ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Komunikat GIF: Pozwolenia na przywóz medycznej marihuany wkrótce nie będą wydawane. We wczorajszym komunikacie, Główny Inspektorat Farmaceutyczny poinformował, że przyznany dla Polski limit wwozu na teren kraju medycznej marihuany właśnie się kończy, a dopiero zaczął się marzec. Czy pacjenci pozostaną bez leku na osiem miesięcy? Oto więcej informacji.

Komunikat GIF: Pozwolenia na przywóz medycznej marihuany wkrótce nie będą wydawane. Pacjenci pozostaną bez leku na osiem miesięcy?

Wczoraj Generalny Inspektorat Farmaceutyczny opublikował komunikat dotyczący pozwoleń na przywóz albo wewnątrzwspólnotowe nabycie ziela konopi innych niż włókniste oraz jego preparatów. Czytamy w nim, że:

„Główny Inspektor Farmaceutyczny informuje, że wydane dotychczas w 2023 r. pozwolenia na przywóz albo wewnątrzwspólnotowe nabycie ziela konopi innych niż włókniste oraz jego preparatów (łącznie określanych jako cannabis) obejmują obecnie 2 704 928 g czystego środka odurzającego. Podkreślenia wymaga, że oszacowanie rocznego zapotrzebowania Rzeczypospolitej Polskiej na ten środek odurzający na rok 2023 zostało określone na poziomie 3 000 000 g – zgodnie z art. 19 Jednolitej Konwencji w sprawie środków odurzających z 1961 r.”

Oznacza to, że w styczniu i lutym GIF wydal pozwolenia na wwiezienie przeszło 2,7 tony suszu do Polski. Ile suszu faktycznie trafiło do polskich aptek? Według naszych ustaleń – poniżej 300 kg. Skąd zatem 2,7 tony w komunikacie GIF?

Jest to ilość suszu, na której przywiezienie złożono wniosek i wydano zgodę, a nie susz, który faktycznie trafił do hurtowni i aptek. Skąd ta rozbieżność, która wynosi blisko 2,5 tony?

Możliwości jest kilka, są firmy, które chciałyby obracać suszem medycznej marihuany – np. hurtownie ale także inne podmioty. Taka firma, zanim złoży zamówienie na susz, musi uzyskać na to zgodę od GIF. Podmiot składa wniosek podając konkretną ilość suszu jaką chce sprowadzić. Gdy GIF wydaje na to zgodę, automatycznie z puli 3 ton (pula dla Polski na 2023) odejmuje się ilość widniejącą na pozwoleniu. Niestety, następnie z różnych przyczyn firmie nie udaje sie wprowadzić produktu na rynek. W takiej sytuacji, mimo, iż na dokumentach widnieje, że do Polski trafiła jakaś ilość suszu, to w rzeczywistości nigdy ona do naszego kraju nie dotarła. Niektóre podmioty, które dostały zgodę, nie potrafią takowego suszu zdobyć.

W dalszej części komunikatu GIF czytamy:

„W konsekwencji powyższych okoliczności, mając na względzie ograniczenia przywozowe i produkcyjne określone w art. 21 Konwencji, Główny Inspektor Farmaceutyczny informuje, że pozwolenia na przywóz albo wewnątrzwspólnotowe nabycie cannabis, których wydanie doprowadziłoby do przekroczenia limitu określonego w oszacowaniu (z uwzględnieniem wywozu), nie będą wydawane.”

W praktyce oznacza to, że od maja pacjenci mogą pozostać bez suszu.

GIF deklaruje, że w tym roku zezwoli na wwiezienie na teren RP jeszcze jedynie 300 kg suszu.

Z czego to wynika?

Załóżmy, że firma X złożyła w tym roku wniosek na sprowadzenie 800 kg suszu do jej hurtowni.

Jeżeli, firmie nie uda się sprowadzić towaru na czas, nie jest to realny import tylko produkowanie pustych papierów (pozwoleń), które niestety przez urząd są traktowane jako zrealizowane nawet jeżeli produkt nie trafi do obrotu.

Natomiast jeżeli taka firma złoży trzy wnioski po 800 kg na trzy różne rejestracje ( trzy produkty), wykorzysta 2,4 tony z przewidzianych dla Polski 3 ton. W ten sposób można nieetycznie zdominować rynek, pozbyć się konkurencji i dyktować ceny.

Wspomniana sytuacja dla pacjenta może skończyć się słabym wyborem produktów oraz wyższymi cenami.

Bardzo istotne jest też to, że zezwolenie na wwóz wydawane przez GIF ważne jest trzy miesiące. Zatem jeżeli podmioty, które w dokumentach  zadeklarowały sprowadzenie blisko 2,5 tony suszu nie zrobią tego do najpóźniej maja doprowadzą do braku leku w aptekach gdyż żaden inny podmiot już nie będzie mógł go sprowadzać.

Błędna interpretacja przepisów przez GIF?

Limity wwozu substancji odurzających na tereny krajów objętych „Jednolitą Konwencją o Środkach Odurzających” są odgórnie narzucone i znajdziesz je T U T A J.

O tym, że nie wolno przekraczać dopuszczonych limitów mówi art. 21 Konwencji, na który powołuje się także GIF. Niestety wszystko wskazuje, że Główny Inspektorat Farmaceutyczny źle zinterpretował art. 21 konwencji, który nie mówi o limitach wydawanych pozwoleń lecz o limitach realnego obrotu suszem, realnego importu, ilości faktycznie spożytej. Art. 21 Konwencji brzmi:

1. Całkowita ilość każdego środka odurzającego, wyprodukowanego i przywiezionego przez każdy kraj
lub każde terytorium w ciągu danego roku, nie może przekroczyć sumy następujących ilości:
(a) ilości spożytej, w granicach odpowiedniego oszacowania, do celów leczniczych i naukowych,
(b) ilości zużytej, w granicach odpowiedniego oszacowania, na wyrób innych środków odurzających,
przetworów zawartych w Wykazie III oraz substancji nie objętych niniejszą konwencją,
(c) ilości wywiezionej,
(d) ilości dodanej do zapasów w celu doprowadzenia ich do poziomu ustalonego w odpowiednim
oszacowaniu, i
(e) ilości przekazanej, w granicach odpowiednich oszacowań, na potrzeby specjalne.

Wczorajszy komunikat GIF znajdziesz T U T A J.

„W instrybutor nie strzel” – kobieta wjechała w stację benzynową bo wypaliła jointa? Dwa lata po wydarzeniach na stacji benzynowej w Rymaniu, ich główna bohaterka zabrała głos tłumacząc, co zaszło feralnego dnia oraz czemu wjechała w budynek stacji. Do sytuacji doszło podczas powrotu pani Katarzyny z Niderlandów do kraju. 40-latka przyznaje, że przed zajściem, z którego filmik obiegł Internet i zapewne każdy z was go widział, wypaliła jointa. Oto więcej informacji.

