Świat Medycznej Marihuany

Zielone Newsy

Aktualności

Future #1 – odmiana uprawiana przez 7 Points Oregon w Portland pobiła rekord zawartości THC. Dla pewności testy przeprowadzono kilkukrotnie. Jak do tej pory, najmocniejsze szczyty oscylowały w okolicy 30%, a pewne teorie mówią, że przekroczenie poziomu 35% jest niemożliwe. Jak się okazało, Future #1 znacznie przekroczył ten pułap, wywołało to pewną konsternację oraz dyskusję.

Future #1

to krzyżówka Gorilla Glue #4 oraz Starfightera F2, którą wyhodowało Exotic Genetix. Uprawą zajęli się 7 Points Oregon z Portland, USA. Z 12 nasion regularnych, 9 było żeńskich. W trakcie uprawy rośliny wykazały cztery różne genotypy o wyraźnych różnicach we wzroście oraz profilach terpenowym i flawanoidowym, różnice dotyczyły też potencji. Future (# 1) był najlepszy z czterech, uprawiany przez 7 Points wygrał drugie miejsce w kategorii Najmocniejszy Kwiatostan na Oregon Dope Cup 2017, z wynikiem 32,5% THC.

Jednak growerzy z 7 Points nie spoczęli na laurach i przez rok starali się zmaksymalizować potencjał swojej perełki po czym ponownie oddali szczyty do analizy. Kwiatostany przeanalizowało renomowane MRX Labs, które na wszelki wypadek wykonało chromatografię jeszcze trzykrotnie, kalibrując urządzenia pomiędzy pomiarami, potwierdzając ostatecznie rekordowy wynik 37,28% THC!

Zaskoczenie i dyskusja

Reakcje na ponad 37% stężenia THC wahały się od zaskoczonych i ciekawskich do sceptycznych i podejrzliwych. Pojawiły się oskarżenia o fałszerstwo oraz tezy, że taki wynik jest zwyczajnie niemożliwy.

„Wiedzieliśmy, że może to być kwestia sporna. MRX to laboratorium akredytowane przez ORELAP, a nasze relacje z nimi były bardzo profesjonalne. Słusznie zachowywali ostrożność, gdy po raz pierwszy ujrzeli wyniki. Testy kontroli jakości przeprowadzano jeszcze cztery razy, a sprzęt był pomiędzy nimi kalibrowany. Wszystko zrobili z należytą starannością.”

-informuje 7 Points Oregon

Po za stwierdzeniami, że badania są sfałszowane, pojawiły się opinie, że to już zbyt wysoki poziom THC, że marihuana to coś więcej niż ten jeden kannabinoid, tu sie akurat zgadzamy. Sami growerzy z 7 Points Oregon przyznają, że już odmiany z zawartością ok. 30% to dla nich za mocne palenie. Wolą oni skupiać się na takich aspektach konopi jak terpeny oraz rzadsze kannabinoidy np. CBC czy CBG, obsesja THC ich zdecydowanie nie dotyczy. Jednak jak mówią, właśnie tego poszukuje klient w USA, dlatego takie szczepy będą tworzone i uprawiane.

Górna granica

„Generalnie wydaje się, że fizyczny limit wynosi około 35%. Ale tak naprawdę tego nie rozumiemy ani tego dlaczego tak jest. Po prostu zgadujemy. Czy więc roślina może osiągnąć 37 lub 38 procent? Może. Prawdopodobnie. Nie jest to niemożliwe. Jest to jednak rzadkością. Główną kwestią jest tutaj: dlaczego, kurwa, chcesz, żeby roślina była tak silna?”

-powiedział Mowgli Holmes, autorytet w kwestii uprawy konopi, dyrektor generalny Phylos Bioscience.

Czy przyjdzie nam zatem za jakiś czas napisać o nowym rekordzie? Zapewne tak, to bardziej kwestia kiedy, a nie czy. Póki co, Future #1 wydaje się być mocno ugruntowanym liderem w kategorii zawartości THC. Uzyskanie takiego wyniku wymagało z pewnością sporo pracy oraz ogromu wiedzy i umiejętności.

źródło: Portland Mercury

[vc_row][vc_column][vc_column_text]

W ostatnich latach przemysł konopny wyszedł z ciemnych zakamarków i wszedł na salony, a wszystko za sprawą CBD (Kannabidiolu). Ze względu na swoje właściwości medyczne wiele państw zmieniło swój stosunek do konopi i wprowadziły bardziej liberalne przepisy dotyczące marihuany. Kannabidiol nie tylko przyczynił się do legalizacji marihuany w wielu krajach, ale również zmienił wzorce konsumpcji. W przypadku każdej rzeczy, która idzie w modzie, powstaje wiele mitów dotyczących CBD. Rzetelna informacja jest kluczem do świadomej konsumpcji, dlatego spróbujemy sprostować najbardziej rozpowszechnione mity na temat Cannabidiolu.

