ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Ogromnym szczęściem może pochwalić się pewien mężczyzna ze Szwecji. Uniknął problemów bo w ostatniej chwili mewa zabrała towar, który wyrzucił obok!

Policjanci patrolujący Festiwal Kulturowy w mieście Göteborg zauważyli grupkę młodych osób, która zwróciła swoją uwagę faktem, że z rąk do rąk podawany był odpalony papierosek. Postanowili więc sprawdzić swoje przypuszczenia o konsumpcji marihuany. – czytamy w Szwedzkim serwisie

Kiedy funkcjonariusze zbliżyli się do podejrzanej grupy potwierdzili swoje podejrzenia, gdy ujrzeli trzech mężczyzn oraz jedną kobietę w trakcie palenia marihuany, inny mężczyzna, który obserwował całą sytuację siedząc na pobliskiej ławce i również był w posiadaniu marihuany, postanowił wyrzucić ją w razie, gdyby policjanci postanowili skontrolować i jego. Niestety funkcjonariusze zauważyli podejrzane zachowanie mężczyzny i zwrócili się w jego kierunku.

Jako, że w Szwecji panują bardzo surowe przepisy antynarkotykowe, mężczyzna musiał przeżywać bardzo stresującą chwilę. Kiedy jeden z funkcjonariuszy zmierzał w kierunku torebki z marihuaną, w tym samym momencie nadleciała mewa, która zabrała wyrzucony przez mężczyznę pakunek ratując go tym samym przed surową grzywną lub odsiadką.

Według rzecznika policji w Göteborgu, funkcjonariusze oszacowali, że w torbie mogło znajdować się około 10 gramów marihuany.

Funkcjonariusze wrócili więc do grupy osób, do której zmierzali pierwotnie i aresztowali kobietę palącą jointa.

CBD, kannabinoid znany ze swoich świetnych uspokajających właściwości, odegrał ważną rolę w uznaniu marihuany przez świat oficjalnej medycyny za skuteczne lekarstwo. Jakkolwiek być może nadal jest za wcześnie, aby stwierdzić to definitywnie, zgromadzone do tej pory dowody potwierdzają skuteczność CBD, zwłaszcza w przypadku lęków oraz napadów padaczkowych. Ale czym jest CBN i co odróżnia go od CBD?

Świat nadal zastanawia się, jak sklasyfikować CBD, czy jako substancję dozwoloną, czy może będzie ona w pewnych krajach zakazana. Prędzej czy później będzie musiał odpowiedzieć sobie na to pytanie ponieważ zdobywa sobie coraz to większą sławę nowy kannabinoid. I to w błyskawicznym tempie. Mowa o CBN, inaczej kannabinolu – składnika marihuany, z którym świat marihuany medycznej wiąże wielkie nadzieje, uzasadnione zresztą. Jak zatem CBN prezentuje się na tle CBD?

Czym jest CBN i co odróżnia go od CBD?

Zacznijmy od CBD, niepsychoaktywnego w przeciwieństwie do THC czy CBN kannabinoidu naturalnie występującego w kwiatach konopi. CBD powstaje w procesie dekarboksylacji, kiedy przeszkłatca się z kwasu kannabidiolowego (CBDA) w aktywną formę jaką jest CBD. Podobnie dzieje się w przypadku przemiany kwasu tetrahydrokannabinolowego (THCA) w tetrahydrokannabinol (THC), kwasu kannabigerolowwgo (CBGA) w CBG oraz kwasu kannabichromenowego (CBCA) w CBN.

CBN z pochodzi z mocno przejrzałej marihuany, gdy na poziomie komórkowym łamane są molekuły tworzące THC. Tłumaczy to dlaczego badacze odkryli właściwości kannabinolu (fachowa nazwa CBN) stosunkowo niedawno. Do tej pory uznawano CBN za produkt uboczny, a wręcz odpadek po THC, niewarty uwagi. Wszystko zmieniło się po badaniu przeprowadzonym przez Steep Hill Labs, które wykazało, że CBN może być najbardziej uspokajającym ze wszystkich kannabinoidów. Te odkrycie sprawiło, że świat medycyny ponownie zwrócił swoje oczy na CBN i jego rolę w regulowaniu układu endokannabinoidowego.

Jak tworzy się kannabinol?

Tym co na pierwszy rzut oka różni CBN od CBD jest budowa chemiczna obu kannabinoidów. Podstawą wszystkich znanych jest kwas kannabidiolowy (w skrócie CBGa). On z kolei wytwarza inne komponenty potrzebne do stworzenia THC – CBDa i CBCa (kwasowe formy THC, CBD i CBC). Wszystkie pożądane przez człowieka z racji swoich właściwości kannabinoidy (rekreacyjnych lub medycznych) dają efekt podczas procesu spalania. To dlatego wielu użytkowników marihuany woli ją palić i dabbować, niż spożywać drogą pokarmową.

CBNa, składnik, który rozpada się w CBN, jest produkowany ze „starzejącego” się THC (pod wpływem działania na promieniowanie UV). Dlatego żywa, rosnąca roślinka nie będzie miała w sobie CBN. Proces tworzenia się CBN wymaga czasu, aż kwasy zawarte w marihuanie zaczną ulegać rozpadowi. Roślina bogata w THC, którą przetrzyma się kilka tygodni zacznie w sposób naturalny produkować CBN.

Obecne badania nad kannabinolem

Być może najbardziej uderzający raport co do właściwości terapeutycznych kannabinolu pochodzi ze Steep Hill Labs, które zajmują się badaniem marihuany. Uczeni tej placówki doszli do wniosku, że kannabinol jest najbardziej uspokajającym ze wszystkich poznanych kannabinoidów, a jego skuteczność przewyższa dostępne w użyciu środki farmaceutyczne. Badacze Steep Hill Labs twierdzą, że spożywanie 2.5 do 5 mg kannabinolu daje te same efekty, jak zażywanie 5 do 10 mg diazepamu (Valium). Badanie kojarzy także CBD i CBN, jako naturalną parę sojuszników, która działając wspólnie daje znacznie lepsze efekty.

