Świat Medycznej Marihuany

Zielone Newsy

Aktualności

Dekarboksylacja konopi to temat, który pojawia się co raz częściej. Niestety w tej kwestii panuje duża dezinformacja, wiele osób bez zastanowienia powtarza związane z dekarboksylacją mity. Oczywiście najpopularniejszy jest ten mówiący, że surowe kwiatostany konopi zawierają „nieaktywne” kannabinoidy w formie kwasowej (np. THC-a, CBD-a), które należy podgrzać, aby przeszły w pożądane formy aktywne (np. THC, CBD), co jest oczywiście nieprawdą. Tłumaczymy czym jest oraz jak przebiega proces dekarboksylacji zawartych w konopiach kannabinoidów.

Dekarboksylacja konopi – fakty i mity

Zacznijmy od krótkiego wyjaśnienia czym jest dekarboksylacja. W konopiach występują dwie formy kannabinoidów, forma kwasowa tzw. nieaktywna oraz tzw. grupa aktywna / zdekarboksylowana. Grupa aktywna to np. THC, CBD, CBG. Grupa nieaktywna to kannabinoidy w formie kwasowej np. THC-a, CBD-a, CBG-a (gdzie „a” oznacza acid czyli kwas). Za znane ludzkości od tysięcy lat działanie konopi, odpowiadają oczywiście kannabinoidy w formie „aktywnej”/zdekarboksylowanej.

Dekarboksylacja jest to reakcja chemiczna, w której dochodzi do usunięcia grupy karboksylowej z kwasów karboksylowych lub ich soli i estrów. W wyniku tej reakcji następuje zazwyczaj wydzielenie dwutlenku węgla.

W przypadku roślin konopi, dekarboksylacja to odłączenie się grupy karboksylowej COOH, przykładowo, niepsychoaktywne THC-a po usunięciu grupy COOH staje się psychoaktywnym THC. Analogicznie tak samo wygląda to w przypadku wszystkich kannabinoidów, wszystkie początkowo występują w formie kwasowej, i to jest fakt. Oto jak przebiega dekarboksylacja THC-a do THC od strony chemicznej, zacznijmy od przedstawienia procesu dekarboksylacji na wzorach chemicznych:

dekarboksylacja konopi
Dekarboksylacja THCa do THC – wzór strukturalny
dekarboksylacja konopi
Dekarboksylacja THCa do THC – wzór sumaryczny

Gdy od struktury THC-a (C22 H30 O4) odejmiemy grupę karboksylową COOH otrzymamy strukturę o wzorze C21 H29 O2, natomiast do wiązania od którego „odczepi” się grupa COOH, naturalną koleją rzeczy przyłączy się najmniejsza obecna cząsteczka czyli wodór (H), dlatego po reakcji wzór sumaryczny THC to C21 H30 O2, jeden wodór odłączył się wraz z grupą węglową (COOH) natomiast na miejsce całej grupy podpiął się wodór, stąd w obu wzorach mamy H30.

Kiedy zachodzi dekarboksylacja konopi?

Wiele osób uważa, że w tzw. surowych kwiatostanach konopi występują jedynie formy kwasowe kannabinoidów, które należy podgrzać do odpowiedniej temperatury, aby zaszedł proces dekarboksylacji i kannabinoidy przybrały formę „aktywną”. Jest to oczywiście nieprawda, a takie założenie jest bardzo błędne, osobnym tematem jest czemu tak wiele osób powtarza ten mit, ale o tym na końcu.

Należy sobie uświadomić, że proces dekarboksylacji w konopiach zaczyna zachodzić jak tylko w roślinie pojawią się kwasowe formy kannabinoidów. Formy kwasowe nie są formami trwałymi dlatego proces odłączania się od nich kolejnych grup karboksylowych zachodzi samoistnie. Proces ten zatrzymać może jedynie ekstremalnie niska temperatura (zero absolutne to temperatura, w której ustają wszelkie reakcje chemiczne) lub próżnia. Żadna z tych sytuacji nie spotyka żywych roślin, a co za tym idzie, proces dekarboksylacji będzie zachodził już w trakcie życia roślin.

To, jaki procent form kwasowych ulegnie dekarboksylacji jeszcze podczas życia rośliny, zależy od wielu czynników takich jak np. temperatura w jakiej dojrzewały kwiaty. Jednak bardzo wyraźnie należy zaznaczyć, że dojrzałe kwiatostany konopi zawierają kannabinoidy w formie zdekarboksylowanej. Oczywiście w trakcie życia rośliny nie całość form kwasowych ulegnie dekarboksylacji. Dlatego każdy konopny ogrodnik wie, że po wysuszeniu dojrzałych kwiatów, należy je umieścić w zamkniętym słoju bez dostępu światła i raz dziennie taki słój przewietrzyć. Proces ten określa się z angielskiego jako CURRING. Podczas curring’u, który jest ostatnim procesem przy uprawie wysokiej jakości kwiatów, w suchych już kwiatostanach nadal zachodzić będzie dekarboksylacja, a susz z każdym tygodniem będzie zyskiwał co raz to więcej aktywnych form kannabinoidów. Proces ten może trwać nawet do 5. miesięcy, jednak już po 6. tygodniach znaczna większość będzie zdekarboksylowana. Oczywiście o ile susz będzie przechowywany w odpowiednich warunkach.

