ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Spencer Boston stanął przed sądem za posiadanie marihuany. Postanowił dać wyraz swojego niezadowolenia z obowiązującego w stanie Tennessee prawa. W trakcie rozprawy wyrażając swoje niezadowolenie z obecnych przepisów wyciągnął z kieszeni jointa po czym szybko go odpalił. Ze skrętem w dłoni zwrócił się do zebranych na sali sądowej wyrażając swój manifest.

20-letni Boston był w sadzony za posiadanie marihuany w niewielkiej ilości. Sprawa odbywała się w sądzie w hrabstwa Wilson w stanie Tennessee, poinformował CNN porucznik Scott Moore z Departamentu Szeryfa Hrabstwa Wilson.

Gdy sędzia Haywood Barry udzielił mu głosu, Boston zaczął wyrażać swoje poglądy na temat tego, dlaczego konopie indyjskie powinny zostać zalegalizowane.
Aby podkreślić swój manifest, sięgnął do kieszeni kurtki i wyciągną jointa po czym go odpalił. Zanim zareagowali sądowi funkcjonariusze, Spencer zdążył zwrócić się z odpalonym jointem do zebranej publiczności, a sala była niemal pełna.

Ludzie zasługują na cos lepszego!

-powiedział do obecnych.


W reakcji na zaistniałą sytuację, zgromadzeni na sali rozpraw zaczęli się śmiać. Do jego czynu wszyscy podeszli z dystansem. Wielu wyraziło poparcie dla jego manifestu jednocześni dodając, że to co zrobił było nieco lekkomyślne. Pojawiły się żartobliwe komentarze np:

„Pomimo, że wszyscy w mieście się uśmiali, bo to było zabawne. Wszyscy jesteśmy pod wrażeniem tego co zrobił w sądzie, ale uważam, że jego rodzice nie będą zadowoleni”

Boston został oskarżony o zakłócanie porządku oraz o kolejne posiadanie marihuany. Za znieważenie powagi sądu skazano go na 10 dni aresztu oraz 3000 dolarów grzywny.

Z pewnością wiedział, że za taką formę protestu spotka go kara, jednak postanowił podjąć to ryzyko, dzięki czemu o jego manifeście zrobiło się głośno. Kontrowersyjne metody często stają się jedynym sposobem zwrócenia uwagi na pewne sprawy.

Kolejne posiedzenie w jego sprawie zaplanowano na 14 kwietnia.

Filip J. zatrzymany z marihuaną

Brat wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego został wczoraj zatrzymany z marihuaną. Europoseł PiS wypowiedział się już o sprawie. Zatrzymany wczoraj Filip J. jakiś czas temu próbował swoich sił w rapie jako Filu (FiluJKey), co ciekawe jego najpopularniejszy utwór nosi tytuł „Weed Love”. Oto jak doszło do zatrzymania oraz czy brat polityka został potraktowany tak jak każdy inny obywatel w tej sytuacji.

Jak poinformowało radio RMF FM, 21-latek razem wraz ze znajomym przechodzili przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Zauważył to patrol policji i po chwili panowie zostali wylegitymowani, a także przeszukani. Przy Filipie, który jest bratem wiceministra sprawiedliwości oraz europosła PiS Patryka Jakiego, znaleziono marihuany. Następnie zatrzymany razem z funkcjonariuszami udali się do jego miejsca zamieszkania gdzie zatrzymany wydał funkcjonariuszom posiadane 6,5 grama marihuany i 0,3 grama haszyszu. Filipowi J. przedstawiono zarzuty posiadania narkotyków. Przyznał się do winy i po złożeniu zeznań został zwolniony do domu.

W sprawie wypowiedział się Patryk Jaki:

Mam z nim niewielki kontakt. Mój brat jest dorosły i bierze odpowiedzialność za to co robi. Został potraktowany jak każdy. Nie popieram nawet małej ilości marihuany, którą miał mieć przy sobie. Nawet jeśli wiem, że w wielu państwach to nie jest karane. Jedyne odstępstwo powinno dotyczyć celów medycznych. 

-powiedział polityk

Z tej wypowiedzi wnioskujemy, że jego świadomość w kwestii marihuany jest żadna.