Kobieta wjechała w stację benzynową bo wypaliła jointa?

W lutym 2021 do sieci trafił krótki filmik nagrany na stacji benzynowej w Rymaniu, nagranie błyskawicznie stało się „hitem” ze względu na jego autora, który nazwał dystrybutor paliwa „instrybutorem” krzycząc do policjantów: „w instrybutor nie strzel”.  Jednak po za wspomnianym „instrybutorem”, nagranie było raczej tragiczne i poważne niż zabawne.

Teraz, dwa lata po całym zajściu, głos zabrała jego sprawczyni. Kierująca pojazdem 40-letnia pani Katarzyna postanowiła opowiedzieć, jak zajście wyglądało z jej perspektywy.

Na nagraniu widzimy, że pani Katarzyna początkowo lekko uderzyła w drzwi stacji benzynowej. Później jednak wycofała i ponownie z impetem ruszyła w kierunku budynku wjeżdżając do środka. Całe zdarzenie obserwowali dwaj policjanci, którzy ewidentnie nie potrafili się w tej sytuacji odnaleźć. Następnie kobieta wycofała i zatrzymała się tuż obok dystrybutora z paliwem. Wówczas policjanci oddali kilka strzałów w kierunku pojazdu. Chwilę później jeden z nich próbował wybić szybę, by dostać się do środka,  w tym momencie samochód odjechał.

Pani Katarzyny mówi, że tego dnia wracała na stałe z Niderlandów, jechał z nią znajomy, który prowadził auto. Doszło między nimi najpewniej do sprzeczki gdyż po wjechaniu na stację benzynową w Rymaniu, kobieta kazała opuścić znajomemu pojazd. Poszła też na stację benzynowa, aby wezwać policje gdyż czuła się z jego strony zagrożona.

Pani Katarzyna mówi, że po policje zadzwoniła o godz. 17, a patrol przyjechał o 23.

„Wyskoczyłam do nich z taką nadzieją, że w końcu ten człowiek mnie zostawi w spokoju. Policja zamieniła dwa zdania z nim i odjechała. O godzinie mniej więcej 0:20 policja przyjechała drugi raz. Postanowiłam już nie wysiadać z samochodu. Ja im powiedziałam, że zapaliłam jointa, że ja nie czuję się na siłach, żeby jechać dalej i on mówi do mnie: masz oddać mu kluczyki, macie stąd odjeżdżać. To była sekunda, gdyby mi nie dali takiego polecenia, że mam oddać mu kluczyki i stąd odjeżdżać, to tej decyzji by nie było. To właśnie wtedy sobie pomyślałam pal sześć te drzwi (stacji benzynowej – red.)”

– opowiada pani Katarzyna w rozmowie z Polsatem.

Oczekiwałam bardziej, że ochroni mnie, że przynajmniej zwrócą temu człowiekowi uwagę, żeby się ode mnie odczepił, żeby tej mojej przestrzeni nie naruszał, żeby nie walił mi w szybę. Przecież on siedem godzin się dobijał do auta.

– mówi pani Katarzyna.
Z relacji kobiety wynika, iż zdawała sobie sprawę z tego, że nie powinna kierować pojazdem ze względu na wypalonego jointa i nie miała póki co zamiaru tego robić. Liczyła na to, że funkcjonariusze pomogą jej się uporać ze znajomym, który według niej stwarzał dla nie j zagrożenie.

Jednak gdy policjanci kazali im wspólnie odjechać, zdesperowana (jak twierdzi) kobieta postanowiła gwałtownie odjechać z miejsca zdarzenia.

Z przygotowanego na ten temat materiału telewizji Polsat jasno wynika, że pani Katarzyna to osoba z problemami i to sporymi. Całość przeczytasz T U T A J.

Jednak spora część opinii publicznej wydala już wyrok – przejarana ćpunka i narkomanka z urojeniami. No bo w końcu używa marihuany.

Na taki, a nie inny rozwój sytuacji (wjechanie w stację benzynową) wpłynęło zapewne kilka czynników takich jak zmęczenie fizyczne i psychiczne podróżą oraz faktem spędzenia sześciu godzin w oczekiwaniu na policję i konflikt ze znajomym, a także nieciekawa sytuacja życiowa pani Katarzyny.

Kobieta nie czuła się na siłach i nie chciała odjeżdżać z miejsca dopóty, dopóki policjanci odmówili jej pomocy i nakazali wsiąść ze znajomym do auta, oddać mu kluczyki i odjechać. Niestety użytkownicy FB wiedzą lepiej, oto kilka przykładów, a niestety widziałem tego sporo więcej.

wjechała w stację benzynową bo wypaliła jointa

wjechała w stację benzynową bo wypaliła jointa

wjechała w stację benzynową bo wypaliła jointa

Uwiecznieni na nagraniu funkcjonariusze zostali ukarani dyscyplinarnie, jednak nie za fakt użycia broni ale za inne ich działania i postawy w trakcie całej sytuacji.

Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Źródło: Polsatnews.pl

Dwie nowe odmiany medycznej marihuany od Aurory wkrótce powinny pojawić się w aptekach. Powinny, ale już wiadomo, że pojawią sie później niż byłoby to możliwe. Niestety, Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL), który dwa nowe produkty powinien zarejestrować do 10. lutego – nadal tego nie zrobił. W sprawie interweniowało Ministerstwo Zdrowia. O jakie nowe odmiany chodzi i czemu urząd stwarza problemy przy ich rejestracji? Oto więcej informacji.

Nowe odmiany medycznej marihuany od Aurory wkrótce w aptekach niestety URPL stwarza problemy z ich rejestracją

Na chwilę obecną Aurora ma w Polsce zarejestrowane cztery produkty. Są to Aurora 8/8, Aurora 1/12, Aurora 20/1 oraz Aurora 22/1.

Teraz producent postanowił wprowadzić dwie nowe odmiany. Mowa o Pink Kush oraz Delahaze.

Gdy produkty zostaną zarejestrowane, Aurora będzie pierwszym producentem medycznego suszu, który w swojej ofercie będzie posiadał dwie odmiany „indica” oraz dwie odmiany „sativa”.

Pink Kush jest odmiana o charakterystyce „indica”, natomiast Delahaze to odmiana o charakterystyce „sativa”. Na chwilę obecną Aurora ma w swoim polskim katalogu odmianę „indica” i jest to LA Confidential (Aurora 20/1) oraz odmianę typu „sativa”, którą jest Ghost Train Haze (Aurora 22/1)

Problemy z rejestracją nowych produktów

Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych miał czas na rejestracje zgłoszonych nowych produktów do 10. lutego. Niestety nadal tego nie uczynił.