 

 

Obalamy mity na temat CBD

 

 

Mit numer 1: CBD nie ma wpływu na ludzką psychikę

Kannabidiol nie jest określany jako substancja psychoaktywna i sami w wielu artykułach używaliśmy takiego sformułowania, gdyż w najprostszy sposób oddaje samą idee – zażywając CBD nie osiągniemy haju. Termin psychoaktywny odnosi się do wszystkich substancji chemicznych wpływających na centralny układ nerwowy i sposób jego funkcjonowania np. THC.

Mimo, że CBD nie zmienia naszego sposobu postrzegania rzeczywistości i nie wpływa na naszą motorykę – w przeciwieństwie do THC – istnieją dowody, że Cannabidiol ma działanie przeciwlękowe, przeciwpsychotyczne i poprawiające samopoczucie, więc mimo że nie jest kwalifikowany jako „psychoaktywny” wpływa na naszą psychikę.

 

Mit numer 2: CBD jest medyczne, a THC rekreacyjne

Jest to jedna z najczęściej rozpowszechnianych informacji, która z prawdą nie ma nic wspólnego. Oba związki stosowane są zarówno w medycynie jak i w rekreacji. Szczepy bogate w CBD spowodują mniej psychoaktywny efekt, niż wgniatający w kanapę Godfather OG. Jeśli planujemy aktywnie spędzić dzień w towarzystwie Mary Jane warto wybrać odpowiednią krzyżówkę. Teoria dotycząca efektu synergii twierdzi, że szczepy z bogatym spectrum kannabinoidów mają mocniejsze działanie, gdyż efekt kumuluje się i otwiera drzwi do nowych doświadczeń.

 

Mit numer 3: CBD działa uspokajająco

Kannabidiol nie jest środkiem uspokajającym, choć jego działanie przeciwlękowe może nasuwać taki wniosek. W rzeczywistości jest przeciwnie, istnieją badanie sugerujące, że CBD może rzeczywiście poprawić nasze samopoczucie i zadziałać pobudzająco. Wiele zamieszania wynika z faktu, że większość szczepów bogatych w CBD jest również bogata w terpen zwany mircenem, który działa uspokajająco. Pacjenci w przeprowadzonych badaniach klinicznych wykazali trend zgłaszania większego pobudzenia po przyjęciu dużych dawek kannabidiolu. Izolowany kannabidiol nie wywołuje senności.

 

Mit numer 4: CBD z konopi siewnych jest mniej skuteczne niż z odmian bogatych w CBD

Jakość CBD ma niewiele wspólnego ze źródłem ekstrakcji, bez względu na to czy są to konopie siewne czy też odmiany konopi bogate w CBD. Jedyne co się zmieni to wynikowa zawartość CBD, czyli ilość kannabidiolu zawarta w oleju już w końcowych procesie ekstrakcji. Tutaj szczepy bogate w CBD notują dużo lepsze wyniki, ponieważ dzięki procesom hodowlanym ich zawartość jest znacznie większa. Dobrym przykładem jest Dinamed CBD Plus, który zawiera do 20% CBD.

 

Mit numer 5: po CBD nie ma skutków ubocznych

CBD może powodować działania niepożądane, takie jak zmęczenie, zmiana apetytu i wagi. Reakcje te są znacznie łagodniejsze niż w przypadku innych metod leczenia chorób, w których stosowanie kannabidiolu okazało się skuteczne m.in. padaczki. Z tego powodu tendencja do mówienia, że CBD jest wolne od skutków ubocznych stała się powszechna. Oczywiście wszystkie kannabinoidy nie wywołują większego zagrożenia dla naszego zdrowia, nawet w przypadku zażycia dużych dawek.

 

Mit numer 6: CBD to lekarstwo na wszystko

Sława jaką zdobył kannabidiol spowodowała, że często uważany jest on za lekarstwo na wszystko. Oczywiście nie jest to prawdą i mimo, że medycznych właściwości CBD jest wiele, nie jest on Świętym Graalem medycyny. Jak każda substancja czy lek, działa skutecznie w określonych warunkach. Tak więc przed rozpoczęciem terapii z pomocą kannabidiolu zalecamy zasięgnąć porady lekarza. Nie traktuj CBD jak cudownej substancji, która niesie same korzyści.

 

Mit numer 7: Im więcej CBD, tym lepiej

Każda substancja, której nadużywamy działa niekorzystnie dla naszego organizmu. Tak samo jest w przypadku CBD. Stosowanie zawyżonych dawek Kannabidiolu nie jest równoznaczne z lepszą kondycją zdrowotną. Oczywiście w sytuacjach stresowych CBD może okazać się wielką pomocą, jednak cały czas nie przebadano jak stosowanie dużych dawek CBD wpływa na nasze zdrowie. Dlatego warto odpowiedzialnie korzystać z Kannabidiolu w celu utrzymania zdrowego trybu życia.

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Artykuł „Czy Wolne Konopie szantażują Spectrum Cannabis” opublikowany w zeszły wtorek wywołał sporą burzę. Zarzucono mi celowe oczernianie stowarzyszenia, stronniczość oraz trzymanie strony korporacji, a nie pacjentów. Z żadnym z tych zarzutów nie mogę się zgodzić. Dlatego postanowiłem napisać sprostowanie do wspomnianego artykułu.