Niestety nadal nie ma wielu badań związanych ze skutecznością kannabinolu. Jednakże na podstawie tych, które przeprowadzono do tej pory, możne wysnuć optymistyczne wnioski. Badanie z 2012 roku wykazało, że kannabinol jest także bardzo pomocne w stymulowaniu apetytu szczurów. Przy okazji wykazano, że z kolei CBD ma całkowicie przeciwną właściwość – blokuje łaknienie. Badanie z 2006 roku stwierdziło, że CBN może współdziałać synergistycznie z innymi kannabinoidami, co pozwala kontrolować namnażanie się komórek pewnego rodzaju raka płuc. Jeszcze w 1984 roku badacze przeprowadzili testy na szczurach chorych na jaskrę – okazało się, że przewlekłe (trwałe) dostarczanie im kannabinolu znacznie redukowało ciśnienie wewnątrzgałkowego (tzw. ciśnienie w oku).

Jak zatem porównać CBN do CBD?

CBD jest znane na świecie ze swoich „uzdrawiających”, właściwości i braku działania psychoaktywnego. Tutaj widzimy kolejną różnicę między CBD i CBN. Ponieważ kannabinol jest produktem ubocznym THC ma z tej racji niewielkie, delikatne właściwości psychoaktywne – zwłaszcza te pozyskiwane z przemysłowych roślinek, ponieważ nie mogą one zawierać więcej, niż 0,2 % psychoaktywnego THC(w przypadku Polski). Szacuje się, że kannabinol ma zaledwie 1/10 mocy THC, a to oznacza, że aby jego stosowanie dało podobne efekty, trzeba wpakować w siebie potężną dawkę.

Pomijając budowę chemiczną obu kannabinoidów, CBN i CBD reagują z ludzkim systemem endokannabinoidowym w zgoła różny sposób. CBD raczej słabo łączy się z receptorami CB1 i CB2 znajdującymi się w naszym systemie nerwowym i odpornościowym. Zamiast tego zwiększa produkcję endokannabinoidów, które dożą do pożądanej przez układ nerwowy homeostazy. Kannabinolu z kolei niemal w ogóle nie reaguje z oboma receptorami, ale aby wyjaśnić szczegółowe mechanizmy jego działania należy przeprowadzić więcej badań w tym zakresie.

Jakie są zalety zdrowotne kannabinolu?

Jakkolwiek miedzy oboma kannabinoidami występują duże różnice, to CBD i CBN mają niemal te same atrybuty  prozdrowotne. CBN dysponuje dodatkowo świetnymi właściwościami uspokajającymi i jego stosowanie może być w przypadku wielu schorzeń doskonałą alternatywą dla tradycyjnego przyjmowania leków. Wymieńmy zatem tylko niektóre właściwości prozdrowotne CBN:

  • Przeciwbólowe: Badania wykazały, że kannabinol może znosić ból ponieważ „przestawia” drogę sygnałów nerwowych, które są wysyłane do mózgu poprzez neurony
  • Antybakteryjne: CBN jest zagorzałym wrogiem zjadliwej bakterii, gronkowca złocistego (MRSA). Infekcje nią wywołane są bardzo odporne na antybiotyki.
  • Przeciwpadaczkowe: Jako produkt uboczny THC, CBN ma także duże właściwości antykonwulsyjne, co świetnie pozwala zapobiegać atakom na tle padaczkowym.

CBN jest obecnie uznawany za swoisty kompleks uspokajający, który ma potencjał, aby pomóc tym cierpiącym na takie przypadłości, jak np. bezsenności i zaburzenia lękowe. Jakkolwiek rezultaty dotychczas przeprowadzonych badań są obiecujące to należy przeprowadzić kolejne, aby potwierdzić bezsprzecznie przeciwpadaczkowe właściwości kannabinolu.

Skutki uboczne stosowania CBN

Generalnie kannabinoidy są nieszkodliwe dla ludzkiego organizmu, ale wszystkie one mają oczywiście skutki uboczne, jeżeli są przyjęte w nadmiarze, w wielkich dawkach. Kannabinol nie jest tutaj wyjątkiem. Niedoświadczeni użytkownicy wchłaniający dużo CBN w krótkim okresie czasu mogą odczuć niepożądane efekty, takie jak: zmęczenie, splątanie umysłowe, utrata apetytu czy nadmierna senność.

Wszystkiech tych niechcianych efektow nadużycia CBN można uniknąć w bardzo łatwy sposób. Wystarczy tylko dokładnie odmierzać porcję i zaczynać podaż kannabinolu od małych dawek. Skutki uboczne nadmiaru kannabinolu są bardzo podobne do tych związanych z przedawkowaniem CBD.

Czy kannabinol jest legalny?

Jeżeli chodzi o Polskę to legalność kannabinolu regulują przepisy Unii Europejskiej. Produkty z zawartością THC mniejszą, niż 0,2% są legalne – olej konopny, pigułki z CBD, kremy itd. Produkty, w których składzie znajduje się kannabinol można bez problemu nabyć np. w Internecie.

Jaka przyszłość czeka CBN?

Badania nad kannabinolem są nadal w początkowej fazie, ale świat medycyny już opracował pierwsze ekstrakty i tynktury. Bezsenność to często lekceważona przypadłość, która ma jednak długofalowe, negatywne skutki uboczne, a tu CBN ma dużo do zaoferowania takim pacjentom.

Czytaj także: Czym jest CBC (Kannabichromen) i jak to działa?

Podczas transmisji Vuelta a Espana telewizyjny helikopter namierzył uprawę konopi indyjskich na dachu jednego z budynków mieszkalnych. Plantator katalońskiej Igualady miał ogromny niefart, to był ostatni kilometr 8. etapu wyścigu dookoła Hiszpanii.

Był to finisz 8. etapu wyścigu Vuelta a Espana, kiedy operatorzy postanowili przełączyć widok walczących o zwycięstwo kolarzy z perspektywy kamery helikoptera, widzom ukazała się sporych rozmiarów plantacja konopi indyjskich, która znajdywała się na dachu jednego z budynków mieszkalnych.

W Hiszpanii nie nakłada się kar za uprawę marihuany na własny użytek, ale przepisy w tej kwestii są zbyt klarowne, nie określają jasno, ile marihuany można posiadać legalnie. Plantatorom grozi kara grzywny od 600 do 30.000 euro. Łącznie na dachu zabezpieczono 40 roślin konopi. Zgodnie z artykułem 368 hiszpańskiego kodeksu karnego właścicielowi plantacji grozi od trzech do sześciu lat więzienia – donoszą katalońska gazeta „Ara” i ogólnokrajowa „Marca”.

