ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Niecodzienna sytuacja miała miejsce kilka dni temu na jednej z ulic Lublina. Stojący w korku kierowca palił zioło, co wyczuł znajdujący się  niedaleko motocyklista. Postanowił on podjechać do samochodu i wtedy jego kierowca wypalił z nietypową jak na uliczne skrzyżowanie propozycją. Niestety jego mało inteligentne zachowanie skończyło się zarzutami.

Palił zioło w korku i postanowił poczęstować motocyklistę, okazało się, że to policjant

Sytuacja miała miejsce w zeszły piątek w Lublinie. Policjant z Wydziału Wywiadowczego KMP, który tego dnia miał wolne, stał swoim motocyklem na skrzyżowaniu oczekując na zmianę światła. W pewnym momencie wyczuł woń palonej marihuany. Funkcjonariusz po służbie odwrócił się do tyłu i zauważył, że stojący za nim kierowca audi coś pali. Policjant podjechał do audi i przez okno zapytał, czy to marihuana. Kierowca ze spokojem potwierdził podejrzenia, mało tego, skręta zaproponował również kierowcy jednośladu.

Wtedy okazało się, że motocyklem kieruje policjant, który się wylegitymował i polecił zjechać z drogi. Na miejsce wezwany został patrol wywiadowców. Funkcjonariusze zatrzymali kierującego audi 27-latka. Podczas przeszukania samochodu funkcjonariusze znaleźli też prawie 40 gramów marihuany.

Mężczyzna musi liczyć się z odpowiedzialnością przed sądem za posiadanie środków odurzających oraz kierowanie samochodem pod wpływem narkotyku. Może mu grozić do 3 lat więzienia, wysoka grzywna oraz zakaz kierowania pojazdami

– poinformował kom. Kamil Gołębiowski, oficer prasowy KMP w Lublinie.

Nie wiemy czym motywował się kierowca oficjalnie paląc zioło podczas prowadzenia auta, jednak takie zachowanie jest zdecydowanie naganne, a fakt poczęstowania w ulicznym korku innego kierowcy pozwala założyć, że kierowca do najinteligentniejszych nie należy.  Co ciekawe, nie jest to pierwsza tego typu sytuacja na ulicach Lublina, bardzo podobne zdarzenie miało już miejsce, przeczytasz o nim T U T A J.

Panowie z Pan Pestka Crew przygotowali na nadchodzący sezon nowe odmiany półautomatyczne (fast), które zadowolą każdego ogrodnika z centralnej Europy. Nowa kolekcja od PPC to takie genetyki jak np. Bruce Banner , Power Plant czy Black Domina w wersji półautomatycznej, co oznacza, że można cieszyć się wysokiej jakości plonem w środkowoeuropejskim klimacie. Oto dlaczego naszym zdaniem nowe genetyki typu fast to obecnie najlepszy wybór, sprawdź to.

Nowe odmiany półautomatyczne idealne na outdoor 2021

Odmiany typu fast powstały przypadkiem. Posiadają w sobie nieco genów ruderalis, które odpowiadają za tzw. auto kwitnienie konopi dlatego czasem nazywane są pół-automatami. Są to jednak odmiany fotoperiodyczne, które potrzebują odpowiedniej ilości ciemności(krótszy dzień i dłuższa noc), aby zakwitnąć. Natomiast dzięki dodatkowi ruderalis, ich kwitnienie przebiega znacznie szybciej, co w efekcie przekłada się na lepsze zbiory.

Odmiany półautomatyczne rozrastają się tak jak typowe genetyki fotoperiodyczne (nazywane pełno-sezonowymi), sam proces kwitnienia przebiega natomiast znacznie szybciej. Taka kombinacja pozwala na uzyskanie kwiatów zadowalających jednocześnie ilościowo jak i jakościowo. To czyni je doskonałym wyborem dla klimatu środkowoeuropejskiego (np. Niderlandy, Czechy).

Pan Pestka Crew przygotowali kilka nowości z tej kategorii, które powinny zwrócić uwagę środkowoeuropejskich ogrodników. Oto kilka z nich:

Bruce Banner F1 Fast Version

Bruce Banner jest odmianą znaną ze swojego mocnego uderzenia typowego dla odmian typu indica. Dla wielu konsumentów ziela jest to najlepsza indica, a dla całej reszty jedna z najlepszych. W klimacie środkowoeuropejskim niestety możliwa do uprawy tylko w pomieszczeniach. Aż do teraz gdyż po kilku latach pracy panowie z Pan Pestka Crew zaprezentowali wersję półautomatyczną czyli Bruce Banner F1 Fast Version. Jest to efekt starannej selekcji genów krzyżówki Bruce Banner z sekretną odmianą automatycznie zakwitającą. Efekt jest zacny.

Power Plant F1 Fast Version

Drugą pozycją, o której należy wspomnieć jest półautomatyczna wersja legendarnej sativy z afrykańskimi korzeniami – Power Plant’a. O ile opisywany powyżej Bruce Banner jest typową indicą, o tyle Power Plant to klasyczna sativa. W działaniu jest euforyczna, pobudza kreatywność i chęć działania oraz rewelacyjnie wpływa na apetyt. Idealna odmiana na spacery, wyjścia na miasto czy wyjazdy na łono natury. Power Plant to genetyka, która nie zawodzi, i którą można z czystym sumieniem polecić każdemu szukającemu sprawdzonej sativy. Klasyczny PP ma stosunkowo długi okres kwitnienia, jednak Power Plant F1 Fast Version od Pan Pestka Crew cechuje znacznie szybsze kwitnienie przy jednoczesnym zachowaniu wszystkich cech klasycznego Power Plant’a, dzięki czemu od teraz można się cieszyć sativami uprawianymi pod środkowoeuropejskim słońcem.