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że artykuł zamieszczony na łamach portalu WeedNews nie różnił się od artykułów zamieszczonych na różnych innych portalach, z tym, że ja nie podałem sugerowanej przez Spectrum przyczyny natomiast napisałem jak mogło to wyglądać w mojej opinii zaznaczając, iż nie ma pewności, że tak było. Nie miałem na celu atakowania stowarzyszenia i jeżeli ktoś to tak odebrał to przepraszam. Miałem na celu jedynie pokazanie, iż w tym przypadku WK postanowiło załatwić sprawę z sposób niewłaściwy mimo tego, iż mają rację. Poparłem to przykładem innego niewłaściwego zachowania. Mimo, iż to co napisałem nie rozmija się z prawdą faktycznie mogłem się powstrzymać od pisania o innych sprawach, darować sobie prywatne wycieczki i skupić się na tylko tej jednej za co czytelników przepraszam. Miałem na celu jedynie dobro pacjentów.

Kwestia wątpliwej jakości suszu pojawia się od jakiegoś czasu. Też miałem okazję widzieć susz od Spectrum i już na pierwszy rzut oka wzbudził on moje wątpliwości. Jednak skoro po tylu latach czekania na możliwość legalnego leczenia się marihuaną, po tym jak udało się zmienić ustawę i wprowadzić procedury uważam, że należy ich przestrzegać w obie strony. Stowarzyszenie Wolne Konopie mówi, iż nie chcieli zgłosić sprawy do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego bo to mogłoby doprowadzić do wycofania leku, a tym samym zaszkodzić pacjentom. Po pierwsze, jeśli produkt jest wadliwy to tak – należy go wycofać ze względu na dobro pacjentów właśnie. Po drugie powinni stanowczo odradzić pacjentowi tę drogę, którą niestety poszedł. Skoro chciał sprawę nagłośnić to z pewnością zainteresowałby się nią GIF. Efekt? Reklamacja nie doszła do skutku, a Spectrum złożyło zawiadomienie na policję.

Uważam, że Wolne Konopie mają rację i coś należy zrobić ze słabą jakością suszu od Spectrum (jeżeli jest partia nie spełniająca wymogów należy ją wycofać). Jednak uważam, że tak jak w przypadku każdego innego leku należy się trzymać procedur reklamacyjnych.

Nie jestem, jak to kilka osób sugeruje, przeciw pacjentom. Nie jestem też za Spectrum. Też uważam, że powinna być możliwość uprawy własnego lekarstwa w domu bądź miejscu zrzeszającym pacjentów. Jednak nawet kiedy już do tego dojdzie to pamiętajmy, że nie każdy będzie miał możliwości uprawy i dla takich osób susz musi być sprzedawany w aptekach, jako lek. Jako lek jest obwarowany przepisami i wymogami standardów. czekaliśmy na to latami więc czemu teraz sami nie możemy przestrzegać przepisów i procedur gdy coś jest nie tak?

Niestety po opublikowaniu tekstu, pewne osoby związane z WK zamiast używać argumentów i dyskutować jak normalni ludzie dopuściły się serii kłamstw i pomówień. Co napisano i jaki jest do tego mój komentarz przeczytacie TUTAJ.

Spectrum Cannabis to pierwszy w Polsce podmiot, który zaopatruje apteki w medyczną marihuanę. Spółka właśnie złożyła na policję zawiadomienie w sprawie szantażu. Jak się okazuje w sprawę zamieszane jest stowarzyszenie Wolne Konopie. O komentarz poprosiliśmy obie strony.

Chodzi o e-maile, które otrzymujemy. Autor wiadomości, domniemany klient, powołuje się na rzekome różnice między poszczególnymi partiami naszych konopi i wylicza koszty, jakie podobno z tego tytułu poniósł, szacowane na 2,5 tys. zł. Żąda od nas podjęcia konkretnych działań, czyli w domyśle wypłaty odszkodowania. W przeciwnym razie, jak zostało podkreślone kilkukrotnie w e-mailach, sprawą zostaną zainteresowane media. Robi to, jak tłumaczy, w ramach reklamacji.

-mówił Tomasz Witkowski, menedżer na kraj w Spectrum Cannabis, pierwszej spółce oferującej polskim pacjentom medyczną marihuanę, w rozmowie z Dziennik Gazeta Prawna

Zaznaczył, że spółka nie zamierza ulec i jest przekonana o wysokiej jakości swojego produktu. Jako dowód podają badania laboratoryjne, przeprowadzane każdorazowo zanim susz trafi na rynek. Takie badania są konieczne, by Główny Inspektor Farmaceutyczny wydał zgodę na import marihuany do Polski.

No i mamy świadomość, że jeśli ulegniemy, to otrzymamy lawinę pism z żądaniem odszkodowania

– mówi w rozmowie z DGP Witkowski.