Zwycięstwo w wyścigu odniósł Nikiasa Arndta.

Wielkimi krokami marzenia Zielonych Konsumentów zaczynają się spełniać również w naszym kraju. W wielu krajach możemy spotkać automaty, które oferują produkty żywnościowe i nie tylko. Pierwszy w Polsce automat WEEDPOINT sprzedający susz CBD stanął już we Wrocławiu przy ulicy Ruskiej!

We Wrocławiu pojawił pierwszy automat WEEDPOINT, w którym oferowany jest susz konopny marki CANAPHARM oraz gotowe skręty z jego zawartością. Susz, który można zakupić w automacie zawiera głównie aktywny składnik CBD – niepsychoaktywny kannabinoid o szeregu pozytywnych właściwości – i zawiera tylko maksymalnie do 0,2 procent psychoaktywnego THC, zgodnie z polskim statusem prawnym, który takie stężenie dopuszcza.

Pierwszy automat WEEDPOINT, w którym zakupić można susz konopny CANAPHARM został zainstalowany kilka dni temu w salonie z telefonami komórkowymi przy ulicy Ruskiej 47/48, który możecie odwiedzić w godzinach otwarcia salonu „Pan Od Telefonów” 10:00-18:00. Automat honoruje jedynie karty płatnicze.

„Wzięliśmy przykład z Włoskich oraz Austriackich producentów, którzy w ten sposób dają możliwość szybkiego oraz łatwego dostępu do suszu na przykład na stacji metra, galeriach handlowych, bez ingerencji sprzedawcy. Właśnie w Austrii, takie maszyny są już szeroko dystrybuowane. Znajdziecie je Lienz, Klagenfurcie, Wolfsbergu czy Amstetten. Uważamy, że takie maszyny będą dobrym rozwiązaniem również w Polsce. Niebawem pojawi się więcej naszych automatów WEEDPOINT w innych miastach.” – tłumaczy Denis, prezes marki CANAPHARM

Emocje Wrocławian są dość ogromne, ponieważ jest to nowość w ich mieście. Oczywiście, susz był dostępny już w wielu punktach stacjonarnych, ale automat wyznacza nowe kierunki w sprzedaży produktów CBD. W pierwszych dniach

„Po pierwszych dwóch dniach musieliśmy uzupełniać asortyment. Nasz automat WEEDPOINT oferuje osiem różnych odmian suszu o zróżnicowanym stężeniu CBD oraz aromacie, a także gotowe, skręcone już jointy Puff, zawierające susz naszej marki. Ceny wahają się od 35 do 39zł za jeden gram suszu” – dodaje Denis.

Ogromne boom na CBD nie ogranicza się do kwiatów. Niebawem CANAPARHM pochwali się swojej produkcji olejkami CBD i nie tylko. Ich produkty możecie znaleźć już w wielu sklepach internetowych oraz stacjonarnych w całej Polsce.

Zatem pozostaje czekać na sukcesywny rozwój marki, oraz kolejne automaty w różnych miastach Polski. Gdzie chcielibyście zobaczyć kolejny?

Czym jest Zespół nadpobudliwości z deficytem uwagi? Jaka jest różnica pomiędzy ADD & ADHD? Jak CBD może leczyć ADHD? Wreszcie, jakie są skutki uboczne zażywania CBD przy ADHD?

Czym jest ADHD

ADHD to najczęściej dziedziczona choroba z grupy zaburzeń psychiatrycznych z obciążeniem dziedziczenia na poziomie nawet 80%! Dzieci, których rodzice lub rodzeństwo choruje na ADHD, mają nawet do ośmiokrotnie większą „szansę” na to, że zostanie u nich zdiagnozowane te same zaburzenie. W samych Stanach Zjednoczonych ponad 10% dzieci ma ADHD.

Ludzie z tym zaburzeniem mają trudności ze skupieniem się, utrzymaniem uwagi oraz koncentracji. To przekłada się na trudności w każdej dziedzinie życia takiej osoby i na każdym etapie, od uczniaka, który ma problemy z uważaniem na lekcjach, aż po podobne problemy w miejscu pracy, już jako dorosła osoba. Ludzie cierpiący na ADHD bardzo często przerzucają swoją uwagę na pierwszy z brzegu stymulant, jaki dotrze do ich zmysłów i błyskawicznie skupiają się na moment tylko na nim. Sprawia to, że nieustannie nie mogą się skoncentrować i marnują mnóstwo czasu męcząc przy okazji swoją psychikę nieustannym przerzucaniem uwagi. Ktoś, kto ma ADHD jest niejako zblokowany we własnej głowie.

Jaka jest różnica pomiędzy ADHD a ADD?

ADD (ang. attention-deficit dis order) to podtyp ADHD, zaburzenie objawiające się deficytem uwagi. Tutaj, w przeciwieństwie do ADHD (ang. attention-deficit hyperactivity disorder), nie występuje nadpobudliwość charakterystyczna dla tej ostatniej choroby. ADHD najczęściej diagnozuje się w dzieciństwie na podstawie takich zachowań, jak: nieustanne mówienie, brak skupienia uwagi, trudności z usiedzeniem w jednym miejscu i problemy w funkcjonowaniu w społeczeństwie. ADD jest możliwe do zdiagnozowania dopiero w dorosłym życiu.

Według stosowanej powszechnie na świecie terminologii medycznej w dziedzinie psychiatrii, pod pojęciem ADHD kryje się zarówno ADHD, jak i ADD (jego podtyp).

Jak i czym klasyczna medycyna akademicka leczy ADHD?

Dostępne obecnie w poszczególnych państwach sposoby leczenia ADHD są niemal identyczne. Polegają na podnoszeniu poziomów dopaminy oraz norepinefryny. Przykładami leków, które tak działają są np. Ritalin (metylofenidat), Adderall (Dekstroamfetamina-Amfetamina), Concerta (metylofenidat) oraz Vyvanse (prekursor dekstroamfetaminy).

W czym zatem leży problem związany z używaniem takich leków, jak Ritalin i Adderall?