Black Domina F1 Fast Version

Black Domina to czysta indica powstała ze skrzyżowania przez ekipę Sensi Seeds takich genetyk jak Canadian Ortega x Northern Lights x Hash Plant x sekretna afgańska genetyka. Coś zdecydowanie dla fanów Afgańskich fenotypów. Teraz od Pan Pestka Crew otrzymaliśmy wersję półautomatyczną – Black Domina F1 Fast version. Zdecydowanie warto spróbować.

Przeczytaj też: Top 5 odmian typu Fast na outdoor

Big Bud F1 Fast Version

Big Bud to niesamowicie prosta w uprawie roślina dająca przy tym bardzo dobry plon o przyzwoitej jakości. Idealna do upraw komercyjnych właśnie ze względu na małe wymagania od ogrodnika i duże plony. W 6 do 7 tygodni od rozpoczęcia kwitnienia, kwiaty są gotowe do zbioru. Aromat to owoce i kush. Genetycznie dominuje indika, jednak działanie jest zrównoważone zarówno cielesna jak i umysłowe. Big Bud F1 Fast Version to jeden z najlepszych wyborów dla początkujących ogrodników.

Tekst ma charakter informacyjno-edukacyjny i przeznaczony jest dla polskojęzycznych obywateli Europy. Przypominamy, że uprawa konopi innych niż włókniste na terenie Polski jest zabroniona i do niej nie zachęcamy.

Uczucie znane jako „euforia biegacza” zna każdy kto uprawia bądź uprawiał sport. Jest to niesamowicie pozytywne zjawisko, dzięki któremu można poczuć się bardzo dobrze zarówno fizycznie jak i psychicznie, które też znacznie podnosi próg bólu oraz mocno obniża poziom stresu. Do tej pory uważano, że za pozytywne odczucie związane z aktywnością fizyczną odpowiadają receptory opioidowe oraz aktywujące je endorfiny, popularne jest określenie „wyrzut endorfin”. Jednak najnowsze badanie z tego zakresu wykazały, że to nie endorfina lecz endokannabinoidy są odpowiedzialne za uczucie euforii u sportowców. Oto więcej szczegółów.

„Euforia biegacza” to nie zasługa endorfin lecz endokannabinoidów, potwierdzają to badania!

Każdy kto sport uprawia bądź uprawiał wie, że wysiłkowi fizycznemu towarzyszy tzw. „euforia biegacza / sportowca”. Dotychczas taki stan przypisywano wydzielaniu przez organizm endorfin. Jednak najnowsze badania naukowców z Uniwersyteckiego Centrum Medycznego Hamburg-Eppendorf wykazały cos zupełnie innego. Niemieccy eksperci doszli do wniosku, że wszelkie pozytywne procesy zachodzące podczas wysiłku fizycznego to zasługa endokannabinoidów!

W dużym skrócie ENDOKANNABINOIDY to nic innego jak kannabinoidy produkowane przez nasz organizm(endogenne), wykazują działanie takie jak kannabinoidy dostarczane z konopi, najlepszym przykładem jest anandamid  – organiczny związek chemiczny z grupy psychoaktywnych kannabinoidów endogennych, które znajdziemy u wszystkich organizmów żywych.

W trakcie badania naukowcy pracowali ze sportowcami, którzy byli badani w trakcie oraz po wysiłku fizycznym. Okazało się, że nawet w sytuacji gdy uczestnicy badania mieli zablokowane receptory opioidowe, co oznacza, że endorfiny nie miały żadnego wpływu na ich mózgi, nadal doświadczali tej samej euforii. Badanie pokazało też, że te kannabinoidy mogą mieć duży wpływ na lęk i nastrój, nawet jeśli nasz organizm wytwarza je w sposób naturalny.

Badania oraz ich wyniki opublikowane w Psychoneuroendocrinology, to kolejne potwierdzenie tego, jak istotną rolę w naszym życiu odgrywa układ endokannabinoidowy oraz same kannabinoidy, które tak samo działają na wszystkie kręgowce.

 

Automaty z produktami konopnymi wstępem do „czystych narkotyków”? Tak uważa Szczeciński radny PiS Krzysztof Romianowski. Sprzeciwia się co raz popularniejszym automatom z produktami takimi jak maści, herbatki, susz CBD czy konopne olejki CBD. Z czego wynika niechęć radnego do produktów z konopi siewnych? Otóż pan Romianowski uważa m.in., że tego typu produkty to  „inicjacja do świata czystych narkotyków”. Postanowiliśmy zapytać szczecińskiego radnego na jakiej podstawie tak uważa, oto czego się dowiedzieliśmy.

Radny PiS: Automaty z produktami konopnymi to wstęp do „czystych narkotyków”?

Szczeciński radny z ramienia PiS sprzeciwia się stawianiu na ulicach Szczecina automatów z legalnymi produktami z konopi włóknistych. W jego mniemaniu niesie to zagrożenie dla młodzieży.