Proces dekarboksylacji, a raczej jego tempo, zależy od temperatury – im jest ona wyższa, tym proces przebiega szybciej.

Kiedy podgrzewać susz w celu przyspieszenia dekarboksylacji, a kiedy tego nie robić?

Tak jak przed chwilą wspomniałem, im wyższa temperatura tym dekarboksylacja zachodzi szybciej. Mówiąc o przyspieszaniu dekarboksylacji nie wolno jednak zapominać, że niesie to za sobą pewne minusy. Przede wszystkim należy pamiętać, że stracimy większość cennych terpenów. Strata ta będzie bardziej odczuwalna w przypadku palenia lub waporyzacji niż w konopnej gastronomii. Tak naprawdę, jedyne sensowne zastosowanie podgrzewania suszu w celu dekarboksylacji to sytuacja, gdy mamy bardzo świeże rośliny, które ledwo zdążyły wyschnąć i chcemy je użyć w gastronomii.

Zaznaczmy, że dekarboksylacja nie jest ostatnim procesem jaki zajdzie, po nim następuje degradacja kannabinoidów, która przy podgrzaniu przyspiesza. Zatem jeżeli planujemy użyć w kuchni marihuanę zakupioną w aptece, poddanie jej dekarboksylacji poprzez podgrzanie suszu np. w piekarniku sprawi, że kannabinoidy w pewnej części się zwyczajnie zdegradują, a efekt zażycia nie będzie taki jak być powinien. Utracone zostaną też w znacznej części terpeny, które w przypadku konopi są niesłychanie istotnym elementem (efekt synergii kannabinoidów i terpenów zawartych w konopiach ma duże znaczenie).

Nie należy dekarboksylować suszu, który poddany był już curring’owi ponieważ to zdecydowanie obniży jego jakość poprzez odparowanie terpenów oraz degradację pożądanych kannabinoidów.

Najlepszą metodą dekarboksylacji w przypadku konopi jest curring, który pozwala wydobyć z rośliny pełną gamę kannabinoidów oraz zachować tak ważne terpeny, które ulatują przy podgrzaniu suszu.

Osoby, które powtarzają mit mówiący, że w dojrzałych, surowych kwiatach konopi występują jedynie formy kwasowe kannabinoidów, chętnie powtarzają kolejny mit mówiący, że formy kwasowe dekarboksylują się w trakcie spalania. Jest to oczywiście niemożliwe. Temperatura spalania wynosząca kilkaset stopni nie daje możliwości, aby mógł w pełni zajść proces dekarboksylacji. Gdybyśmy wzięli teoretycznego skręta z suszu konopnego zawierającego tylko i wyłącznie formy kwasowe (założenie teoretyczne), to w trakcie spalania dekarboksylacji ulegnie tak nikła ilość, że mówiąc kolokwialnie –  organizm nawet tego nie wyczuje.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku waporyzacji, gdzie ze względu na niższą temperature oraz wydłużony czas, dekarboksylacji może ulec znacznie więcej form kwasowych niż w przypadku spalania.

Podsumowując, dekarboksylacja jest procesem zachodzącym samoistnie, który rozpoczyna się wraz z pojawieniem się w roślinie kannabinoidów w formie kwasowej.  Dojrzałe kwiatostany konopi zawierają już zdekarboksylowane kannabinoidy jak i ich formy kwasowe, które z czasem także ulegną dekarboksylacji. Aby w kwiatostanach konopi zaszła dekarboksylacja nie potrzeba ich podgrzewać! Podgrzanie nie jest elementem niezbędnym do dekarboksylacji, a jedynie przyśpieszającym proces. Najlepszym sposobem na dekarboksylacje jest odpowiedni curring.

W sieci można znaleźć produkty takie jak susz konopi indyjskich, który opisany jest: 30% THC-a oraz 0% THC. Taka sytuacja jest niemożliwa w przyrodzie więc jest to z pewnością ściema. Pamiętajmy, reakcja dekarboksylacji zachodzi samoistnie, kwasy kannabinoidowe są strukturą nietrwałą dlatego proces zachodzi samoistnie. Proces dekarboksylacji ustaje w próżni lub ekstremalnie niskich temperaturach. Podgrzanie nie determinuje procesu dekarboksylacji, a jedynie może go przyspieszyć.

Dlaczego na temat dekarboksylacji panuje tak duża dezinformacja?

Najpierw powiedzieć należy jedno – zakres informacji związanych z rośliną cannabis jest niesłychanie duży. Dlatego nie tylko w tej kwestii panuje dezinformacja. Największym problemem w tej materii jest najzwyklejszy brak myślenia osób, które podają dalej nieprawdziwe informacje jako fakty. Brak myślenia i weryfikacji informacji jest do przyjęcia w przypadku przypadkowego użytkownika sieci. Jednak gdy takie informacje podają strony/portale/blogi, które zajmować się chcą konopną edukacją to jest to już problemem. Wiele to mówi o samych autorach nieprawdziwych treści – są to osoby nie weryfikujące informacji, a jedynie ślepo ufające źródłom.