Te leki co prawda stymulują mózg i niejako zmuszają go do zachowania uwagi, ale nie radzą sobie z głównym problemem związanym z ADHD – tzw. „białym szumem” w mózgu. To właśnie on sprawia, że osoba cierpiąca na ADHD ma trudności z podzielnością uwagi oraz funkcjonowaniem w społeczeństwie. Ponadto klasyczne leki niestety wywołują skutki uboczne w postaci lęków i uczucia niepokoju. Są także uzależniające.

Jak CBD może leczyć ADHD?

System endokannabinoidowy w naszym ciele odpowiada za regulowanie jego procesów na poziomie biochemicznym, u podstaw. Dzięki niemu organizm sam się oczyszcza i dlatego endokannabinoidy są idealnym sposobem na „wyregulowanie” psychiki i przywrócenie umiejętności skupienia się i pozbycia gonitwy myśli. Pozwala to skoncentrować się na jednym celu czy zadaniu. CBD zapewnia także pełny, kompletny wypoczynek mózgu podczas snu i dzięki niemu osoby cierpiące na ADHD mogą pozbyć się lęków związanych np. z przebywaniem wśród innych ludzi (fobie).

Jak CBD może leczyć ADHD? Niektórzy traktują korzystanie z CBD jako część ich codziennego planu zdrowotnego. Walczą z dolegliwościami ADHD zanim te się pojawią – prewencja na najwyższym poziomie.

Jak odkryto, że CBD może pomagać osobom chorującym na ADHD?

Takie badania ukazały się w 2013 roku na łamach Journal of Substance Use and Misuse. Ich wyniki wyraźnie wskazały, że wiele osób używało CBD na własną rękę, w celu samo leczenia z nadpobudliwości oraz impulsywności.

Co prawda badane osoby nie cierpiały także na ADD, ale miały wyraźne symptomy tego podtypu ADHD.

Z kolei w 2015 roku ukazały się wyniki badań przeprowadzonych przez niemieckich badaczy. Omawiały one efekty stosowania CBD przez 30 pacjentów, na których nie działały już klasyczne leki farmakologiczne, takie jak Ritalin czy Adderal.

No i co? Okazało się, że po zażyciu CBD większość z pacjentów odnotowała szereg benefitów: zwiększenie koncentracji, poprawę jakości snu oraz redukcję impulsywności i nadpobudliwości. CBD pozwalało tym osobom na normalną pracę i prowadzenie codziennego życia bez potrzeby wspierania się lekami i zmagania się z ich skutkami ubocznymi, wśród których wymienić można choćby stany lękowe, bezsenność czy nawet anoreksję.

A jakie skutki ubocznie niesie ze sobą stosowanie CBD w leczeniu ADHD?

Żadne. Tak, dobrze przeczytaliście. CBD może chorym na ADHD i ADD tylko pomóc.

Podkreślmy: Jak CBD może leczyć ADHD?

Jego używanie sprawia, że chorzy są znacznie bardzie zrelaksowani i wyluzowani. Znikają opory i lęki przed kontaktem czy przebywaniem wśród innych ludzi. CBD pozwala „odciążyć” mózg i bardziej wczuć się we własne ciało. Pacjenci z ADHD dzięki CBD znacznie lepiej sypiają, poprawie ulega ich koncentracja, a nadpobudliwość jest skutecznie niwelowana.

Mówiąc w skrócie – dzięki stosowaniu CBD osoby chore na ADHD mogą w pełni korzystać z życia i wykorzystywać swój potencjał w pełni.

W jednym ze znanych dyskontów w Łodzi miała miejsce dosyć nietypowa sytuacja. Kiedy podejrzany o kradzież w sklepie nastolatek usłyszał, że na miejsce została wezwana policja, zjadł marihuanę, którą przy sobie posiadał.

Do zdarzenia doszło w Łodzi w jednym ze sklepów znanej sieci marketów. Podczas błąkania się pomiędzy sklepowymi regałami 19-latek stał się podejrzanym kradzież lub o chęć kradzieży.

Ochroniarz nie spuszczał z niego oka, aż w końcu podszedł do niego i poprosił o pokazanie zawartości plecaka. Zgodnie z obowiązującym prawem nastolatek odmówił ujawnienia zawartości, po czym ochroniarz stał się jeszcze bardziej podejrzliwy i postanowił powiadomić policję. Przerażony tym faktem nastolatek otworzył plecak, wyjął z niego słoiczek z marihuaną, którą zaczął pożerać. Niestety nie zdążył zjeść całej zawartości – w słoiku było ok. 11 gramów marihuany – bo na miejscu zjawił się już patrol.

Nastolatek został przewieziony do kliniki ostrych zatruć, gdzie został poddany płukaniu żołądka. Za posiadanie marihuany grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności. Okazało się też, że chłopak niczego nie ukradł.

W dzisiejszym tekście skupimy się na prostym wyjaśnieniu pojęcia waporyzacji oraz przyjrzymy się najlepszym na rynku sprzętom stacjonarnym oraz przenośnym. Ten sposób przyjmowania konopi stał się jednym z najbardziej popularnych trendów w Zielonym Świecie. Waporyzacja oraz sprzęt do inhalacji – wszystko co musisz wiedzieć dowiesz się właśnie z tego tekstu!

Waporyzacja oraz sprzęt do inhalacji – wszystko, o czym musisz wiedzieć

Waporyzacja, a mówimy w tym wypadku o medycznej marihuanie, to proces polegający na podgrzaniu suszu konopi do temperatury 200 stopni Celsjusza. Pomimo tego, że waporyzatory zostały wynalezione sporo lat temu, to o zaletach płynących z waporyzacji na masową skalę cały świat zaczął dowiadywać się dopiero w ciągu ostatnich 10 lat.

Jak działa waporyzator?

Właściwe używanie konopi ma wyraźne korzyści prozdrowotne. Tak naprawdę dzięki waporyzacji niemal wszystkie potencjalne zagrożenia związane z dymem (a wraz z nim kancerogenami, smołą, itd.) są niwelowane. Ten efekt daje podgrzanie zioła tylko do takiego poziomu temperatury, w którym z materiału zaczynają uwalniać się pożądane przez nas kannabinoidy (zazwyczaj znajdujące się w żywicy kwiatostanów), a sam materiał nie ulega fizycznemu spaleniu. Na tym właśnie opiera się zasada działania waporyzatora.

