy tzw. przepisów dotyczących jazdy pod wpływem „per se”, które określają dopuszczalne limity THC we krwi, podobnie jak limity stężenia alkoholu we krwi.

Na podstawie naszych wyników widać wyraźnie, że poziom THC we krwi nie stanowi wiarygodnego wskaźnika upośledzenia zdolności prowadzenia pojazdów u doświadczonych użytkowników stosujących marihuanę

– podsumowali naukowcy.

Potwierdzają to wcześniejsze badania sugerujące, że poziom THC we krwi nie jest wiarygodnym wskaźnikiem upośledzenia, w przeciwieństwie do alkoholu.

Nasze wyniki wskazują, że przepisy o zerowej tolerancji mogą niesłusznie karać pacjentów leczonych medyczną marihuaną, którzy w rzeczywistości nie wykazują upośledzenia funkcji. To podejście wydaje się nie być poparte dowodami naukowymi.

– stwierdzili autorzy badania.

Przeczytaj też: Poziom THC we krwi nie ma liniowego związku z prowadzeniem pojazdów – wynika z przeglądu badań

Ograniczenia przeprowadzonego badania

Naukowcy przyznali też, że ich praca ma kilka ograniczeń:

  • Wielkość próby 31 pacjentów, choć wystarczająca do przeprowadzenia analizy statystycznej, była stosunkowo niewielka
  • Badanie koncentrowało się wyłącznie na doświadczonych użytkownikach medycznych, a nie użytkownikach rekreacyjnych ani pacjentach początkujących
  • Naukowcy nie mogli etycznie testować ekstremalnie wysokich dawek,
  • Kontrolowany kurs jazdy na drogach publicznych nie uwzględniał wszystkich możliwych scenariuszy jazdy

Niemiecki TÜV domaga się zaostrzenia przepisów dla kierowców korzystających z marihuany, a także zmian w kwestii wystawiania recept na medyczne konopie online. TÜV czyli Niemieckie Stowarzyszenie Dozoru Technicznego swoje stanowisko przedstawił swoje stanowisko w związku z trwającą debatą nad zmianą przepisów o wystawianiu recept online, które niemieckie Ministerstwo Zdrowia chce zaostrzyć i niedawno przedstawiło projekt zmian, który teraz czeka na głosowanie w Bundestagu. TÜV domaga się mocnego zaostrzenia dla kierowców używających zioła mimo tego, że ostatnio opublikowane wyniki oceny częściowej legalizacji marihuany wyraźnie pokazały, że nie spowodowała ona wzrostu liczby wypadków drogowych, a wręcz przeciwnie. 

Niemcy: TÜV domaga się zaostrzenia przepisów dla kierowców korzystających z marihuany oraz zmian w wystawianiu recept na konopie

Niemiecki rząd chce wprowadzić zmiany w ustawie CanG, na mocy której wprowadzono w Niemczech częściową legalizację marihuany.

Chodzi przede wszystkim o kwestie wystawiania recept online, która obecnie jest niesłychanie łatwa, co wg. resortu zdrowia prowadzi do licznych nadużyć.

Dziś, aby w Niemczech dostać receptę na marihuanę jest niesłychanie łatwo gdyż od wprowadzenia ustawy CanG marihuana trafiła do tej samej kategorii co np ibuprofen 600 – pisaliśmy o tym T U T A J. Receptę na medyczną marihuanę uzyskuje się z poziomu telefonu, aby chwilę potem wybierać sobie pośród ponad 1300 odmian, a po zamówieniu wszystko pod drzwi dostarczy kurier.

Teraz niemiecki Minister Zdrowia przedstawił projekt zmian, który przewiduje zaostrzenie regulacji m.in dot. otrzymywania recept na marihuanę czy bezpośrednich dostaw kurierskich medycznej marihuany do zamawiającego, więcej na ten temat pisaliśmy T U T A J.

Teraz do polityków chcących zaostrzenia przepisów dołączył TÜV – Niemieckie Stowarzyszenie Dozoru Technicznego. Organizacja podniosła także kwestię bezpieczeństwa na drogach w kontekście użytkowników marihuany medycznej oraz rekreacyjnej.

Co ciekawe, opublikowane niedawno wyniki oceny CanG wyraźnie pokazały, że częściowa legalizacja marihuany nie spowodowała wzrostu liczby wypadków drogowych.

Jest wręcz przeciwnie, dane Federalnego Urzędu Statystycznego wykazały spadek liczby obrażeń i ofiar śmiertelnych na niemieckich drogach w 2024 roku.

Niemniej jednak użytkownicy marihuany oraz pacjenci korzystający z medycznej marihuany, nadal są celem nieproporcjonalnych sankcji. Obecnie TÜV domaga się znacznego zaostrzenia przepisów ruchu drogowego, krytykuje również handel marihuaną online.