Skąd w sprawie wzięło się stowarzyszenie Wolne Konopie? Tomasz Witkowski informuje, że ich podejrzenie wzbudził podmiot, który zlecił badania laboratoryjne, które miały rzekomo potwierdzić złą jakość marihuany. Jak się okazało badania zleciło właśnie stowarzyszenie Wolne Konopie.

Naszym zdaniem niezadowolony użytkownik powinien w pierwszej kolejności zwrócić się z roszczeniem czy reklamacją do apteki, w której nabył produkt

– mówi Tomasz Witkowski.

Gdy spółka zaproponowała właśnie takie rozwiązanie usłyszeli, że rzekomy pacjent nie ma czasu na takie procedury.

Jeśli zlecono badania naszego produktu w laboratorium, musiałoby to wydłużyć czas takiej reklamacji. Nie mamy jednak pewności, czy był to nasz produkt

– dodaje Tomasz Witkowski.

Zwróciło się do nas ponad 30 osób rozczarowanych jakością leczniczej marihuany. Chodzi zwłaszcza o ostatnią dostawę. Postanowiliśmy ich wesprzeć w procesie reklamacji, służąc doświadczeniem i dostępem do laboratorium, w którym zbadaliśmy przesłane do nas próbki zakupionego produktu. Próbki pochodziły z różnych źródeł, z różnych miast. Ryzyko zmowy jest nikłe.

-Mówi w rozmowie z DGP Andrzej Dołecki, prezes stowarzyszenia.

Przedstawiciele Spectrum Cannabis twierdzą, że przedstawione badania nie mają wartości.

Wykonywane na nasze zlecenie badania to długa lista pozycji, a nie tylko dwie jak w tym przypadku. Ich koszt to 1500 euro, a nie 700 zł, bo tyle za analizę żądają renomowane certyfikowane laboratoria

– mówi Tomasz Witkowski.

Organizacja Wolne Konopie zapewnia, że badania, które przeprowadził dla nich Zakład Analiz i Toksykologii Żywności z Wrocławia są rzetelne i wiarygodne.

Prezes stowarzyszenia Andrzej Dołecki mówi, że nie ma na celu szkodzenia Spectrum Cannabis, a jedynie dobro pacjentów, inaczej opisał by całą sprawę na Facebooku, stronie organizacji i złożył zawiadomienie do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego (GIF).

Oczekuję tylko, że do pacjentów będzie trafiał produkt dobrej jakości. Myślę, co zrobić, jeśli spółka nie dogada się z klientem. Nagłośnienie sprawy może zaszkodzić pacjentom. Zwłaszcza jeśli zostanie wstrzymana sprzedaż produktu. Dla osób z lekooporną padaczką konopie medyczne to jedyny skuteczny lek.

– mówił Dołecki.

Zastanówmy się jednak chwilę, czy to jest normalna droga postępowania? Gdy kupuję lek i nie spełnia on ściśle określonych norm to składam reklamację tak jak w przypadku każdego innego wadliwego produktu oraz składam ew. zawiadomienie do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. Tu natomiast została wysłana (kilkukrotnie) wiadomość e-mail, że albo Spectrum Cannabis zapłaci 2,5 tys. zł. albo rzekoma słaba jakość ich produktów zostanie rozgłoszona po mediach oraz mediach społecznościowych. Gdy poprosiłem Dołeckiego o komentarz do sytuacji nie uzyskałem żadnej informacji po za zaprzeczeniami. Prezes Wolnych Konopi zaprzeczył, iż to oni wysyłali wiadomości. Nie potrafił jednak odpowiedzieć na pytanie czy to Wolne Konopie inicjowały te działania. [edit: po zaskakująco długim namyśle Andrzej Dołecki odpowiedział na pytanie, oczywiście przecząco]

Nie uważam aby chodziło o świadome szkodzenie spółce czy pacjentom. W środowisku konopnym nie od dziś wiadomo, że Wolne Konopie wysyłają do firm działających na naszym konopnym podwórku wiadomości np. z żądaniem pieniędzy za to, że w ogóle mogą w naszym kraju funkcjonować argumentując to tym, że bez WK działać by nie mogli więc teraz co miesiąc powinni im płacić. Dołecki oczywiście jak zwykle to dementuje, po czym stwierdza, że w istocie uważa, iż tylko dzięki WK jest możliwe to, że firmy z tej branży w ogóle mogą funkcjonować. WK na różne sposoby regularnie próbują wyciągać od różnych podmiotów pieniądze, czy w tym przypadku jest podobnie? O tym nie przesądzamy, sprawą teraz zajmie się prokuratura, a o postępach będziemy informować na bieżąco.

Oświadczenie Spectrum Cannabis otrzymaliśmy dziś popołudniu:

Spectrum Cannabis pragnie poinformować, że skład jakościowy i ilościowy konopi medycznych sprowadzanych do Polski jest ściśle określony oraz kontrolowany na każdym etapie produkcji. Są to substancje pochodzące z surowca roślinnego, starannie przygotowywane, w odpowiednim procesie produkcji, zgodnie z zasadami Dobrych Praktyk Wytwarzania (GMP) oraz zgodnie z wytycznymi Farmakopei Niemieckiej. Tym samym Spółka dostarcza pacjentom gwarancję bezpieczeństwa. 