Gdy waporyzacja zaczęła zdobywać popularność pojawiły się także przeróżne urządzenia do jej użytkowania. Rynek został zalany niezliczoną ilością produktów, w tym waporyzatorami w postaci pen’ów, urządzeń przenośnych/kompaktowych, jak i często bardzo zaawansowanych, stacjonarnych. Wybór jest naprawdę szeroki, ale mechanizm wszystkich waporyzatorów opiera się na dwóch systemach – źródła ogrzewania oraz systemu jego rozprowadzania/dostarczania użytkownikowi. Tutaj zbadamy każdy rodzaj waporyzatorów, różne ich odmiany, w tym sposoby ogrzewania materiału oraz metody, dzięki którym opar trafia w nasze płuca. Przyjrzymy się także, jakie wapory zatory i metody działania są polecane tym chorym, którzy chcieliby zacząć korzystać z prozdrowotnych zalet płynących z tej formy zażywania medycznej marihuany.

Waporyzatory typu pen – popularnie vape peny

Peny to, jak mówi sama nazwa, małe waporyzatory w kształcie e-papierosa. Ich zaletą jest dyskretność dla użytkownika, mobilność oraz stosunkowo niska cena. Tutaj okazują się bardziej uniwersalne, niż ich przenośne oraz stacjonarne odpowiedniki. Peny działają niemal zawsze na zasadzie klasycznej metody przewodzenia ciepła (w przeciwieństwie do preferowanego ogrzewania konwekcyjnego), dlatego bardzo ważne jest, aby początkujący użytkownicy takich waporyzatorów nauczyli się je odpowiednio regulować. Może to skutkować przegrzaniem się urządzenia, a nawet jego spalenia. Obecnie na rynku jest bardzo dużo waporyzatorów w postaci penów, ale najprostszym, a zarazem wydajnym sprzętem w tym wypadku okaże się VapCap M – manualny waporyzator, który do ogrzania komory potrzebuje otwartego ognia, najlepiej płomienia zapalniczki żarowej, lub też Vapor Genie.

waporyzacja, vapcap, dynavap

Przenośne/kompaktowe waporyzatory

Przenośne waporyzatory zdobywają sobie coraz większą popularność wraz z rozwojem technologii udoskonalających ten sposób palenia. Kompakty są świetną opcją, jeżeli jesteś często w podróży i lubisz raczyć się dymkiem tam, gdzie akurat przebywasz. Przenośne waporyzatory to wszelkie tego typu urządzenia, które z racji ich małej wielkości możesz zabrać ze sobą gdziekolwiek się udajesz.

Tutaj wielką zaletą jest wygoda takich waporyzatorów – masz je zawsze przy sobie. Większość kompaktowych modeli można ładować, jak smartphone’a, ale dla tradycjonalistów są także takie oparte na butanie i klasycznym zapłonie.

waporyzacja, davinci miqro

Stacjonarne/biurkowe waporyzatory

Waporyzatory stacjonarne to takie, które zazwyczaj znajdują się w jednym, określonym miejscu, np. w domu. Najczęściej wymagają podłączenia do prądu i jakkolwiek nie są tak uniwersalne jak peny i kompakty, to mają szereg innych zalet. Dostarczają opary o wiele lepszej jakości, dzięki temu, że posiadają konwekcyjne źródło ogrzewania. Ich zaletą jest niewątpliwie możliwość przyłączenia potencjalnych akcesoriów, takich jak balony oraz system palenia zbiorowego, gdzie kilku pacjentów może w tym samym momencie raczyć się oparem. Ponadto, stacjonarne waporyzatory są solidniejsze w konstrukcji, mają większe komory oraz zaawansowane systemy grzewcze. Dzięki takim zaletom pozwalają relaksować się ulubionym ziołem w najpełniejszym zakresie. Najpopularniejszym sprzętem, który jako jedyny klasyfikowany jest jako medyczny to produkt marki Storz&Bickel – Volcano.

  • Waporyzatory tubowe

Opar wyprodukowany przez waporyzator wędruje z komory grzewczej do płuc użytkownika poprzez różne systemy dostarczania. W waporyzatorach konwekcyjnych polega to na tym, że strumień powietrza opływający zioło jest generowany wentylatorami lub działaniem pompy. Przepycha on opar poprzez przedłużenie (rurę, szklaną/metalową fifkę itd.) np. do balona. Na jednym końcu takiego przedłużenia znajduje się ustnik, podczas gdy drugi koniec wędruje do komory, w której leży Twoje zioło. Cybuch/komora, w której materiał czeka na skonsumowanie nazywa się często „różdżką” i często jest wyposażony w filtr zapobiegający przedostaniu się niepożądanego pyłu do naszych ust.

  • Waporyzatory workowe

W takich waporyzatorach często używa się po prostu toreb z plastiku przypominającego np. worki czy rękawy do pieczenia (z racji ich wytrzymałości na wysoką temperaturę). Najbardziej popularnym waporyzatorem, który generuje parę dmuchając specjalny balonik jest wspomniany wcześniej Volcano. Swoją drogą takie worki, w których babcia piecze karkówkę mogą posłużyć jako świetne zamienniki tych „oryginalnych”. Balony/worki można również odłączać od głównego urządzenia, a nawet zamykać je zaworem, który zapobiega utracie cennego oparu. Gdy więc siedzicie ze znajomymi w pokoju i macie ochotę na grupowego macha wystarczy, że domontujecie do balona ustnik i skorzystacie z niego, jak z klasycznej lufy, przekazując go sobie z rąk do rąk.

Niektóre waporyzatory wykorzystują rury i trzony wykonane z przeróżnych materiałów, od szkła, aż po drewno – jednym z takich sprzętów jest V-Tower Arizer lub sterowany z pilota Extreme-Q 6.0 Arizer, podczas gdy inne przykłada się po prostu do ust, jak uniwersalne peny. Jednak wielu użytkowników i koneserów marihuany uważa, że tak zaciągany opar jest zbyt gorący i skoncentrowany. Dla nich istnieją modele kompaktowe, które w razie potrzeby można doposażyć w systemy filtrujące dostarczany opar, np. w postaci węży i lufek.