– Choć, jak deklarują właściciele tych urządzeń, są to produkty o niskiej zawartości THC, substancji niezwykle niebezpiecznej i uzależniającej, to problem jest poważny i może wpływać na kondycję społeczeństwa. Szczególnie kiedy tego typu urządzenia lokalizuje się w pobliżu szkół, jak to miało miejsce w prawobrzeżnej dzielnicy Szczecina. Poprzez wprowadzanie „bezpiecznych” odmian wyrobów z konopi, stwarzamy pewien mechanizm, który pozwala „oswoić” całą gamę innych odmian tej rośliny, w tym marihuanę, a idąc dalej, stanowi formę inicjacji do świata czystych narkotyków. Nieprzypadkowo automaty z wyrobami konopnymi lokalizowane są właśnie w pobliżu szkół. Młodzież z natury jest bardziej skłonna do eksperymentowania. W tym czasie kształtuje się osobowość, powstają nawyki, które mają wpływ na całe późniejsze życie

– mówił dla portalu wszczecinie.pl polityk PiS.

Z wypowiedzi radnego jasno wynika, że albo nie ma pojęcia o konopiach, albo jest to zagranie „pod publiczkę”. Dobitnie pokazuje to stwierdzenie, że THC jest substancją niezwykle niebezpieczną i uzależniającą, podczas gdy tak na prawdę bardziej od marihuany szkodzi i uzależnia np. kofeina – legalny i ogólnodostępny stymulant.

Postanowiliśmy zapytać radnego, skąd ma tak nieprawdziwe informacje w związku czym zadaliśmy kilka pytań nawiązujących do stawianych przez pana Romianowskiego, oto czego się dowiedzieliśmy:

WeedNews: Skąd ma Pan informacje jakoby THC (psychoaktywny składnik konopi) był niezwykle niebezpieczny i uzależniający?

Krzysztof Romianowski: Nie wiem czy to ma być pytanie podchwytliwe?
No cóż, wydaje się, że o szkodliwości substancji znanej jako THC są przekonani sami twórcy zmian do projektu   „Marihuana medyczna założenia do zmian ustawowych”. W punkcie III. 1. proponują  wprowadzić  kary dla kierowców u których wykryto we krwi, właśnie THC. Kary analogiczne do już istniejących w przypadku spożycia alkoholu.
Przypomnę tylko, że w skład tego zespołu wchodzą między innymi posłanka Beata Maciejewska (przewodnicząca) i Adrian Zandberg.  Na dziewiętnastu członków zespołu, aż dwunastu z nich należy do Lewicy. 
Czy  zespół ten myli się? 

WN: W jaki sposób produkty konopne, wytworzone konopi włóknistych, mogą być wg. pana inicjacją do świata narkotyków?

KR: Niewątpliwe istnieje tutaj pewien podprogowy przekaz łączący konopie siewne z marihuaną. Podobne, jeżeli nie te same, są  logotypy. Dodam, że, według dostępnych informacji, trudno jest odróżnić susz konopi siewnych od konopi indyjskich, a to może prowadzić do pomyłek i nadużyć. Obserwujemy także interesujące zjawisko „oswajania” z marihuaną  czy szerzej konopiami. Dotyczy ono  także form językowych. Czym jest  marihuana rekreacyjna? Moim zdaniem jest to jeden z kroków prowadzących ku pełnej legalizacji marihuany.
WN: Czy podejmował Pan kiedyś podobną interwencję ws. sprzedawania w Szczecinie piwa bezalkoholowego osobom nieletnim?

KR: Bardzo dobre pytanie. Niby problem jest podobny, ale tylko pozornie. Otóż wprowadzanie piwa bezalkoholowego ma na celu stworzenie nowej jakości:  kultury  wspólnego przebywania, zabawy   bez alkoholu. Ma to być zmiana  istniejących złych  nawyków. Spożycie czystego alkoholu w Polsce jest zastraszająco wysokie. Średnia spożycia alkoholu w Polsce jest wyższa niż średnia europejska – według danych WHO w Polsce na jednego mieszkańca przypadało w 2016 roku średnio 10,4 litra czystego alkoholu etylowego. 

Sytuacja  w przypadku konopi jest  dokładnie odwrotna. Według badań przeprowadzonych w 2009 roku na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków (w wieku od 15 do 75 lat), tylko 5% respondentów miało jakieś  doświadczenie z marihuaną. Prewencja jest tutaj jak najbardziej potrzebna. Trzeba  reagować na próby poszerzania form sprzedaży potencjalnie niebezpiecznych produktów.
W jednym musimy się oczywiście zgodzić, prewencja jest jak najbardziej wskazana, ale nie prewencja oparta na straszeniu, kryminalizacji lecz na edukacji młodzieży. Tak długo jak nasze władze będą reprezentowały takie poglądy jak szczeciński radny PiS – tak długo będzie rosła liczba bardzo młodych ludzi sięgających po marihuanę, a miliardowe zyski zamiast kasę państwa – zasilać będą budżety mafii, taka to troska polityków o swój lud.
Właściciel mówi, że jego automaty z produktami konopnymi z ulic szczecina nie znikną, a nawet pojawi się ich więcej.