Spectrum Cannabis zapewnia, że każda z partii suszu przed wprowadzeniem ich do obrotu w Polsce jest obejmowana badaniami przeprowadzanymi przez niezależne, certyfikowane laboratorium GMP. Spółka dysponuje certyfikatem zgodności partii, wskazującym, że partia R2N8016F4B5 jest zgodna ze wszystkimi cechami jakościowymi. Badania tego typu są bowiem warunkiem koniecznym, niezbędnym do wydania zgody przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego na import produktu do Polski.

Michał Trybusz z Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego informuje, że jak dotąd nie wpłynęły skargi na złą jakość konopi medycznych dostępnych od tego roku na rynku.

O dalszym rozwoju sytuacji będziemy informować na bieżąco.

12 kwietnia o 19.00 w Dolnośląskim Centrum Filmowym we Wrocławiu wyświetlony zostanie pierwszy polski pełnometrażowy film dokumentalny o medycznej marihuanie „Podziemie Nadziei” w reżyserii Jana Bluza. Film zdobył Nagrodę Publiczności na 18. festiwalu Watch Docs. Będzie to kinowa premiera, w następnych miesiącach film będzie można zobaczyć na pokazach w kilkunastu miastach Polski. O czym opowiada film?


Obraz w reżyserii Jana Bluz przedstawia historie pierwszych polskich pacjentów leczonych medyczną marihuaną – legalnie i nielegalnie. Niestety, tych drugich w naszym kraju jest znacznie więcej – najprawdopodobniej nawet tysiące. Polska jako kraj z jedną z najsurowszych polityk antynarkotykowych w Unii Europejskiej nie definiuje ściśle możliwości medycznych zastosowań marihuany. 

Mimo, że w 2017 roku w Polsce oficjalnie zalegalizowano użycie marihuany do celów leczniczych, ta wciąż jest prawie niedostępna w aptekach, a pacjenci zaopatrują się na czarnym rynku, bądź decydują się na nielegalną uprawę. A wtedy przed sądem mogą odpowiadać nie tylko jako zwykli użytkownicy narkotyków, a nawet jako dilerzy i producenci. Film realizowany był nie tylko w Polsce – twórcy odwiedzili z kamerą Izrael, Hiszpanię i Słowenię, gdzie nie tylko przeprowadzili wywiady z tamtejszymi naukowcami, ale także pacjentami, lekarzami i aktywistami. „Podziemie Nadziei” to niezależny projekt, współfinansowany przez crowdfunding. 

Po projekcji zapraszamy na spotkanie z bohaterami i twórcami filmu. Z widzami spotkają się Joanna i Krzysztof Jaśkowiakowie i Paulina Janowicz (bohaterowie), a także operator i montażysta Przemysław Chojnacki, kompozytor ścieżki dźwiękowej Suwal oraz operatorzy kamery Radosław Furmanek i Kamila Mysłek. Spotkanie poprowadzi Monika Pławucka. 

Więcej informacji TUTAJ.


Wydarzenie na Facebooku


Zwiastun

Jak donosi niemiecka spółka Farmaco, jest to największa na świecie umowa na import medycznej marihuany. Ma ona trafić na europejski rynek i stanowić bazę zaopatrzenia dla pacjentów. Susz dostarczy zarejestrowana w Polsce spółka Pharmacann.

Umowa przewiduje, że w ciągu następnych czterech lat niemiecka firma Farmako zaimportuje 50 ton medycznej marihuany od Pharmacann Polska. Wartości kontraktu nie ujawniono. Marihuana zasili europejski rynek oraz ma stanowić bazę dla milionów pacjentów – informuje Puls Biznesu

Warto zwrócić uwagę, że to pierwszy tak duży kontrakt w którym nie biorą udziału podmioty z Kanady, gdzie branża medycznej marihuany jest najbardziej rozwinięta.

Farmako sprzedaje medyczną marihuanę niemieckim aptekom od marca. Już pierwszy miesiąc wygenerował ponad 100 tys. EUR przychodów.

Ta umowa jest wielkim sukcesem nie tylko z tego powodu, że zapewnia stabilną podaż medycznej marihuany, ale także dlatego, że zaczyna bazujące na badaniach opracowanie innowacyjnych odmian marihuany służących lepszemu i bardziej precyzyjnych medycznych terapii

– powiedział Yuval Soiref, współzałożyciel i szef Pharmacann Polska.

Ponadto, Farmako i Pharmacann będą współpracowały w zakresie badań i rozwoju produktów.

Na stronie Pharmacann Polska czytamy:

Jesteśmy międzynarodową firmą farmaceutyczną stosującą światowe standardy w zakresie produkcji surowców farmaceutycznych na bazie konopi innych niż włókniste oraz upowszechniania wiedzy na temat ich leczniczego zastosowania.

Działając w oparciu o doświadczenie z rynku izraelskiego oraz kanadyjskiego dążymy do zapewnienia dostępności produktów zawierających kannabinoidy pochodzenia naturalnego, przy jednoczesnym zachowaniu ściśle kontrolowanej jakości farmaceutycznej.

