Świat Ogrodników

Zielone Newsy

Aktualności

Każdy grower miłujący swoje hobby z czasem staje przed pewnym wyzwaniem, jakim jest klonowanie konopi indyjskich. Kiedy jedna z roślin w naszym ogródku wykazuje ponad przeciętne cechy, lub posiada takie, na których najbardziej nam zależy, to chcemy zachować je jak najdłużej.

Niestety nie osiągniemy tego zapylając roślinę żeńską pyłkiem pochodzenia męskiego ponieważ zaburzy to, to na czym najbardziej nam zależało. Klony pozostają dalej tą samą kopią genetyczną rośliny, z której został pobrany odrost.

 

Klonowanie konopi – krok po kroku

Na wstępie musimy wybrać tak zwane rośliny „Matki”, aby można było pobrać z nich klony. Starajmy się dobrać odmiany stabilne i pożądane przez nas, nie róbmy tego na szybkiego. Przecież nie chcemy mieć byle jakich roślinek i przy tym tracić sporo cennego czasu.

Najlepiej wybierać na „Matkę” roślinę, która ma najwięcej wigoru, ładnie rośnie i szybko się rozwija.  Nie będę opisywał wszystkiego od początku, bo są tematy na forum, w których znajdziecie porady jak zrobić szczegółową selekcję.  Jeśli zależy Ci na zachowaniu rośliny matecznej, pozostaw ją w fazie wegetacji i nie pozwól zakwitać.

Wybrane rośliny matki

Jeśli już wybraliśmy naszą „mamusię”,  zabieramy się za przygotowanie odpowiednich narzędzi i płynów.

Co konkretnie będzie nam potrzebne?

  • Preparat do ukorzeniania sadzonek/klonów, ja wybrałem Clonex
  • Medium, w którym będziemy umieszczać nasze małe klony, a w moim przypadku to kostki wełny mineralnej
  • Pojemnik do namoczenia wyżej wymienionych kostek, oraz woda z odpowiednim pH, ja zastosowałem pH 6.0
  • Alkohol 96% do dezynfekcji narzędzi
  • Skalpel, lub bardzo ostre nożyczki
  • Czysta ściereczka, lub papier kuchenny
  • Pojemniczek na płyn do ukorzeniania – chyba, że jest w komplecie z preparatem
  • Propagator, czyli pomieszczenie do ukorzeniania roślin, w którym łatwo utrzymać odpowiednie warunki klimatyczne
  • Perlit, dodatkowo zastosowałem te białe „kuleczki”, ale oczywiście nie jest to wymagane
  • Perlit, dodatkowo zastosowałem te białe „kuleczki”, ale oczywiście nie jest to wymagane
  • Odpowiednie oświetlenie, aby małe roślinki mogły się rozwijać, w moim przypadku Lampa 4 x 54W T5 (barwa światła 6400k)

 

Mamy już wszystko co nam potrzeba więc zaczynamy działać…

Pierwszą rzeczą jaką warto zrobić, to przeprosić nasze rośliny matki za wyrządzoną im krzywdę. Miejmy nadzieję, że nie pogniewają się za bardzo, dalej będą nam służyć, jak i dawać wspaniałe klony w przyszłości. Warto opryskać taką roślinę preparatem odblokowującym stres u roślin i zostawić w spokoju na kilka dni.

Następnie namaczamy kostki wełny w wodzie z odpowiednim pH. W moim przypadku było to pH 6.0, ale szczerze mówiąc – raczej wielkiego znaczenia to nie ma.
Można to zrobić  na 24h wcześniej, lecz takiej konieczności też nie widzę.

Kostki wełny namoczone wodą.

Ok, kostki zostały ładnie namoczone i mają już swoją wagę. Niektórzy ogrodnicy wyjmują kostki z pojemnika i pozwalają, aby nadmiar wody wyciekł. I tutaj właśnie ważną rolę odegra perlit. Zastosowałem go do lepszego utrzymania wilgotności, ale przy okazji perlit spełnia też funkcję izolatora od podłoża i nadmiaru wody w „kuwecie” propagatora.

Dodatkowo pozwala na swobodniejszy dopływ powietrza do korzonków i ogólnie wygląda to bardziej estetycznie. Dlatego nie pozwalam nadmiarowi wody z kostek na ucieczkę, bo są umieszczane bezpośrednio na perlicie, który absorbuje ten nadmiar i utrzymuje lepszą wilgotność w pomieszczeniu.

Kostka wełny z gotowymi otworami napełnionymi preparatem ukorzeniającym.

Robimy odpowiednie otwory w kostkach o głębokości do 3cm i „napełniamy” je małą ilością środka ukorzeniającego (bardziej to powinno przypominać smarowanie). Gdy mamy już przygotowane podłoże, czas zabrać się za pobranie pierwszego klona z rośliny matecznej.

Zanim jednak to zrobimy, trzeba zdezynfekować alkoholem nasze nożyczki, skalpel lub inne ostre narzędzie, którego będziemy używać.

Po tym zabiegu możemy oddzielić od „matki” pierwszą gałązkę. Odrost obcinamy pod kątem 45 stopni, oczywiście nie trzeba tego mierzyć i robimy to na oko.

Osobiście pobrałem klony z dolnej części rośliny:

Obcięliśmy swoją pierwsza potencjalną małą roślinkę, a więc trzeba ją przygotować do umieszczenia w medium. Odcinamy z niej większe listki, odrosty, które nie będą potrzebne, a zostawiamy tylko niezbędną do dalszego rozwoju ilość liści.