Czy Niemcy wkrótce zalegalizują marihuanę? Takie postulaty pojawiają się u naszych sąsiadów od lat, teraz jednak sytuacja jest znacząco inna gdyż o zmianie polityki względem konopi indyjskich poinformowała niedawno wchodząca w skład rządowej koalicji partia SPD. Ta druga co do wielkości partia, tworząca obecnie koalicję rządzącą z CDU, wpisała właśnie stopniową legalizację marihuany do programu wyborczego swojego kandydata na kanclerza w zbliżających się wyborach. W opinii rządzących dotychczasowa polityka oparta na zakazach jest szkodliwa i nie przynosi żadnych rezultatów.

Czy Niemcy wkrótce zalegalizują marihuanę?

Niemieckie społeczeństwo od wielu lat toleruje używanie marihuany przez osoby dorosłe, podejście do tej kwestii jest dość luźne. Wyjątkiem są niektóre landy z południa kraju, gdzie politycy znani z zamiłowania do alkoholu traktują marihuanę jako bardzo niebezpieczny narkotyk. Jednak w ogólnym rozrachunku SPD może zyskać dzięki temu ruchowi wielu nowych zwolenników przede wszystkim wśród osób w przedziale wiekowym 18-35 lat. Słowa niemieckich polityków mówiących o porażce dotychczasowej polityki narkotykowej powinny też czymprędzej dotrzeć do naszych polityków.

Pięciu pracowników Białego Domu straciło posady przez używanie marihuany. Co ciekawe, stało się to chwilę po tym, jak administracja prezydenta Bidena znacząco poluzowała przepisy zakazujące używania konopi indyjskich przez pracowników administracji prezydenta. Mówi się, że gdyby nie wspomniana zmiana przepisów, prace straciło by znacznie więcej osób.

Biały Dom zwalnia za używanie marihuany

Pod koniec ubiegłego tygodnia, Biały Dom poinformował, że w związku z używaniem marihuany pracę straciło pięć osób.

Po opublikowaniu przez Daily Beast informacji jakoby dziesiątki pracowników zostało zawieszonych, poproszonych o rezygnację lub skierowanych do programu pracy zdalnej z powodu wcześniejszego używania marihuany, rzeczniczka prasowa Białego domu, Jen Psaki, poinformowała, że zwolnionych zostało jedynie pięć osób.

Kilka tygodni temu, Biały Dom zmienił swoją politykę względem marihuany. Do tej pory, o posadzie w tej instytucji mógł zapomnieć kandydat, któremu wykazano używanie marihuany w przeszłości. Po zmianie przepisów kandydat, o którym wiadomo, że w przeszłości używał marihuany nie będzie miał z tego tytułu problemu. Obecnie funkcjonujące przepisy mówią, że marihuany nie wolno używać w momencie piastowania jakiegokolwiek stanowiska w prezydenckiej administracji.

Kilka tygodni temu ogłosiliśmy, że Biały Dom współpracując ze służbą bezpieczeństwa pracuje nad zmianą zasad, aby zapewnić, że wcześniejsze używanie marihuany nie spowoduje automatycznego zwolnienia personelu w Białym Domu

– napisała na Twitterze Psaki.

Najważniejsze jest to: z setek zatrudnionych osób tylko pięć osób, które rozpoczęły pracę w Białym Domu, nie jest już zatrudnionych w wyniku tej polityki

– dodała w kolejnym wpisie.

Zmiana polityki względem konopi indyjskich spowodowana jest regularną liberalizacją prawa dot. marihuany w całych stanach. To, że przepisy poluzowano, a nie całkiem zlikwidowano wynika natomiast z tego, że pomimo fali legalizacji marihuany przez kolejne stany – nadal pozostaje ona nielegalna na poziomie federalnym.

Uważa się, że gdyby nie zmieniono przepisów, po ostatnich kontrolach pracę straciło by znacznie więcej osób. Obecnie nie musi się obawiać nikt kto zioła używał w przeszłości, jeżeli jednak chcesz pracować a obecnej administracji prezydenta – konopie musisz na jakiś czas odstawić na bok.

Dekarboksylacja konopi to temat, który pojawia się co raz częściej. Niestety w tej kwestii panuje duża dezinformacja, wiele osób bez zastanowienia powtarza związane z dekarboksylacją mity. Oczywiście najpopularniejszy jest ten mówiący, że surowe kwiatostany konopi zawierają „nieaktywne” kannabinoidy w formie kwasowej (np. THC-a, CBD-a), które należy podgrzać, aby przeszły w pożądane formy aktywne (np. THC, CBD), co jest oczywiście nieprawdą. Tłumaczymy czym jest oraz jak przebiega proces dekarboksylacji zawartych w konopiach kannabinoidów.

Dekarboksylacja konopi – fakty i mity

Zacznijmy od krótkiego wyjaśnienia czym jest dekarboksylacja. W konopiach występują dwie formy kannabinoidów, forma kwasowa tzw. nieaktywna oraz tzw. grupa aktywna / zdekarboksylowana. Grupa aktywna to np. THC, CBD, CBG. Grupa nieaktywna to kannabinoidy w formie kwasowej np. THC-a, CBD-a, CBG-a (gdzie „a” oznacza acid czyli kwas). Za znane ludzkości od tysięcy lat działanie konopi, odpowiadają oczywiście kannabinoidy w formie „aktywnej”/zdekarboksylowanej.