No właśnie, źródła, tu zapewne zrodził się problem. Przykład: na stronie/blogu jednego z największych na świecie producentów nasion widnieje artykuł mówiący, że surowe kwiaty zawierają jedynie formy kwasowe kannabinoidów, laik po przeczytaniu takich rewelacji na stronie firmy, która powinna się na konopiach znać – uznaje te informację za fakt. A bardzo często jest tak, że to agencje marketingowe piszą te „artykuły” w celu lepszego pozycjonowania firmy/sklepu z nasionami. Takie treści, mimo, iż zamieszczone na stronach gdzie można by się spodziewać rzetelnych informacji, nie są treściami edukacyjnymi, a jedynie marketingowymi. Na naszego redakcyjnego maila nie raz otrzymywaliśmy propozycje publikowania pewnych treści za pieniądze, niestety nadsyłane materiały do publikacji są jak do tej pory na bardzo niskim poziomie, zawsze zawierają niezliczoną ilość błędów przez co nie nadają się do zamieszczenia na portalu. Ale sporo błędów popełniają także osoby chcące edukować na temat konopi, bardzo martwiący jest dla mnie fakt, że nadesłane swego czasu na naszą skrzynkę artykuły, które ze względu na to, że zawierają nieprawdziwe informacje nie mogły zostać u nas zamieszczone – trafiły na inny portal konopny.

Pisząc ten tekst nie opierałem się na tym co na temat dekarboksylacji piszą inne portale konopne, informacji szukałem tam gdzie należy czyli na stronach poświęconych biologii oraz chemii, przeprowadziłem kilka rozmów z chemikami oraz biologami molekularnymi  – wszystko po to, aby zrozumieć to o czym piszę na tyle, aby potrafić przekazać to dalej.

Dekarboksylacja konopi – fakty i mity

W zeszłym tygodniu informowaliśmy o słabszej jakości suszu od Aurory, chodziło głównie o część partii produktu Aurora Cannabis Flos THC 22%. Zarzuty i reklamacje pacjentów dotyczą głównie wyglądu suszu, który jest mocno rozdrobniony oraz jego zbytniego wysuszenia. Od przedstawiciela Aurory otrzymaliśmy komentarz do całej sprawy, nie jest to jednak oficjalny komunikat spółki.  

Nieoficjalny komentarz Aurory ws. zarzutów o słabą jakość części suszu

W zeszłym tygodniu w materiale „Do aptek trafiła wątpliwej jakości medyczna marihuana od Aurory, co jest powodem tej sytuacji?” informowaliśmy naszych czytelników o skargach pacjentów na jakość suszu medycznej marihuany od Aurory. Sprawa dotyczy głównie części opakowań produktu Aurora Cannabis Flos 22% THC.

Sama Aurora sytuacji nie komentuje, co wynika z polityki wewnętrznej spółki. Niemniej jednak jeden z przedstawicieli postanowił odnieść się do materiału zamieszczonego na naszym serwisie, za co dziękujemy. Zaznaczamy jednocześnie, iż nie jest to oficjalne stanowisko spółki:

   „Produkt Cannabis flos Aurora Deutschland GmbH THC 22%, CBD ≤ 1% Partia 20-432 (5) (określany dalej jako: „Produkt”) jest surowcem farmaceutycznym przeznaczonym do sporządzania leków recepturowych. Specyfikacja oraz dokumentacja, w tym jakościowa dot. Produktu zatwierdzana została w toku procedury rejestracyjnej prowadzonej przed Prezesem Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (dalej: „Organ”), i zakończyła się wydaniem pozwolenia.  

Zgodnie z definicją zawartą w niemieckiej farmakopei (DAB) kwiaty konopi składają się z „całych lub rozdrobnionych  kwiatów i suszonych końcówek rośliny Cannabis sativa L..

Zgodnie z definicją zawartą w Farmakopei Niemieckiej kwiaty konopi („Cannabis flos”), składają się z całych lub rozdrobnionych wierzchołków kwitnących, suszonych pędów roślin żeńskich Cannabis sativa L. (Cannabaceae). Surowiec zawiera wskazany w oznakowaniu procent wymienionych na etykiecie kannabinoidów, takich jak ∆9-tetrahydrokannabinol i kannabidiol, oraz kannabinoidowych kwasów karboksylowych, takich jak kwas ∆9‑tetrahydrokannabinolowy i kwas kanabidiolowy, określonych jako ∆9‑tetrahydrokannabinol (C21 H30O2; Mr 314,5) bądź kannabidiol (C21H30O2; Mr 314,5), w odniesieniu do suszonego surowca.

Natomiast, jak wskazano w przywołanej powyżej Farmakopei, kwiatostany żeńskie występują jako części niepodzielone bądź też podzielone są na części składowe. Znajdujące się bardzo blisko siebie podsadki i kwiaty całych kwiatostanów tworzą mocno spęczoną wiechę o długości i szerokości od około 1 do 5 cm, z której nieco wystają ciemnozielone podsadki.

Wskazujemy, że celem stosowania Produktu jest działanie lecznicze. Cechy charakterystyczne, w tym specyfikacja Produktu została zatwierdzone w toku rejestracji Produktu.

Należy podkreślić, że osobiste odczucia pacjenta/konsumenta co do wyglądu Produktu nie wpływają na ocenę zgodności Produktu z jego specyfikacją.