Wcześniej przygotowany preparat ukorzeniający, który mamy w pojemniczku, do którego wkładamy odcięty koniec naszej małej pociechy. Konsystencja preparatu jest gęsta, żelowa i dzięki temu bardzo ładnie przylega ona do łodygi.

Klona pozostawiamy w pojemniczku na około 5 minut, szykując się do pobrania kolejnego odrostu z rośliny matecznej.

Po tym czasie pierwszy klonik był gotowy do wsadzenie w kostkę i został już umieszczony w docelowym propagatorze, na przyjemnym białym, perlitowym „puchu”.

Oświetlenie, które stosowane jest w moim przypadku to Lampa Fluorescencyjna 4 x 54W T5 (6400k), ustawiona jest tak, aby dzień trwał 18h, a noc 6 (czyli system  18/6). Oczywiście można stosować oświetlenie o mniejszej mocy, lecz trzeba pamiętać o odpowiedniej barwie światła.

Musimy też pamiętać o utrzymaniu odpowiedniej wilgotności w granicach 90%-95% i temperaturze 23C-26C. Dzięki tym parametrom uzyskamy bardzo dobre wyniki w ukorzenianiu naszych małych roślinek.

Jeśli ktoś stosuje mniejsze oświetlenie może zainwestować i dokupić matę grzewczą lub Propagator wyposażony taką matę z termostatem.
Chyba, że pomieszczeni, w jakim trzymamy klony ma odpowiednią temperaturę, a dodatkowo lampy ją podnoszą, to nie musimy się bawić w wydawanie naszych ciężko zarobionych pieniążków.

Pamiętajmy też, o tym, że nasze małe klony przez jakiś czas będą oklapnięte, więc nie wpadajmy w panikę – jest to normalne zjawisko.

Jeśli wszystko zrobiliśmy dobrze i zgodnie z założonym planem, wkładając w to serca i starania, to po kilku dniach nasze małe roślinki powinny puścić pierwsze korzonki.

Myślę, pierwszych korzonków możemy doglądać po upływie 4-5dni, ale proces ten może trwać chwilkę dłużej.

Zdania na temat liczby przyjętych się i ukorzenionych klonów są podzielone.Uważam, że przy odrobinie szczęścia i włożonej pracy można uzyskać nawet 99% skuteczności bez większych problemów.

Nie ważne jaką metodą będziesz pobierał swoje klony, życzę wszystkim udanych prób stworzenia swojej własnej armii identycznych roślin, o pożądanych cechach. 

 

źródło: www.growlike.pro

Jak zwiększyć ilość terpenów w marihuanie? Jeśli twoje podstawowe warunki uprawy są poprawne, powinieneś już osiągać dobry poziom terpenów w swoich plonach. Istnieje jednak kilka dodatkowych kroków, które można wykonać, aby jeszcze bardziej zmaksymalizować ilość terpenów. Rzućmy okiem na niektóre z nich.

Wilgotność na niskim poziomie

Wspominaliśmy już o stresowaniu roślin przez przycinanie i utrzymywaniu wilgotności na bardzo niskim poziomie. Ale jak inaczej można stresować rośliny, aby wyprodukowały więcej terpenów?

utrzymuj prawidłową wilgotność w celu zwiększenia terpenów w marihuanie

Możemy zmniejszyć wilgotność bezpośrednio albo przez zwiększenie temperatury pomieszczenia albo stosując osuszacz. Ale możemy również zmniejszyć ilość wody, którą zasilamy rośliny! Takie postępowanie przyczyni się do obniżenia ogólnej wilgotności, a także spowoduje, że korzenie będą rosnąć głębiej w poszukiwaniu wody.

Ten kontrolowany stres jest stosowany w uprawie winorośli do produkcji wina. Winiarze uważają, że powoduje on bogatsze, głębsze smaki wina, ponieważ korzenie lepiej wykorzystują związki dostępne w glebie. Jest to niebezpieczne balansowanie – jeśli korzenie staną się zbyt suche, roślina zwiędnie lub nawet umrze. Ale jeśli przeprowadzisz to prawidłowe, twoje rośliny mogą znacznie zwiększyć produkcję terpenu i kannabinoidów.

Rodzaje oświetlenia

Niektóre rodzaje oświetlenia mogą powodować wzrost produkcji terpenów. W szczególności, niektóre wysokiej jakości diody LED mogą mieć związek z wyższą produkcją terpenów. Częściowym wyjaśnieniem jest fakt, że oświetlenie LED może prowadzić do niższych temperatur w pomieszczeniu. Oświetlenie tradycyjne może powodować wzrost temperatury pomieszczenia, co wymaga kosztownej klimatyzacji do chłodzenia powietrza.

Oświetlenie LED pozwala również na manipulowanie spektrum światła, które otrzymuje roślina. Jeśli poprawisz równowagę czerwonego i niebieskiego światła, może to wpłynąć na zwiększenie produkcji terpenów.

growlike.pro, zwiększanie ilości terpenów w marihuanie

Przeprowadzono tylko jedno lub dwa badania na temat wpływu spektrum światła LED na produkcję terpenu. Dlatego też wciąż pozostaje wiele wątpliwości na ten temat. Jedno z badań wykazało, że proporcja czerwono-niebieskiego światła w stosunku 80:20 była lepsza dla produkcji terpenów niż stosunek 60:40. Jednak te badania dotyczyły chryzantem.