Dekarboksylacja jest to reakcja chemiczna, w której dochodzi do usunięcia grupy karboksylowej z kwasów karboksylowych lub ich soli i estrów. W wyniku tej reakcji następuje zazwyczaj wydzielenie dwutlenku węgla.

W przypadku roślin konopi, dekarboksylacja to odłączenie się grupy karboksylowej COOH, przykładowo, niepsychoaktywne THC-a po usunięciu grupy COOH staje się psychoaktywnym THC. Analogicznie tak samo wygląda to w przypadku wszystkich kannabinoidów, wszystkie początkowo występują w formie kwasowej, i to jest fakt. Oto jak przebiega dekarboksylacja THC-a do THC od strony chemicznej, zacznijmy od przedstawienia procesu dekarboksylacji na wzorach chemicznych:

dekarboksylacja konopi
Dekarboksylacja THCa do THC – wzór strukturalny
dekarboksylacja konopi
Dekarboksylacja THCa do THC – wzór sumaryczny

Gdy od struktury THC-a (C22 H30 O4) odejmiemy grupę karboksylową COOH otrzymamy strukturę o wzorze C21 H29 O2, natomiast do wiązania od którego „odczepi” się grupa COOH, naturalną koleją rzeczy przyłączy się najmniejsza obecna cząsteczka czyli wodór (H), dlatego po reakcji wzór sumaryczny THC to C21 H30 O2, jeden wodór odłączył się wraz z grupą węglową (COOH) natomiast na miejsce całej grupy podpiął się wodór, stąd w obu wzorach mamy H30.

Kiedy zachodzi dekarboksylacja konopi?

Wiele osób uważa, że w tzw. surowych kwiatostanach konopi występują jedynie formy kwasowe kannabinoidów, które należy podgrzać do odpowiedniej temperatury, aby zaszedł proces dekarboksylacji i kannabinoidy przybrały formę „aktywną”. Jest to oczywiście nieprawda, a takie założenie jest bardzo błędne, osobnym tematem jest czemu tak wiele osób powtarza ten mit, ale o tym na końcu.

Należy sobie uświadomić, że proces dekarboksylacji w konopiach zaczyna zachodzić jak tylko w roślinie pojawią się kwasowe formy kannabinoidów. Formy kwasowe nie są formami trwałymi dlatego proces odłączania się od nich kolejnych grup karboksylowych zachodzi samoistnie. Proces ten zatrzymać może jedynie ekstremalnie niska temperatura (zero absolutne to temperatura, w której ustają wszelkie reakcje chemiczne) lub próżnia. Żadna z tych sytuacji nie spotyka żywych roślin, a co za tym idzie, proces dekarboksylacji będzie zachodził już w trakcie życia roślin.

To, jaki procent form kwasowych ulegnie dekarboksylacji jeszcze podczas życia rośliny, zależy od wielu czynników takich jak np. temperatura w jakiej dojrzewały kwiaty. Jednak bardzo wyraźnie należy zaznaczyć, że dojrzałe kwiatostany konopi zawierają kannabinoidy w formie zdekarboksylowanej. Oczywiście w trakcie życia rośliny nie całość form kwasowych ulegnie dekarboksylacji. Dlatego każdy konopny ogrodnik wie, że po wysuszeniu dojrzałych kwiatów, należy je umieścić w zamkniętym słoju bez dostępu światła i raz dziennie taki słój przewietrzyć. Proces ten określa się z angielskiego jako CURRING. Podczas curring’u, który jest ostatnim procesem przy uprawie wysokiej jakości kwiatów, w suchych już kwiatostanach nadal zachodzić będzie dekarboksylacja, a susz z każdym tygodniem będzie zyskiwał co raz to więcej aktywnych form kannabinoidów. Proces ten może trwać nawet do 5. miesięcy, jednak już po 6. tygodniach znaczna większość będzie zdekarboksylowana. Oczywiście o ile susz będzie przechowywany w odpowiednich warunkach.

Proces dekarboksylacji, a raczej jego tempo, zależy od temperatury – im jest ona wyższa, tym proces przebiega szybciej.

Kiedy podgrzewać susz w celu przyspieszenia dekarboksylacji, a kiedy tego nie robić?

Tak jak przed chwilą wspomniałem, im wyższa temperatura tym dekarboksylacja zachodzi szybciej. Mówiąc o przyspieszaniu dekarboksylacji nie wolno jednak zapominać, że niesie to za sobą pewne minusy. Przede wszystkim należy pamiętać, że stracimy większość cennych terpenów. Strata ta będzie bardziej odczuwalna w przypadku palenia lub waporyzacji niż w konopnej gastronomii. Tak naprawdę, jedyne sensowne zastosowanie podgrzewania suszu w celu dekarboksylacji to sytuacja, gdy mamy bardzo świeże rośliny, które ledwo zdążyły wyschnąć i chcemy je użyć w gastronomii.

Zaznaczmy, że dekarboksylacja nie jest ostatnim procesem jaki zajdzie, po nim następuje degradacja kannabinoidów, która przy podgrzaniu przyspiesza. Zatem jeżeli planujemy użyć w kuchni marihuanę zakupioną w aptece, poddanie jej dekarboksylacji poprzez podgrzanie suszu np. w piekarniku sprawi, że kannabinoidy w pewnej części się zwyczajnie zdegradują, a efekt zażycia nie będzie taki jak być powinien. Utracone zostaną też w znacznej części terpeny, które w przypadku konopi są niesłychanie istotnym elementem (efekt synergii kannabinoidów i terpenów zawartych w konopiach ma duże znaczenie).