Walory estetyczne nie mają znaczenia, bowiem wygląd Produktu odpowiada ww. opisowi zawartemu w Farmakopei Niemieckiej.

Po przeanalizowaniu partii Produktu, do której zgłaszano uwagi stwierdziliśmy, że jest ona w pełni zgodna z zatwierdzoną w toku rejestracji Produktu dokumentacją, oraz pozwoleniem wydanym przez Organ, tak więc Produkt zgodny jest z wymaganiami jakie zostały przez Organ zatwierdzone.

 

Jak wygląda dostępność medycznej marihuany w tym oraz następnym miesiącu? Do aptek wrócił Red No2, wiemy także jak będą wyglądały następne dostawy zarówno od Spectrum Therapeutics jak i Aurora Polska. Oto kilka informacji przydatnych dla pacjentów i lekarzy.

Dostępność medycznej marihuany w lutym i marcu 2021

Przez pierwsze dwa tygodnie lutego, w aptekach na terenie kraju dostępne były dwa susze od Aurory tj.:

-Aurora Cannabis Flos 20% THC

-Aurora Cannabis Flos 22% THC

Oba produkty są nadal dostępne i nic nie wskazuje na to, aby mogło ich zabraknąć. Niestety, jak informowaliśmy w naszym wczorajszym materiale, co do produktów Aurory pojawiło się kilka zastrzeżeń. Więcej na ten temat przeczytasz w naszym artykule T U T A J.

Od przedstawiciela Aurora Polska dowiedzieliśmy się, że kolejna dostawa planowana jest na połowę marca. Dowiedzieliśmy się także, co jest bardzo ważne dla pacjentów, że od marca produkty tego producenta będą znacznie lepszej jakości. Nowa seria trafiła już na rynek niemiecki pod nazwą Pedanios 20 i Pedanios 22 (odpowiedniki Aurora Cannabis Flos 20 i 22) i pacjenci oceniają ją lepiej niż do tej pory. Przy następnej dostawie produkty te trafią także na nasz rynek.

W połowie lutego do aptek ponownie trafił susz Red No2 od Spectrum Therapeutics. Początkowo trafił z hurtowni do aptek w dużych miastach lecz na chwile obecną nie powinno być problemu z realizacją recepty na terenie całego kraju.

Od przedstawiciela Spectrum Therapeutics dowiedzieliśmy się, że w ciągu najbliższych tygodni do polski trafi łącznie 25 kg suszu, natomiast pod koniec marca planowana jest dostawa 50 kg suszu Red No2.

Do aptek trafiła wątpliwej jakości medyczna marihuana od Aurory. Nie jest to pierwszy tego typu przypadek odkąd w polskich aptekach można legalnie nabyć susz konopi indyjskich. Swego czasu pojawiły się zarzuty co do innego producenta i wszyscy mieli nadzieję, że taka sytuacja się już nigdy nie powtórzy – w końcu chodzi o lek, który ratuje zdrowie i życie, a jego wytwarzanie objęte jest surowymi regulacjami.  Postanowiliśmy się sprawie przyjrzeć i ustalić co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. O komentarz poprosiliśmy także przedstawiciela Aurora Polska.

Medyczna marihuana od Aurory wątpliwej jakości?

Od jakiegoś czasu w sieci pojawiają się zarzuty co do jakości produktów od Aurory, które trafiły na nasz rynek. Pacjenci pokazują na grupach tematycznych zdjęcia suszu, który jest bardzo słabej jakości. Zamiast ładnych kwiatów pacjenci w opakowaniach dostają sporo miału czy nawet liści! Jak to wygląda pokazał w jednym ze swoich filmów konopny działacz i aktywista Przemysław Zawadzki, materiał znajdziecie T U T A J. Susz nie dość, że wygląda tak jak to widać w materiale Przemka, jest też zbyt suchy i w palcach rozpada się w pył. Udało nam się ustalić, że wadliwe partie są wysuszone bardziej niż miało to miejsce zwykle i ich wilgotność jest na poziomie 6,5%, a nie jak do tej pory ok. 10%.

Zarzuty dotyczą dwóch dostępnych produktów od Aurory tj. Aurora Cannabis Flos 20% THC oraz Aurora Cannabis Flos 22%, pochodzących z ostatniej dostawy produktu do polski. Wcześniejsze partie były znacznie lepszej jakości.

Z czego może wynikać taka sytuacja?

Jeżeli weźmiemy pod uwagę dwie kwestie czyli fakt, że słabej jakości susz, o którym mowa, jest suchszy niż być powinien (ok. 6,5% zamiast 10% zawartości wody) i jest w sporej części miałem oraz to, że jest to ostatnia partia, która gotowa i zapakowana wyszła z Kanadyjskich zakładów Aurory – łatwo dojść do konkluzji, że są to „odpadki’, które postanowiono sprzedać na zasadzie „jest zapotrzebowanie na susz, wyślijmy cokolwiek i tak się sprzeda”. Czy tak było i czy właśnie z tego wynikła cała sytuacja – tego oczywiści nie wiemy na pewno. Jednak o tym, że mogło tak być świadczyć może fakt, że susz jest bardziej wysuszony niż zwykle. To może sugerować, że ze względu na jego jakość, przy wilgotności suszu na poziomie 10%, stężenie THC nie spełniało by wymaganych norm. Stężenie kannabinoidów oblicza się procentowo z suchej masy, dlatego gdy kwiaty się bardziej wysuszy, procentowa zawartość kannabinoidów wzrośnie.