Z czego wynika opieszałość urzędu, która powoduje opóźnienia w pojawieniu sie leku na aptecznych półkach? Z tego co udało się ustalić redakcji WeedNews.pl  – chodzi o nazewnictwo konkretnych produktów.

Upraszczając – URPL chce rejestrować wszystkie produkty pod nazwami opisującymi ich skład substancji czynnej (kannabinoidów). Dlatego produkty nazywają się np. Cannabis flos AURORA DEUTSCHLAND GmbH THC 22%, CBD 1% czy Cannabis flos AURORA DEUTSCHLAND GmbH THC 20%, CBD 1%. Aurora 22/1 to na chwile obecną Ghost Train Haze natomiast Aurora 20/1 to wspomniany wcześniej LA Confidential. Będące w trakcie rejestracji dwie nowe odmiany, mają takie same profile kannabinoidowe jak odmiany już zarejestrowane i dopuszczone do obrotu.

URPL chciałby, aby zarówno nowy Delahaze oraz dostępny od dawna Ghost Train Haze nazywały sie tak samo i żeby obie te odmiany sprzedawać jako Aurora 22/1, a dwie odmiany „indica” czyli LA Confidential oraz nową Pink Kush sprzedawać jako Aurora 20/1.

Z czego to wynika? Z kompletnej ignorancji oraz niewiedzy urzędników z URPL, wedle których w medycznej marihuanie znaczenie ma tylko stężenie kannabinoidów, a to nieprawda. Trzy odmiany typu „indica” mogą mieć zupełnie różne od siebie działanie terapeutyczne. Wynika to z różnych kombinacji terpenów dla każdej odmiany. W przypadku marihuany nie tylko kannabinoidy decydują o jej działaniu, potężny wpływ mają na to terpeny, które w przypadku tego leku nie są uznawane ani za substancje pomocniczą ani aktywną – tak jak by nie miały żadnego działania. A to właśnie terpeny decydują o działaniu konkretnej odmiany, to terpeny definiują działanie kannabinoidów.

Więcej na ten temat oraz o wpływie terpenów na działanie konkretnej odmiany przeczytasz T U T A J.

Wszystko wskazuje na to, że według myślenia urzędników z URPL, wszystkie odmiany np. o stężeniu THC 20%, należy sprzedawać na jednej rejestracji bo liczy się tylko zawartość kannabinoidów, nawet jeżeli działają na zupełnie inne dolegliwości – pełna ignorancja i działanie urzędników na szkodę pacjentów.

Według myślenia urzędników z URPL, zarówno Pink Kush  oraz LA Confidential powinny być sprzedawane jako ten sam produkt Aurora 20/1. Jest to oczywiście sytuacja niedopuszczalna i szkodliwa dla pacjentów co tłumaczyliśmy T U T A J.

Aurora chce, aby dwa nowe produkty miały oznaczenie kultywaru (odmiany), tak że produkt byłby nazwany „Aurora 22/ Delahaze” i to zaznaczyła w zgłoszeniu rejestracji nowych produktów. Niestety urząd ma z tym problem, jaki? tego nie udało nam się ustalić.

Do sprawy włączyło sie także Ministerstwo Zdrowia, resort wysłał zapytanie do Aurora Polska czemu produkt, który miał być zarejestrowany do 10. lutego 2023, nadal nie znajduje się na aptecznych półkach, czemu pacjenci nadal nie mają do niego dostępu.

Jedyne co mógł zrobić w tej sytuacji producent, to przesłać zapytanie dalej, do URPL.

Kiedy nowe odmiany medycznej marihuany mogą pojawić się w aptekach?

Gdy URPL wyda decyzję rejestracyjną dla dwóch nowych odmian – będą one dopuszczone do obrotu na terenie Polski. Następnie producent będzie musiał złożyć odpowiednie dokumenty potrzebne dla uzyskania pozwolenia na wwóz konkretnej partii produktu na teren RP. Na decyzje o pozwoleniu producent będzie musiał poczekać od jednego do ok. czterech tygodni.

Dostarczenie suszu do hurtowni skąd trafi do aptek to kwestia kilku dni gdyż produkty leżą w magazynie przetestowane i gotowe do transportu.

Przewidywany czas pojawiania sie nowych odmian w aptekach to 1 do 4 tygodni plus tyle, ile będą zwlekać urzędnicy zatrudnieni w URPL i póki co działający na szkodę pacjentów.

Regularne używanie konopi indyjskich nie ma negatywnego wpływu na zdrowie publiczne – do takich wniosków doszli badacze z Hiszpanii. Przeprowadzone przez nich badanie nie wykazało pogorszenia stanu zdrowia regularnych konsumentów konopi indyjskich w porównaniu z populacją ogólną. Mało tego, regularni użytkownicy konopi zgłaszali mniej problemów zdrowotnych oraz stosowali mniej leków na receptę. Oto więcej informacji.

Regularne używanie konopi indyjskich nie ma negatywnego wpływu na zdrowie publiczne – badanie

Hiszpania to kraj z trzecim najwyższym wskaźnikiem konsumpcji marihuany w Europie (konopi indyjskich używa 3,7% populacji). Pomimo, że na szczeblu federalnym marihuana pozostaje nielegalna, w Hiszpanii funkcjonuje model oparty o konopne kluby społeczne (CSC – Cannabis Social Club). Każdy obywatel zarejestrowany w takim klubie (można być zarejestrowanym w więcej niż jednym) może dokonywać w nim zakupu zioła, po za koniecznością okazania karty klubowej na wejściu, cała reszta wygląda jak w Niderlandzkich Coffeeshopach. Ogólne faktyczne podejście Hiszpanów do marihuany jest raczej liberalne.

W ostatnich latach naukowcy z Międzynarodowego Centrum Edukacji, Badań i Usług Etno-botanicznych (ICEERS) oraz Wydziału Biologii i Psychologii Zdrowia na Autonomicznym Uniwersytecie w Madrycie, przeprowadzili kwestionariusz badawczy oparty na katalońskim badaniu zdrowia publicznego, w którym wzięło udział 419 osób regularnie używających konopi indyjskich.

Naukowcy zbierali informacje w latach 2019 do 2022 analizując dane socjodemograficzne, zdrowie ogólne i psychiczne, styl życia, wsparcie społeczne oraz używanie alkoholu, tytoniu i innych substancji przez osoby biorące udział w badaniu. Wyniki badania zostały opublikowane w magazynie Cannabis and Cannabinoids Research.

Regularne spożywanie marihuany, a zdrowie – wyniki badania

Badanie przeprowadzone w Hiszpanii wykazało, że ogólny stan zdrowia fizycznego i psychicznego regularnych konsumentów konopi indyjskich jest porównywalny lub lepszy niż w populacji ogólnej.