Nie należy dekarboksylować suszu, który poddany był już curring’owi ponieważ to zdecydowanie obniży jego jakość poprzez odparowanie terpenów oraz degradację pożądanych kannabinoidów.

Najlepszą metodą dekarboksylacji w przypadku konopi jest curring, który pozwala wydobyć z rośliny pełną gamę kannabinoidów oraz zachować tak ważne terpeny, które ulatują przy podgrzaniu suszu.

Osoby, które powtarzają mit mówiący, że w dojrzałych, surowych kwiatach konopi występują jedynie formy kwasowe kannabinoidów, chętnie powtarzają kolejny mit mówiący, że formy kwasowe dekarboksylują się w trakcie spalania. Jest to oczywiście niemożliwe. Temperatura spalania wynosząca kilkaset stopni nie daje możliwości, aby mógł w pełni zajść proces dekarboksylacji. Gdybyśmy wzięli teoretycznego skręta z suszu konopnego zawierającego tylko i wyłącznie formy kwasowe (założenie teoretyczne), to w trakcie spalania dekarboksylacji ulegnie tak nikła ilość, że mówiąc kolokwialnie –  organizm nawet tego nie wyczuje.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku waporyzacji, gdzie ze względu na niższą temperature oraz wydłużony czas, dekarboksylacji może ulec znacznie więcej form kwasowych niż w przypadku spalania.

Podsumowując, dekarboksylacja jest procesem zachodzącym samoistnie, który rozpoczyna się wraz z pojawieniem się w roślinie kannabinoidów w formie kwasowej.  Dojrzałe kwiatostany konopi zawierają już zdekarboksylowane kannabinoidy jak i ich formy kwasowe, które z czasem także ulegną dekarboksylacji. Aby w kwiatostanach konopi zaszła dekarboksylacja nie potrzeba ich podgrzewać! Podgrzanie nie jest elementem niezbędnym do dekarboksylacji, a jedynie przyśpieszającym proces. Najlepszym sposobem na dekarboksylacje jest odpowiedni curring.

W sieci można znaleźć produkty takie jak susz konopi indyjskich, który opisany jest: 30% THC-a oraz 0% THC. Taka sytuacja jest niemożliwa w przyrodzie więc jest to z pewnością ściema. Pamiętajmy, reakcja dekarboksylacji zachodzi samoistnie, kwasy kannabinoidowe są strukturą nietrwałą dlatego proces zachodzi samoistnie. Proces dekarboksylacji ustaje w próżni lub ekstremalnie niskich temperaturach. Podgrzanie nie determinuje procesu dekarboksylacji, a jedynie może go przyspieszyć.

Dlaczego na temat dekarboksylacji panuje tak duża dezinformacja?

Najpierw powiedzieć należy jedno – zakres informacji związanych z rośliną cannabis jest niesłychanie duży. Dlatego nie tylko w tej kwestii panuje dezinformacja. Największym problemem w tej materii jest najzwyklejszy brak myślenia osób, które podają dalej nieprawdziwe informacje jako fakty. Brak myślenia i weryfikacji informacji jest do przyjęcia w przypadku przypadkowego użytkownika sieci. Jednak gdy takie informacje podają strony/portale/blogi, które zajmować się chcą konopną edukacją to jest to już problemem. Wiele to mówi o samych autorach nieprawdziwych treści – są to osoby nie weryfikujące informacji, a jedynie ślepo ufające źródłom.

No właśnie, źródła, tu zapewne zrodził się problem. Przykład: na stronie/blogu jednego z największych na świecie producentów nasion widnieje artykuł mówiący, że surowe kwiaty zawierają jedynie formy kwasowe kannabinoidów, laik po przeczytaniu takich rewelacji na stronie firmy, która powinna się na konopiach znać – uznaje te informację za fakt. A bardzo często jest tak, że to agencje marketingowe piszą te „artykuły” w celu lepszego pozycjonowania firmy/sklepu z nasionami. Takie treści, mimo, iż zamieszczone na stronach gdzie można by się spodziewać rzetelnych informacji, nie są treściami edukacyjnymi, a jedynie marketingowymi. Na naszego redakcyjnego maila nie raz otrzymywaliśmy propozycje publikowania pewnych treści za pieniądze, niestety nadsyłane materiały do publikacji są jak do tej pory na bardzo niskim poziomie, zawsze zawierają niezliczoną ilość błędów przez co nie nadają się do zamieszczenia na portalu. Ale sporo błędów popełniają także osoby chcące edukować na temat konopi, bardzo martwiący jest dla mnie fakt, że nadesłane swego czasu na naszą skrzynkę artykuły, które ze względu na to, że zawierają nieprawdziwe informacje nie mogły zostać u nas zamieszczone – trafiły na inny portal konopny.

Pisząc ten tekst nie opierałem się na tym co na temat dekarboksylacji piszą inne portale konopne, informacji szukałem tam gdzie należy czyli na stronach poświęconych biologii oraz chemii, przeprowadziłem kilka rozmów z chemikami oraz biologami molekularnymi  – wszystko po to, aby zrozumieć to o czym piszę na tyle, aby potrafić przekazać to dalej.