Brat europosła nie kryje się z używaniem konopi. Aktywnie udziela się na forach o tematyce konopnej, a jego muzycznej karierze największą popularnością cieszy się numer pt.: „Weed Love„, który jak się łatwo domyślić jest o jego miłości do ziela.

Naama Issachar, obywatelka USA i Izraela, została w zeszłym roku zatrzymana na moskiewskim lotnisku. Powodem zatrzymania było posiadane przez nią 10 gramów marihuany, z którymi przyleciała do Rosji. Jak na tak małą ilość, Naama usłyszała wysoki wyrok 7,5 roku pozbawienia wolności. Teraz złożyła wniosek o ułaskawienie. W jej sprawie interweniował już premier Izraela. Wcześniej głos zabrał też Władimir Putin, a sprawa kobiety pojawiła się także w kontekście Światowego Forum Holocaustu w Izraelu.

7,5 roku za przemyt 10 gramów marihuany

Kłopoty dla Naamy Issachar rozpoczęły się na moskiewskim lotnisku w kwietniu zeszłego roku. To właśnie wtedy została ona zatrzymana za przemyt na teren federacji rosyjskiej 10 gramów marihuany. Za ten czyn, w październiku usłyszała niebywale wysoki wyrok – 7,5 roku pozbawienia wolności. Potraktowano ją jak rasowego przestępcę.

Kobieta podróżowała z Indii do Izraela. Resort spraw zagranicznych Izraela, uznał wyrok za nieproporcjonalny oraz zbyt surowy. Jeszcze w zeszłym roku premier Netanjahu, a także Reuwen Riwlin, prezydent Izraela, interweniowali w tej sprawie u prezydenta Putina wysyłając oficjalna prośbę o ułaskawienie.

Natomiast prawnicy 25-letniej Naamy Issachar poinformowali agencję Interfax, że ich klientka złożyła oficjalny wniosek o ułaskawienie do prezydenta Władimira Putina.

„Naama, jej rodzina oraz pełnomocnicy liczą na szybkie podjęcie przez prezydenta, w ramach jego konstytucyjnych prerogatyw, decyzji o ułaskawieniu i wypuszczeniu na wolność”

– czytamy w oświadczeniu. 

Prezydent Rosji był w zeszłym tygodniu w Jerozolimie gdzie odbyło się Światowe Forum Holokaustu w Yad Vashem. Rozmawiał tam z premierem Binjaminem Netanjahu oraz spotkał się matką zatrzymanej dziewczyny Jafą Issachar. 

Putin miał zapewnić, że „wszystko będzie dobrze” oraz, że zna stanowisko premiera Netanjahu.

„Naama pochodzi z bardzo porządnej rodziny i wszystko to będzie z pewnością wzięte pod uwagę przy podejmowaniu ostatecznej decyzji”

– powiedział rosyjski prezydent.

W ostatnich dniach, katowiccy policjanci skontrolowali autobus jadący z Czeskiego Cieszyna do Katowic. W trakcie czynności ujawnili, że jeden z podróżnych wiezie ze sobą cztery kilogramy marihuany. To, że funkcjonariusze kontrolują autokary oraz samochody jadące z Czech do Polski nie jest niczym nowym. Zwłaszcza jeżeli chodzi o przygraniczne miejscowości. Nie od dziś nasi rodacy transportują od południowych sąsiadów marihuanę, powodów jest kilka.

Kilogramy marihuany w autobusie

21 stycznia policjanci, w południowej części miasta, zatrzymali do kontroli na autobus jadący z Cieszyna do Katowic. To nie pierwsza taka kontrola. Funkcjonariusze z wydziału do walki z przestępczością narkotykową KMP w Katowicach co jakiś czas zatrzymują autokary jadące z południa kraju, a szczególnie te z Cieszyna. Jest to naturalnie spowodowane tym, że nasi rodacy lubią Czeską marihuanę, która często jest dobrej jakości i w dobrej cenie. Po czeskiej stronie granicy nie ma też problemu z jej nabyciem. Nic więc dziwnego, że miłośnicy konopi regularnie się tam udają. Oczywiście nie wszyscy jadą po zaopatrzenie tylko dla siebie, tak było i tym razem.