Wyniki pokazały także, że grupa regularnie używająca marihuany cieszy sie lepszym zdrowiem i stosuje mniej leków na receptę niż ogół populacji.

Użytkownicy marihuany wykazali się lepszymi wynikami w pozytywnym postrzeganiu zdrowia oraz wskaźniku masy ciała, a także zgłaszali mniej problemów z cholesterolem, ciśnieniem krwi, chorobami przewlekłymi, ograniczeniami fizycznymi i depresją (7,1% użytkowników konopi przechodziło depresję w porównaniu z 20,5% populacji ogólnej).

Użytkownicy marihuany zgłaszali też spożycie alkoholu o połowę mniejsze od ogółu populacji. Naukowcy odkryli także, że około 30% próby było w stanie zaprzestać przyjmowania leków na receptę podczas używania konopi indyjskich.

Co ciekawe, użytkownicy konopi mieli słabsze wyniki niż ogólna populacja w przypadku wskaźnika snu, co sugeruje, że mogą mieć więcej problemów ze snem. Jednak z drugiej strony, istniejące dowody wskazują również na lepszą jakość snu u użytkowników medycznej marihuany.

Według naukowców przeprowadzających badanie, zwykli użytkownicy marihuany nie doświadczają istotnego szkodliwego wpływu na ogólny stan zdrowia.

Autorzy badania sugerują uwzględnienie pozycji (pytań) związanych z konopiami indyjskimi w krajowych ankietach zdrowotnych, aby dostarczyły one cennych danych wspierających debaty publiczne dotyczące regulacji prawnych dla marihuany rekreacyjnej.

Używanie konopi indyjskich jest piętnowane, ponieważ roślina ta jest uważana za szkodliwą dla zdrowia publicznego, ale nigdy nie przeprowadzono prawdziwych badań dotyczących jej wpływu w oparciu o wskaźniki zdrowia publicznego. Takie badanie przeprowadzono po raz pierwszy. Wyniki mają pomóc w kierowaniu decyzjami dotyczącymi polityki dotyczącej konopi indyjskich w zakresie regulacji.

-powiedział José Carlos Bouso, główny badacz zespołu.

Aurora i Canopy donoszą na projekt Cannabis House, a CannActive uruchomił strony aurorablokujekonopie.pl i hemprats.eu gdzie mówi o złych praktykach obu zagranicznych producentów zachęcając do ich bojkotowania. Dlaczego producenci medycznego suszu złożyli donos na projekt badawczy Cannabis House? Czy właśnie obserwujemy największy do tej pory konflikt w branży konopi i czy mogą na tym ucierpieć pacjenci? Oto więcej informacji.

Aurora i Canopy donoszą na projekt Cannabis House

Cannabis House to projekt badawczy, który po wielu latach starań w zeszłym roku udało się doprowadzić do celu. Na czym polega badanie?

„Temat Badania to: Wykorzystanie standaryzowanego suszu konopi innych niż włókniste w procesie działań mających na celu odwyk pacjentów uzależnionych od twardych narkotyków oraz innych syntetycznych substancji psychoaktywnych. twardych narkotyków oraz innych syntetycznych substancji psychoaktywnych.
To oznacza, że będąc uczestnikiem badania wypełniasz przygotowane przez specjalistów odpowiednie ankiety, oddajesz próbki do analizy a po ostatecznym zakwalifikowaniu do projektu przez lekarzy otrzymujesz susz konopi indyjskich zgodnie z ich zaleceniem. W trakcie wizyty u lekarza masz szansę opowiedzieć jakie jest Twoje podejście do używania konopi, co chciałbyś w związku z tym zmienić, a co zachować. A także jak system prawny wpływa na używanie przez Ciebie konopi innych niż włókniste. Twoja opinia jest dla nas ważna i może pomóc wielu innym użytkownikom konopi.”

Badanie ma też na celu pokazanie m. in. tego , że zaopatrywanie się przez użytkowników marihuany rekreacyjnej w susz przebadany oraz z wiadomego źródła jest dla użytkowników zdecydowanie lepszym wyborem w stosunku do suszu nieznanego pochodzenia zakupionego na ulicy często ze szkodliwymi dodatkami.

Więcej na temat projektu Cannabis House przeczytasz T U T A J.

Według nieoficjalnych informacji, do których dotarł portal WeedNews.pl, kilka tygodni temu do Komisji Bioetyki, Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, oraz najpewniej Marszałka województwa Dolnośląskiego wpłynęły donosy na projekt Cannabis House złożone przez Canopy Growth (Spectrum Therapeutics) oraz Aurorę.

Z uzyskanych przez nas nieoficjalnych informacji wynika, że donos dotyczył braku zachowania pewnych medycznych procedur przewidzianych dla suszu medycznej marihuany.

Co ciekawe nie ma potrzeby zachowywania dokładnie tych samych procedur gdyż Cannabis House to projekt badawczy, a nie jednostka medyczna.

Konsekwencjami donosu była początkowo kontrola w CH zarządzona przez GIF (cały czas w toku), a następnie tymczasowe wstrzymanie wydawania suszu przez GIF przed zakończeniem kontroli.

Co było powodem donosu firm medycznych na rzekome nieprzestrzeganie procedur przez Cannabis House? Tego oficjalnie nie wiadomo. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że donosy złożono stosunkowo krótko po tym jak niemiecki producent konopi firma Cantourage ogłosiła, że została dostawcą marihuany dla projektu Cannabis House można wywnioskować, że chodzi o pieniądze.

W środowisku nieoficjalnie mówi się, że funkcjonujące od kilku lat w naszym kraju firmy produkujące i sprzedające susz na Polskę wystraszyły się powstania nowego, legalnego „rynku” marihuany w Polsce, co mogłoby zagrozić obecnej pozycji producentów medycznej marihuany.

Cannactive uruchomił strony aurorablokujekonopie.pl oraz hemprats.eu

Przedstawiciele Cannabis House do tej pory do sprawy sie nie ustosunkowali.

Zareagować postanowili za to działacze z projektu CANNACTIVE, który sympatyzuje z Cannabis House. Zareagowali poprzez założenie strony internetowej aurorablokujekonopie.pl gdzie na stronie głównej możemy przeczytać m.in., że:

„Firma Aurora, jako lider rynku konopnego w Polsce, powinna dbać o jakość swoich produktów i zadowolenie pacjentów. Niestety, wiele przypadków sugeruje, że Aurora nie jest zainteresowana pacjentami, a jedynie swoimi zyskami.”

„Aurora również regularnie blokuje projekty badawcze, eksperymenty medyczne i badania kliniczne, które prowadzą do uwolnienia konopi. W ten sposób, firma zmusza organy nadzoru do uruchamiania procedur sprawdzających, co prowadzi do straty czasu.”