Co najmniej jeden producent LED sugeruje zmianę stosunku światła czerwonego na niebieskie z 80:20 na 70:30, a nawet 60:40 w ciągu ostatnich dwóch tygodni kwitnienia roślin, aby umożliwić błękitnemu światłu maksymalne pobudzenie produkcji terpenów.

Światło bez czerwieni

W innym badaniu przeprowadzonym przez producenta lamp LED wykryto coś potencjalnie bardzo interesującego dla użytkowników LED. Firma Lumigrow stwierdziła, że traktowanie konopi indyjskich światłem „bez czerwonego” przez ostatnie trzy dni kwitnienia może „zwiększyć poziomy terpenów w konopiach dla większości badanych szczepów”. Badane szczepy to Chocolope, J1, OG18 i Reserva.

Inną możliwością do rozważenia jest zastosowanie oświetlenia LED, które zawiera również diody emitujące promieniowanie UV lub uzupełnienie innych źródeł światła dodatkowym promieniowaniem UV. Promieniowanie UV pobudza wytwarzanie olejków eterycznych w różnych roślinach. Chociaż ilość przeprowadzonych badań na ten temat jest zbyt mała.

Manipulowanie czasem zmierzchu

Manipulowanie spektrum i intensywnością światła w określonych momentach może być jednym z najbardziej zaawansowanych sposobów zwiększenia produkcji terpenów. Naukowcy wykazali, że pewne wrażliwe na światło pigmenty mają kluczowe znaczenie dla różnych procesów wzrostu. Pigmenty wymagają określonych długości fali światła, aby aktywować te procesy.

Zmierzch zachodzi etapami i stopniowo staje się bardziej „niebieski”, aż do całkowitej ciemności. Najwcześniejszy etap zmierzchu jest bardziej czerwony. Późniejsze etapy zmierzchu charakteryzują się głównie niebieskim światłem i dalekim czerwonym światłem oraz niską intensywnością światła. Okresy zmierzchu i świtu różnią się w zależności od kąta padania promieni słonecznych na Ziemię, a ich długość jest bardzo różna na różnych szerokościach geograficznych.

Odtworzenie okresu zmierzchu poprzez dostrojenie lamp LED może zapewnić jeszcze jeden sposób na zmaksymalizowanie produkcji terpenów przez rośliny. Można nawet spróbować naśladować zmierzch jaki występuje w regionie geograficznym, z którego pochodzą twoje rośliny! Hybrydowe szczepy marihuany są trudniejsze, ponieważ mogą mieć rodziców z różnych szerokości geograficznych, ale nadal można czerpać korzyści z przeciętnego średniego okresu zmierzchu.

Zmierzch i szerokość geograficzna

Na równiku zmierzch trwa około 20-23 minut, z niewielką zmiennością sezonową. Na szerokości geograficznej Himachal Pradesh w Indiach zmierzch trwa około 29 minut w czasie letniego przesilenia i 24 minut w jesienną równonoc. Na szerokości geograficznej północnego Kazachstanu, gdzie rosną konopie, zmierzch trwa 55 minut w czasie letniego przesilenia i 35 minut w czasie równonocy jesiennej.

W kluczowych porach roku, takich jak późne kwitnienie, zmierzch może być ważnym czynnikiem, którego większość hodowców uprawiających rośliny we wnętrzach nie bierze pod uwagę. Nadal musimy się dużo dowiedzieć o tym, jaki wpływ ma zmierzch i szerokość geograficzna na wzrost konopi – ale warto eksperymentować! Stopniowo zmieniaj czerwone światło na mieszankę niebieskiego i czerwieni aż do całkowitej ciemności, jednocześnie stopniowo zmniejszając ogólną intensywność światła.

Eksperymentuj z dłuższymi okresami zmierzchu podczas wzrostu i krótkim okresem na początku kwitnienia (najkrótszy czas zmierzchu to równonoc). Pozwól, aby okres zmierzchu stopniowo się wydłużał pod koniec kwitnienia.

Warstwa korzeniowa

Utrzymanie zdrowej warstwy korzeniowej ma kluczowe znaczenie. Opisane powyżej sposoby zapewnią, że produkcja terpenu będzie dobra – ale jakie ulepszenia możesz jeszcze wprowadzić, aby jeszcze bardziej zwiększyć produkcję terpenów?

system korzeniowy konopi indyjskiej, zwiększanie ilości terpenów

Po pierwsze, możesz eksperymentować z dodawaniem cukrów do strefy korzeniowej, jak to standardowo czyni wielu hodowców. Niektórzy twierdzą, że cukry zwiększają procesów fotosyntetyczne, gdyż korzenie je wchłaniają. Ale nadal nie wiadomo, czy marihuana wchłania cukry bezpośrednio przez korzenie! Wiele gatunków roślin nie wchłania cukru przez korzenie, choć niektóre tak.

Inni twierdzą, że nie chodzi nawet o wchłanianie przez korzenie. Kiedy dodajesz cukry do strefy korzeniowej, żywią się nimi bakterie i grzyby żyjące w glebie. Gdy dostarczasz mikroorganizmom gleby mnóstwo cukru, ich populacje rosną i rozwijają się. Dzięki temu łatwiej przetwarzają one składniki odżywcze w formy łatwiej wchłaniane przez rośliny.