Czy na polski rynek trafiły odpadki/resztki suszu, który jest tak słabej jakości, że trzeba go było dosuszyć, aby spełniał podstawowe wymogi? Tego nie przesądzamy, o komentarz do sprawy poprosiliśmy przedstawiciela Aurora Polska:

W chwili obecnej jesteśmy na etapie ustalenia faktycznej przyczyny zaistniałej sytuacji oraz jej skali, nasz dział jakości już się tym zajął. Dlatego zwróciliśmy się do działu jakości Aurora Deutschland GmbH o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Na chwile obecną otrzymaliśmy kilka reklamacji, które zostaną przez nas rozpatrzone.

-powiedział w rozmowie z weednews.pl przedstawiciel Aurora Polska

Zaznaczyć należy też, że nie każde opakowanie dostępnego obecnie suszu Aurory zawiera produkt niższej jakości, problem jest z częścią dostępnej partii, a skala problemu jest ustalana.

Czekamy na oświadczenie Aurora Deutschland GmbH, które wyjaśni przyczyny takiego stanu rzeczy.

Jakość medycznej marihuany trafiającej na polski rynek to temat, który na tematycznych forach czy grupach powraca regularnie. Wielu pacjentów twierdzi, że na nasz rynek trafiają produkty gorsze jakościowe niż np. na rynek Niemiecki. Z drugiej strony, pacjenci korzystający z medycznej marihuany zauważają, że jakość produktów dostępnych na terenie naszego kraju jest co raz lepsza. Z jednej strony to cieszy, a z drugiej smuci gdyż od suszu kupionego w aptece oczekuje się najwyższej jakości pod każdym względem.

Spółka CanPoland, pierwszy polski producent medycznej marihuany, poinformowała niedawno o swoich najbliższych planach. Najpierw Crowdfunding, a następnie debiut na giełdzie New Connect w 2022 r. Jednak pewne podane do publicznej wiadomości informacje wywołały w środowisku konopnym lekką konsternację, przede wszystkim chodzi o zapowiedź wytwarzania medycznej marihuany pod Łodzią. Problem w tym, że w Polsce nie można uprawiać konopi indyjskich nawet do celów medycznych. Tłumaczymy w czym rzecz.

CanPoland – pierwszy polski producent medycznej marihuany

Spółka CanPoland ogłosiła swoje plany na najbliższe miesiące. Już dziewiątego lutego rusza akcja Crowdfunding’owa, natomiast w przyszłym roku CanPoland chce zadebiutować na giełdzie New Connect. Nie to natomiast wywołało największe poruszenie w branży konopnej, największe zdziwienie wywołało przekazanie przez spółkę informacji mówiącej, że już wkrótce będzie ona wytwarzała w Polsce medyczną marihuanę. Zdziwienie było oczywiście uzasadnione gdyż w naszym kraju nie można uprawiać konopi indyjskich nawet na potrzeby medyczne.

Czym zatem będzie się zajmowała spółka i jak będzie wyglądało wytwarzanie medycznej marihuany pod Łodzią?

Wszystko rozbija się o nomenklaturę stosowaną w procesie produkcji środków farmaceutycznych. CanPoland będzie w rzeczywistości sprowadzać susz konopi innych niż włókniste od zagranicznych podmiotów w opakowaniach zbiorczych, a następnie przy użyciu najnowszych technologii oraz w określonym reżimie CanPoland będzie przepakowywać susz do docelowych opakowań, które następnie trafią do hurtowni i aptek. Formalnie proces przepakowania określony jest jako „wytwarzanie surowca farmaceutycznego” i tego określenia musi trzymać się spółka.

Nie jest to zatem wprowadzanie w błąd czy jak to niektórzy sugerowali „zwykłe oszukiwanie inwestorów” lecz kwestia procedur i przepisów, których należy się trzymać, aby minimalizować wszelkie ryzyko, które w tej branży jest spore.

Spotykam się niekiedy z pytaniami, jak nazwać proces porcjowania konopi innych niż włókniste z opakowań zbiorczych do opakowań detalicznych używanych w dystrybucji aptecznej. Czasami w potocznej dyskusji nazywa się powyższe działanie „produkcją medycznej marihuany”. Jednak poprawne określenie w świetle prawa farmaceutycznego to wytwarzanie surowca farmaceutycznego z substancji czynnej pochodzącej z konopi innych niż włókniste. Proszę pamiętać, że jako firma farmaceutyczna jesteśmy zobowiązani przepisami prawa do używania precyzyjnego języka w odniesieniu do naszych działań i produktów.

-powiedział w rozmowie z WeedNews.pl Zbigniew Pisarski, założyciel oraz przewodniczący rady nadzorczej CanPoland S.A.

Dodatkowo, pomimo iż jest wielu chętnych to obecnie w Polsce nie można uprawiać konopi innych niż włókniste, dlatego substancja czynna do naszej wytwórni jest kontraktowana u zagranicznych plantatorów. Liczymy, że bez dalszej zwłoki polscy parlamentarzyści umożliwią uprawy krajowe z korzyścią dla rodzimych rolników i przedsiębiorców a przede wszystkim pacjentów.