TÜV mówi o nadużywaniu medycznej marihuany w kontekście recept online i domaga się usunięcia tej luki prawnej. Powołuje się na projekt ustawy autorstwa Niny Warken, który został niedawno zatwierdzony przez Radę Ministrów.

W komunikacie prasowym TÜV zwraca uwagę, że przepisywane są głównie kwiaty o wysokiej zawartości THC, co stowarzyszenie określiło jako nadużywanie w celach rekreacyjnych.

Głównym zarzutem stowarzyszenia jest wyłączenie dotyczące leków, które nie wyklucza automatycznie pacjentów z prowadzenia pojazdów, jeśli przyjmują leki zgodnie z zaleceniami. 

Według TÜV, wielu użytkowników medycznej marihuany tkwi w przekonaniu o swojej pełnej zdolności do prowadzenia pojazdów dzięki zwolnieniu przyznanemu pacjentom stosującym konopie indyjskie jako lek przewlekły. Dlatego stowarzyszenie zaleca wykonywanie testu zdolności do prowadzenia pojazdów pacjentom stosującym medyczną marihuanę. Test ten powinien być obowiązkowy dla kierowców zawodowych. Testu nie może przeprowadzać lekarz prowadzący.

Ocena ta, oprócz weryfikacji zdolności do prowadzenia pojazdów, powinna również uwzględniać możliwe alternatywy terapeutyczne poza marihuaną. 

Ponadto, zostanie uruchomiona kampania informacyjna, aby podkreślić, że pacjenci stosujący marihuanę nie są automatycznie uznawani za zdolnych do prowadzenia pojazdów.

Czy postulaty stowarzyszenia doprowadzą do zmian w wystawianiu recept na konopie oraz zmian w kwestii prowadzenia pojazdów przez osoby używające medycznej marihuany? O tym wkrótce zdecyduje Bundestag.

Niemcy: Rząd chce zaostrzenia przepisów dot. wystawiania recept na medyczną marihuanę, przygotowano nowelizację ustawy, która wkrótce trafi pod głosowanie w Bundestagu. Tamtejszy rynek medycznego zioła jest największy w Europie i obecnie rośnie w tempie ok. 400% rocznie. Niemiecka legalizacja przeforsowana przez firmy produkujące medyczny susz, o czym ostatnio pisaliśmy, napotkała właśnie przeszkodę w postaci nowelizacji ustawy o medycznych konopiach, która jest już gotowa i czeka na głosowanie w Bundestagu. Nowe regulacje zawarte w nowelizacji ograniczają możliwość wystawiania recept w ramach telemedycyny i wprowadzają konieczność osobistego udania się do lekarza. Czy to koniec niemieckiego rynku marihuany w obecnej formie? Oto więcej informacji.

Niemcy: Rząd chce zaostrzenia przepisów dot. wystawiania recept na medyczną marihuanę, przygotowano nowelizację ustawy

Marihuana w Niemczech jest legalna, legalny jest także handel marihuaną – tyle, że wszystko to jest pod przykrywką medycyny. W ten oto sposób firmy produkujące medyczną marihuanę zapewniły sobie monopol na tym jakże interesującym rynku zbytu. Bo tak jak pisaliśmy niedawno – dla konsumenta nie ma różnicy, czy zamawia zioło ze strony apteka.de czy diler.de – procedura jest dokładnie taka sama, wystarczy kilka kliknięć w telefonie i wkrótce kurier dostarczy zamówione zioło pod nasze drzwi. Wybór z grubo ponad trzystu odmian, ceny od 4 Euro za gram. O tym, że klasyczna legalizacja jest blokowana własnie przez firmy sprzedające medyczny susz pisaliśmy ostatnio T U T A J.

Ale dominacja tej formy legalnego obrotu ziołem napotkała właśnie w Niemczech dużą przeszkodę w postaci proponowanej nowelizacji ustawy CanG, która reguluje przepisy dot. marihuany w Niemczech. Niemieccy politycy chcą ograniczyć przepisy zezwalające na wystawianie recept na medyczną marihuanę w ramach telemedycyny.

Co istotne, ustawa CanG zmieniła także obowiązującą klasyfikację medycznego zioła, które trafiło do tej samej kategorii co np. ibuprofen 600. Dzięki temu niesłychanie łatwo uzyskać receptę na medyczne konopie, bez wychodzenia z domu, bez faktycznej rozmowy z lekarzem. Jednak to ma się teraz skończyć.