  • Waporyzatory ustne (wyposażone w ustniki)

Taki sposób dostarczania oparu jest najczęściej spotykany właśnie w penach czy kompaktowych waporyzatorach przenośnych. Są one standardowo wyposażone w ustniki przytwierdzone do urządzenia poprzez które użytkownik zasysa wartościowy opar bezpośrednio z komory grzewczej do własnych płuc. Podczas gdy większe, stacjonarne waporyzatory mogą mieć wymienne elementy oprzyrządowania, jak np. rurki czy cybuchy, to ustniki w penach i kompaktach są zazwyczaj zamontowane na stałe. Specjalistyczne sklepy, takie jak Vapster, oferują masę akcesoriów kompatybilnych z wieloma dostępnymi na rynku waporyzatorami.

Ogrzewanie przewodowe

Polega ono na bezpośrednim kontakcie zioła z powierzchnią ogrzaną elektrycznie, często jest nią metal. Niestety bardzo często podczas takiej metody wydobywania oparu dochodzi do spalenia samego materiału. Ponadto, z racji tego, że ciepło nie rozchodzi się równomiernie nie wykorzystuje się całego potencjału zioła. Takimi waporyzatorami bardzo ciężko jest regulować temperaturę. Zaliczamy do nich zarówno te w postaci penów, jak i wiele dostępnych obecnie na rynku kompaktów niższej półki, np. Snoop Dogg G-Pen, który słynie z przypalania materii roślinnej, a to mija się z sensem waporyzacji.

Ogrzewanie konwekcyjne

Na innej zasadzie działa ogrzewanie konwekcyjne. Przez nasze zioło przepuszczone zostanie ogrzane do idealnej temperatury powietrze, co sprawia, że materiał odparowuje bardziej równomiernie i wydajnie. To właśnie ta zaleta sprawia, że ogrzewanie konwekcyjne jest najlepszym wyborem dla pacjentów, którzy chcą poprzez waporyzację wyciągnąć z marihuany to, co najlepsze. Tutaj odparowywane zioło nie ma kontaktu z powierzchnią/elementem grzewczym, a do ust użytkownika cenna ziołowa materia trafia dzięki wentylatorom lub przez klasyczny wdech. Elementy grzewcze w takich waporyzatorach są zazwyczaj sporządzone z ceramiki lub ze stali nierdzewnej, co zwiększa ich solidność. Ceramika bardzo dobrze zatrzymuje ciepło i nie wpływa na to nawet system chłodzenia oparu. Przykładem waporyzatora, który jest w 100% oparte na konwekcyjnym systemie ogrzewania jest bez wątpienia stacjonarny Arizer Extreme-Q 6.0.

Waporyzatory na podczerwień

Są to waporyzatory wykorzystujące energię promieniowania wytwarzaną przez prąd elektryczny lub inne źródło energii zapewniające ciepło. Materiał w takim waporyzatorze pochłania energię promieniowania, co zwiększa jego temperaturę do momentu, aż zaczną odparowywać odpowiednie składniki. Waportyzatory takiego typu są stosunkowo rzadkie, a pod względem jakości wytwarzanego oparu stoją na równi z oparami konwekcyjnymi. Tak działa np. Magic Flight Launch Box, który łączy promieniowanie z klasycznym ogrzewaniem przewodzącym. Po włączeniu zasilania (akumulatora) prąd jest wysyłany do metalowego elementu (ekranu), który ogrzewa Twoje zioło. W tym samym czasie ekran z podczerwienią dodatkowo grilluje materiał, aby wydobyć z niego to, co najlepsze.

Waporyzowanie suszonych kwiatostanów

Waporyzatory przeznaczone do podgrzewania konopi w jej pierwotnej, surowej formie (susz) to tzw. waporyzatory do suchego zioła (Dry Herbs) – np. waporyzator Wispre. Suszone rośliny były używane od wieków do przeróżnych celów, w tym medytacji, relaksu, ale także w celach leczniczych. Niektóre z ziół, w tym oczywiście konopie, można suszyć, a następnie rozdrabniać i umieszczać w waporyzatorach, które są przystosowane do swoistego suszenia materiału.

Gotowy, legalny susz, który bogaty jest w cenne CBD możesz zamówić w wielu Polskich sklepach. Komora grzewcza sprawia, że z suszu wydobędzie się sam opar bogaty w aktywne związki, a jego forma zostanie zachowana. Taką parę wdycha się klasycznie, a żeby wydobyć z materiału jak najwięcej, warto go zmielić w młynku. Dzięki temu zioło będzie mogło się waporyzować równomiernie.

Waporyzowanie koncentratów

Tutaj mowa jest o wszelkich woskach, kryształach, shatterach (koncentratach BHO czy SHO) bogatych w kannabinoidy i terpeny. To dlatego mówimy o waporyzowaniu koncentratów. Z racji tego, że stężenie kannabinoidów są skondensowane wystarczy odrobina ilości, aby odczuć efekt podobny do zwaporyzowania większej porcji klasycznego zioła. Jeżeli jesteś fanem koncentratów i korzystasz z penów to rozejrzyj się za odpowiednimi modelami. Nie wszystkie waporyzatory są wyposażone w tę funkcję. Coraz częściej pojawiają się specjalne przystawki/przejściówki, które pozwalają zgrać standardowe systemy konwekcyjne z koncentratami, ale są one bardzo drogie lub nie funkcjonalne jak w przypadku Fenix Mini, który wyposażony jest w specjalną kwarcową komorę, ale nie daje sobie rady z odparowaniem koncentratu, z kolei nienagannie radzi sobie z suszem. Inny model – Xmax Starry czy Flowermate Aura, które również posiadają dodatkowe komory, całkiem dobrze radzą sobie z żywicznymi koncentratami. Istnieją również waporyzatory, które dedykowane są tylko i wyłącznie do inhalacji koncentratów.

waporyzacja

Temperatury

Według badań idealną temperaturą do waporyzowania konopi jest ok. 170 ° C i to pomimo tego, że niektóre kannabinoidy (związki aktywne zawarte w konopi) uwalniają się już w temperaturze 140 ° C Wówczas aktywne w materiale kannabinoidy są odparowywane i można je wygodnie zaciągnąć do płuc. Dla porównania, joint pali się nawet do temperatury 1tys. ° C.