„Podsumowując, jako społeczeństwo powinniśmy dbać o swoje prawa i mieć wybór w dostępie do konopi medycznych. Nie powinniśmy pozwolić, by konopie stały się narzędziem korporacyjnych machin, a pacjenci byli traktowani jako źródło zysku dla koncernów. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości co do jakości produktów Aurory, zgłoś swoje obawy i walcz o swoje prawa pacjenta.”

Na stronie znajdziemy też odnośnik „poprzyj protest”, na stronie wita napis „Petycja w sprawie nieuczciwych praktyk firmy Aurora”, pod nim czytamy:

„Aurora jest firmą, która blokuje projekty badawcze dotyczące konopi medycznych. Skutki tego działania są poważne, ponieważ utrudniają dalsze postępy w badaniach nad leczeniem różnych chorób przy użyciu konopi medycznych. To może opóźnić dostępność skutecznych leków dla pacjentów, którzy cierpią z powodu różnych schorzeń. Blokowanie projektów badawczych przez Aurorę oznacza, że nie będzie możliwe uzyskanie pełnego obrazu potencjalnych korzyści związanych z używaniem konopi medycznych, co może prowadzić do niepotrzebnego cierpienia i braku dostępności do skutecznych leków.”

„Nie tolerujmy nieuczciwych praktyk korporacji! Wspólnie możemy wpłynąć na zmianę i wymusić odpowiedzialność. Podpiszmy petycję, zgłośmy niepożądane działania produktów na odpowiednich platformach i do producenta. Wykażmy swoje niezadowolenie na profilach społecznościowych i przekażmy informację znajomym. Pamiętajmy, że największy wpływ na producenta mają jego akcjonariusze, dlatego kierujmy do nich nasze skargi, uwagi i sugestie. Nie pozwólmy na kontynuowanie nieetycznych działań – działajmy teraz!”

Całość przeczytasz T U T A J.

Na stronie znajdziemy także odnośnik hemprats.eu, który przekieruje nas na stronę o tym samym adresie. Strona to odpowiednik aurorablokujekonopie.pl w wersji angielskiej. Na stronie oprócz Aurory, wymieniany jest jeszcze jeden producent medycznej marihuany sprzedający swoje produkty w Polsce – Canopy Growth (Spectrum Therapeutics). Jak udało sie ustalić WeedNews.pl, strona aurorablokujekonopie.pl traktuje tylko o Aurorze gdyż początkowo myślano, że donos wpłynął tylko od tego jednego podmiotu.

Na hemprats.eu przeczytamy m.in.:

„Inkwizycja farmaceutyczna”

„Witam wszystkich. Chcę poruszyć temat, który jest bardzo ważny dla wielu ludzi na całym świecie – legalizację i regulację konopi. W Polsce, podobnie jak w wielu innych krajach, trwa walka o uznanie marihuany za lek i materiał badawczy. Niestety w tej walce napotykamy na przeszkody, a jedną z nich są monopolistyczne praktyki kanadyjskich firm konopnych Bigpharma/Pigpharma takich jak Aurora MJ czy Canopy Growth.”

„Polscy działacze, którzy realizują innowacyjne projekty badawcze na skalę międzynarodową, wnieśli nowe życie i nadzieję w konopie na świecie. Niestety w Polsce konopie nadal traktowane są jako surowiec farmaceutyczny drugiej kategorii, a wiele badań naukowych jest zamykanych, bo niektórzy ludzie w branży konopnej to jak szczury i kapusie, zgłaszające władzom nieprawdziwe informacje. To właśnie w Polsce, jak w kraju trzeciego świata, wysyłane są odpady konopne – surowiec farmaceutyczny – wysuszone, spleśniałe i brakujące na wadze, ale sprzedawane po cenach nieosiągalnych dla przeciętnego człowieka.”

Znajdziemy też zakładki opisane jako „Nazgul z Canopy” oraz „Nazgul z Aurory„. Co oznacza słowo Nazgul? Jest to nawiązanie do „Władcy Pierścieni” i tłumaczone jako Upiory Pierścienia, postacie raczej negatywne. I tak po kliknięciu „Nazgul z Aurory” zobaczymy listę szefostwa i dyrektorów firm opisanych jako negatywne postacie z Władcy Pierścieni, gdzie np. Starszy Dyrektor Operacyjny Aurora Polska opisany jest jako Azog Plugawy (przywódca orków we Władcy Pierścieni).

Jak zakończy się ten spór na linii Aurora i Canopy – Cannabis House ciężko jest przewidzieć.

Póki co, żadna ze stron oficjalnie się do sprawy nie odniosła.

Aktor Antoni Królikowski zatrzymany pod zarzutem jazdy pod wpływem THC. Do sytuacji doszło wczoraj na jednej z warszawskich ulic. Auto aktora został zatrzymany przez patrol policji. Aktor został poddany badaniu alkomatem, a gdy ten nic nie wykazał policjanci użyli narkotestu, który wskazał obecność THC w organizmie. Aktor wydał w tej sprawie oświadczenie, które mówi, że nie był pod wpływem ani nie zażywa narkotyków. Dodał też, że leczy się konopiami i twierdzi, iż była to wystawka mająca mu zaszkodzić. Oto więcej informacji.

Antoni Królikowski zatrzymany pod zarzutem jazdy pod wpływem THC.

W sobotę 18 lutego w godzinach popołudniowych w Warszawie przy ul. Karolkowej, patrol policji zatrzymał auto Antoniego Królikowskiego. Po przebadaniu alkomatem ustalono, że kierowca był trzeźwy. Wtedy mundurowi postanowili użyć narkotestu, który wskazał na zawartość THC w organizmie Królikowskiego.

Aktor twierdzi, że patrol na niego czekał gdyż ktoś poinformował służby, że w tym czasie będzie kierował pojazdem w stanie nietrzeźwości.

Służby temu nie zaprzeczają twierdząc, że istniały „uzasadnione powody, żeby uznać, że może to być osoba w stanie nietrzeźwości„.

Funkcjonariusze z uwagi na otrzymane zgłoszenie, że o tej godzinie i w tym miejscu pojawię się rzekomo pod wpływem nielegalnych substancji, czekali na mnie w okolicy miejsca zamieszkania. Zostałem zatrzymany do kontroli. Alkotest wykazał, że jestem trzeźwy. Jednak narkotest wykrył THC, którym wspomagam moje leczenie i którego używałem poprzedniego wieczoru.

-czytamy w oświadczeniu aktora, które zamieścił na swoim kanale Instagram.

Wykonano badanie krwi, oczekujemy na wyniki. W przypadku regularnego stosowania medycznej marihuany, nawet w małych ilościach, stężenie może się utrzymywać, mimo że w dniu zatrzymania nie używałem konopii.