Podczas kontroli policjanci wykorzystali psa szkolonego do wykrywania narkotyków. Pomógł on odkryć cztery kilogramy marihuany, które znajdowały się w bagażu jednego z pasażerów. Właścicielem narkotyków okazał się 32-letni mieszkaniec Katowic. Został zatrzymany i usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków. Na wniosek prokuratora prowadzącego postępowanie sąd zastosował wobec niego 3-miesięczny areszt tymczasowy.

Przypominamy: przewóz JAKIEJKOLWIEK ilości substancji zakazanych przez granice do Polski jest według prawa ZBRODNIĄ zagrożoną pozbawieniem wolności od trzech do piętnastu lat! Tak, wiemy, że to jest chore.

Źródło: katowice24.info

Arkadiusz Kuich, były prezes firmy Erne Ventures, która była odpowiedzialna za stworzenie polskiego sportowego samochodu Arrinera Hussaria, twierdzi, że „Polska mogłaby być potęgą, gdyby otworzyła się na konopie”. Przekonuje również, że konopie dla polskiej gospodarki mogłyby być czymś, czym dla Arabii Saudyjskiej jest ropa. Kuich jest także mocno zaangażowany w promocję pierwszej w Polsce konferencji dla inwestorów, poświęconej aspektom zdrowotnym i przemysłowym w branży konopi.

Jak czytamy w serwisie money.pl, za kilka dni, a dokładnie w dniu 29/01/2020 w Warszawie, odbędzie się Pierwsza w Polsce konferencja dla inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych poświęcona konopiom. Konferencja odbędzie się w budynku Giełdy Papierów Wartościowych przy ul. Książęcej 4 w Warszawie. Podczas wydarzenia mają zostać udzielone odpowiedzi między innymi na następujące pytania:

  • Jak wygląda ustawodawstwo polskie i unijne dotyczące upraw konopi i sprzedaży produktów z konopi?
  • Jak bardzo może rozwinąć się branża?
  • Czy inwestycje w tej branży są legalne?
  • Jaki jest najprostszy sposób dla inwestorów na wejście kapitałowe w branżę?

„Polska mogłaby być potęgą, gdyby otworzyła się na konopie”.

Były prezes firmy Erne Ventures, która była odpowiedzialna za stworzenie polskiego sportowego samochodu Arrinera Hussaria, jako jeden z partnerów w Cannabis Partners, jest bardzo mocno zaangażowany w promocję wspomnianej konferencji.

„Polska mogłaby być potęgą, gdyby otworzyła się na konopie”.

– twierdzi Arkadiusz Kuich

Według Kuicha, konopie dla polskiej gospodarki mogłyby być czymś na wzór ropy dla Arabii Saudyjskiej. Widzi w nich ogromny potencjał gospodarczy.

„Około półtora roku temu zgłosił się do mnie młody człowiek poszukujący finansowania na projekt z branży konopi medycznych. Początkowo kojarzyłem to tylko z marihuaną, ale wgłębiając się w temat odkryłem, jak niesamowity jest to rynek”

– mówi Arkadiusz Kuich w rozmowie z money.pl

Biznesman wskazuje również na fakt, że według wielu prognoz, tylko w samej Europie biznesowy sektor konopny związany z medycyną ma być warty 50 mld euro do 2028 roku. Przypomina również o możliwości wykorzystania konopi w kilkudziesięciu tysiącach różnych produktów. Sam oczywiście w części z nich widzi ogromny biznesowy potencjał – papier z włókien konopi, konopny beton, plastik czy części niezbędne w branży motoryzacyjnej.