Dokładna ilość uwalnianych z konopi związków zależy oczywiście od obecnych w niej składników oraz temperatury. Należy jednak pamiętać, że w oparach z waporyzatorów nie ma substancji szkodliwych, takich jak substancje smoliste czy smoła. W porównaniu do dymu opary mają wyższy procent zawartości cennych kannabinoidów oraz terpenów.

W wielu waporyzatorach temperatura jest regulowana cyfrowo. Pozwala to dowolnie dostosowywać poziom (to bardzo ważne określenie) uwalniania się aktywnych składników zioła, które akurat waporyzujesz. Gdy podpalasz nabitą lufę zapalniczką w tym samym momencie uwalniasz wszystkie kannabinoidy i terpeny na raz, często niszcząc wówczas te, być może, bardziej pożądane. A to przecież one zapewniają haj i nadają marihuanie ten wyjątkowy i niepowtarzalny zapach, smak oraz aromat. Terpeny mają najniższą temperaturę spalania, ok. 55 ° C . i to one jako pierwsze uwalniają się z waporyzowanego materiału. Jeżeli więc masz ochotę na smakowitego i aromatycznego bucha powinieneś na początek ustawić temperaturę na najniższą w swoim waporyzatorze i powoli podnosić ją do ok. 176 ° C . aż wyciśniesz ze swojej porcji wszystko. W trakcie podnoszenia temperatury i odparowywania zwiększa się ilość innych związków zawartych w Twoim materiale.

Bardzo ważne jest pamiętanie  o tym, że nawet w temperaturze niższej, niż ta, w której wydzielają się kannabinoidy, para także się wytwarza. Można to przyrównać do gotującej się w czajniku wody – Jakkolwiek jeszcze nie uzyskała ona stanu wrzenia to para przecież i tak już się uwalnia, tyle, że na mniejszą skalę. Tak samo jest z waporyzowaniem marihuany – to, że opar już się wydziela nie jest zawsze widoczne, dlatego tak ważne właściwie ocenić odpowiedni poziom temperatury naszego waporyzatora. Możemy to ustalić na podstawie smaku oraz aromatu wytwarzanego oparu.

waporyzacja

W precyzyjne regulatory temperatury wyposażone są głównie urządzenia konwekcyjne takie jak Novae, ale na rynku pojawiają się również waporyzatory przewodzące z już odpowiednio skonfigurowanymi ustawieniami. Nie są one być może tak dokładne jak potencjometry znajdujące się w najlepszych, zazwyczaj stacjonarnych waporyzatorach, ale i tak są wydajniejsze, niż klasyczne peny. Warto także mieć na uwadze, że wyświetlana temperatura de facto nie wskazuje temperatury materiału, który właśnie jest waporyzowany.

Co wykazały badania?

Badania z 1999 roku wykazały, że „z racji zagrożeń, jakie niesie ze sobą palenie, generalnie ta forma spożywania marihuany nie jest zalecana podczas długotrwałych terapii medyczną marihuaną”. Jakkolwiek nie ma dowodów na to, że palenie zioła powoduje raka płuc, czy nawet że je niszczy, to jest jasne, iż palenie może generować dolegliwości ze strony układu oddechowego. To właśnie dlatego waporyzacja powinna być główną formą dostarczania do organizmu pacjentów medycznej marihuany. Wiele poważnych badań niezależnie od siebie potwierdza, że waporyzacja jest bardzo zdrową alternatywą dla tradycyjnego palenia marihuany.

Jeszcze inne badania, przeprowadzone przez badaczy Uniwersytetu Leiden (Holandia), wykazały, że efekty używania waporyzatorów są „porównywalne do palenia marihuany, ale pozbawione dolegliwości ze strony układu oddechowego, co jest właśnie największą wadą samego palenia

Wyniki powyższych badań nie są efektem rojeń i życzeniowego myślenia zwolenników, czy też użytkowników medycznej marihuany – to efekt pozyskanych dowodów. Faktem jest, że wapory zatory skutecznie zapewniają terapeutyczne efekty użytkowania marihuany, bez narażania pacjentów na zagrożenia wynikające z jej palenia.

waporyzacja

Inna sprawa, że długofalowymi skutkami wdychania rozgrzanych toksyn (takimi jak problemy z oddychaniem czy różne odmiany nowotworów) nie przejmują się raczej pacjenci w starszym wieku. Zwłaszcza ci, który już mają zdiagnozowanego raka lub cierpią z powodu innych postępujących dolegliwości. Jednakże młodzi użytkownicy medycznej marihuany, cierpiący np. na zaburzenia łaknienia, lęki, ataki paniki czy przewlekły stres, powinni zdawać sobie sprawę z negatywnych skutków klasycznego palenia marihuany. Mówiąc w skrócie, waporyzowanie konopi jest bardzo zdrową alternatywą, która na pewno nie niesie ze sobą dla pacjentów takich samych zagrożeń, jakie wynikają z tradycyjnego palenia.

Tekst powstał we współpracy z serwisem waporyzacja.info oraz sklepem vapster.

14 000 ton żelbetonu, ściany grubości 24 cm, 400 kamer, zasieki typu NATO i koncepcyjny system obrony dronami – tak wygląda pierwsza w Niemczech uprawa medycznej marihuany.

„Pracujemy w krypcie” – mówi dla tagesschau.de Hendrik Knopp, dyrektor zarządzający firmy Aphria Niemcy, która jest pierwszym licencjonowanym producentem medycznej marihuany w Niemczech

Knopp opisując przygotowywaną plantację, zwraca uwagę na wysoki poziom zabezpieczeń uprawy, w której już wkrótce będą rosły konopie przeznaczone dla niemieckich pacjentów.

Pierwsze rośliny będą uprawiane od przyszłego lata. Zbiory planowane sana jesień.

Wysokie wymagania

Żelbetowa konstrukcja w której umieszczona jest uprawa medycznej marihuany jest zlokalizowana w dzielnicy handlowej na południu Neumünster w Szlezwiku-Holsztynie. Warunki uzyskania zezwolenia były bardzo rygorystyczne. Plantacja ma być zabezpieczona na tyle aby nikt nie był w stanie się włamać ani sforsować ścian.