Mikroby, które zwiększają produkcję terpenów

Niektóre z drobnoustrojów mogą być szczególnie przydatne w zwiększaniu produkcji terpenów. Badanie z 2015 r. dotyczące pomidorów skierowane było na grzyby Rhizophagus i Beauveria bassiana. Wzbogacenie gleby tymi dwoma drobnoustrojami, samodzielnie lub w połączeniu, doprowadziło do zwiększonego poziomu monoterpenów i seskwiterpenów. W rzeczywistości istniały nawet nowe monoterpeny, których nie było w roślinach kontrolnych.

Istnieją różne komercyjne mieszanki cukru i węglowodanów, ale wielu hodowców po prostu dodaje do gleby melasę. Upewnij się, że rozpuściłeś ją w letniej wodzie, ponieważ inaczej melasa nie rozpuści się w odpowiedni sposób. Możesz dokarmiać glebę melasą co tydzień, zaczynając od początku wegetacji. Dzięki temu mikroorganizmy będą się dobrze rozwijać. Możesz kontynuować karmienie melasą do samego końca kwitnienia, łącznie z czasem spłukiwania.

Należy jednak zachować ostrożność podczas dodawania cukrów do strefy korzeniowej. Jeśli stężenie cukru jest zbyt wysokie, może to zakłócać zdolność korzeni do wchłaniania wody i składników odżywczych. Nie jest jasne, co dokładnie oznacza „zbyt wysokie” stężenie, ale większość hodowców stosuje około 1-2 ml melasy na litr wody, z dobrymi wynikami.

Kompostowe dodatki do gleby

Kompost to kolejny wspaniały sposób na wzbogacenie gleby w złożoną mieszankę mikroorganizmów, enzymów i mikroelementów. Często zawiera melasę, która zwiększa rozwój i reprodukcję bakterii. Dostępne są różne komercyjne mieszanki. Ale wielu ogrodników lubi tworzyć własny kompost.

Innym interesującym produktem jest mieszanka drobnoustrojów zaprojektowana w celu skuteczniejszego dostarczania składników odżywczych w celu zwiększenia produkcji terpenów. Uważa się, że wywołuje ona 150-500% wzrost produkcji terpenów, wykorzystując mieszankę 62 drobnoustrojów. Mieszanka zawiera także cząstki humusowe i szereg mikroelementów.

Mieszanki składników odżywczych

Istnieją różne komercyjne „wzmacniacze terpenowe”, chociaż wiele z nich to tylko mieszanki cukru, które można zrobić samodzielnie. Przyjrzyj się dokładnie temu, co jest w środku i wykonaj badania, zanim zdecydujesz się na jeden z tych produktów!

Jednym z produktów, który wykracza poza zwykłą mieszankę cukrów, jest Terpenez firmy Solis Tek. Jest to mieszanka „naturalnych prekursorów w połączeniu z organicznymi, identycznymi biologicznie, terpenami pochodzenia roślinnego”. Więc w zasadzie mieszanka ta karmi roślinę terpenami oraz pewnymi nieujawnionymi związkami, które najwyraźniej zwiększają naturalną produkcję terpenów. Nie jesteśmy pewni, ale z pewnością warto tego spróbować!

Z drugiej strony, istnieją różne sposoby, których można użyć do maksymalizacji produkcji terpenów. Jedną z możliwości jest zwiększenie poziomu siarki podczas kwitnienia. Związki siarki mogą mieć bardzo nieprzyjemny zapach przypominający zapach czosnku. Nie jest jasne, czy siarka ma jakikolwiek (jeśli w ogóle) związek z samymi terpenami. Melasa zawiera trochę siarki, co może częściowo wyjaśnić, dlaczego melasa może zwiększyć produkcję terpenów.

Innym możliwym ulepszeniem składników odżywczych jest zwiększenie stężenia wapnia – innego składnika odżywczego zawartego w melasie. Jedno z badań pokazuje, że wapń jest ściśle związany z produkcją terpenów przez chryzantemy. Wapń jest bardzo ważny dla złożonych procesów, które wpływają na zwalczanie szkodników w wielu roślinach. Jak wiemy, terpeny odgrywają zasadniczą rolę w ochronie przed szkodnikami!

Jeśli więc zaczniesz stosować się do wyżej wymienionych rad, prawdopodobnie uda Ci się osiągnąć zmaksymalizowany poziom terpenów w swoim produkcie końcowym.

Jak powszechnie wiadomo, żółknięcie liści często spotyka początkujących, ale i tych doświadczonych ogrodników. Ci pierwsi nie zawsze posiadają odpowiednią wiedzę, by stwierdzić, co jest przyczyną tego procesu, lub jak sobie z nim poradzić?

Odpowiedzią jest chloroza – jest to techniczna nazwa redukcji chlorofilu, która przyczynia się do zmiany barwy zielonej, właśnie w żółtą, która w żaden sposób nie cieszy naszego oka, a początkującego growera może przyprawić o zawał.

Ważne jest odpowiednie zdiagnozowanie problemu, który znacznie wpływa na rozwój naszych pociech. Lista, którą Wam przedstawimy nie jest ostateczna, ale postaramy się dokładnie opisać cztery podstawowe powody żółknięcia listków, oraz wyjaśnimy w jaki sposób sobie z poradzić z tymi problemami.

Niewystarczająca ilość światła

Podczas fotosyntezy, rośliny potrzebują odpowiedniej ilości światła słonecznego oraz dwutlenku węgla, które przekształca w energię do budowania swojej masy. Bez odpowiedniej ilości lumenów, liście zaczną żółknąć i tym samym zablokują rozwój rośliny. Światło zwykłych żarówek jest stanowczo niewystarczalne.