„Pierwsze banknoty dolarowe były drukowane na papierze konopnym. Na nim spisano też konstytucję USA. W 1942 roku Henry Ford zbudował samochód z nadwoziem z włókna konopnego napędzany olejem konopnym. Z hektara konopi można też wyprodukować czterokrotnie więcej pulpy do produkcji papieru niż z hektara lasu”

– komentuje biznesman

Niestety większość nie ma odpowiednich środków by rozpocząć konopną działalność, a trudno jest je pozyskać. Kiedy potencjalny inwestor usłyszy słowo „konopie” natychmiast rezygnuje z podejmowania współpracy. Podobnie jest instytucjami bankowymi, które potrafią odmówić udzielenia kredytu lub cofnąć zawartą wcześniej umowę. Zatem problemem nie są jedynie przepisy, ale także nastawienie do tego typu działalności.

„W spotkaniach z potencjalnymi inwestorami, gdy pada słowo konopie, zazwyczaj reakcja jest jedna: odmowna. Dotyczy to zarówno prywatnego kapitału, jak i funduszy VC posiadających środki ze źródeł takich, jak NCBR (Narodowe Centrum Badań i Rozwoju) czy PFR (Polski Fundusz Rozwoju)”

– tłumaczy Arkadiusz Kuich

Aby rozwinąć biznes, potrzebny jest kapitał. Oczywiście przy odrobinie szczęścia można zawojować świat zaczynając w małym garażu. Nie ma jasno określonej kwoty, jaka niezbędna jest do założenia i rozwinięcia takiego biznesu. Przykładem może być firma VAPEM, na którą wskazuje sam Kuich. Firma zajmuje się dystrybucją olejków i suszu CBD, a sprzedaż zaczęła kilka miesięcy temu.

„Kilkaset tysięcy złotych zainwestowane w spółkę pozwoliło uruchomić biznes, ale trudno mówić, żeby firma zdobyła polski rynek. Jakby dysponowała 5 mln zł, to mogłaby dużo więcej. Przy 50 mln zł mogłaby skutecznie zawojować cały europejski rynek”

– podkreśla Kuich.

Innym problemem są przepisy, które stają na drodze rolnikom, których uprawy konopi są niezbędne by zaopatrywać korporacje, które zajmują się ich przetwórstwem, produkcją i handlem. Chodzi o regulacje związane z dopuszczalną zawartością THC w konopiach przemysłowych, co jest czasami trudne w kontrolowaniu, za czym rolnicy narażają się na poważne konsekwencje. Dodatkowo świadomość polaków na temat konopi wciąż sprowadza się jedynie do „demonicznej używki” jaką jest marihuana.

„Polska mogłaby być potęgą, gdyby otworzyła się na konopie. Kraj, który by się na to odważył, mógłby być samowystarczalny”

– przekonuje Arkadiusz Kuich

W rozmowie z money.pl Kuich został zapytany, który projekt z jego dotychczasowych realizcji może mieć największy potencjał, odpowiedział, że bez wątpienia będą to konopie. Wspomina również, że przy potencjalnej reaktywacji projektu Arrinera Hussaria, będzie można produkować do niej części wykonanych z konopnego włókna.



W USA powstała nowa grupa konopnych rolników. I nie jest to potężna korporacja. Amisze, bo o nich mowa, którzy do tej pory zajmowali się głównie uprawianiem tytoniu, teraz przechodzą na uprawę konopi. Co zdecydowało, że ta ortodoksyjna i znana z niechęci do zmian grupa postanowiła się przebranżowić?

Amisze przechodzą na uprawę konopi

Amisze są znani ze swojej ortodoksyjności, odizolowania od świata doczesnego oraz dużej niechęci do wszelkich zmian. Co zatem wpłynęło na decyzję o takim kroku jak przejście na uprawę zgoła innych roślin?

Przez dziesięciolecia ceny podstawowych produktów rolnych wytwarzanych przez Amiszów takich jak tytoń, pszenica i kukurydza, spadały. Ostatnie decyzję administracji prezydenta Trumpa nie pomagają. Według magazynu „Time” chińskie taryfy przyczyniły się do strat dla amerykańskich gospodarstw rolnych, które mają obecnie rekordowo wysoki dług zbliżający się do kwoty 416 miliardów dolarów. Małe gospodarstwa, które w 1991 r. Stanowiły połowę rolnej produkcji krajowej, odpowiadają obecnie za ok. 20 procent. To kryzys i wielu uważa, że ​​będzie tylko gorzej. Eksperci polityczni twierdzą, że nic nie wskazuje aby wojna handlowa ma się ku końcowi, a nawet gdyby tak się stało, wiele kontraktów rolnych przepadło i nie da się ich odzyskać.