-Dodał Zbigniew Pisarski

Wytwarzanie surowca medycznego, w tym przypadku medycznej marihuany, to proces obłożony wieloma reżimami. Cała infrastruktura to koszt idący w miliony nawet, gdy wytwarzanie jest „jedynie” przepakowaniem, muszą być zachowane wysokie standardy gwarantujące m.in. mikrobiologiczną czystość powietrza w pomieszczeniach gdzie odbywa się proces, który będzie w pełni zautomatyzowany.

Udało nam się również dowiedzieć, że cena produktów od CanPoland, gdy te trafią do aptek, nie będzie przewyższała ceny produktów już dostępnych na rynku.

CanPoland w swoich działaniach jest wspierany przez spółkę Pelion, będącą właścicielem sieci aptek „Dbam o Zdrowie”.

CanPoland, pierwszy polski producent medycznej marihuany ogłosił, że dziewiątego lutego o godzinie dziewiątej uruchomi kampanię crowdfundingu inwestycyjnego. Na alert inwestora zapisać się można na T U T A J.

Jeżeli jesteś ciekaw/a czym dokładnie zajmować się będzie pierwszy polski producent medycznej marihuany zachęcamy do posłuchania webinaru, który przygotowała spółka w celu rozwiania kilku wątpliwości pojawiających się w ostatnim czasie, znajdziecie go T U T A J.

 

Kali odzyskał medyczną marihuanę, którą jakiś czas temu zarekwirowała mu policja. Raper na swoich mediach społecznościowych opublikował wczoraj nagranie, na którym wraz prawnikiem Steliosem Alewrasem odbiera z komendy zarekwirowany niespełna dwa miesiące temu susz.

Kali odzyskał medyczną marihuanę, którą zarekwirowała mu policja

Znany raper Kali, który jest pacjentem leczącym się medyczną marihuaną, miał niecałe dwa miesiące temu nieprzyjemną sytuację. Policja skonfiskowała muzykowi medyczną marihuanę – dowiadujemy się z video, które Kali zamieścił w swoich mediach społecznościowych.

Pomimo, że Kali ma lekarskie zaświadczenie o stosowaniu przez niego medycznej marihuany, policja zarekwirowała susz w celu jego weryfikacji. Po przeprowadzeniu analizy postanowiono o jego zwrocie. Kali na komendę udał się wraz ze Steliosem Alewrasem, adwokatem specjalizującym się w prawie konopnym.

Policja zweryfikowała czy stężenie THC się zgadza, czy pacjent się leczy prawidłową kompozycja kannabinoidów i uznała, że nie może ustalić czy susz jest legalny czy nielegalny.

-mówi na nagraniu mec. Stelios Alewras

Policjant poinformował, że nie posiada wiedzy co do wyniku badania stężenia gdyż ta opinia do niego nie wpłynęła. Najprawdopodobniej wpłynęła do prokuratury i prokurator podjął decyzje o zwrocie.

-dodał Alewras

Coś się dzieje w tym kraju dobrego. Nie dobre jest to, że skonfiskowano mi ten susz, policja na miejscu nie dała wiary, że mam go z legalnego źródła i ma odpowiednie stężenie THC. Badanie wykazało, że stężenie jest odpowiednie do przepisanej mi recepty więc nie mieli podstaw żeby zniszczyć susz czy go zatrzymać dlatego mi go oddali.

-powiedział na nagraniu Kali

Badania zlecone przez funkcjonariuszy były w stanie jedynie stwierdzić, że zawartość THC jest prawidłowa w stosunku do zaleceń lekarza. Nie udało się natomiast ustalić czy jest to susz zakupiony w aptece.

Jest to pierwszy przypadek w naszym kraju, przynajmniej wg. naszej wiedzy. O ile znamy przypadki umorzenia postępowania w przypadku problemów prawnych za posiadanie medycznej marihuany, o tyle o sytuacji, w której pacjentowi zwraca się zarekwirowany susz słyszymy pierwszy raz.

Oczywiście postawa prokuratury była taka jak być powinna to nie można tego samego powiedzieć o konfiskujących susz policjantach. Taka postawa wobec pacjentów legalnie nabywających susz zapisany im przez lekarza jest karygodna i dyskryminująca gdyż w przypadku legalnych psychotropów nie miała by zapewne miejsca.

Śledczy umorzyli postępowanie wobec mieszkańca Słupska, który uprawiał konopie indyjskie na potrzeby medyczne. Pierwotnie mężczyzna usłyszał zarzut uprawy pięciu roślin konopi innych niż włókniste. W trakcie postępowania prokuratorskiego ustalono, iż oskarżony oraz jego syn są pacjentami korzystającymi z medycznej marihuany i ze względu na brak suszu w aptekach, postanowił on samemu posadzić kilka roślin, aby mieć lek dla syna i siebie. Oto więcej szczegółów.