Chciałbym zaznaczyć, że nie zażywam narkotyków, co wykazały dzisiejsze testy, więc bardzo proszę o zaprzestania pomówień. Ponadto tegorocznych urodzin nie świętowałem w żadnym warszawskim klubie.

-dodał Królikowski

Antoni Królikowski zatrzymany

Przedstawiciel Antoniego Królikowskiego przekazał, że aktor zgadza się na publikację wizerunku.

Problemy pacjentów stosujących medyczną marihuanę

Niestety, problem z medyczną marihuaną jest taki, że stosując ją np. jedynie wieczorami w czasie wolnym od pracy (np. w celu zaśnięcia, przeciwbólowo) to następnego dnia można mieć problemy w pracy czy podczas kontroli drogowej gdyż metabolity THC utrzymują się w organizmie dość długo. Nawet gdy pacjent już kompletnie nie jest pod wpływem marihuany i nie odczuwa żadnego jej działania testy mogą pokazać co innego.

Przypominamy: stan „po spożyciu” to sytuacja gdy osoba używała marihuany np. pięć godzin wcześniej i pomimo, iż we krwi znajduje się jeszcze THC, to osoba jest zupełnie trzeźwa. Mało tego, THC, w przeciwieństwie do alkoholu, może utrzymywać się we krwi wiele dni. W takim przypadku osoba używająca marihuany na kilka dnie przed prowadzeniem pojazdu, jest traktowana jak pijany kierowca. Natomiast stan „pod wpływem” występuje wtedy, gdy osoba zażyła konopie po czym wsiadła za kierownicę, będąc jeszcze pod wpływem THC.

Przeczytaj też: Odpowiedź ministerstwa ws. wyznaczenia dopuszczalnych limitów THC we krwi kierowców

Twitter zezwolił na reklamowanie konopi indyjskich na swojej platformie, niestety ze sporymi ograniczeniami. Jest to pierwszy z największych portali społecznościowych, który zmienił swoje przepisy umożliwiając w ten sposób na prowadzenie kampanii reklamowych firmom z rynku konopi. Zamieszczane reklamy zioła są jednak objęte dość restrykcyjnymi przepisami, których nie mają inne branże reklamujące się w social mediach. Zezwolenie na reklamy, jednak z tak dużymi ograniczeniami, nasuwa pewną sugestię. Szefostwo platformy przygotowało za to pewną zachętę, aby namówić nową branże do zakupu reklam. Oto więcej informacji.

Twitter zezwolił na reklamowanie konopi indyjskich

Twitter to jedna z kilku największych platform mediów społecznościowych na świecie. Platformę kupił niedawno Elon Musk. Sam fakt przejęcia platformy oraz sposobu zarządzania nią przez nowego właściciela budziły i nadal budzą sporo kontrowersji.

O kolejnej zaskakującej decyzji Twitter poinformował we wtorek – platforma jako pierwsza z największych społecznościówek zezwoliła na reklamowanie konopi indyjskich.

Nowe przepisy dotyczą miejsc gdzie marihuana rekreacyjna jest legalna, Kanady oraz USA oraz mają spore obostrzenia.

Na stronie Twittera czytamy:

Twitter zabrania promowania narkotyków i akcesoriów związanych z narkotykami.(…) Jest to ogólnoświatowy zakaz, z wyjątkiem dla poszczególnych krajów:

Kanada:

Zezwalamy zatwierdzonym reklamodawcom konopi indyjskich na kierowanie reklam na Kanadę, z zastrzeżeniem następujących ograniczeń:

  • Reklamodawcy muszą posiadać licencję Health Canada i wstępną autoryzację Twittera
  • Reklamodawcy mogą promować wyłącznie treści informacyjne lub dotyczące preferencji marki
  • Reklamodawcy mogą kierować reklamy wyłącznie na jurysdykcje, w których mają licencję na promowanie tych produktów lub usług online. Na przykład reklamodawcy nie mogą promować takich treści online w Quebecu ani wśród mieszkańców Quebecu
  • Reklamodawcy są odpowiedzialni za przestrzeganie wszystkich praw i przepisów. Ogólnie rzecz biorąc, reklamodawcom nie wolno promować treści związanych z konopiami indyjskimi poprzez:
  •  przekazywanie informacji o cenie lub dystrybucji konopi indyjskich;
  • robiąc to w sposób, co do którego istnieją uzasadnione podstawy, by sądzić, że może być atrakcyjny dla młodych osób (każdego poniżej 18 roku życia);
  •  referencje lub rekomendacje, niezależnie od sposobu ich wyświetlania lub komunikowania;
  •  przedstawienie osoby, postaci lub zwierzęcia, zarówno rzeczywistego, jak i fikcyjnego; Lub
  • przedstawiając marihuanę lub jakikolwiek element marki producenta w sposób, który pokazuje ją w sposób wywołujący pozytywne lub negatywne emocje lub obraz stylu życia, takiego jak ten, który obejmuje przepych, rekreację, ekscytację, witalność, ryzyko lub odwaga.

USA

Zezwalamy zatwierdzonym reklamodawcom konopi indyjskich (w tym CBD) na kierowanie reklam na Stany Zjednoczone, z zastrzeżeniem następujących ograniczeń:

  • Reklamodawcy muszą być licencjonowani przez odpowiednie władze i wstępnie autoryzowani przez Twittera.
  • Reklamodawcy mogą kierować reklamy wyłącznie na jurysdykcje, w których mają licencję na promowanie tych produktów lub usług online.
  • Reklamodawcy nie mogą promować ani oferować sprzedaży konopi indyjskich (w tym kannabinoidów CBD)
    • Wyjątek: reklamy miejscowych (niespożywczych) produktów CBD z konopi do stosowania miejscowego, które zawierają co najmniej 0,3% ustalonego przez rząd progu THC.
  • Reklamodawcy są odpowiedzialni za przestrzeganie wszystkich obowiązujących praw, zasad, regulacji i wytycznych reklamowych.
  • Reklamodawcy nie mogą kierować reklam do klientów w wieku poniżej 21 lat.

Każda dozwolona reklama konopi indyjskich (w tym CBD) z zastrzeżeniem powyższych ograniczeń nie może dodatkowo:

  • Odwoływać się do nieletnich w kreacji, a strony docelowe muszą być ograniczone wiekowo, a sprzedaż musi być weryfikowana pod względem wieku.
  • Wykorzystywać postaci, sportowców, celebrytów ani obrazów/ikon atrakcyjnych dla nieletnich.
  • Wykorzystywać nieletnich ani kobiet w ciąży jako modelek w reklamach.
  • Stosować sugestii dotyczących skuteczności lub korzyści zdrowotnych.
  • Składać fałszywych/wprowadzających w błąd stwierdzeń.
  • Pokazywać używania produktów z konopi indyjskich.
  • Przedstawiać osób używających lub będących pod wpływem.
  • Zachęcać do transportu przez granice stanowe.