Kiedy nie wiadomo o co chodzi, przeważnie chodzi o pieniądze. Amisze mogą nie uznawać zachodniego świata jednak nie poradzą nic na to, że w nim funkcjonują. A to oznacza, że potrzebują gotówki. To własnie kryzys w rolnictwie skłonił ich do dość dużej zmiany. Odkąd amerykański rząd całkiem niedawno uwolnił konopie, wysiewy tych roślin przez Amiszów stale rosną. W zeszłym roku farmerzy z Pensylwanii obsiali konopiami 8000 hektarów. Wiele pól konopi znajduje się w okolicach hrabstwa Lancaster, gdzie znajduje się największa osada Amiszów w kraju, mieszka tam ok 40 000 wyznawców wiary anabaptystów.

Amisze i ich konopne korzenie

Hrabstwo Lancaster cechują dwie rzeczy. Bardzo liczna grupa Amiszów zamieszkująca ten obszar oraz to, że hrabstwo było fundamentem amerykańskiej produkcji konopnej przed wprowadzeniem zakazu. I tu pojawia się kolejny temat – dla Amiszów nie jest to zmiana ze starego na nowe ponieważ już kiedyś zajmowali się oni uprawą tych roślin. Śmiało można powiedzieć, że jest to swego rodzaju powrót do korzeni.

Kiedy były mistrz kolarstwa USA, który pochodzi z Pensylwanii, Floyd Landis (facet, który wygrał Tour de France, a następnie wygrał wyścig z powodu dopingu) umieścił małą reklamę w magazynie Lancaster Farming, szukając rolników zainteresowanych przejściem na konopie, zgłosiło się do niego prawie 300 osób – dwa razy więcej, niż się spodziewał. Większość to Amisze.

Firma Landisa, jest jedną z grup wspierających inwestycyjnie amiszów przechodzących na konopie. Sam Landis (który dorastał jako Amisz) sprzedaje produkty konopne do około 2500 sklepów w całym kraju i ma nadzieję, że w ciągu kilku miesięcy sprzedaż wzrośnie dwukrotnie. Co pokazuje jak prężnie rozwija się rynek konopi i produktów z CBD.

Konopie sposobem na kryzysz

Dochodowe do tej pory dla Amiszów rolnictwo przechodzi kryzys. Dlatego lokalni politycy bardzo chętnie pomagają rozwijać nową, ale jednak starą kultywacje roślin konopi.

Nikt nie wie o tym lepiej niż senator Mitch McConnell, który był orędownikiem legalizacji konopi poprzez ustawę o rolnictwie z 2018 roku. Gdy farmerzy z Kentucky zorientowali się, że ich przyszłość jest poważnie zagrożona tylko dlatego, że rząd USA postanowił ukarać Chińczyków, szef senackiej większości podjął działania mające na celu uratowanie przemysłu rolnego stanu. Jeżeli dodamy do tego, że soja coraz częściej na świecie pochodzi z Brazylii, a nie jak dotąd ze stanów zjednoczonych – okazało się, że amerykańskie rolnictwo czeka kryzys.

McConell musiał znaleźć rozwiązanie, które przywróci rolnictwo w regionie do dobrej formy.

Znalazł konopie. Od czasu uchwalenia ustawy ustawy rolnej legalizującej konopie, rolnictwo w Kentucky powróciło do życia, odnotowując w zeszłym roku 57 milionów dolarów sprzedaży brutto. Gdy porówna się to do zysków z roku 2017, które wyniosły zaledwie 16,7 milionów dolarów, widać jak bardzo konopie pomogły tamtejszej gospodarce rolnej.

Podczas odprawy służbowej dzielnicowych z Osowej Góry, zauważyli oni dwóch podejrzanie zachowujących się mężczyzn, którzy znajdowali się w pobliskim lasku. Funkcjonariuszy zainteresowało dziwne zachowanie oraz miejsce spotkania, więc postanowili to jak najszybciej sprawdzić. Jak się okazało, pod oknem dzielnicowych odbywał się deal.