Uprawiał konopie indyjskie na potrzeby medyczne, prokuratura umorzyła postępowanie

Pan Maciej mieszka w Słupsku i na co dzień opiekuje się swoim niepełnosprawnym synem w wieku dziewiętnastu lat. Nastolatkowi, cierpiącemu na dziecięce porażenie mózgowe, lekarz przepisał medyczna marihuanę. Z dobrodziejstw konopi indyjskich korzysta też sam Pan Maciej, także z zalecenia lekarza z związku z bólem kręgosłupa.

W ubiegłym roku, w trakcie lockdown’u  spowodowanego koronawirusem, w aptekach zabrakło suszu. Będąc w kropce postanowił, że posadzi kilka krzaków, z których uzyska lek dla syna i siebie.

Skąd służby dowiedziały się o uprawie kilku roślin w zaciszu własnego mieszkania nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że w lipcu zapukali do Pana Macieja i został on zatrzymany oraz usłyszał zarzut nielegalnej uprawy konopi innych niż włókniste.

Słupska prokuratura nadzorująca postępowanie przeprowadziła wszelkie podstawowe czynności takie jak  np. wywiad środowiskowy. Ustalono, że syn oskarżonego wymaga całodobowej opieki i leczenia, sam zatrzymany ma natomiast dobra opinię i nigdy wcześniej nie prowadzono wobec niego postępowania o czyn z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Stwierdzono, że roślin nie posadzono w celach rekreacyjnych lecz, aby zapewnić sobie dostęp do leku. Prokuratura stwierdziła to, co powinno być normą w podobnych przypadkach, czyli, że konopie indyjskie uprawiane w celach medycznych to nie przestępstwo, a szkodliwość społeczna jest znikoma.

Wina sprawcy nie budzi wątpliwości. Podejrzany, jako osoba posiadająca dużą wiedzę o konopiach doskonale zdawał sobie sprawę, że ich uprawa w Polsce, bez stosownego zezwolenia, stanowi przestępstwo. Pomimo powyższego, okoliczności niniejszej sprawy przemawiają za uznaniem, iż społeczna szkodliwość czynu nie jest znaczna. Podejrzany jest osobą, która posiada legalny dostęp do marihuany, którą przyjmuje zarówno on, jak i jego niepełnosprawny syn. Zażywają ją jako lek, nie zaś jako rekreacyjną używkę. Co więcej, u podejrzanego ujawniono jedynie pięć niewielkich krzaków, a zatem nie ulega wątpliwości, iż posiadał on je na własny użytek. Mając także na względzie sytuację pandemiczną oraz finansową podejrzanego, nie można kategorycznie kwestionować prawdziwości wyjaśnień, iż miał on bardzo ograniczony dostęp do medycznej marihuany, oraz że pochłania ona dużą część jego budżetu domowego.

-uzasadniał swoją decyzje prokurator Lech Budnik.

Sam Pan Maciej tak skomentował sprawę:

Chciałbym podziękować panom z policji, prokuraturze i pani kurator za bardzo ludzkie podejście do sprawy. Na żadnym etapie nie czuliśmy się traktowani jak przestępcy czy kryminaliści. Wobec tego, jakie czasem głosy słychać na temat podobnych spraw, byłem i jestem pozytywnie zaskoczony podejściem poszczególnych osób. Dzięki takim ludziom i traktowaniu zachowuję wiarę, że mieszkam w normalnym kraju, w którym można żyć jak człowiek.

Niestety takie zakończenia tego typu spraw to w naszym kraju póki co wyjątki, które dają nadzieje na normalność. Na chwile obecną w naszym kraju toczy się kilka postępowań w związku z uprawą konopi indyjskich przez pacjentów, na własne medyczne potrzeby.

Źródło: gp24.pl

Rick Simpson, twórca oleju konopnego RSO (Rick Simpson Oil), który uratował zdrowie i życie tysięcy ludzi, potrzebuje wsparcia. Rick był w ostatnich latach znacznie mniej aktywny w swojej działalności polegającej m.in. na promowaniu zdrowotnych właściwości konopi. Będąc osobą ceniącą sobie prywatność, dopiero ostatnio przyznał, że w roku 2018 doznał udaru, z którego konsekwencjami zmaga się do dziś. Wraz z małżonką opublikował na swoich kanałach apel z prośbą o pomoc w związku z trudną sytuacją w jakiej się znalazł, oto więcej informacji.

Rick Simpson potrzebuje wsparcia

R.Simpson jest legendą konopnego świata oraz człowiekiem, który uratował zdrowie i życie tysięcy ludzi. Jego olej RSO, pozyskiwany z konopi indyjskich, uratował życie niejednemu pacjentowi onkologicznemu i nie tylko. Wielu z nich „tradycyjna” farmakologia nie dawała szansy na przeżycie, kwalifikowano ich jako pacjentów paliatywnych, którym nie da się już pomóc. Przeżyli dzięki RSO. Takich osób, którym ten konopny olej pomógł uratować zdrowie i życie są tysiące.

Rick blisko 20 lat temu zdał sobie sprawę z uzdrawiającej mocy konopi. Od tamtej pory za darmo udostępnia swoją autorską metodę pozyskiwania oleju głosząc przy tym, że chce, aby każdy miał możliwość samoleczenia się przy pomocy tej cudownej rośliny. Jego działalność w ostatniej dekadzie to niezliczone wykłady, wywiady i spotkania, który celem jest promocja prozdrowotnych właściwości marihuany oraz lobbing na rzecz zmiany przepisów prawa dot. marihuany.