Na oficjalnej stronie niemieckiego Ministerstwa Zdrowia czytamy:

„Od wejścia w życie ustawy w kwietniu 2024 r. obserwuje się niepokojący trend w zakresie konsumpcji kwiatów konopi indyjskich w celach leczniczych. W pierwszej połowie 2025 r. import wzrósł o ponad 400% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku – z około 19 do około 80 ton. Wzrost ten nie wynika ze zwiększonego popytu wśród pacjentów ciężko chorych, ponieważ liczba recept w ramach ubezpieczenia zdrowotnego wzrosła jedynie o jednocyfrową wartość procentową. Celem projektu ustawy jest skorygowanie tych negatywnych trendów, przy jednoczesnym zapewnieniu dostępności medycznej marihuany dla pacjentów z poważnymi schorzeniami.” 

Niemieccy urzędnicy widzą bardzo duże rozbieżności pomiędzy korzystaniem z marihuany w ramach leczenia publicznego (kasa chorych), a korzystaniem z usług sektora firm prywatnych, które świadczą usługi polegające na wystawianiu recept na medyczną marihuanę. 

Recepty wystawione w ramach kas chorych stanowią zaledwie kilka procent (maksymalnie 9%). 

Wynika to z faktu, że aby dostać receptę na medyczną marihuanę w ramach kasy chorych, trzeba faktycznie na coś cierpieć. W przeciwieństwie do firm prywatnych, którym wystarczy jedynie zapewnienie, że np. mamy problemy ze snem.

Medyczna marihuana jest lekiem na receptę, a nie produktem wyłącznie rekreacyjnym. Gwałtowny wzrost importu marihuany i praktyka przepisywania leków online bez osobistego kontaktu z lekarzem wymagają działań politycznych. Stosowanie marihuany w celach medycznych musi być regularnie wyjaśniane podczas osobistej konsultacji między lekarzem a pacjentem. Zabronimy profesjonalnego nadużywania recept przez internet. Pacjenci, którzy stosują medyczną marihuanę w celach medycznych, będą nadal mieli zapewnione dostawy.

-napisała Federalna Minister Zdrowia, Nina Warken

Jak rząd Niemiec zaostrza przepisy dot. wystawiania recept na medyczną marihuanę?

  • W przyszłości (po przegłosowaniu nowelizacji) medyczna marihuana być przepisywana wyłącznie po osobistym kontakcie pacjenta z lekarzem, zarówno w gabinecie lekarskim, jak i podczas wizyty domowej. Przepisanie medycznej marihuany wymaga uwzględnienia stanu zdrowia pacjenta, jego chorób oraz innych przyjmowanych leków, co zazwyczaj wymaga dokładnego wywiadu lekarskiego i badania fizykalnego. Ponadto, konieczne jest bieżące informowanie o ryzyku uzależnienia i możliwych fizycznych lub psychicznych konsekwencjach konsumpcji, które mogą się zmieniać w zależności od intensywności i czasu trwania konsumpcji.

 

  • W przypadku recept uzupełniających, konsultacja osobista jest wymagana co cztery kwartały, przy czym poprzedni kontakt w tym okresie dotyczył recepty na marihuanę w celach medycznych. Pod tym warunkiem recepta może być również wystawiona za pośrednictwem telemedycyny w ciągu kolejnych trzech kwartałów.

 

  • Możliwość zamówienia marihuany leczniczej pocztą będzie wyłączona, ponieważ podczas osobistej wizyty w aptece farmaceuta powinien udzielić wyczerpujących informacji i konsultacji. Usługi dostawcze aptek pozostają bez zmian.

Jak zmiana przepisów może wpłynąć na niemiecki rynek marihuany?

Propozycja nowelizacji ustawy przygotowana przez niemiecki resort zdrowia będzie teraz poddana pod głosowanie w Bundestagu. 

Jeżeli nowe przepisy zostaną przyjęte – najistotniejsza będzie kwestia tego, jak chętnie Niemcy będą się wybierać do lekarza po pierwszą receptę oraz w kontekście tego – jak będą do wszystkiego podchodzić niemieccy lekarze. Czy tak jak w naszym kraju po ograniczeniu wystawiania recept na medyczną marihuanę w ramach telemedycyny nastąpi zastój na rynku medycznej marihuany? Czy tak samo jak w Polsce odpowiedzią na zmianę przepisów będzie pojawianie się wielu nowych stacjonarnych klinik leczenia medyczna marihuaną?

Niemieccy działacze podkreślają, że na zmianie przepisów najbardziej ucierpią starsze i schorowane osoby będące pacjentami korzystającymi z medycznej marihuany. 

Pierwszym miarodajnym wskaźnikiem skutków wprowadzenia nowych przepisów będzie wolumen sprzedaży medycznej marihuany w dwóch kwartałach, które nastąpią o wejściu w życie nowych regulacji. O ile oczywiście zostaną one przegłosowane przez Bundestag.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.