Dekarboksylacja konopi – fakty i mity

W zeszłym tygodniu informowaliśmy o słabszej jakości suszu od Aurory, chodziło głównie o część partii produktu Aurora Cannabis Flos THC 22%. Zarzuty i reklamacje pacjentów dotyczą głównie wyglądu suszu, który jest mocno rozdrobniony oraz jego zbytniego wysuszenia. Od przedstawiciela Aurory otrzymaliśmy komentarz do całej sprawy, nie jest to jednak oficjalny komunikat spółki.  

Nieoficjalny komentarz Aurory ws. zarzutów o słabą jakość części suszu

W zeszłym tygodniu w materiale „Do aptek trafiła wątpliwej jakości medyczna marihuana od Aurory, co jest powodem tej sytuacji?” informowaliśmy naszych czytelników o skargach pacjentów na jakość suszu medycznej marihuany od Aurory. Sprawa dotyczy głównie części opakowań produktu Aurora Cannabis Flos 22% THC.

Sama Aurora sytuacji nie komentuje, co wynika z polityki wewnętrznej spółki. Niemniej jednak jeden z przedstawicieli postanowił odnieść się do materiału zamieszczonego na naszym serwisie, za co dziękujemy. Zaznaczamy jednocześnie, iż nie jest to oficjalne stanowisko spółki:

   „Produkt Cannabis flos Aurora Deutschland GmbH THC 22%, CBD ≤ 1% Partia 20-432 (5) (określany dalej jako: „Produkt”) jest surowcem farmaceutycznym przeznaczonym do sporządzania leków recepturowych. Specyfikacja oraz dokumentacja, w tym jakościowa dot. Produktu zatwierdzana została w toku procedury rejestracyjnej prowadzonej przed Prezesem Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (dalej: „Organ”), i zakończyła się wydaniem pozwolenia.  

Zgodnie z definicją zawartą w niemieckiej farmakopei (DAB) kwiaty konopi składają się z „całych lub rozdrobnionych  kwiatów i suszonych końcówek rośliny Cannabis sativa L..

Zgodnie z definicją zawartą w Farmakopei Niemieckiej kwiaty konopi („Cannabis flos”), składają się z całych lub rozdrobnionych wierzchołków kwitnących, suszonych pędów roślin żeńskich Cannabis sativa L. (Cannabaceae). Surowiec zawiera wskazany w oznakowaniu procent wymienionych na etykiecie kannabinoidów, takich jak ∆9-tetrahydrokannabinol i kannabidiol, oraz kannabinoidowych kwasów karboksylowych, takich jak kwas ∆9‑tetrahydrokannabinolowy i kwas kanabidiolowy, określonych jako ∆9‑tetrahydrokannabinol (C21 H30O2; Mr 314,5) bądź kannabidiol (C21H30O2; Mr 314,5), w odniesieniu do suszonego surowca.

Natomiast, jak wskazano w przywołanej powyżej Farmakopei, kwiatostany żeńskie występują jako części niepodzielone bądź też podzielone są na części składowe. Znajdujące się bardzo blisko siebie podsadki i kwiaty całych kwiatostanów tworzą mocno spęczoną wiechę o długości i szerokości od około 1 do 5 cm, z której nieco wystają ciemnozielone podsadki.

Wskazujemy, że celem stosowania Produktu jest działanie lecznicze. Cechy charakterystyczne, w tym specyfikacja Produktu została zatwierdzone w toku rejestracji Produktu.

Należy podkreślić, że osobiste odczucia pacjenta/konsumenta co do wyglądu Produktu nie wpływają na ocenę zgodności Produktu z jego specyfikacją.

Walory estetyczne nie mają znaczenia, bowiem wygląd Produktu odpowiada ww. opisowi zawartemu w Farmakopei Niemieckiej.

Po przeanalizowaniu partii Produktu, do której zgłaszano uwagi stwierdziliśmy, że jest ona w pełni zgodna z zatwierdzoną w toku rejestracji Produktu dokumentacją, oraz pozwoleniem wydanym przez Organ, tak więc Produkt zgodny jest z wymaganiami jakie zostały przez Organ zatwierdzone.

 

Jak wygląda dostępność medycznej marihuany w tym oraz następnym miesiącu? Do aptek wrócił Red No2, wiemy także jak będą wyglądały następne dostawy zarówno od Spectrum Therapeutics jak i Aurora Polska. Oto kilka informacji przydatnych dla pacjentów i lekarzy.

Dostępność medycznej marihuany w lutym i marcu 2021

Przez pierwsze dwa tygodnie lutego, w aptekach na terenie kraju dostępne były dwa susze od Aurory tj.:

-Aurora Cannabis Flos 20% THC

-Aurora Cannabis Flos 22% THC

Oba produkty są nadal dostępne i nic nie wskazuje na to, aby mogło ich zabraknąć. Niestety, jak informowaliśmy w naszym wczorajszym materiale, co do produktów Aurory pojawiło się kilka zastrzeżeń. Więcej na ten temat przeczytasz w naszym artykule T U T A J.

Od przedstawiciela Aurora Polska dowiedzieliśmy się, że kolejna dostawa planowana jest na połowę marca. Dowiedzieliśmy się także, co jest bardzo ważne dla pacjentów, że od marca produkty tego producenta będą znacznie lepszej jakości. Nowa seria trafiła już na rynek niemiecki pod nazwą Pedanios 20 i Pedanios 22 (odpowiedniki Aurora Cannabis Flos 20 i 22) i pacjenci oceniają ją lepiej niż do tej pory. Przy następnej dostawie produkty te trafią także na nasz rynek.