Jednym z nieprawdziwych stereotypów jest to, że użytkownicy marihuany są bardziej otyli niż osoby nie używające zioła. Wielu palaczy wie jednak, iż jest to nieprawda, a większość konsumentów zioła to jednak osoby o których nie można powiedzieć, że są otyli. Potwierdzają to kolejne badania.

Użytkownicy marihuany mniej narażeni na otyłość?

Wyniki nowego badania zostały opublikowane w połowie tego miesiąca na łamach International Journal of Epidemiology. Najnowsze badania pokazują, że użytkownicy marihuany są mniej narażeni na otyłość w porównaniu z osobami, które nie są użytkownikami.

Naukowcy z Michigan State University w swojej pracy podparli się danymi z National Epidemiologic Survey on Alcohol and Related Conditions (NESARC), które dysponuje przekrojową i reprezentatywną dla całego kraju próbą badawczą obywateli USA w wieku 18 lat i starszych. W sumie przeanalizowano odpowiedzi pochodzące od ponad 33 000 osób.

Pierwszy etap badania polegający na serii wywiadów odbył się w latach 2001-2002. Uczestnicy badania zostali zapytani, czy używają marihuany, a jeśli tak, to kiedy robili to ostatnio oraz jak często używają konopi. Kolejne wywiady przeprowadzone zostały w latach 2004-2005, uczestnicy ponownie byli pytani o to, czy używali marihuany od ostatniego wywiadu, a jeśli tak to w jakiej częstotliwości.

W okresie pomiędzy wywiadami, naukowcy śledzili wzrost wskaźnika masy ciała (BMI) we wszystkich respondentów – tych, którzy konopi nigdy nie używali, osób, które zaprzestały używania oraz nowicjuszy i stałych użytkowników marihuany

Uczestnicy w wieku powyżej 65 lat zostali wykluczeni ponieważ badania pokazują, że spadek BMI u osób starszych jest często spowodowany utratą masy mięśniowej.

Wyniki badania pokazały, że wzrost wskaźnika BMI u używających konopi indyjskich jest mniejszy w porównaniu z osobami, które nigdy marihuany nie używały.

Osoby, które używały marihuany, w trakcie badanie też przybrały na wadze, jednak zdecydowanie mniej niż osoby, które jej nie używały.

„W NESARC uporczywe osoby zażywające konopie indyjskie i inicjowane były niedostatecznie reprezentowane w stabilnie otyłych podgrupach”, stwierdza badanie. „Ponadto te same aktywne podgrupy używające konopi były niedostatecznie reprezentowane wśród nowych przypadków otyłości obserwowanych w W2”.

Jaka jest tego przyczyna?

Badanie sugeruje kilka teorii wyjaśniających, dlaczego użytkownicy marihuany doświadczają mniejszego przyrostu masy ciała. Jedna z nich mówi o tym, że jest to powiązane ze zmniejszaniem się gęstości oraz ilości aktywnych receptorów kanabinoidowych (CB1), które wynika z długotrwałego używania konopi. Jest to teoria, która została po raz pierwszy wygłoszona w zeszłym roku przez oddzielny zespół naukowców z Indiana University South Bend.

„Dla wielu pacjentów, konopie indyjskie mogą być lepszym rozwiązaniem w celu utraty wagi niż chirurgia lub farmaceutyki”

-napisano w metaanalizie opublikowanej w grudniu

Inna sugerowana możliwość związku między używaniem marihuany a mniejszym przyrostem BMI ma związek z właściwościami przeciwzapalnymi innego receptora kannabinoidowego – CB2.

„Związek stanów zapalnych i otyłości jest szeroko rozpowszechniony w badaniach przedklinicznych i klinicznych”

– piszą autorzy badania.

Odkrycia te są ważne dla przyszłych badań biomedycznych dotyczących kannabinoidów – zwłaszcza, że medyczna marihuana jest często sugerowana jako lek zapobiegający utracie wagi u pacjentów np. z HIV, chorych na raka czy stwierdza badanie.

Jednak naszym zdaniem pominięty został istotny fakt. Od dawna wiadomo, że kannabinoidy, a w szczególności THC jest swojego rodzaju regulatorem pracy naszego mózgu oraz całego organizmu. Najlepszym tego przykładem jest to, w jaki sposób THC reguluje pracę neuroprzekaźników w mózgu. Idąc tym torem łatwo dojść do wniosku, że funkcje regulacyjne kanabinoidów mogą dotyczyć także kwestii wagi oraz przemiany materii.



Kolejna partia medycznej marihuany trafiła pod koniec zeszłego tygodnia do polskich aptek. Tym razem, tak jak deklarowała spółka Spectrum Cannabis, dostawa jest większa niż poprzednia i jest to 15 kg. Kolejne dostawy też maja być większe. Aby zwiększyć dostępność suszu, producent podjął współpracę z kolejnymi podmiotami.