Policjanci szybko opuścili odprawę i przez zaplecze budynku rewiru dzielnicowych wyszli prosto w stronę pobliskiego lasu. Mężczyźni byli zajęci rozmową, więc nie próbowali nawet uciekać. Podejrzanymi okazali się 25-letni mieszkaniec Bydgoszczy oraz 22-letni mieszkaniec powiatu sępolińskiego – prawdopodobnie właśnie dlatego nie zdawali sobie sprawy, że są tuż obok komisariatu policji.

Decyzję policjantów o sprawdzeniu dwójki mężczyzn uzasadnia fakt, że nieopodal znajduje się też szkoła, więc ich czujność pod kątem handlu narkotykami jest bardzo duża. I tym razem ich policyjny nos nie zawiódł. Przy 25-latku ujawniono „działkę” marihuany, z kolei 19-latek posiadał przy sobie 59 gramów suszu.

Obaj mężczyźni zostali natychmiast zatrzymani, a posiadany przez nich susz zabezpieczony i przewieziony do policyjnego laboratorium, gdzie analiza potwierdziła, że jest to marihuana. Obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty posiadania środków odurzających. Grozi im do 3 lat pozbawienia wolności.

Na przeciw zapotrzebowaniom rynku oraz łatwej dostępności suszu o każdej porze dnia i nocy wychodzi firma CANAPHARM, która w ten weekend udostępni dla was kolejne samoobsługowe automaty w Gdańsku i Gdyni. Organizatorzy przewidują darmowe próbki suszu!

Z każdym dniem zapotrzebowanie na susz zawierający kannabidiol rośnie. Nic dziwnego, związek ten dzięki swoim właściwościom terapeutycznym, z powodzeniem wykorzystywany jest się w medycynie. Jest on zaraz po THC najbardziej pożądanym kannabinoidem występującym w konopiach.

Kolejne samoobsługowe automaty z suszem CANAPHARM stanęły w Gdańsku i Gdyni

Jakiś czas temu pisaliśmy o nowo powstałych, samoobsługowych punktach we Wrocławiu, które mogą pomóc w rozwiązaniu problemu z nabyciem suszu podczas tzw. niedzieli niehandlowej. Dziś po raz kolejny zostaliśmy zaskoczeni prężnym działaniem marki CANAPHARM. Kolejne automaty z wysokiej jakości suszem CBD możecie znaleźć w Gdańsku, przy ulicy Bitwy Oliwskiej 20, tuż obok wejścia do Szybkiej Kolei Miejskiej

Drugi z automatów został zainstalowany w Gdyni w Centrum Handlowym „Chylonia”, przy ulicy Gniewskiej 21. Oba automaty są do waszej dyspozycji przez 24h, siedem dni w tygodniu!

Taka forma zakupów niesie ze sobą wiele korzyści; transakcja odbywa się w formie bezgotówkowej, dzięki zainstalowanym terminalom do kart płatniczych, a realizacja zamówienia trwa zaledwie parę sekund! Każdy z automatów oferuje szeroki wybór suszu; Mango Skunk, Blue Cheese, Choco Loco Haze, Strawberry Kush czy OG Kush, a także gotowych już jointów, tzw. pre-rollsów.

Prawdopodobnie w niektórych automatach mają pojawić się także liquidy CBD iPuff w trzech smakach do wyboru. iPuff jest to najnowszy produkt marki CANAPHARM.

Wielkie otwarcie już w niedzielę! Będzie darmowy susz!

Oficjalne otwarcie automatów ma mieć miejsce w niedzielę. Organizatorzy zdradzili nam już, że przez cały będą rozdawać darmowe próbki suszu CBD, zatem to kolejny powód by pojawić się na tym wydarzeniu! Więcej informacji znajdziecie w wydarzeniu organizowanym na facebooku, gdzie CANAPHARM będą informował was na bieżąco!