Jak widać obostrzenia są bardzo duże. O ile jak najbardziej zrozumiałe jest zakazywanie kierowania reklam do osób poniżej pewnego wieku czy zakaz reklamy kierowanej na obszary gdzie marihuana jest nadal nielegalna, to zakaz możliwości ujawniania np. ceny jest już mniej zrozumiały. Sama reklama nie może oferować sprzedaż, a jedynie reklamować daną markę.

Platformy społecznościowe jak Twitter, Facebook czy Instagram zabraniają reklamy zioła, konopi jako takich oraz akcesoriów do ich używania. Sam zakaz reklamowania marihuany rekreacyjnej zarządy platform tłumaczą na dwa sposoby. Po pierwsze chodzi o to, że konopie indyjskie są legalizowane lokalnie, a nie federalnie (USA). W kontekście federalnym marihuana nadal jest nielegalna. Drugim wymienianym powodem jest to, że dotychczasowi reklamodawcy mogą nie życzyć sobie, aby ich reklamy wyświetlane były w towarzystwie reklam używek.

O ile pierwsza kwestia związana jest z ew. problemami prawnymi ze strony służb federalnych, to druga sprawa związana jest z przychodami z reklam. A jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Tak jest też najpewniej i w tym przypadku. Wskazują na to rygorystyczne obostrzenia reklam konopi. Szefostwo Twittera szuka nowych możliwości zarabiania – o tym wiadomo nie od dziś. Dlatego umożliwienie wykupywania reklam dla całej nowej gałęzi przemysłu jest dla platformy kuszące. Elon Musk chce czerpać korzyści z tej branży umożliwiając jej wykupywanie u siebie reklam, a jednocześnie nie chcąc ryzykować odejścia części obecnych reklamodawców – na nowe reklamy nałożył potężne ograniczenia.

W ramach zachęty dla firm z rynku konopi, Twitter podwoi wartość wykupionych reklam dla każdego podmiotu, który je wykupi do końca marca 2023.

Legalna branża marihuany rekreacyjnej ale także branża konopi włóknistych (do 0,3% THC) jest na całym świcie mocno dyskryminowana w kwestii reklam. Większość platform nie zezwala na reklamowanie konopi oraz niczego co jest z nimi związane, nawet w krajach gdzie marihuana jest w pełni legalna. Dotyczy to zarówno problemów z reklamami jak i np. bankowością elektroniczną czy innymi usługami dostępnymi dla każdej innej branży.

Pomimo restrykcyjnych przepisów, branża legalnej marihuany z pewnością będzie się na Twitterze reklamować. Mamy nadzieję, że przepisy z czasem będą luzowane.

Amsterdam wprowadza zakaz palenia marihuany na ulicach. Powodem takiej decyzji są problematyczni turyści, którzy odwiedzają miasto głównie w celach rozrywkowych. Zakaz będzie początkowo obejmował tylko część miasta, którą i od kiedy zacznie obowiązywać? oto więcej informacji.

Amsterdam wprowadza zakaz palenia marihuany na ulicach

Amsterdam to kierunek turystyczny popularny na całym świecie. Większość turystów, którzy go odwiedzają robią to głównie ze względu na rozrywkową stronę miasta. Turystów przyciągają głównie kawiarnie z marihuaną czyli popularne CoffeeShopy, kluby ze striptizem oraz legalna prostytucja.

Jednak lokalnym władzom, a przede wszystkim mieszkańcom od dawna nie za bardzo się to podoba. Mieszkańcy tego malowniczego miasta chcą, aby turyści przyjeżdżali do nich celem zwiedzania np. pięknej i unikatowej architektury, a nie przyjeżdżali tylko z myślą o burdelach i paleniu zioła.

Mieszkańcy starego miasta bardzo cierpią z powodu masowej turystyki oraz nadużywania alkoholu i narkotyków na ulicach. Turyści przyciągają również ulicznych handlarzy, którzy z kolei powodują przestępczość i brak bezpieczeństwa.

– poinformowało miasto w oświadczeniu.

Na chwilę obecną chodzi głównie o tzw. „dzielnicę czerwonych latarni”. Obszar ten jest znany z domów publicznych oraz ich witryn. Urzędnicy miejscy chcą, aby dzielnica De Wallen, jak nazywa się ją po holendersku, przyciągała turystów, którzy docenią nie seks, alkohol i narkotyki lecz np. jej wyjątkowe dziedzictwo, architekturę i kulturę. W ostatnich latach pojawiło się wiele inicjatyw mających na celu zmniejszenie wpływu na dzielnicę masowej turystyki i często uciążliwych gości.

Stolica Niderlandów, znana na całym świecie z bardzo liberalnych przepisów dotyczących części używek i prostytucji, zakazała palenia marihuany na ulicach dzielnicy czerwonych latarni

– poinformowały niedawno władze miasta.

Mieszkańcy tego obszaru twierdzą, że przez tego typu turystykę – ciężko im normalnie funkcjonować.

Lokalna gazeta Het Parool nazwała to przedsięwzięcie „historyczną interwencją”, która jest częścią większej kampanii mającej na celu rozprawienie się z problemami „ogromnego antyspołecznego zachowania” turystów odwiedzających miasto.

Ale nowe regulacje nie dotyczą tylko marihuany. Wprowadzono nowe zapisy takie jak ograniczenie godzin sprzedaży alkoholu i wymuszenie wcześniejszego zamknięcia kawiarni, barów, restauracji i domów publicznych w dzielnicy czerwonych latarni.

Nowe przepisy zaczną obowiązywać od połowy maja bieżącego roku.

Władze miasta dodają też, że jeżeli wprowadzone zakazy nie przyniosą zamierzonych efektów, zostaną rozszerzone na większą część miasta, a także zostanie wprowadzony zakaz palenia w ogródkach CoffeeShopów, których w Amsterdamie jest 166.

 

Niemcy: Poszukiwana osoba na stanowisko tester medycznej marihuany, a dokładnie „Sommelier Konopi”. Ogłoszenie zamieściła firma Cannamedical Pharma, zlokalizowana w Kolonii. Jak wskazuje nazwa stanowiska, zatrudniona na nim osoba będzie miała za zadanie m.in. testować i oceniać jakość medycznego suszu wytwarzanego przez wspomnianą firmę. Producent oferuje niemałą stawkę za usługi, która wynosi ok. 8000 Euro miesięcznie. Jakie warunki muszą spełnić kandydaci? 