Zwiększ ilość lumenów poprzez odpowiednie dobranie lampy do powierzchni, na której planujesz prowadzić swoje roślinki. Rynek konopny oferuje całą masę lamp, które dedykowane są właśnie do uprawy roślin; lampy sodowe (HPS), metahalogenowe(MH), CFL(świetlówki) czy lampy ledowe(diody elektroluminoscencyjne), które dodatkowo zaoszczędzą pobór prądu, niestety są też bardzo kosztowne. Pomogą też rozwiązać problem wysokiej temperatury, jeśli sama wentylacja nie jest w stanie zbić kilku stopni. Jeśli posiadasz odpowiednio dobrany sprzęt, a Twoje wykazują niedobory światła (również wyciąganie się odrostów jest tego przykładem), obniż jej wysokość. Pamiętaj, by nie przesadzić i nie przypalić szczytów.

Nadmierne lub zbyt rzadkie podlewanie

Konopie lubią „mokro-suchy” schemat podlewania, oznacza to, że podlewamy rośliny obficie wtedy, gdy donica jest zupełnie sucha. Nie możesz tym samym dopuścić do przesuszenia korzeni, choć zasada „lepiej przesuszyć niż przelać” ma tu dość istotne znaczenie – dużo łatwiej zwilżyć glebę, by korzenie zaczęły czerpać ją z ziemi, niż osuszyć duszące się w błotku korzonki. Przelane jak i przesuszone rośliny szybko zaczną okazywać oznaki chlorozy.

Podlewaj roślinki wtedy, gdy tego potrzebują. Kiedy podlejesz swoje rośliny, podnieś donicę i wyczuj jej wagę, porównaj z suchą donicą – zyskasz tym punkt odniesienia, kiedy roślina ma „za sucho” a kiedy jest idealnie „nawodniona”. Pamiętaj by woda nie leciała prosto z kranu! Twarda woda zablokuje twoje rośliny, podobnie jak jej złe pH. Wszystko wydaje się banalnie proste, ale to podstawowe błędy popełniane przez początkujących.

Zły balans pH gleby

pH to potencjalny pomiar kwasowości lub zasadowość mieszaniny gleby lub pożywki. Gleba powinna mieć pH w granicach 6-7, natomiast woda w uprawach hydroponicznych 5,5-6,2. Wszelkie wahania pomiędzy tymi parametrami mogą spowodować blokowanie się roślin – nie będą one pobierały substancji odżywczych z gleby, przez co roślina zacznie stopniowo obumierać – oczywiście proces zacznie się od żółknięcia liści. Uważaj, by nie pomylić złego pH z niedoborem takich pierwiastków jak azot lub żelazo!

Zainwestuj w miernik pH i regularnie kontroluj jego stan w glebie oraz wodzie i odżywkach, którymi częstujesz swoje roślinki. Jeśli balans jest naruszony, zbij lub podwyższ pH o odpowiednią ilość punktów – w dobrym growshopie znajdziesz kropelki do zwiększania i zbijania pH. Istnieją też domowe sposoby, które znajdziesz na forach tematycznych takich jak www.growlike.pro.

Niedobory składników pokarmowych

Jeśli wszystkie wspomniane wcześniej problemy nie są przyczyną żółknięcia liści, przyjrzyj im się dokładniej. Wspominany wcześniej azot i żelazo są najczęściej spotykanym niedoborem, oznacza to, że te pierwiastki najłatwiej wypłukać z gleby. Mogą to być również wszelkie marko i mikroelementy.

Zbyt intensywne nawożenie podczas zablokowanej rośliny przyniesie tylko niechciane korzyści – substancje odżywcze zaczną kumulować się w glebie, a korzenie będą nimi przytłoczone i nie będą w stanie ich zaabsorbować. Przenawożenie zazwyczaj objawia się żółknięciem/przypalaniem końcówek liści.

Miej kontrolę nad tym, jakich nawozów używasz. Każda butelka ma na etykiecie oznaczenie NPK, gdzie „N” oznaczna Azot, „P” oznacza Fosfor a „K” oznacza Potas, staraj się dostosowywać do tabeli dawkowania dołączonej przez producenta, choć nie zawsze się to sprawdza, rośliny to żywe istoty i każda z nich jest inna, podobnie jak my, różnie mogą reagować na te same stężenie pierwiastków.

Warto zapoznać się również z tabelą niedoborów, po przestudiowaniu lub porównaniu, łatwiej będzie zdiagnozować konkretny niedobór danych składników pokarmowych.

 

 

 

 

 

Jeśli mieszkasz w kraju, gdzie uprawa jak i posiadanie marihuany jest dozwolona, to za pewne jesteś szczęśliwym człowiekiem, który każdego dnia może odwiedzić swój ulubiony growshop czy sklep oferujący nasiona oraz bez większych problemów i stresu puścić dymka na uboczu. Specjalnie dla naszych czytelników powstał poradnik o tym, jak bezpiecznie zamawiać nasiona, sprzęt uprawowy i korzystać z for uprawowych.

Niestety w Polsce, gdzie uprawa czy posiadanie jakiejkolwiek, nawet najmniejszej ilości suszu jest surowo zabroniona, należy zachowywać szczególną ostrożność. Warto zastanowić się nad tym jak bezpiecznie zorganizować sprzęt uprawowy, nie rzucając się przy tym w oczy organom ścigania lub innym ludziom, którym bardzo przeszkadza Twoje hobby. Tak więc, na przekór przeciwnością losu, wcześniej dobrze rozplanuj swoje zakupy.