Dziś Rick Simpson sam potrzebuje naszego wsparcia. Wszystko przez udar, którego doznał w 2018 r. Oto apel zamieszczony pierwotnie w listopadzie na oficjalnym kanale Ricka na FB:

Drodzy przyjaciele,
Mamy do przekazania kilka ważnych wiadomości.
Wielu z was zastanawiało się, dlaczego Rick Simpson nie był obecny na arenie publicznej w ostatnich latach. Postanowiliśmy poinformować opinię publiczną, że w maju 2018 roku Rick doznał udaru i od tego czasu jest w trakcie rekonwalescencji.
Będąc osobą bardzo prywatną, ani Rick, ani jego rodzina nie chcieli wcześniej upubliczniać tych informacji, aby mógł w pełni skupić się na swoim wyzdrowieniu.
Nie trzeba dodawać, że udar i jego następstwa często okazują się ekstremalnym wyzwaniem zarówno dla osoby, która na niego cierpiała, jak i dla jej najbliższej rodziny.

Od czasu udaru Ricka jego jedyną opiekunką była i nadal jest jego żona Danijela, z którą przez ostatnie siedem lat pilnie pracował nad edukacją ludzi na temat korzyści płynących z marihuany leczniczej poprzez wykłady, wywiady i konsultacje na całym świecie, prowadząc bazę w Europie. .
Rick przebył długą drogę w ciągu ostatnich dwóch i pół roku, ale pomimo wszystkich ludzkich wysiłków, aby zaspokoić i nadążyć za wszystkimi potrzebami medycznymi Ricka, Rick i Danijela stoją teraz w obliczu ogromnych wyzwań finansowych.
W związku z tym organizujemy zbiórkę funduszy na pokrycie kosztów leczenia Ricka, tych poniesionych w ciągu ostatnich dwóch i pół roku oraz tych, które wciąż są na horyzoncie.

Po latach opowiadania się za prawami ludzi do leczenia się za pomocą naturalnych środków, a dokładniej oleju z konopi indyjskich, znanego dziś powszechnie jako RSO – Rick Simpson Oil, którego używa wiele osób na całym świecie, aby leczyć lub pomagać regulować wiele różnych chorób, a po napisaniu dwóch książek na ten temat, udzieleniu niezliczonych wywiadów i wykładów, Rick potrzebuje teraz życzliwości od was wszystkich, którzy chcą i mogą pomóc.

Jak możesz pomóc?

Możesz wesprzeć Ricka Simpsona, kupując jedną z jego książek lub przekazując darowiznę!
Kup jedną z książek Ricka na: www.simpsonramadur.com

Można przekazać darowiznę na rzecz Ricka Simpsona za pomocą przycisku DONATE (DAROWIZNA)
na tych dwóch oficjalnych stronach internetowych: www.simpsonramadur.com oraz www.phoenixtears.ca
Z całego serca dziękujemy!
Rick i Danijela Simpson 

Na serwisie GoFundMe utworzona jest także zbiórka, znajdziecie ją T U T A J

Oto krótki film opisujący obecna sytuację Ricka:

Dostępność medycznej marihuany w polskich aptekach to nadal trochę roller coaster. Dobra wiadomość jest taka, że suszu w ciągu następnych kilku tygodni nie powinno zabraknąć. Niestety pacjenci mają nadal ograniczony wybór produktów.

Dostępność medycznej marihuany – styczeń 2021

Niedawno informowaliśmy o braku dostępności medycznej marihuany Red No 2 od Spectrum Therapeutics (Canopy Growth), który spowodowany jest przenosinami upraw do Europy, więcej na ten temat przeczytasz T U T A J.

Susz Red No2 od Spectrum pojawi się w aptekach najpewniej na początku lutego, o czym odpowiednio wcześniej poinformujemy.

Na chwile obecną dostępne są natomiast dwa produkty od Aurory:

  • Aurora Cannabis Flos 20/1 (20% THC, <1%CBD)
  • Aurora Cannabis Flos 22/1 (22% THC, <1% CBD)

Jak nas poinformował Jacek Semeniuk, dyrektor Aurora Polska, w przypadku obu produktów można się spodziewać ciągłości dostaw.

Dostępność suszu w swojej okolicy sprawdzić można na portalu gdziepolek.pl, pamiętać należy o telefonicznej weryfikacji dostępności.

Raper ERASPE od jakiegoś czasu porusza na swoim kanale tematy związane z medyczna marihuaną. W pierwszym odcinku pojawił się temat wizyty w aptece celem nabycia suszu. W najnowszym filmie raper zawitał na komendę, aby dowiedzieć się gdzie można spożywać medyczną marihuanę. Oto co usłyszał od funkcjonariuszy.

Raper ERASPE poszedł na komendę dowiedzieć się, gdzie można spożywać medyczną marihuanę

W opublikowanym przedwczoraj filmiku, raper ERASPE pokazuje efekty swojej wycieczki na komisariat policji celem ustalenia gdzie można legalnie i bez problemów zapalić medyczną marihuanę. Oto co usłyszał od funkcjonariuszy. Gdzie można spożywać medyczną marihuanę

 

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.