W połowie lutego do aptek ponownie trafił susz Red No2 od Spectrum Therapeutics. Początkowo trafił z hurtowni do aptek w dużych miastach lecz na chwile obecną nie powinno być problemu z realizacją recepty na terenie całego kraju.

Od przedstawiciela Spectrum Therapeutics dowiedzieliśmy się, że w ciągu najbliższych tygodni do polski trafi łącznie 25 kg suszu, natomiast pod koniec marca planowana jest dostawa 50 kg suszu Red No2.

Do aptek trafiła wątpliwej jakości medyczna marihuana od Aurory. Nie jest to pierwszy tego typu przypadek odkąd w polskich aptekach można legalnie nabyć susz konopi indyjskich. Swego czasu pojawiły się zarzuty co do innego producenta i wszyscy mieli nadzieję, że taka sytuacja się już nigdy nie powtórzy – w końcu chodzi o lek, który ratuje zdrowie i życie, a jego wytwarzanie objęte jest surowymi regulacjami.  Postanowiliśmy się sprawie przyjrzeć i ustalić co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. O komentarz poprosiliśmy także przedstawiciela Aurora Polska.

Medyczna marihuana od Aurory wątpliwej jakości?

Od jakiegoś czasu w sieci pojawiają się zarzuty co do jakości produktów od Aurory, które trafiły na nasz rynek. Pacjenci pokazują na grupach tematycznych zdjęcia suszu, który jest bardzo słabej jakości. Zamiast ładnych kwiatów pacjenci w opakowaniach dostają sporo miału czy nawet liści! Jak to wygląda pokazał w jednym ze swoich filmów konopny działacz i aktywista Przemysław Zawadzki, materiał znajdziecie T U T A J. Susz nie dość, że wygląda tak jak to widać w materiale Przemka, jest też zbyt suchy i w palcach rozpada się w pył. Udało nam się ustalić, że wadliwe partie są wysuszone bardziej niż miało to miejsce zwykle i ich wilgotność jest na poziomie 6,5%, a nie jak do tej pory ok. 10%.

Zarzuty dotyczą dwóch dostępnych produktów od Aurory tj. Aurora Cannabis Flos 20% THC oraz Aurora Cannabis Flos 22%, pochodzących z ostatniej dostawy produktu do polski. Wcześniejsze partie były znacznie lepszej jakości.

Z czego może wynikać taka sytuacja?

Jeżeli weźmiemy pod uwagę dwie kwestie czyli fakt, że słabej jakości susz, o którym mowa, jest suchszy niż być powinien (ok. 6,5% zamiast 10% zawartości wody) i jest w sporej części miałem oraz to, że jest to ostatnia partia, która gotowa i zapakowana wyszła z Kanadyjskich zakładów Aurory – łatwo dojść do konkluzji, że są to „odpadki’, które postanowiono sprzedać na zasadzie „jest zapotrzebowanie na susz, wyślijmy cokolwiek i tak się sprzeda”. Czy tak było i czy właśnie z tego wynikła cała sytuacja – tego oczywiści nie wiemy na pewno. Jednak o tym, że mogło tak być świadczyć może fakt, że susz jest bardziej wysuszony niż zwykle. To może sugerować, że ze względu na jego jakość, przy wilgotności suszu na poziomie 10%, stężenie THC nie spełniało by wymaganych norm. Stężenie kannabinoidów oblicza się procentowo z suchej masy, dlatego gdy kwiaty się bardziej wysuszy, procentowa zawartość kannabinoidów wzrośnie.

Czy na polski rynek trafiły odpadki/resztki suszu, który jest tak słabej jakości, że trzeba go było dosuszyć, aby spełniał podstawowe wymogi? Tego nie przesądzamy, o komentarz do sprawy poprosiliśmy przedstawiciela Aurora Polska:

W chwili obecnej jesteśmy na etapie ustalenia faktycznej przyczyny zaistniałej sytuacji oraz jej skali, nasz dział jakości już się tym zajął. Dlatego zwróciliśmy się do działu jakości Aurora Deutschland GmbH o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Na chwile obecną otrzymaliśmy kilka reklamacji, które zostaną przez nas rozpatrzone.

-powiedział w rozmowie z weednews.pl przedstawiciel Aurora Polska

Zaznaczyć należy też, że nie każde opakowanie dostępnego obecnie suszu Aurory zawiera produkt niższej jakości, problem jest z częścią dostępnej partii, a skala problemu jest ustalana.

Czekamy na oświadczenie Aurora Deutschland GmbH, które wyjaśni przyczyny takiego stanu rzeczy.

Jakość medycznej marihuany trafiającej na polski rynek to temat, który na tematycznych forach czy grupach powraca regularnie. Wielu pacjentów twierdzi, że na nasz rynek trafiają produkty gorsze jakościowe niż np. na rynek Niemiecki. Z drugiej strony, pacjenci korzystający z medycznej marihuany zauważają, że jakość produktów dostępnych na terenie naszego kraju jest co raz lepsza. Z jednej strony to cieszy, a z drugiej smuci gdyż od suszu kupionego w aptece oczekuje się najwyższej jakości pod każdym względem.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.