Zakupy stacjonarne

Jeśli w Twoim mieście znajduję się growshop, zleć zakupy zaufanemu koledze, monitoring może być kontrolowany przez CBŚ, sprzedawcy mogą z nimi współpracować dając namiary na osoby, które robią zakupy prognozujące chęć uprawy konopi.

Dobrą opcją jest robienie zakupów w innym mieście, najlepiej w innym województwie. Zawsze rozglądaj się czy w sklepie jak i na zewnątrz są zamontowane kamery. To bardzo ważne, policja może przeglądać nagrania z kamer i obserwować potencjalnych podejrzanych klientów. Nawet sąsiad, czy zwykły przechodzeń może zainteresować się, po co Ci tyle worków z ziemią, doniczek i innych akcesoriów mogących zdradzić Twoje szarlatańskie zamiary.

Pamiętaj by nigdy nie zamawiać nasion czy akcesoriów do uprawy na swój adres. Poproś znajomego by odebrał Twoją paczkę bądź na adres na który nie jesteś zameldowany. Ciekawą opcją są również paczkomaty. Jeśli nie musisz nie odbieraj jej od razu. Policja może kontrolować Twoją przesyłkę oraz firmę kurierską, starając się wytropić paczki z podejrzaną zawartością oraz ich odbiorców.

Mimo to, jednak nic nie zapewni Ci takiej anonimowości jak zakupy przez internet. Jednak w tym przypadku również musisz pamiętać o kilku ważnych sprawach. W swojej przeglądarce ustaw tryb prywatny lub incognito.

Zawsze szyfruj swoje połączenie jeśli przeglądasz oferty sklepów ogrodniczych czy fora tematyczne o uprawie. Niezawodnym narzędziem do maskowania swoich ruchów w internecie,  jest przeglądarka sieci TOR, którą można pobrać tu:  www.torproject.org/.   Na stronie znajdziesz również poradnik jak skonfigurować TOR ze swoją przeglądarką, np. Mozilla czy Chrome

Używany sprzęcik ze znanych portali aukcyjnych?

Nie zamawiaj lamp, growboxów czy innych akcesoriów na znanych polskich portalach aukcyjnych! Sprzedawcy często oferują zużyty sprzęt, a po drugiej stronie monitora może znajdować się smutny pan, który tylko dopisuje do listy kolejne tropy. Po za tym często oferowany jest zużyty sprzęt (kilkukrotnie wykorzystane lampy sodowe czy filtry węglowe).

Rób zakupy w sprawdzonych, rzetelnych i polecanych przez wiele osób sklepach, linki do stron dobrych growshopów czy seedbanków znajdziecie na dobrych forach tematycznych takich jak WWW.GROWLIKE.PRO.

Rejestrując się w danym sklepie internetowym, by dokonać zakupu nie używaj swojego prawdziwego e-maila lub wybieraj opcję bez rejestracji konta. Dobrą opcją jest, skorzystanie z usług www.safe-mail.net, gdzie szybko zakładamy swoje konto a gdy jest ono nie używane konto automatycznie się usuwa. Nie podawaj swoich prawdziwych danych, numeru telefonu czy ID komunikatorów, przelewy rób pocztą, lub korzystając z opcji PaySafeCard, nigdy ze swojego konta bankowego.

Dobry wybór

Ciekawą opcją jest również wybranie się na zagraniczne targi konopne np. Cannafest w Pradze czy Cultiva Hanfmesse w Wiedniu, gdzie kupić można niezawodny sprzęt, w atrakcyjnych cenach od profesjonalnych sprzedawców i producentów, którzy doskonale doradzą nam w każdej kwestii związanej ze złożeniem odpowiedniego dla nas zestawu.

Plusem jest również fakt, że mamy możliwość porównania różnych produktów, nowości czy próbek oferowanych przez najbardziej rozpoznawalne na świecie marki.

Oczywiście jest to tylko nasze subiektywne spojrzenie na cały problem ponieważ każdy nasz ruch w internecie może zostawiać ślady. Żyjemy w czasach całkowitej inwigilacji; wszechobecny monitoring, stałe połączenie z internetem, lokalizacje GPS a nie wspomnimy o możliwościach waszych smartfonów. Oczywiście nie ma co wpadać w panikę, każdy ma swój rozum i zna ryzyko, jakie podejmuje wchodząc w Zielony Świat Ogrodnictwa!

 

 


Źródło: www.growlike.pro/forum

W latach 70-ych szczep ,,Hindu Kush” dotarł do brzegów Ameryki. Odmiana wzięła swoją nazwę od surowego, długiego na 500 mil pasma górskiego rozciągającego się od Afganistanu do Północnego Pakistanu. Ale ta opowieść nie jest o południowoazjatyckiej indice uprawianej opiekuńczo przez plemienne rodziny w ciągu całych epok; jest o palaczach z Florydy i postępowych hodowcach, starających się stworzyć wspaniały towar, ale bez pojęcia o tym z jaką genetyką mają do czynienia – to właśnie historia narodzin szczepu „Bubba Kush”.

Breeder nazywany Bubba siedzi ze mną w centrali Rocky Mountain High w Denver. Wokół nas ruch, w tym sklepie/aptece na peryferiach miasta. Bubba właśnie oprowadził mnie po obiekcie, w którym pracuje teraz jako naczelny grower.