Medyczna marihuana dostępna na chwile obecna w polskich aptekach to odmiana Red no. 2 zawierająca 19 proc. THC i mniej niż 1 proc. CBD. Spółka Spectrum Cannabis, która zaopatruje apteki w susz, podpisała też kolejne umowy o współprace z dwoma wielkimi graczami na rynku farmaceutycznym i na chwile obecną partnerami są Neuca, PharmaPoint i GenesisPharm. Ma to wzmocnić sieć dystrybucji.

OGROMNE ZAINTERESOWANIE SUSZEM PRZY POPRZEDNIEJ DOSTAWIE SPOWODOWAŁO, ŻE NA NASZĄ PROŚBĘ DYSTRYBUTOR WPROWADZIŁ JEGO REGLAMENTACJĘ I REALIZOWAŁ ZAMÓWIENIA OPARTE O KONKRETNE RECEPTY. DLATEGO TEŻ PODJĘLIŚMY DZIAŁANIA, KTÓRE SPRAWIĄ, ŻE KOLEJNE DOSTAWY DO POLSKI BĘDĄ ZNACZĄCO WIĘKSZE OD POPRZEDNICH. POD KONIEC ROKU CHCEMY SPROWADZAĆ 100 KG KONOPI W MIESIĄCU. W TYM CZASIE CHCEMY RÓWNIEŻ WPROWADZIĆ NA RYNEK KONOPIE W FORMIE OLEJKÓW I KAPSUŁEK

– mówi Tomasz Witkowski, Country Manager w SpectrumCannabis.

Kolejna dostawa ma wynieść 50 kg. Ponad to, w zeszłym miesiącu spółka Spectrum Cannabis złożyła wniosek do Krajowej Informacji Skarbowej z prośbą o reinterpretację nałożonego podatku na susz. Na chwilę obecną, medyczna marihuana jest obłożona podatkiem VAT w wysokości 23%, co podnosi i tak już wysoką cenę suszu w aptekach..

Uważamy, że obecna stawka podatku, jakim został obarczony susz jest zbyt wysoka. Przed  wprowadzeniem produktu na rynek wystąpiliśmy do GUS’u o kategoryzację medycznej marihuany w celu ustalenia odpowiedniej stawki podatkowej. Mamy nadzieje, że niedługo zapadnie decyzja i będzie ona dla nas pozytywna, w efekcie czego cena suszu obniży się o 15 proc.

– podsumowuje Tomasz Witkowski, Country Manager w Spectrum Cannabis.

Na chwile obecną, medyczna marihuana dostępna w Polsce pochodzi z Kanady skąd trafia do Niemiec, a stamtąd po przepakowaniu trafia do Polski. Jednak to ma się wkrótce zmienić. Spółka Spectrum Cannabis już wkrótce, swoje produkty na rynek europejski wytwarzać będzie w Danii. Plantacje zlokalizowane w tym kraju niedługo osiągną stan gotowości i będą w stanie produkować 200 kg suszu tygodniowo.

Cypr zalegalizował medyczną marihuanę. Nowe zapisy prawne, Izba Reprezentantów przegłosowała w lutym tego roku. Nowelizacja ustawy o środkach odurzających i substancjach psychotropowych umożliwi uprawę, import, posiadanie i używanie marihuany w celach medycznych.

Pozwala to na przyjęcie specjalnych przepisów dotyczących importu nasion i marihuany na Cypr, a także wprowadzenie opłat licencyjnych i rozpoczęcie własnych upraw, informuje portal In-Cyprus

Uprawa

Za własnymi uprawami medycznej marihuany oddano 34 głosy, natomiast 18 członków Izby Reprezentantów było przeciw. Nowelizacja zezwala również na import oraz eksport marihuany medycznej, jak również na jej wykorzystanie do badań medycznych oraz do przygotowania galenowych (roślinnych) farmaceutyków.

Cypryjskie prawo, początkowo będzie licencjonować tylko trzech producentów. Taka sytuacja ma trwać przynajmniej przez pierwsze 15 lat i ma na celu przyciągnięcie stabilnych finansowo firm z doświadczeniem w uprawie marihuany.

Ta ograniczona liczba licencji ma stanowić zachętę dla firm, które zdecydują się zainwestować na Cyprze, ale także ułatwiać kontrole w celu zagwarantowania, że ​​marihuana nie trafi na nielegalny rynek lub zostanie nielegalnie wykorzystana.

Kto się kwalifikuje?

Medyczna marihuana będzie wydawana na receptę, pacjentom cierpiącym na chroniczny i uporczywy ból, który między innymi jest związany z rakiem, HIV, problemami z poruszaniem się, reumatyzmem, problemami z nerkami i jaskrą. Będzie on również dostępny dla osób cierpiących na zespół Tourette’a lub chorobę Chrona.


Król Tajlandii, Maha Vajiralongkorn, podpisał w zeszłym tygodniu królewski dekret legalizujący używanie marihuany do celów medycznych. Umożliwia to lekarzom, pacjentom, rolnikom, przedsiębiorcom – wydawanie, posiadanie i uprawianie medycznej marihuany
. Jest też szansa na legalizacje marihuany w celach rekreacyjnych.