Niemiecki popyt na medyczną marihuanę

W Niemczech tak samo jak w innych krajach UE zapotrzebowanie na medyczną marihuanę rośnie. Knopp podaje, że obecnie w Niemczech używa jej od 50 000 do 60 000 pacjentów. Aphria jest w stanie tylko częściowo zaspokoić rosnące zapotrzebowanie. Braki w podaży pokrywa import.

Ministerstwo Zdrowia kupi tonę kwiatów od Aphria pod warunkiem, że będą one spełniały normy zawarte w umowie takie jak zawartość substancji czynnych. W przeciwnym razie plon musi zostać zniszczony.

Nowotwór trzustki jest jednym z najbardziej zabójczych odmian nowotworów, a po postawieniu diagnozy szanse na przeżycie wynoszą zaledwie kilka procent. Niedawne badania wykonane przez naukowców z Wielkiej Brytanii mogą okazać się ogromnym przełomem – marihuana może wydłużyć życie chorym na raka trzustki.

Przed tym typem nowotworu nie uratują nawet miliardy na koncie, ani zapewnienie najlepszej na świecie opieki medycznej – przykładem może być jedna z ofiar tej choroby – Steve Jobs, założyciel firmy Apple czy też znana aktorka, nasza rodaczka Anna Przybylska. Jest tak, ponieważ ten typ nowotworu zazwyczaj wykrywany jest zbyt późno – aż 80% przypadków zostaje zdiagnozowanych za późno, kiedy przerzuty atakują już inne narządy. Szanse na to, że pacjent dożyje pięciu lat od postawienia diagnozy wynoszą zaledwie 1-5%, z kolei szanse na przeżycie do 10 lat spadają do poniżej 1%.

Tylko wczesna diagnoza, bardzo wczesna diagnoza jest w stanie umożliwić opanowanie tego nowotworu. Często jest to spowodowane faktem, że objawianie się tego typu nowotworu bardzo często mylone jest z innymi dolegliwościami i chorobami układu pokarmowego, a i te objawy pojawiają się dopiero wtedy, gdy choroba jest już w dość mocno zaawansowanym stadium.

Ryzyko rozwoju raka trzustki, który rozwija się głównie u osób, które palą papierosy, nadużywają alkoholu, w swojej diecie spożywają duże ilości tłuszczy zwierzęcych oraz węglowodanów, można zniwelować starając się omijać wymienione punkty oraz wyzbyć się potencjalnych nałogów. Oczywiście duży związek mogą mieć też predyspozycje genetyczne.

Marihuana może wydłużyć życie chorym na raka trzustki?

Jeśli potwierdzi się odkrycie badaczy z Queen mary University of London, będzie można je śmiało nazwać ogromnym przełomem w medycynie. Według ich ustaleń, dzięki jednemu ze składników występujących w konopiach – kannabidiolowi (CBD), chory na raka trzustki ma szansę aż trzykrotnie wydłużyć życie.

Do swoich testów badacze wykorzystali myszy cierpiące na ten typ nowotworu. Dzieląc je na dwie grupy ustalili, że jednej będą podawane standardowe przy leczeniu nowotworu trzustki leku – gemcytabiny (chemioterapia) oraz niewielkie dawki kannabidiolu, oraz drugą grupę, która dostawała samą chemię.

Jak się okazało, u myszy, którym podano połączenie chemioterapi z CBD, rozwój komórek nowotworowych został zatrzymany. Efektem był trzykrotnie dłuższy czas przeżycia z ciężką chorobą wzrósł trzykrotnie!

Dr. Marco Falasca, który kieruje badaniami już zapowiada badania na ludziach i jak sam zaznacza, nie będzie trzeba na to czekać długo, ponieważ w Wielkiej Brytanii CBD jest w pełni legalne.

– Przewidywana długość życia dla pacjentów z rakiem trzustki nie zmieniła się właściwie od ostatnich 40 lat, bo istnieje bardzo niewiele możliwości leczenia tej choroby, a te które są dostępne to głównie opieka paliatywna – zauważa dr Falasca. – Biorąc pod uwagę, że rokowania dla chorych na przeżycie pięciu lat nie przekraczają kilku procent, nowe metody są pilnie potrzebne – podsumowuje.

CBD zdobywa co raz większe uznanie w świecie medycyny. To nie pierwszy przypadek, w którym odkryto przeciwnowotworowe działania kannabidiolu, po za szeregiem innych, cennych właściwości leczniczych i prozdrowotnych.

Jak już wiadomo Mike Tyson prowadzi własną uprawę konopi indyjskich w południowej Kalifornii. Praktycznie codziennie publikuje na swoim Instagramie zdjęcia w towarzystwie tłustych bluntów. Ale ostatnio, w jednym z wywiadów zdradził ile trawy wypala wraz ze swoim wspólnikiem w ciągu miesiąca.

Mike Tyson przyznał podczas podcastu „Hoboxin’ with Mike Tyson” , że nie stroni od palenia marihuany. Podczas rozmowy zdradził także, ile marihuany wypala w ciągu miesiąca wraz ze swoim wspólnikiem Eenem Brittonem, który razem z Tysonem prowadzi sporą uprawę marihuany w południowej Kalifornii. Prowadząc taki biznes nie tylko zarabia duże pieniądze, ale może także zaspokoić swoje własne potrzebny, jako konsumenta marihuany.

View this post on Instagram

The Original OG. Link in bio.

A post shared by Tyson Ranch (@tysonranchofficial) on

„Wraz z moim wspólnikiem palimy towaru za $40,000 miesięcznie”

„Ile wypalamy? Towaru za blisko $40.000 miesięcznie”

– powiedział Mike Tyson.

Z wypowiedzi „Bestii” wynika, że wraz ze swoim wspólnikiem w ciągu miesiąca wypalają towaru za ponad 33 tys. funtów, co daje ponad 150 tys. złotych.

Mike Tyson zdradził również swoje najbliższe plany – zamierza on wykorzystać kalifornijskie, liberalne przepisy związane marihuaną w Kalifornii. Wpadł on na pomysł zbudowania kompleksu wypoczynkowego, w którym turyści z całego świata będą mogli spokojnie wypoczywać i popalać jego zioło.

Obiekt miałby zajmować powierzchnię 160 hektarów i sprawiać ogromne wrażenie. Mike wymyślił już nawet nazwę swojego wymarzonego kurortu: „Lollapalooza of cannabis”. Chcielibyście tam pojechać?

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.