Jeśli sprawy pójdą zgodnie z planem wkrótce będzie stosował swoją magię w zaaprobowanych przez państwo pomieszczeniach uprawowych w New Jersey i Massachusetts. „Nazywano mnie różnie” – mówi – „ale większość ludzi nazywa mnie Bubba. Bubba to nie jakaś wieśniacka ksywa nadana mi, bo wychowałem się na Florydzie – jestem Bubba, bo wszystkich swoich bliskich przyjaciół nazywam bubba albo bubi, albo jakoś podobnie”.

Oczywiście Bubba stawia sprawę jasno – to nie jest przypadek, że odmiana nosi jego imię. To zaznaczywszy zaczyna swą opowieść. „Jestem jednym z oryginalnych ojców chrzestnych Bubba Kush, ale ostrzegam, że niektóre daty i szczegóły mogą być troszeczkę pomieszane z powodu wieku, zawodzącej pamięci i palenia Kusha przez ponad 20 lat”.

Rzecz rozpoczyna się na Uniwersytecie Florydzkim ok. 1990. „Zaczęło się od woreczka świetnego krypto, z uwagą, że krypto to ogólna nazwa na zioło”, mówi. „Mieszkałem ze swoim dobrym bubbą, który uczył mnie uprawy. Bardzo interesował się krzyżowaniem odmian. Szczęśliwie mieliśmy trochę doskonałego Skunka #1 i inne, naprawdę szczególne odmiany z Gainesville”.

Potwierdzając swoje przekonanie, że relacje, które nawiązujemy w życiu nie są przypadkowe, Bubba wpadł na innego starego bubbe ze średniej szkoły, który przedstawił go kolesiowi nazywanemu Learch, a ten stał się jego bliskim kumplem na studiach. Learch przyjaźnił się z Arnoldem z Orlando. Podczas jednej z wielu wizyt w Gainesville Arnold przywiózł woreczek fantastycznego zioła, które przypadkiem miało kilka ziaren.

„Wysadziliśmy je” – mówi Bubba, „i zaczęliśmy nazywać tą odmianę Kush. Żaden z nas nie wiedział, że prawdziwa odmiana o nazwie Kush już istniała. Dopiero parę lat temu dowiedziałem się, że istnieje odmiana Hindu Kush. Paliliśmy ‘the nectar’, ‘krippy’ czy ‘kind’. Rzadko kiedy wiedzieliśmy, jaką odmianę palimy. Gdybyśmy mieli wszystkie te informacje, które są teraz dostępne, zdecydowanie nazwalibyśmy to jakoś inaczej. Tak właściwie nazwaliśmy to Kush, bo starszy brat jednego z kolegów powiedział, że wygląda to jak kush-berries (jagody kush), czymkolwiek to do licha było”.

Nazwa Kush się przyjęła. Koledzy ze studiów zaczęli krzyżować zajebistego Skunka swoich kumpli z własnym Kushem, tworząc KX, KY i KZ. Zostawili KY, likwidując KX i KZ, tak że zostali ze Skunkiem, Kushem i nowym crossem, KY.

Szczęście im sprzyjało. Na wyjeździe na Mardi Gras Bubba dostał w prezencie paczkę nasion crossa Northern Light z Humboldt County. „Oczywiście wysiałem wszystkie nasiona, które wyglądały zdrowo. Po wycięciu roślin męskich zostało ich jakiś tuzin. Ze względu na problemy z miejscem wybrałem 6, sklonowałem i pozwoliłem dojrzeć. Szczególnie jedna roślina była absolutnie piękna: rosła jak potężny dąb z listkami tak tłustymi, że zakrywały się nawzajem i zasłaniały światło prawie całkowicie.

Oczywiście zatrzymałem sobie tą odmianę i nazwałem ją – jakżeby inaczej – Bubba. Uprawiałem Bubba, Kush i KY przez kilka następnych lat, aż skończyłem studia. To były dobre lata: Learch i ja byliśmy bogami Gainesville, przynajmniej przez chwilę. To był początek fenomenu. Nie mogliśmy trzymać Kusha przy sobie”.

Potem Bubba ruszył do Los Angeles i zamieszkał z kolegą ze studiów, najlepszym bubbą po dziś dzień. Znaleźli sobie miejsce w Silver Lake z niewielką przestrzenią pod domem, idealną na tajny ogródek. Bubba wrócił na Florydę, wypchał buta łyżworolki plastikowym workiem wypełnionym wodnymi kulkami i paroma szczepkami Bubb, które wciąż rosły, schował w bagażu i sprowadził te geny na Zachodnie Wybrzeże. Zadziwiające, ale szczepki się ukorzeniły. Z biegiem czasu zdecydowali pozbyć się KY i zatrzymali tylko Kusha i Bubbę.

„Kush to była ciężka odmiana”, wspomina Bubba. „Wyciągnięty, kiepsko plonujący, strasznie sękaty – trudny do doprowadzenia do doskonałości. Ale nawet marny zbiór wciąż był lepszy niż cokolwiek innego, co mieliśmy, albo co można było dostać w LA. Ale mieliśmy problem: nasza miejscówka była mała i nie dało się łatwo regulować poziomów wysokości. Kush był wysoki i tyczkowaty, Bubba niska i napakowana. Ciężko było uprawiać je razem, więc, niestety, zdecydowaliśmy się porzucić Bubbę”.

Los wkroczył po raz drugi. „Mieliśmy jeszcze jednego współmieszkańca za czasów Silver Lake – Josha D. W hierarchii Bractwa Kusha, rozdział LA, Josh D. był drugi w kolejności”, wyjaśnia Bubba. „Mieliśmy Kusha, który się zhermił i zapylił Bubbę. Josh D. kumplował się z załogą Cypress Hill. Któregoś dnia B-Real i jego ochroniarz wpadli, żeby wziąć trochę Bubby i odkryli nasiona w swoich torebkach”.