Poniżej znajdziecie listę wszystkich automatów CANNAPHARM:

  • Wrocław: Pasaż Zielińskiego ul. Swobodna 37 Stoisko 9.17,
  • Wrocław: „Pan od Telefonów” ul. Ruska 47/48,
  • Wrocław: (24H) Pętla Autobusowa ul. Dworcowa,
  • Wrocław: (24H) Przystanek Autobusowo-Tramwajowy „Jana Kochanowskiego”,
  • Wrocław: (24H) DELIKATESY w Hotelu Sofitel ul. Św. Mikołaja 67 ,
  • Kędzierzyn-Koźle: (24H) ul. Juliusza Głowackiego 7,
  • Zielona Góra: GALERIA ŹRÓDLANA ul. Rzeźniczaka 3A,
  • Leszno: Galeria Manhattan Aleje Jana Pawła II 16

Zachęcamy do zgłębiania tematyki szerokiego zastosowania produktów CBD oraz do zapoznania się z asortymentem firmy Canapharm.

Przeszło wam przez myśl czasem, by rzucić to wszystko i wyjechać… No właśnie, gdzie? Takie pytanie postawiły sobie trzy kobiety mające dość zgiełku miasta, a decyzja jaką wybrały – nas nie dziwi. Porzuciły one życie w mieście na rzecz uprawy konopi indyjskich na swojej farmie pełnej zwierząt

Lexie (28 lat), Amy (31lat) i 39-letnia Doris porzuciły tempo jakie narzuca życie w mieście na rzecz uprawy konopi indyjskich oraz karmienia zwierząt hodowlanych. Wszystko zostaje na bieżąco relacjonowane na koncie Instagram @girlsgoneoffgrid

Kobiety porzuciły życie w mieście na rzecz uprawy konopi na farmie pełnej zwierząt

„Na początku stwierdziliśmy, że możemy zyskać widzów dzięki naszemu seksapilowi, a z czasem każdy z nich zobaczy, że my naprawdę zajmujemy się farmą.”

Jeszcze w ubiegłym roku na farmie były uprawiane konopie przemysłowe, jednak hrabstwo, w którym mieszkają kobiety zakazało komercyjnych upraw. Doris przyznała, że swego czasu była „totalną stonerką”, ale z czasem dotarło do niej, że „nie da rady być produktywnym na haju”. Od tego czasu na farmie obowiązuje bezwzględny zakaz palenia aż do wieczora.

Opieka nad zwierzętami nie ogranicza się do posiadania kilku pupili. Farma jest pełna zwierząt hodowlanych m.in. 40 kur, 15 kaczek, 60 kóz, 65 owiec, osiem perliczek, trzy alpaki, dwa indyki, dwa konie, dwa pasy, dwa koty i jedna świnia – trochę tego jest…

Farma, na której mieszkają i pracują kobiety znajduje się godzinę jazdy od najbliższego miasta. Mieszkanie na farmie zmusiło je do nauczenia się wielu praktycznych umiejętności. Od układania rur PCV, po naprawę drobnych usterek, wymianę oleju w maszynach czy nawet montowania własnych paneli słonecznych.

„Najbardziej jestem dumna z tego, że nauczyłam się obsługiwać piłę łańcuchową”

– mówi Doris

„Niewiele osób, które znam jest w stanie komfortowo obsługiwać piłę łańcuchową. Jest to jedna z niebezpieczniejszych prac na farmie”

– dodaje

Doris wychowywała się w zamożnym gospodarstwie domowych w San Francisco. Przeprowadzka na farmę zmusiła ją do zmiany stylu życia – porzucenia szpilek i designerskich ubrań.

Ojciec Doris sprzedał swoją firmę zajmującą się dystrybucją piwa, wtedy Doris rozpoczęła działalność w zakresie nawozów organicznych oraz podzielała zainteresowanie produkcją żywności. Całe zainteresowanie i chęć zaangażowania się wynikała z marzeń o własnej farmie.

„Praca na roli, spotykanie się z rolnikami, oglądanie tego całego badziewia, którym spryskują naszą żywność, uświadomiło mi, że wole sama wyhodować to, co mam zjeść. Najlepszą rzeczą jaką zyskałam, dzięki pracy na farmie to wiedza, którą zdobyłam. Sprzedanie nawozu rolnikom nie jest takie proste. Trzeba wiedzieć co stoi za tym, że ten nawóz jest dobry”

– relacjonuje Doris

– mówi Doris.