Tajlandia jest znana z jakości lokalnego zioła. Ten ruch wzbudził wiele nadziei. Tajlandzcy aktywiści pro-konopni liczą na to, że dekret królewski otwiera drogę do legalizacji używania i uprawy marihuany w celach rekreacyjnych.

Król Maha Vajiralongkorn podpisał dekret dwa miesiące po jednomyślnym zatwierdzeniu go przez parlament rządu wojskowego, co było drogą legislacyjną wymaganą przez konstytucję.

Pacjenci z receptami mogą teraz otrzymywać medyczną marihuanę ale dekret zalegalizował też Kratom, Mówi się o nim „wiecznie zielone drzewo”, którego liście mają korzyści zdrowotne i stymulujące. Rolnicy do uprawy będą potrzebowali pozwolenia od Wydziału Kontroli Narkotyków.

Rekreacyjne użycie obu roślin nadal nielegalne

Większość marihuany i kratomu do Tajlandii będzie początkowo sprowadzana z USA, Kanady, Izraela i innych krajów, które mają profesjonalne standardy zdrowotne dla produkcji leków na ich bazie.

„To jest teraz trochę jak Dziki Zachód”

-mówiła niedawno Kitty Chopaka z tajlandzkiej grupy aktywistów konopnych – Highland. Dodaje:

„To tak, jakby właśnie otworzyła się złota kopalnia, a ludzie starają się tylko zdobyć łopatę i się do niej dostać”.

Komercyjne uprawy marihuany i kratomu klasy medycznej muszą być prowadzone w ściśle kontrolowanych warunkach i obiektach, a to są koszty rzędu milionów dolarów.

Utrudnia to Tajlandii szybkie rozpoczęcie wytwarzania wystarczającej ilości marihuany, aby sprostać wymaganiom pacjentów.

„Każdy dorosły Taj może zarobić 13 000 $ rocznie uprawiając 6 krzaków marihuany, jeśli prawo zostanie poluzowane i zezwoli się na używanie rekreacyjne”

– powiedział Anutin Charnvirakul, ambitny polityk z partii Bum Jai Thai (BJT).

Rekreacyjna marihuana z czasem może stać się bardzo ważnym źródłem dochodów w kraju, który walczy z Indiami o tytuł największego na świecie eksportera ryżu, powiedział Anutin.

Kolejne kroki

Prognozy wielkich zysków przekonały premiera Prayuth Chan-ocha, który w przyszłym miesiącu czekają na wybory parlamentarne, do szybkich działań pro-legalizacyjnych. Ankiety pokazują, że temat legalizacji marihuany jest popularny wśród wyborców.

Partie pro-demokratyczne mają nadzieję na zdobycie wystarczającej liczby miejsc w Izbie, by stworzyć koalicję przeciwko swojemu głównemu politycznemu oponentowi, panu Prayuthowi. Partia Anutina może wiązać się koalicją z każdym, kto wygra, więc BJT może mieć możliwość uchwalenia swoich postulatów.

Niedawno pan Anutin wzniósł tablice z ilustracjami przedstawiającymi zielony liść konopi, informując wyborców o zobowiązaniu swojej partii do zalegalizowania marihuany zarówno medycznej, jak i rekreacyjnej.

Anutin powiedział, że polityczna propaganda Waszyngtonu w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych skłoniła Tajlandczyków do przekonania, że ​​marihuana jest szkodliwa i uzależniająca. Przyczyniło się do tego tysiące amerykańskich żołnierzy stacjonujących w bazach lotniczych w tym kraju, wspierając jednocześnie wojnę w Wietnamie. W rezultacie przewidywana kara za za marihuanę obejmowała długie kary więzienia.

Aspekt ekonomiczny

„Mamy pięć rodzajów komercyjnych upraw: ryż, palmę [olej], gumę, tapioka i trzcinę cukrową”

– powiedział Anutin.

„Dlaczego nie dodamy jeszcze jednej pozycji do listy? Prognozy pokazują, że nowa pozycja [marihuana] przewyższy zyskami pierwszą piątkę razem wziętą”

Jego grupa robocza przeanalizowała „model kalifornijski” aby dowiedzieć się o legalizacji marihuany rekreacyjnej jak najwięcej.

„Legalna uprawa, sprzedaż i konsumpcja marihuany medycznej i rekreacyjnej powinna być uregulowana w sposób podobny do tytoniu kontrolowanego przez Tajlandzki Urząd Tytoniowy”

– powiedział Anutin.

Rolnicy tytoniowi muszą sprzedawać swoje żniwa do TAOT, który produkuje papierosy, prowadzi badania, określa jakość i współpracuje z rządem w celu zapobiegania nielegalnemu handlowi tytoniem.

„Partia pana Anutina wyraża swoje zaniepokojenie tym, że gdyby tylko medyczna [marihuana] została zatwierdzona w Tajlandii, cena leku będzie wysoka, ponieważ tylko kilka tajskich zakładów będzie w stanie go dostarczyć”

– powiedział pan Julpas.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.