Niemcy: Poszukiwany tester medycznej marihuany

Niemiecki producent medycznej marihuany, Cannamedical Pharma, ogłosiła nabór na stanowisko „sommeliera konopi”, osoby, która będzie testować jakość produktu przez jego spożywanie.

„Podstawą naszego sukcesu są wykwalifikowani i zadowoleni pracownicy, którzy robią wszystko, aby dostarczać leki najwyższej jakości. Każda osoba wnosi istotny wkład w sukces naszej firmy. Nieustannie poszukujemy utalentowanych i zmotywowanych ludzi, którzy pomogą nam w dalszym rozwoju. Zrób z nami kolejny krok w swojej karierze i aplikuj do nas!”

-Czytamy na stronie z ogłoszeniem

Od lat opinie pacjentów o naszych produktach są jedną z najważniejszych informacji

-mówi dyrektor sprzedaży Cannamedical Pharma, Burak Seckinok.

Zadania należące do Sommeliera Konopi

„Naszą filozofią jest pomaganie pacjentom w poprawie jakości ich życia dzięki medycznym lekom z konopi indyjskich najwyższej jakości. Aby nadal się rozwijać i móc pomagać większej liczbie osób, poszukujemy Cię jako freelancera w charakterze konsultanta”

-czytamy na stronie ogłoszenia

Warunkiem dla kandydatów na stanowisko jest bycie pacjentem medycznej marihuany na terenie Niemiec oraz posiadanie rolniczego bądź naukowego wykształcenia.

Jakie obowiązki będzie miała osoba zatrudniona na tym stanowisku? Będzie do nich należało m.in:

  • Wsparcie i doradztwo w zarządzaniu zakupami i łańcuchem dostaw w doborze leczniczych odmian konopi
  • Ocena różnych szczepów konopi na podstawie ustalonych kryteriów
  • Kontrola jakości portfolio produktów
  • Ocena warunków uprawy
  • Obserwacja i analiza rynku
  • Publikowanie fachowych artykułów o producentach, uprawach i odmianach
  • Praca edukacyjna w zakresie marihuany leczniczej

Jak widać, nie jest to tylko palenie ziółka i relaks. Zadania postawione przed Sommelierem Konopi wymagają sporej wiedzy oraz niemałego doświadczenia z marihuaną zarówno od strony gotowego produktu jak i samego procesu uprawy, należy mieć zatem specjalistyczną wiedzę z kilku obszarów dot. konopi. Pamiętajmy, że do tego dochodzą fachowe publikacje oraz obserwacja i analiza rynku.

Stawka to 100.000 Euro w skali roku, co daje ponad 8000 Euro miesięcznie.

Hongkong zakazał CBD wpisując je na listę niebezpiecznych narkotyków, na której znajdują się takie substancje jak heroina czy fentanyl. Podczas gdy na całym świecie podejście do konopi zmienia sie na bardziej liberalne, w Hongkongu od początku tego miesiąca można dostać wyrok 7. lat pozbawienia wolności za posiadanie suszu CBD. Co ciekawe, produkty z konopi włóknistych cieszyły się tam popularnością, skąd zatem taka decyzja? Oto więcej informacji.

Hongkong zakazał CBD wpisując je na listę niebezpiecznych narkotyków

Chociaż pochodzące z konopi włóknistych CBD nie jest związkiem o działaniu psychotropowym (nie odurza), władze Hongkongu właśnie sklasyfikowały Kannabidiol jako niebezpieczny narkotyk. Zgodnie z rozporządzeniem w sprawie niebezpiecznych narkotyków (DDO), CBD dołączy do ponad 200 substancji uznanych za niebezpieczne jak np. fentanyl, kokaina, heroin, ketamina czy metamfetamina.

Od 1 lutego kannabidiol, znany również jako CBD, będzie uważany za niebezpieczny narkotyk i będzie nadzorowany i zarządzany przez rozporządzenie w sprawie niebezpiecznych narkotyków

– powiedział na konferencji prasowej oficer wywiadu celnego, Au-Yeung Ka-lun.

Zgodnie z rozporządzeniem, posiadanie i konsumpcja CBD może grozić grzywną w wysokości 1 000 000 dolarów hongkońskich (127 607 USD) oraz pozbawieniem wolności na okres 7. lat.

Produkcja i dystrybucja CBD są teraz surowo zabronione i podlegają maksymalnej karze grzywny w wysokości 5 milionów dolarów hongkońskich oraz nawet dożywotniemu pozbawieniu wolności.

Takie same kary dotyczą marihuany.

Także podróżni mogą zostać ukarani, a rząd ostrzega ludzi, aby nie ryzykowali „kupowania tych produktów lub sprowadzania ich z powrotem do Hongkongu”.

Hongkong zakazał CBD. Apel do społeczeństwa.

Już trzy miesiące temu rzecznik rządu wystosował apel do społeczeństwa i branży związanej z CBD, w którym wzywał do pozbycia się produktów konopnych przed 1. lutego. Tamtejszą narodową tradycję nazwał idealną ku temu okazją:

Tradycją jest, że rodziny sprzątają swój dom przed Nowym Rokiem Księżycowym, więc jest to dobry czas, aby wyrzucić wszelkie produkty CBD i uniknąć naruszenia nowego prawa, które wejdzie w życie po święcie Księżycowego Nowego Roku

-apelował rzecznik rządu

Zakaz zmusił firmy skoncentrowane na CBD do zamknięcia działalności, podczas gdy inne przedsiębiorstwa musiały pozbyć się produktów CBD.

Dlaczego Hongkong uznał kannabidiol za niebezpieczny?

Hongkong to miejsce gdzie obowiązują surowe przepisy dotyczące konopi indyjskich, obawy rządu dotyczą możliwej obecności THC w produktach CBD. Dlatego postanowiono ich zakazać.

W latach 2019 – 2022, władze Hongkongu przeprowadziły niemal 120 „operacji”, podczas których dokonywano konfiskaty produktów CBD celem ich przebadania pod katem zawartości THC. Produkty konfiskowano w restauracjach, sklepach czy magazynach, informował w zeszłym roku sekretarz ds. bezpieczeństwa Tang Ping-keung.

Dodał, że stwierdzono, że ponad 3800 produktów CBD zawierało THC. Nie podał natomiast żadnych konkretnych informacji. Nie poinformowano jakie stężenia THC występowały w produktach.

W pisemnej odpowiedzi na pytania zadane Radzie Legislacyjnej, Tang zasugerował, że „tradycyjnie twarde stanowisko rządu w sprawie THC powinno zostać zastosowane do CBD w celu ochrony zdrowia publicznego”.

Przyjęliśmy zasadę „zerowej tolerancji” dla narkotyków i rozumiemy, że jest to sprawa społeczna. Dlatego rząd planuje kontrolować CBD.

-powiedział Tang

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.