„Brałam udział w kursach, czytałam książki i uczyłam się gleboznawstwa, patologii roślin, mikrobiologii itp. Tego rodzaju umiejętności są kluczowe dla prowadzenia udanego gospodarstwa”.

– dodaje

Życie na farmie może być prezentowane wraz z setką zabawnych, towarzyszących elementów. „Większość naszych problemów na ranczu dotyczy zwierząt hodowlanych. Przy tak wielu zwierzętach dzieje się tu bardzo wiele” – mówi.

„Czasem jest to owca utknięta z szermierką na szyi, a czasem rodząca koza. Zdarza się też tak, że na farmę przyjdzie kojot i będzie próbował zabić moje kurczaki. Raz niedźwiedź zjadł połowę świni, którą odnaleźliśmy dopiero rano. Wciąż żywa, jednak niezdolna do przeżycia. To straszny widok”

– mówi w przerażeniu

„W takiej sytuacji muszę wziąć broń i odstrzelić świnię. Jest to najsmutniejsza część pracy, kiedy zwierzę jest chore, ranne lub urodziło się zdeformowane i trzeba je odstrzelić”

– dodaje ze smutkiem Doris.

W 2020 roku działalność Doris ma się zdecydowanie rozszerzyć. Na farmie powstaną małe domki możliwe do wynajęcia poprzez Airbnb. Dodatkowo na farmie odbywać się będą zajęcia jogi oraz dostępne będą nalewki ziołowe. Kobiety pracujące na famie deklarują, że nigdy nie wrócą do życia w mieście – choć to nie znaczy, że bez dostępu do sieci czują się świetnie.

„Planuje wychować tu swoje dzieci. Duchem jestem przedsiębiorcą, więc zawsze moje działania będą skupiać się na poszerzeniu biznesu. Niezależnie od tego czy będą to produkty czy usługi, to na pewno będzie obracać się wokół prezentowanego stylu życia”

– mówi Doris

– dodaje.

„Jeśli chodzi o minusy życia na farmie, to czasem chętnie zamówiła bym coś do jedzenia. Niestety nie da się, nie ma nic w okolicy. W tym celu zastępuje to tym, że gotuję wszystko od zera. Staram się nie jeść przetworzonej żywności. Czasem po 15-godzinnym dniu pracy, oddałabym wszystko, żeby móc zamówić coś na wynos”

– dodaje z uśmiechem Doris.

Włoskie władze postanowiły wprowadzić regulacje dla żywności, która w swoim składzie zawiera konopie. Chodzi o dopuszczalną zawartość THC w produktach spożywczych. Produkty z dodatkiem lub oparte na konopiach są różne, od oliwy po ser, herbatniki czy piwo. 16 stycznia we włoskim Dzienniku Ustaw opublikowano dekret, który określa dopuszczalne stężenie THC w tych produktach.

Dopuszczalna zawartość THC w produktach spożywczych

Rozporządzenie wyznacza limit tetrahydrokannabinolu (THC), czyli organicznego związku chemicznego, który odpowiada za psychoaktywne działanie konopi. Jego śladowe ilości można znaleźć także w konopiach przemysłowych, z których produkuje się m.in. żywność. Dekret włoskiego ministerstwa zdrowia stanowi, że limit zawartości THC w mące i produktach mącznych nie może przekraczać 2 miligramów na kilogram. W przypadku oliwy jest to 5 miligramów.

Rolniczy związek Coldiretti, komentując tę decyzję podkreślił, że dekret jest odpowiedzią na wnioski setek firm rolno-spożywczych, które zainwestowały w uprawę konopi. Jak zaznaczono, w ciągu pięciu lat teren takich upraw zwiększył się 10 razy – z 400 do 4000 ha. Ustalenie limitów ma pomóc rozwijać włoski przemysł konopny

Konopie będzie można znaleźć m.in. w składzie włoskich obwarzanków, czyli taralli, herbatników, chleba, a także białego sera ricotta, tofu, napojów wegańskich oraz piwa.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.