Bubba Kush przybył – aczkolwiek przypadkowo! Ale grał drugie skrzypce przy ich oryginalnej supergwieździe, Kushu.

W przeciągu 6 miesięcy rozpętało się kushowe szaleństwo, wszyscy chcieli tylko to. Raperzy, gwiazdy rocka, aktorzy, wszyscy ciągnęli do Silver Lake po Kusha. „Braliśmy 8000 USD za funta, a ludzie płacili na miesiące z góry, żeby mieć pewność, że nie przegapią zbioru”, szczyci się Bubba. „Było dobrze. Używaliśmy Kusha do wszystkiego – karnety, bilety na występy, restauracje, co tylko pomyślisz. Dawaliśmy klony setkom ludzi, ci dawali to kolejnym dwóm znajomym, którzy dalej dawali to dwóm następnym. Wkrótce wszyscy uprawiali Kusha”.

Ale nie za dobrze. „Niektórzy ludzie, którzy dostali klony, uprawiali je do dupy, pozbawiając naszej oryginalnej jakości, smaku, zapachu i wyglądu”, mówi Bubba. „Dodatkowo pojawiały się pseudokushowe odmiany, o których prawdziwi koneserzy konopi wiedzieli, że są gorsze. Potem na scenie zaczęło pojawiać się dziadostwo z Kanady, nazywane Kush. Przywozili je do LA ściśnięte i smakowało jak stara marchew. Ceny zaczęły spadać do 6500 USD. Ludzie zaczęli różnicować, mojego Kusha nazywając ‘OG’, żeby zaznaczyć, że to prawdziwy stuff (‘OG’ to skrót od ‘Original’)”.

Od stworzenia cenione OG i Bubba Kush wzbudzały pożądanie. Ich zalety były wychwalane w utworach rapowych, czyniąc z Kusha odmianę sceny rapowej. Ale Kush zainspirował też epizody szaleństwa antymarihuanowego: w 2009 kongresman Mark Kirk (Republikanin z Illinois) przedstawił ustawę uderzającą w „Supermarihuanę Kush” , która, jak mówił, czyni z użytkowników kogoś na kształt zombie, i wzywał do zwiększenia kar dla handlujących nią.

„Handlarze narkotyków wiedzą, że mogą zarobić tak samo dużo pieniędzy sprzedając Kush, jak i kokainę, ale unikając cięższych wyroków które towarzyszą handlowi crackiem i kokainą”, powiedział Kirk. „Wyższe grzywny i dłuższe wyroki nie są całkowitym rozwiązaniem problemu narkotykowego w naszym narodzie. Ale nasze prawa powinny dotrzymywać kroku postępom w mocy i wartości pieniężnej marihuany o wysokim THC. Jeśli możesz zarobić tyle samo pieniędzy sprzedając trawę, ile sprzedając kokainę, powinieneś liczyć się z takimi samymi karami”.

Szczęśliwie takie prawo nigdy nie weszło. Ale chociaż ustawa Kirka padła, jest on teraz Senatorem USA, co jeszcze raz dowodzi, że głupota nie jest przeszkodą w karierze w polityce.

Na szczęście inteligencja jest ceniona w społeczności konopnej, gdzie zasadnicze amerykańskie wartości jak ciężka praca i nastawienie „da się” wciąż pchają ten przemysł naprzód. Co zrozumiałe Bubba jest dumny ze swoich wytworów. „Dziś obie nasze odmiany, OG i Bubba Kush, mają międzynarodową renomę. Ale są złodzieje tożsamości w tym biznesie. Szczególnie mierżą mnie ludzie nazywający swoje odmiany ‘Pre-’98 Bubba’. Nie ma mowy, żeby był więcej niż jeden fenotyp do 1998, bo ten był stworzony w 1997!”.

Co do jednego nie ma wątpliwości: breederzy topowych odmian to wrażliwe dusze. W istocie Bubba wciąż nie może odżałować łamiącej serce utraty odmiany znanej po prostu jako „the Bubba” lata temu w Silver Lake. Jak rodzic mówiący o zaginionym dziecku, powtarza: „Słyszałem plotki, że to ciągle gdzieś rośnie w Północnej Kalifornii. Mam nadzieję, że to prawda i w końcu się spotkamy”.

 

 

 

 

Przedwczoraj (tj. 2 Lutego 2017) odszedł do lepszych, bardziej zielonych światów, urodzony we Włoszech, 20 maja 1974 Holenderski breeder – Franco Loja. 

Franco był członkiem ekipy Green House Seeds oraz serii filmów dokumentalnych Strain Hunters poświęconych ekspedycjom w poszukiwaniu lokalnych, dzikich i oryginalnych szczepów konopi.

Współtwórca wielu znanych w świecie cannabis szczepów konopi, twórca m.in rozsławionej i cenionej przez palaczy jak i growerów odmiany Super Lemon Haze. Ikona i wzór w świecie cannabis, która teraz stała się legendą i na zawsze zostanie w sercach i pamięci przyjaciół oraz wielbicieli.

Przyczyną śmierci prawdopodobnie była Malaria, którą Franco został zarażony podczas ekspedycji w Kongo. Był ojcem, synem i bratem

„Franco pewnie chodzi teraz po zielonych chmurach palaczy z całego świata”

R.I.P Franco Loja – The Strain Hunter

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.